• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Alimenty na dorosłe dziecko- prosze o radę

  • 09.06.09, 19:40
    witam wszystkich po długiej przerwie. Ale teraz pytanie, mój syn skończył
    właśnie 18 lat ( jak wiecie mieszka ze mną), do tej pory matka płaciła
    alimenty na niego w kwocie 400zł, od pewnego czasu wydzwania do syna z
    pytaniami gdzie ma mu wysyłać pieniądze, bo na "jego konto" (czyli moje) nie
    wyśle, twierdzi przy tym, że moja władza rodzicielska ustała i teraz ona nie
    może wysyłać tych pieniędzy do mnie, nie słucha syna który mówi jej, że ma
    dalej wysyłać na konto ojca. Jak to wygląda od strony prawnej i co należy
    zrobić żeby sytuacja się nie zmieniła? Proszę o rady.
    Cholera wróciłem tu smile)
    Edytor zaawansowany
    • 09.06.09, 19:47
      jest dorosły. Alimenty winna płacić na jego konto. Tak samo w przypadku ew. sprawy o podwyższenie to
      twój syn będzie powodem.
      Niech syn założy konto i wskaże jego nr matce.

      Tyle wg mojej wiedzy.
      • 09.06.09, 20:53
        Ale moze syn chce dostawac na konto ojca i co - nie moze? Ludzie, to on decyduje
        gdzie te alimenty maja wplywac. Moze nie chce miec wlasnego konta ( nie rozumiem
        tego, moj starszy ma konto odkad skonczyl 13 lat, ale wolna wola)
        --
        Being the change you want to see
        Wiedzmowo
        • 09.06.09, 21:06
          ... "syn chce dostawac na konto ojca".

          Dostawać można tylko na swoje konto, a jeśli chce, to może przelewać dalej na
          konto ojca. Nie można dostawać dla kogoś.
          • 09.06.09, 21:35
            Wcale nie, tri. W mojej pracy aprobuje czesto wyplaty dla osob zatrudnionych na
            umowe o dzielo , zdiwilbys sie, ile osob zyczy sobie, by zaplate za wykonana
            prace przelac im na konto nalezace do kogos innego - czasami o tym samym
            nazwisku, - wiec zapewne kogos z rodziny, czasami tej samej placi - czyli ojca,
            brata, syna, stryja, czy co tam sobie frania zyczy, nie wiem czasami kogos o
            innym nazwisku, czyli pewnie partnera zyciowego...

            Nie widze problemu. Sym musi wyslac matce dyspozycje: od dnia tego a tego
            uprzejmie prosze o przesylanie naleznych mi alineto na konto nr...............,
            wlasciciel konta XY i tyle. Moze to byc rownie dobrze konto dziewczyny,
            starszego brata, ojca, to jest jego decyzja!!!!
            --
            Being the change you want to see
            Wiedzmowo
            • 09.06.09, 21:44
              ... więc dają dyspozycje i wszyscy są zadowoleni. Twoja sytuacja to pewnie taka,
              by uprościć sobie życie i od razu kierować środki pod właściwy adres, a samemu
              nie robić za pośrednika.

              W opisywanym przypadku syn chce, by pieniądze przelewać na konto ojca (tego nie
              rozumiem), ojciec chce (tego też nie rozumiem), by sytuacja się nie zmieniła -
              czyli ojciec chce dostawać pieniądze syna (a po co?).

              Poza tym jeśli syn chce, by pieniądze przelewać na obce konto, to może oznaczać,
              że nie potrzebuje tych alimentów. Oczywiście może wydać dyspozycje na piśmie
              jakie chce. Z konsekwencjami.
              • 10.06.09, 13:33
                Podoba mi się Twoje podejście do tematu Tricolor, choć prawnie
                niepoprawne. Opowiem Ci coś: w przypadku mojego M ojciec na wyraźną
                dyspozycję matki (dostała upoważnienie od dziecka) ma obowiązek co
                miesiąc przesyłać pocztą matce alimenty na syna, bo matka konta nie
                ma (mimo że syn ma). I nic z tym się zrobić nie da, taka jest wola
                syna i już, ma prawo nawet do najbardziej pokręconych decyzji bo
                jest dorosły! A alimenty mu się należą i już, choćby drugi rodzic
                pokrywał 150 procent jego miesięcznego utrzymania, póki się sam nie
                utrzyma alimenty są konieczne.

                --
                Każdemu należy się przydziałowa miseczka szczęścia!
                • 10.06.09, 15:36
    • 09.06.09, 20:03
      ... bo syn jest dorosły i on ma dostawać alimenty, nie Ty. Teoretycznie przecież
      syn mógłby oskarżyć matkę, że nie dostaje alimentów - bo nie dostaje, Ty dostajesz.

      Pomijam fakt, że 400zł to mało.
      • 17.06.09, 14:33
        > ... bo syn jest dorosły i on ma dostawać alimenty, nie Ty. Teoretycznie przecie
        > ż
        > syn mógłby oskarżyć matkę, że nie dostaje alimentów - bo nie dostaje, Ty dostaj
        > esz.
        Ale jak matka dostaje alimenty na dziecko od ojca, to rzekomo nie ona, tylko dziecko? Bo taki argument jest używany jako bat na ojców niechętnie płacący alimenty ojcu.
        Mnie się wydaje, że jako pełnoletni syn przedstawia matce konto, na które ona ma płacić alimenty na niego. Syn może podać numer konta swojego, swojej znienawidzonej przez matkę ukochanej, konta akcji "Pajacyk", albo konta Towarzystwa Wspierania Pamięci Pszczółki Mai. Matka ma grzecznie na wskazane konto wpłacić, czy jej się właściciel konta podoba, czy nie.
        Jeżeli boi się, że syn poda numer konta taty i pozwie matkę o niezapłacone alimenty, to niech mama poprosi o podanie numeru konta na piśmie i będzie kryta.
        Jeżeli chodzi o stwierdzenie, że na konto ojca to nie zapłaci, to należy odpowiedzieć, że łaski nie robi. Jak nie zapłaci przez dwa miesiące, to przyjdzie pan komornik i pobierze razem z opłatą komorniczą.
    • 09.06.09, 21:47
      a moim zdaniem matka powinna nadal płacić alimenty do twoich rąk. W końcu nadal
      alimenty musi płacić (żeby przestać musi wystąpić o zniesienie obowiązku
      alimentacyjnego) a zapewne ostatnie orzeczenie w sprawie alimentów wskazuje
      ciebie jako osobę której mają być przekazywane. Moim zdaniem sama nie powinna
      zmuszać dziecka do odbierania alimentów, jesli to nie ma ochoty. Jeśli już by
      koniecznie chciała to IMHO najpierw powinna wystąpić do sądu i zażądać zmiany
      orzeczenia w ten sposób żeby alimenty były przekazywane bezpośrednio dziecku.
      Moim zdaniem odmowa przekazania alimentów bądź nawet przekazanie alimentów
      dziecku skutkować może powstaniem zaległości. Zwłaszcza odmowa. Bowiem hmm...
      raczej od uznania sądu zależeć by mogło czy przekazanie pieniędzy dziecku
      zamiast osobie wskazanej w orzeczeniu sądu można uznać za zapłatę alimentów. Na
      dwoje babka wróżyła. Żeby takich komplikacji nie było, tak jak napisałem wyżej,
      powinno zostać zmienione orzeczenie sądu w tym zakresie.
      Dodam że póki co posiadanie konta nie jest obowiązkowe, więc matka nie może
      zmusić dziecka do założenia konta.


      --
      Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
      - Szukałem, ale nie znalazłem.
      • 09.06.09, 21:53
        ... i zupełnie nie ma powodu zawracać sądowi głowy taką błahostką jak zmiana
        orzeczenia.

        Dorosły dzieciak ma dostać alimenty. Ich funkcją jest również nauka
        gospodarowania pieniędzmi i mając 18 lat już wręcz trzeba mieć i kartę
        bankomatową (dla bezpieczeństwa, by nie nosić gotówki, zwłaszcza za granicą), i
        własne konto. Oczywiście obowiązku nie ma, ale jest wygoda. czy wręcz potrzeba.

        Tatusiowanie staremu koniowi i CHĘĆ pobierania alimentów "na 18-letnie dziecko"
        dziwi mnie.
        • 09.06.09, 22:08
          tricolour napisał:
          > Tatusiowanie staremu koniowi i CHĘĆ pobierania alimentów "na 18-letnie dziecko"
          > dziwi mnie.

          Nie rozumiem co Cię aż tak bardzo dziwi. Czy wg Ciebie w dniu 18 urodzin dziecka
          przestaje kosztować jego utrzymanie? Alimenty nie są karą pieniężną dla
          niemieszkającego z dzieckiem rodzica lecz służą do (częściowego) pokrycia
          kosztów jego utrzymania.
          • 09.06.09, 22:20
            ... że rodzić ogranicza możliwość nauki gospodarowania pieniędzmi.
            • 09.06.09, 22:36
              Być może ma ku temu powody. A może po prostu nie może sobie pozwolić na ryzyko
              bo bez tych 400 zł (jeśli dziecko opornie się będzie uczyło gospodarności i kasę
              po prostu przepuści) nie zepnie budżetu domowego? Oczywiście tylko gdybam. A na
              naukę dzieci gospodarowania pieniędzmi są dużo lepsze metody. Choćby praca w
              wakacje. To bardzo dobra nauka bo taką kasę samodzielnie zarobioną dużo
              rozsądniej się wydaje. Sprawdzone na własnych latoroślach wink
              • 09.06.09, 22:41
                ... to zarobione w wakacje pieniądze też ojciec powinien zabierać.

                Nie ma żadnej różnicy między pieniędzmi z alimentów (na dziecko) od pieniędzy
                zarobionych przez dziecko. 18-letni młody, ale prawnie dorosły człowiek nie
                powinien prosić rodziców o własne pieniądze. Powinien z nimi dzielić się jeśli
                mieszka razem z rodzicami i jest - de facto - od nich zależny.
                • 09.06.09, 22:54
                  Wiesz, dobre rady łatwo się daje bo to nic nie kosztuje.
                  To co powinno a co nie powinno się robić też łatwo powiedzieć w odniesieniu do
                  innych ludzi. Czy Ty samotnie wychowujesz lub wychowywałeś takie 18 letnie
                  dziecko? Jeśli tak to bardzo chętnie posłucham Twoich rad.
                  • 09.06.09, 23:08
                    ... ale jestem ojcem 19 latki, która od 6 lat ma własne konto i widzę jak z nim
                    się obchodzi.

                    Ma zresztą dwa konta, na które dostaje alimenty ode mnie. Jedno ma wspólnie z
                    mamą i służy ono do jakichś domowych celów. Drugie jest tylko jej i wydaje z
                    niego pieniądze jak uważa.

                    Uważam to za dobre rozwiązanie, bo zaspokaja wszelkie potrzeby i ich konfiguracje.
                    • 09.06.09, 23:17
                      W przypadku jednego dziecka i dwojga (mniemam, że nieźle zarabiających) rodziców
                      przyznam, że to dobra metoda. Tyle tylko, że ja sama wychowuję troje nastolatków
                      a ich tata miesięcznie płaci 450 zł na całą trójkę. I pomimo tego, że samo
                      zarabiam jak na warunki polskie bardzo dobrze to Twoje rozwiązanie niestety u
                      mnie nie wchodzi w rachubę bo nie mogę sobie pozwolić na ryzyko. Ale może
                      kiedyś... Sam pomysł przyznaję, że bardzo dobry.
                      • 09.06.09, 23:24
                        ... do większych alimentów?
                        • 09.06.09, 23:35
                          Ojciec wyprowadził się z domu rok temu i od tego czasu praktycznie nie
                          interesuje się losem dzieci. Taki typ. 22 czerwca mam rozprawę rozwodową, ale
                          wydaje mi się, że niewiele uda mi się jeśli chodzi o alimenty uzyskać bo bidula
                          strasznie mało zarabia. Pracuje w małej, prywatnej firmie (jako informatyk) i
                          'na papierze' pewnie rzeczywiście mało zarabia. A tego ile dostaje 'pod stołem'
                          to ja nie wiem i nigdy się nie dowiem. Wszystko zależy od tego czy sąd uwierzy w
                          to, że 40letni facet z dużym doświadczeniem zawodowym, wyższym wykształceniem i
                          na najlepszym rynku pracy (Wawa) zarabia 1400 zł netto. A ja na żadną walkę nie
                          mam ani sił, ani ochoty.
                          • 09.06.09, 23:47
                            ... i możliwości rodzica. To, co na papierze, to rzecz mniej ważna.

                            Więc 150zł na dziecko to bardzo mało. Możliwości zarobkowe męża są większe niż
                            zarabia "na papierze". Moim zdaniem wnoś po 500zł na dziecko. Minimum.

                            Inaczej będziesz miała przechlapane na forum smile)
                            • 09.06.09, 23:59
                              Wniosłam w sumie o 2100 na całą trójkę czym wywołałam oczywiste wzburzenie exia
                              smile No ale ja sobie tej kwoty z księżyca nie wzięłam tylko to jest rzeczywiście
                              trochę mniej niż 50% miesięcznych kosztów utrzymania dzieci. Tak na co dzień
                              oczywiście nie przeliczam dzieci na kasę, ale skorzystałam z porad z tego forum
                              i zrobiłam tabelę w Excelu i policzyłam smile Wiem, że dla sądu powinny być
                              najważniejsze bieżące potrzeby dzieci, ale bardzo często to niestety tylko
                              teoria. Zależy na jakiego człowieka (sędziego) trafię. Jeden podejdzie do tego w
                              taki właśnie sposób, że dzieci kosztują tyle i tyle i płać chłopie połowę a
                              drugi/druga stwierdzi zarabiasz babo dużo to sobie radź i daj spokój temu
                              biednemu chłopu.
                      • 09.06.09, 23:26
                        mola1971 napisała:

                        > W przypadku jednego dziecka i dwojga (mniemam, że nieźle
                        > zarabiających) rodziców



                        Zarabianie zaczyna się dopiero od 25 tysięcy netto na miesiąc, choć dla naszego
                        ustawodawcy bogactwo zaczyna się już od dochodu 725 zł na członka rodziny w
                        miesiącu, dobre sobie przyznacie, co?wink


                        --
            • 09.06.09, 22:39
              Tri, no gdzie ogranicza?
              Cyt: „ nie słucha syna który mówi jej, że ma dalej wysyłać na konto
              ojca.”
              To nawet praktyczne podejście, bo nie trzeba opłacać dwóch kont. A
              zawsze można wydać dyspozycje w banku, gdzie syn może korzystać z
              konta (ze swojej karty) swojego ojca nie przekraczając limitu 400 zł
              miesięcznie. Kwestia organizacji smile

              --
              Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
              się na nic przydać.
              • 09.06.09, 22:42
                ... że syn nie ma bezpośredniego dostępu do swoich pieniędzy a Jacek wręcz chce,
                by taka sytuacja trwała nadal.
                • 09.06.09, 23:02
                  A to już mój drogi Tri, czy Jacek wręcz chce, czy nie chce... to ja
                  tego wiedzieć nie mogę, bo Jacka nie znam. Ot, wyciągam wnioski na
                  podstawie tego co jp66-2 napisał.
                  --
                  Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
                  się na nic przydać.
              • 09.06.09, 22:44
                .. zresztą co to za pomysł żeby płacić pieniędzmi komuś za to, ze ma nasze
                pieniądze?
                • 09.06.09, 22:53
                  Poważnie? Nie pobierają od Was opłat za utrzymanie konta? Coś mi się
                  nie chce wierzyć.

                  No to ja mam inaczej. Płacę za obsługę konta. Z tym, że pokrywa to
                  miesięczny procent (zysk), więc wizualnie nic mi nie ubywa.
                  --
                  Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
                  się na nic przydać.
                  • 09.06.09, 23:05
                    Większość banków ma konta bezpłatne.
                    • 09.06.09, 23:12
                      tricolour napisał:

                      > Większość banków ma konta bezpłatne.

                      Bzdura, wszystkie banki i to dość wysoko podnoszą opłaty za wszystkie czynności,
                      ze mnie w roku ścigają chyba z 1000zł i najgorsze, że nie można tego odpisać od
                      podatku
                      --
                      • 09.06.09, 23:15
                        ... w twierdzeniu, że "wszystkie banki i wszystkie czynności".

                        Mam konto także w banku, w którym ma konta córka. Za przelewy między rachunkami
                        "wewnątrz" banku nie jest pobierana opłata.
                      • 09.06.09, 23:26
                        Bo jakby nie było, ten od podatków zalega w banku... Więc jak może
                        odpisać coś, co sam musi bankowi zwrócić? (tj. najpierw podatek musi
                        ściągnąć, aby zwrócić dług do banku) - nie wiem czy ja to jasno
                        napisałam? smile
                        --
                        Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
                        się na nic przydać.
                      • 10.06.09, 00:11
                        Ponoć można odpisać od podatku wydatki związane z posiadaniem
                        rachunku bankowego na potrzeby prowadzenia firmy (tzw. pośrednie
                        koszty uzyskania przychodów).
                        --
                        Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
                        się na nic przydać.
                        • 10.06.09, 00:22
                          kami_hope napisała:

                          > Ponoć można odpisać od podatku wydatki związane z posiadaniem
                          > rachunku bankowego na potrzeby prowadzenia firmy

                          A kto w takich czasach otwiera firmę, chyba że chce ulegalnić kasę z bliżej
                          nieokreślonego źródła, choć samobójców też nie brakuje ...


                          --

                      • 11.06.09, 09:58
                        a jednak są konta zupełnie bezpłatne. Np. w mBanku. wprawdzie oprocentowanie
                        wynosi 0 %, ale przy małych kwotach przewalających się przez konto i tak nie ma
                        to znaczenia. A za samo prowadzenie, przelewy itd. opłat żadnych nie ma.
                        Zresztą nie tylko mBank. Spora część kont internetowych jest całkowicie bezpłatnych.

                        --
                        Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
                        - Szukałem, ale nie znalazłem.
                    • 09.06.09, 23:18
                      hm? mam jeszcze jakieś konto w polskim banku, nie korzystam z niego,
                      służy jedynie mojej mamie ("w razie czego", ma upoważnienie) i
                      wiesz... nie tak dawno widziałam wyciągi z tego konta; żadna
                      trudność w zrozumieniu bo i transakcji niewiele, ale mimo to, było
                      jak byk "parę zł" za obsługę smile - może to ten jeden wyjątkowy bank w
                      Polsce tak ma.
                      W każdym razie, tu gdzie jestem, wszystkie banki naliczają koszt
                      obsługi. Oczywiście płyną z tego przywileje dla klienta, to w
                      zależności od potrzeb - indywidualne dysponowanie finansami - ale to
                      już inny temat.
                      --
                      Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
                      się na nic przydać.
                      • 09.06.09, 23:23
                        ... jakieś stare i dawno nieużywane Inteligo, bo ślub za pasem i już pora scalać
                        finanse przynajmniej te "weselne".

                        Inteligo jest free, ale ma pewnie jakieś ograniczenia...

                        smile
                        • 09.06.09, 23:30
                          uuu to to nie znam, ale kojarzy mi się z opłatami na ZUS (za dawnych
                          czasów smile opłacałam ZUS przez jakiś taki dziwny bank)... Zaraz
                          poszperam tu na necie
                          --
                          Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
                          się na nic przydać.
                          • 09.06.09, 23:36
                            kami_hope napisała:

                            ... Zaraz
                            > poszperam tu na necie

                            Nie szperaj, tylko mów o życiu, to czego doświadczamy jest ważne wink
                            --
                            • 10.06.09, 00:03
                              Och, kochany! My tak wiele doświadczamy... Kto to będzie czytał? smile
                              --
                              Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
                              się na nic przydać.
                              • 10.06.09, 00:15
                                kami_hope napisała:

                                > Och, kochany!

                                A za co Ty mnie tak kochasz? Do Poznania jeszcze się nie wybieram smile


                                --

                                • 10.06.09, 00:35
                                  A to ja z Poznania?
                                  Do poznania, specjalnych przeszkód nie widzę.
                                  A miłość, to taka uniwersalna, do bliźniego. Nie doświadczyłeś
                                  takiej (altruistycznej, bezinteresownej, etc.) spontanicznej
                                  miłości? smile

                                  www.youtube.com/watch?v=oTWOJUBbEDU
                                  --
                                  Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
                                  się na nic przydać.
                                  • 10.06.09, 00:48
                                    kami_hope napisała:

                                    > A to ja z Poznania?
                                    > Do poznania, specjalnych przeszkód nie widzę.
                                    > A miłość, to taka uniwersalna, do bliźniego. Nie doświadczyłeś
                                    > takiej (altruistycznej, bezinteresownej, etc.) spontanicznej
                                    > miłości? smile
                                    >
                                    > www.youtube.com/watch?v=oTWOJUBbEDU

                                    Doświadczyłem wiele miłego, ale to nie o to chodzi, tylko jak kumple chcą ode
                                    mnie pożycyć kasy, zawsze mówię, owszem bardzo chętnie, ale dopiero jak wrócę z
                                    Poznania ...
                                    --
                                    • 10.06.09, 00:54
                                      Teraz mi rozjaśniłeś...
                                      No bo skąd ja mogłam wiedzieć jaki sens ukryłeś pod Poznaniem?

                                      bądź spokojny, nie oskubię Cię...
                                      (a przynajmniej, jeszcze taka myśl mi nie zakiełkowała smile)
                                      --
                                      Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
                                      się na nic przydać.
                                      • 10.06.09, 01:05
                                        kami_hope napisała:

                                        > Teraz mi rozjaśniłeś...
                                        > No bo skąd ja mogłam wiedzieć jaki sens ukryłeś pod Poznaniem?
                                        >
                                        > bądź spokojny, nie oskubię Cię...
                                        > (a przynajmniej, jeszcze taka myśl mi nie zakiełkowała smile)

                                        Jak w ogóle możesz takie myśli dopuszczać do siebie, patrz na życie bardziej
                                        altruistycznie wink
                                        --
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25516&w=95064562&v=2&wv.x=1
                                        • 10.06.09, 01:12
                                          A amant z Kanady kusił tu niedawno.
                                          Myślisz, że tak łatwo oprzeć się luksusom?
                                          --
                                          Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
                                          się na nic przydać.
                                          • 10.06.09, 01:23
                                            kami_hope napisała:

                                            > A amant z Kanady kusił tu niedawno.
                                            > Myślisz, że tak łatwo oprzeć się luksusom?

                                            A co myślisz że w Kaniadzie wszyscy opływają w luksusach tylko? Tez żyją
                                            cieniutko, dymają w pocie czoła za 10 na godzinę i na nie wiele mogą sobie ... wink
                                            --
                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25516&w=95064562&v=2&wv.x=1
                                            • 10.06.09, 01:40
                                              e, nie! Ten by wyjątkowy!
                                              Aż żal za serce ściska, co to mnie (i inne pretendentki do tytułu
                                              pani Canon) ominęło...

                                              tak to jest jak się chce z miłości tylko... trzeba "dymać w pocie
                                              czoła" (haha)
                                              Pozdrawiam i dobrej nocy życzę!
                                              --
                                              Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
                                              się na nic przydać.
                        • 10.06.09, 00:25
                          finanse.wp.pl/kat,104034,page,2,title,Nawet-800-zl-rocznie-za-korzystanie-z-konta-bankowego,wid,11072158,wiadomosc.html?
                          ticaid=182e0

                          Płaci się Tri, i miejscami słono.
                          --
                          Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
                          się na nic przydać.
                          • 10.06.09, 00:28
                            ... ale jest też światełko w tunelu, że zacytuję: "Opłata za konto jest
                            natomiast stosunkowo niewielka i wynosi od 0 zł do 8 zł miesięcznie".

                            Mnie to "zero" nawet się podoba.
                            • 10.06.09, 00:46
                              haha
                              "zero" brzmi mniej, jak więcej
                              (gdyby do tego jeszcze koszty przelewów brzmiały podobnie, nic tylko
                              do spodobania)
                              --
                              Miłość zaczyna się rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam
                              się na nic przydać.
            • 10.06.09, 09:48
              No mnie tez to dziwi, jak pisalam konto zalozylam swojemu synowi na
              13 urodziny. Ale kazda rodzina sama sobie okresla, jak im wygodnie.
              Np w miejscowosci, gdzie mieszkaja moi tesciowie nie ma bankomatu i
              trzeba jechac do najblizszego 16 km. W sklepikach okolicznych nie
              przyjmuja kart. W takiej sytuacji posiadanie karty do bankomatu
              niewiele daje. Nie wiem, zgaduje.
              --
              Being the change you want to see
              Wiedzmowo
              • 10.06.09, 10:04
                kicia031 napisała:

                > No mnie tez to dziwi,

                A mnie nic nie jest już w stanie zadziwić. Witam z rana smile
                Też sobie pozwolę podzielić się swoimi doświadczeniami, przed laty do swojego
                konta wyrobiłem kartę Junior dla dziecka i dla następnego typu kieszonkowe,
                bardzo dobra to forma, przede wszystkim uczy dzieci obycia z jakże nieodzownymi
                w życiu pieniążkami... Dzieci uczą się w szkole poza miejscem zamieszkania i tak
                muszą za te środki się utrzymać, robią niezbędne zakupy posługując się kartą i
                co ważne mogą zawsze sprawdzić stan zasobów, a i znają tez dobre serce ojca to
                czasem przeginają, nie ma takich pieniędzy których nie szło by stracić, co by
                jeszcze nie brakło, ale kto z mas nie był młody - prawda ? wink

                --
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25516&w=95064562&v=2&wv.x=1
      • 10.06.09, 09:54
        majkel01 napisał:

        > zapewne ostatnie orzeczenie w sprawie alimentów wskazuje
        > ciebie jako osobę której mają być przekazywane.

        W orzeczeniu najprawdopodobniej jest napisane, że alimenty są
        zasądzone na rzecz "małoletniego". Czyli od kiedy syn stał się
        pełnoletni, ten wyrok już nie obowiązuje. Teoretycznie powinien syn
        się teraz udać do sądu i złożyć pozew przeciwko matce o alimenty na
        czas trwania nauki. W praktyce matka słusznie chce mu przekazywać
        alimenty w poprzednio ustalonej wysokości bezpośrednio.

        Moim zdaniem sama nie powinna
        > zmuszać dziecka do odbierania alimentów, jesli to nie ma ochoty.

        Może sobie odkładać te pieniądze na lokacie i czekać, aż sąd wyda
        wyrok. Jeśli syn nie złoży pozwu o alimenty, to będzie miała
        pieniądze na ładne prezenty dla syna.

        > Dodam że póki co posiadanie konta nie jest obowiązkowe, więc matka
        nie może
        > zmusić dziecka do założenia konta.

        To prawda, dlatego próbuje uzgodnić z pełnoletnim chłopakiem, w jaki
        sposób wywiązywać się z obowiązku alimentacyjnego. Jeśli chłopak
        tego nie rozumie, to znaczy że pełnoletni jest tylko z wieku i
        dowodu, a nie z rozumu i dojrzałości.
        • 11.06.09, 10:05
          ale obowiązek alimentacyjny trwa dotąd dopóki nie zniesie go sąd. Tym samym
          ukończenie magicznych 18 lat w sensie alimentacji nie jest żadną barierą. Tym
          samym płacić nadal trzeba. Odkładanie natomiast pieniędzy na lokacie po to by
          wypłacić później pieniądze dziecku jest niezgodne z prawem. Alimenty zostały
          zasądzone w stosunku miesięcznym, więc tym samym powinny być płacone co miesiąc.
          Zaprzestanie przekazywania pieniędzy natychmiast powoduje zaległość
          alimentacyjną. Którą można ściągać przez komornika.
          Nadal trzymam się zdania że jeśli matka chce przestać płacic alimenty ojcu a
          chce je przekazywać dziecku powinna wystąpić do sądu o zmianę orzeczenia.

          --
          Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
          - Szukałem, ale nie znalazłem.
          • 15.06.09, 10:37
            majkel01 napisał:

            > ale obowiązek alimentacyjny trwa dotąd dopóki nie zniesie go sąd.

            Obowiązek alimentacyjny wynika z kodeksu cywilnego i dotyczy
            rodziców na rzecz dzieci do czasu ukończenia przez nie nauki. Z
            reguły naukę kończy się po ukończeniu pełnoletniości, ale znam
            wyjątki od tej chlubnej zasady, tzn. pełnoletni może rzucić szkołę i
            pójść do pracy.

            Tym
            > samym płacić nadal trzeba.

            Moim zdaniem nie. Obowiązek alimentacyjny określony w wyroku
            rozwodowym dotyczy alimentów na rzecz małoletniego. Po osiągnięciu
            pełnoletniości ten dorosły już człowiek musi się sam zatroszczyć o
            swoje utrzymanie, choć do czasu ukończenia nauki powinni go wspierać
            rodzice.

            Odkładanie natomiast pieniędzy na lokacie po to by
            > wypłacić później pieniądze dziecku jest niezgodne z prawem.

            Dlaczego? pieniądze należą do matki i może ona zrobić z nimi co
            chce. Ja tylko uważałem, że rozsądnie byłoby zaoszczędzić je na
            wypadek, gdyby syn jednak złożył pozew o alimenty na siebie.


            > Zaprzestanie przekazywania pieniędzy natychmiast powoduje zaległość
            > alimentacyjną.

            Moim zdaniem nie. Bo obowiązek alimentacyjny matki na rzecz
            dorosłego syna nie wynika teraz z konkretnego wyroku, tylko z
            przepisów ogólnych. Syn nie może pójść do komornika z kodeksem w
            ręku, tylko musi mieć w ręku wyrok sądu. Żeby mieć wyrok, musi
            najpierw złożyć pozew o alimenty na siebie.

            > Nadal trzymam się zdania że jeśli matka chce przestać płacic
            alimenty ojcu a
            > chce je przekazywać dziecku powinna wystąpić do sądu o zmianę
            orzeczenia.

            Dopiszmy: o zmianę orzeczenia w sprawie o rozwód? Sąd nie orzeka w
            wyroku rozwodowym o alimentach na rzecz pełnoletnich dzieci. Jak
            więc miałby zmienić orzeczenie?
            • 15.06.09, 12:01

              > Dopiszmy: o zmianę orzeczenia w sprawie o rozwód? Sąd nie orzeka
              w
              > wyroku rozwodowym o alimentach na rzecz pełnoletnich dzieci. Jak
              > więc miałby zmienić orzeczenie?

              prosto - zmienia w orzeczeniu osobę (na pełnoletnie - ale nadal
              uprawnione do alimentów z racji niemożności zarobienia na siebie z
              powodu kontynuowania nauki w trybie dziennym - dziecko), do której
              rąk mają być płatne alimenty ( i ewentualnie ich wysokość).
              --
              Większość ludzi to ssaki.
              • 15.06.09, 13:18
                Dziecko nie jest stroną w sprawie rozwodowej, więc nie można
                zmieniać orzeczenia w taki sposób, aby zasądzić alimenty od rodziców
                na rzecz osoby trzeciej.

                Jeśli rodzic wcześniej zobowiązany do płacenia alimentów drugiemu
                rodzicowi na rzecz małoletniego dziecka przestanie płacić alimenty
                po osiągnięciu przez dziecko pełnoletniości, to dziecko musi
                samodzielnie złożyć pozew o alimenty.

                Pamiętam któryś odcinek serialu "Sędzia A.M.Wesołowska" poświęcony
                takiej sytuacji - tam było bardziej dramatycznie, bo okazało się, że
                matka, od której dorosły syn domagał się alimentów wstecz od czasu
                osiągnięcia pełnoletniości, jest w terminalnej fazie raka i
                wszystkie pieniądze przeznaczała na leczenie. Pani sędzia pouczyła
                wtedy chłopaka, że zamiast sądzić się z matką o alimenty, powinien
                interesować sie jej stanem zdrowia i raczej starać się jej pomóc z
                samodzielnie zarobionych pieniędzy.

                Przy okazji - oczywiście kwestie alimentów reguluje kodeks rodzinny
                i opiekuńczy, a nie cywilny.
                • 15.06.09, 13:26
                  fragile66 napisał:

                  > Dziecko nie jest stroną w sprawie rozwodowej, więc nie można
                  > zmieniać orzeczenia w taki sposób, aby zasądzić alimenty od
                  rodziców
                  > na rzecz osoby trzeciej.
                  >

                  bzdura. Dokładnie tak własnie brzmi ta częśc wyroku rozwodowego,
                  która poświęcona jest alimentom na dziecko - dokładnie - sprawa o
                  rozwód a alimenty dla osoby trzeciej czyli dziecka.
                  Jak najbardziej można zmienić te część wyroku rozwodowego.


                  --
                  Jednak niektórzy ludzie to gady.
                  • 15.06.09, 14:29
                    chalsia napisała:

                    > bzdura. Dokładnie tak własnie brzmi ta częśc wyroku rozwodowego,
                    > która poświęcona jest alimentom na dziecko

                    Nie wiem, jak brzmi ta część wyroku rozwodowego w twoim przypadku.
                    Ja w wyroku czytam następującą treść: "kosztami utrzymania
                    małoletnich dzieci stron XXX i YYY obciąża oboje rodziców, udział
                    ojca ZZZ ustalając na kwotę po 1200 zł (tysiąc dwieście złotych) na
                    każde dziecko, łącznie 2400 zł (dwa tysiące czterysta złotych)
                    miesięcznie, płatne do 10-go dnia każdego miesiąca z góry do rąk
                    matki dzieci VVV, z ustawowymi odsetkami w razie uchybienia
                    terminowi płatności którejkolwiek z kwot"

                    - dokładnie - sprawa o
                    > rozwód a alimenty dla osoby trzeciej czyli dziecka.

                    Wyrok dotyczy dwóch stron - matki i ojca, określa z kim mieszka
                    dziecko i jaki jest udział drugiej strony w kosztach utrzymania
                    MAŁOLETNIEGO. Dziecko nie jest tu stroną, tylko osobą, która ma
                    prawo do świadczenia alimentacyjnego ze strony rodziców. Ponieważ
                    wyrok rozwodowy ma charakter całościowy, musi rozstrzygnąć o
                    sposobie realizacji obowiązku alimentacyjnego przez rozwiedzionych
                    rodziców.

                    Ale w pewnym momencie małoletni przestaje nim być i wtedy wyrok w
                    tej części przestaje działać.

                    > Jak najbardziej można zmienić te część wyroku rozwodowego.

                    Wydaje mi się, że nie można, no bo jak?

                    Ale chyba trzeba byłoby zapytać, co mają wpisane w wyroku osoby,
                    które w chwili wydawania wyroku miały dzieci pełnoletnie.
                    Teoretycznie rzecz ujmując sąd nie powinien się zajmować
                    pełnoletnimi dziećmi podczas sprawy rozwodowej.
                  • 15.06.09, 17:30
                    ... a generalnie Fragile ma rację choć ta racja nie ma umocowania w prawie. Ale
                    będzie miała już w 2010.

                    Sprawa alimentów po osiągnięciu pełnoletności przez dziecko stwarza asymetrie
                    prawną: uprawniony wyrokiem sądowym do pobierania alimentów NIE MUSI wykazywać,
                    że ma do tego prawo po osiągnięciu pełnoletności choć wyrok mówi tylko o
                    alimentach dla małoletniego. Dorosłe dziecko dostaje pieniądze z automatu bez
                    żadnej granicy czasowej, a żeby przestać płacić, to trzeba JEMU udowodnić, że
                    może się samo utrzymać.

                    Zauważ, że Fundusz Alimentacyjny ma inne prawa od rodzica i nie dość, że płaci
                    do 25 roku życia bez względu na cokolwiek, to jeszcze WYMAGA, by wykazać się
                    prawem do otrzymywania alimentów, co jest rozwiązaniem zdrowym.

                    Takiej asymetrycznej sytuacji nie ma żadnej innej sprawie, bo nawet zniżka na
                    bilet autobusowy przysługuje PO OKAZANIU legitymacji. Gdyby próbować stworzyć
                    analogię do alimentów, to kontrolerzy powinni mi udowadniać w autobusach, że nie
                    jestem studentem, przedszkolakiem, uczniem, kombatantem, ZBOWIDowcem, zasłużonym
                    dla Wrocławia, honorowym obywatelem itp.
                • 15.06.09, 13:28
                  A propos tego tematu - w ostatniej nowelizacji krio doszedł kolejny
                  punkt w obowiązku alimentacyjnym:

                  Art. 133.
                  § 3. Rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem
                  dziecka pełnoletniego, jeżeli są one połączone z nadmiernym dla nich
                  uszczerbkiem lub jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania
                  możności samodzielnego utrzymania się.

                  Ciekawe, kiedy pojawią się jakieś sprawy dzieci przeciw rodzicom z
                  tytułu niepłaconych alimentów i czy rodzice wygrają powołując się na
                  ten punkt.
                  • 15.06.09, 16:37
                    ... gdy wejdą przepisy unijne, które równo traktują rodziców i dorosłe dzieci.
            • 15.06.09, 18:19
              obowiązek alimentacyjny wynika z kodeksu, ale nie cywilnego tylko kodeksu
              rodzinnego i opiekuńczego. Oczywiście mamy od kilku dni nowy stan prawny.
              Korzystniejszy dla rodziców płacących alimenty, bowiem łatwiej im teraz będzie
              się od nich uchylić. Wcześniej alimenty płacone były na dziecko które nie jest
              jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie. Obecnie rodzice będą mogli uchylić
              się od alimentacji pełnoletniego dziecka jeżeli są one połączone z nadmiernym
              dla nich uszczerbkiem lub jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania
              możności samodzielnego utrzymania się. Jak widać wystarczy spełnić tylko jedną
              przesłankę. Z powyższego wynika jednak że jeżeli zobowiązanego na to stać, a
              dziecko się uczy (czyni starania) to nie ma mowy o cofnięciu alimentów.

              Powyżej zostały wskazane przesłanki mówiące kiedy od obowiązku alimentacyjnego
              można się uchylić. Tym samym samo osiągnięcie pełnoletności nie stanowi powodu
              do zaprzestania alimentacji. Musiałaby by zaistnieć ww. przesłanka, a sąd musiał
              by to potwierdzić orzeczeniem o uchyleniu obowiązku alimentacyjnego.
              Obowiązek alimentacyjny dotyczy tego samego roszczenia i zachodzi pomiędzy tymi
              samymi osobami. Zatem bez względu na to czy zostały orzeczone we wyroku w
              sprawie o rozwód czy w osobnej sprawie o alimenty chodzi o to samo. Jakiekolwiek
              zamiany w obowiązku alimentacyjnym orzeka sąd rejonowy, wydział rodzinny i
              nieletnich. Nawet jeśli zostały zasądzone wyrokiem sądu okręgowego przy
              rozwodzie. Tym samym tylko sąd rejonowy może zmienić sposób płacenia alimentów.
              Musi to być jednak zmienione orzeczeniem sądu, a nie samowolnie.
              Samowolne odkładanie pieniędzy na lokacie zamiast przekazywanie ich na
              utrzymanie dziecka nie jest spełnieniem obowiązku alimentacyjnego, tym samym
              powstaje zaległość którą komornik może ściągać wraz z zaległymi odsetkami (i
              procent z lokaty nie pokryje tych odsetek hehe). Pieniądze na alimenty nie
              należą do matki i nie może swobodnie nimi dysponować. Ma przekazać je na
              utrzymanie dziecka. Ma tego dokonać zgodnie z ostatnim orzeczeniem o alimenty.
              Jeśli jej się to nie podoba musi wnieść o zmianę alimentów. Wówczas sąd określi
              dziecko jako osobę uprawnioną do odbierania alimentów. Syn nie musi składać
              pozwu o alimenty po ukończeniu 18 lat. Te alimenty JUŻ ma zasądzone, więc tym
              samym ma je otrzymywać zgodnie z treścią orzeczenia. I to w interesie
              zobowiązanego jest występowanie do sądu o zmianę bądź uchylenie tego obowiązku.

              IMHO: albo matka będzie płacić jak dotychczas, albo musi wystąpić o zmianę
              alimentów.

              --
              Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
              - Szukałem, ale nie znalazłem.
              • 15.06.09, 18:25
                ... bo to nie rodzicom powinno się stwarzać sposobności, by się mogli uchylić od
                płacenia alimentów tylko dorosły człowiek powinien udowodnić, że ma prawo do
                alimentacji.
              • 16.06.09, 11:24
                Majkel, ponieważ za niecały rok moja córka będzie pełnoletnia, muszę
                drążyć temat, gdyż żywotnie będzie mnie interesował.

                majkel01 napisał:

                Z powyższego wynika jednak że jeżeli zobowiązanego na to stać, a
                > dziecko się uczy (czyni starania) to nie ma mowy o cofnięciu
                alimentów.

                Cały czas nie chodzi mi o cofnięcie alimentów, tylko stwierdzenie,
                że zobowiązanie alimentacyjne na rzecz małoletniego dziecka
                określone w wyroku rozwodowym kończy się i płynnie w dniu 18-ych
                urodzin dziecka przechodzi w zobowiązanie alimentacyjne w trybie
                Art. 133. § 1. Krio.

                >
                > Powyżej zostały wskazane przesłanki mówiące kiedy od obowiązku
                alimentacyjnego
                > można się uchylić. Tym samym samo osiągnięcie pełnoletności nie
                stanowi powodu
                > do zaprzestania alimentacji.

                Nie stanowi. Ale moim zdaniem zmienia się podstawa prawna
                alimentacji.

                > Obowiązek alimentacyjny dotyczy tego samego roszczenia i zachodzi
                pomiędzy tymi
                > samymi osobami.

                Tu właśnie się nie zgadzam.

                Roszczenie alimentacyjne określone w wyroku rozwodowym dotyczy
                pieniędzy wypłacanych do rąk matki jako udział w kosztach utrzymania
                małoletniego dziecka. Mamy tu więc relację między dwiema
                rozwodzącymi się stronami.

                W momencie gdy małoletni staje się pełnoletnim, który nie jest w
                stanie utrzymać się samodzielnie, przysługuje mu świadczenie
                alimentacyjne ze strony obojga rodziców. Mamy tu więc relację między
                trzema osobami.

                Osoby się zmieniają.
                Charakter roszczenia również, bo np. pełnoletni może zdecydować, ze
                ma w nosie wyrok sądu ze sprawy rozwodowej (jako żywo ten wyrok już
                go nie dotyczy, bo nie jest małoletni), może przeprowadzić się do
                ojca i złożyć pozew o alimenty ze strony matki, argumentując że
                ojciec realizuje swój obowiązek alimentacyjny poprzez zapewnienie mu
                dachu nad głową i codziennego utrzymania.

                Jakiekolwie
                > k
                > zamiany w obowiązku alimentacyjnym orzeka sąd rejonowy, wydział
                rodzinny i
                > nieletnich. Tym samym tylko sąd rejonowy może zmienić sposób
                płacenia alimentów.

                Tak, jeżeli wcześniej ten sam sąd wydał wyrok w sprawie o alimenty
                pomiędzy tymi samymi stronami. Natomiast wyrok rozwodowy dotyczy
                innych osób i innych relacji.

                > Musi to być jednak zmienione orzeczeniem sądu, a nie samowolnie.

                Wracając do przypadku opisywanego przez autora wątku: moim zdaniem
                matka nie musi się udawać do sądu, żeby uzyskiwać nowe orzeczenie w
                sprawie alimentów. Chce dobrowolnie utrzymywać dalej syna, który z
                nią nie mieszka w takim samym stopniu jak robiła to zanim stał się
                pełnoletni. Chce tylko przekazywać mu pieniądze bezpośrednio, żeby
                wiedział, od kogo je otrzymuje. W domyśle: żeby ojciec po latach nie
                wmawiał mu, że całe utrzymanie było na jego barkach.
                Wydaje mi się, że to nie jest samowola, tylko ujęcie sądom pracy, bo
                jeśli dobrowolnie spełnia obowiązek alimentacyjny, to nie trzeba się
                udawać do sądu i składać pozwu o alimenty.
                Natomiast obowiązek ten nie wynika z wyroku rozwodowego, tylko z
                przepisów ogólnych.

                > Samowolne odkładanie pieniędzy na lokacie zamiast przekazywanie
                ich na
                > utrzymanie dziecka nie jest spełnieniem obowiązku alimentacyjnego,
                tym samym
                > powstaje zaległość którą komornik może ściągać wraz z zaległymi
                odsetkami (i
                > procent z lokaty nie pokryje tych odsetek hehe).

                Moim zdaniem zaległość nie powstaje, bo nie został określony
                obowiązek alimentacyjny. Jeśli autor wątku przyszedłby do komornika
                z wyrokiem rozwodowym, to przypuszczalnie komornik zapytałby o wiek
                dziecka i zwróciłby uwagę, że ojciec nie ma prawa do domagania się
                na podstawie tego wyroku alimentów na rzecz pełnoletniego syna. Z
                kolei syn nie może się udać do komornika, bo w wyroku rozwodowym nie
                jest wpisany jako strona uprawniona do alimentów.
                Natomiast jeśli syn uznałby, że matka jednak powinna mu wypłacać
                alimenty, to musi złożyć pozew i dopiero po uzyskaniu korzystnego
                dla siebie wyroku może iść do komornika (oczywiście jeśli matka
                uchylałaby się od płacenia).

                Pieniądze na alimenty nie
                > należą do matki i nie może swobodnie nimi dysponować. Ma przekazać
                je na
                > utrzymanie dziecka. Ma tego dokonać zgodnie z ostatnim orzeczeniem
                o alimenty.

                Tak. Ale nie ma takiego orzeczenia, bo pełnoletni syn nie wystąpił
                do sądu o alimenty.

                > Jeśli jej się to nie podoba musi wnieść o zmianę alimentów.
                Wówczas sąd określi
                > dziecko jako osobę uprawnioną do odbierania alimentów. Syn nie
                musi składać
                > pozwu o alimenty po ukończeniu 18 lat. Te alimenty JUŻ ma
                zasądzone, więc tym
                > samym ma je otrzymywać zgodnie z treścią orzeczenia.

                Moim zdaniem syn nie ma zasądzonych alimentów - do otrzymywania
                alimentów na utrzymywanie małoletniego był uprawniony jego ojciec.
                Po ukończeniu 18 lat syn nie ma już prawa do alimentów z tytułu
                wyroku rozwodowego. Ma też zdolność do czynności prawnych i może
                złożyć samodzielnie pozew, jeśli uważa, że jego prawa do alimentów
                są naruszane.

                I to w interesie
                > zobowiązanego jest występowanie do sądu o zmianę bądź uchylenie
                tego obowiązku.

                Tak. Ale jak pisałem wyżej, uważam że obowiązku alimentacyjnego
                wobec syna formalnie nie ma. Matka może formalnie zaprzestać
                przesyłania alimentów. Rozumiem że nie robi tego po to, aby uniknąć
                składania przez syna pozwu o alimenty.

                >
                > IMHO: albo matka będzie płacić jak dotychczas, albo musi wystąpić
                o zmianę
                > alimentów.

                Niech mi ktoś wytłumaczy, co znaczy ten akronim IMHO, pliiiiz.

                Moim zdaniem alternatywa jest zupełnie inna: albo syn będzie
                otrzymywał od matki alimenty do czasu kiedy będzie w stanie utrzymać
                się samodzielnie, albo SYN (nie matka) musi wystąpić do sądu o
                ustalenie alimentów w wysokości, jaką uważa za słuszną.
                • 16.06.09, 20:15
                  zatem każdy zostanie przy swoim stanowisku smile

                  IMHO = In My Humble Opinion = moim skromnym zdaniem

                  Ja zawsze używam tego zwrotu jeśli chce podkreślić że jest to moja własna opinia.


                  --
                  Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
                  - Szukałem, ale nie znalazłem.
                  • 18.06.09, 12:15
                    majkel01 napisał:

                    > zatem każdy zostanie przy swoim stanowisku smile

                    Hola-hola! myślisz że tak łatwo się wykręcisz? smile Pisz nam tu
                    szybko, dlaczego uważasz, że obowiązek alimentacyjny wobec
                    pełnoletniego dziecka wynika z wyroku rozwodowego.

                    Tego stanowiska nie uzasadniłeś, więc nie możesz tylko napisać, że
                    IYHO tak uważasz i już...
                    • 18.06.09, 16:56
                      Uważam, ze chodzi o to, że jeżeli rozwód był zanim dziecko osiagnęło
                      pełnoletniość, to tam musi! być zapis o alimentacji dziecka. Nie każdy miał
                      osobną sprawę o alimenty.
                      Zapis sadowy o alimentacji dziecka może odwołać tylko sąd, choć często dziecko
                      z rodzicem uzgadnia zakończenie alimentacji i nie ma na to działań sądowych.
                      Dziecko dorosłe, jeżeli ma taka wolę może zwolnić od alimentacji rodzica.
                      Ale wcale nie jest tak, że musi potwierdzać kontynuację płacenia alimentów w
                      dniu ukończenia 18 lat.
                      A teraz z osobistych doswiadczeń: mój syn powiedział, że trudnym była dla niego
                      konieczność występowania przeciw ojcu w sądzie, o alimenty. Gdyby sytuacja
                      rozgrywała się inaczej, to myślę, że dobrowolnie(ulegając kłamstwu o biedzie
                      ojca)zwolniłby go a z alimentów. Ja tylko powiedziałam-jeżeli ojciec nie będzie
                      płacił, to automatycznie ja też czuję się zwolniona od utrzymywania. (Bo nie
                      zawsze trzeba dać pieniadze do ręki, by spełniać swój obowiązek.)
                    • 18.06.09, 17:29
                      ależ uprzejmie donoszę że uzasadniłem smile

                      Chodzi po prostu o to że nie można się samemu uchylić od obowiązku
                      alimentacyjnego. Alimenty raz zasądzone powinny być płacone do momentu
                      stwierdzenia przez sąd wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego. Tym samym
                      osiągnięcie pełnoletności nie stanowi granicy bowiem rodzice mają obowiązek
                      płacenia alimentów na dziecko które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się
                      samodzielnie. Jak więc widać orzeczenie w sprawie o alimenty wcale nie upada z
                      chwilą uzyskania przez dziecko pełnoletności. Nie wygasa też sam obowiązek
                      alimentacyjny.
                      Za to art. 138 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego mówi że w razie zmiany
                      stosunków można żądać zmiany orzeczenia lub umowy dotyczącej obowiązku
                      alimentacyjnego.
                      To jest właśnie ta podstawa która pozwala matce dziecka w tym przypadku wystąpić
                      do sądu o to by ten zmienił orzeczenie w ten sposób że alimenty ma płacić do rak
                      dziecka a nie ojca (nastąpiła zmiana stosunków).

                      Dlatego IMHO matka powinna wystąpić do sądu o taką zmianę orzeczenia. Tak czy
                      siak płacić musi.

                      --
                      Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
                      - Szukałem, ale nie znalazłem.
                      • 18.06.09, 17:40
                        majkel01 napisał:

                        > ależ uprzejmie donoszę że uzasadniłem smile

                        a guzik! smile

                        Jak więc widać orzeczenie w sprawie o alimenty wcale nie upada z
                        > chwilą uzyskania przez dziecko pełnoletności.

                        Ale ja nie mam orzeczenia w sprawie o alimenty, tylko orzeczenie w
                        sprawie o rozwód.

                        W tym orzeczeniu jest napisane, że jestem obciążony kosztami
                        utrzymania małoletnich dzieci stron.

                        Z chwilą uzyskania przez dziecko pełnoletniości zapis z wyroku
                        rozwodowego staje się bezprzedmiotowy, bo małoletnie dziecko stron
                        nie istnieje.
                        • 18.06.09, 18:09
                          Zapis jest zawsze na stan aktualny. Gdy to pisali dziecko było małoletnie (na
                          tamten czas). A czas sobie płynął, a alimentacja wyznaczona była bez ścisłego
                          okreslenia terminu jej zakończenia.
                        • 18.06.09, 23:21
                          > Z chwilą uzyskania przez dziecko pełnoletniości zapis z wyroku
                          > rozwodowego staje się bezprzedmiotowy, bo małoletnie dziecko stron
                          > nie istnieje.

                          Majkel, ja i inni Ci tłumaczą, że jestes w błedzie, a Ty dalej swoje.
                          W takim razie zadaj pytanie na kilku forach prawniczych albo wydaj kase i idź do
                          4 róznych adwokatów i się dopytaj.
                          --
                          Większość ludzi to ssaki.
                          • 19.06.09, 09:50
                            chalsia napisała:

                            wydaj kase i idź d
                            > o
                            > 4 róznych adwokatów i się dopytaj.

                            Eee tam, wystarczy do dwóch adwokatów i już będę miał trzy różne
                            opinie prawne.
                            • 19.06.09, 14:03
                              Jedną opinię już znalazłem na
                              www.gender.logonet.pl/artykuly/artykul1c.html :

                              "Pełnoletność dziecka jest natomiast istotna jeżeli chodzi o to,
                              komu bezpośrednio należy przekazywać świadczenia alimentacyjne.
                              Osoba pełnoletnia i w pełni zdolna do czynności prawnych, otrzymuje
                              je bezpośrednio do swoich rąk, natomiast w stosunku do małoletniego,
                              uprawniony jest jego przedstawiciel ustawowy (najczęściej jest to
                              matka lub ojciec) albo opiekun prawny."
                              • 19.06.09, 14:15
                                > "Pełnoletność dziecka jest natomiast istotna jeżeli chodzi o to,
                                > komu bezpośrednio należy przekazywać świadczenia alimentacyjne.
                                > Osoba pełnoletnia i w pełni zdolna do czynności prawnych,
                                otrzymuje
                                > je bezpośrednio do swoich rąk, natomiast w stosunku do
                                małoletniego,
                                > uprawniony jest jego przedstawiciel ustawowy (najczęściej jest to
                                > matka lub ojciec) albo opiekun prawny."

                                ten cytat NIC kompletnie nie wnosi do Twojego zagadnienia,ni
                                eodpowaida na Twoje pytania - bowiem w 100% dotyczy różnicy przy
                                ZASĄDZANIU alimentów na pełnoletniego/małoletniego, natomiast nie
                                tyka kwestii przejscia z małoletnioścvi w pełnoletniośc i kwestii
                                zasądzenia alimentów w wyroku rozowodowym a uzysaknie
                                pełnoletnioesci przez dziecko.
                                --
                                Są tacy co lubią gady, ja nie.
                                • 19.06.09, 15:17
                                  chalsia napisała:

                                  > ten cytat NIC kompletnie nie wnosi do Twojego zagadnienia,ni
                                  > eodpowaida na Twoje pytania

                                  Chalsia, dla przypomnienia oryginalne pytanie: Czy wypłacanie
                                  alimentów pełnoletniemu dziecku rozwiedzionych rodziców ma za
                                  podstawę prawną wyrok rozwodowy? (ja tak nie uważam), czy zasady
                                  ogólne wynikające z kodeksu rodzinnego i opiekuńczego? (tak uważam)

                                  No to w takim razie cytat ze strony internetowej przedstawiciela
                                  ustawodawcy: www.marianowska.win.pl/dysk/index.php

                                  "Pytanie: Płace alimenty na 6 letniego syna. Czy do końca
                                  obowiązku alimentacyjnego będę musiał je dawać jego matce? Czy jak
                                  dziecko skończy np 18 lat to będzie mogło samo pobierać alimenty na
                                  siebie?
                                  zadał: Tomek email: info@glazurnik.lca.pl data: 2007-07-20
                                  11:49:05 (319)

                                  Odpowiedź
                                  Alimenty na dziecko małoletnie przekazywane są na ręce jego
                                  ustawowej przedstawicielki, czyli matki. Po uzyskaniu pelnoletności
                                  (18 lat) pieniądze powinny być przekazywane na ręce dziecka. Jeśli
                                  matka chce nadal otrzymywać pieniądze na swoje ręce, pełnoletnie juz
                                  dziecko powinno ją ustanowić swoim przedstawicielem. Jeśli tego nie
                                  zrobi ma Pan obowiązek przekazywać pieniądze na ręce dziecka.
                                  Wniosek: dziecko kończy 18 lat – pieniądze są przelewane na jego
                                  konto, lub wysyłane pocztą na jego nazwisko."
                              • 19.06.09, 18:34
                                ale zakładam że w tym przypadku jest jakaś zgoda na takie przekazywanie
                                pieniędzy. A tu cały czas mówimy o tym że matka dziecka na siłę, przy oporze
                                dziecka, chce przekazywac mu pieniądze.
                                Jeśli tak, powinna wystąpić do sądu o zmianę orzeczenia poprzez wpisanie że
                                alimenty będą przekazywane na rzecz dziecka a nie rodzica. Jeśli wstrzymuje się
                                od przekazywania pieniędzy, wówczas nie płaci alimentów co podlega egzekucji
                                komorniczej.


                                --
                                Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
                                - Szukałem, ale nie znalazłem.
                        • 19.06.09, 18:24
                          a jednak smile

                          czy w wyroku rozwodowym czy w osobnej sprawie, to nadal są te same alimenty.
                          Różnica jest tylko taka że w sądzie rejonowym alimenty zasądzane sa jedynie na
                          wniosek. Natomiast w przypadku rozwodu alimenty zasądzane są z urzędu (art. 58 §
                          1 kro). W praktyce nawet w przypadku kiedy np. jeden z rodziców nie chce
                          alimentów na dziecko od drugiego rodzica (spotkałem się przynajmniej z 2 takimi
                          przypadkami) to sąd i tak zasądza je, tyle że w śmiesznie niskiej kwocie (np. 30
                          PLN miesięcznie).
                          Zresztą we wyroku rozwodowym alimenty nie sa zasądzane tylko "na rzecz
                          małoletniego". Jest tam napisane że alimenty od np. Tomasza Kowalskiego na rzecz
                          małoletniego Jana Kowalskiego. Nawet więc jak Jaś Kowalski, stanie się Janem
                          Kowalskim i będzie mógł kupić piwo w sklepie, to nadal Tomasz Kowalski ma
                          zasądzone alimenty na Jana Kowalskiego. I Jan Kowalski nadal istnieje, żyje,
                          oddycha, je i popija to zimnym piwkiem które może już kupić w sklepie.

                          --
                          Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
                          - Szukałem, ale nie znalazłem.
                • 17.06.09, 02:39
                  Fragile, Twoje rozumienie tematu jest błedne bowiem zapominasz/nie bierzesz pod
                  uwagę pewnych podstawowych aspektów prawnych.

                  > Roszczenie alimentacyjne określone w wyroku rozwodowym dotyczy
                  > pieniędzy wypłacanych do rąk matki jako udział w kosztach utrzymania
                  > małoletniego dziecka. Mamy tu więc relację między dwiema
                  > rozwodzącymi się stronami.
                  >
                  > W momencie gdy małoletni staje się pełnoletnim, który nie jest w
                  > stanie utrzymać się samodzielnie, przysługuje mu świadczenie
                  > alimentacyjne ze strony obojga rodziców. Mamy tu więc relację między
                  > trzema osobami.

                  CCAŁY CZAS mamy relację między trzema osobami - zarówno przy rozowodzie i
                  małoletnim dziecku, jak i wtedy gdy dziecko jest pełnoletnie.
                  Kwota pieniężna pokrywająca jakąś tam część kosztów utzrymania dzieccka to
                  własnie jest spełnienie obowiązku alimentacyjnego

                  W wyroku rozwodowym osobą UPRAWNIONĄ do alimentów jest DZIECKO, a nie jego
                  rodzic. To, że komuś te pieniądze do rąk przychodzą NIE oznacza, ze to jest
                  osoba uprawniona. Określenie płatnosci do rąk rodzica wynika akurat z faktu, że
                  w momencie orzekania dziecko nie ma zdolności do czynności prawnych.
                  Jednak uzyskanie pełnoletności NIE OZNACZA, ze z automatu osobą, na ktorej ręce
                  nalezy płacic staje sie dziecko.
                  Ono nabyło zdolnośc do czynności prawnych i jesli będzie chciało dostawać w
                  swoje ręce - to musi wystąpić do sądu o zmianę wyroku. (oczywiście, mogą się
                  dogadać pozasądowo). A jak nie będzie chciało - to dalej może odbierać pieniądze
                  rodzic np. na swoje konto. Albo - wyprowadzić się na studia dzienne do Pcimia i
                  wnieśc do sądu o alimenty od obojga rodziców.

                  Weż taką sytuacje pod uwagę - rodzic (przykładowo ojciec) przy rozwodzie zostal
                  obciązony obowiązkiem alimentacyjnym w naturze w postaci udostępnienia dziecku
                  mieszkania. W którym małoletnie dziecko mieszka z matką. Dziecko kończy 18 lat.
                  Czy coś się zmienia? Nie. No chyba, że dziecko powie matce "won".

                  Sąd rodzinny ma prawo zmieniać dowolne elementy wyroku rozwodowego dotyczące
                  stosunków między rodzicami a dziećmi (a więc opieka, władza, kontakty,
                  alimenty). I to bez względu na wiek dziecka czy kto komu płaci. I będzie to
                  dowolny sąd rodzinny (czyli np. rozwód w Koziej Wólce a potem dziecko wyniosło
                  sie do W-wy) - bowiem uprawniony do orzekania jest sąd rodzinny własciwy dla
                  miejsca zamieszkania uprawnionego - czyli dziecka.

                  Dorosły syn jak najbardziej może z wyrokiem rozwodowym dochodzić alimentów przez
                  komornika, bo to ON jest uprawniony do nich. Gdy był niepełnoletni dochodzić u
                  komornika za niego musiał rodzic jako jego przedstawiciel ustawowy.

                  Obowiązek alimentacyjny to obowiązek dostarczania środków utrzymania, a w miarę
                  potrzeby także środków wychowania.

                  > określone w wyroku rozwodowym kończy się i płynnie w dniu 18-ych
                  > urodzin dziecka przechodzi w zobowiązanie alimentacyjne w trybie
                  > Art. 133. § 1. Krio.

                  ależ przy rozwodzie przy małoletnim dziecku to tez jest w trybie tego samego
                  artykułu, nic się nie zmienia z pełnoletnoscia. Bowiem pełnoletniośc nie ma
                  związku z możliwością samodzielnego utrzymania sie.

                  cytat z uchwały SN "Potrzeby uprawnionego oraz możliwości zobowiązanego ulegają
                  zmianie; tym samym może ulegać zmianie wysokość alimentów. Dlatego w razie
                  zmiany stosunków zarówno uprawniony, jak i zobowiązany mogą żądać zmiany
                  orzeczenia lub umowy dotyczącej obowiązku alimentacyjnego (art. 138 k.r.o.).
                  Zmiana stosunków może prowadzić do uchylenia obowiązku alimentacyjnego bądź do
                  podwyższenia lub obniżenia alimentów. Obowiązek alimentacyjny wygasa wtedy, gdy
                  uprawniony uzyska zdolność do samodzielnego utrzymania się (art. 133 § 1 k.r.o.)."
                  --
                  Większość ludzi to ssaki.
                  • 17.06.09, 13:09
                    ... ale ono (to prawo) jest sprzeczne z rozsądkiem. W związku z tym,
                    że to rozsądek jest źródłem prawa, to w najbliższym czasie sprawy
                    alimentów zostaną mocno zmienione - po wejściu prawa unijnego.

                    Nie jest prawdą, że po osiągnięciu pełnoletności istnieje w sprawie
                    alimentów relacja między trzema osobami. Istnieją dwie rozłączne
                    relacje: dziecko-ojciec, dziecko-matka. Każda z nich jest inna
                    choćby z tego powodu, że najczęściej dziecko mieszka z jednym
                    rodzicem, który go wychowuje, a drugi tylko płaci.

                    Po osiągnięciu pełnoletności płacenie do rąk matki (tak jest
                    najczęśćiej) oznacza, że matka jest pośrednikiem w zapłacie ojca +
                    ma własny obowiązek alimentacyjny wobec dziecka. Można sobie
                    wyobrazić, że matka wywiązuje się ze swego obowiązku (np.
                    rzeczowego - daje mieszkanie i jedzenie), ale zatrzymuje pieniądze
                    dziecka z jakiegoś powodu - np. dziecko nie uczy się i pije.

                    Zgodnie z prawem ojciec będzie pociągnięty do odpowiedzialności za
                    uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego, a swego może ojciec
                    dochodzić od ex na drodze cywilnej. Zabawa jest o tyle większa, że
                    do czasu wyroku przeciw byłej żonie ojciec musi płacic dodatkowe
                    alimenty (ale jak, skoro musi do rąk matki, która kasę zabiera więc
                    nawet jak zapłaci powtórnie, to dziecko nie dostanie), a zwrot
                    odzyska za jakiś czas.

                    Jak widzisz prawo na granicy pełnoletności staje się bezużyteczne i
                    represyjne. Jest to wynikem bezwarunkowej ciągłości alimentacji w
                    takim rozumieniu, że osoba uprawniona w czasie małoletności do
                    alimentów nie musi wykazać uprawnień po osiągnięciu pełnoletności.
                    Młody, dorosły człowiek jest w lepszej sytuacji ponieważ to jemu
                    trzeba udowodnić, że sam się może utrzymać, a do tego czasu trzeba
                    płacić nawet gdy nie ma podstaw ekonomicznych.
                    • 17.06.09, 14:31
                      tricolour napisał:

                      > Może w sensie prawnym masz rację.... ale ono (to prawo) jest
                      sprzeczne z rozsądkiem

                      no ale my tu dyskutujemy własnie o stronie prawnej zagadnienia, a
                      nie zdroworozsądkowej.
                      Bo zdroworozsądkowo to najlepiej jest jak zainteresowani sami się
                      dogadają.
                      --
                      Większość ludzi to ssaki.
                      • 17.06.09, 15:13
                        ... zobacz.

                        Sytuacja:
                        Rodzice mają zasądzony nierówny udział finansowy ze względu na fakt, że jedno
                        opiekuje się przez niemal 100% czasu. Dorosłe dziecko jedzie na studia do
                        drugiego miasta.

                        Problemy:
                        1. Ustaje opieka matki nad studentem więc nie ma podstaw utrzymywać nierównego
                        udziału finansowego w wyniku czego matka powinna płacić więcej. Oczywiście matka
                        nie założy sprawy o swoje podniesienie (a exa obniżenie) alimentów - musi
                        założyć ojciec przeciw dziecku choć do dziecka nic nie ma i wcale nie chce, by
                        dziecko miało mniej pieniędzy.

                        2. Student chce popracować podczas wakacji i osiąga dochód >3600zł (czyli marne
                        800 Euro) w wyniku czego matka traci przywilej wspólnego opodatkowania. Może się
                        nawet okazać, że to co zarobi student nie pokryje zwiększonego podatku matki
                        więc praca dziecka (z punktu widzenia matki) jest stratą. Matka może zniechęcać
                        studenta do pracy lub zachęcać do pracy "na czarno".

                        3. Student z łatwością zarobi przez dwa miesiące wakacyjne nawet 10kPLN, jednak
                        w żaden sposób rodzic alimentujący nie może tego uwzględnić w alimentach. Rodzic
                        niealimentujący może z łatwością.
                    • 17.06.09, 14:32
                      > Nie jest prawdą, że po osiągnięciu pełnoletności istnieje w
                      sprawie
                      > alimentów relacja między trzema osobami. Istnieją dwie rozłączne
                      > relacje: dziecko-ojciec, dziecko-matka.

                      czyli realcja dotyczą ŁĄCZNIE 3 osób (a nie tylko dwóch)
                      --
                      Większość ludzi to ssaki.
                      • 17.06.09, 14:58
                        ... bo dwie rozłączne relacje nie implikują relacji sumy osób.

                        W związku z tym, że piszę na forum i mam narzeczoną, to jakie Ty masz relacje z
                        moją narzeczoną?
                        • 17.06.09, 15:42
                          > ... bo dwie rozłączne relacje nie implikują relacji sumy osób.

                          owszem, nie implikują WZAJEMNYCH RELACJI tych 3 osób każda z każda.
                          Ale DOTYCZY sytuacja 3 osób.

                          > W związku z tym, że piszę na forum i mam narzeczoną, to jakie Ty
                          masz relacje z
                          > moją narzeczoną?

                          no jak to jakie? jest ona narzeczona gościa (Ty), z którym
                          dyskutuję, spieram się, a czasami popieram na forum.

                          Widocznie mamy inne rozumienie tego słowa, czyli znowu semantyka
                          jako powód trudności w porozumieniu sie.

                          "Relacja - stosunek {nie seksualny ofkorse} zachodzący między dwoma
                          lub więcej osobami, zdarzeniami, przedmiotami, liczbami, pojęciam,
                          itp" (za słownikiem jezyka polskiego).

                          I ja mam takie właśnie rozumienie słowa relacja. Relacja łącząca
                          TRÓJKĘ to fakt, że dziecko ma ojca i matkę, którzy obydwoje mają
                          obowiązek je współutrzymywać, jesli samo tego nie moze zrobić (bez
                          względu na dziecka wiek). I dotyczy to zarówno par małzęńskich,
                          rozwiedzionych jak i konkubenckich.
                          --
                          Większość ludzi to ssaki.
                          • 17.06.09, 15:52
                            ... i moje relacje z moją byłą żoną są takie same jak Twoje z moją narzeczoną -
                            żadne ze względu na brak jakiejkolwiek komunikacji.
                  • 18.06.09, 10:34
                    chalsia napisała:

                    > Fragile, Twoje rozumienie tematu jest błedne bowiem zapominasz/nie
                    bierzesz pod
                    > uwagę pewnych podstawowych aspektów prawnych.
                    > CCAŁY CZAS mamy relację między trzema osobami - zarówno przy
                    rozowodzie i
                    > małoletnim dziecku, jak i wtedy gdy dziecko jest pełnoletnie.

                    Moja sprawa rozwodowa cały czas była nazywana sprawą moją (tu
                    nazwisko) przeciwko ex (jej nazwisko) o rozwód.

                    Także w wyroku jest określone jasno, że wyrok reguluje sprawy między
                    dwiema stronami.

                    Dziecko w sprawie rozwodowej nie jest stroną, tylko przedmiotem
                    sprawy (zresztą jednym z wielu).


                    > W wyroku rozwodowym osobą UPRAWNIONĄ do alimentów jest DZIECKO, a
                    nie jego
                    > rodzic.

                    Zgadza się. Uściślając, osobą uprawnioną jest małoletnie dziecko
                    stron. Dlatego przestaje być uprawnionym do alimentów na podstawie
                    wyroku rozwodowego, gdy przestaje być małoletnim.

                    > Jednak uzyskanie pełnoletności NIE OZNACZA, ze z automatu osobą,
                    na ktorej ręce
                    > nalezy płacic staje sie dziecko.
                    > Ono nabyło zdolnośc do czynności prawnych i jesli będzie chciało
                    dostawać w
                    > swoje ręce - to musi wystąpić do sądu o zmianę wyroku.

                    Dziecko nie może występować do sądu o zmianę wyroku rozwodowego, bo
                    nie jest w tej sprawie stroną.

                    > Sąd rodzinny ma prawo zmieniać dowolne elementy wyroku rozwodowego
                    dotyczące
                    > stosunków między rodzicami a dziećmi (a więc opieka, władza,
                    kontakty,
                    > alimenty).

                    No tu już powinni się oburzyć prawnicy, bo podważasz integralność
                    wyroku rozwodowego. Nikt poza sądem, który wyrok wydał, nie ma prawa
                    zmieniać przecinka w wyroku.

                    Nie ma czegoś takiego jak sąd rodzinny. Sądy są rejonowe, okręgowe i
                    apelacyjne (plus najwyższy). Tylko sprawy rozwodowe i alimentacyjne
                    są rozpatrywane w konkretnym wydziale danego sądu.


                    I to bez względu na wiek dziecka czy kto komu płaci. I będzie to
                    > dowolny sąd rodzinny (czyli np. rozwód w Koziej Wólce a potem
                    dziecko wyniosło
                    > sie do W-wy) - bowiem uprawniony do orzekania jest sąd rodzinny
                    własciwy dla
                    > miejsca zamieszkania uprawnionego - czyli dziecka.

                    Jak wyżej - uprawniony do orzekania w określonej sprawie, czyli np.
                    jeśli pełnoletnie dziecko złoży pozew o alimenty przeciwko rodzicom.
                    Nic sądowi "rodzinnemu" do wydanych przez sąd okręgowy wyroków (nb.
                    sądów okręgowych jest tylko 16, nie ma SO w Koziej Wólce).


                    > Dorosły syn jak najbardziej może z wyrokiem rozwodowym dochodzić
                    alimentów prze
                    > z
                    > komornika, bo to ON jest uprawniony do nich.

                    Nie jest. W wyroku rozwodowym nie ma ani słowa o pełnoletnim dziecku
                    stron.

                    > ależ przy rozwodzie przy małoletnim dziecku to tez jest w trybie
                    tego samego
                    > artykułu

                    Jest, ale nie całkiem. Art. 133 krio dotyczy obowiązku obojga
                    rodziców niezależnie od tego, czy sa małżeństwem czy nie są. Wyrok
                    rozwodowy określa, które z rozwodzących się rodziców w jaki sposób
                    będzie od czasu rozwodu realizować obowiązek wynikający z art. 133.

                    , nic się nie zmienia z pełnoletnoscia. Bowiem pełnoletniośc nie ma
                    > związku z możliwością samodzielnego utrzymania sie.

                    Brak związku nie implikuje wynikania. Znam przypadki, kiedy
                    małoletni potrafi się utrzymać samodzielnie (bo na przykład jest
                    rentierem z odziedziczonego majątku), ale nie zmienia to obowiązku
                    alimentacyjnego ze strony rodziców MAŁOLETNIEGO.


                    > cytat z uchwały SN "Potrzeby uprawnionego oraz możliwości
                    zobowiązanego ulegają
                    > zmianie; tym samym może ulegać zmianie wysokość alimentów. Dlatego
                    w razie
                    > zmiany stosunków zarówno uprawniony, jak i zobowiązany mogą żądać
                    zmiany
                    > orzeczenia lub umowy dotyczącej obowiązku alimentacyjnego (art.
                    138 k.r.o.)."

                    Zgadza się. Z poprzednich akapitów, których nie cytujesz, wynika, że
                    chodzi o orzeczenie w sprawie o alimenty.
                    Nie chodzi o zmianę orzeczenia w sprawie o rozwód.
      • 17.06.09, 10:33
        Alimenty na dziecko - należą sie dziecku. W przypadku
        niepełnoletniego alimentami rozporządza jego opiekun ustawowy.
        Dziecko pełnoletnie rozporządza samo alimentami należnymi. Może samo
        się utrzymywać lub przekazać pieniądze opiekunowi - jego wola. Co do
        konta to wola dziecka, ale tak zupełnie poprawnie to powinno mieć
        własne konto lub brać do ręki. Co do uchylenia się od płacenioa
        alimentów przez rodzica na pełnoletnie dziecię patrz na zmiany od 13
        czerwca br. tj. na dziecko które moze się utrzymać samodzielnie lub
        dziecko nie dokłada starań w celu samodzielnego utrzymania się jest
        możliwość uchylenia się od płacenia na podstawie oświadczenia, bez
        konieczności zaglądania do sądu. Tylko że 18 latek pewnie jeszcze
        się uczysmile
    • 09.06.09, 22:31
      jp66-2 napisał:

      > witam wszystkich po długiej przerwie. Ale

      Super że się tu pojawiłeś z takim tematem, bo pewnie i ja będę miał niebawem
      takie przygody, a złośliwość co poniektórych kobiet nie zna granic z tym, że ja
      przez komornika ściągam, jak na razie wirtualnie ale jednak. Dzięki smile
      --
    • 10.06.09, 17:21
      Matka dorosłego syna ma prawo płacić alimenty do rąk syna/na jego
      konto/przekazem na nazwisko syna.

      Do czasu gdy syn był niepełnoletni, Pan jako prawny opiekun
      odpowiadał i reprezentował syna, co za tym idzie, jeśli nie
      pozbawiono Pana prawa do rozporządzania alimentami przyznanymi na
      dziecko – Pan nimi rozporządzał.
      Z chwilą uzyskania pełnoletniości – to syn, a nie Pan, jest
      uprawniony z tytułu alimentów. Skutecznie zwolnić się z obowiązku
      zapłat alimentów matka, czyli – zobowiązana, może teraz jedynie
      poprzez świadczenie do uprawnionego – czyli nie Pana.
      Gdyby świadczyła i nadal płaciła Panu, a Pan nie przekazałby owych
      świadczeń synowi, matka dziecka musiałby ponownie zapłacić daną ratę
      alimentów.
      Sąd w wyroku oznacza wysokość alimentów. To jest zobowiązanie w tym
      przypadku matki. Spełnić je ona może poprzez wpłatę na podane w
      wyroku konto, lub w inny sposób – np. „do ręki”.
      Pana sytuacja? Jest Pan ojcem pełnoletniego dziecka, które otrzymuje
      środki na utrzymanie od matki, a Pan zapewnia utrzymanie,
      wychowanie, wyżywienie etc…


      --
      Nie każdy chłop z widłami to Posejdon.
    • 11.06.09, 07:57
      Nie wnikam jakie emocje ukrywają się pod niektórymi postami.
      Co do odpowiedzi na post jp66-2, to gdyby alimenty nie przyszły w terminie
      należy iść do komornika(syn zabiera decyzję z klauzulą wykonalności), a nawet u
      tegoż można podać dowolne konto, albo można alimenty wysyłać pocztą...

      Władza rodzicelska to co innego, a obowiązek utrzymywania-co innego. I nie ma co
      mylić pojęć.
      Jeden z moich synów dostaje alimenty na swoje konto, drugi na moje. Taki jest
      wybór moich pełnoletnich synów.
    • 16.06.09, 12:01
      Syn jest formalnie dorosły - alimenty powinien dostawać on i
      decydować ew. jaką część przekaże na swoje utrzymanie ojcu, a jaką
      zostawi (również na swoje utrzymanie) w swojej gestii - takie jest
      moje zdanie, poparte praktycznym rozważaniem - moje córki
      (bliźniaczki) kończą jutro 18 lat.
      • 18.06.09, 16:58
        Formalnie dorosły sam decyduje na jakie konto przelewa się alimenty. Jeżeli
        kogoś boli, że to takie, czy inne konto, albo w złym banku..zawsze można pocztą
        wysłać na adres domowy.
    • 20.06.09, 11:55
      Też mi problem dziecko sobie życzy aby na konto ojca wwpłacać dalej alimenty to
      powinna dostosować się do życzeń syna a nie robić fermentu ,jak większość ojców
      robi.
      • 18.07.09, 01:13
        majkel01 napisał:

        > Chodzi po prostu o to że nie można się samemu uchylić od obowiązku
        > alimentacyjnego. Alimenty raz zasądzone powinny być płacone do momentu
        > stwierdzenia przez sąd wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego. Tym samym
        > osiągnięcie pełnoletności nie stanowi granicy bowiem rodzice mają obowiązek
        > płacenia alimentów na dziecko które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się
        > samodzielnie. Jak więc widać orzeczenie w sprawie o alimenty wcale nie upada z
        > chwilą uzyskania przez dziecko pełnoletności. Nie wygasa też sam obowiązek
        > alimentacyjny.
        > Za to art. 138 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego mówi że w razie zmiany
        > stosunków można żądać zmiany orzeczenia lub umowy dotyczącej obowiązku
        > alimentacyjnego.
        > To jest właśnie ta podstawa która pozwala matce dziecka w tym przypadku wystąpi
        > ć
        > do sądu o to by ten zmienił orzeczenie w ten sposób że alimenty ma płacić do ra
        > k
        > dziecka a nie ojca (nastąpiła zmiana stosunków).
        >
        > Dlatego IMHO matka powinna wystąpić do sądu o taką zmianę orzeczenia. Tak czy
        > siak płacić musi.


        Tak, to jest wszystko bardzo proste, ale czy w przypadku gdy zobowiązany
        wyrokiem sądu rodzić nie płaci alimentów, komornik może być innego zdania, może
        już nie zechcieć egzekwować kwoty na dziecko, które za dni kilka skończy 18 lat???
        ...
        --
        "Szczęśliwym zwycięzcom historia zawsze wybacza". - Gogol
        • 18.07.09, 09:26
          wg mnie nie...komornik jest wykonawca postanowienia sądu-tylko i
          wyłącznie...
          --
          "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
          jeżeli kochasz, sercem patrz..."
          • 18.07.09, 12:38
            matka Twojego syna obawia sie zarzutów, że nie płaci alimentów na syna tylko na Ciebie-takie wielkie uproszczenie,i stąd domaga się, by syn założył konto,
            może faktycznie to dobre rozwiązanie?, jeśli nie-syn może jej dać pisemną informacje, że od dnia......prosi o przesyłanie pieniedzy na konto nr..., żeby kobieta sie nie denerwowała, że to niezgodne z prawem,
            syn dorosły, może podac konto jakie(czyje) chce.

            Trzymaj się, to nie jest duzy problem, znajdziecie dobre wyjście
        • 18.07.09, 18:50
          Komornik nie ma racji! Mój syn oddał egzekucję do komornika na podstawie wyroku
          sądu, który zapadł, gdy jeszcze był małolatem. Ważne, by na dokumncie była
          klauzula wykonalności. Z takim tekstem..zobowiazuje się...itp. i stosowną pieczęcią.
          Komornicy są oporni, ale można wybrać innego komornika. No ilubia by podać im
          wszystkie namiary, a w sumie sami powinni szukać nawet kont dłużników w bankach.
          • 19.07.09, 00:09
            akacjax napisała:

            > Komornicy są oporni, ale można wybrać innego komornika.

            "Egzekucja alimentów a prawo wyboru komornika
            Zgodnie z art. 8 ustawy z 29 sierpnia 1997 roku o komornikach sadowych i
            egzekucji mozliwy jest wybor przez wierzyciela komornika ktory ma prowadzic
            egzekucje przyslugujacych uprawnionemu wierzytelnosci. Wybor komornika nie jest
            nieograniczony. Na pisemny wniosek wierzyciel ma prawo wyboru komornika, ale
            tylko w granicach wlasciwosci sadu apelacyjnego

            <i jeśli w zakresie prowadzonych przez tego komornika egzekucji zaległość nie
            przekracza 6-ciu miesięcy.>

            <Komornik z wyboru nie może jednak prowadzić egzekucji z nieruchomości dłużnika.>"

            Tak, że z uwagi na ostatnie dwa zadnia wyżej cytowane nie pozostaje w moim
            przypadku nic innego jak tylko trzymać się swojego komornika. Z tego co
            dowiedziałem się nieoficjalnie, być może ten ów boi się poczynań dłużnika, a i
            już najprawdopodobniej był przez niego i jego ludzi oskarżony, gdzie domagają
            się dużego odszkodowania... Wiem, że to brzmi śmiesznie i nieco enigmatycznie,
            niemniej jednak bez uzasadnionej wątpliwości, dla osób które są w temacie nic
            dziwnego, czasem zakulisowo dzieją się przedziwne rzeczy. Oczywiście, że za dni
            kilka wrócę do tego, bądź podobnego tematu.
            --
            "Szczęśliwym zwycięzcom historia zawsze wybacza". - Gogol
            • 24.08.09, 15:02
              Trzymając się pewnych zasad tego foruma, ośmielam się w tym temacie zapytać, co
              w przypadku niepełnosprawnego dziecka, które wkroczyło w dorosłe życie, uczy się
              i ma sądownie przyznane 200 zł/mc alimentów od matki płatne do rąk moich, nie
              ma możliwości ich wyegzekwowania.
              I nie chodzi o teraz, ale biorąc pod uwagę stan zdrowia dziecka byłoby
              naiwnością uważać, że kiedyś z pracy będzie w stanie
              samodzielnie się utrzymać.
              Znając zasady przyznawania renty rodzinnej może liczyć na 85% moich świadczeń, a
              ponad 2500 miesięcznie wiele by ułatwiło życie.
              Problem jest jeden, czy było by wskazane, by niepełnosprawne dziecko wniosło już
              teraz do sądu i o wyższe alimenty od matki na siebie, by po dwóch miesiącach
              złożyć wniosek do funduszu alimentacyjnego?
              A i co ważne, jeszcze 100 lat nie mam wink
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.