Dodaj do ulubionych

Obowiazki rodzicow ?

18.09.06, 11:43
Moi drodzy bardzo chetnie poznam Wasze opinie na temat Co nalezy do
obowiazkow rodzicow ...coby uproscic troszke temat postaram sie strescic co
mnie w naszym kraju kochanym spotkalo .
Bedac na wakacjach w Polsce mialam okazje bawic sie na weselu ,jako wiadomo
przyjezdna oblegana bylam przez blizsza i dalsza rodzine ktora obsypywala
mnie masa pytan .Do sedna ...ja sie pytam czyzbym sholendrzala ,na mozg mi
sie rzucilo czy jednak dobrze mysle ?Slub brali ludzie dorosli moim zdaniem
gdyz oboje po 26 lat okazalo sie ze nie tylko nie czuja wdziecznosci do
rodzicow ze im to weselisko wyprawili ale nawet sa zdania ze to byl to ich
obowiazek ???! Dodam ze siostra pana mlodego pomimo zalozenia swojej wlasnej
rodziny okolo 20 lat temu wciaz jest dosc mocno wspomagana finansowo przez
owych straszych juz ludzi ,absolutnie nie czuje sie winna ,jej maz takze nie .
Probujac zrozumiec ich tok myslenia zagadalam rodzicow ktorzy maja wciaz
dwoje mlodszych dzieci ( studentow wiec wiadomo wydatki )i nie sa zachwyceni
sytuacja jednak niestety nie potrafia sobie poradzic .Wytlumaczylam ze
popelniaja straszny blad poniewaz nie dosc ze daja sie bezczelnie
wykozystywac to jeszcze zakozeniaja we wlasnych dzieciach nieudolnosc
zyciowa .
Wiec pytam co Waszym zdaniem rodzice powinni ?Ja sadze ze i owszem
wychowac ,pomoc przy uzyskaniu wyksztalcenia potomka ,do uzyskania
pelnoletnosci wspomagac takze finansowo ...ale do cholerki cale zycie na
plecach nosic ??
--
...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z
naszych mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
Edytor zaawansowany
  • nesla 18.09.06, 11:55
    A co ty mona juz na przyszlosc sie martwisz? ;D
    Wg mnie rodzice maja obowiazek wychowac dziecko tak aby bylo w stanie poradzic
    sobie w zyciu samo. Niestety w Polsce realia wygladaja inaczej niz w Holandii,
    a oczekiwania naszej generacji nie roznia sie zbyt wiele od tutejszych. Moim
    zdaniem rodzice sami sa winni takiej sytuacji, jesli na nia przystaja i
    kontynuuja sponsorowanie to widocznie uwazaja ze tak jest ok, z siebie zrobili
    dawcow, a ze swoich dzieci biorcow. Ja bym sie nie wtracala w relacje rodzinne
    jako osoba postronna i nie uczylabym innych jak maja zyc. Sama mam zamiar
    zadbac o edukacje mojej corki i o wychowanie jej tak aby wiedziala czego od
    zycia chce i zeby potrafila wlasnymi silami to osiagac, zycie pokaze na ile mi
    sie to uda.

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • mona812 18.09.06, 12:40
    No wlasnie ja takze bede starala sie aby Fabian byl samodzielny i w zwiazku z
    tym czulam potrzebe udzielenia sie w temacie poniewaz corka o ktorej
    wspomnialam ma dwoje dzieci i niestety wychowuje je podobnie to tego jak
    zostala wychowana czyli powiela blad ,owszem mozna sie nie odzywac lub tez nie
    wtracac ale czy to w porzadku ?Wydaje mi sie ze dosc czesto ludzie poprostu
    nie widza ze popelniaja blad , nie rozumieja ,nie wiem ...nie zostali nauczeni ?
    Zreszta ja z tych co to lubia dyskutowac na trudne tematy wiec nie potrafie i
    chyba nawet nie chce milczec kiedy widze sytuacje ktore mnie niepokoja i uwazam
    ze sa niezdrowe .Nesla gdybys zauwazyla ze ktos z Twojej rodziny lub dobry
    znajomy popelnia blad powiedzialabys czy raczej bys sie nie wtracala ...tak z
    ciekawosci pytam bynajmniej sie nie czepiam :)
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • go.ga 19.09.06, 10:33
    mona812 napisała:

    > No wlasnie ja takze bede starala sie aby Fabian byl samodzielny i w zwiazku z
    > tym czulam potrzebe udzielenia sie w temacie poniewaz corka o ktorej
    > wspomnialam ma dwoje dzieci i niestety wychowuje je podobnie to tego jak
    > zostala wychowana czyli powiela blad ,owszem mozna sie nie odzywac lub tez
    nie
    > wtracac ale czy to w porzadku ?Wydaje mi sie ze dosc czesto ludzie poprostu
    > nie widza ze popelniaja blad , nie rozumieja ,nie wiem ...nie zostali
    nauczeni
    > ?

    To Ty uwazasz, ze oni popelniaja blad. Dlaczego? Bo postepuja inaczej, niz Ty
    bys postepila?

    > Zreszta ja z tych co to lubia dyskutowac na trudne tematy wiec nie potrafie i
    > chyba nawet nie chce milczec kiedy widze sytuacje ktore mnie niepokoja i
    uwazam
    >
    > ze sa niezdrowe .Nesla gdybys zauwazyla ze ktos z Twojej rodziny lub dobry
    > znajomy popelnia blad powiedzialabys czy raczej bys sie nie wtracala ...tak z
    > ciekawosci pytam bynajmniej sie nie czepiam :)

    Ja w takiej sytuacji bym sie nie odezywala. A gdyby ktos mi zwrocil uwage, ze w
    nieodpowiedni sposob wydaje swoje wlasne pieniadze, wscieklabym sie. W koncu to
    ich sprawa, czy wola zafundowac dzieciom wesele czy pojechac na Majorke. To ich
    pieniadze.
  • mona812 19.09.06, 11:21
    Czyli idac twoim tokiem myslenia wpajanie wlasnym dzieciom tego ze maja
    oczekiwac a nawet wymagac tego zeby inni brali odpowiedzialnosc za ich wlasne
    zycie jest normalne ?Noooo to rzeczywiscie ja postapilabym inaczej i poniewaz
    kocham swojego synka bede uczyla go szacunku do innych ludzi ,do pracy i do
    samego siebie oraz tego ze o wlasnych silach wejdzie najwyzej...

    Przyznam wiec ze gdyby moja przyjaciolka lub tez kolezanka widzac ze popelniam
    blad taktownie przemilczala gleboko bym sie nad ta przyjaznia zastanowila ...
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • go.ga 19.09.06, 11:28
    mona812 napisała:

    > Czyli idac twoim tokiem myslenia wpajanie wlasnym dzieciom tego ze maja
    > oczekiwac a nawet wymagac tego zeby inni brali odpowiedzialnosc za ich wlasne
    > zycie jest normalne ?

    A oni im tak mowia?

    >Noooo to rzeczywiscie ja postapilabym inaczej i poniewaz
    > kocham swojego synka bede uczyla go szacunku do innych ludzi ,do pracy i do
    > samego siebie oraz tego ze o wlasnych silach wejdzie najwyzej...

    Bardzo daleko idace wnioski wysunelas z faktu, ze rodzice sfinansowali dzieciom
    wesele. Brak szacunku mlodych do pracy, do ludzi itd.

    > Przyznam wiec ze gdyby moja przyjaciolka lub tez kolezanka widzac ze
    popelniam
    > blad taktownie przemilczala gleboko bym sie nad ta przyjaznia zastanowila ...

    Ja wyznaje zasade, ze w pewne sprawy sie nie wtracam. Wydawanie wlasnych
    pieniedzy, wychowywanie wlasnych dzieci do takich spraw naleza.
  • mona812 19.09.06, 11:48
    > Czyli idac twoim tokiem myslenia wpajanie wlasnym dzieciom tego ze maja
    > > oczekiwac a nawet wymagac tego zeby inni brali odpowiedzialnosc za ich wl
    > asne
    > > zycie jest normalne ?
    >
    > A oni im tak mowia?

    Nie wiem co mowia na co dzien natomiast slyszalam co mowili przy stole
    weselnym ,obok siedziala 14 letnia corka czyli wnuczka rodzicow wyprawiajacych
    wesele ,mysle ze 14 lat jest wiekiem w ktorym rozumie sie juz nawet dosc
    powazne tematy poruszane obok .
    >
    > >Noooo to rzeczywiscie ja postapilabym inaczej i poniewaz
    > > kocham swojego synka bede uczyla go szacunku do innych ludzi ,do pracy i
    > do
    > > samego siebie oraz tego ze o wlasnych silach wejdzie najwyzej...
    >
    > Bardzo daleko idace wnioski wysunelas z faktu, ze rodzice sfinansowali
    dzieciom
    >
    > wesele. Brak szacunku mlodych do pracy, do ludzi itd.

    Alez to nie chodzi o sfinansowanie ale o podejscie mlodych ludzi do tego faktu .
    >
    > > Przyznam wiec ze gdyby moja przyjaciolka lub tez kolezanka widzac ze
    > popelniam
    > > blad taktownie przemilczala gleboko bym sie nad ta przyjaznia zastanowila
    > ...
    >
    > Ja wyznaje zasade, ze w pewne sprawy sie nie wtracam. Wydawanie wlasnych
    > pieniedzy, wychowywanie wlasnych dzieci do takich spraw naleza.

    A ja widzac ze ktos popelnia blad mowie i juz ,nie kaze nikomu dostosowywac sie
    oraz robic inaczej ale przynajmniej w ten sposob pokazuje ze sa udzie ktorzy
    maja odmienne zdanie ...kto wie ?moze komus to juz pomoglo ;)
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • nesla 19.09.06, 12:56
    Mona, wiesz to duzo zalezy od sytuacji w ktorej sie znalazlas i ktora sklonila
    cie do wypowiedzenia wlasnego zdania na temat o ktorym piszesz. Tak sie
    zastanawiam nad tymi bledami i jesli chodzi o wesela to ja bym tutaj raczej nie
    mowila o bledach ale o wyborach. Rodzicow wyborem bylo zorganizowac i zaplacic
    za wesele dzieci, a wyborem dzieci bylo zaakceptowac hojnosc rodzicow. Nie
    nazwalabym tego bledem, a juz na pewno nie smialabym nazwac tego na glos bledem
    przy mlodej parze i ich rodzicach podczas wesela (nie twierdze ze tak zrobilas,
    tego nie wiem).
    Ja wiem jaki ja mialam zgryz szykujac slub i wesele i wiem do jakich wnioskow i
    wyborow doszlismy i nawet jesli one sie nie podobaja klasycznie wychowanej
    wiekszosci (slub na plazy za oceanem bez gosci) to nie zyczylabym sobie aby
    ktokolwiek krytykowal moj wybor, a szczegolnie przyjaciolki i nazywal to
    bledem. Rozumiesz mona co probuje powiedziec? Moje przyjaciolki mialy rozne
    sluby, niektore placily same, niektore sponsorowane byly przez rodzicow ale do
    glowy by mi nie przyszlo aby im mowic, ze robia zle, ze popelniaja blad. To
    mialam na mysli piszac ze nie nalezy mowic ludziom jak maja zyc. Byc moze
    ciebie zapytano o zdanie i wyrazilas opinie, ale ja w takim wypadku staralabym
    sie jakos dyplomatycznie z uwagi na donioslosc okazji.

    Wiec co do twojego pytania: "Nesla gdybys zauwazyla ze ktos z Twojej rodziny
    lub dobry znajomy popelnia blad powiedzialabys czy raczej bys sie nie wtracala"
    to po czesci juz odpowiedzialam, a dodam jeszcze ze blad bledowi nierowny i np
    nie tolerowalabym gdyby przyjaciolka moja popelniala blad np bijac swoje
    dziecko, powiedzialabym co o tym mysle, ale ten blad ze slubem i sponsorowaniem
    to nie uwazam za blad tylko wybor. Rozpisalam sie ;)
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • mona812 19.09.06, 13:27
    Alez powtarzam nie nazywam bledem tego ze rodzice zasponsorowali wesele a tym
    bardziej nie nazwalabym bledem gdy ktos wybiera szczegolne miejsce na ten
    uroczysty moment ( sama zastanawialam sie nad slubem w balonie he he )mnie
    chodzi o to ze mlodzi nie powinni wymagac od rodzicow sponsorowania ich
    zyciowych decyzji i byc moze powinnam owijac wiecej w bawelne ale jak ktos mnie
    pyta wprost czy ma racje a ja mysle nie nie ma mowie wprost ze tej racji moim
    zdaniem nie ma ...

    Tym bardziej nie zgadzam sie z tym ze majac swoje zdanie na jakis temat mowie
    ludziom jak maja zyc ,mnie zdarzylo sie juz wiele razy ze dopiero po uslyszeniu
    odmniennego pogladu od wlasnego bylam w stanie realnie ocenic sytuacje co
    absolutnie nie znaczylo ze ktos mi cos narzucal ,mysle ze decyzja i tak w koncu
    nalezy do nas samych ale jednak przydatne jest posluchac innego zdania chocby
    po to zeby zerknac na sprawe z innej strony .Zawsze zastanawialo mnie dlaczego
    niektorzy ludzie nie potrafia sie pogodzic z tym ze istnieja rozne poglady i
    ktos majac inne zdanie nie musi byc od razu wrogiem lub zyczyc zle,poprostu ma
    inne zdanie :D

    Natomiast jezeli chodzi o powiedzenie ze ktos popelnia blad ...sadze ze jezeli
    nam na kims zalezy i wazne dla nas jest dobro tej osoby a tak powinno byc w
    przyjazni jak sadze to ja jednak mowie nie tylko wtedy jak ktos bije
    dzieci ,mowie takze i w mniej lub bardziej blachych sprawach wiem ze
    powiedzialabym gdyby ktos mi bliski kupowal ciuch w ktorym mu nie do twarzy ale
    powiedzialabym takze gdyby chcial zapozyczyc sie na wesele majac w domu grzyb
    na scianach ...co nie oznacza ze oczekiwalabym dostosowania sie do swojego
    zdania na dany temat ;D


    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • nesla 20.09.06, 09:38
    To ja sie tez juz pogubilam. To co w takim razie nazwalas bledem mona? skoro
    nie fakt zasponsorowania wesela przez rodzicow pary mlodej? Myslalam, ze o tym
    rozmawiamy? :D
    Wiesz, jesli zaczynasz sie ludzi dopytywac co i jak nt ich decyzji finansowych
    a potem mowisz ze robia zle, albo popelniaja blad wg ciebie to co to jest jak
    nie mowienie jak zyc? Wlasnie sama oczekujesz zrozumienia do SWOICH INNYCH
    pogladow, a tego zrozumienia nie dajesz innym, ktorzy INNE nic twoje poglady
    maja.
    WIadomo, ze podyskutowac zawsze mozna, ale moim zdaniem wesele to niezbyt
    odpowiedni moment i miejsce na rozmawianie na temat finansowania tego wesela.
    To nietakt bez znaczenia kto rozmowe inicjuje, nie podejmowalabym jej,
    szczegolnie w tym miejscu w tym czasie.

    Mona, to nie jest tak ze ja sie z toba nie zgadzam, bo tez uwazam, ze najlepiej
    jest jak kazdy finansuje sie sam i osobiscie nie chcialabym wesela za ktore
    placa moi rodzice, ale rozne sa rodziny, rozne zaleznosci i kazdy niech sam
    sobie decyduje o rodzinnych finansach.

    A ty Mona masz zamiar brac slub i urzadzac wesele? tak na marginesie pytam
    tylko z ciekawosci :) A moze wy po slubie jestescie i cos przeoczylam? A co bys
    powiedziala na to gdyby twoja rodzina przyjezdzala do ciebie i zaczynala
    krytykowac fakt ze syjecie w konkubinacie? (zakladajac ze tak jest, bo tego nie
    wiem).
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • mona812 20.09.06, 11:05
    Nesla my juz dawno po slubie Fabian w noc poslubna powstal ;)

    Mam czasami wrazenie ze ludzie ktorzy zaczynaja dyskutowac tak nie do konca
    czytaja wszystkie posty dotyczace tematu ...czyzbym sie mylila ?

    Wiec jeszcze raz ludzie o ktorych mowa zaczeli przy mnie rozmowe ,mlodzi byli
    niezadowoleni a sponsozy stwierdzili ze placili wiec ich wybor mnie zapytano o
    zdanie tak jest napisane wiec nie rozumiem skad wziey sie jakies domysly ze ja
    sie o cos dopytywalam lub cos lub kogos krytykowalam ?Owszem moim zdaniem
    ludzie ktorzy nie ucza swoich dzieci samodzielnosci popelniaja blad ktory sie
    na nich zemsci w przyszlosci i sytuacja weselna byla pieknym tego przykladem ...
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • go.ga 20.09.06, 11:45

    >
    > Wiec jeszcze raz ludzie o ktorych mowa zaczeli przy mnie rozmowe ,mlodzi byli
    > niezadowoleni a sponsozy stwierdzili ze placili wiec ich wybor mnie zapytano
    o
    > zdanie

    A jakie jest Twoje zdanie? Ale na temat, czyli kto powinien byl wybrac lokal?
  • mona812 20.09.06, 11:53
    Sadze iz wesele zostalo zle zorganizowane poniewaz widac bylo ze mlodzi oraz
    rodzice nie dogadali sie przed weselem dokladnie przez co skozystali z
    pierwszej lepszej okazji aby poruszyc temat ...uwazam ze jezeli mlodzi
    zdecydowali sie ze przyjma sponsorowanie rodzicow to albo powinni byli
    powiedziec ze sala im nie odpowiada na dlugo przed weselem lub tez przemilczec
    poniewaz wypominanie tego na weselu to raczej lekko po czasie poprostu powinni
    byli wszyscy usiasc wczesniej i ustalic razem tego typu szczegoly takie mam
    zdanie .
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • go.ga 20.09.06, 11:57
    Zgadzam sie z Toba. Na dodatek jest to konkretna odpowiedz na konkretne
    pytanie. Natomiast cala reszta: "Wytlumaczylam ze
    popelniaja straszny blad poniewaz nie dosc ze daja sie bezczelnie
    wykozystywac to jeszcze zakozeniaja we wlasnych dzieciach nieudolnosc
    zyciowa" juz bardzo wykroczyla poza temat wyboru lokalu.


  • mona812 20.09.06, 12:08
    Go.ga ja jestem typem czlowieka ktory lubi sobie filozoficznie czasami do zycia
    podejsc i na szczescie ludzie ktorzy mnie znaja zdaja sobie z tego sprawe takze
    ci ktorzy zapytali mnie o zdanie ( a nie chodzilo tylko o wybor lokalu ale nie
    chce pisac o reszcie poruszanego tematu gdyz to zbyt osobiste dla osob
    zainteresowanych i pomimo tego ze nie sadze aby ktos tutaj wiedzial o kim pisze
    to jednach nie uwazam za sluszne poruszanie takich tematow publicznie dlatego
    skupilam sie na lokalu oraz sponsorowaniu tak aby troche naszkicowac temat )
    wiec pomimo tego ze dla tych ktorzy mnie dobrze nie znaja tego typu zdania mogo
    wydawac sie dziwne to znajomi wiedza ze to nieszkodliwe dziwactwo u mnie ;D
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • nesla 20.09.06, 12:11
    To dziecko milosci z Fabiana :)

    Ale nie odpowiedzialas na moje pytanie: A co bys
    powiedziala na to gdyby twoja rodzina przyjezdzala do ciebie i zaczynala
    krytykowac fakt ze syjecie w konkubinacie? (zakladajac ze tak jest, bo tego nie
    wiem).

    Teraz juz wiem ze jestescie po slubie, ale pytanie bylo hipotetyczne wiec
    mozesz odpowiedziec :)


    --
    pozdrawiam
    nesla
  • mona812 20.09.06, 12:22
    Dziekuje za pozwolenie na odpowiedz ;D

    Wiesz Nesla mysle ze wiekszosc ludzi boi sie tego ze inni ich oceniaja i tak
    tez zapewne jest ale ja zawsze bylam troche inna wiec bylo normalne ze ludzie
    dosc czesto zszokowani pokazywali mnie palcami i oceniali ,moim zdaniem kazdy
    jest taki jaki jest i ma prawo byc soba .
    Jezeli ktos ,niewazne rodzina czy tez obcy, skrytykowal by ze zyje w
    konkubinacie ( a kilka lat przed slubem zylam )nie dotknelo by mnie to poniewaz
    byloby to zdanie osoby krytykujacej ,ludzie dookola sie krytykuja ale czy oni
    sami sa tacy idealni ?Zauwazylam ze ci ktorzy maja najwiecej do ukrycia
    najmocniej krytykuja innych ...
    Aha oczywiscie zalezy w jakim tonie bylaby ta krytyka poniewaz ludzi zawistnych
    nie znosze i gdybym wyczula ze ktos cos krytykuje przez zawisc to rodzina czy
    tez nie bez klutni ale zerwalabym kontakt .
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • nesla 20.09.06, 12:32
    Mona nie czepiaj sie slowek "dziekuje za pozwolenie na odpowiedz" ;D

    Wiesz co, to teraz sie zastanawiam nad tym co piszesz, bo z jednej strony
    piszesz, ze nie chcesz miec takich przyjaciol ktorzy nie mowia ci jesli
    popelniasz blad, a z drugiej strony gdybys wyczula ze ktos krytykuje cie z
    zawisci to zerwalabys kontakt? Dla mnie to jest troche niekonsekwentne, bo
    skoro uwazasz sie za osobe, ktora potrafi przyjmowac krytyke i oczekuje
    uslyszec krytyke od innych jesli takie jest ich zdanie to powinnas akceptowac
    ich takimi jacy sa, nie?

    Fajnie, ze wrocilas, to mozna troche pogadac tu :D
    Nie odbieraj tego jako atak, pogadajmy sobie jak baba w ciazy z baba w ciazy ;D

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • gosia06 20.09.06, 12:35
    co za gratulacje? co ja znowu przegapiłam?

    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • gosia06 20.09.06, 12:53
    gosia06 napisała:

    > co za gratulacje? co ja znowu przegapiłam?
    >

    normalnie czuję sie IGNOROWANA
    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • mona812 20.09.06, 13:22
    Ja poprostu nie zalapalam o jakie gratulacje chodzi ?
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • mona812 20.09.06, 12:44
    Nesla wyluzuj przyjzyj sie jaka buzka stoi na koncu tego zdania :)

    Poniewaz ja sadze ze jezeli kogos sie lubi to nie czuje sie zawisci a raczej
    zyczy sie dobrze takiej osobie ( aha nie mylic zawisc z zazdroscia bo zazdrosc
    jest dosc zdrowym uczuciem odwrotnie do zawisci )wiec rzeczywiscie nie
    potrafilabym zaakceptowac obok siebie kogos kto jest zawistny i przez to
    krytykuje poniewaz wiem ze tacy ludzie sa nieszczerzy...Uwierz mi Nesla
    stanowczo wole uslyszec prawde w oczy wiec takze wtedy kiedy popelniam jakis
    blad anizeli szemranie za plecami .A akceptowac jak najbardziej bym akceptowala
    niech sobie bedzie zawistna jezeli jej z tym dobrze ale kontaktu bym nie
    podtrzymywala :)

    Ja tez sie ciesze ze wrucilam bo strasznie mi sie tesknilo coby sobie tak od
    serca pogadac nawet i z babami w ciazy ;))


    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • nesla 20.09.06, 12:46
    Mona wylyzuj, u mnie tez stoi buzka :D :D :D
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • mona812 20.09.06, 12:49
    To wszystko te hormony :DDD
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • go.ga 20.09.06, 11:27
    >Mona, to nie jest tak ze ja sie z toba nie zgadzam, bo tez uwazam, ze
    >najlepiej
    >jest jak kazdy finansuje sie sam i osobiscie nie chcialabym wesela za ktore
    >placa moi rodzice, ale rozne sa rodziny, rozne zaleznosci i kazdy niech sam
    >sobie decyduje o rodzinnych finansach.

    I sa tez rozne mozliwosci finasowe rodzicow. Moim zdaniem trudno, zeby np. para
    emerytow zaciagala kredyt na to, zeby wyprawic wesele dzieciom, to jakis absurd
    jak dla mnie (ale nie powiedzialabym takim ludziom, ze robia blad). Ale jesli
    jakis Kulczyk, Gudzowaty, Krazue czy inny milioner ma ochote wyprawic weselisko
    mlodym, a w prezencie slubnym dac im mieszkanie, to niby dlaczego mialby tego
    nie robic?

    A przy okazji, ja wesela wcale nie mialam ;)
  • gosia06 18.09.06, 12:04
    Nie sholendrzełaś! Też takie sytuacje w rodzinie zauważyłam. Mam kuzyna 40lat.
    Trójka dzieci. Ani on, ani ona nie pracują, bo za 600 zł nie będą "robić". 15
    letni syn lata z siatą do babci po słoiki z przetworami, bo mamie sie nie
    chciało robić. Potrzebowali wymienic okna to babcia wzieła na siebie kredyt. I
    się okazało, że ona go musi spłacić. Bo oni nawet sie nie zainteresowali.
    Nie rozumiem takich ludzi. Ja od 17 roku zycia na swoim, mój chłop praktycznie
    od 14. I śmiem z dumą twierdzić, że to co mamy zawdzięczamy sobie. I bardzo mi
    z tym dobrze. Sami pomagamy rodzicom. Bo u mnie w domu (w Polsce) jeszcze 2
    młodych (12 i 16 lat).
    I uważam, że jeżeli ktoś jest na tyle dorosły, żeby brać ślub i mieć dzieci, to
    musi być również na tyle dorosły, żeby sam o rodzine zadbać. Rodzice nie mają
    takiego obowiązku.
    A co do slubu: moja rodzina (kuzyni i kuzynki min) bardzo chcą żebyśmy wzieli
    ślub, bo chca na wesele przyjechać. I nie rozumieją, że ślubu nie bedzie. Albo
    po cichu w UM. nam rodzice nie zasponsorują, a ja powiedziałam, że robić
    przyjęcie dla ludzi, którzy normalnie sie nie interesują co u nas słychać, to
    strata pieniędzy. Wolę na konto odłożyć i kiedyś na prawdziwe wakacje pojechać
    a nie tylko do mamy do Polski.
    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • mona812 18.09.06, 12:48
    Gosia :)widze ze mamy podobne zdanie na temat wlasnego wesela :))
    Przy okazji przypomniala mi sie inna historia ...znam pare ,teraz juz
    malzenstwo dziewczyna jest z Polski facet jest Belgiem .Nie przelewa im
    sie ,mieszkaja w malutkiej dziopli z grzybem na scianie ,zdecydowali sie na
    dziecko i skazali to dziecko na takie warunki zycia ...wzieli pozyczke po to
    aby wyprawic huczne weselisko w Polsce bo wiadomo trzeba sie pokazac ,szlag
    mnie trafia jak widze ludzi bez wyobrazni ,nie potrafie zrozumiec jak mozna sie
    zapozyczyc coby cos na pokaz zrobic a pozniej mieszac w zagrzybionej klitce z
    nic nie winnym maluszkiem poniewaz dlug trzeba splacic wiec mieszkania
    oczywiscie nie zmienia na lepsze ,dodam ze dziewczyna ma 30 lat wiec nie mozna
    zwalic na mlodziencza naiwnosc ...
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • ada9611 18.09.06, 14:29
    moim obowiazkiem jest dac szczesliwe dziecnstwo moim dzieciom,mozliwosc aby sie
    mogly uczyc.a co ja oczekuje od moich,nic,sama im pomagam,i nic nie
    oczekuje.przyjecie slubne sama zaplacilam maz tak samo,wolimy dojsc do
    wszystkiego sami ,wiecej wtedy szanujesz.
  • kolor201rere 18.09.06, 22:16
    Nam rodzice na pol wyprawiali wesele bo sami tego chcieli.My nawet nie
    chcielismy przyjecia.Bylo 100osob w exkluzywnym hotelu i 3 dni zabawy!Nie
    dziekowalismy tak jak to teraz w polsce robia(kwiaty jakies piosenki pamiatki
    wierszyki podczas wesela).Powiedzielismy im dziekujemy i tyle.Zero wyrzutow
    sumienia z tego powodu bo dlaczego?Chcieli zrobic nam taki prezent a nieinny
    wiec ok.A swoim dziecia bede pomagala jak tylko bede mogla!Nawet finansowo!
    Teraz daje co moge zeby im dobrze bylo i ciagle ucze zeby rade sobie dawali.Ale
    nie wszystko jest takie kolorowe wiec gdy przyjda kiedys z jakimkolwieg
    problemem do mnie to stane na glowie a pomoge!Wierze ze rodzice pomagaja bo
    chca a jezeli tak nie jest to moze i czasami musza bo komu pomoc jezeli sie
    moze oczywiscie jak nie wlasnym dziecia??Nie powinno nikogo obchodzic kto ile i
    czy wogole komus pomaga a napewno juz tego komentowac.Moje zdanie
  • a.polonia 19.09.06, 00:34
    Mona, jesli Ty sholendrzalas, to ja tez :).
    Absolutnie nie wyobrazam sobie, zeby moi rodzice, obydwoje rencisci, mieli
    zaciagac jakies kredyty, zeby wyprawic mi wesele.
    Wyprawienie wesela nie jest obowiazkiem rodzicow (imho), ale dla mnie wesele to
    w ogole kosmos, wiec chyba nie powinno sie mnie pytac o zdanie :P.
    Nawet, gdyby bylo ich na to stac, nie przyjelabym takiego "prezentu".
    Sa ludzie, ktorzy uwazaja, ze im sie "nalezy".
    Ale sa tez rodzice, ktorzy uwazaja, ze powinni pomagac dzieciom, choc sami maja
    niewiele. Moja matka do tej pory marudzi, ze nic mi nie zapewnila, chociaz od
    wieeelu lat utrzymuje sie bez ich (rodzicow) pomocy i naprawde nie uwazam, zeby
    cokolwiek mi sie nalezalo.
  • corneliss 19.09.06, 10:49
    to zalezy od podejscia i jakiejs chyba symbiozy rodzinej, sa tacy ktorzy chca
    pomagac, sa tacy co nie musza, a sa i tacy ktorzy musza bo wychowali sobie
    takie zalezne od siebie dzieci, co do pracy sie nie garna np. i takie dzieci
    przez cale ztcie beda miec roszczeniowa postawe do zycia 'bo im sie nalezy'

    jesli komus cos sie pozniej moze nalezec to rodzicom, za ten trud i
    finansowanie nauki i roznych mlodzienczych wyskokow
    mnie rodzice posylali na obozy, dawali kase na wyjazdy, chyba po to zeby sie
    usamodzielnic i zyc w jakiejs spolecznosci, ale zupelnnie innym przypadkiem
    jest moj brat ktory juz cwiercwiecze obchodzil i wciaz jest na utrzymaniu
    rodzicow, mimo ze pracuje, nie pytalam czy sie doklada do mieszkania, mniemam
    ze tak

    teraz mieszkajac w Holandii wspieramy czasem rodzicow chlopa mego, moi nie chca
    pieniedzy, chocbysmy im wciskali, nie oczekuje zeby mnie ktos na grzbiecie
    nosil, Tato nam czasami zalatwia w PL rozne papierkowe rzeczy i tyle.
    wesele zorganizowalismy praktycznie sami, rodzice zaplacili - jedni za ciasta,
    drudzy za muzyke i juz, zaprosilismy gosci bo chcielismy zeby z nami byli i
    bawili sie w tym dniu, poza tym co dom to inne obyczaje - jedni w calosci placa
    za wesele dzieciom inni w czesci tak jak moi, zupelnie nie bralam do glowy
    tekstu 'robcie wesele to wasz obowiazek'
    nie uwazam ze cos ma mi sie nalezec, jestem dorosla tworze wlasny dom i swoja
    rodzine, chyba jedyne co moge oczekiwac to jakies dobre slowo, a i z tym u mnie
    bywa ciezko...
  • a.polonia 19.09.06, 10:54
    ale zupelnnie innym przypadkiem jest moj brat ktory juz cwiercwiecze
    obchodzil i wciaz jest na utrzymaniu rodzicow, mimo ze pracuje

    ----mamy tego samego brata? :)
  • corneliss 19.09.06, 11:55
    hehehe Pola ja takich 'braci' znam na peczki ;))) niektorzy nawet po 30-stce ;)
    to jest dopiero szok!
  • go.ga 19.09.06, 10:53
    Tez scholendrzalam, ale u mnie objawia sie to tym, ze nie lubie wscibiania nosa
    w nie swoje sprawy. Zreszta nigdy nie lubilam. Bylam na wielu weselech i w
    Polsce i tutaj, i szczerze mowiac, w ani jednym przypadku nie mialam pojecia,
    kto je finansowal, czy mlodzi, czy rodzice.
  • a.polonia 19.09.06, 11:00
    Bylam na kilku weselach, zawsze u bliskiej rodziny albo dobrych znajomych i
    raczej kazdy opowiadal o tym, jak zostalo sfinansowane (pan mlody orkiestra,
    pani,mloda wodke, hehe). Ostatnio znajomy Holender, ktory mial slub w Polsce
    rzucal nawet kwotami, chociaz nie pytalam :P.
  • mona812 19.09.06, 11:14
    Przyznam sie ze dosc trudno bylo mi nie wscibic nosa kiedy to siedzac prawie na
    przeciwko mlodych i majac po lewej stronie rodzicow chlopaka slyszalam rozmowy
    dotyczace w\w tematu i zostalam dosc bezpardonowo wciagnieta do rozmowy .Byc
    moze inni stwierdziliby ze to nie ich sprawa aczkolwiej ja pytana o swoje
    zdanie to wlasnie robie. Uwazam ze milczenie lub udawanie ze sie nie widzi
    problemu nie ulatwi tym ludziom w zrozumieniu gdzie tkwi problem.

    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • go.ga 19.09.06, 11:16
    > Uwazam ze milczenie lub udawanie ze sie nie widzi
    > problemu nie ulatwi tym ludziom w zrozumieniu gdzie tkwi problem.

    A czy ci ludzie uwazali, ze maja problem?
  • mona812 19.09.06, 11:22
    Slyszac rozmowe tak to odebralam .
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • a.polonia 19.09.06, 11:34
    Ach, dopiero teraz wszystko doczytalam.
    Komentowanie takiej czy innych sytuacji nie dotyczacych mnie bezposrednio
    uwazam za niepotrzebne wtracanie sie w cudze zycie.
    Co innego, gdy ktos wyraznie sobie tego zyczy i zwroci sie do mnie o pomoc, czy
    poprosi o moje zdanie.
    Wtracanie sie do czyjejkolwiek rozmowy i udzielanie rad uwazam za nietakt.
  • ada9611 19.09.06, 11:46
    jeszcze raz na ten temat,ja mysle w wiekszosci ,chyba jak wiekszosc
    holendrow.ale czy tu nie zdarzaja sie takie rzeczy?zreszta kazdy ma prawo miec
    swoje zdanie na ten temat.ale cos w tym jest,sama bylam zla na moich
    rodzicow ,gdy wylozyli sumke na wykonczenia mieszkania dla brata.ale nie o to
    chodzi,brat mial na kase ale rozwalil na przyjemnosci,no coz ,slowa dziekuje
    nie uslyszeli,jedynie jest wciaz jakby za malo dawali,.jednoco mi utkwilo w
    glowie ,stwierdzenie taty,ze on juz tylko robi dla siebie ,bo dzieci maja
    zalozone rodziny,jedynie wnuki mozna troche porozpieszczac.tu zas moja tescoiwa
    pozwala sie wykorzytywac przez reszte czlonkow rodziny i to mnie tez w oczy
    kluje.bo ja stram tylko po tescowa dzwonic ajk naprawede niemam jak
    dojechac ,a moze ona chce byc tak rozrywana ?moze troche zeszalm z tematu.
  • mona812 19.09.06, 11:52
    Ada a schodz sobie z tematu jak najbardziej :D najczesciej z takich schodzonych
    wychodza najciekawsze dyskusje ;)
    Mnie nie przeszkadza jak ludzie daja sie wykorzystywac bo chca i zdaja sobie z
    tego sprawe natomiast razi mnie jak widze ze ktos wykorzystuje czyjas naiwnosc
    lub niewiedze .
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • corneliss 19.09.06, 11:59
    Mona, to ci rodzice tak przy stole deliberowali nad tym ile kasy wydali? czy
    moze sobie w brode pluli i wyrzucali ze az tyle? mocno nieeleganckie...
    mi by bylo glupio sluchajac takich wywodow, ale skoro ktos chcial poznac Twoja
    opinie - to OK, tylko pewnie oczekiwali zupelnie innej reakcji i nie liczyli
    sie z tym ze ktos moze miec inne zdanie i nie przyklaskuje na takie obyczaje
  • gosia06 19.09.06, 12:08
    Jak rodziców stać i chcą to niech płacą, ale później niech sie nie żalą, że tak
    dużo to wszystko kosztowało.
    Ale obowiązku nie mają. Moje zdanie.
    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • mona812 19.09.06, 12:11
    W sumie racja rodzice podjeli sie wyprawic to wesele inna sprawa ze mlodzi tego
    oczekiwali aczkolwiek nie sadze aby w gre wchodzilo jakies zmuszanie kogos do
    czegos ;)
    Tylko jakos tak mi zal sie zrobilo jak zrozumialam ze ci rodzice na glowach
    stawali zeby to wesele wyprawic a mlodzi jeszcze nie zadowoleni byli ...
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • mona812 19.09.06, 12:08
    Raczej zaczelo sie od tego iz mlodzi byli niezadowoleni z lokalu w ktorym
    wesele sie odbywalo i tak rozumiesz od slowa do slowa ,bynajmniej nie klotnia
    aczkolwiek lekka wymiana zdan no i w koncu zapytali mnie kto ma racje ...moim
    zdaniem racji nie mial nikt poniewaz mlodzi liczac sie z tym ze sa sponsorowani
    powinni przynajmniej nie okazywac niezadowolenia wiedzac ile to wszystko
    kosztowalo ich rodzicow lub sami wszystko zorganizowac ,natomiast rodzice
    powinni zdawac sobie sprawe ze nadskakujac dzieciom cale zycie i podejmujac za
    nie co wazniejsze decyzje wychowaja ludzi nieudacznikow ktorzy cale zycie beda
    winnych szukali wokol siebie ale nigdy w sobie poniewaz nie beda rozumialy (
    lub tez chcialy zrozumiec )ze to oni powinni decydowac za siebie i ponosic
    odpowiedzialnosc za wlasne zycie.
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • anja0123 19.09.06, 13:15
    Nie sholendrzalas, bo Holender(ka) nic by w tym przypadku nie powiedzial(a) (na
    zasadzie 'iedereen moet het zelf weten'). Moim zdaniem to sprawa tej rodziny.
    Masz prawo do wlasnego zdania (i ja je nota bene podzielam), ale po co je
    wyglaszac? Nikomu nic do tego...
  • mona812 19.09.06, 13:28
    Anja a jak pytaja to co robic ?Milczec ,klamac czy mowic co sie mysli ?
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • dada32 19.09.06, 14:22
    mona uważam podobnie jak ty ze jestem dorosla i powinnam liczyc na siebie.
    ale co do wesel to sa rozne sytuacje moze mlodzi chcieli wesele w innym lokalu
    z mniejsza liczba gosci -glownie przyjaciolmi- a rodzice powiedzieli ze tak nie
    moze byc bo rodzina sie obrazi i koniecznie trzeba zaprosic ciotke x jaej
    barata i kuzyna tego brata ktorych mlodzi nie widzieli na oczy nigdy ale
    rodzice sie uparli ze trzeba bo inaczej rodzina sie obrazi. nie wiem jak bylo
    ale mogly byc rozne powody mlodzi mogli byc wkurzenie i nie okazywac
    wdziecznosci tylko w chwili wesela bo obsluga sie nie sprawdzala ale przeciez
    przed czy po weselu mogli okazywac wdziecznosc tego nie wiesz.
    wydaje mi sie ze rodzice mlodych swoje przezyli i maja wiekszy bagaz
    doswiadczen niz ty. wydaje mi sie ze jako osoba znacznie mlodsza nie powinnas
    dawac rad w tesprawie. jak twoje dzieci beda w wieku mlodych to co innego -
    bedziesz miala wieksze doswiadczenie. kazdy chowa swoje dzieci po swojemu ile
    rodzicow tyle metod. ja przyzanje ze zaczynam rozumiec z kazdym rokiem lepiej
    moich rodzicow i ich sposob wychowania mnie.
  • a.polonia 19.09.06, 14:33
    Mona, w pierwszym poscie napisalas:
    "Probujac zrozumiec ich tok myslenia zagadalam rodzicow ktorzy maja wciaz
    dwoje mlodszych dzieci ( studentow wiec wiadomo wydatki )i nie sa zachwyceni
    sytuacja jednak niestety nie potrafia sobie poradzic"


    No to jak to bylo, zapytali Cie o zdanie, czy sama zagadalas?
    Bo dla mnie to ogromna roznica.
  • mona812 19.09.06, 14:55
    Rodzicow zagadalam bynajmniej nie na temat tylko tak ogolnie aby sie zorietowac
    jakie maja podejscie do zycia a pytanie kto ma racie zadano mi troche pozniej .
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • anja0123 19.09.06, 14:58
    No jesli sami Ci zadali pytanie co o tym sadzisz, to to zmienia postac rzeczy :)
  • go.ga 19.09.06, 15:39
    mona812 napisała:

    > Rodzicow zagadalam bynajmniej nie na temat tylko tak ogolnie aby sie
    zorietowac
    >
    > jakie maja podejscie do zycia a pytanie kto ma racie zadano mi troche
    pozniej .

    Przyznam, ze juz sie pogubilam w tym wszystkim. Dziwne wesele, mlodzi skarza
    sie gosciom na lokal, rodzice najpierw za wesele placa a potem pytaja sie
    gosci, czy mieli racje itd. Juz nic z tego nie rozumiem.
  • kolor201rere 19.09.06, 16:27
    go.ga podzielam twoje niezrozumienie:/.W zyciu sie nie spotkalam by na weselu
    mowiono cos takiego a i wogole zeby poruszano tematy dlugie jak rzeka:/no chyba
    ze zabawa beznadziejna i nudzi sie goscia ale serio nie bylam nigdy na takim
    weselu!Tam sie trzeba bawic usmiechac zartowac i balowac a nie wnikac kto co
    jak z kim dlaczego itp....och nudne okrutnie!Nam kasy nikt nie daje sami
    utrzymujemy swoja rodzine a jak trzeba pomocy nam albo od nas to nie narusza
    sie kredytow!Jadac gdziekolwieg zawsze cos zawoze.Mama tak robila,robi i bedzie
    robila taki harakter a my 3siostry wynioslysmy to z domu.I np.siostrzencowi
    ostatnio kupilam skrzypce za 700zl bo bardzo chcial a siostra wlasnie basen
    wybudowala i kasy nie miala.Pojechalismy-prezent drogi ale ile mial radosci:)))
    mnie to cieszy wiec rozumiem rodzicow jak bardzo sie ciesza widzac radosc swych
    dzieci.Zboczylam hehhe...ale chcialam dodac ze prezent za 700zl to nie drobiazg
    i wcale nie musialam tak jak dla rodzicow 20.000czy ile tam teraz wesele tez
    nie musieli ale chcieli.Phhhi no i co w tym takiego dziwnego????????i na koniec
    dodam jak to sie w podstawowce mowilo:Zal dupe sciska;)))?!
  • mona812 19.09.06, 17:10
    Czy ty kolor z tym zalem z dupie to do mnie ?Bo jezeli tak to trafilas jak lysy
    grzywka i bardzo cie prosze zanim podejmiesz dyskusje przeczytaj ze
    zrozumieniem co jest napisane w poprzednich postach a dopiero pozniej oceniaj
    ludzi i sytuacje .
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • mona812 19.09.06, 17:03
    Bo ja pewnie jak zwykle zbyt mocnych skrotow myslowych uzywam ;D
    Nie bylam jakims tam sobie gosciem tylko bliska rodzina wiec bynajmniej nie
    krepowali sie przy mnie rozmawiac miedzy soba ,to nie tak ze zalili sie
    wszystkim gosciom dookola ...to samo rodzice nie latali i nie pytali sie przy
    stolach na prawo i lewo czy dobrze zrobili stwierdzili tylko ze skoro
    sponsorowali to mieli prawo wybrac lokal .
    Wogole to nie istotne jest kto komu sie zalil tylko zaistniala sytuacja a
    mianowicie czy to normalne ze mlodzi wymagaja od rodzicow takiego a nie innego
    zachowania w danej sytuacji ?Mnie wydalo sie to nie normalne a uz wogole jak
    zobaczylam ze oprocz wymagan sa takze zale .
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • agatamaria1 20.09.06, 11:50
    Przeczytalam cala dyskusje i doszlam do wniosku ze to ja jestem sholendrzona w
    100%. Podzielam Twoje zdanie zdanie Mona - to smieszne albo smutne ze starsi
    rodzice (zakladam nie milionerzy) wszystkie swoje oszczednosci pakuja w wesele
    a Mlodym wydaje sie to naturalne tak samo jak wymagane jest od polskich babc
    ze beda sie opiekowale wnukami na kazde zawolanie (tak jakby nie mialy/mieli
    swojego zycia/planow/hobby)No coz... blad pewnie lezy w wychowaniu.
    Z drugiej strony wiem ze nawet zapytana o opinie odpowiedzialabym mgliscie ze
    to zalezy bla, bla i czym predzej zmienilabym temat rozmowy - w kierunku jak to
    sie wesele udalo jaka suknia piekna, panna mloda cudna, ciasto dobre itd itp.
    Bo koniec koncow wyszlabym z zalozenia ze ich opinia w gruncie rzeczy ich nic
    nie obchodzi bo jezeli by ochodzila zapytali by wczesniej, ze to nie miejsce i
    czas zeby sie dac sprowokowac do takiej szczerosci i koniec koncow to co mysli
    tak czy tak niczego nie zmieni... wesele w toku, pieniadze wydane...
    Pozdrawiam, A.
  • mona812 20.09.06, 12:00
    No i wlasnie to najbardziej mnie w sytuacji razi iz mlodzi stwierdzili ze im
    stanowczo sie nalezy zasponsorowanie wesela ,od wielu lat w Polsce nie mieszkam
    dosc czesto jezdze ale raczej zalatwiam wtedy mase spraw wiec nie zawsze jest
    czas aby usiasc i ot tak sobie pogawedzic o wszystkim i niczym i tutaj wlasnie
    chcialam zorietowac sie jaki poglad na ten temat maja inni , tym bardziej ze
    dosc pokazna grupa tutaj zaglada jak sadze wiec temat mogl sie ciekawie
    rozwinac ...szkoda ze czasami zwykly temat przeistacza sie w wytykanie komus
    czegos zamiast zwyklej wymiany pogladow .
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • go.ga 20.09.06, 12:29
    Mona, tak juz na koniec, bo zaraz zmykam.
    Zgadzam sie, ze oczekiwanie, ze rodzice beda wszystko sponsorowac albo
    oczekiwanie od babc, ze beda nianczyc wnuki to pomylka. Ale faktem jest, ze
    wielu rodzicow chce zafundowac dzieciom wesele i wiele babc chce zajmowac sie
    wnukami. Nie maja takiego obiazku, tu sie zgadzam. Ale jesli jakiejs babci
    sprawia przyjemnosc nianczenie wnuka, to jej sprawa i nie nioslabym takiej
    babci kaganka oswiaty mowiac jej, ze daje sie wykorzystywac. Zakladam, ze
    dziadkowie do niczego nie sa zmuszani sila.
    A te wesela, to odzielny temat. Czasem jest tak, ze mlodzi wcale nie marza o
    weselu (lub szkoda im pieniedzy) a to rodzicom bardziej zalezy, zeby to wesele
    sie odbylo. Najlpiej huczne, zeby cala wies jeszcze kilka lat pozniej o nim
    mowila. A wracajac do finansow, to w Polsce nie jest tak, ze wesele i tak sie
    musi "zwrocic" ;-), tzn. trzeba wlozyc do koperty tyle, ile kosztowalo miejsce
    od pary lub kupic prezent za minimum taka kwote? Inaczej bedzie sie po weselu
    obgadanym?
  • beba3 25.09.06, 16:25
    go.ga napisała:
    A wracajac do finansow, to w Polsce nie jest tak, ze wesele i tak sie
    > musi "zwrocic" ;-), tzn. trzeba wlozyc do koperty tyle, ile kosztowalo
    miejsce
    > od pary lub kupic prezent za minimum taka kwote? Inaczej bedzie sie po weselu
    > obgadanym?

    Nie wiem czy obgadanym ale jak baralm slub 6 lat temu i szukalam w necie
    informacji wszelakich na temat mnie interesujacy, to znalazlam m.i. taka
    infrmacje. Wtedy bardzo ogolny koszt za jedna osobe w restalracji wynosil ok
    100PLN i taka tez kwote podawano jako minimum na prezent. Obojetnie czy to
    bedzie koperta czy upominek. Oczywiscie jezeli kogos nie stac to mniej. Rodzice
    chrzesni zdecydowanie wiecej itp. Sa tradycje i zwyczaje ale oczywiscie zawsze
    mozna zrobic tak jak sie uwaza.
    Jeliby wszyscy zaplacili po 100 od pary to i tak byloby znacznie mniej. Liczac
    nawet od osoby... Jest cala masa innych oplat: od papierkow i wszelkich
    organizacyjnych rzeczy w kosciele czy Urzedzie, zaproszenia, po stroje dla
    modej pary, obraczki, buty, fryzjer, kosmetyczka itp, kwiaty, wreszcie cena od
    osoby za miejsce przy stole, dodatkowo napoje i wodeczka, zaporowa cena za kawe
    i herbate (to taki kruczek restalratorow!), muzyka obojetnie czy na zywo czy
    oplacenie DJ, smaochod do slubu, jakies taxowki, czasmi jeszcze miejsce do
    spania, fotograf na slubie i weselu, Videofilmowanie, fotograf w studiu i
    pewnie jest tego jeszcze troche... ;-)
    Jesli wesele sponsoruja rodzice to musza sobie doliczyc nowe ciuchy dla siebie.
    Jak sie juz czlowiek zdecyduje i pomysli troche o zalatwianiu tego to mozna sie
    zrazic zdeczko!
    Jelsi wesele sponsoruja rodzice a mlodzi dostaja prezenty to faktycznie mlodzi
    sa w dobym pod wg finansowym ukladzie. Wychodza na plus. Jesli rodzice zgodzili
    sie zfinansowac wesele tak jak finansowali chrzest, komunie Sw itp to ok ale
    nie uznalabym tego za ich obowiazek a bardzo mily i kosztowny gest i za to bym
    im byla wdzieczna. Natomiast wszelkie wybory co do organizacji wolalabym
    podejmowac sama.
    Slyszlam o ukladzie typu: dzieci kochane macie tu $$$ i robcie sobie co
    chcecie. To jest nasz prezent na Wasza 'nowa droge zycia', czy przeznaczycie to
    na wesele czy na wplate na mieszkanie itp Wasza sprawa ale to jest nasz prezent
    i to ostateczna kwota.
    Zreszta przykladow jest cala masa. Nie to zebym tak na wesela biegala, a szkoda
    ale 'ludzie gadaja' a slub i wesele to fajny temat na pogaduchy. Nawet na
    weselu i przy wodeczce...;-D
    Slyszlam juz takie rozmowy gdzie ludzie rozmawiali ile ktos dal i ze to za malo
    bo jest bogatszy i generalnie jakies niezadowolone glosy. Slyszlam tez sporo
    narzekan na sale, menu, DJ, jedzenie, wodke itp
    O braniu kredytu aby komus kupic prezent slubny slyszalam i mna wstrzasnelo.
    Osoba ktora sobie od ust odejmuje a bierze kredyt aby dac w prezencie komus tam
    z rodziny aby nie wypasc zle w ich oczach... Szkoda mi tej osoby bo glupia nie
    jest ale gdzie sens, gdzie logika?
    Jak uslyszlam o tym to mi sie twarz wydluzyla ze zdziwienia i moze dobrze, ze
    nie bylo tej osoby bo chyba nie potarfilabym zapanowac nad mimika. Nie
    skorzystalam tez z pierwszej okazji i nie poruszlam tematu. Dla mnie nie ma
    problemu.
    Co innego jesli ktos by sie mnie zapytal. Co innego jesli chcialby sie mnie
    poradzic czy otrzymac pochwale za poswiecenie.
    Krytyke tez znosze, mniej lub bardiej dzielnie ale zawisci niecierpie. Czasmi
    to wychodzi z czlowieka a nalezy pamietac ze sie udziela, jest zarazliwe i dla
    swojego zdrowia psychicznego nie nalezy sie takimi ludzmi otaczac.
    Mona!
    Mam bliska rodzine z Twoich stron z ktora nie jestem zwiazana a wszystko przez
    wlasnie takie uklady. To jest bardzo toksyczne. Czesto tez bylam podpytywana co
    sadze i to jest pulapka. Wtrynia Cie w ocenianie, chcesz byc uczciwa i koniec
    koncow zrazasz do siebie obie strony. Na takie pytanie chyba nie ma jasnych
    odpowiedzi.
    Przesledzilam Wasz rozmowe i wlasciwie to zgadzam sie niemal ze wszystkimi.
    Jest tylko kilka niescislosci co do szczegolow ale generalnie wiekszosc mysli
    podobnie.
    A moj Tesc zawsze powtarza swoja niesmiertelna teorie o wedce i rybach.
    On kupil swoim dzieciom wedke aby mogly samodzielnie lowic ryby. Inwestowal w
    ich edukacje i hobby i nie wyobraza sobie, ze wychowalby dzieci ktore bedac
    pelnoletnie i posiadajace wlasne rodziny zwracalyby sie do niego ustawicznie o
    pomoc.
    Moi rodzice raczej sa z tych co to maja malo rybek ale sie i tak dziela i
    ciezko im odmowic ale trzeba, rady nie ma! Choc przyznaje, ze to kuszace! ;-)
    Ja chcialabym jednak aby moje dzieci byly samodzielne. Z przyjemnoscia im
    pomoge i tez czekam na wnuki ale nie cierpie postawy egzekwujacej. Mam nadzieje
    nie wpasc w taki uklad.

    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • mona812 20.09.06, 11:38
    Dzisiaj akurat obchodzimy druga rocznice papierkowego czyli urzedowego oraz 6
    sobie przyrzeczonego :)Wciaz happy and in love czego wszystki tutaj zycze :))
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • nesla 20.09.06, 12:12
    No to gratuluje Mona :)
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • lenkaaa 20.09.06, 12:15
    Najlepszego ! Gratulacje ! :o))))
    --
    "Trzeba umiec zachowywac zasady i zmieniac poglady"
    Czlowieku nie irytuj sie
  • mona812 20.09.06, 12:27
    Dziekuje ,dziekuje tak sie zastanawiam bo troche na temat co robicie zeby
    utrzymac te iskry w malzenstwie ?Ja troche ostatnio nic nie robie bleeeeee
    poniewaz wieczny debet czasowy wiec wiadomo ale tak sobie wykombinowalam ze
    fajnie byloby postawic jakies naczynko ozdobne z wydrukowanymi pozycjami
    luzkowymi ,takimi ciekawymi i od czasu do czasu zalosowac jedno z nich :DDD
    tylko kurcze nigdzie nie moge znalezc szkicow takich pozycji ,poszwedalam sie
    po roznych stronach i owszem znalazlam troche zdjec ( nawet ruchomych ;P ) ale
    caly ink zuzyje nim to wydrukuje :((Moze ktoras gdzies ma przypadkiem
    zachowane ?
    --
    ...Jestesmy tym ,co o sobie myslimy. Wszystko ,czym jestesmy ,wynika z naszych
    mysli. Naszymi myslami tworzymy swiat...
  • andevi 21.09.06, 21:48
    nam wesele wyprawila wspolnota religijna, w ktorej jestesmy, byl to ich prezent
    slubny dla nas, ok.100 osob.Rodzice przyszli na gotowe, jako goscie, nie latali
    wokol innych gosci, nie charowali w kuchni i nie robili za kelnerow.Wszystko
    organizowalismy sami.
    A co do pomocy finansowej,to owszem, moja mama robi mi co pol roku
    paczki.Kupuje np rzeczy w ciuchlandach, obrusy, posciel, reczniki, ciuszki dla
    malego.Mieszkamy u tesciowej, ale placimy swoj udzial w czynszu, ona robi
    zakupy domowe, wiec tu jestesmy zalezni finansowo, choc na dobra sprawe
    moglibysmy sie uniezaleznic od jej kuchni.Ale to jej punkt honoru, by synusia
    karmic, i wielkie wojny byly juz o to, bysmy mogli sobie chociaz sami gotowac z
    tych produktow, ktore ona przyniesie.
  • beba3 24.09.06, 12:36
    No dobra! Juz nie mam czasu bo dzieci wzywaja i zostawie sobie ten watek na
    deswrek na potem ale po przeczytaniu pierwszego wpisu:
    Moja mama pochodzi z tych samych storn co Ty i dokaldnie tak to wyglada.
    Calopokoleniowa odpowiedzialnosc i finansowa i mentalna. Wszyscy o wszstkich
    wszystko wiedza a nawet jeszcze wiecej! ;-) Wtykaja nos w kazdna sprawe.
    Mi najogledniej to nie odpowiada. mas swoje zycie, stworzylas swoja
    wlasna 'komorke'spoleczna i musiasz o siebie sie troszczyc! Oczywiscie jak masz
    problemy to najbardziej oczywiscte ze udajesz sie do rodziny, do przyjaciol itp
    ale t tez zaezy. Moj dumny maz woli poprosic o pomoc znajomych niz rodzine aby
    nie czuc sie zobowiazany i miec to zapisane do konca swoich dni. Woli byc
    niezalezny.
    Sprawa wwesel to zupelna inna broszka. W Polsce to tradycyjnie sponsoruja
    rodzice ale w Holandii to nie jest juz tak. To samo z prezentami. W Polsce
    minimum to zwrot za talerz w restalracji a w Holandii symbol.
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka