Dodaj do ulubionych

21.04.2007 :D:D:D:D

25.09.06, 17:11
Idąc za ciosem i słuchając się rad starszych stażem koleżanek ;) ogłaszam wszem i wobec, iż wyżej podana data jest datą mojego ślubu :D jak i wesela, które się po nim odbędzie :) a jak bedzie, to zobaczymy w kwietniu ;) oby śnieg nie spadł :D
Edytor zaawansowany
  • beba3 25.09.06, 17:19
    No to juz teraz oficjalne: gratulacje! :-)
    A na jeszcze cieplejszy miesiac nie czekacie? Chociaz to zawsze loteria z
    pogoda! U nas pod koniec wrzesnia bylo cieplusienko i z odslonietymi ramionami
    paradowalam! Sniegu nie zycze chociaz moze byc wesolo! ;-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • mad_die 25.09.06, 18:21
    Nie czekamy, bo nie ma na co, i tak już według mojego - za długo zwlekaliśmy ;) on by najchętniej wziął ślub ukradkiem, cichaczem i koniec ;) więc wrzesień odpadł, bo się nie zdąrzy, październik też, listopad i grudzień to za zimno, podobnie styczeń i luty, marzec, przed Wielką Nocą nie można, więc padło na kwiecień, najbliższy z możliwych terminów ;) a jeśli chciałabym w czerwcu, to pewnie by tej sali ani tego kościoła nie było wolnego, więc został kwiecień :D
    też mam odkryte ramiona, ale ja należę do tych ludzi co wolą zmarznąć niż się spocić - zresztą mój też :D wiec lepiej dla nas :D
  • go.ga 25.09.06, 17:22
    Gratulacje!
  • lenkaaa 25.09.06, 17:27
    jeszcze raz: Najserdeczniejsze zyczenia !!!!
    --
    "Trzeba umiec zachowywac zasady i zmieniac poglady"
    Czlowieku nie irytuj sie
  • iza30_1979 25.09.06, 18:53
    ja mialam 16 kwietnia 2005 i byla wspanial pogoda slonce grzalo juz od rana
    doslownie jak w srodku lata tobie tez tego zycze ;)
  • beba3 25.09.06, 19:13
    W moich fantazjach nie bylo okreslonej pory roku ale jakos tak w miare cieplo
    mialo byc... ;-) Co do muzyczki to zakladalam ze bedzie 'na zywo' i z przytupem
    ale nie udalo sie i w sumie nie zaluje. Byly naprawde niezle tance!
    A superowa kapele to tylko jeden raz spotkalam. Znajomi mlodej pary, zawodowi
    muzycy troche aby dorobi a troche po znajomosci im zagrali. Czadowo bylo!
    Chetnie bym sie pobawila na jakims weselisku! moj brat moglby sie juz wreszcie
    ustatkowac co bym mogla potanczyc! ;-P
    Wkleisz nam fotke na Bloga? ;-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • mad_die 25.09.06, 20:40
    No ja też zawsze chciałam latem, ale jak zobaczyłam, że na lato terminy trzeba rezerwować na dwa lata na przód, to zrezygnowałam ;) przynajmniej będę miała ślub w tym kościele, co chcę, a wesele w tej resaturacji, co mi się podoba, a nie co jest wolna ;) poza tym kwiecień też jest dobrym miesiącem :)
    muzyczka a jak, na żywo :) koleżnka mojej Mamy ma znajomych muzyków z akademii muzycznej, którzy grają na weselach i nie tylko, i dziś własnie pojechała zobaczyć - posłuchać - co oni oferują i za ile ;) no i jak się okaże, ze sa znośni, to zagrają u nas :D
    a fotke wkleje, a jakże :) moze nawet nie jedną ;)
  • nesla 25.09.06, 20:11
    GRATULUJE !
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • saraanna 25.09.06, 20:19
    ja tez gratuluje...
  • mad_die 25.09.06, 20:44
    och! dziękuję wszystkim :) ale gratulować to będzie czego, jak już będzie PO ;) nie platforma, tylko po wszystkim :D
  • napolnoc 25.09.06, 23:01
    Ja tez do gratulacji sie dolaczam :)
    Tez w 2007 mam wyznaczony termin, ale 07.07.
    Taka date sobie wymyslilismy i udalo sie znalezc restauracje.
    --
    Czas leci
    Froukje&Alexander
  • mad_die 26.09.06, 08:54
    Dzięki :)
    A gdzie bierzesz ślub? w PL czy NL? poza tym, jeśli odpowiednio wcześniej bym zarezerwowała sale i kościół, to też bym miała w tym dniu co chce, np 11.08.2007. Tylko u nas problem był taki, że my do lipca tego roku nie wiedzielismy, gdzie będziemy, czy w PL czy NL a może jeszcze gdzies indziej, a potem to była przeprowadzka i urządzanie domu i nie mieliśmy głowy myśleć o terminie :) i dopiero jak już się wszystko uspokoiło to postanowiliśmy.
    A ze wiedziałam, ze w tym kościele co chcę i w tej restauracji co chcę terminy najpopularnijesze są zarezerwowane + nie chcieliśmy czekać do wakacji z tym, to stanęło na kwietniu :D
  • gosia06 26.09.06, 09:37
    Gratulacje!!! Aż sie człowiekowi też chce....
    --
    wiem, ale nie powiem:-)))
  • napolnoc 26.09.06, 10:04
    Slub w Rumuni.
    Moj narzyczony jest Rumunem :)
    Restauracje zarezerwowalismy ponad rok przed slubem, ale mysmy juz dawno sie zareczyli i wiedzieli
    mniej wiecej kiedy chcemy sie pobrac.
    Ze wzgledow proceduralnych i wizowo-paszportowych rok 2007 jest najlepsza opcja dla nas.
    --
    Czas leci
    Froukje&Alexander
  • mad_die 26.09.06, 13:44
    A widzisz :) my też niby już ponad dwa lata temu się zaręczyliśmy, ale nigdy nie wiedzieliśmy kiedy dokładnie będzie ślub ;) bo a to wyjazd do NL, a to przeprowadzka, a to znowu coś ;) ale teraz już postanowione i się cieszę jak nie wiem co :)
    a do tego jeszcze dziś na konwersacjach z NL mi powiedziano, ze jak na pobyt od stycznia to moja znajomość tego języka jest niesamowicie dobra, więc normalnie jestem ingelukkig :D
  • kruszynka28 26.09.06, 13:55
    Gratulacje!!
    My jedziamy na polskie weslele w przyszly weekend. Juz sie nie moge doczekac!
  • mad_die 19.11.06, 19:34
    i znowu posłuchawszy się rady starszej - niewiele, ale starszej ;) - koleżanki, odświeżam wątek o moim ślubie :)
    co się wydarzyło od września?
    ghm...
    w zasadzie to chyba nic, mamy już kościół i salę, i orkiestrę, sukienka też wybrana (szyje się) i buty już są - z ubraniem pana młodego nie będzie problemu ;) - wiązanka też wybrana... co jeszcze... problem nauk rozwiązany, bo możemy je odbyć w NL :D zostaje tylko fotograf przed ślubem i samochód, bo nie wiemy jeszcze do końca, czy pojedziemy naszym ;)
    aaaa no i oczywiście zaproszenia, które muszę wymyśleć.... a jak na razie nie mam natchnienia...


    --
    my_Flickr
  • zuzka71 19.11.06, 23:36
    gratuluje;) a dobrze ze odswiezylas, bo mi wontek umknal.ja tez slub w kwietniu (29) bylo baardzo cieplo, (jak na ten czas) nie wyobrazam sobie w lecie..a tak to pelna kulturka;) pozdrowki.zuza
    --
    Szukaj swojej Przygody! A gdy już znajdziesz, zmierz się z nią wszystkim co masz, z całą swoją mocą, doświadczeniem i pasją!
    [Sir Edmund Hillary]
  • mad_die 20.11.06, 09:50
    No właśnie, ja też to gdzieś już pisałam, ze wolę zmarznać, niż sie spocić ;) dlatego na kwiecień padło :D

    --
    my_Flickr
  • napolnoc 20.11.06, 11:53
    Moje przygotowania w lesie, hihi.
    Mam wybrany bukiet, sukienke widzialam fajna w Utrechcie, pojade po Swietach ja
    oblukac.
    Zaproszenia robimy sami, sa w trakcie projektu.

    A jaka msz sukienke? Rzuc linka na maila :)
    --
    Froukje&Alexander
  • mad_die 20.11.06, 12:03
    No my zaproszenia też sami robimy, i są w fazie projektowania projektu ;) muszę się za to wziać w końcu, ale jakoś nie mam natchnienia...
    Ja jak zobaczyłam ceny sukienek w NL, to jedyne co mogłam zrobić to wybuchnąć śmiechem gromkim ;) sukienka w PL się robi, za cenę polską ;)
    maila już ślę :)

    --
    my_Flickr
  • nesla 20.11.06, 12:29
    Mad_die, moglabys napisac cos wiecej o tych naukach przedslubnych i mozliwosci
    odbywania ich w Holandii? U mnie to byl jeden z glownych powodow
    uniemozliwiajacych zalatwienie slubu w Polsce na odleglosc. Czy konieczne sa
    czeste wizyty w Polsce czy ktos ci pomaga w organizacji tam na miejscu?
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • mad_die 20.11.06, 16:23
    No nie powiem, ze mi nikt nie pomaga, bo cała rodzinka jest w PL, więc jak muszę o coś w urzędzie zapytać, to np tata idzie ;) Ale... Podczas ostatniej wizyty w PL, czyli we wrześniu, załatwiłam sama najważniejsze, czyli kościół i restaurację. Przez internet i telefon orkiestrę, sukienkę też podczas ostatniej wizyty.
    Ja o tych naukach i o tym, że można je odbyć w NL dowiedziałam się przez przypadek. Jak na razie wiem tyle, że są i że można na nie chodzić, i że będą uznane w PL. Aha, nie wiem czy pisałam o tym, ale nauki są prowadzone przez polskiego ksiedza, który jest tutaj w NL i normalnie pełni tutaj funkcję w polskim kościele. Teraz jeszcze nie chodzimy na nie (ponieważ zmienia się ksiądz w parafii), ale od grudnia - a najpóźniej w nowym roku - mamy nadzieję zacząć.
    Podczas naszej wizyty światecznej w PL idziemy załatwić zaświadczenie z USC i wszystkie inne "wyciągi" ;) To zaniesiemy do kościoła, w którym bierzemy ślub, i później tylko moja mama czy teściowa doniosą te rzeczy, które bedzie trzeba donieść. No i to chyba tyle.

    --
    my_Flickr
  • nesla 20.11.06, 19:49
    Mad_die, jak juz wszystko zalatwisz to nie zapomnij mi dopisac ILE wizyt w
    Polsce i jak dlugich bylo konieczne (absolutnie niezbedne) do zalatwienia
    calego ambarasu. Powodzenia.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • mad_die 21.11.06, 00:09
    Ok, nie zapomnę dopisać ;) jak na razie byłam w sierpniu 5 dni, z czego załatwianie to było 2 dni (wstępnie kościół i restauracja, obejrzenie sukienki - tak z ciekawości ;)), we wrześniu 7 dni - załatwianie 2 (restauracja do końca, sukienka do końca, buty itp.), w grudniu jedziemy na dwa tygodnie, z czego pewnie jakieś 4 dni to bedzie kościół do końca, ustalenie repartuaru orkiestry, kupienie stroju pana M, odbiór zaproszeń i wręczenie osobiście tych, które wypada wręczyć osobiście (no to moze z tym wręczeniem to wyjdzie tydzień załatwiania ;)) no i to tyle ile mogę sobie o tej godzinie po napisaniu testu NT2 przypomnieć ;)

    --
    my_Flickr
  • napolnoc 21.11.06, 10:32
    My wszystko zalatwiamy na odleglosc, za pomoca magicznego netu i pomocnych dloni
    przyszlej tesciowej :)
    Ona nam znalazla i zamowila sale i kosciol.
    Sukienke, garnitur i dodatki beda w NL kupione.
    Pojdziemy tydzien przed slubem, wtedy zamowimy kwiaty (mam zdjecie bukietu),
    ustalimy menu, sprowadzimy wino, ustalimy dekoracje sali, znajdziemy auto.
    Zaproszenia robimy w NL, DJ i fotografa szukamy przez net i znajomych na
    miejscu.Nauk nie mamy (cerkiew).Moja matka za pomoca upowaznienia notarialnego
    zalatwi wszystkie potrzebne dokumenty z PL. Takim sposobem nie musimy ani razu
    ruszac sie z NL !To znacznie ulatwia sprawe.
    Mad_die, z tego co widze zalatwiasz wszystko w PL, kupujesz w PL, wiec musisz
    troche tam polatac :)
    --
    Froukje&Alexander
  • mad_die 21.11.06, 12:29
    eee tam wcale nie nie tak dużo muszę latać ;) jak widzisz, wszystko załatwiam przy okazji wizyt w Polsce, które i tak miałyby się odbyć, więc wcale nie tracę kasy czy czasu na specjalne wizyty w tej sprawie ;) choć powiem szczerze, że ja bym wolala nawet co tydzień jeździć, bo mi tęskno za rodzinką...

    --
    my_Flickr
  • beba3 21.11.06, 14:10
    Acha. :-) Czyli powoli i do przodu!
    A jak egzamin?
    Kamuflujesz wszelkie nowosci! ;-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • mad_die 21.11.06, 16:57
    Jaki egzamin? ;) Masz na myśli test wczorajszy? No poszedł, nie wiem jak ;) ale mam nadzieję, ze się niedługo dowiem i wreszcie zaczne chodzić do tej szkoły ;)

    --
    my_Flickr
  • mad_die 21.11.06, 20:37
    Tak, tak, dokładnie o ROC chodzi :) nie wiem na jakim poziomie wyladuję, ale mam nadzieję, że nie niżej niz na 3 ;)


    --
    my_Flickr
  • katarzynasz 21.11.06, 18:17
    Ja wychodzilam za maz w tym roku w maju. Wszystko robilam przez telefon i
    internet. Bylam tylko raz w styczniu podpisalam jakies papiery u ksiedza,
    potem juz nic nie zalatwialam, wtedy tez obejrzala lokal, upewnilam sie ze to
    jest to... Mama mi za to akt chrztu zorganizowala oraz zaswiadczenie o
    bierzmowaniu plus licencje (na slub w innej parafii)
    I bylo cacy. Jakby co to chetnie pomoge, doradze bo mam juz troche
    doswiadczenia. I nie bylo zadnej katastrofy organizacyjnej. Przyjechalismy za
    to jakies 3 dni wczesniej...
  • katarzynasz 21.11.06, 18:19
    tzn 3 dni wczesniej po slubie. Pisze szybko bo zaraz pociag ma i musze sie
    streszczac...
  • nesla 22.11.06, 10:02
    To ciekawe czemu u mnie takie problemy robili? Proboszcz w mojej dawnej
    polskiej parafii (gdzie chodzilam na religie, oaze nawet, bierzmowanie) sie
    wypial i powiedzial mamie ze jej nie wyda zadnych papierow i zebym sobie
    wszystko sama zalatwiala przez wlasna parafie w Holandii. Mial jakas awersje do
    Holandii twierdzac, ze to Sodoma i Gomora. A w Holandii nikt nic nie wiedzial i
    proponowali mi slub koscielny w Holandii, a mnie chodzilo wtedy o slub w
    Polsce, ktory w koncu NIE doszedl do skutku ze wzgledow organizacyjnych. Wciaz
    mi chodzi po glowie slub koscielny, moze w ktoras rocznice cywilnego.. :D
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • katarzynasz 21.11.06, 18:13
    Ja chodzilam na nauki w kosciele w Rotterdamie ( w tym roku jakos od
    marca/kwietnia bylo chyba z 6 spotkan w soboty wieczorkiem bodajze). Jak Cie to
    jeszcze interesuje to moge wiecej napisac.
  • mad_die 21.11.06, 20:41
    No Rotterdam za bardzo mnie nie pociąga, bo ja koło Eindhoven mieszkam, ale z tego co pamiętam, to teraz ksiądz z Rotterdamu właśnie do parafii tutejszej ma przyjść :) więc jeśli to prawda, to może napisz, jaki on jest i jak wyglądają takie nauki, bo ja świeża w tym temacie ;)

    --
    my_Flickr
  • anitax 21.11.06, 21:18
    Dziewczyny,

    gratulacje i powodzenia w organizacji!

    Co do nauk przedmalzenskich, my chodzilismy w Rotterdamie. Ksiadz jest swietny
    (szkoda, ze odchodzi), niestety same nauki niespecjalne. Po pierwsze byly
    klopoty z jezykiem (towarzystwo miedzynarodowe), nauki byly w 3 jezykach - po
    polsku, angielsku i holendersku zeby wszyscy mogli zrozumiec.
    Zaproszono 'cywila', ojca trojki chyba dzieci, ktory caly czas opowiadal, ze
    milosc to wyrzeczenia, wybaczanie itp. zupelnie jakby nas chcial zrazic do
    malzenstwa. Interesujace spotkanie bylo z ojcem dominikaninem.
    W sumie bylismy tylko kilka razy, ale wystarczylo zeby zalatwic formalnosci.

    Slub i wesele organizowalismy w Polsce. Moi rodzice pomogli, ale wiekszosc
    zalatwialismy sami. Ponad rok wczesniej zarezerwowalismy restauracje i
    wybralismy kosciol. 8 tygodni przed slubem spedzilismy tydzien w Polsce
    zalatwiajac reszte - dokumenty, wybor menu, przesluchanie orkiestry, zakup
    sukni, butow, probna fryzura, makijaz, noclegi dla gosci, transport itp.
    Przyjechalismy tydzien przed slubem i dokonczylismy przygotowania, lacznie z
    wyborem tortu, bukietu itd. Czyli w sumie 3 wyjazdy i wszystko zalatwione.
  • mad_die 22.11.06, 09:29
    Dobrze wiedzieć, że ksiądz jest OK ;)
    U nas nie będzie problemu z językiem - mam nadzieję ;) - bo z tego co zauwazyłam, to wszystkie 3 pary, które chcą uczęszczać na te nauki, są z Polski :D No chyba, że cos przeoczyłam ;)
    Ja mam nadzieję, że kilka razy pójść wystarczy, bo do kwietnia mało czasu zostało ;)
    No właśnie ja tak się zastanawiam, czy bedziemy musieli przyjechać wcześniej do PL, ale wydaje mi się, że uda nam się to wszystko załatwić podczas pobytu w grudniu i na początku stycznia, bo to ponad 2 tygodnie będą, więc dużo czasu :) I potem przyjedziemy juz tylko na ślub. Tylko tez nie wiem, czy na tydzień przed, czy może tydzień po zostać - zastanawiam się właśnie. Bo podrózy poślubnej to raczej sobie nie urządzimy, prędzej przedślubną ;)

    --
    my_Flickr
  • katarzynasz 22.11.06, 10:03
    ja bym radzila, zebys przyjechala wczesniej, my bylismy kilka dni wczesniej i
    przydalo sie to na bieganie po sklepach (ostatnie dokupywanie owocow na stoly,
    wina - chyba, ze Tobie ktos pomoze). A 2-3 przed slubem mialam umowiona
    fryzjerke na fryzure probna i okazalo sie to dobrym pomyslem, bo ja mam dosc
    geste wlosy i gdybym byla tuz przed slubem to pani chyba nie wiedzialaby od
    ktorej strony sie za wlosy zabrac a tak to juz wiedziala, ze potrzebujemy okolo
    3 godzin a nie 1.5... (walkowanie, suszenie, ukladanie etc). Jednym slowem nie
    nudzilam sie przed slubem. Maz nie mowi po polsku wiec musielismy szukac
    spowiednika z angieslkim/niemieckim/wloskim, akurat w kosciele Mariackim w
    Krakowie nie bylo z tym problemu. Wszystkiego sie nie uda zalatwic... wczesniej
    mozna tez poustawiac stoly i wizytowki, zeby nie robic tego w nocy przed
    slubem. Zreszta z ksiedzem tez trzeba sie spotkac, ksiadz omowi procedure. No
    przyda sie byc wczesniej. Taka moja sugestia.
  • napolnoc 22.11.06, 10:31
    Ja mam nadzieje, ze jak przyjedziemy tydzien przed slubem, to bedziemy miec czas
    na zalatwienie spraw. Troche sie boje o fryzjera i makijazystke, bo nikogo w tym
    miescie nie znam...oczywiscie pojde na probe czesania i malowania :)
    Bedziemy museli zrobic badanie zdrowia, testy na HIV, bo to jest konieczne do
    zawarcia malzenstwa. Na szczescie mozna to niemalze od reki zalatwic.
    W Rumunii jedzie sie do slubu czymkolwiek, wiec klopot z wypozyczaniem i
    strojeniem auta odpada.Poprosimy kogos z przyjaciol o uzyczenie auta i
    szoferowanie, moze mi odbije i poprzyczepiam jakies kwiatki na maske :D
    --
    Froukje&Alexander
  • anitax 22.11.06, 20:24
    Napolnoc, a gdzie bierzesz slub? Mialam swietnego fryzjera w Bukareszcie. Jakby
    Cie to urzadzalo, to daj znac, poszukam namiarow.
  • napolnoc 23.11.06, 10:25
    Och dzieki za pomoc, ale my w Jassach bedziemy.
    A czemu, jesli mozna spytac, do fryzjera w Bukareszcie chodzilas?

    --
    Froukje&Alexander
  • anitax 24.11.06, 01:17
    W Jassach nikogo nie znam, wiec nie pomoge ...
    Chodzilam do fryzjera w Bukareszcie, bo czesto tam jezdzilam sluzbowo, mialam
    czas wieczorami, znalazlam swietny zaklad - mlody, kreatywny zespol szkolony w
    Anglii, nie znalam zadnego dobrego fryzjera w Holandii a wolalam ryzykowac tam,
    bo mam geste wlosy, wiec bardziej zblizone do Rumunek niz do Holenderek. Po
    pierwszej wizycie bylam tak zadowolona, ze pozniej zawsze staralam sie
    zaplanowac wyjazd tak zeby pojsc tam do fryzjera :-)
  • mad_die 22.11.06, 11:22
    Nie no, na pewno przyjedziemy wcześnie, przeciez nie stawię się w sobotę rano w dniu ślubu w Łodzi dopiero ;)
    Ja się zastanawiam, czy fryzjer i makijaż będę robiła... tzn pewnie zrobię, ale jak na razie mam ogromne obiekcje... mam kręcone włosy i serio, nic sie z nich nie da ułożyć ;) a żadne koczki-sroczki nie wchodzą w rachubę - tylko naturalne uczesanie ewentualnie. No nic, jak już będę miała welon, to pójdę do fryzjerki i niech mi coś wymyśli ;) Aaaa od makijażu mam siostrę :D i sama też coś nie coś umiem zrobić ;)
    No stołami to ja się nie będę zajmować - od tego jest manager restauracji, żeby ona o to zadbała :P i wizytówkami też musi się zająć, ja jej tylko powiem, kto gdzie ma siedzieć i koniec ;) Owoce są w restauracji już na stole, wiec nic ja nie będę musiała kupować. A na winach zna się teść, więc coś dobierze i kupi wcześniej.
    Z księdzem spotkamy się podczas tej wizyty świątecznej i wszystko omówimy i ustalimy.
    Więc wychodzi na to, że wcale TAK wcześnie nie muszę przyjeżdżać - wydaje mi się, że jak będziemy koło środy w PL, to to wystarczy spokojnie na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik ;)

    --
    my_Flickr
  • tijgertje 22.11.06, 20:59
    Ja radze zarezerwowac ze 2 dni dodatkowe na nieprzewidziane sytuacje. Przyklad:
    Sukienke wybralam jakies pol roku przed slubem, 2 miesiace wczesniej bylam do
    przymiarki, mieli tylko pozszywac pare rzeczy i podwinac dol, ktory zle
    zmierzyli i okazal sie za dlugi. Szylam 2 suknie, zloto-bezowa do cywilnego
    wtedy odbieralam, z ta do koscielnego mi sie nie spieszylo, bo do Holandii jej
    i tak wozic nie mialam. Niespelna tydzien przed slubem okazalo sie, ze baba
    jakas niekumata byla i sukienka byla jakies 7cm za dluga! Myslalam, ze zabije!
    Dzien przed slubem jeszcze jezdzilam, jeszcze cos poprawiali, bo gozik od trenu
    nie tak przyszyty, w gorsecie cos nie tak, mimo, ze do przymiarki wszystko bylo
    niby dobrze. Najadlam sie nerwow, ale zdazylam ze wszystkim:-)
  • anitax 22.11.06, 22:31
    Tijgertje, dobrze, ze suknia byla za dluga, a nie za krotka ;-)
    Ja sie balam, ze do slubu w bialych spodniach pojde, bo suknia przyjechala do
    sklepu dopiero 2 dni przed slubem. Na szczescie zdazyli dopasowac ...
  • mad_die 23.11.06, 16:46
    Urlopu nie starczy ;)
    Nie no, ja tam wierzę w panią z salonu sukien ślubnych i ufam jej, ze bedzie pamietała, ze ja nie mogę sobie latać do przymiarki kiedy ona chce, tylko jak juz będę to wszystko ma być gotowe i zrobione i OK :)
    Poza tym, mam tylko jedną sukienkę do uszycia, więc w ostateczności jedną do skrócenia ;) hehe :D mam nadzieję tylko, że nie będzie jej trzeba za bardzo poszerzać :D

    --
    my_Flickr
  • mysza_33 22.11.06, 21:54
    Hej! Ale miłą wiadomość odświeżyłaś!!! Ja długo zwlekałam z wyjściem za mąż, ale
    w końcu... Ślub mieliśmy cudowny, wesele też i naprawdę mogłabym to wszystko
    przeżyć jeszcze z tysiąc razy! Choć, jak lataliśmy za papierami to mówiliśmy
    wtedy, że gdyby człowiek wiedział, ile tego, to by się nie decydował :-)
    Wszystko do przejścia. Też chodziliśmy do Dominikanów. To naprawdę fajni ludzie.
    Oczywiście czasem gęgali i mówili parę rzeczy dla nas absurdalnych i wzajemnie
    się wykluczających, ale było miło, i myślę ciekawie. Wiele przydatnych tematów
    podjęliśmy (nie chodziliśmy na nauki przedmałżeńskie, tylko na tzw. "wieczory
    dla zakochanych), które i tak kiedyś muszą zostać podjęte.
    Przed samym ślubem faktycznie często coś wypada, typu, rękawiczki do sukni,
    wsówki, inne duperele trzeba dokupić, więc chyba dobrze dziewczyny piszą, by
    zapewnić sobie więcej dni.
    Kurcze, ale Ci zazdroszczę, oczywiście nie przygotowań (choć te też mogą być
    ekscytujące!), ale tego dnia, wieczoru, he, he... i nocy ;-)

    Uściski

    Mysza

    --
    jesteśmy z wami
  • mad_die 23.11.06, 16:58
    Nie no, duperele to sobie kupię wcześniej i mam nadzieję, ze niczego mi nie zabraknie (ze 3 pary pończoch powinny wystarczyć, nie? ;)) Rękawiczek nie mam, bo i po co? Choć w sumie, jak śnieg będzie to może w mufkę powinnam się zaopatrzyć? ;)
    Oj, my już teraz mówimy, że jakbyśmy byli bardziej egoistyczni, to wzięlibyśmy ślub w NL po kryjomu ;) i by się obyło bez tego całego zamieszania i tych trudnych decyzji typu "Orkiestra czy DJ?" albo "Kto ma być świadkiem u mnie a kto u ciebie?" i jeszcze parę innych ;)
    Też jestem ciekawa, jak to będzie na naukach i boję się, że niewyparzony jezyk mojego M czasami da się nam we znaki ;) oj a już najgorzej będzie, jak nas coś rozśmieszy (nie wiem co, ale zawsze się coś takiego znajdzie ;)) - wtedy kiła mogiła, chyba nas ksiądz wyprosi ;)
    No ale mam nadzieję, ze koniec końców wszystko pójdzie dobrze no i ten dzień ślubu miło zapamiętamy :) Bo o noc nie muszę się martwić ;P



    --
    my_Flickr
  • beba3 24.11.06, 02:20
    Optymistycznie podchodzisz do rzeczy! I tak trzymaj!
    Ja sie troche stresowalam ale jak juz jako tak poorganizowalam wszystko to
    odetchnelam. Chociaz faktem jest, ze szczegoly ciezko przewidziec i dograc.
    Znajoma zapomniala wsowek i przez cala ceremonie slubna welon jej lecial na
    twarz! ;-) Fajne co? ;-D
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • napolnoc 24.11.06, 09:18
    o rany :DDDD
    Do takich detali to jeszcze mam dluga droge, hehe.
    --
    Froukje&Alexander
  • tijgertje 24.11.06, 10:17
    Ja sobie jeszcze przypomnialam cos, czego zdecydowanie przed slubem nie powinno
    sie robic: Odchudzac na jogurcie i grejpfrutach! Tak sie zalatwilam, ze na
    slubie wygladalam gorzej, niz kiedykolwiek w zyciu. Dostalam alergii na mleko
    (szukalam roznych przyczyn, a na to nie wpadlam i dalej sie jogurtami
    zajadalam). Cale cialo poza twarza, dlonmi i nogami od kolan w dol mialam
    pokryte jedna wielgachna egzema, ktora w dodatku swedziala niemilosiernie.
    Alergolozka uznala, ze nawet w podrecznikach tak ekstremalnego przypadku nie
    widziala. Na szczescieteraz dobre kosmetyki robia:-)
    U siostry na slubie za to zdzieralam sobie gardziolo. Kilka minut po
    rozpoczeciu mszy wylaczyli prad... Razem z kumpela usilowalysmy ratowac
    sytuacje, na szczwscie mialysmy calkiem spory repertuar koscielnych spiewanek
    na glosy opracowany:-) Czasem wychodza nieprzewidziane sytuacje, ale nawet
    jesli na poczatku przyprawiaja czlowieka o palpitacje serca, to sprawiaja, ze
    takie sluby sa niezapomniane:-)
  • mad_die 24.11.06, 10:25
    Ja tam na pewno sie nie będę odchudzać ;) jeśli już, to zacznę więcej ćwiczyć i jeść mniej - bo to najlepszy sposób na poprawienie sylwetki ;)
    Tak rygorystyczna dieta nigdy mi przez myśl nie przeszła... :D

    --
    my_Flickr
  • mysza_33 24.11.06, 21:10
    Mad_die co do tych ćwiczeń i ograniczeniu jedzonka to jakbyś siostrą mi była.
    Dokładnie tak samo myślę, ale jakoś nie mogę się zmobilizować, a niby to moje
    uzależnienie jest :-)

    Aha, mi 2 pary rajstop wystarczyły, ale ja z kolei wystąpiłam w zabandażowanej
    nodze, bo 2 tygodnie (czy 1,5ra) przed ślubem naderwałam trójgłowy łydki, hi,
    hi, hi... na nauce walca angielskiego.
    Na szczęście suknię miałam długą, ściągnęłam go tylko na moment, do odtańczenia
    tanga, ech... ale mnie wspomnienia wzięły...

    :-))))))))))))

    Mysza


    Mysza


    --
    jesteśmy z wami
  • napolnoc 24.11.06, 22:33
    Ja obecnie cwicze i dietuje, ale nie ze wzgledu na sukienke, tylko na drastyczne
    i nieoczekiwane efekty uboczne po rzeceniu palenia ;P
    No i mam teraz zdrowsze pluca oraz 8 kilo wiecej, hehe.
    --
    Froukje&Alexander
  • mad_die 25.11.06, 09:17
    I właśnie między innymi dlatego nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby wziąć papierosa do ust...

    --
    my_Flickr
  • corneliss 26.11.06, 00:46
    ufff ... dobrnelam do konca watka Maddie i Napolnoc trzymam kciuki i bardzo wam kibicuje w tych przedlubnych przygotowaniach, ta cala otoczka 'przed' jest calkiem milym wspomnieniem pozniej, zarowno jak sam slub

    a macie fotografa (pomysly na plenerek), kamere, czy takie rzeczy Was nie bawia?
    Maddie ksiadz Bartek jest bardzo fajny, jedni moi znajomi tez tutaj odbywali nauki u niego - nie bylo klopotu z dostarczeniem zaswiadczenia do polskiej parafii (a nam przypadnie xiadz z a'damu)
  • mad_die 26.11.06, 12:33
    :D

    Fotografa nie mamy, tzn pójdziemy tylko przed ślubem w kościele strzelić sobie fotki takie jakieś co by potem babci dać czy cuś, a tak to nie ma fotografa ani kamerzysty. Tzn fotografką bedzie moja sis, bo fotografia to jej pasja i powiedziała, że z przyjemnością będzie nas fotografować :) A że będą to przy okazji fotki trochę artystyczne, z innym kadrem niż standardowe - tym lepiej, bo lubimy sposób, w jaki ona widzi świat przez obiektyw ;)
    A kamerzysta... - na pewno ktoś z rodziny bedzie miał kamerkę ;) bo takiego pana samego w sobie nie będzie, bo i po co? :D

    Fajnie, ze ksiądz tutaj jest fajny - to wydaje mi się, jest bardzo ważne. Bo wtedy jest jakaś nadzieja, że takie nauki będą jednak choc trochę przyjemnym doświadczeniem, a nie tylko nudnym obowiązkiem ;) A swoją drogą, w katedrze w Den Bosch widziałam właśnie ogłoszenie-plakat o naukach przedmałżeńskich : "Zainwestuj w swój związek - przyjdź na nauki" :D bardzo mi to się spodobało ;)

    --
    my_Flickr
  • beba3 26.11.06, 17:07
    U nas filmowal kolega brata. ;-) W ostatniej chwili go zwerbowalam bo maz nie
    chial sie zgodzic. Mielismy zapamietac wydarzenie a nie pozowac do filmu. Dal
    sie jednak przekonac na amatorskie podejscie. ;-)
    Film jest faktycznie amatorski ale baaardzo sie ciesze ze go mamy. Pamiec jest
    ulotna a filmik, nawet taki oddaje choc czesciow atmosfere. U nas wiekszosc
    zostalo nakrecone na poczatku a impreza rozkrecila sie potem ale jednak milo
    obejrzec sobie jak to bylo.
    Po slubie znalam ten film na pamiec ale teraz to troche jak odkrywanie
    nieznanego. I corki zobacza za kilka lat... I wnuki... ;-D
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • mad_die 26.11.06, 20:36
    No u nas też będzie albo ktoś z rodziny z kamerą albo ktoś ze znajomych - więc też bedzie mało profesjonalnie, ale nie potrzebujemy 3 DVD filmu z wesela, tylko jakieś 30-40 minut takiego wspomnienia najlepszych momentów itp. ;)

    --
    my_Flickr
  • mysza_33 26.11.06, 08:10
    trzymam kciuki napolnoc - mnie sie jajos nie chce, a powinnam, bo tez mi
    zzostało 8 kiloskow po... ciazy ;-)
    Wszystko w swoim czasie...
    Gratuluję rzucenia palenia. Nie lada wyczyn! Ja mojej mamy do tej pory nie mogę
    namówić i chyba mi się nie uda :-(

    Mysza

    --
    jesteśmy z wami
  • beba3 26.11.06, 09:35
    Wyrzucic papierocha trudno... Ciagnie jak magnez!
    Warto, nawet mimo 8 kg do przodu!
    Ja tak na marginesie powiem, ze fajeczki tez dla ludzi... ;-) choc trucizna.
    :-P I rozumiem slabostki. Sam baaardzo okazjnonalnie siegam ale dziala na mnie
    dooobrze. W nalogi sie nie bawie a Sg to mnie skreca na sma mysl o fajce. Malo
    kto tu pali, moze tgo nie widac po prostu? Ale to nie klimat na 'kopcenie'!
    Madzia!
    Dzieki z alinka do sukienki! Boska! Bardzo elegancka! Bedziesz pieknie
    wygladac! :-)
    Na kosmetyczne sie skus! Na fryzjera tez! Warto! Czy jakies zabiegi
    upiekszajace ale wczesniej co by sie okazalo ze uczulona jestes! ;-P
    Ja mialam malo czasu ale wlosy troche zapuscilam aby fryzjer miala z czego
    modelowac fryzure. Zapuscilam tez szpony aby ladnie je przycic i fachowo
    pomalowac. Mimo ze nie bylo koniecznosci bo sukienka dluga zdeczydowlam sie na
    depilacje bo z goleniem i paparaniem sie nie chialam sobie zaprzatac glowy.
    Nawet brwi sobie wydziubac dalam!
    Jedyna szansa na zadbanie o siebie u mnie wyszla! ;-D Potem juz nigdy nie
    skusilam sie na serie takich zabiegow. A to czas a to kaska... ;-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • mad_die 26.11.06, 20:34
    Fajnie, że Ci się sukienka podoba :) Mam nadzieję, że się w nią zmieszczę ;) hehe :D
    Nie wiem teraz jeszcze dokładnie, czy się udam do kosmetyczki czy fryzjera itp. Jeśli już, to na jakieś zabiegi takie relaksujące, bo makijaż czy manikiur to sama mogę sobie zrobić ;) Ale depilacja też fajna sprawa, muszę się rozejrzeć za jakiś profesjonalnym gabinetem w Łodzi ;)

    --
    my_Flickr
  • mysza_33 28.11.06, 22:04
    ... kurna, do sukienki?! Ja też chcę zobaczyć!!! Ciekawa jestem niemożebnie...

    Mysza

    --
    jesteśmy z wami
  • mad_die 28.11.06, 22:49
    masz w mailu :D

    --
    my_Flickr
  • mysza_33 28.11.06, 22:54
    Ok. Dzięki. Tylko, ja trochę teraz odsunięta od poczty jestem, bo po
    przeprowadzce do rodziców nasz komp jest odłączony i korzystam z "gołego"
    dostępu do internetu - muszę więc wchodzić osobno na poszczególne konta. Dużo
    zachodu i zwykle tego nie robię. Hi, hi czasu starcza tylko na forum :-)

    --
    jesteśmy z wami
  • napolnoc 29.11.06, 10:25
    Powoli acz systematycznie, dzis waga pokazala 2,5 kilo mniej :DDD
    A do lipca jeszcze sporo czasu, wiec mysle ze sie uda wrocc do starego rozmiaru.

    Wyslalismy w tym tygodniu tesciowa by zarezerwowala date i godzine w USC i w
    cerkwii, nie powinno byc problemu.
    Steff naciska bysmy jednak przed slubem skoczyli do Ro i PL na kilka dni....no
    nie wiem, tydzien w PL to minimum tysiak, w Ro nawet dwa razy tyle (hehe,
    stereotyp o niskich cenach w Rumuni padl).

    Moj kochany Tata zadeklarowal sie do kupna sukni slubnej :DDD

    --
    Froukje&Alexander
  • mad_die 30.11.06, 19:13
    jak zacznę pracować to mi waga spadnie pewnie ;) ze stresu :D hehe :D w poniedziałek zaczynam :D ojojojo :D

    --
    my_Flickr
  • mad_die 31.03.07, 20:44
    Znowu posłuchałam się starszej i bardziej doświadczonej koleżanki i mówię, co u mnie :D

    No to tak, po testach w szkole mam poziom prawie 4 z NL, więc nie jest źle - jak się sprężę, to zdam ten NT2 w czerwcu - a jak nie to we wrześniu ;)

    A co do ślubu... to już za 3 tygodnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!! To straszne, nerwy mnie zjadają ;)
    W zasadzie wszystko załatwione, nauki odbyte (a z tych akurat jestem super zadowolona bo ksiądz Bartłomiej jest genialny), papierki wszystkie są, goście usadzeni - po przejściach, bo po przejściach, ale usadzeni ;)
    Teraz bierzemy się za walca ;) kupiłam LP i będziemy się dopasowywać :D
    Buty muszę trochę rozchodzić, a jakoś mi się to nie uśmiecha, bo wykładziny mamy w domu całym no i jak tu po dywanie się uczyć chodzić?
    Fryzurę muszę wybrać jakąś, ale nie mam pojęcia jaką... Moje włosy kręcone są no i co z takimi zrobić? Kok odpada, prostować tez nie będę... Więc co? Nie mam pomysłu...
    Do solarium wypadało by się wybrać, żeby jakiś kolor inny niż biały był na mojej skórze, bo to słońce tu samo mnie nie opali ;)
    Ech, normalnie jeszcze tyle do zrobienia...
    Na dodatek moja siostra, co to druhną będzie, nie może sukienki znaleźć, a szuka już od miesiąca no i nie wiem w czym pójdzie ;)
    No i takie przygotowania są :D Jakoś na razie nie dociera to do mnie, że za 3 tygodnie mam ślub swój własny... Pewnie dotrze w sobotę 21 kwietnia, jak będę musiała się ubrać w suknię.... Jaaaaaa.... Wychodzę za mąż!! :D

    :D


    --
    my_Flickr
  • asiekok 31.03.07, 21:22
    Jak tak czytam Twojego posta to tak sobie mysle, ze jeszcze pare miesiecy i
    bedziemy obchodzic druga rocznice slubu naszego :)
    A wydaje mi sie jakby to bylo dwa miesiace temu a nie dwa lata.
    W poniedzialek bedzie juz 2 miesiace jak Sebastianek jest z nami :)

    Ja Ci zycze, zeby ten dzien przebiegl tak jak to sobie wymarzyliscie i
    zaplanowaliscie. Tak, zebyscie mogli go wspominac z usmiechem na twarzy przez
    cale zycie :)
    --
    Misio
  • flucha 01.04.07, 10:07
    My mielsmy slub 29.04 zeszlego roku, co prawda swiecilo slonce, ale bylo zimno
    tak pomiedzy 10 a 11 stop. Zdjecia mielismy w plenerze no i trzeba bylo sie
    rozebrac a ja gole ramiona i plecy, ale co sie nie robi dla ... hihi
    Nosy mielismy jak renifer czerwononosy, fotograf musial nosy malowac na
    normalny kolor i teraz wygladaja jakby byla super pogoda.
    Tak wiec na pewno wszystko bedzie w porzadku. Trzymam kciuki i nie denerwuj
    sie:)
  • mad_die 01.04.07, 12:28
    Ja mam nadzieję, że przynajmniej śniegu nie będzie ;)

    --
    my_Flickr
  • nesla 03.04.07, 13:54
    spannend, bedzie super, zobaczysz, juz zamawiam zdjecia jakies fajne na bloga! :D
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • beba3 03.04.07, 17:23
    Hej Madzia!
    Siostre pogon, bo co ona sobie mysli, ze sukni jeszcz nie ma?! ;-D
    A tak na powaznie, to ciesz sie ta mila nerwowka przdslubna! Fantastyczna taka
    adrenalinka! Przemysl sobie jeszcze raz co i jak, pszperaj w necie...
    Nie ma takiego zwyczaju aby sie calowac w kosciele podczas slubu. Nie ma tego
    amerkanskiego: A teraz mozesz pocalowac panne mloda...
    W stronach mojego kuzyna (Siedlce) jest zwyczaj, ze juz po ceremonni slubnej
    kiedy panstwo mlodzi wychodza z kosciola, dochodza do ostatnich lawek czy jakos
    tam, zatrzymuja sie i panna mloda przepina panu mlodemu kwiatek, stroik czy jak
    to zwa z jednej strony marynarki na druga. Potem sie caluja. ;-P Tylem do
    oltarza i trwa to krotko (cmok) ale piekne to bylo.... Az zalowalam ze nie
    dowiedzialm sie o tym przed swoim slubem!
    Zreszta, jakkolwiek zrobicie, robcie tak, aby nie tylko rodzicow i gosci
    zadowolic a przedewszystkim siebie! Wasz slub! Wasze przezycia i Wasze
    wspomnienia! :-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • mad_die 03.04.07, 18:07
    No siostrę gonie, gonię, ale ona wybredna, oj, wybredna ;) W końcu moją druhną będzie, więc nie może pójść w byle-czym, więc szuka czegoś niepowtarzalnego ;)

    Ja sie cieszę, nie widać? :D Tylko juz chwilami mam dosyć, bo np nie udaje mi się M zapędzić do nauki tańca, a płyty specjalnie kupiłam ;) NO i go tak co wieczór proszę i da się ruszyć na jedną pioesenkę i nic więcej... NO i jaki z niego tancerz? ;) Mam nadzieję, że jakoś ten walc nam pójdzie ;)

    A co do tych zwyczajów... Ja nie mogę dać buzi jemu już na koniec? Albo jak sobie założymy obrączki? Kurcze, aż muszę się o to zapytać księdza w kościele, w którym ślub bieżemy, jak robią inne pary... Bo to pewnie od pary zależy, choć może i też od regionu... Ja tam bym chciała buzi mu dać, tak tylko cmok! ;) i już :D

    Jeszcze niecałe 3 tygodnie... :D

    --
    my_Flickr
  • tijgertje 03.04.07, 18:41
    Nawet sie ksiedza nie pytaj, bo co bedzie, jak nie pozwoli??? Mysmy sie nie
    pytali i z zaskoczenia i tak cmoka dostalam od meza:-) I ksiadz nie krzyczal, w
    koncu bylismy juz oficjalnie malzenstwem, wiec wolno, nie?
  • lenkaaa 03.04.07, 21:45
    Nam ksiądz, po założeniu sobie obrączek i pobłogosławieniu nas, sam "nakazał"
    się całować :o))))
    --
    "Trzeba umiec zachowywac zasady i zmieniac poglady"
    !!! moje ulubione !!!
  • a.polonia 03.04.07, 22:01
    Dziewczyny, o czym Wy mowicie, pytac sie ksiedza, czy pozwoli na pocalowanie
    wlasnego meza???
  • beba3 05.04.07, 17:30
    W Kosciele Pola, w kosciele! Potem juz mozna! ;-)
    Chodzi o to zeby bylo jak na amerykanskich filmach: on ja bierze w ramiona i
    ten pierwszy pocalunek po ceremonii, przy swiadkach, rodzicach, gosciach ma
    smakowac przepysznie! I przed Bogiem ktory sie juz zgadza i nie gniewa.
    Ksiadz sie natomiast pogniewac moze... ;-P
    Ja w kazdym razie to sie do mojego meza usmiechneleam jak juz bylo po
    przyrzeczeniu i obraczkach i on sie do mnie odusmiechnol. Nie tak slodkie jak
    pocalunek ale tez dobre! ;-)

    A opowiadlam Wam jak juz sie ze wyszystkich moich grzechow wspowiadlam i bylam
    czysta niczym lza a przyszlo mi spac z narzeczonym w jednym lozku? Buziaczka mu
    dalam i nic wiecej. Pretensje mial, bo jak to: wczesniej tak a teraz juz nie?
    ;-D
    Matula mnie do spowiedzi zaciagnela jeszcze w dzien slubu bo musialam miec dwie
    spowiedzie wpisane na karteczke (tak Pola, to wszystko prawda! nic nie
    zmyslam!) i wyrwalo mi sie temu ksiedzu, proboszczowi zreszta, ze spalam z
    narzeczonym ale do niczego nie doszlo.
    Mozecie sobie wyobrazic jakie baty od niego dosalam? I to w dzien mojego slubu!
    Podobno sie nie szanowlam i moje malzenstwo nie przetrwa.
    Nie zakumal ze powiedzialam "nie" i przyszly maz to uszanowal, zachwycony nie
    byl, ale uszanowal glupie fanaberie. Bo bol glowy to by zrozumial. ;-P
    Przed takim proboszczem to ja bym sie nie odwazyla juz nawet swojego,
    oficjalenego, swiezutko usidlonego meza pocalaowac. ;-D
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • mad_die 05.04.07, 17:44
    Nasz ksiądz (a właściwie brat) z kościółka, w którym się pobieramy, jest bardzo liberalny i nie wymaga karteczek od spowiedzi. Powiedział nam, że to sprawa naszego sumienia. I my to sobie do serca wzięliśmy.
    I jutro idziemy na spowiedź do księdza tutaj, na taką spowiedzio-rozmowę. I wyznajemy wszyściutkie nasze grzechy i grzeszki. I od tego czasu, czyli od jutra, zachowujemy czystość aż do ślubu. Ja wiem, że damy radę, mój M nawet na nic innego się nie chciał zgodzić - tzn nie wyobrażał sobie pójścia kolejny raz do spowiedzi po popełnieniu takich samych grzechów z jakich się jutro wyspowiada. Więc dziś ostatni dzień jesteśmy grzeszni ;)

    Ale my buzi sobie damy na ołtarzu, bo czemu by nie?

    --
    my_Flickr
  • lenkaaa 06.04.07, 10:36
    Ale my buzi sobie damy na ołtarzu, bo czemu by nie?

    Obawiam się, że akurat na to sie ksiądz nie zgodzi :o) może dajcie sobie buzi
    przed ołtarzem zamiast NA ;o)
    --
    "Trzeba umiec zachowywac zasady i zmieniac poglady"
    !!! moje ulubione !!!
  • mad_die 06.04.07, 10:53
    Racja, przejęzyczenie ;) Taka przejęta byłam tą spowiedzią, że nie pomyślałam ;)
    Ale poszło dobrze i nawet nie bolało :D Ksiądz jest rewelacyjny!

    --
    my_Flickr
  • a.polonia 05.04.07, 18:01
    Beba, a Ty slub bralas w XXI wieku?

    Maddie - a jak nie dostaniecie rozgrzeszenia?!
    Bo pewnie jakby Wam sie trafil ten ksiadz beby, to byscie nie dostali hehe :)

    Dobra dziewczyny, ten watek to dla mnie czysta abstrakcja, wiec spadam stad i
    juz nie mieszam i zycze wszystkiego dobrego na nowej drodze zycia :))
  • mad_die 05.04.07, 21:06
    No ja myślę, że dostaniemy. Każdy grzech można wybaczyć, nawet najcięższy, a Pan Jezus się cieszy jak synowie i córki marnotrawne wracają do Niego ;) Więc o rozgrzeszenie się nie martwię. Ważne abyśmy wytrwali w tym postanowieniu do ślubu, bo potem to już będzie "nakaz" boży ;)

    --
    my_Flickr
  • go.ga 05.04.07, 21:11
    mad_die napisała:

    > No ja myślę, że dostaniemy. Każdy grzech można wybaczyć, nawet najcięższy, a
    Pa
    > n Jezus się cieszy jak synowie i córki marnotrawne wracają do Niego ;) Więc o
    r
    > ozgrzeszenie się nie martwię.

    A zalujesz szczerze za grzechy? ;-)
    Bo z tego co wiem, to chyba zal za grzechy to jest warunek dobrej spowiedzi czy
    jakos tak ;-)
  • mad_die 06.04.07, 07:24
    No teraz żałuję :D

    --
    my_Flickr
  • go.ga 05.04.07, 18:24
    Matula mnie do spowiedzi zaciagnela jeszcze w dzien slubu bo musialam miec dwie
    >
    > spowiedzie wpisane na karteczke (tak Pola, to wszystko prawda! nic nie
    > zmyslam!) i wyrwalo mi sie temu ksiedzu, proboszczowi zreszta, ze spalam z
    > narzeczonym ale do niczego nie doszlo.
    > Mozecie sobie wyobrazic jakie baty od niego dosalam? I to w dzien mojego
    slubu!
    > Podobno sie nie szanowlam i moje malzenstwo nie przetrwa.
    > Nie zakumal ze powiedzialam "nie" i przyszly maz to uszanowal, zachwycony nie
    > byl, ale uszanowal glupie fanaberie. Bo bol glowy to by zrozumial. ;-P


    Beba, przyznam szczerze, ze jestem pod wrazeniem.
    Ja akurat mam zupelnie inne podejscie do "tych spraw", zreszta "bezboznica"
    jestem, ale szacuneczek dla Ciebie. Bo wiekszosc osob sobie zasady Kosciola
    zlewa, wiele panien mlodych idzie do oltarza juz z brzuszkiem, ale w bieli i z
    welonem.
  • efkamarchefka2 05.04.07, 18:48
    hihihi dla mnie to tez prawdziwa abstarkcja.
    slub wzielismy w gemeente (23.02.07!)jak mialam juz 10 letnia corke, a w
    brzuchu prawie od dwoch miesiecy nowego dzieciaczka.
    do ksiezy sie zrazilam jak mi jeden nie chcial Sary ochrzcic, bo nie mialam
    slubu z jej ojcem. a to w dodatku byl ksiadz akademicki, wiec chyba powinien
    miec wieksze zrozumienie.
    poza tym i tak jestem prawoslawna, a ksieza prawoslawni tak nie umoralniaja -
    moze dlatego, ze sami maja zony i dzieci, a w zwiazku z tym wiedza, jakie jest
    prawdziwe zycie :-)
  • nesla 05.04.07, 19:58
    Beba, ale czad!
    A nas nasz tutejszy ksiadz bardzo namawial, zebysmy sie zdecydowali na slub
    koscielny w ktoras z naszych rocznic slubu cywilnego i tak jakos schodzi..
    czekam az sie do sukni slubnej zmieszcze ;D to troche potrwa..
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • beba3 07.04.07, 18:53
    Pola!
    To juz byl XXI wiek! No, prawie poczatek bo wrzesien 2000 roku!
    Myslisz ze teraz jest lepiej w mojej parafii? Nie sadze! Wciaz ten sam
    proboszcz i jeszcze bardziej mu sie pomieszalo.
    Nawet moja mama ktora moglaby lezec krzyzem w kosciele ma do niego jakies
    achy...

    Go.ga:
    Beba, przyznam szczerze, ze jestem pod wrazeniem.
    Ja akurat mam zupelnie inne podejscie do "tych spraw", zreszta "bezboznica"
    jestem, ale szacuneczek dla Ciebie. Bo wiekszosc osob sobie zasady Kosciola
    zlewa, wiele panien mlodych idzie do oltarza juz z brzuszkiem, ale w bieli i z
    welonem.

    No to sie przyznam Go.ga!
    Ja mam swoje zasady ale nie sa one zgodne z naukami kosciola. Mam swoja miarke
    ale przystawiam tylko do siebie. Innych staram sie nie oceniac. Wszyscy wiemy,
    ze to jest trudne!
    Wlasnie teraz mija 10 lat od kiedy znam mojego meza. Latwo obliczyc ile czasu
    znalismy sie przed slubem. Oficjalnie oswiadczyl sie kiedy przyjechal z
    Holandii na tygodniowe wakacje podczas stazu, z propozycja wyjazdu na 4 lata.
    W noc po oswidczynach poczela sie Jagoda. Zupelnie swiadomie i z premedytacja.
    Do slubu szlam z dzickiem w brzuchu ale ja nie czulam sie gorsza a wlasnie jak
    to sie potocznie mowi: w stanie blogoslawionym!
    Stracilam wczesniej dziecko i moje drugie, bylo wyczekiwane z radoscia ogromna!
    Ksiadz u ktorego sie spowiadlam po raz pierwszy byl 'zyciowy'. Wyznalam mu
    _wszystko_ i coz on mi mogl powiedziec? ;-) Poblogoslawil bo zrozumial.
    Ten drugi mnie zakasowal, a od pierwszej do drugiej spowiedzi 'zylam w
    czystosci'. ;-P Wiec jak ktos nie wie to tlumacze: w jednym lozku z chlopem,
    nie moze byc! ;-D
    A sukienke i welon mialam _ecri_ lamane biela. Welon podwojny i do ziemi.
    Nie rozumiem dlaczego to takie wazne dla niektorych: obojetnie jak sie
    porwadzisz i z kim, ilu i jak czesto masz boyfrendow grunt aby o ciazy przed
    slubem sie nikt nie dowiedzial!
    Ja sie chwalilam!
    Ja mialam jednego Nikusia i poczelismy owoc naszej milosci. Brzmi gornolotnie
    ale tak bylo! Ludzie nie zawsze biora slub bo z kims przypadkowym zaszlo im sie
    w ciaze!
    A grzesznica jestem: Usprawiedliwiam i popieram sex przed slubem. 21 wiek i nie
    kupujmy kota w worku! ;-) No i po co czekac latami: zycie nam mija i to bez
    przyjemnosci, zrozumienia, jednosci!
    Obawiam sie Go.ga ze ja taka wzorcowa to nie jestem! ;-P
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • mad_die 08.04.07, 21:33
    Beba! Jesteś moją idolką :D Normalnie wielbię Cię pod niebiosa! :) I zgadzam się z Tobą w 100% :)
    My jednak nie mieliśmy na tyle odwagi, żeby już teraz zachodzić w ciążę... :( Do zeszłego tygodnia brałam pigułki, teraz już nie, ale teraz już jesteśmy po spowiedzi, i sobie powiedzieliśmy, że wytrwamy, więc do niczego nie dojdzie ;)
    Co nie zmienia faktu, że uznaję sex przed ślubem :) A przez te dwa tygodnie będziemy sobie miłość na wszystkie inne sposoby okazywać ;) hehe :D

    --
    my_Flickr
  • go.ga 08.04.07, 22:14
    Beba,
    Po pierwsze, nie zrozumialam Cie. Tekst, ze do niczego nie doszlo zrozumialam
    tak, ze nigdy do niczego nie doszlo.
    Po drugie, nie wiem jak to napisac, zeby nikt sie nie poczul obrazony, oceniany
    czy potepiany. Zwolenniczka seksu jestem i po slubie i przed slubem i w ogole i
    w szczegole ;) Wiem, ze mamy wiek 21 i swietnie rozumiem, ze nauki koscielne w
    tych sprawach nie przystaja do rzeczywistosci. Jednego tylko nie rozumiem,
    dlaczego osoby, ktorym te nauki nie odpowiadaja, do kosciola chodza, sluba w
    kosciele biora i deklaruja sie jako czlonkowie kosciola. Jeszcze raz dla
    janosci: w zaden sposob nie oceniam, ale ... nie rozumiem.


    > Nie rozumiem dlaczego to takie wazne dla niektorych: obojetnie jak sie
    > porwadzisz i z kim, ilu i jak czesto masz boyfrendow grunt aby o ciazy przed
    > slubem sie nikt nie dowiedzial!

    Nie wiem, czy to akurat o mnie, na wszelki wypadek odpowiem: dla mnie to
    zupelnie niewazne, jak sie inni ludzie prowadza przed czy po slubie. Zwisa mi
    to kalafiorem i nie oceniam ludzi na podstawie ich zycia seksualnego. Dla mnie,
    jako bezboznicy seks nie ma nic wspolnego z moralnoscia. Ale podziwiam, gdy
    ktos zyje w zgodzie ze swoimi przekonaniami. I zakladam, w przypadku osob
    bedacymi czlonkami KK, ze podzielaja poglady swojego kosciola. Wlasciwie
    powinnam napisac "zakladalam".

    A ja sukienke mialam czerwona ;-)
  • kingusia1974 09.04.07, 16:34
    Gratulacje! szcześcia! pomyslnosci! radości i wszystkiego naj naj naj!
    Ja tez musze się pochwalić, ja już dokładnie za tydzien 16 kwietnia
    powiem "tak" w Urzedzie w Holandii a w lipcu w kościele w Polsce!
  • mad_die 09.04.07, 21:23
    Ooo! No to gratulacje również :D

    --
    my_Flickr
  • kingadpl 10.04.07, 18:18
    witam i jak po przerwie! Oj ciezko bylo wracac do Holandii, ale coz, dzis praca
    juz zawrzala, wiec jutro bedzie moze wiecej luzu :)))
    Teraz pozalatwialismy sprawy slubno-weselne :))) poza tym czesc zaproszen
    wybrane, no i obraczki zamowione :)))
    a tak w ogole, to moj A. niechetnie podchodzi do zycia w czystosci przez
    miesiac przed slubem, jednak nie ma wyjscia jak ja tak chce :)))
  • beba3 11.04.07, 08:35
    Go.ga!
    Pamietam o Twojej czerwonej sukience! :-)
    Nie do Ciebie pije, rzecz jasna! A raczej do mojej zasciankowej rodziny, na
    szczescie dalszej, w ktorej tradycja jest ze dzieci rodza sie 5 czy 6 mc po
    slubie jako wyrosniete, olbrzymie wczesniaki, a szokuje ich szczerosc i radosc
    innych.


    Jednego tylko nie rozumiem,
    > dlaczego osoby, ktorym te nauki nie odpowiadaja, do kosciola chodza, sluba w
    > kosciele biora i deklaruja sie jako czlonkowie kosciola. Jeszcze raz dla
    > janosci: w zaden sposob nie oceniam, ale ... nie rozumiem.

    Tez nie rozumiem. Nie rozumiem zasad ktore nijak sie maja do rzeczywistosci.
    Wklepano mi do glowy regolki i fromulki i nic za bardzo z tego nie wynika.
    Nie uwazam sie za czlonka kosciola ale za osobe wierzaca. Nie ma podobno czegos
    takiego jak osoba wierzaca, niepraktykujaca.
    Ja wierze ale nie zgadzam sie w wieloma rzeczami. Nie mi je zmieniac ale nie
    zamierzam trzymac sie scisle zasad ktorych nie popieram. To ze rodzice
    wychowali mnie w duchu chrzescijanskim to kwestka kraju i kultywowania przez
    pokolenia danej religii. I tyle.
    Trafnie ujela to Madzia: przed slubem grzech smiertelny, po slubie powinnosc.
    Dla mnie slub to jednak jest cos umownego.
    Poczulam sie psychicznie lepiej po nim i mialo to tez aspekt religijny ale nie
    demonizowlabym tego. Gdyby tak bylo, wyszlabym zapewne po pol roku znajomosci
    za jakiegos kolesia i po slubie plakala co noc. Lub nie znalazla chetnego na
    takie eksperymenty.
    Jesli chodzi o mnie to ciezko mi mowic o szacunku dla osob ktore
    zachowaly 'czystosc' az do nocy poslubnej. Naprawde sa w jakis sposob lepsze?
    Mam je podziwiac za sile woli i cierpliwosc? No chyba ze o to chodzi...
    Mam kolege ktory sluchal muzyki metalowej, obracal sie w gronie najoglednie
    mowiac, podejrzanych typkow. Oczywiscie mial i dziewczyne, i to nie jedna.
    Przeszedl metamorfoze pod wplywem Kosciola. Poznal mila dziewuszke, zakochal
    sie i zyli w czystosci do szybkiego slubu.
    No pieknie, fajnie! Nawrocil sie, uwierzyl w slowo Boga i zyje przykladnie.
    Chodzi do kosciola nie tylko w niedziele i wdraza slowo Boze w zycie.
    On robi na mnie wieksze wrazenie niz ktos kto nie posmakowal 'zakazanego
    owocu'. Zreszta Pan rowniez twierdzi, ze bardziej sie cieszy z jednego
    nawroconego grzesznika niz z ilus tam zyjacych prawo. ;-)
    A ja czy nie jestem nawroconym grzesznikiem skoro zdecydowlam sie zawrzec
    zwiazek malzenski przed Bogiem po trzech latach zycia w rozpuscie? ;-P
    Wszystko zalezy od punktu widzenia, jak sadze. ;-)
    Oczywiscie ja uwazam tak, Ty inaczej i nie bedziemy sie wzajemnie przekonywac!
    Madzia!
    I moze dobrze zrobilas: mnie meczy tlumaczenie ze ja naprawde nie wyszlam za
    przypadkowego kolesia z ktorym zaszlam w ciaze!
    Oraz to ze obie ciaze mialam zaplanowane. Tak, ta pierwsza tez!
    Wybraz sobie ze zachodzisz w ciaze jednak przed slubem i potem 'przyjaciele' i
    rodzina sugeruja Ci lub mowia wprost, ze gdyby nie dziciak w drodze, to by nic
    z tego nie bylo. Albo ze sie chlopak z Toba zeni z poczucia obowiazku...
    Nie zycze Tobie!
    Ucinam temat bo sie za bardzo i niezdrowo eksytuje! ;-P

    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • go.ga 11.04.07, 10:14
    >> Jesli chodzi o mnie to ciezko mi mowic o szacunku dla osob ktore
    > zachowaly 'czystosc' az do nocy poslubnej. Naprawde sa w jakis sposob lepsze?

    Ustosunkuje sie tylko do tego, bo wyglada mi to na pytanie. Jak juz napisalam,
    nie oceniam. Dla owa czystosc zreszta i tak nie ma znaczenia. Ale takie osoby
    robia na mnie wrazenie, poniewaz myslle sobie wtedy "Nareszcie jakas osoba,
    ktora bierze slub w KK i ktora faktycznie zyje wedlug jego zasad". Lub
    przynajmniej sie stara.


    > Oczywiscie ja uwazam tak, Ty inaczej i nie bedziemy sie wzajemnie przekonywac!

    Moim zamiarem nie bylo przekonywanie Ciebie, kazdy zyje po swojemu, a zwlaszcza
    sprawy dotyczace wiary/religii sa bardzo intymne. Moze nawet bardziej imtymne
    niz tez nieszczesny seks ;-)

  • mad_die 11.04.07, 12:37
    Ależ Beba, Ty odważna byłaś a my tchórze ;) Bo myśmy też tak chcieli, ale jak przyszło co do czego, to żeśmy stchórzyli - bo co inni powiedzą... Tak tego nie lubię, a jednak się poddałam...
    A Ciebie nadal podziwiam i po cichu zazdroszczę pięknych córeczek :) Kiedy wracacie? ;)

    --
    my_Flickr
  • beba3 13.04.07, 14:57
    Go.ga! Prawda, prawda ale czemu ten sex ma byc 'nieszczesny'?! ;-P
    No dobra: jest tam ;-) to sie nie powinnam czepiac... ;-D
    Madzia!
    Nie utrudniajcie sobie zycia niepotrzebnie. Ucz sie od starszej koleznaki na
    jej, nie, nie napisze na bledach a doswiadczeniach! ;-P
    Coreczki to sobie 'zrobisz' rownie piekne jak nie piekniejsze. Oby Twoje
    grzeczniejsze byly od moich!
    Kontrakcik na dwa latka a juz (!!!) minelo 5 i pol miesiaca! Kiedy to zlecialo?
    Tak sie nosze aby te 'pieknisie' jednak wrzucic na Bloga. Lo matko!
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • mad_die 13.04.07, 15:34
    A jak my sobie zycie utrudniamy? ;) Jeszcze tydzien i nie bedzie trudno ;) Mam
    nadzieje :D

    --
    my_Flickr
  • beba3 25.04.07, 07:48
    Szukam po tytulach ale niczego nie widze co by wskazywalo ze powiedzieliscie
    sobie TAK!
    Rozumiem ze jestes zajeta ale daj znac jak tylko ochloniesz! :-)
    Mam gratulowac? ;-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • lenkaaa 25.04.07, 10:56
    Ej, no co Wy, Madzia pewnikiem w podróży poślubnej, to i czasu na opowiadanie
    brak :DDDD
    --
    "Trzeba umiec zachowywac zasady i zmieniac poglady"
    !!! moje ulubione !!!
  • nesla 25.04.07, 22:21
    No wlasnie, ja tez ciekawa jestem jak poszlo i zdjecia chce zobaczyc Mlodej Pary :)
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • mad_die 27.04.07, 08:56
    Można gratulować, można :D Zaraz założę jakiś oddzielny wątek ;)

    --
    my_Flickr

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka