ile trwa procedura nad. obywatelstwa Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • holenderskiego, od momentu zlozenia zapytania, mam jasna sytuacje , w Holandii 8 lat, od 5 lat malzenstwo z Holendrem, pamietacie jak to bylo u was i czy napotkalyscie jakies przeszkody? wyczytalam cos o 3 miesiacach
  • Rzeczywiscie musza podjac decyzje do 3 miesiecy, ale u mnie to bylo szybciej, nie pamietam juz, moze z poltora miesiaca. Duzo zalezy od tego, czy od razu zlozysz komplet papierow i czy gmina szybko sie uwinie ze sprawdzaniem paru rzecz (np niekaralnosci itp).
  • A nie dostalas takiego listu informacyjnego z IND?tam wszystko jest wyjasnione...
    Oficjalnie maja na to 1 rok...a rzeczywiscie tak jak pisze tijgertje do 20 tygodni...
    Ja tez jestem w trakcie zalatwiania. Jak zlozysz wniosek w gminie, zaplacisz to juz pozniej jestes informowana osobiscie przez IND...
  • Ja o folder poprosilam w gminie, bylam tam w sumie 2 razy wszystko zaniesc i popodpisywac papiery Uwaga! jak sie nie chce zrzekac polskiego obywatelstwa, to sie trzeba upomniec i powolac na przepis zwlaniajacy z tego obowiazku malzonkow tubylcow, bo papier z zobowiazaniem podsuwaja do podpisania automatycznie. Z gminy dostalam tylko poswiadczenie, ze wszystko zlozylam z tdata rozpoczecia procedury, a potem juz list z ministerstwa z przyznaniem obywatelstwa, z IND nie mialam w ogole do czynienia.
  • maxjo,

    ja tak z ciekawosci - czy masz jakies korzysci (procz mozliwosci glosowania i bezwizowego podrozowania do stanow) z posiadania paszportu holenderskiego.
    ja tez sie czasem zastanawiam, ale nie wiem do czego by mi sie ten paszport mial przydac.
    pozdrawiam,
    maja
  • Popieram.ja tez nabylam wlasnie w tym roku prawa do starania sie o tut.obywatelstwo.Raz, ze koszty przewyzszaja moje mozliwosci finansowe, dwa, ze wlasciwie po co mi paszport tutejszy.
    Podobne prawa daje tzw. duurzaam verblijf, a kosztuje tot tylko 30 euro:) No i nie czeka sie miesaicami, tylko od reki zalatwiaja.
  • ja juz mam 5 lat obywatelstwo hol czekalam okolo 2 miesiecy teraz posluguje sie tylko holenderskim paszportem -polski mam tez wazny do 2014 ale jak jestem w polsce to nie chodze po urzedach wiec w sumie polskie dokumenty nie sa mi potrzebne tym bardziej ze jestem wymeldowana na stale
    --
    paulien suzanne 11.12.2007
  • Ja wlasnie czekam na nadanie i w sumie pluje sobie w brode, że sie o to starałam, bo koszty bardzo duże. W tym roku cena jest ujednolicona we wszystkich gemeente i wynosi prawie 700euro. Paszport mi nic nie daje. Mogę przecież mieszkać w Holandii z polskim paszportem i nie potrzeba żadnego "duurzaam verblijf" ani niczego innego. Wystarczy się zameldować. Wydatki zw. z paszportem znacznie przewyższają korzyści. A wlaściwie to nie ma żadnych korzyści.
  • Moze w tej chwili nie ma z tubylczego jakis spektakularnych korzysci, ja jednak widze plusy. Zalezalo mi, zebysmy wszyscy mieli to samo obywatelstwo, zwlaszcza fakt, ze mlody ma tubylcze obywatelstwo zawazyl w duzej mierze na mojej decyzji. Na co dzien widze, ze zupelnie inaczej ze mna w roznych urzedach gadaja. Nie wazne, ze bardzo dobrze mowie po tubylczemu, czesto rodzaj dokumentu zmienial podejscie urzednika. Dla niektorych moze nie robi to roznicy, dla mnie owszem.
    Nie pracuje w tej chwili, z moimi dolegliwosciami o prace wcale nie tak latwo, a mzem roznie nam sie ukladalo. Nie chcalam ryzykowac sytuacji, ze maz sobie kiedys ubzdura, ze ma mnie dosc i bedzie mi chcial odebrac dziecko. Majac tylko polskie obywatelstwo i brak dochodow nie moglabym liczyc na przychylnosc sadu, dziecko oddaliby ojcu, ktory jest mu w stanie zapewnic lepszy byt, a mi wczesniej czy pozniej nie przedluzyliby prawa pobytu. I co wtedy? Co innnego, jesli malzenstwo mato samo obywaterlstwo, co innego mieszane malzenstwo z dzieckiem. Odkad wiemy, ze mlody ma autyzm jestem absolutnie przekonana o slusznosci swojej decyzji. Tu autyzm nie jest utozsamiany z uposledzeniem umyslowym, jest szerzej tolerowany i ludzie maja duzo wieksze mozliwosci i szersze perspektywy. w razie czego za nic w swiecie nie chcialabym, zeby mlody musial wraac do Polski. Mam 2 autystycznych siostrzencow, widze, co sie dzieje w szkole, z lekarzami itp. Stasrszemu wykluczyli autyzm, bo "jest zbyt inteligentny", mimo, ze jest ksiazkowym przykldem zespolu aspergera:/ Z polska coraz mniej mnie laczy, holenderska mentalnosc bardziej mi odpowiada (sa ogolnie nieco bardzoej "autystyczni" od Polakow), nie chce cale zycie byc tylko gosciem czy intruzem w obcym kraju, chce byc u siebie i cena nie gra tu dla mnie absolutnie zadnej roli. Poczucie bezpieczenstwa jest dla mnie bezcenne.
  • Zalezy w ktorej gminie, bo np. u mnie Pani od razu mowila, ze nie musze sie zrzekac, a ja jej na to, ze absolutnie nie chce...
    Moze mi sie trafilo na kompetentna urzedniczke, bo wszystko od reki zalatwilysmy (ja tez bylam zreszta przygotowana, bo sobie na stronce wszystko posprawdzalam wczesniej, zeby nie chodzic kilka razy...)
    Jednak masz racje, strzezonego Pan Bog strzeze...
  • Tak mi właśnie tłumaczą, że na dłużsża mete to może przynieść korzyść. Teraz i tak pewnie w niedługim czasie obywatelstwo otrzymam, więc nie ma odwrotu.
    Wlasnie dla dziecka wiele osob stara sie o obywatelstwo.
    A dlaczego mówisz że by Cie wyrzucili z Holandii. Ja mieszkam tu od 3 lat i jedyną rzecz jaką w Gemeente zrobiłam to się zameldowałam i mieszkam i nikt mnie wyrzucić nie może. Nie potrzebujemy już żadnych dodatkowych dokumentów i pozwoleń.
  • W gminach sa roznie poinformowani. Grazyna10 z forum mieszkaniowego tak sie dala wkopac, powiedzieli jej, ze sie obywatelstwa zrzekac nie musi, ale po fakcie dostala zawiadomienie, ze ma na to iles tam czasu, bo nie miala slubu z tubylcem:/ samo wspolne mieszkanie nie wystarczylo, trzeba byc w zarejestrowanym zwiazku, inaczej jest obowiazek zrzeczenia sie polskiego obywatelstwa.
  • milamala napisała:
    A dlaczego mówisz że by Cie wyrzucili z Holandii. Ja mieszkam tu od 3 lat i jed
    > yną rzecz jaką w Gemeente zrobiłam to się zameldowałam i mieszkam i nikt mnie w
    > yrzucić nie może. Nie potrzebujemy już żadnych dodatkowych dokumentów i pozwole
    > ń.

    A owszem, wyrzucic moga. Jesli masz zrodlo dochodow(pracujesz, masz udokumentowane oszczednosci albo utrzymuje ce partner) to jest ok, ale jesli jako obywatel obcego panstwa zaczniesz sie starac o zasilki socjalne, to ci podziekuja uznajac, ze to nie ich problem i masz wracac do siebie. Mozesz tu siedziec tak dlugo jak chcesz bez zadnych pozwolen, pod warunkiem, ze niczego od tubylczych podatnikow nie chcesz;)
  • A no tak, o zasiłkach nie myślałam. Nie jestem w temacie. Tak szczegółowo to sie nie znam.
  • Temat zmiany/przyjecia innego obywatelstwa bardzo mnie ciekawi ale wylacznie jako zjawisko socjologiczne.

    Nigdy ani przez chwile nie rozwalazam przyjecia tubylczego obywatelstwa i nie przypuszczalam, ze zjawisko to jest az tak powszechne. Urodzilam sie Polka, czuje sie Polka niezaleznie od tego, gdzie mieszkam, nie umialabym poslugiwac sie dokumentem stwierdzajacym, ze jestem Holenderka.

    Obce jest mi myslenie o obywatelstwie w kwestii korzysci, co mi sie bardziej oplaca, paszport polski czy holenderski. Dla mnie obywatelstwo to kwestia korzeni, przynaleznosci, to jak plec, ma sie taka, z jaka sie urodzi, a zmienic mozna - jak sie okaze, ze jednak z ta swoja czujemy sie obco. Choc mieszkam tu od ponad 10 lat, nie naleze do grona poddanych krolowej Beatrix, mieszkam tu jako Polka i dobrze sie z tym czuje. Dla mnie decyzja o przyjeciu innego obywatelstwa musialaby wynikac z poczucia pelnej przynaleznosci do danego spoleczenstwa.
  • Mysle Anitax, ze to zalezy od charakteru czlowieka..ja sie z Toba w zupelnosci zgadzam, mam podobne przemyslenia i uczucia co do przyjmowania innych obywatelstw. Dzieciak nasz pewnie dostanie oba, zeby bylo fair ;-) a w przyszlym roku wynosimy sie stad bo mam juz dosc mentalnosci holenderskiej i probemow zwiazanych z rozwojem zawodowym. Juz odliczam tygodnie :-)
    --
    www.arch-graph.com
  • 18.09.10, 22:11
    do tej pory nie pomyslalam o obywatelstwie, nie znalam w ogole regulacji, do niczego nie bylo mi to potrzebne, a rozwazam teraz taka mozliwosc z wydawaloby sie blahego pwoowdu- zaczynam szukac pracy i widze lekkie zdziwienie, bo w pierwszych linijkach jest wytluszczone obywatelstwo polskie, moze jestem przewrazliwiona, ale na pierwszy rzut oka na moje cv jestem tu "obca", moze przejazdem, moze nie na zawsze...a przeciez w cv nie napisane jest ze zapuscialam juz tu spore korzenie, mam meza tubylca, dzieci holenderskie , itp.
    tak mi przyszlo do glowy, ze moze by to zmienic.. i chcialam sie rozpytac
  • 18.09.10, 22:14
    o to to, ze wzgledu na dzieci rowniez, maz to tylko facet;)
  • To chyba rzeczywiście jest kwestia charakteru człowieka. Ja nie zupełnie nie odczuwam kwestii swojej przynależności narodowej jak kwestii swojej płci. Dla mnie to zupełnie inne zjawiska. Nie jestem aż tak wielka patriotką ani entuzjastką żadnej narodowości. Kwestia narodowości to kwestia przypadku, więc nie przywiązuje się do sprawy. Rozważam kwestie paszportu jakiegokolwiek tylko w kwestii tego co lepsze.
  • 18.09.10, 23:12
    zaczynam szukac pracy i widze lekkie zdziwienie, bo w pierws
    > zych linijkach jest wytluszczone obywatelstwo polskie
    To moze wyrzuc obywatelstwo z CV, jak podasz holenderski adres, komorke i podkreslisz w CV znajomosc niderladzckiego oraz to, co zrobilas bedac w Holandii, unikniesz problemu.
  • 18.09.10, 23:13
    Mialo byc "niderlandzkiego", za szybko mi sie wyslalo
  • Dla mnie przyjecie obywatelstwa holenderskiego (z polskiego nie zrezygnowalam, mam dwa) bylo konsekwencja podjecia decyzji o pozostaniu tutaj na stale. Zyje tutaj i chce miec takie sama prawa jak wszyscy inni obywatele, w tym prawo do glosowania (dla mnie akurat bardzo wazne).
  • ok, tak to rozumiem. a trzeba mowic jakie sie ma obywatelstwo>>?,
    ja jak anitax czuje sie polka ktora sie bardzo dobrze czuje w nl. w miom przypadku (nie mamy slubu) musialabym sie pozbyc obywatelstwa polskiego, a niechcialabym.
    aczkolwieg, mieszkam tu i zapewnie juz tak zostanie i czasem zastanawiam sie czy mnie cos nie ominie waznego bo nie mam paierku. ale z tego co czytam to nie, pracuje:-)) na zasilek sie nie wybieram a jakby mnie m. zechial oposcic to sobie poradze.
    co do rozwodow i dzieci - ja mam doswiadczenie z pierwszej reki, moj m. sie rozwodzil i walczyl o dziecko. matka nie ztego nawet kontynentu, bez pracy, na zasilku z zaswiadczeniem od riahu (nie wiem jak sie pisze) o borderline personality disorder - sprawe prawie przegral.
    mimo tego, ze ona przegrala to jej nikt z kraju nie wyrzucil i dalej dostaje zasilek a nam zasadzili alimenty. ale pewnie kazda sprawa jest inna.
    pozdrawiam i powodzenia w papierkowych sprawach:-)
    maja
  • Moze i kwestia charakteru, ale dla mnie narodowosc a obywatelstwo to niekoniecznie to samo. Zapytajcie Kaszuba czy sie czuje Polakiem;) Mojej narodowosci, pochodzenia i korzeni zaden papier nie zmieni, za to obywatelstwo jest dla mnie wazne. Polskie zachowalam, byl to absolitny warunek do rpzyjecia tubylczego. To, ze mam holenderski paszport nie sprawia, ze nagl stalam sie 100% Holenderka, potwierdza jedynie perzynaloeznosc do panstwa jako organzacji spolecznej. Nie chce byc zawsze "tym obcym". Mieszkam tu, nie mam zamiaru sie wyprowadzac i nie widze powodu, zebym nie miala miec takich samych praw jak moi sasiedzi. Na wybory chodze zawsze. W Polskich nie biore udzialu, bo uwazam, ze nie mieszkajac w Polsce t nie w porzadku,z eby moj glos mial decydowac o losie mieszkancow Polski. Z drugiej jednak strony jak widze, co sie w Polsce wyprawia i jaki poziom prezentuje soba wiekszosc Polakow spotykanych w wieczornych godzinach w Dirku, to jest mi naprawde wstyd. polska polityka to gorzej niz kiedys telewizyjny kabaret "polskie zoo" i ciesze sie, ze nikt mnie juz nie moze w zaden sposob zmusic do zamieszkania w tym chorym kraju. Co jednak nie znaczy, ze przekreslam swoja Polskosc. Mlody wczoraj zaczal snuc plany Bozonarodzeniowe i bylam mile zaskoczona, ze dla niego Boze Narodzenie to obowiazkowa polska Wigilia:)
  • "dla mnie narodowosc a obywatelstwo to niekoniecznie to samo"
    Dla mnie też.
    Nikt nie musi na szczęście niczego przekreslać, ani tego, że jest Polakiem, jednocześnie Kaszubem i przynalezy do społeczności holenderskiej z wyboru.
    Na szczęście mnie sie to zupełnie nie kłóci. A paszporty (polskie, kaszubskie czy holenderskie) to papierek, który jest potrzebny do funkcjonowania i tyle. Ja nie personalizuje dokumentu. w każdym razie uczucia mi sie nie mącą w powodu posiadania obywatelstwa polskiego i tego, ze wkrótce pewnie będe miała holenderskie. Ja zrobią małopolskie to też przyjme bez rozdrapywania ran.
  • a tak w ogole to strasznie Wam zazdroszcze dziewczyny, ze odnalazlyscie sie tutaj, ze podoba Wam sie zycie tutaj i postanowilsycie zostac:-) Ja wciaz szukam swojego miejsca, wciaz na walizkach, wciaz w drodze...i teksnie co raz bardziej za Polska wiec pewnie za kilka lat wroce..chyba ze po drodze odnajdziemy z moim Wiatrakiem jakies inne miejsce, w ktorym oboje bedziemy czuli sie jak w domu...ach ta emigracja, czasem mam wrazenie, ze uzaleznilam sie od tych emocji emigracyjnych i dlatego ciagle sie przemieszczam..Aczkolwiek bardziej odpowiada mi wersja ciaglego poszukiwania mojego miejsca na ziemii:-)
    --
    www.arch-graph.com
  • Banko, to możliwe, w emigracji jest jakiś dreszczyk adrenaliny. Ten kto ma na nią z natury zapotrzebowanie większe, ten chętniej emigruje. Ja chyba mam i pewnie dlatego gdy na mojej drodze pojawił się "Wiatrak" to ja wyjechałam a nie odwrotnie. Choć akurat mój Wiatrak nie miał nic przeciwko wyemigrowaniu do Polski.
    Ja czuje sie w Holandii dobrze, ale to jeszcze nie do końca jest to, pytanie czy na świecie istnieje miejsce, które będzie do końa tym.
    Ale nie planujemy następnej emigracji.
  • ja lubie nl bardzo, ale juz sie tu domowo i swojsko zrobilo, ze ciagnie nas gdzies w wielki swiat:-)) tylko z dzieciarnia nie ma jak
    choc, ostatnio mialam szanse na prace (bardzo dobra:-)) w arabi saudyjskiej:-))
  • a ja akurat po 5 latach pobytu tutaj, kiedy juz mialam serdecznie dosc holandii i w planach wyjazd, poznalam swojego meza...wiec kolejny rok jakos tak przelecial, potem udalo nam sie wyemigrowac do irlandii (tak zeby bylo sprawiedliwie dla nas obojga;-), potem przyszedl kryzys i wszystko sie wywrocilo do gory nogami...Latwiej bylo wrocic do NL ( ze wzgledu na prace), na szczescie udalo nam sie juz odbic i planujemy kolejna przeprowadzke, jak tylko urodzi sie dzieciak. I tylko mam nadzieje, ze uda nam sie pogodzic macierzynstwo z kolejna emigracja bez wiekszych problemow...choc pewnie lekko nie bedzie. W kazdym razie oboje sie bardzo cieszymy na wyjazd do Kanady, UK a moze nawet do PL:-)
    --
    www.arch-graph.com
  • Banka, mnie tu kiedys pewna madra kobieta powiedziala takie zdanie
    "Wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma"
    i wiesz, wtedy jakos nauczylam sie tu zyc i staram sie dostrzegac pozytywne strony, a przede wszystkim nie idealizowac potencjalnych alternatyw.
  • pewnie tak jest, tylko ja sie przekonalam na wlasnej skorze , ze mnie jest lepiej gdzie indziej..zdecydowanie bylo mi lepiej w irlandii i na pewno milej wspominam polske..ale to pewnie ze wzgeldu na sentymenty mlodosci ;)
    --
    www.arch-graph.com

  • > "Wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma"

    To samo chcialam napisac po przeczytaniu postu Banki o kolejnej planowanej przeprowadzce.
  • > > "Wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma"

    A dla mnie to nie do końca tak. Na początku przyjazdu do nl cieszyłam się nowością i wszystkim innym tutaj, czekałam kiedy życie tu nam znormalizuje się choć trochę. Przeprowadziliśmy się do innego miasta, i wszystko się ułozyło. Mieszkamy w wygodnym domu, mąż ma bardzo stabilną pracę, dzieci szkołę i przedszkole, ja koleżanki tuż obok. Podoba nam się tu, ale chciałoby się już czegoś innego. Dlatego powoli planujemy powrót do pl. Przed wyjazdem z pl też się przeprowadzaliśmy z miejsca do miejsca i to też było fajne. Za jakiś czas wrócimy w nasze stare miejsce w pl, ale nie na długo - będziemy się rozglądać za czymś nowym :-) A potem, gdy dzieciaki podrosną, myślę, że będzie czekać nas kolejna emigracja, chyba tym razem gdzieś do Skandynawii ;)

    My mamy tak, że "Wszędzie dobrze, gdzie jesteśmy". Jeśli tylko jesteśmy całą rodziną, to wszędzie potrafimy ułożyć sobie przyjemne zycie, więc rozumiem gdy ktoś nie chce osiadać na stałe w jednym miejscu, bo ja też nie wiem, czy bym potrafiła.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.