Dodaj do ulubionych

rozwód z winy męża

05.08.08, 16:36
Składam pozew o rozwód, postanowione. Z orzekaniem o winie, też
postanowione. Jakie mam szanse. On kogoś ma, ja nie mam dowodów.
widywany był w towarzystwie innych kobiet-mam świadka,hi hi.
Balował, pił do rana-też mam świadków-cała masę, porzucił rodzinę.
Tylko, czy to nie za mało?. No i jeszcze te nieszczęsne kontakty z
dziećmi, których nie chce. Choć te ostatnie to chyba znaczenia nie
mają. Boję się,że to nie wystarczy.
Edytor zaawansowany
  • 05.08.08, 16:47
    Ja mam dowody, że kogoś ma. Też balował, pił. Też porzucił rodzinę a
    ja byłam wtedy po opearcji kolana. Natomiast on twierdzi, że jestem
    chora psychicznie, zołza. Przez całe małżeństwo nic nie robiłam. Nie
    pracowałam, nie gotowałam, nie sprzątałam i uroiłam sobie choroby
    (szczególnie operację kolana). On sam natomiast utzrymywał 4
    ososobową rodzinę. Zapomniał natomiast o faktach takich jak:
    pracowałam cały czas, nawet nie korzystałam z urlopu wychowaczego,
    zarabiałam 4-krotnie więcej, miałam dwa cięcia cesarskie, operację
    kolana. A to wszystko w ciągu 5 lat małżeństwa. Zapomniał także, że
    był goły i wesoły, a ja miałam własne mieszkanie przed ślubem, które
    sprzedaliśmy, aby kupić większe.
    Czy to wszystko wystarczy, odpowiem Ci we wtorek po rozprawie, jak
    dojdzie oczywiście.
  • 06.08.08, 12:23
    w takiej sytuacj lepszy jakikolwiek świadek niż nic
    sąd zapyta o dowody albo czy ktoś może potwierdzić wine męża
  • 06.08.08, 12:48
    Jakie masz szanse to trudno ocenić.

    Wiele osób nie do końca zdaje sobie jednak sprawę z tego w jaki
    sposób sąd rozpatruje kwestie dotyczące winy za rozpad związku.

    Sąd bada rozpad trzech rodzajów więzów jakie wiążą małżonków, jeśli
    stwierdzi ich nieodwracalny rozpad, to wtedy przystępuje do oceny
    kto i w jakim stopniu przyczynił się do rozpadu tych więzi.

    Czyli kto i w jakim stopniu przyczynił się do tego, że małżonkowie
    przestali się kochać, przestali ze sobą sypiać i przestali prowadzić
    wspólne gospodarstwo domowe.

    Wiele osób jest zaskoczone potem takim podejściem do sprawy przez
    sąd. Wydaje im się, że jak współmałżonek dopuścił się jednorazowo
    jakiegoś dużego uchybienia wobec drugiego, to od razu cała wina za
    rozpad małżeństwa zostanie mu przypisana, a tak być nie musi.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • 06.08.08, 15:10
    ja tylko dodam, ze nawet jeśli mąż miał skoki w bok i żona machała
    na to ręka i wybaczała, to sąd ich też nie bierze pod uwage
  • 06.08.08, 14:08
    A jaki jest stosunek meza do rozwodu?
    Czy On tez chce sie rozwiesc?

    Zdziwiona wieczniesmile) juz kiedys ten temat analizowalas...
    Maz mial nawet powiedziec, ze wezmie wine na siebie...
    Czy wogole o rozwodzie rozmawiacie?...
    Co z mieszkaniem spoldzielczym?...

    Moze zamiast epatowac durnymi zachowaniami meza...
    sprobowac z Nim porozmawiac...o konkretach...

    jesli adwokaci beda rzadzic waszym rozwodem..te tricki prawnicze..
    wynik rozprawy jest niejasny...zarowno dla Ciebie...jak dla Niego...

    jabym sie przygotowal na kilka "sesji"...rozmow...z mezem...
    jak juz w domu spokoj...wieczorem...

    spokojna...racjonalna rozmowa...bez buty...
    patrzenia z gory na rozmowce...

    do tej pory z mezem widujesz sie
    bardzo zadaniowo...opieka nad dziecmi...
    nie bylo pewnie rozmowy...tylko chlodna egzekucja...obowiazkow...

    nie musi byc dzisiaj...moze byc za kilka tygodni...
    mysle, ze stac Ciebie na to ...Jego chyba tez
    skoro chcial brac wine na siebie...

    pozdrawiam
  • 06.08.08, 22:36
    Analizowałam, ale się zmieniło. A rozmawiać się nie da, próbowałam
    wiele razy.
  • 07.08.08, 06:27
    Wiecznie Zdziwionasmile)...
    nawet tuż przed n-tą rozprawą warto się próbować dogadać z
    mężem...bez adwokatów...
    może z pośrednikami znanymi Wam obojgu...

    Fakty na dzisiaj są takie; mąż przychodzi do dzieci
    i coś przelewa na Twoje konto.... są gorsi mężowie...
    Twój się z Tobą średnio co 3 dni kontaktuje...

    Nie zarabiasz Zadziwionasmile) dużo....ustaliłbym listę
    priorytetów...podpowiem...to mieszkanie...
    rozwód z orzeknięciem Twojej winy Ci tego mieszkania nie da...
    Tu Ty...Twoja rodzina...musi się dogadać z Nim...rodziną Jego...

    i chyba...zaryzykuję...pogdybałbym...sam przed sobą...
    czy nie warto poświęcić w Twojej sytuacji orzeczonej winy...
    na rzeczone mieszkanie...

    teraz tego oczywiscie nie powiesz mezowi...kiedyś...

    Teraz chłopina się nie nadaje do rozmowy...


    pozdrawiam
  • 07.08.08, 10:42
    Przemknalem przed chwila Alejami...
    taka glowna ulica w moim miescie...
    i optymizm mnie ogarnal nie bywalysmile))...

    swiatel mnostwo...a tu zielona falasmile))...
    w RMF Classic...dzwieki z Cinema Paradisosmile)...
    te weselsze kawalki...pelna harmoniasmile)))..
    no i najwazniejsze...taka myslsmile))...
    niemal pewnik w mojej glowiesmile))...tylko i jedynie...
    ze wlasnie jest jesien...
    a ja sie moge NA CHWILE spotkac
    z Pewnym Pachnacym Stworzeniemsmile)

    Tak sie chcialem z Kimssmile))...
    podzielic moja nadziejasmile))...

    cieplutko pozdrawiam
  • 07.08.08, 11:21
    Spoko. W polskich sądach jest tak, że rozwód z orzekaniem o winie kończy się z
    automatu orzeczeniem o winie męża. Mężczyźnie zdrady nie trzeba udowadniać, a
    jedynie uprawdopodobnić. Ponadto, choć istnieje sposób, w którym zdradzający
    nawet, gdy mu się udowodni zdradę argumentuje, że zdrada nie była POWODEM, a
    KONSEKWENCJĄ rozpadu pożycia, to w praktyce działa tylko w przypadku
    zdradzających kobiet.

    Przedstawione przez Ciebie argumenty to żadne dowody, co więcej on Cię NAPRAWDE
    niekoniecznie zdradza, ale na to, aby go wyłuskać z majątku i dzieci spokojnie
    wystarczy.
  • 07.08.08, 11:47
    > Przedstawione przez Ciebie argumenty to żadne dowody, co więcej on Cię NAPRAWDE
    > niekoniecznie zdradza, ale na to, aby go wyłuskać z majątku i dzieci spokojnie
    > wystarczy.


    to takie Męskie... nieważne że mąż porzuca rodzinę, nieważne że nie chce być z
    rodziną, nieważne że ważniejsze sa inne panie niż żona, nieważne że baluje całe
    noce a rodzinę ma w d... - jeśli żona chce orzeczenia o winie takiego męża to
    TYLKO I WYłąCZNIE by biednego niewinnego w/w męża WYłUSKAć Z MAJąTKU...
    gratulacje PYZZ samopoczucia. pilnuj kasy bo KAżDA cię oskubie i w skarpetkach
    puści niewinnego smile)))
  • 07.08.08, 22:37
    Och, to takie męskie! Samiec Twój wróg!

    > nieważne że mąż porzuca rodzinę,

    Ważne. Tylko stwierdzenie "porzuca rodzinę" trochę mało znaczy. Chyba każda
    kobieta rozwodząca się tak głosi. Jek nie robi tego wprost (wyszedł po papierosy
    i nie było go 15 lat), to każdą inną sytuację można tak zinterpretować.

    > nieważne że nie chce być z
    > rodziną,
    Właśnie to jest ważne. Tylko, wypadałoby zadać pytanie DLACZEGO nie chce być z
    "rodziną"?

    > nieważne że ważniejsze sa inne panie niż żona,
    To akurat wydaje mi się mało ważne. Tak już jest człowiek skonstruowany, że woli
    przebywać w towarzystwie tych ludzi, którzy go dobrze traktują. Poza tym, nie
    bierzesz pod uwagę MOŻLIWOŚCI, że on jej naprawdę nie zdradza. Z góry zakładasz,
    że skoro ONA mówi, że on ją zdradza, to tak jest. A ONA może się po prostu mylić.

    > nieważne że baluje całe
    > noce a rodzinę ma w d...
    Nie wiemy też, jak w rzeczywistości jest z tym balowaniem. Może przecież być
    tak, że on RAZ, labo DWA z jakiegoś powodu zabalował i ona mu teraz to wypomina
    i urasta ta sytuacja do rozmiarów nieustannej orgii. Oczywiście MOŻE być też
    tak, że nie robił niczego innego, niż balowanie. Może to było w jakimś
    poprzednim wątku, który był założony na ten sam temat. Na przyszłość może trzeba
    zaczynać wątki od "w poprzednim odcinku".
  • 08.08.08, 21:17
    pyzz.
    zobaczymy, co sąd w tej kwestii powie. A imprezki do białego rana
    były, nie raz, czy dwa się zdarzyło. Tylko 2/3 w ciągu tygodnia, a w
    domu malutkie dziecko , ależ to takie normalne. I żona wredna, nie
    taka miła jak podwładne w pracy. Wredna, bo od prawie 20 lat ta sama
    i nie taka miła jak koleżanki, które za chwlkę po podwyżke i awansik
    przyjdą. Każdemu by się znudziło, taka żona, i jemu też.
  • 09.08.08, 18:10
    wiem...upierdliwy jestem w Twoim wątku...
    ale sama mnie rozdrażniłaśsmile))...
    zobaczymy, co sąd w tej kwestii powie...i ten tekst dalej...

    fajne by było...pojechać z, siąść z Tobąsmile)...
    i posłuchać radia..
    zaprosić Ciebie do mojego samochodusmile))...
    chyba jednak wyzwanie...jak byś się zachowała...smile)))....
    czy byś ciągle wredziła....o swoimi mężu-Don Huanie....
    i jego permanentnym balowaniu....

    Czy też byś TY mnie czymś dla odmiany zadziwiłasmile))
    jakimś nowym schematem myślenia...
    nie wiem...
    na przykład śmiałą opinią ,że... kundziol jestem...,
    że ja się bujam po Rzymie, dużo biegam...smile))
    a Ty w domu sprzątasz, dziećmi się zajmujesz...smile))

    widzę u Ciebie stagnacjęsad((...pewien schemat obserwacji
    i to mnie irytuje...chciałbym u Ciebie progress widzieć smile))
    A nie to ciągle zdziwienie swoim jeszcze mężem...

    spokojnego weekendu smile)


    -----
    wczoraj odbyłem wreszcie bardzo jesienny trening...
    deszcz i jeszcze zielona, zadrzewiona, ale w końcu pusta aleja...
    było super, bo przypomniał mi się wrzesieńsmile))

  • 10.08.08, 12:56
    Leptisie.
    Dzięki za Twoje słowasmile.
    Masz rację. Powinnam przestać zajmować się moim mężem, bo on tego
    nie wart. Było minęło i już.
    Dlaczego tak myślę, no cóż...
  • 09.08.08, 19:00
    Oczywiście, że ta sama żona od 20 lat-musi być "wredna". Wiem coś o tym, bo sama
    jestem małżonką z wprawdzie "tylko" 15-letnim stażem, ale wszystko sobie
    wymyślam. Wymyśliłam sobie jego czułe maile do kobiety, która była jego wielką
    miłością 18 lat temu(wtedy go porzuciła dla innego),a która go pół roku temu
    odnalazła przez internet.Wymyśliłam sobie dla niej i dla niego mailową hotelową
    rezerwację 2 osobowego pokoju(koniecznie z małż. łóżkiem).Potem wciskał mi
    ciemnotę, że to dla koleżanki z córką, a wszelkie maile - pokasował.Wymyśliłam
    sobie, że tegoroczne wakacje spędził nie tylko ze mną i z dziećmi ale i z tą
    trzecią.Gdy się wydało ( w jego prywatnej,komputerowej galerii fotografii
    znalazłam, przysłane przez tę kobietę, zdjęcia z podpisami)stwierdził, że
    spotkali się tylko raz , oczywiście przypadkiem i powiedzieli sobie tylko
    "cześć", nawet bez podawania ręki.Sęk w tym, że nie widzieli się od 18 lat, my
    mieszkamy za granicą, a ona na południu Polski.Natomiast wakacje spędzaliśmy nad
    polskim morzem. Ja to chyba psychiczna jestem. Bowiem ciągle (według mojego
    męża) sobie tak wymyślam i wymyślam. Aż wymyśliłam sobie pozew rozwodowy.
  • 09.08.08, 19:15
    Acha, zapomniałam dodać, że taka żona jest nie tylko wredna, ale i cholernie
    upierdliwa. Jak się do czegoś przyczepi - to koniec.
  • 09.08.08, 20:34
    red-brzydula napisała:

    > Acha, zapomniałam dodać, że taka żona jest nie tylko wredna, ale i cholernie
    > upierdliwa. Jak się do czegoś przyczepi - to koniec.


    Bez uzasadnionej wątpliwość faktem jest to, tym bardziej jak sama mówi wink))
    --
    Moja siła w koncentracji mocy
  • 10.08.08, 20:18
    niestety też mogę ci odpowiedzie.c na twoje pytanie gdzieś we
    wrzesniu lub pżdziernkiu bo spodziewam sie,ze po wakcjach sady
    wznowia procesy tylko ,ze mój m znów zwieje bo tak robi od 4 lat i
    mu sie udaje.Niestety tez jestm wredn a zona bo...pracowałam całe
    zycie w wcale nie zarabiałam mniej niz ON,bo wychowałam dziecko na
    porzadnego czowieka, który si uczy,bo inwestowałam w mieszkanie ,
    remontowałam,urządzałam,a dla niego to oczysczałam jego konto, bo
    prałam, prasowałam,udawałam na zewnątrz ,ze z nas dobra para i tak
    jakoś nikt tego nie odkrył tylko moi przyjciele, wredna jestem bo
    pracuje i w pracy mam tak sobie mysle ,że z 5000 tysiecy kochanków
    (dodam ,że nie mam juz 18 lat),wredna jestem bo jeżdziłam z pracy na
    szkolenia a tam to wiadomo....a ,ze kilka razy odmówiłam bo było mi
    wstyd powiedzieć ,ze z tego powodu mam piekło w doku byłam wzywana
    do dyrektora i groziła mi utrata pracy, wredna jestem bo nie
    chodziłam brudna, świerdzaca a ubrana czysto, zadbana,w dobrym tylu
    choc absolutnie niedrogo bo sama troche szyje i z niczego potrafię
    coś wyczarować,wredna jestem bo nie pozwalała pić a właścicwie
    przepraszam za kolokiwlizm chlac z kumplami , wredna jestem bo na
    widok sterty butelek po alkoholu dostawała drgawek, wredna jestem bo
    chciałam spać o 2 w nocy i nie chciałam słuchac wyzwisk, zasypiac
    przy celowo zapalonym na full swietle i usypiac przy wrzasku z
    telewozora oj Boze mogłabym tak wyliczać bez końca a i jeszcze
    jedno....wredna jestem bo stawała w obronie dziecka nie pozwałam
    bić....a jak sie skończy to Ci napisze ale musisz poczkac bo sama
    nie wiem.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.