Dodaj do ulubionych

Pojawił sie mężczyzna. I co dalej? ;?)

15.10.08, 20:32
Więc tak.
Pojawił się. Jak go nie wystraszyć. Jak mu okazać zainteresowanie,
jednocześnie nie płosząc.

Czuję, że zależy mi na nim.
Nie chcę byc zabawką, ani na chwilę by mógł sie ogrzać..
wink


--
mam dla Ciebie niespodziankę...to pudełko czekoladek...
Obserwuj wątek
    • tricolour Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 20:37
      ... jeżeli palisz, to palić, jeżeli bekasz, to bekać. Jeżeli chodzisz do opery,
      to dać się zaprosić do La Scali. Jeżeli sięgnie za wcześnie, to dać po łapach
      jeśli chcesz dać po łapach, a oddać się jeśli chcesz rzeczywiście chcesz sie oddać.

      Może coś wyjdzie, może nie.
        • sbelatka Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:46
          jesli nie wyciągniesz reki - to na pewno niczego w tej ręce nie
          znajdziesz...
          ale fakt.. możesz dostac po łapkach...

          ale wiesz .. masz wybor..
          sięgasz - nie sięgasz
          masz sznsę - rezygnujesz z szansy
          łapki masz bezpieczne - możesz po nich dostac...

      • manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:25
        Hehe, no Triii, prawda.

        A moze dodam: ...jeżeli zaprosi Cię do drogiej restauracji, to
        zaproś go do jeszcze droższej, i tak dalej... big_grin
        Niech chłopina kombinuje. Jak mu zależy, to wybrnie. Jak nie, to nie
        masz czego żałować smile



        --
        Z rozmowy nobliwych mecenasów zasłyszanej w pociągu: Z prawdą jest
        jak z dupą. Każdy siedzi na swojej.
          • manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:34
            Ale w czym problem, Lonely?
            No zaprasza Cię, zjedz grzecznie ,pogadaj, podziękuj za miły
            wieczór i fru... "przepraszam, ale musze juz iść". ...i czekaj na
            reakcję.
            Nie bardzo kumam, w czym problem...




            --
            Z rozmowy nobliwych mecenasów zasłyszanej w pociągu: Z prawdą jest
            jak z dupą. Każdy siedzi na swojej.
            • lonely27 Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:36
              A no w tym, że po kolacji jest ciąg dalszy wieczoru, rozmowa, spacer
              itd.


              Bardziej mi chodzi, by mi się nie wymskneło coś co uzna że już mnie
              zdobył i fru za nastepna zdobyczą wink
              --
              mam dla Ciebie niespodziankę...to pudełko czekoladek...
              • manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:40
                No toz mówię... zadnych spacerów i ciągów dalszych... tylko fru...
                zaraz po kolacji.
                Niech się głowi, dlaczego nie zechciałaś od razu ciągu dalszego.
                Pomysli (znając życie) z tydzień lub dwa i zadzwoni i znowu zapyta,
                czy nie poszłabyś na kolację.
                I tak w kółko. Aż ktos pęknie pierwszy smile
                Dobrze by było, aby to był on smile Acz niekoniecznie smile



                --
                Z rozmowy nobliwych mecenasów zasłyszanej w pociągu: Z prawdą jest
                jak z dupą. Każdy siedzi na swojej.
                  • manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:43

                    Tym bardziej. Jesli często. Kolega z pracy??
                    Ok, nie dociekam.
                    Kolacyjka i ...do lulu. Do widzenia panu, było miło.
                    Nie bedzie sie głowił - jego strata. A ty - masz problem z głowy.
                    Za bardzo komplikujesz, wydaje mi sie smile
                      • manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:51

                        Uczę się teraqz mężczyzny na przykładzie mojego syna.
                        Coś niesamowitego zaszło. Zakochał się. Widzę jak reaguje (12 lat).
                        Widze, jak reaguje dziewczyna.
                        Jeny, jakbym ja była taka mądra ze dwadziescia lat temu....
                        Laska mu mówi, sorki, ale ja nie chce z toba chodzić. On mówi : ok.
                        A ja widzę, ze przezywa.
                        Ale on nic. Ok i juz.
                        Przyszedł się tylko poskarżyć - mówię chłopię, daj se na luz.
                        Zignorujesz, sama sie odezwie.


                        Mija 20 min - dziewczyna sie odzywa.
                        Obraziłeś się?
                        Młody: nie. grałem w grę.
                        Ona: aha. To porozmawiamy jutro ?
                        Młody : może.


                        Normalnie rozbroił mnie.

                        No. To a propos męskiej psychiki. )
                          • manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:58
                            Twarda sztuka z mojego mlodego, nie ?
                            wink

                            Mam obawy po prostu, aby sie nie wieszały na nim laski, bo zbyt
                            uprzejmy jest i kulturalny. I aby go nie rozbestwiły zbytnio.
                            Ale, jak widac, radzi sobie chłop. Ma charakter smile
                            Choć jestem tez w stanie wyobrazić sobie, co ta Agnieszka mogła
                            poczuc wink na jego "może".

                            Na dobrą sprawę, na naukę nigdy nie jest za późno. Uczę się od
                            własnego syna teraz wink


                            --
                            Z rozmowy nobliwych mecenasów zasłyszanej w pociągu: Z prawdą jest
                            jak z dupą. Każdy siedzi na swojej.
                • sbelatka Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 22:06
                  zupełnie sie z mendrala nie zgadzam.. niby dlaczego żadnych spacerów?

                  To co proponije to jakas manipulacja obliczona na osiągniecie
                  jakiegos celu )poniownego spotkania) za pomoca wzbudzania nie tych
                  emocji, ktore sa wartościowe..

                  wartościowe - w moim odczuciu - jest realne pcozuie bliskości,
                  zaufania - jakie sie rodza w efekcie autentycznego bycia ze soba..
                  spacery bardzo spzryjaja..

                  uciekanie budzi zalediwe instynkt łowcy i ciekawośc... Czy na tym ma
                  sie opierac ewentualna realcja?

                  Juz zreszta postrzeganie otwartego mowienia jako pekania... nie
                  wroyz dobrze.. no.. sorry...
                  • tricolour Masz rację... 15.10.08, 22:08
                    ... jak chce iść na spacer, to iść na spacer, a nawet zasugerować, że lubi
                    spacer. Żeby po ślubie nie okazało się, że facet organicznie nie znosi spacerów
                    tylko nie "było okazji" dowiedzieć się...
                  • manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 22:21
                    Sbealtko, o jakich RELACJACH mówimy na pierwszej randce?
                    O jakich?
                    Czegoś nie kumam chyba.
                    To ze sie widują czesto, to nie znaczy, ze zaraz mają zawiązywac
                    jakies relacje. Jedna kolacja wysarczy, (czasami) aby stwierdzic,
                    iść na dalszy spacer czy nie.
                    Nic tu nie jest obliczone.
                    po prostu. Kolacja, to kolacja. Mozna owszem sie przejść...
                    ...dalej cos proponujesz?



                    --
                    Z rozmowy nobliwych mecenasów zasłyszanej w pociągu: Z prawdą jest
                    jak z dupą. Każdy siedzi na swojej.
              • sbelatka Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:44
                eeeee ... i co? tak bedziesz uciekac w obawie, ze jak cie zdobędzie
                to poleci dalej?
                a długo tak możesz uciekać?

                ja (zupelnie teoretycznie.. przyznaję) że po chwilowej orientacji
                kto i co warto sie jak najbardziej autentcyznie komunikowac..
                łacznie z mówieniem o obawach, oczekiwaniach i innych... A że sie
                przestarszy .. byc może... No, to znak tylko, ze nie moj ci on...

                Bo mnie sie juz NA PEWNO nie chce udawac.. I to nie chodzi o
                bekanie. Bo moge zrezygnowac bekania czy dlubania w nosie.. jesli
                nie są sensem mojego zycia..Ale nie chce rezygnowac z prawa do
                wyrazania swoich przekanan, uczuc i emocji... I z wielu innych
                praw...
                Nawet kosztem bycia samą.. jeszcze przez jakis czas smile
                • lonely27 Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 21:48
                  Toż to ja się boję, wyartykułowania tych moich obaw, oczekiwań.
                  Bo myśle, że jak dla niego zbyt szybko, to odpuści.
                  Nie wiem kiedy jest dobry moment.

                  Ale sobie wymysliłam problem wink
                  --
                  mam dla Ciebie niespodziankę...to pudełko czekoladek...
                  • sbelatka Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 22:01
                    wiesz.. z momentami to tak jest, ze czasem nigdy nie sa dobre...

                    jak już zaczyna byc klimat do jakiegos otwartego komunikowania sie..
                    i jakis zrąb bliskosci sie zbudowal to chyba nic takiego wielkigo w
                    powiedzeniu.. Ciesze sie, ze cie spotkalam. Z jednej strony mam
                    nadzieje, ze ... (tu wstaw sobie to na co masz nadzieje..wink ) ale z
                    drugiej jestem pełna obaw, ze ...(wpisz własciwe)..
                    A co ty sobie myslisz? Chcialabym wiedziec czego bys chcial i czego
                    sie obawiasz..
                      • manderla Re: Nie udawać kogoś innego... 15.10.08, 22:25
                        lonely27 napisała:


                        > Właśnie. Klimat. Ten moment, by nie wystraszyć. By i on odczył, że
                        > chce.



                        ale czego chcesz??? Wiesz czego?
                        Cos się pogubiłam....
                        Nie wystraszyć faceta? To mu daj znać normalnie do zrozumienia, ze
                        chetnie sie z nim jeszcze spotkasz, ale te zmykaj. Aby sie zbytnio
                        nie nasycił waszym spotkaniem pierwszym.


                        --
                        Z rozmowy nobliwych mecenasów zasłyszanej w pociągu: Z prawdą jest
                        jak z dupą. Każdy siedzi na swojej.
      • crazyrabbit Re: Pojawił sie mężczyzna. I co dalej? ;?) 15.10.08, 23:58
        No ja chyba nie kumam... Czego Ty się boisz?
        Skoro macie już i tak kontakt telefoniczny , więc zakładam , że coś
        o sobie wiecie. Więc chyba tak łatwo go nie wystraszysz wink

        Tak jak juz ktoś Ci radził - bądź sobą! Jeżeli będziesz miała ochotę
        na spacer po kolacji - idź. Gierki nie zawsze są wskazane. Bo i po
        co? Albo facet akceptuje Ciebie taką , jak jesteś , albo niech spada
        na drzewo. I tyle.

        Ja mojego M. znałam z netu , potem gadalismy przez telefon , potem
        na pierwszej randce - przegadał mnie smile a to nie jest łatwe smile))
        Pamiętam , jak siedzieliśmy w kawiarni i kilka godzin gadaliśmy ,
        gadaliśmy...

        I tak jakoś zostało... Tylko tematy się zmieniły , na takie bardziej
        poważne. I pojawiło się "MY" i "NASZE". I fajnie jest smile)))
        --
        Nie pytaj "co Prezydent może zrobić dla kraju?" - zapytaj: "co TY
        możesz zrobić aby ON tego nie zrobił!"
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka