Dodaj do ulubionych

pierwsza wizyta u poloznej - jakie badania?

15.12.04, 17:14
Dziewczyny, na pocztaku stycznia bede miec pierwsza wizyte u poloznej (bedzie
to 12 tc). Jakie badania bedzie mi robic / zleci?
Bede w Polsce na Swieta i na pewno odwiedze moja ginekolog. Zastanawiam sie
czy powinnam w POlsce zrobic jakies badania, czy moge polegac ze tu mi
zbadaja wszystko co potrzebne.
Dzieki za info
Anita
Edytor zaawansowany
  • nesla 15.12.04, 20:18
    Na poczatku zrobia ci wywiad i jesli nie zaliczas sie do grupy ryzyka to
    skonczy sie na badaniach krwi. Jesli masz tradycyjne w polskim pojeciu
    podejscie do ciazy to zrob sobie profilaktycznie badania w Polsce. A tak
    naprawde to zginac ci tu nie dadza i nie przejmuj sie w miare odkrywania roznic
    w podejsciu do ciazy i porodu, bo zobaczysz ze wszystko bedzie dobrze :-)
    Gratulacje i najlepsze zyczenia zdrowej ibezproblemowej ciazy
  • mamamai4 16.12.04, 12:56
    To prawda ze przede wszystkim najpierw przezywa sie szok: przeciez oni tu nic
    nie sprawdzaja, potem czlowiek jakos sie przyzwyczaja do sposobu w jaki tu
    dzialaja. Ale moim zdaniem jak bedziesz w Polsce to zrob przede wszystkim
    badania na Toxo i Cytomegalie - tego Ci w NL nie sprawdza. Zrob tez morfologie
    i badanie moczu. Tego tez nie sprawdzaja w NL - tylko czasem pozim hemoglobiny.
    Poza tym przy prawidlowo rozwijajacej sie ciazy (jezeli nie jest to ciaza
    zagrozona) przysluguje Ci w NL tylko jedno USG w 12 tygodniu i nie licz na to
    ze ktos sparwdzi przeziernosc karkowa. Moje USG trwalo 5 min i dowiedzialm sie
    ze dziecko jest jedno, rusza sie, ma rece i nogi i tyle. Co prawada w Holandii
    mozesz zrobic kiedy chcesz USG prywatnie, ale to juz troche kosztuje no i z
    gory zaznaczaja ze to nie jest USG pod katem medycznym, tylko PretEcho - czyli
    USG for Fun. Julka
  • nesla 16.12.04, 14:18
    Zgadza sie, pret echo jest dla przyjemnosci, ale nie TYLKO. Polecam chociaz raz
    pojsc prywtnie na USG 3D/4D, bo na nim widac WSZYSTKO i przed wizyta
    uprzedzaja, ze jesli zauwaza jakies wady to kontaktuja sie z praktyka poloznych
    lub ginekologiem pod kontrola ktorego jest ciezarna. Samej ciezarnej nie
    niepokoja, ale polozna zostaje poinformowana i przejmuje sprawe kierujac na
    dodatkowe badania w szpitalu. Wiec uwazam ze pret-echo MA sens. Sami sie
    zdecydowalismy i dobrze bylo uslyszec, ze wszystko rozwija sie wysmienicie,
    tyle emocji przy ogladaniu buzki, liczeniu paluszkow, odkrywaniu plci,
    sluchaniu serduszka, zapewniam, ze warto wydac te 100-120 Euro.
  • mamamai4 17.12.04, 13:36
    Zgadza sie. Moze troche zdawkowo napisalamm o tym PretEcho. Ja tez skorzytalam
    z niego i bylam bardzo zadowolona. Babka poswiecila mi 40 minut i naprawde
    mozna sie bylo dobrze przyjrzec dziecku. Chodzilo mi o to tylko ze jednak
    zaznaczaja na samym poczatku ze nie jest to USG pod katem medycznym.
  • beba3 17.12.04, 20:31
    Proponuje zrobic jeszcze badanie na obecnosc przeciwcial rozyczki.
    Z mojego wywiadu wychodzilo, ze chorowalam w dziecinstwie ale nie mialam
    tego 'na pismie'. Zrobilam badanie 'na wszelki wypadek'.
    --
    pozdrawiam
    Forum rodzicow w Holandii
  • nesla 18.12.04, 11:18
    Badania na przeciwciala rozyczki robia tutaj na zyczenie, nie standardowo, bo
    wszyscy sa szczepieni, ale jesli sie zazyczy to zrobia, ja robilam, bo nie
    pamietalam kiedy bylam szczepiona, a lepiej miec pewnosc.
  • beba3 18.12.04, 13:00
    Nie wiedzialam tego. Zreszta ja jako zrodlo informacji to nie tegas....
    Z moim lamanym angielskim wielu rzczy nie wiedzilam bedac w ciazy i
    dowiadywalam sie o nich przez przypadek, po czasie lub z polskiego Forum....
    Dlatego dziewczyny piszcie!
    --
    pozdrawiam
    Forum rodzicow w Holandii
  • czarodziejski_dywan 20.12.04, 10:01
    A mi zrobiono standardowo, wiec moze to zalezy od poloznych?
    Zrobiono mi tez--na moje zyczenie--badanie na obecnosc przeciwcial ospy
    wietrznej, bo akurat jechalam do rodziny, gdzie panowala epidemia.
    Przypomnialo mi sie rozniez, ze na samym poczatku pierwszej ciazy mialam
    robione badania sprawdzajace przeciwciala toksoplazmozy, wiec jak widac--
    wszystko zalezy od lekarzy/poloznych.
  • agnieszkaela 20.12.04, 12:31
    Znajoma Holendersk, ciezarna, robi sobie to badanie niemal co chwila. Tak jej
    sie spodobalo patrzenie na dziecko. I chyba wiele jest takich, bo sie zajeli
    fachowcy ta sprawa. Do tej pory kazdy mogl sobie kupic takie USG, zalozyc firme
    i pokazywac rodzicom obrazki- warunek, nie mogl udzielac rad! Zdaje sie ze to
    sie ma zmienic, w Algemeen Dagblad jest na ten temat artykul- w interecie
    widzialam tylko reklame, calego jeszcze nie czytalam.
    www.ad.nl/gezondheid/index.html
  • suzette3 20.12.04, 14:29
    A ja mam 7 fotek z USG(mialabym 8, ale raz nie wydrukowali), a jestem w 27 tc.
    Po pierwsze, jestem wiekowa jak na mamusie, po drugie kiedy zasygnalizowalam,
    ze odczuwam takie same dolegliwosci jak wtedy, kiedy mialam nadczynnosc
    tarczycy, to teraz kontroluja mnie bardzo czesto na wszystkie strony.Chyba to
    dobrze.Jak sobie podliczylam mialam 4 wizyty u ginekologa(pojutrze piata), trzy
    wizyty kontrolne u pielegniarki, pozatym amniopunkcje(wynik byl dobry).Jak do
    tej pory nic zlego sie nie dzieje, ale ja i tak sie denerwuje.chyba mi odbija,
    ale tak bardzo bym chciala, zeby wszystko bylo OK. z malenstwem>
  • agnieszkaela 20.12.04, 12:25
    W Algemeen Dagblad z 2.07.2004 byl artykul o badanaiach dla ciezarnych. Calosc
    mozna poczytac sobie na stronach AD, ale za odplata.

    Male streszczenie tutaj:
    Wedlug prawa Wet Bevolkingsonderzoek tylko lekarze ze specjalnym zezwololeniem
    moga kobiete ciezarna skierowac na badania. (!)
    Ale wedlug innego prawa: Wet op de Geneeskundige Behandelings Overeenkomst
    (WGBO) LEKARZE NIE MAJA PRAWA ODMOWIC CIEZARENJ BADAN JESLI O NIE PROSI- w
    artykule mowa byla glownie o badaniach krwi i usg w 14 tygodniu,ale podejrzewam
    ze mozna prosic o inne-trzeba by bylo dotrzec do tej ustawy.
    W praktyce wyglada to tak, ze jedynie kobiety wyksztalcone, bardziej
    przygotowane do macierzynstwa robia badania. Zlozono kilka wnioskow o
    zwiekszenie puli standardowych badan, ale przeciwnicy uwazaja ze to
    niepotrzebnie ciaze "medicaliseren" (nie wiem jak to poprawnie przetlumaczyc,
    ale wiecie o co chodzi)
    Od listopada 2004 powinni lekarze informowac ciezarne o mozliwosci takich
    badan, ale beda robione tylko jak kobieta o nie poprosi.
    Generalnie caly artykul mowi ze ciaza to nie choroba, ze po co te badania, ze
    kobiety sie stresuja niepotrzebnie, ze jak wprowadza wiecej badan kobiety beda
    musialy czesciej (czytaj: za czesto) chodzic do lekarza, ze testy i tak nie
    wykaza wszystkich chorob (!)
    Tyle artykul. Dla mnie pozytywne w tym wszystkim jest to, ze jednak sa i tacy,
    ktorzy mysla o wiekszej ilosci badan, tak jak to ma miejsce w innych krajach (w
    Niemczech jest tych badan wiecej niz w Polsce, polscy ginekolodzy uwazaja ze to
    niemiecki model jest najbardziej optymalny.
    Domagajcie sie tego co Wam sie nalezy, powiedzcie ze stresujecie sie ze NIE
    macie badan tak jak maja kolezanki w Polsce i Niemczech, niech robia...
    Ale badania w Polsc tez Anitko mozesz zrobic... stosunkowo niewielki wydatek, a
    bedziesz spokojniejsza i pogadasz o wynikach bez bariery jezykowej. No i
    bedziesz miala porownianie, co zaleci co holenderska sluzba zdrowia....
    Pozdrawiam,
    Agnieszka



  • mamamai4 21.12.04, 14:59
    Dziewczyny ktore znacie j.holenderski: piszcie o takich rzeczach jak Agnieszka.
    To wazne miec dostep do informacji. Mnie sie caly czas wydaje ze Holenderki
    musza sobie jakos lepiej radzic z opieka medyczna w ich kraju. Moze faktycznie
    tez duzo zalezy od poloznej i lekarza na jakich sie trafi. Moja polozna
    niestety mi odmowila calego szeregu badan mowiac ze sa niepotrzebne
    (morfologia, mocz, obciazenie glukoza) podczas kiedy w Polsce to standard.
    Dlatego ja te wszystkie badania wykonalam teraz w Polsce. Poza tym mysle ze
    robiac je w Polsce zawsze mozna wyniki lepiej omowic w j.polskim niz w Holandii
    w holenderskim badz angielskim. Suzette, sorki ze sie pytam, ale czy Ty jestes
    juz po 35 roku zycia? Jestes jakos wyjatkowo dobrze traktowana prze lekarzy.
    Albo mialas wyjatkowe szczescie.
    Julka
  • beba3 21.12.04, 22:17
    Mysle, ze u Suzette chodzi o ta nadczynnosc tarczycy i zapewne wiek.
    Ja druga ciaze przechodzilam w Holandii. Z pierwsza mialam rozne problemiki i
    bardzo wczesne skurcze. Musialam brac leki rozkurczowe a skoro
    _przyjmowalam_leki_ to wg holenderskiego lekarza domowego kwalifikowalam sie do
    opieki ginekologa. Przyznam, ze zalezalo mi na porodzie w szpitalu a juz czy
    bedzie sie mna opiekowala polozna czy lekarz, nie mialo az takiego znaczenia.
    Przez niedomowienie/niezrozumienie trafilam go ginekonoga i przez cala ciaze
    bylam pod jego opieka. Druga ciaza przebiegala swietnie i czulam, ze wizyty sa
    maksymalnie skracane przez lekarke. Jesli chodzi o badania czy tez USG to byly
    ograniczone do minimum. Sluchanie serduszka dziecka sprowadzalo sie czasami do
    uslyszenia _trzech_uderzen_. Odstepy pomiedzy byly odpowiednie wiec nie bylo
    sensu sluchac dalej.......
    Dlatego, jezeli nie ma wskazan do chodzenia do ginekologa to sadze, ze chyba
    wiecej mozna sie dowiedziec u poloznej. Zadac jej jakies pytanie, normalnie
    porozmawiac. Teraz, kiedy juz troche lepiej wiem jak wyglada system opieki w
    Holandii, umacniam sie w przekonaniu, ze opieka poloznej jest na dobrym
    poziomie. Wczesniej mialam troche watpliwosci, zapewne sugerujac sie
    doswiadczeniami w Polsce.
    Badania o ktorych piszesz Mamamai rowniez robilam w Polsce i konsultowalam z
    polskim ginekologiem. Badanie wewnetrzne tez. W Holandii nie mialam robionego,
    zreszta jak zapewne wszystkie dziewczyny.

    --
    pozdrawiam
    Forum rodzicow w Holandii
  • suzette3 22.12.04, 18:34
    Zgadza sie, niestety jak wspominalam jestem wiekowa jako mama, bo mam 40 lat,
    ale sasiadka(holenderka)miala 38 bedac w ostatniej ciazy i nie maglowali jej
    tak jak mnie. Dzisiaj znów bylam u lekarza, który po zrobieniu USG stwierdzil,
    ze jak dotychczas wszystko przebiega ksiazkowo, ale przed nastepna wizyta,
    która bedzie za 3 tygodnie zrobimy kontrolnie badanie krwi. Ja sie przedtem
    tyle nasluchalam raczej malo pochlebnych opinii na temat badan i lekarzy tutaj,
    ze przyznam szczerze, ze sie balam. Znajoma, która mieszka w Holandii od 15 lat
    tez choruje na tarczyce i twierdzi, ze o wszystko musi sie upominac, wiec chyba
    rzeczywiscie trafilam na dobrych lekarzy. Jestem w 27 tc, wiec juz coraz blizej
    rozwiazania i zobaczymy, jak bedzie dalej.Swoja starsza córke rodzilam ponad 18
    lat temu, wiec czuje sie jak pierwiastka.
  • suzette3 22.12.04, 18:41
    Jeszcze cos, jezeli traktuja mnie tak z powodu wieku, to chociaz jeden plus, ze
    ze mnie taka"staruszka":-))))
  • beba3 23.12.04, 03:28
    Staruszka to nie...:-D ale faktycznie jezeli rodzilas 18 lat temu to wszystko
    moze sie wydawac nowe. Ja juz wiele rzeczy zapomnialam a to dopiera dwa
    lata.....
    Ciesze sie, ze masz dobra opieke medyczna i z malenstwem wszystko dobrze.
    Trzymam kciuki za lekki porod.
    Zycze spokojnych i wesolych Swiat!
    --
    pozdrawiam
    Forum rodzicow w Holandii
  • suzette3 23.12.04, 15:45
    Dzieki, ja takze zycze Wesolych i Spokojnych Swiat i wszystkiego, co najlepsze
    w Nowym Roku!!!
  • mamamai4 26.12.04, 15:36
    Suzette: a na kiedy masz termin? Ktory kwiecien? Ja mam termin na 9 kwietnia.
    Ma byc dziewczynka wg polskiego USG. I tak w ogole to super ze masz taka dobra
    opieke. Ja niestety czuje sie w Holandii niedoinformowana i " niedobadana", ale
    radze sobie uzupelniajac to wszystko badaniami w Polsce:). Julka
  • suzette3 26.12.04, 16:33
    Ja mam termin na 22 marca.Wydaje mi sie, ze tutaj trzeba troche ponarzekac
    nawet, jezeli Ci nic nie dolega, wtedy wola skontrolowac, czy wszystko jest w
    porzadku.Ja sie dowiedzialam, ze bedzie dziewczynka, kiedy mialam wyniki
    amniopunkcji. Ostatni bylam u innego lekarza niz zwykle, bo tamten mial urlop.
    Trafilam do takiego milczka, który jest dobrym fachowcem, ale mrukowaty. Zbadal
    mnie, zrobil kontrolne USG powiedzial Prima! i koniec. Wiec ja pytam, czy mam
    rozumiec, ze wszystko jest w porzadku, a on na to ze jak na razie wszystko
    przebiega ksiazkowo lacznie z wymiarami dziecka, ale jakby cos mnie niepokoilo,
    to mam dzwonic do niego.
  • suzette3 27.12.04, 12:00
    Wczoraj i przedwczoraj tak mnie wszystko swedzialo - myslalam, ze dostane
    wscieklizny. Dzisiaj mialam wizyte kontrolna u lekarza pod kierunkiem tarczycy,
    ale powiedzialam mu o swoim problemie. Rozumiem, ze moze swedziec skóra na
    brzuchu i biuscie, bo w poprzedniej ciazy tez tak mialam, ale nie wszystko.
    Skierowal mnie ponownie na badanie krwi do laboratorium, ale poza kontrola TSH
    itp. zrobili mi badanie na wszystko, co mozliwe( w sumie naliczylam ponad 16
    pozycji).Ostatnio mam brdzo "urozmaicone" zycie. Od kontroli do kontroli, od
    lekarza do lekarza. Juz sie nie moge doczekac marca, kiedy malutka bedzie z
    nami. Wiem, ze to oznacza takze nieprzespane noce itp. ale teraz tez nie spie
    za duzo ze wzgledu na czeste wedrówki do toalety, wiec to zaden problem.
    Pozdrawiam po swietach.
  • anitax 29.12.04, 17:09
    Dziewczyny,
    ogromne dzieki za liczne odpowiedzi. W Polsce zrobilam USG, a tutaj wynegocjuje
    reszte badan. Toksoplazmoze i rozyczke (badanie przeciwcial) zrobilam jakis
    czas temu w Holandii, przekonalam rodzinnego zeby mnie skierowal. W ogole
    dochodze do wniosku, ze jak sie jest upartym, to nawet w Holandii wysla na
    badania. Wiesz zycze wszystkim duzej sily perswazji i bezproblemowych ciaz.
    Do poloznej ide w styczniu, napisze co i jak.
    Pa
    A.
  • anitax 09.01.05, 21:02
    Czesc dziewczyny,
    jestem juz po pierwszej wizycie u poloznej i musze przyznac troche sie
    uspokoilam. Polozna ma 23 lata dosw. zawodowego i taki plus, ze po pierwsze
    jest Szkotka, a po drugie pracowala w kilku krajach, wiec ma jakies porownanie
    i nie probuje wmawiac, ze opieka NL jest najlepsza. Zrobila mi badanie moczu i
    morfologie, pobrala krew (uparla sie, ze musi mi zbadac grupe krwi, choc mam
    wpisana w dowodzie!), posluchalismy serduszka i oczywiscie zadawala mnostwo
    pytan. Z cierpliwscia odpowiadala na moje, co bylo super, bo naprawde
    poswiecila mi mnostwo czasu.
    Powiedziala mi, ze w Holandii nie mam szans na znieczulenie przy porodzie,
    bo 'zaden anestezjolog nie bedzie w nocy wstawal na moje widzimisie'. O
    tutejszej opiece lekarskiej mam okropne zdanie (chodzi o glownie o lekarzy
    rodzinnych), wiec probuje zrozumiec, ze sen anestezjologa jest sprawa duzo
    wazniejsza niz zmniejszenie bolu rodzacej. Moze tak rodzic w Polsce ...
    Na razie jestem po przeprowadzce i bede musiala znalezc rodzinnego, podobno
    wszyscy w okolicy maja komplet. Trzymajcie kciuki zeby sie udalo.
    A.
  • nesla 10.01.05, 09:42
    Znieczulenia nigdy nie podaja na WIDZIMISIE rodzacej, ale tylko i wylacznie
    jesli sa ku temu podstawy medyczne (np zbyt dlugo trwajacy porod i male
    rozwarcie), ale co do wstawania anestezjologow w nocy do podania znieczulenia
    to czytalam, ze to zalezy od szpitala, moja polozna powiedziala, ze jesli jest
    potrzebne znieczulenie to dzwonia po anestezjologa, bo wszyscy specjalisci
    mieszkaja wokol szpitala i maja DYZURY, wprawdzie sobie smacznie spia ale na
    zawolanie szybko pojawiaja sie w szpitalu. Nie mialam okazji sprawdzic w
    praktyce, bo rodzilam w dzien i mialam porod wywolywany, wiec anestezjolog byl
    na miejscu i pojawil sie u mnie w ciagu 5 minut od wezwania, a w ciagu 15 minut
    juz nie czulam bolu po podaniu zzo. Mysle, ze nie powinnas sie na zapas
    przejmowac.

    Co do lekarzy rodzinnych to sie zgadzam, ale co do specjalistow to mam jak
    najlepsze zdanie, wszyscy w szpitalu od ginekologow (mialam przyjemnosc
    poznania trzech) po polozne (tez kilka), anestezjologa i pielegniarki byly
    SUPER uprzejmi i profesjonalni. Sama bylam zdziwiona :-)
  • natalya20 18.01.05, 17:46
    jeste po raz pierwszy na tym forum i ciesze sie ze je znalazlam, bo wlansie to
    bylo mi potzrene, jestem w 14tyg, co do mojego lekarza rodzinnego to po
    pierwszej wizycie doznalam szoku, nie spotkalam sie z tym zeby lekarz mnie
    nawet nie dotknal, polozna bardzo mila, jestem juz po usg, dzidzia sie
    strasznie krecila. mam pytanie czy lekarz doradzil zazywanie kwasu foliowego?
    bo minie wogole o tym nie informowal i wszedzie gdzie czytam to pisza ze to
    bardzo wazne i teraz mam wyzuty sumienia ze tego nie przyjmowalam i cos moze
    byc nie tak
  • agnieszkaela 18.01.05, 18:52
    Kwas foliowy nalezy brac w pierwszym trymetrze a najlepiej tez kilka miesiecy
    przed planowana ciaza (w USA zalecaja nawet rok). Ale nie masz co sie martwic
    na zapas, kwas foliowy to witamina B9, jest w wielu produktach spozywcych
    (zawieraja go m.in. pomarancze,salata,pomidory,piet ruszka,mleko,ryby) a na
    pewno Twoja dieta te produkt zawierala, wiec organizm sobie poradzi.
    Od 3 miesiaca zalecane sa juz preparaty wielowitaminowe dla kobiet w ciazy
    (choc moj holenderski lekarz powiedzial ze juz moge brac-choc u mnie to dopiero
    6tydz).
    Kup sobie cos jakies witaminki dla ciezarnych i nie przejmuj sie :-) Z tego co
    slyszalam, i z mojej pierwszej wizyty u lekarza, holenderscy lekarze uwazaja,
    ze jest tak duzo ksiazek, poradnikow i innych zrodel informacji, ze ciezarne
    same dotra do informacji, wiec nie musza im udzielac szczegolowych instrukcji.
    Ja sie tego trzymam :-)
    Pozdrawiam, Agnieszka


    --
    lilypie.com/days/050911/4/0/1/+0
  • saraanna 18.01.05, 19:16
    Kup sobie najlepiej Gravitamon w nim jest wszystko co potrzebuje ciezarna oraz
    matka karmiaca.
  • edyta373 29.01.05, 19:29
    Witam Cie..
    Ja bylam ,,prowadzona'' przez polozna w czasie ciazy.Pierwsza wizyta to tylko
    badanie USG (echo),waga,poziom cukru we krwi (wynik oczywiscie jest
    natychmiast)...oraz zalozenie karty..dosc szczegolowe pytania..
    Co do kolejnych badan,to radze Tobie,o ile jest to mozliwe ..wrecz prosze Cie
    MIEJ KONTAKT Z POLSKIM GINEKOLOGIEM W POLSCE dla dobra Ciebie i dziecka
    Tutaj jest fatalna opieka..
    Wiem z autopsji..
    pozdrawaiam Ciebie
    Edyta
  • czarodziejski_dywan 31.01.05, 16:22
    No patrz, a ja wiem z autopsji coś całkiem przeciwnego.
  • nesla 31.01.05, 16:34
    sie okazuje ze figle plata ta autopsja
    ;-)
  • maksymiuk.jola 07.02.05, 20:45
    Czesc,
    Czytam Wasze doswiadczenia na temat prowadzenia ciazy w Holandii i widze ze nie
    tylko ja mam nagatywne odczucia. Czuje sie przede wszystkim zaniedbana i
    niedoinformowana. Fakt, ze interesuje sie tym tematem, duzo czytam (w
    przeciwienstwie do moich holenderskich kolezanek), przyzwyczajona bylam w
    Warszawie do regularnych wizyt u gina.
    W zasadzie niczego innego sie nie spodziewalam po tym jak odwiedzilam kilka
    razy mojego lekarza rodzinnego i musialam na nim "wymusic" najprostsze badania.
    Usg w 8 tygodniu bylo bardzo krotkie, krew pobrali na skutek fatalnego
    samopoczucia (zmyslilam)i nigdy nie dali wynikow do reki, wiec nie wiem co te
    badania zawieraja. Zrobilam podstawowe badania w grudniu w Polsce i bardzo
    dokladne usg wraz z mierzeniem karku w 11 tygodniu, wiec troce mi ulzylo.
    Pierwsza wizyta u poloznej holenderskiej w 13 tygodniu zakonczyla sie na
    ogolnym wywiadzie, wysluchaniu serca i "obmacaniu" brzucha. Wszystko rozwija
    sie dobrze, wiec na razie nic mi sie nie nalezy, ani usg, ani badania krwi, ani
    moczu, ani czystosci pochwy itd. Kolejna wizyte mam 10 lutego i az nie chce mi
    sie isc. Juz nie wiem co mam wymyslec, zeby przekonac ta polozna, ze nie moge
    spac po nocach, gdyz nie moge zaakceptowac ich " zbyt naturalnego" podejscia do
    ciazy i porodu. Kompletnie nie ma tu zadnej prewencji, medycyna pojawia sie w
    przypadku agrozenia, ale przeciez nie wszytko mozna wybadac rekami.
    Wybralam porod na lozku szpitalnym (jeszcze musze doplacic), bo standard to
    porod domowy, no i tak okazuje sie ze polowe porodu mam spedzic w domu i czekac
    na konkretne rozwarcie. Paranoja! A to ze czekaja z interwencja medyczna az 2
    tygodnie po terminie to juz szczyt!
    Tak, polozna powiedziala mi, ze powinnam wsluchac sie we wlasne cialo i zaufac
    sobie. Znachorstwo! W zeszlym tygodniu przeszlam ostra grype z goraczka i
    kaszlem w oskrzelach, dzwonilismy i do lekarza i poloznej, ale sie nie przejeli
    i nie chca zrobic mi zadnych badan po takiej infekcji.

    Nie mniej jednak nie bede czekac na ich laske i chce sobie zrobic 3D za jakis
    miesiac, ale bynajmniej nie dla zabawy. Chce za to zaplacic, ale u dobrego
    specjalisty, ktory mi zrobi dokladne usg i wszystko szczegolow obejrzy. Czy
    znacie moze w Nord Holland placowke i kogos wartego zaufania.

    A poza tym to chce sie juz tylko cieszyc moja ciaza i miec jak najlepszy humor
    dlatego bede wdzieczna za slowa otuchy,ze nie mam powodow do obaw. Szczerze
    mowiac bardzo mialabym ochote na porod w Polsce (u nas juz mozna sobie wybrac
    nie tylko lekarza, ale i szpital i jak rodzic), ale nie chce tak po prostu
    uciekac.
    pozdr
    jola max
  • tijgertje 08.02.05, 00:35
    Witaj,
    moze cie troszke pociesze. Moj synek skonczyl dzisiaj rok, wiec na nowo przezywalam cala ciaze i porod. Masz racje, Holendrzy podchodza do ciazy bardzo naturalnie, co z jednej strony oznacza mozliwie najmniejsza interwencje, do czego my Polki nie mozemy sie przyzwyczaic, z drugiej zas strony w razie jakichkolwiek komplikacji bije sie na alarm i nie ma mowy o zaniedbaniach. Dziwie sie, ze polozna nie skierowala cie na badania krwi. Jest to standardem przy pierwszej wizycie. Nie wiem, czy dostala moze twoje wyniki z 8-go tygodnia, co jej na razie wystarczylo. Mysle, ze to troche nasze narodowe przyzwyczajenie, z byle katarem do lekarza, ktory od reki wypisuje skierowanie na przerozne badania i na wszelki wypadek antybiotyk przy infekcji wirusowej...
    W Holandii niestety ( a moze wlasnie "stety") licza sie z kazdym groszem wydawanym przez firmy uberpieczeniowe. W ciazy wykonuje sie wylacznie niezbedne badania, o ile przebiega ona prawidlowo. Na poczatku tez mialam problem z tutejszym podejsciem, ale uznalam, ze tak piekny okres w moim zyciu nie zasluguje na dociekanie typu "a co jesli..." To tylko 9 miesiecy i mijaja one zdecydowanie za szybko. Co do porodu. Porod w domu nie jest standardem, dotyczy on okolo polowy kobiet, reszta rodzi z roznych przyczyn w szpitalu, niestety nie zawsze z wyboru. To, ze przy pierwszych skorczach nie jedzie sie od razu do szpitala wynika z dwoch przyczyn. Zazwyczaj jest to porod polikliniczny, tzn oposzczasz szpital w ciagu 24 godz. od przyjecia, wiaze sie to z kosztami i iloscia miejsc w szpitalu. Oczywiscie jest to nie do pomyslenia aby na jednej sali rodzily jednoczesnie dwie kobiety! Z drugiej strony chodzi o wygode rodzacej. Porod przebiega znacznie lepiej , gdy jest ona odprezona, a to najlepiej wychodzi w domu, nie na sali szpitalnej. Dojazd do szpitala to kwestja kilkunastu minut, wiec nie jest to nie do zniesienia. Ja mialam pierwsze skurcze od 14. 30, od 16.00 byly one co 8 minut, od. ok. 20.00 co 4-5 min., do szpitala przyjechalam nastepnego dnia tuz po 14.00 z 6-cio centymetrowym rozwarciem, ktore niestety w tym momencie ani drgnelo dalej. Po paru "fajnych" interwencjach urodzilam o 19.21 ! Nie wiem, jak musialabym zniesc ponad dobe w szpitalu, w przegrzanej i zbyt jasno oswietlonej salce, gdzie maz mi sie tylko placze pod nogami, a o cokolwiek do jedzenia czy picia trzeba sie upominac. Gdybym mogla zrobic powtorke, wybralabym porod w domu. nWierz mi, rok temu za nic w swiecie bym sie na to nie zdecydowala! Jak to jest, ze musisz doplacac za porod w szpitalu? Nie masz ubezpieczenia?
    mysle, ze nie masz sie czym martwic. Zapytaj jakakolwiek Holenderke. Wiekszosc z nich wspomina okres ciazy i porodu jako najpiekniejszy okres w zyciu. Kiedy jestem w Polsce, od kazdej znajomej slysze tylko narzekania. W sumie gdyby mnie co chwile badano na wszystkie sposoby, tez by mnie to nie bawilo. Zadaj sobie pytanie, co bys zrobila, gdyby sie okazalo, ze istnieje jakas szansa, ze dziecko MOZE byc chore? Nie mozesz cofnac czasu, wiec co, usunac, zalozyc, ze NA PEWNO jest chore? Pewnym rzeczom nie mozesz zapobiec nawet wykonujac najbardziej wymyslne badania. Pomysl tylko, ile rodzi sie zdrowych dzieci, wiec dlaczego twoje mialoby byc inne? Po co sie zadreczac?
    Co do wizyt u poloznej moge ci doradzic tylko jedno: jezeli masz jakiekolwiek pytania, zapisuj je na kartce, aby niczego nie przeoczyc, nie daj sie zbyc byle czym, daj jasno do zrozumienia, ze stwierdzenie "wszystko w porzadku" nie rozwiewa twoich obaw, mozesz sie jedynie uspokoic znajac wszystkie konkretne wyniki badan i uzyskujac wszystkie mozliwe informacje. W moim przypadku to dzialalo. Mialam kolo kalendarza w kuchni gotowy papier, na ktorym pomiedzy wizytami zapisywalam nawet najbardziej bzdurne pytania. Gdy dostawalam stwierdzenie, ze np, moj poziom cukru wynosi tyle a tyle, zawsze pytalam o granice normy i wyrazalam moja opinie, czy wg. mnie moje wyniki sa dobre czy nie, z pytaniem, jak to ewentualnie zmienic.(tak podchodze do wszystkic lekarzy tutaj)Szkoda mi bylo tylko pan, ktore byly umowione tuz po mnie, bo normalna wizyta trwa zwykle 10 minut, moje to 20-40 minut! Ale wredna bylam, ale w ciazy trzeba byc troche egoistka. Po porodzie dostaniesz wszystko co dotyczy twojej ciazy na papierze, drugi egzemplarz otrzyma twoj lekarz domowy. Jednego ci nie zycze- ginekologa! Opieka poloznych jest znacznie lepsza, jesli twoja polozna ci nie odpowiada, zawsze mozesz wybrac inna. Czy juz zorganizowalas sobie kraamzorg i kursy przygotowujace do porodu? Jesli nie, polozna udzieli ci informacji, gdzie sie zwrocic. Polecam tez ksiazke: Marga Schiet, Jose Sagasser: Zwanger van je eerste kind.ISBN 90 4390 227 6. Jest to poradnik, w ktorym znajdziesz mnostwo odpowiedzi nawet na pytania, ktore ci zapewne nie przyszly do glowy. O ile oczywiscie znasz niderlandzki. Ksiazka do kupienia w kazdej ksiegarni lub przez czasopismo "Ouders van nu" (tez polecam).
    Ciesz sie brzuszkiem i malenstwem, a jezeli masz ochote ponarzekac na tutejsza sluzbe zdrowia, przyslij mi swoje dane na e- maila. Sluze uchem. (Nawet dwoma!)
    Pozdrawiam serdecznie. uszy do gory i brzuch do przodu!
  • kruszynka28 08.02.05, 10:13
    Nie mogals tego lepiejujac! Bardzo podoba mi sie Twoja wypowiedz i podpisuje
    sie pod nia obiema rekami.
    Jestem w 27 tygodniu ciazy i jest to najszesliwszy okres w moim zyciu. Jak na
    razie stawiam na porod domowy. Chodze na do szkly rodzenia, w ktorej szegolowo
    omowiony jest holenderski system. Kurs prowadzi pan(!), ktory jest poloznikiem
    w Holandii od 20 lat. Super sprawa, mozna zadac nawet najdziwniejsze pytanie,
    ktore nie pozostaje bez odpowiedzi. Jest to kurs dla par wiez moj malzon jest
    bardzo zaangazowany ;-)
    Chodze tez na yoge dla ciezarnych i na plywanie. Zajecia te nie tylko
    przygotowuja mnie do porodu ale pozwalaja na poznanie wielu
    ciekawych "ciezarowek" z roznych krajow. Dowiaduje sie wielu interesujacych
    rzeczy takze moje wizyty u ploznych trwaja standartowe 10 minut bo pytan nie
    mam.
    W 22 tygodniu mialam robione dodatkowe echo. Moj maz urodzil sie z dziura
    pomiedzy prawa i lewa komora serca. Gdy tylko wspomnielismy o tym poloznej od
    razu umowila nas na dodatkowe badanie. Takze zgadzam sie w 100%, jesli istnieje
    jakiekolwiek podejrzenie natychmiast podejmowana jest akcja. Wyniki badania
    krwi omowione byly ze mna pozycja po pozycji.
    Mi podoba sie podejscie holenderskie do ciazy. Im wiecej wiem tym bardziej
    jestem za.
    Jolu wiem, ze na poczatku brzmi to wszystko abstrakcyjnie. Ale jak wczoraj nasz
    poloznik mowil w szkole rodzenia "tu nie jest Nigeria" (w co na poczatku trudno
    uwierzyc ;-) Jesli potrzebna jest interwencja - akcja podejmowana jest
    blyskawicznie.
    Jesli masz jakiekolwiek pytania lub watpliowsci - pisz! Ciaz to najpiekniejszy
    okres w zyciu kobiety wiec starajmy sie nim cieszyc :-)
    Pozdrawiam,
    Kasia
    lilypie.com/days/050512/0/25/0/+1/.png
  • nesla 08.02.05, 11:51
    Ja rowniez podpisuje sie pod tym co napisala tijgertje. Wlasciwie napisala
    wyczerpujaco to co sama rowniez twierdze, wiec sie nie bede powtarzac.
    Tylko dwie poprawki:
    1 - porod w szpitalu wspominam BARDZO MILE i jesli bede kiedys rodzic drugi raz
    to TYLKO i NA PEWNO w szpitalu, opieka szpitalna znakomita, rowniez armosfera,
    nie wspominajac o ZZO !!
    2 - opieka ginekologiczna w moim przypadku nie byla gorsza od poloznej

    I moja wskazowka: jesli ktoras z was mysli o spirali to polecam www.mirena.com,
    to najlepszy wynalazek dla kobiet ktore juz rodzily, w Polsce bardzo kosztowny,
    a w Holandii jesli spirale zaklada sie u specjalisty to nic nie kosztuje. A do
    zalozenia spiralki u ginekologa kwalifikuje porod w szpitalu (z indykcji a nie
    polikliniczny)

    Co do usg to polecam www.3d-echo-vision.nl/, maja oddzialy w roznych
    miastach.

    Rada: ciesz sie ciaza, nie wyszukuj problemow, nie uprawiaj czarnowidztwa, nie
    sadz ze promil ciaz z komplikacjami przydazy sie akurat tobie, nie porownuj
    systemow opieki zdrowotnej w Polsce i Holandii, zrelaksuj sie i wysypiaj,
    stresujac sie tylko niepotrzebnie narazasz dzidziusia w brzuszku.

    P.S. Mojej kolezance z kursu rodzenia umarla coreczka 2 tygodnie po porodzie,
    nie dalo sie jej uratowac mimo prob lekarzy. Wade MOZNA BYLO wykryc w polowie
    ciazy, ale nie dalo sie jej wyleczyc. Nie wiem jak zachowaliby sie lekarze w
    Polsce.. czy usuneli by ciaze wiedzac ze plod jest niedoskonaly? Tu wady nie
    wykryto i ciaza uznawana byla do konca jako normalna, a porod wywolywano na 2
    tygodnie po terminie. Zastanawiam sie co by to zmienilo gdyby kolezanka
    wczesniej wiedziala, ze cos jest nie tak, ale nic nie mogla zrobic...

    Pozdrawiam
    nesla

  • max.jola 08.02.05, 11:57
    Hej, dziewczyny,
    Niudana mialam noc, budzilam sie chyba z 10 razy. Czy inne babki w ciazy tez
    kiepsko spia? Fakt, ze nie pracuje, wiec moze specjalnie nie jestem
    przemeczona. Dzieki ze odpisalyscie, juz czuje sie lepiej, bo szerze mowiac
    Holendrzy nie lubia wysluchiwac narzekan, zwlaszcza jezeli chodzi o ich system
    zdrowia. Zreszta oni nigdzie indziej nie leczyli sie, wiec nie maja porowania i
    nie wiedza na czym polega moj problem. Np brak echa tlumacza tym , ze przeciez
    kiedys tez nie bylo takiej nowoczesnosci i jakos kobiety rodzily,super
    argument, nie?

    Na pewno prawda jest, ze zostalam zle nastwiona do ciazy i porodu przez moje
    kolezanki z Polski, ktore twierdza, ze tylko cesarka rozwiazuje problem
    niewyobrazalnego bolu i powiklan okoloporodowych. Na zniecz. zewnatrzoponowe
    stac wiekszosc Polek (tu koszmarne pieniadze, bo musi przeciez przyjsc
    anestezjolog.) Wiecie, ze w Polsce, za "drobna oplata" kazdy lekarz zrobi bez
    powodu cesarke i tak tez umawiaja sie moje wygodne znajmome na konkretny dzien
    i nie ma zadnych niespodzianek. Jest oczywiscie cale za mnostwo "za" porodami
    naturalnymi, ale lekarze coraz czesciej siegaja po noz, bo to najwygodnijesze i
    najszybsze i nie chca ponosic zadnego ryzyka na wypadek za dlugich i
    skomplikowanych porodow.
    Zdarzylo sie tez tak super, ze wiekszosc moich znajomych to lubelscy lekarze,
    wiec wszystko mialam podane na tacy i to bez lapowek, do tego w Warszawie moja
    firma sponsorowala mi uslugi prywatnej kliniki.
    Zatem chyba rozumiecie cala te przepasc i zawod, ktorego teraz doznaje. Pewnie
    ze Holandia to nie Nigeria i wiele rzeczy na pewno Holendrom niezle sie udalo,
    ale sorry - z tymi lekarzami i oszczednoscia kosztem zdrowia to niewiarygodne.
    Dobrym pomyslem jest, zebym spisywala wszytkie najglupsze pytania i nie dawala
    sie zwiesc mojej "poloznej - znachorce", ale juz probowalam rozmawiac i czulam
    sie jakbym sie narzucala i przekonywala ja do moich racji wyjasniajac wrecz
    wiele rzeczy. Taka relacja z osoba, ktorej mam powierzyc moje zdrowie i mojego
    dziecka - tez mi nie odpowiada. Kobieta (zwlaszcza taka hipohondryczka jak
    ja) w tym szczegolnym okresie potrzebuje szczegolnej uwagi, a tu trzeba o nia
    blagac i jeszcze do tego wymyslac rozne dolegliwosci, zeby zabrzmialo powaznie.
    Aha - bede miala przyjemnosc poznac trzy polozne - bo nie wiadomo, ktora
    akurat bedzie miala dyzur przy moim porodzie. To dla mnie dodatkowy czynnik
    stresujacy - myslalam ze zzyje sie po prostu z jedna
    osoba.

    Porod polikliniczny wybralam dletego, ze nie przekonuje mnie kikunastominutowy
    dojazd do szpitala. Czasem w przypadku komplikacji liczy sie kazda sekunda. W
    mojej najblizszej rodzinie ciaze przebiegly super, porody fatalnie, wiec na moj
    wybor ma wplyw zdrowie dziecka. Porod kosztuje okolo 400 euro, ubezpieczenie
    zwraca czesc, zalezy tez od ubezpieczyciela, dlatego aktualnie zmieniamy
    ubezpieczenie na korzystniejsze.

    Nie zadreczam sie calymi dniami myslami, ze moze moje dziecko jest chore, ale
    jestem osoba, ktora od czasu do czasu potrzebuje profesjonalnego zapewnienia.
    Rece poloznej mi nie wystarcza.

    Moj Kraamzorg jest w trakcie organizacji, chociaz nie jestem pomoca po porodzie
    podekscytowana za bardzo, bo uwazam ze nie jest to wazniejsze niz darmowe echo
    czy badania, ktorych nie moge sie doprosic. Zauwazylam, ze bardzo duza wage
    przywiazuja Holendrzy do tego co dla mnie ma drugorzedne znaczenie. Poza tym
    moja tesciowa wykonuje ten zawod, wiec wiem jak to wyglada i o co chodzi. Moja
    mam przyjezdza z Polski i to bedzie moja glowna pomoc.

    Na gimanastyke sie zapisalam , ale dopiero w kwietniu, i z tego co wiem to
    tatus uczestniczy tylko ze dwa razy.

    Czuje sie natomiast doinformowana z punktu widzenia teoretycznego - codziennie
    znajduje w skrzynce gazety, ulotki, listy gratulacyjne, magazyny, prezenciki,
    wszytko o ciazy porodzie. Chyba znalazlam sie w jakiejs bazie.

    Bylam wczoraj w Prenatalu w Aalsmeer (rzut beretem od Amstelveen). Nie ma
    wielkiego wyboru mody ciazowej, ale jest przecena letniej kolekcji - bawelniane
    kwieciste sukienki i spodnice i spodnie po 8 euro, ale mysle, ze to raczej dla
    ciezarowek w rozmiarze 38, bo naprawde sa bardzo kolorowe.

    Jak widac lubie pisac i podaje na wypadek moj adres. Ide znowu do poloznej w
    tym tygodniu i na pewno bedzie o czym pogadac.
    pozdrawiam
    maksymiuk.jola@tiscali.pl
  • max.jola 08.02.05, 12:03
    sorry za blad w adresie
    oczywicie tiscali.nl a nie pl
  • nesla 08.02.05, 12:16
    moda ciazowa w PROMISS polecam

    wg mnie cesarka na zyczenie to jakies nieporozumienie


    :-)
  • nesla 08.02.05, 12:23
    jeszcze sie dopisuje: kraamzorg to najlepszy wynalazek dla kobiety w pologu
    jaki mozna sobie wyobrazic, chociaz bylam sceptycznie nastawiona, to POLECAM ze
    szczergo serca i to full time, tyle ze ja nie mialam pomocy mamy w
    przeciwienstwie do ciebie :-(

    polozna to NIE ZNACHORKA ! Na milosc Boska, one koncza 5-letnie studia i znaja
    sie na rzeczy. Nie oceniam podejscia do ciazy - taka maja zasade - nie
    wyszukiwac problemow gdzie ich nie ma, ale jesli tylko cos zauwaza to zapewniam
    cie ze opieka specjalistyczna jest szybka i fachowa.
    Radze ci prosic o DLUZSZE wizyty, ja tak robilam, bo mialam zwykle wiecej pytan
    i jesli zarezerwujesz sobie wiecej czasu to nie ma problemu, tylko trzeba to
    wczesniej zaznaczyc umawiajac sie na wizyte.
    Podobnie z badaniami - gdzies w ktoryms dzienniku pisali, ze wiele badan robi
    sie na zyczenie, ze polozna nie moze ODMOWIC zrobienia badania jesli ciezarna o
    to prosi, korzystaj z tego jesli cie to ma uspokoic.

    powodzenia!!






  • max.jola 08.02.05, 12:41
    hej, mam jeszcze pytanie odnosnie kraamzorg - z tego co wiem to raczej sa to
    pomoce domowe niz osoby znajace sie na pediatrii. A ja wlasnie potrzebuje kogos
    kto mi przede wszystkim pomoglby przy dziecku, bo to bedzie moje pierwsze.
    Mama bedzie od strony psychicznej. Czy kraamzorg mi zapewni optymalna pomoc i
    czy pani taka nie bedzie narzucala swoich holenderskich przyzwyczajen?
    Planowalam zatrudnienie pani na 3 godziny dziennie, ale widze ze na podstwie
    waszych doswiadczen musze zmienic zdanie.

    Polozne koncza 4 lata HBO (porownujac z 6 latami medycyny i specjalizacja z
    ginekologii to nie duzo). Prowadza tylko najprostsze, ksiazkowe porody i
    dlatego nie mam do nich pelnego zaufania. Fakt, ze bylam dopiero na pierwszej
    wizycie, wiec nie dopracowalam szczegolow rozmowy.



  • saraanna 08.02.05, 15:06
    Do mnie kraamzorg przychodzila na 8 godzin dziennie i mysle ze nie ma lepszego
    wynalazku niz wlasnie kraamzorg.Nie wiem kto ci powiedzial ze jest to pomoc
    domowa ona tylko przy okazji sprzata,pierze i gotuje ale jej glownym zadaniem
    jest obserwacja dziecka i matki po porodzie.One maja bardzo wysokie kwalifikacje
    codziennie mierzona jest temperatura dziecka i matki ,bada czy macica sie
    dobrze zwija i czy nie ma innych komplikacji i wrazie jakis watpliwosci zaraz
    informuje lekarza.U mojej znajomej to wlasnie kraamverzorchster wykryla u
    dziecka wade genetyczna bo zachowywalo sie inaczej niz normalnie.
    Poza tym uczy jak opiekowac sie dzieckiem jak karmic,przewijac,kapac itp.
  • nesla 08.02.05, 15:22
    NIE !!! To nie sa pomoce domowe !!! Kto ci tak powiedzial ??? Jesli tak ci sie
    wydaje to jestes w bledzie. To nie sa rowniez lekarze pediatrzy, ale to sa
    specjalistki W SWOIM WASKIM ZAKRESIE, a ich glowna rola polega na opiece nad
    MATKA I DZIECKIEM w trakcie pologu. Ja prosilam o kogos z dosiadczeniem w
    zakresie karmienia piersia i przyszla 50-letnia pani, ktora nauczyla mnie nie
    tylko jak zajmowac sie dzieckiem, ale tez jak karmic, ustalila rytm dnia,
    KAZALA spac w dzien (aby w nocy miec sily karmic), przy okazji rowniez
    sprzatala, gotowala i prala, ale to nie bylo jej glownym zadaniem. Twoje
    potrzeby odnosnie kraamzorg przedyskutujesz na rozmowie z osoba ktora przysle
    agencja jeszcze przed porodem. Osobiscie polecam ci full-time. Jesli nie mialas
    dzieci i to twoje pierwsze to czeka cie niemaly szok, ale dobrze ze masz mame
    przy sobie.

    Poza tym goraco ci polecam przeczytanie "jezyka niemowlat" Tracy Hogg. Oprocz
    ksiazek ktore wymienily juz przedmowczynie. Fajna jest seria Ouders 4-czesciowa:
    Zwanger met je eerste kind
    De bevaling van je eerste kind
    Gezondheid van je kind
    Omgaan met je kind
    ale "jezyk niemowlat" to nieoceniona pozycja dla swiezo-upieczonych mam, ktore
    chcac nie chcac MUSZA jakos poukladac dzien i chca zrozumiec co niemowle MOWI
    ruchami i placzem. Mnie ta ksiazka uratowala zycie :-) a tak na poaznie to
    dzieki niej przesypiam noce, ale co to sa nieprzespane noce to sie dowiesz
    niedlugo.. lepiej wiec kup sobie ta ksiazke przed porodem, nawet jesli nie chce
    ci sie jej teraz czytac.
  • maxijo 08.02.05, 19:51
    Dzieki za porady, na pewno z niektorych skorzystam, tym czasem zaczynam sie
    przygotowywac do kolejnej wizyty u poloznej...i spisywac dolegliwosci.. Ciekawa
    jestem czy sprawdza sie wasze prognozy, ze mi nie moga odmowic pomocy, o ile
    poprosze.

    Chcialabym tez miec juz to wszystko za soba i spojrzec na ciaze i porod z
    Waszej perspektywy. Na pewno nic tak nie dodaje skrzydel i optymizmu jak
    urodzenie bez komplikacji zdrowego dziecka. Trzeba jeszcze lubic Holandie, zeby
    akceptowac ich dziwactwa.
    Poki co wszystko przede mna - jestem perfekcjonistka i wszelkie
    niedociagniecia mnie denerwuja, wiec trudno bedzie sprostac moim wymaganiom.
    Mam nadzieje, ze pani do pomocy nie zaoferuje mi na dzien dobry holenderskiej
    herbaty lury i zupy z proszku. Dla mnie obecnosc obcej osoby zaraz po porodzie,
    ktora nie zna mnie, ani moich przyzwyczajen moze byc bardzo krepujaca, ale
    przekonuje sie powoli do niej i mam nadzieje, ze za pare miesiecy bede
    najszczesliwsza na swiecie i przyznam Wam racje.
    Ogladam nieraz na Sbs6 Verloskundigenpraktijk (by the way dzisiaj o 20.30) i
    zastanawiam sie czy Holenderki wszystkie tak bezproblematycznie i spokojnie
    rodza?
    Do uslyszenia i milego wieczoru
  • nesla 09.02.05, 11:17
    maxijo napisała:

    > Mam nadzieje, ze pani do pomocy nie zaoferuje mi na dzien dobry holenderskiej
    > herbaty lury i zupy z proszku. Dla mnie obecnosc obcej osoby zaraz po
    porodzie,
    >
    > ktora nie zna mnie, ani moich przyzwyczajen moze byc bardzo krepujaca, ale
    > przekonuje sie powoli do niej i mam nadzieje, ze za pare miesiecy bede
    > najszczesliwsza na swiecie i przyznam Wam racje.
    > Ogladam nieraz na Sbs6 Verloskundigenpraktijk (by the way dzisiaj o 20.30) i
    > zastanawiam sie czy Holenderki wszystkie tak bezproblematycznie i spokojnie
    > rodza?


    Do kraamzorg mialam podobne nastawienie PRZED porodem, ale zapewniam cie ze te
    panie sa wyszkolone w byciu dyskretna, potrafia "byc niewidoczne" i robic
    niczym krasnoludki wszystko co w domu powinno byc zrobione, bez pytania wiedza
    co gdzie lezy (kazdy w domu ma podobne ustawienia potrzebnych rzeczy). Dzieki
    takiej pomocy nie bedziesz sie martwic ze rosnie ci stos prania, nie bedziesz
    musiala gotowac (a jesc musisz) i ten czas mozesz przeznaczyc na bycie z
    dzieckiem lub sen, nauczysz sie jak kapac bobasa i ktore i jak witaminy mu
    podawac, ktory smoczek wybrac, co robic gdy placze i dlaczego placze,
    kraamzorgster bedzie sprawdzac czy dzidzius nie jest przypadkiem za zolty (ty
    mozesz miec watpliwosci, a ona wie z doswiadczenia), nie bedziesz panikowac jak
    maluszek sie zakrztusi, nauczy cie karmic piersia jesli sobie zyczysz, albo
    pokaza ile jak i kiedy karmic butla..
    Zapewniam cie, ze przyda ci sie ta pomoc a pierwszy tydzien po porodzie
    bedziesz bardzo zmeczona i bedziesz szczesliwa ze mozesz sie SPOKOJNIE zajac
    rekonwalescencja i przyzwyczajaniem do maluszka zamiast martwic o przyzeiemne
    sprawy. Moze nawet uchroni cie to przed depresja poporodowa :-)
  • zuzka71 09.02.05, 16:53
    czesc dziewczyny. nie moglam sie powstrzymac tak mi sie spodobal post tijgertje-
    wyjelas mi to z ust i podalas strawnie;) a co do kraamzorg to dzieki tej
    kobiecie karmilam wogole piersia, wlasciwie nas oboje tego nauczyla. poczatkowo
    przez tipplehoedjes potem juz normalnie. no i nie wiem czy nie jej zasluga jest
    ze nie wpadlam w depreche poporodowa...polecam starsze panie, nie powiem ze
    czulam sie przy niej jak corka, ale zaufanie mialam 100%owe.nasla zgadzam sie z
    toba calkowicie.pozdr.zuzka
  • maxijo 09.02.05, 22:24
    hej, powiem szczerze ze w ogole nie zakladalam problemu z karmieniem. Jakos w
    mojej rodzinie od pierwszych minut zycia dzieciaczki sie od razu upominaly i z
    pokarmem tez nie bylo klopotow. Ja sie zawsze porownuje do mojej mamy, bo
    jestesmy podobne do siebie jak dwie krople i nie tylko fizycznie, a ja bylam
    dzieckiem bardzo zachlannym na cyca. Do tej pory jestem zdecydowanie "mleczna i
    nabialowa"
    Nie wiem czy to prawda, ale podobno upodobania mamy przechodza na dzieci.
    Jezeli mialoby byc nie po mnojej mysli, to z pewnoscia kraamzorg sie
    przyda.
    pa
  • nesla 09.02.05, 22:29
    max.jola, ty nie zakladaj a zobaczysz ze czeka cie niejedna niespodzianka z
    niemowlakiem :-)
  • zuzka71 09.02.05, 22:40
    dokladnie.ciaza to ciaza, ciesz sie i delektuj, po porodzie to juz inny swiat niemal:) i nic juz nie jest jakie bylo (chyba byla taka piosnka;)mnie sie tez zdawalo ze wystarczy podac piers a glodny malec po prostu sobie ja wezmie...hhmm jakzesz sie mylilam. a ja jako osesek nie mialam z tym problemow, wiec nie moglam domniemywac ze memu synkowi sie to przydarzyc moze. co do podobienstw to zdodzilo sie to u mnie i mojej mamy jedynie przy porodzie, byly dosc porownywalne w dlugosci i w poziomie niedokuczliwosci;) ale tobie zycze zeby wiecej bylo tych analogii.pozdrowka.zuz
  • tijgertje 10.02.05, 01:04
    Witaj Jolu.
    Wiesz, chyba jestes bardzo do mnie podobna... Im wiecej czytam, tym wiecej mi sie przypomina...
    Postaram sie strescic (bedzie ciezko)
    Kraamzorg przysluguje ci 8 dni, moze byc przedluzony do max.10 w pewnych okolicznosciach, liczac od dnia porodu, maksymalnie 60 godzin. W zaleznosci od ubezpieczenia, czasem musisz nieco doplacic lub dostaniesz mniej godzin. Jezeli ( oby nie!) cos pojdzie nie tak i bedziesz musiala zostac dluzej w szpitalu, liczba godzin bedzie odpowiednio skrocona. Gdyby malenstwo zostalo w szpitalu dluzej niz 8 dni, mozesz wystapic o dodatkowe godziny, prawdopodobnie kilka godzin przez 2 dni. Mozesz wybrac pomoc oferowana przez Thuiszorg lub ktoras z prywatnych instytucji. Polecam Thuiszorg, maja najwieksze doswiadczenie i najwieksze mozliwosci. Kilka tygodni przed planowana data porodu ktos do ciebie przyjedzie ( po uprzednim uzgodnieniu przez telefon) i wowczas mozesz dokladnie omowic swoje oczekiwania. Wypelnicie formularz i im wiecej w nim okreslisz, tym fajniejszy bedziesz miec polog. Co robi kraaverzorgende? Przede wszystkim pilnuje twojego i maluszka zdrowia, i waszego spokoju. W razie problemow lub watpliwosci alarmuje polozna lub szpital. Ty sobie smacznie spisz z dziecieciem u boku, a ona w tym czasie moze np. posprzatac, wyprac i wyprasowac, ugotowac, zrobic drobne zakupy, cos ugotowac czy wyprowadzic psa. W czasie omowienia kraamzorg warto dokladnie okreslic, czego oczekujesz: pomoc ma byc mlodsza czy z dlugim stazem, w jakim wieku, palaca czy nie (wazne! nikt nie moze palic w mieszkaniu, ale jesli tego nie zaznaczysz, mozesz dostac palaczke wychodzaca na zewnatrz a i tak zasmrodzi ci mieszkanie o ile nikt u was nie pali, mnie by ruszylo...). Mozesz wyrazic zgode na studentke lub uczennice, albo nie. Zaznacz tez, ze chcesz dostac te sama pomoc kazdego dnia (pracuja przez kilka dni z rzedu, potem maja kilka dni wolnych i moze sie zdazyc, ze po 3 dniach zjawi sie nowa osoba, jesli akurat maja "duzy ruch") . Osoby pracujace w kraamzorg maja rozne osobowosci i moze sie zdarzyc, ze mimo najlepszych checi przysla ci kogos, kto cie tylko bedzie wkurzal. W takiej sytuacji natychmiast lap za telefon, maja obowiazek przyslac ci kogos innego! Wiele problemow wynika z niedopowiedzen i nieporozumien. Jesli z czyms sie nie zgadzasz, zawsze o tym mow! to bedzie twoje dziecko i ty o nim decydujesz.
    Thuiszorg organizuje wiele kursow, warto z nich skorzystac. Wybralas zwangerschapsgym, jest to polaczenie teorii o porodzie i pologu z praktycznym przygotowaniem, np nauka oddechu, relaksacji, cwiczenia poprawiajace postawe i zmniejszajace bol plecow itp., ale przede wszystkim jest to fajnie spedzony wieczor z innymi "ciezarowkami". Z moja grupa nadal sie spotykamy prywatnie, rok po porodzie! Polecam spotkanie informacyjne dotyczace porodu i pologu ( jeden wieczor, baaardzo potrzebny tatusiom). Jezeli chcesz karmic piersia, warto isc na odpowiedni kurs. Tego tez sie trzeba nauczyc, choc wydaje sie to takie naturalne. Plywanie to tez fajna rzecz i nawet nie trzeba umiec plywac!
    Odnosnie karmienia po porodzie. Moze sie zdarzyc, ze malenstwo bedzie leniuszkiem i nie bedzie w pierwszych dniach odpowiednio szybko przybierac na wadze. W takim wypadku polozna, ktora jest " medycznie odpowiedzialna" moze ZMUSIC kraamverzorgende do dokarmiania dziecka mieszanka. Teoretycznie przynajmniej. Jako matka masz prawo nie wyrazic zgody. Nie daj sie przegadac, przystawiaj malenstwo co 2 godziny do piersi, a w razie problemow dzwon do specjalisty (laktatiekunduge w thuiszorg).

    Ubrania ciazowe... Wprawdzie w ciazy tylko schudlam (!), ale i tak do chudzielcow nie naleze. Ubrania mozna kupic w H@M, ale raczel male, ja zaopatrywalam sie w PROMISS, Mis Etam i C@A. W tym ostatnim najtaniej. Wiele wprawdzie nie skorzystalam, bo nosilam zwykle ciuchy do konca 6 miesiaca, ale wiele sie przygladalam teskniac za ogromnym brzusiem. Mozna tez sporo znalezc uzywanych ubran w takiej zoltej gazecie z ogloszeniami, nie pamietam tytulu, wychodzi w czwartki.

    Do poczytania, porownania, posmiania sie czasem a czasem popytania polecam forum na stronie www.jongegezinnen.nl. Po porodzie swietne forum na www.borstvoeding.nl , gdzie odpowiadaja nie tylko mamusie ale i wiel specjalistek od laktacji. tez dobra strona : www. borstvoeding.com

    Wlasnie moje male zioleczko zarzyczylo sobie cycusia i uciekl mi watek. jak mi cos dziwnego do glowy wpadnie to jeszcze napisze. Pozdrawiam serdecznie

  • maxijo 10.02.05, 14:22
    hej tijgertje, jezeli jestes, w zasadzie bylas, do mnie podobna to gratuluje
    zmiany. Z tego maila bije sporo cierpliwosci i profesjonalizmu w podejsciu do
    noworodka. Doskonale wciaz pamietasz wszystkie szczegoly, wydaje sie ze do
    funkcji mamy mozna przygotowac sie tu w Holandii z kazdej strony.
    Podobno kobiety sie zmieniaja pod wplywem dziecka, coz.. moze i ja sie
    uspokoje.

    Juz ta kobite do pomocy powoli akceptuje, chociaz strasznie duzo tu wstepnych
    formlanosci i wywiadow. Nie lubie takiej paplaniny. Do szkoly rodzenia wybiore
    sie, chociaz meczy mnie troche ten holenderski, jestem tu niecale dwa lata, a
    rozmawiam glownie po angielsku. Kursu karmienia piersia jeszcze sobie nie
    wyobrazam, ale znalazlam taki kurs u mnie, w Uithoorn (moze
    dojrzeje?!) .
    Ja jestem bardzo spontaniczna, samodzielna, wybuchowa, szybka - zbedne
    dyskusje wyprowadzaja mnie z rownowagi, bardzo cenie sobie skutecznosc i ludzi
    konkretnych. Czy kraamzorg bedzie mi sie podobala, czy palila skrety czy nie,
    czy opalala sie w ogrodku - w ogole nie wchodzi w zakres moich przemyslen -
    kraamzorg ma mi pomoc i nie daj Boze czegos waznego nie zaniedbac.

    Sa rozne kobiety i rozne podejscia do zycia. Wiele kobiet moze mi pozazdroscic
    przebiegu ciazy. Dziecko robilismy 3 dni, ciaza rozwija sie ksiazkowo, polozna
    nawet ruchy dzisiaj wyczula, brzuch sie pieknie zaookragla, nie mialam ani razu
    porannych mdlosci, zachcianek, bolow glowy, skokow hormonalnych, spiaczki. W 3
    miesiacu polecialam do Warszawy, zaliczylam pare imprez, tancow, szkoda, ze juz
    bez alkoholu i papiersokow. Z powodu rosnacego biustu i brzucha musialam
    zrezygnowac w moim klubie sportowym ze stepu, a tak uwielbiam skakanie przy
    muzyce. Instruktorka wyslala mnie w zamian na joge, ale prawie usnelam, wiec
    juz wiecej nie pojde.

    Teraz mam odnowe bilogiczna, siedze sobie i odpoczywam i jest mi dobrze. Mam
    doly z powodu roznic kulturowych. Zdenerwowalam sie dzisiaj z rana, bo bylam u
    poloznej, wiec jestem w nastroju bojowym, ale juz powoli mi przechodzi. Mam
    nadzieje, ze te wizyty i emocje z nimi zwiazane spowszednieja i nawiazemy jakas
    wspolprace.

    Po krotce bylo tak:
    O 8.40 po raz drugi raz pojawiliśmy się u poloznej. Tym razem była inna,
    mlodsza , bo jak mówiłam sa 3 polozne i musze kazda poznac. Poszlam z
    nastawieniem, ze powiem jej czego oczekuje. Ona oczywiscie szybko, szybko ,
    cisnienie itp., bo na kazda wizyte ma 10 minut. Powiedziałam, ze chciałabym
    skontrolowac krew i mocz, może jeszcze grzybice tu i owdzie, a ona na to, ze w
    grudniu było wszystko bardzo ladnie. To ja jej na to ze przeciez mialam grype,
    infekcje, ona: ze 50% kobiet w ciazy ma swedzenie i grype. Ja jej na to, ze
    rozumiem ich odmiennosci w podejściu do ciazy, ale wsluchuje sie w moje cialo i
    czuje, ze nalezy uspokoic mnie nieco psychicznie. Ona na to, ze każdy by tak
    chciał - badania, usg. Ja na to, ze ponieważ mamy inne oczekiwania, może
    potraktuja mnie troche jak wyjatkowego pacjenta, i że ja lubie i chce wiedziec
    wiecej niż przecietna pacjentka ( nawet to co zle) .

    Oczywiście ja już nerwowym glosem, polaczonym ze lzami w oczach, po paru
    minutach kilka husteczek do nosa. Ale ona dalej twarda i nieugieta: ze polozne
    nie mogą o wszystkim decydowac, tz. o tych widzimisie badaniach i kontrolach
    usg, i ze może powinnam przemyśleć to i udac się pod opieke ginekologiczna,
    jeżeli lekarz się w ogole zgodzi, ale ona juz mi w ciazy nie pomoze. Natomiast
    powiedziala, ze dopóki jestem zdrowa, to może to być bledna decyzja, bo w
    szpitalach sa zawsze kolejki, nawet usg robione jest na chybcika, nikt mi tak
    na prawde nie poswieci za duzo czasu.

    Ja placze, ona mi w koncu zaczela opowiadac, ze rozne stany emocjonalne mogą
    się przydazyc, ze ona 4 miesiace temu tez urodzila 2 dziecko i tez musi sobie
    radzic i to normalne ze się denerwuje o zdrowie dziecka. Najlepiej żebym
    zrobila pret-echo i się uspokoila. Otco. Sama sie przy tym troche
    zdenerwowowala.
    No coz, zdenerwowałam sie i pewnie mi wpisala w kartoteke „wariatka”, ale w
    sumie to jednak cos dalo. Troche się zaczela polozna starac i mowic jakos
    logiczniej. Powiedziała, ze znieczulenie zo. w razie czego jest możliwe i ze
    nawet nie będę musiala placic, cos sie wymysli, i ze dobrze, ze jestem
    szczera - to będą wiedziały, ze ze mna trzeba troche uważać. Powiedziala, ze
    okolo 30 tygodnia mozna zrobic usg i zobaczyc jak dziecko sie uklada. No i
    jakos tak się skończyło w miare dobrze.

    Gorzej, ze na korytarzu uzbieralo sie juz ze 20 osob z bardzo niezadowolonymi
    minami.

    Mam nadzieje, ze nie będę musiala powtarzac historii po raz trzeci u kolejnej
    poloznej, zeby sie z nia dokladniej zapoznac.

    Chyba sie wygadlam na dzisiaj, do uslyszenia i dziekuje za info.
    jola


  • nesla 10.02.05, 19:58
    no dziwna jestes troche, z jednej strony logiczna i zorganizowana, rzeczowa i
    konkretna, a z drugiej chyba jednak hormony daja ci sie we znaki.. co
    oczywiscie normalne w ciazy. Zanim zaczniesz zameczac kolejna polozna to nie
    zapomnij poprosic by zarezerwowaly WIECEJ CZASU na twoja wizyte. To konieczne,
    inaczej moze cie splawic, mnie tak splawil lekarz jak jeszcze nie wiedzialam,
    ze na kazda wizyte przeznacza 10 minut i bylam oburzona, teraz juz wiem.
    Ja sie tez raz rozplakalam na jednej z ostatnich wizyt. Urodzilam 3 miesiace
    temu wiec dobrze wszystko pamietam. Ciaze wprawdzie mialam bardzo przyjemna i
    bezproblemowa, ale pod koniec mialam za wysokie cisnienie i bylam po prostu
    wykonczona, a w pracy nawal zadan, bo nie dosc ze zamykalam rok, robilam budzet
    na kolejny rok, bralam udzial w wprowadzaniu nowego systemu komputerowego to
    jeszcze szkolilam maja zastepczynie, kiblowalam w biurze do 22-giej i noz mi
    sie w kieszeni otwieral jak szef z usmiechem na ustach urywal sie do domu o 17-
    tej zyczac mi milego wieczoru. WIadomo jak tu jest, jak sie czlowiek zle czuje
    to dzwoni i zglasza ze nie przyjdzie, nie ma czegos takiego jak zwolnienie
    lekarskie. Zadzwonilam meldujac chorobe, a juz w poludnie dzwonili do mnie i
    zapelnili skrzynke e-maila (prywatna) z rzeczami do zrobienia, pamietam jak
    dzisiaj, ze szef zadzwonil i powiedzial, ze ma nadzieje, ze jutro przyjde, bo
    to bardzo wazne, minal deadline itp itd.. sam kretyn nie mogl sie za to zabrac
    bo nie mial pojecia w co rece wlozyc. Prosilam wiec polozna z placzem zeby
    napisala mojemu pracodawcy ze juz nie moge pracowac ale ODMOWILA i nie dalo sie
    nic zrobic, kategorycznie powiedziala, ze nie ma takiego prawa.. Pracowalam
    wiec do samego konca full-time (40 h) a w 8-mym miesiacu nawet nadgodziny
    (wiem, ze prawnie nie mogli zmusic, ale latwo sie gada..), do tego stres i
    jeszcze maz ktory sie wsciekal, ze nie potrafie olac tego i zostac w lozku..
    Tak, ze polozne maja faktycznie ograniczona moc / wplyw. Ale na wiele badan
    MOGA skierowac.
    ZZO nie dostaje sie na zawolanie i nie da sie MOWIC z anestezjologiem jak to
    bywa w Polsce, ale jak trzeba to ci dadza. To tez podobno zalezy od szpitala,
    ale w dzisiejszych czasach nie robia juz z tego problemu. Ja sie balam
    strasznie porodu i czy mi podadza zzo, bo kolezanki z kursu rodzenia wysmialy
    mnie jak powiedzialam ze bede rodzic w szpitalu, bo mam nadzieje tam dostac
    znieczulenie. Faktycznie nie daja zzo jesli nie ma potrzeby (np szybki postep
    akcji porodowej), ale u mnie nie bylo zadnego problemu, jak stwierdzilam, ze
    juz nie wytrzymam to w ciagu 5 minut przyszedl anestezjolog a w ciagu 10
    nastepnych minut juz nie czulam zadnego bolu (na marginesie ZZO to najlepszy
    przyjaciel rodzacej!!).
    Idz na usg 3D moze cie to uspokoi, polecam w 25 tygodniu ciazy, genialna
    sprawa.
    Rozpisalam sie znowu... ale to z checi pomocy, bo wiem jak sie czulam kilka
    miesiecy temu (jak dziecko we mgle) tak samo jak ty balam sie o wszystko i nie
    wierzylam nikomu, porownywalam kalendarze badan wykonwanych w Polsce i
    wysluchiwalam opowiesci kolezanek ktore rodzily.. eh naprawde nie daj sie
    zwariowac, zobaczysz ze wszystko bedzie dobrze !
  • maxijo 10.02.05, 23:59
    Nesla, ciesze sie, ze przyznalas, ze poczatkowe miesiace nie byly uslane rozami
    i tez przechodzilas rozne dylematy. Ja raczej nie winie za to hormonow, ale
    nowa sytaucje i to jeszcze w obcym panstwie. Z ponowna dyskusja z polozna
    oczywiscie zartowalam, bo dzisiaj juz wszystko zostalo powiedziane. Ja za duzo
    oczekiwalam i chcialam, zeby mnie troche dopiescili, a tego po prostu nie
    dostane i mam sie przyzwyczaic. Ponadto jestem zdrowa, wiec chyba juz przestane
    sie upominac o dodatkowe przywileje. Wyjatkowe twardziele z tych moich
    poloznych :)
    A z wyzyskiem w pracy to mnie bardzo zaskoczylas. Pracowalam pare lat w
    doradztwie personalnym i uwazam, ze kobiety w ciazy nigdzie nie posiadaja
    takiej ochrony jak w Polsce (pomimo kryzysu). Pomijam juz ze w
    Polsce "zwolnienia ciazowe" z pracy sa wydawane jak swieze bulki, a tu jednak
    musi byc przyczyna medyczna (jak zwykle). Ale z tymi nadgodzinami to juz jest
    dla mnie niewyobrazalne.
    W sumie to chyba przez chwile odetchnelam z ulga, ze jednak tu w tym momencie
    nie pracuje, bo akurat zadzwonili dzisiaj z uitzendbureau.. i coz powiedzialam
    ze mam brzuszek; nie ukrywali, ze na razie wypadam z obiegu.
    Hmm.. moze uniknelam stresow i dobrze sie stalo.
    pa
    jola
    ps. ciekawe co w Holandii jest wysokim cisnieniem? Moj luby ma okolo 140/85,
    albo i wyzsze i w Holandii nie kwalifikuja tego do dalszych badan.
  • tijgertje 11.02.05, 11:43
    lobuz nie chce spac, pozniej sie wypowiem
  • tijgertje 11.02.05, 23:23
  • tijgertje 11.02.05, 23:24
    No i nic nie wyszlo. Cos mi sie z kompem kielbasi
  • tijgertje 12.02.05, 00:32
    No, to jak, ulzylas sobie troszke u poloznej? Mi sie tez zdazalo poryczec. Raz to nawet mi jedna( u mnie bylo ich 6!) w karcie wpisala, ze "wyjatkowo przewrazliwiona i rozchwiana emocjonalnie" Kretynka. I to po tym jak sie wprosilam na dodatkowa wizyte po upadku ze schodow. Na poczatku siodmego miesiaca ... no, ale wszystko dobrze sie skonczylo. W sumie to z poloznymi lepiej za bardzo nie zadzierac, bo niewiadomo, ktora bedzie miec dyzur w czasie twojego porodu.
    Pare odpowiedzi: Za wysokie cisnienie w ciazy uznaje sie dolne od 90 w gore. Czy zaleca tylko wiecej odpoczynku, czy tez natychmiast wyladujesz w szpitalu zalezy od kilku czynnikow. Sytuacja alarmowa jest, jesli cisnienie nagle gwaltownie wzrosnie. Jesli rosnie pomalu, to zazwyczaj jest to tylko oznaka przeciazenia organizmu, co jest zupelnie normalne w koncowych tygodniach.

    Czy wszystkie Holenderki podchodza spokojnie do porodu? Owszem. Jest to dla nich cos zupelnie naturalnego. Nawet jesli nie czytaja o porodach, w szkole rodzenia dobrze sie do niego przygotowuja. A chodza do niej wszystkie. Poogladaj troszke w telewizji. To nie sa inscenizowane porody jak w filmach. Porod zawsze boli, ale jesli potrafisz sie zrelaksowac i wiesz w jaki sposob obchodzic sie z bolem, to wcale tak strasznie nie boli. Ja rodzilam przez w sumie 29 godzin , porod z komplikacjami, ale bez zadnego znieczulenia. Wiesz co powiedzialam tuz po tym, jak mi malenstwo polozyli na brzuchu? " No to mozemy zaczynac z nastepnym!" W tym momencie mojego slubnego malo nie zeslabilo ( pewnie z niejedzenia...). Straszliwie tesknie za ciaza, ale niestety na razie nie wolno mi sie zaciazyc. Wierz mi, porod to cudowne przezycie i w porownaniu z tym co cie pozniej czeka trwa on zdecydowanie za krotko. Takie hop siup i juz jestes mama. Caly cyrk dopiero pozniej sie zaczyna. Nie sluchaj zadnych negatywnych opowiesci o porodach, bo twoj i tak bedzie inny. Najczesciej stwierdzenie, czy porod byl ciezki czy nie, to subiektywna ocena rodzacej. Ten sam porod jedna oceni jako marzenie, inna jako koszmar. Porod to tylko srodek do celu. Wszystko w koncu sprowadza sie do tego, ze zostaniesz mama cudownego malenstwa, ktore postawi twoj dotychczasowy swiat na glowie i jeszcze cie to uszczesliwi...
    O cesarce na zyczenie mozesz tu tylko pomarzyc. Na ZZO tez sie raczej nie nastawiaj, bo jesli bedziesz rodzic w nocy lub w weekend, kiedy anestezjologa nie ma na miejscu, to moga go wezwac tylko do naglego wypadku, a takim jest cesarka. Po cesarce znacznie dluzej dochodzisz do siebie, wiec ja uwazam ze nie warto dla tych paru godzin...
    Znasz taki sklep De Tuinen? Maja tam rozne fajne rzeczy, pyszne herbaty, roznosci do kapieli, olejki do masazu i super plyty. Maz mi kupil taka z glosami delfinow, ktorej niestety nie moglam sluchac w wannie, tak mnie odprezala, ze natychmiast mi sie oczka zamykaly. Potem dokupilamjeszcze kilka innych, ktorymi aplikowalam tez naszemu malenstwu muzykoterapie, gdy nie chcial o spac. Moja rada: zamiast sie dreczyc niemozliwoscia wykonania badan, zorganizuj sobie wycieczke do tego sklepu.
    Ale mi sie dobrze spalo na koncu ciazy. Jak to powiedzialam dziewczynom ze szkoly rodzenia, to wszystkie po kolei, idac za moim przykladem zafundowaly sobie trabe sloniowa : voeding kussen. Ostatnio zrobily sie one bardzo popularne. Wprawdzie troszke kosztuja, ale swietnie sie sprawdzaja. Wazne, zeby poduszka byla dluga, bo maja tez male modele. Wyglada to jak dlugi, gruby rogalik. Dzieki drobnym kuleczkom swietnie sie dopasowuje do ksztaltu ciala. Doskonala do spania w ciazy (i nie tylko), odciaza plecy i miednice, przy karmieniu, jako zabezpieczenie przed turlaniem sie maluszka, gdy musisz na moment zostawic go na lozku np ( tylko w pierwszych miesiacach!), potem przydaje sie gdy dziecko uczy sie siedziec.
    Jeszcze o kraamhulp. Jesli wiesz, czego oczekujesz po porodzie, polog bedziesz miec znacznie spokojniejszy. Jak moja kobieta to robila to naprawde nie wiem, ale mimo ze gadalysmy godzinami,a w czasie gdy ja odciagalam ona zajmowala sie maluszkiem, to dopiero po jej wyjsciu zauwazalam, ile bylo zrobione. Szlam sobie przez wszystkie pomieszczenia i widzialam wysprzatana kuchnie i lazienke na wysoki polysk (codziennie), oproznione wszystkie kosze, wszystko wyprane, wyprasowane i poukladane w szafach i uzupelniony dzienniczek ( nie tylko temperatura i tetno, ktore zapisywala w czasie kontroli przy mnie, ale przebieg dnia, obserwacje mnie i dziecka i zalecenia na noc. Niemal wpadlam w panike po tygodniu, gdy nas opuszczala. Panie te potrafia byc niewidzialne. Nawet gdy ktos przychodzil z wizyta, kawa i herbata "same" pojawialy sie na stole i mialam swojego "aniola stroza", gdy ktos sie chcial zasiedziec. Wowczas bardzo grzecznie lecz stanowczo dawala gosciom do zrozumienia, ze fest fajnie, ale nie kosztem mojego odpoczynku. Ja jakos regularnie o tym zapominalam, za co do tej pory place. O tym nastepnym razem. Chyba zioleczko wlasnie sie budzi...
  • maxijo 14.02.05, 22:06
    witam,
    Od dnia wizyty u poloznej minelo pare dni, ale mi chyba lepiej. Powiedzialam co
    chcialam i chyba byl to moment kulminacyjny mojego niezadowolenia z opieki
    zdrowotnej w Holandii. Nie zaakceptuje ich metod, bo mam inne podejscie i
    jestem za wykorzystaniem wspolczesnej medycyny zeby ulatwic porod i nie narazac
    matki i dziecka. Do wielu innych rzeczy sie przyzwyczajam - zrobilam dzisiaj
    sernik z torebki, a nie ukrywam ze moj Holander "wzial mnie" m.in dla zdrowej
    polskiej kuchni. Jeju, mam nadzieje, ze nie zaczne wkrotce serwowac obiadow z
    puszek.

    Znieczulenia na pewno nie dostane chociazby dlatego, ze w Amstelveen z-s nie
    przewiduja takiej fantazji, podobno jest w VU Amsterdam, ale to dalej od
    Uithoorn; nie wiem tez, czy mozna sobie tak po prostu wybrac szpital.
    Poza tym - chyba kazdej kobiecie sie to przytrafia - do porodu podchodzi sie
    inaczej jak zajdzie sie w ciaze. Mysle o tym z pewna obawa, ale z drugiej
    strony jestem bardzo ciekawa jak to sie odczuwa i jakie emocje temu towarzysza.
    Wyobrazam sobie zatem uczucie "zaraz po", zwlaszcza jak wszystko pojdzie w
    miare dobrze. Obawiam sie w Holandii jednego - to ich naturalne podejscie do
    ciazy i porodu moze czasem zaszkodzic. Ciecie cesarskie robi sie w Polsce nie
    tylko dla kasy. Polscy lekarze na sile nie forsuja teorii silami natury, bo
    niedotlenione podczas dlugich i skomplikowanych porodow dzieci moga miec
    problem na cale zycie.
    Wiem, ze pare osob mieszka w Amstelveen, czy mialyscie moze kontakt z tym
    szpitalem podczas porodu?
    Voeding kussen widzialam gdzies w katalogu (babydump czy cos) - bardzo mi sie
    podobala, Czy moglabys Tijgertje powiedziec, gdzie kupilas swoja poduche?
    Troche przechwalilam sie ostatnio dobrym sampopoczuciem, bo mi cos zaczyna
    nawalac kregoslup zwlaszcza jak za dlugo siedze. Spacerwowalm dzisiaj i
    jezdzilam na rowerze, ale przy tej pogodzie za dlugo nie mozna
    Z muzyka w ciazy - to wiem z opowiadan mojej siostry, ze kolysanek i innych
    uspokajajacych kawalkow sluchala w ciazy, a potem dziecko tez sie przy nich
    uspokajalo i rozpoznawalo je. Sprawdzila sie zatem u niej muzykoterapia.

    Moj luby uparl sie ostatnio, zeby jego matka, z zawodu kraamverzorgster,
    zaoopiekowala sie mna po porodzie. Przeciez to jest jakas niezdrowa sytuacja,
    zwlaszcza ze chodzi nieraz o bardzo intymne sytuacje. To ja juz wole jakas obca
    kobitke. Tesciowa tez chetnie by sie tu pojawila, no i jak tu teraz uniknac
    niekomfortowej sytacji. Rozumiem ze to babcia, a i syn ma do niej zaufanie, no
    ale to chyba lekka przesada taka zazylosc.
    Nie wiem czy znowu marudze, czy w Holandii tesciowa to nie problem?
    na razie
    j
  • tijgertje 15.02.05, 01:33
    Witaj!
    Krociutko, bo mnie maz pogania:
    poduche kupilam w "Prenatal", zaplacilam za nia cos ok 40 euro, maja tez mniejsze modele, ale tylko z duza dobrze sie spi.
    Co do tesciowej, Wytlumacz, ze nie czulabys sie dobrze z nia w roli kraamverzogster ze wzgledu na badz co badz intymne elementy takiej relacji, ale przyjmij jej pomoc, jako czlonka rodziny. Niech ci pomoze, kiedy kraamverzogster u was nie bedzie, zgraj to moze tez z wizyta mamy? Zawsze mozesz zwalic na roznice kulturalne obu krajow. W moim wypadku dziala niezawodnie w kazdej sytuacji.
    Dobranoc!
  • nesla 15.02.05, 12:35
    Jesli to prawda, ze u ciebie w szpitalu na sile preferuja porody naturalne to
    ci wspolczuje i zycze bardzo szybkiego porodu...
    polecam sklep www.baby-walz.de z dostawa do domu
  • natalya20 22.02.05, 17:49
    do lekarzy w holandii mam podejscie z ogromna rezerwa, po pierwszej wizycie
    wyszlam z rykiem. myslalm ze moze polozna sie troche mna zainteresuje no i
    pewnie gdyby nie to ze to jest znajoma mojego to by wogole miala mnie gleboko
    gdzies i tak za ciekawie nie jest. nie czekam z niecierpliwoscia na wizyte u
    niej, jedyna mila rzecz jestw tym ze poslucham serduszka, zmierzy cisnienie
    zapyta jak sie czuje i na kazda moja dolegliwosc powie to normalne. nie wspomne
    juz o tym jak sie tydzien meczylam z ogromnym bolem brzucha, plecow i pecherza
    i ani siedziec nie moglam ani spac ani nic i co mi poradziala oczywiscie
    paracetamol bo to normalne ze boli(oczywiscie porada tylko przez tele) zreszta
    u lekarza tak samo, po ponad tyg lekarz zlitowal sie i zalecil badanie moczu w
    tym czasie bol ustal w moczu znalazly sie bakterie ale jak mniej boli to nie
    tzreba zadnych tabletek...minelo pare dni pojechalismy na wakcje, na samym
    poczatku bol wrocil ze zwiekszona sila i do tego zaczela bolec nerka,
    paracetamol juz nie pomagal w dodatku go zwracalam i dostawalam okropne napady
    zimna po telefonie do poloznej ktora stwirdzila ze nie ma co wracac bo 2 dni
    wszytko minie bo niby takie wurus panuje ruszylismy w dalsza podroz po 3 dniach
    zadnej poprawy doszla goraczka ponad 40 stopni cale szczescie ze dojechal do
    nas szwagier ktory jest lekarzem(w polsce) i mial przy sobie odpowiednie leki,
    skonczylo sie na antybiotykach, prawie cale wakacje przelezane w lozku a moglam
    tego uniknac gdyby lekarz wczesniej mnie przyjal i przepisal jakies tabletki na
    te cholerne bakterie, nie wiem juz w koncu za co ja place ubezpieczenie, za
    porady przez telefon ktore zawsze koncza sie na paracetamolu tyle to ja moge
    sobie sama doradzic, dodam jeszcze z epo antybiotyku dostalam jakas infekcje
    grzybicza przez ktora moj M troche tez ucierpial lekarz nie doradzil nawet
    zadnej masci tylko powiedzial po antybiotyku to normalne tzreba
    przeczekac....juz nie mam na to sily
  • maxijo 22.02.05, 23:35
    czesc natalya, dziewczyno nie jestes osamotniona, ja tez juz czasem nie mam
    sily, ale przeciez nie zmienisz systemu opieki medycznej w Holandii. Ja sie juz
    przez pare dni czulam psychicznie calkiem dobrze, ale wczoraj znowu mnie dopadl
    dol. Byli u mnie znajomi Holendrzy (Holenderka tez w ciazy, bratnia dusza), ona
    tez nie jest specjalnie zadowoloan w opieki we wlasnym kraju, ale przyjmuje
    holnderskie: "no coz - nic nie mozna zrobic". Poza tym uwaza, ze czeste wizyty
    w szpitalu to wycieczki i jeszcze trzeba szukac parkingu i za niego placic.
    Coz, ja o bezpieczenstwie mojej ciazy nie mysle raczej w tych kategoriach.
    Zaczelismy wczoraj wspolnie szukac jakiegos pret-echa dla mnie i zaczela sie
    znowu dyskusja. Znajomi Holendrzy zaproponowali zmiane poloznej, moze nawet
    lekarza domowego jezeli nie wysle mnie na badania i nie zaradzi cos moim
    nerwom. Moj myszowaty tez sie zdenerwowal i zaczal nawet pisac zazalenie do
    poloznej (z mysla ze kolejna moze byc lepsza). Nigdy nie przypuszczalam, ze
    bede miec tego typu problemy w ciazy!!
    Nie chodzi mi juz nawet o ta "ilosc" badan i usg, ktore sa tu przeprowadzane.
    Ta cala praktyka to fabryka, podejscia indywidualnego do kazdego pacjenta chyba
    nie znaja, nie mowiac o psychologii w zarysie. Jak dotad slyszalam "nie,nie
    trzeba, nie nalezy sie i wszyscy to, wszyscy tamto. Slow pocieszenia i
    uspokojenia kobiety w pierwszej ciazy chyba sie tu nie doczekam. Poza tym
    trudno jest mi nawiazac jakas pozytywna relacje i stworzyc atmosfere zaufania
    jezeli widze polozna co 3 mieisiace po 10 minut (bo u mnie jest ich 3).

    Poki co nic nie bede zmieniac ( nie ma sensu) i wytrzymam jakos jeszcze te 4
    miesiace, chociaz przykro mi, ze tak sie sprawy maja.
    Pociesze Cie - wpadlam przypadkowo na posty dziewczyn z zeszlego roku, ktore
    aktualnie sa szczesliwymi mamami. Mialy bardzo duzo pytan, watpliwosci, obaw i
    nie wygladaly na zadowolonych. Teraz chwala sobie polozne, szpitale, personel
    medyczny itp. Myslalam, ze faktycznie jestem panikara, ale zauwazylam, ze
    prawie kazda musi przejsc przez to wszystko, zeby pozniej spojrzec w przeszlosc
    z innej perspektywy.


    Zycze ci tylko zebys jak najlepiej czula sie w ciazy i nie musiala chodzic po
    lekarzach po paracetamol i w ogole jak najmniej korzystala z ich naturalnych
    porad. Czas szybko zleci, urodzisz, zobaczysz dziecie, a kto bedzie pamietal o
    tych poloznych po porodzie, beda inne wyzwania.
    pozdrawiam
    j
  • nesla 23.02.05, 11:45
    maxijo, ja naprawde doskonale rozumiem co musisz czuc, wszystkie polskie mamy
    przechodzace ciaze w Holandii przechodzily to co ty.. jedne sie przejmuja
    bardziej, a inne machna reka. O ile sie dobrze czujesz fizycznie to badz dobrej
    mysli, na pewno wszystko bedzie dobrze, ale jesli naprawde nie dajesz sobie
    rady psychicznie to moze lepiej dla dziecka zebys wrocila do Polski? Ja uwazam
    ze to przesada, ale moze tobie to pomoze sie uspokoic? Twoj stres bardzo zle
    wplywa na dziecko, nie powinnas sie denerwowac. Mam nadzieje ze przeczytalas
    moj watek zeszloroczny o ciazy w Holandii.
    Pozdrawiam cieplo
    nesla
  • maxijo 23.02.05, 13:47
    czesc, faktycznie trafilam, m.in. i na twoj watek, Nesla. Sporo sie
    dowiedzialas o ciazy w Holandii, mysle ze nowe uczestniczki forum z podobnymi
    problemami powinny bezposrednio zwracac do ciebie po porade :)
    Co do stresu - to kazdy ma chyba gorsze i lepsze dni. Nie wierze, ze w ciazy
    mozna sie kompletnie wyciszyc i o niczym nie myslec. Jestem wybuchowa, akurat
    teraz skupia sie wszystko na ciazy i to chyba nie jest dziwne. Przypominam, ze
    polozna holenderska na moje zale odpowiedziala, ze dziecko nie czuje nastrojow
    matki i zyje we wlasnym swiecie. To kolejny przyklad na ucieczke od zbednych
    tematow.
    Mysle, ze do Polski udalabym sie jakby dzialo sie cos powaznego. Na razie jest
    ok i z wielu powodow nie przewiduje wyjazdu do Polski, chociazby ze wzgledu na
    mieszkanie pod wspolnym dachem z moimi rodzicami, opieke po porodzie, a gdzie
    tatus i pokoj dziecinny? Wprawdzie slyszalam, ze ubezpieczenie holenderskie
    pokryloby koszty porodu w Polsce, nawet bilet lotniczy tatusia, ale nie bede
    teraz tego sprawdzac. Aha, slyszalam jeszcze, ze w Polsce ma byc dlugie i
    upalne lato, a ja mam termin 22 licpa.
    W koncu bede miala polsko-holenderskie baby i tez chce miec rozeznanie jak to
    wszystko wyglada przed i po, wiec poki co staram sie myslec pozytywnie (z
    malymi przerwami, bo takie jest zycie).
    pozdrawiam
    j
  • natalya20 23.02.05, 14:36
    ja tez mam termin na lipiec!! ja stawiam na polowe, bo rozbieznosc w tym co
    mowi lekarz polozna i lekarz ktore robil usg jest na caly miesiac, czyli ktos
    na pewno trafi dobrze...rozmawaialm ostatnio z kolezanka holenderka ktora
    niedawno urodzila drugiego dzidziusia i ona mi poradzila zebym swoja wiedze na
    temat ciazy czerpala z internetu gazet ksiazek, bo jak to ujela u poloznej jak
    sie sama o cos nie zapytam to mi nie powiedza albo zwyczajnie zbyja, nie
    powiedzieli mi o kwasie foliowym, pozniej o jakis dodatkowych witaminach bo
    stale lapie jakas infekcje, nie powiedzieli tez o pani ktora przychodzi po
    porodzie, ze czas najwyzszy to zalatwic(na tym nie bardzo mi zalezy ale moj sie
    uparl ze dobrze bedzie jak ktos doswiadczony da mi jakies wskazowki(i nie
    bedzie to jego mama hahha)), mogla bym wymieniac jeszcze wiele rzeczy ktore
    dowiedzialam sie wcale nie z tad z kad powinnam, a i dodam ze pod naciskiem
    mojego polzna zaproponowala ze mozemy zrobic teraz kolejne usg!!! niemozliwe
    osiagniecie tyle ze zrobie to w polsce bo na pierwszym nic sie nie
    dowiedzialam, znaczy czy wszytko prawidlowo sie rozwija, waga i sprawy ktore
    wydaja mi sie istotne, no ale co tam jestem dobrej mysli nie chce sie
    denerwowac dzidzius strasznie kopie, serduszko wali mu jak oszalale i nie
    pozostaje mi nic innego jak spokojnie na niego czekac

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka