Dodaj do ulubionych

Dzieć idzie do PSZ... a mama przeżywa!

17.01.10, 17:50
Kobiety,
to już jutro - Młody idzie pierwszy raz do PSZ, a ja mam stresika :O. Muszę
się "wywnętrzyć" bo rodzina ma dość słuchania i nie reaguje na moje "100 pytań
do" ;). Jak się tam odnajdzie? Jak się będzie zachowywał? I jak przeżyje to
pierwsze rozstanie ze mną (do tej pory jak np. jechałam do szkoły to zostawał
z tatą) w obcym środowisku na dodatek obcojęzycznym. Jednocześnie: nie wiem
czy wziąć mu kapcie (nie spytałam bo pora nie była kapciowa) i jakieś ciuszki
na wypadek "wpadki", zapomniałam czy dadzą mu lunch czy może ja mam
przynieść, podobnież z pieluchami... no i w ogóle stres mnie zżera ;)... Chyba
zapakuję wszytko co mi przyjdzie do głowy i potrzebne zostawię a niepotrzebne
zabiorę...
To tyle, choć mogłabym pisać i pisać ale Młody wzywa :).
Pozdrawiam [słowa wsparcia mile widziane :)]
Edytor zaawansowany
  • tijgertje 17.01.10, 18:18
    przejrzyj archiwum forum, bo podobne watki juz byly, dzieciaki rosna
    i co jakis czas mamy maja ten sam problem. Kapci brac nie musisz,
    nikt tu butow nie przebiera, jesli mozesz, to podpisz kurtke, daj
    maluchowi maly plecaczek (tez wewnatrz podpisany) z dodatkowymi
    pieluchami i chusteczkami (czasem maja swoje, ale to raczej wyjatki
    niz regula) i ewentualnie zapasowymi ubrankami w razie przesikania,
    reszta zalezy od uzgodnien wewnetrznych, w jednych PSZ dzieciakom
    wiecej nic nie potrzeba, w innych nosza swoje owoce i picie (nie
    lomoniade, Fristi czy chocomel), u nas dzieciaki dostawaly owoce
    (jedna pani po drodze do pracy wstepowala do sklepu i kroila potem
    wszystko w kawalki, ze wspolnej michy dzieci wybieraly, na co mialy
    ochote: jablka, gruszki,banany, winogrona, czasem brzoskwinie,
    truskawki, kiwi), do picia mogly dostac wode albo mleko, soki braly
    z domu. zajecia konczyly sie przed 12.00, wiec lunch juz byl w domu.
    Jak dasz maluchowi pojemniczek z jablkiem i cos do picia to powinno
    wystarczyc. Nic sie nie martw, bedzie dobrze. Na poczatku pozegnania
    moga byc trudne, ale w zasadzie jesli sama zaakceptujesz fakt, ze
    oddajesz dziecko w dobre rece, to i jemu bedzie latwiej, najbardziej
    rozpaczaja dzieci, ktorych mamy wychodza z sal z placzem;-)
  • marzenamarta 17.01.10, 18:26
    Czesc !
    Nie jestes odosobniona, ja tez mam stresika jak nie wiem, moja mala
    idzie pierwszy dzien do PSZ, tylko tyle ze pojutrze :)
    Co prawda bede z nia, ale i tak nie wiem jak zareaguje na ta nowa
    sytuacje.
    Mysle, ze kapci nie trzeba, chociaz tez nawet nie pytalam.
    Trzymam kciuki i prosze o male sprawozdanko jutro :)
    Pozdrawiam !
  • andevi 17.01.10, 21:52
    Ja swojemu dla wygody daje skarpetki tuptusie. W sali grzeja
    niemilosiernie, w zimowych butach zapocilby sie. W plecaczek pielucha na
    zmiane i chusteczki.
    U nas przez pierwszy tydzien mozna bylo z dzieckiem zostawac, by sie
    oswoilo.
  • mamamaxia08 18.01.10, 05:37
    Tigertje, dzięki za rady :). Poczytałam "stare" wątki - niektóre info mnie
    zaniepokoiły... Jak to butów nie zmieniają - 3 godziny w ciepłych butach
    zimowych, w ogrzewanej sali? Młody jest z tych, co nie lubią jak im za ciepło i
    podejrzewam, że sam ściągać będzie i zostawiać gdzie popadnie ;). Wychodzą na
    dwór i wracając biegają w takich brudnych (śnieg, deszcz, błotko)? Rozumiem:
    problemy natury logistycznej typu szukanie i przebieranie ale i na to są
    sposoby. Kapcie oraz skarpetki podgumowane (dzięki Andevi za podpowiedź) zabiorę
    - może tu jednak zmieniają...
    Co do pieluch to sobie przypomniałam - zabrać :), a chusteczki mają na miejscu.
    Plecaczek z pieluchą i ciuszkami "na wypadek" spakowany i podpisany, kurtka też
    już podpisana jest :).
    Andevi, ja zostać nie będę mogła z dzieciem - w "naszej" PSZ preferują chyba
    "szybkie cięcie": tuli, buzi i pa pa!
    Na szczęście Młody na pytanie o przedszkole i dzieci, mówi taaaak i się
    cieszy... w przeciwieństwie o wszystkie inne pytanie, na które pada odpowiedź
    nieeeee! ;) Może przejdziemy przez to gładko i mój stresik wynika z mojej natury
    panikary? Oby tak było.
    Marzenamarta - na pewno napiszę co i jak jak tylko coś już się okaże :).
    Pozdrawiam
  • mamamaxia08 18.01.10, 14:26
    I nie wiem po co się stresowałam :). Młody rwał się rano do wyjścia jak nigdy...
    Weszliśmy do PSZ, przywitała nas "ciocia", rozebrałam dziecia i... zapomniał o
    mnie :O! Mogłam zostać i poobserwować (wychowawczynie, w przeciwieństwie do
    koordynatorki nie miały nic przeciwko). 5 sekund zastanawiał się co dalej a
    potem od razu poleciał do pudła z zabawkami :). Musiałam się dopraszać o "pa pa"
    i buzi ;). Jeszcze pomachał przez okno chwilkę i jego uwagę zajął miś. A ja
    wróciłam do pustego domku... Stawiłam się o wyznaczonej godzinie z powrotem a tu
    Młody z uśmiechem od ucha do ucha w najlepsze szalał w kulkach :). 3 razy
    musiałam go wołać żeby mnie zauważył... Porozmawiałam z wychowawczynią i
    dowiedziałam się, że dzieć nie płakał w ogóle, i że znalazł sobie koleżankę :O.
    Jeść owoców nie chciał ale za to uczył się pić z otwartego kubka. I grzeczny był
    :). Za to w domku nadrobił po stokroć mówiąc na wszystko "nieeee!" i
    wykorzystywał nasze sam na sam niemiłosiernie ;).
    Zobaczymy jak będzie w środę...

    Kapcie, faktycznie - nie są potrzebne bo maluchy w butkach biegają :O.
    Dzięki za podpowiedź a propos podpisania kurtki i plecaczka :). Panie się
    ucieszyły hy hy.

    Pozdrawiam
  • kasia191273 18.01.10, 14:29
    super, ze tak latwo poszlo

    nastaw sie, ze po kilku dniach entuzjazmu moze sie pojawic regres i
    niechec do zostawiania w PSZ, to normalne


    --
    NINA ur.14 stycznia 2007
  • mamamaxia08 18.01.10, 14:37
    Kasia,
    niestety tak najprawdopodobniej będzie... piszesz o tym Ty, mówiła o tym
    wychowawczyni i moje znajome...
    Ale cieszę się bardzo, że przynajmniej ten pierwszy dzień nie był traumatycznym
    przeżyciem ani dla Maxa, ani dla mnie :).
    Pozdrawiam
  • beba3 18.01.10, 15:05
    mamamaxia08
    Gratuluje swietnych poczatkow! Dobrze ze dziecko tak entuzjastycznie przyjelo
    wszystko co nowe: przedszkolko, panie, inne dzieci, inne zajecia.
    Z tym niezauwazniem braku mamy to moze byc jeszcze roznie, fakt.
    Po jakims czasie dziecko moze zaskoczyc ze 'tu jest fajnie ale czemu mama nie
    jest na wyciagniecie reki?'
    Nie chce straszyc a tylko ostrzegam bo my przeszlismy przez cos podobnego. Mi
    serce krwawilo. Na szczescie powoli sie wszystko ulozylo.
    Tym bardziej gratuluje jesli u Was to nie wystapi i bedzie jak ten pierwszy
    dzien w PSZ!
    A takie obawy, smutki i poczucie pustki tez pamietam. Plulam sobie w brode ze
    nie moge sie cieszyc chwila tylko dla siebie. Ciezko o takie chwile jesli siedzi
    sie w domu z dzieckiem, maz jest w pracy, dalsza rodzina w Polsce i tym bardziej
    trzeba je chwytac i cieszyc sie nimi.
    Potem juz zakceptowalam odciecie jednej z psychologicznych pepowin i udalo mi
    sie odpoczywac i cieszyc sie czasem kiedy jestem bez dziecka czy tez po prostu
    wykorzystywac ten czas racjonalnie na sprzatanie, zakupy, gotowanie itp
    To przelom ale jest potrzebny i mamie i dziecku! Bedzie dobrze!
    --
    Forum rodzicow wHolandii
    Singapur
  • mamamaxia08 19.01.10, 10:30
    Beba,
    spodziewam się "akcji" po kilku dniach spędzonych w PSZ, mam jednak nadzieje, że
    nie potrwają one za długo...
    Nastawiam się też psychicznie na jak najlepsze wykorzystanie czasu tylko dla
    siebie: 1.zakupy (Max nie przepada i zawsze robi awantury), 2.porządki gruntowne
    bo przy dzieciu niemożliwe do wykonania ;), 3.nauka holenderskiego, bo
    chciałabym w końcu zacząć mówić bez stresu :) - sama nauka w szkole to dla mnie
    za mało żeby się "nie przełączać" na angielski.

    I ciekawa jestem co przyniesie jutro... Wczoraj Max bawił się w PSZ (połowie
    dzieciaków "gile" wisiały do samych buzi :/), a dzisiaj już obudził się z mega
    katarem. Co jeszcze może "przytargać" z PSZ?
    Pozrawiam
  • kasia191273 19.01.10, 12:08
    przytargac moze wszystko, na co choruja dzieci

    ale i tak kiedys musi swoje przechorowac, zeby nabrac odpornosci

    --
    NINA ur.14 stycznia 2007
  • maxijo 19.01.10, 14:05
    Co jeszcze może "przytargać" z PSZ?


    sporo... stawiam na waterpokken (ospa wietrzna) w pierwszej
    kolejnosci;)

    moj syn nie zaczal chorowac, przynajmniej nie w pierwszym okresie,
    wprawdzie byl jeszcze na piersi, ale mysle, ze na to czy dziecko cos
    zlapie czy nie, ma wplyw wiele czynnikow. Przeszedl 3 powazne
    zapalenia gardla w wieku 3,5 lat i wtedy niestety "siadly" mu
    migdaly. Bylo to w okresie jesienno-zimowym, bylo sporo zmian
    (urodzenie siostry).
    Ach, i tak kazdy Holender powie ci ze to "hoort erbij":) czyli
    dzieci musza sie wychorowac i nabieraja odpornosci. Moj maz jest
    chyab jednym z niewielu Holendrow, ktory bardzo skrupulatnie podaje
    dziecku witaminki. Tutaj raczej nie zaglebiaja sie w temat
    podwyzszenia odpornosci poprzez podawanie syropkow, tranu itp

    A czy wy podajecie cos swoim przedszkolakom??
  • mamamaxia08 19.01.10, 14:49
    maxijo napisała:

    > Co jeszcze może "przytargać" z PSZ?
    >
    >
    > sporo... stawiam na waterpokken (ospa wietrzna) w pierwszej
    > kolejnosci;)

    A wydawało mi się, że na ospę dzieć był szczepiony...

    > Ach, i tak kazdy Holender powie ci ze to "hoort erbij":) czyli
    > dzieci musza sie wychorowac i nabieraja odpornosci. Moj maz jest
    > chyab jednym z niewielu Holendrow, ktory bardzo skrupulatnie podaje
    > dziecku witaminki. Tutaj raczej nie zaglebiaja sie w temat
    > podwyzszenia odpornosci poprzez podawanie syropkow, tranu itp
    >
    > A czy wy podajecie cos swoim przedszkolakom??

    A propos "wspomagaczy" odpornościowych Max dostaje wit. C w kropelkch. Na
    wszelki wypadek mamy multiwit. w kropelkach i calcium w syropie (pewnie zacznę
    Młodemu teraz podawać), Lipomal oraz Ephorbium Spray na katar :). Wszystkie
    specyfiki - oczywiście - są z Polski.

    A idea tzw. "wychorowania się" do mnie nie specjalnie przemawia, biorąc pod
    uwagę, że np. katar nie leczony u małych dzieci potrafi tu trwać całymi
    tygodniami... i chodzą te dzieciaki z wypływającym wiecznie katarkiem, co w
    połączeniu z wietrzną pogodą może zaowocować zapaleniem ucha... nie wspominam o
    estetycznej stronie "zagadnienia" ;). Przed momentem w sklepie kobieta "zrobiła
    oczy" jak trzymając przy nosie Młodego chusteczkę kazałam mu się wysmarkać :O :).

    Pozdrawiam
  • beba3 19.01.10, 18:54
    Moje dziewczyny na ospe nie byly szczepione (o, ja glupia nie wiedzialm ze mozna
    je zaszczepic!) i przytargaly z przedszkola i chorowaly rowno razem z
    kolezankami i kolegami...
    No, wszelkie katarki to i owszem. Gorzej jak masz mniej odporne dziecko co od
    kolegi lapie katar a u siebie wychoduje cos powazniejszego.
    Z tym 'wychorowywaniem sie' to ja uwazam ze jednak dzieciaka nie ma co meczyc i
    mozna mu troche pomoc przejsc lzej przez chocby i chocby zwykly katar.
    Witaminki, syropki, miod, herbata z cytryna i miodem, smarowidlo rozgrzewajace a
    nawet delikatna aromoterapia (domek - podgrzewacz i woda plus olejek eteryczny),
    termofor, parowki w lazience i co tam jeszcze pod reke wpadnie i dziecko da
    sobie to zaplikowac. Nie wszystko na raz, rzecz jasna i dostosowane do objawow.
    Ktos kiedys pisal ze zabek czosnku wrzucony do ziemniakow ktore na ogol sa
    jedzone codzinnie podniosl odpornosc w rodzinie.
    Byl tez przepis na syrop ale nie pamietam, chyba na bazie cebuli czy czosnku?
    Tez podobno dziala. Pzrepis mi zawsze umykal i nie zastosowalam a wiele osob
    sobie chwalilo.
    Co u nas sie sprawdzilo to to ze z wiekiem jednak dzieci mniej choruja i lzej
    przechodza przez te same choroby.
    W moim przypadku, choc juz taak duza jestem, sie nie sprawdza: zdycham od virusa
    skradzionego od corki a ta ledwo zauwazyla ze ja gardlo bolalo. Taka to
    sprawiedliwosc, no ale lepiej zebym ja sobie porzadnie pochorowala niz ona.

    Mozna jeszcze owsiki zlapac. Uczulam na to. Trzeba sprawdzac co jakis czas,
    szczeglonie kiedy zachowanie dziecka sie zminia (niepokoj, krecenie sie,
    drapanie, szczegolnie w nocy, podczas snu).

    Ambite masz plany na te dwie, trzy godzinki! Tez tak mialam ale czesto konczylo
    sie ze kropnelam sie jeszcze raz spac co by nadrobic niedobory snu. Tylko o
    budziku trzeba pamietac!
    Bedzie dobrze! Dziecko sie bedzie socjalizowac, uczyc jezyka i ciekawych rzeczy
    a Ty bedziesz miec chwile dla siebie.
    --
    Forum rodzicow wHolandii
    Singapur
  • mamamaxia08 19.01.10, 22:56
    Beba,
    ja nie jestem pewna tego, że Młody był szczepiony na ospę - założyłam, że tak
    było bo jak go kiedyś "wysypało" i polazłam do huisarts, to mi powiedział, że
    dzieć nie może być chory na żadną z wymienionych przeze mnie chorób (min.
    pytałam o ospę) "bo był szczepiony". Ale faktem jest, że mogliśmy się nie
    dogadać bo ja wtedy ni w ząb holenderskiego nie rozumiałam, a lekarz - ku mojemu
    zdziwieniu - angielskim posługiwał się niechętnie i to na nie najlepszym
    poziomie :O [w mojej okolicy drugim językiem tubylców jest niemiecki]. Może być
    więc prawdą, że Młody przywlecze ospę bo po prostu nie był jednak na nią
    zaszczepiony :/.

    Generalnie, nie wiem czy posyłać jutro dziecia do PSZ bo katar ma mega - cieknie
    mu "powodziowo" ;)... Zobaczę rano - jeśli zadziałają "wspomagacze" (calcium,
    ephorbium, lipomal, oilbas w nawilżaczu i pulmex na stópkach) i cały dzisiejszy
    dzień ściągania i wydmuchiwania kataru - to go zawiozę bo rwie się do dzieci jak
    wariat :).

    Owsiki - czy jeśli latorośl wciąż hula w pampersach, to chyba ww mu nie grożą??

    Co do planów moich ambitnych... okaże się co uda mi się (z)realizować :), na
    jutro mam/miałam w planie porządki w szafach i "chwilę" dla holenderskiego :).

    Pozdrawiam

  • beba3 20.01.10, 06:10
    Juz nie pamietam jak to z ta ospa bylo... Wydaje mi sie ze ze moje dzieci jednak
    szczepione nie byly...
    Zreszta szczepienie w 100% tez nie zabezpiecza ale 'gwrantuje' ze jesli dziecie
    zlapie wirusa to przejdzie ospe o niebo lepiej.

    Jak dziecko papmpersowe to nie sadze zeby owsiki byly realnym zagrozeniem.
    Oczywiscie nigdy nie wiadomo ale nie chcialm straszyc!

    Jak dziecko sie slania, goraczkuje, grymasi, nie ma apetytu to i z zajec nic nie
    wyniesie. Paracetamol nawet niewiele pomoze.
    Jak jest katar a dzicko jaes aktywne i chetne do pojscia do PSZ to co innego.
    Trzeba sie zreszta troche dostosowac do norm i zachowan holenderskich bo inaczej
    moze sie okazac ze dziecko nigdy nie kwalfikuje sie do zajec bo zawsze jes 'cos'.
    Mi najwieksza trudnosc sprawia zawsze podjecie decyzji czy to nic takiego czy
    pocztki czegos powazniejszgo.
    Specjalistka we wprowadznie mnie w blad jest mlodsza corka. Rano potrafi tak
    kaszlec ze jestm przerazona a w poludnie kaszel znika...
    Trzymam kcikuki aby dziciaczka nie rozlozylo i skaczylo sie na katarze i za
    progres z holenderskim! Ja jestm odporna na nauke jezykow i tym bardziej
    doceniam jak ktos ma samozaparcie i potrafi sam sie wzisc w garsc i zabrac do nauki!
    --
    Forum rodzicow wHolandii
    Singapur
  • tijgertje 20.01.10, 07:54
    W Wiatrakowie na ospe nie szczepia, u nas w szkole wisi od jakis 2
    tygodni kartka, ze panuje ospa, mlody konczy 6 lat, 4-ty sezon
    ospowy a ospy ani widu ani slychu. I juz nie wiem, czy sie z tego
    cieszyc, czy nie bardzo:-(
    A owsiki owszem, mlodego dosc regularnie odrobaczam, nie wiem, co
    maja do tego pieluchy, ale mlody w przedszkolu jak lazil z
    pieluchami mial je kilka razy, wiec widocznie sie da;-) Nawet ja,
    majaca totalnego bzika na punkcie mycia rak kilka razy je od niego
    lapalam. Jak? pojecia nie mam,wiem tylko, ze dawalo mi paskudztwo
    niezle w kosc. Zarowno mlodego, jak i kroliki odrobaczam teraz
    prewencyjnie raz na jakis czas i na razie mamy spokoj.
  • mamamaxia08 20.01.10, 09:32
    Tigertje,
    ja taka zakręcona teraz jestem, że nie pomyślałam z tymi owsikami - a Ty
    oczywiście masz rację, że to przez łapki też - jak najbardziej można.
    Napisz, proszę jaki specyfik tutaj na odrobaczenie jest :). Na wszelki wypadek -
    lepiej wiedzieć :).
    I jak widać - z panem doktorem się jednak nie dogadałam, ech...

    Młody dzisiaj lekko się skrzywił gdy wychodziłam :/. Mam nadzieję, że nie robi
    teraz "afery"... A jak nawet robi, to że sobie z nim poradzą, toż on nie
    pierwszy i nie ostatni :).
    Choć wczoraj w CB dał mi tak "popalić", że się mało pod ziemię nie zapadłam ;) -
    biegał, skakał, piszczał, próbował trzaskać drzwiami i zrobić rentgena w
    szafkach :O. Wprawdzie, dał się zmierzyć i zważyć, wskazał co było trzeba na
    lalce, klocki pięknie poukładał za panią doktor... ale osłuchać i zajrzeć do
    uszu to już sobie nie dał... Wobec czego, zamiast iść za rok - czekamy na wizytę
    za 4 miesiące. I dostałam "ochrzan", że dzieć nie drzemie w dzień. A jak to
    zrobić, jak jasno jest (zaciemnienia zrobić nie mama szans bo rolet
    zewnętrznych brak, a wewn. światła nie zatrzymują), na Młodego to nawet
    odkurzacz ostatnio nie działa usypiająco. Poza tym, jak pamiętam sama w
    przedszkolu "leżakować" nie lubiłam i wbrew wszystkim - nie spałam. Młody pewnie
    po mnie jest z tych co drzemać nie lubią, nie potrafią i nie chcą ;).
    Pozdrawiam.
  • tijgertje 20.01.10, 10:15
    Na owsiki w aptece bez recepty dostaniesz Mebendazol. 2 tabletki w
    odstepie 2 tygodni, zestaw dla kazdego domownika.

    Hehe, dzieciaki tak maja, ze u lekarza itp, jak mamie zalezy,z eby
    dziecie spokojnie siedzialo i ladnie wspolpracowalo, to daje
    skumulowany popis tego, co sie przez ostanie pol roku naskladalo.
    Zwlaszcza dziecko, ktore ledwo zyje ciezko chore wiezione w srodku
    nocy do lekarza lubi panu doktorowi pokazac co potrafi, dzieki czemu
    mamusi sie opieprz dostaje, ze TAKIE dziecko wcale nie moze byc
    chore;-)

    Czemu lekarz sie czepia, ze dziecko nie spi w dzien? Moze sadzil, ze
    takie popisy miewasz czesciej i ejst to efekt przemeczenia? ;-)
    Niektore dzieciaki koncza potora roku i ani mysla w dzien spac.
    zalezy jeszcze ile dziecko w ciagu nocy spi, bo jedno w dzien
    przespi sie godzinke albo wcale i w nocy 6, inne moze spac nawet 14
    godzin ciurkiem (jak to moj mlody robil) i w dzien jeszcze ze 4;-)
    Faktycznie jednak zaciemnienie pomaga. Jak masz mozlliwosc, to
    wymien rolety, sa takie, ktore nie przepuszczaja swiatla, w roznych
    kolorach, wcale nie musza byc ciemne. Zaslony tez w kazdym sklepie
    dostaniesz. ucieklo mi tylko slowko, jak sie toto konretnie nazywa,
    ale jak wytlumaczysz, to wszedzie beda wiedziec o co chodzi. Moj
    mlody w jasnym pokoju tez nigdy nie zasnal, dziadek nawet dla niego
    rolety zewnetrzne w pokoju goscinnym kazal zamontowac (za co potem
    wszyscy goscie byli mu bardzo wdzieczni, zwlaszcza w letnie upaly).

    Czy ta wizyta za 4 miesiace to dlatego, ze sie dziecko osluchac nie
    dalo??? Rownie dobrze mogli ci kazac isc na kontrole do domowego.
    Nie masz przypadkiem dodatkowej wizyty ze wzgledu na 2-jezycznosc
    dziecka? Nie wiem, jak w innych CB, ale u nas bylo chyba ze 3
    dodatkowe wizyty, wlasnie zeby sprawdzac rozwoj mowy.
    Odkurzac jako srodek uspokajajacy? ;-) Slyszalam,z e na niektore
    dzieci dziala, u mnie w rodzinie jakos wiekszosc przy nim tanczyla
    zamiast spac;-) Jak dziecko zywe, to mzoesz sprobowac z
    muzykoterapia. W "de Tuinen" (albo niektorych sklepach z roznymi
    produktami eko itp) maja plyty z serii Solitudes. Sa naprawde
    swietne, moj mlody zdazyl juz zedrzec (doslownie!) 2 z delfinami,
    Angels of the sea. Jak nie chce spac, to mozesz sie z nim polozyc na
    pol godzinki chociaz, wlaczyc plyte i to zawsze choc troche pozwoli
    dziecku odpoczac. Czasem trzeba sie kilka dni przyzwyczaic, ale ja
    uwazam ze warto, chocby po to, zeby miec cos dodatkowego
    w "apteczce", jak maluch nauczy sie przy spokojnej muzyce
    relaksowac, to przydaje sie np jak jest chory czy przemeczony i
    zbytnio pobudzony. Wedlug mnie lepsze i zdrowsze od syropku z
    melisy;-)
  • mamamaxia08 20.01.10, 12:13
    tijgertje napisała:

    > Na owsiki w aptece bez recepty dostaniesz Mebendazol. 2 tabletki w
    > odstepie 2 tygodni, zestaw dla kazdego domownika.
    Dzięki, na pewno się zaopatrzę :).

    > Hehe, dzieciaki tak maja, ze u lekarza itp, jak mamie zalezy,z eby
    > dziecie spokojnie siedzialo i ladnie wspolpracowalo, to daje
    > skumulowany popis tego, co sie przez ostanie pol roku naskladalo.
    > Zwlaszcza dziecko, ktore ledwo zyje ciezko chore wiezione w srodku
    > nocy do lekarza lubi panu doktorowi pokazac co potrafi, dzieki czemu
    > mamusi sie opieprz dostaje, ze TAKIE dziecko wcale nie moze byc
    > chore;-)
    He he, też tak mieliśmy ze 3 razy na Erste Hulp...i usłyszeliśmy od pana doktora, że "takiego dziecka, to on jeszcze nie miał!" :O

    > Czemu lekarz sie czepia, ze dziecko nie spi w dzien? Moze sadzil, ze
    > takie popisy miewasz czesciej i ejst to efekt przemeczenia? ;-)
    > Niektore dzieciaki koncza potora roku i ani mysla w dzien spac.
    > zalezy jeszcze ile dziecko w ciagu nocy spi, bo jedno w dzien
    > przespi sie godzinke albo wcale i w nocy 6, inne moze spac nawet 14
    > godzin ciurkiem (jak to moj mlody robil) i w dzien jeszcze ze 4;-)

    Młody śpi w nocy ciurkiem 11 do 13 godzin...

    > Faktycznie jednak zaciemnienie pomaga. Jak masz mozlliwosc, to
    > wymien rolety, sa takie, ktore nie przepuszczaja swiatla, w roznych
    > kolorach, wcale nie musza byc ciemne. Zaslony tez w kazdym sklepie
    > dostaniesz. ucieklo mi tylko slowko, jak sie toto konretnie nazywa,
    > ale jak wytlumaczysz, to wszedzie beda wiedziec o co chodzi. Moj
    > mlody w jasnym pokoju tez nigdy nie zasnal, dziadek nawet dla niego
    > rolety zewnetrzne w pokoju goscinnym kazal zamontowac (za co potem
    > wszyscy goscie byli mu bardzo wdzieczni, zwlaszcza w letnie upaly).

    Tigertje, to nie jest takie proste jakby się wydawało... mieszkanie jest wynajęte (Nie mielimy wyboru co do miejsca bo musieliśmy się NATYCHMIAST z poprzedniego wyprowadzić pod groźbą wylądowania na bruku. To długa historia i mało przyjemna; powiem tyle tylko, że "zapłaciliśmy" za to, że ktoś nas oszukał przy wynajmowaniu, a mnie chciała spółdzielnia po sądach ciągać). Ale do rzeczy, właściciel na pewno nam zewn. rolet nie zamontuje a nas samych na to nie stać (jesteśmy na tzw. "dorobku"). Natomiast powieszenie czegoś wewnątrz graniczy z cudem. Dlaczego? Ano mieszkanie było zrobione "na szybko i tanio" - ściany też! Nic troszkę cięższego nie da się powiesić - gwoździe "wbijać" można palcami i same od razu wypadają z kawałkami zaprawy i farby... Koszmar, ale cóż jak się staraliśmy o mieszkanie ze spółdzielni, a 1 jest w naszej gminie, czyli tej samej która chciała nas do sądu pozwać - to mi powiedzieli, że MOŻE po 4 latach ciągłego reagowania dostaniemy :/...

    > Czy ta wizyta za 4 miesiace to dlatego, ze sie dziecko osluchac nie
    > dalo??? Rownie dobrze mogli ci kazac isc na kontrole do domowego.
    > Nie masz przypadkiem dodatkowej wizyty ze wzgledu na 2-jezycznosc
    > dziecka? Nie wiem, jak w innych CB, ale u nas bylo chyba ze 3
    > dodatkowe wizyty, wlasnie zeby sprawdzac rozwoj mowy.

    Tego nie wiem, pani doktor po angielsku mówić nie chciała, a z tego co zrozumiałam z limburdzkiego "bełkotu", to chodziło jej właśnie o osłuchanie i zaglądnięcie do uszu... O dwujęzyczności nic nie mówiła... chyba ;)

    > Jak dziecko zywe, to mzoesz sprobowac z
    > muzykoterapia. W "de Tuinen" (albo niektorych sklepach z roznymi
    > produktami eko itp) maja plyty z serii Solitudes. Sa naprawde
    > swietne, moj mlody zdazyl juz zedrzec (doslownie!) 2 z delfinami,
    > Angels of the sea.

    Dzięki - spróbujemy relaksacji z muzyką :), bo kładzenie się ze mną kończy się wygłupami na łóżku hy hy!


  • nesla 20.01.10, 13:11
    mamamaxia08 napisała:

    I dostałam "ochrzan", że dzieć nie drzemie w dzień. A jak to
    > zrobić, jak jasno jest (zaciemnienia zrobić nie mama szans bo
    rolet
    > zewnętrznych brak, a wewn. światła nie zatrzymują), na Młodego to
    nawet
    > odkurzacz ostatnio nie działa usypiająco. Poza tym, jak pamiętam
    sama w
    > przedszkolu "leżakować" nie lubiłam i wbrew wszystkim - nie
    spałam. Młody pewni
    > e
    > po mnie jest z tych co drzemać nie lubią, nie potrafią i nie chcą

    Czekaj, a ile lat ma synek i dlaczego dostalas ochrzan ze nie
    drzemie w dzien..?? To jakas ogolna rada CB ze dzieci do jakiegos
    wieku powinny spac w dzien? David od kiedy skonczyl 2 lata tez nie
    chce spac w dzien i czasem mu sie zdarzy kimnac, ale ogolnie go nie
    zamykam w ciemnym pokoju zeby spal. Panie w zlobku tez pytaly co
    robic z nim bo budzi wszystkie inne dzieci, bo rozrabia zamiast
    spac, wiec pozwolilam zeby nie spal. Teraz inne dzieci chodza spac,
    a on sie bawi w pustej sali i podobno to uwielbia, bo ma panie dla
    siebie i wszystkie zabawki do wlasnej dyspozycji, chwile spokoju,
    ale nie siedzi, tylko sie bawi. Nie widze powodu by go zmuszac do
    spania, zamykac w ciemnym pokoju wbrew jego woli.


    --
    pozdrawiam
    nesla
  • mamamaxia08 20.01.10, 13:56
    Nesla,
    Max w zeszły piątek skończył 2 lata :). Nie mam pojęcia do jakiego wieku drzemka
    jest "obowiązkowa" wg naszego CB.
    W sumie, ja też bym wolała żeby Młody zdrzemnął się wczesnym popołudniem, bo gdy
    mu się taki odpoczynek zdarza, to jest grzeczniejszy do końca dnia i nie słania
    się na godzinę przed kąpielą ;). Też nie chciałabym dziecka w ciemnym pokoju
    zamykać :) ale lekkie przyciemnienie z pewnością ułatwiłoby mu popołudniową
    drzemkę...
  • maxijo 21.01.10, 21:30
    ciekawe co powiedzieliby na moja mala, przestala spac jak miala 15
    miesiecy, czasem sie zdrzemnie, ale w sumie to ja tylko rozstraja...
    tyle ze nie chodzi do zloba, wiec ja sie z nia 12 godzin na dobe
    bawie:)
  • kasia191273 20.01.10, 10:46
    Nina chodzi do zlobka juz ponad 2 lata, przetoczylo sie kilkanascie
    rzutow wiatrowki, a ona nie zlapala

    tez nie wiem, czy sie cieszyc czy nie...

    na ospe w NL sie nie szczepi

    odrobaczam tez profilaktycznie raz na kwartal

    z katarem puszczam, jesli dziecko nie goraczkuje i ma dobry humor,
    idzie do zlobka. Inne dzieci tez chodza z gilem, gdybym miala
    trzymac ja w domu z katarem tylko, 80% czasu zima nie chodzilaby do
    zlobka

    katar sie, przynajmniej u nas, NIGDY nie zamienil w nic innego typu
    zapalenie ucha czy oskrzeli (odpukac), wiec nie widze powodow
    traktowania go jak choroby


    --
    NINA ur.14 stycznia 2007
  • mamamaxia08 21.01.10, 16:13
    Kasia,
    ja też nie uważam, że katar to (poważna) choroba i oczywiście - zaprowadziłam
    Młodego do PSZ z gilami... ;). Macie szczęście, że katar nie zmienia się w coś
    poważniejszego i pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że u nas będzie podobnie :).
    Pozdrawiam
  • maxijo 21.01.10, 21:48
    ten temat zasluguje zreszta na oddzielny watek

    czytam forum rowiesnicze Niny i widze, ze dzieci (w Polsce) mialy
    juz kilka razy robione badanie kalu (niejednokrotnie bardzo
    specjalistyczne) i u wiekszosci wyszly jakies pasozyty, lamblie itp
    i zmudna kuracja odrobaczania. Pytalam mojego domowego kilka razy o
    takie badanie, ale zawsze zbywal mnie, ze dzieci musialaby sie
    drapac po pupie i ze dojrzalabym robaki w kale. Ale moje dzieci spia
    niespokojnie, czterolatek narzeka czesto na bol brzucha. W polsce
    jest 100 powodow dla ktorych robi sie badanie kalu, coz byc moze
    przesadzaja...poza tym sa pasozyty niewidoczne golym okiem, wiec co
    ten moj huisarts opowiada?

    Zastanawiam sie, czy naciskac lekarza na badanie kalu, czy
    odrobaczac na wlasna reke. Widze, ze kilka z was odrobacza - czy to
    jest w 100% bezpieczne i nie ma wplywu na sampooczucie dziecka. A
    czy Nina (17 m.) nie za mala jeszcze?
    Moze na sobie przetestuje
  • kasia191273 21.01.10, 22:05
    ja swoja Nine odrobaczalam pierwszy raz przed ukonczonym drugim
    rokiem zycia, ale nie mebendazolem, tylko takim kupionym w aptece
    plynem, ktory wlasnie dla mniejszych dzieci jest - ale zapomnialam
    nazwy

    mebendazol jest dla wiekszych dzieci

    u nas nie bylo nigdy zadnych skutkow ubocznych

    --
    NINA ur.14 stycznia 2007
  • mamamaxia08 21.01.10, 22:17
    Właśnie sprawdzałam w słowniku... nie znalazłam owsików. Proszę, podajcie nazwę
    holenderską oraz "pasożyty przewodu pokarmowego" (wolę sama nie tworzyć na
    podstawie słownika...). Będę wdzięczna :)
  • majadeblij 22.01.10, 17:05

    Aarsmaden - to owsiki (o ile wiem) spoelworm - to glisda ludzka,
    lintworm to tasiemiec
  • mamamaxia08 21.01.10, 22:11
    Maxijo,
    wydaje mi się, że skoro preparaty na te pasożyty są dostępne bez recepty i
    stosuje się zgodnie ze wskazaniami na ulotce - to nie może być niebezpieczne :).
    A jakie tu jest ogólnie podejście do badań, to chyba każda z nas już miała
    okazję się - niestety - przekonać....
    Co do wypróbowania na sobie - i tak (jak już było napisane) cała rodzina powinna
    się poddać kuracji :). A przy okazji przypomniało mi się, jak moja mama
    odrobaczała kota i psa, to prosiła weterynarz o przepisanie specyfików dla
    ludzkiej części domowników ;). Kto żyw, musiał łykać hy hy.
    Pozdrawiam
  • beba3 22.01.10, 16:42
    Odrobaczanie jest bezpieczne. Wystarczy konsultacja w aptece. Mnie lekarz
    wysmial ze z takim problemem przychodze do niego. Jej dzieci miewaja bardzo
    czesto... I jest to czeste w Holadnii i nie ma co przezywac... No ja przezywalam.
    Robaczki widac golym okiem. Ich jajeczka tez.
    Tak sie o niech dowiedzialam. Bylam zszokowana. Co innego czytac i miec jkaies
    tam wyobrazenie a co innego zabaczyc i miec swiadomosc ze to siedzi w Twoim
    dzicku... Brrr
    Najlepiej sprawdzac dziecko w nocy po dwoch godzinach od zasniecia.
    To takie male biale kreseczki, ruszajace sie. Jajeczka sa dluzsze od kropeczek.
    Mi sie udalao za pierwszym razem wytepic paskudztwo. Niestety tabletki (pierwszy
    i drugi, powtorkowy rzut) to nie wszystko.
    Na ogol przeciez z tego powodu nie zmienia sie miejsca gdzie dziecko te owsiki
    zlapalo, np przedszkola, a nawet gdyby, to nie ma sie pewnosci ze w innym
    histornia sie nie powtorzy. Zreszta trzeba by tez dziecku zakazac bawic sie w
    jakimkolwiek piasku i kto wie co jeszcze...
    Trzeba obserwowac dziecko i sprawdzac.
    A zachowanie _przesadnej_ higieny jest po prostu wykanczajace!
    Niemal niemozliwe!
    Jesli jest nawrot owsikow to albo przyczyna nie zostala rozwiazana albo nam nie
    udalo sie niedopuscic do powtornego zakarzenia.
    Generalnie jest ciezko zwalczyc pasozyta.
    --
    Forum rodzicow wHolandii
    Singapur
  • agnieszkaela 18.02.10, 22:42
    Maxijo, odrobaczaj. Bylam dzisiaj u peditry w Polsce i powiedziala
    ze dzieci szkolne, przedszkolne wlasciwie co pol roku nalezy
    odrobaczac bo to mniej szkodliwe niz skutki pasozytow.
    A tych- wbrew temu co twierdza nasi genialni domowi, nie widac golym
    okiem! Nie zawsze nawet badanie kanalu wykaze obecnosc pasozytow.
    Sa za to objawy ktore powinny lekarzowi jasno zasugerwoac w czym
    problem.
    Ja wlasnie dzisiaj dowiedzialam sie ze Filip ma glizde ludzka. Od
    trzech miesiecy co najmniej ma silne objawy wskazujace na kolejny
    etap zarazenia. Bylam u domowego kilka razy i zawsze slyszalam, ze
    to wirus, stres, albo grypa zoladkowa.
    Jestesmy w Polsce na wakacjach, szczesliwe wlasnie teraz nasily sie
    obajawy i pediatra tutaj od razu zasugerowala ze to pasozyty. Dostal
    leki i powinna byc poprawa w ciagu 2 tygodni.
    Ile jeszcze czasu meczyl by sie w Holandii? Wsciekla jestem
    niemilosiernie na lekarza domowego, bo sama sie dopytywalam czy to
    moze pasozyty ale powiedzial ze nie. Mogl konowal jeden zasugerowac
    ze profilaktycznie mozna odrobaczyc!
    A teraz jeszcze boje sie ze Julka mogla zlapac, ze ja moge miec- a
    ona za mala aby podawac leki, a ja tez nie moge bo karmie piersia.

    www.aghneska.mondozoo.com
  • mamamaxia08 19.02.10, 07:18
    agnieszkaela napisała:


    > Ja wlasnie dzisiaj dowiedzialam sie ze Filip ma glizde ludzka. Od
    > trzech miesiecy co najmniej ma silne objawy wskazujace na kolejny
    > etap zarazenia. Bylam u domowego kilka razy i zawsze slyszalam, ze
    > to wirus, stres, albo grypa zoladkowa.
    > Jestesmy w Polsce na wakacjach, szczesliwe wlasnie teraz nasily sie
    > obajawy i pediatra tutaj od razu zasugerowala ze to pasozyty. Dostal
    > leki i powinna byc poprawa w ciagu 2 tygodni.

    Agnieszka, mogłabyś opisać te objawy i nazwy leków, które dostaliście?

    > Ile jeszcze czasu meczyl by sie w Holandii? Wsciekla jestem
    > niemilosiernie na lekarza domowego, bo sama sie dopytywalam czy to
    > moze pasozyty ale powiedzial ze nie. Mogl konowal jeden zasugerowac
    > ze profilaktycznie mozna odrobaczyc!
    > A teraz jeszcze boje sie ze Julka mogla zlapac, ze ja moge miec- a
    > ona za mala aby podawac leki, a ja tez nie moge bo karmie piersia.

    To może wykorzystaj pobyt w Polsce i porozmawiaj o tym z pediatrą. Bo,
    faktycznie z tego co widać - tutaj raczej nie rozwiążesz tej kwestii.

    > www.aghneska.mondozoo.com
  • maxijo 19.02.10, 09:10
    starszaka juz odrobaczylam po przeczytaniu waszych watkow. malej
    kupilam jzu krople (madicure), ale czekam na stosowny moment, bo
    wlasnie baral antybiotyk.
    mam jeszcze pytanie -czy lek ktory podalam synkowi - mebendazol - to
    jest tylko na owsiki, czy gliste tez wykonczy?

    agnieszkaela - pisalam juz ze chcialabym dzieciom zrobic konkretne
    badania, ale wlasiwie nie mam powazniejeszych symptomow; owszem
    pokasluja, ale teraz maja infekcje, maly ma spore migdaly, a mala
    czesto zapalenie ucha i katar. Zaczyna mnie niepokoic kupa Niny - ma
    juz druga konkretna biegunke w ciagu miesiaca, pobolewa ja brzuch,
    przestala jesc, wiec chyba wybiore sie do domowego. Jedynie nie wiem
    czy oni tu badania powtarzaja, bo slyszlam ze trzeba je 2 razy
    zrobic. A jak ty robilas w Polsce, jakie mieliscie objawy?
  • tijgertje 21.02.10, 10:37
    Maxijo, mebendazol powinnien wykonczyc tez inne robactwa, ale
    stosuje sie wowczas inne dawkowanie, musisz przeczytac ulotke i
    skonsultowac to z lekarem (albo prynajmniej w apetece jak lekarz
    malo kumaty). Moj mlod mial swego czasu badania na lamblie, ale sie
    uparlam i lekarka nie miala innego wyjscia jak dac mi skierowanie
    (Zarzadalam pisemnej odmowy i zagrozilam , ze pojade do PL i tam
    zrobie badania i przelecze, a od ubezpieczyciela zarzadam zwrotu
    wszystkich kosztow z podroza wlacznie dolaczajac papier z jej
    odmowa). Poskutkowalo, choc to byla sytuacja z nozem na gardle i
    ciesze sie, ze nie musze czesto do tej lekarki chodezic;-) Badania
    faktycznie kazala powtorzyc, z kupa jezdzilam chyba 3 razy do
    szpitala, bylo to w sumie niezlym wyczynem, bo musialam dowiezc do
    laboratorium w ciagu godziny od "wyprodukowaqnia". Lamlie wtedy nie
    wyszly, a objawy okazaly sie miec pozniej inne zrodlo.
  • agnieszkaela 21.02.10, 22:26
    Objawowo Filip mial cale mnostwo, doscy dokuczliwe. Moga swiadczyc o
    wielu chorobach ale w tym zestawie i natezeniu u takiego malego
    dziecka pediatra polska od razu byla pewna ze to pazozyty.

    Bole brzucha napadowe, jedno-dwudniowe goraczki bez zadnych innych
    objawow, bole glowy, zmeczenie, anemia, bladosc skory, worki pod
    oczami, budzenie sie w nocy, rozdraznienie, brak apetytu, niechec do
    jedzenia miesa, wieksza ochota na slodycze, szorstka skora jak przy
    alergiach, napady kaszlu, zapalenia spojowek.

    \--
    www.aghneska.mondozoo.com
  • mamamaxia08 22.02.10, 12:46
    Kobiety, jak w tytule - jak podać Mebendazol? Można go np. rozkruszyć i podać z
    wodą na łyżeczce? Pytam, bo nie wszystkie leki można kruszyć a ja - głupia, nie
    spytałam w aptece :/.
    Bo szczerze wątpię, że Młody łyknie tabulca w całości... a płyny (syropy,
    krople) jakoś mu wchodzą :).
  • tijgertje 22.02.10, 14:00
    Mozesz skruszyc. dzielic nie wolno tylko tabletek powlekanych i
    kapsulek, ta tabletka ma jednolity sklad i dziecko spokojnie moze ja
    chocby pogryzc (jak to moj maz robi, zadnej tabletki nie polknie).
  • mamamaxia08 22.02.10, 14:53
    Tigertje, dzięki :)
    To jeszcze jedno pytanie przyszło mi do głowy: czy są jakieś specjalne wskazania
    kiedy przyjmować tego tabulca? W sensie czy np. na czczo, czy może przed/po
    jedzeniu; i lepiej np. rano bo może powoduje jakieś "sensacje"? Wiem, wiem -
    jest ulotka ale ja słaba z niderlandzkiego jestem... Farmaceutka powiedziała
    jedynie, że pierwszą dzisiaj a drugą za 2 tygodnie i tyle, a mnie naszła chyba
    jakaś "pomroczność jasna" i nie zapytałam o nic więcej ;)
  • tijgertje 22.02.10, 20:06
    W sumie to chyba nie ma roznicy. U nas nigdy zadnych sensacji po tym
    leku nie bylo, bralismy zwykle rano w poniedzialek, wszyscy byli w
    domu i latwo bylo policzyc kiedy nalezy wziasc nastepna dawke.
  • majadeblij 22.01.10, 16:22

    moj maluch (5,5 miesiaca) 2 misiace w kdv - i juz ospe zaliczyl- a
    wlasnie od wtorku zalicza.
    biedna taka, cala pokropkowana...:-))
  • tijgertje 28.01.10, 21:25
    No i w koooncu na mojego urwisa padlo. Kilka sezonow ospowych mu sie
    upieklo, a dzisiaj zaczelo sie od uszu, skarzyl sie, ze bola, mimo,
    ze ani nie plywal, ani nie ma kataru i nawet w czapce chodzi (bo
    lubi), wieczorem nagle dostal wsciekle rumianych policzkow,
    temperatura gwaltownie skoczyla do gory i zaczal sie skarzyc na
    swedzenie. wszystko w pol godziny! Na brzuchu i plecach wysypka w
    oczach rosnie. Biedny strasznie, ale jak zobaczylam te kropy, to w
    sumie odetchnelam. Za tydzien z haczykiem ma urodziny, przezywa
    niesamowicie i ciesze sie, ze padlo na niego teraz, a nie za kilka
    dni, bo prawdopodobnie do imprezy krosty pozasychaja, a tak to
    trzeba by bylo wszystko odwolywac, nie wiem, jakbysmy taka tragedie
    przezyli;-) Czy spotkaliscie sie z bolem uszu przy ospie? Na jutro
    umowilam go z laryngologiem, ale rano bede musiala pewnie przelozyc
    wizyte. Chorobsko zaczelo sie jakis czas temu w rownoleglej klasie,
    u mlodego wlasnie wrocil do szkoly pierszy chlopiec z jego klasy po
    ospie, po ktorej jeszcze zapalenie uszu zaliczyl. Jego mama sadzila,
    ze to 2 rozne sprawy, ale skoro na mlodego tez tak padlo, to
    zaczynam sie zastanawiac, czy nie ma zwiazku miedzy ospa i uszami?
  • lenkaaa 28.01.10, 21:42
    no to zycze Tygrys, zeby rzeczywiscie po tygodniu juz przeszlo. U nas ospa
    trwala przez 2 tygodnie zdaje sie... W kazdym razie po tygodniu jeszcze nie
    wszystkie krosty byly zaschniete.
  • mamamaxia08 23.01.10, 22:08
    W pon. Iwszy raz w PSZ, we wtorek mega-gilusy. W środę IIgi raz i w czwartek
    extra-mega-gilusy + kaszelek, w piątek podobnie... a dzisiaj chrypa,
    extra-mega-gilusy (sprayowane, wydmuchiwane i ściągane), mega-kaszel oraz
    wieczorkiem temperatura :/. Dałam czopa i zobaczymy co przyniesie jutro rano.
    Znowu mu się w weekend zachorować przytrafiło :(... A ja znów mam zgryz: jechać
    jutro do szpitala czy poczekać do poniedziałku i do domowego pójść. Małż mówi
    "czekać", a ja mam wątpliwości... Taki bidulek jest jak kaszle i smarka a dalej
    szaleć mu się nie odechciało ;) ale za to sam się na popołudniową drzemkę
    zdecydował. Wiedziałam, że dzieć przedszkolny będzie "przynosił" choróbska, ale
    żeby tak od razu na maksa? Ech...
  • nesla 23.01.10, 22:34
    Ma goraczke? Jak nie ma to nie ma co jechac do szpitala.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • mamamaxia08 23.01.10, 23:23
    Wieczorem miał gorączkę ale jak wysoką to ciężko stwierdzić bo elektroniczny
    termometr - nie używany od paru miesięcy - sfikował :/. Młody był bardzo ciepły,
    tak na moje oko, a raczej dłonie - to ok. 38 i parę parę kresek. Dlatego czopka
    dostał. Ale rano temperatura zwykle trochę spada. Zobaczymy jutro, jak będzie
    "za ciepły" to pojedziemy i już, a jak nie - wybierzemy się w poniedziałek do
    domowego... Katar i kaszel w połączeniu z chrypką mogą świadczyć, że nie jest to
    zwykłe przeziębienie. Wolałabym żeby go przynajmniej lekarz osłuchał i zaglądnął
    mu do gardła... Lepiej "dmuchać na zimne".
  • gosia_hh 24.01.10, 12:24
    moja corka tez czesto lapie przeziebienia w kdv-od jakiegos czasu podaje jej
    witaminki dla dzieci,i lagodnie przechodzi przeziebienia z katarem i kaszlem nie
    ma co jechac do szpitala ja poczekalabym do lekarza domowego.podaj mu daro thijm
    siroop -paracetamol w czopku tylko jezeli ma goraczke-ja kupilam w polsce dobry
    syrop herbapek i czyni cuda-tak samo jak flegamina-
    --
    paulien suzanne 11.12.2007
  • mamamaxia08 25.01.10, 14:19
    Gosia_hh, czy ten syrop to nie herbapect? Bo taki też mam (z Polski) ale tam
    jest napisane, że jest on dla dzieci od 6 lat, a Młody ma 2
    Byliśmy u ha, który po obejrzeniu i osłuchaniu Maxa stwierdził, że "to JAKIŚ
    wirus" :O. Myślałam, że padnę na miejscu z powodu tej "diagnozy" - bo tyle to i
    ja wiem... A potem dodał, że NIC z tym nie trzeba robić i że trzeba poczekać ze
    4 dni. No, to ja mu na to, że mam czopki i Sinaspril, i krople na kaszel, i
    krople na katar i czy może jednak nie powinnam dziecku jakoś pomóc bo się
    bidulek męczy. Odpowiedź ha: "EWENTUALNIE coś na paracetamolu (bo 38,5 st.C to
    nie jest wysoka gorączka) i CZEKAĆ, bo ma TYLKO gardło i uszy zaczerwienione, a
    płuca są czyste.". Z płucami to mi ulżyło oczywiście :) co do reszty pt. NIC
    więcej, to mi ręce opadły... Po powrocie do domku Młody wypił dawkę sinaspril'u
    i dawkę kropli na kaszel, ściągnęliśmy katar, sam się położył na sofie i....
    zasnął! Co świadczy, że naprawdę męczy go ten "jakiś wirus" bo przecież dzieć
    mój normalnie drzemki w dzień nie zalicza z własnej nieprzymuszonej woli.
    To tyle, przynajmniej w przyszłym tygodniu PSZ znowu będzie dla niego nowością :).
    Pozdrawiam
  • maxijo 25.01.10, 14:25
    a moze, oprocz wirusa, odsypia rowniez te nocki; pisalas ze zle spi
    w nocy...iu a propos tych nocek, byl taki wiek, nawet te 4,5
    miesiace, ze moja mala spiac dluzej w dzien, brykala w nocy,
    pamietam ze 3 drzemka w tym wieku to juz bylo ciut za duzo.
    A swoja droga podoba mi sie stawianie diagnozy przez telefon na
    podst pytan - czy dziecko je, czy ma mokre pieluchy i czy jest
    osowialy/ozywiony;) Choc przewaznie dziecko ktoremu figle w glowie
    faktycznie nie jest ciezko chore
  • mamamaxia08 25.01.10, 15:13
    Maxijo, Max śpi w nocy ładnie (może teraz trochę gorzej bo kaszle bardzo) po
    11-13 h, chyba że pełnia jest - wtedy faktycznie potrafi się zbudzić i trzeba go
    zabrać do naszej sypialni :)... a to spanie w dzień kojarzy mi się u niego
    raczej ze zmęczeniem związanym z gorączką. Wprawdzie nie jest cały czas osowiały
    i potrafi "szaleć" ;) ale znacznie krócej niż wtedy, gdy jest zdrowy. I niestety
    - więcej marudzi i płacze :/...
  • mamantkaa 25.01.10, 15:50
    Przy temp. 38,5, która nie trwa ponad 3-4 dni nie chodzę z moimi
    dziećmi do lekarza. Bo co niby więcej na wirusa miałby lekarz
    przepisać? I tak sporo różnych kropli i syropów dajesz swojemu
    synkowi. Ja moją niespełna dwulatkę smaruję na noc maścią, daję
    syrop tymiankowy i przy zapchanym nosie psiknę jej czymś max. dwa
    razy dziennie. Po 2 dnach jest zawsze poprawa, a po kolejnych kilku
    wirus znika lub przechodzi na kogoś z rodziny ;)
    I faktycznie jeśli przy gorączce się bawi, to znaczy, że nie jest to
    jakaś b.wysoka temperatura. A to że marudzi, to normalne, ja też
    marudzę, gdy mam katar.
    Przez 3 lata mieszkania tutaj przyzwyczaiłam się do podejścia
    tutejszych lekarzy i mi ono odpowiada. Nie zawracam im głowy, nie
    tracę czasu i nie muszę siedzieć w poczekalni z innymi chorymi.
    Gdyby gorączka się utrzymywała (choć 38,5 to nie dużo) i dziecka
    stan wraźnie się pogarszał, to wtedy poszłabym do lekarza.
  • mamamaxia08 26.01.10, 08:46
    mamantkaa napisała:

    > Przy temp. 38,5, która nie trwa ponad 3-4 dni nie chodzę z moimi
    > dziećmi do lekarza. Bo co niby więcej na wirusa miałby lekarz
    > przepisać?
    A jeśli to nie byłby wirus? A jeśli by mu zeszło na oskrzela? Ja wolę "dmuchać
    na zimne"...

    > I tak sporo różnych kropli i syropów dajesz swojemu
    > synkowi. Ja moją niespełna dwulatkę smaruję na noc maścią, daję
    > syrop tymiankowy i przy zapchanym nosie psiknę jej czymś max. dwa
    > razy dziennie. Po 2 dnach jest zawsze poprawa, a po kolejnych kilku
    > wirus znika lub przechodzi na kogoś z rodziny ;)
    Widać, ja mam "typowo polskie" podejście, w przeciwieństwie do tutaj
    obowiązującej zasady "wychorowania się"... A poza tym, mojemu synowi jakoś nie
    znika, a przejście wirusa na kogoś z rodziny nie jest wyjściem... U nas poprawy
    nie widać mimo stosowanych przeze mnie środków - dlatego liczyłam na pomoc lekarską.

    > I faktycznie jeśli przy gorączce się bawi, to znaczy, że nie jest to
    > jakaś b.wysoka temperatura. A to że marudzi, to normalne, ja też
    > marudzę, gdy mam katar.
    A ja nie marudzę, gdy mam katar... I nie wszystkie dzieci przy gorączce są
    bardzo osowiałe. Za to widzę, że Młody męczy się bardzo szybko...

    > Przez 3 lata mieszkania tutaj przyzwyczaiłam się do podejścia
    > tutejszych lekarzy i mi ono odpowiada. Nie zawracam im głowy, nie
    > tracę czasu i nie muszę siedzieć w poczekalni z innymi chorymi.
    Ja się nie przyzwyczaiłam i pewnie mi to nie grozi ;). Płacąc nie małe składki
    na ubezp. zdrowotne, nie uważam bym zawracała lekarzowi głowę, gdy szukam pomocy
    dla chorego dziecka i potwierdzenia, że nie grozi mu nic poważnego. A umawiając
    się na konkretną godzinę i przychodząc na czas - nie narażam dziecka na
    gigantyczne kontakty z innymi chorymi.

    > Gdyby gorączka się utrzymywała (choć 38,5 to nie dużo) i dziecka
    > stan wraźnie się pogarszał, to wtedy poszłabym do lekarza.
    A jak stan się wyraźnie nie pogarsza, a trwa na tym samym poziomie? Ile dziecko
    ma chodzić z temperaturą, kaszlem i katarem, który nie daje mu normalnie
    oddychać, spać i w ogóle funkcjonować?

  • tijgertje 26.01.10, 09:43
    Hehe, ja juz 6 lat wojen z lekarzami o mlodego zaliczylam, kiedys
    sadzilam, ze tez sie nie przyzwyczaje, ale jednak zmienilam zdanie i
    o dziwo wrecz twierdze, ze tubylcze podejscie bardziej mi odpowiada
    od polskiego. Dzieci czesto lapia rozne wirusowki i temperatura,
    nawet bardzo wysoka, trwa ze 3 dni, potem spada. Do lekarza chodze
    jak goraczka trwa dluzej, jest baaardzo wysoka (powyzej 40 stopni),
    albo stan dziecka sie pogarsza. Inaczej wedle zalecen stosuje
    paracetamol, domowe sposoby na katar i czekam, w sumie u lekarza z
    mlodym nie bylam bardzo doawno, bo o dziwo goraczka zawsze czwartego
    dnia spada;-) W tym pierwszym okresie lekarz i tak nic ci nie
    przepisze, antybiotyku na wirusa nie dostaniesz i wiem, ze ma sie
    zal do lekarza, jak sterty lekow nie przepisze, bo ma sie wrazenie,
    ze "nic sie nie robi, zeby dziecku pomoc", ale zazwyczaj tego typu
    infekcje rzeczywiscie same mijaja, ewentualnie wspomagane jakims
    syropem dostepnym nawet w supermarkecie i na stacji benzynowej. O
    slusznosci tubylczego podejscia przekonuje mnie chocby frekfencja w
    szkolach. W Polskich szkolach nieraz laczy sie klasy, bo ponad
    polowa choruje, tu przedszkolaki laza z gilami, ale szkole dzieci od
    6 lat w gore w zasadzie nie choruje. w mlodszych klasach jeszcze sie
    rozne "epidemie" zdarzaja (ostatnio ospa), ale w starszych
    sporadycznie kogos przez kilka dni nie ma, zazwyczaj frekwencja
    wynosi 100%, nawet jak wszyscy biegaja bez czapek, bez rajstop pod
    spodniami z wystajacymi golymi nogami;-) Cos w tym jest. JAk
    przyjechalam do Holandii, opiekowalam sie chlopcem w wieku mojego
    siostrzenca, wiec mialam porownanie. Moja rodzinka sie szczycila, ze
    tak o niego dbaja, ze nigdy nie choruje, a tubylcy sie nie znaja,
    skoro dziecku pozwalaja 3 dni nie jesc i z goraczka chodzic. Zmiana
    nastapila jakis czas pozniej, tubylec jest zdrowy, bryka na zewnatrz
    niezaleznie od pogody, siostrzeniec malo kiedy w szkole bywa, jedna
    choroba przechodzi w druga i konca nie widac. Moj mlody faktycznie
    jak poszedl do przedszkola, to pol roku przechorowal non stop (za
    zaleceniem lekarza nawet z antybiotykiem chodzil do przedszkola 2
    razy w tygodniu), od 2 lat w zasadzie mamy spokoj, predzej ja z
    mezem chorujemy niz mlody.
  • mamamaxia08 27.01.10, 10:02
    Żeby nie było - nie jestem przeciwna hartowaniu :). Ale u nas sytuacja wygląda
    tak, że ja mam obsesję na punkcie górnych dróg oddechowych (po własnych
    doświadczeniach ze zdrowiem)... Poza tym, Młodemu zwykle samo nie przechodzi ;).
    Temperatura ciągle podwyższona, katar taki, że nie nadążam z wycieraniem, a
    kaszel nie pozwala mu normalnie funkcjonować. Do PSZ nie poszedł dzisiaj...
  • kasia191273 27.01.10, 10:44
    ja tak samo jak tygrys

    kiedys uwazalam, ze to skandal, ale zaczelam sie stosowac do zalecen
    tubylczych i nie bylam z Nina u lekarza od ponad 1,5 roku

    wszystko, co lapie, to 'jakies wirusy' wlasnie, czasem ma goraczke
    (wtedy daje paracetamol), czasem tylko katar/kaszel

    nic sie z tego nie wykluwa, po 4-5 dniach jest zdrowa


    --
    NINA ur.14 stycznia 2007
  • gosia_hh 27.01.10, 11:39
    moja corka ma 2 latka i jeszcze ani razu nie bylam z nia u domowego-jak miala
    goraczke to ja sama wykurowalam-na katar pomaga masc majerankowa z polski za 2
    zlote i spray otrivin-wiadomo,ze zal patrzec na malucha,ale tez nie panikuja jak
    dziecie mi kaszle czy tez jest bardzo przeziebione-ddy ma goraczke to nie daje
    jej do zlobka wypoci sie w domu -czopki sie u nas bardzo sprawdzaly na noc no i
    dobrze wywietrzony pokoik na noc.
    --
    paulien suzanne 11.12.2007
  • mamamaxia08 03.02.10, 09:49
    Dzisiaj Młody 4 raz poszedł do PSZ i właśnie dzisiaj nadszedł "wielki płacz" i
    "wczepianie" się w mamę... ale udało mi się wyjść ;). Mam nadzieję, że szybko
    się uspokoił. Ciekawa jestem też ile takich płaczliwych dni prze nami?
    Dzisiaj też porozmawiałam sobie z wychowawczynią i - na szczęście - należy ona
    do tych, które jak najbardziej popierają dwujęzyczność, ufff! Stwierdziła nawet,
    że niepotrzebnie się martwię tym, że Max nie bardzo chce mówić... musi sobie w
    głowie poukładać - tu polski a tu holenderski - i zacznie w końcu :).

    Mam jeszcze pytanie. Młodemu po wewnętrznej stronie wargi dolnej w 1 dzień
    porobiły się czerwone ok. 2 mm plamki. Co to może być? Myślałam, że może
    przygryzł ją sobie ostrymi trójkami ale to chyba nie to... Iść z tym do HU? Nie
    chcę panikować ale może lepiej sprawdzić co to jest... jak myślicie? Może,
    któraś z Was spotkała się z czymś podobnym?
  • 8zumirodam 11.02.10, 20:21
    Dziś dzwonili-jest miejsce dla naszego bąka,juppi!!!!!I to w tym samym
    miejscu,gdzie w każdy wtorek mam lekcje niderlandzkiego dla mam.Także
    jeden dzień nam już odpada,od biedy w środy możemy chodzić jeszcze na
    speelinloopgroep i trzy dni przeznaczyć na PZS :)Tydzień jakoś zleci,a
    ja młodszym "piszczykuniem" się zajmę.Ach,jak ja się cieszę!!!
  • mamamaxia08 12.02.10, 08:06
    To gratulacje :)!
    My zaraz idziemy na zabawę karnawałową do PSZ - Młody będzie misiem ;), tylko za
    cholerę nie chce zakładać głowy miśka na swoją hyhy.... no, i mam nadzieję, że
    pożegna mnie jak w środę: buzi, papa i mogę wyjść bez akompaniamentu płaczu
    dziecia :) za to z kciukiem wychowawczyni w górze :D.
    Żałuję, że tutaj nie mamy jak Wy w Eindhowen. Tylko PSZ tylko 2 razy w tygodniu
    i to wszystko, co nasza gmina ma do zaoferowania. Ani trzeciego dnia dla dzieci
    obcojęzycznych rodziców, nie wspominając już o bezpłatnej nauce holenderskiego
    buuu! ;)
    Pozdrawiam
  • mala9943 15.02.10, 23:37
    odnośnie ospy,można poprosić domowego o receptę na szczepionkę przeciwko ospie,
    koszt ok 50 euro. Nie ma gwarancji,że dziecko nie zachoruje ale z pewnością
    łagodniej przejdzie :)
  • majadeblij 16.02.10, 15:29
    hahah, to nie tak latwo:-))) dzwonilam do swojego domowego, ale pani
    asyatentka wmawiala mi ze taka szczepionka nie istnieje:-)))
    zadzwonilam bezposrednio do ggd i tam sie mozna umowic, bez
    posrednictwa domowego. tylko, ze szczepionke podaje sie po pierwszym
    roku zycia, a moj malec ospe juz zaliczyl, jak mial 5 mc:-)
  • mad_die 22.02.10, 16:09
    W przyszlym tygodniu ma swój "pierwszy raz" ;)
    Garnie sie do dzieci, wrecz nie moge jej odciagnąć od szkolnej furtki, kiedy
    mijamy plac obok szkoły. Wiec mysle, ze bedzie spoko.

    --
    my_Flickr
    Mary_Lu
    Witek
  • mamantkaa 23.02.10, 10:46
    Moja Zuza w zeszłym tygodniu skończyła 2 lata i od 1 marca zaczyna
    swoją przygodę z PSZ. Też myślę, że będzie ok, bo lubi się bawić z
    dziećmi i sama się sobą potrafi zająć. PSZ zna, bo codziennie je
    mijamy w drodze ze starszakiem do szkoły. Panie też z widzenia zna i
    do nich macha. Przez okno zabawki widziała, więc pewnie się ucieszy,
    że nareszcie może tam wejść i się pobawić. Pewnie trochę się skrzywi
    jak będę wychodzić, ale pewnie i tak ja będę bardziej to rozstanie
    przeżywać :)
  • kamb21 23.02.10, 12:38
    moja Marysia chodzi już prawie rok...i pamiętam ten pierwszy dzień,rozpaczałyśmy
    obie i nie wiem kto bardziej..?Teraz radzi sobie świetnie przynajmniej tak
    twierdzą kobitki...i widzę jak dobrze wpływa na nią kontakt z innymi dziećmi..i
    ciągle mówi że ona już chce iść do szkoły..pozdrawiam wszystkie mamy pełne obaw :-)
  • 8zumirodam 23.02.10, 20:08
    Dziś odbyła się zapowiedziana wizyta nauczycielki z PSZ.
    Przyniosła sporo dokumentów do podpisania (zgoda na zdjecia,zgoda na
    wycieczki,zgoda na pomoc pedagoga,zgoda na obciążenie rachunku
    bankowego etc).Potem wręczyła dziecku koszulkę i czapeczkę z logo
    szkoly oraz zaproszenie na sobotni festyn.Będzie szedł w paradzie z
    innymi przedszkolakami!A zaczynamy w czwartek,juppi!Mój mały "peuterek"
    :)
  • mamamaxia08 23.02.10, 22:27
    Gratulacje dla wszystkich peuterków-świeżynek :) i dla mamuś też!
    Jak zaczynałam ten wątek miałam wielki stres, a Młody mi zrobił niespodziankę i
    nową sytuację przyjął pięknie "na klatę" ;). I tak jak przepowiadano - po tym
    jak mu się "nowość oswoiła" - były 2 dni płaczu (w tym 1 dzień "odrywania siłą"
    ode mnie).
    A od zabawy karnawałowej dzieć przeszedł metamorfozę... Siadamy przy stole,
    razem układamy klocki/rysujemy/bawimy się zwierzątkami/itd. i po chwili Młody
    wyciąga do mnie szyjkę, robi dziubek do buziaka i nonszalanckim tonem mówi PA!
    Za pierwszym razem nie zakumałam ;) i siedziałam dalej, a dziecię moje
    powtórzyło głośniej PA! PA! :O. To wstałam i z niedowierzaniem w oczach,
    obracając się do niego powoli wychodziłam... Panie miały oczy jak "dwueurówki"
    ;), a i ja pewnie nie mniejsze hy hy. I tak moje "maleństwo" żegna mnie teraz w
    PSZ, a i całuska pośle jak już przez okno zerkam do środka... Tyle strachu było,
    a ja teraz taaakaaa dumna z niego jestem, że ach!
    Wszystkim świeżym peuterkom i ich mamom życzę łagodnych i pogodnych rozstań w
    przedszkolu :).
    Pozdrawiam
  • mamantkaa 01.03.10, 15:48
    No to my mamy już pierwszy dzień PSZ za sobą :) Obie trzymałyśmy się
    dzielnie. Ja nie płakałam tak jak przy pierwszym przedszkolnym dniu
    syna. A Zuza tylko trochę marudziła przy moim wyjściu i po 5
    minutach wołała mnie przy drzwiach, ale zawołana przez panią poszła
    się bawić :-) Bawiła się nawet trochę z innymi dziećmi (2 chłopców
    szczególnie się koło niej kręciło). Zachwycona była rybkami w
    akwarium, gdy pani sypała im jedzenie, to powtarzała za
    chłopcem "eten", więc od razu zaczęła naukę holenderskiego. Na mój
    widok ucieszyła się, nie płakała. Po przedszkolu była głodna i
    zmęczona. Pojadła i pospała i zachowuje się ok. Teraz tylko
    zobaczymy jak zareaguje w środę, gdy pójdziemy drugi raz do PSZ.
    Uff, jak dobrze, że wszystko dobrze poszło :)
  • mad_die 01.03.10, 16:10
    Bo moje dziecko jakiegoś wirusa żołądkowego złapało i się męczy bidula - wczoraj
    wymioty i temperatura, dziś sama temperatura i kompletny brak apetytu...
    Wiec zaczynamy od przyszlego tygodnia ;)

    --
    my_Flickr
    Mary_Lu
    Witek
  • 8zumirodam 02.03.10, 17:21
    A Szymon zakochany po uszy w swojej przedszkolance-daje jej buzi na do
    widzenia :)
    Ogólnie zachwycony,choć może trochę zbity z tropu językiem.Tak jakoś
    "charczeć" zaczął dziwnie ;)
    Mamy też za sobą pierwszą paradę na otwarcie szkoły!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka