• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Wysokość alimentów na dziecko Dodaj do ulubionych

  • 01.07.09, 18:25
    Proszę o podanie przybliżonej kwoty alimentów na 5 letnie dziecko
    jeśli ja zarabiam 2800 zł netto a żona ma udokumentowane 1000
    brutto. Wynajmuje mieszkanie za 750 i płaci przedszkole 160 zł. W
    rzeczywistości zarabia 1400 netto w co wchodzą premie uznaniowe.
    Dodam że zamierzam ubiegać się o podział opieki prawnej nad
    dzieckiem w wyniku czego będzie ona w połowie przebywać ze mną.
    Edytor zaawansowany
    • 01.07.09, 18:27
      • 01.07.09, 18:34
        A jeśli dogadam się z żoną i ustalimy przed rozprawą 400 to czy sąd
        to zaakceptuje? i czy jeśli dostaniemy opiekę prawną to połowa tej
        kwoty?
        • 01.07.09, 18:39
          No weź i policz ile wydajesz na siebie na samo jedzenie. Oczywiście możecie
          wspólnie głodzić dzieciaka, ale po co?

          Podział opieki nie wpływa na wysokość alimentów, bo potrzeby dziecka nie
          zmieniają się w zależności od ilości opiekunów prawnych.
          • 01.07.09, 18:46
            ale jeżeli dziecko połowę czasu spędza ze mną więc logicznie myśląc
            ja ponoszę połowę kosztów jego utrzymania. Z tego wynika że ja będę
            sponsorował żonę . Dodam że składam pozew o rozwód z jej winy. Wiem
            że to nie ma wpływu na wysokość alimentów ale jestem zły że niedość
            że rozwaliła rodzinę to jeszcze będzie mnie traktować jak dojną
            krowę.
            • 01.07.09, 18:53
              ... ale nic z tego nie wynika. Nie możemy odliczać sobie alimentów nawet gdy
              100% czasu dziecko będzie z Tobą, a sąd zasądzi alimenty płatne do rąk byłej
              żony. Takie życie choć przyznaję, że logicznie masz rację.

              Możecie jednak się umówić (jeśli się da), że żona będzie pokrywała część
              wydatków na dziecko, gdy będzie u Ciebie. Inna rzecz, że będzie pokrywała z
              tego, co Ty sam jej wcześniej zapłacisz...
              • 01.07.09, 19:14
                ok a ponowię pytanie czy można się umówić na kwotę alimentów bo ona
                podała tak za namową adwokata. Rozmawialiśmy i jest skłonna zgodzić
                się na 400 chociaż to jest pokrętny umysł i nie wiem co jej do głowy
                wpadnie i czy to nie jest jakaś gra.
              • 01.07.09, 19:17
                Owszem, jeśli zostanie zasądzona opieka naprzemienna, wówczas może mieć to wpływ
                na wysokość alimentów. Ważne jak udokumentujecie swoją ugodę w tej sprawie i czy
                jesteście zdolni do współpracy w tejże opiece.
                --
                mediacja rodzinna
                meeting-point.org
                • 01.07.09, 19:34
                  co nie zmienia faktu że jeśli sąd zasadzi np. 400 PLN to te 400 PLN trzeba
                  płacić pod rygorem egzekucji. Tym samym nie ma żadnego samowolnego obniżania rat
                  alimentów czy jakiegoś wyliczania matematycznego że np. skoro dziecko jest 1/4
                  czasu u mnie to ja ci dam 1/4 mniej. Sąd zasądza co ma zasądzić i tyle trzeba
                  płacić.

                  Swoją drogą opieka naprzemienna to fatalny pomysł, oznacza to bowiem że dziecko
                  np. co 2 tygodnie przeprowadza się do innego domu, do innego środowiska, do
                  innych ludzi.

                  Jeśli pozew był składany po 13.06.2009 to przedstawienie porozumienia w zakresie
                  wychowywania dziecka jest wręcz niezbędne jeśli oboje rodzice chcą nadal mieć
                  pełnię władzy rodzicielskiej.

                  --
                  Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
                  - Szukałem, ale nie znalazłem.
                  • 01.07.09, 22:50
                    400 zł na dziecko to niezbyt duża kwota, szczególnie przy zarobku
                    netto 2800 zł...spokojnie powinno być minimum 600 zł....dziecko nie
                    tylko je i potrzebuje ubrań, że nie wspomnę już o ewentualnych
                    lekarstwach gdy jest chore i tym podobnych wydatkach, których nie da
                    się przewidzieć, ale i partycypuje w opłatach za mieszkanie i za
                    media...

                    a co do opieki naprzemiennej... chciałbyś tak pomieszkiwać dwa
                    tygodnie w miesiącu w jednym domu, a dwa tygodnie w drugim ?
                    czułbyś się bezpiecznie i komfortowo w takiej sutuacji ?
                    opieka naprzemienna stała się od jakiegoś czasu modna, choć na
                    szczęście , mało który, rozsądny sędzia, ją zasądza...
                    pomyśl o dziecku w tej sytuacji, a nie o sobie...
                    • 02.07.09, 09:55
                      właśnie myślę, 400 zł na dwa tygodnie spokojnie wystarczą
                      tymbardziej że ona zarabia do ręki 1400. Co do opieki naprzemiennej
                      to póki co chcę tak zrobić gdyż córka dopiero teraz mieszkając w
                      bloku jak w klatce ma gorsze wrunki. Wcześniej miała przedszkole na
                      miejscu, plac zabaw na podwórku, swoje zwierzęta i opiekę dziadków z
                      którymi jest bardzo zżyta. Tam nie ma nic tymbardziej że składa jej
                      wizyty jej nowy wujek często nadużywający alkoholu do czego żona się
                      przyznała. Więc co myślisz....
                    • 05.07.09, 20:09
                      A znasz wyniki badań, opinię specjalistów, że z takim przekonaniem skreślasz
                      opiekę naprzemienną? Tak z ciekawości pytam... bo łatwo mówić o czymś, o czym ma
                      się tylko mgliste pojęcie...
                      --
                      mediacja rodzinna
                      meeting-point.org
    • 02.07.09, 00:03
      Jeżeli chcielibyście się podzielić opieką powiedzmy pół na pół i
      przedstawilibyście w sądzie porozumienie w tej sprawie, to
      znowelizowany kodeks niby umożliwia takie orzeczenie:

      Art. 58. § 1. [3] W wyroku orzekającym rozwód sąd rozstrzyga o
      władzy rodzicielskiej nad wspólnym małoletnim dzieckiem obojga
      małżonków i o kontaktach rodziców z dzieckiem oraz orzeka,
      w jakiej wysokości każdy z małżonków jest obowiązany do ponoszenia
      kosztów utrzymania i wychowania dziecka. Sąd uwzględnia porozumienie
      małżonków o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i
      utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem po rozwodzie, jeżeli jest ono
      zgodne z dobrem dziecka...

      § 1a. [4] Sąd może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej
      jednemu z rodziców, ograniczając władzę rodzicielską drugiego do
      określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do osoby dziecka. Sąd
      może pozostawić władzę rodzicielską obojgu rodzicom na ich zgodny
      wniosek, jeżeli przedstawili porozumienie, o którym mowa w § 1, i
      jest zasadne oczekiwanie, że będą współdziałać w sprawach dziecka.


      I podobne porozumienie, zakładające Twój znaczny czynny udział w
      opiece nad dzieckiem mogłoby być przesłanką do niewielkich alimentów.
      Feler polega na tym, że żona wcale nie musi się godzić na żadne
      porozumienia i sąd powierzy jej sprawowanie opieki, a Tobie
      standardowo zasądzi kontakty i alimenty w wysokości plus minus - tak
      jak podał Tri - 700-1000, bo na pierwszy rzut oka wyglądasz na
      solidnego płatnika, który sobie z tym fantem poradzi.
      Żona za to zapewne i tak nie będzie w stanie na dłuższą metę
      samodzielnie wynajmować mieszkania ze swojego niewielkiego
      wynagrodzenia, więc wyprowadzi się do swojej mamy lub zamieszka z
      innym gościem, a 5-letnie dziecko to przekabacą ci za przysłowiowego
      cukierka i tyle będziesz je widział.

      Chcieli dobrze, a wyjdzie jak zawsze - dlatego jeśli jest taka
      możliwość to proponuję jeszcze przemyśleć czy warto się z tym
      rozwodem spieszyć.
      • 02.07.09, 01:54
        po nowelizacji jest też chyba wyraźny zapis, że dziecko ma miec
        jedno miejsce zamieszkania - o ile przygotowywana wcześniej
        nowelizacja nie zmieniła przez parę miesięcy tego zapisu...

        --
        Sygnaturka jaka jest każdy widzi smile
      • 02.07.09, 10:05
        Ona zarabia 1400 netto, więc sobie poradzi. Kłopot w tym ż
        udokumentowane ma 1000 brutto. Reszta to premie. Pozatym przez pół
        roku musi mwynajmować mieszkanie żeby nie stracić odstępnego. A
        ponowię pytanie czy jest możliwe porozumienie na sali sądowej
        uzgodnione z żoną że będzie dostawać 400 zł?
        • 02.07.09, 11:10
          Jeśli żona złoży o 400 i będzie utrzymywać w sądzie, że ta kwota
          jest wystarczająca, to sąd nie powinien zasądzać ponad jej żądanie.
          Pamiętaj jednak, że była żona zawsze potem może ci zakładać w sądzie
          kolejne sprawy o podwyższenie alimentów.
    • 02.07.09, 11:25
      Sąd wyliczy, jakie są miesięczne koszty utrzymania dziecka. Jeśli
      sami zrobicie takie wyliczenie, sąd najpewniej się z nim zgodzi.

      Zrób sobie tabelę z wszystkimi kosztami, wyjdzie ci najpewniej suma
      pomiędzy 1000 a 1500 zł.

      Potem sąd określi twój udział w tych kosztach utrzymania.
      Najczęściej do takich wyliczeń bierze się aktualne zarobki. Skoro ty
      zarabiasz 3 razy więcej od żony, to otrzymasz udział 3/4 w kosztach
      utrzymania dziecka.

      Jeśli uzgodnicie kwotę alimentów na 400 złotych, sąd może
      stwierdzić, że jest zbyt niska i nierealistyczna w świetle
      doświadczenia życiowego - samo wyżywienie jest z reguły wyliczane na
      400-500 złotych. Musisz do niego doliczyć ubranie, przedszkole,
      wypoczynek, potem dojdą książki i składki w szkole.

      Pierwsze podpowiedzi, że sąd orzeknie alimenty w granicach 700-1000
      złotych, są jak najbardziej prawdopodobne.
      • 02.07.09, 12:16
        > Jeśli uzgodnicie kwotę alimentów na 400 złotych, sąd może
        > stwierdzić, że jest zbyt niska i nierealistyczna

        Dobrze by było gdyby to działało. Znajoma dostała 300zł na nastolatka (ustalone
        z exem przed rozprawą - nie wnosiła o więcej, żeby wreszcie dostac rozwód a nie
        dać mężowi powodu do wszczęcia wojny). Sąd zaklepał i tyle. To nie sąd liczy
        ile dziecku potrzeba, tylko strona wnosząca o alimenty ma wykazać potrzeby
        dziecka. Rzadko się zdarza, zeby to sąd dbał o podwyższanie alimentów.
      • 02.07.09, 12:27
        Przyjmując założenie, że koszt utrzymania dziecka wynosi 1600 zł i
        że opiekują się po połowie, to utrzymanie przez ojca
        wynosi 800 i przez matkę 800. Czyli facet dokłada matce 4 stówy i
        wszystko się zgadza z Twoim wyliczeniem - on ponosi koszty w
        wysokości 3/4, a ona w 1/4.
        • 02.07.09, 18:04
          young-and-bored napisał:

          > Przyjmując założenie, że koszt utrzymania dziecka wynosi 1600 zł..

          Skąd te statystyki, że akurat 1600 zł? Czy też to tylko Twoje założenie?
          Bo pewnie gdzieś na Podlasiu, w Lubelskiem czy Warmińsko-Mazurskim matka byłaby
          zadowolona ze stałych 400 zł dodatkowo, ale w takiej Warszawie inna matka byłaby
          wściekła dostając "jedynie" 1600 zł..
          --
          Rozwód..i co dalej?
          • 02.07.09, 19:25
            jarkoni napisał:

            > Skąd te statystyki, że akurat 1600 zł? Czy też to tylko Twoje
            założenie?

            Fragile szacował na 1000 - 1500, ja przyjąłem wyżej.
            Założenie jest intuicyne, wynika z tego, że dziecko ma 5 lat,
            przedszkole kosztuje 160, wynajęcie mieszkania 750, a łączne zarobki
            rodziców to ok. 4 tys., więc 1600 to i tak ok. 40% ich dochodów.
            Jesteś zdania, że wydają na dziecko więcej ?
            • 02.07.09, 21:07
              1600 to duża przesada choćby samo wyżywienie: dziecko przez 20 dni w
              miesiącu jada 3 posiłki w przedszkolu więc koszty wyżywienia z
              pewnością są niższe. Owszem niczego córce nie brakuje. Ma w zasadzie
              wszystko ale ta kwota...jest z matrixa.
              • 02.07.09, 21:27
                No właśnie, sam wiesz że nie wydajecie tyle na dziecko.
                A ja powyżej tylko starałem wykazać, że w momencie kiedy uzgodnicie
                wspólnie z żoną przed sądem plan wychowawczy, w którym zajmujecie
                się dzieckiem mniej więcej po równo, to przekazywanie żonie na
                dziecko alimentów w wysokości 400 zł. wcale nie jest kwotą zbyt
                małą - jest kwotą wystarczającą, co można w prosty matematycznie
                sposób uzasadnić. I podobnej argumentacji trzymaj się w sądzie.
                • 02.07.09, 21:52
                  ... a właściwie matematycznie wyjdzie dokładnie co innego: że kwota jest za niska.

                  Zauważcie Panowie, że 400zł miesięcznie daje 5000zł rocznie. Za te pięć tysięcy
                  trzeba kupować nie tylko jedzenie, ale: narty, rowery, pływalnię, meble,
                  wypoczynek wakacyjny dwumiesięczny, wypoczynek zimowy dwutygodniowy, wycieczki
                  szkolne ekstrapłatne, iPody, Plastationy, wrotki, Kinder-niepodzianki, płyty
                  muzyczne, filmy na DVD.

                  W dziecku należy zaszczepić i rozwinąć hobby. Trzeba uformować standard życia i
                  standard myślenia, by nie wychować dziecka-skąpca, które zaniedba wnuka.

                  Cztery stówy to na waciki.
                  • 03.07.09, 00:00
                    Koniec końców wyjdzie zupełnie co innego, bo sędzia będzie rozumował
                    w sposób właściwy dla większości społeczeństwa, czyli stereotypowy i
                    linerany - porozumienie pomiędzy rodzicami swoją drogą, ale matka ma
                    wychowywać dziecko, a ojciec jest od tego żeby zarabiać kasę, płacić
                    i ewentualnie raz na jakiś czas podjeżdżać do dziecka (a podjeżdżać
                    koniecznie, no bo co to za facet bez prawka i a-u-t-a -> vide wątek
                    Errora).
                    Dlatego nie ma sensu dłużej teoretyzować i produkować się wokół
                    tematu, że (2+2)*1/2=2, a te 400 zł alimentów nie byłoby
                    w przypadku równomiernego sprawowania opieki całkowitym kosztem
                    utrzymania dziecka, tylko formą kompensacji matce z racji
                    dysproporcji możliwości alimentacyjnych pomiędzy rodzicami.
                  • 03.07.09, 02:34
                    tricolour napisał:

                    >Trzeba uformować standard życia i
                    > standard myślenia, by nie wychować dziecka-skąpca, które zaniedba wnuka.
                    >
                    > Cztery stówy to na waciki.


                    No nie, rano kupuje znicz i lecę odwiedzić dziadka, ale jemu się sięgnie ....,
                    żeby tylko były te tanie wkłady do zniczy?


                    --
                    "Szczęśliwym zwycięzcom historia zawsze wybacza". - Gogol
                  • 06.07.09, 16:41
                    Bez jaj tego wszystkiego nie da się w ciągu roku kupić i nie zgadzam
                    się że do kształtowania człowieka i jego zainteresowań konieczne są
                    wielkie pieniądze. Nigdy mojemu dziecku niczego nie brakowało.
                    Chodzi o pozytywne postrzeganie świata przez malucha a nie jego
                    rozpieszczanie.
            • 03.07.09, 09:35
              young-and-bored napisał:

              > jarkoni napisał:
              >
              > > Skąd te statystyki, że akurat 1600 zł? Czy też to tylko Twoje
              > założenie?
              >
              > Fragile szacował na 1000 - 1500, ja przyjąłem wyżej.

              Szczerze mówiąc ja też nie liczyłem szczegółowo.

              Moje kwoty pochodzą z pisma procesowego ex, w którym obliczyła
              koszty utrzymania dwójki dzieci na 4500 złotych miesięcznie, w tym
              mój udział na 4000 zł.

              Sąd się potem trochę pastwił nad tymi wyliczeniami i w
              końcu "zszedł" do 3000 zł.
              Największą pozycją w wyliczeniach ex były właśnie koszty wyżywienia
              podane ryczałtem 2 * 1000 zł. Sąd stwierdził, że w
              świetle "doświadczenia życiowego" da się wykarmić dziecko za 500 zł
              miesięcznie.

              Najciekawsze było to, że ex znając moje zarobki zostawiała mi na
              życie niecałe 500 zł miesięcznie, czyli miałem się wyżywić za połowę
              stawki dziecka.
              • 03.07.09, 14:22
                Serio uważacie, że 400zł miesięcznie to kwota wystarczająca na
                utrzymanie dziecka?
                • 03.07.09, 19:04
                  hmmm... ale owa kwota alimentów to nie jest całkowity koszt utrzymania dziecka,
                  tylko część kosztów jaką ma ponieśc jeden z rodziców. Drugi rodzic, ten przy
                  którym jest dziecko, również ma obowiązek partycypować w kosztach utrzymania
                  dziecka, z tym że jego część pomniejszyć mogą nakłady własnych starań jak np.
                  poświęcanie włąsnego czasu, pranie, sprzątanie, gotowanie itd. Wysokośc
                  alimentów nie jest matematyczną wyliczanką kosztów utrzymania dziecka,
                  dzielonych na pół.

                  --
                  Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
                  - Szukałem, ale nie znalazłem.
                  • 04.07.09, 15:36
                    2) Miesięczny koszt utrzymania dziecka to 1550 złotych:

                    Wydatki: Kwota:
                    Mieszkanie, opłaty za media 230
                    Wyżywienie 450 (30 dni * 15 złotych)
                    Pieluchy 120 (3 paczki * 40 złotych)
                    Środki higieny 100
                    Lekarstwa 300
                    Ubrania, buty 250
                    Zabawki, rozrywki 100
                    Razem: 1550

                    Dziecko 17 miesięcy, chore na astmę. Opłata za mieszkanie to 1/3
                    kosztów mieszkaniowych rodziny, w której dziecko się wychowuje.
                    Więc 400 zł alimentów to wg mnie zbyt niska kwota, bo nawet jeśli
                    matka dołoży drugie 400 to za 800 będzie jej ciężko dziecko utrzymać.


