Dodaj do ulubionych

teściowa mnie drażni jak cholera

06.09.06, 19:30
Bo co tylko dojdzie do tematu "ciąża", to ona dla podkreślenia łapie mnie za
brzuch. Poza tym jest dziwnie usatysfakcjonowana jak zaczyna o porodzie
i "mnie tez to czeka'. Normalnie mam dość. Mam nadzieję, że jak dziecko już w
domu będzie to sie do nas nie przeprowadzi, bo ona to 5 min spacerkiem ode
mnie mieszka. Już teraz przyłazi 3 razy w tyg, nie wspominając tego, że my u
nich MUSIMY co sobotę być.A żesz to...
A wogóle to wszystko mnie już denerwuje. I wszyscy naokoło twierdzą, że to
przez hormony. Bo innego tłumaczenia oczywiście nie ma. A swoje dziecko bedę
wychowywać po swojemu. I jak bede potrzebować rady to zapytam.
Wogóle to wiem, że bez sensu piszę, ale trudno. eeeeehhhhhhhh........
--
wiem, ale nie powiem:-)))
Edytor zaawansowany
  • gosia06 06.09.06, 19:32
    I nic nie poradzę na to, że czuję się jak słonica!
    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • mad_die 06.09.06, 19:59
    nie siadaj obok niej blisko ;) żeby Cię nie mogła złapać za brzuch :D a jak mówi o porodzie, to sobie śpiewaj w duszy i nie słuchaj jej :D wiem, wiem, ja jeszcze przez to nie przechodziłam, ale mogę sobie wyobrazić co czujesz...
  • tijgertje 06.09.06, 20:01
    Gosiu, doskonale cie rozumiem. Tesciowa lepiej od razu ustaw w odpowiednim miejscu, bo im dluzej bedziesz z tym zwlekac, tym bedzie trudniej. Teraz jeszcze mozesz zwalic na hormony, a pozniej ja odpowiednio dotrzec, niz czekac. To lapanie za brzuch to mnie do szalu wrecz doprowadzali. Jednej znajomej, ktora mnie zaskoczyla przylozylam po lapach:-) Powiedz jej, ze tego nie lubisz i sobie nie zyczysz, zeby to robila. Niech poczeka, az maluch sie urodzi, to go sobie przytuli, a twojego brzucha niech nie rusza, bo to TWOJE cialo i jej nic do niego. Zawsze mozesz tez zalozyc opaske na brzuch z napisem: AFBLIJVEN! IK KAN ONTPLOFEN!!! Jeszcze innym wyjsciem jest zwalenie winy na roznice kulturowe, ze w Polsce dotykanie brzucha jest nie do przyjecia i cie to wyjatkowo krepuje. Nie sadze, zeby sie zaczela dowiadywac:-) A swoje dziecko wychowuj po swojemu i nikomu sobie nie daj wmowic, ze TU sie robi inaczej! Masz moje blogoslawienstwo na uzywanie zebow i pazurow w razie koniecznosci:-) Moze wez sie za cos relaksujacego, ja sie wzielam za szydelko, zrobilam mlodemu super cieplutki kocyk do chrztu:-) Malowanie okien odradzam...
  • kasia157 06.09.06, 20:47
    Gosia,
    Jestes mloda to bedzie wasze pierwsze dziecko i dlatego jeszcze nie potrafisz
    docenic tego, ze tesciowa tak blisko mieszka:)
    Wierz mi pozyjesz jeszcze troche, dziecko da troche w kosc nocnymi placzami i
    bedziesz blogoslawic tesciowa jak Ci przyjdzie popilnowac malucha, a ty w tym
    czasie bedziesz sie mogla odespac, wziasc prysznic, isc na zakupy.Taka tesciowa
    to skarb:) Wiem co mowie bo ja z moja na prawde nie zyje dobrze, ale dalaby
    wszystko zeby sie przeprowadzila na nasze osiedle. Wytrzymalabym nawet jej
    czeste odwiedziny, gadanie glupot itp, byleby sie czasami mogla zajac dziecmi:)
    Powodzenia, zazdrosna:)
  • tijgertje 06.09.06, 23:47
    Kasiu, ty to chyba fajna tesciowa masz:-))) Ja bym na rzesach stanela, zeby nawet mimo zupelnego padniecia moja mama nie przyjezdzala sie mi dzieckiem zajmowac:-) Po operacji woreczka maz wybyl, a ja jakims cudem dalam sobie rade sama, za 3 tygodnie mam operacje lokcia, meza znowu pare dni nie bedzie, a ja jedna reka newiele zdzialam przy mlodym, wiec mama ma przyjechac na 2 tygodnie. I juz sie boje, jak my to przezyjemy...
  • a.polonia 06.09.06, 22:07
    Podpisuje sie pod Tajgerem, im wczesniej sobie z tesciowa takie rzeczy
    wyjasnicie, tym lepiej. A co na to Twoj facet? Jesli sama sie nie mozesz zdobyc
    na rozmowe, to popros go o pomoc.
    Ja mialam taki okres po przeprowadzce, ze tesciowa doprowadzala mnie do szalu,
    przekonywala mnie, jakie kolory scian mam wybrac, jakie meble, przychodzila
    sprzatac (przychodze z pracy, a ona mi przelewa kwiatki i mowi, ze paprotki
    potrzebuja mnostwo wody, i tego typu rady), poprosilam M., zeby jej zwrocil
    uwage, bo myslalam, ze w pewnym momencie eksploduje.
    Podzialalo, nie wtraca sie juz! Gosiu, powodzenia (straszne z tym lapaniem za
    brzuch :/).
    A, jesli chodzi o PRZYMUSOWE wizyty, to u nas odbywaja sie co niedziele, czasem
    sobie odpuszczam, nic nie musze, tym bardziej, ze rodzinka zbiera sie poznym
    wieczorem, a akurat wieczor niedzielny chce spedzac we wlasnym domu.
  • beba3 07.09.06, 13:30
    Gosia!
    To faktycznie hormony, troche strach przed nieznanym (porod) i zmianami
    (pojawienie sie malego czlowieczka w Waszym zyciu). W kazdym razie Twoj stan
    wyolbrzymia troche Twoj stosunek do Tesiowej. jak sobie to usiadowmisz to
    bedzie Ci lzej bo juz niedlugo porod. Chociaz po nim tez sa kolowrotki
    hormonalne...
    Druga sprawa, ze jezeli jest cos co Ciebie doprowadza do pasji to albo zwroc
    delikatnie uwaga albo przez meza - niemeza. Latwiej wypchnac faceta i niech sie
    gimnastykuje jak cos mamie lagodnie powiedziec.
    Mozesz tez kiedy mowa o ciazy powiedzice o kolezance czy sasiadce, ze zlapala
    Cie za brzuch a Ty niecierpisza takiego zachowania. Jakos latwiej dociera do
    ludzi, nie uraza to ich, jak sie nie zwraca im bezposredno uwaga a mowi o
    zachowaniach ogolnie. Zreszta to zalezy od czlowieka...
    Tesiowa docenisz jak bedzie potrzebna. Juz chociazby powierzenie jej dziecka
    zapakowanego w wozek i wyslanie na godzinny spacer bedzie dla Ciebie niemalym
    odciazeniem.
    Moje dizeci az piszacz kiedy dzwonia dziadkowie. Pytaja sie kiedy ich zobacza,
    wspominaja... Co niedzielne czy sobotnie obiadki czasmi mecza ale jak sie ma
    dzieci tez bardzo fajnie wplywaja na atmosfere w rodzinie. Ucza szacunku do
    starszych i masz kontrolowane kontakty dziecko - dziadkowie. Wiesz ze nie
    rozpychaja je slodyczami czy nie gadaja glupot, chociazby. ;-)
    Bedzie dobrze! :-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • gosia06 07.09.06, 14:52
    Ona to nie z tych co pomagaja przy dzieciach. Baaardzo nowoczesna jest i nie da
    sie 'przy wnukach uwiązać". Nawet na godzine jej ciężko będzie. Wysypiać sie do
    11,00 też lubi (nie pracuje). A te wizyty u nich to nie obiadki niedzielne
    (chociaż bym wolała). W sobote wieczorem to oni sie przy lampce wina
    relaksują. Obiad normalny to jadłam u nich raz:wprosiłam sie sama, bo chciałam
    spróbować co takiego 'witlof'. Bo normalnie to przy świętach czy innych
    spotkaniach rodzinnych to u nich tylko hapjes na stole.
    Ja to i troche przewrażliwiona ostatnio jestem. Bo każdy wie, co dla mnie
    najlepsze. Też mam rozum.
    Nie twierdzę, że teściowa to zła kobieta. Nawet pogadać sie z nią da. Tylko
    czasami mnie do pasji doprowadzić potrafi.
    A poza tym nie bedę za bardzo narzekać. Nigdy przeciez nie jest tak źle, żeby
    nie mogło być gorzej. A w przyszłości sie zobaczy jak to wszystko bedzie
    wyglądać. Bedzie mi sie wtrącać, to do pionu ustawię i tyle.
    pa
    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • a.polonia 07.09.06, 19:08
    My tez nie na obiadki, tylko poznym wieczorem na kawe :)
    Nawet i lepiej, bo w niedziele sa zawsze frytki i frykadele :P
  • beba3 08.09.06, 17:30
    Faktycznie teraz widze roznice pomiedzy tesciami z Polski a tymi holenderskimi!
    Dopiero teraz tak jakos do mnie dotarlo! Refleks! ;-P
    Przez moich tesciow sie rozjadlam i rozpilam! ;-P Nauczylam sie jesc owoce
    morza i posmakowalam innej kuchni. To im pisze 'na plus'.
    Przy stole zawsze sie rozmawia i jest bardzo przyjemnie. Tak mi sie podoba
    bardzo. Moze nie codziennie, chociaz w wakacje jesli u nich spimy, to jak
    najbardziej. Jak bym miala okazje to co tydzien, jak najbardziej.
    Takie z przekaskami cyz tylko kawa to mi sie jakos z oficjalnymi poczestunkami
    kojarza i troche ze sztywna atmosfera. No ale to rodzinka meza wiec pewnie nie
    ma takich klimatow.
    A tesciowe ustawiac Gosia, jestem za! ;-)
    Moje na codzien tez dlugo spi i czyta jeszcze w lozku. Maz jej sniadanko do
    lozka przynosi! ;-) Ale tez dlugo jest na nogach, szydelkuje itp, oglada TV,
    milo czas spedza. ;-) A wnukiem zajmuje sie po 16 do odbioru przez rodzicow i
    wspolnego obiadu. I to nie zawsze bo jak nie moze to idzie chlopak do
    opiekunki. Tez wlasciwie nie pracuje. Tak dorywczo. ;-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • andevi 16.09.06, 00:13
    Mnie tez tesciowa wkurza jak nie wiem co. Do tego mieszkamy jeszcze u
    niej.Palcem nie ruszy, posadzi tylko tylek na kanapie, wlaczy telewizor
    i "peryskopuje" tymi swinskimi oczkami, komentuje wszystko i krytykuje.A
    dzisiaj odkrylam, ze zadzwonila po kraakwagen, zeby mi wozek wyrzucic, bo jej
    sie nie podoba, ze maly w nocy spi na dole w osobnym wozeczku(tam jest duzo
    chlodniej, i moja mama tam nocuje, a w nocy czuwa przy malym i budzi mnie tylko
    na karmienie).Z mama mam istny lux, a tesciowa po prostu zazdrosna, ze to moja
    matka wszystko przy dziecku robi, a nie ona.Mam dwa wozki, jeden sluzy mi jako
    ruchoma kolyska, a drugi na spacery, no wiec tesciowa uparla sie, ze jednego
    musze sie pozbyc, bo jej przeszkadza.Wkurza mnie maksymalnie to, ze ona wie
    lepiej, co mi potrzebne i decyduje o moich rzeczach poza moimi plecami. A maly
    nie zasnie na plaskim, bo ulewa i krztusi sie, musi miec spanie pod
    nachyleniem, a ten wozek mozna tak ustawic, lozeczko juz nie.Przed snem trzeba
    go ukolysac, w wozku to tez latwiejsze niz na rekach, zwlaszcza ze klocek juz
    wielki, 5620 gram.No ale wozek mam wyrzucic,a kupic lozeczko.Koniec kropka,
    profesor Kippekop powiedziala.No i ona wie najlepiej, jak mam dziecko
    wychowywac.Po karmieniu maly ma byc od razu zaniesiony na gore do lozeczka i
    zostawiony samemu sobie.Nie wazne, ze ulewa, ze wrzeszczy w nieboglosy, mam nie
    reagowac, bo rozpuszcze mlodego i mi z rak nie zechce zejsc! A o tym, ze
    dziecko nie tylko spi,ale i czuwa, i chce sie bawic, i potrzebuje kontaktu, to
    chyba nigdy nie slyszala. Meza mi jeszcze przekabaca i ciagle tylko komentuje,
    ciagle jej cos nie tak, szuka dziury w calym.Karmie malego piersia, ona swoich
    dzieci nie karmila, jej corka tez nie.Ciagle mnie nagabuje, ze pewnie mam zly
    pokarm, albo za malo, bo czego dziecko placze po karmieniu i spac nie chce,
    pewnie sie nie najada.A maly w ciagu miesiaca przybyl poltora kilo, no coz...
    Mimo faktow tesciowa swoich teorii nie zmieni.A jak zostawialam mlodego pod
    opieka ojca, to za namowa mamuski zostawial go placzacego w lozeczku.Myslalam,
    ze rozszarpie! Maly nabawil sie przepukliny pepkowej, i kto wie, moze czeka go
    operacja.No i jak tu sie nie wkurzac!!!
  • ada9611 16.09.06, 05:42
    andewi ,nie daj sie,postawa sprawe delikatnie grzecznie ale stanbowczo,to jest
    twoje dziecko,wszystkie ,,mozliwe ,,dobre rady sa fajne ale ty postanawiasz co
    bedzie.z tesciowa trzeba jak z kotem pod wlos.a toi ze biegiesz jak maly
    zawola,to tez twoja sprawa,twoje dziecko,przeciez nie bede kawy spokojnie pila
    jak moje dziecko krzyczy.ja ze swoimi tez tak robilam i zyje nadal,a syn juz ma
    prawie 11 lat.a niech inni sobie tam mowia ze rozpieszczamu dziec,chyba po to
    jestesmy mamami?ja swojej tescowej pare razy grzecznie ale stanowczo
    powiedzialm pare slow co mi sie nie podoba,bo traktowala mnie jakbym
    przyjechala z syberi,i swiecie nic nie wiedziala,o wychowaniu,itd.jeszcze mnie
    troche boli,ze moja nie jest babcia ,taka naprawde babcia.nie spyta sie co w
    szkole,lizaka nieprzyniesie,nie pyta sie o nic moich dzieci.ona ma teraz druga
    mlodosc ,i co 3 tygodnie jest na wakcjach.a kiedy chce sie wnukami nacieszyc?w
    grobie?ach,zapomnilam od moich rozmow i meza nawrocenia chyba jestesmy
    czarnaymi owcami w rodzinie.bo ja co mi sie nie podoba to powiem.no bo kto
    widzial zeby bacia tak na pol na pol serio dawala z ,,kopa,,wnukom?a pozniej
    sie dziwi ze ja jestem zla.ale sie rozpislam,a mialo byc krotko.jedno tylko
    mysle,ja tez bede kiedys tesciowa.o boze.musze sobie zapisac wszystko co moja
    robi ,to tego nie bdee robic jak bede...andewi,glowa do gory.
  • gosia06 16.09.06, 11:20
    andevi
    mój brat miał przepukline pepkową i lekarz kazał mu ten pępek wpychac do
    srodka, przyłożyć duży guzik i zaklejac plastrem na krzyż. Obyło sie bez
    operacji. Po kilku tygodniach przepuklina zniknęła.
    Może to i staroświecka metoda, ale działa. Teraz nawet śladu nie ma.
    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • andevi 21.09.06, 21:16
    Moj maly bedzie operowany:(
    Jutro idziemy z nim do chirurga.Przepuklina wielka jak sliwka.I to zebysmy cos
    zaniedbali! Od razu reagowalam, chodzilam z malym do pediatry, a ta konowalka
    nie zareagowala, cos mowila, ze samo sie wciagnie, nawet jak po czerech dniach
    przepuklina sie znacznie powiekszyla.Moj huisarts byl akurat na urlopie, ale
    jak tylko wrocil, poszlam do niego, by malemu plaster zalozyl.Niestety, bylo
    juz za pozno na plasterki, trzeba operowac.Nie dziwicie sie chyba, ze wyje i
    caly swiat roznioslabym na widlach!!
    Oberwalo sie tez mojej tesciowej, zreszta nie tylko ode mnie, ale i od mojej
    mamy.I bardzo slusznie, ale cholera bynajmniej na bledach sie nie
    uczy.Podziekowalam jej naturalnie za genialne metody wychowawcze, bo moze
    dziecko powinno jeszcze wiecej plakac i drzec sie.Ta odwrocila kota ogonem, ze
    ja ja oskarzam o to, ze doprowadzila do przepukliny.Posrednio tak, bo wymuszala
    na moim mezu, by zostawial dziecko samo, a ono sie darlo, wiec napinalo
    brzuszek.Ale nikt tu jej nie oskarzal, powiedzialo sie tylko, by uczyla sie na
    wlasnych bledach i ze jej teoria sie nie sprawdza w praktyce.Ale cholera ma
    oczywiscie swiadomosc, ze zawinila, tylko nie chce sie przyznac! Bo ona zawsze
    musi miec racje.A na potwierdzenie swej racji zrobi wszystko, kazde chamstwo,
    kazda manipulacje, po trupach przejdzie.Wieczorem siadlam z nia, i wyjasnilam,
    o co mi chodzilo, gdy powiedzialam, ze jej dziekuje za jej metody
    wychowawcze.Myslalam, ze dotarlo.Nie! rano skoro tylko oczy rozdziawila, juz
    zaczela akcje pt.zemsta nietoperza.Zadzwonila do zony huisartsa, a potem
    przyniosla mi telefon do sypialni, wparowujac bez pukania, budzac dziecko,
    ktore wlasnie po trzech godzinach marudzenia udalo mi sie w koncu uspic.Cos tam
    nagadala na mnie do tej kobiety, ta na mnie przez telefon naskoczyla; no coz,
    na dziendobry awantura.Wydarlam sie na zmije, moja mama dolozyla, a tej chyba
    wlasnie o to chodzilo, by mnie sprowokowac.Gdy moja mama wyciaga malego z
    wozka,zeby mu sie odbilo, bo ulewa, to ta zmija wrzeszczy, ze mama nie daje
    spac malemu, a jak sama wparowuje bez pardonu z awantura i dziecko mi wybudza,
    to w porzadku!Sadystka, psychopatka stara.Bo jej musi byc na wierzchu, i zona
    doktora musi jej przyznac racje i mnie do tej racji przekonac.Taka jest moja
    kochana tesciowa.
  • lenkaaa 21.09.06, 21:27
    Wspolczuje, Andevi, serdecznie ! Niestety jedyny ratunkiem byloby wyprowadzic
    sie na swoje, tylko przy waszej sytuacji rodzinnej, rozumiem, ze to
    niemozliwe... :o((((

    --
    "Trzeba umiec zachowywac zasady i zmieniac poglady"
    Czlowieku nie irytuj sie
  • ada9611 21.09.06, 22:07
    andewi ,wspolczuje ci ,i strasznie mi przykro ze maly musi miec
    operacje.kurcze ,blade nie ciekawie masz,bo widac ze tesciowa chce byc pierwsza
    i ostatnia.nie daj sie ,masz dziecko,glowa do gory.
  • agnieszkaela 21.09.06, 23:25
    Wiem Andevi, ze latwo radzic, ale niemowlaki wyczuwaja zdenerwowanie mamy, wiec
    dla dobra Twojego i dziecka chyba musisz znalezc sposob aby ignorowac tesciowa.
    Nie zazdroszcze sytuacji, ale mam nadzieje, ze bedzie lepiej. Zdrowka i sily
    zycze!
    --
    Filip ur.27-09-2005
  • gosia06 22.09.06, 09:38
    Trzymaj się andevi. Teściowej nie zazdroszczę. Przykre, że mały musi być
    operowany. Staraj sie nie denerwować.
    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • gosia06 22.09.06, 09:40
    Bo ja pewnie znowu nie w temacie- dlaczego nie szukacie mieszkania?
    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • go.ga 22.09.06, 11:35
    Andevi, wpsolczuje i mam nadzieje, ze wszytsko bedzie dobrze z synkiem.
    I stancie na glowie, ale sie wyprowadzcie. Nawet mala wynajmowana cisna klitka
    jest lepsza, niz mieszkanie z taka tesciowa!
  • ada9611 17.09.06, 16:49
    goska czyzby bylas z limburg?czytalam iine posty i widzailam nazwe mastricht
  • gosia06 17.09.06, 18:19
    ano jestem z Limburg, a co?

    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • mona812 17.09.06, 21:02
    Tez Limburgowianka jestem :) widze ze nas wiecej ...Przez dlugi czas raczej
    samotnik bylam o ile sie nie myle ?
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • ada9611 17.09.06, 22:40
    a bo ja tez ,z limburg jestem.i mieszkam juz 11 lat.a faktycznie malo
    nas.pozrowionka
  • mona812 18.09.06, 06:16
    Zobacz jaki zbieg okolicznosci ja takze juz jakies 11 lat tutaj he he , w
    planach przeprowadzka ale teraz wciaz jeszcze mieszkam w Maastricht a Ty ?
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • ada9611 18.09.06, 09:24
    kolo beek,w geleen.tez 11 lat?przelecialo,teraz jest latwiej ,ale nmna poczatku
    balam sie ze zapomne polskiego jezyka
  • gosia06 18.09.06, 10:15
    Ja w Geleen mieszkałam 3 lata. Na Kluis. Teraz Valkenburg.
    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • mona812 18.09.06, 11:28
    Eeee tam polskiego nigdy nie zapomnisz ,zobaczysz eventualnie moze sie zdazyc
    ze bedziesz troche przekrecac szyk w zdaniu :D
    A czas rzeczywiscie pedzi na zlamanie karku ...
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • gosia06 18.09.06, 10:50
    mona, a gdzie sie przeprowadzasz?

    Gratuluje potomka:-)))))))
    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • mona812 18.09.06, 11:26
    Dziekuje Gosia :) , mamy trzy upatrzone domy ,kazdy w Belgii ale niedaleko od
    Maastricht ,jak juz na ktorys sie zdecydujemy to napisze gdzie dokladnie :)
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • beba3 24.09.06, 12:10
    Adevi! Wspolczuje! Szkoda maluszka! Bidulek bedzie mial operacje! Trzymam
    kciuki za Was mocno!
    Tesciowa ustawiaj ile wlezie ale na spokojnie. Lepiej raz powiedziec niz trzy
    razy wykrzyczec!
    Mez ustaw koniecznie! Moj chlopina czytac nie chaial i po lebkach przez ksiazki
    przechodzil i potem po swojemu chail robic. Nic z tego! Skoro na mnie spoczywa
    opieka, to ja decyduje _jak_ nalezy sie zajac dzieckiem a maz ma robic pod moje
    dyktando. Moze ze mna podyskutowac i nawet mnie prekonac ale decydujacy glos
    mam ja. Szczegolnie kiedy dzieciaczki byly takie malenkie! Ty siedzisz z nim 24
    na dobe i wiesz kiedy i na co kwenczy, placze nie on ktory chodzi do pracy i
    widzi dziecko wieczorem.
    Nie daj odebrac sobie praw decydowania o swoim dziecku i maz w wszelkich
    konfliktach w ciemno musi stac za Toba. Usiwadom mu to!
    Bardzo wspolczuje takiej sytuacji. To musi bys wielki stres dla Ciebie. Dobrze
    ze masz oparcie w mamie!
    Gratuluje tez narodzin dzieciaczka! :-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • gosia06 25.09.06, 14:00
    -Ile można patrzeć na teściową z przymrużonym okiem?
    -Aż się nie naciśnie spustu.

    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • gosia06 25.09.06, 14:11
    Właśnie ma problem kolejny. Powiedziałam, że jak babka z kraamzorg mi sie nie
    spodoba(tzn lubić jej nie będę) to ja odeslę. I cała afera. Bo przeciez
    powinnam sie cieszyć, że kogoś do pomocy będe miała, że ona by w życiu tego nie
    zrobiła itd. Dodam, że sama takiej babki w domu nie miała(2 dzieci), bo w
    szpitalu leżała.
    jak ta kobieta będzie ok, to zostanie-no problem. Ale jak mnie będzie drażnić,
    to ja się zbuntuję. W końcu moja d.., moje dziecko i mój dom.
    Wczoraj do teściów poszedł mój chłop po coś tam i tez kazania na ten temat
    wysłuchał. Dobrze, że go wprowadziłam do tematu. I on rozumie. Bardzo byłam z
    niego dumna, bo powiedział, że zrobimy to co my uważamy za słuszne i tyle. A
    ona niech sie nie martwi, bo nikt jej do pomocy zmuszał nie będzie.
    Na początku ciąży stwierdziłam, że sterylizatora i podgrzewacza do butelek
    kupować nie będę, bo po co? No i nie zgadniecie co dostałam na urodziny. I się
    poryczałam(może to dziecinne, ale to MOJE urodziny, a nie dziecka). Normalnie
    czuję się jak chodzący inkubator.
    Chyba mam dzisiaj doła i dlatego tak piszę.eeeeeeeehhhhhhhhhhh
    ps. istnieje depresja przedporodowa?

    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • gosia06 25.09.06, 14:13
    ps
    urodziny miałam w czerwcu, ale jakoś mi się dzisiaj przypomniało. I tak siedze
    cały dzień i się nad sobą rozczulam.
    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • lenkaaa 25.09.06, 14:27
    Chodz Gosiek, to Cie przytule :o))) to wszystko przez te gupie hormony ! Za
    chwile przejdzie i bedzie Ci lepiej, zobaczysz :o)))))))
    --
    "Trzeba umiec zachowywac zasady i zmieniac poglady"
    Czlowieku nie irytuj sie
  • go.ga 25.09.06, 17:21
    Gosia, nie przejmuj sie ta tesciowa. Najwazniejsze, ze maz stoi po Twojej
    stronie. Gdyby tak nie bylo i sluchalby mamusi a nie zony ;-), to faktycznie
    mialabys problem. A tak? Sluchaj jej gadania jednym uchem i wypuszczaj przez
    drugie, a robcie po swojemu. Ze Cie prezent nie ucieszyl, wcale sie nie dziwie.
    Raz, ze to byly Twoje urodziny (wszystkiego najlepszego ;-) a dwa, ze i tak
    tego nie zamierzalas kupowac. Trudno, sa ludzie, ktorzy nie umieja dawac
    prezentow. Tesciowa do nich nalezy, mowi sie trudno, a kto wie, moze sie jednak
    ten sterylizator przyda ;-))))
  • beba3 25.09.06, 19:29
    Moja tesciowa zapowiedziala mi ze bedzie nam kupowac prezenty jakie ona sama
    chcialby otrzymywac. Ja stwierdzialm ze wole praktyczne, ktore mi sie przydadza
    (czytaj, zapytaj przed zakupem albo kup cos z czego obdarowany bedzie sie
    cieszyl lub chociaz tolerowal).
    No i nie mam nic do powiedzenia...
    Rok temu dostalam za duzy swetr z paragonem w opakowaniu i mnie sieklo.
    Poczulam sie zazenowana. A tyle sie klepie o tym kupowaniu prezentow od
    serca.... W tym roku tez dostalam za duzy sweter ale juz bez paragonu.
    W kolejnym pewnie nie dostane swetra bo w Sg mi sie nie przyda. A moze tym
    bardziej?
    Na szczescie sa tez inne prezenty czesto 'dla domu' i te sa bardziej trafione.
    Widzisz Gosia, kazdy ma jakies burki sierowane do tesiowej. To nasza
    wielopokoleniowa tradycja! Nalezy pielegnowac! ;-P

    PS A nie spytalas gdzie prezent dla Ciebie? I nie podziekowalas za pierwszy
    prezent dla dziecka? Trzeba bylo sie spytac, moze Tesciowa zostawila Twoj w
    domu?
    Moze zrozumialaby aluzje?
    A moze obrazila? ;-P
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • nesla 25.09.06, 20:09
    hehe, Gosiu, beba dobrze ci pisze, powinnas tesciowej podziekowac za prezent
    dla dziecka i powiedziec ze przekazesz dziecku jak sie urodzi, a jak nie
    zalapie aluzji to na urodziny tesciowej kupilabym jej prezent dla tescia albo
    dla syna, albo patelnie zeby sie nia po glowie palnela ;D
    Ja pamietam jak moja kolezanka kiedys sie obrazila na kogos kto dal jej w
    prezencie droga elektryczna szczoteczke do zebow ;D Kolezanka zabki ma w
    porzadku, nawet maniaczka pod tym wzgledem, ale szczoteczke odebrala jako
    aluzje i zostala urazona, ja bym sie ucieszyla z takiego prezentu, a z
    podgrzewacza i odciagacza pokarmu tez bym sie ucieszyla :D
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 26.09.06, 19:30
    Coraz bardziej doceniam moich tesciow. Jesli chodzi o prezenty, to jak to
    Holendrzy, zawsze sie pytaja co chce dostac oraz mowia mi, jaki mam limit
    pieniezny. Z reguly limit jest wysoki, czasem nawet za bardzo, ale nie mam
    wyjscia, jesli moje zyczenie jest mniej kosztowne, reszte dadza mi w kopercie
    wlozona miedzy kartke z zyczeniami. Maz ma urodziny miesiac przede mna i bardzo
    pilnuja, aby nas obdarowac "po rowno" ;-))). Jak nie wiem, co chce dostac, to
    dostaje wszystko dostaje w kopercie i mam sobie sama cos kupic.
    Podejscie jak na moj gust bardzo holenderskiego, na poczatku mnie krepowalo
    mowienie, co chcialabym dostac, ale teraz to doceniam. Wiem, ze nie dostane
    sterylizatora ani za duzego swetra.
    W ogole musze napisac, ze mam bardzoe w porzadku tesciow, sa zyczliwi,
    sympatyczni a poza tym w nic, ale to w nic nam sie nie wtracaja. A ten watek
    uswiadomil mi jeszcze bardziej, ze mam szczescie.
  • gosia06 13.12.06, 08:35
    Wczoraj ta stara trąba powiedziała przy gościach że rozpuściłam dziecko i że za
    bardzo próbuje być mamą(nie wiem o co jej chodzi). Bo nie zostawiam małej na
    górze w pokoju jak płacze. Tylko mam sie dać dziecku męczyc jak ma kolki? Tessa
    od razu wpada w histerię. Rozumiem jak normalnie płacze-daje jej wtedy trochę
    czasu.Ale nie jak krzyczy do tego stopnia, że oddechu złapać nie może.
    Całe szczęście Remco jest zawsze po mojej stronie. I zawsze mówi, żeby olewać
    jej dobre rady i robić po swojemu.
    Napisałam i mi lepiej.
    --
    Tessa
  • andevi 25.09.06, 21:40
    Dzieki dziewczyny! W takiej sytuacji wsparcie potrzebne i bardzo cenie sobie to
    wsparcie od was.
    Maly nie byl operowany, co nie znaczy, ze nie bedzie.Jest za maly(7 tygodni) na
    narkoze, zabieg musi byc wykonany niestety pod narkoza, a nie w znieczuleniu
    miejscowym.Mam wrazenie, ze robia ze mnie glupa, nikt nic z ta przepuklina nie
    robi, ona sobie rosnie.Chyba czekaja po prostu, by maly byl wiekszy, a mi
    wmawiaja, ze sama sie wciagnie.Mam ciotke pediatre i ta mnie troche
    ustawia.Coz, bede walczyc, by maly jednak nie byl operowany, skoro przepukline
    mozna rozgonic plastrem korekcyjnym.W Leiden jest jeszcze drugi szpital,
    pojdziemy tam, a jak nie, to pojade z malym do Polski, ciotka mi taki plaster
    zalozy.
    A co do problemu z tesciowa, to jest gorzej niz zle. Maz jest calkowicie
    emocjonalnie uzalezniony od mamusi.Wyprowadzenie sie od niej problemu nie
    rozwiaze, bo nadal on nie bedzie umial stawiac mamusi granic.Dlaczego wymuszal
    na mnie, bym zostawiala placzace dziecko samo, pod kamerka?Bo mamusia tak
    powiedziala, ze dziecku nic sie nie stanie, jak sobie troche poplacze,a jak sie
    je bedzie bralo na rece, to juz z rak nie zejdzie.Wazniejsze bylo to, co
    mamusia mowi, niz nawet to, co lekarze, a juz na pewno to, co moja ciotka czy
    moja matka.
    Zglosilam sie z tym problemem do huisartsa, bo moja tesciowa ciagle lata do
    niego i skarzy sie na mnie, ze jej nerwy psuje, to i ja w koncu polecialam! Dal
    mi skierowanie do psychologa na terapie rodzinna.Maz poki co nie oponuje, ze
    taka terapia jest nam potrzebna, ale nadal czekamy na te terapie, a pewnie jak
    przyjdzie co do czego to chodzic nie zechce.Chociaz, moze kracze i widze
    wszystko w ciemnych kolorach? Facet i tak mi sie bardzo zmienil od kiedy maly
    sie urodzil!
    Tesciowa bardzo chcialaby sie mnie pozbyc, i nawet wpadla na pomysl, bysmy
    starali sie o status urgent, by moc dostac wczesniej mieszkanie.No tak, ale na
    jakiej podstawie? Ani my niepelnosprawni, ani ja samotna matka, ani on
    pijak.Tesciowa chciala w korporacji na mnie po prostu naszczekac, zadnych
    papierow nie miala by wesprzec prosbe o status, to ja wzielam papier od
    pediatry, ze dom tesciowej jest niebezpieczny dla dziecka.W naszym przypadku w
    gre wchodzi tylko mieszkanie socjalne, zadne wynajmowanie czy kupno. Nic nie
    zwojowalismy, trzeba po prostu swoje w kolejce odczekac.
    Poki co jest u nas moja mama.I zamierzam ja jak najdluzej u nas goscic!Rodzinka
    w Polsce wyrozumiala, moje bratowe poki co nie wolaja babci do dzieci:))
  • ada9611 25.09.06, 23:20
    szkoda andevi,ze zamiast cieszyc sie macierzynstwem,tescowa ci psuje
    zycie,faktycznie ona jest nie do zdarcia jesli lata z tym wszystkim po
    wszystkich.,nie dajj sie,moze z nia trzeba jak z kotem?pod wlos?a chlpa dalej
    urabiaj sorry za wyrazenie,wiem cos o tym.powodzenia.
  • beba3 26.09.06, 17:18
    Sndevi!
    Troche to jak horror brzmi. Nie chcialabym sie spotakac oko w oko z Twoja
    teciowa... Wspolczuje...
    Mam nadzieje, ze plasterek Ci w Holandii zaloza! Szkoda maluszka meczyc!
    nie mozesz ustepowac mezowi czy Tesciowej. Jesli dziecko placze trzeba
    zaspokoic jego potrzeby. Czy glodny, czy mam morko, kolke, chce byc blisko
    mamy, za cieplo za zimno itp... To z male dziecko aby twierdzic ze wymusza a
    nie powinno... Zreszta 'pod kamerka'? Jaka to roznica czy sie denerwujesz i
    patrzysz jak dzieciak zanosi sie placzem czy tez ponosisz go na raczkach i
    potulisz? Dla mnie kolosalna i wole drugie rozwiazanie.
    Ciesze sie ze moje rodzinka nie ingerowala az tak bardzo, poniekad tez dlatego
    z eokazji nie bylo zbyt wiele (inny kraj).
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • mysza_33 16.12.06, 20:51
    Hej Andevi,
    nie martw się tak bardzo, ale pilnuj dobra małego. Ja miałam przepuklinę
    (pępkową) jak byłam mała i też groziła mi operacja. Dużo płakałam, bo byłam
    wcześniakiem, trochę mniej dostosowanym do życia poza brzusziem :-). Na
    szczęście się wchłonęła, chyba jak miałam pół roku. To pozwoliło moim rodzicom i
    mnie uniknąć operacji.
    Bądź dobrej myśli i się nie zamartwiaj.
    Teściowej nie zazdroszę. Moja też trudna, i chciałaby się wtrącać (raz była
    walka o założenie bucików i ubiór na chrzciny), ale bardzo szybko ucinam jej
    zapędy. Na szczęście nie lata z tym po wszystkich znajomych. Staram się nie
    kłócić, jednak niekiedy to nie uniknione. Małżon też od niej uzależniony i nie
    potrafi do końca odciąć pępowiny, ale w drastycznych sytuacjach trzyma moją
    stronę i za to jestem mu wdzięczna.
    Kurcze, nie rozumie jak się jej dosadnie powie, wprost, że sobie tego czy tego
    nie życzysz? Np. wchodzenia do sypialni bez proszenia...
    Zgadzam się z Bebą w całości, to za małe dzieciątko, by je zacząć szkolić a
    propo wymuszania.
    A na kolki sprawdza się suszarka - znaczy szum włączonej suszarki plus ciepły
    strumień powietrza skierowany na brzuszek. Niestety, przestaje działać, gdy
    wyłączysz. Jednak, gdy dochodzi do granicy wytrzymałości psychicznej - warto
    zastosować, zwłaszcza, gdy dom pełen życzliwych, którzy wtrącają się przy każdym
    zakwileniu malca. Zdecydowanie wolę chować dziecko sama :-)

    Mysza


    --
    jesteśmy z wami
  • andevi 16.12.06, 22:04
    Czesc mysza!
    Dzis moj malec jest o trzy miesiace starszy:) Przepuklinka sie wciagnela, ale
    tylko dzieki plastrom korekcyjnym przyslanym z Polski przez moja ciotke
    pediatre.Na szczescie tutejsi lekarze - choc bardzo zrzedzili i probowali mi
    wmowic, ze to przezytek- nie wymuszali na mnie, bym zdjela.Moja mama wyjechala
    pod koniec pazdziernika, zostalismy z Christianem sami.Tesciowa ma wiec pole do
    popisu.Pare razy odwazylam sie zostawic malca pod jej opieka, na szczescie nie
    na dlugo. Pchac sie do opieki pcha, zawsze wie najlepiej, ale jak przyjdzie co
    do czego, to sie dzieckiem nie umie zajac...Za pierwszym razem malec nie zostal
    nakarmiony, 5 godzin bez mleka, kiedy je co dwie godziny, zasikana pielucha,
    ubranko calkiem przemoczone do suchej nitki, bo sie zalal wlasnymi wymiocinami,
    u tesciowej goscie, a placzace dziecko posadzone w fotelu przed telewizorem,
    nawet nie przypiete...Nic nie powiedzialam, zabralam bez slowa malca do nas na
    gore.A mezowi powiedzialam, ze wiecej synka z ta babcia nie zostawie, chocby na
    mnie wymuszal.Niestety, sa takie sytuacje, ze oboje musimy wyjsc, no i nie ma
    wyjscia.Wtedy akurat pojechalismy ogladac mieszkanie.W koncu doczekalismy sie,
    ze jestesmy w pierwszej dziesiatce kandydatow na socjalne...
    Uklady z tesciowa jakby troche lepsze.Acha, zaczelismy robic terapie rodzinna,
    a i rodzina tesciowej ma na nia dobry wplyw.Ciotki i wujowie lubia mnie, i
    zawsze za mna obstaja, jak tesciowa cos na mnie gada. Odwazylam sie
    zaproponowac polska Wigilie u nas, spodobalo sie.Z tym, ze tesciowa od razu
    sobie wymyslila, ze zrobie przyjecie dla jej gosci i zaprosila wujow i ciotki,
    no coz...Chcialam, zeby bylo kameralnie, bo to nasze pierwsze Swieta jako
    rodziny, a bede miala dom ludzi na swojej glowie.Obiecala mi jednak pomoc w
    kuchni:))Moze to bedzie jakis przelom w naszych relacjach?
    A najwazniejsze,ze maz mi dorosl! Stal sie bardziej odpowiedzialny, ma wlasne
    zdanie, podejmuje wlasne decyzje.Juz nie lata ze wszystkim do mamusi.No, ale
    postawic sie jeszcze nie umie.W kazdym razie idzie ku dobremu.
  • tere_tere 16.12.06, 22:59
    andevi: do uszek tesciowa zagon! niech jakies 300 ulepi za kare. zamrozisz i
    bedziesz miala akurat jak sie wyprowadzicie!

  • ada9611 17.12.06, 10:17
    andevi starsznie sie ciesze ze idzi po dobrej mysli.ale z ta przepuklina to
    opowiem cos innego,moj siostrzeniec mial przepukline,wczesniak,suzo
    plakal,siostra kleila zlotowke na brzuszku.obylo sie bez operacji.ale teraz
    chlopak ma 7 lat chodzi na tekwondo,i po badaniach lekaraskich musi miec jedank
    zabieg na przepukline.co i jak sie dowiem .tylko .kazdy przypadek jest
    inny.milych swiat,zeby tesciowa w noc wigilijna sie zmenila,..
  • andevi 18.12.06, 21:59
    ada9611 napisała:

    zeby tesciowa w noc wigilijna sie zmenila,..

    Zyczmy tego wszystkim wiedzmom, toksycznym, cholerom, zmijom i jak je tam
    jeszcze chrzcimy!
    A pomysl z uszkami swietny!
    Swoja droga, w piatek ide ogladac kolejne mieszkanie, tym razem jestesmy 4 na
    liscie.
  • go.ga 19.12.06, 11:25
    andevi napisała:

    > ada9611 napisała:
    >
    > zeby tesciowa w noc wigilijna sie zmenila,..
    >
    > Zyczmy tego wszystkim wiedzmom, toksycznym, cholerom, zmijom i jak je tam
    > jeszcze chrzcimy!
    > A pomysl z uszkami swietny!
    > Swoja droga, w piatek ide ogladac kolejne mieszkanie, tym razem jestesmy 4 na
    > liscie.

    Super! Osobne mieszkanie, niezaleznosc to podstwa przy odcinaniu pepowiny.
  • andevi 31.12.06, 14:49
    Nadal czekamy na odpowiedz w spr.mieszkania.Okres swiateczno-noworoczny, wiec
    biura nie przykladaja sie do pracy, albo robia to, co konieczne, wiec trzeba
    poczekac do nowego roku.
    Tesciowa rzeczywiscie mi sie zreformowala w ciagu tego roku.Nie mam pojecia, co
    na nia tak dobrze wplynelo, ale przejela duzo dobrych zwyczajow ode mnie
    dotyczacych glownie higieny w domu, gotowania itp..Juz sie tak nie zremy,
    potrafi przyznac mi racje, nie upiera sie juz glupio przy czyms, co jest
    ewidentnie idiotyczne, a i ja troche ustapilam:))Zwlaszcza w sprawach
    dotyczacych dzieci jestem dla tesciowej autorytetem, choc jawnie sie do tego
    nie przyzna.Coz, widzi, ze mlodszy wnuk rozwija sie wspaniale, przybiera i
    rosnie, jest spokojny, a w porownaniu ze starszym(synek szwagierki) to niebo a
    ziemia! Tamtego dopada wszystko, co tylko maluchy dopasc moze, pozno zaczal
    chodzic, nie raczkowal dlugo, zle je i chudzinka,jeszcze nie mowi.Nasz to okaz
    zdrowia!Skonczyly sie wiec komentarze, jakobym zle wychowywala synka i byla zla
    matka. No i perspektywa tego, ze wkrotce sie wyprowadzimy chyba tez swoje
    robi.Tesciowa gromadzi juz wyprawke dla nas:))
    No, slowem chyba my obie doszlysmy do wniosku, ze lepiej zaprzyjaznic sie z ta
    druga niz ciagle drzec koty.I tego zycze wszystkim synowym i tesciowym!
  • beba3 04.01.07, 15:23
    Bardzo sie ciesze!
    Widze ze i Ty jestes spokojniejsza i doceniasz lepsze relacje z tesciowa.
    Mam nadzieje ze dostaniecie wkrotce swoje mieszkanko! Atmosfera bedzie lzejsza.
    Swietnie ze pepowina sie wchlonela i obylo sie bez opercji. Mam nadzieje ze w
    przyszlosci nie bedzie konieczna!
    Zycze Wam aby Nowy Rok byl dla Was szczesliwszy! Stracilas sporo nerwow i
    teraz, dla rowowagi, powinno Was czekac pasmo szczescia i sukcesow! Co jak
    widac powoli nastepuje i Tego Wam zycze! :-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka