Dodaj do ulubionych

Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie?

21.04.09, 00:51
Jestem facetem co rzadkie na tym forum. Od jakiegoś czasu nie dogaduje się z
żoną i nie mieszkamy ze sobą od 3 miesięcy. Nie chodzi o zadną zdradę tylko o
brak dogadywania się w różnych sprawach. mamy 3 letnią córeczkę. Chodziliśmy
na terapię i walczyliśmy o nas jak się dało ale nie pomagało. Doszliśmy do
wniosku ze pomieszkamy oddzielnie przez troche (max 6 m-cy) i jak ochłoniemy i
przemyślimy wszystko to postaramy się wrócić i zacząć od początku. Było nam
potrzeba tej przerwy i po 3 miesiącach chciałem żebyśmy spróbowali od nowa. W
trakcie oczywiście się widywaliśmy i byłem z córką prawie codziennie, brałem
ja do siebie i było ok. Nie poruszaliśmy tylko tematów które nas różniły.
Teraz po 3 miesiącach żona wogóle nie chce rozmawiać na temat powrotu i mówi
że chce rozwodu bo nie ma juz podstaw do odbudowania związku. Dla mnie to szok
bo nie mówilismy o takim rozwiązaniu wogóle. staram sie jej tłumaczyć że po
tej przerwie napewno już ochłonęliśmy i możemy być szczęśliwi ale nic to nie
daje. Ona stała sie zimna i obojetna. Chce żebym widywał się z dzieckiem co
robie kiedy mogę ale o próbie bycia ze sobą nie chce słyszeć.
Nie wiem co robić. Kocham ją bardzo, potrzebowałem tylko czasu żeby wszystko
wróciło do normy. Ona też tego czasu chciała a teraz jest zupełnie inna.
Napiszcie co myślicie? czy mam jeszcze próbować czy się zgadzać na rozwód? Nie
chce tego... ale na siłe nic nie zrobie. Co się mogło stać i jak to ,posklejać?
Edytor zaawansowany
  • kasiapfk 21.04.09, 07:21
    Jestem w sytuacji podobnej jak u Twojej żony - i mnie po prostu jest
    dużo lepiej bez męża niż z nim. I teraz też nie chcę byśmy wrócili
    do siebie. z różnych względów. I nikogo innego w moim życiu nie ma.
  • plujeczka 21.04.09, 07:24
    jest takie przysłowie " ..z niewolnika ni ma pracownika" ..podobnie
    z małżeństwem skoro twoja zona nie chce abyście byli razem to nic
    nie wskórasz widocznie ten okres przebywania z dala od siebie (
    zamieszkaliście oddzielnie) uzmysłowił jej ,ze moze zyc bez ciebie i
    wnioskuję ,że daje sobie świetnie radę.Tak to juz jest ,ze wolnośc
    ma swoje oblicza i to które wybrała twoja zona takie własnie
    jest.Smutne to ale niestety samo życie.Postaraj się ułozyć relacje z
    córką i nadal utrzymuj z nia kontakty co prawda nie wierzę w
    odbudowanie więzi z zoną ale przynajmniej nie stracisz kontatku z
    dzieckiem.Zreszta pisłam juz o tym wielokrotnie na forum mądry
    Heralkit powiedział ,,,nie wchodzi sie dwa razy do tej samej
    rzeki"....pozdrawiam.
  • rozsadek5 03.03.19, 22:07
    To tylko powiedzenie, które nie odzwierciedla rzeczywistości.
    Każdy przypadek jest inny, podobne jest tylko słowo rozwód.
  • pelagaa 21.04.09, 08:41
    Teraz to juz moim zdaniem po zawodach, ale wyprowadzka w celu
    ochloniecia, 3-miesieczne niezabieganie o zwiazek, dla odpoczynku,
    to chyba najgorszy ze sposobow na ratowanie zwiazku, bo wlasnie
    istnieje ryzyko, ze jedna strona uswiadomi sobie, ze jej jest lepiej
    bez strony drugiej. Zazwyczaj uswiadamia to sobie strona, ktorej
    wraz z rozstaniem ubylo obowiazkow, stresow, obciazen. Warto to
    przemyslec na przyszlosc.
    --
    Legenda o smoku uczy, że nie należy zaspokajać głodu byle baranem wink
  • fasolmama 21.04.09, 08:42

    Dla mnie warianty są dwa:

    albo, niestety, Twoja małżonka już nic do Ciebie nie czuje, co przykre jest
    zawsze. Może nawet kogoś już ma. I wówczas nie poradzisz...

    albo, co też wydaje się prawdopodobne, za bardzo naciskasz. Ona po prostu być
    może potrzebuje więcej czasu. Piszesz o 6 m-cach a po 3 już chcesz wracać. To
    krótko. Daj jej więcej czasu. Spróbuj tymczasem być bardziej przyjacielem niż
    mężem. Nie wydzwaniaj, nie męcz rozmowami, sms-ami, nie nakłaniaj, bo ona teraz
    tego nie chce. I im bardziej będziesz próbował, tym bardziej ją to zmęczy i
    obróci się przeciwko Tobie.

  • z_mazur 21.04.09, 09:56
    Dokładnie jak pisze fasolmama. 3 miesiące to bardzo krótko, tym
    bardziej, że cały czas macie ze sobą kontakt.

    Odsuń się całkowicie od żony, daj jej przestrzeń. Sam wykorzystaj to
    też dla odbudowania siebie. Zajmij się sobą i tym co sprawia Ci
    przyjemność. Spróbuj odnaleźć w sobie tego faceta, w którym parę lat
    temu zakochała się Twoja żona. Ogranicz kontakt z żoną do minimum
    związanego z opieką nad dzieckiem. Im szybciej to zrobisz tym
    bardziej zwiększasz swoje szanse. Wszelkie rozmowy i zabiegi które
    teraz będziesz podejmował tylko będą irytowały Twoją żonę, bo będą
    wzbudzały jej poczucie winy, na zasadzie: "on się tak stara, a ja
    nie potrafię tego odwzajemnić.", a przed poczuciem winy każdy ucieka.

    Najlepszy sposób na odzyskanie kobiety, to nie próbować jej
    odzyskać, odsunąć się i zająć się sobą. Oczywiście nie ma gwarancji,
    że to zadziała. Ale nie ma żadnego innego sposobu. Każde aktywne
    działanie tylko będzie ją jeszcze bardziej od Ciebie odpychało. Być
    może przez te ostatnie 3 miesiące odepchnąłeś ją już tak daleko, że
    powrót będzie niemożliwy ale może to się jeszcze nie stało, więc
    zacznij od dziś. Zero kontaktu, telefonów, prób rozmów, spędzania
    razem czasu pod pretekstem dziecka. Jeśli dziecko, to tylko zabrać i
    zająć się nim samemu. Nie zaczynaj żadnej rozmowy jeśli jej
    inicjatorką nie będzie Twoja żona.

    To co możesz aktywnie robić, to postarać się, żeby w tych
    nielicznych momentach, w których będziecie mieć kontakt widać było,
    że jesteś uśmiechnięty i zadowolony z życia. Kobiety uciekają od
    nieszczęśliwych nieudaczników. Musisz być facetem, który nawet w
    najtrudniejszych momentach potrafi odzyskać kontrolę nad własnym
    życiem.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • marek_gazeta 21.04.09, 11:05
    > Odsuń się całkowicie od żony, daj jej przestrzeń. Sam wykorzystaj to
    > też dla odbudowania siebie. Zajmij się sobą i tym co sprawia Ci
    > przyjemność. Spróbuj odnaleźć w sobie tego faceta, w którym parę lat
    > temu zakochała się Twoja żona.

    Na Mazurach to mondre chopy mieszkajom smile

    --
    W czasie deszczu paszcza sucha.
  • my-emi 21.04.09, 11:44
    To co radzi fasolmama i z_mazur jest dosyć ryzykowne.
    Nie znam Twojej żony, nie wiem czy podziała na Nią staranie czy jego
    brak. To Ty powinieneś wiedzieć...
    Ja bym zaczęła na miejscu Twojej żony, po takim Twoim zachowaniu,
    jakie sugerują powyżej, myśleć, że już sobie znalazłeś pocieszenie.
    I z całą pewnością nie przekonywałabym Cię do zmiany stanowiska.
    Doradzałabym dlatego raczej, żebyś pozostawał blisko. Spróbował się
    z Nią zaprzyjaźnić. Bo odchodząc i odcinając się od Niej - możesz
    uwolnić przestrzeń dla kogoś nowego i naprawdę Ją stracić.
    Nie mówię, że masz wyśpiewywać serenady pod balkonem. Oczywiście żyj
    swoim życiem! Dobrym pomysłem jest próba odnalezienia w sobie
    człowieka, którego Ona pokochała, zajęcie się sobą, ale kontakt musi
    być! Nie narzucaj się, nie spiesz. Po prostu rozmawiaj, wspieraj,
    pomagaj. Bądź blisko. I czekaj. Wyczujesz dobry moment...
  • mikolajek7777 23.04.09, 10:37
    tak się właśnie staram tylko z tego co piszesz to za bardzo się narzucam,
    postaram sie zmniejszyć nacisk i zwiększyć chęć przyjaźni, dzięki
  • kasiapfk 21.04.09, 11:40
    ano mondre chopy mieszkajo na Mazurach wink
    zwłąszca tekst o ponurakach jest świetny!
  • kicia031 21.04.09, 11:54
    to, co proponujesz, swietnie dziala na mezczyzn. na kobiety dziala
    wrecz odwrotnie. Uwierz mi.
    Proponujesz co, co by pomoglo tobie, gdybys to ty byl,w tej
    sytuacji. I powiem ci, ze jestem ci bardzo wdzieczna za to, co
    napisales, bo potwierdza to moja wlasna wiedze na tem at zachowan
    mezczyzn w zwiazkach.

    Ale kobiety nie cenia takich zachowan. Kobeity cenia zaangazowanie
    mezczyzny.

    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • pelagaa 21.04.09, 12:18

    > Ale kobiety nie cenia takich zachowan. Kobeity cenia zaangazowanie
    > mezczyzny.

    Dokladnie tak. Na mnie zachowanie opisywane przez Mazura
    zadzialaloby dokladnie jak sygnal, ze juz nie ma do czego wracac i
    jest nastepczyni.
    Na mnie starnia wywieraja wiekszy wplyw. Ale trzeby wyjsc od tego,
    czy jest co ratowac, bo czasem najwieksze starania trafia w proznie.

    --
    Życie upływa na wspominaniu tego co było i w oczekiwaniu na to, co
    będzie. Pomiędzy jest dzisiaj, które nie musi być szare, nudne i
    bezbarwne - wystarczy odkryć kolory.
  • fasolmama 21.04.09, 12:24
    > Ale kobiety nie cenia takich zachowan. Kobeity cenia zaangazowanie
    > mezczyzny.

    Generalizujesz. Może specyfika tego forum skłania do takich wniosków.
    Tez jestem kobieta i mysle jak kobieta, a dla mnie w tym przypadku "z mazur" ma
    racje.
    Facet wykazal juz chyba wystarczajace zaangazowanie i chec pozostania w zwiazku.
    Mam tu na mysli nie tylko wspolna terapie. Nawet napisanie tego posta o czyms
    swiadczy. Skutek tych dzialan - jak dotad odwrotny od zamierzonego

    Dalsze dzialania w tym samym kierunku to, mowiac kolokwialnie, "zmeczenie materialu"

    I chyba nikt do tej pory nie zasugerowal odpuszczenia sobie. Bo walka o zwiazek
    na tym etapie jest jeszcze zasadna. Pytanie tylko o metody i ich skutecznosc
  • kicia031 21.04.09, 13:05
    Nawet napisanie tego posta o czyms
    > swiadczy

    masz rzeczywiscie male wymagania, jesli napisanie 6-zdaniowego posta
    na forum jest dla ciebie wystarczajacym wyrazem staran o naprawe
    zwiazku.

    Moim zdaniem autor watku nie wykonal zadnej pracy, a to dlatego, ze
    caly czas jest skupiony na sobie i tym, czego on chce.
    Nie pada ani slowa ani o tym, z czego zona byla niezadowolona, ani
    tez o jej aktualnych uczucuach i potrzebach. Nie ma refleksji, jakie
    jego zachowania przyczynily sie do kryzysu ani konkretnej wizji
    naprawy sytuacji.

    Nie dziwie sie zonie, ze w takiej sytuacjinie decyduje sie na
    powrot - prawdopodobnie zdaje sobie sprawe, ze niewiele by sie
    zmienilo.
    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • sauber1 21.04.09, 13:18
    fasolmama napisała:


    > I chyba nikt do tej pory nie zasugerowal odpuszczenia sobie. Bo walka o zwiazek
    > na tym etapie jest jeszcze zasadna. Pytanie tylko o metody i ich skutecznosc

    A mnie się wydaje, że na żadnym etapie walka o przetrwanie związku nie jest
    zasadna, to prędzej czy później i tak na niepowodzenie skazane. Owszem czasem
    wspólne interesy, inwestycje powodują że chcemy z czystego wyrachowania i
    rozsądku uratować to co przyszłości zaowocować może i nie bez wpływu jest na
    jakość wymiaru życia, a jak są dzieci to jest zrozumiałe.

    --
    Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku, potrafi
    sprawić, że znów wraca radość.
  • kicia031 21.04.09, 13:25
    A mnie się wydaje, że na żadnym etapie walka o przetrwanie związku
    nie jest
    > zasadna, to prędzej czy później i tak na niepowodzenie skazane.
    Owszem czasem
    > wspólne interesy, inwestycje powodują że chcemy z czystego
    wyrachowania i
    > rozsądku uratować to co przyszłości zaowocować może i nie bez
    wpływu jest na
    > jakość wymiaru życia, a jak są dzieci to jest zrozumiałe.

    Nie obraz sie, ale piszesz bzdury. Nie twierdze, ze trzeba za
    wszelka cene swalczyc o zwiazek - np w sytuacji, gdy w gre wchodzi
    przemoc, alkohol lub zdrada jest to zdecydowanie niewskazane.
    Ale w sytuacji niedotarcia sie, braku kominikacji, nieradzenia sobie
    z codziennymi konfliktami wylogowywanie sie ze zwiazku jest dowodem
    niedojrzalosci i bycia czlowiekiem niepowaznym.
    Co wiecej - zwiazek mozna uratowac - wiem to, bo nam sie udalo wyjsc
    z powaznego kryzysu, mimo ze obie strony rozwazaly rozstanie.
    To ze tobie sie nie udalo nie oznacza, ze inni nie powinni probowac -
    no chyba ze maja takie wlasnie nastawianie, wtedy rzeczywiscie
    zmierzaja prosta droga do kleski.

    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • z_mazur 21.04.09, 13:31
    Jak widać z Twojej obecności tutaj jednak wychodzenie z kryzysu
    średnio się udało. Pytanie czy ratowanie związku w takiej sytuacji,
    to nie jest tylko przedłużanie agonii?

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • kicia031 21.04.09, 14:24
    Jak widać z Twojej obecności tutaj jednak wychodzenie z kryzysu
    > średnio się udało.

    Pomylka.
    Rozwiodlam sie z pierwszym mezem, kolejny jest wciaz aktualny.
    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • kami_hope 21.04.09, 21:34
    Z_mazur, jak widać z Twojej obecności tutaj jednak wychodzenie z
    kryzysu średnio się udało.
    A w przełożeniu na Twój osobisty użytek - Twoja obecność tutaj
    nieuchronnie przyczyni się do kolejnego kryzysu.
    A tłumacząc jeszcze dosadniej: facet przesiadujący przed komputerem
    (w rozumieniu - nie przynoszącym wymiernych efektów), dla swojej
    partnerki jest BEZUŻYTECZNY.
    I choćbyś nie wiem jak złote myśli tu wygłosił, to jest to tylko i
    wyłącznie czcza teoria. Taki z Ciebie mędrzec-utopista.
  • z_mazur 21.04.09, 21:40
    Nie wiem co ma wnieść ta uwaga merytorycznego do dyskusji. Kolejna w tym wątku wycieczka osobista.

    Dzięki za zwrócenie uwagi, na moją użyteczność dla partnerki.

    Za to Twoje złote myśli głoszone tutaj, to sama praktyka, oparta na osobistej znajomości. smile)))

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • kami_hope 21.04.09, 21:56
    Ta uwaga miała w sobie tyle merytoryki, co Twoja do Kici031 (tak, to
    była reakcja zwrócona do Ciebie – tj. „wycieczka osobista”wink.

    Zwiększ dystans w stosunku do swojej osoby. Zarzucasz innym swoje
    błędy w postrzeganiu (swoich nie zauważając!).

    > Za to Twoje złote myśli głoszone tutaj, to sama praktyka, oparta
    na osobistej znajomości. smile)))

    Oj, zdziwiłbyś się bardzo. Jeśli masz odwagę wyjść spoza formowego
    monitora, zapraszam w rzeczywistości.
  • z_mazur 21.04.09, 22:20
    Nigdy nie miałem z tym problemu. Tzn z wychodzeniem zza monitora. smile

    Nie wiem skąd jesteś ale chętnie napiję się kawy przy najbliższej nadarzającej się okazji.

    Moja uwaga do kici była jak najbardziej wycieczką osobistą. Czasem zdarza mi się zagalopować.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • kami_hope 21.04.09, 22:30
    Cieszę się, że się zrozumieliśmy.
    Piszę z "za wody". Doceniam chęci... i podtrzymuję zaproszenie (do
    konfrontacji z rzeczywistością) na sąsiedni ląd.
  • kicia031 21.04.09, 22:49
    Moja uwaga do kici była jak najbardziej wycieczką osobistą. Czasem zdarza mi si
    > ę zagalopować.

    O kurwa, cos przegapilam?
    Nie mowcie, ze mam znowu czytac caly ten boski watek?

    Czy ktos moze mi wskazac te wycieczke osobista?
    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • kami_hope 21.04.09, 23:23
    uch!

    No teraz, to po prostu jestem 'confused'

    Kicia, nie znam Cię kobieto... Polemizowałam z poglądami, a nie w
    oparciu o osobę. Ale może czasem "osobiste wycieczki" mają swoje
    uzasadnienie? Hm...
    Gdyby jednak Z_mzur miał ku temu uzasadnienie (czego już nie
    sprawdzę) skłonna byłabym przeprosić za (te tu) złośliwości .
    Tymczasem - Dobranoc wszystkim! smile
  • sauber1 21.04.09, 14:34
    kicia031 napisała:

    > Co wiecej - zwiazek mozna uratowac - wiem to, bo nam sie udalo
    > wyjsc z powaznego kryzysu,


    Ja nie obrażam się z byle powodu, ale chętnie zadam Ci kiedyś pytanie jak będzie
    nam tu gościć dane, a może sama wcześniej szczerze napiszesz, to zatem co tutaj
    robisz?


    --
    Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku, potrafi
    sprawić, że znów wraca radość.
  • z_mazur 21.04.09, 12:45
    Wiem co piszę, przetestowane i sprawdzone, co najmniej w kilku
    przypadkach. smile

    Problemem, który wyraźnie widać w tym co piszesz Ty i Pelaga jest
    to, że kobietom co innego podpowiada rozum, a co innego wywołuje
    emocje. Kobiety myślą, że zadziała na nie co innego, no bo tak na
    logikę, to zaangażowanie powinno zadziałać. Tylko, że kobiety nie
    kierują się logiką, tylko emocjami. A te jest w stanie wywołać
    właśnie takie działanie, o którym napisałem.

    Pewnie się zaraz panie żachną. smile


    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • zmeczona100 21.04.09, 12:49
    z_mazur, dla mnie proponowane przez Ciebie rozwiązanie zadziałałoby
    zupełnie odwrotnie. Byłoby gwoździem do trumny- o ile były jeszcze
    jakieś widoki na poprawę.
  • z_mazur 21.04.09, 13:22
    Ale widoków na poprawę nie ma. Minęły trzy miesiące, a kobieta nawet
    nie chce podjąć rozmowy na temat powrotu.

    Tu już została tylko gra va banque.

    Jakiekolwiek zabiegi, naciski, starania mające na celu przekonanie
    żony do czegokolwiek, odniosą skutek zupełnie odwrotny. Jedyna
    nadzieja, że gdy żona rzeczywiście poczuje swobodę i brak nacisku, a
    jednocześnie zauważy, że ten jej mąż (uśmiechnięty, zadowolony z
    życia facet, radzący sobie z sytuacją) to jednak fajny facet, to
    może jeszcze coś się w niej odezwie.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • zmeczona100 21.04.09, 13:36
    z_mazur napisał:

    > Ale widoków na poprawę nie ma. Minęły trzy miesiące, a kobieta
    nawet
    > nie chce podjąć rozmowy na temat powrotu.
    >
    > Tu już została tylko gra va banque.

    No to napisz to jasno, bo wyszło na to, że Twoje propozycje
    ignorowania żony mają się przyczynić do... uratowania ich związku.

    >
    > Jakiekolwiek zabiegi, naciski, starania mające na celu przekonanie
    > żony do czegokolwiek, odniosą skutek zupełnie odwrotny.


    Nie sądzę, że odwrotny. Po prostu- jeśli dziewczynie jest lepiej
    samej z dzieckiem, niż z dodatkiem męża, to jej już nic nie
    przekona. Może po prostu ona nie chce mieć dwójki dzieci?

    Jedyna
    > nadzieja, że gdy żona rzeczywiście poczuje swobodę i brak nacisku,
    a
    > jednocześnie zauważy, że ten jej mąż (uśmiechnięty, zadowolony z
    > życia facet, radzący sobie z sytuacją) to jednak fajny facet, to
    > może jeszcze coś się w niej odezwie

    Nie sądzę, aby w tej sytuacji mogło do tego dojść.

    A jeśli facet się nie stara (to nie jest równoznaczne z
    naciskaniem!), to normalne, że sobie odpuścił.

  • z_mazur 21.04.09, 13:58
    > Nie sądzę, że odwrotny. Po prostu- jeśli dziewczynie jest lepiej
    > samej z dzieckiem, niż z dodatkiem męża, to jej już nic nie
    > przekona. Może po prostu ona nie chce mieć dwójki dzieci?

    No to mnie rozbawiłaś. smile))))

    Pokaż mi kobietę, której jest lepiej bez faceta niż z nim.
    Nawet jeśli sobie jakoś radzi z życiem, to wcześniej czy później
    potrzeba bycia z kimś odzywa się praktycznie w każdej kobiecie i na
    ten moment musi zaczekać nasz założyciel wątku. Jeśli w tym momecnie
    będzie potrafił w odpowiedni sposób pojawić się nienachalnie w jej
    otoczeniu w swoim nalepszym męskim wydaniu... Wszystko może się
    zdarzyć. smile

    Mózg ludzki działa w taki sposób, że po jakimś czasie zaczynamy
    zapominać złe rzeczy, a pamiętamy dobre. Po jakimś czasie na wiele
    rzeczy patrzymy z sentymentem. Ten mechanizm można wykorzystać
    umiejętnie, właśnie znikając z oczu.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • kicia031 21.04.09, 14:36
    Pokaż mi kobietę, której jest lepiej bez faceta niż z nim.

    Juz pokazuje: moja ciotka. Piekna, atrakcyjna, inteligentna kobieta,
    artystka, za ktora uganiali sie najatrakcyjniejsi amanci lat 60 i
    70 - ktora po prostu nie chciala malzenstwa ani nawet stalego
    zwiazku. I do dzis dnia jest szczesliwa z racji dokonania tego
    wyboru.

    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • z_mazur 21.04.09, 14:41
    Tak i oczywiście zwierzała Ci się ze wszystkich swoich rozterek
    emocjonalnych.

    Znam dziesiątki pięknych, niezależnych, inteligentnych kobiet, które
    na pierwszy rzut oka świetnie radzą sobie same w życiu, momentami
    nawet wyglądają na szczęśliwe, które w zaciszu czterech ścian z
    utęsknieniem czekają na rycerza na białym rumaku. Oczywiście
    zdarzają się wyjątki ale one tylko potwierdzają regułę.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • kicia031 21.04.09, 14:54
    Tak i oczywiście zwierzała Ci się ze wszystkich swoich rozterek
    > emocjonalnych.

    Moja ciotka jest moja najlepsza przyjaciolka, od 17 lat opiekuje sie
    moimi dziecmi i spedza circa 12 godzin u mnie w domu przez 5 dni w
    tygodniu.
    Rozmawiamy o najintymniejszych sprawach, takze o jej zyciowych
    porazkach, i nigdy nie zaliczyla do nich braku faceta, choc mowila o
    sprawach bardzo osobistych i bardzo raniacych dla niej.

    Tak wiec sadze, ze moge z czystym sumieniem powiedziec, ze wiem.
    Zwlaszcza ze przez lata obserwowlam facetow uganiajacych sie za nia,
    ktorych ona spuszczala po krotkim uzytkowaniu. nawet teraz moglaby
    wyjsc za maz, bo ma chetnych - ale nie chce.


    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • z_mazur 21.04.09, 14:59
    No właśnie i wracamy znowu do mojej tezy.

    Kobiety nie chcą facetów, którzy uganiają się za nimi. Wręcz
    przeciwnie.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • kicia031 21.04.09, 15:06
    > No właśnie i wracamy znowu do mojej tezy.

    Niekoniecznie. Moja ciotka nie byla nigdy zainteresowana nikim kto
    sie za nia nie uganial. Po prostu nie chce stalego zwiazku.

    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • z_mazur 21.04.09, 15:12
    Pisałem już o wyjątkach.

    Większość kobiet chce stałego związku.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • kicia031 21.04.09, 17:30
    > Większość kobiet chce stałego związku.

    teza nader dyskusyjna. Czytala ksiazke amerykanskiego psychologa
    rodzinnego, z ktorej wynika, ze to mezczyzni zyja w ciaglym strachu
    przed byciem porzuconym przez zone / partnerke.

    Jesli bys napisal ze wiekszosc ludzi, to moze sprobowalabym sie
    zgodzic, bo sa jakies tam badania potwierdzajce zly wplyw samotnosci
    na ludzka kondycje. Ale znow - czesciej sie to tyczy mezczyzn.
    Chocby to, ze wdowcy zabieraja sie za zona duzo szybciej, niz wdowy
    za mezem.

    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • tricolour 21.04.09, 17:38
    ... przez 5 dni w tygodniu, która siedziałaby w moim domu, byłaby przeze mnie
    traktowana jak osoba niepełnosprawna, okaleczona, której mój dom jest azylem i
    kompensacją tego, czego sama nie osiągnęła.

    "Rozmawiamy o najintymniejszych sprawach, takze o jej zyciowych porazkach" - no
    właśnie o tym piszę.
  • kicia031 21.04.09, 18:03
    A nie przyszlo cii do glowy, ze 72-letnia kobieta, ktora mnostwo w
    zyciu przezyla teraz po latach szalenst ma ochote na troche
    rodzinnego ciepelka?

    Pewnie nie, bo twoje zycie jest duzo ubozsze

    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • tricolour 21.04.09, 18:14
    ... zdradzają prędzej Twoje ubóstwo. Coś w Tobie jest nie tak i wypycha
    negatywne emocje objawiając się agresją kierowaną do różnych ludzi.

    Wracając do ciotki: ona nie miała 72 lat przez całe życie i miała czas na
    zbudowanie swojej przestrzeni. Miała czas na budowę swojego domu, ale nie
    zrobiła tego, na co jest bezpośredni dowód: siedzi u Ciebie. Ona jest przykładem
    jak życie przelatuje przez palce i na starość, żeby żyć, trzeba żyć u kogoś.
  • kasiapfk 21.04.09, 16:19
    Ja! Ja! Ja! lepiej mi bez niego niż z nim. A reszta świata
    zastanawia się o co mi chodziz no bo niby taki ideał. I niedojrzały
    dzieciak. I słowo daję cudzych bachorków wychowywać nie będę. Mam
    wystarczająco dużo swoich smile)))))
    On to wie i ja to wiem. I do tego rodzice obu stron też...
  • z_mazur 21.04.09, 18:46
    Pogadamy za pół roku, rok. smile))

    Ja nie mówię, że ma Ci brakować tego konkretnego mężczyzny, z którym właśnie się rozstałaś. Poczucie ulgi po wyjściu z frustrującego związku jest mocne ale krótkotrwałe i dopada nas w końcu poczucie, że jesteśmy sami. Ponad 80% ludzi po rozwodzie w przeciągu 5 lat wchodzi w ponowne związki.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • brak.0 28.04.09, 16:49
    chociaz z drugiej strony jakbyś go wychowała to byś miała taki
    egzemplarz jaki chcesz smile
  • zmeczona100 21.04.09, 16:48
    z_mazur napisał:
    > No to mnie rozbawiłaś. smile))))

    Ciekawe, kto kogo bardziej wink

    > Pokaż mi kobietę, której jest lepiej bez faceta niż z nim.

    Mało znam jeszcze to forum, ale jakoś trudno mi dostrzec tu
    sfrustrowane kobiety, które żałują swoich decyzji o rozwodzie- wręcz
    przeciwnie, prawie każda pisze o tym, że odżyła i ma się lepiej. O
    czym to świadczy Twoim zdaniem? Jasne, że inaczej będzie taką
    sytuacje odbierac kobieta porzucona, która podporządkowała się
    całkowicie woli swego panamęża i po drodze zerwała kontakty
    towarzyskie, zaniedbała własny rozwój, karierę zawodową, a inaczej
    taka, która albo odeszła sama, albo nie dała się wrobić w
    niewolnictwo.


    > Nawet jeśli sobie jakoś radzi z życiem, to wcześniej czy później
    > potrzeba bycia z kimś odzywa się praktycznie w każdej kobiecie

    Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Na związku posklejanym
    zawsze pozostają blizny, które zazwyczaj w którymś momencie się
    odzywają. Poza tym- lepiej być samą, niż niby w związku samotną. Nie
    znam kobiet, które czepiałyby się faceta tylko z takiego powodu, że
    chcą z kimś być. Tzn. pewnie takie są, ale wtedy już na starcie taki
    związek nie ma szans i wcześniej czy później wszystko się kończy.

    i na
    > ten moment musi zaczekać nasz założyciel wątku.

    Najlepiej niech sobie kupi fajkę, fotel i kapelusz- żeby sobie
    umilić to czekanie...

    Jeśli w tym momecnie
    > będzie potrafił w odpowiedni sposób pojawić się nienachalnie w jej
    > otoczeniu w swoim nalepszym męskim wydaniu... Wszystko może się
    > zdarzyć. smile

    Gdyby ten facet potrafił być w swoim najlepszym wydaniu, to wybacz,
    ale czy doszłoby do takiej sytuacji?

    I jeszcze wracając:
    > Pokaż mi kobietę, której jest lepiej bez faceta niż z nim.

    A Ty pokaż mi kobietę, która wywala ze swojego zycia faceta wtedy,
    kiedy go najbardziej potrzebuje, kiedy oczekuje pomocy, poczucia
    bezpieczeństwa. A w takiej właśnie sytuacji jest KAŻDA młoda mama.
    Musiałaby być zdrowo walnięta, aby nie chcieć mieć przy sobie
    kochającego, pomagającego faceta- męża i ojca.

    Założyciel wątku pisze o tym, że myślał, iż taka przerwa we wspólnym
    zamieszkiwaniu pozwoli im obu wrócić do normy. A co to znaczy? Może
    normą jest seks na każde zawołanie, beztroskie dni, bez dziecka,
    które wymaga oczu dookoła głowy, zero zmartwień o kasę, zero
    obowiązków ojcowskich... itp. Ja przerabiałam taki "powrót do normy"
    i wiem dzisiaj, że tacy faceci sa po prostu niedojrzali- zostali na
    etapie, kiedy byli tylko we dwoje, czyli bez obowiązków. O, wtedy
    cudnie było. Tylko potem coś się jakby popsuło. Miłość nie polega na
    nachalnym obłapywaniu się i publicznym całowaniu, na seksie
    całodobowym, tylko z czasem się zmienia. Nie każdy facet jednak
    potrafi nadążać i się przystosowywać. No bo to jednak wymaga od
    niego pewnych poświęceń...

    Nie wiem, jak jest w tym wypadku, ale jestem pewna, że kobieta nigdy
    nie rezygnuje w takiej sytuacji z kochającego mężczyzny przy boku.

  • z_mazur 21.04.09, 18:06
    Jak to napisać krótko i na temat.

    Znam wiele samotnych kobiet i każdą z nich nachodzą myśli, że fajnie by było jakby był ktoś u boku. Co nie znaczy, że rozpaczliwie wszystkie szukają ale pewnie żadna nie obraziłaby się, gdyby się jakiś jej ideał znalazł w pobliżu.

    Wbrew pozorom praca nad posklejaniem związku wcale nie jest cięższa od zbudowania nowego związku.

    Nie wiem co jest normą dla autora wątku. Ważne, żeby wykorzystał czas rozstania na to, żeby się dowiedzieć co jest normą dla jego żony i postarć się spełnić te normy. Jest to trudne ale nie niemożliwe i o to chodziło mi w mojej radzie.

    Patrzysz przez bardzo wąski pryzmat, bo piszesz o sobie i swoim doświadczeniu. A ja znam kilka przypadków, gdzie separacja (ale taka prawdziwa i trawjąca ponad pół roku) zakończyła się poskładaniem związku.

    W niektórych krajach na zachodzie rozwód musi poprzedzić obowiązkowa separacja trwająca co najmniej pół roku. Statystyki pokazują, że ponad 1/4 takich separacji kończy się ponownym zejściem małżonków.

    Dlatego tak jak piszę od samego początku szanse pewnie nie są wielkie ale są. A zwiększyć moim zdaniem może je tylko danie żonie więcej przestrzeni i pozbieranie się do kupy.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • mikolajek7777 23.04.09, 11:14
    nie zgodze się z tobą do końca bo nie potrzebowałem beztroskiego zycia a
    dzieckiem zajmowalismy sie po równo a teraz ja sie nią wiecej zajmuje wiec nie
    pisz mi ze od obowiązków uciekam i do wolności. Uważam że trzeba dawać z siebie
    nawzajem to czego oczekuje druga połowa a tego nie było od jakiegoś czasu...
  • asia_pers 22.04.09, 11:01
    Np. JA, zależy z jakim facetem, skoro coś się we mnie wypaliło to
    nie widzę sensu, sytuacja u mnie analogiczna, rozstanie na próbę na
    okres 2 miesięcy, po tygodniu poczułam ulgę, ogromną, wyjechałam z
    dziećmi nad morze na 4 dni, zaczęłam znów malować, poczułam się tak
    jakbym przestała się dusić, po 2 m-cach złożyłam pozew o rozwód
    wiedząc ze tego chcę. I jestem 5 lat po rozwodzie i czuję że żyję.
  • to.ja.kas 22.04.09, 11:05
    smile Gratuluję. Ja po swoim rozwodzie miałam wrazenie, ze dopiero sie
    urodziłam i zaczynam zyc. Pamiec o latach gdy byłam zona jest jak
    pamiec o jakims snie. Bo to niemozliwe bym to znosiła, bym to była
    ja. Jak dawno obejrzany film o którym zwyczajnie sie zapomina smile

    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • kicia031 21.04.09, 13:07
    Wiem co piszę, przetestowane i sprawdzone, co najmniej w kilku
    > przypadkach. smile
    >

    Byc moze sprawdzone na kobietach z niska samoocena, ktore maja
    zwyczaj uganiac sie za facetami.
    najwyrazniej jednak zona autora watku to osoba, ktora radzi sobie
    sama i nie zwyczaju wisiec na mezczyznie. U takich kobiet taktyka
    opisana przez ciebie nie skutkuje.
    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • z_mazur 21.04.09, 13:16
    Jak już wspomniałem takie działania o jakich pisałem nie dają
    gwarancji ale działania przeciwne, czyli nadskakiwanie w tym
    momencie i jakieś specjalne starania tylko jeszcze bardziej
    odpychają kobietę.

    Jeśli mam do wyboru robić coś co nie zaszkodzi (a może pomóc), a
    robic coś co tylko może zaszkodzić...

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • fasolmama 21.04.09, 13:37
    chyba zapominasz Kiciu, ze kobiety samodzielne, ambitne, znajace wlasna wartosc
    i radzace sobie w zyciu, chetniej przyjmuja role zdobywcy (same ustawiajac
    wysokosc poprzeczki)niz zdobywanej

  • z_mazur 21.04.09, 13:54
    Dokładnie o to chodzi. Takie osoby chcą mieć to co nie jest łatwo
    dostępne, a zarazem jest cenne.

    Fajny, zaradny, uśmiechnięty facet, promieniujący zadowoleniem z
    życia, jest czymś cennym, a jeśli nie zabiega jakoś specjalnie o
    kobietę, momentalnie staje się czymś trudniej dostępnym...

    Klasyczny przykład reguły niedostępności, zjawiska bardzo znanego w
    psychologii. smile


    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • scindapsus 21.04.09, 14:14
    Zapewne to działa ale w kontaktach z nowymi fajnymi, zaradnymi,
    usmiechnietymi facetami.
    Pani zapewne dojdzie do wniosku ze pan chce cos ugrac a jak dostanie
    to co chce osiągnąc zmieni sie w pana ktorego doskonale zna i od
    którego zrobiła sobie przerwę.

  • z_mazur 21.04.09, 14:22
    Znam przypadki w których zadziałało w odniesieniu do faceta znanego
    ale po liftingu.

    Powtórzę jak mantrę, to nie gwarantuje sukcesu, ale inne działanie
    może tylko zaszkodzić.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • kicia031 21.04.09, 14:31
    Klasyczny przykład reguły niedostępności, zjawiska bardzo znanego w
    > psychologii. smile

    oczywiscie. Zjawiska, ktore swietnie dziala na mezczyzn, z ich
    potrzeba walki, zdobywania i wykazywania sie przed konkurencja.

    Slabo dziala na kobiety, ktore maja inne potrzeby emocjonalne.

    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • z_mazur 21.04.09, 14:38
    Nie zogdzę się.

    Tak samo działa na kobiety. Może nawet jeszcze bardziej. Kobiety są
    w stanie "zabić" za posiadanie ręcznie szytej na zamówienie torebki
    od Donny Karan. I wydrapać oczy w walce o "fajnego", pożądanego
    przez inne kobiety faceta.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • lima 21.04.09, 14:50
    generalizacja goni generalizację...
  • z_mazur 21.04.09, 15:07
    No tak nie ma to jak merytoryczna dyskusja. smile)))


    A co ma gonić co, skoro rozmawiamy generalnie o kobietach i
    generalnie o mężczyznach, a nie o "pani Basi" i "panu Krzysiu"?


    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • kicia031 21.04.09, 14:57
    Kobiety są
    > w stanie "zabić" za posiadanie ręcznie szytej na zamówienie
    torebki
    > od Donny Karan.

    Chlopie, w jakim srodowisku ty sie obracasz? jakis pustych lal?
    Nie znam takich kobiet, sorry.
    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • z_mazur 21.04.09, 15:02
    Tiaaa, kobieta która chce dobrze wyglądać i być na swój sposób
    wyjątkowa, to od razu pusta lala.

    Dlatego 90% robiących sobie makijaż kobiet, to beznadziejne pustaki,
    dla których jest ważny tylko wygląd, a pozostałe 10% robi to w
    celach zdrowotnych.

    Teraz to już jestem naprawdę rozbawiony. smile))))))))))



    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • kicia031 21.04.09, 15:07
    Tiaaa, kobieta która chce dobrze wyglądać i być na swój sposób
    > wyjątkowa, to od razu pusta lala.
    >

    Kobieta, ktra jest w stanie @zabic@ dla markowej torebki jest pusta
    jak tykwa. Co to ma wspolnego z makijazem?

    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • z_mazur 21.04.09, 15:10
    Użyłem przenośni. smile))
    Dla mnie wydanie 5 tys. euro na torebkę, jest absurdem niezależnie
    od ilości posiadanych pieniędzy. Dla większości kobiet nie. smile)))


    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • lima 21.04.09, 15:17
    skończ zaczytywać się chłamowymi kolorowymi gazetkami "dla kobiet" a zacznij
    "auto moto" lub coś z branży zabawek dla mężczyzn. i z nimi się porównuj. na
    pewno Ci to wyjdzie na zdrowie i poszerzy światopogląd.
  • z_mazur 21.04.09, 15:19
    Dzieki za radę. Nie omieszkam skorzystać. smile)))

    Nadal podziwiam poziom dyskusji.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • lima 21.04.09, 15:23
    rozumiem , że swoich problemów z kobietami jeszcze nie przerobiłeś, bo w kółko
    od dawna tłuczesz o tym samym "bo kobiety to.." żerując na wątkach tu
    założonych. nie podziwiam poziomu Twojej dyskusji. te teorie są w kolorowych
    gazetkach- powielane bez cienia użycia rozumu tak często, że nudne do wyrzygania.
  • z_mazur 21.04.09, 15:28
    Obawiam się, że nie rozumiesz, ale poziom dyskusji jakoś zniechęcił
    mnie do tłumaczenia czegokolwiek.

    Równie dobrze mógłbym napisać, że Twoje agresywne i emocjonalne
    podejście do mojego tłuczenia w kółko tego samego świadczy, o
    nieprzerobionych problemach z mężczyznami ale nie będę się bawił w
    psychoterapię online. smile


    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • lima 21.04.09, 15:36
    nie oceniam ogółu mężczyzn po Twoich tekstach. dla mnie jak już napisałam są
    zniechęcająco nudne i bezmyślnie generalizujące, do tego psują czyjś wątek. a,
    że Ty się dopatrujesz agresji czy emocji w wypowiedziach które cię nie popierają
    - to już Twój problem a nie mój. jakos sobie z tym musisz poradzić.
  • z_mazur 21.04.09, 15:45
    Nie muszę się dopatrywać. Sarkazm w dyskusji jest przejawem agresji
    słownej (jakoś w innych wypowiedziach z którymi polemizowałem nie
    dopatrzyłem się agresji, mimo że mnie nie popierają) ale jakoś sobie
    z tym poradzę. smile))

    Np. kończąc tą niczego nie wnoszącą i jak sama przynajesz psującą
    wątek dyskusję.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się
    zdobić wink))
  • lima 21.04.09, 15:46
    jesteś pewien, że potrafisz ją skończyć?
  • crazyrabbit 21.04.09, 19:13
    lima napisała:

    > skończ zaczytywać się chłamowymi kolorowymi gazetkami "dla kobiet"
    a zacznij
    > "auto moto" lub coś z branży zabawek dla mężczyzn. i z nimi się
    porównuj. na
    > pewno Ci to wyjdzie na zdrowie i poszerzy światopogląd.

    Sa faceci, którym się wydaje, że jak takie gazetki poczytają, i
    kilka książek psychologicznych o kobietach, i będą wiedzieli kto to
    Donna Karan (ja jestem kobietą i nie wiem), to będą tacy cool i ok.
    Wtedy wszystkie laski będą się kleić do takiego pseudoznawcy
    kobiecej psychiki i tulić do pseudomęskiego ramienia "bo ty, misiu,
    to rozumiesz kobiety, nie to co inni chlip chlip".
    Dyskusja z kimś takim jest pozbawiona sensu. On (?) wie lepiej,
    czego kobiety chcą i basta!
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie
    pozwoli ci zasnąć przez całą noc wink
  • z_mazur 21.04.09, 19:35
    Wiem, a przynajmniej staram się wiedzieć, czego chcą te kobiety na których mi zależy, to nauka wyniesiona z rozpadu mojego małżeństwa, a nie z książek. Staram się ją stosować teraz w praktyce i dzielę się nią z tymi, którzy moim zdaniem tej wiedzy mogą potrzebować.

    Nie piszę przy tym peanów po forach, jaki to jestem teraz przeszczęśliwy i jak to trafiam teraz na same ideały kobiet (w przeciwieństwie do tych, które znałem wcześniej), bo różnie się w życiu plecie i ideały czasem dość szybko się dewaluują i rumaki nagle okazują się mułami.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • crazyrabbit 21.04.09, 19:51
    Drażni Cię cudze szczęście? To bardzo brzydko...
    Ja przynajmniej nie cytuję po forach poradników
    pseudopsychologicznych smile
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie
    pozwoli ci zasnąć przez całą noc wink
  • z_mazur 21.04.09, 20:04
    Nie drażni, wręcz przeciwnie. Ale obnoszenie się z nim zwyczajnie żenuje, a w perspetywie mniej szczęśliwego końca wprowadza w zakłopotanie.

    Wolę cytować poradniki, niż silić się ciągle na uszczypliwości pod czyimś adresem. To dopiero jest żenujące.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • to.ja.kas 21.04.09, 20:44
    i po co Ty sie tłumaczysz? Ja zawsze sobie mówie, ze jak ex czepia
    sie mnie latami, znaczy sie baaaardzo musiało bolec kiedy
    mówiłam "spadaj" tongue_out
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • z_mazur 21.04.09, 21:07
    Mówisz "latami"?

    No to mnie załamałaś. smile)))

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • to.ja.kas 21.04.09, 21:10
    Nie jestem gołosłowna. Zerknęłam w archiwum by zobaczyc kiedy PR
    niekorzystny załapałeś tylko dlatego, że zechciałeś związac sie
    niekorzystnie smile
    Wróże ze jeszcze z trzy lata pocierpisz...Niektórzy tak maja. Niby
    szczesliwi gdzie indziej a jak moga zaistniec w jakikolwiek sposob w
    naszym zyciu to sobie nie odpuszczą tongue_out
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 20:25
    dla mnie rzeczą fascynującą jest , gdy facet tak kategorycznie "oświadcza", że
    dla niego zakup drogiej damskiej torebki jest bez sensu....
    jestem z reguły tolerancyjna i naprawdę nie przeszkadza mi jeśli sobie kupi tę
    torebkę na bazarku u chińczyka. jeśli sam zamierza ją codziennie nosić to
    przecież jego sprawa jaką sobie kupi smile

    jeśli też woli (jako bogaty człowiek dysponujący spora gotówką-takie jest
    założenie) chodzić w butach z dermy za 69zł które uwierają w kilku miejscach a
    będąc w gości lepiej ich nie ściągać z powodu intensywnego zapachu kiepskiego
    kleju który wydzielają, niż kupić sobie wygodne lekkie buty z miękkiej skóry w
    "markowym" sklepie no to przecież jego sprawa. jak dla mnie może nawet chodzić w
    białych skarpetkach do sandałów, bo co mnie gusta obcych osób obchodzą? smilesmile
  • z_mazur 21.04.09, 20:52
    Nie pisałem, że zakup drogiej torebki jest bez sensu. Droga to dla mnie jest torebka za 1,5 tys. złotych (wiem ile kosztuje pół metra kwadratowego dobrej skóry i parę godzin robocizny). Gdy mówimy o cenie kilku tysięcy euro za torebkę, w mojej ocenie i (zaskoczę Cię pewnie tą informacją) większości mężczyzn, przekroczona zostaje granica absurdu. Czasem takie absurdy akceptujemy (czego się nie robi dla kochanej kobiety) ale to nie znaczy, że je rozumiemy.

    Większość praktycznych i rozsądnych facetów (których na to stać) zamiast butów z dermy, kupi porządne skórzane buty, bo może w nich przechodzić (dbając o nie) kilka sezonów, na dodatek ciesząc się wygodą i dobrą jakością. Pewna część wyda na nie nawet całkiem sporą gotówkę, bo faceci nie kryją się z tym, że lubią podkreślić za pomocą pewnych drobiazgów (takich własnie jak buty, czy zegarek) swój status finansowy.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • lima 21.04.09, 21:17
    czyli jesli facet kupi sobie ekskluzywny zegarek (bo lubi gadżety) zamiast
    "zwykłego" zegarka to jest ok, jeśli kupi samochód za 200tys zamiast takiego za
    70tys to tez jest ok,
    natomiast jeśli kobieta kupi sobie buty u Prady a nie w ccc lub deichmannie,
    albo ekskluzywną torebkę zamiast popularnej, to jest już absurd.
    i facet ma prawo dać jej odczuć, że "przekroczyła granice absurdu" . oczywiście
    z góry zakładasz, że to facet na "absurdalne" wydatki kobiety zarobił i je
    "akceptuje", bo przeciez kobiety na to nie stać tylko doi faceta i "pan i
    władca" musi jej reglamentowac fundusze by "mądrze" wydawała?
    bo chyba nie wytykasz kobietom, na co wydają swoje własne wypracowane pieniądze?
    i nie usiłujesz ustawiać się w pozycji tego który dyktuje kobietom jak mają żyć,
    mówić i ubierac się ?
  • z_mazur 21.04.09, 21:28
    Ależ oczywiście, że jest ok. smile)))

    Jak możesz porównywać zegarek, na wykonanie którego fachowiec poświęcił kilka miesięcy pracy, a same kruszce zużyte do jego wytworzenia mają sporą wartość, do torebki, której jedyną wartością jest to, że projektantka mody i paru "specjalistów" w tej dziedzinie powie, że ona jest "niesamowita". smile)))

    Tym się właśnie różnią męskie gadżety, od damskich gadżetów. smile)))))

    Problemów, które dotyczą Twojego stosunku do mężczyzn i sposobu postrzegania relacji damsko-męskich, a które widać w Twoim poście (jak również we wcześniejszych), nie chce mi się komentować.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • lima 21.04.09, 21:39
    jak na razie to jedynym znawcą projektantów mody w tym wątku jesteś Ty.
    mężczyźni oczywiście nie kierują się absolutnie sławą "marek" zegarków,
    samochodów, spodni, garniturów, itd itp. to wyłącznie kobiety tak robią.
    Zmazur o tym przeczytał w kolorowej gazetce i wie. Więc to musi być prawda -
    inna opcja nie istnieje. innych kobiet niż te wylęgłe w twoim stereotypie - nie ma.

    musisz jeszcze sporo poradników i statystyk przeczytać by cokolwiek trafnego w
    "komentarzu" zamieścić.
    a już chyba trzeci raz w tym wątku mówisz, że moich wypowiedzi "nie chce ci się
    komentować" a jakoś ciągle komentujesz. więc z czym masz problem?
  • to.ja.kas 21.04.09, 21:43
    Mimo iż Mazura nie trawię momentami, to zdecydowanie nie życze sobie
    wmawiać mi iż nie ma kobiet innych niż te jakie Wy Panie opisujecie.
    Ja jestem zdecydowanie inna i męzczyzna z własnym zdaniem,
    konsekwentny i wymagający W TAKIM SAMYM STOPNIU jak ja, mnie nie
    przeraża smile
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 21:56
    Że co? mówisz w tym temacie czy jakimś obok? Bo jak na razie to ZMazur opisuje
    kobiete jako gatunek, który co do zasady zabija innych dla zdobycia torebki od
    jakiejs tam Carlii(?) (zMazur wie jakiej) i jej facet musi hamować te zapędy
    jako jedyny rozsądny w związku.
    Nie wiem czy ZMazur wypowiada sie bardziej z pozycji męzczyzny czy kobiety bo
    jego autorytatywny ton przesłania o kobiecości sugeruje, że zna kobiety na wylot
    niczym samego siebie, wręcz zdjęcie skóry.
    Mnie wszystko jedno jaką Ty kobieta jesteś. Możesz nawet zabijać sąsiadki dla
    torebki tej tam Carli czy jak jej jest. Przynajmniej ZMazur się ucieszy ,że mu
    światłych teorii nie psujesz.
  • to.ja.kas 21.04.09, 22:00
    lima napisała:
    > Przynajmniej ZMazur się ucieszy ,że mu światłych teorii nie
    psujesz.
    Nie mam na tym punkcie kompleksów smile



    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • z_mazur 21.04.09, 21:49
    Oczywiście, że mężczyźni też się kierują "sławą" marek. Tylko, że "sława" tych męskich gadżetów jest oparta o zupełnie inne przesłanki. Przeważnie wynika z wieloletniej tradycji, za którą idzie jakość wykonania, precyzja, pewność.

    Jeśli twierdzisz, że to są dla kobiet pierwszorzędnie poszukiwane cechy w produkcie takim jak nowa sukienka, czy torebka, to chyba mówimy o innych gatunkach.

    Oczywiście możesz odparować kolejnym stwierdzeniem o stereotypie. Przyzwyczaiłem się. smile)))))

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • to.ja.kas 21.04.09, 21:57
    Mazur sorry za to co napisze za chwile. Jako ze znamy sie juz pare
    lat "wirtualnie" pozwalam sobie czasem na teksty na które nie
    pozwoliłabym sobie jakiejs zagubionej duszyczce kótrą znam kilka dni.

    Mimo iż uważam sie za konserwatystkę to wolę nową kolekcję Zary niż
    ciuchy z lumpeksu (mimo iż mam znajome które mają nosa do takich
    egzemplarzy iż moge tylko pozazdroscic)
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 22:02
    no jasne! bo to mężczyzna kieruje się we wszelkich wyborach wartosciami
    "wartościowymi" a kobieta co do zasady błahostkami i byle czym. Tak jest
    zMazur. To sprawa oczywista dla wszystkich.


    wiesz..... Ty lepiej odstaw te gazetki które czytasz, bo może Ci się pogłębić
    ten stan w którym utkwiłeś. a to wróży długi pobyt w wirtualnym świecie.

  • to.ja.kas 21.04.09, 22:04
    rany boskie co Ty sie tego Cosmopolitan uczepiłas. Jutro sroda
    ukazuje sie nowy numer Tygodnika powszechnego. Polecam
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 22:07
    To ZMzaur Cosmopolitan czyta?? bue. Liczyłam przynajmniej na jakąs Vivę. albo
    takie cos gdzie jest duzo testów psychologicznych , widziałam u fryzjera, ale
    zapomniałam tytułu.
  • to.ja.kas 21.04.09, 22:11
    Dziecko Viva i Gala to pisma o "gwiazdach".Mówie to jako czlowiek
    mediów tongue_out
    Dzieki Bogu, że są ludzie którzy kupują i wiedza czego sie w tych
    pismach spodziwac. smile
    Prasa kobieca a prasa plotkarskie to dwie rózne działki.Mimo iz tu i
    tu targetem są w 95% kobiety w wieku 17 - 55 lat smile
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 22:13
    > Prasa kobieca a prasa plotkarskie to dwie rózne działki.Mimo iz tu i
    > tu targetem są w 95% kobiety w wieku 17 - 55 lat smile


    i ZMazur.
  • to.ja.kas 21.04.09, 22:17
    Nie ośmieszaj sie. Jak człowiekowi jego animozje przesłaniaja
    rzeczywistosc to zazwyczaj jest smieszny.

    Ochłon, zajmij sie tematem nie Mazurem.
    Tez mnie czasem wkurzam ale to nie powód by czepiac sie go tylko
    dlatego ze jest facetem poza zasięgiem tongue_out
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 22:23
    że co? nie przenoś swoich prywatnych animozji na tę dyskusję bo mnie one nie
    obchodzą i pożywki ci nie dam. a język sobie możesz rozpuszczać tak jak lubisz
    i wymyślac co chcesz by kogos zdyskredytować. mnie to lotto.
  • mariefurie 21.04.09, 22:23
    Lima i czym ty sie tak podniecasz?
    To przeciez proste. Jedni lubia rozowe tipsy we wzorki, sztuczne rzesy i torebki
    od prady.
    Z inna "rasa" sobie po prostu nie poradza.
    Drugie (tez inne wink wola lyse lby, bmw, zegarki z precyzja i firmowe (ale z
    tasmy), a bez byczego karku a nijak sie nie obejdzie.
    Trzeba to po prostu, jesli nie akceptowac, to przynajmniej - tolerowac.

    Co de meritum watku, to oczywistym jest, ze jezeli facet na pokaz bedzie mily,
    usmiechniety i na luzie i nie walczacy nie angazujacy sie w naprawe zwiazku
    (czasami warto, na upartego) to jego zona stwierdzi, ze juz "po". Bo to nie jest
    luzny zwiazek, gdzie mozna pozwolic sobie na zagrywki typu "ja sie odsune, a ty
    za mna pobiegniesz". To jest rodzina, dziecko i zupelnie inne priorytety. Wiec
    jezeli facet udaje luzaka w sytuacji, kiedy powinien walczyc o zachowanie
    rodziny (a tak mowi przeciez, ze kocha i ze mu zalezy), to jest to porazka
    nieunikniona. Nie bedzie z tego nic.
    Ja bym tez takiego goscia olala. Nie, to nie. I do widzenia.
  • to.ja.kas 21.04.09, 22:32
    Mariefurie róznie to bywa. Czasem facet ma tak dośc zony ze podaje
    jej nick na jakimś forum swojej nastepczyni tylko po to by
    nastepczyni miała ubaw smile (bez urazy) . Pamietam pewna historie na
    tym forum i PP jak pewna laska , twarda i z tych "co to sie nie
    da"zastanawiała sie czy zostac z gosciem co ją okłamuje i nie jest
    moze doskonały ale ona go kocha. smile

    Mozna sobie oczywiscie tworzyc mit tego jakim sie jest wspaniałym i
    zasadniczym.Ale jak przyjdzie wybór "byc samej albo miec faceta" to
    okazuje sie ze nawet takie twardziele jak kiedys pewne
    Manderle, " :manerle, Maryski zastanawiaja sie "jak tu nie byc
    same" smile

    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • mariefurie 21.04.09, 22:51
    Kurczę no...miałam w pierwszym odruchu coś napisac, ale...
    ...nie napiszę.
    Niech twoja "góra" pozostanie dołem, jakim jest w rzeczywistości.
  • to.ja.kas 21.04.09, 22:52
    Tak to sobie tłumacz smile
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • kicia031 21.04.09, 22:54
    Mozna sobie oczywiscie tworzyc mit tego jakim sie jest wspaniałym i
    > zasadniczym.Ale jak przyjdzie wybór "byc samej albo miec faceta" to
    > okazuje sie ze nawet takie twardziele jak kiedys pewne
    > Manderle, " :manerle, Maryski zastanawiaja sie "jak tu nie byc
    > same" smile

    No mozna tworszyc mity. Ale niektorzy maja za soba wiarygodna historie zmiany
    zamkow drzwiach i nie musza sie ukiekac do kreowania mitologii.

    Co nie znaczy, ze uwazam, ze w kazdej sytuacji rozwiazaniem jest zmiana zamkow,
    wrecz przeciwnie - uwazam, ze warto o zwiazek walczyc i go naprawiac.
    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • to.ja.kas 21.04.09, 22:57
    Zgaqdzam sie Kiciu. Tylk walka o zwiazek nie zawsze (i wcale nie tak
    rzadko) oznacza byc na kazde skinienie i pokazywac ze mi zalezy
    ponad wszystko. Sa kobiety (i wcale nie z rodzaju "a ja bez faceta
    zgine)które takich pierdołowatych na kazde skinienie nie cenia.
    I to wasze wartosciowanie i mówienie, ze kobiety "to maja tak a nie
    tak " jak mówi Mazur mnie smieszy
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • kicia031 21.04.09, 23:03
    Sa kobiety (i wcale nie z rodzaju "a ja bez faceta
    > zgine)które takich pierdołowatych na kazde skinienie nie cenia.

    Dla mnie facet, ktory wie czego czego chce i walczy o to jest odwrotnoscia
    pierdoly, ktory strzela fochy i oczekuje by o niego zabiegac. Ale przyjmuje do
    wiadomosci, ze niektore lubia takich, co leza, pachna i czekaja az go kobieta
    zdobedzie, kazdy ma prawo do swoich upodoban.
    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • to.ja.kas 21.04.09, 23:09
    Ach te stereotypy. Czasem wspólczuje tych marnych doswiadczen smile
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 22:36
    ja się tu zupełnie nie podniecam. smile kontynuuję wątek ZMazura o "kobiecości i
    torebkach", który własciwie powinien być wycięty jako nie związany z tematem
    autora. Uwielbiam mądrości mężczyzn na temat kobiet i odwrotnie oparte na
    gazetkach i serialach(było coś z torebką w "Seks w wielkim mieście"), zamiast na
    tym co się ma obok. Za zdziwieniem stwierdzam, że zamiast to ciachnąc to
    moderator i jeden i drugi dołączyli do gadaniny o niczym tudzież dołączyły
    tradycyjne sępy. Jestem zdegustowana.

    Ad meritum - autor dał temat i zniknął. A my możemy sobie palcem na wodzie
    wypisywać szczegóły jego związku , które by mogły nas nakierowac na sedno
    problemu które w nim zaistniało i do krachu doprowadziło. Bez udziału autora nie
    ma o czym tu gadać.
  • to.ja.kas 21.04.09, 22:45
    Zajrzałam sobie w spodnie by przeknac sie ze jestem kobieta. Mało
    tego zajrzałam w archiwum by sprawdzic ze nie troluje i ze moja
    pisanina ma tu długie tradycje.
    I powiem Ci coś Lima. Zycie nauczyło mnie ze moja wizja nie jest
    jedyna własciwa na swiecie. Czepiasz sie tych torebek a ja jako
    100% kobieta (nie wierzysz spytaj tych co mnie znaja i chociaz ciut
    moje zycie) ze są kobiety które poza pierdołami co to swiat do stóp
    chcą uchylic wolą partnerów o których czasem trzeba się postarac .A
    w swoim imieniu powiem Ci, ze wole torebkę za 1000zl od wittchena
    niż szajs z ryneczku na osiedlu
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 22:51
    z torebkami to tłumacz ZMazurowi dlaczego kupienie droższej nie jest absurdalne,
    mi wszystko jedno co nosisz.
  • to.ja.kas 21.04.09, 22:54
    Mazura znam pare lat i o ile moge mu zarzucic "wiele" w tym nic
    konkretnego to napewno nie to ze lubi zadymy i gada bez sensu tylko
    po to by babki przegadac smile Jak sie rozpetuje zadyme to sie nie
    dziwi, ze wiatry halne wieją smile
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 23:07
    A Ty w kółko jakieś prywaty wyciągasz... co mnie obchodzi , że znasz sie
    osobiście z Mazurem? czy na potrzeby wątku jest to znaczace- oprócz
    stronniczości wynikajacej ze znajomości? musiałabys być jakimś autorytetem żebym
    poszła na skróty i miała uznać "skoro ona go zna to mam się na tej opini
    oprzeć". a zadnym autorytetem tu nie jesteś. więc o co Ci znowu halo bo nie wiem.
  • to.ja.kas 21.04.09, 23:11
    O co halo? Nie wiem, moze o to, ze pieprzysz głupoty o wszystkich
    kobietach (a ja sobie nie zycze by mnie zaliczac do tych wszystkich
    nieudanych, nie mogacych poradzic sobie bez faceta i jego zabiegów
    kobiet)do których ja i na szczescie moje znajome sie nie zaliczaja.I
    w niczy, nie przypominamy biedne sierotki ani Dody tongue_out

    I kto tu mówi o stereotypach
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 23:16
    o jakich "wszystkich kobietach"? o tych wszystkich o których torebkach ZMazur
    wszystko wie? bo znowu Twój kolejny komentarz ni przypiął ni przyłatał do
    dyskusji, która tu od kilku godzin się snuje. Chcesz się do czegoś doczepić ale
    nie daja ci możliwości. Jak coś sobie wymysliłas i chcesz powiedziec ad
    personam to to powiedz a nie wciskaj swoich wymysłów jako "poglądy innych" które
    niby mają.
  • to.ja.kas 21.04.09, 23:18
    Kochane dziecko to Ty nie dośc ze znasz sie na torebkach to na
    prasie i miediach lepiej niz mało kto na tym forum i do szału Cie
    doprowadza jak se ktos spod stereotypu wyłamuje smile

    Dobranoc
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 23:22
    No i wychodzi cały twój "profesjonalizm". Nie daję się sprowokować manipulacji
    to dyskredytujesz i epitetujesz. A potem się człowiek dziwi , jaki te
    współczesne media mają niski poziom.
  • to.ja.kas 21.04.09, 23:26
    big_grinDDD jestes zajebsta smile Wiesz co pwiem Ci jak Mazur , ze jestes
    tak załosna, ze szkoda z Toba gadac smile
    Dobranoc

    PS.Zanim cos wysmarujesz poczytaj siebie moze Ci sie
    definicja "epiutetowania" (jaka profesjonalna) zmieni smile
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 23:29
    no i do przewidzenia było. "w kupie raźniej", trzeba była się do ZMazura
    podczepić jak samej nie potrafisz poradzić. Ot, odwaga cywilna.
  • to.ja.kas 21.04.09, 23:30
    big_grinDDD biedna samotna, odosobniona i pozostawiona sama ze swoimi
    racjami smile))
    Idz spac dziecko smile
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 23:41
    no niee, no sory... ale poziom masz już żenujący kobieto. od poczatku szukałas
    zaczepki do mnie a zostałaś z samą pianą i "umniejszającymi" epitetami (vide
    dziecko) pod moim adresem, że ci nie wyszło.

    co ty myślisz, że ludzie ślepi są? ja "pleców" nie potrzebuję.
  • to.ja.kas 21.04.09, 23:44
    Dziecko a kto pisze ciagle o gazetkach, ograniczeniu umyslowym
    Mazura i roznych takich????
    Czy nie Ty? To pod epitety sie nie podciąga????? smile
    Ja nie potrzebuje pleców.
    Ja mam swoje poglady które uwazam za słuszne i nie potrzebuje
    klakierów ani takich jak Mazur ani takich jak ktokolwiek stad smile
    Sorry kochana ale nie sadz kogos po sobie.
    Pa.

    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 23:57
    acha, to tu odgrywałas rolę "tej sprawiedliwej broniącej uciśnionych" smilesmilesmile
  • to.ja.kas 22.04.09, 00:01
    Noooo. I teraz mi sie zmieniłoi bronie ucisnionego Mazura.
    Normalnie musze bo sie udusze smile)))


    Mazur, sorry raz na jakis czas na RiCD są niezłe jaja, wytnij mnie
    najwyzej w cholere jako admin. Ja Ci sie odwdziecze tym samym na
    PP smile
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • z_mazur 21.04.09, 22:54
    Nie chodzi o to, że droższej, tylko o to skąd wynika ta wartość.

    smile)))


    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • to.ja.kas 21.04.09, 22:59
    ja widze róznice miedzy wittchenem a torebka za 30 zl i miedzy moim
    uparciuchem a byle ciapciakiem. tongue_out
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 23:02
    z_mazur napisał:

    > Nie chodzi o to, że droższej, tylko o to skąd wynika ta wartość.


    no właśnie. dlatego uważam że za dużo kolorowych gazetek czytujesz a o kobietach
    niewiele wiesz.
  • to.ja.kas 21.04.09, 23:15
    Spałas z nim? Mieszkałas? Ze wiesz co czyta?
    Mazur Ty masz wiecej na sumieniu niz mozna byłoby przypuszczac.
    smile))))
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 23:20
    Ty chyba masz faktycznie jakiś łóżkowy problem z ZMazurem. Bo od dosyć dawna
    jego łóżka zażarcie bronisz i na kazdą rozmówczynię faceta rzucasz sie z zębami.
    To jakieś chore. Mozesz prywatne sprawy załatwiac poza publicznym forum?
  • to.ja.kas 21.04.09, 23:21
    lima napisała:

    > Ty chyba masz faktycznie jakiś łóżkowy problem z ZMazurem. Bo od
    dosyć dawna
    > jego łóżka zażarcie bronisz i na kazdą rozmówczynię faceta rzucasz
    sie z zębami
    > .
    > To jakieś chore. Mozesz prywatne sprawy załatwiac poza publicznym
    forum?

    Buahahahhahahahahahhahaaha smile))))
    Wybacz ale Twoje kompleksy sątwoimi kompleksami smile)))
    buahahhahahahahahaha


    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 23:26
    no i? coś jeszcze chcesz dodać ad meritum? czy znowu opowiesz , ze kogos tam
    znasz i dlatego sie znasz, a w ogóle to jesteś świetna, a inne kobiety sa be a
    ty nie, a szczególnie te "wszystkie" to są zakompleksione, ale nie twoje kolezanki?
    no to nawijaj. komputer cierpliwy wszystko przyjmie.
  • to.ja.kas 21.04.09, 23:28
    Nie, to Ty wiesz jakie są kobiety WSZYSTKIE i stad moje
    zastanowienie sie kim jestem ja i moje znajome, przyjaciółki i
    bliskie mi kobiety skoro az tak odbiegamy od twojej jedynej
    prawdziwej wizji dziecinko smile
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • pelagaa 23.04.09, 11:37
    Ja mysle, ze z Mazurkiem to mozna miec lozkowa przyjemnosc, a nie
    problem wink))
    --
    Życie upływa na wspominaniu tego co było i w oczekiwaniu na to, co
    będzie. Pomiędzy jest dzisiaj, które nie musi być szare, nudne i
    bezbarwne - wystarczy odkryć kolory.
  • z_mazur 21.04.09, 23:28
    > no właśnie. dlatego uważam że za dużo kolorowych gazetek czytujesz a o kobietach
    > niewiele wiesz.

    Twoje prawo, możesz sobie uważać co chcesz.

    Od samego początku tej dyskusji fascynuje mnie natomiast, skąd tak dobrze wiesz, czego się można dowiedzieć z kolorowych gazetek i że akurat moja tezy są na nich oparte.

    Nie musisz odpowiadać na tego posta. Pozostaw to moim domysłom. smile)

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • to.ja.kas 21.04.09, 23:32
    z_mazur napisał:
    > Od samego początku tej dyskusji fascynuje mnie natomiast, skąd tak
    >dobrze wiesz, czego się można dowiedzieć z kolorowych gazetek i że
    >akurat moja tezy są na nich oparte.
    > Nie musisz odpowiadać na tego posta. Pozostaw to moim domysłom. smile)

    Nieznęcaj sie nad nią smile

    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 23:37
    a dlaczego miałabym nie odpowiadać? żebyś mógł się "domyślać" w stylu "dzięki
    bogu zamilkła!nic moich poglądów zmącić nie jest w stanie"?
    kolorowe gazetki sa dla rozrywki, a ktoś kto tezy z nich uznaje za autorytety
    życiowe ma coś nie ten tego.
  • to.ja.kas 21.04.09, 23:39
    lima napisała:

    > a dlaczego miałabym nie odpowiadać? żebyś mógł się "domyślać" w
    stylu "dzięki
    > bogu zamilkła!nic moich poglądów zmącić nie jest w stanie"?
    > kolorowe gazetki sa dla rozrywki, a ktoś kto tezy z nich uznaje za
    autorytety
    > życiowe ma coś nie ten tego.

    big_grinDDD no i mas zodpowiedz Mazur. Ciakawa jestem co wymyslisz by
    odpisac na tak mundre dictum smile))))'


    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • z_mazur 21.04.09, 23:41
    Ok, to teraz bardziej serio. Skoro chcesz podyskutować.

    Proszę o moją tezę i o tytuł i numer gazety, z której dana teza pochodzi. Wtedy możemy wrócić do rozmowy. W innym przypadku temat uważam za zamknięty.

    Tak ogólnie to czuję się w tej chwili zażenowany, że wdałem się z Tobą w dyskusję.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • to.ja.kas 21.04.09, 23:46
    Moze Lima przedstawi dowody i Ci Mazur przyłoze w koncu jak ostatnio
    sobie na to zasługujesz smile)))
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • z_mazur 21.04.09, 23:52
    Gwoli wyjaśnienia tego stwierdzenia:

    > Tak ogólnie to czuję się w tej chwili zażenowany, że wdałem się z Tobą w dyskusję.

    Boleśnie odczułem w tym przypadku prawdziwość aforyzmu:
    "Nie dyskutuj z głupcem, bo pierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a potem pokona doświadczeniem"

    Poziom było widać od pierwszych dwóch postów w tej dyskusji.

    Chyba mam ciągle w sobie zbyt wiele wiary w ludzi. smile


    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • to.ja.kas 21.04.09, 23:54
    z_mazur napisał:

    > Chyba mam ciągle w sobie zbyt wiele wiary w ludzi. smile

    Nie badz złosliwy. Ja czekam na te dowody z prasy kobiecej i boje
    sie ze Twoja złosliwosc spłoszy Limę. POmysle, ze jestes złosliwy bo
    chcesz ją zastraszyc smile


    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 23:56
    poklepcie się jeszcze po pleckach smile co wy byście zrobili tu bez siebie...
    biedactwa.
  • to.ja.kas 21.04.09, 23:57
    lima napisała:

    > poklepcie się jeszcze po pleckach smile co wy byście zrobili tu bez
    siebie...
    > biedactwa

    No nie wiem big_grinDDD

    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 23:53
    z_mazur napisał:

    > Ok, to teraz bardziej serio. Skoro chcesz podyskutować.
    > Proszę o moją tezę i o tytuł i numer gazety, z której dana teza pochodzi.
    Wtedymożemy wrócić do rozmowy. W innym przypadku temat uważam za zamknięty.
    >
    > Tak ogólnie to czuję się w tej chwili zażenowany, że wdałem się z Tobą w dyskus
    > ję.
    >


    ZMazur, Ty chyba żartujesz, że będę stosy kolorowych piśmideł u fryzjera
    przerzucać , zeby Cię zadowolić. Coś Ci się pomyliło. Co więcej - ja nie mam
    potrzeby dyskutowania o tym. Uważam że Twoje tezy "bo większość kobiet" ... są
    naciągane i w kontekście wielu znanych mi kobiet niesprawiedliwe i śmieszne ,
    ale rób sobie z tymi tezami co chcesz. Nie mam misji zbawiania świata by ci
    uświadamiac cos czego nie chcesz przyjąc do wiadomości bo nie masz aktualnie
    takiej potrzeby.

    ja swoje zdanie na temat tej gałązi wątku napisałam już jakiś czas temu tutaj
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=94314691&a=94356470
    i jestem zniesmaczona, że jako moderator tego forum nie tylko pozwalasz na
    rozwój ale i aktywnie uczestniczysz w tym przedstawieniu.
    Jak potrzebujesz rozmów o kobietach i ich statystycznych "różnicach z
    mężczyznami" to idź na FKobieta, Feminizm i kilka sąsiednich for, tam sie
    zrealizujesz do woli. Bo z watku, który kilka złaknionych "darcia pierza" lub
    znudzonych marazmem osobników stworzyło -najbardziej potrzebujacy -jego autor
    nie będzie miał żadnego pożytku.
  • lima 22.04.09, 00:02
    lima napisała:

    > ZMazur, Ty chyba żartujesz, że będę stosy kolorowych piśmideł u fryzjera
    > przerzucać , zeby Cię zadowolić. Coś Ci się pomyliło. Co więcej - ja nie mam
    > potrzeby dyskutowania o tym. Uważam że Twoje tezy "bo większość kobiet" ... są
    > naciągane i w kontekście wielu znanych mi kobiet niesprawiedliwe i śmieszne ,
    > ale rób sobie z tymi tezami co chcesz. Nie mam misji zbawiania świata by ci
    > uświadamiac cos czego nie chcesz przyjąc do wiadomości bo nie masz aktualnie
    > takiej potrzeby.
    >
    > ja swoje zdanie na temat tej gałązi wątku napisałam już jakiś czas temu tutaj
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=94314691&a=94356470
    > i jestem zniesmaczona, że jako moderator tego forum nie tylko pozwalasz na
    > rozwój ale i aktywnie uczestniczysz w tym przedstawieniu.
    > Jak potrzebujesz rozmów o kobietach i ich statystycznych "różnicach z
    > mężczyznami" to idź na FKobieta, Feminizm i kilka sąsiednich for, tam sie
    > zrealizujesz do woli. Bo z watku, który kilka złaknionych "darcia pierza" lub
    > znudzonych marazmem osobników stworzyło -najbardziej potrzebujacy -jego autor
    > nie będzie miał żadnego pożytku.



    swój udział w "pożal się boziu" dyskusji albowiem idę spać.
  • to.ja.kas 22.04.09, 00:04
    Ej a teza i dowody???
    No tak myslałam ze to sie skonczy. Kurde jak sie prosi o konkrety to
    doopa uncertain

    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • z_mazur 22.04.09, 00:09
    Wiesz co, nie rozśmieszaj mnie już więcej. To jest mój ostatni post w tym wątku kierowany bezpośrednio do Ciebie.

    Najbardziej mnie śmieszy w forumowych dyskusjach, gdy ktoś stosuje taktykę: "ukradnę i będę wrzeszczał łapać złodzieja". To Ty ciągle czepiałaś się moich postów stosując zagrywki typu: "ale to głupie co piszesz", a teraz obronę stanowiska śmiesz mi wypominać. Takie zachowanie to zwyczajne trollowanie.

    Jak już napisałem, żałuję, że dałem się w to wciągnąć, powinienem dać sobie spokój po pierwszej takiej Twojej prowokacji ale chyba się trochę nudziłem dziś wieczorem i jestem tylko człowiekiem, więc trudno. Przyznaję się do błędu. Postaram się na przyszłość omijać Cię szerokim kołem, tym bardziej, że ta dyskusja poza zajęciem wolnego wieczoru nic kompletnie dla mnie nie wniosła.

    Stwierdzenia, "a co ty tam wiesz..." są dla mnie jakoś mało rozwijające.

    Jak dla mnie EOD

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • z_mazur 21.04.09, 22:39
    > Co de meritum watku, to oczywistym jest,

    Chyba tylko dla Ciebie, bo dla mnie nie, a moje doświadczenie oparte na co najmniej kilku przypadkach podpowiada mi coś zupełnie przeciwnego.

    > ze jezeli facet na pokaz bedzie mily,
    > usmiechniety i na luzie i nie walczacy nie angazujacy sie w naprawe zwiazku
    > (czasami warto, na upartego) to jego zona stwierdzi, ze juz "po".

    On nie ma być na pokaz uśmiechnięty. On ma po prostu jak facet z jajami radzić sobie z sytuacją. A facet z jajami popłacze sobie w kącie, napije się z przyjacielem wódki, a potem trzyma twarz. Jeśli nie widzisz różnicy to nie chce mi się tego bardziej tłumaczyć.

    > Bo to nie jest
    > luzny zwiazek,

    A jaki to jest związek, skoro od trzech miesięcy są w separacji?


    > gdzie mozna pozwolic sobie na zagrywki typu "ja sie odsune, a ty
    > za mna pobiegniesz". To jest rodzina, dziecko i zupelnie inne priorytety. Wiec
    > jezeli facet udaje luzaka w sytuacji, kiedy powinien walczyc o zachowanie
    > rodziny (a tak mowi przeciez, ze kocha i ze mu zalezy), to jest to porazka
    > nieunikniona. Nie bedzie z tego nic.

    Bo Ty tak autorytarnie stwierdziłaś. smile))))

    To może jakieś praktyczne wskazówki jak taka "walka" ma wyglądać? Skoro była już terapia i inne próby rozwiązania kryzysu.

    Nie chodzi o zagrywki. Chodzi o pokazanie kobiecie, że jest się stabilnym emocjonalnie, radzącym sobie w kryzysowych sutuacjach facetem, który jest w stanie zrobić coś wbrew sobie (nawet odsunąć się, jeśli ona sobie tego życzy), żeby uszczęśliwić kobietę którą kocha.

    > Ja bym tez takiego goscia olala. Nie, to nie. I do widzenia.

    Ona już go olała. Pytanie jest jak zmienić ten stan rzeczy i spowodować ponowne przemyślenie stanowiska.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • z_mazur 21.04.09, 22:28
    Ja nie oceniałem tych wartości, pozostałem przy stwierdzeniu, że kobiety i mężczyźni kierują się innymi wartościami i tyle.

    Jakoś mnie to niespecjalnie wyprowadza z równowagi, po prostu to przyjmuję. Za to Ciebie to irytuje. Ciekawe dlaczego?

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • kicia031 21.04.09, 17:27
    odpowiadam ci jeszcze raz jak krowie na rowie: jaka wiekszosc?
    prowadziles jakies badania? moze wiekszoc twoich znajomychm, a moich
    za to nie.

    I co z tego wynika? nic. Bo to, ze sa jakies kobiety, ktore chca
    drogiej markowej torebki nie wynika zadna wiedza na temat zadnej
    konkretnej kobiety.
    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • z_mazur 21.04.09, 18:31
    No oczywiście jeśli Twoimi koleżankami są karmelitanki to uwierzę.
    Kto potrzebuje mody?

    Myślisz, że faceci (poza nielicznymi wyjątkami, z których większość jest gejami) potrafią odróżnić buty z CCC od botków od Prady. A jestem w stanie iść o zakład, że prawie każda z Twoich koleżanek odróżniłaby i zachwyciła gdyby takie zobaczyła u drugiej, jednocześnie wzdychając w myśli, że też chciałaby takie mieć.

    I uwielbiam jak kobiety żąglują na zmianę w dyskusji przeskakując raz od ogółu raz do szczegółu w zależności od tego jak im jest wygodnie.

    Od samego początku piszę ogólnie o kobietach i oczywiście zawsze znajdzie się wyjątek od pewnej średniej, ale to tak jakbyś zaprzeczyła, że twierdzenie "ludzie mają dwie ręce" jest błędne i uzurpowanie na nim wiedzy na temat konkretnego człowieka jest bezsensu, bo wczoraj urodziło się dziecko z jedną ręką.

    Jakoś łatwiej mi się żyje zakładając prawdopodobieństwo wystąpienia pewnej wartości średniej i dopuszczając możliwość wyjątku, niż z góry zakładając, że mam do czynienia z wyjątkiem.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • lima 21.04.09, 18:45
    oj facet... co ty tak naprawdę wiesz o kobietach... smilesmilesmile niestety niewiele.

    może coś napiszesz o mężczyznach, to chyba Twoja płać? np męzczyznach, którzy
    zupełnie nie zważają na "modę"... ale gdy tylko zacznę zarabiać duzą kasę to
    kupują sobie lexusa smilesmilesmile

    Mazur, czy Ty się może bardziej identyfikujesz z kobietami niz z mężczyznami, że
    tak w kółko o torebkach(a jakże z podaniem nazwisk projektantów i orientacji w
    cenach), bucikach i makijażu nawijasz smilesmile jak rozumiem- o samochodach to nie
    pogadamy?
  • z_mazur 21.04.09, 18:53
    O samochodach średnio. Akurat ja bym sobie Lexusa nie kupił, to mniej więcej taka sama marka w tej chwili jak BMW parę lat temu.

    Preferuję coś bardziej finezyjnego i stylowego, najlepiej włoskiego. (to pewnie ten silny wpływ kobiecej części mojej natury, który nie ukrywam jest). smile))

    Moja wiedza na temat kobiet jakoś wystarcza mi na moje potrzeby i nie narzekam na braki w tym zakresie. Jak będę potrzebował ją zgłębić na pewno nie zwrócę się do Ciebie.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • tricolour 21.04.09, 18:58
    ... bo tym ostatnie bydło najczęściej (podkreślam: najczęściej, nie zawsze)
    jeździ. Bydło dowartościowuje się w ten sposób i myśli, że Lexus coś zmienia.
    Nie zmienia, a wręcz podkreśla.

    Mieszkam we Wrocławiu więc rejestracje zaczynają się na "D". Ostatnio widziałem
    rzeczony samochód z durniem (widać po facjacie) wewnątrz, a rejestracja brzmiała
    "DO BUZI".
  • lima 21.04.09, 19:07
    no proszę. nowe trendy w męskiej modzie. to który model teraz nie jest
    "obciachowy" a dobry żeby "dyskretny urok zasobności" pokazać? bo BMki, jak mnie
    kolega w pracy uświadomił, to już dawno sa passe jako "te w których wiocha się
    wozi".

  • to.ja.kas 21.04.09, 20:50
    odczepcie sie od Lexusa. Mój ostatnio kupił bez przekonania 300
    cośtam bo jego błekitny mercedes nie radził sobie z wodowaniem łódki
    w trudnym terenie (Tri coś powinien wiedziec na ten temat)i ja
    jestem zadowolona. Niejest to mój jeep, ale zawsze siedze wyzej niz
    w tm jego pzal sie boze Błekitnym smile

    Jestescie nietolerancyjne dziady a ja Was tak lubię tongue_out
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • tricolour 21.04.09, 20:54
    Jeśli normalną, to OK.

    PS. Jestem nietolerancyjnym dziadem. Mam tak fabrycznie i w mojej rodzinie
    (także tej, która się właśnie zakłada) to norma.
  • to.ja.kas 21.04.09, 20:58
    WL cośtam Zadnych "Cycata kaśka" czy jakiś inny dziwoląg smile
    Zadny luksus ten leksus tylko tzw rozsadek z 2000r. Łódkę czasem
    woduje sie w niekorzystnych warunkach (jak sam wiesz) i trzeba
    czegoś wyzej zawieszonego a moim Bolkiem sie nie dzielę tongue_out
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • tricolour 21.04.09, 21:01
    Hm... muszę spokojnie pomyśleć i na razie zamilknę. Odezwę się gdy odzyskam głos.

    Tymczasem.
  • to.ja.kas 21.04.09, 21:07
    Odkąd utyłam to cycata. Stad moja joga ostatnio...bo wole siebie
    wiotką niż cycatą tongue_out
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • z_mazur 21.04.09, 20:59
    smile)))

    Mój kumpel od wielu lat jeździ kolejnymi beemkami ciągle bolejąc nad tym, jak ta marka, którą kocha bezgraniczną miłością ma zepsutą opinię (to się nazywa miłość mimo wszystko). Teraz zaczyna oddychać z ulgą. smile)))))

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • to.ja.kas 21.04.09, 21:06
    Pisałam to na PP. Nam sie wydaje, ze wybieramy krawat bo nam sie
    podoba a dziwnym trafem podoba sie 80% facetów, tak juz jest. Jakis
    ciołek czy dwóch uwazaja BMW za markę dla "łysych karków" i okazuje
    sie, ze BMW jest passe. A ja w Poznaniu wozona byłam BMW przez
    piękna blondynkę z klasą (ONA dzięki raz jeszcze) i w żaden sposób
    ani związana nie była ani nie przypominała łysego napakowanego
    pudziana. I uwazam, ze to niesprawiedliwe, ze ktos nie skorzysta z
    oferty tego niesamowicie wygodnego samochodu bo jakas głupia gęś czy
    idiota uwazaja ze to auto dla mafii.

    Ale co ja bede o stereotypach. Wszystko juz tu w swoim czasie na ten
    temat napisałam.

    Masz anielska cierpliwosc (mimo, że na PP sie z Toba kłoce tongue_out)
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • z_mazur 21.04.09, 21:13
    No mój kumpel zdecydowanie nie jest piękną blondynką. Wręcz przeciwnie, kawał chłopa z niego na dodatek lubi krótko podstrzyżone włosy (często chodzi na basen i to jest praktyczne).

    Czasem jednak korzysta z "przywilejów" związanych z tym jak są odbierani kolesie z takimi fryzurkami za kółkiem BMW. Dość łatwo mu np. wymusić pierwszeństwo, lub wcisnąć się w korku, jakiś taki lekki respekt innych użytkowników drogi jednak jest. smile))))

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • to.ja.kas 21.04.09, 21:17
    Jak jadę "Bolkiem" to nie musze udawac łysego kolesia by wcisnąć sie
    w korku. Ciiii zaraz Tri mi powie jaka jestem niemoralna bo łamię
    czasem przepisy drogowe tongue_out
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • lima 21.04.09, 18:59
    o, tego jestem pewna, że zwrocisz się do takiej kobiety która Twoje teorie w
    100% poprze i będzie sobą reprezentować. przeciez inaczej być nie może.
  • z_mazur 21.04.09, 19:06
    No i znowu doszliśmy do punktu, w którym nie chce mi się dalej dyskutować. smile

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • lima 21.04.09, 19:07
    to nie dyskutuj smile przecież cię nie zmuszam.
  • kicia031 21.04.09, 14:29
    chyba zapominasz Kiciu, ze kobiety samodzielne, ambitne, znajace
    wlasna wartosc
    > i radzace sobie w zyciu, chetniej przyjmuja role zdobywcy (same
    ustawiajac
    > wysokosc poprzeczki)niz zdobywanej

    Nie musisz mi o tym przypominac, sama przez wiele popelnialam ten
    blad. Na szczescie oprocz bycia samodzielna, ambitna, znajaca swoja
    wartosc i radzaca sobie w zyciu mam jeszcze te wlasnosc, ze CZASAMI
    ucze sie na bledach.
    >


    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • kami_hope 21.04.09, 21:18
    Bawią mnie stereotypy, a jeszcze bardziej, kiedy ktoś myślący
    stereotypowo, uznaje swoje poglądy za aksjomat.
    No więc ja – kobieta świadoma swojej wartości, wartości nie
    wyimaginowanej, a opartej na własnych dokonaniach – mimo, że z
    łatwością odnajduję się w roli zdobywcy, to nic a nic nie dają mi te
    zdobycze satysfakcji. Dlaczego? Bo to nie sztuka odczytać fascynację
    w czyichś oczach, kiedy było się jej autorem (autorką). Ja lubię być
    zdobywaną… Fakt, poprzeczkę stawiam wysoko… nie z próżności, a ze
    świadomości, iż mam mężczyźnie wiele do zaoferowania. I jedynie
    taki, który się wykaże (nie dla samego wykazywania się, a z
    rzeczywistej wiedzy o siłach nośnych związku jaki chciałby ze mną
    współtworzyć, będzie w stanie docenić wartość „oferty”wink przyniesie
    obopólną satysfakcję.
    Różnimy się, prawda?

  • z_mazur 21.04.09, 21:33
    Jeśli to było do mnie, to w tej kwestii nie różnimy się aż tak bardzo.

    Jednak coś jest w powiedzeniu, że to nie mężczyzna wybiera i zdobywa kobietę, tylko kobieta daje się zdobyć wybranemu mężczyźnie.

    Boszz, znowu kolejny stereotyp. smile))))))

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • kami_hope 21.04.09, 21:42
    Nie, Z_mazur. To było w odniesieniu do wypowiedzi autorki:
    Fasolmama/21.04.09; 13:37
    >chyba zapominasz Kiciu, ze kobiety samodzielne, ambitne, znajace
    wlasna wartosc
    i radzace sobie w zyciu, chetniej przyjmuja role zdobywcy (same
    ustawiajac
    wysokosc poprzeczki)niz zdobywanej

    (drzewko się rozrosło, stąd mała przejrzystość)

    >Jednak coś jest w powiedzeniu, że...
    "coś jest", to jeszcze nie stereotyp smile
  • fasolmama 21.04.09, 22:06
    dla mnie stereotypowym jest myslenie kobiet, ze
    to mezczyzna powinien zdobywac, zabiegac smile

    proba przelamania u kobiety tych stereotypow moze nawrocic relacje partnerow na
    wlasciwe tory i przywrocic w zwiazku rownowage relacji

    caly czas odnosze to do pierwotnego watku, konkretnie opisanej sytuacji

    wogole to jakas jatka sie wywiazala

    i tak sie zastanawiam, czym ty z_mazur tak sie naraziles ze cie tu oczywisty
    lincz spotyka? wink

  • to.ja.kas 21.04.09, 22:14
    fasolmama napisała:

    > i tak sie zastanawiam, czym ty z_mazur tak sie naraziles ze cie tu
    >oczywisty lincz spotyka? wink
    Złe wybory ciągną sie za czowiekiem jak smród po gaciach smile


    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • kami_hope 21.04.09, 23:08
    >chyba zapominasz Kiciu
    zwrot skierowany bezpośrednio; „zapominasz” – jako stwierdzenie
    autorytatywne, odbierające szansę powątpiewania

    >ze kobiety samodzielne, ambitne
    które kobiety? Jesteś znawczynią wszystkich kobiet? Wykazałam Ci, że
    nie jesteś!

    >chetniej przyjmuja role zdobywcy
    na czym opierasz swój pogląd? Polemizując z tym poglądem, powiem, że
    przejmowanie roli zdobywcy przez kobietę często – obok innych
    aspektów – towarzyszy tzw. syndromowi kobiety kochającej za bardzo.
    Wyjaśnię w sposób bardzo oględny, kobieta zdobywająca (mężczyzn)
    rekompensuje swoje ukryte kompleksy lub/i straty poniesione w
    dzieciństwie (najczęściej ze strony bezuczuciowego ojca), często
    obiektem zdobywanym staje się mężczyzna niedostępny (toż to
    Twoja „wysoka poprzeczka”wink.

    >proba przelamania u kobiety tych stereotypow moze nawrocic relacje
    partnerow na wlasciwe tory
    jakie to są „właściwe tory”?

    >i przywrocic w zwiazku rownowage relacji
    na czym polega równowaga relacji w związku?
    Ja rozumiem pojęcie równowagi i harmonii w ujęciu różnic
    zdeterminowanych płcią. Polecam poszerzyć wiedzę z antropologii
    (antropologia fizyczna/płci).

    Przy tej okazji, kolejny raz staję niejako w obronie Kici, której
    wciska się pewne poglądy, uznawane za powszechne
    (oczywiście „powszechne” są tylko w mniemaniu Was – uczestników tej
    konfrontacji)
  • mikolajek7777 23.04.09, 10:32
    Uważam że dobra to rada i już otym myślałem tylko było trudno. Teraz chyba już
    bede potrafił. Dzięki smile)
  • rozsadek5 03.03.19, 22:11
    I na koniec powie... w ogóle się nie interesował, unikał mnie czyli mu nie zależy na mnie.
    Tak źle i tak niedobrze.
  • sauber1 21.04.09, 11:44
    mikolajek7777 napisał:

    > Jestem facetem co rzadkie na tym forum.

    Może i rzadkie ale częste, szczególnie dużo podczytujących ukradkiem bywa. Skoro
    jeszcze Twoja żona w ogóle nie chce rozmawiać na temat powrotu i mówi, że chce
    rozwodu i przekonana jest, że nie ma już podstaw do odbudowania związku, to nie
    pozostaje Ci nic innego jak pogodzić się z tym faktem. Jaki sens jest się męczyć
    i siłę robić sobie nadzieje, cudów nie ma, niemniej jednak w pewnych kręgach
    należy w nie wierzyć. Takie podobne pytania codziennie wielu ludzi sobie zdaje,
    jedni biorą swoje życie we własne ręce i budują sobie świat nowych marzeń, inni
    brną w tym po uszy aż do niebezpiecznych granic nienawiści w przekonaniu
    czynienia dobra, bo dzieci, bo coś tam może się jeszcze kiedyś zmienić (a kiedyś
    to najczęściej nigdy!), ale jak komuś patrzeć w oczy kiedy unika wzroku, czas
    szybko płynie a pokaleczonym ludziom ciężko jest się odnaleźć.
    Moja stara sprawdzona rada - stań przed lustrem i zapytaj wprost tego
    najmądrzejszego człowieka, a i zrób tak dokładnie, a nie będziesz nigdy żałował
    swojej decyzji.


    --
    Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku, potrafi
    sprawić, że znów wraca radość.
  • zmeczona100 21.04.09, 12:35
    mikolajek7777 napisał:
    Kocham ją bardzo, potrzebowałem tylko czasu żeby wszystko
    > wróciło do normy.

    Możesz napisać, co to jest wg Ciebie norma? Czyli czego dokładnie
    oczekiwałeś?
  • lima 21.04.09, 14:49
    > Jestem facetem co rzadkie na tym forum.

    >Co się mogło stać i jak to ,posklejać?


    no rany... pytanie jest bezbłędne smile i takie.....męskie.

    typu "przecież Mnie ten związek odpowiada, więc niby dlaczego żona go nie chce?"
    ... ech..życiewink
  • to.ja.kas 21.04.09, 15:41
    sama jestem dokładnie takim samym przypadkiem i znam conajmniej
    kilka kobiet które w sytuacji gdy facet "się oddalał" nagle
    postanowiły zareagować i go odzyskać, mimo iż wydawałoby się iż
    zupełnie nie były nim zainteresowane.
    Na ten temat napisano nawet sztukę pt. "trzy faksy" (wystawiana
    zarówno w teatrze jak i w teatrze TV) wink

    I ani ja, ani moje znajome nie nalezymy do kobiet zakompleksionych
    które lubia i musza latac za facetem...o co to to nie. Mam wrażenie,
    że każda z nas jest "zadziora" i zadziałało chyba właśnie to i
    słynne "cooo, on mnie nie kocha? Chce sie wymiksowac? Oooo to ja juz
    mu udowodnie, ze on zyc beze mnie nie moze" jak również "zaraz,
    zaraz a on gdzie sie wybiera, przeciez on jest mój" (oczywiscie, ze
    to uproszczenie, ale mniej wiecej tak to dziala)

    Nic mnie tak nie wnerwia jak rozmamłany facet łażacy mi za tyłem i
    skomlący "ale ty mnie kochaj a ja ci swiat do nóg poloze". Jedyny
    odruch jaki wtedy mam to dac kopa.
    Dla mnie męzczyzna ma byc partnerem i poza zaangazowaniem ma mi
    dostarczac chociaz ciut adrenaliny. Mam wiedziec, ze on sie
    angazuje, ale ze ja tez jak chce to utrzymac to mam ruszyc cztery
    litery i zadbac o niego bo inaczej mimo milosci wielkiej on mi
    powie "no trudno kochana, ale ja sobie ide".
    Ma byc partnerem nie pierdoła.
    I nie wiem czy to oznacza, ze kreci mnie bieganie za facetem...no
    Mój by sie z tego usmiał smile
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • to.ja.kas 21.04.09, 15:47
    Zakładam, że żona autora watku nie jest kobietą-pierdołą która bez
    faceta żyć nie może bo inaczej nie zgodziłaby sie na 3 miesieczny
    okres próbny i nie powiedziałaby po tych 3 miesiącach "spadaj".
    Wiec mysle, ze moze sie tak dziać, że ona sobie całkiem nieźle radzi
    i potrzebuje partnera i faceta a nie podnóżka (podnóżkiem mozna sie
    stac potem smile ). I rację ma Mazur, że powinienes stać sie
    atrakcyjny , usmiechniety i taki w jakim ona się zakochała a nie
    marudny.

    No chyba, że tak jej dałes do wiwatu w małżeństwie , że nie ma szans
    na zaiskrzenie...albo, że ona juz kogoś ma.
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • to.ja.kas 21.04.09, 21:20
    Dokładnie takie samo pytanie jak pytanie poswiecajacej sie dla męza
    żony "no przeciez sprzatam, gotuje, prasuje i tak sie poswiecam a on
    mnie ma w dupie".
    Nie wiem do czego ma prowadzic to udowadnianie wyzszosci jednej płci
    nad druga?
    Chyba tylko do tego, ze coraz wiecej sfrustrowanych ludzi (głownie
    babek) tongue_out
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • errormix 21.04.09, 15:53
    Wszyscy, którzy dzielą się tutaj swoimi radami czy wskazówkami mają rację (nawet
    jeśli między sobą się nie zgadzają). Bo wszystko to znają z własnego
    doświadczenia. W jednym przypadku zadziałała izolacja i pozostawienie
    partnera/partnerki samej dla opamiętania się bądź też zauważenia w tobie
    "faceta", a w innym walka i próby ratowania tego co jeszcze się da.

    Twoim zadaniem jest wybrać metodę optymalną, a w tym nikt ci tutaj nie pomoże.
    To ty znasz swoją żonę, ty wiesz jak może zareagować i czy jest dla was szansa.

    Ja byłem (jestem) w podobnej sytuacji. Przez 4 pierwsze miesiące prosiłem,
    tłumaczyłem, proponowałem "pogódźmy się, narobiliśmy błędów, przebaczmy sobie i
    ratujmy to co jeszcze można ratować". Bez efektu. Za każdym razem słyszałem "To
    twoja wina, mów za siebie, mów w liczbie pojedynczej". Przez to jednak, że wciąż
    wyciągałem do niej rękę, moja żona poczuła swoją wyższość w sytuacji, w której
    się znaleźliśmy. Uznała, że powinienem przychodzić i prosić ją o przebaczenie
    jeszcze przynajmniej kilka razy, coraz bardziej posypując sobie głowę popiołem,
    bo przecież już tak wielokrotnie robiłem i zawsze wychodziło na to, że winny
    wszystkiemu jestem ja.

    Tymczasem z mojej strony przyszła faza "odstawienia". Dałem żonie wolną rękę -
    żadnych rozmów, prób kontaktu. Zgodnie z zasadą "dbam o siebie, zajmuję się
    dzieckiem i kończę z błagalnymi prośbami i jękami. Pokażę, że jestem facetem" -
    rezultat - dostałem pozew o alimenty i rozdzielność majątkową, nie dlatego, że
    nie dawałem pieniędzy, bo było akurat odwrotnie, ale jak powiedziała swojej
    rodzinie moja żona "On do mnie nie przyszedł i musi za to zapłacić".

    Konkluzja: Musisz wiedzieć czego chce twoja żona i czy ty to jesteś w stanie jej
    dać.

    Jak widać w moim przypadku, moja żona przegapiła moment, kiedy była jeszcze
    szansa. A wszystko co jest teraz to konsekwencja, tego jej "przegapienia".


  • lima 21.04.09, 16:04
    > Konkluzja: Musisz wiedzieć czego chce twoja żona i czy ty to jesteś w stanie
    jej dać.


    bardzo słuszna konkluzja.
    tylko gdy obu stronom będzie w związku dobrze to on przetrwa. ważne rozeznanie
    swoich i małżonka możliwości i potrzeb. nie tylko zaspokojenie swoich potrzeb.


    > Jak widać w moim przypadku, moja żona przegapiła moment, kiedy była jeszcze
    szansa. A wszystko co jest teraz to konsekwencja, tego jej "przegapienia".

    chyba oboje coś przegapiliście... Ty mogłes wcześniej "walnąc pięścią w stół" by
    ją zatrzymać w destrukcji, ona mogła wcześniej zmienić traktowanie Ciebie...
    wiesz - kiedy się wreszcie do czegoś dorośnie i zrozumie sedno problemu - to
    może już w tym układzie być "pozamiatane". i trzeba się z tym pogodzić.
  • rybak 21.04.09, 16:45
    Nie ma wyraźnie działającej na OBIE strony związku chemii, rodzącej
    altruizm (jak zwał, tak zwał) i zaufanie - przy czym cholera wie,
    jakie powinny być ich proporcje - nie ma nic! Dogadywanie się,
    owszem - jak jest to pierwsze. Albo - jeśli jest jasno uświadomione
    sobie przez obie strony dobro wyższe (o - dziecko na przykład).
    Gdy chemia działa tylko w jedną stronę, to szybko i altruizmu, i
    zaufania, i chęci brak. A gdy przy tym dziecko się nie liczy - uuuu,
    to gorzej niż wyrok. Dla tej strony, na którą chemia działa.
    Bo dla tej, na którą nie działa - to są już tylko interesy. A w
    interesach - jak to w interesach. Albo jak na wojnie. Moje jest i
    będzie mojsze niż twojsze. A chcesz mieć twojsze, to płać. Tym lub
    owym. Zaś jeśli mimo to uważasz że jednak twoje jest twojsze, to ja
    ci udowodnię, że mojsze będzie najmojsze!

    Odpuść sobie. Usiądź se w weekend nad pobliską rzeczką i popatrz na
    jej nurt. Pomyśl, że dobrze byłoby za kilka lat siedzieć tak no nie
    wiem - z kimś kto kocha bezwarunkowo i kogo kochasz równie mocno. Z
    dzieckiem choćby. To czasem pomaga. Uświadomienie sobie, że nawet
    najmniejszej rzeczki patykiem nie popchniesz. Ani nie zatrzymasz.
    Możesz sobie na nią najwyżej popatrzeć i wyciągać wnioski.
    Człowieku - naszych uczuć nie kontrolujemy bez reszty, choć niekiedy
    robimy wszystko, żeby tak było, a na cudze chcemy wpływać? Zapomnij.
    Będzie co ma być. ZMazur ma rację.
    Tyle.
  • sauber1 21.04.09, 19:26
    Jaki jest sens dywagacje snuć na oczywisty temat, kiedy nie ma uniwersalnej
    recepty na tą przypadłość, mówiąc krótko bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje
    chciało naraz. Kiedy kończą się schody zaczyna się wojna, potem tylko dzieci
    ofiarami i kółeczko pokoleniowo zaczyna się kręcić. Ja się nigdy nie ożenię ... wink
    www.youtube.com/watch?v=sgTafCVlhA4
    --
    Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku, potrafi
    sprawić, że znów wraca radość.
  • to.ja.kas 21.04.09, 23:08
    i przed snem powiem tak.
    Jesli kobieta nie z tych co to potrzebuja dopieszczenia i
    zawisniecia na meskim ramieniu a chca partnera to jest szansa na to
    ze jej minie "foch" (stosuje skróty ale spiaca jestem) jak facet
    okaze sie egzemplarzm męskim, wartosciowym, zabawnym, troskliwym ale
    nie narzucajacym sie, dowcipnym i wesołym który potrafi poprawic
    nastroj, odpowiedzoalnym równiez za granice które stawia itd niż
    ciamcia ramcia (za Giertychem) który zaklina na wszystko by zostac i
    swoje ja i własne cele podporzadkowuje jednej osobie.
    Nie poznałam osobiscie kobiety ktora ceni typ "mieczaka" (skrót
    myslowy).
    Ba, sama zostawiłam ideła który mnie kochal tak, ze był na rozkaz i
    rozumiał wszystko.
    Ale to długa historia.
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • niedowiary77 22.04.09, 00:21
    to.ja.kas napisała:


    > Ba, sama zostawiłam ideła który mnie kochal tak, ze był na rozkaz i
    > rozumiał wszystko.


    I na tym też polega życie, mamisynków nikt nie lubi i mi to wisi , że może
    niezbyt poprawne politycznie to stwierdzenie wink
  • to.ja.kas 22.04.09, 00:25
    Bo facet ma miec przede wszystkim siłe i charakter bo to daje
    poczucie bezpieczeństwa potem siłe i charakter i jeszcze raz siłei
    charakter. I dopiero miłosc faceta który ma siłe i charakter do tego
    zasady jest w cenie. I nawet jak sie jest "bondem w spodnicy" to
    takiego faceta zwyczajnie sie ceni. Bo taki facet ma siłę i przy nim
    można czuc sie bezpiecznie, a nie bac sie ze mu sił zabraknie albo
    mu sie odwidzi.

    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • rybak 22.04.09, 01:00
    Taką lalę w lali, w lali? Jedne są pomalowane jak gubernator
    Kalifornii, inne jak Putin...
    A wszystkie mają warstwy...
    A im głębiej, tym cieńsze.
    Tacy są mężczyżni. I siła czy odpowiedzialność nie mają z tym nic
    wspólnego - błąd logiczny.
    Jeśli kobieta widzi w nich te wewnętrzne warstwy - czyli - jeśli
    zdejmą przy niej pancerz - (o żesz, gadam jak Shrekbig_grin - to może ich
    uszczęśliwić albo - wykończyć pstryknięciem palców. Twórca wątku -
    zdjął pancerz. Przed niewłaściwa kobietą. Będziesz go za to winić?
    Że pokochał do gotowości samozatraty?
    No to gratuluję znajomości mężczyzn.
  • rybak 22.04.09, 01:12
    I pewnie dlatego pierwsze, co kobieta robi, jak pozna mężczyznę,
    który ją zainteresuje, to inwestuje w porządną piłę tarczową z
    ostrzem do cięcia blachsmile)). Bo bez tego - bez dotarcia - przez
    seks, rozum, uczucie, domowe ciepełko - i co tam jeszcze - pod ten
    pancerz - jest wobec każdego mężczyzny - największego nawet
    ciaptaka - bezradna i bezsilna. A może Twój ideał to po prostu ktoś
    taki, kto przy silnej kobiecie woli... nie zdejmować pancerza?wink
    I powtarzam - odpowiedzialność nie ma z tym nic wspólnego.
    Nie ma ludzi, tym bardziej mezczyznbig_grinD - w 100 procentach
    odpowiedzialnych. Są tacy, co jeszcze nie trafili na swoją rafę.
    Albo - na swoją konieczność wyboru.
    Dobranoc.
  • rybak 22.04.09, 12:02
    A dziś najpierw napisałem potężny esej na ww temat, potem
    skasowalem, a teraz tylko wniosek po nieprzespanej nocy:

    Facet - patrząc od zewnątrz- pancerz, miękki - twardy rdzeń;D
    Kobieta - od zewnątrz - miękka - pancerz - miękka.
    Im głębiej - tym bardziej się chronią.
    Pod pancerzem u kobiety - jest ona i dzieci. Facet tam wstępu nie
    ma. Prawie nigdy. Jak go wpuszczą, a spaskudzi - dead!
    To samo jest facet ma pod tym miękkim. Kobieta tam wejścia nie ma.
    Tyle.
    A że relacje między nimi zaczynają się toczyć po zdjęciu tej
    pierwszej zewnętrznej warstwy...
    Wnioski (na trzy strony maszynopisu) pozostawiam szybkomyślącym. Ja
    idę do roboty.
  • to.ja.kas 22.04.09, 12:07
    Ja musze to sobie najpierw rozrysować smile
    Miłej pracy
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • maryalex 22.04.09, 16:24
    przypomniały mi sie dawne przekomarzania...
    Jedni poczuli się dowartościowani, że znów są na językach kobiet i o
    nich się mówi ba! kłóci nawetsmile)))

    crazy odpuść, nie ma sensu,

    co do meritum postu, jeśli facet ucieka i milknie jest tchórzem,
    poddaje się walkowerem, walczyć o kobietę to jest to.
    Zdobycie jest sztuką, którą znają chyba od czasow Jaskiniowców (?)smile

    Chłopaku z Mazur dałes się podpuścić jak dziecko,
    szkoda, bo człowiek oczekiwał pomocy, a rozegrała się bitwa,
    zachowajmy równowagę, niech kobiety mówią za siebie a męzczyźni za
    siebie, nikt nie lubi kiedy mu się przypisuje cechy a zwłaszcza
    kiedy to robi płeć przeciwna,taki lajf. Facet jest przewidywalny,
    kobieta nie jest i tego się trzymajmy.





  • crazyrabbit 22.04.09, 17:05
    Mary, jak widzisz, odpuściłam, żeby nie zniżyć się do tego poziomu.

    Myślę, że brakuje tu moderatora z prawdziwego zdarzenia.
    Chciałoby się krzyknąć: Anju_pl, wróć!!!!

    Miło Cię widzieć, Maryalex smile))
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie
    pozwoli ci zasnąć przez całą noc wink
  • maryalex 22.04.09, 17:16
    wink musimy kiedyś zrobić zlot czarownicsmile))
  • crazyrabbit 22.04.09, 17:24
    maryalex napisała:

    > wink musimy kiedyś zrobić zlot czarownicsmile))

    Mówisz i masz smile))
    Ja w sumie... mobilna jestem smile))
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie
    pozwoli ci zasnąć przez całą noc wink
  • z_mazur 22.04.09, 18:34
    > Miło Cię widzieć, Maryalex smile))

    Chyba zaraz padnę ze śmiechu.
    Crazy, przeszłaś samą siebie.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • crazyrabbit 22.04.09, 23:26
    "No cóż" powiedział Królik, przeżuwając liść eukaliptusa. "Nadymaj
    się i podskakuj, nawet zabawny jesteś, jak ludzik Michelin'a."
    Królik sięgnął po nowy listek. "Ale niestety, na kobietach znasz się
    tak, jak ja na hodowli bananów". Królik zaczął żuć nowy listek. "No,
    te misie koala, to wiedzą, co dobre smile". Uśmiechnął się i wyszedł do
    realnego świata, lekko trzaskając drzwiami...
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie
    pozwoli ci zasnąć przez całą noc wink
  • z_mazur 23.04.09, 00:52
    > Uśmiechnął się i wyszedł do
    > realnego świata, lekko trzaskając drzwiami...

    Oby na dłużej, najlepiej pozadawać się z jakimiś mułami. Obawiam się jednak, że to tylko czcze obietnice. smile))))

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • maryalex 23.04.09, 10:56

    > Oby na dłużej, najlepiej pozadawać się z jakimiś mułami. Obawiam
    się jednak, że
    > to tylko czcze obietnice. smile))))

    Z i tu mnie zaskoczyłeś...
    Ty i do kobiety aż tak...
  • z_mazur 23.04.09, 11:10
    > Z i tu mnie zaskoczyłeś...
    > Ty i do kobiety aż tak...

    M, każdy ma jakieś granice. Najpierw odpusczałem, starałem się
    wykazać zrozumienie. Po takim czasie jaki minął stwierdziłem, że
    spróbuję innej taktyki: "oko za oko, ząb za ząb" i powiem szczerze,
    że nie wiem jaki odniesie skutek ale zdecydowanie bardziej mnie bawi.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • maryalex 23.04.09, 12:23
    ja nie pytam i nie oczekiwałam tłumaczeń,
    ja poprostu zobaczyłam co napisałeś i oniemiałam,
    tylko tyle, to nie jest zabawne dla mnie.

  • crazyrabbit 24.04.09, 08:56
    Nie wiem, dlaczego uroiłeś sobie, że ja nic innego nie robię, tylko
    śledzę twoje wypowiedzi i obmyślam, jak ci dopiec.
    Dla mnie nie istniejesz jako realna osoba, jesteś tylko wirtualnym
    bytem, jakich wiele na forum GW.
    I czy jest to z_mazur, samotny_hrabia, zdołowany_zenon czy
    załamany_zenobiusz, to dla mnie wszystko jedno.
    Czasem nie podoba mi się albo śmieszy, co i jak pisze jakiś nick i
    mam głęboko w nosie to, kim ten ktoś jest w realu. Tak trudno to
    zrozumieć?
    A ty dostajesz piany na ustach na sam widok mojego nicka… to jest
    chore, a nie śmieszne…
    Z resztą, sam właśnie wystawiłeś sobie bardzo kiepskie świadectwo…

    Inteligentni ludzie zrozumieją, co tu napisałam. Mam nadzieję, że ty
    również.

    I załóż kaganiec swojemu żałosnemu ratlerkowi obronnemu, bo kiedyś
    sama zrobi sobie krzywdę…

    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie
    pozwoli ci zasnąć przez całą noc wink
  • to.ja.kas 24.04.09, 10:42
    crazyrabbit napisała:

    > I załóż kaganiec swojemu żałosnemu ratlerkowi obronnemu, bo kiedyś
    > sama zrobi sobie krzywdę…

    Domniemywam, że to o mnie.
    Ty naprawde królik uważasz, że to Mazur jest żałowsny?
    big_grin

    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • maryalex 24.04.09, 13:55
    Kasia proszę Cię...on nie potrzebuje adwokata
    Królik obiecałaś! wink dam Ci znać i pogadamy jakoś,
    a to czy Mazurek uważa to za śmieszne i żałosne to mnie mówiąc
    delikatnie i subtelnie nie interesujesmile

  • to.ja.kas 24.04.09, 14:09
    Mary a skąd wiesz czego on potrzebuje? Ciebie tez poderwał i
    porzucił i teraz za EKSPERTA robisz ?wink)))

    A za kogo uważa mnie królik to mnie mówiąc delikatnie i subtelnie
    nie interesuje smile
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • maryalex 24.04.09, 14:13
    smile)) doceniam próbę
  • maryalex 24.04.09, 14:45
    Ciebie tez poderwał i
    porzucił i teraz za EKSPERTA robisz ?wink)))

    Ale z tego to się obśmiałam jak norkasmile))))))
    miłego weekendu Kasiu!
  • sauber1 24.04.09, 16:06
    Sorki że się wcinam, ale ja co do tematu tylko jedno zdanie. Jak od mojego
    sąsiada żona odeszła to dał na mszę, być może ze szczęścia?


    --
    Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku, potrafi
    sprawić, że znów wraca radość.
  • z_mazur 22.04.09, 18:19
    > niech kobiety mówią za siebie a męzczyźni za
    > siebie, nikt nie lubi kiedy mu się przypisuje cechy a zwłaszcza
    > kiedy to robi płeć przeciwna,taki lajf. Facet jest przewidywalny,
    > kobieta nie jest i tego się trzymajmy.

    A czemu miałoby służyć takie ograniczone. Dla mnie cenna jest opinia kobiet o mężczyznach. Wiele mi mówi o sposobie ich postrzegania wielu rzeczy. Szkoda, że kobiety czasem nie chcą się wsłuchać w to co i jak postrzegają w nich mężczyźni. No cóż, ich strata.

    A zdaniem mężczyzny kobieta wcale nie jest aż taka nieprzewidywalna. Z grubsza można założyć, że zareaguje emocjonalnie. smile)))

    I po raz kolejny zadaję pytanie, bo mnie ono strasznie fascynuje.
    Jak miałaby w praktyce wyglądać w przypadku założyciela wątku "walka" o żonę. Bo poza sloganem "walcz o nią", nic więcej tu Panie nie napisały.

    Kobieta nie chce z nim gadać, nie chce jego powrotu, nie chce jego zabiegów. Proszę w paru punktach konkretne rady, co facet powinien zrobić w tej sytuacji. Nie mogę się doczekać odpowiedzi.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • sauber1 22.04.09, 18:29
    z_mazur napisał:


    > Kobieta nie chce z nim gadać, nie chce jego powrotu, nie chce jego zabiegów. Pr
    > oszę w paru punktach konkretne rady, co facet powinien zrobić w tej sytuacji. N
    > ie mogę się doczekać odpowiedzi.

    Bez uzasadnionej wątpliwości zdecydowana większość facetów w takich przypadkach
    idzie na wódkę, a potem to już czyni nie myśląc, niewątpliwą zgubą to dla tych
    słabych, nieporadnych, zagubionych w życiu ... i jw o tym lustrze, śmiem
    twierdzić że z każdej sytuacji jest wyjście wink


    --
    Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku, potrafi
    sprawić, że znów wraca radość.
  • tricolour 22.04.09, 18:53
    Jeśli są szanse (nigdy nie wiadomo czy są szanse - to można tylko wyczuć, a to
    słabe narzędzie poznawcze) to można porozmawiać. Z rozmowy najczęściej wynika
    czy są szanse.

    Jeśli z rozmowy wynika, że szans nie ma (tu trzeba się liczyć, że kobieta nie za
    bardzo wie, co mówi - to znaczy: może mówić inaczej niż uważa), to sprawę
    odpuścić, pójść na wódkę i nie wrócić.

    Koniec.
  • rybak 22.04.09, 19:05
    Tak jest!
    ;D
  • sauber1 22.04.09, 18:22
    mikolajek7777 napisał:

    > Jestem facetem

    Gdyby mnie ktoś poprosił o skomentowanie i podsumowanie tego, powiedziałbym, że
    już to ktoś przepięknie zrobił i to w kilku dosłownie słowach. Pozwolę sobie
    zacytaować "Facet jest przewidywalny, kobieta nie jest i tego się trzymajmy." smile
    W razie co to byłem w kinie i tego będę się trzymał, a resztę proszę sobie
    dorysować smile))

    --
    Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku, potrafi
    sprawić, że znów wraca radość.
  • rybak 23.04.09, 17:40
    sauber1 napisał:

    > mikolajek7777 napisał:
    >
    > > Jestem facetem
    >
    > Gdyby mnie ktoś poprosił o skomentowanie i podsumowanie tego, powiedziałbym, że
    > już to ktoś przepięknie zrobił i to w kilku dosłownie słowach. Pozwolę sobie
    > zacytaować "Facet jest przewidywalny, kobieta nie jest i tego się trzymajmy." :
    > )
    > W razie co to byłem w kinie i tego będę się trzymał, a resztę proszę sobie
    > dorysować smile))

    /////////////

    ...Dorysować oczywiście na małej makietce, jak mówił niezapomniany Walczewski,
    bodajże w Vabank2. I te warstwy wink, i różnice. A wnioski drobnym maczkiem na
    odwrocie. A potem zmiąć, wywalić, napić się wódki, otrząsnąć się i żyć dalej.
    Kończąc to, co trzeba skończyć i otwierając się na rzeczywistość taką, jaka
    jest. Bo innej nie będzie.
    I - jeśli nie daje się inaczej - Twórco Wątku - pamiętając tylko to, co było
    dobre. I będąc za to dobre dozgonnie wdzięcznym.
    Czego i twórcy wątku, i Paniom i Panom licznie tu zgromadzonym - serdecznie
    życzę, znów spływając do siebie - bo jako chłopina prosty, etc. - strasznie nie
    lubię wirtualnego mordobicia i zapasów w kisielu.
    ;D
  • panda_zielona 24.04.09, 16:26
    Drogi Założycielu wątku oczekiwaleś jakiegoś wsparcia i oparcia, a
    tymczasem wywiązała się zupełnie niepotrzebna pyskówka miedzy
    ludźmi,którzy kiedyś tam byli sobie bliscy i rozstali sie jak widać
    niezbyt sympatyczny sposób.A rada dla Ciebie:właśnie w rozmowach w
    toku poszukują takich jak Ty/chcących walczyć/może zgłoś się,a jak
    to nie pomoże przekonać Twojej żony to pozostaje Ci tylko sędzia
    Anna Maria Wesołowska.

    Ona też tego czasu chciała a teraz jest zupełnie inna.
    A zastanowiłeś się dlaczego? Może ktoś pojawił się w międzyczasie
    albo i wcześniej i rozwód jest jej na rękę.
  • leelay 28.04.09, 08:44
    świetne rzeczy Ci tu ludzie doradzają. Nie słuchaj. Musisz o żonę zawalczyć. Ja
    miałam beznadziejną sytuację, mąż chciał odejść ode mnie jak byłam w ciąży.
    Szukałam róznych detektywów, ale byli za drodzy. Podziemnymi kanałami doszłam do
    ludzi w trójmieście, którzy zajmują się wykrywaniem zdrad. Za połowę pieniędzy.
    Rzeczywiście, maż miał kochankę. Oprócz tego detektywi mieli kontakty do osób,
    które powiedziały mi w jaki sposób zatrzymać męza. Dziś jesteśmy razem. I tylko
    dzięki nim i temu że w porę wykryłam zdradę i wiedziałam jak jego zatrzymać,
    choć to może mało moralne.
    Szukaj rozwiązań jeżeli to możliwe.
  • sauber1 28.04.09, 09:34
    leelay napisała:

    >
    > choć to może mało moralne.
    > Szukaj rozwiązań jeżeli to możliwe.

    Zaraz niemoralne...? A tak swoja drogą to bardzo ciekawe czy ta jego wybranka
    jest ładna, zgrabna i czy towarzyska ? Może byśmy z nią mogli porozmawiać, może
    dało by się jeszcze coś załatwić ?
    --
    Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku, potrafi
    sprawić, że znów wraca radość.
  • leelay 28.04.09, 10:02
    niemoralne bo inaczej robione, no ale kazdy sposób wybiera sam i sie na niego
    decyduje. Czyja wybranka? Mowisz o autorze postu? Wybranka mojego męża byla
    ładna i 14 lat mlodsza od niego. No ale nie o to w tym wszystkim chodzilo. ważne
    że znaleźli mi sposób i pomoglismile
  • sauber1 28.04.09, 11:13
    leelay napisała:

    > Czyja wybranka? Mowisz o autorze postu?

    Tak szczerze, to pisząc pomyślałem żeby dobrej kawy się napić smile


    --
    Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku, potrafi
    sprawić, że znów wraca radość.
  • z_mazur 29.04.09, 00:42
    Znowu kolejny slogan o walce o żonę, bez jednego konkretu.
    Ma zacząć śpiewać serendady pod oknem? Wysyłać kwiaty? Śledzić ją? Błagać o kolejną szansę? Zaciągnąć ją do łóżka na nieziemski seks?

    Po raz kolejny proszę o coś więcej niż hasło: "walcz o nią".

    Metody, które można zastosować przy próbie odzyskania męża, mają się nijak do metod zastosowanych przy próbie odzyskania żony.

    --
    Kobieta nie wie czego chce,
    ale nie spocznie dopóki nie osiągnie celu.
  • sauber1 29.04.09, 01:32
    Ok, siedzę sobie tak tu czytam i myślę, a że uderzanie palcem w klawiaturę mniej
    mi sprawia trudności niż obieranie kartofli, a co za tym idzie zmniejsza ryzyko
    zarżnięcia się, to nawet jak ktoś będzie mnie próbował stąd wygnać stawiał opór
    będę i nie straszę, a obiecuję wink
    Mój sąsiad całe życie podkochiwał się w sąsiadce, od dziecka przykładał się do
    nauki, codziennie na nią patrzył wzroku oderwać nie potrafił, a fakt prześliczna
    to kobieta, a i jaka zgrabna? winkA i on niczego sobie, nawet znacznie majętny,
    jednym słowem mówiąc kawał chłopa wink Mimo zaproszenia na osiemnastce jej nie
    zaszczycił obecnością, miał zahamowania, zbyt niską samoocenę jak dla mnie to
    niezrozumiały kompleks, lata mijały, dobra renoimowana uczelnia potem Oxford,
    sąsiadka dziwnym trafem zaszła w ciążę, wystawne weselisko, jak wrócił z
    zagranicy to już małe latały po podwórku, ale nadal w tej kobiecie widział
    wszystko, postawił wielki dom potem podgrzewany basen, park i cudowne drzewa,
    samochody przystawały, robiło to wszystko wrażenie, niesamowicie cieszyło oko, a
    on dumny ze swoich osiągnięć skrycie marząc że podbije jej serce. Potem do USA
    tak kasy narobić. W międzyczasie (sorki za paskudny zwrot) sąsiadka owdowiała, a
    że ładna kobiecinka to afsztyfikanci coraz ładniejszymi furami w konkury
    zajeżdżali. Najstarsze dziecko za mąż wydała. Sąsiad wrócił zza oceanu przywiózł
    ze sobą perskiego kota (czasem faceci tak mają ).Życie toczyło się dalej...
    Któregoś dnia zauważył nieobecność kota przy śniadanku, wiadomo wiosna kwitły
    kasztany. Patrzy, a kot na balkonie u sąsiadki, nie czekał ani chwili, kilka
    kroków dzwonek i olśnienie nadal takie samo jak w dzieciństwie, dla niego
    najcudniejsza kobieta na świecie, owszem było zaproszenie na kawę, ale tym razem
    już nie odmówił, było miło i wesoło i wtedy dopiero jej wyznał to o czym przez
    lata marzył i to że ją niezmiennie kocha nadal. Ona jednym tylko zdaniem , - To
    teraz mi dopiero to mówisz? - odpowiedziała.
    --
    Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku, potrafi
    sprawić, że znów wraca radość.
  • a.b1 29.04.09, 11:13
    wtedy sens, jeśli kobieta widzi cień szansy na coś....na zmiany, na
    wspólną przyszłość
    żadne esy, mejle, telefony, nachodzenie znajomych, odwoływania sie
    do wspomnień, próby wywoływania zazdrości, obrażanie nowego
    partnera, błagania o spotkania, szantaże emocjonalne, telefony ze
    szpitali i informacje o wypadkach, gadanie o samotności....
    nic z tych rzeczy nigdy nie przekona kobiety jeśli ona nie widzi
    sensu tego związku, jeśli związek nie ma szans na rozwój, jeśli
    zwyczajnie w związku oddycha jedna osoba a 2 jest jedynie od
    spełniania zachcianek
  • to.ja.kas 29.04.09, 12:04
    Kiedy eks MOjego po odejściu zaczęła widzieć szanse i chęć walki Mój
    ciagle powtarzał, ze trupa sie nie ozywi nawet jakby mu sie
    podłączyło do oddychania kompresor. Jest czas kiedy warto o związek
    walczyc i czas kiedy należy odpuścić bo upierdliwe nachodzenie ,
    zmuszanie, szantaże i łkanie może spowodować tylko nienawiść.
    Partnera z jakim się zyje nalezy słuchac i znac na tyle by wiedzieć
    na którym etapie jest nasz związek.
    I czasem trzeba pozwolic odejść, dać szanse na tesknote i
    przemyslenie...co nie daje gwarancji na powrót żony/męża.

    Zespół Vox śpiewał:
    "Kto wyważać chciałby drzwi otwarte już,
    Kto by chciał się włamac gdy ma klucz.
    Kto by gonił jeśli nie ucieka nikt
    KTO COŚ ZROBI GDY NIE MUSI ROBIC NIC"
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • kicia031 29.04.09, 12:52
    Po raz kolejny proszę o coś więcej niż hasło: "walcz o nią".

    Co by na mnie zadzialo:
    1. dobra rozmowa o problemach, uznanie swojego wkladu w ich
    powstanie ( nie chodzi o to, by wziac cala odpowiedzialnosc, tylko
    by przyjac na klate co sie zrobio, zamiast sie przerzucac "a bo ty"
    2. Po ustaleniu, co bylo nie halo, szczere postawienie zmian i praca
    nad nimi. Nie mowie, ze czlowiek ma sie kompletnie zmienic, ale
    realistyczna ocena co mozna zmienic + praca nad tym widoczna dla 2
    strony moze zdzialac cuda.
    3. Okazywanie, ze zalezy - nawet jak cos nie wyjdzie, bedzie klotnia
    czy draka - rozmawiac, prostowac nieporozumienia, nie obrazac sie,
    nie strzelac fochow.
    Wystarczy?

    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • leelay 29.04.09, 13:16
    Wszystko racja, to są metody psychologiczne, mogą a nie muszą być skuteczne. Ja
    mówię o innych metodach, alternatywnych, ale napisac o nich nie mogę. Jeżeli
    chce się zatrzymać partnera za wszelką cene, trzeba szukać rozwiązań.
  • kicia031 29.04.09, 13:24
    Jeżeli
    > chce się zatrzymać partnera za wszelką cene,

    Nie wyobrazam sobie tego.
    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • andreas077 29.04.09, 13:52
    kicia031 napisała:

    > Jeżeli
    > > chce się zatrzymać partnera za wszelką cene,
    >
    > Nie wyobrazam sobie tego.

    A jak można sobie nie wyobrażać tego, jak zdecydowana większość tych niby
    "szczęśliwych" małżeństw to jedna fikcja, podstęp i kombinacje, gdyby nie to,
    dawno by się też porozpadali


    --
    "Lepiej jedno słowo przed niż dwa po"
    http://download1.klimacik.pl/e-gify.com/598.gif
  • kicia031 29.04.09, 14:12
    A jak można sobie nie wyobrażać tego

    Normalnie., Nie wyobrazam sobie bycia z mezczyzna, ktory nie zabiega
    o kontynuacje zwiazku ze mna.

    fikcja, podstęp i kombinacje

    Mozesz rozwinac, bo jakos nie moge tego odniesc do wlasnych
    doswiadczen?
    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • andreas077 29.04.09, 14:28
    kicia031 napisała:


    > fikcja, podstęp i kombinacje
    >
    > Mozesz rozwinac, bo jakos nie moge tego odniesc do wlasnych
    > doswiadczen?

    Ja też nie, ale to co przeczytałem przed chwilą na forum jednej osoby co tu też
    pisze, wydaje mi się na podstawie własnych obserwacji za bardzo wiarygodne.
    Ostrzegam ale to bardzo niesmaczne otwieramy tylko na własna odpowiedzialność
    www.joemonster.org/art/11400/Kanapka_z_dodatkiem_specjalnym
    --
    "Lepiej jedno słowo przed niż dwa po"
  • alinawk 29.04.09, 14:15
    > Znowu kolejny slogan o walce o żonę, bez jednego konkretu.
    > Ma zacząć śpiewać serendady pod oknem? Wysyłać kwiaty?

    Jakie konkrety? Czy to my przeżyliśmy z żoną autora wątku ileś tam
    lat? My mamy wiedzieć co zadziała na jego żonę, czy lubi kwiaty, i
    jaką muzykę , co może jej sprawić przyjemność?
    Jak chłopu zależy, to niech sam ruszy głową i pomyśli.To nie
    zaszkodzi.
    Ja na jego miejscu poprosiłabym żonę o czas, o ponowne przemyslenie
    decyzji o rozwodzie.Niech da mu np. dwa, lub trzy miesiące, w tym
    czasie Mikołajek niech próbuje zawalczyć.Niech sobie przypomni co
    jego zona lubiła robić, może zorganizować jakąś randkę jak za
    narzeczeńskich czasów, wyjazd, wycieczkę , moze zaprosić do kina?
    Tak zeby zona widziała że mu na niej zależy.





    --
    Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
    bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
    elegancją.
  • mariefurie 29.04.09, 14:29
    Dobrze gadasz alinawk.

    Bo wy faceci daliście sobie wmówic jakies pierdoły o feminizmie i innych takich.... efektach ubocznych.
    A sprawa jest prosta. Nic sie nie zmieniło od czasów ...niepamiętnych. Facet ma o babę zabiegać (jesli mu naprawdę zależy) i już.
    Jak zabiegac?
    Proszę. Link dla mniej rozgarniętych facetów:
    blog-mezczyzny.pl/news.php?extend.162
  • leelay 29.04.09, 16:28
    Oczywiście, każdy jest inny. Ja tak też kiedyś mówiłam, ze nie chciałabym
    partnera zatrzymać przy sobie. Jednak sytuacja, jedno dziecko, drugie w drodze,
    zmusiła mnie do takiego a nie inne postrzegania mojego małżeństwa. Nie tylko
    postrzegania. Bo kochałam męża. A analogicznie: po pół roku, jakby się wyszalał
    i tak by wrócił, tylko może nie miałby już do czego. Jezeli się nie kocha, to
    nie ma o co walczyc, ale jeżeli jest miłość, to co innego. Tylko dla niej warto
  • kicia031 29.04.09, 17:04
    zmusiła mnie do takiego a nie inne postrzegania mojego małżeństwa

    dlatego nie woolno nigdy dopuscic do sytuacji, by sie musialo z kims
    byc. Majac niezaleznosc finasowa i swiadomosc ze mozesz odejsc jesli
    zechcesz, jestes z kims z milosci, a nie z wyrachowania. A milosc ma
    to do siebie,ze istnieje tylko gdy jest wzajemna.
    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • z_mazur 29.04.09, 18:02
    Ja pierniczę.

    Kobieta z nim gadać nie chce, a jak już chce to mówi mu, że bez niego czuje się lepiej i on ma ją teraz prosić na randkę?

    Wy w to rzeczywiście wierzycie?

    To są zabiegi o kobietę, która się waha, a nie o kobietę której już się wydaje, że podjęła ostateczną decyzję.

    Żeby o taką kobietę "zawalczyć" trzeba pierw spowodować, żeby ona zweryfikowała swoją decyzję, żeby dotarło do niej, że być może to nie była najlepsza decyzja.

    Każde nachodzenie, jakikolwiek nacisk będzie powodował tylko jeszcze większe jej wycofanie się i odpychał ją mocniej od niego.

    Jedyna szansa jest w tym, żeby się wycofać, dać jej przestrzeń której potrzebuje. Dać jej spróbować tej wolności, której ona tak pragnie i liczyć na minimalną szansę, że jednak dotrze do niej, że samotność nie jest taka fajna, a ten facet, którego czasem widuje uśmiechniętego i jakoś radzącego sobie z tą trudną sytuacją, może jednak nie jest taki beznadziejny jak jej się wydawało.

    Każde inne działanie na tym etapie, to wbijanie gwoździ w trumnę tego związku.

    --
    Skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić wink))
  • kicia031 29.04.09, 20:20
    >
    > Każde nachodzenie, jakikolwiek nacisk będzie powodował tylko jeszcze większe je
    > j wycofanie się i odpychał ją mocniej od niego.
    >
    > Jedyna szansa jest w tym, żeby się wycofać, dać jej przestrzeń której potrzebuj
    > e. Dać jej spróbować tej wolności, której ona tak pragnie i liczyć na minimalną
    > szansę, że jednak dotrze do niej, że samotność nie jest taka fajna, a ten face
    > t, którego czasem widuje uśmiechniętego i jakoś radzącego sobie z tą trudną syt
    > uacją, może jednak nie jest taki beznadziejny jak jej się wydawało.

    Uwazam, ze te slowa kazda kobieta powinna sobie wydrukowac duzymi literami,
    powiesic nad lozkiem, na lustrze toaletki, w lazience, i wszedzie indziej gdzie
    czesto zaglada.

    To sposob posteowania, jaki jest atrakcyjny dla mezczyny. To wrecz instrukcja. I
    dodam - bo praktykuje - ze doskonale dziala na mezczyzn!
    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • sauber1 29.04.09, 21:30
    Raczej nie na schematu na życie, a sztuką grać siebie, dziwnym dla mnie bardzo
    że dorosły człowiek pyta co zrobić?
    --
    Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku, potrafi
    sprawić, że znów wraca radość.
  • kicia031 29.04.09, 21:43
    dziwnym dla mnie bardzo
    > że dorosły człowiek pyta co zrobić?

    A mnie dziwi, jak nie pyta. Najwiecej glupst popelniaja tacy, ktorym sie wydaje,
    ze zjedli wszystkie rozumy i wszystko sami wiedza najlepiej.
    --
    Being the change you want to see
    Wiedzmowo
  • sauber1 30.04.09, 03:44
    kicia031 napisała:


    > A mnie dziwi, jak nie pyta. Najwiecej glupst popelniaja tacy, ktorym sie wydaje
    > ,
    > ze zjedli wszystkie rozumy i wszystko sami wiedza najlepiej.

    Czu oby na pewno na każde zadane pytanie zawsze spodziewać możemy się
    satysfakcjonującej odpowiedzi ?
    --
    Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku,
    potrafisprawić, że znów wraca radość.
  • alinawk 30.04.09, 08:23
    Racja. Kto pyta, nie błądzi, jak mawiali starożytni smile

    --
    Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
    bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
    elegancją.
  • alinawk 30.04.09, 08:20
    Jedyna szansa jest w tym, żeby się wycofać, dać jej przestrzeń
    której potrzebuj
    > e. Dać jej spróbować tej wolności, której ona tak pragnie i
    liczyć na minimalną
    > szansę, że jednak dotrze do niej, że samotność nie jest taka
    fajna, a ten face
    > t, którego czasem widuje uśmiechniętego i jakoś radzącego sobie z
    tą trudną syt
    > uacją, może jednak nie jest taki beznadziejny jak jej się
    wydawało.
    >

    Wiesz, z_mazur, ja bym jednak wolała widzieć że facet jest
    nieszczęśliwy beze mnie wink.

    Skoro jest zadowolony, szczęśliwy, uśmiechnięty, radzi sobie - to
    po cholere ja mu jestem potrzebna???

    --
    Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
    bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
    elegancją.
  • sauber1 30.04.09, 08:39
    Piękne słowa, kobieta chciałaby widzieć, że facet jest
    nieszczęśliwy bez niej wink. Całe szczęście,że jako ludzie czymś się trochę
    różnimy, jedni rodzą się z uśmiechem, który im przez całe życie towarzyszy,
    inni zaś ponurzy, smutni i co by nie wzięli w swoje ręce zawsze spieprzą. A co
    tematu, to może być miliony w tym i dobrych podpowiedzi wiele, a człowiek zawsze
    zrobi to co uzna za słuszne, problem tkwi w osobowości, podobnie jest z ubiorem wink
    --
    Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku, potrafi
    sprawić, że znów wraca radość.
  • tricolour 30.04.09, 08:45
    ... że kobietę niezadowoloną można zamienić na zadowoloną.

    Po co komu niezadowolona lub mściwa?
  • to.ja.kas 30.04.09, 10:09
    Miałam raz takiego tępego narzeczonego któremu mówiłam, ze dziekuję,
    ale ja NIE CHCE z nim być, że mi lepiej samej i ten rok moze był i
    miły dla niego, dla mnie czasami ale ja ZDECYDOWANIE NIE chce z nim
    sie wiązać. Nie rozumiał chłopak ni cholery. SMSy, randki,
    przychodzenie do pracy, oferowanie pomocy przy czymkolwiek i wieczny
    płacz ze on beze mnie zycia sobie nie wyobraza. W koncu w kilku
    żołnierskich słowach powiedziałam mu żeby s....ał bo mam go
    serdecznie dośc i dopiero jak to powtórzyłam kilka rzay zrozumiał.
    Nie chciałam tego, zle człowiek nie rozumiał jak mówiłam do niego
    normalnie, po ludzku, że ja NIE NIE NIE chcę i koniec.

    Wrzućcie sobie panie w wyszukiwarkę nic scriptus (na tym forum)...on
    z tych co nie odpuscił swojej żonie. Rany boskie naprawde
    przestawałam sie dziwic kobiecie, że robi sie coraz bardziej podła i
    zajadła. Bo on nic a nic nie rozumiał z tego co ona mówi, nic a nic
    nie szanował jej zdania. Nie rozumiał, ze to etap na którym "NIE
    znaczy NIE". I mimo tego, ze facet fajny nie raz pisałysmy mu (tak,
    tak własciwie same kobiety mu radziły) "daj ty juz spokoj tej
    kobiecie, bo na kiedys sobie albo tobie zrobi".
    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • z_mazur 30.04.09, 10:30
    > Wiesz, z_mazur, ja bym jednak wolała widzieć że facet jest
    > nieszczęśliwy beze mnie wink.

    Pewnie tak, nie ma to jak błysk w oku byłego na Twój widok. wink

    > Skoro jest zadowolony, szczęśliwy, uśmiechnięty, radzi sobie - to
    > po cholere ja mu jestem potrzebna???

    Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale jeśli to miałaby być podstawa
    związku, to mówimy o związku dysfukcyjnym, w którym jedna strona
    stara się ciągle uszczęśliwiać drugą. Inną opcją, która
    uzasadniałaby w takiej sytuacji powrót, byłaby litość i poczucie winy
    (on taki nieszczęśliwy, nie mogę mu tego zrobić), a to również
    fatalna podstawa do budowania związku.

    Nie chcę się wdawać w kolejną dyskusję na temat psychologicznych
    przesłanek pewnych zachowań międzyludzkich i odpierać zarzuty
    dotyczące lektury kobiecych pisemek smile ale jakoś tak jest, że zdrowe
    emocjonalnie i niezależne kobiety ciągnie do uśmiechniętych i
    zadowolonych z życia facetów.

    --
    Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uznajemy.
  • to.ja.kas 30.04.09, 10:43
    z_mazur napisał:

    >ale jakoś tak jest, że zdrowe emocjonalnie i niezależne kobiety
    >ciągnie do uśmiechniętych i zadowolonych z życia facetów.

    ufff to niejest ze mną źle.
    Ale mój eks mąż własnie z tych wiecznie "nieszczesliwych". Nigdy
    więcej takiego egzemplarza!


    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • brak.0 04.05.09, 11:05
    no i git. w końcu jakaś konkretna recepta na kończenie związków.
    Wystarczy poudawać przez jakiś czas ponuraka.
    smile smile
    Czas potrenować.
  • derletka85 05.05.09, 16:53
    przekonać jej nie przekonasz jesli podjęła taką decyzję, być moze to był tylko
    pretekst żeby się wyprowadzić, ale kto wie może jest zupełnie nieświadomoa tego
    co robi, moj maz tez przekonywał mnie ponad rok i dopiero tydzień przez ostatnią
    sprawą rozwodową zrozumiałam jak wiele dla mnie znaczy bo tez nie było zdrady
    tylko kłótnie, albo raczej walka o wszystko. Dzisiaj jestem tydzień po rozwodzie
    i bardzo tego żałuję, może jest zbyt dumna by przeznać się do milosci , a moze
    decyzje podejmuje pod presją, jesli zamierzasz o nią walczyć to zrób to i walcz
    ile tylko się da nie po ddawaj sie i przede wszystkim musisz pokazać ze to co
    było w Tobie złe już gdzieś sobie poszło.
  • kamilar19921 06.09.18, 13:33
    W takiej sytuacji polecam skorzystać z usług Pana Miłosza Barszczaka, który odzyskał dla mnie moją dziewczynę. Serio, warto! Znalazłem go na stronie jakodzyskacbyla.com.pl
  • ex123 27.01.19, 21:43
    Niech cię przypadkiem zobaczy na mieście z ładną kobietą . Szybko zmieni zdanie zechce wrócić.
  • yoma 08.03.19, 13:32
    Po tych 10 latach pewnie to będzie miała głęboko w ogonie. Ale thx za przypomnienie fajnej dyskusji smile

    --
    Demon Duck of Doom
  • marrkos 18.04.19, 14:32
    To może być dość ryzykowne. Lepiej skorzystac z porad, konsultacji. Ktoś już tu pisał o Miłoszu Barszczaku, ja moge tylko dodać, że rzeczywiście na poczatku jego rady wydawały mi się dość dziwne, nawet kontrowersyjnei sam bym na to nie wpadł, ale przekonałem się, że jednak ma rację. Warto posłuchac kogoś, kto stoi troche z boku i najważniejsze - ma wiedze
  • zalosnyjestes 30.05.19, 20:59
    Ta rozłąka to takie zmiękczenie z jej strony, aby się przygotować mentalnie na rozstanie. Sprawdź czy nie rysujesz sufitu czasem. wink Jak chcesz żeby wróciła to odseparuj się, znajdź sobie zdrową doopę, tak żeby czuła, że jest lepsza od niej, płać regularnie alimenty, górki podrzucaj dziecku, spędzaj z nim dużo czasu. W międzyczasie zrzuć parę kilo, przypakuj, zrób jakiś dobry interes, kup mieszkanie, fajnie auto itp. Jak się zastosujesz to na 90% ona będzie smolić cholewy żeby wrócić ale tu pojawi się pułapka. Na tym etapie możesz już nie być zainteresowany reanimacją trupa. Powodzonka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka