Dodaj do ulubionych

KONTO bankowe dla 16- latka

01.07.09, 07:46
syn mojego partnera ma 16 lat, mój partner po za alimentami w razie
potrzeby i okazjonalnie przekazuje " młodemu" drobne kwoty" na dorażne
potrzeby dziecka i wieksze kwoty na rózne okazje. ostatnio ex żona
wystapiła o znaczna podwyżke alimentów, zarzucając mojemu facetowi ..że
po za alimentami , w żaden sposób nie dokłada sie do potrzeb syna.
partner ma władze rodzicielską "ograniczona " do najważniejszych
spraw. czy informujac ex zone ...( ale bez koniecznej jej zgody- bo
neguje wszystkie inicjatywy) mój partner może założyc i zasilać
młodzieżowe konto dla dziecka ( 16/17 lat) ??? czy dziecko moż e samo
założyc takie konto ?
który bank polecacie ..?
Edytor zaawansowany
  • 01.07.09, 09:53
    Wyrazy współczucia z powodu konieczności udowadniania, że twój facet
    nie jest wielbłądem. Z doświadczenia wiem, ze to trudne. Ale możliwe.

    Dziecku można założyć konto bankowe od kiedy ukończy 13 lat, wtedy
    nabiera częściowej zdolności do czynności prawnych.

    Wprawdzie wniosek może dziecko złożyć samo, ale do założenia konta
    będzie potrzebny podpis na wniosku jednego z rodziców.

    Co do polecania konkretnego banku, to chyba nie jest odpowiednie
    miejsce. Moja córka złożyła wniosek w mBanku, bo tam mieliśmy wtedy
    konto małżeńskie. W mBanku jest specjalne konto dla niepełnoletnich,
    nazywa się izzyKonto - dostaje kartę bankomatową i może przy jej
    pomocy regulować sobie małe płatności albo wypłacać gotówkę.
  • 01.07.09, 10:02


    Wprawdzie wniosek może dziecko złożyć samo, ale do założenia konta
    będzie potrzebny podpis na wniosku jednego z rodziców.

    ALE czy mój partner moż e pomóc dziecku przy założeniu konta ....
    jako rodzic? czy jako częściowo pozbawiony praw.... nie ma do tego
    prawa?
    nie chcemmy kłopotów...i powodu do gadania ..i pogorszenia stosunków!!!!!?
    czy tato moż e wyrazić zgode na to by dziecko miało dostep do
    prostego i bezpiecznego konta, z którego bedzie mogło korzystac
    regulując drobne płatnosci...i robiąć drobne wypłaty, doładowywac konto.?
    ex żona po 2 latach istanienia takiego konta ... zabroniła dziecku
    posiadania karty i zamkneła konto.
    chłopak ma 17 lat i potrzebe bycia bardziej samodzielnym/
    pozdro
  • 01.07.09, 10:17
    alexolo napisała:

    > ALE czy mój partner moż e pomóc dziecku przy założeniu konta ....
    > jako rodzic? czy jako częściowo pozbawiony praw.... nie ma do teg
    > o
    > prawa?

    To zależy, co jest zapisane w wyroku, czyli do jakich praw ma twój
    facet ograniczone prawa rodzicielskie.

    > nie chcemmy kłopotów...i powodu do gadania ..i pogorszenia
    stosunków!!!

    Ja bym się zastanowił, jak można bardziej popsuć sobie stosunki -
    skoro syn twojego faceta korzysta z niego tylko jak ze skarbonki,
    wymaga opłacania standardowych rzeczy poza alimentami i na dodatek
    nie chce tego w żaden sposób dokumentować, żeby matka mogła domagać
    się wyższych alimentów - dla mnie cała sytuacja jest moooocno nie
    taka, jak być powinna.

    > czy tato moż e wyrazić zgode na to by dziecko miało dostep do
    > prostego i bezpiecznego konta

    Inicjatorem założenia konta jest dziecko - to ono składa wniosek.
    Tylko do zaakceptowania wniosku przez bank potrzebny jest podpis na
    wniosku jednego z rodziców.

    > ex żona po 2 latach istanienia takiego konta ... zabroniła dziecku
    > posiadania karty i zamkneła konto.

    To właśnie budzi moje obawy co do relacji twojego faceta z synem.
    Jeśli 16-letni chłopak pozwala matce na zamykanie swojego konta, to
    znaczy że jest niedojrzały. Jeśli syn zgadza się z opinią matki, że
    nie powinien mieć konta, to w jaki sposób chcesz go zmusić do
    założenia konta powtórnie?

    > chłopak ma 17 lat i potrzebe bycia bardziej samodzielnym/

    To niech zacznie tę potrzebę realizować. Np. przez postawienie się
    matce i założenie konta w banku. Ma do tego prawo, tylko nie chce z
    niego korzystać.
  • 01.07.09, 11:03
    własnie odbyłam delikatna rozmowe " młodym"
    "on nie potrzebuje konta... jest samodzielny...jak bedzie
    potrzebował...to weźmnie od mamy taty.... po co mu konto...."

    a ja to widze z drugiej strony.... na drobne wydatki mój partner
    przekazuje dziecku ok 100-150 zł dodatkowo 2-3 razy w miesiacu wyjazdy
    jednodniowe gryle...PLENER, wejscia na koncerty... domowe obiady, kolacje (
    chwilowo przechodzimy kryzys i nie stac nas na knajpy) mój partner
    kocha syna ... ciagle teskni dzwoni ...podtrzymuje
    kontakt....zaprasza,....łody ... korzysta z zaproszeń...ale jest
    znudzony.. brakiem atrakcji... mój facet co raz czesciej czuje sie
    odtracony... bo robi pizze w domu a nie jemy w knajpie... młody
    wyrażnie wywyższa stan konta matki i zarzuca nam złe gospodarowanie
    kasa .... ddkładanie przez nas 50 -100 zł na jakieś atrakcje to spory
    wydatek... dla niego pestka... ciagle mało.... złe - bo tanie, mój
    partner czuje sie jak skarbonka na dwóch nogach...
    miesiąc temu na sprawie dowiedział sie ż e , jego alimenty i drobne
    datki ... nie zadawalają potrzeb syna....
    chwilowo jest bez stałej pracy... podtrzymuje go na duchu.... jest
    ciężko ( sama mam dziecko i przyznane 450 zł alimentów... i musze ta
    kasa dobrze gospodarowac...

    przykre to wszystko
  • 01.07.09, 11:39
    ... bo dodatkowe i częste dokładanie się do potrzeb dziecka spowodowało
    wrażenie, że tata ma pieniądze na każdy gwizdek.

    Taka ma obowiązek płacić alimenty w wystarczającej wysokości, a prezenty daje
    się przy szczególnej okazji czyli kilka razy w roku. Jeśli daje się co kilka
    dni, to w dziecku wyrabia się przekonanie (z winy rodzica), że pieniądze ma
    dostawać gdy tylko otworzy buzię.

    Przerabiałem, to wiem.
  • 01.07.09, 11:52
    alexolo napisała:

    > własnie odbyłam delikatna rozmowe " młodym"

    Moim zdaniem rozmowa powinna być twarda, nawet do takiego stopnia,
    żeby trochę gówniarzem potrząsnąć.

    > "on nie potrzebuje konta... jest samodzielny...jak bedzie
    > potrzebował...to weźmnie od mamy taty.... po co mu konto...."

    Jemu niepotrzebne. To ojciec musi dokumentować swoje wydatki, bo nie
    może się porozumieć z jego matką. Jeśli syn nie będzie bezstronny,
    to niech nie liczy na darmową stałą pomoc ojca.

    mój partner
    > kocha syna ... ciagle teskni dzwoni ...podtrzymuje
    > kontakt....zaprasza,....łody ... korzysta z zaproszeń...ale jest
    > znudzony.. brakiem atrakcji...

    A synek co robi, żeby podtrzymać kontakt? Uważa że mu się tylko
    należy, a sam nie musi dbać o dobre kontakty z ojcem? Czy tak sobie
    twój facet wyhodował poczucie winy za rozwód, że ze strony syna nie
    jest już konieczny żaden wysiłek?

    mój facet co raz czesciej czuje sie
    > odtracony... bo robi pizze w domu a nie jemy w knajpie... młody
    > wyrażnie wywyższa stan konta matki i zarzuca nam złe
    gospodarowanie
    > kasa ....

    Stan konta matki jest większy, bo wpływają nań pieniądze z konta
    ojca. Jeśli chłopakowi tego twardo nie wytłumaczy, to nigdy się nie
    nauczy, w jaki sposób zarządza się domowym budżetem.

    ddkładanie przez nas 50 -100 zł na jakieś atrakcje to spor
    > y
    > wydatek... dla niego pestka... ciagle mało.... złe - bo tanie, mój
    > partner czuje sie jak skarbonka na dwóch nogach...

    Myślę, że rozpuszczonemu synkowi przydałby się zimny prysznic.
    Przekonaj swojego mena, żeby nie dokładał ani jednego grosza ponad
    płacone alimenty, a za to domagał się twardo regularnych spotkań i
    kontaktów. I to nie na lodach, rozrywkach, tylko dokładnie takich,
    jakie ma z matką, czyli - chce mieć kontakt, to niech przyjdzie,
    posiedzi, pomoże w obowiązkach domowych, niech umyje samochód,
    odkurzy mieszkanie itp. W zamian za to ma utrzymanie z pieniędzy
    ojca, ale na wszystko musi dostawać od matki.

    > przykre to wszystko

    no, przykre, nie ma sporu...
  • 01.07.09, 12:14
    Chcesz, zeby odwiedzal ojca dla kasy?
    Bo taki skutek bedą miały Twoje rady.
    Tak juz zreszta jest, tylko to co proponujesz nie tylko nie zmieni postawy
    mlodego, ale jeszcze ja wzmocni.
    Trzeba by znaleźc taki sposob, by te dwie sprawy - kase i kontaktowanie sie z
    ojcem - rozdzielic.
    --
    Komunikaty niewerbalne stosują się same. B.Bujak
  • 01.07.09, 12:34
    ... alimenty się płaci i już. Tego nie ma z czym wiązać jeśli
    alimenty są pieniędzmi na utrzymanie i nie ma częstych "dokładek" na
    utrzymanie.
  • 01.07.09, 12:44
    nangaparbat3 napisała:

    > Chcesz, zeby odwiedzal ojca dla kasy?

    Gdzie tak napisałem? Uważam, że powinien odwiedzać ojca po to, żeby
    utrzymać z nim kontakt, skor mieszka z matką.
    Właśnie o to mi chodzi, żeby dziecko nie wiązało spotkań z ojcem z
    pieniędzmi - że łaskawie się spotka, bo dzięki temu zje darmowe lody
    albo pójdzie na imprezę.
    Pieniądze ojciec przekazuje matce, więc jak czegoś potrzebuje,
    zwraca się do niej.
    Jedyne czego powinien oczekiwać od ojca, to poświęcenia czasu i
    uwagi. Ale nie będzie tego otrzymywał, gdy sam nie włoży choć
    odrobiny wysiłku w ten związek.
    Fakt, że w czasie buntu i uporu trudno o wychowywanie - to trzeba
    było robić zanim zaczęły działać hormony. Dlatego moim zdaniem zimny
    prysznic by się przydał: jasne określenie obowiązków ojca, ale i
    praw. Jeśli synek nie chce nic od siebie dać, nic też nie otrzyma -
    i nie chodzi mi o pieniądze, tylko właśnie o czas i uwagę.
  • 01.07.09, 12:15
    Myślę, że rozpuszczonemu synkowi przydałby się zimny prysznic.
    > Przekonaj swojego mena, żeby nie dokładał ani jednego grosza ponad
    > płacone alimenty, a za to domagał się twardo regularnych spotkań i
    > kontaktów. I to nie na lodach, rozrywkach, tylko dokładnie takich,
    > jakie ma z matką, czyli - chce mieć kontakt, to niech przyjdzie,
    > posiedzi, pomoże w obowiązkach domowych, niech umyje samochód,
    > odkurzy mieszkanie itp. W zamian za to ma utrzymanie z pieniędzy
    > ojca, ale na wszystko musi dostawać od matki.


    młody jest traktowany wielce pobłażliwie .. bo z rozbitej
    rodziny.....bo rozwód ( nie z winy mego mena.. tylko zwykła zdrada ex
    żony)
    ciagle głaskany.. ciagle dotowany... nic nie moiżna mu powiedziec
    złego... liczy sie tylko kasa... drogie zabawki...i wszystko dla
    niego!!!!!!
    jak do nas przychodzi kładzie sie i leży... nigdy nie pomógł..przy
    obiedzie.. przy zmywaniu//// przełącza memu synowi tv... czy straca go
    z komputera... każda uwage traktuje jak atak, kazde niezgadzanie sie
    z jego zdaniem powoduje.. furie... i obraża sie.
    chyba by sie rozesmiał w twarz gdybym poprosiła go ( czy mój
    facet)o zmycie naxczyń czy umusie auta.
    wszystko mu sie nalezy...
    na egzaminie gimnazjalnym miał po 26 punktów z matmy i polaka ... a
    wszyscy mu gratulowali....- omotał wszystkich z e to super wynik
    to nie jest zły chłopak........ ale skrzetnie wykorzystuje okazje.... ja
    w jego wieku .. dorabiałam w księgarbni na wakacje.... nigdy sie nie
    nudziłąm... żal mi go
    ale musze dusic mego mena tak nie moze byc...szczególnie ż e mój syn
    patrzy i co raz wiecej rozumie
  • 01.07.09, 14:19
    No to Twój mąż do spółki z ex żoną potwora wyhodowali, że się patrzy.
    Ironizuję oczywiście, ale oni robią KRZYWDĘ temu chłopakowi. Czy on
    za kilka lat pójdzie do pracy za 1500 zł brutto? Obawiam się, że nie
    bo przecież przyzwyczajony jest do tego, że kasa SAMA spada gdy się
    tylko burnie. A pierwsza praca rzadko jest dobrze płatna. Do dobrej
    pensji najczęściej dochodzi się z czasem i potrzebna jest
    cierpliwość, której nie jest nauczony.
    Przyzwyczajony jest również do tego, że wszyscy wokół niego tańczą
    jak on im zagra. Tylko współczuć. Przede wszystkim jemu bo na nim to
    bezstresowe wychowanie najbardziej się odbije.
    Mam syna w tym wieku i jemu do głowy by nie przyszło takie
    zachowanie. No, ale ja inne metody wychowawcze preferuję smile I moje
    dzieci nie mają żadnej taryfy ulgowej z racji tego, że rodzice się
    rozwiedli. Bo to nie ma nic do rzeczy.
  • 01.07.09, 15:17
    ja tez byłam zaszokowana stosunkami ..panującymi w tych relacjach......
    nie mogłam sie nadziwić .. kiedy zapytałam 16 latka ... jak mu idzie
    w szkole i do jakiej szkoły sie wybiera.. bo przeciez za 2 tyg testy
    gimnazjalne...
    i wiecie co usłyszałam.....
    ż e jego szkoła to jego sprawa.... ż e wybrał juz szkołe...ale
    nikomu nie powie jaka .. dopiero w e wrzesniu.... i z e jego wyniki w
    nauce sa tylko i wyłącznie jego sprawą......

    nie wierzyłam w to co słysze..... namówiłam mego faceta aby zadzwonił..
    do ex zony i zapytał czy wybór szkoły przez dziecko to jakas
    mroczna tajemnica....

    a ona na to ż e " przesadzamy , ż e jeszcze duzo czasu...i żeby nie
    robic afery"
    nadal cisnełam faceta aby poszedł do dziecka do szkoły ... aby
    wiedziec jaka sytuacja . .. w tym najważniejszym okresie..

    " nie moge go tak naciskać bo go znajdę w odrze"

    oni sie młodego boja ...

    jak nie było trudne do przewidzenia.. OCENY BBB MARNE A TEST WYPADŁ
    ŻAŁOŚNIE... W KOŃCU powiedział jaka szkołe wybrał.. z a miastem...
    tak marna jak oceny... szkoda
  • 01.07.09, 15:32
    Mój brat był tak wychowywany i kaleka emocjonalna z niego wyrosła.
    Najpierw prze 30 lat robił piekło w domu rodziców, nigdy nie
    pracował a teraz niedawno dostał nagle powołania i niedługo zostanie
    zakonnikiem. A mnie się wydaje, że ten jego zakon to żadne powołanie
    tylko ucieczka przed odpowiedzialnością za własne życie bo przecież
    rodzice wiecznie żyć nie będą. Całe życie ojciec usuwał mu sprzed
    nóg wszelkie problemy i załatwiał za niego wszystkie sprawy. Teraz
    jest jak jest i już jest za późno na wychowywanie bo to chłop 36 a
    nie 16 lat.
    W przypadku syna Twojego męża jeszcze za późno nie jest.
  • 01.07.09, 16:28
    Uch taka w większości ta nasza mlodzieży nam wyrasta. Z tego co napisałaś to
    jego syn nie bardzo Cie szanuje takie odpowiedzi, hm. Wiesz to bardzo trudna
    sytuacja dla Ciebie bo Ty wychowyać smarka nie powinnaś a jak bedziesz cisnąć
    partnera to moze się to odwrócić przeciw Tobie.Jeśli was odwiedza to wprowadz
    zasady po woli otwarcie komunikując czego oczekujesz. Przyznam ,że trudna
    sytuacja. Uf znam to.
  • 01.07.09, 09:57
    Twoj partner oczywiscie może tak zrobic. Jednak sensownie bedzie, by na tym
    koncie nie bylo pieniedzy wiecej niz zwykłe kieszonkowe, i najlepiej jednak jego
    wysokosc uzgodnic z matka dziecka.
    Przekazywanie Alimentow nastoletniemu dziecku bardzo łatwo moze to dziecko
    zdemoralizowac i straty wychowawcze bedą nie do naprawienia. Moja corka ma konto
    Grafitti w PKO, ja je zakladalam, musialysmy chyba byc obie. Takie wlasne konto
    to bardzo dobry pomysl, ale, jak wyzej, jako forma realizacji kieszonkowego, a
    nie wybieg przeciwko stalemu opiekunowi. Wobec wysilkow wychowawczych matki to
    zwyczajna dywersja.
    --
    Komunikaty niewerbalne stosują się same. B.Bujak
  • 01.07.09, 10:06
    tylko o przekazanie.. kasy na spodnie , koszulke .. na doładowanie
    tel... . potrzeby sa ciagłe... a codzienny kontakt utrudniony...wiec
    prosciej przelac a młody wypłaca sobie 50 20 zł


    alimenty bezspornie na konto ex żony, to nie podlega dyskusji...
    przynajmniej póki młody sie usamodzielni
  • 01.07.09, 10:53
    Acha, to nie do konca zrozumialam.
    jednak zachowalabym duzą ostroznosc. A czy nie wystarczą - jako dowody - po
    prostu paragony? Zresztą młody czy jego ojciec mogą nawet przy kazdym zakupie
    zaządac faktury - jako "dowod" to moze byloby najlepsze.
    Konto swoja drogą warto zalozyc - juz czas, zeby mial wlasne.
    --
    Komunikaty niewerbalne stosują się same. B.Bujak
  • 01.07.09, 13:58
    od kilku miesiecy odkładalismy pieniądze na wakacyjny wyjazd z dzećmi
    tylko 7 dni ale mimo wszystko sytuacja zmusiła nas do odwołania
    wyjazdu.. syn mego partnera nie ma nic zaplanowane.. luiubi sie
    nudzic.. nigdzie nie jedzie- nie chce,
    moż e popracowac w sklepie zoologicznym u rodziny- ale mu sie nie chce.
    1 w tyg ma trening druzyny footbolowej....
    ale moż e zbyt pochopnie ...zapewniliśmy go ż e poniewaz znbieraliśmy
    pieniądze na wyjazd żeby nie był stratny.. dołożymy mu do wyjazdu
    jesli takowy bedzie ... lub do skutera , który mama chce mu zalupic
    we wrzesniu. nie zrobiło to na nim żadnego wrazenia///- zgodził sie

    nie mija 10 dni ..a on wręcz rząda 100 zł na coś tam.., upomina sie
    niemiłosiernie... twierdzi ż e nigdzie nie jedzie i chce ta obiecana
    kase..
    jak z tego wybrnąć? porozumiec sie z matką i dołozyc do skutera...
    czy tez zobowiązac sie do kupna wyprawki do nowej dszkoły... bo jak
    sie młodemu da to wyda w 1 dzień na firmowe koszulki paski.... gry
    przy okazji..... taki gest ze strony mego ex męza był by mało
    realny.... czy nie za szybko zobowiązaliśmy sie do tej dotacji. moje
    dziecko nigdzie nie pojedzie ...i nikt mu do niczego nie dopłaca,
    nie ma zadoscuczynienia
  • 01.07.09, 20:28
    gdzieś ponad rok temu wałkowałaś ten sam problem: Twój partner znowu nie ma
    pracy i znowu nie zarabia, Ty zasuwasz za pięciu żeby związać koniec z końcem, a
    jego nastoletni syn przychodzi tylko po sponsoring.
    zastanów się z kim i w czym tkwisz. i na kogo wychowacie Twoje dziecko.
  • 01.07.09, 21:21
    Mnie również wygląda na to, że facet przerzuca swoje problemy na Alexolo - problemy, które powinien być w stanie rozwiązać sam i w zakresie swoich własnych finansów. Opis jest - przyznajmy - dość chaotyczny, więc mogę się mylić, ale tak to wygląda. Kolejny Duży, bezradny wobec małych problemów.

    --
    W czasie deszczu paszcza sucha.
  • 01.07.09, 23:26
    ...oraz kolejna współuzależniona od chorych układów matka polka, która zamiast
    zająć się konkretnie uporządkowaniem siebie samej to ucieka przed tym wiążąc
    się z leniami i popaprańcami, szarpie sie by rozwiazywać ich problemy bo wtedy
    nie widać swoich.
    facet przerzuca problemy - kobieta łyka je jak gęś i dźwiga,
    albo facet nie wykazuje żadnej inicjatywy -a kobieta sama rwie się żeby go
    wyręczać(na gorszym tle się samemu lepiej wygląda).
    a winę się zwali na młodego niewychowanego gówniarza. i exię.
  • 02.07.09, 09:39
    ale sie tym nie przejmuje... bo juz jestem odporniejsza...
    nie będe tłumaczyc sie i mego faceta... dla jasnosci oboje pracujemy
    i zarabiamy i i łożymy na wspólny dom . fakt że facet nie ma STAŁEJ
    pracy nic tu nie zmienia.. ma dobry zawód.
    ...oraz kolejna współuzależniona od chorych układów matka polka, która zamiast
    > zająć się konkretnie uporządkowaniem siebie samej to ucieka przed tym wiążąc
    > się z leniami i popaprańcami, szarpie sie by rozwiazywać ich problemy bo wtedy
    > nie widać swoich.
    > facet przerzuca problemy - kobieta łyka je jak gęś i dźwiga,
    > albo facet nie wykazuje żadnej inicjatywy -a kobieta sama rwie się żeby go
    > wyręczać(na gorszym tle się samemu lepiej wygląda).
    > a winę się zwali na młodego niewychowanego gówniarza. i exię.


    .. bez komentarza...

    hm... pozostaje mi wam współczuć... w jakich związkach żyjecie...
    nikt mnie niczym nie obarcza... ale bęac z kimś raem czuje jego
    niepokój .. zmartwienia i trudności.... i chociaż nie bezpośrednio
    ....ale w jakimś stopniu uczestnicze w życiu mego partnera...i
    wspomagam go w razie potrzeby...choc by tylko dobrym słowem i
    pomyslem .,, często czerpanym z naszego forum. Za nic mam wasze
    docinki, bo mam świadomosc ż e moje wsparcie dla partnera jest niczym
    w porównaniu co on robi dla mnie i mojej rodziny.
    winy nie zrzucam.... a raczej staram sie szukać rozwiązań.. to wy
    ustaliliscie juz winowajce.
    wszystkim bestronnym -dzieki za wskazówki... młody nie chce konta,,
    jego matka nie chce przyjąc kasy dla dziecka na swoje konto( napisała
    dziś ż e kase odeśle)... partner oznajmił więc synowi ż e kasa lezy
    i czeka .. na konkretne potrzeby syna ...... i nagle okazało sie że
    konto dziecka istnieje .. jest i ma sie dobrze ..
  • 02.07.09, 10:13
    Straszne jak można kogoś tak oceniać. Przecież oni są razem i tworzą związek
    więc się wspierają. Bo czy bycie z kimś nie oznacza właśnie tego aby trwać w
    problemach razem? Z kąt przekonanie ,ze on przenosi problem na nią? tylko dla
    tego, że ona napisała? Czy Ty pomyślałeś/łaś ,że ta kobieta po prostu KOCHA
    swojego partnera.Zgroza z takim podejściem jak twoje to żaden związek nie
    przetrwa czego Ci nie życzę.
  • 02.07.09, 11:29
    prosze o wsparcie i opinie... czy ja jako 2,5 letnia partnerka mego
    faceta .. mam prawo.... w zdecydowany spokojny .... sposób wyrazić swoja
    opinie , spostrzeżenia na temat stosunków panujacych miedzy nami a
    synem partnera.

    mam wewnetrzna potrzebe ...ochote na poważna rozmowe z 17 latkiem ... i
    naświetlić mu sytuacje w jakiej sie znajduje z innej strony. CHŁOPAK
    traktuje mego partnera.. w sposób , który jest
    niedopuszczalny....dodatkowo mówi słowami swojej mamy, bardzo krzywdzac
    swego ojca.... poniżając.. wytykając mu ludzkie ułomnosci... jego słowa
    dotycza także mnie.

    PARTNER .. rozmawia z nim tłumaczy sie ( choć moim zdaniem nie
    powinien)... ale młodemu pozwalano na wszystko...i teraz trudno to
    zatrzymac.... matko .. kazda rozmowa z ojcem dotyczy albo żądań...o
    kase... obiecaleś mi kase... musze mieć buty na skuter kask.... chce
    grac na gitarze " dorzuc 500 zł".... Dociera do mego partnera że gdzieś
    zrobil błąd.... zadość uczynienie dziecku - za niezawiniony rozwód...
    bardzo drogo go kosztowało.... i kosztuje....

    czy mam prawo porozmawiać.. z młodym... moz e moje spojrzenie na sprawe
    uświadomi dziecku że tato go kocha nawet wówczas gdy nie jest w
    stanie dać mu 300 zł na kask.
    moje stosunki z chłopcem sa bbb dobre ... wiem z e mnie lubi i
    czuje sie dobrze w mojej rodzinie... jednak traktuje nas bardzo
    swobodnie .... uważam z e nas nie szanuje.... czy mam prawo powiedziec
    mu co myśle?
  • 02.07.09, 11:39
    Na tak postawione pytania raczej nikt ci nie powinien sugerować
    odpowiedzi - to są zbyt ważne i zbyt indywidualne sprawy, żeby
    wałkować je w gronie amatorów.

    W ostatnich "WO" był ciekawy list od czytelniczki, która przez parę
    lat żyła tak jak syn twojego partnera - opisuje swoje relacje z
    partnerką ojca.
    kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,66725,6757012,Pelnoprawna_pasierbica___List_tygodnia.html
    Ciekawe, ale też nie da ci wszystkich odpowiedzi.
  • 02.07.09, 12:05
    artykuł daje do myślenia... choc sytuacja nie identyczna....ale wiele
    bym dała żeby " mój " pasierb tak wlasnie o mnie myslał!!!!!!!!!!!!


    moż e wiec warto czasem mieć swoje zdanie na nie swoje tematy i nie
    bac sie o tym mówić!!! tym bardziej że mam na wzgledzie prze de
    wsystkim dobre stosunki między ojcem synem i moja osoba ... a młodemu
    zawsze mówiąc o jego mamie .. mówie z najwikszym szacunkiem...(choć
    nie zawsze szacunkiem ja darze)
    moze moje gorzkie słowa nie będa od razu zrozumiałe i odebrane
    zostana jako atak i próbe odcięcia dopływu stałej gotówki od
    taty....ale może z czasem dziecko doceni miłość rodzica , czas
    spędzony z tatą i dobre relacje ..... i tato przestanie sie = kasa
  • 02.07.09, 12:03
    Wyglada na to, ze kwestia zalozenia badz neizalozenia konta jest
    naprawde waszym najmniejszym problemem.
    --
    Jeśli nie układa ci się z kochankiem, możesz po prostu wyjść z
    łóżka. Co jednak masz zrobić, jeśli pieprzy cię twój własny kraj?
    Nancy Mann
    Wiedzmowo
  • 02.07.09, 12:07
    wink
  • 03.07.09, 13:01
    mimo sugestii ex żony aby pieniądze dla dziecka wyslłac.. na konto
    kolegi dziecka...( jakaś paranoja) ... wczoraj partner wysłał na jej konto
    pieniadze z dopiskiem" dodatkowe pieniążki na najpotrzebniejsze wydatki
    syna"

    dziś odesłała pieniadze!!!!! " zwrot"

    partner ponowi dzis próbe wysyłki pieniędzy + wysłał list polecony z
    opisem sytuacji - jako z e matka jest prawnym opiekunem dziecka pomoże
    mu wydać pieniążki( list - bo nie ma innej drogi kontaktu)

    partner postaanowił że wszelkie dodatkowe pieniążli beda przechodziły przez
    konto ex żony tak jak alimenty!!!
    i niepotrzebnie rozmawialiśmy z gówniarzem i zbyt długo sie motaliśmy.
    Ona ma na młodego dorażna dodatkową kase.... a partner dowód ze takowe
    zastrzyki pienieąne maja miejsce.
    do tej pory dawane kwoty do ręki dziecka rozpływały sie w
    niebyt......i skutkowały jedynie zarzutem w sądzie " dziecko nie może
    liczyc na żadną pomoc finansową "

    mam nadzieje ż e po 2 dniach nerwów .. partner wyszedł jakoś z
    sytuacji...a przesłane pieniążki + co miesieczne alimenty w jakiś
    stopniu pokryją najpotrzebniejsze potrzeby ( hm np "niezbędny do
    zycia" kask na skuter , który jest kupowany od 1,5 roku..)
  • 03.07.09, 16:07
    ... wyciągi bankowe trzymać dla sądu - już nie może użyć argumentu,
    że pieniędzy brakuje, bo gdy dostaje NA POTRZEBY dziecka, to odsyła.

    Alexolo, powinniście przewidywać takie sytuacje czyli na WSZYSTKO
    mieć papier. Ja mam.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.