Dodaj do ulubionych

konflikt z psierbem /synem

13.07.09, 09:34
jesli pamietacie ostatnie moje wywody na temat konfliktu/
nieporozumienia z synem mego partnera to w chwili obecnej cała
sytuacja stała sie dośc drastyczna.
przypomne, ponieważ nie stac nas w tym roku na wyjazd wakacyjny,,, z
trudem składana kase postanowiliśmy przeznaczyc na "dotacje dla
naszych dzieci( dopłata do wakacji, wyprawka szkolna,, lub inne
potrzebne sprawy na które zabrakło pieniązków) 2 miesiące temu
powiadomiliśmy syna partnera ż e w tej sytuacji ma u nas pule 500 zł.
2 tyg temu zaczoł nas molestowac...nękać żądać całej kwoty na
bliżej nie określone wydatki. zgodziliśmy sie pod warunkiem iż kwota
ta bedzie przelana na konto jego mamy ( tak jak alimenty) z
odpowiednią informacją dla jego mamy.
Młody bb sie wzburzył i podał konto kolegi.. upominał sie aby na to
konto właśnie przelac... nie zgodziliśmy sie na takie bez kontrolne
przelewy i wydawanie kasy przez szesnastolatka ( tym barzdiej ze matka
chłopca miała kiedyś o to pretensje )i pieniądze poszły na konto
mamy. - która ku naszemu zdumieniu zapowiedziała zwrot kasy na konto
partnera.

i teraz sytuacja jest taka... pieniądze sa na koncie ex żony,
która zapowiada zwrot ...ale nie przelała... młody powiedział z e tak
przelanych pieniędzy nie chce / lub matka nie chce mu wypłacić ...
równiez ex zona ma pretensje do mego partnera mówiąć nagle że "
rozliczenia medzy toba a synem to twoja sprawa"...
najgorsze jest to .. z e nie pomaga tłumaczenie dziecku z e ta
sytuacja niebawem sie rozwiąrze...i że nadal ta pula jest
przeznaczona dla niego...nawet jesli mama je odeśle..
ale nic nie pomaga ... na każdy mail, wiadomośc sms , czy w każdej
rozmowie na gg czy tel. młody oskarża nas.. JESTEŚCIE KŁAMCAMI ,
OSZUSTAMI!! NIC OD WAS NIE CHCE .. JA MIAŁEM DOSTAC TE PIENIADZE

ja jestem wściekła...ale milcze, partner próbuje sie porozumieć z
dzieckiem.. ( ex - żona nie odpowiada na jego infa. )
macie podobne doświadczenia.. co zrobic w tej sytuacji..?
uważam ż e młody .. zachowuje sie jak rozwydrzony bachor ..reka mnie
ąz swedzi.... ale partner nie bedzie dawał mu dużej kasy do reki..
juz nie... a jednocześnie tęskni z a synem i chce porozumienia
Obserwuj wątek
    • aron95 Re: konflikt z psierbem /synem 13.07.09, 10:28
      Jakimś dziwnym trafem co w chodze na RiCD czytam o tym rozwydrzonym wyrostku .
      Przecież on Was terroryzuje !!
      Nie rozumie, dlaczego dla utrzymania poprawnych kontaktów ,mu ustępować .
      Raz ustąpicie będzie chciał więcej i więcej .
      zapowiedzieć - Skoro Ty w ten sposób następnym razem nic nie dostaniesz . Choćby
      kosztem jego fochów
      Obdarowany powinien dziękować a nie fochy odstawiać .
      Tego go musicie nauczyć
      • alexolo MACIE RACJE 13.07.09, 10:48
        partner nie ma zamiaru mu ustapic... przykro tylko ż e konflikt nie
        gaśnie.. partner zachodzi w głowe gdzie popełbnił błąd... i stara
        sie doprowadzic sprawe do końca..
        tak to nie moja bezpośrednio sprawa... jestem doradzicielrm i
        obserwatorem... i sie ucze co moz e mnie w przyszłości czekać z moim
        synkiem... nie nie ja do tego nie dopuszcze.... ..zrobie wszystko ...
    • chalsia Re: konflikt z psierbem /synem 13.07.09, 10:35
      Alexolo, zajmij Ty się swoim życiem i swoim dzieckiem, kłopoty z
      rozwydrzonym nastolatkiem pozostaw do rozwiązania jego ojcu.
      Jak to mówią "nie Twoje małpy, nie Twój cyrk".
      Wspieraj partnera dobrym słowem, pokiwaj z ubolewaniem głowa nad
      jego ciężką dolą dochodzacego ojca, itp i TYLE TEGO. NAwet jak
      partner popełni błąd w stosunku do syna, to jest to JEGO błąd,
      Ciebie to nie dotyczy.

      PS. raz jeszcze powtórzyć pasierbowi, dlaczego pieniądze zostały
      wysłane na konto jego matki oraz, zeby obecne pretensje co do braku
      kasy zgłosił swojej matce. KOniec i kropka. Jak eksia pieniądze
      odeśle, to wysłac je przekazem pocztowym (a nie do ręki) dla
      pasierba pod jego adres zamieszkania.
      --
      Większość ludzi to ssaki.
      • scindapsus Re: konflikt z psierbem /synem 13.07.09, 14:41
        alex

        podkres
        wydrukuj
        i powies na lodowce

        chalsia napisała:

        > Alexolo, zajmij Ty się swoim życiem i swoim dzieckiem, kłopoty z
        > rozwydrzonym nastolatkiem pozostaw do rozwiązania jego ojcu.
        > Jak to mówią "nie Twoje małpy, nie Twój cyrk".
        > Wspieraj partnera dobrym słowem, pokiwaj z ubolewaniem głowa nad
        > jego ciężką dolą dochodzacego ojca, itp i TYLE TEGO. NAwet jak
        > partner popełni błąd w stosunku do syna, to jest to JEGO błąd,
        > Ciebie to nie dotyczy.
    • gallama Re: konflikt z psierbem /synem 13.07.09, 11:56

      > ale partner nie bedzie dawał mu dużej kasy do reki..
      > juz nie... a jednocześnie tęskni z a synem i chce porozumienia


      najpierw uczy nastolatka, ze kasę zawsze dostaje jak tylko powie, ze chce
      (kupuje "miłosć" syna dawaniem mu kasy =ojciec leczy swoje problemy i w efekcie
      szkodzi dziecku i jego relacjom z rodzicami) a potem :

      > partner zachodzi w głowe gdzie popełbnił błąd...

      Tworzycie patologiczne sytuacje, wy sami, dorośli. A dziecko tylko bierze z was
      przykład i wykorzystuje okazję. Niestety sami wychowujecie terrorystę i
      rozwydrzonego gówniarza.

      Jeśli obiecujecie dziecku, że macie dla niego kasę, to albo mu tę kasę dajecie,
      albo obiecujcie mu, że kupicie mu konkretne RZECZY a nie dacie kasę. I koniec
      kropka. Jeśli widac, że nastolatek żeruje na sytuacji porozwodowej to tym
      bardziej należy samemu stawiać granice i działać wychowawczo a nie
      dezorganizująco.

      Ex ma rację, że "> równiez ex zona ma pretensje do mego partnera mówiąć nagle że
      " rozliczenia medzy toba a synem to twoja sprawa"...
      Bo niby dlaczego ona ma za twojego partnera rozwiązywać problemy? Trzeba się
      było umówić z ex, że przesyłacie jej na konto dodatkową kasę na wakacje czy
      pomoce szkolne dla syna, które niech rozdysponuje wg potrzeb bo was w tym roku
      nie stać na zapewnienie mu wakacji. A nie przelew na bliżej-niedogadane
      kieszonkowe- bo to, że chcecie mu dawać to dawajcie na własne ryzyko a nie na
      jej problem i wściekłośc syna, że niby ma pieniądze obiecane a nic dla siebie
      nie kupi(np trawki) (bo książki do szkoły to żadna przyjemnośc dla nastolatka).
      Więc przestańcie się przed dzieckiem "popisywać" ile to mu dajecie obiecując
      jakieś "pule" na niego, bo wychowawczo - sami wprowadzacie burdel i eskalujecie
      wzajemne roszczenia.


      Druga sprawa - to Twój problem. Współuzależnienie. I jego głębokość tak bardzo
      rzuca się w oczy, że sugeruję terapię. Długotrwałą.
        • gallama Re: WSPÓŁUZALEZNIENIE OD CZEGO? 13.07.09, 12:47
          od schematu wybierania partnerów "z problemami".
          ..i wtedy z całym zaangazowaniem i pod sztandarami "miłości" zajmujesz sie ich
          problemami(które powinni potrafić rozwiązać samodzielnie jako główni sprawcy
          /długów/konfliktów z exiami/niedopatrzenia/niedbałości/niezarabiania/braku
          kasy/braku mieszkania/itditp) - Robisz to "za nich" aż się rwąc do rozwiązywania
          tych ich kolejnych i kolejnych problemów(długookresowo-ze szkodą dla siebie i
          swojego dziecka), zamiast zajmowac się swoim życiem i centrum dbałości skupić na
          sobie.
          Współuzależnienie. To choroba. Do tego nie trzeba mieć na stałe alkoholika w
          domu, ani nie wystarczy alkoholika pod dachem nie mieć by problem osobowości
          współuzaleznionej znikł.
          • nangaparbat3 Re: WSPÓŁUZALEZNIENIE OD CZEGO? 13.07.09, 13:01
            Toś ją podsumowala. A gdzie jest powiedziane, że zwiazek udany ma wygladac w
            jakis jeden, dosc scisle okreslony sposob, do wzorca przyciety?
            Moze jest raczej właśnie tak, ze ludzie dobieraja się wg swych deficytow?


            Mnie sie zdaje, ze Alex martwiac sie i radzac sie nas tutaj nic zlego nie robi -
            w końcu niczym złym nie jest wspieranie swego mezczyzny w trudnej dla niego
            sytuacji.
            --
            Sosny się sieje zimą.
            • gallama Re: WSPÓŁUZALEZNIENIE OD CZEGO? 13.07.09, 13:17
              Teoretycznie tak. Ale nigdy tu nie było jej partnera, który sam by przejął
              inicjatywę w "dbałości o sensowne a trwałe rozwiązanie konfliktu z synem".
              Wręcz przeciwnie, wygląda na jego "wiszenie" na decyzjach Alex(Alex ciągle
              podkreśla "nasze" pieniądze, "my" postanowiliśmy odnośnie pasierba, itd) , lub
              wiszenie Alex na jego problemie (schemat współuzależnieniowy = zniknął
              alkoholik, system wyszukuje inną osobą by kontynuować zestaw zachowań).

              Archiwum pokazuje, że "związek z deficytów" to Alex już miała, a "problem" w tym
              związku (niepierwszy) jest od samego początku i zawsze przedstawiony
              dramatycznie. Co jeden niby zażegnany to wyskakuje następny.

              Jasne. Można zawierać związki pt. "Ty mieć problemy+ja być wybawca=jest super",
              ale jeśli to gromadzi negatywne emocje (z którymi Alex jak widać często na forum
              przychodzi) to związek robi się średnio "udany".
              Chyba, że chodzi o zatrucie życia otoczeniu by w domu nie truć i zrzucać złe
              emocje na obcych by na "misia" się nie wkurzyć i sobie złudzenia dobrego związku
              nie psućwink
              W końcu - sama wybrała. Duża jest.
    • nangaparbat3 Re: konflikt z psierbem /synem 13.07.09, 12:43
      Alex, przykro mi niezmiernie, ale mi wychodzi, ze trzeba rozwazyc narkotyki.
      Ale to sprawa Twego Partnera i jego bylej zony, powinni sie spotkac i spokojnie
      obgadac, przemyslec, czy to nie ten problem. Ty mozesz im to tylko zasugerowac,
      ale fakt - nie Twja sprawa. Ja moge sluzyc namiarami na dobrą bardzio
      terapeutke, ktora jest w stanie wysluchac rodzicow i powiedziec, czy trzeba
      drązyc dalej, czy nie ma potrzeby. Jakby co, pisz na priva, pozdrawiam
      serdecznie, nanga
      --
      Sosny się sieje zimą.
      • alexolo NARKOTYKi - nie 13.07.09, 13:22
        nie , na bank odpadaja ..- troche siedziałam w tym ..i u tego 16
        latka ani narkotyki ani alkochol ani tytoń nie wchodza w grę .. anie
        nawet "kolesie".
        chłopak miewa kase od babci... mamy.. czasem od ojca , jest
        rozpieszczany.. np nigdy nie wyprał skarpetki- tym sie szczyci) wydaje
        na ciuchy ,,,, muzyczne małe sprzety, na rzeczy , które wydaja mu
        sie ż e kiedys beda potrzebne...
        ale nie o to chodzi.. myśle ż e rozwód jego rodziców... i przepychanki
        i słodzenie młodemu... spowodowałaiz młody az krzyczy " jestem z
        rozbitej rodziny,,,to wasza wina .. teraz musicie mi to wynagrodzić ..
        bo jak nie ...to ja wam pokaże"

        to fajny chłopak , sportowiec... ( brak kolegów w swoim wieku ) obraca
        sie w śród starszych , którzy od dawna zarabiają .. sam tez
        próbował...ale na krótką mete bo po co mama tata da"


        ale przedmówczyni ma racje.. moz e z tym współuzaleznieniem
        przesadziła...ale to prawda zbyt głęboko i emocjonalnie podchodze do
        pwenych spraw... chce pomóc nawet nie proszona... moja pomoc kończy
        sie na " mówieniu .. mysleniu i doradzaniu..... ale i juz to mnie
        czasami wykańcza.. , musze nabrać dystansu... a moja empatia mnie
        dodatkowo dobija... myśle o nie swoim młodym i martwie sie co by
        ich stosunki sie naprawiły...dla mojego własnego dobrego samopoczucia
        • gallama Re: NARKOTYKi - nie 13.07.09, 13:33
          Alex, czemu Ty tego swojego faceta nie "zagonisz" na to forum by problem
          przedstawił i rad bezstronnych wysłuchał i samodzielnie wdrożył w postępowianie?
          (czy on kiedykolwiek chodził do psychologa żeby się poradzić w sprawie
          poprawnych kontaktów z synem?)
          "Pośrednictwo" nigdy nie jest tak dobre jak osobiste uczestniczenie...
          A z tym wyrywaniem się by za kogos problemy rozwiązać - zawsze najpierw "kopnij
          się mocno w kostkę" wink i zobacz co masz u siebie w ogródku do zrobienia. Bo to
          silny system.. wiesz. Pilnuj, by w Twoim ogródku Ci bajzlu nikt znowu nie robił.
          Nawet partner. Ty poukładana = on będzie się musiał dostosować i swoje sprawy
          porządkować, z spokojnym wsparciem jako partnerki ale nie z przejmowaniem
          odpowiedzialności za wszelkie błędy i z uszczęśliwianiem na siłę=wychowywaniem
          życiowych wałkoni.
          • alexolo masz racje 13.07.09, 13:42
            najważniejszy własny ogódek...
            a ja żyje ogródkiem innych...

            u mnie w rodzinie wszyscy sie wspierali.... ale nie było tez
            taaakich problemów, więc nie mam wzorca.

            tak partner uczestniczył w zajeciach .
            byłam nawet razem z nim na grupowych zajeciach dotyczacych dzici (
            ja zaraz po rozwodzie w sprawie swego dziecka )

            najgorsze jest to ż e tam nie ma żadnego ...ale to żadnego
            porozumienia matka ojciec dziecko. i juz nie wnikam czyja to wina

            sa obozy, dziecko raz z matka najeżdxża na ojca ,,, lub odwrotnie
            ja i moje stosunki z exem i moim synkiem to na razie raj... żadnych
            złośliwości i gier ( przynajmniej z mojej strony)
          • alexolo Re: NARKOTYKi - nie 15.07.09, 01:28
            footbool amerykański...
            jest najmłodszy w drózynie.. bardzo regorystyczny trener.. ale młody
            nie narzeka... sprawdza sie w zespole i jest chwalony.. grał juz
            pierwszy mecz.

            jeśli drazysz sprawę narkotyków..to ja jestem wyczulona na te sprawy...
            jego zachowanie,, sposób bycia.. wypowiedzi ( na temat uzywek ) i jawny
            wstręt ... do wszelkich uzywek..pozwala stwierdzić ż e młody jest "
            bezpieczny ", choc teraz nowa szkoła... nowi koledzy...nowe
            doswiadczenia.. trzeba byc czujnym
            • nangaparbat3 Re: NARKOTYKi - nie 15.07.09, 09:20
              Jednak drążę, bo afery pienieżne plus agresja niestety bardzo źle mi sie
              kojarzą. A narkotyki teraz to nie to samo co jeszcze 10 lat temu - wtedy sie
              orientowalam we wszystkim, co bylo na rynku, teraz mowy nie ma, nie wiadomo, co
              jest narkotykiem, a co nie. Sama mialam ostatnio bardzo mile doświadczenie, po
              450 kilometrach jazdy i praktycznie nieprzespanej nocy poczułam, ze coś ze mna
              nie tak, i ze musze coś zrobic, zeby nie wylądowac na drzewie, w wiejskim
              sklepiku kupilam jakis blekitny płyn dla sportowców, wypilam i - hulaj dusza.
              Nikt mi nie wmówi, że taka błyskawiczna zmiana stanu psychiki - w jednej minucie
              doslownie ze smutnawej i sennej zrobilam się tryskajaca energią i radością życia
              (i zaczęlam prowadzic na granicy ryzyka, tudziez sie ścigac) - wiec nikt mi nie
              wmówi, że to nie chemia dzialajaca na neuroprzekaźniki. Cudow nie ma. A to
              przecież legalne i dla sportowcow.
              Z trzeciej strony wypytywanie go nic nie da, to pewne.

              Mnie sie zdaje, ze Ty jako Ty nie masz nawet mozliwosci zaradzic temu, co sie
              dzieje. Dopoki jego rodzice nie zaczna z soba gadac po ludzku i wspołpracowac w
              tej sprawie (to znaczy problemow syna, jakie by nie byly), to chlopak ma
              przechlapane i już. A Partnerowi doradzac mozna tylko: łagodnie i konsekwentnie,
              jasne proste zasady i nieprzejmowanie sie agresją syna (w tym wieku płaty
              czołowe ma nierozwiniete, a to one kontroluja emocje, serio), nie ustepowac, ale
              też nie odpowiadac wet za wet. I tyle, jak z kazdym wściekajacym sie dzieckiem.
              No i oczywiscie wysluchac - ja czasem mówię: rozumiem cię, ale nie zmienie
              decyzji, bo - i tu na przykład: jesteś zbyt młody na samodzielne dysponowanie
              taka sumą, poza tym nie byłoby to w porzadku wobec mamy (i tu od razu tatuś ma
              wielkiego plusa, bo dzieci bardzo dobrze przyjmuja wszelkie przejawy szacunku na
              linii rodzic/rodzic).
              No i polecam książeczkę:
              www.rebis.com.pl/rebis/public/books/book.html?co=print&id=K1288
              --
              Sosny się sieje zimą.
              • alexolo masz racje 15.07.09, 09:57
                dzieki za rzeczoa odp.


                masz racje sposób postepowania z szesnastolatkiem jaki opisujesz ..jest
                jedynym skutecznym i odpowiednim, partner sie do niego stosuje...(
                wymaga to czasu...ale wierze ż e sie wszystko poukład) mimo z e chłopak
                nie reaguje na nasze propozycje...i nie jest juz "zainteresowany
                pieniędzmi " ... jesli jego mama zwróci na konto.....wówczas wczsniej
                czy później te pieniązki i tak trafia do małego

                no nic poczekamy...
              • young-and-bored Re: NARKOTYKi - nie 15.07.09, 10:47
                >450 kilometrach jazdy i praktycznie nieprzespanej nocy poczułam, ze
                >coś ze mna
                > nie tak, i ze musze coś zrobic, zeby nie wylądowac na drzewie, w
                >wiejskim sklepiku kupilam jakis blekitny płyn dla sportowców,
                >wypilam i - hulaj dusza


                Hulaj dusza po Powerade ? smile W nim chyba nie ma nawet koefeiny, po
                prostu potrzebowałaś chwilę odpocząć od jazdy i czegoś się napić.
                • nangaparbat3 Re: NARKOTYKi - nie 15.07.09, 18:38
                  Ja bym byla najszczęsliwsza w świecie osoba gdyby niecale 10 minut odpoczynku i
                  pół litra na przykład soku z marchewki czynilo takie cuda. Ale nie czyni.
                  Nie mam pojecia, czego tam dodają, nawet poczytalam skład i kofeiny faktycznie
                  nie było, i faktem jest, ze ja jestem na wszelka chemię niesłychanie reaktywna,
                  ale nie ma co ukrywac - cudo zmienia nastrój, pobudza, daje kopa do przodu -
                  fajnie, czasem sie przydaje, ale uwazac trzeba jak z alkoholem, i juz.
                  --
                  Sosny się sieje zimą.
    • superzgredzik Re: konflikt z psierbem /synem 13.07.09, 15:05
      16 lat to bardzo trudny wiek. Taki prawie dorosły chłopak może już wiele
      nieodpowiedzialnych rzeczy zrobić z sumą 500 zł. W żadnym wypadku nie można mu
      ich dać "do ręki". Wydatki pod Waszą lub matki kontrolą to jedyna słuszna opcja.
      Na zasadzie "pokaż co chcesz". Złość syna jest zrozumiała, bo pewnie miał już
      plany co do tych pieniędzy i taka sytuacja podkopała jego autorytet u kolegów.
      Na przyszłość proponuję wcześniej ustalić zasady otrzymania takiej kasy z synem,
      żeby nie był zaskoczony i sfrustrowany innym od założonego przez niego rozwojem
      sytuacji.
      • sauber1 Re: konflikt z psierbem /synem 14.07.09, 02:22
        superzgredzik napisał:

        > 16 lat to bardzo trudny wiek. Taki prawie dorosły chłopak może już wiele
        > nieodpowiedzialnych rzeczy zrobić z sumą 500 zł. W żadnym wypadku nie można mu
        > ich dać "do ręki".


        Niech mi i tu wolno będzie. Tak się składa, że i mój syn właśnie tyle liczy
        wiosen, a co do kwoty nie jest ona oszałamiająca. Są wakacje, siedzi gdzieś na
        polu namiotowym, dałem mu kasę ale nie do ręki, z karty musi się nauczyć
        korzystać, całe szczęście że jego dziewczyna jest bardzo rozsądna, myślę że jak
        drugie tyle dorzucę jeszcze na kilka dni wystarczy, całe szczęście, że
        dwumiesięczne wakacje tylko raz do roku.
        A w tym wszystkim bardzo mi się podoba, że w kolejnym związku ludzie nie maja
        tajemnic i otwarcie rozwiązują już wspólne problemy, nawet jak dotyczą błędów
        przeszłości, a młodzież dziś trudna, myślę że po części latynowskich telenoweli
        wpływ wielki i zgubny ... wink
        --
        "Szczęśliwym zwycięzcom historia zawsze wybacza". - Gogol
    • woman-in-blue Re: konflikt z psierbem /synem 14.07.09, 23:28
      alexolo napisała:

      2 miesiące temu
      > powiadomiliśmy syna partnera ż e w tej sytuacji ma u nas
      pule 500 zł.

      Czy wtedy poinformowaliscie go dokladnie : kiedy i w jaki sposob
      otrzyma te pieniadze ( na konto matki, czy inne) i na co maja byc
      przenaczone?
      Czy bylo wyraznie powiedziane, ze nie bedzie mogl samodzielnie
      dysponowac ta suma?
      Moim zdaniem 16-latek powinien byc o tym wyraznie poinformowany.
      Jesli nie bylo jasnosci co do sposobu, celu i terminu przekazania
      podarowanej kwoty,chlopak mogl oczekiwac, ze dostanie je do reki i
      bedzie mogl wydac na co tylko sobie zamarzy.
      W tej sytuacji nie dziwie sie jego rozzaleniu i temu, ze sie poczul
      oszukany.
      • 50v Re: konflikt z psierbem /synem 15.07.09, 00:33
        woman-in-blue napisała:

        > chlopak mogl oczekiwac, ze dostanie je do reki i
        > bedzie mogl wydac na co tylko sobie zamarzy.
        > W tej sytuacji nie dziwie sie jego rozzaleniu i temu, ze sie poczul
        > oszukany.


        Po za jednym masz tu racje, może nie do końca na co tylko sobie zamarzy, ale
        poczucie własnej tożsamości i pewnej niezależności ważne jest nawet dla
        malutkiego dziecka, a tu prawie już dorosły człowiek i ma prawo nie godzić się
        na lekceważące traktowanie
        • alexolo Re: konflikt z psierbem /synem 15.07.09, 01:21
          nie cche juz do tego wracac.....
          chłopak mial zapowiedziane iz ma pule 500 zł żeby przemyslal czy
          dopłacić mu do ewentualneego wyjazdu, czy woli kupić akcesoria do
          skutera... czy prawo jazdy na skuter... od razu było zapowiedziane
          ż e " w konsultacji z mama, ż e na kkonto..... nie było mowy z e kasa
          do reki bez żadnej kontroli ,,, na byle co

          poczatkowo ojciec proponował.. chesz to idziemy kupić kask , chcesz
          to opłace egzamin na karte motorowa ,, potrzebojesz na wyjazd
          treningowy ..100 zł - zaraz przeleje na konto mamy
          ciagle odmawial .. bo okazywało sie z e juz własciwe ma kupione ...
          zapłacone... JA CHCE TE PIENIĄDZE SĄ MOJE ... CHCE CAŁA KWOTE!!!
          po zawiadomieniu listownym i mtki i wyjaśnieniem z kąd i na co
          pieniadze , wyslane zostały na konto matki.

          ktora uznała to jedynie za popis ze strony ojca... zamrozila je ..
          nie ma z na kontaktu ( po z a jedynym sms- zwróce ci te pieniądze do
          końca miesiąca"
          a syn jest zawidziony ,obrażony...
          ja wiem że ani ja ...ani partner nie mieliśmy zamiaru ani mlodego
          ponizać ..ani nie była to kasa na popis ( ale pierwsza wpłacona na
          konto matki ( po z a alimentami)....zgodnie z jej wczesniejszymi
          sugestiami, wszystko miało wyglądac .. inaczej , cała sytuacja ..przykra
          ale kilka dni temu , takie własnie posuniecie wydawało sie
          najlepsze , najbezpieczniejsze... i najbardziej odpowiednie.
          Osobiscie żałuję z e namówiłam partnera na przekazanie tej kwoty
          dziecku....mógl jak zykle...poproszony sponsorować dorażne wydatki i
          potrzeby dziecka ... Nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu!!!!!

          ale chyba tylko ja sie tym przejmuje ,, i raczej jestem tym
          zmeczona... podobno "sytuacja sie rozwiąże sama a małemu przejdzie "
          ....zobaczymy.
          • adela38 Re: konflikt z psierbem /synem 15.07.09, 09:42
            500 zl to nie majatek...16- letni chlopak moze chciec moc zaprosic dziewczyne na
            kawe czy do kina, moze miec potrzebe kupienia kondomow' moze chciec pojsc na
            kocert, ktorego akurat rodzice nie pochwalaja itp....powinien miec swoje
            pieniadze...
            Czy on ma jakies regularne kieszonkowe?
            Wydaje mi sie, ze mozecie spoelnic jego prosbe, ale zaznaczajac, ze niech rzadzi
            ta suma madrze i ze jest to tez pewien sprawdzian samodzielnosci dla niego...
            To jak go potraktowaliscie (jak 5-latka) jest ponizajace i nie dziwie sie
            jegozalowi...
            • alexolo Re: konflikt z psierbem /synem 15.07.09, 10:02
              jeszcze raz
              mama dziecka nie życzyła sobie aby dawac mu do reki ... bo mimo
              ż e 16 lat to wyda na byle co i dodatkowo bez wiedzy obojga
              rodziców, dziecko ma wszystko, to miała byc pomoc na wakacje lub dwa
              inne cele ( które okaały sie juz byc zrealizowane- a młody twierdził
              z e wlasnie na to chce przeznaczyc)
              500 zł to mój partner to dla mego partnera wielka kasa.. i duży
              gest ( w jego sytuacji) chciał być pewien ż e dziecko nie kupi za to
              kolejnego zepsutego telefony czy kolejnej mp3... czy butów za 400 zł
              bo kolega ma!!
              a tak juz bywało!!!

                • alexolo MACOCHY ? 15.07.09, 13:46

                  > proponuje wejdź na forum macochy


                  BREEEEEE macochy = wiedźmy

                  takie mam skojarzenia, pewnie to mój stereotyp, przepraszam wszystkie
                  macochy

                  ja nie mam kłopotów z realcjami z "młodym" przeciwnie...bardzo sie
                  lubimy... i on mi mówi wiecej niz rodzicom....ale ta sytuacja( mam
                  nadzieje chwilowa ) spowodowała bbb zaogniona reakcje 'młodego"
                  • akacjax Re:hmmm 15.07.09, 20:13
                    Czytam, nie tak dawno moi mieli 16 lat...
                    uderza mnie niejasny obraz relacji matki z synem.
                    Ona sobie nie radzi? czy przypadkiem nadkontrola nie jest jej sposobem na
                    opiekę? Ojciec nie z nią kontaktu...to przykre, że sprawy dziecka nie można
                    załatwić razem.
                    Młody warczy..bo chce zwrócić uwagę. Dopóki rodzice się nie dogadają, będzie
                    trzeba czekać, aż minie mu 18, 19 lat..chłopaki poważnieją, wchodzi się w inny
                    poziom relacji(o ile się chce to zauważyć).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka