Dodaj do ulubionych

zona Holendra ?

17.09.04, 16:25
na starym forum zapoczatkowano temat ,ktory mnie osobiscie dotyczy i
chcialabym poznac wasze opinie.

no wlasnie na temat kobiet wychodzacych za maz za Holendrow.dla mnie nie
mialo to zadnego znaczenia iz czlowiek z ktorym sie zwiazalam jest wlasnie z
Holandii i nie wiazalam z tym zadnych korzysci,wrecz przeciwnie to w Polsce
mialam (mam) stabilna sytuacje materialna i zawodowa.

martwi mnie jednak opinia ,ktora pojawia sie od czasu do czasu ,o Polskich
kobietach jako o osobach majacych na celu uzyskanie jedynie Holenderskiego
obywatelstwa.

z jakimi opiniami spotykacie sie czesciej.czy traktuaje sie nas w Holandii
jak partnerki po prostu ,czy tez rzeczywiscie postrzega sie nas w nieco
odmiennym swietle

pozdrawiam
nastka
Edytor zaawansowany
  • 3eti 17.09.04, 17:47
    Jak wiecie stukam z sasiedniej Belgii,ale forum tak lubie ze znacznie czesciej zagladam do Was,niz na
    belgijskie.
    Moja ciocia wyszla za Holendra,i nigdy nie miala zadnych przykrosci z tego powodu.
    Osobiscie moge napisac jak jest w Belgii,i tu duze znaczenie ma miejsce zamieszkania.Jak wiadomo
    Antwerpia czy Bruksela uchodza za skupiska 'papierowych malzenstw'.A dla pieniedzy slynne jest
    Brugge,funkcjonuja tam rozne biura matrymonialne nastawione wylacznie na panie z Europy
    wschodniej,stad i opinie o Polkach nie najciekawsze.
    Ja nie mam zadnych zlych doswiadczen,i tez uwazam,ze narodowosc w sumie nie ma znaczenia(moze
    poza roznicami mentalnymi pomiedzy np; krajami afrykanskimi czy azjatyckimi itp; ),pozdrowienia :)
  • widmowolnosci 17.09.04, 20:18
    Polki maja dobra renome jako dobre zony, maja wziecie wsrod
    Holendrow , nigdy nic zlego od Holendrow nie slyszalem na temat
    Polek.Na pewno czesc tych malzenstw to malzenstwa z rozsadku , ale
    czy rozsadek to zlo.Czesciej te malzenstwa z rozsadku sa bardziej
    trwale od tych z wielkiej milosci.Sprawa odrebna sa roznice
    kulturowe , ktore obydwoje partnerzy musza pokonac, czasem wiec nie
    wszystko wychodzi tak jak powinno.polki sa bardzo cieple ,Holendrzy
    czesto nie zawsze odczytuja to jako rodzaj zachety erotycznej. Oni sa
    przyzwyczajeni do tzw zimnego dystansu. Ale moze sie myle. Sam nie
    wiem. Pozdrawiam. widmo
  • awe38 17.09.04, 20:36
    wiesz chyba z ta "zacheta erotyczna" ww masz racje?!
  • marialudwika 17.09.04, 21:24
    Jestem tutaj dosc dlugo,mam wspanialego meza Holendra i mimo 17 lat jest nam
    nadal fajnie razem!Na poczatku mej bytnosci bylo tutaj o wiele mniej Polek niz
    teraz.Osobiscie znam dwie,od lat i przyjaznimy sie.Maja tez udane zwiazki,z
    milosci,nie z rozsadku albo jak pisaly glupie malolaty!Sa szczesliwe.Znam jedna
    bardzo mloda Polke,jest rozwiedziona.To na tyle.Jakcos madrego przyjdzie mi do
    glowy napisze.
    ml
  • mmmd 17.09.04, 23:17
    Raz jeszcze dziekuje za przyjecie mnie do grona forumowiczow.
    Ja rowniez nie potwierdzam opinii, ze wiekszosc malzenstw jest
    tzw. 'ekonomicznych'. Wydaje mi sie, ze byl taki owczy ped chyba w latach 90.,
    ale byl tylko bardzo przejsciowy. W ramach swojej pracy, spotykam mase Polakow.
    Mozna powiedziec 'nie wszystko zloto co sie swieci'. Slowem, te pochopne oceny
    o zwiazkach czysto ekonomicznych sa dla wielu Polakow (najczesciej Polek)
    nieslychanie bolesne. Ilez spotkalam przypadkow, ze kobieta z dzieckiem,
    pragnie ulozyc sobie zycie na nowo po nieudanym malzenstwie i wychodzi za
    obcokrajowca i to rowniez okazuje sie pomylka? Nie potrafie zgodzic sie z
    pojeciem, ze wyszla za Holendra dla pieniedzy. Sa to z reguly kobiety zyciem
    doswiadczone, ponoszace odpowiedzialnosc za dziecko, z reguly w ten czy inny
    sposob finansowo w kraju niezalezne. A jednak, szukajac szansy na szczesliwe
    zycie, podejmuja decyzje wyjazdu (decyzje bardzo, bardzo trudna).
    Przeprowadzilam duza ilosc rozmow i nigdy nie mialam wrazenia, ze proba
    ulozenia sobie na nowo zycia moglaby byc prztlumaczalna na euro. Po prostu
    zwykle ludzkie pragnienie bycia kochanym. Poczucie stabilizacji i
    bezpieczenstwa.Chyba nikomu nie jest to obce.
    Mysle, wiec , ze nie mozna wystawiac 'ogolnikowych cenzurek'. Kazda historia
    zycia jest inna i kazda motywacja jest inna, ale z tym z czym sie spotkalam,
    zupelnie nie potwierdza spojrzenia 'ekonomicznego'.
    A ja sama mam od wielu lat kochajacego, dobrego Meza, wspanialego ojca naszych
    dzieci i ma tylko jedna "wade", ze jest Holendrem, co stalo sie juz calkiem
    oswojonym zartem rodzinnym (po stronie rodziny holenderskiej).
    Pozdrawiam.
    zwykla Malgosia (ale nie Monisia!!!!)
  • widmowolnosci 17.09.04, 23:28
    masz racje , ja znam tylko jeden przypadek ze malzenstwo Holendra z
    Polka sie rozpadlo i to nie byla jej wina.On pracowal gdzies za
    granica jak przyjezdzal to byl zazdrosny, pil i ja bil. te rzeczy
    niestety wszedzie sie zdarzaja.Rozeszli sie , pomagalem sie jej nawet
    przeprowadzic.potem stracilem ja z oczu.Byla dla niego dobra zona
    tyle tylko ze ona byla dobrze wyksztalcona, a on nie bardzo , co
    pewnie bardzo przezywal.Mezczyzni nie lubia wyraznej przewagi rozumowej
    kobiety, nie trzeba nigdy im dac tego odczuc , zeby moja zona to
    wiedziala.Widmo Wolnosci Powiedzial co wiedzial.Pozdr.
  • mmmd 17.09.04, 23:56
    Masz racje wspominajac wyksztalcenie. Te Polki, o ktorych wspominalam, mialy
    czesto-gesto, bardzo dobre wyksztalcenie!!!
    Teraz, od 1 maja, sytuacja ulegla zmianie. Ale te wszystkie lata....
    Pan, Holender, przyjezdzajacy do Polski - niby gentelmenem; nie bylo mozliwosci
    sprawdzenia jego faktycznego oblicza. Wszystko wygladalo dobrze, az.... no
    wlasnie, dopoki nie stal sie 'wladca'. Ale to, przeciez nie wina tych kobiet!!!!
    Jak mialy sprawdzic? Prawde powiedziwszy, do tej pory, uwazam, z polska prasa
    za malo naswietla (mogloby to byc anonimowe) tego typu sytuacje. Wielka szkoda,
    bo wyczuliloby to Polki. Co wcale nie znaczy, tak jak pisalam poprzednio, ze
    wszystkie popadlysmy w 'holenderskie szpony'. Dzieki Bogu, wiele z nich ma
    charakter nader przyjemny na lata....
  • monna4 18.09.04, 12:44
    Ja jestem bardzo bardzo szczesliwa z moim panem Holendrem , kochamy sie ,
    rozumiemy sie , pomagamy sobie nawzajem , no i przede wszystkim mamy wobec
    siebie szacunek.Moglabym z nim mieszkac nawet w Afryce albo obojetne gdzie .Tez
    jestem po rozwodzie w Polsce , wiec wiem co to znaczy byc szczesliwym i
    nieszczesliwym.Od kiedy zamieszkalam z nim , moje zycie zmienilo sie o 180
    stopni.Ale o szczescie tez trzeba walczyc i mowic otwarcie czego od zycia
    oczekujemy.Jezeli jakies sytuacje mnie draznia od razu mowie :to mi nie
    pasuje .On robi to samo i szukamy wspolnego rozwiazania.Czy uwierzycie ze po
    roku czasu razem jeszcze zesmy sie nie poklocili? Nie bylo okazji i powodow .
    Ale mam znajomych u ktorych czesto sa problemy .Obserwuje ich i dochodze do
    wniosku ze to byla jedna wielka pomylka .Szkoda .Uwazam ze pierwszy i
    najwazniejszy jest szacunek , bo bez szacunku i milosc sie wypali.Pozdrowka
    P.S.Czasem moge byc powazna.
    --
    monna4
  • nastka72 18.09.04, 12:51
    No i wlasnie wypowiedz mony umacnia mnie w postrzeganiu zwiazkow Polsko-
    Holenderskich :)) jako ot zwyczajnych ukladow partnerskich nie majacych
    specjalnego zwiazku z narodowoscia partnerow

    nastka
  • monna4 18.09.04, 13:11
    Wydaje mi sie ze taki zwiazek , jesli jest madry , jest jeszcze bardziej
    ciekawy przez te nasze dwie kultury .Mozemy sie nimi razem dzielic i wzbogacac
    sie jeszcze bardziej nie wymagajac od siebie nawzajem zaczowan typowych dla
    tylko jednej kultury ale stwarzac swoja wlasna wspolna.Tylko tak mozna pokonac
    roznice dwoch narodow.Ale jeszcze raz powtarzam : do tego potrzebny jest
    szacunek i tolerancja.Pozdrowka
    --
    monna4
  • grazyna10 18.09.04, 17:01
    Moj holenderski partner byl juz raz zonaty z Polka. Rozeszli sie. Jesli ma (czy
    mial)jakies pretensje to do niej jako kobiety, a nie do Polki. Ja jako kolejna
    Polka nie jestem przypadkiem, on szukal kolejnego zwiazku z Polka. Kiedys
    spytalam sie go dlaczego ponownie Polka i powiedzial mi, ze Polki uosobiaja
    soba wszystko to o czym marzy mezczyzna. ladnie to zabrzmialo.
    Jestesmy ze soba prawie trzy lata. Nie zeszlismy sie z milosci, ale tez nie z
    wyrachowania. Jestesmy zwiazkiem z rozsadku. Dwoje samotnych ludzi w pewnym
    wieku probuje wspolnego zycia. Nie lataja nam motyle w brzuchu, nie mowimy
    sobie bezustannie "kocham cie" ale po prostu jestesmy ze soba. Moj partner mowi
    czasem "ciesze sie, ze ze mna jestes". Dla mnie te slowa sa cenniejsze niz
    czesto sztampowe kocham cie.
    Co do zlej opinni o Polkach, to pare razy sie z takowa spotkalam, ale gdy
    poprosilam o wyjasnienie dlaczego, to najczesciej okazywalo sie ze mojego
    szwagra brata znajomy slyszal..... Cos zaslyszanego i nie do konca
    sprawdzonoego.
    Mysle, ze opinia o nas Polkach zalezy od nas samych. Jesli wsrod Holendrow
    pojawi sie taka Malgosia czy Monika i zacznie sie zachowywac tak jak na forum,
    to nie dziwmy sie Holendrom ze nie znajac innych Polek zaczynaja uwazac to za
    normalne polskie zachowanie.
    Wiec dziewczyny, przeciwstawiajmy sie temu silom (no moze nie) ale kulturom
    osobistom.
    Pozdrowienia
  • saviera 18.09.04, 19:00
    Dziekuje za przyjecie do grona forum.Od kilkunastu dni czytam Wasze opinie na
    rozne tematy.Czasami zgadzam sie z tym co piszecie ,czasami jednak .....mam
    zastrzezenia.Moze mam pecha ,ale ja mieszkam w regionie gdzie w wiekszosci
    Polki nie maja zbyt dobrej opini.Mieszkam tutaj ponad 10 lat i nawet z wlasnej
    obserwacji widze ze niestety wiekszosc Polek jest tutaj tylko dla obywatelstwa
    i wstyd to mowic ale i dla pieniedzy....Osobiscie znam kilka Polek ktore nawet
    nie wstydza sie o tym mowic glosno.Jedna posunela sie nawet do tego ze zrobila
    sobie dziecko,tak bardzo chciala sie tu zaczepic.Po 3 latach kiedy dostala
    obywatelstwo ,poprostu rozwiodla sie...Nie twierdze ze wszystkie takie sa .Mam
    kilka naprawde fajnych znajomych z ktorymi utrzymuje kontakt.Jednak idac na
    zakupy ,slyszac polska mowe wole nie przyznawac sie ze jestem Polka.Mieszkam w
    niewielkiej miejscowosci,a tutaj wiesci rozchodza sie jak blyskawica.Holedrzy
    mowia glosno ze nie sa rasistami,ale niestety po cichu...sa napewno.Wystarczy
    ze jakas Polka cos wywinie i wszyscy holedrzy opowiadaja jakie to Polki
    sa.Niewazne czy byla jedna,oni mowia ze wszystkie...i przygladaja Ci sie jak
    zielonemu ludzikowi z innej planety.Hihihihi............Jak wczesniej pisalam
    mieszkam tutaj ponad 10 lat ,to i owo o Polkach slyszalam i widzialam.A jezeli
    chodzi o meza nie moge narzekac.Od ponad 10 lat jestesmy malzenstwem ,mamy
    dwojke wspanialych dzieciakow,no i przynajmniej narazie nie mamy w planie
    rozwodzic sie.Ja tez nie wyszlam za maz dla obywatelstwa czy
    pieniedzy....Komputer mam dopiero od roku i zawsze siedzialam na onet.pl .Od
    jakiegos tygodnia weszlam na gazete, znalazlam to forum i musze przyznac ze
    jest SUPER.Tak trzymac!!! Groetjes!!!
  • payuta 18.09.04, 19:00
    To teraz moze i moja historia.Za maz wyszlam w 1994 roku w polsce za holendra
    obecnego mojego, pierwszy raz wyszlam bo wczesniej mi sie jakos nie chcialo
    choc dziecko juz bylo i owszem calkiem niczego sobie .I taka jakas ekonomiczna
    bylam bo do holandi mnie w tych latach dziewiedziesiatych zucilo.Pracowalam
    sobie ,gdzies tam cichutko na czarno ,dziecko babcia podrzucilam jak ta kukula
    niewdzieczna i heja many zarabiac ,przez polke pewna poznalam tego meza
    mojego ,ale nie za szybko ,bo go poznawac nie chcialam dobrze mi bylo w
    kawalerskim stanie .No i zycie fajniejsze jak sie czesciej nazeczonych ma.
    Zawistne byly moje mezate przyjacolki ,oj zazdrosne.(zart).Ale w koncu
    namowiono mnie na spotkanie z panem.Nie,nie bylo zadnego natychmiastowego
    uroczenia,szat darcia i erotycznych wygibasow ,spokojnie nazeczony jakis pol
    smieszny w polsce czekal i ukrecic jednej przygodzie leb trzeba bylo by druga
    zaczac.Dusze dobre radzily by pojsc w sina dal i mama placzaca sie po tej calej
    histori tez namawiala ze ,lepiej,bezpieczniej,przyszlosc rozowa,a ze milosci
    nie ma??????? Komt tijd-komt grolsch mawiala kobiecina kochana.I gdzies tam
    racje miala ale zeby tam jakies motyle sie mi po cielsku walaly to nie,ale
    jednak i tak cos w tym jest bo zostawiac jakos nie mam ochoty tego holendra
    mojego i jakos dobrze mi u boku jego .Dziecie mu sliczne powilam zeby nie
    myslal ze jakas bez serca magiera jestem.Ale czekac mu piec latek kazalam zeby
    se nie myslal ze my polki takie szybkie i latwe jestesmy.Jest Veet-cool jak
    mawia moja starsza latorosl.A ze tu jedyna w okolicy taka polka jestem to
    tutejsze "frykandele"porownania nie maja i zycie spokojne prowadze nie
    napastowana przez tutejsza nacje.Ale ,tak ,tak jest ale chociaz nie wiem jak
    bym trawniczek kosila i petunie przycinala to na zawsze tu zostane "die
    poolse".A co mowia o mnie w polsce i co mysla o mnie pracujace tu polki to
    obchodzi mnie tyle co zycie seksualne pokemonow .Ja sie mam te gek ,staremu
    moje dlugie pazury nie przeszkadzaja a gdy go nimi po plecach drapie -tak mi
    rob tak mi dobrze slysze .I o to chodzi nie???????P.P.
    p.s. nie gniewajcie sie ja tak zawsze. xxxxxxx
  • nesla 18.09.04, 20:43
    Payuta, zwala mnie z nog twoje poczucie humoru ;-)

    Jako zona Holendra powinnam miec cos do powiedzenia w tym watku, ale kompletnie
    mnie zatkalo.. Znam osobiscie tylko jedna kobiete, ktora wyszla za Holendra z
    powodow ekonomicznych, bo zmusila ja do tego sytuacja zyciowa, rozwod z mezem
    (Polakiem!) i troska o przyszlosc dzieci.. ale to matka kolegi mojego, ktory
    jest w moim wieku, wiec decyzje podejmowala jakies 15 lat temu. Mysle, ze wiele
    sie w miedzyczasie zmienilo. Sama do malzenstwa nie podchodze w sposob
    materialny i dziekuje losowi, ze nigdy nie bylam zmuszona myslec takmi
    kategoriami, chociaz nie wykluczam ze pewnie takie przypadki istnieja.
    Ja chyba mam calkiem wypaczony obraz stosunkow polsko-holenderskich i nie mam
    kompleksu nizszosci, nie czuje sie ani dyskryminowana, ani w jakikolwiek inny
    sposob traktowana inaczej. Moze to dlatego, ze pracujac w Polsce z Holendrami
    poznalam ich od strony <bycia obcymi, bycia nie u siebie> czyli to oni
    potrzebowali pomocy, akceptacji, wkrecenia sie w towarzystwo, informacji,
    pomocy w tlumaczeniach itd itp.. Teraz pracujac z Holendrami slysze same wyrazy
    zachwytu od tych ktorzy w Polsce byli na wakacjach, albo od kolegow
    odwiedzajacych polska filie firmy w ktorej pracuje.

    W moim mezu rowniez nie zakochalam sie od pierwszego wejrzenia i zajelo mu 6
    7?) lat staran zanim zdolal mnie przekonac, ze jest tym, ktorego szukam, ale
    jak juz przekonal to na dobre i chociaz malzenstwem jestesmy dopiero od 2 lat
    (3 lata samenwonen) to wierze, ze bedziemy nadal tacy szczesliwi razem jak
    obecnie. To, ze jest Holendrem przeszkadza mi tylko gdy jestesmy w Polsce, bo
    sie trudniej rozmawia i wciaz musze sie bawic w tlumacza, ale poza tym to
    naprawde nie ma zadnego znaczenia. Mamy tyle ze soba wspolnego i tyle nas
    laczy, ze fakt ze jestesmy innej narodowosci wydaje sie przy tym niewiele
    znaczacym drobiazgiem. Jako zona Holendra czuje sie wiec wysmienicie i nie
    zamienilabym go na zadnego Polaka!

    ;-)

    Pozdrawiam
    nesla
  • saviera 19.09.04, 16:49
    Z ta zabawa w tlumacza w Polsce to nie tylko Ty masz problemy.Chyba kazda zona
    Holendra to przechodzi za kazdym pobytem w Polsce....Ja musze tlumaczyc
    potrojnie(dwoje dzieci ktore nie chca rozmawiac po polsku).Pomimo to tez nie
    chcialabym zamienic mojego meza na jakiegos innego.I niewazne czy to
    Polak ,Chinczyk czy Holender.....Moim zdaniem kazdy gdzies ma swoja druga
    polowke,ktora trzeba znalesc.Ja swoja znalazlam akurat w Holandii.I tez nie
    byla to milosc od pierwszego wejrzenia.Dojrzewala powoli i moze dlatego
    jestesmy tak dlugo razem....
    Powracajac do tematu Polek w Holandii,to bede sie jednak dalej upierala przy
    tym ,ze wiekszosc Polek jest tutaj z powodow ekonomicznych.Czesto zdarza mi sie
    slyszec historie kobiet ktore zostawily wszystko w Polsce(nawet male dzieci) i
    przyjechaly tutaj w poszukiwaniu bogatego sponsora.Musze zastrzec ze nie chodzi
    tylko o bardzo mlode dziewczyny.Sa tez starsze,takie o ktorych mowi sie ze
    znaja zycie....Niestety to zycie nie nauczylo ich nic,w dalszym ciagu
    popelniaja bledy.Najgorsze z tego wszystkiego jest ze to sa ciagle te same
    bledy.Wiem ze nic na to nie mozna poradzic,nie oceniam ich ani nie
    potepiam.Kazdy szuka swojego szczescia jak potrafi.....Ale slyszac takie
    historie ,sama przyznaj nie sa zbyt budujace....Zwlaszcza jezeli co niektore
    naduzywaja alkoholu.Holendrzy patrza na jednostke ,ale komentuja ze to
    wiekszosc Polek jest taka....
    Pozdrowienia!!!
  • widmowolnosci 20.09.04, 22:20
    Moja zona Polka zona Holendra czyli mnie wyszla za mnie tez z rozsadku,
    ale ja tez wyszedlem z rozsadku za nia.Tak bylo na poczatku, a potem
    zaczelo nam byc dobrze ze soba, i teraz po dwunastu latach bycia
    razem nie wyobrazam sobie lepszej zony , chociaz kazdego dnia mnie
    krytykuje,bo to robie verkeerd , i tamto tez. Ona lubi duzo mowic ja
    lubie milczec , jest chorobliwie zazdrosna o te sasiadki , o
    ekspedientki w sklepie z ktorymi lubie sie podroczyc, raz jednej
    dziewczyninie w supermarkcie z ktora przy kasie troche gaworzylem
    walnelo , co dziadka ci sie zachciewa . Teraz czekam na nia najchetniej
    w samochodzie na parkingu, bo nie lubie robic zakupow.Jedyne co w nich
    fajne to te kasjerki......He he he Pozdr,Widmo
  • widmowolnosci 20.09.04, 22:21
    Aha , ale dziadkiem jeszcze nie jestem , na szcescie...Widmo
  • monna4 21.09.04, 08:26
    No Widmo same baby i Ty.Czy Twoja zona to czyta? Czy jest tu jakis Pan Polak
    ktory ma zone Holenderke? Jak to jest z drugiej strony?
    --
    monna4
  • nesla 21.09.04, 09:32
    No wlasnie, ciekawe jak to jest z drugiej strony. Znam osobiscie tylko jednego
    Polaka szczesliwie ozenionego z Holenderka, ale za duzo Polakow mieszkajacych w
    Holandii nie znam, wiec moja proba nie jest reprezentacyjna.
    Sama podejrzewam, ze mezem Holenderki jest byc trudniej niz zona Holendra
    ;-)
    Nesla
  • dutchman 27.09.04, 14:36
    A moja zona jest Polka :)
    pozdrawiam
    dutchman
  • widmowolnosci 27.09.04, 17:44
    Przyznam Ci sie Monna bez bicia ze nigdy zadnej intymnosci nie
    mialem z Holenderkami , chociaz uwazam je za ladne dziewczyny.Powiem
    wiecej ,nawet jak bylem przez 5 lat sam , to poszedlem do huisartsa,
    dal mi tabletki przeciw sztywnosciom , wiec nie musialem reki na samego
    siebie podnosic.Na szczescie.Ale za to potem jak sie wygruchalem z
    dolka to .... lepiej nie mowic , ale oczywiscie z Polka.Moja zona 2
    przyjazni sie z moja zona 1 tez Polka z wdziecznosci jak mowi za to
    ze odemnie odeszla.Ile w tym prawdy jest nie wiem, bo czasem tez
    mowi no dopiero teraz wiem dlaczego odeszla...Ale kto by trafil za
    kobieta , a do tego jeszcze Polka....Nie Polki sa super.Pozdr.WW Aha
    moja zona czasem probuje cos przeczytac mi przez ramie bo mysli ze w
    jakas wirualna relacje sie wdalem,ale jak odkryje kiedys to forum to
    dopiero wtedy da mi popalic.No wtedy sam bede musial niektore swoje
    posty czym predzej zdjac z anteny.Lepiej nie zapeszac.Tfu Tfu
    Tfu.Odpukac w niemalowane drewno.NogmalsPozdr.WW
  • zuzka71 21.09.04, 09:27
    mnie osobiscie wlasciwie temat nie dotyczy, choc moj slubny mieszka tu juz na tyle dlugo, ze przyjaciele z polski sa bliscy uznania go za holendra, ale znam kilka malzenstw pol-hol wiec dodam swoje 3 grosze. otoz w tych przypadkach to tylko milosc, albo zakochanie i nieprzygotowanie i klops, czyli 'to dobrze, a nawet lepiej' ale bez wyrachowania. zas pewien polak obecnie szczesliwie zonaty z holenderka przyjechal tu ze swoja owczesna zona (i dzieckiem)ale ta wolala bogatego holendra... a jak sa polscy partnerzy holendrow postrzegani? zalezy od stopnia ich zasymilowania sie tutaj wynika z moich obserwacji. kazdy przypaek traktowalabym z osobna, nie spotkalam sie z negatywna opinia wogole. na szczescie.
  • asiekok 27.09.04, 21:37
    Ja jestem jeszcze nie zona, ale razem mieszkamy od ponad roku, a znamy sie od
    trzech. Poznalismy sie przez internet i to nie ja naciskalam na spotkanie ale
    on i to on przyjechal za mna do Polski.No i wtedy sie zaczelo. Nie bylo latwo,
    bo musial na mnie rok czekac jak uczylam sie i dorabialam sobie w Irlandii.
    Ale na szczescie juz jestesmy razem i jest nam ze soba dobrze, a nawet bardzo
    dobrze. Wlasciwie nigdy sie nie klocilismy, najwyzej ja krzycze a on mnie
    uspokaja. Przez ten rok musze powiedziec ze bardzo sie zmienilam, bo moj
    Holender wplywa na mnie bardzo kojaco i krzycze coraz mniej :)

    Jezeli chodzi o to dlaczego tu jestem, to tylko i wylacznie z milosci. Chociaz
    zawsze mowilam, ze nie chce mieszkac w Polsce, to gdyby nie milosc, pewnie nie
    wysilalabym sie z uczeniem nowego jezyka, jezeli znalam juz angielski i
    spokojnie moglam zostac w Irlandii i znalezc tam dobra prace. A tutaj nowy
    jezyk, nauka, ogolnie przez to przeciaga mi sie rozpoczecie zycia zawodowego i
    matczynego (zblizam sie do trzydziestki, wiec z obiema rzeczami musze sie
    spieszyc :) ).
    Znam kilka Polek, jedna moja kolezanka przyjechala tu z rozsadku mozna
    powiedziec, bo szukala drugiego meza i ojca dla dziecka. Ale oboje sa
    szczesliwi i kochaja sie, wiec chyba dobrze :)
    Jedyne obawy co do naszego zwiazku mieli jego rodzice, bo roznych rzeczy sie
    nasluchali. Ale bylo to do czasu az mnie poznali i teraz miedzy nami tez sie
    swietnie uklada.
  • k.borsuk 09.10.04, 15:53
    witajcie,
    nie wiem ale czytając większośc wypowiedzi wyłania się sielankowy obraz współżycia pl-nl, osobiście znam trzy pary mieszane, z których o jednej mogę powiedzieć że to miłość, pozostałe? Chyba tylko "przeczekać" trzy lata, zdać egzamin jezykowy i otrzymać paszport.
    Mam polską dziewczynę i nie zamierzam "zamieniać" jej na żadną holenderkę,//są niezbyt kobiece i ta różnica kulturowa, nie wyobrazam sobie "wiatrackiej" wigilii, ani innych naszych Świąt; zresztą to średnio barwni ludzie...
    Pozdrawiam serdecznie
    Krzysztof
  • go.ga 09.10.04, 16:31
    > z jakimi opiniami spotykacie sie czesciej.czy traktuaje sie nas w Holandii
    > jak partnerki po prostu ,czy tez rzeczywiscie postrzega sie nas w nieco
    > odmiennym swietle

    Z negatywnymi opiniami na temat Polek wychodzacych za maz dla paszportu w zyciu
    nie spotakalam sie nigdy. Jednynie w Internecie czasem czytuje takie opinie
    wyrazane przez polskich mezczyzn.
  • payuta 09.10.04, 22:19
    To zalezy jak mysla.Jak wychodzisz za holendra i dostajesz paszport na stale i
    sie rozwodzisz to mysla :ale swinia ta poleczka se paszport dostala i w dluga;
    a jak za holendra wychodzisz i z nim jestes i jestes i jestes to oni glupieja i
    nie wiedza czy ty tak dla jaj czy na serio.P.P.
  • widmowolnosci 10.10.04, 06:46
    Na serio jest zawsze fajnie ale czy te jaja sa fajne.Kiedys byla
    taka piosenka Jajco holenderskie blues, to tam o ile dobrze pamietam
    opisywali ze nie bardzo....Pozdr.WW

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka