Dodaj do ulubionych

Balanga na balkonie... :-(

14.05.06, 00:38
Czy naprawdę ludziom jest tak brak wyobraźni, że nie zdają sobie sprawy z
tego, że muzyka puszczana o pierwszej w nocy na balkonie przeszkadza innym.
W bloku B na pierwszym piętrze trwa właśnie balanga. Ochrona nie reaguje...
Dwie godziny usypiałam dziecko, które właśnie zostało obudzone muzyką.
Obiecuję wszystkim, którzy będą mieli takie pomysły, ze konsekwentnie będę
zawsze wzywała policję w takich sytuacjach.
Edytor zaawansowany
  • 14.05.06, 00:45
    czesc, wlasnie siedze u siebie na tarasie z laptopem, nie klade sie na razie
    spac bo i tak nie zasne ... :(
    no coz, jesli wezwiesz policje to popieram, he he.
    sąsiedzi mocno przeginają z tą muzyką, atmosfera sie zrobila knajpiana a to
    dopiero inauguracja sezonu ogródkowego.
  • 14.05.06, 01:17
    Tego się obawiam :-(
    Mają szczęście, właśnie chyba skończyli, ale i tak już mam zarwaną noc dzięki
    nim.
  • 14.05.06, 01:41
    a moze zamiast wzywania psow zastukaj tam?
    --
    Pozdrawiam
    xpert
  • 14.05.06, 10:53
    xpert napisał:

    > a moze zamiast wzywania psow zastukaj tam?

    Nienajlepszy pomysł. Nie zostawię płaczącego dziecka, nie będę się użerała sama
    z ludźmi w grupie pod wpływem alkoholu.
  • 14.05.06, 13:35
    Witam sąsiadkę(ów) i bardzo przepraszam za powstały hałas. To nie brak
    wyobraźni, a raczej fakt, że być może na chwilę straciłam konktrolę nad
    sytuacją i nie opanowałam części gości, którzy przejęli ster nad muzyką.
    Impreza ucichła, bo rzeczywiście nawiedziła nas policja i po prostu ściszyliśmy
    muzykę i zamknęliśmy taras. Jak się okazuje, choć wszytko trwało do 4 nad
    ranem, po pierwszej nie było już tak głośno (mam nadzieję). A rozmawiać zawsze
    warto, bo zapewniam, że ani ze mną ani z moimi gośćmi użerać się nie trzeba -
    jesteśmy normalnymi ludźmi, a nie bandą chuliganów i niekoniecznie upijamy się
    na umór. Alkohol spożywamy w normalnych imprezowych ilościach.
    Gdyby kiedyś z tego samego tarasu dobiegały równie uciążliwe hałasy (choć
    proszę się nie obawiać - nie planuję co weekend robić imprez, a wczoraj
    urządzałam po prostu tzw. parapetówę) podaję telefon do siebie 4077047.
    Naprawdę nie chce nikomu utrudniać życia i można ze mną normalnie rozmawiać.
    Myślę, że warto sobie jakoś te relacje sąsiedzkie rozsądnie budować.
    Pozdrawiam
    Sąsiadka
  • 14.05.06, 16:55
    taka odpowiedz milo przeczytac :) Czasami warto zastukac, bo pod wplywem
    procentow ludziom po prostu tepieje sluch i nie slysza siebie.
  • 14.05.06, 21:37
    super odpowiedź a po drugie to chyba warto jednak mimo wszystko podejśc i
    poprosić o ciszę a nie od razu wzywac Policję.
    Policja to chyba ostateczność.
    pozdrawiam
  • 14.05.06, 22:56
    Nie wiem jak pozostali mieszkańcy ale ja tu się wprowadziłem z nadzieją że
    będzie mi się tu miło mieszkać.
    Sam pracuję bardzo często w nocy i musze odsypać dzień, ale sam wybrałem taką
    pracę i godzę się z tym że na górze ktoś w dzień wierci otwory w suficie, nie
    mam do nikogo żalu.
    Rozumiem także że w tak dużym bloku imprezy są zwyczajną częścią życia
    (statystycznie muszą się zdarzać), a wprowadzając się do nowego bloku trzeba się
    liczyć z tym że będą parapetówki.
    Czasem zdarzy się zbyt długa i głośna ale mimo wszystko nie szczujmy siebie
    policją.
    Prosta kalkulacja pokazuje że sami mamy szansę być szybciej niż Policja i
    poprosić o spokój i ciszę jeśli jest to akurat konieczne.
    Chyba wszyscy z nas urządzali jakieś oblewanie nowego mieszkania.
    Ale chyba nikt nie urządza parapetówki na złość sąsiadom.
    W razie potrzeby zapewne wystarczy porozmawiać.
    Bądźmy dla siebie ludźmi.
  • 14.05.06, 22:59
    dokładnie zgadzam się ;)
    zwłaszcza, że jak napisała Nihao, gdyby tylko ktoś zwrócił uwagę nie byłoby
    problemu ...
    bądźmy ludźmi ...
    pozdrawiam
  • 14.05.06, 23:52
    Cieszę się, że (choć spodziewłam się kolejnych ataków), są jednak sąsiedzi,
    którzy podzielają moje zdanie o dogadywaniu się. Tym bardziej, że w przypadku
    mieszkańców budynku B, policji trzeba się dodatkowo spowiadać, dlaczego nie ma
    się meldunku. Pan policjant wczoraj oprócz pragrafów dotyczących zakłócania
    ciszy po 22.00 straszył mnie innymi - de facto nie powinnam przebywać w tym
    mieszkaniu, bo w świetle prawa nie jestem jescze jego właścicielem. Grzecznie
    wytłumaczyłam mu, że zgodnie z pierwotnie otrzymaną informacją deweloper miał
    oddać budynek do użytku w grudniu ubiegłego roku. Czekam do dziś. Na szczęście
    policjant zna chyba polskie realia i strasznie się nie czepiał. Ale nigdy nie
    wiadomo, na kogo się trafi.
    Pozdrawiam
  • 15.05.06, 00:13
    Spoko ;)
    przecież nie można zamioast rozmowy wołac od razu Policji ... to absurd.
    Pozdrawiam
  • 15.05.06, 10:39
    >policji trzeba się dodatkowo spowiadać, dlaczego nie ma
    > się meldunku

    Od wielu lat nie ma obowiązku meldunkowego w Polsce. Można mieć medlunek w
    innym miejscu, niż miejsce zamieszkania. Można też nie mieć w ogóle adresu
    zameldowania.
    Ale z tym, że nie mamy prawa mieszkać w tym budynku policjant miał rację.
    Niestety...
    M
  • 15.05.06, 10:36
    > Obiecuję wszystkim, którzy będą mieli takie pomysły, ze konsekwentnie będę
    > zawsze wzywała policję w takich sytuacjach.

    Uważam, że z policją przesadziłaś. Pamiętaj, że przyjdzie taki dzień, kiedy Ty
    tez zrobisz imprezę i będzie Ci się wydawało, że jest cicho. I nie miej wtedy
    pretensji, że przyjdzie policjant...
    Wystarczyło przyjść i powiedzieć sąsiadowi, że jest głośno. Nawet z dzieckiem
    na rękach - to dużo lepiej działa.

    M
  • 15.05.06, 11:37
    "...> Obiecuję wszystkim, którzy będą mieli takie pomysły, ze konsekwentnie będę
    > zawsze wzywała policję w takich sytuacjach."

    a ja za to obiecuję, że następnym razem jak Twoje dziecko będzie płakać na całą klatkę to też wezwę policję, bo nie będę mogła spać a muze w dzień spać czasami.......!

    Co Ty Kobieto masz za pomysły, żeby wzywać od razu policję ? Można iść i poprosić o ciszę a nie od razu wzywać policję. Ktoś zrobił imprezę, sam się przyznał, że było za głośno, ale tak bywa....
    A tak generalnie co za ton ??? - "obiecuje wszystkim..." - skąd Ty przyjechałaś , że nie umiesz żyć we wspólnocie ?

    więc powtórzę - "obiecuję Ci, że wezwę policję jak coś mi się nie spodoba w Twoim zachowaniu" - pasuje Ci taki układ i zaprezentowany przeze mnie Twój tok myślenia ?

    gratuluję więc wyczucia...

    --
    LO
  • 15.05.06, 12:56
    Trzymam Panią za słowo, bo kto mieczem wojuje od miecza zginie, a z pewnością
    większość sąsiadów odpowie Pani pięknym za nadobne jak tylko się nadarzy
    okazja - ja będę jedną z pierwszych!!!

    Dodam jeszcze małą poradę dla Pani - jeśli pragnie Pani spokoju i ciszy - to
    zawsze można sobie wybudować domek wolnostojący na uboczu - wtedy nik nie
    przeszkodzi Pani w odpoczynku, śnie.

    Tymczasem im większy blok tym większa liczba ludzi - lokatorów, których trzeba
    akceptować takimi jakimi są - SĄSIADÓW SIĘ NIE WYBIERA - choć jakby była taka
    możliwość to zamieniłabym Panią na jakąś bardziej dostępną i życzliwszą osobę -
    nawet za dopłatą.

    A człowiek jest tylko człowiekiem i czasami musi oderwać się od życia
    codziennego, jedną z form jest imprezka, bo inaczej by oszalał.
    TROCHĘ ZROZUMIENIA - PRZECIEŻ NIE DZIEJE SIĘ TO CODZIENNIE!!!!!!!!!!!!
  • 15.05.06, 14:52
    Chcesz poimprezować żeby się oderwac od życia to idź sobie do klubu a nie
    wysyłaj wszystkich pragnących ciszy do lasu. Wszystko, w tym poziom znośnego
    hałasu (czy to raz na 2 czy 4 tygodnie), ma swoje granice.
    I nie pisz, że lokatorów trzeba akceptować takimi, jakimi są bo ja nie mam
    ochoty znosić tego, że ktoś nie szanuje innych osób.
  • 15.05.06, 20:17
    Bardzo przepraszam skoro Panią uraziłam, chyba się nie zrozumiałyśmy (może
    niejasno i za ostro napisałam) moim celem było pokazanie że godząc się na
    mieszkanie w "molochu" godzimy się też na takie sytuacje... Nie mam zamiaru
    nikogo wyganiać do lasu - nawet takich słów nie użyłam!!!!!!!!!
    Może faktycznie było głośno, ale nie było AWANTUR itp, aby musiała interweniować
    policja!!!!!!!
    Po to Bozia dała nam języki abyśmy mogli ze sobą rozmawiać i takie sprawy
    załatwiać w miarę polubownie.
    Nic nie kosztuje zapukanie do drzwi sąsiada i zwrucenie mu uwagi bo przecież
    nikt nie próbował załatwić sprawy polubowanie - a kultura chyba raczej tego wymaga!

  • 15.05.06, 20:56
    A czy ja napisałam, że wzywanie policji jest dobrym rozwiązaniem?
    Raczej zwróciłam uwagę na to, że takie podejście jak Twoje, tzn. "życie jest
    ciężkie więc trzeba się czasem wyluzować (i to głośno) nie zważając na innych"
    jest źródłem potencjalnych konfliktów międzysąsiedzkich. Może inni mają inne
    metody wyluzowania się i potrzebują do tego raczej ciszy? Każdy może robić to
    co chce ale niech przy okazji nie przeszkadza sąsiadom.
  • 15.05.06, 15:00
    no fajnie, nie wiem po co zastraszacie shinain, strasznie to przykre...
    ja osobiscie nie mam nic przeciwko imprezom w domu od czasu do czasu, ale co
    innego muzyka w mieszkaniu a co innego katowanie skladanką przebojów lat 70tych
    z glosnikami na tarasie !! to jest przegiecie!! nie mogli posiedziec na balkonie
    bez muzy, ewentualnie zamknąc sie w mieszkaniu i tam posluchac?
    ale oczywiscie bardzo w porządku ze strony organizatorki imprezy ze przeprosila
    na forum :)
    sama w przyszlosci planuje dzidziusia i jak w godzinach ciszy nocnej ktos bedzie
    go budzil to zrobie tak samo jak shinain :///
  • 15.05.06, 15:13
    Widzę że wszyscy bardzo emocjonalnie podchodzą do tematu ale jesli troszkę
    uspokoimy nerwy dosyć łatwo jest zauważać że sprawe dało się rozwiązać bez policji.
    W mojej ocenie Shinain troszke przedobrzyla bo mogla tam najpierw isc.
    A zapewne jej uwaga zostala by przyjeta i muzyka sciszona gdyz sama odpowiedz z
    przeprosinami moze swiadczyc o tym ze mamy do czynnienia z osobami ktore
    potrafia sie dostosowac do reszty sasiadow.
    Co do muzy to wydaje mi sie ze sciszyc i tyle ale mozna o to samemu poprosic
    zamiast przez policje.
    Mimi tez uwazam ze dzieci maja prawo do spokojnego snu chodzi mi tylko o sposob
    rozwiazania sprawy.
    Policja oczywiscie ma sens ale chyba jak rozmowa nie skutkuje.
    Jesli chcecie od innych aby zachowywali sie w odpowiedni sposob to sasmi tez sie
    zachowajcie wobec nich odpowiednio. Jesli wam nie odpowiada podejdzcie poproscie
    o sciszenie muzyki jesli marudza uprzedcie ze zadzwonicie po Policje. Nie
    pomoglo zadzwoncie. Ale w tym wypadku sadze ze zapewne by sie na prosbie skonczylo.
  • 15.05.06, 15:23
    jasne, mysle ze masz racje ze policja to ostatecznosc...
    i jak sie sąsiedzi bedą juz lepiej znali, przynajmniej z widzenia, bedzie
    latwiej zwrocic uwage, wczujcie sie tylko w sytuacje kobiety która mialaby w
    srodku nocy isc dogrupy zupelnie obcych ludzi , w dodatku znajdujących sie pod
    wplywem alkoholu...
    ja nie wezwalabym policji, ale wtedy w nocy zalogowalam sie zeby podjąc ten
    temat, shinain mnie uprzedzila.
    a tak przynajmniej mamy nowy kontrowersyjny topik na forum ;))
  • 15.05.06, 15:38
    Mimi, ale tu niekt nie twierdzi, że nie chce ciszy oraz że należy się zachowywać tak, aby nie przeszkadzać sąsiadom, ale tu chodzi o sposób załatwienia sprawy...
    jak można od razu wzywac policję ? i jeszcze kolejne osoby się odzywają, że zrobia tak samo ?????? nie ma innych sposóbów ?
    I nie jest przykre, że "zastraszają" , bo to nie jest zastraszanie tylko pokazywanie "Wielkiej Pani z telefonem", że mieszkając we wspólnocie są inne sposoby załatwienia sprawy. To co przeraża, to że ktoś (jak widać ciut wyżej) popiera takie metody jak zostały pokazane.


    --
    LO
  • 15.05.06, 15:55
    Zgrabnie ujęte.
    Każdemu może przydarzyć się iż w jakiś sposób będzie przeszkdzał sąsiadom.
    Ale dajmy innym szanse na poprawe.
    Każdemu z nas może sie kiedyś przydać to że ktoś przed numerem 997 wybierze nasz
    numer domofonu.

    Pozdrawiam.
  • 15.05.06, 15:51
    Tak naprawdę to że nie znamy się dotyczy zarówno tych którzy mieszkają od
    jakiegoś czasu w budynku B jak i tych którzy dopiero się wprowadzają.
    Pierwsi lokatorzy budynku B byli w lepszej sytuacji bo przeszkadzali mniejszej
    liczbie sąsiadów w swoim budynku oraz zimą mieli zapewne pozamykane okna. A
    wiosną wiadomo jak jest. Trzeba się liczyć z tym że takie sytuacje będą się
    zdarzać bo liczba wprowadzających się jest ciągle wysoka. Parapetówki będą więc
    na pewno częścią naszych w-endów.
    Zgadzam się z tym że w trakcie ciszy nocnej powinno być wystarczająco cicho, ale
    jak wiadomo będą się zdarzały sytuacje w których będzie zbyt głośno.
    Shinain ma prawo do ciszy a Nihao je naruszyła. Jednak chodzi o to aby środki
    były adekwatne to problemu.
    To podobna sytuacja jak z zastawianiem klatek przez samochody, jest to karygodne
    ale zanim ktoś zadzwoni po straż miejską powinien pomyśleć czy wzywa ja do auta
    które stoi w przejściu do 12 godzin czy do samochodu który dowiózł meble i nie
    ma jak inaczej zaparkować a za 15 minut po wyładowaniu mebli odjedzie.
    Po prostu Policja jest ostatecznością bo naprawdę może komuś stworzyć poważny
    problem.
    Ten przypadek jest o tyle ciekawy że Nihao sama odezwała się na forum i
    przeprosiła, co powinno dać wszystkim do myślenia, że nie wszyscy to sąsiedzi to
    „chamy” które chcą mi złośliwie zepsuć sen. W tym wypadku rozmowa by wystarczyła
    i w innych sytuacjach te powinniśmy najpierw zwrócić uwagę.
    Pozdrawiam

  • 15.05.06, 16:27
    To może ja jako sprawca zamieszania postaram się jakoś zamknąć tę dyskusję
    (choć nic nie chcę robić na siłę), bo rzeczywiście emocje sięgają zenitu :).
    Tak gwoli wyjaśnienia do mimi25 - ngdy nie przyszłoby mi do głowy wystawiać
    głośniki na balkon, sprzęt grający był w domu. Niestety, domyślam się, że to
    kształt naszego osiedla (półokrągłe bloki okalające park) powoduje niezły
    rezonans i muzyka niesie się dalej niż nam się wydaje (paradoksalnie autorka
    tego wątku mieszka w budynku A).
    Ja osobiście jestem w stanie zrozumieć rozdrażenienie shinain i myślę, że nie
    warto wieszać na niej psów. Choć sama nie mam dziecka, to zdaję sobie sprawę,
    że niefajnie jest usypiać małe dziecko przez dwie godziny, po to żeby się zaraz
    obudziło.
    A cała dyskusja toczy się wokół jednego - postarajmy się uzgadniać kwestie
    problematyczne we własnym gronie, a nie od razu uciekajmy się do ostatecznych
    środków. Tym bardziej, że, sami dobrze wiemy, że policja nie jest dla wielu
    wystarczającym straszakiem (ja jakoś ich odwiedzinami się nie przeraziłam, bo
    właśnie przyjęłam pozycję łagodnego negocjatora) i jak ktoś byłby złośliwy, to
    jeszcze bardziej dałby się we znaki. Ale po co? Nie wyobrażam sobie, żeby taka
    strategia przyniosła pożytek komukolwiek na osiedlu, gdzie jest grubo ponad 400
    mieszkań.
    Nie zakładajmy po prostu z góry, że inni mają złą wolę i chcą nam uprzykrzyć
    życie.
    Uffff...życzę wszystkim udanych parapetówek i spokojnych nocy :)
    Pozdrawiam
  • 15.05.06, 20:42
    Wezwanie policji w takich sytuacjach nie jest ostatecznością tylko jedynym
    rozwiązaniem, jakim dysponują takie osoby jak ja. Nigdy nie będę chodziła
    prosić o ściszenie muzyki o 1 w nocy, bo się po prostu boję. Raz próbowałam na
    samym początku i zostałam potraktowana w taki sposób, że nie chcę tego
    przeżywać więcej.
    Autorka zamieszania przeprasza, dziękuje za to, to miłe... Ale sama piszę, że
    sytuacja wymknęła się z pod kontroli. Jeżeli tak było to wątpię, aby jakaś
    interwencja sąsiedzka to zmieniła.
    Panowie odważnie radzą, aby interweniować samemu w takich sytuacjach. Dziękuję
    za radę, ale nie skorzystam. Nie potraficie całkowicie zrozumieć mojej sytuacji.

    Inni apelują o wyrozumiałość dla zakłócania spokoju i głośnej muzyki. Gdzie
    wyrozumiałość dla osób, które po całym tygodniu ciężkiej pracy chciałyby
    odpocząć?
    Jeszcze ktoś inny sugeruje, że wezwanie policji to prostackie zachowanie i brak
    kultury... Tego już nie mogę zrozumieć. Dla mnie jest na odwrót, brak
    poszanowania dla innych, łamanie ogólnie przyjętych norm, nieliczenie się z
    innymi jest brakiem kultury.
  • 15.05.06, 20:59
    Dlatego podałam telefon do siebie, żeby nie musiała się Pani osobiście
    fatygować w nocy.
    Zapewniam, że w moim przypadku interwencja poskutkowałaby (co więcej - z
    sąsiadami liczę się bardziej niż z policją, bo z nimi żyję na codzień i wolę,
    żeby policja w tym czasie zajęła się interwencją w jakiejś poważniejszej
    sprawie - np. napadu czy pobicia, nie wspominając już o przestępstwach
    cięższego kalibru).
    Też pracuję cały tydzień.
    I jak wynika z powyższej dyskusji nie jest ogólnie przyjętą normą na naszym
    osiedlu wzywać policję - moja impreza nie była pierwszą i nie jest z pewnością
    ostatnią, bo parapetówki dopiero się zaczną. Proszę zrozumieć też innych.
    Empatia musi działać w obydwie strony.
    I naprawdę boli mnie, że nie poznawszy kogoś insynuuje się mu brak kultury.
    Zapewniam Panią, że gdyby nas Pani odwiedziła, poznałaby Pani całkiem miłych
    ludzi i nikt by Pani źle nie potraktował.
    Pozdrawiam
  • 15.05.06, 21:06
    No tak, mozna tolerowac spuszczanie wody, tupanie nad glowa, czy normalne
    odglosy dochodzace od sasiada, ale muzyka w srodku nocy do takich juz nie
    nalezy. Jak sie chce poimprezowac, to mozna wynajac lokal i tam zaprosic
    znajomych na tance (taki sam argument jak ten o domku- jak cie na to nie stac
    na impreze w lokalu, to jej nie rob). W pewnym momencie zrobila sie nagonka na
    shinain. W przypadku najblizszych sasiadow mozna isc i poprosic, ale nie
    chcialoby mi sie isc w srodku nocy do drugiej klatki i wyreczylabym sie policja
    (zreszta jest to tylko upomnienie a nie mandat). Tym bardziej z malym dzieckiem-
    o 1 w nocy zazwyczaj, przynajmniej moje spi i nie ciagnelabym go ze soba, a
    samego tez bym nie zostawila. Rozumiem, ze ludzie robia parapetowy, w koncu
    nikt nie jest pustelnikiem ale mozna sie bawic przy muzyce do 11-12, kiedy
    jeszcze wiekszosc nie spi, ale potem mozna znacznie przyciszyc. I zgadzam sie,
    szanujmy sie nawzajem, to nie bedzie takich dyskusji- co lepsze policja czy
    osobista wizyta.
  • 15.05.06, 21:36
    odpowiem krutko - chyba dziwne by to było jakbym robiła parapetówkę w jakimś
    klubie... w końcu "opija" się nowe - własne mieszkanie a nie knajpę do której
    każdy może sobie pójść
  • 15.05.06, 21:48
    sorka krótko
  • 16.05.06, 20:16
    to akurat bylo do wysunietego argumentu o zakupu domku- dla mnie bzdurnego, bo
    imprezowicz moze tez sobie zakupic domek w srodku lasu i wystawiac glosniki w
    zagajnik co by niedzwiedzie wabic. Co do wizyt policji (niestety przy moich
    sasiadach prosby osobiste nie dzialaly, zazwyczaj po godzinie znowu sie
    zapominali- ile razy mozna pukac i prosic) policja sie pyta czy ma byc
    anonimowe zgloszenie, czy ze skierowaniem do sadu, wiec to nie ich wola, tylko
    zgl;aszajacego.A to z domofonem to fajny pomysl, bo w srodku nocy naprawde
    tylka ruszac sie nie chce, tylko nie wiem czy budynek B dziala. A poza tym nie
    wiem o co chodzi w tej dyskusji, bo w normalnym kraju powinno byc zrozumiale,
    ze inni nie maja ochoty sluchac repertuaru sasiadow zwlaszcza w srodku nocy.
  • 15.05.06, 21:46
    Podejrzewam że parapetówka w wynajętym lokalu była by dosyć ciekawym doznaniem. ;-)
    A tak bardziej na poważnie to mandat kolegium czy upomnienie zależy od dobrej
    woli policjanta, który przecież może mieć słaby dzień.
    Ponieważ udzielałem się poprzednio w tym wątku czuję się w obowiązku aby
    zauważyć że chyba wszyscy się zgadzają co do tego że było zbyt głośno (mieszkam
    w B też na I piętrze i tez mam balkon na park) ale to się czasem może u
    najmilszych sąsiadów zdarzyć, ja osobiście nie mam najmniejszych pretensji.
    A że innym przeszkadzało i mogło być ciszej chociażby ze względu na dzieci jest
    oczywiste dlatego tym tematem się nie chciałem zajmować.
    Moje wypowiedzi nie były i nie mają być na nikogo atakiem. (ew. urażonych
    przepraszam)
    Zauważam tylko że aby w miarę przyjaźnie współżyć z sąsiadami trzeba starać się
    z nimi dogadywać.
    Więc miał bym prośbę do Shinain oraz do innych osób aby jednak następnym razem
    spróbowały najpierw zwrócić uwagę, zamiast uważać iż telefon na policję jest
    PIERWSZYM i najlepszym sposobem załatwiania takich spraw.
    Jeśli dalej uważacie że jest to jedyna słuszna metoda załatwiania takich
    sytuacji to proszę o to abyście to jeszcze raz przemyśleli na osiedlu gdzie
    przedtem mieszkałem najpierw zwracało się uwagę i była tam naprawdę sympatyczna
    atmosfera.
  • 15.05.06, 22:00
    ciekawa tylko jestem czy Ty tak będziesz wynajmowała lokale na imprezy ...
    bądźmy ludźmi - i tak jak już pisałam - nie jest kwestią potrzeba ciszy w
    nocy , bo to jest jasne, ale na Boga nie taki sposób interwencji. I ta osoba
    jeszcze podkreśla buńczucznie , że nie ma zamiaru wychodzić z domu - to
    pokazuje kulturę tej osoby. Bo to nie jest kwestia ciszy czy jej braku, ale
    kultury i umiejętnośći współżycia.
    --
    LO
  • 16.05.06, 06:15
    zgadzam się z kubiaka
  • 15.05.06, 21:32
    SZanowna Pani, ja jestem także kobietą i też radziłam aby interweniować samemu...
    Rozumiem strach o 1 w nocy walić do drzwi nieznajomych, ale warto spróbować -
    wystarczy jedno wulgarne słowo rzucone w moją stronę i wtedy decyduję się
    zwrócić o pomoc policji.
    Chciałabym jeszcze zwrócić Pani drobną uwagę na "cytaty" które wrzuca Pani w
    treść swoich wypowiedzi - mam wrażenie że znaczna część ich jest dopisana przez
    Panią osobiście - gdyż w wielu postach takie słowa nie padały (np. że wzywanie
    policji jest prostackie)większość chce tylko pokazać że nie było takiej
    konieczności.
    Zmieniając wątek - ja też pracuję cały tydzień i w przeciwieństwie do Pani która
    zdecydowała się wezwać Policję mieszkam w bloku B na I piętrze i jakoś przeżyłam
    tę noc.
  • 15.05.06, 22:50
    Proponuje zakończyć tą owocną dyskusję rozejmem. Wszyscy jesteśmy ludźmi i
    wszyscy szanujemy się nawzajem... a reszta parapetówek będzie pod kontrolą :)
    pozdrawiam sąsiadów
  • 16.05.06, 09:04
    Bardzo chętnie. Tylko czy można sprecyzować pod jaką?
    Tylko po to aby się nie okazało że ustaliliśmy że pod kontrolą Policji. ;-)
    Pozdrawiam wszystkich.
  • 17.05.06, 12:53
    shinain napisała:

    > kultury... Tego już nie mogę zrozumieć. Dla mnie jest na odwrót, brak
    > poszanowania dla innych, łamanie ogólnie przyjętych norm, nieliczenie się z
    > innymi jest brakiem kultury.

    jeśli będziemy na siebie nasyłać policję nie rozmawiając najpierw ze sobą, to
    wkrótce zrobi się u nas jak w każdym innym blokowisku - nikt nie będzie ze sobą
    rozmawiał ani dbał o wspólną własność, bo po co, skoro ma się takich wrednych
    sąsiadów?

    niezrozumiałe jest dla mnie to, że bałaś się pójść. przecież tutaj mieszkają
    normalni ludzie, a nie menele, którzy leją w mordę każdego, kto się nawinie pod
    rękę.

    dziecka nie można na 3 minuty samego zostawić? a jak idziesz do łazienki to też
    je ze sobą zabierasz?

    wybacz, argumenty do mnie nie trafiają. ale oczywiście wygodniej jest wezwać
    policję. jak jakieś bachory będą mi się darły pod oknem to też zadzwonię pod
    997... ;-)
  • 17.05.06, 21:26
    bachory zazwyczaj o 1 w nocy spia
  • 16.05.06, 10:57
    Mam jeszcze jedną propozycję:

    Nasze domofony mają możliwośc połączenia się z budką wartownika. Może do niego
    lepiej kierować wszelki uwagi. Wartownik tą samą metoda połączy się z głosnym
    lokalem i zwróci uwagę.

    Pozdrawaim,
    Marcin
  • 16.05.06, 12:22
    No prosze bardzo chyba to jest właśnie kompromis na który każdy może przystać.
  • 16.05.06, 19:15
    Dobry wieczor Wszystkim,

    nie mieszkam razem z Wami, ale bylam na imprezie, z powodu ktorej rozgorzala
    tutaj calkiem powazna dyskusja. Jakos tak mam, ze jak nie dorzuce swoich 3
    groszy, to robie sie niespokojna;-), wiec pozwole sobie dopowiedziec cos, co
    byc moze sprawi Wam przyjemnosc...

    Ale przede wszystkim – nie zlosccie się, szczególnie Shinain, proszę, za te
    parapetowe. Rozumiem, ze halas w pewnym momencie mogl zaczac draznic, ale nie
    wysnuwaj za daleko posunietych wnioskow: moim skromnym zdaniem jestesmy wszyscy
    bardzo sympatyczni i serdeczni (banda prawdziwych pijanych chuliganów była w
    tym czasie na Krakowskim Przedmiesciu przewracajac wszystko, co nie pozwolilo
    kopac powietrza). Może faktycznie zabraklo nam troche wyobrazni, bo jednak nie
    wpadlismy na pomysl, żeby wystawic glosniki na taras. A co do repertuaru, przy
    którym bawilismy sie, to sugerowalabym nieco inna perspektywe: „I will survive”
    = taka mantra na trudne chwile, czasami pomaga;-). [na co dzien tez slucham
    czegos innego]

    Tak czy siak, troche przykro mi się zrobilo, ze wprowadzilismy niechcacy lekkie
    zamieszanie. Ale mam nadzieje, ze nasze portrety pamieciowe nie zawisna w budce
    pana wartownika...

    A na zakonczenie: uwazam, ze Wasze osiedle jest naprawde bardzo ladne i
    przytulne. Strasznie podoba mi się tez pomysl tego forum, troszke się dziwie,
    ze chowacie się pod nickami, ale może to taka „intry-gra”?

    Chcialabym zyczyc Wam baaardzo duzo radosci z nowych mieszkan i starodrzewia za
    oknami, szybkiego wylozenia wind czyms mniej chropowatym niż ta plyta;-), a
    przede wszystkim – powstania Serdecznej Wspólnoty Mieszkanców;-)
    nie badzcie, prosze, kolejna 'gated community'..
    Pozdrawiam,
    maga
  • 17.05.06, 11:55
    > oknami, szybkiego wylozenia wind czyms mniej chropowatym niż ta plyta;-)

    To tylko tymczasowe :]
    Blok A ma normalne windy (czyt. plyty zdjeli po oddaniu budynku) :]

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.