Dodaj do ulubionych

Jak zyc oszczedniej-porady i wnioski.

01.01.06, 17:41

-- A wiec pod ispiracja watku :Ile kto zarabia oraz jednego z tam tez
podanego linku do innego watku , postanowilam napisac jak ja zyje czasem
oszczednie.
Zakupy w Dirk i Voomar.
Mieso w sklepie miesnym ale nie tych typowych slager ale znalazlam w
Amsterdamie 2 sklepy gdzie mozna kupic mieso po niskich cenach
Jeden jest na Kinkerstraat przy rynku(tramwaj7,17)KEMAVLEES, a drugi na Bos
en Lommerweg(tramwaj 7,14; bus 15,18)nazwe podam przy innej okazji bo
zapomnialam.
Ten kolo rynku jest samoobslugowy i maja doslownie wszystko, od swinskich
ogonow i uszek po kopytka, golonki, ozorki . No coz to tak zeby wam dac
obraz , ze maja wszystko.Oczywiscie drob i wolowinke i inne. Nawet wedzone
rzeberka (pycha w grochowce,do ktorej groch ja nabywam w tureckim
warzywniaku).
Tez drugi juz jest ubozszy w asortyment, ale za to tanszy troszke.
Np. za 3 kg udek z kurczaka placilam 5E , za kilo rzeberek(paski takie) 5
euro a za takie wieksze rzeberka (grugsza kosc i dluzsza) 5e za 3 kg.
Kurczaki sa po 2,5 za kilo wiec nawet porownujac z najtanszym supermarketem
i tak jest taniej.
Zakupy robie raz na miesiac i zamrazam .
Co do Turackich sklepow to u mojego kupuje 30 jaj za 1,95E. Ma on tez do
nabycia fasolke biala duza , groch zolty, wegette(5,5E za 1 kg),kasze
jeczmienna i manne.
Chyba zjechalam z tematu ale mysle , ze moze komus tez sie przyda.
Acha i proszek do prania maz kupil(Omo) 10kg za 20e(czyli 2 euro za kilo)
Idac na zakupy robie liste rzeczy naprawde potrzebnych i staram sie nie
kupowac zbednych rzeczy(z mezem jak ide to sie nie udaje).
Przy kierowaniu sie wyborem sprawdzam ceny ale te za kilo. Ale nie kupuje
tez produktow ktorych nie znam , bo niby wyglada ladnie a w srodku inaczej(
tunczyk wydal mi sie ladny ale okazalo sie ze w srodku sa skrawki a nie jak
na obrazku kawalek).
Na dziecku nie oszczedzam zbyt duzo, bo nie ma jak. Pieluszki kupuje w
Kruidvat, chusteczki Zwitsal(ale tylko jak sa 6 sztuk za jakies 11 euro ) czy
tez Natusan. Jak nie maja promocji to kupuje Kruidvat.
Na jedzeniu tez sie nie da , chyba , ze wlasne posilki by do tego wlaczyc .
Kupowalam obiadki i czasem kupuje ale tylko dla wyprobowania czy malemu
smakuja. Jak smakuja sprawdzam sklad i robie sama kilka sloiczkow i zamrazam.
Owoce tez nie ze sloiczkow .
I to narazie tyle , bo mi dziecie sie zbudzilo . Jak macie jakies pytania czy
wnioski czy wlasne pomysly udzielajcie sie do woli.

Jeszcze wam i waszym rodzinom zycze szczesliwego nowego roku i oby byl lepszy
od tych gorszych. Pozdrowienia i pa, pa

Najnowsze fotki Gabriela
Gabriel ma...
-- www.polskieserce.pl/
Edytor zaawansowany
  • nesla 02.01.06, 15:33
    jestes niesamowita, dla mnie to czarna magia, chyba jednak wole isc do AH i
    przeplacac.. i mam nadzieje, ze w tym roku nie bede zmuszona zmieniac nawykow :-
    )
  • blue_ice1 03.01.06, 10:10
    A ja czesto zakupy robie w Lidlu po prostu- nie mamy w naszej miejscowosci
    takiej mozliwosci wyboru miejsc na dokonywanie zakupow. Moglabym -co prawda-
    jezdzic gdzies dalej- ale to mija sie z celem (koszta paliwa) ,wiec lepiej
    czasem kupic cos drozszego nieco lub w Plus-markt albo Edah....
  • agagaby 03.01.06, 21:34

    -- Wiesz dla mnie to nie jest bo Turka mam doslownie 2 minuty od domu ,Voomar,
    Dirk i Albert 5 minut i miesny tez 7 minut , zaraz kolo tychze supermarketow.
    Wieksze zakupy robimy z mezem(mieso, napoje i warzywka, pieluchy) raz w
    tygodniu. W sumie zabiera nam to godzinke( ale jakby sie spieszyc to i mozna
    szybciej).
    Ale akurat mam wszystko pod nosem.
    Albert jest fajny , tez tam kupowalismy kiedys ale te pieniadze robia swoje.
    Choc przyzanam , ze od czasu do czasu sie tam wyrwiemy choc zeby odpoczac od
    Turczynek i ich groooomady dzieci popuchajacych wszystkich, najerzdzajacych na
    piety.
    Ale i tak kupujemy tam tylko to co w innych nie maja i co jest naprawde
    potzrebne.
    pa, pa

    Najnowsze fotki Gabriela
    Gabriel ma...
    -- www.polskieserce.pl/
  • mona812 03.01.06, 11:19
    Otworzylam taki watek na innym forum ale poniewaz jest to forum zamkniete i nie
    wszyscy tam zagladaja wkleje watek tutaj gdyz mysle ze jest zwiazany z tematem .

    W Swieta mialam okazje goscic pare , dziewczyna polka facet tubylec .Dobrze
    im ze soba i chcieliby byc razem ale ... no wlasnie facet rozwodnik placi
    alimenty na trojke dzieci plus ex zona ,po oplaceniu rachunkow ktore zaplacic
    trzeba zostaje mu okolo 400 euro na tzw zycie , Mariola boi sie ze im
    poprostu nie wystarczy pieniedzy aby przezyc ,stwierdzilam iz z odrobina
    wyobrazni oraz checi za 200 nooo maxymalnie 250 euro sa w stanie przetrwac
    przez kilka m-cy , na pewno nie bedzie to latwe ale mozliwe.Nie chcac byc
    osoba goloslowna postanowilam sama sprobowac przez trzy miesiace lacznie z
    chemia wydawac max 250 euro na nas dwoje ( synka i psa bede liczyla
    oddzielnie )Oboje zainteresowani oraz moj myszowaty sa pewni ze jest to
    niewykonalne .Jakie jest wasze zdanie ? Uda mi sie , a moze z motyka na
    slonce ?
    Temat potraktowalam powaznie i chce zaczac od soboty


    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • sandraa1 03.01.06, 11:35
    ja powiem tak wydaje na nas troje. Dzieciak 7 lat 230 do 250 na miesiac na
    zarcie i chemie. To wcale nie jest malo a w zupelnosci wystarczy. I ja tak
    sobie wydaje juz caly rok albo i wiecej. I niczego mi nie brakuje.
  • mona812 03.01.06, 11:42
    Bardzo chetnie skozystam z Twoich rad co i gdzie kupujesz :))

    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • beba3 03.01.06, 15:57
    Mona!
    Mysle, ze moze Ci sie udac. Pytanie tylko co Ty lubisz jesc a co oni? Jakiej Ty
    chemii uzywasz a jaka oni?
    Liczac, ze 250 wydasz na jedzenie i chemie to zostaje Ci 150 na cele inne niz
    wyzej wymienione i rachunki:
    ciuchy,
    zakupy do domu,
    meble itp,
    przyjemnosci, rozrywki,
    fundusz wakacyjny,
    pieniadze na leki ktorych nie zwroci ubezpieczalnia, moze nowe okulary,
    dentyste itp.
    fryzjer, kosmetyczka
    Ciezko jest przewidziec wszystko. A jak sie ma dzieci to mozna sie zupelnie
    niespodziewanie splukac....
    Jezeli dom/mieszkanie maja urzadzony, ubrani sa od stop do glow i nie planuja
    nowych zakupow, wakacje spedzaja np w domu czy tez nie maja wiekszych
    (kosztowniejszych) wymagan, do kina, na koncerty, do kawiarni nie chodza,
    Mariola nie musi podcinac wlosow co miesiac, farbowac ich, biegac do
    kosmetyczki itp, nie maja drogiego hobby i jeszcze jest to tylko tych kilka
    miesiecy... To czemu nie, moze sie udac.
    Czy kolezanka uzywa drogich perfum i z ktorych pieniedzy beda kupowane? Z tych
    na jedzenie i chemie czy z tych pozostalych?
    Wszystko zalezy od tego co dla Ciebie oznacza minimum, gdzie Ty wyznaczysz
    granice. Co jest tym bez czego nie mozewsz sie obejsc a co czyms ekstra.
    Mona!
    Tobie ten eksperyment unaoczni ile dokladnie wydajesz i na co i spowoduje, ze
    moze przewartosciujesz swoje potrzeby. Nie wiem czy sie powiedzie ale mam
    nadzieje, ze na tym nie ucierpisz.
    Mysle, ze to Twoi znajomi powinni raczej usiasc z olowkiem w reku, kartka,
    paragonami i wyciagami z banku i podliczyc sobie ile na co wydaja i z czego
    moga zrezygnowac.
    Spotkalam juz ludzi korzy maja pelne kieszenie kasy i twierdza, ze jakos im sie
    tam zyje, ale ciagle wielu rzeczy brak albo, ze na jedzenie i wakacje im
    wystarcza a standard zycia maja baaardzo wysoki.
    Spotkalam tez takich co to chodza w jednych spodniach i polatanym swetrze i
    twierdza, ze na wszystko im wystarcza i ze Pana Boga za nogi zlapali.
    Jak Twoi znajomi zmieszcza sie z tym budzecie i beda szczesliwi to nic dodac,
    nic ujac. :-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • mona812 03.01.06, 17:46
    Traktuje to troche jak wyzwanie poniewaz do tej pory wydawalam jakies dwa razy
    tyle :))
    Ja lubie jesc w miare zdrowo i smacznie moj maz smacznie i duzo :))i chce tak
    nadal gotowac .Obie z Mariola postanowilysmy ze bedziemy jezdzily na zakupy
    razem i bedziemy kupowaly to samo ( przy okazji pokaze jej gdzie jest jaki
    sklep bo ona dopiero od kilku tygodni tutaj )nasi mezczyzni sie smieja ze od
    soboty jeden bedzie wiedzial co drugi jje na obiad ;))
    Ani my ani oni nie pala , to samo z alkocholem ,nie planuja tez wymieniac mebli
    ani ubran ,Mariola przez te trzy miesiace postanowila uzywac tylko podstawowych
    kosmetykow typu tonik ,krem i tusz do rzes hi hi mysle ze wciagnelo ja to nie
    mniej niz mnie .
    Biore pod uwage iz nam sie poprostu nie uda ale jestem dobrej mysli .
    W miare mozliwosci postaram sie pisac co tydzien co kupilysmy , gdzie i za
    ile , kto wie moze kiedys komus sie przyda :))

    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • mona812 09.01.06, 17:11
    W tym tygodniu byly to sklepy ktore sa blisko siebie a takze nie daleko miejsca
    gdzie mieszkam a w przyszlym tyg. planujemy jechac do Belgii ( jakies 5 km od
    nas )poniewaz tam znajduje sie kilka innych tanszych sklepow a przy okazji
    myszowaty zatankuje taniej o jakies 10 centow za litr ha ha chyba wpadam w
    paranoje oszczedzania ;))
    Zdaje sobie takze sprawe z tego ze wciaz mam produkty sprzed czasu oszczedzania
    ale dlatego tez postanowilam probowac przez trzy m-ce w takim czasie wszystkie
    hmmm oszczednosci mi sie skoncza .
    Przyznam sie tak po cichutku iz bardzo sie ciesze ze to tylko takie wyzwanie a
    nie potrzeba z mojej strony gdyz dobrze jest miec ta swiadomosc iz w kazdej
    chwili moge siegnac po pieniadze odlozone w drugim w portfelu .
    Dodam iz pierwszy raz wypralam w plynie z aldi , ciuchy sa czyste chociaz plyn
    kosztowal trzy razy taniej niz ten ktorego uzywalam do tej pory , jako ze
    uzywam i bede uzywala tego samego plynu do plukania nie wiem jak pranie
    pachnialoby bez .
    Reczniki piore w proszku ktory zamierzam kupic w lidl , za tydzien napisze
    efekty :))


    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • mona812 03.01.06, 17:56
    Jako ze wlasnie zaczelam robic liste zakupow mam malutka prosbe :))
    Wszystkie ktore kupujecie produkty w tanszych sklepach bardzo prosze o
    podzielenie sie wiadomosciami w jakim sklepie oraz co jest dobre , oszczedzi mi
    to mase nieporozumien ;))
    Obiecuje w najblizszym czasie odwdzieczyc sie tym samym .
    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • beba3 03.01.06, 19:30
    Wlasciwie to zauwazylam, ze kazdy pisze: zobacz jak ja oszczedzam - kupuje tu i
    tu. Jedynie zgodni jestesmy, ze AH jest drogi.
    Mysle, ze to zalezy od produktow, no i promocji.
    Ja pod nosem mam Sandersa i Aldi. W Sandersie jest chyba najtanszy papier
    toaletowy bo mniej niz 2 euro (chyba 1,88? moze sie zmienilo). Tanszy niz w
    Aldi a mowie o 12 rolkach. Tam tez czasami kupuje mieso i jestem zdowolona z
    cen, szczegolnie promocji. Odkrylam tez mrozone placki ziemniaczane.
    W Aldi jestem w stanie zrobic podstawowe zakupy: (tak jak wchodze i nie patrze
    na ceny co czasmi jest zludne): soki rozcieczalne dla dzieci w butelko -
    puszkach, sok pomaranczowy, sok jablkowy (dla slubnego za kwasny dla mnie ok),
    warzywa: czesto papryka trojpak, jesli ladna to fasolka, cebula, ziemniaki,
    mandarynki, jablka, pomarancze.
    Nalesniki do podgrzania na patelni, tania 'oliwa' z oliwek ale tylko do
    smazenia, salatka z krabow (o niebo lepsza niz w Lidlu), wedliny: szyneczka
    wedzona, szynka z kurczaka i indyka, male kabanosiki, mlko UHT na zapas, mleko
    swieze na biezace spozycie, cukier, dwa razy trafilam na zwilgotniala make i
    juz nie kupuje, sol jak dla mnie za gruba, chetnie kilo sera, czasmi kawalatek
    sera starego, koniecznie dwa opakowania Chedara dla dzieci, jak sie odchudzalam
    kupowalam ser o obnizonej wartosci tluszczu. Bardzo mi i mezowi smakowal, jak
    na taki produkt. Jest drozszy ale tanszy niz w innych sklepach.
    Jajka wydaja mi sie jakies dziwne, czesto maja biale skorupki i ich nie kupuje.
    Bardzo lubimy mrozone paluszki rybne i czasmi kupuje rybke w 4 kawalkach bez
    paniery, lumpie, pizze czasmi dla odmiany (nic szczegolnego). Bywa ze i lody.
    Vla waniliowe, deserki z bita smietana, jogo plus musli, platki - koleczki,
    chysteczki higieniczne - klucze, ciasteczka czasami itp itd
    Mozna tam zrobic wg mnie dobre podstawowe zakupy. Produkty trzeba samemu
    posmakowac i zastanowic sie czy warto.
    Ja czesto wpadam tylko po chedar, kg sera, gotowe nalesniki, szyneczke wedzona
    i salatke z krabow. Reszte moge kupic gdzie indziej w miare zblizonej cenie.
    Moim odkryciem juz jakis czas temu jest Nettorama:
    Mleko, vla, jogo do jedzenia, picia, jajaka, ser typu parmezan, mozarella,
    warzywa i owoce najczesciej dobrej jakosci po umiarkowanych i tanszych cenach
    niz np Sanders, C 1000, i wybor ktory mnie zadowala, zawsze sa kielki, czesto
    seler w korzeniu, ktores jablka w promocji itp
    Kielbaski podsuszane 4 szt za 5 euro bez cencika. Parowki Unxu, ciastka dla
    dzieci: 'literki' i pakowane w male paczuszki, kawa Nesca, zadowalajacy wybor
    herbat, sol, cukier, maka, sliwki suszone, ew orzeszki piniowe, przyprawy,
    Nie za czesto ser na kg - zjadamy go sporo i tu widze roznice w cenie. Mieso
    jak nie wybieram sie gdzies indziej lub jak jest promocja. Bez wiekszego
    entuzjazmu.
    Bagietki u nas sa paskudne ale chleby i bulki ok, Pizze te same co gdzie
    indziej ale raczej w promocji, kolki ziemniaczane (fryty), Dr Pepper, sok
    jabklowy, pomaranczowy, Spa, slodycze od chipsow, paluszkow, po ciacha,
    czekolady, rodzynki, po dropy, worki do smieci, plyn do naczyn, pianke od
    golenia, zel pod prysznic, deo, paste do zebow - maly wybor ale nie trzeba
    biegac do drogerii co chwile a ceny czasmi okazuja sie nizsze.
    W C 1000 lubie przejsc sie po alejce promocyjnej i czesto jest "3 szt za cene
    2" itp oraz kupuje tam miesko, szczoteczki do zebow dla dzieci, paste, mix
    mrozony do woka, bardziej egzotyczne przyprawy, tani ser w plastrach, swietne
    pieczywo z wlasnej piekarni.
    Wlasciwie to wszystko to co potrzebuje do jedzenia kupuje w tych sklepach i w
    porownaniu z innymi nam mniejsze rachunki a z produktow jestem zadowolona...
    Maz zezwala mi wejsc do dwoch w weekend a w ciagu tygodnia do jednego. Jasli ma
    ochote na cos charakterystycznego to jest bardziej ustepliwy.
    Ostatnie zakupy przed Swietami robilam w kilku sklepach, zarowna spozywczych,
    jak i z zabawkami, drogeryjnymi itp. Wszyscy bylismy padnieci, kupilam to co
    zamierzalam, w tym czesc to prezenty, widzialam, ze zaoszczedzilam kilka euro
    ale stwierdzilam, ze gdybym nie musiala to bym sobie odpuscila. Nie jest to
    tego warte. Zdaowala mnie w pelni Nettorama i od czasu do czasu Aldi.
    Gorzej, ze paste do zebow _musze_ jechac do C 1000, no i wtedy, 'przy
    okazji'... Tak na chwile...
    Sie rozpisalam ale czekaja mnie wlasnie gigantyczne zakupy po przyjazdowe i az
    sie boje!
    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • go.ga 03.01.06, 20:17
    Mona:

    Mam kilka sparwdzonych produktow, ktore kupuje z Aldim. Sa to:
    -papier toaletowy
    -czerwone wino (australijskie o nazwie "Southern Creek")
    -oliwe z oliwek
    -tani odpowiednik red bulla, nazwy nie pamietam. Nie smakuje mi, podobnie jak
    nie smakuje mi red bull, oba sa syfiaste, ale kofeina jest i dziala
    -smakuje mi mleko poltluste z aldiego, niektore jogurty
    -maja fajna ciabatte (nalezy ja w domu dalej do piekarniku "wykonczyc")
    -wisnie w czekoladzie, czekolada bakaliowa
    -losos, wegorz - wedzone
    -maja tez filety z lososia w ronych sosach, fajne na blyskawiczny obiad, kilka
    minut w mikrofali
    -i tez do mikrofali, warzywa do gotowania na parze 3 (rodzaje)
    -plyn do prania Una
    -moj M. lubi jakis tam sok

    W Aldim robie zakupy hurtowo, co jakis czas. Nie jest to sklep do codziennych
    zakupow, bo jednak za mala oferta. Chociaz coraz lepsza.

    Dalej o zakupach, juz niekoniecznie tanich.

    Kupuje duzo na rynku, choc nie ze wzgledu na oszczednosc, tylko dlatego, ze
    lubie gotowac i dobrze zjesc. Tansze na pewno sa jajka, kupuje zawsze
    najwieksze (rozmiar XXL) "vrije uitloopeiren". Owoce, warzywa chyba tansze niz
    w supermarkecie, na pewno lepsze i wiekszy wybor. Ser za to jest drozszy, ale
    bez porownania lepszy. Ostanio nie mielismy czasu na rynek i kupilismy w
    supermarkecie, czuc roznice.


    Z supermarketow Edach, dlatego, ze mam najblizej. AH uchodzil zawsze za
    najdrozszy, ale ostanio ponoc obnizyl ceny i juz nie ma takich roznic. Jesli u
    kogos jest JUMBO w poblizu, to polecam. Ja tam mam za daleko, ale jest to chyba
    najtanszy z supermarketow a maja bardzo duzy wybor (porownywalny z AH).

    Od jakiegos czasu ucze sie jednej rzeczy. A mianowicie, staram sie tak wymyslac
    posilki, aby jak najmniej rzeczy sie zmarnowalo. Pomaga zamrazalnik. Jest
    lepiej, ale i tak co jakis czas musze cos z lodowki wyrzucic, bo sie
    przeterminowalo. Nie wiem, czy w skali roku to duza oszczednosc, ale po prostu
    czuje wyrzuty sumienia, jak wyrzucam jedzenie.

    Co jaki czas robie zakupy w Action. Glownie chemie, szampony, zele pod
    prysznic.
  • go.ga 03.01.06, 20:28
    A jak mam wiecej czasu, to lubie kupowac rzeczy w osobnych, malych sklepikach.
    Uwielbiam je. Chleb u piekarza, herbate na wage w herbaciarni, miesko u
    rzeznika. Ale to nie na ten watek, to przeciez watek o oszczedzaniu. Jak kiedys
    ktos zalozy watek, w jakis sposob sobie ubarwiacie zycie, to moze opisze moje
    rytualy zakupowo-jedzeniowe ;-)
  • kasia157 03.01.06, 21:18
    No to u mnie o zadnych oszczednosciach nie moze byc mowy. Moj chodzi na zakupy
    zawsze w sobote i poprzynosi takich bzdet, ze pewnie 1/3 trzeba pod koniec
    tygodnai wyrzucic. On zawsze gotuje w weekendy i nakupuje tyle tych produktow a
    nastepnie "cos" nam wyskoczy, zamowimy pizze, a produkty sie zmarnuja. Ja kupuje
    zawsze w tygodniu to co mnie jest potrzebne do gotowania w ciagu tygodnia.
    Poniewaz najblizej mam AH to wszystko tam kupuje i nawet nie wiedzialam, ze to
    taka roznica w porownaniu z innymi sklepami.
    Niestety nie moge przekonac mojego, zeby zaniechal tych sobotnich zakupow bo on
    to chyba "uwielbia":)
  • tijgertje 04.01.06, 10:58
    Kasiu, czyzbys o moim pisala? :-)))))))
  • agagaby 03.01.06, 21:13

    -- No w sumie macie racje , ze nieraz jak sie mieszka w malej miescinie to nie
    ma wyoboru.
    Piszac tez watek nie pomyslama o tym ze jest to forum o Holandii a nie
    Amsteradmie.
    No ale moze jest tu ktos z Amsterdamu lub ma znajomych lub jest przejazdem i
    ma czas na zakupy.
    Czytalam tez , ze ktos kupuje polprodukty. Czy chodzi o np.: pokrojona
    cebule , mieszanke warzywna ?
    Bo jesli tak to tez mozna z nich zrezygnowac.
    Znalezc godzinke , pokroic w kostke (cebulke) , wlozyc w pojemniczek i do
    lodowki(do 5dni). Warzywka (marchew , brokuly,
    brukselke,fasolke,seler,kapuste,papryke) mozna pokroic na mrozonke i zamrozic,
    na ewentualny dodatek do miesaczy ryby i ziemniakow czy czegos tam co jecie.
    Ja mam czas wiec tak nei robie ale jak pojde do pracy(a zbliza sie owy moment)
    to chyba tez tak zrobie.
    W sobote narobie mielonych ,gulaszu w wiekszych ilosciach i zamroze popakowane
    w porcje.
    Zupki i obiadki dla dziecka juz teraz tak robie . Oczywiscie mam kilka
    rodzajow w zamrazalniku.
    No i jak gotujr dla nas warzywka to tez wcina.
    No i to raczej dla tych co maja zamrazalnik.
    To na razie tyle .
    pa. pa

    Najnowsze fotki Gabriela
    Gabriel ma...
    -- www.polskieserce.pl/
  • a.polonia 03.01.06, 23:59
    O kurcze, gdybym miala w ten sposob podchodzic do jedzenia/oszczedzania, to bym
    chyba nic nie robila tylko caly weekend spedzala na zakupach spozywczych (a
    nienawidze tego) oraz gotowaniu. Takie "oszczedzanie" to zdecydowanie nie dla
    mnie. Zakupy wieksze robimy w Aldi lub Lidlu, reszte dokupuje w AH lub Coop (bo
    mam najblizej).
    Nie zawsze wychodzi to planowanie tygodnia, bo zbyt czesto zdarza sie
    wyrzucanie zarcia, ktore sie psuje (podobnie jak go.ga nie cierpie tego i mam
    wyrzuty sumienia :(). Jesli chodzi o warzywa, to staramy sie jesc swieze,
    zamrazam tylko wtedy, kiedy naprawde nie ma innego wyjscia.
  • beba3 04.01.06, 01:39
    Ja tez staram sie robic zakupy raz w tygodniu. Nawet lubie choc czasmi sie
    wacham nad odpowiedzia na to pytanie...;-)
    Caly bajer polega wlasnie na tym aby minimum czasu spedzic na zakupach a
    zaopatrzyc sie dobrze i po niskich cenach. Ja jestem pikus. Jak widze co wnosza
    moi sasiedzi z samochodu do domu to czesto siebie sama pytam czemu my tak nie
    gospodarujemy? Ziemniaki, chleb, dzem, chipsy, malo miesa, sporo lodow i
    chipsow. Malo roboty a czlek glodny nie chodzi i zyje. ;-D
    Zupelnie nie rozumiem na co ja wydaje kaske. Mam wrazenie, ze kazda bym
    przejadla. ;-(
    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • go.ga 04.01.06, 12:29
    >Ziemniaki, chleb, dzem, chipsy, malo miesa, sporo lodow i
    > chipsow

    A piwo? W dzielnicy, gdzie poprzednio mieszkalam, tez sasiedzi tak jedli.
    Oprocz tego co wymienilas kupowali jeszcze piwo. A zakupy przywozili do
    domu "pozyczonym" ze sklepu wozkiem :-)
  • beba3 04.01.06, 15:10
    Zapomnialam! Dzieki Go.ga! ;-D Piwo tez! Duuuzo!
    Tylko, ze wlasnie Ci moi sasiedzi maja telewizor plazmowy, przed Swietami
    zalozyli sobie taaaki duuuzy nowy talerz satelitarny a samochod tez wymienili
    na lepszy, ten sam typ co my teraz ale kilka miesiecy wczesniej.
    Tak sobie czasmi mysle czy tem moj doktorek tak malo zarabia, czy my przejadmy
    cale pieniadze? Moze lepiej przepijac tylko ich czesc (piwo jest tanie) i zyc
    sobie na rauszu i luzie a nie martwic sie, czy dziecko zjadlo odpowiednia ilosc
    warzyw na obiad?
    Powinnam sobie zamiast syropkow walnac cos mocniejszego!
    Moze to wplynie pozytywnie na moja odpornosc? ;-D

    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • beba3 05.01.06, 02:49
    Stworzylam dzisiaj liste zakupow dla meza do Aldiego i do Nettoramy. Wyslalam
    ja mailem i mialam dostawe do domku. Fajnie! Spodobalo mi sie!
    Ciekawa jestem czy zachowal paragony, jesli tak to podziele sie wiedza cenowa.
    Czy mozna sie przylaczyc do oszczdnosciowego eksperymentu?
    Planuje dowiedziec sie w koncu ile wydaje na zarcie i na podstawowa chemie i
    troche okroic ta sume. Zaczelam juz od tych zakupow. Lista produktow byla
    podstawowa.
    No zobaczymy! :-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • mona812 05.01.06, 10:30
    No jasne, choc do nas :))
    Ja tez chetnie sie pozniej podziele spostrzezeniami moj kochany na razie kreci
    glowa a ja mysle ze gra warta swieczki ot chocby zobaczyc ile dokladnie i na co
    sie w ciagu miesiaca wydaje .
    W miare mozliwosci czasowych chetnie bede sie dzielila dokladnymi informacjami.
    Na poczatek wklejam pomocny link he he .
    www.actie.nl/
    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • go.ga 05.01.06, 11:39
    Beba3, to wszystko jest kwestia priorytetow. Dla niektorych kwestia honoru jest
    miec najnowszy model telewizora na calej ulicy! Ci sami ludzie nie moga pojac,
    ze ktos iiny moze wydawac pieniadze na ksiazki, wakacje itd.

    > Powinnam sobie zamiast syropkow walnac cos mocniejszego!
    > Moze to wplynie pozytywnie na moja odpornosc? ;-D

    Nie chce Cie demoralizowac, ale na moj gust mozesz sobie spokojnie "walnac" cos
    mocniejszego :-)
  • nesla 05.01.06, 12:14
    beba, jestes the best, padlam ze smiechu :)
    goga ma racje z priorytetami, podpisuje sie
  • agagaby 05.01.06, 12:54

    -- Wiesz ja mam sklepy niedaleko i sa blisko siebie. Tygodniowo na zakupy
    schodzi mi sie lacznie z dojsciem do nich tak z godzinke.Ja tez nie lubie
    zakupow , ale trzeba.
    A jakbym miala wieksze zarobki to i moze bym tak do tego nie przykladala wagi.
    Oszczedzania czy tez zycia z mala suma pieniedzy trzeba sie nauczyc. Ja tez
    kiedys chodzilam do AH ale obecnie jest on zdecydowanie za drogi.
    pozdrowienia , pa, pa

    Najnowsze fotki Gabriela
    Gabriel ma...
    -- www.polskieserce.pl/
  • beba3 05.01.06, 14:03
    Tak, ksiazki sa drogie w Holandii i chyba zwyczajowo sie ich nie kupuje a
    wypozycza. Nie sadze, co prwda, aby wielu moich sasidow to robilo...
    My nie mamy az tak duzo tego 'badziewia' ale w Polsce kupujemy zawsze zapasik i
    lubimy prezeny ksiazkowe. :-)
    Trzeba bedzie to po trochu zwozic do Polski. Jeszcze wczesniej tego pilnowalam
    ale teraz to juz i bez knig autko peka w szwach!
    A cos mocniejszego to sobie naprawde walne ale jak juz wstane na nogi i wtedy
    znowu upadne ale przynajmniej z usmiechem na ustach! ;-)

    Aga!
    Nam operacje zakupowa zjmuje i do trzech godzin tygodniowo na dwa sklepy. Jesli
    jeszcze musze dokupic pieczywo itp (a musze) to polgodzinki to jest na bank...
    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • bibi1 05.01.06, 16:55
    beba,o ile wiem to Holendrzy wszystko kupuja na kredyt,
    poza jedzeniem oczywiscie,
    wiec byc moze to tylko pozory,ze oni maja wiecej
    (to odnosnie twoich sasiadow)

    ja mam znajomych,ktorzy wypozyczaja obrazy
    i co miesiac maja na scianach cos innego,
    oczywiscie same znane dziela sztuki,
    ale z domu ruszaja sie tylko na zakupy,zero wakacji.

  • a.polonia 05.01.06, 19:29
    Dziewczyny, niezle jestescie z ta znajomoscia zakupowych (i nie tylko) rytualow
    swoich sasiadow. Przyznam, ze nie mam pojecia co jedza moi sasiedzi ;-), a
    takze jakie maja telewizory ;-), moze to dlatego, ze mieszkamy tu dopiero od
    kilku miesiecy? W kazdym razie wiem, ze jedna sasiadeczka ma jedna sciane w
    kolorze bordo, a druga pomaranczowa, bo to widac przez okno :P
    --
    kapusniak sie przejadl, przejdzmy na barszczyk
  • beba3 07.01.06, 15:04
    Pola!
    Mi to obojetne jaki kto ma TV ale jak sasiedzi z przeciwka kupili sobie do
    sypialni na gorze domu plazme, to zaczeli oglada TV do pozna przy zupelnie
    odslonietych zaslonach. Tak nowy nawyk! :-P
    A jak Ci obok (od ogromnego talerza) sobie kupili (jakos wktotce, zreszta) to
    zaluzje i kotary mieli przez dluzszy czas odsloniete... :-D
    Nie omieszkali zrszta wystawic kartonu (w calosci) na ulice w dzien wywozu
    makulatury. Nie zostal zabrany bo nie byl pociety ale wcale sie tym nie
    zmartwili i rozprawili sie z nim na srodku ulicy... ;-) Zaniesli go potem w
    czastakach na druga ulice, goniac smieciarke...
    Moze sie czepiam ale to wszystko jakies takie malo dyskretne mi sie wydaje...
    :-D
    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • agagaby 07.01.06, 17:46

    -- Typowe holenderski:). Moja sasiadka tez trzymala pudla od dvd na klatce
    dopuki tego naszego nie zobaczyla, niby ta sama marka ale troche lepsze i
    wiecej funkcji.
    pa,pa
    Najnowsze fotki Gabriela
    Gabriel ma...
    -- www.polskieserce.pl/
  • jolavo 07.01.06, 13:41
    Teraz, gdy rzad zacznie obcinac wszystkie dodatki,mowiac ze ekonomia sie
    rozwija ( i trzepiac nas po kieszeni) trzeba zaczac myslec na czym mozna
    zaoszczedzic. Pierwsza regula w biznesie (meza) jest ograniczenie odpadkow
    (waiste) czyli marnotrawienia. POd tym sie podpisuje, bo sama widze, ze 15 %
    jedzenia sie wyrzuca. Trzeba wiec znac swoja rodzinke i nie przesadzac z
    zakupami. Ja kupuje w kazdym sklepie jak ma oferte (soki, pieluchy, szampony
    itd). Jest tez u nas sklep ktory sprzedaje partie towaru, ktorych sklepy
    niewykupily (czyli tzw resztki) ale chodzi o szampony, kremy, dezodoranty,
    dzwonki do roweru itd oprocz spozywczych. Roznica w cenie 40%. Na rynku kupuje
    warzywa, owoce, chleb, sery (roznica w cenie min 20%). Jakosc serow jest
    oczywiscie o niebo lepsza niz w supermarkecie!
    Puszkowane dobra kupuje w Aldim. Jesli ktos ma dostep do karty Macro poprzez
    prace to tez jest to duza roznica.
    Ostatnio bawie sie tez w kupowanie i sprzedawanie potrzebnych mi rzeczy dla
    dzieci na internecie- krzeselko, lozeczko, wozek itd (MARKTPLAATS). Dzieku temu
    kupilam lozeczko piekne drewniane za 30 euro (takie same za pierwszym razem za
    80 euro!), wozek tandem (w super dobrym stanie z oslona przeciwdeszczowa,
    kobialka na bobasa) za 100 euro, podczas gdy nowy kosztuje 170 euro. No i
    sprzedam go za min. 100 euro a nawet licze na zysk. (ale ze mnie Holenderka!)

    A teraz powiem wam na czym zaoszczedzam najwiecej: albowiem na jedzeniu nie
    zaoszczedzi sie tyle ile na gazie, pradzie i wodzie. Sama zauwazylam roznice,
    przez zwykly przypadek, gdy w pierwszej ciazy bylo mi ciagle goraco, a
    zwlaszcza w nocy. Wiec zakrecilam kaloryfery w sypialni calkowicie (dzien i
    noc) a reszta mieszkania byla ogrzewana tylko wtedy kiedy bylismy w domu.
    Roznica byla 80 euro miesiecznie (mieszkanie w bloku, wiec ze wszystkich stron
    i tak grzeja Cie sasiedzi ;)
    GAZ jest najdrozszym skladnikiem rachunku!!!!Naprawde regulujac temp mozna
    niezle zaoszczedzic. Takze madrze gotujac - na dwa dni, lub dania zlozone
    (potrawa na dwoch palnikach).
    Natomiast w nowym domu zalozylam podwojna taryfe (wieczorem 23.00-7.00 i w
    weekend jest taniej i wtedy robie pranie, suszenie, wlaczam zmywarke. Tylko te
    trzy aparaty puszczone w obrot zuzywaja wiecej niz ja zuzywam w ciagu dnia na
    reszte spraw (ogrzewanie, swiatlo itp).
    A jesli sie ma swoj dom i wiesz, ze tam jeszcze troche pomieszkasz warto
    zainwestowac w podwojne oszklenie, nowy model kotla (combi) - wtedy zuzycie
    energii moze byc 30% mniejsze, a gdy sie sprzedaje dom ta inwestycja i tak sie
    zwraca. Na takie ulepszenia byc moze mozna dostac pozyczke na hipoteke (ale nie
    jestem pewna).
    ciekawa waszych porad
    Jolavo
  • jolavo 07.01.06, 13:45
    ach, zapomnialam dodac, ze meza nigdy nie wysylam na zakupy, bo chyba
    dostalabym zawalu serca. Nawet jak go wysle z lista to wymysla sobie prawo do
    wlasnej interpretacji. To samo jesli chodzi o zakupy wiekszych rzeczy - wlasnie
    sie zepsula mikrofalowka i lodowka idzie niedlugo na emeryture. Musze sie
    naprawde sprezyc, zeby maz nie pojechal do pierwszego lepszego sklepu ( w
    ramach pomocy kobiecie ciezarnej) i nie kupil najlepszego i najdrozszego
    egzemplarza dla kochanej zony!!!!!
  • tijgertje 07.01.06, 15:09
    eeeee, jak chodzi o lodowke, to ja bym nie protestowala:-)))
  • beba3 07.01.06, 15:28
    Jolavo:...
    Wiec zakrecilam kaloryfery w sypialni calkowicie (dzien i
    noc) a reszta mieszkania byla ogrzewana tylko wtedy kiedy bylismy w domu.
    ....
    Naprawde regulujac temp mozna niezle zaoszczedzic.

    Zgadzam sie z Toba i juz niejednokrotnie pisalam, ze pod tym wzgledem jestesmy
    bardzo nieoszczedni.
    Lubimy ciepelko i z zasady nie nosimy cieplych ubran. Kiedy zepsul nam sie piec
    i koles pszyszedl go obejrzec (bo naprawiac mial inny) to zdziwil sie, ze nie
    nosimy swetrow tylko chodzimy w koszulkach... On, jak byl maly nosil kalesony a
    my nazekamy, ze zimno! Ubrac sie a nie marudzic! Prysznic tez mozna wziac w
    chlodnej wodzie i przy otwartym oknie. A potem sie tacy dzwia, ze maja wilgoc
    na scianie...! Tak, tak!
    Kiedys sobie rozmawialismy na temat ogrzewania ze znajomymi meza z pracy.
    Pensja ta sama, na ogol jedna osoba pracuje, bez dzieci. Nikt nie ogrzewa w
    taki sposob mieszkania jak my. Kazdy dogrzewa mieszkanie tylko troche i to
    tylko jedno pomieszczenie (salon). Przed snem dogrzewa tez sypialne i szybko
    wylancza wszystko na noc. Tem blizsze 16, 17 stopni a nie jak u nas 19 czy 20.
    I juz przestalam sie dziwic dlaczego innych stac na wiecej niz nas. Dodam
    jeszcze nasze dzieciaki i roznica jest naprawde duza!
    Z dzieci nie zrezygnujemy (chyba ;-D) a z przyzwyczajen tez ciezko.
    Zreszta u nas nie ma scislego podzialu na przebywanie podczas dnia w salonie a
    tylko w nocy w sypialniach. Nasze sypialnie to raczej nasze pokoje tzn dzieci
    maja tam zabawki i ksiazeczki i moga przebywac tam caly dzien (schodzic na
    posilki) a my mamy Tv, ksiazki, net itd. Niczego nam nie brak na gorze domu i
    czesto przebywamy wieksza czesc dnia wlasnie tam. Jak np teraz kiedy wszyscy sa
    chorzy. Niestety czujnik ciepla mamy w salonie, na dole. To dopiero wydaje mi
    sie bez sensu. Ogrzewac caly salon i otwarta kuchnie po to aby w pokojach na
    gorze bylo cieplo.
    Gdybym mogla to zmienic to zalozylabym dwa czujnki: na gorze i na dole domu,
    ale nie moge...
    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • jolavo 08.01.06, 10:14
    OJ, beba3. My ludzie ze wschodu powinnismy przeciez dawac przyklad
    zahartowania. Tak przynajmniej mysleli wszyscy moi znajomi (no i ze trzymamy w
    domu niedzwiedzie polarne zamiast psow, ale to bylo w latach 90-tych). Tak dla
    dobrego porzadku - w nocy mam wlaczone ogrzewanie na 17,5 st a w dzien 20 st C
    i jest ok.
    Zimny prysznic tez nie dla mnie, ani tez przyslowiony zimny prysznic jak
    przyjdzie podliczenie za gaz juz niedlugo wg nowej taryfy.
  • mona812 08.01.06, 10:40
    My ogrzewanie mamy wliczone w czynsz wiec nie ze wzgledu na oszczednosc ale
    poprostu zdrowiej jest spac w chlodnej sypialni wiec ogrzewanie mamy zakrecone
    caly czas, drogie panie chociazby ze wzgledu na skore warto :))poza tym
    organizm spala kalorie wiec spimy i chudniemy :))
    Reszta domu jest ogrzewana do okolo 24 stopni bo oboje z mezem lubimy ciepelko .
    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • tijgertje 10.01.06, 00:16
    Mona, z czego ty chcesz schudnac?!?!?!?!?! Kaloryfery odkrecaj natychmiast!
  • mona812 10.01.06, 10:40
    He he tygrysku ja w ciazy ponad 20 kg przytylam no i musze sie pochwalic ze bez
    zadnych diet i cwiczen w ciagu pol roku i kilku dni powrocilam do wagi sprzed
    ciazy :)))

    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • a.polonia 08.01.06, 11:31
    ja w takim razie jestem jakas nienormalna, nie wiem kompletnie nic o sasiadach,
    no moze tylko to, ze sasiadka z dolu pracuje w domu i ma czarnego kota ;-).
    Moj M. wie wiecej, jak w sobote jedziemy na zakupy wita sie z nim starsza pani,
    ktora M, mila codziennie rano idac do pracy. Pani wychodzi z pieskiem o swicie
    i dokarmia ptaki zima, nazywajac ich swoimi przyjaciolmi ;-). Takimi
    historyjkami mnie raczy moj M. jak ze zdziwieniem patrze, ze po raz kolejny
    ucina sobie pogawedke z kims z sasiadow ;-)
    Chyba jestem asociaal, albo niezle zakrecona.

    Jeszcze w temacie ogrzewania. Jest to ostatnia rzecz, na ktorej chcialabym
    oszczedzac, bo mam traume, musze miec cieplo w chacie, zeby nie wiem co.
    Wynajmowalam przez jakis czas pokoj u dziewczyny, ktora w ten sposob
    oszczedzala. Przychodzila z pracy, jadla cos, obejrzala Goede Tijden i
    wylaczala ogrzewanie sama wskakujac pod pierzyne. Ja siedzialam do nocy uczac
    sie, ubrana w trzy warstwy ciuchow. Spalam w pizamach flanelowych, na to polar,
    a i oczywiscie w grubych skarpetach. Prysznic tez nie nalezal do przyjemnosci,
    ogrzewanie w lazience bylo zawsze wylaczone! To byl koszmar.
    U nas w dzien jest 21 stopni, na noc wylaczamy, nie lubie spac w cieplym
    pomieszczeniu. A, jak nas nie ma w domu, to tez ogrzewanie wylaczone.

    --
    kapusniak sie przejadl, przejdzmy na barszczyk
  • go.ga 08.01.06, 13:05
    a.polonia napisała:

    > ja w takim razie jestem jakas nienormalna, nie wiem kompletnie nic o
    sasiadach,
    >
    > no moze tylko to, ze sasiadka z dolu pracuje w domu i ma czarnego kota ;-).

    Jesli nie wiesz nic o sasiadach to znaczy, ze mieszkasz w tzw. porzadnej
    dzielnicy :-)
  • a.polonia 08.01.06, 13:46
    prosze o definicje tzw. porzadnej dzielnicy ;-))

    W rankingach dzielnic w moim miescie jest na samej gorze :P, a to, ze dzikus
    jestem, to juz inna sprawa ;-)
    --
    kapusniak sie przejadl, przejdzmy na barszczyk
  • go.ga 08.01.06, 14:49
    No wlasnie porzadna dzielnica to taka, gdzie nie znasz tyle szczegolow z zycia
    swoich sasiadow. Ja teraz mieszkam w miare ok, poprzednio mieszkalam w gorszej.
    I tam wiedzialam wiele o swoich sasiadach. Mimo iz nie interesowalam sie tym
    specjalnie, nie podgladalam, nie sledzilam, nie podluchawilam.
    W moim obecnym mieszkaniu nie wiem, czy sasiadzi popijaja sobie piwko. Jesli
    bowiem to robia, robia to w mieszkaniu, a nie przed domem ani nie na klatce
    schodowej. I butelki nie walaja sie tygodniami na schodach.
    Nie wiem, gdzie robia zakupy, bo pod klatka nie stoja "pozyczone" ze sklepu
    wozki.
    Nie wiem, czy pala trawke. W kazdym razie nie rzucila mi sie w oczy na hodowla
    na parapecie ani nie dochodza do mnie zapachy.
    Nie wiem, jak uklada sie im zycie rodzinne. Nikt nie wyrzuca w trakcie klotni
    talerzy i mebli przez okno na ulice.
    Nie wiem i nie chce wiedziec. To jest dla mnie "porzadna" dzielnica.
  • a.polonia 08.01.06, 15:14
    Ach, no to rzeczywiscie mieszkam w porzadnej dzielnicy ;-))
    A jesli chodzi o odwrotna sytuacje, to pamietam takie kwiatki z poprzedniego
    domu, Sasiedzi przesiadujacy przez cale lato po domami zlopiac piwko :-). A, i
    pod domami tymi zaparkowane najdrozsze bryki w miescie - zastanawiajaca
    sytuacja biorac pod uwage fakt, ze wiekszosc z tych ludzi byla bezrobotna, hm.



    --
    kapusniak sie przejadl, przejdzmy na barszczyk
  • go.ga 08.01.06, 20:50
    >Sasiedzi przesiadujacy przez cale lato po domami zlopiac piwko :-). A, i
    > pod domami tymi zaparkowane najdrozsze bryki w miescie - zastanawiajaca
    > sytuacja biorac pod uwage fakt, ze wiekszosc z tych ludzi byla bezrobotna, hm.

    A.polonia, dokladnie te "klimaty". Bylam chyba jedna pracujaca osoba na mojej
    ulicy, jak rano pedalowam do pracy, to cala ulica spala. Za to jak wracalam,
    to, zwlaszcza latem, wszyscy siedzieli pod domami z piwem (na ogol na
    bialych, "ogrodowych", rozkladanych krzeslach). To zreszta byli na ogol
    sympatyczni, przyjacielscy ludzie, wszyscy mnie zreszta serdecznie witali i
    machali do mnie :)
  • diuna22 07.01.06, 22:04
    Tak sobie czytam i mysle - oszczedzanie super, a co jak faktycznie dacie rade
    za 200-300? W tym miesiacu bo zapasy w szafkach, w przyszlym bo jeszcze sa i
    moze jeszcze ze dwa miesiace. Malzonek/partner spojrzy na Wasze starania,
    wyliczenia i powie - super, nie potrzebujesz tyle - to ja Ci jeszcze kureczek
    przykrece? Latwo sie odbiera gorzej dodaje - takie moje spostrzezenie hihi :).
  • anitax 07.01.06, 22:36
    Ja bym sie cieszyla gdyby moi sasiedzi wystawiali pudla po drogim sprzecie
    przed dom. Zawsze to zlodziej jakby mial sie wlamywac to wybierze dom, gdzie
    bedzie wiedzial co moze ukrasc ;-)
  • a.polonia 08.01.06, 11:18
    Ja bym sie cieszyla gdyby moi sasiedzi wystawiali pudla po drogim sprzecie
    > przed dom. Zawsze to zlodziej jakby mial sie wlamywac to wybierze dom, gdzie
    > bedzie wiedzial co moze ukrasc ;-)

    -------hm, mam nadzieje, ze to zart?!
    --
    kapusniak sie przejadl, przejdzmy na barszczyk
  • mona812 07.01.06, 23:11
    No coz malzonek nie zamierza zakrecac mi zadnych kureczkow ,jest wrecz
    szczesliwy iz wydaje tylko tyle jak to mowi a wydawalam jak do tej pory okolo
    700 euro ale w tym jakies 200 na synka i psa a na nich oszczedzac nie bede wiec
    licze ze na nas dwoje wydawalam jakies 500 euro na zycie, bez rachonkow z
    restauracji itp czyli poprostu na zakupy .Zgadzam sie ze wciaz mam jakies male
    zapasy zywnosci typu maslo , maka ,cukier itp ale stanowczo na gora 2 tyg .Tak
    gwoli wyjasnienia :))

    A teraz wrazenia po pierwszych zakupach .Poniewaz zakupy zamierzamy robic raz w
    tygodniu co nie wiele zmieni z moich przyzwyczajen gdyz jak do tej pory takze
    robilismy je w soboty tylko poprostu w innych sklepach ,wiec dzisiaj tak troche
    sie rozejrzalysmy gdzie i za ile .W aldi zagadalysmy starsza pania pytajac jaka
    jest roznica pomiedzy towarem z Aldim a AH (sklepy znajduja sie obok siebie )
    pani bardzo grzecznie wyjasnila ze towar taki sam aczkolwiek mniejszy wybor ,
    krotsza data waznosci i lezy w kartonach a nie na polkach no i ceny
    oczywiscie :))
    Zeby nie bawic sie w cenciki bede sumy zaokraglala :))Zeby uniknac zamieszania
    bede pisala ile ja wydalam ( obie kupujemy to samo )

    W aldim kupilam
    10 melk 4.20
    komkommer 1.00
    broccoli 1.20
    vissticks 1.45 2 obiady
    kaas 2.00
    kaas 2.95
    doperwt 0.35
    mais 0.25
    bonen 0.75
    bonen 0.75
    asperge 0.30
    appelmoes 0.30
    spinazie 0.55
    vleesjus 0.30
    vleesjus 0.30
    mielone 3.60 1kg = 4 obiady
    plyn do
    prania 2.50
    wydalam 21.75

    C1000
    verse worst 2.60 1.5kg = 3 obiady
    riblappen 8.95 3kg = 6 obiadow zuurflees oraz sos z bitkami
    poledwica 6.00 1kg = 4 obiady schabowe
    hamschijf 6.90 2.5 kg = 3 obiady golonka
    schouder-
    karbonade 6.00 2kg = 6 obiadow
    roggebrood 0.90
    gruszki kg 0.95
    chleb 1.50
    paneermeel 0.10
    na kanapki
    wedline x2 1.05
    dermo-oile
    plyn do kapan 1.95 1 litr
    wydalam 36.90

    turek
    ziemniaki 4.00 10 kg = 10 dni
    pieczarki 2.50 1 kg
    jablka 1.10 2kg
    salata 0.60
    marchew 0.60 1.kg
    seler 0.65 duzy
    wydalam 9.45

    etos duze przeceny za krem na noc + na dzien + 2 duze do ciala
    zaplacilam 13.00

    Razem 81.10
    Zaznaczam mam mieso na obiady na prawie miesiac :))

    Reszta za tydziem







    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • mona812 07.01.06, 23:13
    Aha dodam tylko ze tak z ciekawosci podliczylam dzisiejszy obiad czyli pieczona
    golonka + ziemniaki z patelni + salata =okolo 3.50 na nas dwoje :))
    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • beba3 08.01.06, 04:23
    Mona!
    Mieso zamrozilas? Niestety ponownie. Mieso na ogol jest mrozone a juz w C 1000
    na bank. Czesto kupuje takie co oddtaja. Kiedys jeszczeprosilam aby
    przyniesiono mi takie jeszcze skamienialae i ze dwa razy sie zgodzili, potem
    juz nie chcieli.
    W Nettoramie czasmi (latem - czas na grilla) mozna poprosic o zamrozone i na
    sztuki czy gramaturowo - wg uznania.
    Zasad jest jednak taka, ze nie mrozi sie produkyow raz rozmrozonych...
    Za prosto by to bylo - pojsc raz w miesiacu po miesko....
    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • mona812 08.01.06, 10:33
    Beba mieso bylo nie mrozone , specjalnie pytalam ,powiedzieli za tam gdzie jest
    napisane swieze znaczy sie nie bylo mrozone , pytalam poniewaz wiem ze nie
    zamraza sie rzeczy rozmrozonych .
    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • jolavo 08.01.06, 09:55
    Diuna 22 ma troche racji: maz zadowolony, ze wiecej nam zostaje, docenia mnie,
    podziwia itd itp, ale uwaza, ze mozna te pieniadze wydac na co innego. No coz,
    ja jestem typem chomika, a on konsumenta. I znow trzeba myslec szybciej niz
    maz - oszczedzone pieniadze samemu zarezerwowac na cos innego (baaaaaaaaardzo
    waznego) ;)
    Kiedys sie dowiedzialam o japonskiej gosposi, ktora napisala ksiazke bijaca
    rekordy polularnosci! Tematem bylo perfekcjonalne prowadzenie domu - czyli jak
    zarobic polowe zarobkow meza - no i wlasnie sie zaczynam orientowac, czy to
    wydano juz w jakims innym normalnym jezyku, bo jestem bardzo ciekawa.
  • mona812 08.01.06, 10:35
    No coz widocznie naleze do grona szczesliwcow poniewaz maz daje mi tyle ile
    sama wyliczylam ze potrzebuje oraz nie zaglebia sie co robie z reszta ktora mi
    zostaje :))
    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • diuna22 08.01.06, 18:36
    Ja rowniez nie moge narzekac - mam ustalona kwote ktora mam dysponowac, jak
    braknie - dobieram - ale oby nie, wiadomo dla dobra ogolu. Chodzi mi o
    dziewczyny - partnerki - Holendrzy jacy sa wiemy, a moze ja ich od zlej strony
    znam? Napisalam to ku przestrodze nie ktorym - nie zlosliwie :). Jezeli kogos
    urazilam sorki - nie bylo to zamiarem.
    Jak nie ma dzieci jest prosciej - choc pokus tyle samo a moze i wiecej ;). Z
    maluchami wiadomo - nigdy nic nie wiadomo. Ja robilam bilans - i tak mi wyszlo
    ze w rozliczeniu kwartalnym - bo tak wg mnie najlepiej - tak mniej wiecej
    koncza sie chemia, niektore artykuly spozywcze itp - wychodze oki. I oby tak
    zostalo - zawsze mam cos na czarna jak to mowia - ale to juz tak mam ze wzgledu
    na mlodszego synka :).
  • mona812 08.01.06, 11:21
    Juz gdzies kiedys pisalam no ale coz historia powtaza sie prawie co tydzien
    wiec chyba warto wspomniec .
    Zawsze sprawdzam czy ilosc lub cena na paragonie zgadza sie z rzeczywistoscia
    poniewaz nie wiem czy tylko mnie tak sie przytrafia ale bardzo czesto cos sie
    nie zgadza , a to jakis dodatkowy produkt ,a to cos co powinno byc taniej jest
    w normalnej cenie itp .
    Wczoraj w etosie kupowilam dwa kremy do twarzy oraz wzielam dwa balsamy do
    ciala . Po odejsciu od kasy rzut oka na paragon no i oczywiscie nie tak jak byc
    powinno , kremy kosztowaly normalnie okolo 17 euro a balsamy okolo 13 ale
    poniewaz byla przecena wiec jeden balsam mial byc gratis a dwa kremy za 7 euro
    wiec poprosilam o wyrownanie a bylo to bagatelka okolo 16 euro pani przeprosila
    tlumaczac ze kasa zle wybila ;))
    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • beba3 08.01.06, 14:48
    Mi sie takie rzeczy bardzo czesto zdazaja w Polsce. Nagminnie... Tu rzadko az
    sie dziwie, ale zdazaja. Warto sprawdzic a roznica wyszla spora...
    No jak to miesko masz swieze to super ulatwiene!
    U nas jest troche inaczej, zwiazek partnerski itd i to, ze to nie ja pracuje
    zawodowo i nie przynosze do domu raz w miesiacu wyplaty nie decyduje o tym, ze
    nie moga miec zdania w sprawach finansowych naszego stadla. Moge kupic co mi
    tylko sie podoba, mam wolna reke, swoja karte pin i nie za duza sumke do
    rozdysponowania. Rozsadek nakazuje kupic jedzonko a nie ciuchy, kosmetyki itp.
    Co mi po tej wolnosci jak kaski nie za wiele...? Spokoj wewnetrzny (bo nie
    musze sie tlumaczyc)i polowiczna odpowiedzialnosc.
    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • a.polonia 08.01.06, 15:12
    Beba, i bardzo fajny taki zwiazek ;-)
    Zdziwila mnie wypowiedz mony, jakoby nalezala do grona "szczesciar", poniewaz
    maz nie rozlicza jej z reszty.
    U nas jest tak czy siak inaczej, bo ja tez pracuje, ale na pol etatu, zarabiam
    mniej, mamy jednak jedno wspolne konto, na ktore wplacamy co miesiac kwote na
    wydatki tzw. wspolne (oplaty, jedzenie, itd). Nie wiem, jakby bylo, gdybym
    ktores z nas nie pracowalo, ale nie wyobrazam sobie, zebysmy mieli sie nawzajem
    rozliczac z reszty na zakupy. Chociaz moge sobie wyobrazic, ze jak ktos wydaje
    cala wyplate meza/zony na ciuchy i kosmetyki, to to rozliczanie jest
    nieuniknione :P
    Moja kolezanka z pracy ma taki uklad - zarabia duzo mniej od swojego partnera,
    kupili dom, ona praktycznie cala swoja wyplate oddaje jemu na oplaty, poza tym
    musi wykonywac wszelkie prace domowe, sprzatanie, gotowanie (uwaga, facet nie
    umie obsluzyc pralki), poniewaz on zarabia wiecej, wiec jakas rownowaga musi
    byc. Czyli ona w ten sposob odrabia te roznice w zarobkach. Fajnie, co?
    --
    kapusniak sie przejadl, przejdzmy na barszczyk
  • mona812 08.01.06, 15:33
    O tej szczesciarze to mialo byc troche zgryzliwie poniewaz byly gdzies powyzej
    glosy ze na oszczedzaniu mozna stracic gdyz malzonek ograniczy
    fundusz ,przynajmniej ja tak te wypowiedzi zrozumialam .

    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • nesla 08.01.06, 17:11
    a ja przez ostatnie kilka miesiecy zaoszczedzilam okolo 1000 Euro powiedziec
    wam jak?

    :-D
  • a.polonia 08.01.06, 18:14
    Na dojazdach do pracy i lanczu? ;-)
    --
    kapusniak sie przejadl, przejdzmy na barszczyk
  • kasia157 08.01.06, 20:03
    A ja chyba zaoszczedze jak zrezygnuje z pracy. Normalnie nie zarabiam jakos
    wyjatkowo malo,ale niestety taka ta rzeczywistosc holenderska:(
  • kasia157 08.01.06, 20:07
    A jeszcze zapomnialam sie pochwalic, ze wywalczylam podwyzke w formie dodatku do
    kosztow przedszkola 1/6 czesci przedszkola. To bedzie gdzies 240 EUR brutto,
    netto 180 EUR wiecej. No normalnie nie wiem czy sie smiac czy plakac.
  • go.ga 08.01.06, 20:46
    Nesla, rzucilas palenie :-)))))
  • go.ga 08.01.06, 20:52
    > U nas jest troche inaczej, zwiazek partnerski itd i to, ze to nie ja pracuje
    > zawodowo i nie przynosze do domu raz w miesiacu wyplaty nie decyduje o tym,
    ze
    > nie moga miec zdania w sprawach finansowych naszego stadla

    Beba, i tak jest normalnie.
  • nesla 08.01.06, 22:02
    dobra, powiem wam ;-D
    rzucilam palenie juz prawie 2 lata temu, wiec nie w ostatnim czasie, to juz
    straaaasznie duzo zaoszczedzilam, ale tego nie licze
    ostatnie miesiace:
    1-kupilam rower dla mamy z drugiej reki, ale prawie nieuzywany zaoszczedzilam
    600 Euro, nowy komplet kosztuje 1200
    2-kupilam aparat foto w Niemczech zamiast w Holandii i zaoszczedzilam 350 Euro

    to sie nazywa oszczedzanie w wielksociach hurtowych ;-) zartuje

    kasia, tez czasami do takich wnioskow dochodze.. hehe, no w kazdym razie mnie
    przez ostatni rok oplacalo sie nieporowywalnie bardziej NIEpracowac niz
    pracowac, przynajmniej pod wzgledem finansowym.. nawet nie bede pisac ile na
    tym zaoszczedzilam bo bym siala niezdrowa propagande, a przeciez w Holandii
    kroluje etos pracy :-)
  • beba3 08.01.06, 23:14
    Z tymi zlobeczkami i przedszkolkami to tylko (a moze az) do czwartego roku
    zycia dziecka. Potem juz odczujecie roznice. Nie bedzie juz trzeba placic od
    zarobkow a stala, niewysoka kwote. Dojda jakies zajecia dodatkowe dla dziecka
    ale to juz tez nie tak duza kwota i oplaca sie pracowac mamie (mam na mysli
    finnanse).

    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • beba3 08.01.06, 23:31
    A jeszcze!
    Mnie takie uklady pod tytulam: 'jestes kobieta' albo 'mniej zarabiasz to masz
    obowiazek sprzatnac i ugotowac w domu', zalamuja i strasznie wkurzaja!
    Rozmawialam juz z mezem na ten temat nie raz i nie dwa razy. W koncu Pysia tez
    pojdzie do szkoly, ja naucze sie jezyka (czasmi w to nie wierze ale powiedzmy,
    ze jednak tak...), zaczne poszukiwania pracy (a..!)i (nie daj Boze!) znajde.
    Na bank bede zarabiac mniej, ciezko powiedziec czy bedzie to w pelnym wymiarze
    godzin czy nie i zastanawiam sie czy nagle moj maz chwyci za zelazko,
    sciereczki do kurzu, pojedzie kupic dzieciakom ubranka, w sklepie ogrodniczym
    bedzie wybieral roslinki i doniczki, kupi nowa serwete na stol, bedzie wywabial
    plamy po soczkach, odkurzal i zmywal na mokro....
    No watpie, po prostu watpie.
    Pomaga mi w domu ale tylko okzjonalnie.
    Zastanawiam sie czy ja chce byc mama, gosposia, pracownikiem, zona...
    Teraz sa momenty ze wysztko wali mi sie na glowe i nie lapie tego w calosc.
    Zastanawia mnie ta swielana przyszlosc kiedy nareszcie bede sie realizowac
    zawodowo....
    Podziwiam te mamy ktore juz na etapie niemowlaczka wrcaja do pracy i nie tylko
    radza sobie ale sa zadowolone z takiego ukladu.
    Tak troche chcialbym sklonic Was mamusie pracujace do pisania jak to wyglada w
    praktyce, co nalezy do Waszych oowiazkow a co do meza. jak lapiecie te
    wszystkie rzeczy w calosc. Jak dzieicie odpowiedzialnosc za, dom, i za
    dzieci...?
    Podejcie do pieniedzy tez jest interesujace. Skoro mniej zarabiasz to...?
    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • nesla 09.01.06, 11:09
    mnie sie wydaje, ze to kwestia organizacji, poza tym w pracy, o ile sie ma taka
    ktora sie lubi, mozna sie psychicznie odprezac i byc bardziej ze tak powiem
    wydajna w domu potem, nie wyobrazam sobie Beba jak ty nie dajesz sobie rady z
    domem nie pracujac.. ale ja mam jedno dziecko, wydaje mi sie ze jak sie ma
    dwojke i jedno trzeba zaprowadzic rano do szkoly to sie ma nawet wiecej czasu,
    bo trzeba wczesniej wstac ;-) juz niedlugo ci napisze jak wyglada w praktyce to
    pracowanie i bycie mama :)
  • beba3 09.01.06, 21:18
    Nesla!
    Ja nie odprowadzam Jagi do szkoly. Nie oznacza to, ze spie do pozna bo szykuje
    ja i dwa razy w tygodniu Pyske. Wczesniej: jeszcze siebie - kiedy Pysia plakala
    i ja ja odprowadzlam - ale teraz, faktycznie, kilka minut dluzej spie bo
    odchodzi mi wziecie prysznica, wymycie i ubranie Pyski przed 8. Robie to juz po
    pozbyciu sie meza i najstarszej.
    To raczej ulatwa mi zycie, te dodatkowe minutki snu rano. :-)
    Wlasnie takich tipow szukam. Jak ulatwic sobie zycie?
    Nesla!
    Powiem tak: sprzatnelam chalupe przed wyjazdem do Polski (no w miare, pakowanie
    wazniejsze bylo). Po przyjezdzie bylam tak chora, ze nie lapalam za odkurzacz,
    sciereczki, mopy itp.
    Dzieci i maz nie marudzily ale gosci nie powinnam chyba przyjmowac i to sie
    kloci z moja koncepcja prowadzenia domu.
    Gdybym miala tu mame to zrobila by mi chociaz jeden raz obiad. To juz bardzo
    duzo. Mogala by posiedziec z dziecmi z godzinke krora ja albo przespalabym,
    albo poswiecila na gotowanie czy sprzatanie.
    Czasmi potrzebuje pomocnej reki albo jakiegos ulatwienia.
    Nie dokonczylam jeszcze ukladania plyt chodnikowych w ogrodzie. Poprzednie
    ukladanie odchorowywalam chyba z dwa tygodnie. Na starosc mi sie to pewnie
    odezwie, jak nie wczesniej.
    Fajnie by bylo po prostu komus za to zaplacic. Niestety to nie dla mnie
    rozwiazanie. Wiele rzeczy rozbija sie o pieniadze a wiele o male wsparcie.
    Czasmi chodzi o wygadanie sie. :-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • a.polonia 09.01.06, 21:32
    Beba, ja Cie chyba rozumiem, choc sama nie mam dzieci. Podziwiam zwlaszcza Was
    dziewczyny, ktore nie macie tu zadnej rodziny (tzn meza/partnera Polaka) i
    dzieci. Kurcze, to musi byc strasznie ciezkie, kiedy w poblizu nie ma zadnej
    babci, cioci, czy innej opiekunki. Mam kumpele, ktora ma dziecko i jest w
    takiej wlasnie sytuacji i widze, ze nie zawsze jest fajnie.
    Jesli w ogole kiedykolwiek zdecydujemy sie na dziecko, to ciesze sie, ze babcia
    jest niedaleko (mama M.) i moja kolezanka z pracy, a wlasciwie przyjaciolka
    rodziny, ktora sama nie ma dzieci JUZ zaoferowala pomoc ;-) Taka mysl naprawde
    duzo pomaga.
    Takze beba, szacunek, ze dajesz rade! Ja nie mam dzieci,a w chalupie jakby
    tornado przeszlo i nie chce sie ogarniac :P



    --
    kapusniak sie przejadl, przejdzmy na barszczyk
  • go.ga 09.01.06, 21:34
    Na moj gust to potrzebujesz troche wychowac meza. Ja rozumiem, ze
    podzieliliscie role on-praca, Ty-dom i dzieci, ale to nie znaczy, ze nie
    powinien robic w domu nic. Zwlaszcza jak jestes chora czy bardzo zmeczona,
    odkurzyc i ugotowac obiadek na pewno by mogl.
  • nesla 09.01.06, 21:39
    zgadzam sie z goga beba, szczegolnie w weekendy
  • beba3 09.01.06, 22:13
    Pola to dobrze ujela: ze nie zawsze jest fajnie.
    I o to chodzi.
    Nie nazekam na mojego meza tylko marudze na glos. Wyjdze, ze to jakis
    potowor! ;-D
    Obiadek zrobil wlasnie dzisiaj przy mojej pomocy i b. fjnie wszysto wyszlo.
    Jednoczesnie aktywnie opiekowalam sie dziewczynami. :-D
    A meza swoja droga wychowywac musze... ;-)
    Ja traktuje Forum jako mozliwosc wygadania sie. Nie ma tu przyjaciol no to
    puszczam w lacza to co mi lezy na serduchu...
    Czekam na tipy - ulatwiacze!

    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • kasia157 10.01.06, 08:47
    Nesla, jak masz dwoje dzieci z ktorych wystarczy, ze jedno regularnie choruje to
    nie musisz chodzic do pracy, a wierz mi z niczym sobie nie dasz rady.
    Beba, ja mysle, ze tobie nie sa potrzebne "dobre rady", ale raczej pomoc. Nie
    wiem, czy u Ciebie to wykonalne, u mnie gdzy bylo to jeszcze mozliwe kilka razy
    do roku przyjezdzala moja mama na 2-3 tygodnie. Duzo mi to pomagalo i
    odpoczywalam sobie wtedy wiecej niz na wakacjach.
    Pola ma racje, z dala od rodziny jest tu b. ciezko, ja tego doswiadczam bardzo
    czesto mimo, ze maz bardzo duzo pomaga jak jest (ale ze czest go nie ma),to nie
    jest za ciekawie.
    Beba moze jak mlodsza pojdzie do szkoly to bedziesz wtedy miala troche luzu.
    Przetrzymaj jeszcze jeden rok i nie dawaj sie:)
  • bibi1 10.01.06, 09:25
    skad ja to znam???
    jestem w takiej sytuacji jak TY-dwoje dzieci,maz Polak,
    caly tydzien poza domem,wszystko na mojej glowie.
    Najbardziej wkurza mnie robienie zakupow
    z Kubusiem w wozku i mialczacym Pawelkiem,ktory tego nie cierpi.
    Ale to fakt,ze odkad mam prawo jazdy,mam wiecej swobody ,
    nawet z chlopakami,no i odkad Kubus zaczal chodzic do przedszkola
    mam chociaz te 4godziny w tygodniu wylacznie dla siebie.
    Nie ma mowy wtedy o zadnym sprzataniu czy gotowaniu.

    Beba,ja mysle,ze brakuje Ci zeby czasem ktos zrobil cos kolo Ciebie,
    np.podal Ci kawe,posprzatal po obiedzie,przypilnowal dziewczynek.
    Musisz to wywalczyc u swojego meza,inaczej bedziesz zawsze
    stawac na glowie,zeby kazdemu dogodzic,ale sama popadniesz w depresje.
    Ja czulam sie strasznie przeciazona taka codzienna rutyna,
    tym ciaglym lataniem wokol wszystkich,ze w pewnym momencie,
    chowalam sie do lazienki, zeby zjesc w spokoju kanapke.
    Ale to nie jest normalne.
    Kazda z nas potrzebuje chwili tylko dla siebie.Skoro Twoj maz nie ma caly czas
    na swojej glowie pracy(bo przeciez jak wraca do domu,to chyba ma wolne),
    to i Ty nie mozesz miec dzieci przez 24godz/dobe sama.Niech Cie czasem wyreczy.
    Mojemu tez przez jakis czas sie wydawalo,ze jak pracuje,to do domu wraca zeby
    odpoczac.Zapytalam wreszcie,to kiedy ja mam odpoczac i czy skoro pracuje to nie
    jest juz ojcem.A jesli poczuwa sie do ojcostwa,to niech cos kolo dzieci tez
    robi.Przeciez nie jest sie rodzicem na pol etatu.

    Beba,nie przyjmuj tego jako wlazenia w Twoje zycie.
    To samo powiedzialabym Ci przy kawie,gdybysmy sie spotkaly.
    A,ze sama przy okazji moge sie wygadac o swoich sprawach,to tez sie ciesze,
    bo czasem potrzebuje kogos innego niz wlasnego chlopa do rozmowy.,
    Kiedys wstydzilam sie przyznac,ze mam czasem dosyc,ale kazdy ma takie dni
    i kazdy ma prawo poprosic o pomoc.Ja "poprosilam" Bibisiowego i teraz jest
    zupelnie inny uklad.On pracuje krocej,w weekendy zajmuje sie dziecmi,ja spie do
    ktorej chce,nie musze wstawac w nocy do Kubusia.Kawe i sniadanie mam podana do
    lozka.Naprawde odzylam.Ale przyznam,ze negocjacje byly trudne,faceta trudniej
    wychowac niz wlasne dziecko.

    Beba,Tobie tez sie nalezy wolne!
  • mona812 10.01.06, 10:46
    Beba a moze warto zaprzyjaznic sie z jakas mama ktora ma dziecko lub dzieci w
    podobnym wieku , czasami wyreczalybyscie sie w pilnowaniu pociech ?

    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • go.ga 10.01.06, 15:27
    Beba,
    Moze przydalaby Ci sie jakas odskocznia? Nie wiem, jakies zajecia sportowe,
    moze kurs de Kupa, cos regularnie, chocby 2-godzinki w jeden wieczor w
    tygodniu, ktory masz na swoje hobby a twoj M. zajmuje sie dziewczynkami.
    Odkladasz na pozniej kurs holenderskiego, a to nie tylko nauka. To tez okazja
    do poznania nowych ludzi, w podobnej sytuacji. Duzo znajomych poznalam wlasnie
    tam. Jesli twoj maz pracuje na uniwerku, to powinien sie zorientowac, czasem sa
    mozliwosci dla partnerow zagranicznych pracownikow na bezplatne uczestnicwto w
    takich kursach, warto spradzic i skorzystac.
    Poza tym, nie musisz byc idealna mama i pania domu. Jesli czasem dom nie do
    konca posprzatany, to swiat sie od tego nie zawali!
  • bibi1 10.01.06, 16:03
    beba,wlasnie mi sie przypomnialo,
    ze w duzych miastach,szkoly organizuja kursy nauki jezyka
    dla rodzicow dzieci uczacych sie w nich.
    sama chodzilam na taki w Amsterdamie,
    ale musialam przerwac,bo sie przeprowadzilismy.
    Zapytaj w szkole swojej corki.
  • a.polonia 10.01.06, 16:18
    beba, dziewczyny dobrze rady daja.
    Czy planujecie zostac w Holandii na stale? Albo przynajmniej na kilka latek
    jeszcze? Zapisz sie na Holenderski, im szybciej tym lepiej, nie zwlekaj!
    Poza tym "wynegocjuj" u meza czasem wieczor czy kawalek weekendu TYLKO dla
    siebie, wyjdz na spacer, polaz po sklepach, SAMA, odetchnij. No i pomysl z
    zajeciami poza domem tez jest swietny (jesli chodzi o relaks, polecam
    plywanie!).
    --
    kapusniak sie przejadl, przejdzmy na barszczyk
  • beba3 11.01.06, 01:58
    Dziekuje Wam serdecznie! Lejecie miod na me serce!
    Nareszcie czuje sie zrozumiana! O to mi wlasnie chodzilo!

    Z jednej strony ciesze sie, ze nie tylko ja tak czuje a z drugiej, nie
    zazroszcze. Mnie dokladnie tak samo, po pewnym czasie meczy wykonywanie
    najprostszych czynnosci codzienie. Jeszcze jedno pranie, obiad, mycie zebow
    dzieci a eksploduje!

    Macie racje z tym wyjsciem i zrobieniem czegos dla siebie. Kiedy wczesniej
    chodzilam do Studia Sport to nazywalo sie to 'lapanie kondycji i odchudznie' a
    bylo lapaniem oddechu od rutyny dnia codziennego.
    Nie chodzi o to, ze nie lubie zajmowac sie dziecmi albo sprzatac czy gotowac
    ale brakuje mi tej odskoczni.

    Maz mi karze tzn prosi abym napisala, ze to swietny temat i on mnie ciagle
    wysyla na samotne zakupy, do Studia Sport i na kurs jezyka.
    Niech tylko Jagoda bedzie zdrowsza i ja tez, to mnie na Forum nie uswiadczycie:
    bede cwiczyc, siedziec w saunie, plesc kosze z papierowej wikliny i naklejac
    serwetki.
    'Kazdemu jego porno!' jak mawia moj maz, czyli co kto lubi...
    Mam nadzieje, ze zlapie wiatr w zagle!
    Na kurs jezyka sie zapisalam i dowiadywalam wczesniej o mozliwosci.
    Zakwalifikowalam sie na przyszly rok. :-(
    Przypuszczelnie w pazdzierniku czy listopadzie wyjedziemy na rok. Z duzym
    prawdopodobienstwem, potem wrocimy.
    Juz sie stresuje...
    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • mona812 09.01.06, 17:12
    W tym tygodniu byly to sklepy ktore sa blisko siebie a takze nie daleko miejsca
    gdzie mieszkam a w przyszlym tyg. planujemy jechac do Belgii ( jakies 5 km od
    nas )poniewaz tam znajduje sie kilka innych tanszych sklepow a przy okazji
    myszowaty zatankuje taniej o jakies 10 centow za litr ha ha chyba wpadam w
    paranoje oszczedzania ;))
    Zdaje sobie takze sprawe z tego ze wciaz mam produkty sprzed czasu oszczedzania
    ale dlatego tez postanowilam probowac przez trzy m-ce w takim czasie wszystkie
    hmmm oszczednosci mi sie skoncza .
    Przyznam sie tak po cichutku iz bardzo sie ciesze ze to tylko takie wyzwanie a
    nie potrzeba z mojej strony gdyz dobrze jest miec ta swiadomosc iz w kazdej
    chwili moge siegnac po pieniadze odlozone w drugim w portwelu .
    Dodam iz pierwszy raz wypralam w plynie z aldi , ciuchy sa czyste chociaz plyn
    kosztowal trzy razy taniej niz ten ktorego uzywalam do tej pory , jako ze
    uzywam i bede uzywala tego samego plynu do plukania nie wiem jak pranie
    pachnialoby bez .
    Reczniki piore w proszku ktory zamierzam kupic w lidl , za tydzien napisze
    efekty :))

    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • mona812 10.01.06, 15:02
    Jako ze AH mam pod nosem skorzystalam ze spaceru z juniorem i wstapilam dokupic
    chleb i kawe , niestety mam jakies takie dziwne wrazenie ze te produkty z aldi
    nie nadaja sie do spozycia :(( wiec zostane przy wyprobowanych z AH
    Chleb x2 3.00
    kawa 2.90
    wydalam 5.90

    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • aannac 10.01.06, 15:31
    nie wiem czy o tym juz bylo, ale pracujac w NL jako aupair kazali mi pranie
    robic po 20 bo taniej.

    tylko pytam czy do tego trzeba miec licznik dwu taryfowy czy poprostu prad jest
    tanszy po 20 (??!!)
  • jolavo 13.01.06, 21:39
    Zeby korzystac z taniego pradu trzeba miec licznik, ktory moze te dwie taryfy
    notowac. W nowym budownictwie jest to prawie standard. W starym trzeba samemu
    zalatwic (kosztuje to ok 115 euro). Trzeba sie dowiedziec u dostawcy pradu jak
    podzielony jest dzien. Ja mam NUON i tansza taryfa jest od 23.00 do 7.00. Oraz
    weekendy i swieta. Ma to sens jesli naprawde sie duzo pierze i suszy. Poniewaz
    mam male dziecko czasem wstaje w nocy i wlaczam wtedy pranie lub zmywarke.
    Wiekszosc takich prac robie jednaj w weekend, bo o 22.00 juz spie!
  • kinga_nl 10.01.06, 16:26
    o rany! zatkalo mi jak to czytalam! powaznie tak sie ograniczacie? ja dwa razy w zyciu tak sie liczylam z pieniedzmi, jak bylam na studiach (i to tylko w pewnym okresie) i przez pierwsze 3 miesiace pobytu w NL. wtedy robilam zakupy w aldim i poprzysieglam sobie ze jak sie nam poprawi to nigdy tam nie zajrze. lata minely i jak do tej pory nie zajrzalam. ale to przeciez kupe czasu zabiera takie myszkowanie po sklepach i porownywanie cen. ale ciekawi mnie czy faktycznie zauwazacie namacalne efekty takiego oszczedzania, np jedziecie na super wakacje czy kupujecie samochod? bo mi sie wydaje ze takie oszczedzanie na paczce chipsow to sposob emerycki na dorobienie sie po 20 czy 30 latach kiedy juz i tak czlowiekowi wszystko jedno. nie lepiej korzystac z zycia poki jeszcze zdrowie dopisuje i uroda nie przeminela?
  • bibi1 10.01.06, 16:47
    to aldi jest dla tredowatych jakis???????
    bo nie bardzo rozumie:(
  • go.ga 10.01.06, 18:03
    Ja kupuje w min. aldim i wcale nie uwazamn, zebym sie ograniczala. Jemy dobrze,
    a nawet bardzo dobrze. Moi znajomi, ktorzy z reguly pensje maja wyzsze od
    przecietnej, robia tam zakupy rowniez i sie tego nie wstydza.

  • agagaby 02.02.06, 21:24

    -- No w koncu wyciagne jakis wniosek:).
    Kochana ,to nie chodzi o ograniczanie sie, ale sprytne przezycie miesiaca bez
    robienia debetu w banku(tak jest u mnie).
    Co do tych chipsow to np:. lays kosztuja srednio 65centow ,a sa tez inne juz
    marki nie pamietam, za 25 centow. Wiec jak moj malzonek raz sprobowal tych
    tanszych ,to przyznal mi racje ,ze w smaku prawie roznicy nie ma .
    No ale 40 centow jest , a jak malzonek zjada paczek 10 w miesiacu to juz jest
    4 euro.
    No i juz podaje inne przyklady:
    Filet z kurczaka w sklepie(markecie jakims) srednio 6 euro a ja kupije za 4
    spagetti znana marka wloska(zapomnialam nazwe) 1,19 , ja kupuje w Aldi za 15
    centow(na miesiac zjadamy tak z 3 paczki tj: 3,04
    szampon Fructis ja kupuje za 1,56(z POlski jest:))a w sklepie jest 2,60.
    jaja(wcale nie male!) ja kupuje u Turka 1,99 za 30 sztuk! a w sklepie moze 20
    sztuk sie uda za 2 euro i to malutkie.
    Nie chce mi sie wymieniac bo i cen juz nie pamietam. Coz na wakacje jakie
    takie oszczedzic sie da, ale o samochodzie nie ma o czym marzyc:(.
    Z moich pobieznych obliczen mysle, ze od kiedy zaczelam przykladac wieksza
    wage do cen to tak miesiecznie 60 euro mniej wydaje( czyli rocznie okolo720E
    wiec wakacje juz sa:)). Pewnie , ze jesli ktos ma dobra prace to sobie i na AH
    moze pozwolic, i po co mu na ceny patrzec.
    Jak bym miala wieksze zarobki to i tez bym mniej wagi przykladala. Ale nie
    kazda z nas los potraktowal laskawie i tak to juz jest.
    Co do myszkowania po sklepach to wystarczy, ze raz sie czlowiek zamyszkuje :)i
    juz potem wie gdzie isc. Ja chodze do Voomar czasem do Dirk ,ale one sa obok
    siebie ,wiec roznicy nie robi. Miesny tez zaraz niedaleko. A Aldi mam po drodze
    od terapelty ,wiec wstapie raz na 2 tyg zrobic zapas serka czy czekolady i
    kilka innych rzeczy.
    Gorace pozdrowienia.pa

    Najnowsze fotki Gabriela
    Gabriel ma...
    www.polskieserce.pl/
  • kinga_nl 10.01.06, 17:12
    nie ma w tym zlosliwosci, przynajmniej nie taki moj zamiar, mi sie tam bardzo nie podobalo.
  • a.polonia 10.01.06, 17:24
    Ale co Ci sie tam nie podobalo? Wystroj wnetrz, czy co? Bo tez nie bardzo
    rozumiem ;-)
  • kinga_nl 10.01.06, 17:38
    po pierwsze brudno. po drugie chmary emerytow-ciezko ich wziac wozkiem z jednej lub drugiej strony. wystroj faktycznie byle jaki, takze ekspozycja towarow do bani a ja jestem wzrokowcem. jakosc towarow podejrzana-bardzo dlugie okresy waznosci, mnostwo konserwantow (przeglad wszystkich E a ja mam swira na punkcie swiezosci i zdrowej zywnosci), obsluga niedbala i niegrzeczna. sok pomaranczowy zrobiony z marchwi itp. tam gdzie ja chodzilam sklep znajdowal sie w biednej dzielnicy wiec przeglad cpunow i innych wykolejencow
  • go.ga 10.01.06, 18:07
    Na te "chmary emerytow" (troche mnie wcielo, jak przeczytalam to okreslenie)
    jest prostu sposob: robic zakupy w innnych godzinach. Generalnie w dzien robia
    tam zakupy osoby ktore nie pracuja, natomiat pod wieczor i w sobote osoby
    pracujace.
    Co do jakosci obslugi, to Aldi jest sklepem samoobslugowym :-)
  • bibi1 10.01.06, 18:13
    kinga,albo ci sodowka uderzyla do glowy,
    albo zwykly snobizm.
    Pozdrawiam.
  • kinga_nl 10.01.06, 19:18
    snobizm bo nie lubie brudu w sklepie spozywczym? dobre, dobre!:-)
  • nesla 10.01.06, 19:37
    kinga, ja pracowalam kiedys w siedzibie glownej zarzadzajacej siecia sklepow,
    formuly byly 4: hipermarkety, supermarkety, cash & carry i dyskonty. Wiesz do
    ktorej formuly nalezy Aldi? Wlasnie do formuly DYSKONTOWEJ. Oszczednosci,
    dzieki ktorym towary sa tansze nie biora sie z powietrza, ale wlasnie z
    opakowan zbiorczych, duzej ilosci facing'ow, minimalnej ilosci personelu i
    dokladnie taki ma byc wizerunek dyskontu - TANI, nawet jesli nie zawsze
    wszystkie produkty sa tansze niz w innych formulach, to sklep ma przyciagac
    wlasnie wizerunkiem. To wlasnie emeryci i ludzie liczacy sie z kazdym groszem
    to grupa docelowa, dla ktorej istnieja te sklepy. A powiedz mi co taka snobka
    jak ty robila w takiej dzielnicy o jakiej piszesz?????????????????

    Ja dosc dlugo zaopatrywalam sie w Aldim gdy mialam pod nosem, reszte
    dokupowalam w C-1000, tez dosc ograniczony asortyment ale dalos ie przezyc. Od
    przeprowadzki mam AH pod nosem i latwiej mi sie tam zakupy robi, ale nie mam
    nic przeciwko Aldikowi, bo wiem na czym polega ten biznes.

    A to co mona robi to czysty eksperyment, mnie by sie tez nie chcialo szukac
    najnizszych cen i liczyc kazdy cent, ale ja za to podziwiam, ze to robi i ze
    jej sie chce, bez wzgledu na to jaki jest jej cel, a cel jest szczytny,
    zapewniam cie ze nie sa to dodatkowe wakacje ani nowy samochod.

    Pozdrawiam
    nesla
  • bibi1 10.01.06, 20:35
    Kinga,
    Oczywiscie,ze snobem nie jest sie z tego powodu.
    Troche mnie dziwi,ze trzeba Ci takie proste rzeczy tlumaczyc.
    Mnie nie chodzi o to,ze nie kupujesz w aldim,
    ale o kontekst w jakim o nim i ludziach robiacych tam zakupy piszesz.

    Takie wrzucenie przez Ciebie do jednego worka tych emerytow ,cpunow,
    a przy okazji wszystkich pozostalych nasunelo mi takie skojarzenie.

    Bo widzisz u mnie aldi jest w centrum miasta obok AH.

  • a.polonia 10.01.06, 21:16
    hehe, a w AH zywnosc bez konserwantow
    --
    kapusniak sie przejadl, przejdzmy na barszczyk
  • beba3 11.01.06, 02:19
    Kinga!
    Sa tez ludzie zamozni ktorzy robia zakupy w tanich sklepach ale sa tez ludzie
    biedni ktorzy sa skazani na takie sklepy, jesli chca jesc. A chca a wlasciwie
    musza. Emeryci, cpuni i ludzie ktorzy musza pilnowac na co wydaja kaske aby
    starczylo im do konca miesiaca. Sa tez tacy ktorzy wola oszczedzic na jedzeniu
    i zaskorniaki przeznaczyc na cos innego (wakacje, lepszy samochod, spodnie dla
    dziecka).
    Ciesze sie, ze Ty nie musisz sie zastanawiac jak to zrobic aby wystarczylo do
    konca miesiaca. Nie oznacza to jedank, ze jestes kims lepszym niz ludzie
    kupujacy w sklepach typu Aldi. Moze i jestes ale nie to o tym swiadczy.
    Naprawde sadzisz, ze majac do wyboru AH i Aldiego z tymi samymi cenami ludzie
    poszliby do Aldiego? Widocznie wg nich dla tej roznicy warto kupowac w Aldi.

    --
    Forum rodzicow w Holandii
  • mona812 11.01.06, 08:45
    Bebe slowa z ust mi wyjelas :))

    --
    ...Doświadczony żeglarz nie walczy z prądem ani wiatrem, ale pozwala im unosić
    się w obranym przez siebie kierunku...
  • mamamirka 25.01.06, 10:32
    Hej agagaby!
    Chyba mieszkamy w Amsterdamie gdzies blisko siebie! :-)
    A czy odkrylas juz cudowny sklep "Action"? Mozna tam kupic przeroznosci po
    niewiarygodnie niskich cenach (gospodarstwo domowe, zabawki, kosmetyki itp.).
    No i nic nie piszesz o Zeemanie, ktory ma duzo swietnych ofert, choc i duzo
    badziewia.
    A na Bos en Lomerweg jest duzo malych tanich sklepikow z roznosciami.

    Pozdrawiam!
  • agagaby 12.02.06, 16:25

    -- BYl ten sklep kolo mnie, ale szybko otworzyli i szybko zamkneli:(. Ale jakos
    sobie radze i bez niego:) Drugi jest w centrum , i na Osdorp.

    No tak zapomnialam o Zeemanie , bo tam kupuje wiekszosc ciuszkow GAbryska.
    czasem jak juz mam wiekszy zakres mozliwosci finansowych C&A czy H&M nie
    omine:)):))
    Wibra jesli chodzi o ciuszki jest drozsza.
    Na Kinkerstraat jest inny sklep:Euroland czy discontland ,gdzie tez mozna
    tanio chemie kupic i zabawki, i kosmetyki, i inne rzeczy.
    Musze uciekac bo mnie dziecko wzywa, obudzil sie lobuziak:)
    pa, pa

    Najnowsze fotki Gabriela
    Gabriel ma...
    www.polskieserce.pl/
  • gosia06 31.01.06, 11:39
    Tak poczytalam i doszłam do wniosku, że to się wam przyda. Strona na której są
    wszystkie aktualne promocje.
    www.actie.nl/
  • pamela2024 26.02.19, 09:33
    Yes, I read it and came to the conclusion that it will be useful to you. The site where
    all current promotions are available.
    www.gratiskortings.com
  • pamela2024 26.02.19, 09:35
    Tak poczytalam i doszłam do wniosku, że to się wam przyda. Strona na której są
    wszystkie aktualne promocje.
    www.gratiskortings.com

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka