Dodaj do ulubionych

kontakty z holendrami?

21.09.04, 22:10
jestem ciekawa jak to u was ze znajomosciami, przyjazniami? z holendrami bywa. czy latwo?, czy wogole?, jak wam sie to udalo?. a jezeli to na ile pozwalaja wam wejsc w swoje zycie?
u mnie to ciezko jakos... no bo ja czesto gadu gadu z sasiadka,ale zeby ktoras na kawe zaprosila albo co, to nie...ja sie jakos nie wychylam, boona mi na ciut starsza ode mnie wyglada (choc jakie to ma znaczenie..), zreszta ja zawsze z dzieciakiem, wiec moze nie chce zeby jej pobrudzil czy jak? czy wypada po chyba roku takiej znajomosci zaproponowac wstapienie na pogaduchy do domu? czy lepiej poczekac na jakas okazje (nie wiem, urodziny dziecka?) nie jestem tu baardzo dlugo na tyle zeby wyczuc jak to dobrze 'rozegrac' albo dac sobie spokoj, ona tak woli? jak myslicie? i chetnie poczytam tez wasze historie. pozdrowienia.
Obserwuj wątek
    • a.polonia ;-) 21.09.04, 22:22
      Usmiecham sie, bo chcialam zalozyc watek na ten temat, ale juz sie pojawil,
      wiec sie wpisuje ;-).

      Jest kilka osob (na palcach jednej reki moge je zliczyc), z ktorymi bardzo sie
      zzylam i na ktore zawsze moge liczyc, nie wiem czy mozna to nazwac
      przyjaznia,ale...
      Ostatnio troche sie podlamalam. jestem teraz na drugim roku studiow, przez
      pierwszy rok, jesli chodzi o zycie towarzyskie, kompletnie nic sie nie dzialo.
      Po zajeciach kazdy szedl w swoja strone, zadnego wspolnego imprezowania(nie to,
      zeby mi na tym, w moim wieku zalezalo ;)))), NIC!
      Teraz troche sie zaczynaja rozkrecac, no i ostatnio spedzilam troche czasu z
      kilkoma dziewczynami, poza zajeciami. raz zaprosilam dwie na obiad do siebie,
      innym razem poszlysmy do innej na obiad i winko, wszystko ladnie pieknie, ale...
      Nie moge sie jakos "wkrecic", z jednej strony ciesze sie, ze w koncu udalo mi
      sie troche blizej poznac kilka osob, a z drugiej strony to ciagle inny swiat.
      nie potrafie tego opisac, ale..taka wizyta czy rozmowa wyglada tak, ze siedze
      przewaznie sztywno i prawie wcale sie nie odzywam, Moj holenderski jest calkiem
      ok, ale w takiej swobodnej rozmowie boje sie, ze zanim cos wyartykuluje, nie
      bedzie to interesujace, ani smieszne, jesli to ma byc zart itd itd. W
      towarzystwie Holenderskim funkcjonuje zupelnie inaczej niz w Polskim i czuje,
      ze nie jestem soba...
      Ech, nie wiem czy na temat klepie, ale ogolnie chodzilo mi o to, ze mam problem
      z zawiazywaniem blizszych znajomosci z Holendrami ;-)
      pzdr
      Pola
      --
      I pamietaj...nie kazda zupa to kapusniak!
      • zuzka71 Re: ;-) 21.09.04, 22:49
        acha zalapalam;) czyli latwe to nie jest, nie tylko dla mnie. ale z drugiej strony to i mnie sie tez tak bardzo nie chce na sile zawierac przyjazni. w pewnym wieku to juz nie jest takie proste. czlowiek zrobil sie podejrzliwy, serce sie nie wyrywa do ludzi jak kiedys. ale jak sprobowalam sobie siebie wyobrazic np w roli mojej sasiadki to wlasciwie ja rozumiem. ona ma tu swoje psiapsiolki, po co jej jeszce jedna, do tego z jakiegos dzikiegokraju...to mnie powinno zalezec, a ja leniwa sie zrobilam i nie wyciagam reki z filizanka kawy, jak to byloby moze w przeszlosci. ale chyba nie robie tego, bo nie czuje zachety..sie myle? a.polonia dajmy sobie luzu,nic na sile ostatecznie,a moze w koncu sie przemozemy. mysle ze za pare lat (hihi) jak jezyk bedzie lepszy to i kontakty cieplejsze,oby..tym optymistycznym akcentem zegnam sie dzisiejszego wieczora.
    • grazyna10 Re: kontakty z holendrami? 21.09.04, 23:18
      Oj to prawda nie naleza te kontakty do najlatwiejszych. Ja mam szczesliwie
      jedna zaprzyjzaniona sasiadke. Ale ona jest od wielu lat zaprzyjazniona z
      rodzina. Moj H. mowi do niej ciociu. Ona rzeczywiscie zaprasza mnie na kawe, a
      nawet wieczorem siadamy razem przy piwku. Poniewaz czesto jestem sama w domu
      (czasem tydzien, a nawet dwa), to sasiadka sama pyta czy moze wpasc do mnie.
      Czasem razem wybieramy sie na rowery. Ale ona jest jedyna. Mam mlodych sasiadow
      na przeciw. Wprowadzili sie niewiele po moim przyjezdzie, potem urodzilo sie im
      dziecko wiec wyprawili sasiedzkie party z tego tytulu. Tez zostalam zaproszona.
      Wszyscy byli mili dla mnie, rozmawiali ze mna, mialam nadzieje na nawiazanie
      jakis znajomosci. Ale nie, nadal standardowe pogaduszki na ulicy i nic wiecej.
      Holendrzy pomimo swej pozornej otwartosci sa bardzo zamknieci. Kiedys H. prawie
      godzine rozmawial przez plot z sasiadem (stojac na krzeselku). Nawet nie wpadl
      na pomysl zeby go zaprosic na kawe, gdy go o to zapytalam, stwierdzil a po co?
      Okna odsloniete, niby otwartosc ale w rzeczywistosci moj dom - moja twierdza
    • widmowolnosci Re: kontakty z holendrami? 22.09.04, 00:11
      Tez na poczatku mialem takie problemy, bo myslalem po polsku.My czesto
      gramy taki tzw. teatr zycia codziennego, chcemy sie przedstawic czyt
      sprzedac otoczeniu jako osoby wartosciowe , ciekawe , inteligentne..... etc.
      Czesto nam sie to udaje ale skutek tego jest taki ze przy czasem
      brutalnej bezposredniosci Holendrow, jestesmy odbierani jako dziwni
      ludzie.Ja mowie holendrom to co mysle , nie przebieram w jezyku , wale
      prosto z mostu ,jestem soba.Jak ktos jest glupi, to mu mowie ze za
      madry to on nie jest. Na znajomosciach z glupimi ludzmi mi nie
      zalezy, niezaleznie od ich statusu i bogactwa czy biedy.Na tym
      swiecie jest tak ze madrosc wcale nie idzie w parze z sukcesem
      finansowym, socjalnym etc.Ludziom glupim lepiej sie robi kariere , bo sa
      bardziej bezwzgledni nie maja skrupolow,zawsze sluza silniejszemu sa
      brutalni i sfiksowani na jeden cel sukces.Ten sukces i status socjalny
      mierzy sie wysokoscia konta i iloscia dobr posiadanych.Ludzie sa
      zawsze zazdrosni o innych.Trawa w ogrodku sasiada jest zawsze bardziej
      zielona niz wlasna tak mowia o tym problemie Holendrzy.No ale
      rozpedzilem sie nie w tym kierunku.Tak jest tutaj , tak tez zaczyna
      byc w PL.Kazdego roku tam jezdze i kazdego roku te przyjaznie tak
      zywe w czasach niedostatku ,kiedy kazdy mial malo sa teraz coraz
      bardziej powierzchowne albo juz dawno wygasly.Istnieja jeszcze tzw
      przyjaznie interesu , ty mnie to a ja tobie tamto.Holendrzy nie sa
      nadzwyczaj otwarci i goscinni w stosunku do samych siebie , nie mowiac
      juz o tzw. imporcie jak nas czasem nazywaja.Najgorzej to byc
      nadwrazliwym. Wtedy mozna sie latwo zniechecic.Ja jestem soba , nie
      umawiam sie z nikim na wizyte, ide do nich kiedy mi sie podoba, w
      sasiedztwie,jak mi nie daja kawy , to ich sie pytam czy musze im
      kawe kupic bo zaraz jade do sklepu, ale tak naprawde to mi zawsze
      proponuja.Nie chodze ani nie przyjaznie sie z ludzmi
      religijnymi ,omijam ich z daleka , nie wpuszczam tez za prog mojego
      domu.Za to wszyscy inni sa welkom, codziennie mamy wizyty, non stop
      ktos u nas siedzi za kazdym razem a to ta sasiadka a to
      tamta .Dzisiaj mielismy tez wizyte sasiadow,przyszli bez zapowiedzi,wypili
      po trzy senseo, nie chcieli alkoholu ku mojej rozpaczy bo uciekl mi
      pretekst przed zona aby flaszke odkurkowac.przyniesli nam 2 kasety DVD
      do obejrzenia , a mnie 2 kompakty w prezencie , ktore im sie nie
      podobaly.Ja z obydwu jestem bardzo zadowolony.Siedzielismy , gadalismy ze
      trzy godziny , posmialismy sie , pozartowali,poobmawiali nowe wydarzenia w
      sasiedztwie.Ja jak ide do nich to tez bez zapowiedzi,siedze tyle ile
      mi sie podoba, najczesciej krotko bo nie mam czasu ale czasem ide
      po blanco cd romy bo mi zabraknie a nie chce w NL kupowac bo sa 2
      razy drozsze niz w Niemczech , ide i pozyczam 10 czy 15 cd i po
      miesiacu im zwracam , oni zreszta tak samo robia.Ja jak mam to tez im
      pozyczam, bez gadania , a jak dlugo nie zwracaja to nie robie
      problemow.Tylko przypominam, albo zartuje z tego ich oddawania.Nie
      szukajcie kontaktow z ludzmi ograniczonymi przez zabobony i
      wierzenia.Przyjazn z tymi ludzmi nie ma sensu.Moi sasiedzi to ludzie
      normalni,prosci , niektorzy bardziej bogaci inni mniej, oni cenia
      naturalnosci sami sa naturalni.Wiemy wszystko o wszystkich holendrzy
      uwielbiaja obmawiac samych siebie, to jest tutaj zupelnie normalne i
      nikt sie o to nie obraza.Moja zona ma mase przyjaciolek z pracy ,
      prawie kazdego tygodnia ma wizyte jednej z nich , z cala grupa
      czesto chodza na jedzonko i do dyskoteki.Mnie nie wolno, bo to
      damskie towarzytwo.W niedziele byli znajomi Holendrzy, na ktorych slubie
      moja zona byla swiadkiem, z cudownym dzieckiem.Zadwonili okolo 12 w
      poludnie ,wlasnie mielismy jechac gdzies nad morze pomimo ze pogoda
      nie wygladala pewnie.Czy moga przyjechac, mieszkaja poza
      Dordrechtem,powodzi im sie swietnie. Ale po trzeciej bo dzieciak juz
      ponad roczny ale musi sie wyspac, no dobrze z tego po trzeciej
      zrobilo sie po czwartej.Wiec pol niedzieli zeszlo nam na
      oczekiwaniu.Ale nie widzielismy ich pare tygodni bo byli na wakacjach we
      Wloszech.W koncu przyjechali , poszlismy z dzieciakiem na spacer,
      zjedlismy chinczyka przyniesionego. Nie chodze zbyt czesto jesc w
      chinskiej restauracji bo te chinki mnie napastuja seksualnie. A ladne
      bestyjki.Ide siadam a tu przylatuje taka i zalotnie gada:
      Wilt u me nu. No to co mam odpowiedziec.Odpowiadam , na het eten graag !
      Ale na het eten nie pytaja sie wilt u me nu , wiec jestem dosc
      zdezorientowany i nie rozumiem dlaczego chca mi sie oddac przed
      jedzeniem a nie po.Przyjaciele nasi tez posiedzieli ze cztery godziny ,
      wypilismy flaszke wina, zjedlismy chinczyka.Pogadalismy posmialismy sie,
      zupelnie po prostu.To chinskie jedzenie postawilismy tak po prostu na
      stole bez wielkich elegancji , kazdy sobie z plastiku nabieral na
      talerz.I bylo ok. U nich tez czesto jemy nawet jak nie jestesmy
      zapowiedziani.Bez ceregieli.To lubia holendrzy. Nie narzekam na brak
      przyjaciol, znajomych czy zlych sasiadow. Sa super ! Znam tez ludzi
      beznadziejnych z tymi sie nie przyjaznie , wolalbym byc samotny, bo
      kto z kim przestaje taki sam sie staje. Pozdr.Widmo Jestem jednak
      grafomanem, to pewne...
      • zuzka71 Re: kontakty z holendrami? 22.09.04, 10:48
        no dobra, to ty moze masz jakis innych holendrow naokolo. nie moge narzekac na tych z mieszanych rodzin, sie spolszczyli i sa wspaniali,nie mozna tez wszystkich do jednego wora, ludzie sa rozni. a tu widmo dowodzi ze to ja/importowani mamy problem;), pewnie tak. ostatecznie jak nie sprobuje, to sie nie dowiem i sytuacja zostanie taka jak jest, dopoki sie np. nie wyprowadze i nie sprobuje z inna sasiadka od poczatku;)
        a calkiem powaznie widmo, to ty chyba w jakiejs komunie mieszkasz w nieduzym miasteczku gdzie wsystcy sie znaja. no i podstawowe pytanie, ile czasu zajelo to zzycie sie z nimi? fajnie masz. pozdr
    • nastka72 Re: kontakty z holendrami? 22.09.04, 11:00
      no toscie mnie dziewczyny nie pocieszyly:( ja towarzyska osobka jestem i jak
      sobie pomysle ze bede w tej Holandii siedziec tak bez psiapsiolek ??ojoj...

      do tej pory moje kontakty towarzyskie z Holendrami ograniczyly sie do kilku
      spotkan ,no i oni sympatyczni byli calkiem :)
      W Nl mam baaaardzo wscibskich sasiadow za plotem dla ktorych pojawienie sie
      kobity poslugujacej sie tak przedziwnym jezykiem bylo niemala sensacja :))
      od tej pory kraza o nich zarty po okolicy bo obstawiali uparcie ze ja z Czech
      jestem :) az w koncu ciekawosc silniejsza byla i sie w koncu u zrodla
      dopytali :)

      tak wiec pozostaje jedno rozwiazanie moje drogie kolezanki forumowe :) na
      porzadne pogaduch przy kawce trzeba sie bedzie po prostu skrzyknac w naszym
      gronie :)

      pozdro,
      Nastka
    • nesla Re: kontakty z holendrami? 22.09.04, 11:19
      Ja przyznam, ze chyba prawdziwych przyjaciol tu w Holandii nie mam, ale mam
      tyle znajomych i kolegow, ze mi to wystarcza i nie potrafie okreslic ktorzy z
      tych znajomych kwalifikowaliby sie do miana PRZYJACIOL.. Mam kolegow z pracy,
      odwiedzamy sie rowniez poza praca, mam znajomych z poprzedniej firmy w Polsce,
      z ktorymi pracowalam, wiekszosc powracala do Holandii, spotykamy sie, mam
      znajomych z klubu sportowego, ze szkol jezykowych, znajomych meza, mam rowniez
      znajomych z ktorymi spedzalismy wakacje objazdowe (podroze w trudnych warunkach
      lacza!), tez sie spotykamy od czasu do czasu. Mam sasiadow, z ktorymi
      utrzymujemy dobre stosunki, czasem wpadamy na winko czy ogladanie zdjec z
      wakacji, ale to starsi ludzie, emerytowani nauczyciele. Poza tym pracuje 40
      godzin w tygodniu i weekendy lubie spedzac z mezem wiec tak naprawde to malo
      czasu mi zostaje na utrzymywanie blizszych kontaktow z Holendrami. Teraz
      zaczynam poznawac nowe dziewczyny na kursie rodzenia, pewnie z niektorymi
      zachowam kontakt, bo sa fajne.
      Holendrzy sa inni, to prawda, nie sa tacy serdeczni i otwarci, ale ja tak jak
      widmo biore ludzi takimi jacy sa i nie probuje ich ani oceniac ani zmieniac.
      Gdybym sie czula samotna i nie pracowala to bym sie zapisala na kurs jazdy
      konnej i kurs fotografii, a potem na kurs jezykowy (np hiszpaski?), albo
      programowania itd.. i w ten sposob szukala nowych znajomosci, czyli nie przez
      stosunki sasiedzkie, ale przez jakies wspolne zainteresowania, ktore bylyby
      punktem wyjsciowym do poglebiania (lub nie) dalszej znajomosci, kto wie co w
      zyciu przerodzi sie w przyjazn..?

      nesla
      • payuta Re: kontakty z holendrami? 22.09.04, 17:23
        Mieszkam w malej miejscowsci cos okolo 1000 mieszkancow (wliczajac w to
        zwierzeta domowe)Praktycznie wszyscy sie tu od urodzenia znaja,kazdy sie sobie
        klania ,zagada.Wogole,ogolnie da sie zyc.A ze ja rozrywkowa dziewczyna jestem
        to i z zawieraniem znajomosci problemow nie mam.Stala grupke mam co mnie
        nawiedza codziennie ,drzwi u mnie dla kazdego otworem stoja i czasem takie
        tumulty sie tu przewalaja ze juz mi sie ten moj zbuntowal: dom publiczny mi tu
        fajtlapo zrobilas,baby rozlazle mnie sie tu jakies miedzy nogami placza- mowi
        do mnie;
        To ja go cmyk z glowki w to czulko wysokie i mowie mu zeby uwazal co by mu z
        pomiedzy tych nog nie wyplataly,bo ubawilyby sie po kosmos.
        Przyjacolki mam dwie ,holenderki jedna taka na 100% druga na 99,9%,debili
        obchodze indianskim lukiem i z przemytow wiem ze raczej ogolnie jestem tu
        tolerowana,bo ujelam ich swoja godnosciom,grzecznosciom,nadwaga i kulturom
        osobistom.P.P.
        p.s.
        Od soboty postaram sie spowazniec .
        I przestancie w koncu wszyscy tak daleko mieszkac.
        I zeby wam troche weselej bylo to mosze wam sie przyznac ze jestescie jedynymi
        polakami z ktorymi mam kontakat. xxxxxxxx

















        • widmowolnosci Re: kontakty z holendrami? 22.09.04, 18:56
          To tak jak ja , ja tez w realu Holenderskim nie mam prawie zadnego
          kontaktu z Polakami. Migam im przyjaznie swiatlami na autostradzie, jak
          ich mijam, zona macha, oni odmachuja.Fajnie jest , po co to
          psuc.Oczywiscie bardzo czesto spotykam Polakow w zasadzie wszedzie i
          codziennie ale poniewaz poza domem rozmawiamy z zona po holendersku ,
          to oni tego nie widza.Oni sa widzialni ,ja niewidzialny , jak
          widmo.Pozdr.Widmo
      • marialudwika Re: kontakty z holendrami? 22.09.04, 17:49
        Znajomych mam tez,ale wiekszosc w internecie.Nawet zawarlam kilka przyjazni ta
        droga.Mialam juz spotkania z sieci w realu,bardzo udane,ale z Polakami!
        Samotna absolutnie sie nie czuje,ani sie nie nudze,ale stwierdzam,ze kontakty z
        Holendrami jakos mi "nie leza".Po prostu "nie klika".I juz.Nigdy nie mow
        nigdy,moze to sie zmieni.W koncu moj maz jest Holendrem,ale nietypowym...
        ml
        • marialudwika Re: kontakty z holendrami? P.S. 22.09.04, 17:54
          Dodam jeszcze,ze moje najwieksze i najdluzsze przyjaznie pochodza z okresu
          liceum i studiow.Jestem "blondynka w leciech" i moze dlatego tak to wyglada?
          Dziwne jednak,ze w stosunkach z Polakami wiek mi absolutnie nie przeszkadza..
          ml
    • zuzka71 Re: kontakty z holendrami? 23.09.04, 14:17
      czyli mamy remis ze wskazaniem na jakowes kontakty, raczej cieple, z tubylcami.
      mysle ze to zalezy najbardziej od nas samych, czego tak naprawde chcemy..
      wychodzi na to ze ja dziwna jestem, bo latwiej mi sie przyjazni i to w pelnym tego slowa znaczeniu z mieszanymi holendrami, znaczy 'niepelnej krwi',choc to takie niezwykle nie jest, to oni tez jakby 'import' i duzo nas laczy(chocby niektorych pozostawione zycie w kraju). po waszych historiach dochodze do wniosku ze czas sie otworzyc, i nie czekac na godota...pozdrowienia serdeczne.
      • widmowolnosci Re: kontakty z holendrami? 23.09.04, 16:28
        Tak nazwalbym to akceptacja, pewnie ze dziwologow jest tu od hola i
        hoho , ale trzeba to zaakceptowac.To jest ich kultura trzeba ja
        zaakceptowac aby nie pozostac na pozycjach ktore przyjmuja muslimi.To
        tak jakby ktos wlazl wam do domu i mowil, no jak tu jestem to
        potrzebuje tu taki to ataki oltarzyk , meczecik,wasze ubranka mi sie
        nie podobaja wole ninja paki dla kobiet etc etc.To tak jak z
        miloscia najpierw akceptacja potem adoracja a potem dopiero
        orga.....nizacja .Pozdr.Widmo
        • zuzka71 Re: kontakty z holendrami? 23.09.04, 22:08
          trudno sie z tym nie zgodzic. z tym ze mnie daleko do takiego podejscia jak tamci. zreszta ja lubie ten kraj i holendrow..
          ale moze jest jeszcze maly ktosik tak ja my z a.polonia z rezerwa i pewna taka mala niesmialoscia? czyli pewnie tez z niezbyt dlugim tu stazem? pozdrowienia
        • zuzka71 Re: kontakty z holendrami? 23.09.04, 22:13
          a przepraszam, errata, przeciez kolezanki z dluzszym stazem tez zaprezentowaly podobny typ jak a.polonia i ja, no w kazdym razie w temacie nawiazywana kontaktow...a o nich nie wspomnialam wyzej. lomatko alez ja sie nie umiem zwiezle wypowiedziec,przepraszam...(moze ja spiaca jestem). pozdrawiam serdecznie.
          • a.polonia Re: kontakty z holendrami? 23.09.04, 23:42
            Zuzka, no nie wiem jak to z tym stazem, bo mi juz za pare miesiecy 5 latek
            stuknie, wiec nie to, zebym taka calkiem poczatkujaca byla ;)
            Kurcze z ta rezerwa to jest tak, ze ja zazwyczaj nie mam problemow z
            zawieraniem znajomosci, czy prowadzeniem konwersacji o wszystkim i o niczym.
            Mialam kolezanki ze Slowacji, z ktorymi gadalo sie po angielsku, znam Angielke,
            kiedys Amerykanke taka jedna, Tajke, it itd, bez problemu, ale z tymi Dutch'ami
            jakos nie moge, no nie moge sie przelamac, czy co?
            Takie codzienne sytuacje podlamuja. Jedna z dziewczyn, o ktorych pisalam
            wczesniej....siedzimy we cztery w rzedzie na zajeciach, zanim sie zaczely -
            dyskusja....odwrocila sie za przeproszeniem zadem do mnie i nadaje do innej
            (przyszlysmy i usiadlysmy razem), ja jestem caly czas jak powietrze.
            Inna sytuacja. Pyta sie taka jedna kto idzie do kantyny cos przekasic, akurat
            byla przerwa, wiec mowie, ze ja, idziemy, zajmujemy stolik, ja ide cos kupic do
            zarcia, wracam, a delikwentki nie ma, no haaaloo? Pozniej sie tlumaczy, ze ona
            to wlasciwie chciala poczytac i poszla do biblioteki, nie bylo mnie moze ze 3
            minuty! Ech, takie przyklady moznaby mnozyc....Zapewniam, ze nie mam w zwyczaju
            narzekac na Holendrow i kraj, ale ostatnio jakos mnie to wszystko przytloczylo.
            Pzdr
            Pola

            --
            I pamietaj...nie kazda zupa to kapusniak!
            • zuzka71 Re: kontakty z holendrami? 24.09.04, 15:39
              ojej, nie trafilam z tym stazem;) a ty chyba nie trafiasz z holenderkami (moze ty za szczupla przy nich czy jak;)?? moze z holendrami lepiej?:)) niestety..
              i ja mam podobnie, z innymi nacjami, szczegolnie tutaj.. nic to, nic na sile i juz, 3maj sie, pozdrawiam
              • a.polonia Re: kontakty z holendrami? 26.09.04, 14:49
                ojej, nie trafilam z tym stazem;) a ty chyba nie trafiasz z holenderkami (moze
                > ty za szczupla przy nich czy jak;)??
                ----hehe, niezle ;-))

                Dodam jeszcze tylko, ze ze starszymi osobami lepiej sie dogaduje ;-), moja
                kolezanka - Polka, stwierdzila to samo, chyba cos w tym jest ;-)

                --
                I pamietaj...nie kazda zupa to kapusniak!
    • grazyna10 Re: kontakty z holendrami? 26.09.04, 23:07
      O kontaktach z Holendrami napisalam przed chwila w watku urodzinowym. Dodam
      tylko: uwazajcie na te kontakty. W oczy usmiech a za plecami jad.
      Ok, moze nie jestem obiektywna, ale dzisiaj jestem wsciekla i zbulwersowana i
      tak wlasnie uwazam. Moze mi przejdzie.
          • asiekok Re: kontakty z holendrami? 27.09.04, 23:44
            Nie wiem jakby to bylo z kontaktami sasiedzkimi. Moze tak jak jedna sasiadka
            obok, z Bosni. Jej maz towarzyski, zawsze podejdzie pogada, a ona tylko dag i
            sie usmiechnie i na tym sie konczy.
            Tak sie, stalo, ze jak tutaj sie przenioslam, do Holandii, to po miesiacu sie
            przeprowadzilismy do nowego domu. Pewnego dnia sie okazalo ze jedna z sasiadek
            to dawna kumpela mojego Holendra z jednej paczki. Dzieki niej poznalismy innych
            sasiadow, odwiedzamy sie na kawe, pomagamy sobie itd. Nie powiem zebym byla z
            nia bardzo zzyta,ale mamy kogos komu mozna klucz zostawic jak wyjezdzamy no i
            kogos z kim mozna kawe wypic. Poza ty, to czasem spotykamy sie wieczorkiem
            przed naszym szeregowcem na pifko i wtedy siedzi z 10 osob sasiadow i jest
            fajnie.
            Mam tez pare kolezanek Polek w okolicy. Z jedna pracuje, a ona juz tutaj jest
            kilkanascie lat i moglaby byc moja mama. Ale jest bardzo fajna kobieta tylko
            czasami za bardzo sie wkurza na wszystko (chyba przekwitanie tak na nia wplywa).
            Druga to kolezanka ze szkoly, prawie rowiesnica, wiec tez sie nieraz spotykamy
            na ploty.
            Poza tym mamy znajomych mojego Holendra, ktorzy tez nie zawsze sa fair. Ja jako
            nauczona goscinnosci w Polsce, po przeprowadze, stwierdzilam ze trzeba zaprosic
            znajomych. No i tak przychodzili ci rozni znajomi i fajnie bylo, i tylko mowili
            nastepnym razem u nas :) Juz sie nauczylam, ze to zdanie nie zawsze oznacza to
            co ma oznaczac :)
            Poza tym utrzymujemy kontakty z rodzina mojego Holendra, szczegolnie z jednym
            bratem i jego zona i jest fajnie.
            Nie czuje sie tutaj osamotniona, czesto tez nie mam czasu na to zeby myslec o
            spotkaniach.

            Pozdrawiam,

            Asia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka