Dodaj do ulubionych

Czy kinderdagverblijf bedzie bezplatne?

06.09.06, 20:23
Prawie kazda partia w programie ma bezplatna opieke nad dziecmi w roznym
stopniu. PvdA proponuje WSZYSTKIM bezplatna full-time opieke nad maluchami,
ktos tam 3-dni w tygodniu, a VVD bodajze bezplatne dla rodzicow pracujacych.
Czy to przejdzie? Myslicie ze dotrzymaja obietnic wyborczych? Przeciez tu
chodzi o GRUBA kase! Jak Milena chodzila do zlobka to placilismy 750 Euro za
miesiac za 3 dni zlobka w tygodniu. Latwo obliczyc ile kosztowaloby posylanie
np dwoch dzieci do zlobka na full-time (!!) Czy to realne obietnice? Bo
przeciez KTOS te koszty musi pokryc, a moze w grupach zamiast 8 bedzie 80
maluchow na jedna opiekunke??? Co o tym myslicie?
--
pozdrawiam
nesla
Edytor zaawansowany
  • beba3 07.09.06, 13:45
    Nelsa!
    Nie znam sie ani polityce a juz na bank niewiele wiem o polityce w Holandii ale
    moim zdaniem sa to tylko obietnice wyborcze, nic wiecej.
    Moze przemawia za mna nabyty czy wrodzony pesymizm ale naprawde nie sadze aby
    tak moglo byc. Nie teraz i nie tak od razu.
    Jezeli przedszkole bedzie bezplatne to skloni to wiecej kobiet do pojscia do
    pracy. Tak przypuszczam. Teraz wielu kobita nie oplaca sie pracowac,
    przynajmniej do kiedy dzieci nie pojda do szkoly, bo i tak zarobione pieniadze
    sfinansuja przedszkole. Potem jest jeszcze platna swietlica.
    Czy sa miejsca pracy dla tych kobiet?
    Jesli chodzi o mnie to nic by mnie nie trzymalo w domu jesli milabym za darmo
    opieke nad dzieckiem. Tez chetnie popracowalabym, obojetnie czy 3 czy 5 dni w
    tygodniu. Poprawiloby to nasz budzet domowy.
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • ada9611 07.09.06, 14:29
    teraz napewno sobie wrogow narobie,ale coz kazdy ma inny sposob widzenia.czy
    bedzie za darmo?a dlaczego?zeby wiecej kobiet poszlo do pracy,i znow mozna
    policzyc zyski.to sa piekne obietnice,nie wierze juz w nic.zorg coraz drozszy
    jest,wiec jak dadza darmowe opvang to wtedy niby kazdy moze isc do pracy aby na
    te wszystkie podwyzki zarobic ,tak mi sie wydaje jak nasi ministrowie mysla.
  • nesla 07.09.06, 20:02
    Ada, a czemu wrogow? Bo nie do konca zrozumialam chyba twoja wypowiedz..

    Beba, mysle ze wlasnie o to chodzi zeby wiecej kobiet poszlo do pracy, jest
    mnostwo stanowisk nieobsadzonych, tylko wydaje mi sie ze nikt nie liczy sie z
    tym, ze kobiety ktore teraz sa w domach a chetnie poszlyby do pracy gdyby im
    sie to oplacilo to wolalyby (tak jak i ty) pracowac w niepelnym wymiarze czasu,
    a tego juz sie nie stymuluje w zaden sposob. Ja sie zastanawiam czy to sa puste
    obietnice, bo nie wiem jak by sie potem z tego wytlumaczyli.. ale nie wierze,
    ze da sie zrobic tak jak PvdA - gratus full time dla wszystkich dzieci bez
    wzgledu na to czy ich rodzice pracuja czy nie. Jesli sie da, to PvdA jest
    krolem Salomonem ;D
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • beba3 08.09.06, 17:19
    Ja nie wiem czy bym wolala, szczerze mowiac... Pysia za pol roku poszlaby do
    szkoly a skoro swietlica bylaby za darmo to bez roznicy. Dwie pensje (nawet
    jesli moja slabiutka) to jest juz roznica.
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • go.ga 20.09.06, 16:23
    Nesla, nie zebym Cie chciala atakowac, ale nie do konca czasem rozumiem, o co
    Ci chodzi:


    > Beba, mysle ze wlasnie o to chodzi zeby wiecej kobiet poszlo do pracy, jest
    > mnostwo stanowisk nieobsadzonych, tylko wydaje mi sie ze nikt nie liczy sie z
    > tym, ze kobiety ktore teraz sa w domach a chetnie poszlyby do pracy gdyby im
    > sie to oplacilo to wolalyby (tak jak i ty) pracowac w niepelnym wymiarze
    czasu,

    Bo tutaj piszesz, ze wiekszosc kobiet wolalaby pracowac w niepelnym wymiarze
    godzin. Oraz, ze Ty sie do tych kobiet zaliczasz.

    Tutaj z kolei piszesz:

    " tym temacie Holandia jest staroswiecka i od kobiety z dzieckiem
    oczekuje sie ze zwolni tempo i bedzie pracowac w niepelnym wymiarze czasu,nawet
    jesli ona ma inne plany. "
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=48884180&a=48915383
    Wiec jak to w koncu jest? Bo jesli wiekszosc kobiet woli pracowac w niepelnym
    wymiarze godzin, to chyba dobrze, ze stwarza sie im taka mozliwosc?

    I czy naprawde stwarza sie problemy kobietom, ktore chca wrocic do pracy na
    pelny etat?

    A jeszcze jeden Twoj post (wybacz, ze odgrzebuje trupa, ale ja naprawde po tych
    dyskusjach sie na dany temat zastanawiam:

    "Dzisiaj kolezanka wrocila z macierzynskiego, 3-miesieczne dziecko zostawila w
    zlobku, do pracy w 1 strone dojezdza 1,5 godziny, pracuje 4 dni w tygodniu."
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=40176763&a=41914097
    O ile dobrze zrozumialam, to tez zle rozwiazanie, bo 3-miesieczne dziecko jest
    w zlobku. A gdzie ma byc, jesli mama chce wrocic do pracy? A te 4 dni, ktore
    ona pracuje, to duzo czy malo? Tzn. czy ona chciala wrocic na 5 dni, ale jej
    nie pozwolono, bo oczekiwano, ze "zwolni tempo". Czy chciala wrocic na 3 dni,
    ale sie nie zgodzono?

    Nesla, jak pisalam, sama sie zastanawiam nad tym wszystkim. Ale nie wydaje Ci
    sie, ze prostu jak sie urodzi dziecko, to z pewnych rzeczy trzeba czasem
    zrezygnowac? Czasu jest mniej, jedna osoba wiecej do utrzymania, pieniedzy tyle
    samo albo i mniej (jesli chce sie zaczac na niepelny etat pracowac). To chyba
    naturalne?

    A przy okazji, czy ani Twoj ani Twojeg meza pracodawca nie doplacal do zlobka?
    Bo rozmawialam niedawno ze znajoma, Holenderka, i u niej 1/3 zlobla oplacaja
    pracodawcy, 1/6 jej, 1/6 jej meza. Wprawdzie nie maja obowiazku tego robic,
    ale, wedlug niej, czesto to robia. Zreszta ona akurat mnie przekonywala, ze
    pogodzenie pracy z byciem mam dwojki dzieci jest jak najbardziej wykonalne;-)
    Pracuje 4 dni, zwolnila tempo na wlasne zyczenie i nie narzekaja na finanse.

  • nesla 20.09.06, 21:07
    Go.ga, czasem ja tez nie rozumiem o co mi chodzi, wiesz, chyba po prostu mam
    pecha do pracodawcow albo zbyt wygorowane wymagania od rzeczywistosci. Widze
    jak udaje sie innym kobietom w Holandii pogodzic wielodzietnosc z cala reszta i
    ubolewam, ze mnie to nie do konca wychodzi. Obecnie moj wspanialy pracodawca
    rowniez ze mna umowy nie przedluzy, jak myslisz.. dlaczego?

    A teraz co do twoich pytan:
    cytujesz mnie:" wydaje mi sie ze nikt nie liczy sie z tym, ze kobiety ktore
    teraz sa w domach a chetnie poszlyby do pracy gdyby im sie to oplacilo to
    wolalyby (tak jak i ty) pracowac w niepelnym wymiarze czasu"
    >
    > Bo tutaj piszesz, ze wiekszosc kobiet wolalaby pracowac w niepelnym wymiarze
    > godzin. Oraz, ze Ty sie do tych kobiet zaliczasz."

    Nie napisalam ze JA sie do nich zaliczam, tylko domniemalam ze Beba ("tak jak i
    ty" napisalam) sie do nich zalicza, byc moze Beba wolalaby pracowac w pelnym
    wymiarze czasu, to bylo zalozenie.
    Co do mnie to owszem wolalabym pracowac w niepelnym wymiarze czasu, ale na tym
    samym lub podobnym stanowisku, na ktorym pracowalam w pelnym wymiarze czasu.
    Jesli nie bylo (bo nie bylo) takiej mozliwosci to uwazam, ze nalezy kobiecie
    dac wybor i samej zdecydowac czy chce wrocic na pelny etat czy nie. Ja chcialam
    wrocic na pelny etat, ale za mnie postanowiono, ze NIE podolam pogodzeniu roli
    matki i pracy na stanowisku jakie zajmowalam i mnie zwolniono.

    Piszac, ze w Holandii oczekuje sie, ze od kobiety, ktora staje sie matka ze
    zwolni tempo, mialam na mysli, ze spoleczenstwo tego oczekuje, tego sie po niej
    spodziewa ALE (!) nie idzie to w parze z realnymi udogodnieniami w sferze
    zawodowej ani z uregulowaniami prawnymi. Wiem, ze sa firmy (i budzetowka) ktore
    maja dobre CAO i gwarantowane np platne urlopy wychowawcze, ale w firmach w
    ktorych ja pracowalam to byla FIKCJA, nawet odciaganie pokarmu w czasie pracy
    bylo fikcja. Zazdroszcze tym kobietom, ktore nie musialy bic sie o swoje prawa
    i firmy ulatwialy im pogodzenie zycia zawodowego z prywatnym.

    Pytasz: "I czy naprawde stwarza sie problemy kobietom, ktore chca wrocic do
    pracy na pelny etat?"
    Nie wiem Go.ga, nie moge i nie mam prawa generalizowac, jesli cos pisze to z
    wlasnego (w wiekszosci) doswiadczenia i moich bliskich. Mnie sie nie udalo
    wrocic na pelny etat, a osobiscie nie znam nikogo komu by sie to udalo na dluga
    mete. Mam kolezanki ktore probowaly, ale po gora pol roku dochodzily do wniosku
    (wspolnie z pracodawca), ze nie da sie zgrac tych dwoch sfer bez uszczerbku na
    jednej z nich. W Holandii tempo pracy jest wysokie (nie pisze o ambtenerach,
    budzetowce lub freelancerach) i raczej zamiast wyjscia wczesniej z pracy
    zostaje sie dluzej i nie istnieje cos takiego jak zwolnienie chorobowe na
    dziecko. Dzieci wychowywane w zlobkach maja to do siebie ze choruja, pracownik
    nieobecny to pracownik zbedny, pol roku chorob dziecka pracodawca patrzy przez
    palce, potem coraz mniej.. sama z reszta wiesz ze i koledzy tez coraz mniej
    chetnie zastepuja nieobecne matki, kiedys juz o tym pisalas.

    Go.ga, wiesz ja wiem, ze z pewnych rzeczy czasem trzeba zrezygnowac, gdybym
    miala cofnac czas to za zadna kariere nie zamienilabym mojego dziecka. Chodzi
    mi raczej o proporcje rzeczy z ktorych trzeba zrezygnowac, chodzi o to na co
    ida podatki, o nadwyzke budzetowa a brak pieniedzy na zlobki np. Holandia jest
    niestety na szarym koncu i jesli chodzi o zatrudnienie kobiet na wyzszych
    stanowiskach i jesli chodzi o prorodzinne uregulowania prawne. Czy mam jeszcze
    tlumaczyc dlaczego PRO-rodzinne znaczy pro-przyszlosciowe czy spoleczna
    ekonomie kumasz? ;) Nie biore tego za pewniaka, bo widzialam juz niejeden
    program dyskusyjny w Holandii gdzie mlodzi bezdzietni ludzie przeciwni
    solidarnosci spolecznej publicznie protestuja przeciwko dokladaniu sie np do
    kinderbijslag (smiesznej wielkosci tak na marginesie) i mysla ze swoje
    emerytury beda dostawac z oszczednosci jakie placa obecnie nawet nie
    pracujac :D :D :D

    Go.ga, nasi pracodawcy dokladaja sie do kosztow opieki nad dzieckiem i
    pokrywaja 1/3 (w sumie) kosztow, ale jak sama piszesz nie maja takiego
    obowiazku i nietrudno sie domyslic, ze pracodawcy jesli maja wybor to przyjmuja
    nowych pracownikow bezdzietnych lub majacych dzieci odchowane, to zalezy od
    polityki firmy i od rynku pracy. Trzeba sie niezle postarac zeby dobrze trafic
    szczegolnie juz bedac kobieta z innego kraju. Mnie sie aktualnie oplaca
    pracowac, ale mialam juz oferty pracy takie (i NIE bylo to sprzatanie ani praca
    na tasmie) gdzie proponowano mi stawke NIZSZA niz kosztuje opiekunka, polowa
    tej stawki za dojazdy do klientow (polowe czasu pracy spedza sie dojezdzajac do
    klientow) i zadnych dodatkow (typu zlobek) wiec tej oferty nie przyjelam, ale
    bylo wiele innych kandydatow na to miejsce. Wiec obawiam sie o przyszlosc Go.ga.

    I zeby nie bylo, ze ja cos gdzies zlosliwie, naprawde nie, bardzo chcialam ci
    logicznie i skladnie, jesli cos jeszcze niejasne to pytaj.

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • agatamaria1 21.09.06, 09:28
    Odnosnie pytania postawionego w tyle: raczej w to nie wierze - koniec koncow
    ktos musi za to zaplacic. Wydaje mi sie to tania przedwyborcza obietnica.
    Nesla, przeczytalam Twoja wypowiedziec i pozwole sobie wtracic moje 3 grosze:
    Absolutnie nie zgadzam sie ze stwierdzeniem ze tempo pracy w Holandii jest
    wysokie. (Nie pracuje w budzetowce, pracuje w miedzynarodowej firmie) W Polsce
    pracowalam na duzo wiekszych obrotach - to nie sa tylko moje spostrzenia -
    zapewne kazdego kto kiedys pracowal w np amerykanskiej firmie. (Moze Ty w
    takiej pracujesz obecnie) Holendrzy w wiekszosci przypadkow pracuja nie dluzej
    niz 18:00 (co ja pisze!) o 18:00 przeciez jedza w domu obiad. Kultura tutaj nie
    wymaga bogatego socjalnego zycia z kolegami z pracy wiec niekoniecznie trzeba
    sie czesto umawiac na drinki i kolacje. Wrecz przeciwnie moi koledzy holendrzy
    sa w stanie zostawic swojego zagranicznego goscia "samopas" gdy taktownie
    byloby sie nim zajac (zaprosic na kolacje). No coz roznice kulturowe -
    przyznaje, czasami bardzo jest to wygodne.
    Czasami kiedy czytam posty, mysle sobie; Czy to ja mam takie szczescie? ze
    pracuje 4 dni, jezeli chce moge wrocic na pelen etap, ze choroby mojego dziecka
    w zlobku trwaly 1 rok a teraz jest zdrowy jak dab - czyli dokladnie jak
    powiedzial lekarz. A! I prawnie oczywiscie mam mozliwosc wziecia dni wolnych na
    opieke na dziecko. Tak wiec konczac moja mysl: czy to ja mam takie szczescie
    czy inni takiego pecha. Pozdrawiam, A.
  • go.ga 21.09.06, 09:47

    > Czasami kiedy czytam posty, mysle sobie; Czy to ja mam takie szczescie? ze
    > pracuje 4 dni, jezeli chce moge wrocic na pelen etap, ze choroby mojego
    dziecka
    >
    > w zlobku trwaly 1 rok a teraz jest zdrowy jak dab - czyli dokladnie jak
    > powiedzial lekarz. A! I prawnie oczywiscie mam mozliwosc wziecia dni wolnych
    na
    >
    > opieke na dziecko.

    Jak to jest, ze Tym masz mozliwosc prawna wziecia wolnych na opieke na dziecko,
    a Nesla takiej mozliwisci nie ma? Bo jesli to jest regulowane prawnie a nie
    wewnetrznymi przepisami w firmie, to chyba to prawo obowiazuje wszedzie w
    Holadnii?

  • go.ga 21.09.06, 09:37

    > Nie napisalam ze JA sie do nich zaliczam, tylko domniemalam ze Beba ("tak jak
    i
    >
    > ty" napisalam) sie do nich zalicza, byc moze Beba wolalaby pracowac w pelnym
    > wymiarze czasu, to bylo zalozenie.
    > Co do mnie to owszem wolalabym pracowac w niepelnym wymiarze czasu, ale na
    tym
    > samym lub podobnym stanowisku, na ktorym pracowalam w pelnym wymiarze czasu.
    > Jesli nie bylo (bo nie bylo) takiej mozliwosci to uwazam, ze nalezy kobiecie
    > dac wybor i samej zdecydowac czy chce wrocic na pelny etat czy nie. Ja
    chcialam
    >
    > wrocic na pelny etat, ale za mnie postanowiono, ze NIE podolam pogodzeniu
    roli
    > matki i pracy na stanowisku jakie zajmowalam i mnie zwolniono.

    Faktem jest, ze nie na kazdym stanowisku da sie pracowac na pelny etat. Choc
    decyzja powinna byla nalezec do Ciebie.


    > Piszac, ze w Holandii oczekuje sie, ze od kobiety, ktora staje sie matka ze
    > zwolni tempo, mialam na mysli, ze spoleczenstwo tego oczekuje, tego sie po
    niej
    >
    > spodziewa ALE (!) nie idzie to w parze z realnymi udogodnieniami w sferze
    > zawodowej ani z uregulowaniami prawnymi. Wiem, ze sa firmy (i budzetowka)
    ktore
    >
    > maja dobre CAO i gwarantowane np platne urlopy wychowawcze, ale w firmach w
    > ktorych ja pracowalam to byla FIKCJA, nawet odciaganie pokarmu w czasie pracy
    > bylo fikcja. Zazdroszcze tym kobietom, ktore nie musialy bic sie o swoje
    prawa
    > i firmy ulatwialy im pogodzenie zycia zawodowego z prywatnym.

    Moze faktycznie mialas pecha do firm.


    > Pytasz: "I czy naprawde stwarza sie problemy kobietom, ktore chca wrocic do
    > pracy na pelny etat?"
    > Nie wiem Go.ga, nie moge i nie mam prawa generalizowac, jesli cos pisze to z
    > wlasnego (w wiekszosci) doswiadczenia i moich bliskich. Mnie sie nie udalo
    > wrocic na pelny etat, a osobiscie nie znam nikogo komu by sie to udalo na
    dluga
    >
    > mete. Mam kolezanki ktore probowaly, ale po gora pol roku dochodzily do
    wniosku
    >
    > (wspolnie z pracodawca), ze nie da sie zgrac tych dwoch sfer bez uszczerbku
    na
    > jednej z nich.

    No wlasnie, jednak sobie nie radzily na swoich stanowiskach na pelnym etacie.
    Tylko nie bardzo wiem, jakimi uregulowaniami to zmienic. Zmusic pracodawce,
    zeby zatrudnial mniej efektywnego pracownika?

    >W Holandii tempo pracy jest wysokie (nie pisze o ambtenerach,
    > budzetowce lub freelancerach)

    (Freelancer tez musi pracowac w szybkim tempie. Od tego zalezy, ile zarobi.)

    > i raczej zamiast wyjscia wczesniej z pracy

    A gdzie sie wychodzi wczesniej? Za komuny w Polsce chyba tak mozna bylo.

    > zostaje sie dluzej i nie istnieje cos takiego jak zwolnienie chorobowe na
    > dziecko.

    (Freelancer moze sobie wciasc sam zwolnienie (tj, mniej zlecen) tylko, ze nikt
    mu za to nie zaplaci.)

    Czy myslisz, ze jesli beda tansze/darmowe zlobki/przedszkola, tempo pracy w
    tego typu firmach sie zmieni?



    >Dzieci wychowywane w zlobkach maja to do siebie ze choruja, pracownik
    > nieobecny to pracownik zbedny, pol roku chorob dziecka pracodawca patrzy
    przez
    > palce, potem coraz mniej.. sama z reszta wiesz ze i koledzy tez coraz mniej
    > chetnie zastepuja nieobecne matki, kiedys juz o tym pisalas.


    A dziwisz sie? Patrzac ze strony pracodawcy i wspopracownikow nie jest fajnie,
    jka kogos ciagle nie ma. I czy tansze/darmowe zlobki problem rozwiaza? Chorego
    dziecka i tak tam nie poslesz.

    I tu tez wazna sprawa. Przeciez dzieci maja tez ojcow. Ja wiem, ze zaden
    mezczyzna, chocby nie wiem jak chcial, nie bedzie nosil ciazy ani nie wykarmi
    dziecka piersia. Ale potem, co stoi na przeszkodzie, aby tata tez sie zajmowal
    sie chorym dzieckiem? Dlaczego to tylko matki biora zwolnienia? Ojciec moze tak
    samo to robic, jak matka, oczywiscie rowniez kosztem swojej pracy. Wiec nie ma
    tutaj chyba jakiejs dyskryminacji kobiet.



    > Go.ga, wiesz ja wiem, ze z pewnych rzeczy czasem trzeba zrezygnowac, gdybym
    > miala cofnac czas to za zadna kariere nie zamienilabym mojego dziecka. Chodzi
    > mi raczej o proporcje rzeczy z ktorych trzeba zrezygnowac, chodzi o to na co
    > ida podatki, o nadwyzke budzetowa a brak pieniedzy na zlobki np. Holandia
    jest
    > niestety na szarym koncu i jesli chodzi o zatrudnienie kobiet na wyzszych
    > stanowiskach i jesli chodzi o prorodzinne uregulowania prawne.

    No dobrze, ale, jak sama napisac, wiele kobiet nie chce pracowac po urodzeniu
    dziecka na pelny etat. A z reguly na wyzszych stanowiskach nie pracuje sie na
    pol etatu, tylko na caly, jesli nie na dwa. Jesli mezczyzna zdecyduje sie na
    prace na niepelny etat, rowniez on wielkiej kariery nie zrobi.

    I znowu wracajac do poprzedniej kwestii. Piszesz o kobietach, co chcialyby
    pracowac na niepelny etat. Caly czas przy milczacym zalozeniu, ze ich mezowie
    jednoczesnie pracuja na pelny, prawda. Przeciez mozna zamienic sie rolami,
    akurat w Holandii to nikogo nie oburzy, tutaj facet nie musi byc macho. I wtedy
    kobieta pracujac na pelny etat, majac u boku wspieracjacego mezczyzne, moze
    robic kariere dokladnie tak samo jak faceci (zonaci i dzieciaci). Nikt jej nie
    bedzie robil przeszkod. Mysle, ze znalezli by sie chetni panowie. Tylko, ze
    niewiele znalazloby sie chetnych do takiego ukladu pan.....


    > Czy mam jeszcze
    > tlumaczyc dlaczego PRO-rodzinne znaczy pro-przyszlosciowe czy spoleczna
    > ekonomie kumasz? ;) Nie biore tego za pewniaka, bo widzialam juz niejeden
    > program dyskusyjny w Holandii gdzie mlodzi bezdzietni ludzie przeciwni
    > solidarnosci spolecznej publicznie protestuja przeciwko dokladaniu sie np do
    > kinderbijslag (smiesznej wielkosci tak na marginesie) i mysla ze swoje
    > emerytury beda dostawac z oszczednosci jakie placa obecnie nawet nie
    > pracujac :D :D :D


    Rozumiem, ze niepotrzebnie placimy skladki emerytalne? ;)
    A zreszta w ramach solidarnosci spolecznej:
    - dzieci maja bezplatne ubezpiecznie zdrowotne
    - rodzice dostaja kinderbijslag (niewiele, ale jednak)
    - czesc kosztow/zlobka pokrywa belastingdienst

    Ja jestem za solidarnoscia spoleczna i tych wydatkow nie kwestionuje. Ale wole,
    zeby nie bylo tego jeszcze wiecej. Bo dojdziemy do tego, ze bezdzietni, czyli
    np. my, bedziemy utrzymywac cudze dzieci a nam juz dla siebie nic nie zostanie.


    >
    > Go.ga, nasi pracodawcy dokladaja sie do kosztow opieki nad dzieckiem i
    > pokrywaja 1/3 (w sumie) kosztow,


    Czyli zlobek wynosil nie 750 a 500 euro. A jak odliczyc zwrot z
    belsatingdients, to jeszcze mniej. To sa bardzo duze roznice.



    Podsumowujac, fajnie byloby miec dzieci, moc pracowac w niepelnym wymiarze
    godzin, miec w tym czasie opieke na dziecmi oplacona przez podatnika, bez
    najmniejszych problemow brac wolne, gdy dziecko chore i jednoczesnie robic
    kariere i awansowac na kierownicze stanowiska.
    Wiem, przejaskrawilam, chcialam tylko napisac, ze to nie takie proste, wiesz
    inwestujmy w dzieci, zmienmy przepisy an bardziej przyjazne kobietom itd. Nic
    nie jest za darmo i zawsze takie zmiany beda sie odbywaly czyims kosztem. Masz
    swoje racje, ale na tym to wszystko polega, zeby racje roznych grup jakos
    wyposrodkowac.

    ps. Tez sie martwie o przyszlosc. Jak kazdy :-(
  • nesla 21.09.06, 10:01
    Wlasciwie to nie mam zbyt wiele do dodania, bo wczoraj wieczorem chyba
    wyczerpalysmy temat, nie poruszylysmy chyba tylko tematu udzialu PANOW w calym
    tym ambarasie i ja sie z Toba zgadzam, ze to wlasnie moglby byc dobry pomysl
    aby mezczyzni byli tak samo traktowani na rynku pracy i mieli takie same prawa
    i obowiazki wzgledem dzieci jak kobiety, ale na razie tak nie jest i nie wiem
    czy tylko dlatego ze ich zony tego nie chca.. byc moze to zbyt kompleksowy i
    zakorzeniony w tradycji holenderskiej problem wymagajacy czasu i duzej
    wspolpracy ze strony rzadu i calego spoleczenstwa.
    A co do zwolnien chorobowych na dzieci to tez jestem ciekawa jak to jest wiec
    czekam na odpowiedz :)
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • agatamaria1 21.09.06, 12:19
    Nie mam pojecia czy jest to prawo ogolnokrajowe czy wewnetrzny regulamin mojej
    firmy. Rocznie: 2 x ilosc roboczych dni (danej osoby) w tygodniu. Czyli w
    przypadku pelnego etatu 2 x 5 dni = 10. Wybaczcie ale nie mam czasu sprawdzac
    holenderskiego kodeksu pracy - moze ktos inny wie z glowy.
  • ada9611 21.09.06, 14:19
    po pierwsze,juz sie przekonalm,jak nam cos daja to dwa razy zabieraja.po drugie
    za duzo tego dobrego chca nam dac aby to bylo wyplacalne.po trzecie z
    osttsanich wiadomosci tam gdzie dwoch pracuje w przyszlym roku najbardziej
    pojdzie do przodu,a nie tam gdzie jeden pracuje,.wiec tak chca nas wszedzie
    zachecic do pracy.ale zeby ta praca byla...bo jak otworza calkowicie granice to
    wtedy nie bedzie chyba za duzo wyboru,nie mam doktoratu itd,jestem zwykla kura
    domowa,w bajki juz nie wierze .mialo i byc putersplzal darmowe ?i co ?umarlo
    smiercia naturalna.a dlaczego mialo byc darmowe?tu jestem w tych sprawach
    radykalna,po to aby dzieci z pochaodzenia ,marroko,turcja nie mialy achterstand
    w mowie.dlkaczego nasze dzieci mowia po holendersku?bo wiemy ze tu sa ,i bez
    tego nie ma przyszlosci.wiec jak slysze .slynne powiedzonko-tolerancja.itd.to
    mnie juz strzyka w boku.ale pomieszalam tu
  • saraanna 21.09.06, 19:03
    Z tego co wiem ,to sa chyba ustawowo 2 dni wolne w roku na sprawy rodzinne.U
    mnie w firmie nie mam problemu ,zeby wziac wolne kiedy potrzebuje,ale firma
    jest przyjazna pracownikom.Wtedy albo biore z urlopu,albo odrabiam godziny w
    inny dzien.Dodam ,ze pracuje na pol etatu i troche mi zajelo,zeby sobie taka
    dobra firme znalezc.
  • go.ga 21.09.06, 19:57
    nesla napisała:

    > Wlasciwie to nie mam zbyt wiele do dodania, bo wczoraj wieczorem chyba
    > wyczerpalysmy temat,

    Masz racje. Odpisalam glownie dlatego, ze skoro zadalas sobie trud i napisalas
    tak dlugi post na forum, nie chcialam go zostawic zupelnie bez odpowiedzi ;-)

    nie poruszylysmy chyba tylko tematu udzialu PANOW w calym
    > tym ambarasie i ja sie z Toba zgadzam, ze to wlasnie moglby byc dobry pomysl
    > aby mezczyzni byli tak samo traktowani na rynku pracy i mieli takie same
    prawa
    > i obowiazki wzgledem dzieci jak kobiety,

    Tu sie zgadzamy w 100%. Bo jak na razie to mloda kobieta w wieku rozrodczym
    jest na gorszej pozycji, bo wiadomo, moze miec dzieci. Mezczyzna jakos nie,
    mimo iz mezczyzni tez moga miec dzieci! W kazdym razie rowne prawa (i
    korzystanie z nich przez panow!) moglyby to zmnienic. I kobiet i mezczyzna
    stanowiliby podobne ryzyko, choc kobieta zawsze troche wieksze.

    > ale na razie tak nie jest i nie wiem
    > czy tylko dlatego ze ich zony tego nie chca.. byc moze to zbyt kompleksowy i
    > zakorzeniony w tradycji holenderskiej problem wymagajacy czasu i duzej
    > wspolpracy ze strony rzadu i calego spoleczenstwa.

    Z moich osobistych doswiadczen, i z obserwacji, wynika ze mezczyzni holederscy
    sa bardzo partnersko nastawieni. Wiesz, sa generalnie bardziej ciepli, mniej
    macho i nie jest dla nich skaza na honorze wykonywanie czynnosci domowych,
    tradycyjnie kobiecych. Znam panow, co wzieli urlop "tacierzynski", najczesciej
    w formie jednego dnia wolnego co tydzien. Wiesz, nawet uklad, kobieta w domu a
    facet w pracy jest parnerski,o ile jest wynikiem ich wyboru, przynajmniej
    uczciwy podzial obowiazkow. Ile ja znam par w Polsce, gdzie oboje pracuja na
    caly etat plus dodatkow kobieta w domu na drugi etat a jej macho jest co jakis
    czas laskawie "pomoze" lub raz na rok wbije gwozdzia. A znasz choc jedna
    Holenderke, ktora by sie na taki uklad zgodzila? Bo ja nie. Przepraszam, ze
    zbaczam z tematu glownego, ale ostatnio mam jakis taki okres na dyskusje,
    obserwacje, przemslenia.
    W kazdym razie wiem, ze moj chlop poszedlby na kazdy uklad, nawet zostalby
    kogutem domowym, gdyby akurat to bylo dla nas w danym momencie
    najkorzystniejsze ;-)
  • nesla 01.10.06, 13:21
    Goga, ogladalas moze dzisiejszy Buitenhof? Wlasnie sie skonczyl i dosc
    obszernie poruszono wlasnie temat bezplatnych zlobkow. W rozmowie brali udzial
    (oprocz prowadzacej Polak): A.J. de Geus, minister van Sociale Zaken en
    Werkgelegenheid, ir V. Westerhoud, hoofdredacteur van Mamas.nl en prof. dr.
    B.M.S. van Praag, micro-econoom aan Universiteit van Amsterdam.

    Generalnie zgadzam sie z tym co proponuje minister spraw socjalnych (o dziwo!)
    1 - stworzenie klimatu sprzyjajacego tworzeniu sie rodzin
    2 - stworzenie mozliwosci (tak kobietom jak i mezczyznom) dla laczenia pracy i
    opieki nad dzieckiem, za pomoca :
    - verlof (podobno CDA w przyszlym roku chce przeforsowac PLATNY urlop
    wychowawczy dla matek i dla ojcow po 3 miesiace platne 600 Euro)
    - flexibele werktijden (np mozliwosc pracy z domu, mozliwosc zwolnien
    podczas choroby itp.)

    A pomysl z bezplatnymi zlobkami raczej nie przejdzie, bo jest zbyt kosztowny,
    obliczyli ze kosztowaloby to 10 miliardow Euro (!) tylko nie jestem pewna czy
    obliczyli to na ROK czy na 4 LATA (przegapilam).
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 02.10.06, 21:44
    nesla napisała:

    > Goga, ogladalas moze dzisiejszy Buitenhof? Wlasnie sie skonczyl

    Nie ogladalam. Bylam akurat u kolezanki z "kraamvisite" ;-)

    > Generalnie zgadzam sie z tym co proponuje minister spraw socjalnych (o
    dziwo!)
    > 1 - stworzenie klimatu sprzyjajacego tworzeniu sie rodzin

    ??? A jest zly klimat? Wiesz Nesla, nie przekonamy sie nawzajem. Odnosze
    wrazenie, ze zyjemy w innym kraju albo obracamy sie w zupelnie innych
    srodowiskach. Ludzie obok mnie zakladaja rodziny, maja dzieci, pracuja! itd. A
    nie marudza, ze panstwo im daje malo, a chcieliby wiecej, wiecej, coraz wiecej
    (ta uwaga odnosnie dodatku na dziecko).


    > 2 - stworzenie mozliwosci (tak kobietom jak i mezczyznom) dla laczenia pracy
    i
    > opieki nad dzieckiem, za pomoca :
    > - verlof (podobno CDA w przyszlym roku chce przeforsowac PLATNY urlop
    > wychowawczy dla matek i dla ojcow po 3 miesiace platne 600 Euro)

    Prosze bardzo. Nie ma nic przeciwko ;-)

    > - flexibele werktijden (np mozliwosc pracy z domu, mozliwosc zwolnien
    > podczas choroby itp.)

    Jesli te zwolnienia beda bezplatne, to rowniez prosze bardzo ;-)

    Ale chyba zdajesz sobie sprawe, ze wciaz pozostana zawody, w ktorych te
    flexibele werktijden beda trudniejsze do zrealizowania? Ech, moja huisarts jest
    w ciazy, mam nadzieje, ze nie zacznie przyjmowac w domu w godzinach
    poznowieczornych.... ;-)
  • kasia157 02.10.06, 21:49

    >
    > ??? A jest zly klimat? Wiesz Nesla, nie przekonamy sie nawzajem. Odnosze
    > wrazenie, ze zyjemy w innym kraju albo obracamy sie w zupelnie innych
    > srodowiskach. Ludzie obok mnie zakladaja rodziny, maja dzieci, pracuja! itd. A
    > nie marudza, ze panstwo im daje malo, a chcieliby wiecej, wiecej, coraz wiecej
    > (ta uwaga odnosnie dodatku na dziecko).
    >
    >
    >Proponuje poczekac z opiniami az sama zalozysz rodzine:), a klimat jest nie
    zly, ale bardzo zly. A holendrzy juz tak maja, ze z regoly nie narzekaja, a ich
    kraj jest najwspanialszy na swiecia.
  • go.ga 02.10.06, 22:07

    > >Proponuje poczekac z opiniami az sama zalozysz rodzine:), a klimat jest ni
    > e
    > zly, ale bardzo zly.

    Rodzine juz zalozylam, o ile wedlug dla Ciebie rodzina bez dzieci ma prawo sie
    tak nazywac. W kazdym razie my sie czujemy rodzina ;-)
    Ale juz faktycznie NIC nie napisze, bo nie mam dzieci. Choc nie sadze, zeby
    podejscie do zycia mi sie drastycznie zmienilo.

    > A holendrzy juz tak maja, ze z regoly nie narzekaja,

    I za to ich lubie ;-)

  • go.ga 02.10.06, 22:13
    "Z reguly" piszemy z reguly przez "u".
  • kasia157 02.10.06, 22:21
    Chcialam tylko powiedziec, ze z bliska sie zwykle lepiej widzi. To znaczy
    siedzac "w srodku", a nie oceniajac sytuacje z pozycji zawsze z wszystkiego
    zadowolonych holendrow.

    p.s. nie wiedzialam, ze to forum ortograficzne, niemniej dziekuje za trafna
    uwage, czlowiek sie cale zycie uczy.
  • go.ga 02.10.06, 22:31
    kasia157 napisała:

    > Chcialam tylko powiedziec, ze z bliska sie zwykle lepiej widzi. To znaczy
    > siedzac "w srodku", a nie oceniajac sytuacje z pozycji zawsze z wszystkiego
    > zadowolonych holendrow.

    Na pewno wiedzi sie lepiej i wcale nie twierdze, ze latwo (gdziekolwiek!) jest
    byc rodzicem i pracowac. Natomiast denerwuja mnie postawy rozszeniowe.
    I przepraszam za to, ze jestem zadowolona ze wszystkiego. W kazdym razie w
    wielu rzeczy. Jak mieszkalam w Polsce, tez bylam zadowolona z zycia. Staram sie
    jak moge ;-), mimo iz tez znalazlabym powody, zeby sobie pomarudzic ;-)


    >
    > p.s. nie wiedzialam, ze to forum ortograficzne, niemniej dziekuje za trafna
    > uwage, czlowiek sie cale zycie uczy.

    To jeszcze Ci podpowiem, mimo iz to nie jest forum ortograficzne, ze nazwy
    narodowosci piszemy z duzej litery: Holendrzy, Polacy itd.
  • kasia157 03.10.06, 09:23
    To nie chodzi o postawe roszczeniowa, Nesla na przyklad sama sobie chce placic
    za przedszkole:), ale o klimat i o tym tu chyba pisalysmy. Klimat jest zly, a
    wynika to z konserwatyzmu holendrow i zakorzenionego tu modelu, ze kobieta
    siedzi w domu i zajmuje sie dziecmi. Podam ostani przyklad: nie mam miejsa w
    buitenschoolse opvang dla mojego 4-letniego syna w srode i piatek. A
    dlaczego?.., bo w calej szkole ktora liczy pewnie 150- 200 dzieci nie znalazlo
    sie 10 chetnych dzieci na te dwa dni i grupy nie mogli otworzyc. Zaznaczam tu,
    ze nie mieszkam na zadnej prowincji, ale w srodku duzego miasta (utrecht), a
    szkola jest w samym centrum i jak mnie zapewniala pani dyrektor wszyscy rodzice
    pracuja i prawie nikt nie odbiera dzieci na lunch.
    Pracujac tu miela na mysli chyba to, ze w sroda jest standardowym dniem wolnym,
    a w piatek wszyscy odpoczywaja przed weekendem:)
    Roznych takich przykladow "niedogodnosci' moglabym mnozyc, ale po co.
  • nesla 03.10.06, 10:25
    Goga, skoro rozmawia sie na ten temat i nawet sa dyskusyjne programy w
    telewizji z udzialem ministra spraw socjalnych to problem ISTNIEJE nawet jesli
    wielu rodzinom udaje sie go (z mniejszym lub wiekszym trudem) rozwiazac i nawet
    jesli niektorzy bezdzietni udaja ze nie widza jaka jest sytuacja.
    Ja nie mam postawy roszczeniowej, nic w zyciu za darmo nie dostalam i nie
    spodziewam sie dostac, chce tylko normalnie zyc, ale od kiedy mam dziecko to
    nie potrafie juz pogodzic pracy i macierzynstwa, ale wiesz faktycznie sie nie
    przekonamy, i nawet nie mam takich ambicji, szczegolnie widzac jak coraz
    bardziej sie denerwujesz gdy ktos ma inne zdanie poparte wlasnymi
    doswiadczeniami, ja tylko napisalam tu na forum jakie jest moje zdanie bo po to
    jest forum aby poruszac tematy ktore nas interesuja. To, ze twoim znajomym sie
    dobrze powodzi to nie zmienia moich zlych doswiadczen podobnie jak wielu innych
    ludzi.
    Acha, klimat w Holandii NIE jest wg mnie sprzyjajacy do zakladania rodzin, sam
    profesor uniwersytecki przyznal, ze wiekszosc jego studentek, doktorantek
    decyduje sie NIE miec dzieci z powodow wlasnie takich, ze nie uda im sie
    pogodzic pracy z macierzynstwem, a na zlobki nie sa na tyle flexible i cenowo
    oplacalne aby sie je dalo polaczyc z praca w praktyczna calosc mozliwa do
    zorganizowania i do normalnego przezycia.
    Juz nie bede ciagnac tego tematu, ale to byl CIEKAWY program i polecam ci go
    obejrzec jesli bedzie gdzies powtorka, a moze w internecie.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 03.10.06, 11:31
    nesla napisała:

    > Goga, skoro rozmawia sie na ten temat i nawet sa dyskusyjne programy w
    > telewizji z udzialem ministra spraw socjalnych to problem ISTNIEJE nawet
    >jesli
    > wielu rodzinom udaje sie go (z mniejszym lub wiekszym trudem) rozwiazac i
    nawet
    >
    > jesli niektorzy bezdzietni udaja ze nie widza jaka jest sytuacja.

    Ja tam nic nie udaje.

    > Ja nie mam postawy roszczeniowej, nic w zyciu za darmo nie dostalam i nie
    > spodziewam sie dostac, chce tylko normalnie zyc, ale od kiedy mam dziecko to
    > nie potrafie juz pogodzic pracy i macierzynstwa, ale wiesz faktycznie sie nie
    > przekonamy, i nawet nie mam takich ambicji, szczegolnie widzac jak coraz
    > bardziej sie denerwujesz gdy ktos ma inne zdanie poparte wlasnymi
    > doswiadczeniami, ja tylko napisalam tu na forum jakie jest moje zdanie bo po
    to
    >
    > jest forum aby poruszac tematy ktore nas interesuja.

    Nesla. Naprawde uwazasz, ze nie zyjesz normalnie? Nie znam Twoich finansow, ale
    z tego co piszesz na forum, zyjesz jak typowa osoba z klasy sredniej w
    Holandii. Wiec masz dom (i hipoteke ;-), stac Cie na codzienne zycie (jedzenie,
    ubrania, hobby) i wyjazdy na wakacje. Nie stac Cie na wszystko co bys chciala,
    ale kogo stac? W kazdym razie masz to wszystko pracujac na 60%. Chyba niezle,
    prawda?

    >To, ze twoim znajomym sie
    > dobrze powodzi to nie zmienia moich zlych doswiadczen podobnie jak wielu
    >innych

    Mysle, ze niektorym sie nawet gorzej powodzi, tyle ze mniej wygorowane
    wymagania ;-)

    > ludzi.
    > Acha, klimat w Holandii NIE jest wg mnie sprzyjajacy do zakladania rodzin,
    sam
    > profesor uniwersytecki przyznal, ze wiekszosc jego studentek, doktorantek
    > decyduje sie NIE miec dzieci z powodow wlasnie takich, ze nie uda im sie
    > pogodzic pracy z macierzynstwem,

    Bo pewnych rzeczy nie da sie podogodzic. Nie da sie pogodzic pracy naukowej z
    macierzynstwem. Chyba, ze sie ma partnera, ktory przejmnie opieke nad dziecmi.
    Wtedy pewnie sie da. Jesli ktos chce faktycznie cos w nauce osiagnac, to musi
    pewne rzeczy poswiecic. To nie jest praca na 8 godzin dziennie, po ktorej sie
    przychodzi do domu i o ktorej sie zapomina. Tego nie mozna robic na powaznie na
    pol eteta. A jesli ktos robi, to i tak z 2 osob o podonych uzdolnieniach sukces
    osiagnie ten, kto wiecej pracuje. A jak naukowcy-mezczyzni godza taka prace
    z "tacierzynstwem"? ;-) Otoz wcale jej nie godza, bo dziecmi zjamuje sie zona ;-
    ) Jesli kobieta chce zrobic kariere, to przeciez nic nie stoi na przeszkodzie
    jesli dziecmi zajmie sie maz! Chyba, ze obydwoje chca zrobic WIELKIE kariery.
    Myslisz, ze to na dluzsza mete mozliwe? Maz i zona w pracy po 60h na tydzien i
    kilkoro dzieci w domu? Czy moze jednak czasem trzeba _wybrac_.


    > a na zlobki nie sa na tyle flexible i cenowo
    > oplacalne aby sie je dalo polaczyc z praca w praktyczna calosc mozliwa do
    > zorganizowania i do normalnego przezycia.
    > Juz nie bede ciagnac tego tematu, ale to byl CIEKAWY program i polecam ci go
    > obejrzec jesli bedzie gdzies powtorka, a moze w internecie.

    POstarm sie go znalesc i obejrzec. Milego dnia zycze, faktycznie sie nie
    przekonamy.

  • nesla 03.10.06, 11:42
    ps
    Autor: go.ga
    Data: 02.10.06, 22:13 + dodaj do ulubionych wątków

    "Z reguly" piszemy z reguly przez "u".

    -----

    go.ga napisała:

    > POstarm sie go znalesc i obejrzec. Milego dnia zycze, faktycznie sie nie
    > przekonamy.
    >

    -----

    Goga, "znaleźć" piszemy z reguly przez "ź"

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 03.10.06, 11:45
    Masz racje, moj blad.
  • lenkaaa 03.10.06, 11:46
    go.ga napisała:

    > POstarm sie go znalesc i obejrzec. Milego dnia zycze, faktycznie sie nie
    > przekonamy.
    >


    Go.ga, skoro tak bardzo dbasz o czystość ortograficzną, że aż zwracasz uwagę
    innym, to pozwól, że idąc tym tropem uczynię następującą uwagę:
    Poprawna forma od czasownika "znajdowac" to: "znaleźć" a nie "znaleść" jak
    napisalas.
    --
    "Trzeba umiec zachowywac zasady i zmieniac poglady"
    Czlowieku nie irytuj sie
  • go.ga 03.10.06, 11:48
    Wiem o tym Lenko i juz podziekowalam Nesli. Dbam o czystosc ortograficzna i
    dlatego ciesze sie, gdy mi ktos wskazuje moje bledy.
  • nesla 03.10.06, 11:53
    go.ga napisała:

    > nesla napisała:
    >
    > > Goga, skoro rozmawia sie na ten temat i nawet sa dyskusyjne programy w
    > > telewizji z udzialem ministra spraw socjalnych to problem ISTNIEJE nawet
    > >jesli
    > > wielu rodzinom udaje sie go (z mniejszym lub wiekszym trudem) rozwiazac i
    >
    > nawet
    > >
    > > jesli niektorzy bezdzietni udaja ze nie widza jaka jest sytuacja.
    >
    > Ja tam nic nie udaje.


    Skomentowalas tylko ostatnie zdanie.. a te przed nim ?


    >
    > > Ja nie mam postawy roszczeniowej, nic w zyciu za darmo nie dostalam i nie
    >
    > > spodziewam sie dostac, chce tylko normalnie zyc, ale od kiedy mam dziecko
    > to
    > > nie potrafie juz pogodzic pracy i macierzynstwa, ale wiesz faktycznie sie
    > nie
    > > przekonamy, i nawet nie mam takich ambicji, szczegolnie widzac jak coraz
    > > bardziej sie denerwujesz gdy ktos ma inne zdanie poparte wlasnymi
    > > doswiadczeniami, ja tylko napisalam tu na forum jakie jest moje zdanie bo
    > po
    > to
    > >
    > > jest forum aby poruszac tematy ktore nas interesuja.
    >
    > Nesla. Naprawde uwazasz, ze nie zyjesz normalnie? Nie znam Twoich finansow,
    ale
    >
    > z tego co piszesz na forum, zyjesz jak typowa osoba z klasy sredniej w
    > Holandii. Wiec masz dom (i hipoteke ;-), stac Cie na codzienne zycie
    (jedzenie,
    >
    > ubrania, hobby) i wyjazdy na wakacje. Nie stac Cie na wszystko co bys
    chciala,
    > ale kogo stac? W kazdym razie masz to wszystko pracujac na 60%. Chyba niezle,
    > prawda?
    >
    > >To, ze twoim znajomym sie
    > > dobrze powodzi to nie zmienia moich zlych doswiadczen podobnie jak wielu
    > >innych
    >
    > Mysle, ze niektorym sie nawet gorzej powodzi, tyle ze mniej wygorowane
    > wymagania ;-)


    Goga, zycie z zasilku dla bezrobotnych to zycie normalne? Na pewno ciebie jako
    podatnika kosztuje wiecej niz ewentualna doplata do zlobka.


    >
    > > ludzi.
    > > Acha, klimat w Holandii NIE jest wg mnie sprzyjajacy do zakladania rodzin
    > ,
    > sam
    > > profesor uniwersytecki przyznal, ze wiekszosc jego studentek, doktorantek
    >
    > > decyduje sie NIE miec dzieci z powodow wlasnie takich, ze nie uda im sie
    > > pogodzic pracy z macierzynstwem,
    >
    > Bo pewnych rzeczy nie da sie podogodzic. Nie da sie pogodzic pracy naukowej z
    > macierzynstwem. Chyba, ze sie ma partnera, ktory przejmnie opieke nad
    dziecmi.
    > Wtedy pewnie sie da. Jesli ktos chce faktycznie cos w nauce osiagnac, to musi
    > pewne rzeczy poswiecic. To nie jest praca na 8 godzin dziennie, po ktorej sie
    > przychodzi do domu i o ktorej sie zapomina. Tego nie mozna robic na powaznie
    na
    >
    > pol eteta. A jesli ktos robi, to i tak z 2 osob o podonych uzdolnieniach
    sukces
    >
    > osiagnie ten, kto wiecej pracuje. A jak naukowcy-mezczyzni godza taka prace
    > z "tacierzynstwem"? ;-) Otoz wcale jej nie godza, bo dziecmi zjamuje sie
    zona ;
    > -
    > ) Jesli kobieta chce zrobic kariere, to przeciez nic nie stoi na przeszkodzie
    > jesli dziecmi zajmie sie maz! Chyba, ze obydwoje chca zrobic WIELKIE kariery.
    > Myslisz, ze to na dluzsza mete mozliwe? Maz i zona w pracy po 60h na tydzien
    i
    > kilkoro dzieci w domu? Czy moze jednak czasem trzeba _wybrac_.


    Goga, o to (m.in) chodzi w emancypacji kobiet aby MOC pogodzic ambitna prace z
    macierzynstwem. Niedawno byl poruszany temat doktoratu i macierzynstwa. NIE
    uwazam aby kobieta musiala rezygnowac z kariery z powodu zostania matka. A ten
    pomysl z udzialem tatusiow w wychowaniu dziecka jest piekny ale w praktyce nie
    dziala. Poczytaj Intermediair i doswiadczenia tatusiow, ktorzy skrocili sobie
    etaty.

    >
    >
    > > a na zlobki nie sa na tyle flexible i cenowo
    > > oplacalne aby sie je dalo polaczyc z praca w praktyczna calosc mozliwa do
    >
    > > zorganizowania i do normalnego przezycia.
    > > Juz nie bede ciagnac tego tematu, ale to byl CIEKAWY program i polecam ci
    > go
    > > obejrzec jesli bedzie gdzies powtorka, a moze w internecie.
    >
    > POstarm sie go znalesc i obejrzec. Milego dnia zycze, faktycznie sie nie
    > przekonamy.
    >

    To juz moja ostatnia reakcja, moze wrocimy do tego jak juz bedziesz miec
    dzieci, tez zycze ci milego dnia i pozdrawiam.

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 03.10.06, 12:13
    niektorzy bezdzietni udaja ze nie widza jaka jest sytuacja.
    > >
    > > Ja tam nic nie udaje.
    >
    >
    > Skomentowalas tylko ostatnie zdanie.. a te przed nim ?

    Masz racje, jesli politycy o czyms dyskutuja, to jest bardzo wazne.


    >
    > Goga, zycie z zasilku dla bezrobotnych to zycie normalne? Na pewno ciebie
    jako
    > podatnika kosztuje wiecej niz ewentualna doplata do zlobka.

    Nesla, odnosze sie ostaniej sytuacji, czyli do tej, kiedy pracowalas 3 dni w
    tygodniu. Nie wiedzialam, ze juz jestes na zasilku. Czy kosztuje mnie to
    wiecej, nie wiem. Tzn. wiem, ze na pewno wiecej mnie kosztuje w przypadku
    jednej osoby, ale trzeba potrzatrzec globalnie na wszystkie osoby, ktore sa na
    zasilku dla bezrobotnych, popatrzec, ile z tych osob zaczeloby pracowac
    (dostaloby prace) jesli bylyby doplaty do zlobka itd.
    Zreszta mialas doplate do zlobka, wiec o ile Kasie tu rozumiem to Ciebie nie.

    > Goga, o to (m.in) chodzi w emancypacji kobiet aby MOC pogodzic ambitna prace
    z
    > macierzynstwem.

    A czy ja mowie, ze to kobieta ma zrezygnowac z ambitnej pracy????? Rownie
    dobrze moze mezczyzna. Ale ktos musi z czego zrezygnowac, nie ma sily. Naprawde
    wyobrazasz sobie ambitna prace obojga rodzicow i 7 dzieci?
    Nesla, naprawde nie mozna miec wszystkiego.

    >Niedawno byl poruszany temat doktoratu i macierzynstwa. NIE
    > uwazam aby kobieta musiala rezygnowac z kariery z powodu zostania matka.

    Moze mezczyzna.

    ? A ten
    > pomysl z udzialem tatusiow w wychowaniu dziecka jest piekny ale w praktyce
    nie
    > dziala.

    Popracowac nad panami ;-)

    > Poczytaj Intermediair i doswiadczenia tatusiow, ktorzy skrocili sobie
    > etaty.


    Czyzby mieli takie same doswiadczenia jak panie, ktore skrocily sobie etat? To
    tylko potwierdza moja teorie, ze kariere zrobi zawsze ten, kto pracuje na
    poltora etatu a nie na pol.

    > To juz moja ostatnia reakcja, moze wrocimy do tego jak juz bedziesz miec
    > dzieci, tez zycze ci milego dnia i pozdrawiam.

    Papa, juz naprawde musze konczyc pisanie.
  • go.ga 03.10.06, 11:08
    kasia157 napisała:

    > To nie chodzi o postawe roszczeniowa, Nesla na przyklad sama sobie chce placic
    > za przedszkole:),

    Jak na razie sama sobie nie placi, a i tak narzeka ;-)

    >ale o klimat i o tym tu chyba pisalysmy. Klimat jest zly, a
    > wynika to z konserwatyzmu holendrow i zakorzenionego tu modelu, ze kobieta
    > siedzi w domu i zajmuje sie dziecmi. Podam ostani przyklad: nie mam miejsa w
    > buitenschoolse opvang dla mojego 4-letniego syna w srode i piatek. A
    > dlaczego?.., bo w calej szkole ktora liczy pewnie 150- 200 dzieci nie
    znalazlo
    > sie 10 chetnych dzieci na te dwa dni i grupy nie mogli otworzyc.

    No dobrze. Faktycznie masz problem. Zgadzam sie. Pytanie, jak rozwiazac?
    Stworzyc buitenschoolse opvang dla kilku dzieci? To pewnie bedzie duzo
    kosztowac. Czy zgodzilabys sie za to placic?

    > Zaznaczam tu,
    > ze nie mieszkam na zadnej prowincji, ale w srodku duzego miasta (utrecht), a
    > szkola jest w samym centrum i jak mnie zapewniala pani dyrektor wszyscy
    rodzice
    > pracuja i prawie nikt nie odbiera dzieci na lunch.
    > Pracujac tu miela na mysli chyba to, ze w sroda jest standardowym dniem
    wolnym,
    > a w piatek wszyscy odpoczywaja przed weekendem:)

    O to, pracuja tak jak Nesla, 3 dni w tygodniu ;-) Sorry Nesla za aluzje, ja
    akurat rozumiem, ze mozna chciec miec wiecej czasu wolnego dla dzieci i mniej
    pracowac. I podobnie jak Nesla wiekszosc z tych kobiet pracuje 3 dni w tygodniu
    z _wyboru_. I wiele, nawet jak wszystkie opvangi beda za darmo, i tak nie
    bedzie chcialo posylac tam swoich dzieci na wiecej czasu niz teraz. I jak
    chcesz zmienic ten klimat? I po jaka cholere wyciagac za uszy te kobiet do
    pracy, jesli one nie chca? Stworzyc im takie warunki, zeby nie mialy wyboru
    tylko musialy? Bo trzeba na kinderopvang zarobic? Zreszta wiele kobiet
    holenderskich uwaza, ze codzienny opvang nie jest dobry dla dzieci. Ja akurat
    wcale tak nie uwazam ale chyba one maja prawo do innego zdania niz ja?

    A, co w tym zlego, ze ktos w piatek nie pracuje, tylko oglada telewizje? Jesli
    ktos dobrze zarabia i chce i moze sobie na to pozwolic, to zupelnie nie moj
    problem. Moj problem zaczyna sie wtedy, gdy taka osoba pracujaca 3 dni zaczyna
    sie dopominac o jakies swiadczenia na jej koszt od reszty podatnikow.

  • kasia157 03.10.06, 11:17
    Kazdy moze sobie pracowac lub nie pracowac ile chce i to zupelnie nie moja
    sprawa, zdaje sobie rowniez sprawe, ze otwarcie "buitenschoolse opvang" dla 3
    dzieci jest niemozliwe. Podalam ten przyklad tylko dlatego, aby pokazac ze
    uwarunkowania spoleczno-kulturalne tu sa takie a nie inne i przez to bardzo
    ograniczaja kobietom, ktore chca pracowac mozliwosc pojscia do takowej. Gdybym
    zyla na przyklad we Francji to tam szkola jest otwarta od 9-18 i wiekszosc
    kobiet pracuje.
    No ale ja rowniez koncze ta dyskusje bo widze, ze do niczego ona nie prowadzi.
  • ada9611 03.10.06, 11:26
    hm,a przeciez ja tak mysle,nie sa to piekne obietnice ,bajeczki przed
    wyborami??zreszat ,chca wszystko zmienic chyba,kobiety zmusic do
    pracy,hypotekaftrek zniesc,zorg poniesc,itd.co bedzie zobaczymy.
  • go.ga 03.10.06, 11:40
    kasia157 napisała:

    > Kazdy moze sobie pracowac lub nie pracowac ile chce i to zupelnie nie moja
    > sprawa, zdaje sobie rowniez sprawe, ze otwarcie "buitenschoolse opvang" dla 3
    > dzieci jest niemozliwe. Podalam ten przyklad tylko dlatego, aby pokazac ze
    > uwarunkowania spoleczno-kulturalne tu sa takie a nie inne i przez to bardzo
    > ograniczaja kobietom, ktore chca pracowac mozliwosc pojscia do takowej.

    Dla mnie "ograniczenie" to mocne slowo. Bo przeciez nie ma zadnego prawa
    zabraniajacego kobietom pracowac? OK, naschoolse opvang zamkniete, ale mozna
    wynajac nianie.

    >Gdybym
    > zyla na przyklad we Francji to tam szkola jest otwarta od 9-18 i wiekszosc
    > kobiet pracuje.

    A jak ktos pracuje do 18-tej ale musi 1h stac w korku aby odebrac dziecko ze
    szoly, to tez ma problem.
    Poza tym bardzo wiele rodzin we Francji ma au-pair w domu. Moze to pomaga im w
    polaczeniu pracy z macierzynstwem?


    > No ale ja rowniez koncze ta dyskusje bo widze, ze do niczego ona nie prowadzi.

    Tez tak sadze.
  • go.ga 03.10.06, 11:58
    > Podalam ten przyklad tylko dlatego, aby pokazac ze
    > uwarunkowania spoleczno-kulturalne tu sa takie a nie inne i przez to bardzo
    > ograniczaja kobietom, ktore chca pracowac mozliwosc pojscia do takowej.

    Tylko czy mozna mowic ogolnie o zlym klimacie? Wiekszosc kobiet nie pracuje lub
    pracuje w niepelnym wymiarze godzin w _wyboru_. Sama pisalas, ze nie znalazlo
    sie nawet 10 rodzin, ktore bylyby zaintereseowane opvang. Ludzie zakladaja
    rodziny, tylko wybieraja inny model model rodziny niz Twoj. Nie mowie, ze jeden
    jest lepszy lub gorszy od drugiego. I wlasnie dlatego wolabym, zeby panstwo jak
    najmniej w ten wybor ingerowalo.
  • nesla 24.10.06, 20:09
    Dostalismy informacje, ze od stycznia przyszlego roku juz nie od pracodawcow
    dostawac sie bedzie pokrycie 1/6 kosztow opieki nad dziecmi, ale od fiskusa. Ma
    byc teraz tak, ze ta czesc, ktora placi rodzicom pracodawca bedzie przez
    pracodawce odprawiana do fiskusa, a rodzice beda ja dostawac wraz z ta czescia
    ktora do tej pory i tak od fiskusa dostawali. Wiec niby zlikwiduje to jedno
    oczko w lancuszku. Ma to stymulowac udzial pracodawcow w kosztach opieki nad
    dziecmi, bo pomimo przewidywac ministra wciaz niewystarczajacy odsetek
    pracodawcow pokrywa czesc kosztow zlobka. Pracodawcy maja tez placic zwiekszona
    skladke WW dla tych pracodawcow ktorzy maja dzieci w wieku przed-szkolnym, w
    ten sposob pracodawca nie bedzie mial wyboru czy bierze udzial w kosztach
    opieki czy nie, bo koszt bedzie dla niego taki sam.
    Chyba, ze cos pokrecilam to niech mnie madre glowy sprostuja :-)
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • nesla 27.11.06, 12:47
    Zainteresowanym podaje nowe taryfy kinderopvangtoeslag 2007:

    www.kinderopvang.net/
    wchodzi sie na:
    -ouders/kosten
    -Tabel 2007

    latwo tez mozna samemu obliczyc ile bedzie netto rodzicow kosztowac opieka nad
    pierwszym i kolejnymi dziecmi:

    -In drie stappen uitrekenen hoeveel u zelf bijdraagt aankinderopvang

    Wyglada na to, ze sie poprawi od 1 stycznia 2007!!! Zerknijcie i napiszcie co o
    tym sadzicie.

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • schinella 27.11.06, 14:08
    Dzieki za te tabelke Nesla!
    Juz sobie policzylam i wychodzi na to ze dostane wielkie g...!
    Wychodzi na to, ze lepiej nie brac slubu, bo przy duzych zarobkach meza szansa
    na zwrot jest minimalna. W ten sposob placi sie podwojnie - raz wysokie
    podatki, dwa fulla za opieka nad dzieckiem.
    No chyba, ze sie szybciutko zrobi drugie ;-)
  • nesla 27.11.06, 20:00
    Masz racje Schinella, jak sie zarabia wiecej niz 130 tys Euro rocznie to wtedy
    zwrot nie jest zbyt duzy, przynajmniej nie na pierwsze dziecko i masz racje tez
    co do podatkow, dlatego pewnie coraz wiecej TOP-managerow wyprowadza sie do
    Ameryki, gdzie panuje pelny liberalizm plac. Ale i tak jest lepiej niz w 2006
    roku, kiedy dostawalo sie jeszcze mniej zwrotu za kinderopvang. Nie wiem czy
    nie branie slubu uchroniloby od wspolnoty huishouden, ciekawa sprawa.. Wydawalo
    mi sie ze wystarczy aby oficjalnie razem mieszkac aby miec wspolnote huishouden
    w Holandii. W kazdym razie chyba wyszli z zalozenia ze skoro dochody rodziny sa
    tak wysokie to rodzicow stac na wyzsze koszty.. tylko niesprawiedliwie tu
    potraktowano drugiego partnera, bo jesli zarobi np tyle tylko ze starczy na
    pokrycie kosztow zlobka to moze wybrac rezygnacje z pracy..
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 27.11.06, 21:07
    nesla napisała:

    > Masz racje Schinella, jak sie zarabia wiecej niz 130 tys Euro rocznie to
    wtedy
    > zwrot nie jest zbyt duzy, przynajmniej nie na pierwsze dziecko i masz racje
    tez
    >
    > co do podatkow, dlatego pewnie coraz wiecej TOP-managerow wyprowadza sie do
    > Ameryki, gdzie panuje pelny liberalizm plac. Ale i tak jest lepiej niz w 2006
    > roku, kiedy dostawalo sie jeszcze mniej zwrotu za kinderopvang. Nie wiem czy
    > nie branie slubu uchroniloby od wspolnoty huishouden, ciekawa sprawa..

    Bardzo ciekawa ;) Bo wtedy w przypadku gdy jeden z partnerow zarabia 130 000 a
    drugi nie pracuje wcale, to ten drugi moglby np. o bijstand sie postarac ;-) I
    moze dodatkowe zwroty z tytuly samotnego rodzicielstwa, jesli takowe sa.

    >tylko niesprawiedliwie tu
    >potraktowano drugiego partnera, bo jesli zarobi np tyle tylko ze starczy na
    >pokrycie kosztow zlobka to moze wybrac rezygnacje z pracy..

    A moze drugi partner niesprawiedliwie jest traktowany w ...domu? Dlaczego jego
    pensja musi pokrywac calosc zlobka, a nie polowe?
  • go.ga 27.11.06, 21:11
    Wiesz, nie odpisuj, bo sie poklocimy ;-) a nie chce.
    Ale jestem z Toba, tez chce podatki jak w Ameryce oraz jednoczesnie socjal jak
    w Szwecji.
  • nesla 27.11.06, 21:19
    Jak nie chcesz zebym odpisywala to nie reaguj na moje posty. Nie traktuje
    wymiany opinii jako klotni. I nie wierze w utopie ;-D
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • ada9611 27.11.06, 21:23
    pytanko,a jakich pensjach wy mowicie,brutto?130 tys eruo?to chyba wtedy nie ma
    problemu z oplata zlobka.
  • go.ga 27.11.06, 21:39
    Ada, mowa o pensjach brutto. Jesli rodzice zarabiaja wiecej niz ta kwote, to za
    pierwsze dziecko zgodnie z tabela dostaja zwrot 33,3% a za drugie 90,7 %.
  • nesla 27.11.06, 21:17
    go.ga napisała:

    > >tylko niesprawiedliwie tu
    > >potraktowano drugiego partnera, bo jesli zarobi np tyle tylko ze starczy n
    > a
    > >pokrycie kosztow zlobka to moze wybrac rezygnacje z pracy..
    >
    > A moze drugi partner niesprawiedliwie jest traktowany w ...domu? Dlaczego
    jego
    > pensja musi pokrywac calosc zlobka, a nie polowe?

    No wlasnie ze nie W DOMU, Goga, bo potraktowany zostal niesprawiedliwie przez
    system podatkowy, ktory DO JEDNEGO KOSZA wlozyl zarobki OBU rodzicow, wiec BEZ
    roznicy jest to ktore zarobki potraktuje sie W DOMU priorytetowo. Liczby sa
    liczbami.

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 27.11.06, 21:34
    > No wlasnie ze nie W DOMU, Goga, bo potraktowany zostal niesprawiedliwie przez
    > system podatkowy, ktory DO JEDNEGO KOSZA wlozyl zarobki OBU rodzicow, wiec
    BEZ
    > roznicy jest to ktore zarobki potraktuje sie W DOMU priorytetowo. Liczby sa
    > liczbami.
    >

    W takim razie kazda niepracujaca osoba, ktora nie dostaje bijstandu dlatego, ze
    jej partner pracuje i zarabia, jest bardzo niesprawiedliwie traktowana. Bo
    zarobki partnerow sa w takiej sytuacji wkladane do jednego kosza, pomimo iz
    jeden z nich nie ma pracy.

    A wlasnie, jakie rozwiazanie uwazasz za sprawiedliwe?
    Przy okazji, zwroc uwage, jak bardzo ten system jest niesprawiedliwy dla par, w
    ktorych jedna osoba zarabia 130 000 a druga zarabia 0, czyli nie pracuje. Jesli
    mimo tego chca skorzystac z jakis powodow ze zlobka, musza placic full taryfe,
    mimo iz pracujacy partner placic calkiem spore podatki. A wlasnie, takich do
    jednego kosza czy osobno?
  • nesla 27.11.06, 21:39
    Goga, tak jest dokladnie jak piszesz i ja nie wiem jakie jest SPRAWIEDLIWE
    rozwiazanie, zyjemy w kraju demokratycznym w ktorym kazdy moze glosowac na
    partie proponujaca taki system jaki jest najblizszy pogladom obywateli.
    Najwyrazniej TAKI system odpowiada obywatelom Holandii. I ja twierdzac, ze taki
    system jest NIEsprawiedliwy nie twierdze, ze sie z nim nie zgadzam, samej
    daleko mi do gornej granicy dochodow podanej w tej tabeli i cieszy mnie
    spoleczne podejcie do sprawy zwrotow kosztow zlobkow.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 27.11.06, 21:45
    nesla napisała:

    > Goga, tak jest dokladnie jak piszesz i ja nie wiem jakie jest SPRAWIEDLIWE
    > rozwiazanie, zyjemy w kraju demokratycznym w ktorym kazdy moze glosowac na
    > partie proponujaca taki system jaki jest najblizszy pogladom obywateli.
    > Najwyrazniej TAKI system odpowiada obywatelom Holandii. I ja twierdzac, ze
    taki
    >
    > system jest NIEsprawiedliwy nie twierdze, ze sie z nim nie zgadzam, samej
    > daleko mi do gornej granicy dochodow podanej w tej tabeli i cieszy mnie
    > spoleczne podejcie do sprawy zwrotow kosztow zlobkow.

    Nesla, nareszcie sie w czyms zgadzamy ;-) Ja tez nie wiem, jakie jest
    sprawiedliwe dla wszystkich rozwiazanie.
  • anitax 28.11.06, 14:32
    A ja uwazam, ze powinny byc takze doplaty do au-pair. Po pierwsze au-pair
    pozwala rodzicom na duzo wieksza elastycznosc (nadgodziny, nie trzeba brac
    wolnego jak dziecko zachoruje itd.), wiec moga w spokoju przyczyniac sie do
    wzrostu PKB. Po drugie, zatrudniajac au-pair (ktora najczesciej przyjezdza z
    zagranicy), rodzina zwieksza wydatki na konsumpcje, tym samym przyczyniajac sie
    do wzrostu dochodow budzetowych panstwa z podatkow posrednich. I gdzie tu
    sprawiedliwosc?
  • tijgertje 28.11.06, 15:53
    Anitax, nie sadze, zeby to byl dobry pomysl. Au-pair, to program wymiany
    kulturalnej, a nie praca, w zamian za opieke nad dziecmi dziewczyna dostaje
    pokoj i kieszonkowe. Mieszkalam przez rok u wlascicielki biura au-pair,
    wysluchalam mase historii i wierz mi, dziewczyny sa rozne, ale wiele z nich
    jest wykorzystywanych do granic mozliwosci. Moja pierwsza rodzinka np nie
    pozwolila mi jesc owocow,czy wiecej niz dwoch kromek chleba z najwyzej jednym
    plasterkiem sera. Wieczornych babysittingow nie liczono do czasu pracuy, bo
    przeciez i tak nigdzie nie wychodze... W sumie zamiast przepisowych 20-30
    godzin robilam i po 50. I co chwile dostawalam nowe obowiazki, bo tak strasznie
    duzo na moje jedzenie musza wydawac. I ja jeszcze zle nie mialam. Byly
    dziewczyny, ktore za kieszonkowe same musialy kupowac swoje jedzenie, w
    pokojach im zakrecano ogrzewanie i jak nie zajmowaly sie dziecmi, to sprzataly,
    malowaly i rozne cuda robily 7 dni w tygodniu po 10-12 godzin dziennie. Wydaje
    mi sie, ze gdyby wprowadzono doplaty do au-pair, to znalazloby sie sporo
    rodzin, ktore zukalyby darmowej sluzoacej. Niestety nie ma wystarczajacej
    kontorli nad rodzinami i dziewczynami, dlatego uwazam, ze rzadowe
    dofinansowywanie tego programu zacheciloby niektorych do nielegalnych praktyk.
    Nie wiem, czy wiesz, ale przepisy okreslaja maksymalna ilosc godzin, jakie au-
    pair moze przepracowac. Nawet gdybys jej wiecej zaplacila, ale ktos doszedlby,
    ze pracowala wiecej, to moglabys miec calkiem powazne problemy?
  • anitax 28.11.06, 20:58
    Tijgertje, rozumiem Twoje argumenty, ale trudno mi zaakceptowac, ze pewne
    rozwiazania, bardzo korzystne dla wszystkich stron, nie sa wspierane dlatego,
    ze istnieja mozliwosci naduzyc. W koncu z gastouders tez chyba moznaby
    oszukiwac np. fikcyjnie zatrudnic sasiadke, ktora zarobi dokladnie tyle zeby
    nie musiala placic podatku.
    A juz w ogole nie rozumiem jak mozna dac sobie narzucic dodatkowe obowiazki i
    pracowac po 10 godzin dziennie. Przeciez jest jakas umowa z rodzina i jesli
    ktoras ze stron sie nie wywiazuje, to mozna ja rozwiazac. Ja bym albo
    porozmawiala z rodzina, albo spakowala walizki ...
  • tijgertje 28.11.06, 23:35
    Anitax, czy ty naprawde wierzysz w to co napisalas? Na pewno nie kazda
    dziewczyna sobie da w kasze dmuchac, ale faktem jest, ze jestmnostwo naduzyc.
    To, ze dziewczyna jest w obcym kraju, czesto nie zna miejscowego jezyka, biura
    w Polsce oddaja ja pod opieke holenderskich partnerow i zapominaja, a miejscowi
    niestety czesto bronia interesow rodzin, bo to od nich dostaja pieniadze, za
    ktore trzeba im dogadzac. Sama bylam w takiej sytuacji, ze nie ukladalo sie z
    rodzina, mamuska byla wyjatkowo uparta i usilowala mi pokazac, ze jestem gorsza
    od niej. Jak wiedziala, ze beda dzwonic z biura, to mnie wyslala z domu i
    poinformowala po fakcie o czym rozmawiala, dzieki temu, ze potem trafilam do
    wlascicielki biura dowiedzialam sie, ze to, co ona uslyszala, a mi powiedziano,
    to byly dwie odmienne rzeczy. Nie kazdemu jest latwo spakowac walizki, bo dla
    dziewczyn wyjazd tez kosztuje, w dodatku wiele z nich ma w Polsce presje
    otoczenia i wstydza sie przyznac do porazki.
    Porownanie z sasiadka i gastouders nie jest trafione. Podkreslam: program au-
    pair to wymiana kulturalna, a nie praca!
  • anitax 29.11.06, 14:43
    Tijgertje, skoro au-pair to wymiana kulturalna, a nie praca, to wybacz, ale nie
    rozumiem, jak mozna w ramach wymiany kulturalnej, pracowac po 10-12 godzin
    dziennie, chyba, ze sie na to godzi i dostaje dodatkowe pieniadze. Nie rozumiem
    i juz. W takiej sytuacji nalezy porozmawiac z rodzina, a jak to nic nie da, to
    wymagac od agencji przeniesienia do innej rodziny, a jak to tez nic nie da, po
    prostu spakowac walizki i wyjechac. Piszesz, ze wyjazd kosztuje. Mnie sie
    wydawalo, ze koszty podrozy itp. ponosi rodzina. A co do porazki, ja bym wolala
    wrocic niz robic u kogos za sluzaca. Moze wtedy, gdyby taka rodzina zdala sobie
    sprawe, ze od nastepnego dnia nie maja opieki, zastanowila sie nad odpowiednim
    traktowaniem.
  • tijgertje 29.11.06, 15:31
    Anitax, fakt, niektorym latwo spakowac walizke, niestety nie wszystkim, sa
    sytuacje, gdy dziewczyny nie maja innego wyboru, musza tu siedziec. Myslisz, ze
    bez przyczyny moja byla pracodawczyni zrezygnowala z dziewczyn z Polski i
    Slowacji a zaczela sprowadzac z Indonezji? Jasno mi powiedziala, ze one sa w
    domu nauczone slepego posluszenstwa, nie buntuja sie i nie beda mialy
    mozliwosci, zeby sobie z dnia na dzien spakowac walizke i ot tak wyjechac. Nie
    z kazda rodzina da sie gadac, o czym tez przekonalam sie na wlasnej skorze.
    Dziewczyny, ktore wyjezdzaja, oplacaja w Polsce wpisowe, ktore zdecydowanie na
    ich mozliwosci niskie nie jest. Inna sprawa to rozwiazanie umowy. Jezeli
    dziewczyna zrezygnuje sama, to nie dostaje na bilet, jest cala masa sposobow,
    zeby dziewczyne zniechecic z dalszego pobytu u rodziny... Zastanawialam sie
    tez, jak to mozliwe, ze rodziny, z ktorymi sa wieczne problemy ciagle dostaja
    nowe au-pair. Ano tak, ze jezeli dziewczyna jest zastraszona,sama wyjedzie, to
    nie jest to wina rodziny i dostaja nowa opiekunke. Albo, jak rodzina zrezygnuje
    z au-pair, bo cos im nie pasuje, wystarczy, ze pierwsi zadzwonia do biura...
    3 dziewczyny z rzedu musza do biura zglosic problem z rodzina, wtedy rodzina
    wiecej opiekunki nie dostanie, ale ze biura sie nie kontaktuja, to wystarczy
    zmienic biuro... Jezeli masz fajna au-pair i jej tez jest u was dobrze, to sie
    ciesz. Sa naprawde rozne sytuacje, tak jak pisalam powyzej, brakuje kogos, kto
    by to wszystko kontorlowal, biura zwykle rozwiazuja sprawy przez telefon, nie
    maja pelnego obrazu sytuacji, dziewczyny jak rozmawiaja przy kims z rodzny, to
    nie powiedza wszystkiego a potem jest jak jest. No i niestety coraz wiecej
    dziewczyn wyjezdza bez posrednictwa biura, zeby zaoszczedzic na kosztach,
    niestety na miejscu czesto wychodzi, ze nie jest tak kolorowo, jakby sie moglo
    wydawac.
    Wiem, ze au-pair to nie jest rozwiazanie dla kazdego, wiem, ze to nie tylko
    koszty kieszonkowego, ale gdybys miala placic opiekunce, ktora bylaby
    dyspozycyjna przez 24 godziny na dobe (bo to jest caly myk z au-pair), w
    dodatku musiala wynajac pokoj i sie utrzymac, to ja szczerze watpie, czy by cie
    to taniej wyszlo. Skoro au-pair tyle kosztuje, to zawsze mozesz wyslac dziecko
    do zlobka, wtedy dostaniesz dofinansowanie:-) Tylko, ze to nie jest to samo,
    prawda?
  • go.ga 29.11.06, 16:08
    Tijgertje, naprawde straszne historie opisujesz, ale problem chyba tkwi
    w zasadach, na jakich funcjonuja agencje au-pair, a przede wszystkim w braku
    odpowiedniej kontroli. Czyli nalezaloby przyjrzec sie z bliska temu jak
    dzialaja takie agencje oraz co sie dzieje w domach.Z tego co piszesz, wynika,
    ze moze nalezaloby w ogole te agencje pozamykac. I chyba czas przestac to
    nazywac programem wymiany kulturalnej.
    Ale tu chodzi o to, ze rodzina nie posyla dziecka do zlobka, organizuje mu
    opieke w inny sposob, placi za to i nie ma tych przywilei, jakie maja ludzie
    posylajacy dzieci do zlobka.
  • nesla 29.11.06, 10:32
    Gdyby au-pair placilo sie normalna stawke, pensje to bym zastanowila sie czy to
    dobry pomysl, anitax, ale w sytuacji kiedy chodzi i tak juz o bardzo niskie
    kieszonkowe a nie normalna pensje to moim zdaniem te koszty sa juz jakby
    zredukowane, tylko ze w inny sposob a nie przez odliczenie z podatku.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • anitax 29.11.06, 14:49
    Koszty au-pair to nie tylko kieszonkowe, to tez koszty utrzymania (my akurat
    nie wydzielamy jedzenia, wrecz przeciwnie), przeloty itp. Jak sie wszystko
    podliczy, mysle, ze mamy 4-dniowa opieke za cene 3 dni w zlobku. Wiec to nie
    jest tak, ze to prawie za darmo.
    Nie rozumiem tez dlaczego nie ma doplat do opiekunki, ktora dostawalaby pensje.
  • nesla 30.11.06, 12:31
    anitax, ale przeciez koszty NIANI sa zwracane tak samo jak koszty zlobka, na
    tych samych zasadach. Wystarczy tylko aby niania poszla do biura zrzeszajacego
    nianie, ktore oficjalnie posredniczy miedzy nianiami a rodzicami i gwarantuje
    jakosc uslug, szkolenia z pierwszej pomocy, pedagogiczne itp.
    No trudno, zeby panstwo ubsydiowalo nieprofesjonalna opieke jaka jest au-pair.
    Ja to przynajmniej tak widze, a jak niania nie chce sie zrzeszyc w agencji to
    tez jej sprawa, a zasade uwazam za logiczna. Panstwo dotuje TE organizacje
    ktore sa zrzeszone i kontrolowane pod wzgledem jakosci. Jesli rodzic decyduje
    sie na inna forme opieki nad dzieckiem to jego WYBOR i wybiera zatem rowniez
    to, ze nie dostanie doplaty, przeciez wybor ma wolny.

    Co do kosztow moglybysmy sie pospierac, sa rozne rodziny, rozne wymagania,
    rozne au-pairki i nie ma standardow tutaj jedni placa wiecej inni mniej, jeden
    dzien w zlobku kosztuje 61 Euro, a twoja au-pair ile kosztuje dziennie?
    Potrafisz obliczyc to brutto? Jak tak to podaj.

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • anitax 02.12.06, 16:19
    Nesla, pierwsze slysze, ze koszty niani sa zwracane. Moj pracodawca nawet nie
    doplacalby do gastouders, od 2007 do gastouders bedzie musial, ale do niani?
    Napisz cos wiecej jak znalezc nianie lub zarejestrowac, tak by otrzymac zwrot z
    Belastingdienst i jakie sa koszty takiej niani za godzine + ewentualne wpisowe?
    Bo ja slyszalam o nianiach z agencji za ponad 10 euro za godzine, co jest jakas
    paranoja.
    O calkowitych kosztach au-pair pisalam - za 3 dni zlobka mamy 4 dni au-pair, za
    nadgodziny placimy oddzielnie.
  • tijgertje 02.12.06, 19:23
    Jezeli za nianie z agencji, ktora legalnie pracuje i placi podatki placi sie 10
    E za godzine, a za nianie na czarno 8E, to ja nie wiem, gdzie tu ta paranoja.
    Chyba tylko w tym, ze nie warto sie rejestrowac, bo na czarno mozna lepiej
    zarobic.
  • anitax 02.12.06, 21:13
    Tijgertje, paranoja polega na tym, ze na taka nianie z agencji malo kogo stac.
    Z 8 godzin pensji netto trzeba sfinansowac ok. 10 godzin pensji brutto niani,
    czyli przy pracy na pelny etat koszty siegaja ok. 2300 euro za miesiac. A jak
    sie w korkach postoi, to jeszcze wiecej. Uwazasz, ze to normalne?

    Co do WYBORU, o ktorym pisze Nesla, to tez nie jest takie proste. Zapisalismy
    Lise do kilku zlobkow zanim sie urodzila, z wielomiesiecznym wyprzedzeniem.
    Moglismy dostac miejsce tylko na srode po poludniu i piatek. W ZADNYM z 8
    zlobkow w miejscowosci nie bylo miejsc ani na wtorek, ani na czwartek. Cudem
    chyba dostalismy miejsce na 3 dni w tygodniu (ktos nagle zrezygnowal), w
    zlobku, ktory byl spory kawalek od nas i ktorego na pewno bysmy nie wybrali
    gdyby byly miejsca gdzie indziej. Na zlobek w poblizu, ktory preferowalismy,
    dostalismy miejsce po 1,5 rocznym oczekiwaniu. Lisa bedac w zlobku
    przechorowala prawie 4 miesiace pod rzad. A jak nie moglismy wziac w pracy
    wolnego, to oplacalismy dodatkowo opiekunke. Na dluzsza mete to jest niemozliwe.

    My nie dlatego mamy au-pair, ze czujemy sie samotni i uwielbiamy jak ktos obcy
    chodzi nam po domu. W naszym przypadku to jest jedyne mozliwe rozwiazanie.
  • nesla 03.12.06, 10:51
    Anitax,

    Ano tak, koszty niani sa wielokrotnie wyzsze od kosztow au-pair, wlasnie
    dlatego od kosztow au-pair nie przysluguje zwrot podatkowy. Logiczne jest ze
    opieka indywidualna kosztuje wiecej niz zlobek, dlatego au-pair sa takie tanie
    bo nie placi im sie pensji tylko kieszonkowe.
    Jesli za 3 dni zlobka masz 4 dni au-pair to kosztuje cie ona 750 Euro
    miesiecznie? (bez nadgodzin) Jak to obliczylas? Potrafisz specyzowac? Jesli nie
    to na jakiej podstawie ma byc dokonany zwrot podatkowy??? Czy idac twoim tokiem
    myslenia dochody au-pair rowniez powinny zostac sfiskalizowane i powinna placic
    od nich podatek? Sama rozumiesz jakie to niesie za soba konsekwencje?

    Ja mowie o nowych zasadach caly czas, gdzie pracodawca nie ma wplywu na to z
    jakiej formy opieki korzystasz i musi brac udzial w kosztach bez wzgledu na to
    czy chce czy nie chce.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • nesla 03.12.06, 11:06
    Tu masz przyklad, KAZDY moze byc niania, od ktorej zwracane sa koszty, nawet
    twoja tesciowa, bez znaczenia w czyim domu opiekuje sie dzieckiem:

    "Wie past op uw kleintjes?
    Vergoeding mogelijk als oma of buurvrouw oppast?
    Terwijl ouders werken, passen opa, oma, de buurvrouw of een goede vriendin op
    hun kinderen. Nu de subsidie van de overheid voor kinderopvang rechtstreeks aan
    ouders wordt uitgekeerd, is het mogelijk om deze oppas formeel te regelen via
    het gastouderbureau van Yunio. Hierdoor kan het financiële voordeel in sommige
    gevallen flink oplopen. Yunio gastouderbureau berekent gratis of het voor
    ouders interessant is om deze opvang formeel te regelen."

    To tylko przyklad wziety akurat z biura, z uslug ktorego korzystalam przy
    zalatwianiu zlobka, gastouders, kraamzorg itp.

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • nesla 03.12.06, 11:08
    Oczywiscie, ten "kazdy" kto sie chce opiekowac dzieckiem musi sie zrzeszyc w
    danym biurze, przejsc kursy itp.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • anitax 03.12.06, 13:41
    >Ano tak, koszty niani sa wielokrotnie wyzsze od kosztow au-pair, wlasnie
    >dlatego od kosztow au-pair nie przysluguje zwrot podatkowy.
    Wedlug mnie niesprawiedliwie, bo zwracany jest procent poniesionych kosztow.
    Wiec np. osoba posylajaca dziecko do zlobka powiedzmy 1 lub 2 dni w tygodniu
    otrzymuje zwrot, choc na opieke wydaje mniej niz ja.

    > Logiczne jest ze opieka indywidualna kosztuje wiecej niz zlobek,
    Ale nielogiczne, ze malo kto moze sobie na taka opieke pozwolic, bo nie sadze,
    ze zarabiajac srednia krajowa jest sie w stanie wydac na nianie 2300 euro
    miesiecznie.

    > Jesli za 3 dni zlobka masz 4 dni au-pair to kosztuje cie ona 750 Euro
    Za 3 dni zlobka NETTO mam 4 dni au-pair.

    Jak to obliczylas? Potrafisz specyzowac?
    Wynagrodzenie, przeloty, wyzywienie, telefony

    > Jesli nie to na jakiej podstawie ma byc dokonany zwrot podatkowy???
    Sa 2 mozliwosci - udokumentowane wydatki np. jedynie wynagrodzenie i koszty
    podrozy raz na kwartal, na podstawie umowy i kopii biletow lotniczych.
    Alternatywnym rozwiazaniem byloby zalozenie jakiegos minimum kosztow i zwrot w
    formie ryczaltu, powiedzmy 150 euro miesiecznie (kwote nalezaloby uzaleznic od
    liczby dni pracy rodziny zatrudniajacej au-pair).

    > Czy idac twoim tokiem myslenia dochody au-pair rowniez powinny zostac
    sfiskalizowane i powinna placic od nich podatek?
    Dlaczego nie? Z wynagrodzeniem na takim poziomie prawdopodobnie jej dochody i
    tak beda w calosci zwolnione od podatku.

    Co do rejestracji niani w gastouders, teoretycznie to wszystko super wyglada.
    Patrzac jednak na strone praktyczna, nie sadze, zeby mi sie udalo znalezc
    nianie, ktora sie zgodzi pracowac za stawki gastoudersbureau. Ponizej 7 euro za
    godzine nikt nie chce rozmawiac. Nie wiem zreszta czy niania dostanie calosc
    stawki, czy czesc zatrzyma biuro. Poza tym z tego co pamietam samo wpisowe
    wynosi ok. 1500 euro, co jest sporym wydatkiem majac na uwadze ryzyko gdyby ta
    forma opieki sie nie sprawdzila.

  • nesla 03.12.06, 16:41
    No wiec ja sie powtorze, ze brak zwrotu kosztow au-pair uwazam za logiczny i
    sprawiedliwy poniewaz :
    * au-pair nie jest profesjonalna opieka
    * trudno jest obliczyc koszty brutto jakie ponosi rodzina goszczaca au-pair
    * gdyby juz obliczyc te koszty brutto to nalezaloby wiele kosztow ponoszonych z
    racji posiadania dzieci przez rodziny NIE goszczace u siebie au-pair ROWNIEZ
    zaliczyc do kosztow od ktorych nalezy sie zwrot
    * gdyby potraktowac au-pair tak samo jak zwykle opiekunki to nalezaloby im
    sfiskalizowac dochody i kazac im placic podatek od dochodow tym samym
    zmniejszajac ich kieszonkowe netto, wtedy to okazac by sie moglo ze za takie
    pieniadze juz nie znajdzie sie chetnych dziewczyn na program au-pair, a gdyby
    im podwyzszyc dochody to okazac by sie moglo ze au-pair nie jest juz cenowo
    konkurencyjna w porownaniu do opiekunek
    * zwracanie kosztow NETTO au-pair uwazam za nielogiczne dlatego, bo koszty te
    sa juz i tak bardzo niskie i nieporownywalne do rynkowych cen opiekunek
    * jesli ktos chce indywidualna opieke to musi sie liczyc ze koszty jej sa wyzsze

    a teraz zgadzam sie ze:
    * koszty opieki nad dziecmi SA w Holandii chorobliwie wysokie
    * niesprawiedliwie potraktowani sa rodzice z wysokimi dochodami, ktorzy pomimo
    ze placa najwyzsze podatki kwalifikuja sie do najnizszych zwrotow - taki panuje
    w Holandii system podatkowy i chociaz to niesprawiedliwe to logiczne, bo
    przeciez pieniadze nie rosna na drzewach i aby dac biedniejszym trzeba wziasc
    bogatszym, zasada solidarnosci spolecznej
    * bywaja wachtlijst w zlobkach i trudno jest pogodzic prace na full-time ze
    zlobkiem, nadgodzinami, chorobami dziecka itd itp..

    I od praktycznej strony ja cie rozumiem, przeciez mam dokladnie te same
    dylematy i tez zalezy mi na jak najlepszym rozwiazaniu, ale uwazam, ze droga
    przez promowanie instytucji au-pair nie jest sprawiedliwa, rowniez dlatego, ze
    na au-pair moga sobie pozwolic jedynie ludzie, ktorzy maja domy duze, ktorzy sa
    w stanie zapewnic komfort mieszkaniowy dodatkowej osobie, czyli ludzie z
    rezerwa finansowa (ze sie tak wyraze) i mieszkajacy w (lub w poblizu) duzych
    aglomeracjach miejskich atrakcyjnych pod wzgledem wymiany kulturowej.

    Kieszonkowe jest ustalone na takim poziomie ze samo w sobie jest wlasnie
    rynkowo atrakcyjne na tyle ze pewna grupa ludzi sie decyduje na takie
    rozwiazanie.

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 03.12.06, 18:52
    Nesla, kilka spraw:

    * zwracanie kosztow NETTO au-pair uwazam za nielogiczne dlatego, bo koszty te
    > sa juz i tak bardzo niskie i nieporownywalne do rynkowych cen opiekunek

    Pytalam, ale nie dopowiedzialas. Czy zwraca sie koszty procentowo? Bo jesli
    tak, a koszty sa nizsze to i zwrot bylby odpowiednio nizszy.


    >ale uwazam, ze droga
    > przez promowanie instytucji au-pair nie jest sprawiedliwa, rowniez dlatego,
    >ze
    > na au-pair moga sobie pozwolic jedynie ludzie, ktorzy maja domy duze, ktorzy
    sa
    >
    > w stanie zapewnic komfort mieszkaniowy dodatkowej osobie, czyli ludzie z
    > rezerwa finansowa (ze sie tak wyraze) i mieszkajacy w (lub w poblizu) duzych
    > aglomeracjach miejskich atrakcyjnych pod wzgledem wymiany kulturowej.

    No dobra, nie wszyscy maja warunki na zatrudnienie au-apairki. Ale przeciez nie
    byloby przymusu, mozliwosci odpisania sobie kosztow zlobka/gastouders dalej by
    pozostaly. Pisalas o dlugich oczekiwaniach na miejsce w zlobku. Gdyby Ci
    ludzie, ktorzy maja wrarunki na zatrudnienie au-pairki czesciej wybierali by ta
    opcje zamiast zlobka, to wtedy zwalnialoby by sie miejsce w zlobku. Moze czas
    oczekiwania by sie troche skrocil?


    > * au-pair nie jest profesjonalna opieka
    i z poprzedniego postu:
    >Oczywiscie, ten "kazdy" kto sie chce opiekowac dzieckiem musi sie zrzeszyc w
    >danym biurze, przejsc kursy itp.

    Zastanawiam sie, dlaczego to az tak wazne, aby dziecko koniecznie pozostawalo
    pod PROFESJONALNA opieka. Przeciez wiekszosc rodzicow, ktorzy na co dzien
    zajmuja sie swoimi dziecmi, tez nie odbylo zadnych kusrow pedagogicznych czy
    tez kursow pierwszej pomocy. A jednak nikt nie neguje (poza przypadkami
    patologicznymi) ich kompetencji do opiekowania sie dziecmi. Natomiast gdy matka
    idzie do pracy, osoba, ktore sie dzieckiem zajmuje musi byc przejsc roznorakie
    kursy. Jest dla mnie oczywiscte, ze personel w przedszolach musi. I ze sa
    rodzice, ktorzy chca miec profesjonalan opieke. Ale jesli rodzice maja zaufanie
    do tesciowej/matki/sasiadki/au-pairki i chca ja _legalnie_ zatrudnic to aby
    mogli uzyskac zwrot z podatku,to ta osoba musi przejsc koniecznie szkolenia i
    sie zrzeszyc. Czy to naprawde konieczne?
  • nesla 03.12.06, 19:00
    Goga, na pierwsze i drugie pytanie odpowiedzialam tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=48170501&a=53301749
    Subsydiowanie PROFESJONALNEJ opieki uwazam za sensowne z punktu widzenia
    pedagogicznego. Nie uwazam aby panstwo powinno subsydiowac instytucje NIE-
    placace podatkow, NIE-zrzeszone w instytucjach sprawdzajacych jakosc uslug, NIE-
    gwarantujace jakosci zapewnianej opieki. Panstwo powinno dbac o dobro dzieci i
    pracownikow pedagogicznych, wspomagac tylko te instytucje ktore rowniez chca
    dobrze dla dzieci i ktore dzialaja na legalnym rynku zapewniajac legalne pensje
    opiekunkom, ubezpieczenia zdrowotne i emerytalne. Gdyby dotowac do roznych
    innych ukladow to promowaloby sie rozwoj szarej strefy.

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 03.12.06, 19:09
    > Subsydiowanie PROFESJONALNEJ opieki uwazam za sensowne z punktu widzenia
    > pedagogicznego. Nie uwazam aby panstwo powinno subsydiowac instytucje NIE-
    > placace podatkow

    Pisalam o _legalnym_ zatrudnieniu opiekunki.

    , NIE-zrzeszone w instytucjach sprawdzajacych jakosc uslug, NIE
    > -
    > gwarantujace jakosci zapewnianej opieki.

    A te biura gastouders gwarantuja? Sama pisalas na forum o swoich sasiadach,
    ktorzy sa gastouders a dra sie na dzieci.

    >Panstwo powinno dbac o dobro dzieci i
    > pracownikow pedagogicznych, wspomagac tylko te instytucje ktore rowniez chca
    > dobrze dla dzieci i ktore dzialaja na legalnym rynku zapewniajac legalne
    pensje
    >
    > opiekunkom, ubezpieczenia zdrowotne i emerytalne. Gdyby dotowac do roznych
    > innych ukladow to promowaloby sie rozwoj szarej strefy.

    Wiesz, w ogole mi do glowy nie przyszlo, ze moznaby chciec zwrot kosztow za
    nielegalnie zatrudniona opiekunke cyz nielegalnie przemycona do kraju au-
    pairke. Nawet nie wiem, jak to mialoby sie robic, bez podpisanej umowy z taka
    osoba.
  • nesla 03.12.06, 19:22
    Goga, strasznie mnie meczy to czytanie wlasnych cytatow, gdy przeskakuja miedzy
    wierszami cytaty i twoje wypowiedzi i bardzo niewygodnie sie to czyta..

    No, ale wydawalo mi sie ze tu mowa jest o nielegalnych opiekunkach? Czy chodzi
    o opiekunki niezrzeszone a posiadajace wlasne firmy jednoosobowe? Jesli chodzi
    o nielegalne opiekunki to jestem przeciwna zwrotom kosztow ze zrozumialych
    wzgledow. Jesli chodzi o opiekunki dzialajace na zasadzie dzialalnosci
    gospodarczej a niezrzeszone w agencjach to nie spotkalam sie z takim czyms
    jeszcze tutaj, ale jesli istnieje (w sumie dlaczego nie?) to jestem rowniez za
    tym aby taka forme podpiac do instytucji od ktorych nalezy sie zwrot kosztow.
    Wydaje mi sie jednak, ze rzad nie ufa takim opiekunkom niezrzeszonym, nie ma
    nad nimi zadnej kontroli jakosciowej. Gdy taka opiekunka zrzeszy sie w biurze
    ktore taka jakosc zapewnia to wtedy przysluguje zwrot.

    Wiesz Goga, oczywiscie, ze nie da sie skontrolowac KAZDEJ opiekunki i
    zagwarantowac 100% rzetelnosci opieki non-stop, ale mozna wykreowac system,
    ktory chociaz promuje roznego rodzaju ksztalcenia pedagogiczne, z pierwszej
    pomocy, inne, ktore ulatwiaja w opiece nad dziecmi. Jak sa skargi, negatywne
    wyniki kontroli to wtedy odbiera sie takiej agencji licencje i koniec.

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 03.12.06, 19:38
    >
    > No, ale wydawalo mi sie ze tu mowa jest o nielegalnych opiekunkach?

    Nesla, napisalam:

    "Ale jesli rodzice maja zaufanie
    do tesciowej/matki/sasiadki/au-pairki i chca ja _legalnie_ zatrudnic to aby
    mogli uzyskac zwrot z podatku,to ta osoba musi przejsc koniecznie szkolenia i
    sie zrzeszyc. Czy to naprawde konieczne?"

    A mowa byla przede wszytskim o au-pairkach, a te sa chyba legalnie w kraju, na
    konkretnych zasadach.


    > Czy chodzi
    > o opiekunki niezrzeszone a posiadajace wlasne firmy jednoosobowe? Jesli
    chodzi
    > o nielegalne opiekunki to jestem przeciwna zwrotom kosztow ze zrozumialych
    > wzgledow.

    Nesla, zwrot kosztow za nielegalne opiekunki bylby absurdalny. Rowniez z tego
    wzgledu, ze nikt o zdrowych zmyslach nie poszedlby do belastingdienst sam na
    siebie podkablowac, ze zatrudnia kogos nielagalnie i domagac sie zwrotow
    kosztow!


    > Jesli chodzi o opiekunki dzialajace na zasadzie dzialalnosci
    > gospodarczej a niezrzeszone w agencjach to nie spotkalam sie z takim czyms
    > jeszcze tutaj, ale jesli istnieje (w sumie dlaczego nie?) to jestem rowniez
    za
    > tym aby taka forme podpiac do instytucji od ktorych nalezy sie zwrot kosztow.
    > Wydaje mi sie jednak, ze rzad nie ufa takim opiekunkom niezrzeszonym, nie ma
    > nad nimi zadnej kontroli jakosciowej. Gdy taka opiekunka zrzeszy sie w biurze
    > ktore taka jakosc zapewnia to wtedy przysluguje zwrot.

    Moze rzad nie ufa, ale rodzice ufaja. Moze ktos bardziej ufa swojej tesciowej,
    co dzesiecioro dzieci wychowala niz obcej babie z agencji? Moze woli podpisac
    umowe z tesciowa i nie widzi potrzeby, aby tesciowa przechodzila jakies
    szkolenia? A, o ile dobrze zrozumialam, aby uzyskac zwrot, tesciowa musi sie
    zrzeszyc, przejsc szkolenia, rodzice musieliby ja zatrudnic za posrednictwem
    agencji. To wszystko dodatkowe koszty.

  • nesla 03.12.06, 20:00
    go.ga napisała:
    > Moze rzad nie ufa, ale rodzice ufaja. Moze ktos bardziej ufa swojej
    tesciowej,
    > co dzesiecioro dzieci wychowala niz obcej babie z agencji? Moze woli podpisac
    > umowe z tesciowa i nie widzi potrzeby, aby tesciowa przechodzila jakies
    > szkolenia? A, o ile dobrze zrozumialam, aby uzyskac zwrot, tesciowa musi sie
    > zrzeszyc, przejsc szkolenia, rodzice musieliby ja zatrudnic za posrednictwem
    > agencji. To wszystko dodatkowe koszty.
    >

    No to nie rozumiem w czym problem? Skoro rodzice ufaja babci i babcia chce jak
    najlepiej dla swoich dzieci to pojdzie na kurs i poswieci na to dwa czy trzy
    wieczory, przeciez ja to nic nie kosztuje.

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • anitax 03.12.06, 21:03
    No to ja tez sie powtorze. Brak zwrotu czesci kosztow au-pair uwazam za
    niesprawiedliwe. Uzasadnienie ponizej:

    > * au-pair nie jest profesjonalna opieka
    A babcia albo sasiadka jest?

    > * trudno jest obliczyc koszty brutto jakie ponosi rodzina goszczaca au-pair
    Nie wszystko da sie dokladnie obliczyc, wiec oblicza sie w przyblizeniu,
    usrednia, robi pewne zalozenia. Np. trudno byloby obliczyc ile dane
    gospodarstwo domowe zarabia w postaci odsetek od lokat bankowych. Dlatego
    zalozono, ze jest to 4% od sredniego stanu konta i te kwote uznano za podstawe
    podatkowa. Nie widze przeszkod dlaczego podobnego rozwiazania nie moznaby
    wprowadzic by oszacowac koszty au-pair, np. udokumentowane koszty netto + 20% i
    sprawa zalatwiona. Albo wprowadzic doplaty w formie ryczaltu, wyliczone w
    oparciu o srednie koszty.

    > * gdyby juz obliczyc te koszty brutto to nalezaloby wiele kosztow ponoszonych
    z racji posiadania dzieci przez rodziny NIE goszczace u siebie au-pair ROWNIEZ
    > zaliczyc do kosztow od ktorych nalezy sie zwrot
    Nie bardzo sie domyslam jakie to mialyby byc koszty. Zreszta problem odpada
    przy powyzszym rozwiazaniu. Alternatywa to koszty netto + przeloty
    udokumentowane biletami. Pozostale koszty typu wyzywienie niech juz oplaca
    rodzina, chcieli au-pair, niech ja karmia. Wszystko przejrzyste i latwe do
    policzenia.

    > * gdyby potraktowac au-pair tak samo jak zwykle opiekunki to nalezaloby im
    > sfiskalizowac dochody i kazac im placic podatek od dochodow tym samym
    > zmniejszajac ich kieszonkowe netto,
    Tak jak pisalam, przy ich poziomie zarobkow dzieki heffingskorting
    najprawdpodobnie nie beda musialy placic podatku, czyli sfiskalizowanie
    dochodow nie zmienia ich zarobkow netto. Problem odpada.

    > * zwracanie kosztow NETTO au-pair uwazam za nielogiczne dlatego, bo koszty te
    > sa juz i tak bardzo niskie
    W takim razie nielogiczne jest rowniez zwracanie kosztow w przypadku gdy
    dziecko chodzi do zlobka 1 lub 2 dni w tygodniu, bo wtedy koszty tez sa niskie.

    > na au-pair moga sobie pozwolic jedynie ludzie, ktorzy maja domy duze,
    Zupelnie nie rozumiem jak sie to ma do systemu dofinansowania opieki nad
    dziecmi. Proponujesz osobny system doplat zalezny od wielkosci domow?

    > ludzie z rezerwa finansowa (ze sie tak wyraze)
    Czy od stanu konta? (od tego juz placa odpowiedni podatek)

    >i mieszkajacy w (lub w poblizu) duzych aglomeracjach miejskich atrakcyjnych
    >pod wzgledem wymiany kulturowej.
    Czy miejsca zamieszkania? (tez sie placi podatki lokalne)

    To dlaczego nie patrzec w ten sam sposob na doplaty do zlobka?

    Przyznam szczerze, ze nie bardzo rozumiem Twoja koncepcje sprawiedliwego
    systemu ...
  • go.ga 29.11.06, 15:58
    nesla napisała:

    > Gdyby au-pair placilo sie normalna stawke, pensje to bym zastanowila sie czy
    to
    >
    > dobry pomysl, anitax, ale w sytuacji kiedy chodzi i tak juz o bardzo niskie
    > kieszonkowe a nie normalna pensje to moim zdaniem te koszty sa juz jakby
    > zredukowane, tylko ze w inny sposob a nie przez odliczenie z podatku.

    Nesla, ale przeciez jesli koszty sa au-pairki sa nizsze niz koszty zlobka, to
    wtedy ponoszac nizsze koszty dostaje sie mniej zwrotu z podatku? Czy tak nie
    jest?
    Zgadzam sie Anita, ze to podejscie jest niesprawiedliwe w stosunku do osob,
    ktore maja au-pairki. Przez te zwroty tylko za zlobki/gastouders ludzie sa
    finasowo zmuszani, aby wlasnie tego korzystac.
  • nesla 30.11.06, 13:25
    Goga, ale przeciez koszty au-pair sa powiedzmy - porownywalne - do kosztow
    zlobka tylko i wylacznie jesli wezmiemy pod uwage koszty BRUTTO, wiec wliczajac
    w to wikt i opierunek, przejazdy i co tam jeszcze kto doplaca. Gdyby rzad
    zdecydowal sie na mozliwosc zwrotow tych kosztow to wtedy stymulowaloby sie
    totalny brak jakiegokolwiek systemu. Przeciez wiele kosztow rodzina ponosi bez
    wzgledu na to czy au-pair z nimi mieszka czy nie, kawalek sera wyrzuci do kosza
    bo sie przeterminowal, ogrzewanie i tak wlacza, pierze itd.. itd.. Gdyby od
    tych wszystkich kosztow przyslugiwala ulga podatkowa to pociagneloby to za soba
    kolejne konsekwencje narzucajace sie jesli mowa o sprawiedliwym traktowaniu.

    Wiesz, mnie np tez NIE przysluguje zwrot kosztow za "pauterspeelzaal" a
    przysluguje za zlobek. A dlaczego za peuterspeelzal nie? To tez niesprawiedliwe?
    Sa wybrane instytucje, ktore regulaminowo sa objete mozliwoscia zwrotow kosztow
    i tak dziala system, jak ktos WYBIERA inne rozwiazanie to liczy sie z jego
    konsekwencjami, ale WYBOR MA. Inna sprawa bylaby gdyby NIE MIAL WYBORU, wtedy
    mozna by bylo mowic o niesprawiedliwym traktowaniu.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 02.12.06, 21:20
    nesla napisała:

    > Goga, ale przeciez koszty au-pair sa powiedzmy - porownywalne - do kosztow
    > zlobka tylko i wylacznie jesli wezmiemy pod uwage koszty BRUTTO, wiec
    wliczajac
    >
    > w to wikt i opierunek, przejazdy i co tam jeszcze kto doplaca. Gdyby rzad
    > zdecydowal sie na mozliwosc zwrotow tych kosztow to wtedy stymulowaloby sie
    > totalny brak jakiegokolwiek systemu. Przeciez wiele kosztow rodzina ponosi
    bez
    > wzgledu na to czy au-pair z nimi mieszka czy nie, kawalek sera wyrzuci do
    kosza
    >
    > bo sie przeterminowal, ogrzewanie i tak wlacza, pierze itd.. itd.. Gdyby od
    > tych wszystkich kosztow przyslugiwala ulga podatkowa to pociagneloby to za
    soba
    >
    > kolejne konsekwencje narzucajace sie jesli mowa o sprawiedliwym traktowaniu.
    >
    > Wiesz, mnie np tez NIE przysluguje zwrot kosztow za "pauterspeelzaal" a
    > przysluguje za zlobek. A dlaczego za peuterspeelzal nie? To tez
    niesprawiedliwe
    > ?


    Jestes pewna, ze mi na ten post odpisujesz? (podkreslam slowo-klucz):

    "Nesla, ale przeciez jesli koszty sa au-pairki sa _nizsze_ niz koszty zlobka,
    to
    wtedy ponoszac nizsze koszty dostaje sie mniej zwrotu z podatku? Czy tak nie
    jest?"

    > Sa wybrane instytucje, ktore regulaminowo sa objete mozliwoscia zwrotow
    kosztow
    >
    > i tak dziala system, jak ktos WYBIERA inne rozwiazanie to liczy sie z jego
    > konsekwencjami, ale WYBOR MA. Inna sprawa bylaby gdyby NIE MIAL WYBORU, wtedy
    > mozna by bylo mowic o niesprawiedliwym traktowaniu.

    Nesla, bardzo, ale to bardzo mi sie podoba to, co piszesz na temat wyborow i
    ponoszenia ich konsekwencji. Jesli jeszcze bedziesz to potrafila odniesc do
    tych _wyborow_, ktorych sama w zyciu dokonalas, to w ogole bedzie git.
  • nesla 03.12.06, 10:55
    go.ga napisała:


    > Nesla, bardzo, ale to bardzo mi sie podoba to, co piszesz na temat wyborow i
    > ponoszenia ich konsekwencji. Jesli jeszcze bedziesz to potrafila odniesc do
    > tych _wyborow_, ktorych sama w zyciu dokonalas, to w ogole bedzie git.

    Goga, moglabys sie chociaz trzymac tematu zamiast zbaczac na personalne ataki,
    w ogole nie mam pojecia o czym mowisz na temat moich personalnych wyborow i nie
    tobie je oceniac. Jesli zakladam temat to po to aby wyrazic moja opinie i
    wysluchac zdania innych, a nie po to abys mi mowila jak mam zyc i jakie moje
    wybory sa sluszne a jakie nie.

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 03.12.06, 16:57
    nesla napisała:

    > go.ga napisała:
    >
    >
    > > Nesla, bardzo, ale to bardzo mi sie podoba to, co piszesz na temat wyboro
    > w i
    > > ponoszenia ich konsekwencji. Jesli jeszcze bedziesz to potrafila odniesc
    > do
    > > tych _wyborow_, ktorych sama w zyciu dokonalas, to w ogole bedzie git.
    >
    > Goga, moglabys sie chociaz trzymac tematu zamiast zbaczac na personalne
    ataki,
    > w ogole nie mam pojecia o czym mowisz na temat moich personalnych wyborow i
    nie
    >
    > tobie je oceniac. Jesli zakladam temat to po to aby wyrazic moja opinie i
    > wysluchac zdania innych, a nie po to abys mi mowila jak mam zyc i jakie moje
    > wybory sa sluszne a jakie nie.

    Nie denerwuj sie tak, nie oceniam Twoich wyborow. Czy gdzies Ci pisze, ktore sa
    sluszne a ktore nie?

  • nesla 03.12.06, 17:12
    Wcale sie nie denerwuje, piszesz ze nie potrafie poniesc konsekwencji moich
    wyborow.. ktore moje wybory konkretnie ktorych konsekwencji nie potrafie
    poniesc masz na mysli?
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 03.12.06, 17:55
    nesla napisała:

    > Wcale sie nie denerwuje, piszesz ze nie potrafie poniesc konsekwencji moich
    > wyborow.. ktore moje wybory konkretnie ktorych konsekwencji nie potrafie
    > poniesc masz na mysli?

    Nesla, napisze krotko, zeby nie ciagnac tematu, bo juz byl walkowany.
    Konsekwencje w sumie ponosisz (wiec potrafisz), bo nie masz innego wyjscia.
    Twoim wyborem bylo zamieszkanie w tym kraju i zalozenie tutaj rodziny.
    Zakladam, ze wiedzialas jak dziala system. A system dziala tak, jak chce
    wiekszosc obywateli, pozwolisz, ze Cie zacytuje:

    " zyjemy w kraju demokratycznym w ktorym kazdy moze glosowac na
    partie proponujaca taki system jaki jest najblizszy pogladom obywateli.
    Najwyrazniej TAKI system odpowiada obywatelom Holandii"

    Ciesze sie, ze bedziesz miala mozliwosc wziecia udzialu w nastepnych wyborach.
  • nesla 03.12.06, 18:12
    Czyli skoro ponosze to dlaczego piszesz ze nie potrafie poniesc? Bo juz sie
    pogubilam..
    I pamietaj Goga, jesli zakladam jakis watek to nie dlatego ze nie potrafie
    pogodzic sie z rzeczywistoscia jaka mnie otacza czy z decyzjami jakie podejmuje
    lub jakie mi sa narzucane przez system, ale dlatego, ze lubie sobie pogadac na
    rozne tematy i jak sie z kims nie zgadzam to nie oznacza, ze to jest zle, albo
    ze ten ktos nie ma racji, bo ja tez wylacznosci na racje nie mam, mam tylko
    swoje zdanie, a forum w ogole jest od tego (moim zdaniem) aby sobie pogadac i
    powymieniac opiniami, niekoniecznie trzeba sie zgadzac. I nie lubie jak sie
    zbacza z tematu wyciagajac jakies zaprzeszle wyrwane z kontekstu urywki
    wypowiedzi, ktore w innym kontekscie nie maja sensu.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 03.12.06, 18:37
    nesla napisała:

    > Czyli skoro ponosze to dlaczego piszesz ze nie potrafie poniesc? Bo juz sie
    > pogubilam..

    To przeczytaj sobie jeszcze raz:

    >>Sa wybrane instytucje, ktore regulaminowo sa objete mozliwoscia zwrotow
    >kosztow
    >>
    >> i tak dziala system, jak ktos WYBIERA inne rozwiazanie to liczy sie z jego
    >> konsekwencjami, ale WYBOR MA. Inna sprawa bylaby gdyby NIE MIAL WYBORU,
    wtedy
    >> mozna by bylo mowic o niesprawiedliwym traktowaniu.

    >Nesla, bardzo, ale to bardzo mi sie podoba to, co piszesz na temat wyborow i
    >ponoszenia ich konsekwencji. Jesli jeszcze bedziesz to potrafila odniesc do
    >tych _wyborow_, ktorych sama w zyciu dokonalas, to w ogole bedzie git.



    > I pamietaj Goga, jesli zakladam jakis watek to nie dlatego ze nie potrafie
    > pogodzic sie z rzeczywistoscia jaka mnie otacza czy z decyzjami jakie
    podejmuje
    >
    > lub jakie mi sa narzucane przez system, ale dlatego, ze lubie sobie pogadac
    na
    > rozne tematy i jak sie z kims nie zgadzam to nie oznacza, ze to jest zle,
    albo
    > ze ten ktos nie ma racji, bo ja tez wylacznosci na racje nie mam, mam tylko
    > swoje zdanie, a forum w ogole jest od tego (moim zdaniem) aby sobie pogadac i
    > powymieniac opiniami, niekoniecznie trzeba sie zgadzac.

    A to w takim razie bardzo sie ciesze. Zaraz Ci napisze cos merytorycznie
    odnosnie tych au-pairek, tylko w innym miejscu. A potem pojde zjesc obiad, czat
    nam sie tu zrobil.

    > I nie lubie jak sie
    > zbacza z tematu wyciagajac jakies zaprzeszle wyrwane z kontekstu urywki
    > wypowiedzi, ktore w innym kontekscie nie maja sensu.

    Akurat te Twoje wypowiedzi, ktore zacytowalam, maja sens w kazdym kontekscie ;-)
  • nesla 03.12.06, 18:50
    Widze Goga, ze sama tez sie juz pogubilas, napisz mi w jednym zdaniu o co ci
    chodzi zamiast sie bawic w ciuciubabke (jesli potrafisz)
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 03.12.06, 18:54
    >>Sa wybrane instytucje, ktore regulaminowo sa objete mozliwoscia zwrotow
    >kosztow
    >>
    >> i tak dziala system, jak ktos WYBIERA inne rozwiazanie to liczy sie z jego
    >> konsekwencjami, ale WYBOR MA.

    Napisalam:
    1. zgadzam sie z tym co napisalas na temat wyborow i konsekwencji
    2. byloby git, gdybys odnosila to rowniez do siebie
  • nesla 03.12.06, 19:02
    go.ga napisała:
    > Napisalam:
    > 1. zgadzam sie z tym co napisalas na temat wyborow i konsekwencji
    > 2. byloby git, gdybys odnosila to rowniez do siebie

    No wiec ja sie pytam:
    2. dlaczego uwazasz ze nie odnosze kwestii wyborow i konsekwencji w stosunku do
    siebie?
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • go.ga 03.12.06, 19:22
    > No wiec ja sie pytam:
    > 2. dlaczego uwazasz ze nie odnosze kwestii wyborow i konsekwencji w stosunku
    do
    >
    > siebie?

    Nesla, naprawde chcialam uniknac wyciagania starych watkow, ale sama mnie
    prowokujesz (piszac chocby "jesli potrafisz"). Np. tutaj:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=40176763&a=40197711
    Zatrudniasz sie u swojego szefa (wybor), na okreslonych warunkach (wybor) ale
    konsekwencje (musisz oddac dziecko do niani) sa juz be.

    Wiem, ze musisz miec ostanie slowo i nie spoczniesz w drazeniu tematu, ale
    wiecej przykladow nie bede szukac, bo to nie ma sensu.
  • nesla 03.12.06, 19:30
    Goga, cos ci sie pomieszalo, albo dalas nie ten cytat co trzeba, bo ja od
    poczatku do konca bylam bardzo zadowolona z niani i z faktu, ze moja Milena
    swietnie sie u niani czula i dobrze rozwijala. Z jednej rzeczy bylam
    niezadowolona gdy pracowalam a mianowicie faktu, ze w razie choroby dziecka
    (trudnej do przewidzenia i niemozliwej do zaplanowania) nie mialam zadnego
    wyjscia. Bo zeby zalatwic back-up trzeba chociaz przyjechac i fizycznie zabrac
    dziecko od niani do dziadkow, a jak sie jest w pracy i szef nie pozwoli ci
    wyjsc dwie godziny wczesniej (nawet jesli chcesz tw dwie godziny odpracowac w
    inny dzien) to jest to dla mnie zla wola i utrudnianie zycia, a nie
    akceptowanie konsekwencji wlasnych wyborow. Co bys ty zrobila w takiej
    sytuacji?
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • nesla 03.12.06, 18:45
    go.ga napisała:

    > Zgadzam sie Anita, ze to podejscie jest niesprawiedliwe w stosunku do osob,
    > ktore maja au-pairki. Przez te zwroty tylko za zlobki/gastouders ludzie sa
    > finasowo zmuszani, aby wlasnie tego korzystac.

    Wlasnie, ze finansowo wcale nie sa do niczego zmuszani, bo sa rozne sytuacje
    zyciowe i rozne formy opieki roznym ludziom odpowiadaja, wcale nie jest tak, ze
    ktoras forma jest Z REGULY tansza czy drozsza. Jedynie co jest drozsze to
    opieka indywidualna nad grupowa.
    Oplaty brutto jakie sa zwiazane z goszczeniem au-pair sa porownywalne do oplat
    netto zlobka w zaleznosci od tego w ktorej grupie zarobkowej sie znajduje
    rodzina i jaki duzy ma dom, ile ma dzieci itd itd.. Gdyby subsydiowac koszty au-
    pair to wlasnie te proporcje zostalyby zachwiane i wlasnie wtedy rodzice byliby
    finansowo naklaniani (ale nie zmuszani) do zaproszenia do siebie au-pair, bo
    bylaby to ewidentnie najtansza opcja ze wszystkich istniejacych na rynku
    obecnie.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • nesla 28.11.06, 20:04
    Tutaj mozna sobie obliczyc roznice kosztow jakie ponosza rodzice w zwiazku z
    kinderopvang miedzy latami 2006 i 2007:

    (Start de Kinderopvangvergelijker 2006-2007)

    www.nibud.nl/testenspel/index.php?subject=spel&id=84


    A tutaj jest INNE zrodlo tabeli kinderopvangtoeslag 2007, wersja PESYMISTYCZNA,
    czyli jesli parlament nie zatwierdzi propozycji zmian:

    www.catalpa.nl/kosten/tabelkinderopvang/
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • nesla 11.01.07, 11:19
    Chodzilo to za mna od pewnego czasu, tj od czasu kiedy zmienily sie zasady
    finansowania kdv i tabela dochodow, wg ktorej przyznawane sa zwroty. Dzwonilam i
    dzwonilam, wszedzie gdzie sie dalo i trwalo to co prawda kilka tygodni ale
    doszlam do konkretnej informacji i dziele sie z wami, bo moze sie komus to przyda.

    CHodzi o zwrot kosztow kinderdagverblijf jesli jeden rodzic nie pracuje. Na
    wszystkich oficjalnych (no.. prawie wszystkich) stronach internetowych jest
    napisane, ze jak jeden rodzic nie pracuje to kinderopvangtoeslag NIE
    przysluguje. Istnieje jednak UKRYTE prawo, ktorego ministerstwo finansow NIE
    KOMUNIKUJE ze wzgledu na to, ze zbyt wiele ludzi wykorzystaloby taka mozliwosc.
    Ja sie dowiedzialam o tym przypadkiem dlatego ze pracowalam wlasnie krotko w tym
    roku, w innym wypadku pewnie bym nie dociekala tego.. ALe konkretnie chodzi o
    to, ze jezeli jeden z rodzicow dziecka pracuje a drugi nie to jednak jesli ten
    drugi partner przepracowal CHOCIAZ JEDEN DZIEN w roku 2007 to owszem przysluguje
    wtedy prawo do zwrotu kosztow kdv przez caly rok kalendarzowy 2007. Obecnie nie
    ma znaczenia czy pracodawcy sie dokladaja czy nie, bo wszystko zwraca fiskus (wg
    tabeli, ktora juz zamieszczalam kiedys tu na forum). WIec sprawdzcie sobie ile
    kosztuja Was peuterspeelzaalen za godzine i porownajcie to do kosztow jakie
    placilybyscie w zlobku, bo moze sie okazac to korzystniejsze rozwiazanie. Poza
    tym chyba dobrze jest jesli dziecko bywa wsrod rowiesnikow, nie? Jedyny warunek
    to wlasnie przepracowanie tego jednego dnia w tym roku.
    AHa, artykul ten ma byc w przyszlym roku zmieniony.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • miki743 23.01.07, 22:49
    czy moge przeszkodzic?czesc tu monika.wyszukuje wszystko o zyciu w
    holandi.nledjugo bede tam mieszkac z calo
    rodzino.3dzieci.karolina14-latka,kamil15-latek,wiktoria2-latka.prawie juz tam
    mieszkam.w tej chwili moz poszukuje mieszkania dla nas.prawie juz go ma.wiem ze
    prawie robi duzo roznice.ale nie dla nas.dla nas niema rzeczy niemozliwych.czy
    ktos chciajby ze mno porozmawiac?
  • beba3 24.01.07, 04:15
    Czesc miki!
    Pozwolilam sobie przekleic Twoj post bo tu zginie i nikt nie zareaguje
    najprawdopodobniej.
    Tu mosze wyszukac sobie osoby ktore mieszkaja w poblizu Ciebie, maja podobny
    zawod, dzieci w zblizonym wieku, sa w Holandii od wiekowa albo zupelnie nowe.
    Sama tez szukaj! Poczytaj Forum. Witamy serdecznie! :-)

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=28938789
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka