Dodaj do ulubionych

kobieta w ciay w holandii

09.04.06, 15:12
czy ktoras z was byla w ciazy mieszkajac w holandii??
jak wyglada tutaj 9miesieczne noszenie dziecka jesli chodzi o kontrole
lekarskei slyszalam ze badania jakiekolwiek przeprowadza pielegniarka i na
podstawie dotyku brzucha stwierdza czy dziecko jest zdrowe czy to prawda???
Edytor zaawansowany
  • 09.04.06, 15:22
    Badan rzeczywiscie jest mniej niz w Polsce. Zdrowa ciaza jest pod kontrola
    poloznej, ale jak tylko sa jakies watpliwosci czy problemy, przechodzi sie pod
    kontrole lekarska. Zazwyczaj robi sie 1-2 USG (u specjalisty).

    Wiecej informacji znajdziesz w watku ciaza

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=17223512&a=17223512
  • 09.04.06, 16:12
    dzieki:)
  • 09.04.06, 15:47
    Tu tez znajdziesz troche przydatnych wiadomosci:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=25441610&a=25441610
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=18611418&a=20438374
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=22615924&a=22622544
    Na pewno ciaza nie jest tu traktowana jako choroba. Napisz cos wiecej, bo nawet
    nie wiadomo, czy twoje pytanie to tak na zapas, czy dotyczy cie bezposrednio? :
    -)))
    Jesli to drugie, to chetnie sie dowiemy kiedy spodziewasz sie maluszka?
    Na pierwsza wizyte u poloznej zapisuja ok. 12 tygodnia, lekarza wiekszosc kobiet
    nawet nie widzi. Na poczatku bylam tym przerazona, ale szybko mi przeszlo:-)
    Jezeli jestes w ciazy, to jak najszybciej musisz zglosic sie do kraamzorg, w
    wiekszej organizacji typu thuiszorg sa wieksze szanse, ze poporodzie nie
    zostaniesz sama na lodzie i bedziesz miec do pomocy ta sama osobe przez 8 dni.
    Poczytaj troche, przejrzyj forum, bo znajdziesz tu jeszcze kilka innych
    ciekawych watkow, moze nie tyle o samej ciazy, co o wszystkim wokol niej. A
    jakby co, to pytaj:-)
  • 09.04.06, 16:12
    martwie sie na zapas jeszcze nie jestem w ciazy ale nadmiar wiadomosci nie
    zaszkodzi:)) a jak jest z porodem wiesz cos na ten temat???
  • 09.04.06, 16:19
    Wrzuc w wyszukiwarke, o porodach tez byl watek, ale teraz mi dziecko placze i musze zmykac:-(
  • 09.04.06, 16:42
    zazdroszcze ci tez juz bym chciala .
    gdzie mieszkasz i jak dlugo juz w holadnii jestes???
  • 09.04.06, 17:33
    hey iza
    tak sie sklada ze teraz jestesm w 29 tc i cala przechodze tu w holandii.ale
    dopiero 12 kwietnia mam 1 wizyte u poloznej, bo jakos wczesniej wypadaly jakies
    nieprzewidziane akcje zeby isc i zapisac sie do poloznej,ale z tego co wiem to
    chyba trzeba isc juz od 12 tc na badania.ale to badanie ja mialam w polsce u
    gina bo to byly swieta bozegonarodzenia i wtedy rodzine odwiedzalam.
    jak bylam w 25tc to spadlam ze schodow i trafilam do szpitala z podejrzeniem
    odejscia wod plodowych,ale naszczescie dla mnie i dzidzi to bylo cos innego niz
    wody plodowe wiec po 3 dniach mnie wypisano do domu.poza usg, mialam wlasnie
    tez badania poprzez dotyk brzucha i na podstawie tego doktorka twierdzila ze
    dziecko rozwija sie prawidlowo i jest zdrowe,ale nie mam pojecia jak to ona
    wyczuwala:)pozatym w szpitalu mialam bardzo dobra opieke zarowna pielegniarska
    jak i doktorska,szkoda ze bede rodzic w domu,bo tu jest tak ze jak niema
    przeciwskazan zdrowotnych do porodu w domu to rodzisz na wlasnym lozku w innym
    wypadku jakiegos zagrozenia wysylaja na porod do szpitala ale jesli sama sie
    decydujesz na porod szpitalny musisz wykladac kase bo ubezpieczenie nie pokrywa
    tego chyba-bo zmienily sie przepisy od 1 stycznia 2006.moje nie pokrywa:(
    pozatym jak juz bedziesz miala swoja polozna do ktorej bedziesz chodzila na
    wizyty wszytkiego jej sie mozesz wypytac:)
    pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia
    ola hilversum
  • 09.04.06, 19:30
    ale mnie teraz zszokowalas porod w domu??????
    to co oni wracaja do epoki kamienia lupanego czy co???
    oki jak rodze w domu to kto odbiera porod maz ja sama czy ktos przychodzi do
    mnie ?????
  • 09.04.06, 19:33
    izka, ja juz jestem 'na wylocie' patrz sygnaturka
    na wszystkie pytania odpowiem, a porod pewnie juz niedlugo opisze

    dodatkowe usg jesli nie jestes ubezpieczona a chcesz miec placisz z wlasnej
    kieszeni, ja dodatkowo robilam usg na przeziernosc karku

    jesli masz pytania - pytaj, tu lub na priv :)
    --
    tiny.pl/qpdv
  • 09.04.06, 19:35
    porod w domu to fajna rzecz jesli twoja ciaza jest zdrowa i niezagrozona,
    wszystko musi byc OK, porod taki odbiera rzecz jasna polozna
    w PL tez sie do tego powoli wraca, a tu to juz niezla praktyke maja, jednak jak
    dla mnie to w szpitalu bezpieczniej
    --
    tiny.pl/qpdv
  • 09.04.06, 19:53
    O rany , znowu sie zaczyna, juz mi zaczyna bokiem wychodzic to ciagle
    narzekanie na prowadzenie ciazy i porod w Holandii... Iza ty przeczytaj
    najpierw te watki ktore ci dziewczyny podaly zamiast sie od razu szokowac i
    wyzywac od epoki kamienia lupanego... a nawet w ciazy nie jestes jeszcze!
    Spokojnie
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • 09.04.06, 20:56
    Ja mam zwykle, najprostsze ubezpieczenie i jesli zdecyduje sie na porod w
    szpitalu bez wskazan to bede musiala zaplacic 250€ czyli nie taki majatek. Tak
    wiec nie jest sie skazanym na porod w domu, jesli sie bardzo nie chce
  • 09.04.06, 21:26
    Popieram Nesle, poszukaj co pisalysmy o tym wczesniej. I nie stresuj sie bo
    mimo roznic opieka jest dobra. Idzie sie przyzwyczaic i przekonac do tego
    systemu. No i jeszcze jedno-polozna to nie pielegniarka, tylko fachowiec w
    opiece nad ciezarna i jej malenstwem. Porody w szpitalu tez odbieraja polozne,
    dopiero jak cos sie powaznego dzieje przychodzi ginekolog.
    --
    Filip ur.27-09-2005
  • 09.04.06, 23:27

    -- Wlasnie to pytanie bladzi wokolo mnie juz chyba od momentu jak zaczelam
    czytac tutejsze gazety o ciazy.
    Dziewczyny z ciaza jest wszystko OK to sie chodzi do poloznej , a jak cos nie
    tak to ciaze prowadzi lekarz domowy. Tak? No tak.
    Polozna uczy sie 4 lata do zawodu i tylko o porodzie i takie tak wokol
    zwiazane rzeczy.
    Lekarz uczy sie 6 lat wszystkiego po trochu . Tak?
    To kto wie wiecej o porodzie? I ciazy? No mnie sie wydaje ze polozna .
    To dlaczego przy komplikacjach chodzi sie do domowego?
    Kurde gnebi mnie to pytanie, czy ma ktos znajomego czy znajoma w tej
    dziedzinie wiedzy?
    Dzieki za odpowiedz , i pa

    Najnowsze fotki Gabriela
    Gabriel ma...
    www.polskieserce.pl/
  • 10.04.06, 06:33
    nie do domowego a ginekologa, ktory ma 'glebsza' i szersza wiedze napewne w tych
    dziedzinach.
    a co do opieki na ciezarna ttaj to na moge tylko w superlatywnach wiec nie bede
    sie powtarzac.. sporbuj zaufac i mysl pozywnie. bedzie git;) powodzenia pozdr.zuzka
    --
    Szukaj swojej Przygody! A gdy już znajdziesz, zmierz się z nią wszystkim co
    masz, z całą swoją mocą, doświadczeniem i pasją!
    [Sir Edmund Hillary]
  • 10.04.06, 08:54
    Ciazy nigdy nie prowadzi lekarz domowy. Jak jest ok to prowadzi polozna, a jak
    sa komplikacje to sie przechodzi pod opieke GINEKOLOGA a nie lekarza domowego.
    Skad ten pomysl w ogole? ;)
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • 11.04.06, 19:14
    Niedomowienie moglo wyniknac z faktu ze domowy diagnozuje i leczy drobniejsze
    dolegliwosci ginekologiczne, przepisuje tabletki antykoncepcyjne, zaklada
    spirale itp Z prowadzeniem ciazy nie ma nic wspolnego.
    Nie wiem _ile_ czasu trwa wizyta u polozne i czy mozna z nia pogadac ale z
    lekarzem nie mozna. Wizyta jest bardzo krotka - czas specjalisty jest drogi.
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • 11.04.06, 21:45
    polozne w mojej 'przychodni' sa bardzo kompetentne, nikt mnie nie zbywa i czuje
    sie doinformowana, jako ze kontakt ma sie z wiecej niz jedna i ta sama sa
    zawsze otwarte na pytania i same pytaja czy sie ma jakies watpliwosci, spedzam
    w gabinecie do 0,5h z czego mw. 15 min. to pytania i odpowiedzi

    jest tak (ze ma sie kontakt nie zawsze z ta sama) poniewaz nie wiadomo na ktora
    z nich sie trafi gdy trzeba bedzie zawuiadomic o zaczynajacym sie porodzie
    zawsze teaz moge zadzwonic gdy dzieje sie cos niepokojacego
    --
    tiny.pl/qpdv
  • 12.04.06, 14:28
    U mnie czasami bylo to i 5 minut. ;-) Lekarz wstawal, podawal reke i trzeba
    bylo podziekowac i wyjsc. A te piekne momenty kiedy przyszla mama slucha w
    gabinecie uderzen serduszka swojego dizecka to dla mnie byl mit! Jeden lekarz
    po _trzech_ uderzeniach stwierdzil, ze jest ok. ;-)
    Oczywiscie moja ciaza byla bezproblemowa, ta druga 'holenderska'.
    Zakwalifikowlaam sie bo naciskalam ale i tez bo pierwsza byla problemowa i
    bralam leki rozkurczowe od polowy ciazy. No jak juz leki musilam brac to sie
    zalapalam do gina w Holandii. ;-)
    jak bede chaiala miec trzecie to do poloznej mam sie zwrocic. Tak mi
    powiedzieli. I bardzo chetnie!!! :-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • 10.04.06, 13:48
    Izka, posłuchaj co dziewczyny mówia i poczytaj linki, które Ci podesłały. Ja przyjechałam do Holandii będąc w 4 miesiącu ciąży i byłam przerażona opowieściami o tutejszym podejściu do porodu.godzinami czytałam forum i powoli nabierałam dystansu. a jak zaczęłam chodzić do położnej zmieniłam zdanie co do tzw. podejścia holenderskiego. za 3 tygodnie mam termin porodu i co prawda zdecydowałam się urodzić w polsce, ale jestem przekonana, że kolejne dziecko będę rodzić tutaj w holandii. nie taki diabeł straszny, głowa do góry:)
    karina
  • 12.04.06, 14:30
    Karcia!
    Naprawde dobra opieke masz w Holandii. Rodizlam i w Polsce i w Holandii i wole
    sto razy bardziej rodzic w NL!
    Chyba ze w Polsce w jakiejs prywatnej klinice ale szczerze mowiac, nie widze
    sensu.
    Tak czy inaczej: udanego wodowania! ;-D
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • 10.04.06, 19:18
    dzieki dziewczyny :))))
    pozdrawiam izka
  • 27.05.06, 13:01
    hej bbqueenpl.
    ty mowisz ze nie mozesz rodzic w szpitalu jesli nie ma medycznych wskazan na to, moja kolezanka sie
    uparla i rodzila w szpitalu, ja tez zamierzam tak zrobic. nic ci kazac nie moga, tylko czasami te polozne
    to sie tak wymadzaja ze one wiedza wszystko najlepiej. muszisz sie tego lepiej dowiedziec u poloznych
    lub bezposrednio w szpitalu. jesli chodzi o ubezpieczenie to pokryja jakas czesc szpitala a ty musisz
    reszte zaplacic, nie wiem ile to jest al e wydaje mi sie ze jaikies 200 euro. moje ubezpieczenie pokrywa
    porod w szpitalu i nie mam zamiaru inaczej rodzic.
    powodzenia
  • 27.05.06, 13:36
    NIe zebym sie czepiala ;-) ale przeczytaj jeszcze raz co napisala bbqueen ;-)
    --
    Filip ur.27-09-2005
  • 27.05.06, 15:42
    chodzi mi o ten fragment:
    szkoda ze bede rodzic w domu,bo tu jest tak ze jak niema
    przeciwskazan zdrowotnych do porodu w domu to rodzisz na wlasnym lozku w innym
    wypadku jakiegos zagrozenia wysylaja na porod do szpitala ale jesli sama sie
    decydujesz na porod szpitalny musisz wykladac kase bo ubezpieczenie nie pokrywa
    tego chyba-bo zmienily sie przepisy od 1 stycznia 2006.moje nie pokrywa:(
  • 27.05.06, 17:54
    Jezeli chcesz rodzic w szpitalu to mozesz ,ale sama pokrywasz czesc kosztow
    zwiazanych z porodem reszte pokrywa ubezpieczalnia.W zasadzie jest to wynajecie
    sali porodowej w szpitalu,bo przy porodzie jest polozna i pielegniarka.Jezeli
    nastapia jakies komplikacje i zostanie wezwany ginekolog,to ubezpieczenie
    pokrywa ci caly porod.No chyba ,ze sie cos od 1 stycznia zmienilo,ale wtedy
    trzeba samemu sprawdzic swoja umowe.Do szpitala jedziesz dopiero jak masz 5-6
    cm rozwarcia,i jezeli wszystko pojdzie dobrze to 2 godziny po porodzie jestes
    juz w domu, chyba ze urodzilas wieczorem,wtedy mozesz zostac do rana.
  • 14.06.06, 20:01
    Ja mieszkam w Leiden,jestem w tej chwili w 30tygodniu.Mam bardzo zle
    doswiadczenia z holenderska sluzba zdrowia.Mozecie o tym przeczytac na
    forum "Ciaza i porod".
    - od razu, przy pierwszej wizycie u lekarza domowego, jak tylko zorientujesz
    sie, ze jestes w ciazy, pros o skierowanie do szpitala, jesli chcesz rodzic w
    szpitalu.Bardzo trudno dostac sie do gina, nawet jesli masz jakies problemy
    zdrowotne.Ja mam od dwoch lat zakrzepice, niestety problemy zylne nie
    podciagaja sie pod tzw.medische indicatie, a bez tego magicznego okreslenia
    twoich problemow w szpitalu cie nie przyjma.Chyba, ze narobisz zadymy, jak my
    narobilismy:)) Ale zostalam przyjeta dopiero w 5 miesiacu ciazy, na wyrazna
    prosbe mojego lekarza, i z potwierdzeniem problemow zylnych od gina z Polski.
    - zeby byc prowadzonym przez ZESPOL POLOZNYCH I PRAKTYKANTOW w szpitalu, trzeba
    miec skierowanie od lekarza domowego.I to tez za kazdym razem przyjmuje cie kto
    inny.Wizyta trwa nie dluzej niz 15 minut( w moim wypadku)i polega na obmacaniu
    brzuszka, posluchaniu tetna dziecka, zmierzeniu cisnienia, zwazeniu,
    wprowadzeniu danych do komputera.Badania krwi robi sie raz na trymestr, chyba,
    ze cos nazmyslasz, to ci zrobia morfologie lub poziom cukru.Badan moczu
    standardowo nie robia, o cytologii zapomnij. USG tez nie czesto.Ja mialam do
    tej pory tylko dwa.
    - nocleg w szpitalu po porodzie jest odplatny.Kolezanka Polka, tu ubezpieczona,
    ktora rodzila w zeszlym roku, zaplacila 1200 euro, bo musiala przenocowac.
    Zwykle porod jest ambulatoryjny, przychodzisz juz na skurcze parte i po
    urodzeniu lozyska odsylaja cie do domu.Pytanie:kto sie toba zajmuje po
    porodzie, kto robi pierwsze badania dziecku, szczepi itp.? To tez musisz
    zalatwic na dlugo przed.Dzwonisz do kraamzorg i dostajesz wtedy pielegniarke na
    80 godzin po porodzie, czyli w praktyce 8 - 10 dni. Ona cie uczy karmienia
    piersia, przewijania, kapania, pomaga twojemu mezowi w opiece nad toba(gotuje,
    sprzata itp.).Pediatra? Zapomnij! Jest cos takiego jak consultatiebureau, sa
    tam lekarze, mozesz dzwonic jak sie cos z dzieckiem dzieje.
    - ubezpieczenie pokrywa tylko czesc kosztow.Zalezy, jaki masz pakiet.My
    wykupilismy AV-top, jedno z najdrozszych, ale i tak musimy za standardowy
    porod w szpitalu zaplacic ok.300 euro.Jesli pojawia sie komplikacje, za
    konsultacje ginekologiczna nie placisz, to pokrywa ubezpieczenie.Ale i tak te
    300 euro wlasnego wkladu placisz. Dla porownania, porod w domu, w obecnosci
    poloznej, jest calkowicie ubezpieczony.Polozna dostaje od 600 do 800 euro za
    odebranie jednego porodu.

    To tyle, co moge powiedziec z wlasnego doswiadczenia.Moze inne dziewczyny mialy
    wiecej szczescia, albo trafily na ludzi,a nie Holendrow:))))) Ja w kazdym razie
    zjadlam duzo nerwow.
  • 14.06.06, 20:18
    i musialam sie wtracic zanim jakas nieswiadoma kobieta w ciazy tu zajrzy i
    uwierzy w ten stek bzdur
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • 14.06.06, 20:36
    A czemu bzdury napisała? Możesz powiedzieć, co jest bzdurą a co nie?
  • 15.06.06, 11:06
    Nesla uwazam, ze pisanie o "steku bzdur" jest conajmniej niegrzeczne.
    --
    "O to chodzi jedynie, by naprzod wciaz isc smialo
    Bo zawsze sie dochodzi gdzie indziej niz sie chcialo".
    --
  • 15.06.06, 22:55
    Nesla, podzielilam sie tylko tym, co SAMA TU PRZEZYWAM.Zaznaczylam , ze to
    tylko moje osobiste doswiadczenie, moze inne babki maja inne, i Bogu niech za
    to dziekuja, ja mam takie, bardzo nieciekawe.I boli mnie to, ze nazwalas to
    stekiem bzdur.
    Po pierwsze,jest to moja pierwsza ciaza, jestem grubo po 30, wlasnie skonczylam
    36 lat, mam problemy zdrowotne.Zostalam z ciaza ZUPELNIE SAMA, do 5 miesiaca
    nie mialam ZADNEGO prowadzenia, a potem wojny o to, bym mogla urodzic nie na
    podlodze u tesciowej.Postaw sie w mojej sytuacji, jak Ty bys reagowala?
    Owszem, przez te 5 pierwszych miesiecy zylam w ciaglym stresie.Nie tylko ze
    wzgedu na sama ciaze.Stracilam wlasnie prace, robilam szkole jezykowa i
    przygotowywalam sie do egzaminu panstwowego, gemeente robilo mi problemy z tym,
    bym mogla uzywac oficjalnie nazwiska meza, no i na dodatek pojawil sie kryzys w
    malzenstwie, podsycany przez tesciowa.Wszystkiego mialam dosyc.Na samo
    wspomnienie, ze przez to przeszlam, robi mi sie goraco.
    Ale najwazniejsze, ze wyszlam na prosta.Nasze malzenstwo przetrwalo kryzys,
    tesciowa sie "odpepowilo", egzamin zdalam, nazwisko meza nosze oficjalnie i w
    Polsce i tu, wrocilam do zawodu wykonywanego w Polsce i zarabiam teraz dwa razy
    tyle co przedtem, a tyle sie nie urobie. No i przede wszystkim maluch rozwija
    sie prawidlowo, wiec mam nadzieje, ze i z porodem wszystko bedzie w porzadku.
    Beba, dzieki serdeczne za wsparcie!
  • 21.06.06, 16:24
    W moim przypadku bylo tak, ze sama musialam znalezc sobie polozna, nikt mi nie
    polecil nikogo, wiec po prostu obdzwonilam kilka praktyk w okolicy.Niestety,
    trafila sie tylko jedna, ktora mogla mnie przyjac przed 16 tygodniem ciazy.No i
    ta okazala sie wybitnie proaborcyjna i niekompetentna.
    Po zrobieniu badan w Polsce i zaleceniu rodzenia jednak pod opieka specjalisty,
    chcialam sie na wlasna prosbe przepisac do szpitala.Lekarz rodzinny nie robil
    mi tu zadnych wstretow, jednak mialam straszne problemy z wydaniem mojej
    dokumentacji przez owa polozna, jak rowniez w samym szpitalu, by byc tam
    prowadzona.Stwierdzono po prostu, ze jesli nie ma "medische indicatie", to mnie
    bez pardonu odesla do tej poloznej, gdzie juz jestem przypisana!
    Dlatego napisalam, by uczulic wszystkie: chcesz rodzic w szpitalu, na PIERWSZA
    wizyte idz do szpitala, a nie do poloznej.Ta moze nie stwierdzic koniecznosci
    rodzenia w szpitalu, a jesli sie jednak zdecydujesz na szpital, biurokracja
    moze ci w tym przeszkodzic.
  • 21.06.06, 16:33
    To jest po prostu nieprawda. Aby byc prowadzonym w szpitalu nalezy zwykle
    miec ""medische indicatie", natomiast aby rodzic w szpitalu wystarczy tlko
    zawiadomic o tym polozna. Moje 2 ciaze prowadzily polozne, a porody mialam
    normalnie w szpitalu bo tak chcialam. Po co rozsiewasz nieprawdziwe informacje
    i straszysz ludzi?
  • 22.06.06, 23:25
    kasia157 napisała:

    > To jest po prostu nieprawda. Aby byc prowadzonym w szpitalu nalezy zwykle
    > miec ""medische indicatie", natomiast aby rodzic w szpitalu wystarczy tlko
    > zawiadomic o tym polozna. Moje 2 ciaze prowadzily polozne, a porody mialam
    > normalnie w szpitalu bo tak chcialam. Po co rozsiewasz nieprawdziwe
    informacje
    > i straszysz ludzi?

    Ty mialas tak, ja mialam zupelnie inaczej.Co jest prawda, a co nie? Nie
    dyskutujmy, bo kazda z nas ma swoje wlasne, bardzo subiektywne doswiadczenie.
    Ja mysle po prostu, ze padlam ofiara biurokracji, a ze nikt za mna nie stal,a
    sama przepisow nie znalam i sadem nie postraszylam, to dlatego sie musialam z
    baba uzerac.Zeby nie wydac dokumentacji?! Slyszal ktos o tym?

    Swoja droga, takie madre jestescie, bo waszych mezow stac bylo na to, by wam
    porod oplacic.A ktora - ciekawa jestem - zgodzila by sie na rodzenie u
    tesciowej, na dwoch metrach kwadratowych, ktorych i tak nie wolno urzadzic
    sobie po swojemu? Z brudnym kotem wlazacym wszedzie i tesciowa rozpylajaca
    chlor po calym domu? Pod presja jeszcze, "bo tej dziwnej Polsce znow jakies
    fanaberie do glowy strzelily i po ludzku rodzic nie chce". Nikogo straszyc nie
    chce, a jak sie przestraszylas mojej historii, to bynajmniej nie bylo moim
    zamiarem:)))
  • 22.06.06, 23:50
    Andevi... Wiesz co, tak sobie podczytuje i az mi sie nie chce pisac. Mysle, ze spora czesc twoich problemow, to twoje nastawienie. Nie wiem, po co sie pchalas, zeby byc prowadzona w szpitalu. Jezeli nie ma konkretnych problemow zwiazanych bezposrednio z ciaza, to nikt tu do ginekologa nie chodzi. Wydawalo mi sie, ze zylami tosie kardiolodzy zajmuja... W szpitalu mozna rodzic bez problemu. Nie wiem, jak to jest z tymi oplatami, bo ja NIE PLACILAM za porod ani centa! Ale mialam dobre ubezpieczenie, przy ktorym oplacali mi rozne cuda wianki, rachunku za porod w szpitalu ( na moje wlasne zyczenie) nawet na oczy nie widzialam. No, ale ja "taka madra jestem" bo mi maz dobre ubezpieczenie placi... Po porodzie tez nocowalam w szpitalu. Nawet sniadanie mi dali:-)
    Ani polozne, ani lekarze nie maja obowiazku wydawac dokumentacji, jezeli na wlasne zyczenie zmieniasz lekarza. Masz karte ciazowa i wlasciwie wszystkie potrzebne informacje znajduja sie na niej. Mialam operacje, przez ubezpieczenie dostalam sie do innego szpitala, gdzie nie musialam czekac miesiacami, nawet przez ubezpiecznie nic ze szpitala nie wyciagneli, wszystkie badania musialam przechodzic jeszcze raz, a ubezpieczenie placilo bez szemrania.
    Wiesz co, wybierz sie do "de Tuinen", kup pare fajnych plyt z muzyka relaksacyjna, jakies olejki pachnace do kapieli i odprez sie troche. Takie rozgoryczenie i agresja w stosunkudo wszystkich ani tobie, ani dziecku na zdrowie nie wyjdzie zapewne. Nie ma sensu, naprawde. I nie pisze tego, zeby ci dokuczyc.
    Skoro juz zaczelam... Ja nie kumam... Nie doczytalam, czy ty pracujesz, czy nie, nie wiem, ile twoj maz zarabia, zmienial prace i teraz zartabia lepiej, albo cos zle przeczytalam? Moze przejrzyjcie swoje wydatki, bo mi to sie dziwne wydaje, zeby prawie 40-letni facet mieszkajacy katem u rodzicow nie mial zadnych oszczednosci i nie byl w stanie czegokolwiek samodzielnie wynajac. Tym bardziej, ze niedlugo maluszek was niezle po kieszeni uderzy. Na Twoim miejscu jak najszybciej mym od tesciowej zmykala, chocbym miala mieszkac w jakims mikroskopijnym mieszkaniu. Domek ciasny, ale wlasny... Cos w tym jest.
  • 23.06.06, 01:47
    >Ani polozne, ani lekarze nie maja obowiazku wydawac dokumentacji, jezeli na
    >wlasne zyczenie zmieniasz lekarza. Masz karte ciazowa
    >i wlasciwie wszystkie potrzebne informacje znajduja sie na niej. Mialam
    >operacje, przez ubezpieczenie dostalam sie do innego
    >szpitala, gdzie nie musialam czekac miesiacami, nawet przez ubezpiecznie nic
    >ze szpitala nie wyciagneli, wszystkie badania
    >musialam przechodzic jeszcze raz, a ubezpieczenie placilo bez szemrania.

    Jestes pewna? Wydaje mi sie, ze jako pacjent masz prawo zarzadac swojej
    dokumnetacji. Tzn. nie oryginbalu, bo ten zostaje w spzitalu, ale odpisu. W
    koncu to informacja na temat twojego zdrowia.
  • 23.06.06, 17:01
    Jestem pewna, moga ci wydac czesc informacji, ale nie wszystkie. W moim przypadku chodzilo o badania i wywiad do operacji woreczka zolciowego. Niestety z ubezpieczalni mnie uswiadomili, ze szpitale nie maja obowiazku oddawac dokumentacji z wykonanych u siebie badan. Wszystko: chirurg, anestezjolog, badania krwi musialam robic jeszcze raz. Wszystko zalezy od dobej woli szpitala. Jedni wydadza, bo tak chca, inni nie i nawet sad tu nie pomoze:-/
  • 24.06.06, 13:18
    Kochane dziewczyny!
    Naprawde serdecznie WSZYSTKIM WAM dziekuje! Za wsparcie, za zrozumienie.
    Oczywiscie, ze moja historia to nie norma; inaczej nikt by sie tu nie odwazyl
    rodzic:)))
    Swoje przeszlam, nerwow sporo zjadlam, ale od drugiego trymestru ciazy jest juz
    spoko! Rodzic bede w szpitalu, bo tak chcialam, ale niestety za te "zachcianki"
    musze sobie zaplacic.Ubezpieczenie zwroci mi czesc, ale 200 euro z kawalkiem
    wlasnych kosztow musimy poniesc.I to wiem z cala pewnoscia, juz z
    ubezpieczeniem obgadane. Placimy miesieczna skladke w wysokosci 100 euro, wiec
    nie jest to tanie ubezpieczenie.Moj maz pracuje jako uitzendkracht, mamy
    wspolna polise, zalozona jeszcze wtedy, gdy byl na zasilku.Moze to tez ma wplyw
    na rodzaj ubezpieczenia, nie mam pojecia. Ja mam wize stalego pobytu dopiero od
    kilku miesiecy, pozwolenie na prace w zwiazku z tym, ale pracy stalej nie
    mam.Robilam do tej pory jako nianka na czarno, teraz daje prywatnie lekcje
    pianina.Tak wiec zadna firma mi ubezpieczenia nie placi; moj maz wyklada z
    wlasnej kieszeni na moja polise.
    A dlaczego sie pchalam by rodzic w szpitalu? Moze gdybym miala wlasne
    mieszkanie i czula sie w nim bezpiecznie, nie robilabym zamieszania.Chociaz
    pewnie tez balabym sie na wyrost, ze mimo fizjologicznej ciazy cos moze w
    czasie porodu nie tak pojsc i trzeba bedzie na sygnale jechac do szpitala.
    Moja szwagierka rodzila w domu i przekonywala mnie do tego systemu, ja jednak
    po prostu nie ufam tesciowej i w jej domu rodzic nie chcialam. Teraz tez mam
    sporo lekow zwiazanych z opieka nad dzieckiem i obecnoscia tesciowej pod jednym
    dachem. Bardzo chcialam, by moja mama mogla przyjechac i mi pomoc przy
    dziecku.Tesciowej sie to nie usmiecha.Z zasady problem sie pojawia wtedy, gdy
    ktos ma do mnie przyjechac i nocowac.Tesciowa nie lubi gosci, nie wie, jak sie
    zachowac przy stole, bo stolu nigdy w jej domu nie bylo, no i takie niuanse.
    Moj maz boi sie, ze babcie beda sobie dziecko wyrywac.I tak zle, i tak
    niedobrze!
    Co do naszej sytuacji finansowej, to do bogatych nie nalezymy. Tesciowa nie
    nalezy do oszczednych, a jeszcze przy swoim uposledzeniu potrafi bardzo
    rozrzutnie zyc. Placimy jej i za czynsz, i za rachunki, wiec niewiele mozemy
    sobie odlozyc.W tej chwili maz bierze nadgodziny, pracuje rowniez w soboty.
    Zyjemy bardzo oszczednie.Zakupy dla dziecka robilismy przez Marktplaats.nl, bo
    taniej.Nasz budzet na ten cel wynosil 250 euro, wiec trzeba bylo glowkowac:)))
    A moim najwiekszym marzeniem jest isc na swoje! Niestety, z motyka na slonce
    porywac sie nie bedziemy, bo po miesiacu wrocilibysmy z deszczu pod rynne,
    calkowicie splukani z oszczednosci...Swoja droga, tych oszczednosci tez
    niewiele. No i liczyc mozemy tylko na samych siebie.Bynajmniej, rodzice nam
    mieszkania nie kupia:)))) Ani jedni, ani drudzy.
  • 24.06.06, 21:45
    Doskonale rozumiem Twoje motywy do rodzeniu w szpitalu. Nie zniechecam Cie do
    tego pomyslu. Rodzilam swoja druga corke tez w holenderskim szpitalu i jestem
    bardzo zadowolona. Nic nie placilam ale zaplacilaby gdyby trzeba bylo. 200 euro
    jest do przezycia nawet przy skromnym budzecie i warto na ten cel wydac
    pieniadze, jesli da Ci to poczucie bezpieczenstwa i komfort. Poczytaj sobie,
    rowniez tutaj, jak wyglada taki porod w wersji holenderskiej. Jezeli jest
    fizjologiczny i szybki bardzo wczesnie wracasz do domu z malenstwem.
    _Musisz_ sobie zorganizowac komfort po porodzie. Jezeli chcesz aby przyjechala
    Twoja mama to naciskaj. Z doswiadczenia wiem, ze warto bo jestes bardzo
    bezbronna po porodzie. Nie byloby fajnie gdybys musiala zaczac cos robic czy
    sie o cos obawiac. Potrzebny jest Tobie tzw 'swiety spojoj'.
    Zapewne maz nie wezmie urlopu czy tez nie wykroi wiekszej ilosci dni wolnych?
    Pomoc Ci moze Twoja mama.
    O kraamzorg, wiesz?
    Zycze Ci spokoju ducha! Ja sama siebie nakrecalam zamartwiajac sie ale taki mam
    charakter, ze potrafie sobie wszystko przedstawic w czarnych barwach i
    wylobrzymic. Podczas ciazy takie rzeczy sie nasilaja i kumuluja. W okresie
    pologu tez... Powinnas sie przygotowac na zmiany ktore zajda w Waszym zyciu
    najlepiej jak potrafisz. Rowniez duchowo! Trzymaj sie! Wszystkie
    przechodzilysmy i przez ciaze, porod i mialysmy rozne przezycia i odczucia.
    Bywa ciezko ale zazwyczaj dzieje sie jakos tak, ze idzie 'ku dobremu'! ;-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • 23.06.06, 01:43
    andevi napisała:

    > kasia157 napisała:
    >
    > > To jest po prostu nieprawda. Aby byc prowadzonym w szpitalu nalezy zwykle
    >
    > > miec ""medische indicatie", natomiast aby rodzic w szpitalu wystarczy tlk
    > o
    > > zawiadomic o tym polozna. Moje 2 ciaze prowadzily polozne, a porody miala
    > m
    > > normalnie w szpitalu bo tak chcialam. Po co rozsiewasz nieprawdziwe
    > informacje
    > > i straszysz ludzi?
    >
    > Ty mialas tak, ja mialam zupelnie inaczej.Co jest prawda, a co nie? Nie
    > dyskutujmy, bo kazda z nas ma swoje wlasne, bardzo subiektywne doswiadczenie.
    > Ja mysle po prostu, ze padlam ofiara biurokracji, a ze nikt za mna nie stal,a
    > sama przepisow nie znalam i sadem nie postraszylam, to dlatego sie musialam z
    > baba uzerac.Zeby nie wydac dokumentacji?! Slyszal ktos o tym?

    Nikt nie neguje Twojej historii. Wszyscy Ci wierza, zapewniam. Problem w tym,
    ze przedstawiasz ja jako norme, piszesz, jakby tak bylo w Holandii i jakoby
    byly takie przepisy. Tymczasem przepisy sa inne, i Twoja historia nie jest
    holenderska norma.



  • 23.06.06, 09:29
    > Swoja droga, takie madre jestescie, bo waszych mezow stac bylo na to, by wam
    > porod oplacic.A ktora - ciekawa jestem - zgodzila by sie na rodzenie u
    > tesciowej, na dwoch metrach kwadratowych, ktorych i tak nie wolno urzadzic
    > sobie po swojemu?
    Dalej nie rozumim. To nie mojego meza stac na oplacenie porodu w szpitalu,
    tylko ubezpieczenie za to placi. A tak sie sklada, ze w Holandii jest
    obowiazkowo ubezpieczony kazdy ( z wyjatkiem moze osob nielegalnie tu
    przebywajacych) niezaleznie od tego gdzie pracuje i ile zarabiaja. Jezeli masz
    jakies standardowy pakiet to placisz gdzies okolo 50-100 EUE za porod w
    szpitalu. Ale to i tak sciagaja duzo pozniej i nigdy nie odmowia Ci porodu w
    szpitalu jesli tego sobie zyczysz.
    A swoja droga to jest wlasciwie na odwrot niz ty tu sugerujesz, wlasnie rdzenne
    holenderki, czesto dobrze sytuowane i nie najmlodsze rodza w domach bo to im
    najlepiej odpowiada, w szpitalu rodza glownie obcokrajowcy, i Ci z problemowa
    ciaza.
  • 23.06.06, 13:06
    Nie placilam za porod w szpitalu i moj maz tez nie placil. ;-)
    Napisze to jeszcze raz: to mi zaplacono! ;-D
    Zrezygnowalam z opieki poloznej w domu tzw kraamzorg i dostalam rekapensate
    pieniezna. Spora, jak dla mnie, dodam.
    Za ubezpieczenie placimy sporo ale jezeli trzeba by bylo zaplacic nawet i 300
    euro za porod to bysmy zaplacili. O ciazy i porodzie nie dowiadujesz sie na dwa
    dni przed. Masz 9 mc na przygotowanie sie. Kupno lozeczka, ciuszkow czy
    zbieranie np na porod w szpitalu.
    Faktycznie mialas mlynek z polozna i ogolnie z cala tzw medyczna otoczka ale to
    nie jest norma. Czy mialas pecha, czy sie zle zrozumialas, czy trafilas na
    kogos niekompetetnego, czy tez wszystko razem wiziete.
    Po pierwsze: odprez sie!
    Po drugie: jak pierwsze
    Po trzecie: zastanow sie co trzeba zrobic aby poprawic Wasa sytuacje, czy to
    Twoja opieke i porod w szpitalu, czy Wasza sytuacje materialna i mieszkaniowa.
    Zaczelas sie pytac o wynajem mieszkania i widze, ze myslisz o zmianach ale
    perspektywy nie sa rozowe. Jesli sie nie da, to szukaj innych sposobow. Pogadaj
    z tesiaowa a jak nie, to sklon meza. Jesli macie swoj pokoik czy pokoje to
    powinniscie czuc sie tam swobodnie. Maz powinien wplynac na swoja mame a Ty z
    drugiej strony, badz bardziej wyrozumiala, bo Tesciaowa i z racji wieku i
    uposledzenia, na to zasluguje a i Tobie i dziecku szkodzi stres.
    Dla mnie okresy ciaz byly bardzo strasujace, pelne frustracji i zastanawiania
    sie o przyszlosc, o zdrowie dziecka itp. To nie jest zdrowe podejscie i niczemu
    dobremu nie sluzy.
    Trzymaj sie cieplo!
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • 21.06.06, 18:11
    Przepraszam Andevi, ale czy te Twoje problemy to nie byly nieporozumienia z
    powodu braku znajomosci jezyka? Jest dokladnie tak jak pisala Kasia-rodzic w
    szpitalu mozesz chocbys sie na to zdecydowala jak sie porod zacznie.
    --
    Filip ur.27-09-2005
  • 22.06.06, 12:25
    andevi - chyba po prostu trafilas na niekompetentna polozna i stad Twoje
    doswiadczenia (poza tym polozna za porod w domu dostaje duze pieniadze, tak 600-
    800E, moze dlatego tak naciska skoro jest jedyna w Twojej okolicy, a innych
    ciezarnych brak, tak sobie gdybam;))
    moja niedawna ciaze prowadzila polozna i to JA decydowalam gdzie chce rodzic,
    nikt niczego nie narzuca - wiec z tym szpitalem to nieprawda, wszystko chyba
    zalezy od praktyki w ktorej polozna przyjmuje, ona sie ma ustosunkowac do
    Twojej decyzji...
  • 22.06.06, 13:22
    No to powiem jak bylo u mnie. Jako ze jezyka nie znalam i to byla moja druga
    ciaza, po tescie nie spieszylam sie do ginekologa czy jakiegokolwiek innego
    lekarza. Mielismy jechac do Polski i tam chcialam sobie porobic badania,
    pogadac z lekarzem i dopiero tu przyjsc na druga wizyte. Z wyjazdu nam nic nie
    wyszlo i trzeba bylo zaczac dzialac tu. Lekarz domowy mial urlop, praktyka byla
    w likwidacji i nie wiedzielismy gdzie sie zglosic. O Ubezpieczalni jakos chyba
    nie pomyslelismy. Pojechalismy zwyczajnie do szpitala sie zapytac. :-)
    Z recepcji ogolnej nie odeslano nas do 'ostrego dyzuru' tylko do innego budynku
    gdzie rezyduje ginekolog. Tam w recepcji nas umowiono i to chyba od razu
    przyjeto bo juz dawno powinnam miec pierwsza wizyte i juz lekarz, wyluszczyl
    nam, ze jezeli nie ma wskazan medycznych to place za kazda wizyte u ginekologa.
    Podal kwote i przeliczyl ile tych wizyt bedzie. Liczba byla znaczna...
    Zrobil wiywiad i stwierdzil, ze sa wskazania medyczne ale i tak potrzebuje
    skierowanie od domowego, inaczej place a nie jestem odeslana (jeszcze wtedy nie
    wiedzialam gdzie). Jak juz trafilam do domowego to tez z wywiadu, stwierdzil,
    ze sa wskazania medyczne i dal mi skierowanie. Mial co prawda pomysl wziecia
    historii ciazy i tlumaczenia ale jednak po rozmowie stwierdzil, ze to zbedne.
    Chodzilam do tego gina i nic mi nie pomogl bo druga ciaza byla bez problemowa
    (pomijajac zmeczenie, sennosc, mdlosci ale to nic szczegolnego i
    nie 'wskazanie'). Nic o poloznych nie wiedzialam i teraz niewiele wiecej wiem,
    pomijajac fakt, ze sa specjalistkami i maja lepsza wiedze niz te w Polsce!
    Chodzenie do gina bez wskazan medycznych jest, moim zdanie bez sensu. Potem
    porod, jak kto chce, w domu czy szpitalu, wolny wybor. Jesli sa wskazania to
    dostajesz papier i _musza_ Cie przyjac. Jeden lekarz nie podwazy zdania
    drugiego!
    Jezeli chodzisz do poloznej i sa wskazania na kontrole ginekologiczne to tez
    polozna musi Cie tam wyslac z papierami. No _musi_!
    W Twoim przypadku bylo tak, ze nie do konca lekarz zgadzal sie co do
    tych 'wskazan'. To bylo bardziej na Twoja prozbe niz z koniecznosci, stad te
    problemy, jak sadze!
    A pomogl Ci ten gin? Czy przy Twoich dolegliwoscich on robi cos czego polozna
    by nie mogla zrobic?
    No to sprawdzilo sie tez, ze nalezy jak najwczesniej poszukac poloznych. I
    moze, jesli nie ma wyboru, wybrac kogos z dalszej okolicy?
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • 03.07.06, 18:46
    > Dlatego napisalam, by uczulic wszystkie: chcesz rodzic w szpitalu, na
    PIERWSZA
    >
    > wizyte idz do szpitala, a nie do poloznej.Ta moze nie stwierdzic koniecznosci
    > rodzenia w szpitalu, a jesli sie jednak zdecydujesz na szpital, biurokracja
    > moze ci w tym przeszkodzic.


    Nie rozumiem. Ja chcę rodzic w szpitalu i nawet sobie szpital wybralam. Bo
    akurat mieszkam w równej odległości od oby. I zdecydowalismy sie na szpital
    przy akademii medycznej. Problemów w związku z tym nie było.
    A ginekologa widziałam dwa razy na oczy-
    przy usg połówkowym (bo takie robią w szpitalu)i tydzień później(bo nie
    zobaczył żołądka u mojego dziecka i trzeba było robic powtórne usg, żeby się
    upewnić).
    Także nie rozumiem, dlaczego twierdzisz, że jak chcę rodzić w szpitalu to na
    pierwszą wizytę też muszę iść do szpitala. Nikt nie robi z tego żadnego
    problemu.
    ps. moje dziecko żołądek jak najbardziej posiada, ale przez tydzień nerwów i
    oczekiwania na powtórne usg moje życie skróciło się o przynajmniej 15 lat
    pozdr.
    Gosia
    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • 03.07.06, 18:51
    Gosiu, milo cie znowu widziec na forum:-))) Dobrze, ze z malenstwem wszystko w porzadku, wspolczuje ci tych nerwow. Mam nadzieje, ze teraz wszystko juz pojdzie z gorki, bo nerwow mialas juz chyba dosc. I nie badz taka tajemnicza:-))) Ja nie wiem, ale mam przeczucie, u corneliss mi sie sprawdzilo, zobaczymy, czy u ciebie tez:-))) Tyle, ze ja straaasznie niecierpliwa jestem. Moze uchylisz tak rabka tajemnicy troszeczke?
  • 03.07.06, 18:56
    Nic nie uchylam, ale podejrzewam, że przed końcem i tak sie podzielę
    informacją. Czekam tylko az mój chłop sie komus wygada:-)))
    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • 03.07.06, 18:58
    A co do przeczuc to wszyscy mają. Teściowa z teściem napisali na karteczkach i
    zakleili w kopertach. Z podpisem mojego R czekaja te koperty na otwarcie w
    odpowiednim momencie.

    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • 03.07.06, 19:04
    Dobry pomysl:-))) To moze my takie forumowe karteczki porobimy:-)
  • 04.07.06, 09:32
    Wytlumaczcie mi dziewczyny o co chodzi z tym "wielkim sekretem" co do plci
    dziecka ? Dlaczego Gosiu nie chcesz nikomu nic mowic ? Ja tak dociekam, bo
    chcialabym zrozumiec jakie powody kieruja kobietami, ktore zachowuja te
    informacje w glebokiej tajemnicy :o) Ja mowilam kazdemu, kto chcial wiedziec i
    tez spotykalam sie ze zdziwieniem, ze tak ochoczo wyjawiam "tajemnice" :o))
    Ktos mi wytlumaczy ? :o)
    --
    -----
    Z wiekiem zrozumialam Babę Jagę z Jasia i Małgosi. Zbudowała sobie wymarzony
    dom a bachory przylazły i zaczęły go jeść.
  • 04.07.06, 10:00
    Lenkaaa, ja tez nic nie mowilam, mielismy z mezem cos swojego przez pare
    miesiecy:-) No i strasznie mnie bawily te wszystkie domysly i przekonania, ze
    bedzie to czy tamto bo mam taki ksztalt brzucha, jem to a nie cos innego, itp.
    Wszyscy obstawiali dziewczynke, zreszta ze wszystkich internetowych testow,
    lacznie z chinskim , ponoc najpewniejszym miala byc dziewczynka, a mi sie w
    ktoryms z pierwszych tygodni wysnil Kasperek:-) Snil mi sie 3 razy i wszystkie
    sny w zasadzie sie sprawdzily:-)))
  • 04.07.06, 10:59
    OK, to juz kumam :o)))
    Gosia ! Ja znam "sposob" na przepowiedzenie plci dziecka. Chcesz wyprobowac ?!
    --
    -----
    Z wiekiem zrozumialam Babę Jagę z Jasia i Małgosi. Zbudowała sobie wymarzony
    dom a bachory przylazły i zaczęły go jeść.
  • 04.07.06, 12:13
    Jak dla mnie wszyscy mogą wiedzieć co będzie, ale mój chłop nie chce nikomu
    powiedzieć. To też nie mówię, niech sie cieszy. A on chce zachowac tajemnicę,
    bo go bawią te wszystkir domysły i proroctwa.
    A jaki to sposób? Powiem ci czy sie sprawdzi. Tylko nie z obrączką , bo takowej
    nie posiadam:-))))
    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • 04.07.06, 12:37
    Oki, to zaczynamy !
    Pokaz mi swoje dlonie. Zakladamy, ze stoje na przeciwko Ciebie, wyciagam do
    Ciebie rece i prosze, zebys pokazala mi dlonie. Wyciagnij do mnie rece i napisz
    jak je trzymasz. C.D.N.
    --
    -----
    Z wiekiem zrozumialam Babę Jagę z Jasia i Małgosi. Zbudowała sobie wymarzony
    dom a bachory przylazły i zaczęły go jeść.
  • 04.07.06, 17:00
    To teraz zajrzyj na priva. Zaraz Ci wysle, odpowiedz. Bo jak napisze tu, to nie
    bedziesz mogla napisac, czy sie sprawdzilo, czy nie, bo od razu wszyscy by sie
    dowiedzieli :o)
    Zaznaczam, ze ja absolutnie w takie "przepowiednie" nie wierze, mimo, ze w moim
    przypadku sie spelnilo :o))))
    --
    -----
    Z wiekiem zrozumialam Babę Jagę z Jasia i Małgosi. Zbudowała sobie wymarzony
    dom a bachory przylazły i zaczęły go jeść.
  • 04.07.06, 17:03
    Zgadza sie, czy nie ?
    --
    -----
    Z wiekiem zrozumialam Babę Jagę z Jasia i Małgosi. Zbudowała sobie wymarzony
    dom a bachory przylazły i zaczęły go jeść.
  • 04.07.06, 17:19
    No, doooooobra, to poczekam.... :o))))))))))))))))
    --
    -----
    Z wiekiem zrozumialam Babę Jagę z Jasia i Małgosi. Zbudowała sobie wymarzony
    dom a bachory przylazły i zaczęły go jeść.
  • 03.07.06, 20:22
    Gosia, ty sie nic nie przejmuj i chodz sobie do swojego szpitala i rodz jak
    masz zamiar, wszystko bedzie dobrze, nie kieruj sie cudzymi doswiadczeniami,
    ktore nie sa w tym wypadku zadnym wymiernikiem. Jesli czytasz to czytaj rowniez
    co inne dziewczyny pisza, bo jedna wyjeta z dyskusji wypowiedz nie zawsze
    prowadzi do prawdy. Zdrowej ciazy zycze :)
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • 14.06.06, 23:08
    Nesla napisala dosadnie-bzdury. Ja to czytajac tez mialam wrazenie, ze dotyczy
    zupelnie innego kraju.
    --
    Filip ur.27-09-2005
  • 14.06.06, 23:18
    No tak, ale na pewno coś z tego co ona napisała jest prawdą, a coś nie. I ja chcę wiedzieć, co jest czym :)
  • 14.06.06, 23:29
    Poczytalam Andevi Twoje posty na Ciazy. Przykro mi, ze masz takie nieciekawe
    doswiadczenia, ale pomijajac to, ze nie wszystkie fakty mi sie zgadza, to
    sadze, ze za bardzo negatywnie jestes do tego wszystkiego nastawiona. A
    negatywne emocje tez szkodza dziecku...
    Ja tez na poczatku ciazy tutaj bylam przerazona. Oczywiscie przy pierwszej
    wizycie w Polsce pobieglam zrobic badania, odwiedzic ginekologa. Na szczescie
    trafilam na madrego lekarza w Polsce, ktory mnie uspokoil i choc uwaza ze
    holendrzy mogliby nieco wiecej badan robic, szczerze przyznal ze w Polsce
    istnieje niezdrowa przesada w druga strone-nadmiaru badan, lekow, wizyt i
    zakazow.
    Bedzie dobrze, zobaczysz. Tylko nie stresuj sie tak i nie patrz na polozne,
    lekarzy, szpital jak na wrogow.

    Jak masz ochote podyskutowac prywatnie napisz na priva.

    I jeszcze, rachunki za leczenie w Polsce zazwyczaj mozesz przedstawic swojemu
    ubezpieczycielowi i oddadza Ci pieniadze.


    --
    Filip ur.27-09-2005
  • 14.06.06, 23:48
    Zaznaczam, ze nie jestem alfa i omega i moge sie mylic. Ale 8 miesiecy temu
    sama urodzilam synka, a za tydzien rodzi moja przyjaciolka i na tych
    doswiadczeniach sie opieram.
    1. rodzenie w szpitalu-mozna zdecydowac sie na to chocby w trakcie porodu, z
    tym, ze bez wskazan medycznych trzeba zaplacic. Opcje rodzenia w Hol. to wlasny
    dom, szpital lub cos w rodzaju hotelu do rodzenia. Kazdy decyduje sam
    2. Ginekolog nie prowadzi zdrowje ciazy, on jest od problemow i chorob, ale
    ginekologinczych
    3. czas wizyt u lekarza (obojetne jakiego) wg nowych przepisow
    ubezpieczeniowych jest z gory okreslony, jesli ktos wie, ze zajmie wiecej czasu
    bo np ma wiecej pytan, albo wiecej chorob musi to zaznaczyc umawiajac sie. Tak
    samo u poloznej prowadzajej ciaze
    4. badanie moczu robi sie przy kazdej wizycie pod koniec ciazy, zdaje sie ze na
    poziom cukru, trwa to chwile
    5. nocleg w szpitalu po porodzie nie jest platny, jesli musi miec miejsce. Moze
    trzeba placic jak ktos zostaje na wlasne zyczenie? Jesli rodzisz w szpitalu na
    wlasne zyczenie doplacasz (bo nie jest to pelna kwiota) po prostu za porod.
    Wsrod moich znajomych byla to kwota w okolicach 150-300 euro.
    6. porod jest amulatoryjny, opieke nad dzieckiem i matka zapewnia polozna i
    kraamzorg. Obie osoby sa specjalistami w tym waskim zakresie i maja ogromne
    doswiadczenie wiec nie widze powodow do obaw. Fakt, kraamzorg nalezy zalatwic
    wczesniej-ale to z powodow technicznych jak sadze, jest wolny wybor jaka firme
    wybierasz, trzeba wypelnic formularze itd
    7.w consultatiebureau pracuja rowniez lekarze, zawsze mozna tez sie wybrac do
    domowego jesli cos mame niepokoi
    8. z mojego pumktu widzenia lepsza opieke zapewni mala przychodnia poloznicza,
    polozona w poblizu, ze stalym personelem (w mojej sa 4 panie, w ciazy poznalam
    sie ze wszystkimi, wizyty specjalnie tak byly ulozone, bo niewiadomo bylo ktora
    bedzie na dyzurze jak zaczne rodzic)

    To tyle jesli chodzi o niescislosci. Jak sie myle to mnie poprawcie.


    --
    Filip ur.27-09-2005
  • 15.06.06, 10:01
    andevi - dokladnie - nie panikuj!
    rodzilam miesiac temu w szpitalu w hadze, jesli masz pytania pisz!
    u mojego gina w PL robilam cytologie, basdania na grupe krwi, ktore i tak mi tu
    powtorzono, moze nie ma ich tyle co w PL, a te ktore chcialabys aby Ci
    wykonano - mozesz przekonac polozna, zaznaczy Ci na liscie do laboratorium,
    tylko zaplacisz z wlasnej kieszeni, ja dodatkowo placilam za usg na
    przeziernosc karku

    nie boj sie ciazy tutaj, nie ma nic gorszego niz zle nastawienie i panika, a na
    forum CiP nie siedzialabym za dlugo, zarzucilam to gdy tylko zaczelam widziec
    dobre strony prowadzenia ciazy tutaj :)
  • 15.06.06, 10:10
    dodam tylko a propos pkt.4 - mnie badania moczu nie zrobiono w ogole; poziom
    cukru zbadano dopiero na moje usilnie wyrazane zyczenie poparte faktem, iz moja
    siostra miala cukrzyce w ciazy, dopiero ten ostatni argument przekonal polozna
    do zlecenia badania krwi pod katem cukrzycy.
    --
    "O to chodzi jedynie, by naprzod wciaz isc smialo
    Bo zawsze sie dochodzi gdzie indziej niz sie chcialo".
    --
  • 15.06.06, 10:28
    mi mocz i krew raz badali:)
  • 15.06.06, 10:28
    sorry mocz kilka razy ale to juz nie pod katem ciazy:)
  • 15.06.06, 10:43
    hey
    hmm a co do badania moczu to ja nie mialam ani razu zrobionego..
    ajj tylko raz ale to kiedy bylam w szpitalu po wypadku ale to byl 25 tc. a
    potem nic
    tylk obadanie krwi -bodajze w 34tc na cukier i biale krwinki.i teraz ostatnio
    mialam badanie krwi na zelazo 37 tc.
    wiec co z tymi sikami?musze sie upomniec o to badanie?czy ono nie jest wazne?
    ahh mnei zostalo prawie 1,5 tyg do konca:)
    pozdrawiam wszytkie mamy
  • 15.06.06, 10:54
    ale wiecie co babeczki
    kazda kobitka inaczej przezywa swoj porod i opieke nad ciezarna tu w
    holandii,kazda bazuje na swoim doswiadczeniu i prezezyciach i poprostu tu
    wpisuje co wie ,co sie dowiedziala i przezyla na wlasnej skorze.pozatym mamy
    rozne ubezpieczenia i inne zapewne warunki kramzorgu.innym sie podoba ten caly
    show tutaj innym nie.ale do czego ja zmierzam tutaj ze ja wpisalam tylko to co
    ja wiem na swoim przykladzie to czego sie dowiedzialam w ubezpieczalni i od
    poloznej i nie moge sama nawet okreslic czy to sa bzdury czy nie bo to moj 1
    porod bedzie i zostaje mi bazowanie tylko na tych wiadomosciach co
    otrzymalam "z gory".poprostu trzeba przeczekac dzielnie te 9 miesiecy a potem
    juz skupic sie na bobasku.
    pozdrawiam wszytkie mamusie i te przyszle tez
  • 15.06.06, 14:27
    andevi!

    Witam na Forum! Widze, ze jestes zdenerwowna cala ta sytuacja zwiazana z
    prowadzeniem ciazy. No to pozwol ze ise ustosunkuje, do Twojej wypowiedzi. Moze
    Cie to troche uspokoi. :-)

    'jak tylko zorientujesz sie, ze jestes w ciazy, pros o skierowanie do szpitala,
    jesli chcesz rodzic w szpitalu.'
    --- Nie jest to konieczne bo jest jeszcze za wczeznie. Od testu do pierwszej
    wizyty minie troche czasu. Idziesz nie do domowego a od razu szukasz praktyki
    poloznych (mozesz zapytac u asystentki domowego ale nie musisz).
    Mozesz rodzic bez skierowania w szpitalu i wtedy za to placisz i nikt Ci kaski
    nie odda.

    'Bardzo trudno dostac sie do gina, nawet jesli masz jakies problemy
    zdrowotne.'
    --- Do ginekologa jesli masz problemy nie zdrowotne a z przechodzeniem ciazy
    dostajesz sie bez problemu. W wypadku jakis naglych dolegliwosci typu krwotok,
    upadek itp od razu jedziesz na pogotowie (lepiej wczesniej zadzwonic i sie
    dopytac co dokladnie robic, jechac, czekac itp).
    Prowadzenie zdrowej ciazy przez ginekologa jest bez sensu. U mnie nic sie nie
    dzialao i wizyta trwala 5 minut! Wlasciwie to nie moglam sie pytac o bzdurki
    tylko o problemy ktore mnie nurtowaly a tych nie mialam. U poloznej moglabym
    uzyskac wiecej cennych dla mnie informacji.

    'zeby byc prowadzonym przez ZESPOL POLOZNYCH I PRAKTYKANTOW w szpitalu, trzeba
    miec skierowanie od lekarza domowego.'
    Jest to wypisywane od reki i nie jest to klopot ani dla pacjeta ani dla
    lekarza. Nie musialam nawet prosic o historie choroby z Polsk, z pierwszej
    ciazy, wystarczyl wywiad (kilkuminutowa rozmowa) z domowym i mialam papier w
    garsci.

    'I to tez za kazdym razem przyjmuje cie kto inny.'
    --- To bardzo dobrze. Wszystko co trzeba jest zapisane i Ty o tym tez
    pamietasz. Moj porod przyjmowal nie przydzielony mi lekarz a jedn z tych na
    ktorego trafilam na kolejnej wizycie kontrolnej. Wiedzialam, ze babka jest
    sympatyczna, ma zdrowe podejscie i pamietalam, ze o cos sie je spytalam,
    odpowiedziala rzeczowo i bylam zadowolona z wizyty a potem, z odbierania porodu.

    'Wizyta trwa nie dluzej niz 15 minut'
    --- U mnie pierwsze dwie wizyty moze i tyle trwaly ale potem po 5 minut. Czasmi
    maz nie zdazym zaparkowac auta na parkingu (byla kolejka 5 aut) a ja juz bylam
    z powrotem. ;-)

    'i polega na obmacaniu brzuszka, posluchaniu tetna dziecka, zmierzeniu
    cisnienia, zwazeniu,
    wprowadzeniu danych do komputera.
    --- Dokladnie tak. Nie robi sie badan wewnetrznych. Tez mnie to zdziwilo ale
    nie potrafie podac argumentu dlaczego takie badanie jest konieczne. Bo
    argument, ze :tak sie robi w Polsce' to troche za malo.
    Moja doswiadczona kolezanka z Polski, mama 3 dzieci ( a moglo byc ich wiecej)
    idzie bardzo pozno na pierwsza wizyte do ginekologa bo jakos tak sie stalo, ze
    stracila dziecko po pierwszym badaniu przez gina. Moze to i przypadek ale jej
    takie badanie nie wydawalo sie konieczne zbyt wczesnie i nie zalowala swoich
    decyzji potem. Nie wiem ile w tym prawdy i nie wiem co konkretnie daje badanie
    wewnetrzne podczas ciazy.
    Mowilam cos o tylozgieciu macicy w poprzedniej ciazy ale za Chiny nie moge
    sobie przypomniec jak wygladalo moje badanie... I czy bylo...?

    'Badania krwi robi sie raz na trymestr'
    --- Nie pamietam. Wiem ze mi bylo malo bo pamietalam ze co chwile bylam badana
    w Polsce z poprzednia cora. Podczas wakacji w Polsce bylam na konsultacji i
    zrobilam te, ktore lekarz uznal za stosowne. Podroz przyplacilam krwawieniem i
    o malo nie umarlam ze starchu, ze strace dziecko! Byla tez opcja pozostania w
    kraju do porodu (i potem az stane na nogi) i ew szpital. Zdecydowanie przeszly
    mi wszelnie wojaze podczas ciazy i nie polecam.

    'Kolezanka Polka, tu ubezpieczona, ktora rodzila w zeszlym roku, zaplacila 1200
    euro, bo musiala przenocowac.'
    --- Nie wierze, ze _musiala_ przenocowac i tyle zaplacila. Ja tez nocowalam ale
    byla to kwota pomniejszona o jedno zero na koncu, czy cos kolo tego.
    Panie po cesarce tez zostaja w szpitalu i odejmuje im sie kwote za ktora byly
    od pakietu na kramzorg. Pani po prostu przychodzi krocej.
    Ja wybralam opcje pieniezna i potracili mi ta noc od kwoty wyplacanej. Moze to
    bylo wiecej niz 120 euro, nie pamietam ale byl to drogi hotel. ;-)

    'Zwykle porod jest ambulatoryjny'
    --- W Polsce jest przeciez podobnie! Wiem bo rodzilam. I jesli chcesz wiedziec
    ktory porod mi sie bardziej podobal to Ci powiem ze 100 razy bardziej ten w
    Holandii niz ten w Polsce!

    'i po urodzeniu lozyska odsylaja cie do domu.'
    --- Po tym jak urodzisz lozysko, zostajesz obmyta, przebrana, napojona. ;-)
    Zostajesz przewieziona po pokoju poporodowego gdzie dostajesz sucharka z
    posypka w kolorze rozowym lub niebieskim (zaleznie od plci dziecka), cos do
    picia. Rowniez Twoj partner. Dostajesz pierwsze zdjecie dziecka. Polozna
    sprawdza Twoj stan, mierzy temp. O dziecko rowniez sie troszczy i nie wypuszcza
    Cie za szpitala jesli wszysto nie bedzie dobrze. Moja corka urodzila sie 'zd
    duza' i miala badanie krw _bodajze_ na zawartosc... Nie pamitam! Ale badanie
    wyszlo na granicy normy i bylo 3 razy powtarzana po karmieniu i potem chyba
    przed kolejnymi aby wiedziec ze wszystko jest ok!
    Wlasciwie to moze nieprecyzyjnie sie wyrazilam, Nie zosatlam na noc a na dzien
    i noc, i to dlatego ze nie wzielam kramzorg i sie obawiano czy damy sobie sami
    rade. ;-D

    'Pytanie:kto sie toba zajmuje po
    porodzie, kto robi pierwsze badania dziecku, szczepi itp.? To tez musisz
    zalatwic na dlugo przed.Dzwonisz do kraamzorg '
    --- Kramzorg zalatwiasz wczesniej bo to bardzo ulatwia. Masz 9 mc ciazy i czas
    aby to zrobic. Kazdy Cie o tym informuje na kazdym kroku!
    Mi po porodzie znowu zaproponowano kramzorg ale tak na ostatnia chwile to
    moglaby przyjsc dopiero za dwa lub trzy dni. Nie bylam zainteresowana, tak czy
    inaczej.

    'i dostajesz wtedy pielegniarke na
    80 godzin po porodzie, czyli w praktyce 8 - 10 dni. Ona cie uczy karmienia
    piersia, przewijania, kapania, pomaga twojemu mezowi w opiece nad toba(gotuje,
    sprzata itp.)'
    --- I to jest super rozwiazanie! Polki moga tylko pozazdroscic!
    Gdybym nie potrzebowala pieniedzy i gdyby nie bylo mozliwosci zamiany tej
    opieki na pieniadze to z 'pocalowaniem' w reke wzielabym te godziny i pania.
    Kto rodzil ten wie jak czuje sie kobieta po porodzie i jak upierdliwae jest
    wstawanie do toalety, do dziecka itp

    'Pediatra? Zapomnij!'
    --- Pediatra w Holandii to jest _specjalista_ od dzieci i jak do kazdego
    specjalisy potrzebne jest skierowanie i uzasadniony powod tegoz skierowania.
    Z dzieckiem chorym ma doczynienia Twoj lekarz domowy a z dzieckiem zdrowym...

    'Jest cos takiego jak consultatiebureau, sa
    tam lekarze, mozesz dzwonic jak sie cos z dzieckiem dzieje.'
    --- Jestes wzywana na wizyty kontrolne, szczepienia, badania wzroku, sluchu
    itp. Opinia o nich jest rozna tzn Generalnie sobie ludzie chwala ale jesli
    chodzi o jakis problem to czasmi ich rada jest lakoniczna lub u Ciebie nie
    dziala ale to jak ze wszystkim przeciez. ;-)

    'ubezpieczenie pokrywa tylko czesc kosztow.Zalezy, jaki masz pakiet.My
    wykupilismy AV-top, jedno z najdrozszych, ale i tak musimy za standardowy
    porod w szpitalu zaplacic ok.300 euro.'
    --- Bo porod bez wskazan medycznych w szpitalu to fanaberia. A za to sie placi!
    czy wiesz ile kosztuje porod w prywatnej klinice w Polsce? Ile porod w wodzie
    itp Ile trzeba dac 'w lape' za cesarke na zyczenie?

    Jesli pojawia sie komplikacje, za
    konsultacje ginekologiczna nie placisz, to pokrywa ubezpieczenie.Ale i tak te
    300 euro wlasnego wkladu placisz.
    Ja nie placilam. Moze sie i pozmienialo ale: jesli masz konplikacje i trafiasz
    na wizyte do gina a on nie stwierdzi, ze musisz rodzic w szpitalu, to zapewne
    masz racje.
    Powiem tak: Nesla miala zaplacic za porod a le w ostatniej chwili wyszko jej ze
    ma wskazanie do porodu w szpitalu i nie placila chyba nic.

    'Dla porownania, porod w domu, w obecnosci
    poloznej, jest calk
  • 15.06.06, 14:29
    Ucielo mi post! tak to sie jeszcze nigdy nie rozpisalam! ;-D

    'Dla porownania, porod w domu, w obecnosci
    poloznej, jest calkowicie ubezpieczony.Polozna dostaje od 600 do 800 euro za
    odebranie jednego porodu.'
    --- To dobre wiesci. Rodzisz w domu nic nie placisz.W Polsce za porod z
    towarzystwem meza 5 lat temu chciano 'dobrowolna' oplate w wysokosci 400 PLN.

    'Ja w kazdym razie zjadlam duzo nerwow.'
    --- Nie Ty jedna! ;-D

    Polecam prowadzenie ciazy przez polozne bo wiecej czasu poswieca i wiecej
    informacji udziela. Jesli sa komplikacje i trzeba chodzic do gina, trudno.
    Nalezy zrobic wszystko aby ciaze donosic i aby dziecko urodzilo sie zdrowe.
    Porod w szpitalu, jesli masz wskazanie, odbiera _lekarz_ a asystuja dwie
    polozne. W Polsce porod odbiera polozna a lekarz sie nudzi. Uciska brzuch
    (baran!) a potem zszywa tylko...
    Kompetencje poloznej w Polsce i w Holandii tez sprawdzialm i dzieki tej w
    Polsce mialam klopoty. Stosunek do czlowieka tez jest inny. W Holandii obsluga
    jest mila i zyczliwa. Panie naprawde poamagaja. A ten dzien ktory spedzilam w
    szpitalu holenderskim wspominam milo. Trzy dni w Polskim jak koszmar!

    Bedzie dobrze! Nie martw sie na wyrost, czytaj net ale nie polskie strony a
    chociazby to Forum. Zobacz jak dziewczyny ktore pankuja na poczatku, zmieniaja
    zdanie!

    Zycze pomyslnego wodwania! ;-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • 15.06.06, 15:30
    ja jestem kobieta w ciąży w Holandii, jak wiecie to moja pierwsza ciąża, mam 32
    lata, teraz 10 tydzień

    wiele, wieeeele pracy nad sobą i dystansu wkładam w to, żeby nie ulegać presji
    polskiego otoczenia i polskich 'zwyczajów', żeby nie oszaleć. Udaje się.

    Na forum 'styczeń 2007' kobity są już po kilkukrotnej becie, po dwóch USG, po
    kilku wizytach u gina. Ja w poniedziałek mam pierwsze echo ( nie mogę się
    doczekać!), a pierwszą wizytę 28 czerwca. Ale zachowuję spokój. Za Waszą radą.
    Tu mieszkam, tu jestem ubezpieczona i muszę pozytywnie myśleć. Na razie nie ma
    zresztą żadnych niepokojących sygnałów. W ciągu ostatnich dwóch tygodni trzy
    koleżanki- wszystkie dobrze po 30-tce- urodziły śliczne, zdrowe córeczki w
    Holandii po całej ciąży prowadzonej tylko tutaj. Pracowały, do końca pozostały
    aktywne. Tym przypadkom staram sie przyglądać, a nie koncentorwać na tym, co
    się robi w Polsce.
  • 15.06.06, 21:20
    kasia doskonale Cie rozumiem. Z tego samego powodu przestalam sie udzielac na
    forum MAJ 2005 :-))))) Czulam sie jak z innej bajki ;-)
    I tez urodzilam slicznego i zdrowego synka!
    Spokojnej ciazy zycze!
  • 23.06.06, 11:57
    oglasza sie w biuletynie i na stronie www.niedziela.nl
    ma swoj gabinet p. M.Szylar-Braun
    przyjmuje w Centrum Zdrowia Loosduinen,
    Strausslaan 90, 2551 NR Den Haag
    tel. 070 889 13 82, kom. 061 026 01 03
    rejestracja telefoniczna pon-pt. w godz. 8.00-9.00

    moze sie ktorej z was przyda
    panikary noski do gory i nie biadolic mi tu ;)))
  • 03.07.06, 21:59
    tak sobie poczutuje te interesujące posty o rodzeniu..... Ja swojego maluszka rodziłam w Belgii, całe szczęście. Wymarzyliśmy sobie poród w wodzie. Ale nasza lekarka (tam całą ciąże byłam pod opieka ginekologa, badania krwi i moczu raz w miesiącu, ważne jesłi nie ma sie odporności na np toksoplazmoze, to Ci kontrolują) to samo cukier. no więc całe szczęsice, że nasza gine, leciwa Pani, odradziła "eksperymenty" z pierwszą ciąża... nigdy nie wiadomo jak jesteś zbudowana, czy dacsz radę urodzić. no i ja nie dałam siłami natury... dysproporcja, za mała miednica. No baaaardzo jestem ciekawa co by sie stało gdyby ten poród odbywał sie w domu???????? Maluszek nie mógł wyjśc sam, na dodatemk tak był dziwnie ułożóny że nawet przy peroduralu miałam ogromne bóle - anastezjolog przylatywał parę razy sprawdzić co sie dzieje, bo nie mógł uwierzyć zę to znieczulenie nie pomaga. A należe do osób odpornych na ból ogólnie... NO więc ciekawa jestem co by sie stało gdybym rodziła w domu? położna by mnie pocieła? nawiasem mówiąc moja siostra jest ginekologiem i uważa że to wszystko jest ok jeśłi nic sie nie dzieje. A jesłi sie wydarzy? ja tam wolę opiekę w szitalu, całe szczeście z następną ciaza nie bede sie musiała zastanawiać, bo cesarka nieunikniona (no chyba że Ci mężni Holndrzy stwierdzą ze dam radę urodzic sama....)
  • 04.07.06, 08:36
    Haganl, co by sie dzialo w domu? Pojechalibyscie najpewniej do szpitala i
    skonczylo by sie wszystko dobrze. A ty myslisz ze Holenderki to jakies sa INNE?
    Przeciez to tez normalne kobiety i chociaz ciesza sie z przywileju MOZLIWOSCI
    (nie koniecznosci!) rodzenia w domu to bywa, ze rodza w szpitalach bo tak
    wybieraja balbo tak trzeba. Porod domowy nie moze sie odbyc jezeli szpital jest
    oddalony o wiecej niz 15 minut i jest zapewniony transport lub jesli sa
    JAKIEKOLWIEK wskazania medyczne utrudniajace lub uniemozliwiajace porod domowy.
    Nie wiem jak sobie to wyobrazasz ze sie tu dzieje w Holandii, ale to naprawde
    nie Afryka i kobiety nie umieraja przy porodach domowych. Z reszta juz mi sie
    pisac nie chce w kolko tego samego i tlumaczyc na jakiej zasadzie rodzi sie w
    domu i ze to nie MUS tylko WYBOR. Ludzie wola i tak myslec skrotami i
    ogolnikami.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • 04.07.06, 09:56
    Swiete slowa, nesla.
  • 04.07.06, 10:05
    tylko ciekawe skąd bierze sie w tym kraju jeden z najwyższych odsteków śmierci noworodków? a rodzenie w domu to nie w celu komfortu, tylko oszczędności, lepiej to wydać na zasiłki dla muzułmanów (nich sie rozmnażają w imię Allaha)
  • 04.07.06, 10:35
    Jasne Haganl ;-) kiedys to przerabialam, jak rowniez wiarygodnosc danych
    wykorzystywanych w poszczegolnych krajach do owych statystyk. Niie chce mi sie
    po raz kolejny dyskutowac na ten temat, poki zyje i mam zdrowe dziecko i porod
    wspominam bardzo milo to mnie to rybka co sobie inni mysla, przestalo mi sie
    chciec obalac mity i wyprowadzac z bledu, tlumaczyc i przekonywac, bo wlasciwie
    po co? :D Mysl sobie co chcesz
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • 04.07.06, 13:25
    Nesla, już któryś raz powtarzasz że nie chce Ci sie tlumaczyc i przekonywać, no to po co to robisz? ;). U 90% kobiet (w każdym razei u olbrzymiej większości) z ciążą i porodem nie ma problemów. Ale akurat w przypadku wartości dla mnie największej jaką jest moje dziecko, nie będe podejmować jakiegokolwiek ryzyka, nawet jeśli wynosi 0,001%. Ciesze sie że u Ciebie wszystko bylo ok, masz szczęście, pomyśl tylko co by było gdybys miała jakiekolwiek, najmniejsze komplikacje - wtedy myslę nie miałabys wątpliwości, żeby w czasie porodu zapewnić sobie i dziecku 200% bezpieczeństwa. U mnie np podczas całego porodu było monitorowane tetno moje i dziecka, to pozwalało ocenic czy jest ono bezpieczne. W domu raczej Ci tego nikt nie zapewni. A porażenia mózgowe zdarzaja się często, wbrew pozorom. .....Prawdziwe oblicze służby zdrowia odkrywaja nie ludzie zdrowi, ale tacy którzy znajdą sie w potrzebie.
  • 04.07.06, 19:26
    haga, ja nawet nie zaczelam tlumaczyc i przekonywac :D zajeloby mi to duzo
    wiecej czasu i energii niz poswiecilam twojej wypowiedzi. Jedyne co chcialam
    tobie napisac to ze niepotrzebnie sobie dopowiadasz jakies historie co by sie
    stalo gdyby i blednie interpretujesz wybrane z kontekstu wypowiedzi dziewczyn,
    ktore byc moze z powodu brakow jezykowych doswiadczyly jakichs nieporozumien...
    I zaznaczam, ze rodzilam w szpitalu, nie musialam rodzic w domu.

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • 04.07.06, 20:15
    Ja tez rodzilam w szpitalu bo tak sobie zarzyczylam, ale jak sie pojawily komplikacje, to na ginekologa tyle trzeba bylo czekac, ze zdazylabym objechac z domu do szpitala i z powrotem ze 4 razy:-( Albo wiecej... Jezeli jeszcze kiedykolwiek bede w ciazy, to chce rodzic w domu, mimo, ze w moim wypadku wiem, ze to bedzie albo taboret, albo cesarka. Mimo wszystko chce sprobowac, bo jakby co, to do szpitala mam 10 minut, na pewno jeszcze bede czekac na lekarza:-))) A wole siedziec i czekac w domu, niz znowu prawie dobe w szpitalu, gdzie i tak nie zagladano do mnie czesciej niz raz na godzine, jak nie bylo sytuacji podbramkowych.
  • 04.07.06, 21:09
    eee, szkoda tej dyskusji, każda z nas myśli i tak co chce, i ma takie prawo. Nie uważam iż którakolwiek z nas ma tak na prawde prawo pouczać inne - żadna nie jest tu specjalistą, tylko mówi na podstawie swoich doświadczeń. I nie ma co kogos przekonywać, Nesla, bo jak sama mowisz u ciebie było ok i nie masz złych doświadczeń, wobec których tutajsza służba zdrowia mogłaby sie wykazać. Z moim doświadczeniem i wiedzą- nikomu nie polecałabym porodu w domu, ale tak naprawdę kogo obchodzi moja opinia? i dobrze, same decydujmy za siebie.
  • 04.07.06, 21:39
    haganl napisała:

    > eee, szkoda tej dyskusji, każda z nas myśli i tak co chce, i ma takie prawo.
    Ni
    > e uważam iż którakolwiek z nas ma tak na prawde prawo pouczać inne - żadna
    nie
    > jest tu specjalistą, tylko mówi na podstawie swoich doświadczeń. I nie ma co
    ko
    > gos przekonywać, Nesla, bo jak sama mowisz u ciebie było ok i nie masz złych
    do
    > świadczeń, wobec których tutajsza służba zdrowia mogłaby sie wykazać. Z moim
    do
    > świadczeniem i wiedzą- nikomu nie polecałabym porodu w domu, ale tak naprawdę
    k
    > ogo obchodzi moja opinia? i dobrze, same decydujmy za siebie.

    No wlasnie. Najwazniejsze, ze jest mozliwosc wyboru. Jak ktos chce, to rodzi w
    domu, jak nie chce to w szpitalu. Chyba nie ma sie po co nawzajem przekonywac.
  • 04.07.06, 23:09
    Kazdy przezywa porod inaczej i prawdopodobnie ten sam porod przez kazda z nas
    zostalby opisany inaczej. Porody juz tak maja:-))) Ubaw mialam, jak slyszalam
    moja siostre, jej drugi porod to 2 godzinki, bez komplikacji, no przyszcz po
    prostu:-) Ale jak opowiadali o porodzie z jej mezem, to byl to najtragiczniejszy
    porod swiata:-) Mi nie wierzy, ze rodzilam 30 godzin, bo uwaza to za absolutnie
    niemozliwe do przezycia:-)))) Nie wiem, czy dyskusja ma sens, czy nie, moze
    komus sie kiedys przyda, jak zobaczy, ze na te same zagadnienia mozna spojrzec z
    wielu stron. Sama do konca ciazy bylam za porodem tylko i wylacznie szpitalnym,
    mialam takie wlasnie jak ty nastawienie, ze w razie czego tam tylko bede miec
    dobra opieke. Po tym, co przeszlam i zobaczylam w szpitalu wiem, ze nie mialam
    racji. Nie mialam zbyt duzego zaufania do poloznych, wolalam, zeby ciaze
    prowadzil mi ginekolog, na szczescie mam fajnego domowego, ktory mi to
    skutecznie wyperswadowal. Chocby sam fakt, ze wizyty u poloznej sa co 4, a u
    ginekologa co 6 tygodni(sprawdzalam w szpitalu, u nas tak wolasnie jest!), nie
    swiadczy najlepiej o poziomie tutejszej opieki ginekologicznej. JA cie haganl
    doskonale rozumiem, nesla miala szczescie, ze wszystko poszlo dobrze, ze mna
    bylo gorzej, a i tak wole rodzic w domu. Gdybym chciala rodzic w domu, przy moich komplikacjach odwieziono b mnie prosto na stol operacyjny, a tak w
    szpitalu trafilam na ginekologa-rzeznika, uwazajacego sie za boga i totalnie
    lekcewazacego moj stan. Szczescie mialam o tyle, ze spieszyl sie do innej
    rodzacej i nie on mnie cial i szyl. Prawdopodobnie uniknelam wielu pozniejszych
    dodatkowych przyjemnosci, choc i tak zawdzieczam mu niemozliwosc odwrocenia sie
    w lozku z bolu 2 i pol roku po porodzie. Z tego, co slyszalam, polozne sa bardzo
    ostrozne i przy porodach domowych nie ryzykuja, jezeli cos jest choc troszeczke
    nie tak. Rodzac w szpitalu w sobote, tak jak ja i tak moze sie okazac, ze
    lekarza nie ma w poblizu i na jedno wychodzi. Moj byl pod telefonem, ale jak
    przyszlo co do czego, to czekac trzeba bylo godzine z hakiem.

    Mysle, ze bardzo duzo zalezy od nastawienia. Ktos, kto cyzta polskie forum o
    ciazy na pewno bedzie miec znacznie wieksze opory przez porodem domowym-
    naturalnym, niz ten, co wiedze zdobywa z holenderskich zrodel i od tubylczych
    mam, ktore z powodzeniem kilkakrotnie rodzily w domu. Nam sie wydaje, ze ciaza i
    porod musza byc strasznie medycznie traktowane. Ciesze sie, ze nie mialam pod
    reka "usluznych" kolezanek, co by mi truly o wszystkich "niezbednych" badaniach
    itp. No, ale zgadzam sie z toba, kazdy ma prowo do wlasnej opinii:-) Chociaz
    przyznam, ze jestem ciekawa, dlaczego jestes tak przeciwna porodowi domowemu,,
    skoro porody w Belgii sa zupelnie inaczej traktowane niz tu. Gdybys rodzila w
    domu, to by wezwano karetke i zrobiono by cesarke. Przygotowania sali
    operacyjnej trwaja tez troche, wiec bylabys w szpitalu dokladnie na czas:-)Moj
    mlody tez sie zmiescic nie mogli przyplacilam uszkodzeniem miednicy. Coz, pech i
    tyle. A jeszcze ci powiem, ze na znieczulenia miesjscowe w wiekszosci to ja
    wcale nie reaguje:-( Darlam sie jak mnie cieli, zmnieczulali mnie 3 razy a i tak
    to nic nie dalo:-( Takie same numery miewalam u dentysty, podobnie jak moj brat,
    wiec widocznie taka uroda:-(
    Tak na wszelki wypadek, jakby ktos sie przestraszyl troche czytajac moje wywody,
    to ja jeszcze raz zaznaczam, ze porod wspominam jako przepiekne przezycie, jakby
    co, to moge sie z kims zamienic i za kogos urodzic:-))) O namiary prosze na priv...
  • 04.07.06, 23:55
    Haganl!
    Faktem jest, ze to Ty decydujesz gdzie urodzisz swoje dziecko. Czy placisz za
    to czy pokryje to Ubezpieczalnia jest to drugoplanowa sprawa.
    Jak napisala chyba Kruszynka: jesli mialas cesarke to wg Holendrow powinnas
    rodzic w szpitalu. Moze przez ciecie, moze naturalnie. Nie wiadomo jak bedzie
    mozna. Masz wiec wskazania lekarskie i nie masz sie czego obawiac. Nikt Ci
    nawet _nie_pozwoli_ rodzic w domu! ;-D
    Co do statystyk i smiertelnosci noworodkow. Pamietam ta dyskusje i Niczego
    pozytywnego ona nie wniosla. Bo ze zdenerwowala kilka osob to fakt!
    Generalnie chodzi o to aby _Twoje_ dziecko urodzilo sie cale i zdrowe. Powinnas
    dbac o siebie przed zajsciem w ciaze, podczas i stworzyc dobre warunki do
    porodu. Potem dziecko odpowiednio odzywiac, pielegnowac, kochac... Ameryki nie
    odkrylam ale nie ma co patrzec na statystyki! Szczegolnie podszyte jakas
    nagonka czy niewiarygodne!
    Ja uwazam ze opcja porodu w domu jest dobra. Nie wydawalo mi sie ze jest dobra
    dla mnie przed urodzeniem drugiej corki i nie jestem taka pewna czy bedzie mi
    sie wydawal odpowiednia jesli bede miala rodzic moje trzecie (jeszcze nie
    poczete ;-D) dziecko.
    Mam wybor i przemysle sprawe nie raz i nie dwa razy. Czego i innym zycze! ;-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • 07.07.06, 22:48
    A jednak nie wszystkie tutaj mamy CUDOOOOOOOOOWNE doswiadczenie z holenderska
    sluzba zdrowia i nie wszystkie bezgranicznie ufamy systemowi...

    Jasne, ze kazda z nas ma inne, swoje, osobiste, subiektywne spojrzenie.System
    jak system, raz dziala, raz nie, sa wyjatki od reguly:))

    Mam fajnego lekarza domowego, ale tez trzeba byc madrzejsza od niego i
    traktowac go bardziej jak partnera we wlasnym leczeniu niz Alfe i Omege:)))
    W czasie upalow niesamowicie puchne, wieczorem juz doslownie nie moge stanac na
    opuchnietych nogach, ktore nawet w kapcie sie nie mieszcza.Nie mam czucia od
    kolan w dol.Dlonie tez jak balony, nie moge zacisnac. Do tego dzis czulam sie
    tak, jakbym miala za wysokie cisnienie, szum w uszach, bol glowy, problemy
    zoladkowe. Poszlam wiec do rodzinnego.I dobrze zrobilam! Grozil mi stan
    przedrzucawkowy, ale gdybym sama sobie o tym nie doczytala, pewnie zlozylabym
    wszystko na karby dolegliwosci ostatniego miesiaca i po prostu przelezala ten
    dzien w lozku.Dostalam prochy, opuchlizna nieco mi zeszla, cisnienie spadlo.

    Inna sprawa, ktorej tez sama musze pilnowac.Pare miesiecy temu, tez na wlasne
    zadanie, robilam badanie na toksoplazmoze.Skierowanie tez bralam od
    domowego.Wyniki byly negatywne, tzn. ze chora nie bylam, ale jednoczesnie
    odpornosci nie mam. Zazwyczaj w takich wypadkach powtarza sie badanie po trzech
    miesiacach.Bynajmniej, Holendrzy uwazaja tego typu badanie za kolejna fanaberie
    przewrazliwionej Polki...Ale przynajmniej moj domowy nie wydziwia i dal bez
    problemu skierowanie na kolejne badanie:))
  • 07.07.06, 23:09
    Ja tak z ciekawosci. To powtorne badanie na toksoplazmoze to co daje? Jezeli np
    miesiac po pierwszym sie zarazisz, to co mozna po kolejnym zrobic, zeby dziecko
    od tego uchronic??? Nie wiem wiele na ten temat, tylko tak dociekam na logike.
    Wiem, ze zakazenie w czasie ciazy moze byc bardzo grozne dla dziecka, dla mnie
    ma sens tutejsze postepowanie: bada sie raz, jak nie masz przeciwcial, to cie
    uczulaja na to, jak uniknac zakazenia. Nie wiem, czy po fakcie da sie cos
    zrobic??? Przeszlam swoje z cytomegalia, na ktora badana nie bylam, do tej pory
    nie wiem czy mam, ale nerwow sie najadlam, jak musialam czekac na wyniki badac
    syna, bo znalezli cytomegalie u niego, a w pierwszym badaniu nie wyszlo, czy
    wrodzona, czy nabyta. Mial kilka objawow wskazujacych na nabyta, wiec mozesz
    sobie wyobrazic...

    Ta opuchlizna to u mnie nawet bez ciazy normalna w czasie upalow, ale na
    cisnienie uwazaj. Dzwonilas do poloznej? Jezeli nie, to zrob to jutro, beda cie
    czesciej ogladac:-) Cisnienie dolne powyzej 90 jest juz powodem do porodu
    szpitalnego, jezeli sie utrzymuje wysokie. Wtedy na pewno nie musisz placic:-)))
  • 07.07.06, 23:52
    Aha, przy pierwszych badaniach w ciazy w Holandii badanie na toksoplazmoze jest robione standardowo!!! Nie wiem, jakim cudem musialas sie o nie sama upominac...
  • 08.07.06, 08:36
    badanie na tokso NIE jest robione standardowo- ja musiałam poprosić położną,
    ale nic to nie kosztowało extra
  • 08.07.06, 10:11
    Ale numer. U nas robia bez pytania:-)
  • 08.07.06, 10:29
    szczesciara! ja musialam przebyc dluga dyskusje z domowym: "po co mi to" itd. w
    koncu mi zrobili, ale latwo nie przyszlo.
  • 08.07.06, 10:34
    ja sobie toxo robilam w PL 2x bo mialam mala odpornosc, a tutaj kiedy polozna
    zobaczyla wyniki moich badan z PL bez gadania wyslala mnie na 3 badanie
    jedyne o co sie dopytywalam z badan to obciazenie glukoza
  • 08.07.06, 21:20
    Hm... No to ja niedoinformowana bylam. Na toksoplazmoze badanie zrobilam sobie
    w Polsce _prywatnie_ czyli _platne_ przy pierwszej ciazy. Przeciwcial nie
    mialam i nie pamietam czy byly powtarzane.
    Wiem, ze w Holandii nikt mi nie proponowal a ja sama juz o tym nie
    pomyslalam...
    A na cytomegalie to radzialbym kazdemu zrobic badanie _przed_ zajsciem w ciaze.
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • 09.07.06, 18:10
    Tijgertje, pytasz jakim cudem sama sie musialam dopominac? Ano takim cudem, ze
    dyletantce poloznej dano jednak dyplom polozniczy i taka ma praktyke!
    Co do badan, uczulil mnie na to moj wuj, ktory jest lekarzem, a ze widzial, ze
    mamy kota i sporo tego talatajstwa krecilo sie i kupkalo w naszym ogrodku, no
    to mnie spytal, czy sobie zrobilam przeciwciala.
    Bynajmniej, o to badanie musialam tez stoczyc wojny; nie, nie robia
    standardowo.Moze w wiekszych miastach, gdzie polozne sa juz obyte z
    cudzoziemcami, i wiedza, ze moga byc inne standardy prowadzenia ciazy, nie
    wydziwiaja tak, gdy ktos prosi o cos, co moze chocby w kilku procentach
    zmiejszyc ryzyko choroby u dziecka.
    Co daje powtorzenie badania? Ano, jesli jestes chora, musisz sie leczyc, po
    porodzie robia tez badanie dziecku, i ono tez musi byc leczone.Inaczej
    zlekcewaza. Leczenie jest bardzo proste, wystarczy antybiotyk, ktory bierze sie
    regularnie. Nieleczona tokso powoduje uszkodzenie systemu nerwowego dziecka,
    atakuje serce. Ryzyko zarazenia dziecka wzrasta wraz ze stopniem zaawansowania
    ciazy, warto wiec sobie powtorzyc badania ok.7-8 miesiaca, jesli nie masz
    odpornosci.

    Wczoraj mialam juz skurcze przepowiadajace, mam rozwarcie, pojawilo sie kilka
    kropelek mleka, bol w krzyzu, brzuszek opadl, glowka dziecka juz na wlasciwym
    miejscu; no coz, rodzimy!
  • 09.07.06, 18:46
    andevi, życzę łatwego porodu i zdrowego, cudnego dzidziusia!

    ja o swoje badanie na tokso nie musiałam 'walczyć', po prostu poprosiłam i
    położna zaznaczyła na skierowaniu na inne badania
  • 10.07.06, 15:27
    Jak dlugo mozna sie meczyc ze skurczami przepowiadajacymi, zanim te wlasciwe
    nastapia? Niestety, u mnie byl to falszywy alarm.Dzis bylam na kontroli w
    szpitalu, maluszek trenuje zawziecie wszystkie miesnie i ssanie, jestesmy oboje
    w gotowosci bojowej, ale porod jeszcze sie nie zaczal:((
    Moze to i lepiej, mama z Polski zdazy dojechac, a i tak jestem trzy tygodnie
    przed terminem!
  • 10.07.06, 18:30
    Mozna, mozna... Niestety:-( U mnie przepowiadajace pojawily sie w na poczatku 7-go miesiaca, brzuch opadniety tez mialam wczesnie, maluch lezal tygodnia,i gotowy do porodu, tylko rozwarcie nie bylo takie jak powinno:-( Urodzilam 5 dni przed terminem. Kolezanka chodzola prawie miesiac z 2cm rozwarciem i ani dregnelo dalej. Jak drgnelo, to urodzila w 2 godziny:-)))
    Andevi, tak czytam twoje posty i moge ci doradzic tylko jedno: Nie mysl przy porodzie o lekarzach, ich dyplomach czy kompetencjach, a tym brdziej nie porownuj z Polska. Odprez sie, mysl o sobie i dziecku. Wiem, ze to ci sie niemozliwe do wykonania, ale mimo wszystko zaufaj poloznej czy lekarzowi prowadzacemu porod. Choc wyda ci sie to niemozliwe, czesto jednak wiedza co robia i w ten sposob mozesz ulatwic prace nie tylko im , ale przede wszystkim sobie i dziecku! Powodzenia!
  • 10.07.06, 19:05
    Trzy tygodnie przed to nie jest za wczesnie. Zreszta: falszywy aarm! ;-)
    Spokojnie, doczekasz sie! ;-D
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • 04.07.06, 11:00
    haganl napisała:

    > tylko ciekawe skąd bierze sie w tym kraju jeden z najwyższych odsteków
    śmierci
    > noworodków?

    Z tego co pamietam, to faktycznie Holandia miala jeden z wyzszych wskaznikow
    smiertelnosci w Europie. Nawet troche o tym poczytalam (jakies 2 lata temu,
    wiec nie pamietam dokladnych liczb i nie chce mi sie szukac). W kazdm razie,
    samo patrzenie na suche liczby, bez wiedzy o tym w jaki sposb powstaly nie ma
    sensu. Chocby taki "drobiazg", ze to co w jednym kraju figuruje w statystykach
    jako "smierc noworodka" w innym kraju zostaloby zaklasyfikowane
    jako "poronienie" juz wystarcza, ze porownywanie danych z tych dwoch krajow nie
    ma sensu.
  • 04.07.06, 08:43
    Watpie zeby Ciebie i dziecko tak cwiczyli. To ze urodzilas pierwsze dizecko
    prze ciecie nie oznacza, ze i drugie rowniez ale sa rozne wskazania do cesarki
    przeciez. Jezelki ktos nie ma skurczy przy pierwszym porodzie a przy drugim ma
    to nic nie stoi na przeszkodzie ale miednica to Ci chyba sie nie poszerzy? ;-D
    Nie masz sie czego obawiac. Przy klopotach mozesz liczyc na fachowa pomoc!
    W mojej sali dochodzily do siebie 4 panie i wszystkie po cesarce. Jak sie mnie
    wyptaly o moj porod: drugi, szybki, silami natury, bez znieczulenia, to widac
    byly ze sa w lekkim (a moze i ciezkim) szoku). Co ta kobieta robi w szptalu?
    - A, no, tak sobie przyszlam urodzic dziecie, jak w Polsce... ;-D
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • 04.07.06, 10:30
    beba3 napisała:

    > Watpie zeby Ciebie i dziecko tak cwiczyli. To ze urodzilas pierwsze dizecko
    > prze ciecie nie oznacza, ze i drugie rowniez ale sa rozne wskazania do
    cesarki
    > przeciez.

    Beba, z tego co wiem (ale nie jestem pewna) to jak sie mialo cesarke to nie
    mozna juz potem rodzic silami natury.
  • 04.07.06, 11:24
    mozna rodzic naturalnie
    kolezanka tak urodzila w styczniu drugie dziecko
    pierwsza ciaza zakonczona byla cesarka, bo stan dziecka robil sie juz nieciekawy
    (ten porod byl w PL) obecny, naturalny tu w Holandii - roznica wieku dzieci 2
    lata; taki sam przyklad - jedna moja znajoma (Holenderka) identyczny przypadek,
    tu roznica wieku 3 lata (cesarke miala dlatego ze najpierw odkleilo sie jej
    lozysko i mala omc by sie w ogole nie urodzila), ten drugi pord byl bez
    najmniejszych komplikacji
  • 04.07.06, 11:57
    Go.ga!
    Tez pamietam taka zasade jeszcze z Polski i sprzed kilku lat. Teraz nie robi
    sie zapobiegawczo cesarki a w razie potrzeby. J.w. miednica sie dziewczynie
    raczej nie zmieni ale drugi porod u innej ciazowki moze przebiegac zupelnie
    inaczej niz pierwszy. Pomijam jeszcze np ciecie 'na zyczenie' bo sie 'nie wie
    jako to bedzie'.
    No i w druga storone to tez dziala. tzn rodzilam dwa razy naturalnie a 3
    dziecie moze byc przez ciecie. Kazdy porod jest inny i wszystko sie moze
    wydarzyc...
    Pocieszam tylko, ze im dlaej 'w las' tym latwiej. Oczywiscie to _generalna_
    zasada. Ja juz sie nie boje porodu jak za drugim razem, nie wspominajac o
    pierwszym. To dopier byl strach! ;-D
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • 04.07.06, 13:38
    W Holandii zasada jest taka, ze gdy pierwsze dziecko rodzi sie przez cesarke
    drugie musi sie rodzic w szpitalu a nie w domu ale jak najbardziej moze urodzic
    sie naturalnie.
  • 11.07.06, 09:32
    A czy spotkalyscie sie z takim przypadkiem;
    pracuje i jestem ubezpieczona w Polsce mam Europejska Karte Ubezppieczenia(
    ciaza jest traktowana jako nagly przypadek, ponoc bardzo duzo kobiet z zach.
    Polski rodzi w szpitalach niemieckich), na ostatnie 3 mce mam zamiar przyjechac
    do Holandii i tam rodzic i spedzic maciezynski. Dodam, ze maz mimo , ze nie
    kobieta wykupil sobie pakiet ubezpieczeniowy dla rodzacych :) tak na wszelki
    wypadek. Oczywiscie:) chce rodzic w szpitalu.
  • 11.07.06, 10:10
    Ja bym radzila ci sie dowiedziec dokladnie.Teraz sa przepisy ,ze jezeli sie
    przebywa w Holandii powyzej 3 miesiecy to trzeba byc zameldowanym i
    zarejestrowanym w IND i nie wiem czy nie trzeba wtedy wykupic holenderskiego
    ubezpieczenia.Poza tym dowiedz sie ,czy to polskie ubezpieczenie pokrywa wrazie
    czego tez kiedy nastapia np.komplikacje (czego ci oczywiscie nie zycze)i ty
    albo dziecko bedziecie musialy zostac w szpitalu dluzej i do jakiej kwoty.
    Radze sie dowiedziec tego przed przyjazdem ,zeby nie bylo zaskoczenia.
  • 11.07.06, 10:35
    tak to prawda z tym zameldowaniem, bo sama musialam pojsc to zrobic, poniewaz
    ubezpieczyciel przyslal mi pismo o pilny z nimi kontakt, wiec dzwonie do
    ubezpieczalni i pytam o co chodzi, i pani mi mowi ze chodzi o moje zameldowanie

    nie wiem jak jest w innych miastach, ale w Hadze w przypadku pierwszego
    meldunku, trzeba sie zglosic na policje imigracyjna, bo teraz to oni melduja, a
    nie tak jak bylo wczesniej - Stadhuis, w ratuszu tylko wtedy jesli zmienia sie
    miejsce zamieszkania
    bo ja bylam podpieta pod ubezpieczenie meza i nie bylam zameldowana, teraz mamy
    do tego ubezpieczenia jeszcze dziecko wiec zameldowani jestesmy wszyscy :)
    kopie meldunku wyslalam do ubezpieczyciela bo o to prosili...
  • 11.07.06, 13:56
    Wiemy o tym zameldowaniu, tylko problem jest w tym, ze ponoc mam byc
    wymelodowana z Polski a jak ja moge wymeldowac sie w Polsce skoro jestem tu
    zatrudniona. Nie ma czegos takiego jak meldunek tymczasowy?
  • 11.07.06, 13:58
    Dlaczego wymeldowac? Ja wciaz mam zameldowanie w Polsce a mieszkam tu
    praktyznie na stale juz od 5 lat..
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • 11.07.06, 14:24
    Tak twierdzi moj holenderski malzonek ( dzieku Nesla) teraz to juz mi nie
    wcisnie kitu.
  • 11.07.06, 16:06
    Teoretycznie tj wg przepisow polskich mozna miec tylko jeden meldunek staly.
    Powinno sie wiec wymeldowac z Polski chocby tymczasowo. Ale jest to martwy
    przepis, nie ma jak go wyegzekwowac, ani tym bardziej nie ma za jego zlamanie
    kary. Problemy moga byc ewentualnie z urzedem skarbowym, ktory moze kiedys
    doszukac sie ze dany obywatel nie placi podatkow. Wtedy trzeba bedzie im
    wyjasniac, ze mimo meldunku w Polsce mieszka sie za granica itd. Z tym, ze te
    przepisy sa jeszcze bardziej chaotyczne i w praktyce kazdy urzednik moze je
    interpretowac po swojemu.
    --
    Filip ur.27-09-2005
  • 12.07.06, 08:24
    W moim przypadku to wyglada tak, ze jestem zatrudniona w Polsce, place tu
    podatki, ubezpieczenie i teraz kiedy jestem w ciazy nie mam zamiaru dobrowolnie
    sie zwalniac ( cala kombinacja alpejska). Dziecko chcialabym rodzic w Holandii,
    moj maz zachowawczy Holender boi sie wszystkiego i stwierdzil, ze lepiej byloby
    mnie ubezpieczyc w Holandii ( co rozumiem i jestem za, najwyzej bede podwojnie
    ubezpieczona), ale w zwiazku z tym musze byc zameldowana w Holandii co wedlug
    niego jest rownoznaczne z wymeldowaniem w Polsce. A ja nie chce sie wymeldowc,
    bo zalezy mi na maciezynskim. Natomiast w Holandii nie mam zamiaru pracowac ani
    pobierac zadnych pieniedzy na dziecko dopki bede miala swoja kaske z Polski.
    Dla mojego Holendra jest to bardzo powolny proces przyswajania sie do takiej
    mysli i sytuacji, ze mozna takie cos wykombinowac, dla niego jest albo biale
    albo czarne.
  • 12.07.06, 09:54
    Ja sie nie wymeldowalam z Polski, jestem zameldowana i tu i tam. Jak do tej
    pory nikt sie nie przyczepil ;-)
  • 12.07.06, 10:24
    ja tak samo wciaz jestem zameldowana w PL
    a polskie ubezpieczenie dawno mi sie skonczylo...
  • 12.07.06, 16:33
    Twoj maz ma racje. Bez ubezpieczenia tutaj bedziesz musiala wszystko placic
    sama. Ciaza jest wypadkiem szczegolnym tylko wtedy jezeli nastapi spontaniczny
    porod do 7- 8 miesiaca ciazy. W innym wypadku ubezpieczenie nie pokrywa kosztow
    porodu, ani badan i wizyt u poloznej.
    Generalnie jest tak, ze trzeba sie leczyc tam gdzie jest sie ubezpieczonym, a
    ta tzw. karta E-111 pokrywa tylko (o ile) wydatki w naglych przypadkach. Do
    takich ciaza nie nalezy chyba ze jak wyzej wspomnialam nastapi spontaniczna
    akcja porodowa przed ukonczeniem 7-8 miesiaca ciazy
  • 13.07.06, 09:01
    Jak byłam w NFZ to nic nie mowili o tym, ze traktuja porod jako nagly wypadek
    tylko do 7,8 miesiaca. Glosna jest teraz sprawa w zachodnio-pomorskim, gdzie
    kobiety masowo rodza w klinikach niemieckich i NFZ musi za wszystko placic.
    Mamy adres ubezpieczalni w Holandii, z ktora polski NFZ ma umowe, wiec malzonek
    ma tam zadzwonic i wszystko sie dowiedziec. Ja jestem w goracej wodzie kapana i
    gdyby tylko umiejetnosci lingwistyczne na to pozwolily juz bym tam z dziesiec
    razy zadzwonila, ale moj maz ma czas na wszystko, dlatego tak caly czas Was
    podpytuje.
  • 29.07.06, 11:27
    dziewczyny nie mam czasu przeczytać wszystkiego (mały synek:)) a byc może
    pisałyscie już o cc Niedługo przeprowadzamy sie do Holandii i pewnie drugiego
    malucha urodzę w NL (w przyszłości) Mam wskazania do cc (wąska miednica nie ma
    szans na poród naturalny) Jak jest z cc w Holandii?
  • 29.07.06, 13:17
    Ja jestem szczesliwa ze nie rodzilam w Holandii tutaj nie dostaniesz o tak
    sobie znieczulenia { niby taki nowoczesny kraj}, gdybym miala wybierac
    rodzilabym napewno w Belgi moja siostra rok temu urodzila corke sami jej
    proponowali czy chce znieczulenie rodzisz tez w szpitalu to normalne oczywiscie
    jak masz zyczenie mozesz w domu tutaj jest odwrotnie
  • 29.07.06, 15:42
    hmm mna sie akurat zajeli:\
    - bylam pod kontrola ginekologa przez ostatni miesiac i mialam co pare dni usg,
    bo uwazali ze moje dziecko szybko rosnie
    - kilka dni przed porodem zaproponowali pobyt w szpitalu w celu wywolania ciazy
    (warunki swietne)
    - obiecali, ze nie beda na sile wyciagac ze mnie dziecka, jezeli normalny porod
    okaze sie zbyt dlugi badz za ciezki dla mnie nie beda uzywac proznosciagu i
    znajda inne rozwiazanie
    - proporosilam od razu o zzo, bez probelmu dostalam, nawet mi nie odradzali
    - w trakcie partych okazalo sie jednak, ze dziecko nie pcha sie w ogole na
    swiat i wraz z ginekologiem podjelam decyzje o cc (w zasadzie ja sama), po pol
    godziny o 19 byla przygotowana sala i personel (w niewielkim zreszta szpitalu)
    -po porodzie zostalam tydzien w szpitalu, nie zawiodlam sie na pomocy ze strony
    pielegniarek, poloznych, nie mialam problemow natury medycznej po cc

    Faktem jest ze bedac pod kontrola tutejszych poloznych marudzialam, ze czuje
    sie "niedopieszczona", panikowalam troche, bo u mnie w rodzinie byly ciezkie
    porody, prosilam o dodatkowe badania krwi; moze polozne mialy mnie wreszcie
    dosyc i chcialy sie mnie pozbyc:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.