Dodaj do ulubionych

o miłości

08.06.09, 23:12
Gazeta.plPocztaRandkiBlogiDwukropekFotoForumBeboZnam.toProgram TV



Gazeta.pl Forum Prywatne Społeczeństwo Rozwód..i co dalej?
Re: Jeszcze jedna szans...
Nowe! Szukaj 8191 forów 95.966.980 postów
Rozwód..i co dalej?

Re: Jeszcze jedna szansa
Autor: malwa200 08.06.09, 21:42 Dodaj do ulubionych
Odpowiedz

--
Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
się na nic przydać.

Bardzo popieram to powiedzenie. Od urodzenia do bólu kocham
zwierzęta. bardzo cierpie gdy jakieś cierpi. teraz walczę o
bezdomnego pieska, który od dwóch miesięcy błąka sie po moim
osiedlu. juest dwóch panów, miłosników-takich prawdziwych miłośników
zwierząt-którzy bardzo chcą wziąc tego pieska do siebie na stałe,
dać mu miłośc, ciepło i prawdziwy dom. niestety, pisek jest tak
bardzo nieufny, że nikomu nie daje się nawet pogłaskać. od pewnego
czasu staram się go jakoś oswoić, kupuję jedzenie, przemawiam
ciepło, wyciągam rękę...i nic. piesek bardzo, widać chce uczucia,
jest sprawgniony ale jednocześnie tak bardzo zawiedzony na ludziach,
że boi się panicznie. nie wiem co robić. gadam z sąsiadami,
próbujemy jakoś go do nas przekonać, cały czas piesek jest przez nas
karmiony i pojony ale z zaufaniem-nici. codziennie rano Psiątko
odprowadza mnie na przystanek gdy jadę do pracy-wtedy ogonek ma
postawiony. ale gdy już odjeżdżam-ogonek jest skulony a piesek ma
łezki w oczkach a mnie rozrywa rozpacz! gdy wracam-Piesek znowu mnie
odprowadza do somu-ja wstępuję do sklepou by mu kupić coś dobrego-
trwa to pół minuty- i juz pieska nie ma. pzremawiam do niego z taką
miłoscią i delikatnością, że chyba do żadnego Bożego Stworzenia tak
nie przemawiałam-on patrzy tym zwoim smutnym wzrokiem, tymi
cudownymi szczerymi oczkami, skula ogonek i...odchodzi albo ucieka.
nie mam siły. Nie mam! kontaktowaqłam sie, z Tow. Przyj. Zwierząt w
swoim mieście ale oni tak naprawde gówno mogą-choć chcą wiele! nir
dysponują żadnym sprzętem-jesynie dobrą wolą i czasem. schronisko
nie chce z nimi współprawcować bo to wolontariat! Schronisko nie
wypożyczy ani nie użyczy np. siatki do łapania bo "to kosztuje'.
jedyną zapłatą dla nic jest to, ze wezmą zwierzątko do schroniska
nawet wtedy, gdy są chętni do jego adopcji! kapujecie!sklurwysyny
jebane! gnoujer. serce mie się kraje bo nie mogę spać, tak bardzo
żal mi Pieska, tak bardzo Go kocham. wezmę Go chetnie sama pomimo,
ze mam kotka. oprócz mnie chą Go dwaj sąsziedzi-starzsze małżeństwa,
samotne, dobrze sytuowane. ale dla schroniska to się nie liczy.
tylko KĄSA, KASA,
KASA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
PRZEPRASZAM, ZE NAPISAŁAM NIE NA TEMAT. TEŻ JESTEM ROZWÓDKĄ,
CODZIENNIE TU ZAGLĄDFAM ALE TERAZ MOJE SERCE JEST PRZY BIEDNYM
STWORZONKU, KTÓRY WALCZY O PRZETRWANIE A JEGO NIEUFNOŚĆ JEST
SPOWODOWANA WIELKĄ KRZYWDĄ LUSZKĄ. ZOSTAŁ PRZYWIĄZANY DO DRZEWA NA
CMENTARZU. PEWNA DOBRA PANI, ODWIEDZAJĄC GROBY BLISKICH-ODWIĄZAŁA
GO, NAKAMIŁA, PRZEMÓWIŁA DO NIEGO Z MIŁOŚCIĄ I TAK PISAEK ZAWĘDROWAŁ
NA NASZE OSIEDLE. TA PANI CHCIAŁA TYLKO ODWIEDZIĆ SWYCH ZNAJOMYCH NA
NASZYM OSIEDLU BO MIESZKA NA CŁAKIEM INNYM ALE TAK SIĘ ROZKOCHAŁA W
PIESKU, ZE CODZIENNIE PRZWOZI MU JEDZNIE, WODĘ I MIŁOŚC, W KTÓRĄ
PISEK NIE MOZE UWIERZYĆ! NIE MOZE, BO BYŁ KSATOWANY, KPOANY I
POTRĄCANY PRZEZ SAMOCHÓD. CHCEMY MU POMÓC BOI BARDZO GO KOCHAMY. ALE
PIESEK NIE POTRAFI NAM ZAUFAĆ. I NADAL CIERPI, BŁĄKA SIĘ, CHOĆ OD
DAWNA CZEKAJĄ NA NIEGO CO NAJMNIE DWA CIEPŁE, RODZINNE, PEŁNE
MIŁOŚCI DOMY. WOLONTARIAT CHCE POMÓC ALE W TEJ SYTUACJI JEST
BEZRADNY-PRACUJĄ TAM BOWIEM OSOBY CZĘSTO STARSZE, NIEDYSPONUJĄCE
SAMOCHODEM ANI ŻADNYM SPRZĘTEM ATO, NIESTETY, W SKRAJNYCH
PRZYPADKACH-ZA MAŁ. SCHRONISKO ZAŚ, CHOĆ MOGŁOBY-NIE CHE POMÓC BO MU
SIĘ TO NIE OPŁACA, ONIE CHCIELIBY WZIĄĆ I TAK JUZ POISZKODOWANE I
ZRANIONE PSYCHICZNIE ZWIERZĘ DO KLATKI A POTEM SPRZEDAĆ JE ZA JAKĄŚ
SUMĘ, NA CO TEN PIESEK NIE MIAŁBY SZANS-JEST BOWIEM TYLKO KUNDELKIEM
W ŚREDNIM WIEKU. SĄ LUDZIE CHACY POMÓC ALE NIE DAJĄ RADY, BO PIESEK,
MAJĄC ZŁĘ DOŚWIADCZENIA-UCIEKA. GROZI MU GŁÓ, ZZIĘBNIĘCIE ALBI
WYPADEK SAMOCHODOWY ORAZ ŚMIEĆ Z BRAKU MIŁOŚCI. PIESEK PRAGNIE
BLISKOŚCI ALE NIE PIOTRAFI. POTRZEBA WSPARCIA WIELU OSÓB I
CIERPLIWOŚCI, STOPNIOWEGO OSWAJANIA ALE NA TO NIKT NIE MA SIŁY. JA
JĄ MAM AL BRAK MI CZASU.CO MAM ZROBIĆ?
POMÓŻCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Edytor zaawansowany
  • niedowiary77 08.06.09, 23:17
    malwa200 napisała:


    > PRZEPRASZAM, ZE NAPISAŁAM

    A tak przypadkiem nie popieprzyły Ci się już fora?wink
    --
    Kto by wierzył wszystkiemu, co gadają kobiety,
    wiedziałby tylko połowę tego, co robią.
  • malwa200 08.06.09, 23:24
    nie, nie popieprzyły mi się fora. piszę o tym wszędzie, gdzie się
    da. a moze tobie popieprzyły sie priprytety na tym swiecie? czy
    nadal chcesz mieć tylko własną dupę za główny punkt widzenia?
  • niedowiary77 08.06.09, 23:30
    malwa200 napisała:

    > czy
    > nadal chcesz mieć tylko własną dupę za główny punkt widzenia?

    No jasne, że nie, miałem i źle na tym wyszedłem wink


    --
    Kto by wierzył wszystkiemu, co gadają kobiety,
    wiedziałby tylko połowę tego, co robią.
  • chalsia 08.06.09, 23:30
    po pierwsze przestać używać drukowanych liter.
    po drugie - łamiesz zasady forów na Gazecie.
    Po trzecie - jesli myślisz, że ilośc przerodzi się w jakość, to się mylisz, bo
    jak ktoś na kilku forach przeczyta TEN post (i na dodatek czasami podpięty w
    jakimś wątku zupełnie bez sensu), to się raczej popuka w głowę. Czyli
    pozytywnego efektu tym nie uzyskasz.
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • malwa200 08.06.09, 23:33
    a szkoda! bo ja poprostu chcę rozpowszechnić problem i uczynić
    wrażliwymi na pewne sprawy, największą ilośc ludzi, jaką sie da.
    wiem, że ni8e na temat-sorry,. za drukowane litery też przepraszam!
    nie wiedziałam, że aż tak obrażam swoim wątkiem!
  • malwa200 08.06.09, 23:37
    wiecie, co? przykro się robi na takie reakcje, naprawdę! co z tego,
    że nie na temat? no i co? czy nie jest waśniejsze w tym nomencie
    dobro kogoś lub czegoś? czy ważniejsze są zasady forum? a co, jesli
    tutaj znalazłby się ktoś, któ chciałby pomóc? sama puknij się w
    czoło!wspólczuję tak ubogim osobom, które widzą tylko własny problem
    i im podobne. mogę więcej nie pisać-zero strat! ale wielkie wyrazy
    współczucia!!!!!!!!!!!!!!!!!!WIELKIE!!!!!!!!!!(i przepraszam za
    ponowne DRUKOWQANE LITERY)DOBRANOC
  • niedowiary77 08.06.09, 23:58
    malwa200 napisała:

    > wiecie, co? przykro

    Nie rób i nie przepraszaj a nie będzie Ci przykro, pomyśl dwa razy za czym coś
    przygłupawego i tu akurat napiszesz, ok ?
    --
    Kto by wierzył wszystkiemu, co gadają kobiety,
    wiedziałby tylko połowę tego, co robią.
  • ani.chybi 09.06.09, 07:44
    Czy przypadkiem nie jest tak, że projektujesz na psiaka swoje własne
    uczucia, ponadto z przesadnie eksponowanej miłości do zwierząt
    czynisz podstawę poczucia wlasnej wartości? Twoje nazbyt afektowane
    wypowiedzi na temat miłości do zwierząt budzą nieufność już tylko z
    tego powodu. Drugim jest agresywny ton, którym zwracasz się do
    przedstawiciela swojego gatunku i piętnujesz jego mizerię moralną.
    Może najpierw należy zacząć od siebie, potem przejść do bliźnich, na
    końcu postawić pieska? I w tej kolejności obdarzać miłością.
  • nangaparbat3 09.06.09, 06:03
    I to forum jest bardzo odpowiednim miejscem na tę akurat historie pieska. I to
    forum, i cala masa innych.
    Bo tak naprawdę większosc z nas, i nie mam tu - Boze broń - na myli jedynie czy
    szczegolnie osob rozwiedzionych - jest dokladnie taka jak on. Moze zreszta nie
    dokladnie - bo on nikogo nie gryzie, nie warczy, nie straszy. A my owszem.
    Ot, chociazby na "starszym dziecku" wątek o nauczycielu, ktory przeciwko
    uczniowi nastawia klasę, wykorzystujac do tego informacje matki o chorobie
    (nerwicy) jedenastolatka.
    Czy na e-mamie o dziewczynie, ktorą tak zraniono, ze nie potrafi przytulac
    swojej czteromiesiecznej coreczki.
    Wlasciwie gdzie sie nie spojrzy - poranione, nieufne stworzenia.

    --
    Komunikaty niewerbalne stosują się same. B.Bujak
  • aron95 09.06.09, 08:26
    Piesek zaszczeka , zaskomli a Ty już wiesz co on myśli i co chce ?
    A może tylko żarcia chce i gdzieś ma opieke jakiegokolwiek człowieka .
    Który umyje go w śmierdzących płynach , odbierze wolność zakładając obroże
    Każe lać i srać o określonych porach .
    Uszczęśliwiać na siłę
  • niedowiary77 09.06.09, 10:45
    aron95 napisał:

    > odbierze wolność zakładając obroże
    > Każe lać i srać o określonych porach .
    > Uszczęśliwiać na siłę

    Niby poważny ludzie, a z psami zadają się, a feee !!!
    --
    Kto by wierzył wszystkiemu, co gadają księżą,
    wiedziałby tylko połowę tego, co robią.
  • to.ja.kas 09.06.09, 10:41
    napisałam komentarz do tego wątku na Samodzielnej matce.
    Dla mnie ten watek tez najpierw wydawał się niedorzeczny i
    infantylny by z kazdy kolejnym zdaniem byc coraz badziej smutny,
    tragiczny a potem madry.
    Ja tez czytając go widziałam nie oczy tego psiaka a oczy dzieci z
    Domu Dziecka w jakim byłam miesiac temu, oczy mojej koleżanki, oczy
    w których widac lęk przed kolejnym zaufaniem.

    A jako, że sama zajmuję sie bezdomnymi zwierzetami wiem jakie to
    frustrujace, skazane na beznadzieję i trudne zajęcie. Jak na dodatek
    ktoś sam ma trudne chwile w zyciu może go taka sytuacja przybić.

    Wiec jeśli możemy pomóc autorce watku pomóżmy, jeśli nie, nie
    oceniajmy jakoś srogo. Jakbyśmy wszyscy mieli taka wrażliwośc świat
    pewnie byłby lepszy. dzięki takim inicjatywom na świecie dzieja się
    czasem dobre rzeczy.


    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • ani.chybi 09.06.09, 15:23
    to.ja.kas napisała:

    > Wiec jeśli możemy pomóc autorce watku pomóżmy, jeśli nie, nie
    > oceniajmy jakoś srogo. Jakbyśmy wszyscy mieli taka wrażliwośc
    świat
    > pewnie byłby lepszy. dzięki takim inicjatywom na świecie dzieja
    się
    > czasem dobre rzeczy.
    Sądzę, że jednak warto wskazać na niebezpieczne dla głosiciela idee
    nadwartościowe. Powodują one, że świat bywa oglądany jedynie przez
    ich lufcik. Ile przynosi to zła przede wszystkim krzewicielowi, nie
    ma sensu udowadniać. Inni cierpią także, nawet w skali globalnej.

  • to.ja.kas 09.06.09, 15:26
    Oczywiście, że inni cierpią bardziej, zgadza sie, ze nawet w skali
    globalnej?
    I co z tego?

    --
    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
    -Tak, skończył się rozwodem"
    sygnaturka wykradziona smile
    www.pajacyk.pl
  • ani.chybi 09.06.09, 20:38
    Tylko tyle, że warto zapobiegać wszelkiemu cierpieniu, w skali
    globalnej także.smile
  • malwa200 09.06.09, 20:52
    więc dlaczego nie potrafiłaś zapobiec własnemu cierpieniu/ w
    przeciwnym razie nie byłoby cię tutaj!ja wlaśnie staram sie tylko i
    wyłacznie zapobiec dalszemu cierpieniu lub je możliwie złagodzić.
    nie rozumiesz tego co zytasz! nie odpisuj więc bo nikt nie jest
    ciekawy twoich głupich, bezsensownych odpowiedzi. nie zawadzaj skoro
    widzisz, że ktoś pragnie dopomóc dobru. jak sie nie rozumie-to sie
    nie pcha! skapowała?mam nadzieje ze tak
  • ani.chybi 09.06.09, 20:56
    Ciężko kapuję...
  • nangaparbat3 09.06.09, 21:29
    malwa200 napisała:

    > więc dlaczego nie potrafiłaś zapobiec własnemu cierpieniu/ w
    > przeciwnym razie nie byłoby cię tutaj!ja wlaśnie staram sie tylko i
    > wyłacznie zapobiec dalszemu cierpieniu lub je możliwie złagodzić.
    > nie rozumiesz tego co zytasz! nie odpisuj więc bo nikt nie jest
    > ciekawy twoich głupich, bezsensownych odpowiedzi. nie zawadzaj skoro
    > widzisz, że ktoś pragnie dopomóc dobru. jak sie nie rozumie-to sie
    > nie pcha! skapowała?mam nadzieje ze tak


    --
    Komunikaty niewerbalne stosują się same. B.Bujak
  • malwa200 09.06.09, 20:43
    powstrzymam się od komentownia niektórych odpowiedzi na ten wątek,
    który założyłam w chwili rzeczywiście przesyconej emocjonalną
    potrzebą. poprostu szukałam pocieszenia i wsparcia wszędzie, gdzie
    sie dało. jeżeli uraziłam kogoś-to przepraszam. moją myślą
    przewodnią było jedynie to aby ukazać pewne sprawy w rzeczywistym
    swietle, bez względu na temat Forum. O ile kogoś zdenerwowałam-
    jeszcze raz przepraszam. Tych zaś, których byż moze w jakiś sposób
    poruszył ten post-serdecznie proszę o jakieś wsparcie, moze o
    poradę, do kogo udać sie z tym problemem. pozdrawiam
  • sauber1 09.06.09, 21:48
    malwa200 napisała:

    > powstrzymam się od komentownia niektórych odpowiedzi na ten wątek,
    > który założyłam w chwili rzeczywiście przesyconej emocjonalną
    > potrzebą. poprostu szukałam pocieszenia

    Osobiście znam ciekawsze formy pocieszenia i zaspokojenia dzikich popędów, ale
    co mi do tego? Wiem tylko tyle, że ludziom więcej się powinno należeć ze
    wspólnie wypracowanych dóbr na świecie .

    --
  • kami_hope 09.06.09, 22:10
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=96365122&a=96403076
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=96365122&a=96403231
    Jakiej pomocy, ponad tą, oczekujesz?
    Zapytałam Cię o miasto…

    Wycisz swoje emocje, tym świata nie uzdrowisz. Jeśli cokolwiek
    chcesz zmienić, myśl racjonalnie (wg. mojego punktu widzenia)
    Epatowanie nieszczęściem, odnosi przeciwny skutek. Powszednieje,
    znieczula, rozumiesz?
    Są ludzie chętni do pomocy, ale może sama ich zagłuszasz? Pomyśl o
    tym.

    --
    Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
    się na nic przydać.
  • wiesia140 09.06.09, 23:49
    Znam autorkę wątku trochę z innego. Piszę na jej prośbę. Nie jestem
    rozwiedziona. Szanuję wasze uczucia. Większość ludzi przynajmniej z tego forum
    jest w sytuacji psychologicznie podobnej do sytuacji pieska. Ja też , ale nieco
    inaczej. Znacie przecież bardzo dobrze uczucie odrzucenia, zawiedzionego
    zaufania, braku zrozumienia , strachu o to co będzie dalej. Ten piesek
    odczuwa coś zbliżonego do tych uczuć. Dla niego to jest tak jakby sytuacja "po
    rozwodowa" właściciel go wyrzucił, czyli w pewnym sensie wziął z nim rozwód.
    Autorka wątku nie chciała nikogo urazić. Jest po prostu bardzo wrażliwą na
    krzywdę innych osobą. Wracając do tematu malwa kontaktowała się już z lokalnym
    schroniskiem -odmówili pomocy w złapaniu pieska, Towarzystwem Przyjaciół
    Zwierząt- dużo chcą mało mogą. Jeśli ktoś ma jeszcze jakiś pomysł kogo jeszcze
    można prosić o pomoc to niech napiszę do malwy na pocztę. Ja jestem ze śląska i
    nijak teraz nie mam możliwośći przyjechać do tego Słupska i pomagać w łapaniu
    pieska. Pozdrawiam wszystkich i życzę spokojnej nocy.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię"
    www.jezuufamtobie.pl
  • kami_hope 10.06.09, 00:00
    Wiesiu, można np. tak, jak zaproponowałam.
    A tu możliwe kontakty.
    www.vetopedia.pl/weterynarz-11-555-0-0-Slupsk.html
    Niech Malwa zadzwoni do wybranego lekarza, opowie o sytuacji,
    poprosi o receptę, dalej niech zorganizuje się z osobą chętną wziąć
    pieska... i po prostu to zrobi! Nawet najgorliwsze emocje i
    wrażliwość nie pomogą, jak tylko skuteczne działanie.
    --
    Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
    się na nic przydać.
  • wiesia140 10.06.09, 00:16
    Dziękuję bardzo przekażę autorce wątku.
    --
    " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię"
    www.jezuufamtobie.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.