Wypieki słodkie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

    • apolka 06.11.2003 07:49 zarchiwizowany


      Piernik staropolski
      Ciasto przygotować na ok. 5-6 tyg. przed świętami, piec na 3-4 dni wcześniej.
      Surowe ciasto musi dojrzewać w chłodnym miejscu (ja trzymam na "parterze"
      lodówki).
      1/2 kg. miodu, 2 szkl. cukru oraz 25 dkg. masła podgrzewać stopniowo, niemal
      do
      wrzenia a następnie ostudzić. Do chłodnej masy dodać: 1 kg. mąki pszennej, 3
      jajka, 3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej, rozpuszczonej w 1/2 szkl. mleka,
      1/2 łyżeczki soli oraz 2-3 torebki przypraw korzennych do piernika. Ciasto
      starannie wyrabiamy, przekładamy do kamionkowego lub emaliowanego garnka,
      przykrywamy ściereczką i odstawiamy w chłodne miejsce.
      Pieczenie:
      Ciasto dzielimy na 2-3 części, rozwałkowujemy i pieczemy na posmarowanej
      tłuszczem blasze w temp. takiej jak na biszkopt (160-180, zależy od kuchenki,
      ja podgrzewam piekarnik jakieś 10 stopni mocniej i po włożeniu placka
      zmniejszam temperaturę) przez ok. 15-20 min. (zależy od grubości placka).
      Ochłodzone placki przekładamy podgrzanymi powidłami śliwkowymi (można je
      wymieszać z bakaliami, np. siekanymi figami), nakrywamy arkuszem papieru i
      równomiernie obciążamy, odstawiamy aż "skruszeje" (jakieś 3-4 dni). Potem
      piernik można polać polewą lub polukrować (z lukrem dłużej się przechowa).
      Piernik jest bardzo długo świeży, wystarczy zawinąć go w papier lub
      ściereczkę
      żeby nie obsychał. A zapach, jaki roznosi się w domu podczas pieczenia ...,
      od
      razu wprawia w prawdziwie świąteczny nastrój.
      Teraz jeszcze kilka uwag:
      Ciasto ma dość "wolną" konsystencję, jak "posiedzi" w zimnie - stężeje i da
      się
      rozwałkować (trzeba podsypywać mąką), jeśli jednak ktoś doda przy wyrabianiu
      trochę więcej mąki - też nie będzie tragerii.
      Ja mieszam składniki mikserem z nasadkami do ciasta drożdżowego (inaczej ręka
      by mi odpadła, zwykle robię z 3-4 porcji). Mikser "wyje" ale jakoś idzie :o)
      Polecam przygotowanie minimum dwóch porcji, inaczej piernik nie doczeka
      świąt :o)
      Piernik jest świetnym prezentem świątecznym, ja kroję go w paski,
      przyozdabiam
      lukrem i ładnie pakuję - rodzinka się cieszy :o)
      Smacznego.
        • Tradycyjnie: należy je sporządzać z bardzo dojrzałych śliwek, najlepiej
          węgierek – ewentualnie innych, które jak to się określa popularnie na
          bazarach „odchodzą od pestki”, bowiem z pewnością zauważyliście, że wszelkie
          odmiany, w których pestka trzyma się mocno miąższu, są właśnie przy pestce
          dość kwaśne.
          Dojrzałe śliwki na powidła poznaje się po tym, że przy ogonku są
          pomarszczone.
          Ale słodycz śliwek zależy nie tylko od stopnia ich dojrzałości, lecz również
          od tego czy dojrzewały w słońcu. Tak więc, jeśli w lato i na jesieni nie było
          słonecznej pogody lub nie drzewo nie rosło w pełnym słońcu – śliwki będą dość
          kwaśne i powidła należy obowiązkowo dosłodzić, ale niezbyt dużo. Ja dodaję
          ok. 15 dkg cukru do powideł z 10 kg. W czasie smażenia ubywa bardzo dużo
          masy - więcej niż 1/2 od momentu wrzucenia wypestkowanych śliwek do gara. Np.
          z 10 kg śliwek uzyskuję ok. 10 niewielkich słoiczków - takich po dżemie, tj.
          chyba o pojemności ok.300 ml.
          Powidła najlepiej smażyć powoli tzn. na małym ogniu i po kilka godzin przez
          3 – 4 dni.

          Są dwie szkoły przyrządzania powideł.
          Jedna mówi, że gdy śliwki już się rozgotują, ale jest jeszcze dość dużo soku,
          należy je przetrzeć przez sito z nierdzewnej stali. Potem dalej się smaży, aż
          do uzyskania odpowiedniego stopnia gęstości.
          Wg drugiej, śliwek nie należy rozdrabniać. I ja właśnie robię wg tej metody,
          bo b.lubię jak w powidłach zachowują się nie całkiem rozgotowane kawałki
          skórek śliwkowych.

          Powidła są gotowe, gdy są gęste, tzn. powoli zsuwają się z łyżki. Nie umiem
          tego lepiej wytłumaczyć, ale najlepiej przeprowadzić próbę, tzn. wyłożyć
          odrobinę powideł na talerzyk i czekać aż wystygną. Gdy wypłynie z nich sok,
          wtedy wiadomo, że trzeba dalej je smażyć. Natomiast, gdy zastygają w postaci
          jednolitej masy i nie rozpływają [rozlewają] się po talerzyku – wiadomo, że
          są gotowe. Wtedy też należy spróbować, czy są odpowiednio słodkie. Chodzi o
          to, że słodkość ocenia się najlepiej po wystudzeniu powideł.
          Cukier dosypuje się do gotowych [odpowiednio wysmażonych] powideł, gdyż
          wcześniej nie można ocenić, czy są słodkie – dopiero po odparowaniu soku.

          Powidła dobrze jest smażyć na jakieś płytce izolacyjnej – od czasu do czasu
          mieszając. Po dodaniu cukru, należy je stale mieszać – kilka minut do momentu
          rozpuszczenia się cukru – bo przywierają do dna.

          To tyle mam nadzieję, że opisałam to dość szczegółowo dla początkujących w
          tej dziedzinie.

          Do powideł nie dodaje się żadnych aromatycznych przypraw [muszą zachować
          oryginalny smak śliwek], np. cynamonu – ale myślę, że jak ktoś lubi, można
          poeksperymentować.

          Tak samo przygotowuję konfitury z brzoskwiń [tyle, że w tym przypadku
          zdejmuję skórki po "sparzeniu" owoców wrzątkiem], które przygotowuję
          specjalnie do tortu Sachera.
          Pozdrawiam.L.



      • ciasto marchewkowe ciasto-marchewkowe.pl niech piernik się chowa.
        --
        rybapogrecku.pl
    • Majac ciut wiecej czasu a i solenizanta postanowilam upiec makowiec. Z
      maku a nie z gotowej masy!. Po dlugich poszukiwaniach znaleziono mak,
      suchutki, slodkawy, w calkiem przyzwoitej cenie:)
      Przystapilam do dziela tradycyjnie wedlug przykazan babcinych:
      wyplukany mak, zalalam mlekiem i na maciupenkim ogniu parzyl sie godzin
      kilka, po czym styl przez chlodna jeszcze nocke w tymze mleczku. Nazajutrz
      oprzytomniawszy, iz w tej kuchni nie posiadam sprzetu pod tytulem "maszynka
      do miesa" wzrok padl na malakser, wszak mieso i bulke i ziemniaki i cos tam
      jeszcze miele, wiec mak czemu. Ufna w sprzet wrzucilam mak w czelusci maszyny
      i..... warczalo, krecilo chyba z 40 minut i NIC , zadnej reakcji ze strony
      ziarenek makowych! Co za uparciuchy! Ale nie zalamalam sie, kolejna proba
      mielenia odbyla sie w dzbanku miksera, skoro miele lod.... Nie bardzo nozyki
      chcialy wspolpracowac z gesta packa makowa. Hmmm skoro geste, trza
      rozrzedzic:) dolalam mleka ( zimnego z lodowki, szkoda czasu na
      pogrzewanie ), wodki z trzciny cukrowej, miodu, roztopionego masla.Uff
      poszlo, po kolejnych dolewkach mleka, bylo bardzoooo smacznie zmielone:)
      Dalej tez mialo byc tradycyjnie,przesmazyc, dodac piane z bialek, bakalie i
      buch na cieniutki placek z kruchego ciasta:) ale masa byla bardzooooo rzadka,
      lecz majac juz wene tworcza dolozylam jeszcze miodui po przesmazeniu utarte
      cztery zoltka i piane z dwoch bialek, orzechy, rodzynki, migdaly i swiezutke
      skorke z pomarancz zerwanych z drzewa:). Zrezygnowalam z podpiekania tej
      cieniutkiej podstawy z kruchego ciasta, ylozylam na surowy placek i do
      cieplego piekarnika. po jakis 40 minutach zagladnelam, huraaaa, pieknie
      wyrosl niczym sernik, posypalam kruszonka i pieklam do jej zrumienienia.
      Zapachy istnie bozonarodzeniowe wydobywaly sie z kuchni, gdy stwierdzilam
      brak cytryny na lukier, ktorym mial byc poolany makowiec. Co robie? Wyciskam
      sok z niedojrzalej pomaranczy, dodaje cukier i prace ucierania oddaje
      mikserowi. Pieknie, na zlocisto upieczony makowiec polewam lukrem
      pomaranczowym i ciasto grzecznie czeka wieczora by solenizant byl pierwszym
      kosztujacym......

      Do dzis nie przetrwal ani kawalek. To byl najlepszy makowiec w moim zyciu,
      soczysty, pulchniutki, pycha. I zrobiony bez maszynki do miesa! Czyli mozna
      inaczej:))

      --
      *******************************
      www.polcom.cl/patagonia
      www.polcom.cl/zloto
      smakosze.blox.pl
    • Rogaliki drozdowe Cioci Tereni

      1 kg maki
      kostka margaryny
      10 dkg drozdzy
      3 lyzki cukru
      3 jajka
      szklanka mleka
      marmolada, powidla, konfitury, masa makowa, orzechowa...

      Przygotowac rozczyn z drozdzy, lyzeczki cukru, kilku lyzek mleka i lyzeczki
      maki. Margaryne rozpuscic w mleku.
      Do miski wsypac suche skladniki, dodac rozczyn, jajka i cieple mleko z
      margaryna. Wyrobic. Odstawic do lodowki na co najmniej godzine, przykrywszy
      miske sciereczka.
      Walkowac w formie kola i wykrawac najlepiej radelkiem trojkaty, nakladac co
      dusza zapragnie: marmolade, dzem, konfitury, mase orzechowa, migdalowa, makowa,
      sernikowa. Formowac rogaliki, pozostawic do wyrosniecia. Piec w nagrzanym
      piekarniku 170-180 stopni. Lukrowac lukrem cytrynowym: sok z jednej cytryny
      ucierac z cukrem pudrem do uzyskania dosc zwartej masy. Smarowac rogaliki
      jeszcze cieple.

      Wariacja wytrawna wg Mojej Mamy.

      Zmniejszyc ilosc cukru do 1 plaskiej lyzki, sypnac lyzeczke soli, sporo
      czerwonej slodkiej papryki, pieprzu ziolowego, oregano, bazylii, innych
      przypraw wg smaku. Dalsza postepowanie jak wyzej. Ciasto doskonale na
      paszteciki i pikantne ciasteczka, paluszki posypane przed pieczeniem startym
      zoltym serem, kminkiem, gruba sola.


      --
      *******************************
      www.polcom.cl/patagonia
      www.polcom.cl/zloto
      smakosze.blox.pl
    • Składniki:
      1 kg białego sera (mama kupowała w Krakowie od "baby" na Kleparzu i dwa razy
      mieliła w maszynce, ja zwracam uwagę, by kupować na wagę dość mokry ser, czasem
      używam gotowego -Mlekovity.Trzeba uważać, by ten "gotowy" nie był za miałki i
      za sliski, jak serek homo)
      30 dag cukru (trochę na wyczucie, w zależności od tego, jak kwaśny jest ser)
      12-15 jajek
      3/4 kostki masła
      cukier wanilinowy, lepiej z dodatkiem prawdziwej wanilii
      2 płaskie łyżki kaszki mannej
      2 płaskie łyżki maki ziemniaczanej
      2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
      rodzynki
      otarta skórka z pomarańczy, cytryny (mama czasem daje kandyzowane owoce, ja
      wolę bez)
      rodzynki -"wypasione", duże kalifornijskie
      3 łyżki alkoholu (naczęściej daję spirytus, albo dobry rum, ale zdarzyło mi się
      dolać śliwowicę łacką i też było dobrze ;-)
      zapachów nie dodaję bo nie lubię
      Żółtka utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym do białości, dodać nieco rozmiękłe
      masło i znowu utrzeć. Dodać ser biały i znowu utrzeć. Stopniowo dodawać resztę
      składników - mąkę ziemniaczaną wymieszaną z proszkiem do pieczenia, kaszę
      manną, skórkimowocowe,alkohol, na końcu wymieszać z rodzynkami. Ubić białka
      jajek na sztywno i delikatnie połączyć z masą.
      Tortownicę nasmarować tłuszczem i wyłozyć papierem pergaminowym, wlać ciasto
      Piec 40-45 min. w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, po 20 min zmniejszyć na
      150. Sernik po upieczeniu lekko opada - trzeba poczekać z jego wyjęciem aż
      ostygnie. Można oczywiście polać polewą czekoladową, ale ja lubię taką
      bezpolewową wersję.
      smacznego!
    • Podaje sprawdzony przeze mnie przepis-

      1. Syrop- zagotowac 2 szklanki cukru z 1 1/4 szklanki wody, gotowac 10 minut.
      Sciagnac z gazu i wlac do tego syropu 2 lyzki stolowe wody rozanej. Odstawic do
      calkowitego wystygniecia/mozna zrobic nawet kilka dni wczesniej i przechowywac
      w lodowce/.
      2. Nadzienie orzechowe-prawdziwa baklava powinna byc z pistacji. Ale robi sie
      tez, aby obnizyc cene, z migdalow lub orzechow wloskich.Nalezy bardzo drobno
      posiekac lub zmielic wystarczajaco orzechow aby wyszlo 4 szklanki.Co do
      przypraw to stosuje sie jedna lub kilka, do wyboru i wedlug gustu-mielone-
      kardamon, cynamon, galka muszkatolowa, gozdziki. Ja wsypalam po troche kazdej i
      probowalam w miedzyczasie. Do tego nalezy wmieszac 1 1/4 szklanke cukru.
      Wymieszane orzechy z cukrem i przyprawami odstawic na bok.
      3. Ciasto-uzywamy ciasta filo/phyllo/, ok. 50 arkuszy dopasowanych wymiarowo do
      prostokatnej duzej brytfanki gdzie bedziemy piec baklave/czyli generalnie 25
      duzych arkuszy z pudelka, przecietych na pol/. Rozpuszczamy tez w miedzyczasie
      1 1/2 szklanki niesolonego masla, ktorym bedziemy smarowac co drugi arkusz.
      4.Wykonczenie-wlaczamy piekarnik na 180C/350F. Brytfanke smarujemy maslem i
      zaczynamy ukladac po 2 arkusze ciasta smarujac je maslem, 5 razy/w sumie 10
      arkuszy/. Na ostatnia warstwe wsypac 1.5 szklanki nadzienia orzechowego, ktore
      polewamy 2 lyzkami masla. Powtorzyc jeszcze 3 razy-10 arkuszy ciasta plus
      orzechy. Ostatnia warstwa ma byc ciasto, polane maslem. Wstawic na 15 minut do
      lodowki aby sie schlodzilo, bedzie w ten sposob latwiej pociac na kawalki.
      Tniemy schlodzone ciasto na kwadraty, upewniajac sie, ze przecielismy az do
      ostatniej warstwy/po upieczeniu trudno jest je ciac!/. Piec ok. 50 minut, az do
      uzyskania jednolitego zlotego koloru. Natychmiast po wyjeciu z pieca polac
      baklave syropem rozanym. Nie przykrywajac, wystudzic w temperaturze pokojowej
      ok. 8 godzin. Pozniej mozna przykryc. Baklava trzyma swiezosc ok. tygodnia, ja
      zrobilam 2 dni wczesniej i byla bardzo dobra.
    • Placek krolewski z roza

      Ciasto-
      Z 2 jajek, 1/4 szklanki miodu/3 lyzki/, 15dkg cukru, 5dkg tluszczu, 1/2 kg
      maki, 1 lyzki smietany i 1 lyzeczki sody oczyszczonej zagniesc ciasto/jak na
      pierogi/. Podzielic na 3 rowne czesci, upiec kazdy placek osobno/ja uzywam
      takiej szklanej brytfanki 26x39cm/.

      Masa-
      Z 1 litra mleka odlac 1 szklanke i zagotowac reszte. Do gotujacego sie mleka
      wlac 1 szklanke mleka wymieszana z 7-8 kopiatymi lyzkami grysiku, gotowac na
      malym ogniu 5 min, ostudzic/ma byc geste/.
      Mikserem ubic 3 zoltka i 25 dkg masla, 20dkg cukru i wanilie, do tego wmiksowac
      mase grysikowa. Dobrze ostudzic w lodowce.

      Przekladac warstwami-dolny placek wysmarowac roza/lub jak sie nie ma to
      powidlami sliwkowymi/, nastepnie pol masy, placek, reszta masy, ostatni placek.
      Nalezy trzymac w chlodnym miejscu i koniecznie zrobic dzien wczesniej.

    • przepis na torcik czekoladowy z Capri-

      1 1/2 szklanki migdalow obranych ze skorki
      1 szklanka cukru
      25 dkg gorzkiej /tzn. ciemnej, ale z cukrem/czekolady, polamanej na kawalki
      5 duzych jajek, zoltka i bialka osobno
      1/2 lyzeczki olejku migdalowego
      1/2 lyzeczki swiezo startej skorki z cytryny
      12.5 dkg/pol kostki/ masla, roztopione, schlodzone
      szczypta soli/do bialek/
      cukier puder, do posypania przed podaniem

      Piekarnik nagrzac do 180C. Wysmarowac maslem tortownice/26cm/.
      Migdaly i 1/3 szklanki cukru zmielic w procesorze, wysypac do miseczki. W tym
      samym procesorze zmielic czekolade z 1/3 szklanka cukru/ok 45 sekund, zeby byl
      proszek ale zeby sie nie zbilo/, wsypac i wymieszac z masa migdalowa.
      W duzej misce ubic 5 zoltek z 1/3 szklanka cukru/ok. 5 minut, az bedzie b.
      gesta masa/, do tego dodac olejek migdalowy i skorke z cytryny, jeszcze troche
      ubijac wszystko razem. Do masy jajowej delkatnie wsypac mase migdalowo-
      czekoladowa, wymieszac, do tego wlac maslo, znowu delikatnie wymieszac. W
      osobnej misce ubic 5 bialek ze szczypta soli, dodac do masy/na 3 razy,
      delikatnie wmieszac bialka/. Wylac na tortownice i piec 45 minut. Wystudzic w
      tortownicy, mozna zrobic dzien wczesniej, w tym wypadku nalezy przykryc,
      popudrowac cukrem przed samym podaniem.
      Torcik wydaje mi sie b. fajny, ale chcialam cos wiecej, poniewaz spodziewam sie
      waznych gosci jutro na deser, wiec zrobilam jeszcze "jeden krok", zeby bylo
      bardziej elegancko. Wedlug przepisu z greckiej wyspy Krety zrobilam nugatowe
      lody. Bardzo latwe, przepyszne, polecam! Podam kazdemu talerzyk z kawalkiem
      ciasta i galka lodow.

      Przepis-nugatowe lody:

      W garnuszku zagotowac 1/2 szklanki dobrego miodu, 1/4 szklanki cukru i 1/4
      szklanki wody mieszajac, nastepnie gotowac 1 minute/nie mieszajac/.
      W miedzyczasie ubic 1 bialko z duzego jajka ze szczypta soli.
      Goracy syrop powoli, strumieniem wlewac do ubitych bialek, ciagle ubijajac/4
      minuty/. Odstawic do wystudzenia. W drugiej misce ubic 1 szklanke
      smietanki/czyli zrobic bita smietane/, delikatnie ja wmieszac w schlodzona mase
      bialkowo-miodowa. Dolozyc 1/2 szklanki lekko podpieczonych migdalow, obranych
      ze skorki i posiekanych w drobne kawalki/, oraz 1/4 szklanki orzechow
      pistacjowych, niesolonych, tez posiekanych. Delikatnie wmieszac orzechy w mase,
      potem wszystko przelac w szklana forme i zamrozic/min. 6 godzin max 1 tydzien/.

    • Pycha ciacho i do tego bardzo ladnie sie prezentuje :)
      300 g maki
      175 g masla (zimnego)
      225 g cukru
      7 jajek
      400 g smietany 22% z Piatnicy
      30 g kakao
      75 g platkow migdalowych badz wirkow kokosowych ( co kto lubi )
      30 g dzemu np. jablkowego, brzoskwiniowego ( jasnego w kolorze )
      1,25 kg jablek
      sok z cytryny
      cukier waniliowy i szczypta soli

      => maka, maslo pokrojone na duze wiory, 125 g cukru, cukier waniliowy, szczypta
      soli, kakao i 1 jako zagniesc na ciasto i w folie spozywcza na godzinke do
      lodowki
      => jablka, obrac i pokroic na grubsze plastry (tak do 1 cm), podlac sokiem z
      cytryny 3-4 lyzki. Forme okragla, posmarowac tluszczem i posypac platkami
      migdalowymi badz wiorkami. Forme ( ja uzywam 28cm) wylozyc ciastem ( spod i
      scianki prawie do samej gory), brzegi ciasta mocno dociskajac do platkow
      migdalowych.
      => 6 jajek, smietana, 100 g cukru ( albo ciut wiecej, zrobic probe smakowa :)
      paluchem ) i dwie lyzki soku z cytryny wszystko razem wymiksowac.
      Plastry jablek poukladac na ciemne ciasto i zalac to wszystko mieszanka
      jajeczno - smietankowa.
      Ja pieke w podgrzanym piekarniku w 175 stopniach okolo 60 min( az jabluszka sie
      przyrumiena, te ktoryh masa nie zalala calkowicie ).
      Po upieczeniu,stygnie w formie, posmarowac gore ciasta dzemem ( uprzednio na
      slabym ogniu w malym garnuszku rozpuszczonym). Brzegi ciasta mozna posypac
      cukrem pudrem. I gotowe pycha ciacho z ciemnym brzegiem i jasna jablkowo-
      smietankowa( po upieczeniu juz serkowa) masa !!
      --
      ...nie bede nigdy dla samego siebie przeszkoda...
    • Oto przepis prosto z Hawajow-
      2 1/2 szklanki maki
      1 lyzeczka soli
      2 lyzeczki sody oczyszczonej
      1 szklanka tluszcze/margaryny,masla, oleju/
      2 szklanki cukru
      2 szklanki przejrzalych bananow/okolo 6 sztuk utartych widelcem/
      4 jajka, zmieszane widelcem
      1 szklanka grubo posiekanych orzechow wloskich

      Rozgrzac piekarnik do 160-180 stopni Celsjusza. Wysmarowac tluszczem 2
      brytfanki- takie jak na pieczen rzymska, czyli chude, wysokie i dlugie.....
      W jednej sredniej misce wymieszac make, sode i sol. W drugiej, duzej,
      zmiksowac tluszcz, cukier, banany, jajka, na koniec dosypac orzechy. Dodac do
      tego zawartosc mniejszej miski/czyli produkty suche/ i delikatnie, nie za
      dlugo, wymieszac.
      Rozlac do brytfanek, piec 50-60 minut/. Wystudzic przed podaniem.

    • Gorąco polecam - u nas w domu ma honorowe miejsce wśród przepisów na ciasta.
      Składniki:
      200 g cukru
      200 g masła
      200 g (2 tabliczki) gorzkiej czekolady
      200 g migdałów ze skórką
      5 jajek
      cukier waniliowy
      aromat migdałowy
      potrzebna jest okrągła tortownica o średnicy 24 cm
      Wykonanie:
      Czekoladę rozpuścić z masłem na bardzo małym ogniu i ostudzić.
      Migdały (nie obierać ich ze skórki) wraz z cukrem zmielić w mikserze.
      Całe jajka ubić (można dodać szczyptę soli, lepiej sie ubiją), dodać
      pozostałe składniki i dokładnie wymieszac. Wylać do okragłej tortownicy
      wysmarowanej masłem i posypanej tartą bułką. Piec przez 10 minut w
      temperaturze 200 stopni, po czym obniżyć temperaturę do 170 stopni (nie
      otwierając piekarnika)i piec przez następne 40 minut. Uwaga: bardzo ważne
      jest dokładne przestrzeganie temperatury i czasu pieczenia. Piec w piekarniku
      bez wentylatora, inaczej torcik za bardzo się wysuszy. Po upieczeniu posypać
      cukrem pudrem i pozostawić do ostygnięcia. Torcik jest kruchy na wierzchu, a
      miękki i wilgotny w środku, rozpływa się w ustach i bardzo szybko znika.
      Wśród składników nie ma proszku do pieczenia, bo nie ma mąki, piecze się
      trochę jak soufflet, rośnie dzięki jajkom.
    • 2 szklanki maki
      1 szklanka cukru
      1 1/2 lyzeczki proszku do pieczenia
      1 lyzeczka soli
      1/2 lyzeczki sody oczyszczonej
      1/4 szklanki rozpuszczonego masla lub margaryny, schlodzone
      1 jajko, ubite
      1 lyzeczka swiezo startej skorki pomaranczowej
      3/4 szklanki soku pomaranczowego
      3 szklanki zurawin, rozdrobnionych na kawalki
      Nagrzac piekarnik do 160-180C. Wysmarowac maslem brytfanke, taka wyzsza, jak
      na pieczen rzymska.
      Polaczyc w misce suche produkty- make, cukier, proszek, sol, sode. Nastepnie
      dodac maslo, jajko, sok,skorke pomaranczowa-wszystko naraz i szybko wymieszac.
      Na koncu dodac zurawiny i jeszcze raz lekko zamieszac.
      Piec 1 godzine 10 minut, sprawdzic patyczkiem czy gotowe.
    • Ciasto-
      Piekarnik nagrzac do 180C. Polaczyc 1 3/4 szklanki maki z 1/2 szklanki cukru
      pudru i 1/2 szklanki masla az sie polacza. Do tego dodac 3 lyzki stolowe
      smietany-kremowki. Dobrze polaczyc skladniki, zebrac w kule, wsadzic w folie
      plastikowa i schlodzi w lodowce 15 minut. Potem rozwalkowac ciasto abu pasowalo
      wielkoscia do okraglej formy na tarty, upewnic sie, ze ciasto jest dobrze
      wyklejone na spodzie i na bokach. wsadzic do zamrazarki na 15 minut.
      Nastepnie wylozyc ciasto folia aluminiowa, piec 10minut. Usunac folie, piec
      nastepne 10 minut albo do uzyskania blado-zlotego koloru. Zmniejszyc temp. do
      160C.

      Nadzienie z dyni-
      W duzej misce, mikserem ubic 3/4 szklanki cukru bialego, 1 lyzke stolowa cukru
      ciemnego, 1 lyzke st. cornstarch/czyli ta zageszczajaca maka kukurydziana/, 2
      lyzeczki zmielonego cynamonu, 3/4 lyzeczki zmielonego imbiru/sproszkowanego/ i
      1/4 lyzeczki soli.Nastepnie wmisksowac 1/2 kg puree z dyni, 3/4 szklanki
      slodkiej smietanki/takiej jak na bita smietane/, 1/2 szklanki kwasnej smietany
      i 3 jajka/wczesniej lekko ubite/. Po wymieszaniu wlac do podpieczonego
      wczesniej ciasta i piec 50-55 minut w temp. 160C.

      Uwaga- mozna dno ciasta, juz po upieczeniu posmarowac kilkoma lyzkami dobrego
      dzemu morelowego i dopiero na to wylac nadzieinie z dyni. Piec jak powyzej.

    • 2 szklanki brazowego cukru
      1 szklanka bialego cukru
      1 szklanka oleju
      4 jajka, cale, lekko ubite
      2 szklanki puree z dyni
      2/3 szklanki wody
      2/3 szklanki posiekanych orzechow/ale mozna zrobic bez nich/

      wymieszac razem w jednej misce-

      3 1/2 szklanki maki
      1 lyzeczka proszku do pieczenia
      1 lyzeczka sody oczyszczonej
      1/2 lyzeczki mielonych gozdzikow
      1 lyzeczka mielonego cynamonu
      1 lyzeczka zmielonej galki muszkatolowej

      W duzej misce wymieszac mikserem cukier, olej, jajka, dynie i wode. Dodac
      zawartosc miski z maka i przyprawami, wymieszac dobrze. Wlac do dobrze
      natluszczonych dlugich i waskich foremek. Wystarczy na 3 chlebowe foremki.
      Piec 1 godzine w temp. 180C/we wczesniej nagrzanym piekarniku/.

    • Re: Dania na dobry nastrój
      Autor: lis_ka
      Data: 17.04.2004 08:25 + dodaj do ulubionych wątków


      zarchiwizowany

      --------------------------------------------------------------------------------
      kwieta4 napisała:

      > Liskaaa!! taka jestes?:)) nie wiesz, ze kuszenie jest grzechem? a gdzie
      > przepisy?


      już się poprawiam:-)

      Nie podaję przepisu na samo ciasto, bo już tu chyba był. Podam na krem do tarty
      cytrynowej:
      3-4 cytryny
      3 łyżki zmiękczonego masła
      1/3 szkl tartej bułki
      3 jajka
      200 g cukru
      1/4 l śmietanki kremowej
      spód tarty z kruchego ciasta posmarowany 1 białkiem rozbitym z łyżką stołową
      wody, a nastepnie podpie`czony (8 min w 200 st C)

      Skórkę z cytryny ostrożnie otrzeć na bardzo drobnej tarce (bez białej gorzkiej
      części skórki). Cytryny wycisnąć: będziemy potrzebować 3/4 szkl soku.
      Piekarnik nagrzać do temp 180 st C.
      Sok z cytryny, skórkę, masło, tartą bułkę, jajka, cukier i śmietankę umieścić w
      naczyniu i zmiksować.
      Masę wylać na podpieczony spód, nie napełniając go po brzegi, gdyż w trakcie
      pieczenia krem zwiększy swoją objętość. Piec 20-30 min.
      Tarta jest gotowa wtedy, gdy stwierdzamy, ze krem równomiernie podniósł się na
      całej powierzchni. Jego konsystencja powinna byc zwarta, a kolor -
      złotawobrązowy.

      /N. Rubinstein/

      Robiłam. Polecam. Smakuje jak lato w gębie:-)


    • spód do tarty autorstwa Dziuuni
      Autor: lunatica
      Data: 30.09.2004 13:48
      --------------------------------------------------------------------------------
      To może być po prostu ciasto kruche w/g klasycznego przepisu,znajdziesz na
      pewno przez wyszukiwarkę.Ja robię je w ten sposób:
      2,5-3 szklanki mąki najlepiej pół na pół krupczatka i zwykła pszenna przesiewam
      do miski,dodaję szczyptę sporą soli,cukier puder ok.1/2 szklanki,wkrajam kostkę-
      200 g zimnego masła i nożem kroję to masło w mące na drobne kawałeczki,albo
      używam takiego ucieraka do kruchego kupionego w Ikei.I teraz są różne szkoły-
      można dodać żółtka(2-3 szt) albo pokropić lodowatą wodą żeby ciasto nabrało
      wilgoci i skleiło się w kulę.Ja kropię wodą,zarabiam kulę już ręką i gotowe:)
      Teraz trzeba je schłodzić albo rozwałkować,włożyć do formy i z formą włożyć do
      lodówki na min.1/2 godz.


    • mam nowy przepis na pyszne ciasto. Robiłam juz dwa razy. Pierwsz raz z
      biszkoptami i serkami homo, drugi raz z upieczonym własnotęcznie biszkoptem i
      serem białym, bardzo tłustym i oba były pyszne :-)

      Przepis
      5 żółtek utrzeć na parze z 1 szkl cukru pudru. Ostudzić i zmiksowac z kostką
      masła. dodać 3 serki waniliowe (po 200 g) i 1,5 szkl mleka w proszku i 2
      łyżeczki roZpuszczonej żelatyny.
      Następnie potrzebna jest paczka biszkoptow okrągłych.
      Rozpuścić 4 łyżeczki kawy rozpuszcz. w 2 szkl wody. Biszkopty moczyć w kawie
      i ułożyć w tortownicy, na to masa serowa, na to biszkopty w kawie i na to
      masa.

      Pychotka - polecam :-)

      a to link do rozmowy
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=17421042&v=2&s=0
      --
      www.lipowa.delfin.waw.pl/
    • Gdzieś już pisałam [dla Pani, która pytała o przepis bez mąki pszennej], że
      ja robię biszkopt wyłącznie z mąki ziemniaczanej. Co prawda, nie ze względów
      dietetycznych, ale z powodu jego walorów smakowych. Jest on wyjątkowo lekki
      ["puszysty"] i delikatny.

      Ale nie tylko rodzaj mąki jest ważny. Przede wszystkim - udany biszkopt, to
      kilka szczegółów [o które wzbogaciłam swoje doświadczenie oglądając "Domową
      Kawiarenkę" w Polsacie] dot.procesu jego przygotowywania, a które postaram
      się tu przedstawić.

      Proporcje na średnią tortownicę – ok. 24 cm średnicy.
      - 5 jajek
      - ok.20 dkg mąki - tj. 1 szklanka mąki ziemniaczanej
      - ok.20 dkg cukru kryształu - tj.3/4 szklanki
      - 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia [tak dla pewności, bo w zasadzie do
      biszkoptu nie dodaje się spulchniaczy]

      UWAGA!!! Pracę należy rozpocząć od przygotowania formy. Wyłożyć na jej dnie
      papier i posmarować masłem. BOKÓW TORTOWNICY NIE NALEŻY SMAROWAĆ, ponieważ
      ROZPUSZCZONY TŁUSZCZ wsiąka w delikatne ciasto i powoduje jego opadanie.

      Białka ubić na sztywną pianę. Dodawać do niej stopniowo cukier - i ubijać
      dalej, aż do rozpuszczenia cukru [warto kupić "Cukier do pieczenia" - jest
      drobnoziarnisty - bo cukier musi się całkiem rozpuścić w tej masie
      białkowej]. Piana, po przekręceniu miski do góry dnem, nie powinna z niej
      wypadać.

      Potem dodać żółtka i delikatnie, ale dość szybko BARDZO WAŻNE!!! [żółtka
      zawierają tłuszcz i dlatego masa białkowa po ich dodaniu szybko opada] je
      wmieszać w pianę, a następnie dodać proszek do pieczenia - wymieszać
      dokładnie. Ja wszystkie te składniki mieszam widelcem, albo "rózgą" od
      ubijania białek - oczywiście bez użycia miksera.

      Na końcu dodać mąkę [koniecznie przesianą przez sitko, żeby nie było grudek -
      chodzi o to, żeby rozmieszać mąkę dokładnie, ale jednocześnie niezbyt długo,
      bo zniszczy się b.delikatna struktura piany z białek i ciasto nie wyrośnie
      odpowiednio].

      OD MOMENTU, GDY DO BIAŁEK ZACZYNA SIĘ DODAWAĆ pozostałe składniki - NIE MOŻNA
      PRZERYWAĆ PRACY, ponieważ wszystkie one są "ciężkie" [chodzi o strukturę w
      porównaniu z delikatną piany z białek] i powodują jego opadanie!!!].

      Ciasto wlać do tortownicy. Piec w temp. ok.160-170 st.C. ok.35 min.
      [piekarnik elektryczny, gazowy trochę dłużej - najlepiej kontrolować kolor
      ciasta ma być jasny, lekko złocisty].
      Nie należy otwierać drzwi piekarnika, bo ciasto opadnie.
      Gdy biszkopt wyrośnie, będzie miał złocisty kolor i trochę będzie odstawać od
      boków tortownicy - wyłączyć piekarnik i pozostawić w nim ciasto na minimum 20
      min., żeby przestygło.
      Po całkowitym wystudzeniu, nożem obkroić ciasto, tj. odłączyć je od boków
      tortownicy i wyjąć. Przekroić na dowolną ilość krążków [zależy od jego
      wysokości] i nasączyć:
      - 1/2 l ciepłej wody osłodzonej 4 łyżeczkami cukru i doprawionej z
      sokiem z 1 cytryny [ew.kieliszek spirytusu lub rumu - w wersji dla dorosłych].

      Teraz krem.
      Najprostszy i najbardziej niezawodny jest krem tradycyjny z dodatkiem
      czekolady i "Nutelii", ale do wersji podstawowej, tj. do masy wykonanej z
      jajek z cukrem + masło - można dodawać inne składniki, np. mielone orzechy
      [tort orzechowy], sok cytrynowy i skórkę otartą z cytryny [tort cytrynowy],
      itp.

      Przepis:
      Dopasować 2 naczynia, tak żeby można było postawić jedno na drugim. W tym
      dolnym będzie gorąca woda [stale podgrzewana na małym ogniu - jednak nie może
      się gotować, bo będzie parzyć], w górnym ubijać jajka z cukrem.
      3 całe jajka + 4 łyżki czubate cukru [tylko tyle, bo czekolada i Nutella jest
      słodka] - ubijać mikserem "na parze" [to metoda opisana wyżej], aż powstanie
      gęsta kremowa masa - wtedy dodać do niej pokruszoną tabliczkę gorzkiej
      czekolady - ubijać, aż czekolada rozpuści się całkowicie > odstawić masę do
      wystudzenia.
      Utrzeć 1,5 kostki masła [najbardziej niezawodne jest masło Extra 82%
      tłuszczu - bez dodatku tłuszczy roślinnych - i innych tłuszczy krem może
      wyjść dość rzadki] - trzeba też pamiętać, aby wyjąć je z lodówki na kilka
      godzin przed sporządzaniem kremu, aby było miękkie i łatwo się ucierało.
      Następnie stopniowo [najpierw po łyżce, potem większe porcje] dodawać do
      masła masę jajeczną, potem Nutellę.
      Nie trzeba dodawać żadnych aromatów, bo Nutella ma wspaniały smak czekoladowo-
      orzechowy.
      Kremem przekładać krążki biszkoptu.
      Dolny krążek dobrze jest posmarować cieniutko powidłami śliwkowymi lub dżemem
      o kwaskowym, wyrazistym smaku np. z czarnej porzeczki.

      Do kremu można też użyć - bardzo atrakcyjnej teraz w okresie zimowym -
      "Żurawiny do mięs" - jest w sprzedaży o b.pięknym czerwonym kolorze
      [producent dżemów - Łowicz słoiczek ok.300 g]. Wtedy krem raczej bez
      czekolady, chociaż można też z czekoladą [tak jak do tortu węgierskiego
      dodaje się wiśnie], itd.
      Pozdrawiam serdecznie!

    • Panforte ze Sieny / za strona www.coquinaria.it, autorka przepisu Elisabetta
      Cuomo /

      250 g obranych i uprazonych migdalow
      70 g di drobno posiekanych orzechow laskowych
      50 g drobno posiekanych wloskich przechow
      150 g cukru
      60 g miodu
      130 g maki
      30 g kakao
      50 g cytronu / cydratu / kandyzowanego pokrojonego w drobna kostke
      80 g skorki pomaranczowej kandyzowanej pokrojonej w kostke
      100 g kandyzowanego melona pokrojonego w kostke
      1 lyzeczka cynamonu
      ½ lyzeczki gozdzikow w proszku
      ¼ mielonego pieprzu
      1 szczypta mielonej / tartej / galki muszkatolowej
      ½ lyzeczki kolendry w proszku
      ½ lyzeczki cynamonu / do cukru, ktorym posypuje sie panforte /
      cukier i cukier puder do posypania
      okragla blacha o srednicy 28-30 cm / wylozona oplatkiem /
      obrecz / podobna do tych z tortownic otwieranych / o srednicy regulowanej,
      wylozona oplatkiem
      - make przesiac, wymieszac z przyprawami, dodac kakao, orzechy i migdaly,
      wymieszac
      - cukier i miod, w rondlu o grubym dnie, postawic na wolnym ogniu, mieszac az
      do uzyskania tzw. malej kuli / chodzi o to, ze cukier nie moze sie
      skarmelizowac, a uzyskac konsystencje pasty /
      - dodac mieszanine maki i przypraw, owoce kandyzowane i filizanke wody
      - mieszac energicznie az do polaczenia sie wszystkich skladnikow
      - obrecz natluscic i obsypac maka , zapiac regulujac srednice do 27 cm, polozyc
      ja na okraglej blasze wylozonej oplatkiem
      - przelozyc do srodka uzyskana mase / powinna miec 2,5 cm wysokosci /, wierzch
      posypac cukrem wymieszonym z ¼ lyzeczki cynamonu
      - piec w 160°C przez 30 minut
      - ostudzic, zdjac obrecz tortownicy, posypac cukrem pudrem

      Do pieczenia “panforte” uzywa sie okraglej blachy i regulowanej obreczy, ale
      nie majac ich mozan uzyc tortownicy otwieranej.

      Panforte wg tego przepisu byl robiony przez wielu tamtejszych forumowiczow /
      nawet w duzych ilosiach /, wiec powinien byc godzien zaufania.
    • Chodzi o fantastyczny pomysl na wypelnienie. Ja wyprobowalam z (kompotowa)
      mieszanka owocowa. Pyszne!
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=19579614&a=19579614
      Zagniesc kruche ciasto (200 g maki, 1 jajko, 100 g schlodzonego masla, 3-4
      lyzeczki wody).
      Wstawic do zamrazalnika na pol godziny, wyjac, rozwalkowac, nakluc w kilku
      miejscach, upiec (do 15 minut w 180C).

      Przygotowac mase aroniowa:
      Wyjac ze spizarni konfiture przygotowana we wrzesniu J; lub przemrozone owoce
      aronii, zesmazyc z cukrem , mogą być także inne owoce), ok. 0,5 l.
      0,4 l smietany 22% wymieszac z 1 jajkiem oraz owocami.
      Rozlozyc na podpieczonym spodzie. Posypac pokruszonymi migdalami w platkach.
      Piec 20-25 minut w 170-180C. Wyjac z piekarnika, odczekac kilka minut przed
      krojeniem i podawaniem. Dobra na cieplo i zimno.

      Albo:
      300 g rozmrozonych malin + garsc;
      uduszonych z cukrem - 6-8 lyzek (zelujacym, bo czasu niewiele bylo), ostudzic.
      dodac do masy smietanowo-jajecznej + lyzka octu balsamico. posypana orzeszkami
      cedrowymi.

      Albo - moja wersja:
      zamrozona mieszanka owocowa: śliwka, porzeczki czarne, aronia, truskawki (450
      gram) uduszone z cukrem (zwyklym) - okolo 6 lyzek. Aby jak najwiecej wody
      wyparpwalo. Jajko utrzec mikserem na ladniutki kogel mogel, w to 400 ml
      smietany (ja dalam 36%). Dodac owoce. Zmiksowac i na podpieczony dol. Piec
      jakies 30 minut.
    • Słodkie ciasto kruche

      200 g mąki
      duża szczypta soli
      70 g masła schłodzonego
      80 g cukru pudru
      1 jajko lekko roztrzepane
      1-2 kropli esencji lub aromatu waniliowego

      Przesiać mąkę i sól do miski,wkroić masło w drobnych kawałkach.Rozetrzeć
      masło w mące do konsystencji piasku.Dodac cukier,wymieszać.Zrobić wgłebienie
      w środku i wlać jajko z aromatem.Połączyć wszystko dodając zimnej wody jeżeli
      wyjdzie za suche,lub trochę maki jak zbyt mokre.Uformować kulę i schłodzić 20
      minut.

      Na lekko oprószonej mąką stolnicy rozwałkować ciasto na placek o grubości 5
      mm.Włożyc je do formy(używam jednorazowych okrągłych foremek alu o średnicy 25
      cm dostępnych w supermarketach,foremek tych nie trzeba niczym smarować w
      przypadku ciasta kruchego) i następnie schłodzić w lodówce ok.30 min.,a jeszce
      lepiej w zamrażarce.Rozgrzać piekarnik do 200 stopni.Piec spód ciasta 15 minut
      kładąc uprzednio na nim
      papier do pieczenia z fasolą lub grochem.Wyjąć fasolę i papier i dopiekać na
      następne 10 min.dopóki środek się nie przyrumieni.Wyjąć i pozostawić do
      przestudzenia.

      Przepis(trochę zmodyfikowany) jest stąd:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=20596077


      --
      Zdjęcia moich wypieków
      Chleb domowej roboty
    • 1.Masło
      Uzywamy tylko i wyłącznie masła bez dodatku oleju,o zawartości tłuszczu
      min.82%.Masło powinno być schłodzone w lodówce przez conajmniej godzinę.Przed
      dodaniem go do mąki trzeba pokroić je na cienkie plasterki,albo inne małe
      kawałki.Należy je w mące rozetrzeć tak aby nie było widać grudek masła-ta
      mieszanina przypomina z wyglądu wilgotny piasek.Rozcierać nalezy tak szybko jak
      można,najlepiej na początku nożem lub specjalnym ucierakiem do ciasta
      kruchego,a później można użyć rąk ale trzeba wtedy robić to jak najkrócej.

      2.Mąka
      Mąka która nadaje się do ciasta kruchego to zwykła mąka pszenna najlepiej typ
      500,a jeszcze lepiej mieszanina pół na pół tej mąki z mąką krupczatką.Nie
      używam samej krupczatki ponieważ wtedy IMO ciasto jest zbyt kruche,a czasem
      nawet wręcz sypkie.

      3.Cukier
      Jeśli ciasto ma być na słodko wtedy nalezy dodac do niego cukier.Cukier jaki
      uzywamy do ciast kruchych to tylko i wyłącznie cukier puder.Można go przesiać
      razem z mąką.Cukier kryształ może w trakcie pieczenia skarmelizowac się co
      spowoduje twardość ciasta.Nie zawsze tak się dzieje ale lepiej używać wyłącznie
      cukru pudru.

      4.Sól
      Obojętnie czy ciasto ma być na słodko czy na słono zawsze dodajemy szczytpę
      soli.Do ciasta na słono ta szczypta może być większa :)

      5.Woda
      Najlepiej żeby woda była lodowata.Dodajemy ją kiedy masło jest już roztare
      na 'piasek' z mąką.Dodajemy ja stopniowo po łyzce i za kazdym razem mieszamy
      ciasto łyżką żeby woda równomiernie się w nim rozłozyła.Ciasto powinno przybrać
      formę większych grudek,będzie widać że jest bardziej wilgotne,wtedy można z
      niego uformowac kulę.Ilość wody nie zawsze jest taka sama,dlatego trzeba
      dodawac ją stopniowo,a jeśli ciasto jest zbyt wolgotne to trzeba wtedy dodac
      trochę mąki.

      6.Jajka
      Rolę środka spajającego i nawilżającego spełniają też jajka.Jeżeli występują w
      przepisie to nalezy je przed wlaniem do ciasta roztrzepać widelcem ze szczyptą
      soli,wtedy lepiej się połaczą z mąką.

      7.Wałkowanie
      Ciasto można wałkować od razu po zagnieceniu,można tez odłożyc je do lodówki do
      schłodzenia.Jeśli wałkujemy od razu po zagnieceniu warto schłodzić ciasto które
      jest już w formie,ok. 1/2 godziny w lodówce a nawet w zamrażarce.Wałkowac
      należy-w przypadku spodu do tarty- na grubość nie większą niż 1 cm ale tez nie
      mniejszą niż 1/2 cm.I trzeba sie starać jak najmniej podsypywać mąką podczas
      wałkowania.

      8.Pieczenie
      Piekarnik musi być wcześniej nagrzany do temp.200 stopni.Polecam tzw.pieczenie
      na ślepo,czyli ulożenie na cieście papieru do pieczenia
      i wysypanie na to conajmniej 1/2 kg grochu lub fasoli.Trzeba zwrócić uwagę na
      to żeby papier i ziarna dokładnie przykrywały cała powierzchnię tarty a w
      szczególności na dociśnięcie miejsca przy brzegu.Ciasto wcześniej oczywiście
      nakłuwamy dość gęsto widelcem.Pieczemy ok.10-15 minut aż brzegi się trochę
      zarumienią.Później zdejmujemy papier z grochem i dopiekamy ciasto przez ok.10
      minut aż się trochę zezłoci.

      --
      Zdjęcia moich wypieków
      Chleb domowej roboty
    • 22.03.05, 14:28
    • Mars Bar Cheescake

      250 g ciastek czekoladowych (ja dałam takie a'la petit beurre, które z jednej
      strony miały czekoladę)
      150 g masła, rozpuszczonego
      2 łyżki brązowego cukru
      20 g masła, dodatkowo
      300 ml śmietany 36%
      50 g mlecznej czekolady, posiekanej
      3 łyżeczki żelatyny
      60 ml wody (gorącej do rozpuszczenia żelatyny)
      500 g sera białego o kremowej konsystencji (użyłam takiego sernikowego,
      trzykrotnie mielonego, ale myślę, że może być też np. mascarpone, ricotta czy
      inny tego typu)
      110 g cukru pudru (lub mniej, ta ilość powoduje, że ciasto jest wg mnie trochę
      zbyt słodkie)
      180 g batoników Mars, posiekanych w ok. 1 cm kawałeczki

      No i teraz:
      Ciastka ugnieść łyżką lub zmiksować na gładko tak, żeby nie było grudek. Dodać
      roztopione masło i wyrobić gładką masę.
      Tortownicę (średn. 20 cm) wyłożyć folią alu, następnie przełożyć masę
      ciastkową, dokładnie ugnieść. W oryginale z tej masy robi się też boki ciasta,
      ale mi go nie starczyło, bo miałam większą toryownicę i u mnie wyszedł tylko
      spód.
      wstawić do lodówki na min. 30 min.

      W małym garnuszku rozpuścić dodatkowe masło z cukrem brązowym i 2 łyżkami
      śmietany. Musi powstać sos. Ostudzić.

      W następnym garnuszku roztopić czekoladę + 2 łyżki śmietany. Odstawić.

      Żelatynę rozpuścić w gorącej wodzie.

      Ubić śmietanę. Ser ubić z cukrem pudrem na gładką masę. Wymieszać z ubitą
      śmietaną. Wlać powoli ciepłą żelatynę, dodać posiekane Marsy.

      Wyjąć z lodówki tortownicę ze spodem i ułożyć na niej połowę masy, następnie
      polać ją połową sosu maślanego i połową czekoladowego, porobić esy-floresy.
      Nałożyć pozostałą część masy, wygładzić i polać resztą sosu maślanego i
      czekoladowego.
      (ja polałam jeszcze sosem karmelowym, żeby było słodsze, a co!)
      Przykryć folią, wstawić do lodówki na min, 3 h (u mnie stało cała noc).

      Wyjąć i zjadać. Uprzedzam lojalnie - przepis wygląda niewinnie, ale ilość
      naczyń, jakie się wykorzystuje do jego realizacji, przyprawia o ból głowy.
      Sernik jest bardzo słodki, ale smak ma wyjątkowy.
      Moim zdaniem można spokojnie pominąć cukier puder i wtedy słodycz będzie
      odpowiednia.

      To tyle.
      Życzę wytrwałości i smacznego, bo ciasto warte jest grzechu:)
    • Przepis pochodzi z książki Barbary Maher pt.'Ciasta'
      Ciasto jest dość ciężkie i wilgotne ale bardzo smaczne i maślane.Nazwę
      zawdzięcza swoim proporcjom-główna zasada to funt mąki+funt masła+funt cukru.

      125 g przesianej mąki pszennej
      125 g przesianej mąki ziemniaczanej
      1 łyżeczka proszku do pieczenia
      250 g masła
      250 g cukru
      ziarenka z 1/4 laski wanilii lub mały cukier waniliowy
      4 duże jajka
      1 łyżeczka drobno utartej skórki z cytryny
      1 łyżka mleka
      cukier puder do dekoracji

      Przygotować formę do babki z kominkiem o pojemności 1,5 litra-dwukrotnie
      wysmarować ją dokładnie rozpuszczonym masłem i wysypać mąką.
      Piekarnik właczyć na 180 stopni.
      Przesiać razem obie mąki i proszek.Miękkie maslo utrzeć z wanilią i cukrem na
      jasną puszystą masę.Ucierając dodawać po jednym jajku i po łyżce mąki jeśli
      masa zacznie się warzyć.Ciągle ucierając dodać skórkę cytrynową.Stopniowo
      dodawać mąkę i ucierać aż wszystko się dobrze połaczy.Na końcu dodać mleko i
      raz jeszcze dobrze zmiksować.Wlać masę do formy i piec ciasto przez ok.1
      godzinę aż patyczek wbity w środek będzie suchy.Wyjąć upieczone ciasto z
      piekarnika i odstawić na 10 minut do przestygnięcia.Wyłozyć na drucianą
      podstawkę i ostudzić całkowicie.Przed podaniem posypać cukrem pudrem.

      --
      O chlebie i nie tylko...Zapraszam :)
    • forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=39914793
      --
      Perolmy sę sibretkowie tą gąsą
      A tak przy okazji nasze współczesne paradoksy :)
      "Na wsi takich cudów jak razowa mąka nie kupię."
    • forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=48869923
      --
      Perolmy sę sibretkowie tą gąsą
      A tak przy okazji nasze współczesne paradoksy :)
      "Na wsi takich cudów jak razowa mąka nie kupię."
    • forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=36921611&a=36921611
      --
      Perolmy sę sibretkowie tą gąsą
      A tak przy okazji nasze współczesne paradoksy :)
      "Na wsi takich cudów jak razowa mąka nie kupię."
    • 04.10.06, 13:52

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.