sprawa o alimenty-koszty sadowe i adwokata Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mam pytanie.
    Moge miec sprawe o przyznanie alimentow.
    Moge zostac obciazony kosztami sadowymi?
    Czy moge tez zostac zobowiazany do oplacenia adwokata mojej bylej?
    M.
    • Jeżeli obie strony zgodzą się na propozycję, na zasadzie ugody sądowej-nie ma
      kosztów żadnych.
    • zdaje sie ,że przy sprawie alimentacyjnej nie płaci sie kosztów
      adwokata swojej byłej zony natomiast mozna być obciazonym kosztami
      adwokata małzonki jeżeli sąd stwierdzi rozwód z twojej wyłącznie
      winy.Ale tutaj koszty nie mogą byc wyższe niż około 1500 zł ( tak
      przynajmniej wyczytałam na internecie)Ale może ktoś ma włąsne
      doświadczenie w tej sprawie i sie podzieli, moja sprawa tra zatem
      jeszcze nie wiem jakie koszta mnie czakaja ale o tym Wam napiszę.
      • To nie jest moja zona, nie bylismy malzenstwem, nie mamy rozwodu.
        Grozi mi sprawa bo chce wiecej kasy i straszy, ze bede musial
        zaplacic koszty sprawy i jej adwokata tez.
        Wiem, ze moglbym pojsc z tym do prawnika, ale myslalem , ze tutaj
        szybciej i prosciej wszystkiego sie dowiem.
        Ktos mi jeszcze cos podpowie?
        • Rozumiem, że nie chcesz się zgodzić na podwyższenia alimentów zaproponowane
          przez matkę Twojego dziecka. Czy są to niebotyczne kwoty? Na tym forum czasem
          łatwiej zmienić punkt widzenia podając bliższe szczegóły.
          A kwestie proceduralne-najlepiej na forum prawników:
          www.forum.prawnikow.pl/
          • Nie jest to niebotyczna kwota.
            Chodzi o to czy mam pojsc na reke sobie i jej a przede wszystkim
            corce i zgodzic sie "po dobroci" czy isc do sadu i miec to na
            papierze.
            Chozi tylko o to, ze jak raz jej ulegne to zacznie mnie jeszcze
            bardziej gnoic i robic problemy przy wizytach a w szczegolnosci boje
            sie, ze sie rozbestwi i bedzie mi co rok podwyzszac szantazujac
            sadem.
            Dlatego ciekaw jestem, czy bede musial poniesc koszty prawnikow przy
            sprawie alimentacyjnej, jesli tak to wydam kilka tys zl, w takim
            razie nie ma co walczyc w sadzie tylko dogadac sie po za sadem,
            mowiac konkretnie ale "nieladnie" taniej wyjdzie, ja zaoszzcedze i
            kasy i nerwow, a dziecko nie zabraknie.
            Poprostu nie wiem jaki wariant wybrac, o ile mam jeszzce wybor, moze
            juz w poniedzialek po sobotniej awanturze o kase(hehe jak ten
            teleturniej w TVP) poleciala do sadu...
            Naprawde nikt tu sie nie orientuje w temacie?
            • > Chodzi o to czy mam pojsc na reke sobie i jej a przede wszystkim
              > corce i zgodzic sie "po dobroci" czy isc do sadu i miec to na
              > papierze.

              idż sobie, jej i córce na rękę - wszystkim Wam to na dobre wyjdzie,
              zanim to zrobisz poproś jednak eks o przedstawienie zestawienia
              kostzów utrzymania dziecka i przedyskutuj z nią oraz zachowaj sobie
              kopię na przyszłość.

              > Chozi tylko o to, ze jak raz jej ulegne to zacznie mnie jeszcze
              > bardziej gnoic i robic problemy przy wizytach a w szczegolnosci
              boje
              > sie, ze sie rozbestwi i bedzie mi co rok podwyzszac szantazujac
              > sadem.

              nie sądzę by zaczęła Ci robić problemy z kontaktami
              jeśli "pójdziesz jej na rękę" w sprawie alimentów
              Ona ma podstawy by co rok domagać się podwyższenia jakiegoś
              alimentów - z prostego powodu - dziecko rośnie a więc więcej je,
              nosi wieksze a więc i czesto droższe ubrania, buty, ma coraz
              większe potrezby rozowojowo-wychowawcze itp. Możecie się z eks
              umówić, że rewidujecie i dyskuktujecie koszty utrzeymania córki co
              np. 2 lata i jęsli ida w górę to podniesiesz alimenty

              > Dlatego ciekaw jestem, czy bede musial poniesc koszty prawnikow
              przy
              > sprawie alimentacyjnej, jesli tak to wydam kilka tys zl, w takim
              > razie nie ma co walczyc w sadzie tylko dogadac sie po za sadem,
              > mowiac konkretnie ale "nieladnie" taniej wyjdzie, ja zaoszzcedze
              i
              > kasy i nerwow, a dziecko nie zabraknie.

              adwokat eksi nie będzie kosztował dużo (ale nawet wtedy LEPIEJ jest
              się dogadać po za sądem) - są konkretne taksy (są w necie) za
              adwokata, którymi posługuje się sąd zasądzając zwrot kosztów
              adwokackich.

              W przypadku sprawy sądowej nie zakończonej ugodą i przy orzeczeniu
              alimentów na poziomie jaki chciała eks na pewno będziesz obciązony
              kosztami sądowymi oraz jej adwokata
              --
              Jednak niektórzy ludzie to gady.
              • Dzieki za wypowiedz.
                Jak czytam te rozne historie na roznych forach i slysze opowiadania
                znajomych to mi sie niedobrze robi...
                Jakie te zycie jest chore.
                Co mnie obchodzi czyjs prawnik w takiej sytuacji?
                Nie dosc , ze pewnie mialbym swojego to jeszcze jej mam oplacic?
                Chce niech wynajmuje i sama placi...
                Jesli ja co rok/dwa bede musial podnosic alimenty to na jakiej
                kwocie sie skonczy?
                JUz teraz to dla mnie spora kwota, z czego pozniej zyc?
                A o liste wydatkow na corke moge pomarzyc, wysmieje mnie, nie ma z
                kim rozmawiac...
                Mysle, ze nie wydaje tyle ile zada, tzn ze swoich pieniedzy.
                Poprostu chce zerowac na mnie, utrzymywac corke z alimenow a swoja
                czesc wydawac na siebie.
                Logiczne sa dla mnie wasze argumenty,i sam wolalbym pokojowe
                rozwiazanie ale jak sobie to wszystko dodam do kupy to krew mnie
                zalewa i bunt sie we mnie rodzi...
                • ... to idź do sądu. W sądzie musi ex zrobić tabelkę i zestawienie wydatków, bo
                  musi być podstawa do wyroku. Wtedy zobaczysz czy rzeczywiście chce Cię kroić,
                  czy może są podstawy do podniesienia alimentów.

                  Ogólny pomysł, że z wiekiem na dziecko potrzeba coraz większych sum jest
                  wymysłem nie do przyjęcia więc się nim nie przejmuj. Asekuracja alimentów przez
                  Fundusz Alimentacyjny do kwoty 750zł daje pojęcie o wydatkach na dziecko.
                  • Do kwoty 500 zł, przy dochodach, nie przekraczających, 750 zł na osobę.
                  • > Ogólny pomysł, że z wiekiem na dziecko potrzeba coraz większych
                    sum jest
                    > wymysłem nie do przyjęcia więc się nim nie przejmuj.

                    może dla Ciebie jest to wymysł, ale dla osoby na codzień
                    odpowiedzialnej za wychowanie dziecka przez lat xx wymysłem to nie
                    jest. I sądy jak najbardziej podzielają tę opinię. I słusznie.

                    --
                    Są tacy co lubią gady, ja nie.
                    • ... to chyba niemożliwe aby sąd nakazywał zwrot kosztów adwokata.
                      przecież to oznaczałoby że matka dziecka może wnosić sprawę co roku
                      i co wtedy? co roku ojciec będzie ponosił koszt adwokata? u mnie to
                      tysiąc złotych.

                      ja bym wolała mieć czarno na białym, czyli wybrałabym sąd. będziesz
                      wiedział czy żadania ex są uzasadnione, no i poznasz wyliczenia
                      wydatków. odwiedzasz dziecko, więc mniej-więcej wiesz co ma
                      kupowane, prawda?
                      sprawa sądowa może zupełnie przypadkowo oczyścić atmosferę między
                      wami. bo tak będziesz ciągle się czuł oszukiwany i okradany.
                      --
                      ... oriflame - naturalne szwedzkie kosmetyki ...
                    • Czy 1000zł na dziesięciolatka miesięcznie wystarczy? Wątpię. Weźmy półtora. Czy
                      stuzłotowy wzrost rocznie wystarczy? Załóżmy, że wystarczy.

                      Wychodzi, że na koniec studiów (xx lat) młody człowiek dostaje 3000zł alimentów,
                      co w żaden sposób nie motywuje do pracy, a skłania do życia z alimentów. Nie
                      chciałbym być w taki sposób wychowywany.

                      • > Wychodzi, że na koniec studiów (xx lat) młody człowiek dostaje
                        3000zł alimentów
                        > ,
                        > co w żaden sposób nie motywuje do pracy, a skłania do życia z
                        alimentów. Nie
                        > chciałbym być w taki sposób wychowywany.

                        miałes to szczęscie, że w pokoleniu Twoich/moich rodziców i
                        rozwodoów było dużo mniej i zupełnie inne realia życia.
                        To co tu opisałes jest problemem wychowawczym, ale nalezy też
                        pamiętać, że po 18 roku życia alimenty stają się sprawą między
                        ojcem a dzieckiem, gdzie ojciec może z tymże studiującym dzieckiem
                        negocjować.
                        --
                        Są tacy co lubią gady, ja nie.
                • spokojnie. w przypadku rozprawy sądowej sąd ustali taką wysokość alimentów, żeby
                  i tobie pozostała kwota wystarczyła conajmniej na utrzymanie. poza tym
                  podwyższanie alimentów też odbywa się na zasadzie adekwatnej do twoich zarobków
                  i zbyt często też nie można wnosić o to. na twoim miejscu jednak rozwiazałbym
                  całą sprawę w oparciu o sąd - najlepiej w formie ugody, żeby mieć wszystko
                  oficjalnie załatwione. a swoja droga polecam serie artykułów w temacie:
                  alimenty.wieszjak.pl. prawnika ci nie zastapi, ale moze podjac decyzje czy warto
                  wynajmowac adwokata, czy nie.
          • akacjax napisała:

            > Rozumiem, że nie chcesz się zgodzić na podwyższenia alimentów
            zaproponowane
            > przez matkę Twojego dziecka. Czy są to niebotyczne kwoty? Na tym
            forum czasem
            > łatwiej zmienić punkt widzenia podając bliższe szczegóły.

            no cóż , na innym forum autor wątku napisał, że obecnie płaci 300
            zł na dwuletnią córkę.

            --
            Jednak niektórzy ludzie to gady.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.