rozwód z winy męża Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Składam pozew o rozwód, postanowione. Z orzekaniem o winie, też
    postanowione. Jakie mam szanse. On kogoś ma, ja nie mam dowodów.
    widywany był w towarzystwie innych kobiet-mam świadka,hi hi.
    Balował, pił do rana-też mam świadków-cała masę, porzucił rodzinę.
    Tylko, czy to nie za mało?. No i jeszcze te nieszczęsne kontakty z
    dziećmi, których nie chce. Choć te ostatnie to chyba znaczenia nie
    mają. Boję się,że to nie wystarczy.
    • Ja mam dowody, że kogoś ma. Też balował, pił. Też porzucił rodzinę a
      ja byłam wtedy po opearcji kolana. Natomiast on twierdzi, że jestem
      chora psychicznie, zołza. Przez całe małżeństwo nic nie robiłam. Nie
      pracowałam, nie gotowałam, nie sprzątałam i uroiłam sobie choroby
      (szczególnie operację kolana). On sam natomiast utzrymywał 4
      ososobową rodzinę. Zapomniał natomiast o faktach takich jak:
      pracowałam cały czas, nawet nie korzystałam z urlopu wychowaczego,
      zarabiałam 4-krotnie więcej, miałam dwa cięcia cesarskie, operację
      kolana. A to wszystko w ciągu 5 lat małżeństwa. Zapomniał także, że
      był goły i wesoły, a ja miałam własne mieszkanie przed ślubem, które
      sprzedaliśmy, aby kupić większe.
      Czy to wszystko wystarczy, odpowiem Ci we wtorek po rozprawie, jak
      dojdzie oczywiście.
    • w takiej sytuacj lepszy jakikolwiek świadek niż nic
      sąd zapyta o dowody albo czy ktoś może potwierdzić wine męża
    • Jakie masz szanse to trudno ocenić.

      Wiele osób nie do końca zdaje sobie jednak sprawę z tego w jaki
      sposób sąd rozpatruje kwestie dotyczące winy za rozpad związku.

      Sąd bada rozpad trzech rodzajów więzów jakie wiążą małżonków, jeśli
      stwierdzi ich nieodwracalny rozpad, to wtedy przystępuje do oceny
      kto i w jakim stopniu przyczynił się do rozpadu tych więzi.

      Czyli kto i w jakim stopniu przyczynił się do tego, że małżonkowie
      przestali się kochać, przestali ze sobą sypiać i przestali prowadzić
      wspólne gospodarstwo domowe.

      Wiele osób jest zaskoczone potem takim podejściem do sprawy przez
      sąd. Wydaje im się, że jak współmałżonek dopuścił się jednorazowo
      jakiegoś dużego uchybienia wobec drugiego, to od razu cała wina za
      rozpad małżeństwa zostanie mu przypisana, a tak być nie musi.

      --
      Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
      zdobić wink))
      • ja tylko dodam, ze nawet jeśli mąż miał skoki w bok i żona machała
        na to ręka i wybaczała, to sąd ich też nie bierze pod uwage
    • 06.08.08, 14:08
      A jaki jest stosunek meza do rozwodu?
      Czy On tez chce sie rozwiesc?

      Zdziwiona wieczniesmile) juz kiedys ten temat analizowalas...
      Maz mial nawet powiedziec, ze wezmie wine na siebie...
      Czy wogole o rozwodzie rozmawiacie?...
      Co z mieszkaniem spoldzielczym?...

      Moze zamiast epatowac durnymi zachowaniami meza...
      sprobowac z Nim porozmawiac...o konkretach...

      jesli adwokaci beda rzadzic waszym rozwodem..te tricki prawnicze..
      wynik rozprawy jest niejasny...zarowno dla Ciebie...jak dla Niego...

      jabym sie przygotowal na kilka "sesji"...rozmow...z mezem...
      jak juz w domu spokoj...wieczorem...

      spokojna...racjonalna rozmowa...bez buty...
      patrzenia z gory na rozmowce...

      do tej pory z mezem widujesz sie
      bardzo zadaniowo...opieka nad dziecmi...
      nie bylo pewnie rozmowy...tylko chlodna egzekucja...obowiazkow...

      nie musi byc dzisiaj...moze byc za kilka tygodni...
      mysle, ze stac Ciebie na to ...Jego chyba tez
      skoro chcial brac wine na siebie...

      pozdrawiam
      • 06.08.08, 22:36
        Analizowałam, ale się zmieniło. A rozmawiać się nie da, próbowałam
        wiele razy.
        • 07.08.08, 06:27
          Wiecznie Zdziwionasmile)...
          nawet tuż przed n-tą rozprawą warto się próbować dogadać z
          mężem...bez adwokatów...
          może z pośrednikami znanymi Wam obojgu...

          Fakty na dzisiaj są takie; mąż przychodzi do dzieci
          i coś przelewa na Twoje konto.... są gorsi mężowie...
          Twój się z Tobą średnio co 3 dni kontaktuje...

          Nie zarabiasz Zadziwionasmile) dużo....ustaliłbym listę
          priorytetów...podpowiem...to mieszkanie...
          rozwód z orzeknięciem Twojej winy Ci tego mieszkania nie da...
          Tu Ty...Twoja rodzina...musi się dogadać z Nim...rodziną Jego...

          i chyba...zaryzykuję...pogdybałbym...sam przed sobą...
          czy nie warto poświęcić w Twojej sytuacji orzeczonej winy...
          na rzeczone mieszkanie...

          teraz tego oczywiscie nie powiesz mezowi...kiedyś...

          Teraz chłopina się nie nadaje do rozmowy...


          pozdrawiam
          • Przemknalem przed chwila Alejami...
            taka glowna ulica w moim miescie...
            i optymizm mnie ogarnal nie bywalysmile))...

            swiatel mnostwo...a tu zielona falasmile))...
            w RMF Classic...dzwieki z Cinema Paradisosmile)...
            te weselsze kawalki...pelna harmoniasmile)))..
            no i najwazniejsze...taka myslsmile))...
            niemal pewnik w mojej glowiesmile))...tylko i jedynie...
            ze wlasnie jest jesien...
            a ja sie moge NA CHWILE spotkac
            z Pewnym Pachnacym Stworzeniemsmile)

            Tak sie chcialem z Kimssmile))...
            podzielic moja nadziejasmile))...

            cieplutko pozdrawiam
    • Spoko. W polskich sądach jest tak, że rozwód z orzekaniem o winie kończy się z
      automatu orzeczeniem o winie męża. Mężczyźnie zdrady nie trzeba udowadniać, a
      jedynie uprawdopodobnić. Ponadto, choć istnieje sposób, w którym zdradzający
      nawet, gdy mu się udowodni zdradę argumentuje, że zdrada nie była POWODEM, a
      KONSEKWENCJĄ rozpadu pożycia, to w praktyce działa tylko w przypadku
      zdradzających kobiet.

      Przedstawione przez Ciebie argumenty to żadne dowody, co więcej on Cię NAPRAWDE
      niekoniecznie zdradza, ale na to, aby go wyłuskać z majątku i dzieci spokojnie
      wystarczy.
      • > Przedstawione przez Ciebie argumenty to żadne dowody, co więcej on Cię NAPRAWDE
        > niekoniecznie zdradza, ale na to, aby go wyłuskać z majątku i dzieci spokojnie
        > wystarczy.


        to takie Męskie... nieważne że mąż porzuca rodzinę, nieważne że nie chce być z
        rodziną, nieważne że ważniejsze sa inne panie niż żona, nieważne że baluje całe
        noce a rodzinę ma w d... - jeśli żona chce orzeczenia o winie takiego męża to
        TYLKO I WYłąCZNIE by biednego niewinnego w/w męża WYłUSKAć Z MAJąTKU...
        gratulacje PYZZ samopoczucia. pilnuj kasy bo KAżDA cię oskubie i w skarpetkach
        puści niewinnego smile)))
        • Och, to takie męskie! Samiec Twój wróg!

          > nieważne że mąż porzuca rodzinę,

          Ważne. Tylko stwierdzenie "porzuca rodzinę" trochę mało znaczy. Chyba każda
          kobieta rozwodząca się tak głosi. Jek nie robi tego wprost (wyszedł po papierosy
          i nie było go 15 lat), to każdą inną sytuację można tak zinterpretować.

          > nieważne że nie chce być z
          > rodziną,
          Właśnie to jest ważne. Tylko, wypadałoby zadać pytanie DLACZEGO nie chce być z
          "rodziną"?

          > nieważne że ważniejsze sa inne panie niż żona,
          To akurat wydaje mi się mało ważne. Tak już jest człowiek skonstruowany, że woli
          przebywać w towarzystwie tych ludzi, którzy go dobrze traktują. Poza tym, nie
          bierzesz pod uwagę MOŻLIWOŚCI, że on jej naprawdę nie zdradza. Z góry zakładasz,
          że skoro ONA mówi, że on ją zdradza, to tak jest. A ONA może się po prostu mylić.

          > nieważne że baluje całe
          > noce a rodzinę ma w d...
          Nie wiemy też, jak w rzeczywistości jest z tym balowaniem. Może przecież być
          tak, że on RAZ, labo DWA z jakiegoś powodu zabalował i ona mu teraz to wypomina
          i urasta ta sytuacja do rozmiarów nieustannej orgii. Oczywiście MOŻE być też
          tak, że nie robił niczego innego, niż balowanie. Może to było w jakimś
          poprzednim wątku, który był założony na ten sam temat. Na przyszłość może trzeba
          zaczynać wątki od "w poprzednim odcinku".
    • pyzz.
      zobaczymy, co sąd w tej kwestii powie. A imprezki do białego rana
      były, nie raz, czy dwa się zdarzyło. Tylko 2/3 w ciągu tygodnia, a w
      domu malutkie dziecko , ależ to takie normalne. I żona wredna, nie
      taka miła jak podwładne w pracy. Wredna, bo od prawie 20 lat ta sama
      i nie taka miła jak koleżanki, które za chwlkę po podwyżke i awansik
      przyjdą. Każdemu by się znudziło, taka żona, i jemu też.
      • 09.08.08, 18:10
        wiem...upierdliwy jestem w Twoim wątku...
        ale sama mnie rozdrażniłaśsmile))...
        zobaczymy, co sąd w tej kwestii powie...i ten tekst dalej...

        fajne by było...pojechać z, siąść z Tobąsmile)...
        i posłuchać radia..
        zaprosić Ciebie do mojego samochodusmile))...
        chyba jednak wyzwanie...jak byś się zachowała...smile)))....
        czy byś ciągle wredziła....o swoimi mężu-Don Huanie....
        i jego permanentnym balowaniu....

        Czy też byś TY mnie czymś dla odmiany zadziwiłasmile))
        jakimś nowym schematem myślenia...
        nie wiem...
        na przykład śmiałą opinią ,że... kundziol jestem...,
        że ja się bujam po Rzymie, dużo biegam...smile))
        a Ty w domu sprzątasz, dziećmi się zajmujesz...smile))

        widzę u Ciebie stagnacjęsad((...pewien schemat obserwacji
        i to mnie irytuje...chciałbym u Ciebie progress widzieć smile))
        A nie to ciągle zdziwienie swoim jeszcze mężem...

        spokojnego weekendu smile)


        -----
        wczoraj odbyłem wreszcie bardzo jesienny trening...
        deszcz i jeszcze zielona, zadrzewiona, ale w końcu pusta aleja...
        było super, bo przypomniał mi się wrzesieńsmile))

        • Leptisie.
          Dzięki za Twoje słowasmile.
          Masz rację. Powinnam przestać zajmować się moim mężem, bo on tego
          nie wart. Było minęło i już.
          Dlaczego tak myślę, no cóż...
      • Oczywiście, że ta sama żona od 20 lat-musi być "wredna". Wiem coś o tym, bo sama
        jestem małżonką z wprawdzie "tylko" 15-letnim stażem, ale wszystko sobie
        wymyślam. Wymyśliłam sobie jego czułe maile do kobiety, która była jego wielką
        miłością 18 lat temu(wtedy go porzuciła dla innego),a która go pół roku temu
        odnalazła przez internet.Wymyśliłam sobie dla niej i dla niego mailową hotelową
        rezerwację 2 osobowego pokoju(koniecznie z małż. łóżkiem).Potem wciskał mi
        ciemnotę, że to dla koleżanki z córką, a wszelkie maile - pokasował.Wymyśliłam
        sobie, że tegoroczne wakacje spędził nie tylko ze mną i z dziećmi ale i z tą
        trzecią.Gdy się wydało ( w jego prywatnej,komputerowej galerii fotografii
        znalazłam, przysłane przez tę kobietę, zdjęcia z podpisami)stwierdził, że
        spotkali się tylko raz , oczywiście przypadkiem i powiedzieli sobie tylko
        "cześć", nawet bez podawania ręki.Sęk w tym, że nie widzieli się od 18 lat, my
        mieszkamy za granicą, a ona na południu Polski.Natomiast wakacje spędzaliśmy nad
        polskim morzem. Ja to chyba psychiczna jestem. Bowiem ciągle (według mojego
        męża) sobie tak wymyślam i wymyślam. Aż wymyśliłam sobie pozew rozwodowy.
        • Acha, zapomniałam dodać, że taka żona jest nie tylko wredna, ale i cholernie
          upierdliwa. Jak się do czegoś przyczepi - to koniec.
          • red-brzydula napisała:

            > Acha, zapomniałam dodać, że taka żona jest nie tylko wredna, ale i cholernie
            > upierdliwa. Jak się do czegoś przyczepi - to koniec.


            Bez uzasadnionej wątpliwość faktem jest to, tym bardziej jak sama mówi wink))
            --
            Moja siła w koncentracji mocy
    • niestety też mogę ci odpowiedzie.c na twoje pytanie gdzieś we
      wrzesniu lub pżdziernkiu bo spodziewam sie,ze po wakcjach sady
      wznowia procesy tylko ,ze mój m znów zwieje bo tak robi od 4 lat i
      mu sie udaje.Niestety tez jestm wredn a zona bo...pracowałam całe
      zycie w wcale nie zarabiałam mniej niz ON,bo wychowałam dziecko na
      porzadnego czowieka, który si uczy,bo inwestowałam w mieszkanie ,
      remontowałam,urządzałam,a dla niego to oczysczałam jego konto, bo
      prałam, prasowałam,udawałam na zewnątrz ,ze z nas dobra para i tak
      jakoś nikt tego nie odkrył tylko moi przyjciele, wredna jestem bo
      pracuje i w pracy mam tak sobie mysle ,że z 5000 tysiecy kochanków
      (dodam ,że nie mam juz 18 lat),wredna jestem bo jeżdziłam z pracy na
      szkolenia a tam to wiadomo....a ,ze kilka razy odmówiłam bo było mi
      wstyd powiedzieć ,ze z tego powodu mam piekło w doku byłam wzywana
      do dyrektora i groziła mi utrata pracy, wredna jestem bo nie
      chodziłam brudna, świerdzaca a ubrana czysto, zadbana,w dobrym tylu
      choc absolutnie niedrogo bo sama troche szyje i z niczego potrafię
      coś wyczarować,wredna jestem bo nie pozwalała pić a właścicwie
      przepraszam za kolokiwlizm chlac z kumplami , wredna jestem bo na
      widok sterty butelek po alkoholu dostawała drgawek, wredna jestem bo
      chciałam spać o 2 w nocy i nie chciałam słuchac wyzwisk, zasypiac
      przy celowo zapalonym na full swietle i usypiac przy wrzasku z
      telewozora oj Boze mogłabym tak wyliczać bez końca a i jeszcze
      jedno....wredna jestem bo stawała w obronie dziecka nie pozwałam
      bić....a jak sie skończy to Ci napisze ale musisz poczkac bo sama
      nie wiem.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.