Dodaj do ulubionych

rozwod z alholikiem

04.06.09, 11:51
tez mam rozwod z alkoholikiem i cos we mnie pekło nie miałam juz
siły ale to on złozył pozew ,wynajoł adwokata,bo podałam go do
komornika ze nie dawał pienidzy na zycie i dzieci
Edytor zaawansowany
  • 04.06.09, 14:06
    idealnie taką samą masz sytuację przez jaką przeszłam, jesli chcesz
    wiedzieć wiecej to napisz do mnie na gazetową @- mój rozwód był horrorem.
  • 05.06.09, 11:01
    moj pewnie tez bedzie horrorem a wsadzie jest sprawa o znecaniu sie
    nad rodzina i sparawa o leczenie w aa tez nie mam juz siły ale musze
    jakos dalej zyc i zapewnic dzieciom spokojny dom i zycie a nie
    ciagły stres jak tylko drzwi sie otwieraja
  • 06.06.09, 15:10
    A myślałaś o terapii wspóuzależnienia? Mnie ona bardzo pomogła zdecydować si i
    przejść przez rozwód.
  • 06.06.09, 22:57
    mam wsparcie i jestem zadowolona psycholodzy sa potrzebni,moja corka
    jest wspołuzalezniona a on ja wykorzustuje i rani strasznie,syna
    odracił juz dawno i syn jakos za nim nie przepada za duzo widziały i
    przezywaja nadal mieszka z nami jak kula u nogi jak ma fazy i
    przebłyski to widzi ze dzieci sa w domui cos tam czsem baknie oby
    nie zabrakło mi sił juz amunicje spakowałam i ide na woje nie bedzie
    łatwo to wiem ale ide do przodu nie ugne sie
  • 07.06.09, 15:41
    Nie daj się, mi się udało, było ciężko, ale teraz jest dobrze.
  • 08.06.09, 10:28
    staram sie jak tylko moge ale wiesz najlepiej sama jak to jest
    przychodza momenty słabosci
  • 09.06.09, 17:25
    Te momenty słabości trzeba przeczekać, radzić sobie np.przez rozmowę
    z przyjaciółką, spacer, basen, dobrą komedię (w dzień otrzymania
    wyroku byłam w "dziwnym" nastroju, poszłam na "Lejdis",pomogło smile

    Poza tym rozmowy na forum bardzo dużo dają, tu wszyscy rozumieją o
    czym piszesz wink
  • 10.06.09, 07:33
    Staram sie spotkac z kolezankami i rozmawiac wczeniej nie mogłam
    nawet ich zaprosic do domu bo robił z tego wielki problem.Powiedział
    mi ze chcial mnie nastraszyc tylko rozowodem i cały czas obwinia za
    wszystko,prubuje brac na litosc.Powiedziałam ze nie mam juz
    litosci,limit wyczerpany.
  • 10.06.09, 07:55
    Poztym najbardziej sie boje,ze po rozwodzie bedzie mieszkał z
    nam.Robi wszystko na złosc.Zamowił sobie pizze a dzieci siedziały i
    patrzyły ja on je.To juz szczyt chamstwa.
  • 15.08.09, 15:23
    do mona.blue i nie tylko
    Ja też jestem żoną alkoholika-jeszcze, ponieważ za niecałe 2
    tygodnie będę miała pierwszą sprawę rozwodową. Mamy córkę, która ma
    rok i 7 mies. Mąż miał sprawę o leczenie i to będzie dowód w
    rozwodzie, moi świadkowie to moja rodzina, moi znajomi nie chcą
    zeznawać bo się boją mojego męża. Jesteśmy w związku małżeńskim 2
    lata a od ponad roku już z nim nie mieszkam bo się wyprowadziłam z
    córką do rodziców. Czy w Sądzie to bardzo istotne że znaliźmy się aż
    4 lata przed ślubem? Wystąpiłam o rozwód z orzeczeniem o winie i
    staram się o ograniczenie praw rodzicielskich. JAK TO WSZYSTKO
    WYGLĄDA? PIERWSZA I KOLEJNE SPRAWY? Słyszałam, że pierwsza sprawa
    jest ugodowa, a na moją są wezwani świadkowie których podałam. Jak
    to jest? Jak to wszystko wygląda?Bardzo się boję, że sobie nie
    poradzę. Pomóżcie mi, napiszcie o swoich doświadczeniach. Chciałabym
    dobrze się przygotować.
  • 06.09.09, 14:07
    Dokładnie tak jak myslałam,Maz wyparował za granice.Jak teraz bedzie
    wygladał rozwod?pomozcie jak wiecie co robic?
  • 06.09.09, 14:22
    kasi-a33 napisała:

    > Dokładnie tak jak myslałam,Maz wyparował za granice.Jak teraz bedzie
    > wygladał rozwod?pomozcie jak wiecie co robic?

    A jak ma wyglądać? jeżeli nie jest oficjalnie poinformowany nie odebrał wezwania
    z sądu , czeka Ciebie wielkie zadanie ustalenie miejsca jego pobytu, a w razie
    niepowodzenia wniesiesz do sadu o ustanowienie kuratora dla nieznanego z
    miejsca pobytu. Być może że się odezwie w trakcie procesu...? A co choroby
    alkoholowej i instytucji małżeństwa, to czasem różnie bywa i jedno jest pewne,
    że cała rodzina jest alkoholiczna wtedy i w komplecie winna się leczyć ...

    --
    Nie tylko w wyborach miss, stwierdzenie "Dać za wygraną" nabiera zupełnie innego
    znaczenia ...
  • 10.06.09, 08:53
    niestety jest to szczyt chamstwa, moja córka też tego doświadczyła
    ale nie wycofuj sie moja droga, zycie a alkoholikiem to piekło , to
    huśtawki nastroju, chodzenie na paluszkach bo "pan" spi, to
    nie "draznienie" lwa bo zmęczony , to wieczne wyzwiska, inwektywy
    nie tylko pod adresem zony ale również dzieci , które stają w
    obronie matki.Ja to przeszłam miałam tylko odrobinę szczęścia w
    nieszczęściu ,że ex mąż o czym nie wiedziałam wczesnirj znalazł "
    miłość" swojego zycia również pania , która lubi wypić i tym
    sposobem uwił sobie u niej gniazdko i znikł. To mnie uratowało od
    wspólnemo mieszkania, aktualnie jestem po rozowodzie ale na
    odległość wciąż dokucza niemiełosiernie.Powiem Ci tak rozwód to
    najlepsza rczecz na świecie jaka może Ci sie przydarzyć bo
    przynajmniej kiedy będzie rozrabiał mozesz wezwać policje bo jest
    wtedy traktowany jako "obcy" a nie mąż, policja musi
    interweniować.Nie piszesz czyje jest mieszkanie JEGO?, twoje?
    powinnaś w e wniosku o rozwód wnieść o jego eksmisje jesli masz
    dowody na to ,że zneca sie nad tobą i rodziną, może nie doczytałam
    masz niebieską kartę?masz świadków jego zachowania -wówczas masz
    podstawy o wniesienie wniosku o eksmisje, moja przyjaciółka wniosła
    i sąd wyrzycił alkoholika z domu, dzisiak on błąka sie po
    smietnikach, podnosi pety na ulicy a ona dzielnie daje sobie radę z
    2 dzieci i zyje spokojnie.Jedno czego nie wolno Ci zrobic to wycofać
    sie-tego nawet nie bierz pod uwagę, on się nie zmieni a z dnia na
    dzień może być tylko gorzej.Pamietaj ,że alkohol niszczy szare
    komórki i naprawde nie ma sposobu aby "przywrócić" go do normalnego
    zycia a poza tym szkoda TWOJEGO o Dzieci życia, to stracony czas,
    okresy niepicia są tak znikome ,że naprawde są
    tylko "złudzeniem" ,że może być lepiej.Odwagi, tez się bałam,
    przeszłam przez to błoto, proces mnie bardzo rozczarował, śędzina
    była ewidentnie po stronie ex męza ale dzisiakj jestem wolna i nkt
    mi tej wolności nie odbierze.Daje sobie radę, nie jest łatwo ale też
    nie jest tragicznie, Wolnośc ma "słodki" smak czego i tobie zyczę,
    będę sledziła twoje losy, jesli potrzebujesz o coś zapytać to napisz
    do mnie na gazetową @, chetnię podzielę sie swoim doświadczeniem ,
    sporo juz wiem a i sąd nie jest mi po tylu latach obcy choć postawa
    sądu wciaż jest dla mnie zagadka no chyba ,ze ta zagadka ma
    wymiar......
  • 10.06.09, 14:58
    Adowokat jego pisze kłamstwa do sadu ze moj maz jest za
    granica.Narazie bardzo duzo sie tu dowiedziałam.Duzo mi to pomogło,a
    przezyłam dokładnie to co Ty.Mieszkanie jest urzedu miasta i razem
    jestesmy na decyzji,mam niebieska karte,Dajecie mi sile i wiare w
    siebie,pomaga dziekuje wiem ze nie jestem sama
  • 11.06.09, 08:45
    Wczoraj usłyszam znowu ze maz chce ze mna rozmawiac,łaził za mna i
    cały czas truł mi"jeszcze mozemy sie dogadac"a przy tym wyzywał od
    dziwek i debilek.Nie jest normalny i był do tego pijany
  • 11.06.09, 18:02
    Nierozmawiaj z nim, jak jest pijany,szczególnie w trudnych
    kwestiach - tego mnie nauczyli na terapii.
  • 13.06.09, 09:13
    Mona staram sie jak moge wcale sie nieodzywac.Ale w pewnych
    sytuacjach to niemozliwe,nie pozwole sie obrazac dalej.
  • 13.06.09, 09:40
    > Mona staram sie jak moge wcale sie nieodzywac.Ale w pewnych
    > sytuacjach to niemozliwe,nie pozwole sie obrazac dalej.

    Kasia to nie tak. Wyobraź sobie że Cię wyzywa od narkomanek,
    pijaczek- wiadomo że to nie prawda, więc po co udowadniać że się nie
    jest wielbłądem? Tracisz tylko energię i spokój ducha. Tak samo
    traktuj wszelkie inne wyzwiska. On żywi się Twoim gniewem, to go
    nakręca, cieszy. Im bardziej się będziesz denerwować tym więcej on
    będzie gadał. Wiem że to trudne, ale tyle lat próbowałaś mu
    tłumaczyć udowadniać że nie ma racji- dało jakiś skutek? Więc
    spróbuj innej zasady.
    Wiem że mi łatwo mówić, ja na mojego eks byłam narażona tylko ok.
    godzinę dziennie, więc było mi łatwiej. Pamiętam że kiedyś był na
    prochach i mi wałkował takie bzdury bez przerwy , nie wytrzymałam,
    zadzwoniłam na policję, wypisali mu niebieską kartę, następnego dnia
    się wyprowadził.
    Nigdy więcej.

    Kasia nie walcz jego bronią, nie wygrasz. Poczytaj, popytaj się
    jakie masz prawa we własnym domu, popatrz jak na te wyzwiska reagują
    dzieci i walcz tak jak możesz. Myślę że najlepiej wzywać policję, on
    za każdym razem będą go badać alkomatem, pouczać, a on będzie
    coraz "mniejszy"- i pamiętaj że każdy z policjantów będzie Twoim
    kochankiem- to normalne. Aż się wyprowadzi- bo z taką wariatką nie
    da się mieszkać smile
    Życzę dużo siły i cierpliwości. Teraz nie masz wyjścia , już tylko
    do przodu musisz iść smile
    --
    Nikt nikogo nie traci, bo nikt nikogo nie może mieć na własność. I
    to jest najważniejsze przesłanie miłości.
    <*>
  • 13.06.09, 11:31
    Nie walcze jego bronia,staram sie milczec a jemu puszczaja
    nerwy,wychodzi i pije wraca na babie.Zakładam słuchawki i mam spokuj
    muzyka mnie uspokaja i nie słysze co mowi ale on wpada w szał
  • 13.06.09, 13:32
    Jak naprawdę przesadzi wzywałabym policjęi niech go biorą na izbę
    wytrzeźwień.

    Jak pierwszy raz wezwałam policję, to był chojrakiem, naiwnie
    myślał,że weżmą jego stronę, a oni mi zaproponowali, że zabiorą go
    na izbę wytrzeźwień, ale mi się go zrobiło żal.

    Natomiast następnym razem jak dzwoniłam uciekałzdomu, tak się bał.
  • 13.06.09, 11:32
    wiem ze musze byc silna nie ugne sie,musze isc do przodu dla dzieci!
  • 13.06.09, 11:35
    Powiedziałam mu ze jest chory.Przyznał racje i powiedział ze jest
    alkoholikiem ale dopiero teraz jak wysłali go na przymusowe
    leczenie.Ale on nie przestanie pic,taki juz jest.
  • 11.06.09, 18:39
    przekonasz sie jeszcze niejeden raz jak to adwokat w swietle prawa
    potrafi zręcznie kłamać ale udaje sie im to bo po pierwsze sądy to o
    czym pisałam prawie niczego nie sprawdzają, nikomu nie chce sie tak
    naprawdę popracowac nad sprawą, sędziowie nie czytają dokumentów, ot
    tak po łebkach z trudnoscią przypomnają sobie na jakiej sprawie
    siedzą-zobaczysz sama.
    Co do wyzwsk trudno się jet do nich przyzwyczaic choc tak naprawdę
    takie piekło domowe trwa najczęściej kilka lat.Z reguły zamiast imon
    słyszymy ,ze jestesmy k..d..szmaty i d.....to i tak "łagodne
    Okreslenia".Wiem jak to rujnuje psychikę i jak niemoc jest w samych
    nas.No bo jak sie bronić?..kiedy milczysz jeszcze bardziej go
    rozjuszasz, kiedy próbujesz polemizować wyzwiska płyna zwartym
    potokiem..kto nie przezył przemocy psychicznej i fizycznej napweno
    tego nie zrozumie. A poźniej jeszcze trzeba to udowodnoc na sali
    sądowej.W moim odczuciu w polskim prawodsastwie brak jest
    porządnych uregulowań w tym zakresie. Po poierwsze kobieta , która
    wnosi sprawe o rozwód z winy meza alkoholika powinnna najpierw byc
    przesłuchana w obecności psychologa i to psycholog a nie adwokat
    powinien jej towarzyszyć na sali sądowej. Sedziowe orzekajacuy w
    takich sprawach o ile sami nie zetkneli się z alkoholem w swoim domu
    nie wiedzą z czym to sie je, dla nich to abstrakcja a jakże trudno
    mówić o tym przed sadem przed składem sędziowskim, który znudzony co
    chwilę zerka na zegarek.Oczywiscie w tym czasie twój maż gra
    niewiniątko, odszczelony w garnitur siedzi grzecznie na ławeczce coć
    przed chwilą przed wejsciem na salę sądową syknał Ci do ucha ,że k..
    jesteś ot tak na wszelki wypadek żebyś nie zapomniała kto tutaj
    górą.Przezyłam to wszystko na sobie i wiele , wiele wiecej.
  • 13.06.09, 09:11
    Oby starczyło sił,moze jakos przejde przez to wszystko i uwolnie
    dzieci i siebie od widokow odrazajacych,smrodu i całej reszty.Mam
    juz dosyc ponizania!
  • 13.06.09, 12:38
    rozumiem cię doskonale, mimo ze upłyneło tyle czasu wciąż na odgłos
    brzdękających butelek podskakuję do góry .To bardzo trudna walka co
    wcale nie znaczy ,ze oznacza przegraną, pamiętaj o jednym kiedy
    rozrabia wołaj policję nie patrz na nic.Interwencje policji moga być
    przydatne w sprawie o eksmisję.Mam nadzieje ,ze chociaż u Ciebie
    prawda zwyciezy i znajdzie sie madry sędzia czego Ci z cełego serca
    zyczę.
  • 13.06.09, 14:32
    Mam nadzieje,że moja sprawe bedzie prowadzic sedzina ktora
    prowadziała pierwsza sprawe,babeczka wydawała sie super pytała czy
    ma gdzie sie wyprowadzic dupek i kazała mu płacic regularnie i w
    terminie zjechała go na maxa pytała jak sobie to wyobraza wogle zeby
    nie płacic na utrzymanie rodziny.
  • 14.06.09, 08:43
    to zyczę Ci aby ta własnie sedzina prowadziła twopja sprawe, ja nie
    miałam szczęscia ale o tym pisałam. Dobry sedia prowadzacy sprawę to
    wiecej niz połowa sukcesu .Poza tym to również kwestia znajomosci
    problemu alkoholizmu, inaczej funkcjonuje rodzina alkohilika,
    inaczej hazardzisty a jeszcze inaczej kogoś uzaleznionego od np.
    seksu.Znajomośc tego rodaju zagadnień jest w tym momencie bardzo
    wazna.Zresztą my zony alkoholików jestesmy najczęśceij od nich
    wspóuzaleznione, starannie zacieramy slady ich picia, nikomu nie
    skarzymy się na to co dzieje się w domu bo wstyd a po drugie o czym
    tu opowiadać.Po trzecie zaciekle bronimy dzieci, które w tej
    sytuacji zupełnie inaczej sie zachowują niż ich rówiesnicy z
    normalnych domów. U mnie choć mineło sporo czasu od mieszkania z ex
    wciaz młoda nie moze dojść do siebie, wymaga pomocy psychologa i
    wiem jak ta sytuacja rzutuje na jej aktualne relacje z
    mezcyznami.Bardzo mi jej szkoda, staram się tłumaczyć, pokazywac ,ze
    nie wszyscy mezczyxni są tacy sami jak jej ojciec ale to szalenie
    trudne.Będe trzymać kciuki za Ciebie, moze choc Tobie uda sie
    pokonać na sali sądowej alkohol bo mnie sie nie udało ( niestety).
  • 14.06.09, 08:53
    Nie wiem czy mi sie uda ale nie poddam sie napewno.Moja corka jest
    wspołuzalezniona.Kocha go takim jakim jest on wzbudza w niej litosc
    a potem ja krzywdzi wyzwiskami.Zrozumiałam ze nie musze byc
    popychana i wyzywana kazdego dnia.Choc i to coraz mniej boli
    juz,olewam to bo wiem ze jest chory.Duzo sie tu naczytałam i pomaga
    mi to wszystko bardzo
  • 14.06.09, 12:20
    Zastanawiam sie czy alkohol i przemoc w rodzinie oraz znecanie sie
    psychiczne wystarcza aby dowiesc ze rozwod jest z jego winy???
  • 16.06.09, 11:56
    Mój terapeuta był zdania, że nie warto walczyć o rozwód z winy męża -
    niepotrzebnie wydłuża to, komplikuje sprawę i naraża na stres - a co
    daje - satysfakcję?
  • 16.06.09, 16:27
    ... które może być dla kogoś bardzo ważne.
  • 15.06.09, 08:48
    Odebrałam awizo,zostałam w całosci zwolniona z kosztow o rozwod i
    zostanie mi wyznaczony adwokat z urzedu.Nie ukrywam ze sie ciesze i
    troche sie uspokoiłam.Pozdrawiam was moje kolezanki.To tez wasza
    zasługa za wsparcie
  • 15.06.09, 09:06
    Bardzo współczuje ludziom, którym przyszło żyć w takim bagnie, a to przedziwna i
    bardzo specyficzna choroba, sukcesywnie zmierzająca do destrukcji. W takim
    przypadku podstawą do zaocznego rozwodu powinien być tylko dokument
    stwierdzający autentyczność zjawiska i winno być całkowite z urzędu zwolnienie
    od kosztów.
    --
    Nadmierne picie alkoholu wcale nie musi należeć do tradycji powszechnie
    kulturowych w naszym klimacie, a i płeć tu nie powinna mieć żadnego znaczenia ...
  • 15.06.09, 09:10
    no widxisz jakis promyk dobry i miły sie pojawił, cieszę sie ,ze
    dostałaś adwokata z urzedu i jesteś zwolniona z opłat to bardzo duzo
    zwłaszcza ,ze napewno jesteś w bardzo trudnej sytuacji finansowej. A
    swoja droga czy twoja córka chodzi na terapie dla DDA, rozejrzyj sie
    w swojej miejscowości za taką terapia.Moja córka korzystał i wciaż
    korzysta choc juz znacznie rzadziej, to pozwoli jej nabrać dystansu
    do ojca choroby.Przepraszam cię bardzo nie lubie okreslenia choroba
    az dostaje drgawek-bo jest to jedyna choroba , która mozna pokonać
    siłą własnej woli.A poza tym wkurza mnie jak wszyscy sie nad
    alkoholikami użalają ,skoda ,ze nikt tak sie " nie uzala" nad
    kobietami z dziećmi, które muszą tą" chorobę", pieści, wyzwika
    znosić----br, choc jak widzisz z nim nie mieszkamy uraz pozostanie
    mi do konca zycia....ale Ciebie sciskam z całych sił i naprawdę
    sercem jestem z Tobą.
  • 16.06.09, 07:51
    Ale ja nad nim sie nie lituje.Jak bedzie chciał to stoczy sie na
    smao dno na własne zyczenie.Juz nie moge mu pomoc.Jak napisałas on
    sam musi chciec z tym walczyc a wiem ze nie potrafi pokazuje to
    codziennie.
  • 16.06.09, 08:33
    posłuchaj kazdy terapeuta powie Ci ,ze alkoholik musi siegnąć dna a
    poźniej są dwie mozliwości: pierwsa to taka ,że sie odbije i skończy
    z piciem ( niezwykle rzadko) druga to taka ,ze pozostanie na dnie.I
    powiem tak szkoda nas kobiet i dzieci abyśmy poszły na dno wraz z
    nimi.A ,że to mężowie cóz...kazdy jest kowalem własnego losu, jest
    tysiące cudownych w życiu rzeczy ,które mozna robić zamiast się
    upijać.Mozna cieszyc sie kazdym dniem.Trzymaj się cieplutko
  • 16.06.09, 08:46
    To jeszcze prawie 3 miesiace.Wiem ze beda chyba najciezsze ale co to
    sa 3 miesiace w porownaiu do 13lat
  • 16.06.09, 22:49
    ejze nie upadaj na duchu, faktycznie 3 miesiace to nie wiek cały,
    zobaczysz bez wzgledu na wszystko przynajmniej odzyskasz "
    papierową" wolnośc a to juz coś.
  • 17.06.09, 06:55
    No nie upadam na duchu jak kazeszwinkbede miała papierowa wonosc a
    pozatym zycie jest tylko jedno i trzeba choc czesc przezyc godnie
  • 17.06.09, 08:25
    kurcze, ja ja doskonale wiem, o czym tu piszeciesad

    za miesiąc rozwód i znów bedę musiała w sądzie o tym opowiadać i
    udowadniać, że to on pije bije itd.
    a mi się juz nie chce o tym myslec zupełnie

    powodzenia
  • 17.06.09, 08:30
    Bądz silna nie poddawaj sie ty masz tylko miesiac a dopiero we
    wrzesniu.
  • 20.06.09, 08:59
    Chyba ostatnia najgorsza rzecz w moim zyciu.Dzieci beda przesłuchane
    w sprawie znecania sie psychicznego.Mam nadzieje ze przejada to
    spokojnie i powiedza prawde jakiego maja ojca.No i ze sad wezmie to
    wszystko co przechodza pod uwage
  • 24.06.09, 15:21
    Dzieci miały tylko potwierdzic ze on wyzywa sie na mnie i uzywa
    przemocy.Przebiegło to w obecnosci psychologa i dosyc bezbolesnie i
    szybko.Juz po wszystkim.
  • 24.06.09, 19:46
    Czytam teraz o art.207 za to ma odpowiadac moj dreczyciel.Moze
    dostac zakaz zblizania sie do mnie i tylko o to bede sie modlic.Boje
    przechodzic przez ulice na widok mercedesa mam zaraz lek.Jezdził za
    mna juz kilka razy.Boje wracac z pracy po 22 coraz czesciej ogladam
    sie za siebie.Zeby to tylko sie skonczyło jak najszybciej
  • 25.06.09, 22:29
    hm...też mam męża alkoholika,ale od jakiegoś czasu niepijącego...jak na niego
    ,po kolejnym leczeniu trwa w trzeźwości i chodzi na terapię...ale..ale ja nie
    potrafię ,ba nawet nie wykazuję chęci naprawy naszego malżeństwa.
    Myslę o rozwodzie..ale gdy teraz nie pije...będę tą przysłowiową czarną owcą...
    Lecz czy trwanie w takim związku,gdzie z mojej strony nie ma miłości ( z jego
    chyba też już nie ) ...trwanie dla ..???
    Czuję się okropnie ...ale nie potrafię się się zmuszać...
  • 26.06.09, 12:49
    ja tez właśnie będę się rozwodzić z alkoholikiem, nie pije od 2
    miesięcy, chodzi do AA i na terapię. Tylko, ze u mnie to on podjął
    decyzję o rozwodzie bo dałam mu wybór-terapia małżeńska albo rozwód.
    To bardzo trudny okres po zaprzestaniu picia, straszne stany
    emocjonalne, nerwy, głód alkoholowy,chłód wręcz mróz emocjonalny.
    Nie przetrwaliśmy tego, on nadal tkwi w swoim zakłamaniu,
    manipuluje, wykorzystuje swoja przewagę. Chodzę na AL-anon. On nie
    chce terapii a ja nie chce też juz życ w kłamstwie, boję się trochę
    przyszłości, czy poradzę sobie. Walczyłam o ten związek 2 lata, bo
    tyle pił ale przegrałam z jego chorobą i uzależnieniem od młodszych
    dziewczynek. Boli.
  • 26.06.09, 15:46
    hmm..a ja zazdroszczę Tobie ...chciałabym,żeby moj mąż też chciał rozwodu...on
    chodzi na terapię ,ja również...ale jestesmy sobie tak obcy....trudno zapomnieć
    ból,strach.wyzwiska które przez 10 lat towarzyszyły naszemu życiu..Nie umiem z
    Nim rozmawiać....nie czuję nic..cieszy mnie tylko to ,że w domu mamy spokój.I
    nie wyobrażam sobie dalszego takiego życia w związku ,gdzie nie ma miłości....
    dzieci odejdą ,a ja zostanę ..z kimś zupełnie mi obojętnym....
    ale boję się zrobić cokolwiek..znałam tylko Jego jako pijącego człowieka
    ...chociaż wiele lat nie miałam pojęcia ,że pije...walczyłam o związek...o
    leczenie ...cieszę się ,że nie pije..ale nie umiem go kochać sad
  • 26.06.09, 16:42
    Ale ja nie chcę rozwodu, to on chce. Nie chce iśc na terapię
    małżenską, wybrał rozwód bo ma jakąś panienkę na boku to po co
    będzie się produkował przed terapeutą i żoną z jakimiś kłamstwami.
    Wybrał krótszą drogę. Znałam go 13 lat jako niepijącego alkoholika,
    2lata jako zupełne dno, 2 miesiące jako leczącego się z alkoholu ale
    nie z kłamstw. Walczyłam całym sercem o nasz zwiazek i przegrałam,
    na koniec nie dam się upokorzyć, nie dam mu tej satysfakcji.Nie wiem
    czy go kocham, chyba jeszcze tak, chociaż coraz mniej.
    Trudno o bliskość, zaufanie, czułość po takich przezyciach,
    nimszarpia emocje, on nie wie co chce, szarpie nim głód alkoholowy.
    Prześlę Ci link, proszę wejdź tam i poczytaj, wiele zrozumiesz o
    alkoholizmie i koalkoholiźmie.
    www.alkoholizm.jawnet.pl/index.php
  • 26.06.09, 20:45
    Zony alkoholikow wierza w mit, ze wystarczy, zeby alkoholik
    przestal pic a juz wszystko sie ulozy, bedzie wspaniale.

    Mnie lata zycia z pijacym a potem trzezwym alkoholikiem nauczyly
    jednego: alkoholik nigdy sie nie zmieni. NIGDY.
    Nawet jak przestanie pic.

    Pijacy: klamie, manipuluje, wykorzystuje, pasozytuje na
    najblizszych. Jest cholernie bystry, potrafi oczarowac, "zmiekczyc"
    ofiare. Tylko po to by ja dalej moc eksploatowac.
    Niepijacy: wymaga holdow, peanow na swoja czesc... bo przeciez NIE
    PIJE! Dalej trzeba mu nadskakiwac, chodzic na paluszkach,
    rozpieszczac- bo przeciez : nie pije! Bo jak sie zdenerwuje to moze
    znowu zacznie...

    I jest niezadowolony gdy sie okazuje, ze zona ma jeszcze jakies inne
    wymagania.. np. chcialaby dostac kwiatki bez okazji.. Co? Przeciez
    nie ma jej za co przepraszac, przeciez NIE PIJE i niech to jej
    wystarczy.

    Tak sie rozpisalam, ale chyba tylko po to by ostrzec te, ktore sie
    ludza. Dziewczyny, uciekajcie od alkoholikow jak najdalej, nie
    rezygnujcie z siebie, dopoki nie bedzie za pozno.
    Tym, ktore podjely decyzje o rozwodzie chcialabym pogratulowac. I
    walczcie, walczcie o siebie. Powodzenia.
  • 26.06.09, 23:10
    > Niepijacy: wymaga holdow, peanow na swoja czesc... bo przeciez NIE
    > PIJE! Dalej trzeba mu nadskakiwac, chodzic na paluszkach,
    > rozpieszczac- bo przeciez : nie pije! Bo jak sie zdenerwuje to
    moze
    > znowu zacznie...

    Niezgadzam się z tym, tak zachowuje się alkoholik który ma w domu
    współuzależnioną żonę i sam nic nie robi ze swoim niepiciem.
    Ten który dla samego siebie przestał pić i naprwdę chce być trzeźwy
    tak nie postępuje, a nawet jak na początku chce wykorzystać swoją
    chorobę aby go żona nie wkurzała, to ta, o ile nie jest
    współuzależniona nie da się zastraszyć. I powie jasno: chcesz pić to
    pij, nie dla mnie jesteś trzeźwy.
    Ja byłam z alkoholikiem który też straszył że zapije, ale swoją mamę
    czy siostrę, nie mnie.

    Fakt, że często jest tak że jak alkoholik przestaje pić to związek
    nie wytrzymuje , ale często jest dlatego że ludzie często przez
    długie lata trwali z tym alkoholem i to jest ich całe życie. Trzeźwy
    alkoholik nie daje sobie wypominać pijanych lat, a często kobieta
    chce aby ten za to odpokutował, itd.
    --
    Tylko prawda nie musi być prawdopodobna.
  • 27.06.09, 08:09
    Moj pan i władca twierdzi i obwinia mnie za wszystko przestał mnie
    kochac dawno temu.Tez robił wypady z innymi paniami i umawial sie
    ale zrozumiałam ze zycie mam tylko jedno.Juz nic nie czuje do niego
    ale troche sie boje ma napady szału.Nie chce juz tak zyc.A tym
    bardziej dzieci juz tez nie maja siły patrzec codziennie na takiego
    ojca.Jak juz sie wszystko skonczy bede sie starac dawac sobie
    rade,musze, mam dla kogo zyc
  • 27.06.09, 08:39
    Usłyszałam,ze teraz bedzie juz tylko gorzej bo alkoholicy nigdy nie
    beda zdrowi nawet jeli przestana pic.Byłam u psychologa to najgorszy
    okres.Alkolicy maja nieodwracalne zmiany w muzgu.Nie wierzcie w
    bajki i obietnice.Ja przechodze przez to wlasnie a on wmawia moim
    dzieciom ze wszystko to moja wina i ze przezemnie pije,bo nie moze
    na mnie patrzec,potem bedzie pewnie mowił ze wlewam mu do
    gardła.Trzeba to jakos wytrzymac i byc silnym nie poddawac sie
  • 27.06.09, 09:57
    mój przestał pić bo ja nie dawałam sobie rady ze swoimi reakcjami! A
    on niby był ok; znikanie na tygodnie, dziwki, wiagra, narkotyki,
    kłamstwa, to było ok i nie miał zamiaru tego wyjaśnić, przeciez on
    tylko dobrze sie bawił, nadal sie bawi narazie tylko bez alkoholu
    ale jak widzę to tylko kwestia czasu. Zawsze my jesteśmy winne,
    zawsze swoje wyrzuty sumienia, emocje zrzucają na nas. Nie należy
    tego brać do siebie(wiem, że to trudne) tylko opracować plan
    działania dla siebie i powoli sumiennie go realizować, oderwać się
    od alkoholika, jego działań bo brak naszego zainteresowania jego
    osobą właśnie zmusza ich do myślenia.
  • 27.06.09, 22:24
    Czytam Wasze posty i w kazdym znajduje czesc swojej historii z
    jednym wyjatkiem: zadna z Was nie czuje wspolczucia dla alkoholika.
    Wiem, to w Waszej...naszej sytuacji brzmi jak kpina, ale ja tak
    wlasnie mysle. Co sie z nim stanie jak go zostawie? Przeciez zapije
    sie raz dwa, alkoholizm to choroba,i on jest chory, tak jak ludzie
    choruja na cokolwiek innego, chociaz on na wlasne zyczenie. Wiem,
    powinnam myslec o sobie i dziecku, ale ja dam sobie rade, a on?
    Chyba nie. Nie jestem normalna,prawda?
  • 27.06.09, 22:31
    ... to też choroba, którą sie leczy i na tym polega Twoja nienormalność: sama
    będą chorą chcesz pielęgnować chorego.

    Efekt będzie opłakany.
  • 27.06.09, 22:35
    mamomariusza, a czy on nie jest dorosły, by o siebie zadbac samemu?
    Czy on troszczy się np. o Ciebie i dzieci, czy sobie poradzicie bez
    niego?
    Nie jesteś za niego odpowiedzialna, tylko za siebie i dzieci. Nie rób z
    niego biedaka- pochyl się raczej nad sobą i dziećmi, bo tu leży
    prawdziwy problem.
  • 27.06.09, 22:58
    Ale ja to wiem! Ja tylko nie umiem zrozumiec,dlaczego tak mysle i
    nie umiem przestac tak myslec! I wcale mi to sie nie podoba. I jak
    czegos z tym calym zasranym i zapijaczonym zyciem nie zrobie, to
    faktycznie skutki beda oplakane.
  • 27.06.09, 22:59
  • 27.06.09, 23:08
    Nie, mieszkam w Anglii,wiem, ze moge tu uzyskac pomoc,ale do niej
    nie dotarlam. No a przede wszystkim, to odwlekam wszystko, bo sie
    wstydze(mniej niz kiedys, ale jednak), bo czekam, az sobie wyjedzie
    i nas zostawi,i wtedy sie wszystko ulozy i takie tam rozne glupie
    wymowki. No a przede wszystkim jak nie pije to w domu spokoj. Bez
    sensu,wiem.
  • 27.06.09, 23:22
    ... skoro możesz, wiesz, a nic nie robisz - sama jesteś sobie winna. Nie ma dla
    Ciebie żadnego usprawiedliwienia, a jeśli masz dzieci - to niepodejmując
    leczenia - narażasz się na utratę praw do ich wychowania.

    Czego Ci zresztą życzę, by choć Wasze dzieci wyrosły na zdrowych i
    odpowiedzialnych ludzi.
  • 27.06.09, 23:35
    Bardzo dziekuje za wsparcie i bezcenne wrecz rady i slowa otuchy.
    Dobranoc.
  • 28.06.09, 00:00
    ... rzeczywistość, przed którą uciekasz i tak Cię dogoni bez względu na Twoje dąsy.

    Rada jest jedna: terapia współuzależnień. Nie ma innej drogi. Nawet gdy sie Twoj
    mąz wyprowadzi, to pozostaniesz chora i współuzależniona, bo masz zmiany w
    psychice. Objawami tych zmian jest tkwienie w chorym związku ze szkodą dla
    siebie i dzieci. Tkwisz wiedząc, że robisz źle, ale już nie umiesz inaczej -
    nauczyłaś się funkcjonować w patologii, a bronisz się przed normalnym życiem,
    które nakazuje ucieczkę i leczenie.

    Child Protective Services mają za zadanie uchronić choć dzieci skoro Ty sama
    skazujesz je patologiczne dzieciństwo - taka jest Twoja rzeczywistość:
    szkodzisz dzieciom na równi z ojcem.

    A za słowa otuchy niech wystarzy Ci lektura forum DDA, gdzie dzieci "dziękują"
    swoim rodzicom za pijane dzieciństwo i jego konsekwencje.
  • 28.06.09, 09:30
    tricolour napisał:


    >
    > Rada jest jedna: terapia współuzależnień. Nie ma innej drogi.
    Nawet gdy sie Two
    > j
    > mąz wyprowadzi, to pozostaniesz chora i współuzależniona, bo masz
    zmiany w
    > psychice. Objawami tych zmian jest tkwienie w chorym związku ze
    szkodą dla
    > siebie i dzieci. Tkwisz wiedząc, że robisz źle, ale już nie umiesz
    inaczej -
    > nauczyłaś się funkcjonować w patologii, a bronisz się przed
    normalnym życiem,
    > które nakazuje ucieczkę i leczenie.
    >
    > Child Protective Services mają za zadanie uchronić choć dzieci
    skoro Ty sama
    > skazujesz je patologiczne dzieciństwo - taka jest Twoja
    rzeczywistość:
    > szkodzisz dzieciom na równi z ojcem.
    >
    A nie mozna bylo w ten sposob zaczac korespondencji, a nie kopac
    lezacego?
    Wytlumacz mi, dlaczego martwie sie o alkoholika bardziej albo tak
    samo, jak o siebie i dziecko?

    Ps. Nie dasam sie, ale nie szukalam tutaj ani krytyki ani osadzania,
    tego mam dosc w domu. Szukalam wyjasnienia i ew. pomocy.
  • 28.06.09, 10:23
    ... potem zapytałem o to, czy chodzisz na terapię. Ty jedak nie chodzisz, bo nie
    chcesz, a jeśli nie chcesz się leczyć i z premedytacją szkodzisz sobie i
    dzieciom jesteś traktowana adekwatnie do Twoich decyzji. Jesteś już duża i masz
    obowiązki, a jeśli NIE CHCESZ się z nich wywiązać jesteś odsuwana na margines,
    bo niesiesz ze sobą zagrożenie. Krytyka Ciebie dotyczy włąśnie tylko tej jednej
    rzeczy: nie chcesz iść na terapię.

    Forum nie jest miejscem do udzielnia wyjaśnień i niesienia pomocy w takich
    sprawach. Na forach nie plombuje się także zębów i nie usuwa obcych ciał z oka -
    od tego są gabinety lekarzy.

    Z łatwością jednak zauważysz u siebie zmiany w psychice, dzięki którym jesteś
    pod wpływem alkoholika: nic nie zrobiłaś, by od tego wpływu sie uwolnić.

    Zobacz: na mój niemiły post zareagowałaś i się broniłaś czyli potrafisz. Ale
    współuzależnienie odbiera Ci możliwość obrony przed alkoholikiem.
  • 28.06.09, 10:51
    Nie chce?? Skad taki wniosek? Stad, ze do tej pory nic nie zrobilam?
    To chyba nie jest takie proste, jak Ci sie wydaje.
    Najtudniejszy pierwszy krok. I z tym mam problem.
  • 28.06.09, 10:59
    ... dla człowieka psychicznie zdrowego: coś szwankuje, CHCE iść do lekarza, to
    IDZIE, by sobie pomóc. Nie potrzebuje żadnych pierwszych kroków tylko dzwoni,
    umawia się na wizytę i idzie.

    Na tym polega właśnie choroba emocji, że Twoje uczucie chcenia nie ma
    przełożenia na działanie.
  • 28.06.09, 11:31
    Dzieki. To ma sens. Boli mnie zab, to ide do dentysty, chociaz wiem,
    ze do przyjemnosci to nie nalezy. Czasem zwlekam, ale w koncu ide.
    Jak przelozyc chcenie na dzialanie? Da sie to zrobic?
  • 28.06.09, 11:44
    ... znaleźć placówkę i umówić się na wizytę już jutro - tak najlepiej i najszybciej.

    Możesz też zwlekać i czekac na podbite oko lub pusty portfel, a może one będą
    wystarczającą silną motywacją, by znaleźć placówkę...

    Możesz też wczytać się w to, co napisała Kajda: miała ojca alkoholika więc
    wyszła za mąz za alkoholika. To z tego powodu należy odebrać Ci dzieci, bo
    wychowujesz chorych ludzi, którzy zniszczą życie innym. Może to przekona, by
    znaleźć placówkę...

    ... tak naprawdę, to nie ma większego znaczenia jak, byle zrobić. W tym miejscu
    koczą się możliwości forum.
  • 28.06.09, 11:53
    mamamariusza napisała:

    >
    > Jak przelozyc chcenie na dzialanie? Da sie to zrobic?

    Wiesz co? Słów mi brak.
    Może zamiast myslec i działać egoistycznie, spróbuj coś dobrego
    zrobić wreszcie dla dzieci? Czy to nie jest wystarczający kop dla
    matki? A tak będziesz czekać, bo Tobie się nie chce tyłka ruszyć na
    terapię?
  • 28.06.09, 11:58
    ... nicków nie wybiara się bez sensu. Nawet gdy są trochę przypadkiem, to sens i
    tak mają.

    Ty jesteś mamą Mariusza. Mariusz uczy się jeść patrząc na swoich rodziców, uczy
    się mówić ich słownictwem, nabiera ich przyzwyczajeń - dzieci uczą się poprzez
    naśladownictwo. Mariusz nauczy się chlać równie dobrze jak posługiwać widelcem,
    nauczy deptać kobiety na wzór ojca poniżającego matkę, nauczy okradać rodzinę.
    Kłamać, kamuflować.

    Nie obronisz Mariusza przed patologią ojca, bo nie potrafisz i nie chcesz
    obronić nawet siebie. Nie jesteś w stanie przekonać Mariusza, że tato robi źle,
    bo realnie akceptujesz te działania.
  • 28.06.09, 10:34
    ... dziwiłas sie na początku, że żadna z dziewczyn nie czuje współczucia dla
    alkoholika.

    Uzależnienie i współuzależnienie to choroby emocji - Tobie się wydaje, że to
    współczucie. Albo inaczej: to współczucie jest nieadekwatnie wielkie do reszty
    uczuć, które powinny być normą w Twojej sytuacji. To współczucie jest jak guz,
    który się rozwinął i panoszy nad zdrową częśćią organizmu.

    Gdzie jest poniżenie, zdeptane poczucie wartości, lęk o dzieci, wsytd,
    niepewność jutra, zagubienie? Gdzieś jest...
  • 28.06.09, 10:43
    l i czytaj czytaj czytaj
    a pozniej zepnij sie w sobie i idz na terapię
    Współczucie mam dla dzieci alkoholika ale nie dla pani która wie ze
    powinna poszukac pomocy ale czeka na niewiadomoco.

  • 28.06.09, 10:44
    Czy słyszałaś o pojęciu twardej miłości w stosunku do alkoholika?
    Też mam alko w domu, leczy się od 2 miesięcy, rozwodzimy się dlatego
    że nie stosowałam wcześniej twardej miłości wobec niego, byłam
    bardzo wspołuzależniona, manipulował mną jak tylko chciał bo
    widział, że nie mam siły się przeciwstawić, mój brak woli obrony
    przed nim powodował jego dłuże picie, dawało mu to komfort picia,
    zupełnie przestał mnie szanować, nie liczył się ze mną i teraz są
    tego efekty. Muszę siebie szanować, walczyć o siebie, odsunąć go a
    wtedy jeżeli zobaczy, że nie ma juz władzy nademną, moimi emocjami,
    nie ma wpływu na moje życie-wtedy zacznie mu świtać że jest sam,
    uzależniony zacznie normalizować swoje życie. Oni muszą osiągnąć dno-
    albo się od niego odbiją albo na nim zostają pociągając najbliższych
    za sobą.
  • 28.06.09, 10:48
    noemi to nie tak że się rozwodzicie że ty nie stosowałaś twardej
    miłości. Rozwodzicie się bo on przestał nad sobą pracować i zapił.
    --
    Nie traćcie głowy! Życie chce was po niej pogłaskać.
  • 28.06.09, 10:40
    Mylisz się, ja strasznie współczuje mojemu byłemu mężowi. Dziękuje
    Bogu że ma on tak twardy i głupi charakter że nie prosi mnie o
    pomoc, bo nie wiem czy dałabym radę mu odmawiać. Mój eks mąż to wrak
    człowieka sad
    I właśnie dlatego że chciałam mu pomóc, zaraz po tym jak chciałam
    uchronić moje dzieci przed dzieciństwem podobnego do mojego,
    odeszłam od niego, zrobiłam sprawę karną (w sumie aż dziw że ktoś
    zainteresował się dwoma małżeńskimi awanturami). Niestety się nie
    udało, zamiast odbić się od dna, to kopie sobie w nim dołek sad. Ale
    on jest dorosły, ja już dawno zrozumiałam że ja za niego nie
    wytrzeźwieje- powoli zaczyna dojrzewać we mnie złośc na niego że
    zostawił mnie dwójką małych dzieci- on też je chciał, był swiadomy
    swojej choroby, trzeźwy kiedy się na nie decydowaliśmy.

    Wiesz dlaczego nie idziesz na terapię? bo boisz się że będziesz
    musiała zmienić swoje życie, że już wtedy nie będziesz mogła swojej
    bezczynności zwalić na współuzależnienie. Czekasz aż on podejmie
    decyzje, aż samo się rozwiąże.


    > Wytlumacz mi, dlaczego martwie sie o alkoholika bardziej albo tak
    > samo, jak o siebie i dziecko?

    bo wyniosłaś to z domu? Jesteś DDA?
    Ja jestem, dlatego wyszłam za mąż za alkoholika, ale też dlatego z
    nim nie jestem- dla moich dzieci, dla udowodnienia mojej mamie że
    można odejść od alkoholika- ona zawsze twierdziła że nie ma takiej
    możliwości.
    Zgadzam się z tricolour, jesteś winna cierpień swoich dzieci na
    równi z mężem, bo nie robisz nic aby to zmienić, pozwalasz aby
    dzieci słuchały waszych kłótni, poniżania ciebie.

    --
    Człowiek jest całością, chyba że bliźni postanowią inaczej.
  • 28.06.09, 12:30
    objawem choroby alkoholowej jak i wspóluzależnienia jest system iluzji i
    zaprzeczeń...Przeczysz sama sobie ...a iluzja,,cóż łapiesz się jej ,bo dzięki
    niej masz wrazenie ,że nie oszalejesz.Ale to prawda pomaga..boli..bardzo boli i
    musi boleć ,bo inaczej będzie się tkwiło w chorym związku.Jak ,chcesz troszczysz
    się o alkoholika,to najlepsze co dla niego zrobisz,to kopnac go w d...i zostawić
    samemu,będzie pił...ale ile ??? Odbije się od dna..albo tam zostanie ,wielu
    zostaje .ok 40 % wychodzi z tej choroby.Zglosić alkoholika na przymusowe
    leczenie ,po wielkich trudach osiaga się cel,trafia do szpitala...może wrócić do
    pica..ale wiesz,że zrobilaś co moglaś ,nikt za niego nie przestanie pić.
    Wspóluzależnienie działa na zasadzie ,jęsli on jest silny ,ty stajesz się ofiarą
    ,jęśli Ty nabierasz sily i nie dajesz się przemocy ,nie pozwalasz na agresję
    ,stawiasz granice ,Wygrywasz,bo on czuje ,że już nie jesteś bezsilna...
    To nie wstyd wejśc w gu..o ale trwać w nim...
    POZDR.
  • 28.06.09, 15:44
    Szukałam tu porad znalazłam wiele!ale szczerze powiem wszystkim
    teraz załuje i to bardzo ze tak długo musiałam czekac zeby zrozumiec
    ze to nie ja jestem winna tylko moj maz i jego choroba.Tkwiłam w
    przekonaniu ze nie dam sobie rady ze bez niego zdechne i ja i dzieci
    tak mi wmawiał.A teraz mowi duzo innych rzeczy ale juz nie słucham
    nie wierze w ani jedno słowo.Trzeba oberwac w pysk i stracic
    przytomnosc zeby przestał bic a jak mowiałma ze boli to mowił ze ma
    bolec.Uciekac i uwolnic sie jak najszybciej mi pomogł moj
    dzielnicowy i bardzo mu za to dziekuje otworzyłam oczy.Nie mam
    litosci dla niego zadnej wyzywa moje dziecko od debili i oszołomow
    tylko dlatego ze syn mnie broni.
  • 28.06.09, 15:50
    Teraz bedzie odpowiadał z art.207kk.bolało mnie ze dzieci musza
    zeznawac ale juz najgorsze za nami.Teraz musze myslec jak pomoc
    dzieciom DDA nie wiedziałam nawet ze sa takie choroby.Cos strasznego
    ale wazne ze zrozumiałam i robie co moge zeby tylko przezyc reszte
    zycia normalnie i cieszyc sie a nie bac sie i czekac az wroci
  • 28.06.09, 15:52
    Ale poruszenie na tym forum!!!MOCNE SŁOWA PADAJA ALE SA POTRZEBNE!!!
    Uwierzcie mi!
  • 06.07.09, 18:20
    Moj mezus własnie sie zaczyna spotykac ze swoja corka ktora ma z
    inna kobieta,moje dzieci traktuje jak smieci i nie interesuje sie
    nimi tylko dlatego ze wiedza jaki jest naprawde tamta corka nie zna
    go jeszcze i nie wie ze jest alkoholikiem znalazł tam litosc i
    miłosc po 13 latach ciekawa jestem jak to sie skonczy.Jak moje
    dzieci sie dowiedza o tym na podworku to go znienawida chyba
    maxa.Nie wiem jak je uchronic
  • 12.07.09, 19:57
    Adwokat z urzedu kazał sie zgodzic na rowod za porozumieniem stron!
    Chore!Co mam zrobic?
  • 13.07.09, 23:57
    A czy mąż na taki rozwód da zgodę? Bo to działa w obie strony? A poza tym-masz
    świadków? Masz dowody, sprawę, czemu się poddawać? Bo się sdwokatowi nie chce?
  • 14.07.09, 00:11
    Adwokat chce prostej sprawy, przy której sie nie namęczy, a swoje
    weźmie.
  • 14.07.09, 11:54
    Juz teraz wiem ze mam sie nie uginac na poczatku sierpnia trafia
    sprawa do sadu za znecanie sie i juz po sprawie o przymusowe
    leczenie teraz sama moge udowodnic z czyjej winy jest rozowd.To
    teraz jest jasne i proste a wiem ze moge powiedziec adwokatowi ze
    ma poprowadzic ta sprawe tak jak ja chce niech sie poci teraz on!
  • 11.08.09, 12:19
    Toczy sie wszystko narazie dobrze i juz za niecały miesiąc sprawa
    rozwodowa.Moj maz jest z kobieta z ktora ma corke teraz tylko jej
    zeznania beda potrzebne i bede wolna.Coraz bardziej spokojna i
    szczesliwa.
  • 14.08.09, 08:14
    kasi-a33 napisała:

    > Toczy sie wszystko narazie dobrze i juz za niecały miesiąc sprawa
    > rozwodowa.Moj maz jest z kobieta z ktora ma corke teraz tylko jej
    > zeznania beda potrzebne i bede wolna.Coraz bardziej spokojna i
    > szczesliwa.
  • 18.08.09, 19:45
    > > rozwodowa.Moj maz jest z kobieta z ktora ma corke teraz tylko
    jej
    > > zeznania beda potrzebne i bede wolna.Coraz bardziej spokojna i
    > > szczesliwa.

    Kasia a dlaczego uważasz że jej zeznania pomogą ci uzyskać rozwód?

    Przecież ona może powiedzieć że nie sypia z twoim mężem, a jedynie
    wysłuchuje jaka jesteś zła i nie sprawiedliwa, jak Twój biedny mąż
    się dwoi i troi aby Ci dogodzić a ty tylko pieniędzy chcesz, a poza
    tym masz kochanka na boku i dzieci przeciwko niemu nastawiasz. Już
    nie mówiąc o tym że nadużywasz alkoholu i nie dbasz o dzieci.
    W Sadzie można wszystko powiedzieć.
    --
    To że coś jest niemożliwe, to jeszcze nie powód, aby tego nie robić
  • 20.08.09, 17:26
    Ale chwali sie ludziom ktorzy potwierdza ze jest z moim
    mezem.Pozatym radze sobie jakos, nie mam kochanka ani nie pije.Jej
    corka sie zali ze własnie tamta kobieta pije i wyzywa ja.Sopot jest
    mały a mam znajomych ktorzy mieskszaja blisko niej i widza co sie
    dzieje.Nie potrzebuje jej pomocy.Ona chce byc z moim mezem wiec nie
    bede go trzymac on tez chyba z nia chce byc wiec pozycze im
    powodzenia,ja nikogo nie trzymam na siłe
  • 20.08.09, 18:50
    To że nie masz kochanka, ani nie pijesz nie świadczy że ona nie może
    powiedzieć co innego, i będzie w to wierzyć, bo to wmówi jej Twój
    mąż. I to będzie Twoja sprawa a nie jej, więc obojętne będzie jaką
    ona ma opinię.
    Nie myśl że Cię atakuje, po prostu ostrzegam. Ja np. byłam na
    komsiji rozwiazywania spraw alkoholowych, pomimo że wszyscy w
    centrum ds uzależnień mnie znają osobiście i wiedza że nie jestem
    alkoholiczką, a jednak mój eks mnie zgłosił, więc musieli mnie
    wezwać. Nielicz na to że każdy w sądzie mówi prawdę. Ale wiem jedno,
    najłatwiej jest mówić prawdę i tobie radzę tak działać.
    Pozdrawiam
    --
    Szkoda, że do raju jedzie się karawanem.
  • 21.08.09, 18:08
    Kajda wiem ze jestes Moja bratnia dusza.I powiem Ci ze chocby
    karawanem ale wazne zeby wyjsc z bagna i zaznac kiedys szczescia.Juz
    niedługo oby starczyło sił!
  • 28.08.09, 11:24
    Czy to pomaga przy rozwodzie?Ja juz nie mam siły byc z tym
    człowiekiem a wszystko sie odwleka.On dalej wykancza mnie
    psychicznie Ktos z was miał mediacje?po co adwokaci to robia wiedzac
    ze chce sie rozwiesc.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.