                    --
                    Mania Czytania
                    • 04.07.09, 15:55
                      ... jest na wyrost - moim zdaniem - mieszkanie.

                      Opłaty za mieszkanie w części zależą od powierzchni, a w częśći od
                      ilości domowników. Nie można zatem czynszu podzielić na trzy i
                      wyjdzie część dziecka, bo wyraźnie widać, że ta część zależy od
                      innych osób.

                      Ta sprawa jest sporna "od zawsze" na forum. smile
                      • 04.07.09, 17:37
                        zależy jak na to patrzeć. Jeżeli chodzi o ta stałą część opłat za mieszkanie,
                        niezależną od ilości domowników to trzeba mieć z drugiej strony na uwadze też
                        fakt że gdyby dana osoba mieszkała sama mogłaby wynająć dużo mniejsze
                        mieszkanie. Ale że mieszka z dzieckiem, lub dziećmi musi zajmować mieszkanie o
                        określonej powierzchni, by wystarczyło jej również dla dzieci. Stad wyższy czynsz.

                        na ten temat naprawdę można długo dystkutować, pamiętając jednak że nie da się
                        dla różnorodności spraw ustalic jednego klucza, tak by wszyscy byli zadowoleni.

                        --
                        Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
                        - Szukałem, ale nie znalazłem.
                        • 04.07.09, 19:06
                          ... bo bez niego jest wojna zupełnie niepotrzebna.

                          Nie jestem także zwolennikiem dzielenia włosa na czoworo i liczenia każdej
                          złotówki. Wręcz przeciwnie. Problem (w moim odczuciu) leży w tym, że zwykle
                          liczy się tak, by wyszło więcej i nawet to rozumiem choć często budzi to mój
                          sprzeciw, bo jest naciąganiem.

                          Zobacz: Kasia pisze, że dziecko ma udział 1/3 (czyli jest trójka domowników)
                          więc ojciec ma płacić 1/3 czynszu. Wynika z tego, ze ojciec płaci 100% czynszu
                          za dziecko choć w przypadku innych składników alimentów nie pokrywa ich w całości.

                          Mawet jestem skłonny zgodzić się z Tobą i pomysłem dzielenia czynszu (prądu,
                          wody, Netu) na ilość domowników, ale wyliczoną kwotę na dziecko należy rozłozyć
                          na obydwoje rodziców - tak jak w przypadku całości alimentów.

                          Więc jeśli jest 50/50 to ojciec płaci 1/6 czynszu i opłat za media czyli 115zł.
                          • 04.07.09, 22:32
                            > ...ale wyliczoną kwotę na dziecko należy rozłozyć
                            > na obydwoje rodziców - tak jak w przypadku całości alimentów.

                            ale alimenty wcale nie polegają na podzieleniu kosztu utrzymania dziecka na pół.
                            Należy pamiętać że jedna strona obowiązek alimentacyjny spełnia również w
                            postaci starań własnych tj. poświęcania swojego czasu, prania, sprzątania,
                            gotowania itd. To również jest niebagatelny wkład w utrzymanie dziecka. Tym
                            samym podzielenie alimentów dokładnie na pół byłoby wysoce niesprawiedliwe
                            bowiem np. przy koszcie utrzymania dziecka dajmy na to 600 PLN, jedna strona
                            daje 300 PLN a druga również 300 PLN plus cała reszta tj. wikt, opierunek i cały
                            czas poświęcony dziecku ? Z daleka widac niesprawiedliwość.


                            --
                            Najczęstsze kłamstwo w Internecie?
                            - Szukałem, ale nie znalazłem.
                            • 04.07.09, 22:40
                              ... od odpowiedzi smile)

                              A pytanie było jasne: dlaczego ojciec ma płacić 100% za media i mieszkanie?
                          • 05.07.09, 00:24
                            > Zobacz: Kasia pisze, że dziecko ma udział 1/3 (czyli jest trójka domowników)
                            > więc ojciec ma płacić 1/3 czynszu. Wynika z tego, ze ojciec płaci 100% czynszu
                            > za dziecko choć w przypadku innych składników alimentów nie pokrywa ich w całoś
                            > ci.

                            a skąd niby ten wniosek, że ojciec ma płacic za całośc przypadającego na dziecko
                            kosztu mieszkania (230 zł) a nie połowy tego (czyli 115 zł) ????
                            Podano po prostu pełen koszt utrzymania dziecka. I przy koszcie 1550 zł, 400 zł
                            alimentów nie pokrywa nawet ich połowy.

                            PS. dla mnie wysoko wyglądają ubrania i obuwie za 250 zł miesięcznie dla 17-sto
                            miesiecznego dziecka.
                            --
                            Są tacy co lubią gady, ja nie.
                            • 05.07.09, 09:11
                              Kasia pisze "Opłata za mieszkanie to 1/3 kosztów mieszkaniowych rodziny, w
                              której dziecko się wychowuje" z czego wnoszę, że rodzina składa się z trzech
                              osób. Ta opłata to 230zł.

                              Jeśli rodzina składa się z trzech osób (bo rzeczywicie może byc inaczej tylko
                              Kasia niefurtunnie napisała) i czynsz dzielony jest na trzy częśći, a ojciec ma
                              płacić za całą jedną część, to wynika, że ojciec ma zapłacić za 100% czynszu
                              dziecka.

                              Podkreślam: nie chodzi mi o 100zł. Chodzi, by były jasne zasady, które łatwo
                              przestrzegać. By podatek drogowy nie szedł na emerytury, na które płaci się po
                              raz drugi.
                              • 05.07.09, 20:03
                                się facet martwisz że jest różnica 400 zeta.
                                M<atko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


                                A jak byście razem mieszkali to zastanów się i napisz ile byście na
                                dziecko wydawali?

                                ILE?
                                Czy ty wogóle wiesz ile kosztuje twoje dzicko?
                                Umiesz podać ile za leki, środki czystości i owoce?
                                Tylko te 3 pozycje wylicz.





                                "sponsorowanie żony"= za jakieś marne 4 stów- noooooo- to się dużo
                                nie na szaleje kobita twoja.
                                Sorki- ale mi się na wymiot zbiera- 400 to za jedno dziecko
                                miesięcznie za naukę języka płacę cholera.

                                ps twoje dziecko człowiecze ma prawo do takiego pozomu życia jaki ty
                                wiedziesz- mimo że z "naciągaczką" mieszka.
                                • 05.07.09, 20:20
                                  Tri, chyba czegoś nie zrozumiałeś.
                                  Podano koszty utzrymania dziecka, ogólnie, a nie koszty jakie ma
                                  ponosić ojciec.
                                  Więc udział dziecka w czynszu to 1/3 co NIE oznacza, że tyle będzie
                                  musiał ojciec pokryc.
                                  • 05.07.09, 21:54
                                    rok temu- kiedy dostałam doś godziwe zabezpieczenie na poczet
                                    utrzymania małoletnich- w trakcie trwania procesu.
                                    Otóż wiedząc że standardowo będę oskarżona o bycie piranią finansową
                                    wykazałam uczciwie:
                                    1. wysokośc sowich zarobków ( z dodatkowymi ponadnormatywnymi
                                    premiami).
                                    2. wykazałam koszt utzrymania dwójki małoletnich na podstawowym ,
                                    bardzo oszczędnym posiomie- bo uwaga!! ubiegałam się o
                                    zabezpieczenie potrzeb podstawowych a nie o alimenty- więc
                                    obliczyłam tylko koszty jedzenia, lekarst, nauki i bielizny ( bez
                                    reszty ciuchów).
                                    3.obliczyłam comiesięczne zobowiązania związane z opłatą rachunków i
                                    tutaj wykazałam dwa rodzaje kalkulacji:
                                    od swoich dochopdów odjęłam koszty stalę- czynsz, kredy, gaz, śwatło
                                    itp.
                                    o odjęciu kosztów stałych od swoich dochodów resztkę została mi
                                    kwota X- policzyłam swoje jedzenie, leki- reszta została dla dzieci-
                                    różnicę pomiędzy resztą a kosztami dzieci wnioskowałam w piśmie- że
                                    pragnę otrzymać- otrzymałam prawie tyle co chciałam.
                                    4. pokazałam również drugą metodę liczenia- koszty eksploatacyje
                                    chaty podzieliłam na 3- ja i dwoje dzieci- wyszło mi że ubiegam się
                                    o spójną, uzasadnioną kwotę.


                                    Epilog zasązonej kwoty nigdy nie otrzymałam w całości, braki łatałam
                                    kasą od rodzców i kredytem obrotowym- do komornika nie poszłam bo
                                    nie potrafiłam przełamać takiej bariery psychologicznej że mam męża
                                    ciągać komorniczo.
                                    Obecnie szykuję papiery do sprawy o alimenty- dlatego jestem
                                    poddenerwowana- przezywam to jak cholera.
                                    Za poprzedni post sorki- ale jestem nerwowa w temacie kasy.
                                    • 05.07.09, 21:55
                                      przepraszam za literówki.
                                • 06.07.09, 16:55
                                  doskonale wiem bo w moim związku ja robiłem zakupy i płaciłem
                                  rachunki. A kwota którą przyjąłem wynika z tego jak już wcześniej
                                  pisałem że Mała połowę czasu w miesiącu mieszka ze mną gdzie ma
                                  normalne warunki i rodzinną atmosferę, kurcze!
                    • 06.07.09, 16:48
                      odejmij pieluchy, lekarstwa w takiej kwocie (mam szczęście nie jest
                      przewlekle chora) oraz wyżywienie które należy przyjąćtylko w
                      weecendy
                • 06.07.09, 16:44
                  400 x 2 bo żona też ma łożyć na dziecko. Dodam jeszcze że moja
                  córeczka 20 dni w miesiącu żywi się w przedszkolu oprócz kolacji
                  więc koszty wyżywienia nie powinny być liczone w ten sposób.
                  • 08.07.09, 22:28
                    A ja zwyczajnie nie rozumiem dlaczego kochający swe dzieci faceci tak duszą te
                    pieniądze po kieszeniach i ciągle skreślają kolejne pozycje z listy wydatków.
                    Jak tak bardzo wam żal kasy, to może dajcie tyle ile możecie, żądajcie rachunków
                    a "nadpłatę" kierujcie na lokatę dla dziecka, bo przecież to tylko o jego dobro
                    wam w tym wszystkim chodzi...


                    --
                    iou
                    • 09.07.09, 09:42
                      deleine napisała:

                      > A ja zwyczajnie nie rozumiem dlaczego kochający swe dzieci faceci
                      tak duszą te pieniądze po kieszeniach i ciągle skreślają kolejne
                      pozycje z listy wydatków.

                      No jak to, przecież to proste i oczywiste: zdcydowanie bardziej
                      kochają siebie niz potomstwo. W pewnym sensie większość ojców po
                      rozstaniu odcina się emocjonalnie od dzieci i zwyczajnie woli te
                      pieniądze wydać na siebie (tudzież nową lubą). Ponadto, wielu chce
                      dopiec matkom, na zasadzie: jestes nikim i beze mnie sobie nie
                      poradzisz; dzieci schodzą na plan drugi (niczym dzieci sąsiada).



                      • 09.07.09, 10:01
                        wiosenka.pl napisała:

                        > deleine napisała:
                        >
                        > > A ja zwyczajnie nie rozumiem dlaczego kochający swe dzieci
                        faceci
                        > tak duszą te pieniądze po kieszeniach i ciągle skreślają kolejne
                        > pozycje z listy wydatków.

                        Gdybyś zobaczyła listę wydatków na dzieci, którą zrobiła moja ex, to
                        sama byś poskreślała. Sąd (kobieta!) tak zrobił. Po prostu niektóre
                        matki nie mają wstydu

                        >
                        > No jak to, przecież to proste i oczywiste: zdcydowanie bardziej
                        > kochają siebie niz potomstwo.

                        To raczej normalny odruch. Kto normalny kocha bardziej dziecko, niż
                        siebie?

                        W pewnym sensie większość ojców po
                        > rozstaniu odcina się emocjonalnie od dzieci i zwyczajnie woli te
                        > pieniądze wydać na siebie (tudzież nową lubą).

                        Podaj źródło badań - ja nie spotkałem się z taką statystyką.
                        Pozostaje jeszcze pytanie, czy ojcowie odcinają SIĘ od dzieci, czy
                        odcina ich kwoka-matka, zazdrosna o uczucia dzieci.

                        Ponadto, wielu chce
                        > dopiec matkom, na zasadzie: jestes nikim i beze mnie sobie nie
                        > poradzisz;

                        Ja chciałem dopiec matce moich dzieci na zasadzie: proponowałem ci
                        spokojne rozstanie, a ty zafundowałaś dzieciom brazylijską
                        telenowelę z elementami thrillera, no to bawmy się w tę grę.
                        • 09.07.09, 12:48
                          fragile66 napisał:

                          > Pozostaje jeszcze pytanie, czy ojcowie odcinają SIĘ od dzieci, czy
                          > odcina ich kwoka-matka, zazdrosna o uczucia dzieci.

                          To jest najlatwiejsze, najwygodniejsze i najprostsze wytlumaczenie
                          ojca dlaczego zanika jego wiez z dzieckiem. Tez zostalam obwiniona o
                          odcinanie doroslej corki od ojca a mieszkam 2 tys kilometrow od niej!

                          > Ja chciałem dopiec matce moich dzieci na zasadzie: proponowałem ci
                          > spokojne rozstanie, a ty zafundowałaś dzieciom brazylijską
                          > telenowelę z elementami thrillera, no to bawmy się w tę grę.

                          Moj eks maz tez mi proponowal "spokojne" ( w jego mniemaniu)
                          rozstanie: na jego warunkach, tak, aby jemu bylo dobrze, nie liczac
                          sie zupelnie z moim zdaniem, nie dazac do kompromisu . No to
                          podziekowalam za taki spokoj...
                        • 09.07.09, 16:03
                          > Kto normalny kocha bardziej dziecko, niż
                          > siebie?
                          >

                          normalne matki.

                          Jakoś tak już w naturze jest, ze samica w obronie swojego potomstwa
                          jest w stanie poświęcić swoje życie (u zwierząt innych niż ludzie
                          zamiast słowa "poświęcenie" należałoby napisać "utrata instynktu
                          samozachowawczego")

                          --
                          Są tacy co lubią gady, ja nie.
                          • 09.07.09, 16:24
                            ... bo po poświęceniu życia przez matke potomstwo w większości ginie
                            z głodu albo pada ofiarą innych zwierząt.

                            W samolocie maskę telenową (przy dekompresji) najpierw zakłada
                            opiekun dziecka, a potem nakłada dziecku nawet jeśli miałby tym
                            narazić malucha na uduszenie. Założenie dziecku, a narażenie
                            dorosłego na uduszenie, i tak skazuje dziecko na śmierć z prostej
                            zależności: ktoś kto nie umie obsłużyć maski zginie i tak bez pomocy
                            dorosłego.

                            Ale to bardziej pragmatyka, nie miłość.
                            • 09.07.09, 16:37
                              > Ale to bardziej pragmatyka, nie miłość.

                              no własnie.
                              A pytanie dotyczyło uczuć (kochania dziecka).
                              --
                              Jednak niektórzy ludzie to gady.
                              • 09.07.09, 16:42
                                ... i właśnie interesuje mnie sposób wyrażania tej miłości do
                                dziecka, która jest większa niż matki do siebie samej.

                                Jaki to ma wymiar?
                                • 09.07.09, 16:44
                                  Jaki to ma wymiar?

                                  Mysle , po Twoich wypowiedziach , ze niedostrzegalny dla Ciebie .
                                  Po co komu uratowany opiekun skoro zgineło dziecko???
                                  • 09.07.09, 16:52
                                    Po jemu samemu.

                                    smile
                                • 09.07.09, 23:25
                                  tricolour napisał:

                                  > ... i właśnie interesuje mnie sposób wyrażania tej miłości do
                                  > dziecka, która jest większa niż matki do siebie samej.
                                  >
                                  > Jaki to ma wymiar?

                                  no np. taki, że matka będzie niedojadać by dojadało jej dziecko. Albo będzie
                                  chodzić 10 sezon w tych samych nutach, bo dziecku trzeba kupić nowe, bo
                                  niezdrowo jest chodzić w za małych.

                                  A w sytuacjach ekstremalnych np. wojna - to sam powinieneś wiedzieć jaki to ma
                                  wymiar. Dosłownie - życiowy.
                                  --
                                  Jednak niektórzy ludzie to gady.
                                  • 09.07.09, 23:25
                                    > chodzić 10 sezon w tych samych nutach

                                    butach oczywiście smile
                                    --
                                    Są tacy co lubią gady, ja nie.
                      • 09.07.09, 10:07
                        ... kochać siebie bardziej niż potomstwo czy kogokolwiek innego.
                        • 09.07.09, 12:06
                          tricolour napisał:

                          > ... kochać siebie bardziej niż potomstwo czy kogokolwiek innego.

                          Toteż w odczuciu facetów, to własnie zupełnie normalne, ze najpierw
                          zaspokajają swoje potrzeby, a potem - dzieci.
                          • 09.07.09, 13:03
                            wiosenka.pl napisała:


                            > Toteż w odczuciu facetów, to własnie zupełnie normalne, ze
                            najpierw
                            > zaspokajają swoje potrzeby, a potem - dzieci.

                            Dokladnie tak. Bywa, ze tylko swoje, a dzieci dopiero zmuszeni przez
                            sad.
                          • 09.07.09, 15:37
                            ... i nie tylko w odczuciu facetów.

                            Potrzeby zaspokaja sie tej osobie w pierwszej kolejności, która jest
                            odpowiedzialna za rodzinę, od której zależy byt rodziny czy
                            przyszłość.
                            • 09.07.09, 16:54
                              > Potrzeby zaspokaja sie tej osobie w pierwszej kolejności, która
                              >jest odpowiedzialna za rodzinę, od której zależy byt rodziny czy
                              > przyszłość.

                              No więc niedzielny tatuś zaspakaja najpierw swoje potrzeby
                              (świadomy, ze od niego zależy byt rodziny) i ... na dzieci mu już
                              nie wystarczasad Wszystko się zgadza, jesteśmy w punkcie wyjścia
                              (egoizm + zrobienie matce na złość)
                              • 10.07.09, 09:35
                                Piszesz Saternus, że doskonale wiesz co ile kosztuje i za jaka kwotę
                                można utrzymać przedszkolaka, a potem piszesz coś takiego:
                                "1600 to duża przesada choćby samo wyżywienie: dziecko przez 20 dni
                                w miesiącu jada 3 posiłki w przedszkolu więc koszty wyżywienia z
                                pewnością są niższe. Owszem niczego córce nie brakuje. Ma w zasadzie
                                wszystko ale ta kwota...jest z matrixa."
                                Jak moja ex powiedziała ile potrzebuje na dzicko alimentów to się
                                postukałem w głowe. Osiem stów z mojej stony na taka kruszynkę? No
                                może 350-400 to bym dał ale...
                                Jednak odłożyłem koronę z głowy, kalkulator z biurka i cały dzień
                                przesiedziałem nad wyliczeniami, paragonami ( mieliśmy zawsze
                                zwyczaj zbierania do pudełka) i netem.
                                Zdębiałem!
                                Ex chciała 50%, kosztów, czyli 800zł właśnie, ale nie policzyła
                                przecież tylu rzeczy! Spotkalismy się, dyskutowalismy o każdym
                                wydatku, ustaliliśmy zasady kupowania rzeczy bez konsultacji ze mną
                                i tych o których zakupie decydujemy razem. Teraz płacę 700 zł ale
                                wieksze wydatki, prywatnego lekarza, rowerek, a nawet dobre buty na
                                zimę płacimy po połowie umawiając się przed zakupem co trzeba i ile
                                możemy wydać.
                                I mimo, iż jak Ty to nie ja wybrałem wolność i doprowadziłem do tej
                                całej sytuacji nie znaczy to, że mam karać dziecko za 'winy' żony i
                                wmawiać całemu światu, że nie wiem, że jak dziecko chodzi do
                                przedszkola to nie zje przed nim śniadania i nie zje obiadu z
                                rodzicem po przedszkolu, mimo, iż już trzeba było wydać te 5 zł na
                                tzw, stawke żywieniową.
                                Zastanawia mnie też, jak ci rodzice oburzający się, że muszą wyżywić
                                się za połowę stawki dziecka nie rozumieją, że decydując się na te
                                właśnie dziecko świadomie podobno podjeli decyzję, że własnie jemu,
                                a nie sobie będa zmieniali ubrania co pare miesięcy, kupowali
                                najlepsze owoce, wybierami najzdrowszą szynkę itp, a swoje potrzeby
                                przesuna na plan dalszy.
                                Jako świadomy ojciec wiem, że kupię na spacerze dziecku soczek za 3
                                zł, a sobie jakieś tanie badzieiwe kolorowane i barwione, jeżeli mam
                                tylko 4 zł do dyspozycji na ten cel, a moje stopy się już nie
                                kształtują więc rodzaj wkładki w butach to juz wyłącznie mój
                                komfort,a nie konieczność itp.
                                Tak łatwo piszesz: "...koszty z pewnością są niższe".
                                No to są niższe, czy nie są?
                                To twoje przypuszczenie, czy wynik świadomogo obliczena i
                                uczestniczenia tych kosztów?
                                Z mojego świadomogo obliczenia wynika, że wyżywienie mojego dziecko
                                Z PEWNOŚCIĄ kosztuje więcej od czasu rozpoczęcia przedszkola - muszę
                                zapłacić dodatkowe 5 zł obowiązkowej stawki, a je i tak w domu tak
                                samo - no chyba, że Ty swoje dziecko obudzone o 6:30 przetrzymasz na
                                siłę bez śniadania, bo przecież zapłaciłeś już za śniadanie o 9 w
                                przedszkolu. Jak wrócicie do domu to też pamiętaj by swój obiad
                                zjeść w zamknietej łazience w ukryciu przed przedszkolakiem, który
                                swój obiadowy ryż z jabłkiem zjadło przecież o 12 i teraz należy się
                                już tylko kolacja o 19.
                                Hm...
                                Ludzie myślący jak S. - opamiętajcie się, siądźcie ze swoimi ex,
                                policzcie na spokojnie, przedyskutyjcie spokojnie wszystkie wydatki,
                                pomyślcie o możliwościach i pomyślcie o dzieciakach!

                                Mam gdzieś stado oburzonych, które tu zaraz na mnie napadnie, wiem,
                                wiem - są rodziny które muszą to i tamto za tyle i tyle, ale do
                                cholery - patrzcie na siebie, nie innych i to tylko w perspektywie
                                tego ile najwięcej możecie zrobić dla dziecka wspólnie, bo w każdych
                                rodzinach, nawet rozbitych właśnie dziecko powinno być priorytetem.
                                (z góry sory za błędy-dysortograf z wieloletnim doświadczeniem;o)
                                • 10.07.09, 13:13
                                  Po przeczytaniu Twego posta - zdębiałam! To jeszcze tak porafiący
                                  myśleć faceci istnieją???
                                  • 10.07.09, 13:21
                                    ... przeczytaj drugi post z wątku.

                                    smile)
                                    • 10.07.09, 13:36
                                      Brawo!
                                      I takich ludzi nie trzeba zmieniać...wg nas.
                                      A innych kochane nigdy na takie myslenie nie naprowadzimy
                                      --
                                      "...Nie wierz swym oczom, szepnął wiatr
                                      jeżeli kochasz, sercem patrz..."
                                • 14.07.09, 14:18
                                  Chylę czoła... Jesteś drugim mężczyzną - jakiego zanm - który ma
                                  takie poglądy w kwestii "porozwodowej" opieki nad dzieckiem.
                                  Pierwszy to mój obecny partner. Płaci 350 zł alimentów, bo tak
                                  umówili się z byłą żoną, ale wszystkie większe wydatki pokrywają po
                                  połowie. Wyjazdy na obozy narciarskie, książki do szkoły, "nagłe
                                  przypadki". Wiem, że kwota 350 zł to niewiele, ale była żona mojego
                                  partnera ma własny niewielki parter domku i opłaty nie są tam tak
                                  wysokie jak w mieszkaniach czynszowych. Zreszta sama tę kwotę
                                  zaproponowała. Oczywiście - obie strony są w tym przypadku super -
                                  kiedy czasem brakuje funduszy (praca zależna od prowizji), to mój
                                  płaci w ratach lub wcale, ale w następnym miesiącu oddaje całość
                                  (często nawet z nadwyżką). Dzieje się tak oczywiście przy obopólnym
                                  porozumieniu - bez niego nigdy by sobie nie pozwolił na taką
                                  samowolkę. Dla niego najważniejszy jest syn - i to w nim cenie
                                  najbardziej!
                                • 07.08.09, 13:15
                                  jestem pod wrażeniem Twojej wypowiedzi i ludzkiego podejścia do
                                  sprawy,
                                  ja na rozprawie usłyszałam od mojego (jeszcze do października, albo
                                  i dłużej) m, ze 200 zł miesięcznie na wyżywienie 9latki w fazie
                                  przedcukrzycowej (konkret dieta) to maks wydatków oraz, że z powodu
                                  obrotnej matki (czyli mnie), której koleżanki przynoszą rzeczy po
                                  ich dzieciach (też po swojej oddaję, bo czemu nie) to nasza córka
                                  nie potrzebuje już odzieży!
                                  sam ojciec przyznał się do wydatków w wysokości ok.700zł
                                  na "papierosy, wodę i softdrinki" (wikt i opierunek 10miesięcy w
                                  roku zapewnia mu armator)
                                  Pani sędzia zdębiała
                                  właśnie brak porozumienia w kwestii kompromisu alimentacyjnego nie
                                  pozwolił na zakończenie sprawy, byle do jesieni
                                  teraz tatuś jest od 17lipca w Polsce, zabrał swoje rzeczy, a małej
                                  poświecił całe 4,5 godziny na przestrzeni tego czasu!!! nie wykonał
                                  ani jednego telefonu, ani jednego smsa!!! przyniósł zaległy prezent
                                  urodziny (stoi w kącie) i to by było na tyle w ramach jego
                                  imponuącego wkładu w jej życie. Słowem nie zahaczył o
                                  wakacje/plany/propozycje...
                                  beztroskie podejście jest takim od lat, w sądzie nie potrafił
                                  wskazać żadnych konkretncyh wartości kosztowych związanych z córką,
                                  a jego pełnomocnik zaangażowanie w dbałość o dziecko ojca
                                  argumentowal zakupem laptopa i mp4

                                  dziekuję Ci, za nadzieję, że mężczyzna może być ludzki
                          • 10.07.09, 14:45
                            No jasne kobietki wszystkich facetów pakują do jednego wora. A może
                            by tak czasem spojrzeć w lusterko i zobaczyć ile kasy wydajecie na
                            kosmetyki, ubrania etc.Ja wydaję więcej na dziecko niż na siebie ma
                            lokatę zabawki angielski wycieczki itd. Ciekawe co zaoferuje jej
                            moja żona. Ma wyższe wykształcenie a marnie zarabia więc niech się
                            weźmie do uczciwej pracy bo czasu ma znacznie więcej niż wcześniej.
                            Mówiłem już że dziecko po0łowe miesiąca spędza ze mną i raczej za
                            mamusią, która wyfrunęła z domu za swoją nową miłością, nie tęskni.
                            • 10.07.09, 21:11
                              Kolega S. z tych nierefolmowalnych ;o(
                              No to się kolego za Ciebie zaczynam wstydzić lekko, bo:
                              - 'Kobietki' tak samo pakują wszystkich facetów do jednego wora jak
                              faceci kobietki...
                              - Jeżeli wydajesz więcej na dziecko niż na siebie to coś mi nie gra
                              w twoich wyliczenieach: była mowa w Twoim pierwszym poście, że
                              zarabiasz o ile mnie pamięć nie myli netto 2,8 tyś coś tak, a na
                              dziecko piszesz, że 'masz zamiar' dawać 400, a jeżeli dostaniesz
                              opiekę naprzemienną, to jeszcze połowę tej kwoty, tak???
                              Może to wyższa matematyka, nie wiem, przerosło mnie to...
                              - 'Ciekawe co zaoferuje jej moja żona" siebie, miłość, czas, no i z
                              tego co wynika z twoich słów będzie zmuszona również i całą różnicę
                              pomiedzy tzw. kosztami utrzymania dzieca, a twoimi 200, czy nawet
                              400 zł!
                              - 'Ma wyższe wykształcenie a marnie zarabia' - no to się akurat
                              zdaża, sam często miewam tzw. gule jak widzę poziom życia kumpli po
                              zawodówkach to przez chwilę żałuję, że 5 lat 'zmarnowałem' zamiast
                              lecieć od razu z np kafelkami...
                              - 'więc niech się weźmie do uczciwej pracy' To
                              zarabiając 'nieuczciwie' zarabia się 1000zł brutto? I to się ludziom
                              opłaca?
                              - '...bo czasu ma znacznie więcej niż wcześniej.' A co ciekawe - aż
                              tyle jej do tej pory zajmowała obsługa Ciebie?
                              - 'Mówiłem już że dziecko po0łowe miesiąca spędza ze mną i raczej za
                              mamusią, która wyfrunęła z domu za swoją nową miłością, nie tęskni.'
                              A może Ci się tylko tak wydaje? Pewny jesteś? A może jakby
                              odczuwając Twoje tak negatywne nastawienie do jej mamy wie, że
                              tęsknić nie może, bo 'Ci podpadnie'?
                              Możesz sobie moją dobrą radę potraktować dowolnie, ale ze względu na
                              dobro twojej córy, swoje psychologiczne wykształcenie i niestety
                              osobiste doświadczenie w relacjach rodziny 'rozbitej', nie moge jej
                              nie napisać:
                              otóż wieje od ciebie tyle jady w stosunki do matki twojej córki, że
                              chociażbyś nie wiem jak chciał to przed córka ukryć to nie dasz
                              rady - dzieci to mądre istotki!!! Emocjonalnie ja zaszczujesz -
                              wiesz mi - znam to z doświadczenia zawodowego - to do Ciebie
                              wróci... Wybacz jeżeli zabrzmiałem teraz jakos moralizatorsko - nie
                              chcę Cię do siebie zrażać, czy obrażać - absolutnie. Po prostu znam
                              te tematu jakby 'od środka' i wiem jak się zaczynają problemy i jak
                              się kończą... Życzę Ci umiejętności trzeźwej tego oceny.
                              • 29.07.09, 21:35
                                Przeczytałam z ciekawości cały wątek. Jestem pod ogromnym wrażeniem twojej
                                wypowiedzi Takisiakinijaki.
                                Mówię to jako matka dwójki (3 lata i 11 miesięcy). Mój ex płaci po 500 zł na
                                dziecko. Taką kwotę ustaliliśmy razem przed złożeniem pozwu. Ale jak ma taką
                                możliwość uczestniczy w jakimś stopniu w dodatkowych wydatkach. Ostatnio
                                rzadziej ale jak ma, nie liczy każdej złotówki na soczek, jaki kupił podczas
                                spaceru synkowi czy córce.
                                Uważam, że koszt utrzymania dziecka jest zdecydowanie większy niż
                                1000zł/miesięcznie. Oczywiście nie każdy musi się z tym zgodzićsmile

                                miłego wieczoru
                                Donia
                                --
                                Nie faworyzuj mniejszości. Wpuszczając przed siebie auto wyjeżdżające z
                                podporządkowanej uszczęśliwiasz jednego, a wkurzasz dziesiątki jadących za tobąsmile))
                            • 10.07.09, 21:39
                              saternus1 napisał:

                              > No jasne kobietki wszystkich facetów pakują do jednego wora. A
                              może
                              > by tak czasem spojrzeć w lusterko i zobaczyć ile kasy wydajecie na
                              > kosmetyki, ubrania etc.Ja wydaję więcej na dziecko niż na siebie
                              ma
                              > lokatę zabawki angielski wycieczki itd. Ciekawe co zaoferuje jej
                              > moja żona. Ma wyższe wykształcenie a marnie zarabia więc niech się
                              > weźmie do uczciwej pracy bo czasu ma znacznie więcej niż
                              wcześniej.
                              > Mówiłem już że dziecko po0łowe miesiąca spędza ze mną i raczej za
                              > mamusią, która wyfrunęła z domu za swoją nową miłością, nie
                              tęskni.

                              Rozumiem, że Ty nie kupujesz sobie nowych ubrań, ani kosmetyków???
                              Pytasz, co Twoja żona zaoferuje Waszemu dziecku? Otóż skoro Ty
                              zajmujesz się dzieckiem przez 1 (słownie jeden) tydzień, a ona przez
                              3(słownie trzy) tygodnie, to jakby oferuje ze swojej strony nieco
                              więcej CZASU, OPIEKI, MIŁOŚCI, ZABAWY, itd itd. Nie musisz przecież
                              opłacać swojemu dziecku lokaty, lekcji angielskiego (wystarczy jak
                              będzie umiało polski), kupować nowych zabawek (niech bawi się
                              starymi), wycieczki też nie są wskazane, bo nabawi się jeszcze
                              choroby lokomocyjnej i będziesz miał dodatkowy koszt zakupu leków.
                              Żenada!!!
                              • 10.07.09, 21:51
                                Przepraszam, przeoczyłam info, że będziesz starał się o opiekę nad
                                dzieckiem w połowie z żoną. Nie zmienia to faktu, że Twoja żona
                                zaoferuje dziecku dokładnie to, co już napisałam poniżej.
                              • 16.07.09, 09:33
                                Ojciec sam może opłacić dziecku lekcje angielskiego i zabrać
                                na wakacje, pośrednictwo matki dziecka nie jest mu do niczego
                                potrzebne. Matka będzie mogła się w tym czasie zająć swoją nową
                                miłością, a nie zaspokajaniem potrzeb dziecka, któremu rozpieprzyła
                                rodzinę.
    • 16.07.09, 08:14
      Wysokość alimentów zależy od potrzeb dziecka oraz możliwości zarobkowych
      rodziców. Patrząc na proporcje waszych zarobków , to po rozwodzie dziecko może
      zdecydowanie stracić na standardzie życia.Ty przeciwnie.
      Teoretycznie sąd może zasądzić alimenty nawet do 60% Twoich zarobków, i myślę,
      że żona może się starać o zdecydowanie wyższą kwotę i ma bardzo duże szanse,
      żeby to wywalczyć.
      Moim zdaniem 400zł to przy Twoich zarobkach dość niska kwota, znam też potrzeby
      dziecka (sama mam dwójkę). Jeżeli żona zgadza się polubownie na 400zł to "z
      pocałowaniem ręki" zgódź się, bo możesz mieć przyznaną opiekę naprzemienną a
      zarazem dodatkowo 600złlub więcej alimentów.
      W mojej subiektywnej opinii przy takiej kwocie alimentów i takich możliwościach
      zarobkowych powinieneś być dodatkowo sponsorem takich wydatków jak narty, rower.
      A swoją drogą rozumiem Twoje obawy co do przeznaczenia tych pieniędzy. Myślę ,że
      wynika to w dużej mierze z nieznajomości rzeczywistych wydatków (żyjąc w
      kompletnej rodzinie nie liczymy wydatków w rozbiciu na każdego jej członka).
      • 19.07.09, 22:51
        Dzięki za normalną odpowiedź. Ja złożyłem pozew o rozwód z
        orzekaniem o winie więc sąd do którego żona złożyła o alimenty
        oddalił wniosek do czasu rozpatrzenia sprawy przez sąd gdzie będzie
        się odbywać sprawa rozwodowa. Za jeden miesiąc gdzie dziecko
        przebywało z żoną 2 tygodnie przyznano jej 300zł choć sąd wystąpił z
        kwotą 200. Ja podwyższyłem o 100 zł. Obecnie mieszka u kolesia do
        którego odeszłą 3 domy dalej. Dzisiaj był tam niezła imprezka a rano
        dzieci miały spleśniały chleb i brakło gazu więc pojechali do
        wynajmowanego przez żonę mieszkania. Wiem to bo powiedział to jego
        syn do matki z którą utrzymuje dobre relacje i wymieniamy się
        informacjami. Idziemy razem do psychologa rodzinnego co mamy robić
        bo sytuacja jest chora.
        • 20.07.09, 04:09
          saternus1 napisał:

          >Ja podwyższyłem o 100 zł. Obecnie mieszka u kolesia do
          > którego odeszłą 3 domy dalej. Dzisiaj był tam niezła imprezka a rano
          > dzieci miały spleśniały chleb i brakło gazu



          No to masz człowieku problem. Jak masz swój odrębny majątek to szybko go na
          kogoś zaufanego sceduj, bo Ci go przechleją, dziecko kiedyś będzie potrzebować
          więcej, a skąd wtedy weźmiesz, pomyśl co da się jeszcze uratować. Ok. kiedyś,
          przyjdzie pora, podziękujesz za dobra radę, a teraz z rozumem działaj.
          --
          "Szczęśliwym zwycięzcom historia zawsze wybacza". - Gogol
          • 24.07.09, 12:38
            No pewnie by tak było gdyby nie to że w zamian za rozwód bez
            orzekania o winie podpisaliśmy rozdzielność majątkową. Cóż jednak z
            tego skoro uczy dziecko kłamać dowiedziałem się np. że córka chciała
            do mnie iść a żona powiedziała że tata by ją nie wpóścił. Więc nie
            mam skrupułów i wystąpiłem z wnioskiem o rozwód z orzekaniem o jej
            winie. Wczoraj dostałem wezwanie na rozprawę. Miesiąc po złożeniu
            wniosku. Dziwne. Koleżanka składała miesiąc wcześniej a pierwasza
            rozprawa będzie w listopadzie.
    • 16.07.09, 12:46
      saternus1 napisał:

      > Proszę o podanie przybliżonej kwoty alimentów na 5 letnie dziecko
      > jeśli ja zarabiam 2800 zł netto a żona ma udokumentowane 1000
      > brutto.

      Na moje oko to bardzo proste wyliczenie, postaram się nie odstawać od pewnych tu
      wypowiedzi i tak 2800+1000 daje nam 3800 / 2 to jakieś 1900 zł alimentów na
      miesiąc, chyba nie będzie krzywdy dla nikogo - prawda?
      --
      "Szczęśliwym zwycięzcom historia zawsze wybacza". - Gogol
      • 17.07.09, 10:35
        sauber1,
        moja wypowiedź nie wzięła się z obliczeń, jakie przedstawiasz,

        nie jestem biegła w tego typu sprawach, ale sprawę o alimenty przeszłam,
        i myślę , że saternus1 ma całkiem realne szanse na alimenty w kwocie ok 1000zł
        (oczywiście ,jeżeli żona się odpowiednio postara i udokumentuje co trzeba), więc
        z tego punktu widzenia, propozycja 400zł jest w jego przypadku nie do odrzucenia,
        • 17.07.09, 11:11
          brunia27 napisała:

          > sauber1,
          > moja wypowiedź nie wzięła się z obliczeń, jakie przedstawiasz,
          >
          > nie jestem biegła w tego typu sprawach, ale sprawę o alimenty przeszłam,
          > i myślę , że saternus1 ma całkiem realne szanse na alimenty w kwocie ok 1000zł
          > (oczywiście ,jeżeli żona się odpowiednio postara i udokumentuje co trzeba), wię
          > c
          > z tego punktu widzenia, propozycja 400zł jest w jego przypadku nie do odrzuceni
          > a,

          Może powiem tak, spotkałem taką sympatyczną znajomą, w krótkiej rozmowie
          zauważyłem, że brakuje jej środków na życie, mąż zostawił ją z trójką dzieci dla
          jakiejś siksy. Alimentów przy rozwodzie dostała grosze, gdy ją zapytałem czy nie
          mógł by jej płacić więcej, jakoś tak dziwnie i nagle nie wiedzieć czemu
          rozpłakała się, aż mi było głupio. Po kawie i kolejnym ciasteczku zaczęła
          sugerować mi, że on kombinator, nielegalnie pracuje, a zarabia dużo, miga się by
          czasem nie płacić więcej. Nie mogłem inaczej, jak tylko podyktować treść pozwu z
          trzykrotnym podwyższeniem kwoty, oczywiście, że miało dziewczę opory, jak i na
          to by wpisać szczegółowo, gdzie pracuje ile zarabia, z podaniem nazwisk osób
          które nie są w stanie zaprzeczyć tym faktom. Po kilkunastu tygodniach, całkiem
          przypadkowo spotkałem ich w komplecie, nawet w pierwszej chwili nie poznałem,
          tak normalnie wyglądali wmieszani w tłum. Przyznała mi, że wiara w siebie cuda
          czyni i a łatwiej im jest teraz. Niby nic, a cieszy - prawda?
          --
          "Szczęśliwym zwycięzcom historia zawsze wybacza". - Gogol
          • 17.07.09, 11:21
            Czyli? wystarczy jeśli kobieta zagrozi mężowi wysokimi alimentami by wolał z nią
            nadal być niż z niezamożna ukochaną? (tą wersję potwierdza historia znajomych)
            • 17.07.09, 11:31
              ravny napisał:

              > Czyli? wystarczy jeśli kobieta zagrozi mężowi wysokimi alimentami by wolał z ni
              > ą
              > nadal być niż z niezamożna ukochaną? (tą wersję potwierdza historia znajomych)

              Tylko czasem jest tak, że już dłużej nie da się być razem, współczuć
              zniewolonym, którzy już nie są w stanie wyjść z tego impasu, ale kto szuka ten
              znajdzie, a wyjść jest wiele ...
              --
              "Szczęśliwym zwycięzcom historia zawsze wybacza". - Gogol
              • 17.07.09, 11:58
                do saternusa1

                nie dziel włosa na czworo, i nie rozmyślaj jak Twoja była bawi sie przez cały
                miesiąc za te 400zł ze swoim przyszłym smile

                wiem, ile dzieci "kosztują" ,a ta kwota to naprawdę niewiele przy Twoich
                możliwościach,

                P.S. bywają ojcowie, którym to Sąd musi powiedzieć, że mają obowiązek
                współutrzymywać dziecko, a kwota 200zł jest co najmniej śmieszna (tak było z
                ojcem moich dzieci, który do teraz tego nie rozumie, ale potrzebował orzeczenia
                Sądu w tej sprawie, więc go ma)
                • 17.07.09, 12:20
                  i jeszcze dodam, że nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy obserwuję jak ojcowie
                  wyliczają :zbyt duży metraż mieszkania byłej, niepotrzebne markowe buty,
                  przeliczają na użytkownika opłatę stałą za prąd , liczą zjedzone jogurciki i
                  wypite soczki, gaszą każdą zapaloną żarówkę (bo z ich pieniędzy przecież)

                  tym samym denerwuje mnie sposób wyliczania saternusa1 w przypadku opieki
                  naprzemiennej, która w połączeniu z jego poglądami na temat wysokości alimentów
                  ,w rzeczywistości jest wyrazem egoizmu ojca a nie
                  troski o dobro dziecka,
                  • 20.07.09, 04:35
                    brunia27 napisała:

                    > i jeszcze dodam, że nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy obserwuję jak ojcowie
                    > wyliczają :zbyt duży metraż mieszkania byłej,...


                    Może całkiem niepotrzebnie, może ci znienawidzeni przez Ciebie ojcowie czasem
                    zmysł matematyczny i logiczne myślenie posiadają?
                    To odpowiedz mi na takie pytanie, czy wynajmować apartament za 10 tysięcy zł na
                    miesiąc nie jest lekką przesadą, mając na uwadze inne jeszcze okoliczności i nie
                    tylko z finansami związane ???


                    --
                    "Szczęśliwym zwycięzcom historia zawsze wybacza". - Gogol
                    • 20.07.09, 09:19
                      sauber1

                      apartament za 10tys.jest dla mnie przesadą i to dużą, ale jest to moja
                      subiektywna ocena, wolałabym przeznaczyć te pieniądze na rozwijanie
                      zainteresowań dzieci, jakieś kursy, czy np.zwiedzanie świata niż nabijać kieszeń
                      jakiegoś developera ,
                      to jest jednak moja ocena i mogę zrozumieć, że nie podzielasz mojego zdania w
                      tym temacie,

                      ludzie żyją na różnym standardzie życiowym, jeżdżą konno, grają w golfa itd.
                      w przypadku saternusa1 widać jednak, że dziecko ewidentnie straci na poziomie
                      życia w porównaniu do swojego taty (przed rozwodem mieli razem coś około
                      4tys./m-c/3osoby,teraz on sam ma 2800, a dziecko z żoną ponad 1tys.)

                      logicznie myślącym tatusiom, proponuję pójść na zakupy z dzieckiem ,
                      pozwolić mu wybrać jogurt, potem zamienić go na tańszy,

                      potem niech zrobią resztę zakupów codziennych (wg własnego gustu i smaku, z
                      uwzględnieniem potrzeb dziecka, łącznie z papierem toaletowym 8zł za 6 rolek-
                      cena standard)

                      potem niech uruchomią swój zmysł matematyczny i policzą ile potrzeba pieniędzy
                      na zwyczajne, "bezluksusowe" utrzymywanie dziecka,

                      i niech to zrobią zanim łaskawie dorzucą 100zł
                      ( tu pan saternus1 okrył się chwałą na forum, bo podważył decyzję Sądu w tej
                      sprawie i podniósł stawkę o całe 50% smile


            • 20.07.09, 04:26
              ravny napisał:

              > Czyli? wystarczy jeśli kobieta zagrozi mężowi wysokimi alimentami by wolał z ni
              > ą
              > nadal być niż z niezamożna ukochaną?


              Sorki, ale my się tu nie zrozumieliśmy chyba do końca, mówiąc, że w komplecie,
              na myśli miałem znajomą i jej dzieci, ex małż zgonie z wyrokiem sądu płaci
              trzykrotnie więcej i wcale się nie burzy, choć nadal jest ze swoja siksą, a czy
              ona zamożna, mnie nie interesuje,ja co swoje dostałem, a i mam satysfakcje że
              kobietka zadowolona i jej dzieciom wrócił uśmiech na twarze smile
              --
              "Szczęśliwym zwycięzcom historia zawsze wybacza". - Gogol
              • 23.07.09, 13:36
                dzien dobry,
                przeczytalam watek.
                Jestem corka rozwiedzionych rodzicow.
                Moj tata placil mi 300 zl alimentow plus 100 zl kieszonkowego (2
                lata temu - mialam 21 lat).Taka kwote placil mojej mamie od 15 roku
                mojego zycia. Wczesniej to bylo 150zl/dziecko a pozniej 200.
                Gdy poszlam do pracy zrezygnowalam z alimentow. Moj tata podniosl
                wtedy mojej siostrze o 100 zl (dostaje teraz w sumie 500 zl).

                Gdy bylam mala mama zarabiala jakies 1300 zl. Pamietam ze balam sie
                jej powiedziec ze trzeba zaplacic za komitet rodzicielski czy kupic
                nowe podreczniki. Do tej pory to pamietam.

                Zastanowcie sie, Rodzice, czy Wasze dzieci nie zasluguja na dobre
                zycie, nawet gdy Wy juz nie kochacie drugiego rodzica Waszego
                dziecka.
                • 24.07.09, 12:45
                  Owszem kochacie, ale dla mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby mieć
                  córkę przy sobie gdzie wiedziałbym że nic jej właśnie nie zabraknie.
                  A pieniądze z alimentów wydatkowane są z głową a nie tracone na
                  rozrywkę i alkohol mojej (mam nadzieję że szybko) byłej żony.
                  • 24.07.09, 12:57
                    to walcz o córkę! najłatwiej powiedzieć, że kasa z alimentów idzie
                    na rozrywkę mamusi. Moja mama przeznaczała na nas o wiele więcej niż
                    te kilka stówek alimentów. Same podręczniki to była miesięczna ich
                    wysokość. Nie mówiąc już o tornistrze, piórniku i innych bzdetach. A
                    jeść też musiałam.
                    Ile wydajesz na siebie miesięcznie, a ile dajesz na dziecko?
                    • 25.07.09, 15:55
                      Ja chcę ustanowić opiekę naprzemienną. To będzie rozwiązanie
                      sprawiedliwe dla wszystkich a dla dziecka najlepsze z możliwych. U
                      mnie nie zabraknie jej niczego, no może mamusi ale to dostanie od
                      żony w drugiej połowie miesiąca. Zresztą samą kasą się nie
                      kształtuje człowieka owszem to pomaga ale znam wielu ludzi którzy
                      mają wszystko a nie mają nic.
                      • 27.07.09, 10:31
                        hej,
                        nie wiem ile lat ma Twoja Malutka, ale moge się założyć, że takie
                        rozbicie na dwa domy nie ma sensu. Mała będzie miała zachwiane
                        poczucie bezpieczeństwa, oraz ciągłe poczucie rozbicia. Jeśli możesz
                        walcz o opiekę stałą.
                        • 29.07.09, 11:35
                          No hej,
                          mała ma 5 lat powiem Ci że w Polsce prawo jest tak skonstruowane, że
                          raczej nie mam szans, tym bardziej że ona nie była złą matką.
                          Troszkę o tym czytałem jeśli Cię to interesuje to polecam artykuł
                          kpor.pl/index.php?option=com_content&task=blogsection&id=11&Itemid=34
                          Pozdrawam
                          • 02.08.09, 13:14
                            A czy to prawda, że wysokość alimentów nie może przekroczyć 60%
                            miesięcznych dochodów??
                            • 02.08.09, 16:19
                              gedeon2 napisał:

                              > A czy to prawda, że wysokość alimentów nie może przekroczyć 60%
                              > miesięcznych dochodów??

                              Można by się pokusić na takie pytanie: czy to jest fałszem, czy prawdą?
                              --
                              Kto by wierzył wszystkiemu, co gadają ludzie, wiedziałby tylko połowę tego, co
                              robią.
                            • 07.08.09, 14:47
                              gedeon2 napisał:

                              > A czy to prawda, że wysokość alimentów nie może przekroczyć 60%
                              > miesięcznych dochodów

                              Nieprawda. Wysokosć alimentów zalezy od MOZLIWOŚCI zarobkowych rodziców, a nie od zarobków, zatem mozliwe jest, ze bezrobotnemu "przysolą" tysiąc złotych, zwłaszcza jeśli to np. bezrobotny dentysta.
                              Te 60% to prawdopodobnie chodzi o wysokość do jakiej komornik moze ściagać długi z pensji.
                              --
                              Lider zespołu deathmetalowego Behemoth Adam Darski potwierdził oficjalnie, iż łączy go mroczny romans z królową kiczu Dorotą Rabczewską. Polski satanizm poniósł niepowetowaną stratę. W akcie protestu w najbliższy piątek postaw w oknie zapalonego kota.
                              • 13.08.09, 02:46
                                virtual_moth napisała:

                                > > A czy to prawda, że wysokość alimentów nie może przekroczyć 60%
                                > > miesięcznych dochodów




                                > Nieprawda. Wysokosć alimentów zalezy od MOZLIWOŚCI zarobkowych rodziców, a nie
                                > od zarobków, zatem mozliwe jest, ze bezrobotnemu "przysolą" tysiąc złotych, zwł
                                > aszcza jeśli to np. bezrobotny dentysta.
                                > Te 60% to prawdopodobnie chodzi o wysokość do jakiej komornik moze ściagać dług
                                > i z pensji.


                                To w takim razie czy ten mechanizm działa w dwie strony. Abstrachując, dziecko
                                staje się pełnoletnie, wnosi do sądu o alimenty dla siebie od rodzica w
                                wysokości załóżmy 3,500 zł miesięcznie, rodzic jak najbardziej uważa że takie
                                żądanie jest uzasadnione. Czy sąd może być w takim przypadku zupełnie innego
                                zdania, czy miał już ktoś taką sytuację, tu kierują pytanie do Majkela czy są
                                jakieś przeciwwskazania by sąd nie mógł przychylić się do wniosku powoda, kiedy
                                pozwany to akceptuje, a niema między stronami waśni ? ...
    • 02.09.09, 13:30
      Alimenty z dochodów rodzica powinny służyć zaspokojeniu napilniejszych potrzeb
      dziecka, a nie jak często się widzi zaspokajeniu zachcianek kolejnych kochanek i
      lekką ręką tratowania zycia, kiedy świete obowiązki ciążą na człowieku !!!


      --
      Kto by wierzył wszystkiemu, co gadają kochanki, wiedziałby tylko połowę tego, co
      robią.
      • 03.09.09, 03:22
        Każdy widzi swoją stronę ale ja np. nie umiem pogodzić się z dwoma
        faktami, rozpatrujemy przypadek dziecko zostaje z exżoną - ja płacę
        alimenty.
        Powinienem partycypować w 50% kosztów utrzymania dziecka (moje
        zarobki 2500, netto żony 3800 netto, zostawiłem żonie dom z
        wyposażeniem, nie zrobiłem sprawy o podział majątku).
        Dziecko spędza u mnie pół lipca i pół sierpnia, czyli przez pół
        miesiąca to JA ponoszę w 50% koszt utrzymania dziecka, żonie nie
        przyjdzie do głowy abym w tych miesiącach alimentów nie płacił BO TO
        JEJ SIĘ NALEŻY !!!
        Druga sprawa, odliczenie od podatku, należy się to żonie bo u niej
        dziecko mieszka czyli następne ponad 1100zł bonusa.
        Z tych dwóch faktów przy zasądzonych alimentach 500zł mamy ponad
        2200zł rocznie, jak widać według płatności rok trwa 16,5 miesiąca.
        Co do faktycznych i wyimaginowanych kosztów ponoszonych przez byłą
        żonę nie będę się wypowiadał bo mógłbym napisać epopeję.
        • 03.09.09, 09:37
          ... rocznie za pół jednego miesiąca wakacyjnego?

          I dlaczego za pewnik przyjąłeś, że dziecko zostaje z żoną? Przecież
          mogłeś za 500zł miesięcznie alimentów od matki zająć się
          wychowywaniem dziecka. Miałbyś nawet bonus podatkowy.
        • 03.09.09, 13:31
          > Powinienem partycypować w 50% kosztów utrzymania dziecka

          nie masz Chłopie ZIELONEGO pojęcia o zasadach ustalania alimentów,
          ani wyliczania kosztów utrzymana dziecka. Nie ma prawnego
          ustalenia, ze masz lożyć na połowę kosztów utrzymania dziecka.
          Jesli dziecko jest małe, to liczą się osobiste strania matki
          (rodzica,z którym dziecko na stałe mieszka), więc ciesz się, ze
          placisz tylko za 50%. bo mógłbyś i za 75% kosztów.

          Po drugie - gdy dziecko jest z Tobą to NIE ponosisz 50% kosztów
          utrzymania dziecka, bo de facto to nie TY obkupujesz dziecko w
          ubrania, buty, etc, etc. Te 500 zł alimentów to 50% kosztów
          utrzymania SREDNIOROCZNYCH przeliczone na miesiąc.

          Zamiast bulgotać, postaraj się najpierw lepiej zapoznać z tematem.
          --
          Większość ludzi to ssaki.
          • 03.09.09, 21:41
            A wiecie że w tym pięknym kraju nad Wisłą żyją tysice ludzi, ktorym brakuje na
            jedzenie, zyją jak stwory, tylko duma i pycha nie pozwala im tego aspektu
            realnie widzieć i mimo że nie ma cenzury na Forum Romanum też przemilaczany
            problem. Jak myślicie dlaczego ???
            --
            Unia Europejska jest skazana na niepowodzenie, gdyż jest czymś szalonym,
            utopijnym projektem, pomnikiem pychy lewicowych intelektualistów. - Margaret
            Thatcher
            • 04.09.09, 00:40
              chalsia, i tu się mylisz, to Ja w dużej części ponoszę koszty butów,
              ubrań, wyprawki do szkoły. W 100% ponoszę koszty rozrywek dziecka -
              basen, kino, muzeum, wyjazdy, imprezy itd. Nie pisałem wcześniej o
              tym gdyż robię to wszystko jako ojciec który pewnie w dużym stopniu
              chce wynagrodzić dziecku rozłąkę.
              Nie wypominaj mi więc rzeczy o których Ty nie masz pojęcia, każdy
              przypadek jest indywidualny, ja chciałem zwrócić tu uwagę na dwa
              fakty z którymi jakoś nie umiem się zgodzić.
              U Ciebie jak widać solidarność jajników okazała się ważniejsza niż
              obiektywizm.
              • 04.09.09, 09:40
                > U Ciebie jak widać solidarność jajników okazała się ważniejsza
                niż
                > obiektywizm.

                He, he, he, akurat braku obiektywizmu to nie można mi za bardzo
                zarzucać.
                I o jakim obiektywiźmie może być mowa, skoro NIE opisałeś dokładnie
                swojej sytuacji.
                Poleciałeś po łebkach i adekwatną do tego odpowiedź dostałeś.

                PS. to czemu w ogóle bulgoczesz o wysokośc alimentów, skoro de
                facto łożysz na dziecko o wiele więcej. Takie liczykrupstwo.
                --
                Jednak niektórzy ludzie to gady.
    • 08.09.09, 11:26
      prosze o pomoc jestem po rozwodzie z winy męża.otrzymałam alimenty na dzieci po
      650 zł i na mnie 500zł.na czas rozprawy przyznano dzieciom po 800zł.w piatek
      dostałam wyrok .niewiem tera zna co mam czekac 3 tyg ponoc na uprawomocnienie
      ale co z alimentami od kiedy naleza sie od wyroku czy uprawomocnienia i jak
      wygląda przekazanie mi alimentów?
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.