• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Jak zachować się na pierwszej sprawie rozwodowej?

  • 16.08.08, 14:31
    Witam,
    za kilka tygodni mam sprawę rozwodową, pozew złożyłam sama, brzydzi mnie
    pranie brudów, więc napisałam bardzo ogólnikowy i krótki pozew. Żeby nie
    urazić męża. To ja od niego odeszłam, niestety nie mogłam już żyć dalej w tym
    związku. Natomiast otrzymałam odpowiedź męża, napisał paszkwil na 6 stronach,
    o tym jaka jestem okropna. Przykre jest, że wiele z tych rzeczy są kłamstwem.
    A to najbardziej boli. Teraz nie wiem co mam robić, skoro złożyłam pozew, to
    przypuszczam, że sędzia najpierw będzie pytał mnie. Miałam zamiar powiedzieć,
    że ustały wszystkie więzi itd, bez szczegółów, ale teraz po tym co
    przeczytałam, wiem, że mój małżonek będzie mnie oczerniał i zrobi wszystko,
    żeby wystawić mnie w najgorszym świetle. jak mam się zachować? Czy też
    atakować? Jestem zdruzgotana, rozmawialiśmy parę dni przed jego odpowiedzią na
    mój pozew, mówił zupełnie co innego, prosił o wycofanie pozwu, prosił abym do
    niego wróciła i mówił że się zmienił. A teraz to, to już nie jedna taka
    sytuacja, atakuje gdy prośby i groźby nie skutkują. Jakie to jest trudne do
    przetrwania. Doradźcie mi proszę, jak mam zachować się, co mam mówić?
    --
    www.wrazliwadusza.blog.onet.pl
    Edytor zaawansowany
    • 16.08.08, 15:04
      Wszystko zależy od tego czy mąż zgodzi się na nierzekanie winy, a od tego pytania sąd zacznie rozprawę.

      Jeśli zgodzi się, to kwestia winy nie będzie rozpatrywana, istotny będzie tylko fakt czy rozpadły się więzy łączące małżonków i sąd tylko to będzie rozpatrywał, żeby orzec rozwód. Pytania sądu i zeznania stron powinny w tym momencie tylko tego dotyczyć.

      Jeśli mąż nie zgodzi się na nieorzekanie winy, to niestety będzie konieczne ustalenie kto i w jakim stopniu przyczynił się do rozpadu wspomnianych więzi. Pytania sądu będą zatem również na to nastawione.

      Czyli nie wystarczy tylko to, że małżonkowie przestali sypiać, ważne będzie również to, dlaczego przestali ze sobą sypiać.

      --
      Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
      • 16.08.08, 15:46
        Dziękuję bardzo za szybką odpowiedź. W odpowiedzi na pozew, mąż napisał, że
        wnosi o rozwód bez ustalania o winie stron. Czy może zmienić zdanie na sali
        sądowej? Jest tak nieprzewidywalny, że nie mam pojęcia czego mam po nim
        spodziewać się. Również napisał że wnosi o podział mieszkania. Czy to ma odbyć
        się na jednej rozprawie? Nie jestem gotowa na podział, nie wiem w sumie czego
        mam żądać.
        --
        www.wrazliwadusza.blog.onet.pl
        • 16.08.08, 15:56
          Jeśli mąż nie chce orzekania o winie, to z tego co piszesz po prostu IMHO czuje się zraniony i miota się chcąc wyrazić ten ból.

          Napisanie 6-cio stronnicowej odpowiedzi na pozew z pretensjami i żalami do Ciebie, to forma ekspresji tego bólu.

          Być może na sprawie również będzie szukał okazji podczas swoich zeznań, żeby to wyrazić jak bardzo został przez Ciebie zraniony i skrzywdzony.

          Jeśli jednak podtrzyma swoje zdanie o nieorzekaniu winy, to dla sądu to nie będzie miało znaczenia, ale on sam może tego zwyczajnie potrzebować.

          Może pomogłoby tutaj trochę szczerych i spokojnych rozmów przed sprawą, podczas których on mógłby wyrazić swój ból, smutek i żal, które pewnie odczuwa w związku z rozpadem waszego małżeństwa. Może jesteś mu to zwyczajnie winna..., może powinnaś przyjąć na klatę te jego emocje... i nie obwiniać go za to, że je odczuwa.

          Rozstawanie się to bardzo trudna sztuka i nie każdy ją opanował.

          Zdanie co do orzekania winy można zmienić w każdym momencie trwania rozprawy. Jeśli co do podziału majątku nie ma zgody i ustanowionego wspólnego stanowiska stron, to sąd tej kwestii nie będzie rozpatrywał. Jeśli zamieszkujecie w jednym mieszkaniu, to sąd na wniosek jednej ze stron, może ustalić zasady korzystania z tego wspólnego lokalu.

          --
          Kobieta nie wie czego chce,
          ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
          • 16.08.08, 16:43
            z_mazur napisał:

            > Jeśli mąż nie chce orzekania o winie, to z tego co piszesz po prostu IMHO czuje
            > się zraniony i miota się chcąc wyrazić ten ból.
            >
            > Napisanie 6-cio stronnicowej odpowiedzi na pozew z pretensjami i żalami do Cieb
            > ie, to forma ekspresji tego bólu.
            >
            > Być może na sprawie również będzie szukał okazji podczas swoich zeznań, żeby to
            > wyrazić jak bardzo został przez Ciebie zraniony i skrzywdzony.
            >
            > Jeśli jednak podtrzyma swoje zdanie o nieorzekaniu winy, to dla sądu to nie będ
            > zie miało znaczenia, ale on sam może tego zwyczajnie potrzebować.
            >
            > Może pomogłoby tutaj trochę szczerych i spokojnych rozmów przed sprawą, podczas
            > których on mógłby wyrazić swój ból, smutek i żal, które pewnie odczuwa w związ
            > ku z rozpadem waszego małżeństwa. Może jesteś mu to zwyczajnie winna..., może p
            > owinnaś przyjąć na klatę te jego emocje... i nie obwiniać go za to, że je odczu
            > wa.
            >
            > Rozstawanie się to bardzo trudna sztuka i nie każdy ją opanował.
            >
            > Zdanie co do orzekania winy można zmienić w każdym momencie trwania rozprawy.
            >

            Znowu bardzo dziękuję! Podłamałam się trochę, nie jestem gotowa na walkę.
            Bardzo mądrze napisałeś, problem w tym, że już mieliśmy dużo takich rozmów, za
            każdym razem przebiegają podobnie, wyraża żal i skruchę, następnym razem
            wrzeszczy że mnie załatwi. Próbowałam rozmawiać i tłumaczyć, ale wszystko na
            nic. Przykre jest że ja też mam ból i żal, jednak potrafiłam nie skupiać się na
            tym, bo te uczucia i emocje zatruwały moje życie. Czy ja też w sądzie mam
            opowiedzieć wszystkie gorzkie żale? On jest typem, który każdą najdrobniejszą
            krytykę traktuje jako atak na jego osobę i wtedy wpada w szał. Co mam zrobić
            jeżeli on zmieni zdanie podczas rozprawy? Jeżeli on będzie chciał powołać
            śiawadków, czy ja będę poinformowana o tym przed rozprawą?
            --
            www.wrazliwadusza.blog.onet.pl
          • 16.08.08, 16:45
            z_mazur napisał:

            > Jeśli mąż nie chce orzekania o winie, to z tego co piszesz po prostu IMHO czuje
            > się zraniony i miota się chcąc wyrazić ten ból.
            >
            > Napisanie 6-cio stronnicowej odpowiedzi na pozew z pretensjami i żalami do Cieb
            > ie, to forma ekspresji tego bólu.
            >
            > Być może na sprawie również będzie szukał okazji podczas swoich zeznań, żeby to
            > wyrazić jak bardzo został przez Ciebie zraniony i skrzywdzony.
            >
            > Jeśli jednak podtrzyma swoje zdanie o nieorzekaniu winy, to dla sądu to nie będ
            > zie miało znaczenia, ale on sam może tego zwyczajnie potrzebować.
            >
            > Może pomogłoby tutaj trochę szczerych i spokojnych rozmów przed sprawą, podczas
            > których on mógłby wyrazić swój ból, smutek i żal, które pewnie odczuwa w związ
            > ku z rozpadem waszego małżeństwa. Może jesteś mu to zwyczajnie winna..., może p
            > owinnaś przyjąć na klatę te jego emocje... i nie obwiniać go za to, że je odczu
            > wa.
            >
            > Rozstawanie się to bardzo trudna sztuka i nie każdy ją opanował.
            >
            > Zdanie co do orzekania winy można zmienić w każdym momencie trwania rozprawy.
            >

            Znowu bardzo dziękuję! Podłamałam się trochę, nie jestem gotowa na walkę.
            Bardzo mądrze napisałeś, problem w tym, że już mieliśmy dużo takich rozmów, za
            każdym razem przebiegają podobnie, wyraża żal i skruchę, następnym razem
            wrzeszczy że mnie załatwi. Próbowałam rozmawiać i tłumaczyć, ale wszystko na
            nic. Przykre jest że ja też mam ból i żal, jednak potrafiłam nie skupiać się na
            tym, bo te uczucia i emocje zatruwały moje życie. Czy ja też w sądzie mam
            opowiedzieć wszystkie gorzkie żale? On jest typem, który każdą najdrobniejszą
            krytykę traktuje jako atak na jego osobę i wtedy wpada w szał. Co mam zrobić
            jeżeli on zmieni zdanie podczas rozprawy? Jeżeli on będzie chciał powołać
            śiawdków, czy ja będę poinformowana o tym przed rozprawą?
            --
            www.wrazliwadusza.blog.onet.pl
            • 16.08.08, 16:58
              W tych rozmowach daj mu się zwyczajnie wygadać. Bez obrzucania się winą, bez przeprosin i szukania winnych. Niech mówi o swoich emocjach, zresztą oboje powinniście mówić o swoich emocjach, ale używając pierwszej osoby i unikając oskarżeń typu: "bo ty..., bo przez Ciebie..." itp.

              Ty mu już niczego nie tłumacz poza prostym stwierdzeniem, że go już nie kochasz i że po prostu nie możesz z nim być.

              Jeśli zmieni zdanie wcześniej przed rozprawą i skieruje jakieś pismo do sądu to dostaniesz jego kopię i będziesz miała czas na ustosunkowanie się.

              Jeśli zmieni zdanie podczas rozprawy, to też sąd umożliwi Ci ustosunkowanie się do jego decyzji. On będzie musiał przedstawić to w jaki sposób zamierza udowodnić Twoją winę, jakie dowody i zeznania świadków na jakie okoliczności przedstawić, będziesz miała czas, żeby na spokojnie zastanowić się jak odeprzeć jego zarzuty. Sąd najprawdopodobniej ustali listę dowodów i ewentualnych świadków, i na tym zakończy się pierwsza rozprawa. Na następną zostaną już wezwani świadkowie.


              --
              Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
      • 16.08.08, 15:51
        U mnie też miało być bez orzekania winy,tak ustalilismy, niestety
        były zaczął na 1-ej sprawie opowiadać ze to Ja jestem winna , więc
        zmieniłam pozew na orzeczenie jego winy.Ponieważ dowody jego winy
        były ewidętne taki był wyrok.Troszkę to trwało i kosztowało, nie
        mówiąc o zdrowiu ale chciał to dostał.Ja nie chciałam ranić ale on
        tak i to z grubej rury.Jeżeli były jest w porządku i można się z nim
        dogadać, nawet jeżeli uczucia wygasły to jak najbardziej jestem za
        tym żeby rozstać się po ludzku ale jeżeli zaczyna zwalac swoje winy
        na ciebie to nie widzę powodu żeby pozwalać na takie zachowanie
        • 16.08.08, 16:31
          Dziękuję, przeraziłam sięsad Jak pisałam wyżej on jest nieprzewidywalny, raz mówi
          jedno, potem zachowuje się inaczej. Nie wiem czy mogę mu jeszcze wierzyć.
          Najbardziej przeraża mnie fakt, że on może pod czas rozprawy zmienić zdanie, a
          ja nie będę na to gotowa, poza tym nawet nie mam obecnie środków na adwokata.
          Ile to mniej więcej kosztuje?
          --
          www.wrazliwadusza.blog.onet.pl
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.