Dodaj do ulubionych

"Porady" CB

07.11.06, 15:48
Pamietam, ze kiedys juz pisalyscie, aby porad Consultatie Bureau nie brac
sobie za bardzo do serca. Panie w moim CB sa beznadziejne, wiec nie dyskutuje
z nimi, za duzo im nie opowiadam.
Ale wczoraj znajoma Polka zszokowala mnie porada jaka pani z jej Cb
udzielila... Ich dwuletnia corka mimo, ze zasypia u siebie, w nocy przybiega
z placzem do lozka rodzicow i tam juz przesypia do rana. Pani poradzila aby
zostawic dziecko, wyciagnac klamke z drzwi i pozwolic aby dziecko plakalo w
zamknieciu!!! Powiedziala, ze po 2-3godzinach zasnie a po 2-3 dniach bedzie
spokoj. Brak mi slow. Po prostu.
--
Filip ur.27-09-2005
Edytor zaawansowany
  • corneliss 07.11.06, 16:33
    o dzizasss! tu chyba maja jakas obsesje nt. 'wyplakania' sie dzieci, kobieta u
    ktorej opiekowalam sie dzieckiem stosowala ta sama metode, kiedy przyszlam do
    niej i przychodzila pora spanioa w ciagu dnia, maly urzadzal jazdy - ale tylko
    przez 2 dni - pytala sie co zrobilam ;))) ze nie wyje ;))

    ja tez za duzo nie opowiadam, ale dzis powiedzialam ze maly sie zlosci kiedy
    czegos chce i mu sie tego nie da, robi sceny itp. (fika, placze, wije sie) pani
    stwierdzila ze O! to chyba za wczesnie, moze cos innego mu jest ;) a na koniec
    miala 'pokaz' mozliwosci mojego dziecka, po tym jak nie dalam mu do raczki
    ulotki, ktora dostalam. Wywalila oczy ze zdziwienia, wklepala sobie uwage w
    komputerek i juz nie byla taka niedowierzajaca ;)))

    poza tym wole nie mowic za duzo nt. zywienia, bo zawsze maja inne zdanie, ale
    zawsze pytam, zeby nie miec watpliwosci, poza tym jak wytlumaczyc ze maly wsuwa
    az mu sie uszy trzesa 'Flipsy' polskie chrupki kukurydziane ;))?
  • haganl 07.11.06, 19:07
    polecam w tej sprawie ksiazke : "kazde dziecko moze nauczyc sie spac". dzieki niej, 2 lata temu nauczylam mojego 5 miesiecznego synka spac - w 3 dni. to co opowaiada twoja koleżanka to pewnie w skrocie to co polecaja w tej ksiązce. Mam pytanie: lepiej pozwolic dziecku plakac 3 razy po godzinie (zalezy od dziecka) czy przez kilka lat pozwolic mu robic histerie w nocy....? ja mysle ze dla dziecka to pierwsze jest lepsze. wszystkie mamy ktore maja problemy z usypianiem dzieci, nosza je na rekach(te mlodsze) usypiaja przy piersi, butelce, w samochodzie, w wozku itd, po to by dziecko po godzinie znowu plakalo i domagalo sie tego samego , sie pytam: jak mozna tak meczyc DZIECKO? !!!!! to jemu jest ciezko, rodzicom tez, ale dajmy dzieciom zasypiac samym!!! (to co napisalas to naprawde jest w skrocie ta metoda, a skrot myslowy moze wprowadzic w blad) radze sie nawzajem nie straszyc. pozdrawiam
  • tijgertje 07.11.06, 19:19
    Zgadzam sie. Nam sie wydaje, ze dziecku nie mozna pozwolic wyc przez godzine...
    Wystarczy policzyc, ile wyje codziennie po kawalku, poki nie dostanie tego,
    czego chce. Mojego nauczylam spac, jak mial 10 miesiecy, wyszlismy ze szpitala,
    co noc wrzeszczal po 3-4 godziny i nic nie pomagalo, a moje plecy w koncu padly
    i nie dawalam rady mlodego nawert kilka minut, a nie godzinami nosic.
    Systematycznie nauczyl sie sam zasypiac, najpierw w nocuy, potem w dzien,
    calosc nawet tygodnia nie zajela. Wyjecie klamki z drzwi moze wydawac sie dosc
    drastyczne, ale fakt, dziala, a dziecko po kilku nocach zalapie, ze nie wygra i
    odpusci. Sasiadka ma takiego urwisa, co o 4 rano wstje i sie im do lozka
    pakuje, tyle, ze ze spania nici, bo mlody robi impreze. Dostal budzik, moze
    wolac mame dopiero jak zadzwoni, wczesniej ma siedziec cicho i nie wychodzic z
    pokoju. Bardziej "ludzka" metoda, w ich przypadku dziala, choc gdyby sie
    dzieciak buntowal, jestem pewna, ze by go w pokoju zamykaloi do momentu, az
    budzik zadzwoni. Moj na szczescie jest aniolem, jak wstanie i zabawy mu sie
    znudza, to wola albo zaczyna wyc, ale lozeczka nie opuszcza, mimo, ze szczabli
    nie ma juz:-)
  • lenkaaa 07.11.06, 20:27
    A ja sie NIE zgadzam. Osobiście nigdy nie zamknęłabym małego płaczącego dziecka
    samego w pokoju.
    --
    "Trzeba umiec zachowywac zasady i zmieniac poglady"
    Czlowieku, nie irytuj sie!
    ***zapraszam na kawę***
  • maxijo 07.11.06, 20:32
    takie rady slysze prawie codziennie osobiscie nie tylko w CB, ale dookola
    poczawszy od sasiadow poprzez rodzine. Znam dobrze wszystkie ksiazki na temat
    nauki snu. Niczym sie tak na prawde nie roznia, nie wazne czy mam wchodzic do
    dziecka co 5, 10 minut czy co godzine, glaskac, nie dotykac, siedziec w zasiagu
    oka, zastepowac piers kropla wody na uspokojenie itp itd. Nie zastosowalam
    zadnej z tych metod, nie czulam tego. Mecze sie juz 16 miesiecy z dzieckiem
    budzacym sie co mniej wiecej godzine, nauczylam spac przy piersi, ze mna w
    lozku, syn nie potrafi inaczej.
    Jestem pewna, ze metoda wyplakania sie u kikunastomiesiecznego dziecka
    przynioslaby oczekiwany skutek. Mam wrazenie, ze moj syn mna czesto manipuluje,
    wie ze przyjde, dostanie czego chce, potrafi swietnie rozhisteryzowac sie bo w
    srodku nocy wychodze do kibla i zostawiam go samego. Coz, moj maly to twarda
    sztuka, a ja miekka matka.
    Holenderki przewaznie spia majac male dzieci, bo ich tego ucza.

  • haganl 07.11.06, 21:09
    wiec po co sie meczysz? moj syn to tez ekstremalny charakterek, ale nie widze potrzeby jakiegos totalnego poddanstwa, tym bardziej ze dzieci POTRZEBUJA dyscypliny i poczucia, ze ktos jest za nie odpowiedzialny. wcale nie lubie poczucia, ze wszystko kontroluja, bo to dla nich za duzy ciezar. dziecko to dziecko, a matka ma byc silna, stanowcza i konsekwentna, co nie znaczy ostra lub zla. Tylko nie wiem jak mozna byc lagodna matka budzac sie co noc co godzine... czlowiek jest tylko czlowiekiem a ja nie wierze w takie poswiecenia, bo sa bez sensu (sama to widzisz). Nie wiem dlaczego meczysz dziecko, chyba zeby sie poczuc lepsza matka? ono pewnie z chcecia przesypialoby noce, gdyby umialo, ale mama w dobrej wierze nie ma ochoty mu pomoc sie tego nauczyc. szkoda dziecka po prostu.... powodzenia
  • ada9611 07.11.06, 21:41
    coz,panie z cb mamprzykre wspomnienia.pierwsze dziecko zawsze cos znjdowaly nie
    tak,ale naprawde-to bioderka byly nie tak,spanikowana ,lecialam w ten sam dzien
    do lekarza,po skierowanie.i inne rzeczy.i te cedzenie wyrazow jakbym byla
    niespelana rozumu albo ze syberi przyjechala.z drugiem dzieckiem ,nie potrafily
    mi pomoc gdy mala mial kolki,i nie chciala mleka pic ,ich jedyna dobra rada
    byla zmieniac mleko,ile razy?dobra rade dostalam od asststentki mego lekarza-po
    trochu rooibos the dawac.pomoglo.za duzo juz wiec im nie mowilam,bo znow by
    byly przezycia.a kazdy musi wychowywac dziecko jak potrafi.
  • maxijo 07.11.06, 22:05
    faktycznie czasami brakuje mi cierpliwosci, ze zmeczenia, rozdraznienia jestem
    prawie gotowa na "przecwiczenie" malego, prawie niestety, ja widze to troche
    inaczej; mecze sie, bo wierze, ze z czasem maly wyrosnie, bedzie wiecej
    rozumial, nie bedzie szukal mnie i cycka na uspokojenie; jedne dzieci
    przesypiaja noce bez zadnej pomocy, inne potrzebuja sporo czasu, nie jestem
    osamotniona w tym temacie, tym sie pocieszam. Widok placzacego dziecka
    krzyczacego po nocach mama, zaplakanego po pachy, wycigajacego rece powoduje u
    mnie traume i stres wiekszy niz nieprzespane noce. Coz, silna i konsekwentna
    nie jestem. Poza tym mam wiele innych watpliwosci. Z tego co czytam nie kazde
    dziecko przyzwyczaja sie do nowej sytuacji w 3 noce, sa ciezsze egzemplazre,
    nastepuja czesto powroty do bezsennych nocy; a co w przypadku choroby, zlych
    snow, ignorowac? niekonsekwentnie byloby wprowadzac ulgi.
    Slysze od 2,5 lat dziecko sasiadki wyjace po nocach, tez mi go szkoda..
    Dla mnie az takie proste to wszystko nie jest.
  • ada9611 07.11.06, 22:16
    makxijo,ja bralam dziecko na rece na zawolanie i pierwsze i drugie,jak
    plakalo,bylam pierwsza.wiec ja ci sie nie dziwie.zreszta po to jestesmy
    matkami.ale jak juz powiedzialam,kazdy musi na swoje sumienie dziacko
    wychowac,,i na pewno za pare lat powiem moze -a moglam wtedy zrobic
    inaczej,lub cos w tym rodzaju.uczymy sie cale zycie,tak mi sie wydaje.
  • mad_die 07.11.06, 23:32
    en.wikipedia.org/wiki/The_House_of_Tiny_Tearaways
    był taki program parę miesięcy temu. oglądałam, choć nie jestem jeszcze mamą. ale jestem święcie przekonana, że zachowaniem rodziców można zmienić zachowanie dzieci. i że dzieci muszą znać granice, wiedzieć co im mozna, a co nie.
    było tam kilka przypadków dzieci, które nie umiały / nie chciały spać w swoim łóżeczku, budziły się w nocy i szły do łóżka rodziców etc. i te problemy zostały rozwiązane w przeciągu 4-5 dni, drastycznie, bo drastycznie (dla co po niektórych), ale skutecznie. i na pewno bez żadnej krzywdy dla dziecka.
    ja nie mogłabym patrzeć i słuchać, jak moje dziecko płacze w nocy, i właśnie z tego powodu szukałabym sposobów na zapewnienie mu snu przez te +/-10 godzin, kiedy powinno spać dla zdrowia, dla prawidłowego rozwoju etc.

    --
    my_Flickr
  • haganl 08.11.06, 10:36
    naprawde Ci wspólczuje, wierz mi, ja sie strasznie sympatuzuje z matkami takimi jak Ty, bo wiem co czujesz , bo ja tez to odczuwalam. Moj maly wprawdzie nauczyl sie zasypiac sam jak mial 5 miesiecy, ale jak tylko nadarzala sie okazja, to zawsze "probowal nas" . Czulam, ze on nas cwiczy i to mnie wykanczalo. jestem malo cierpliwa, dobrze ze moj maz mi bardzo pomagal. Mimo wszystko, kazdego wieczoru, jak poloze malego spac, on mi da buzi i pomacha, to czuje taka straszna ulge, ze zasypia bez problemu, mimo ze minely juz dwa lata od nauki. Powiem Ci, ze wystarczy ze sie kolo niego na chwilke poloze jak zasypia, bo jestem zmeczona a on zaraz domaga sie wiecej i jest awantura. Mysle ze go takie zmiany dezorientuja. na zasadzie "dasz palec, to chce reke". wiec musimy BARDZO UWAZAC i sie pilnowac z naszymi slabostkami. Bo one przede wszystkim szkodza dziecku. Dlatego namawiam Cie bardzo goraca do sprobowania. Ty tez musisz sie wysypiac! Twoje zle samopoczucie tez zle wplywa na dziecko. bardzo Cie dopinguje, a jak bedziesz potrzebowala wsparcia czy rady, daj znac, chetnie Ci pomoge. Powodzenia
  • martaj7 08.11.06, 11:36
    "ja sie strasznie sympatuzuje z matkami takimi jak Ty""...........
    Uf, do porzygania....Maxijo, powinnas sie lepiej poczuc....Ze mimo, ze nie
    ideal to jednak mozesz sobie spokojnie dalej istniec...
    --
    Marta
  • haganl 08.11.06, 17:53
    mam wrazenie ze kolezanka nie zrozumiala zdania. myslalam ze jest proste, a widocznie przekracza niektorych mozliwosci intelektualne, no coz..
  • martaj7 08.11.06, 19:25
    Widocznie przekracza. Nie rozumiem banialuk.
    Po kropce nowe zdanie zaczyna sie z duzej litery, to raz, a po
    drugie "przekracza niektorych mozliwosci intelektualne"........Rozumiem
    ze "niektorych" to chodzi o osoby. Niestety nie jest podmiotem w zdaniu,
    podmiotem jest "to" (niewidoczne) dlatego zeby ulatwic zrozumienie niektorym,
    powinno stac na koncu zdania podrzednego. No coz...
    I kolezanki wybieram sama, na szczescie...no coz.
    --
    Marta
  • nesla 09.11.06, 08:56
    poprawnie powinno byc "sympatyzuje z kims" a nie "sympatyzuje sie z kims", moze
    byc ewentualnie "utozsamiam sie z kims", ale martaj jestes ostatnio zlosliwa
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • mysza_33 07.11.06, 23:16
    Ja też się nie zgadzam. Chyba nie powołuje się dziecka dla własnej tylko wygody.
    Ciąża też jest obciążeniem dla kobiety, poród ciężki, półóg ciężki i co z
    tego... Ja nie mam i nie miałabym serca tak dziecka potraktować, kiedy widzę, że
    chce zasnąć a nie może. Widzę też, że nie wynika to z grymaszenia, a potrzeby.
    Różne sa fazy rozwojowe malucha, układ nerwowy dojrzewa stopniowo. Przecież nam
    też trudno się wyłączyć, jak za dużo mamy na głowie. Jeśli przeładujemy malucha
    emocjami to i konsekwentnie powinnyśmy mu pomóc. I tyle.
    Ja wszystkie temu podobne książki, typu "Uśnij wreszcie", "Każde dziecko może
    nauczyć się spać" wyrzuciłabym raczej do kosza lub ewentualnie wykorzystała z
    nich to co jest dobre dla mojego dziecka. Ale te 3 godziny wycia przy drzwiach
    bez klamki to sadyzm, a nie metoda wychowawcza!!!

    Mysza

    --
    jesteśmy z wami
  • tijgertje 08.11.06, 00:42
    mysza_33 napisała:
    Ale te 3 godziny wycia przy drzwiach
    > bez klamki to sadyzm, a nie metoda wychowawcza!!!

    Zgadza sie, jezeli rodzice rzeczywiscie przez te 3 godziny dziecko ignoruja.
    Mysle, ze w calej dyskusji braklo jednego: Dlaczego dziecko placze???
    Mojego urwisa znam na wylot, nauczylam go spac samemu z koniecznosci, nie z
    wygody. Przesiedzialam troche przy nim i ci, ktorzy mnie znaja dobrze, wiedza,
    ze swojego dziecka skrzywdzic nie dam. Bardzo trudne dla kazdej matki jest
    sluchanie placzu dziecka. Taka mamy juz nature i trudno z nia walczyc. Ale nie
    mozna (przyajmniej wedlug mnie) wychowywac dziecka w przeswiadczeniu, ze kazdy
    placz jest oznaka cierpienia. Dlaczego placze moje dziecko?
    1.Bo sie stlucze, przewroci czy cokolwiek innego, co naprawde boli- wtedy
    rzucam wszystko i biegne na pomoc.
    2.Bo sie przewroci, ale usiluje zwrocic na siebie uwage, a boli tyle co nic-
    Jezeli moge, to pogadam, pociesze, pocaluje miejsce w okolicy niby-guza. Jezeli
    jestem akurat w trakcie mieszania przypalajacego sie obiadu, to pogadam,
    wypytam o szczegoly zdarzenia, ale caluska mlody musi sobie dac sam, albo
    czekac. Dziala:-)
    3. Snia mu sie koszmary. Na szczescie nie czesto, ale bywaja... Biegne na
    skrecenie karku, budze, podnosze, przytulam, uspokajam, jak przestanie plakac,
    odkladam do lozeczka, odpedzam strachy, daje buziaka, mowie dobranoc i wychodze
    z pokoju. Mlody zasypia...
    4. Kloci sie z tata, nie dostanie tego, co chce, robi ze zdarzenia wielka
    tragedie i usiluje mnie przekabacic na swoja strone. Wysluchuje obu relacji, w
    zaleznosci od sytuacji albo kaze taty bezwzglednie sluchac, albo potwierdzam,
    ze moglby cos dostac, ale skoro tata zarzadzil, ze nie, to tym razem tak bedzie
    i koniec dyskusji.
    5. jest chory = maruda nie do zniesienia. Staram sie go czyms zajac, duzo
    przytulam, pozwalam namalenkie ustepstwa (np moze dostac cukierka, o ktorego
    sie upomina, ALE po zjedzeniu obiadu). Spokoj, spokoj i jeszcze raz spokoj...
    Tylko tak daje sie dzien przetrwac:-/
    6. Zlosci sie: nie chce jesc, nie chce spac, nie slucha polecen, robi na zlosc
    rzeczy, ktorych nie moze i o tym wie. W zaleznosci od wagi przewinienia po
    kilkukrotnym upomnieniu laduje pod sciana karna z wyjasnieniem za co, zwykle
    krotka chwila, 1-2 minuty, ale to pozwala jemu i mnie ochlonac. W tym czssie
    zupelnie go ignoruje, chocby wrzeszczal czy stawal na glowie nie zwracam na
    niego uwagi, to ja decyduje, kiedy kara sie konczy. Jak przewinienie jest
    niezbyt powazne, ze stoickim spokojem informuje go, ze dopuki bedzie
    wrzeszczal, to go nie bede sluchac, zajmuje sie swoimi zajeciami, a on musi sam
    sie uspokoic. Potem z nim gadam "powaznie", opisuje sytuacje, probujemy dojsc,
    dlaczego sie zloscil, tlumacze, dlaczego nie dostal tego, czego chcial,
    przytulam i jest dobrze, mlody ustepuje, wie, ze wrzaskiem z mama nie wygra.
    Jak nie chce spac, to robie caly rytual kladzenia do lozka, przytulam, daje
    buziaka, zycze dobrej nocy, mowie, ze tez jestem zmeczona i chce isc spac, jak
    sie wyspi, to moze mni wtedy zawolac i przyjde. Wychodze z pokoju, zamykam
    drzwi, wlaczam nianke i slucham: po 2-3 minutach mlody przestaje plakac i
    zasypia:-)
    Dziecko mozna nauczyc spac w swoim lozeczku i w swoim pokoju, wymaga to
    niestety cierpliwosci, samozaparcia i konsekwencji. Moj maz niestety zbyt
    czesto ustepuje synowi... A potem za to placi:-/ Dziecko siedzi ze mna przez
    caly dzien, ani razu nie zapyta , czy moze ogladac telewizje. Za to jest to
    pierwsze pytanie do taty, gdy tylko sie pojawi. Mlody wie, ze jak odpowiednio
    dlugo ponudzi ( a to potrafi wysmienicie), to tata sie ugnie. Biedny tatus
    coraz dluzsze nudzenie o coraz wiecej rzeczy musi znosic:-))) A jak sie ugiac
    biedak nie chce, to sie zaczyna impreza taka, ze pol wsi slyszy:-)))

    Zostawienie dziecka na 3 godziny to nienormalne, ale zamknac dziecko w pokoju,
    dajac mu jasno do zrozumienia, ze nie zostaje porzucone, a mama bedzie w
    poblizu, to cos, co bym sama zrobila. Na pewno nie pozwolilabym mlodemu
    wrzeszczec 3 godziny, ale 15 minut na pewno by mu nie zaszkodzilo. Kazdy
    wychowuje dziecko tak, jak sam uwaza za sluszne, zadne madre ksiazki nie zrobia
    tego za nas, ale mysle, ze czasem, jak maluch wrzeszczy, warto sie zastsanowic,
    kto tu kogo wychowuje:-))) Czy jest to placz krzywdy, bezsilnosci, opuszczenia,
    czy usilowanie zdobycia czegos. Wiadomo, mamy nie maja serca do sluchania
    rozdzierajacych placzow:-) Mam nadzieje, ze sobie w kasze za bardzo dmuchac nie
    dajecie, bo dzieci to urodzeni dyktatorzy, im pozniej sie te ich zapedy hamuje,
    tym jest to trudniejsze.

  • mad_die 08.11.06, 08:37
    Tijger, jaka Ty mądra mama jesteś :) Chciałabym być taka jak Ty, jak ja będę mamą ;)

    --
    my_Flickr
  • tijgertje 08.11.06, 09:38
    Hehe:-))) Ja tylko robie takie wrazenie:-))))
  • kruszynka28 08.11.06, 09:55
    Tygrysie zgadzam sie z Toba w 100%!
    Tez przeszlismy przez nauke spania mojego lobuza. Bylo to juz dawno temu ale
    efekty sa do dzis. U nas maz przejal paleczke bo mama byla za miekka poza tym
    wciaz karmilam i jak mlody poczul mleko to byla jeszcze wieksza rozpacz.
    U nas nauka samodzielnego spania trwala 2 noce. Co 2 minuty (Bastian mial
    niecale 6 miesiecy) maz do niego szedl i tlumaczyl, przytulal i wychodzil z
    pokoju. (a mama lkala w poduszke ale wiedzialam, ze to dla dobra wszystkich)
    Na trzy godziny bez klamki w drzwiach bym nie zostawila!
    Wydaje mi sie tez, ze im starsze dziecko tym trudniej nauczyc je spac.
    Ale kazda mama jest inna i kazdy ma inne porzeby. Ja uwielbiam spac hehehe...
  • mad_die 08.11.06, 12:01
    No to ja też chciałabym robić takie wrażenie :D

    --
    my_Flickr
  • haganl 08.11.06, 10:43
    Tijgertje, bardzo mi sie podoba, to co napisalas, dla mnie mama ideal. (taz mam takie poglady, ale za malo cierpliwosci i wytrwalosci). Pozdrawiam!!!
  • corneliss 08.11.06, 12:04
    Tygrysek b. fajny post - respect! za cierpliwosc
    jak dobrze ze moje dziecko nie robi cyrkow ze spaniem i wie kiedy i gdzie ;)
  • a.polonia 08.11.06, 12:05
    Tygrys, brawo, jakby kazdy rodzic mial takie podejscie do dziecka, to swiat
    bylby piekniejszy.
  • mysza_33 08.11.06, 23:47
    Tijgertje, dokładnie tak. Pod tym co napisałaś, podpisuję się obiema rękami.
    Chyba wydrukuję sobie Twój post, by zapamiętać te podpunkty. Też bym tak chciała!!!
    Na szczęście w zasadzie z zasypianiem na noc (czy w nocy, gdy się przebudzi)
    małego nie mamy problemów. Nie potrafi zasnąć sam z siebie w dzień, potrzebuje
    wtedy wpomagaczy, hm... typu: chusta (wcześniej bujanie w nosidle), butla z
    płynem do cyckania, samochód, noszenie, spacer w wózku itp.
    Jak zauważę w odpowiednim momencie i nie dopuszę do przemęczenia w zasadzie
    zasypia w 5, a nawet 3 minuty.
    Obecnie jesteśmy na etapie nie pozwalania mu na przekręcanie się i "wyłażenie"
    poza przewijak. Odkąd nauczył się być tak ruchliwy, pozycja na plecach jest dla
    niego nie do przyjęcia. Stanowczo odmawiamy mu tego gdy leży wysoko na
    przewijaku. Oj, walczy z nami, walczy, ale czasem nam udaje się i... po kolejnym
    odwróceniu, uspakaja się i czeka aż skończy się pielęgnacja i zakładanie
    pieluchy (z zapięciem pajaca już gorzej mu wyczekać, buuuuu....). Najbardziej
    nie lubię, jak mi robi takie sceny przy kąpieli (przed, w trakcie i po) z tym
    przekręcaniem się na brzuch. Dziś wywalił mi miseczkę z wodą, zrzucił balsam do
    ciała i rozwalił dozownik... Uff! Ciężko było...
    Może na to masz jakiś sprawdzony sposób?
    Zaproponowana do ręki zabawka nie zawsze skutkuje, niestety :(((

    Mysza

    --
    jesteśmy z wami
  • tijgertje 09.11.06, 01:03
    Dziewczyny, ja to chyba przestane cokolwiek pisac:-))) Prosze mnie tu nie
    zawstydzac, bo idealna matka na pewno nie jestem. Wiem, jaka powinnam byc, ale
    rzeczywistosc z teoria zbyt rzadko idzie w parze. Moja rodzina twierdzi, ze
    dziecko krzywdze, swiadomie w dodatku, na zbyt wiele, albo za malo pozwalam
    (jakos sie zdecydowac nie moga), tu ludzie uwazaja, ze jestem zbyt poblazliwa.
    I badz tu madry... Cierpliwosci mi czasem brakuje, oj, brakuje... To nie to, co
    10 lat temu. Wtedy to mnie dzieciak zaden z rownowagi nie mogl wyprowadzic:-) A
    konsekwencji i stanowczosci nauczylam sie w harcerstwie: 6 turnusow jako
    wychowawca z grupami 16-26 osobowymi, czasem mieszanymi, miedzy 6 i 18 lat. Oj,
    dzialo sie wtedy... A mialam na 3 komendantke, ktora ze mnie postrach
    obozowiczow robila:-) JAk sobie z jakims dzieciakiem poradzic nie mozna bylo,
    to go do mnie odsylano na dzien karny, a ja sie pytalam, dla kogo ma byc ta
    kara:-) Ale fakt, latwiej bylo sie uczyc konsekwencji na cudzych dzieciach:-)))
    Moja mania na punkcie metodyki nauczania i wlasciwie zawsze cos robionego z
    dzieciakami daja mi dobre podstawy teoretyczne, ale prosze tu ze mnie jakiegos
    autorytetu nie robic!!! Kazdy wychowuje dziecko tak jak potrafi, latwym
    zadaniem to na pewno nie jest, instrukcji obslugi przy porodzie do zadnego nie
    dolaczaja:-( JA mam swoje poglady wypracowane latami, robie to, co uwazam za
    sluszne, ale wiem, ze czasem moje wypowiedzi moga byc odebrane jako aroganckie.
    Nie chce, zeby ktos,kto postepuje inaczej ode mnie poczul sie gorsza mama!!!
    Kazda mama jest najlepsza dla swojego dziecka ( nie mowie tu o zjawiskach
    patologicznych...). Mysle, ze trzeba byc gleboko przekonanym o tym, co i jak
    sie robi. Im wiecej mama ma pewnosci siebie, tym latwiej dziecko zaakceptuje
    jej zasady i reguly. Zdradze wam sekret sukcesu nauczyciela: Nigdy nie nalezy
    dzieci o nic pytac, bo mozna uslyszec zdecydowane NIE!!! Trzeba tak sformulowac
    wypowiedz, aby dziecko moglo wybrac, albo odpowiedziec tak, jak tego
    oczekujemy:-) Jest to bardzo trudne, ale warto pocwiczyc, polecam!
  • nesla 09.11.06, 08:58
    Tijgertje, mzoe odkrylas swoje powolanie? Moze powinnas byc psychologiem
    dzieciecym albo matczynym? Jakies porady internetowe nt wychowania dzieci?
    Wiesz ze to ostatnio zlote biznesy - stwarzanie portali, ktore kumuluja ruch a
    potem ich opylanie za krocie :-D

    Ja, dziewczyny juz zaliczylam analize naszych relacji "rodzice - dziecko" przez
    Tijgera i jej meza, zostalismy zanalizowani i zostaly nam przekazane dobre rady
    na lepsza przyszlosc ;-D
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • tijgertje 09.11.06, 09:58
    nesla napisała:
    Ja, dziewczyny juz zaliczylam analize naszych relacji "rodzice - dziecko" przez
    >
    > Tijgera i jej meza, zostalismy zanalizowani i zostaly nam przekazane dobre
    rady
    >
    > na lepsza przyszlosc ;-D

    No cos ty nesla, ja wtedy jeszcze nawet sie nie zdazylam rozkrecic:-))))
    Z tym powolaniem to problem... Cos za duzo ich mam i sie zdecydowac nie moge:-)
    Na pewno juz zakonnica nie zostane:-) Psychologiem chcialam byc, ale za leniwa
    bylam:-/ Stara sie robie, a dalej nie wiem, co che robic tak na dluzsza mete:-(
  • schinella 09.11.06, 10:34
    Hi Hi... tak tu sobie czytam te wszystkie porady, co by sie przygotowac na
    ostra jazde od marca.
    I tak sobie mysle ze tijgertje powinna wziasc udzial w programie 'Super
    Nanny' ;-) Masz problem - zapytaj 'Super Tijgertje' przyjedzie i poradzi ;-)
  • go.ga 09.11.06, 12:23
    >
    > No cos ty nesla, ja wtedy jeszcze nawet sie nie zdazylam rozkrecic:-))))
    > Z tym powolaniem to problem... Cos za duzo ich mam i sie zdecydowac nie moge:-
    )

    Talentow masz duzo ;-), ogladam czasem Twoje prace na innym forum ;-) i jestem
    pod wrazeniem.
  • a.polonia 09.11.06, 12:26
    Tijger, tyle masz talentow, ze nie wiesz ktory wybrac, szczesciaro ;-)
    chyba posle Ci kolejnego kopa ;-)
  • malenow14 10.11.06, 23:53
    Hej,

    zdazylo mi sie rowniez miec problemy, a wlasciwie odmienne zdanie co do
    wychowania dzieci niz moja pani doktor.
    To co mozna tutaj zaobserwowac to, ze najpierw oni zostwiaja dzieci samym
    sobie, a pozniej te dzieci zostawiaja biednych rodzicow w tych zbiorowiskach
    starszych ludzi siedzacych w oknach i czekajacych na swoje pociechy (akurat
    moje CB miesci sie w takim budynku, wiec czesto widuje ta ich samotnosc).

    Kidys ogladalam program odnosnie wychowania dzieci, chyba angielski, w ktorym
    mowiono o tym, ze dziecko powinno byc blisko przy matce conajmniej tyle samo
    ile trwala ciaza, czyli 9 miesiecy, potem dzieciak zaczyna raczkowac i staje
    sie bardziej samodzielny, nie jest juz tak uzalezniony od matki. W wielu rajach
    tzreciego swiata matki maja swoje dzieci caly czas ze soba, a my cywilizowani
    ludzie stajemy sie po prostu wygodni i wmawiamy sobie, ze w lozeczku bedzie mu
    wygodniej.

    Po kilku wizytach i licznych wykladach powiedizalm dosc, ja decyduje jak bede
    wychowywac moje dziecko i skonczylo sie.

    ZAbawna historie mialam z jedzieniem malej. Pani doktor w 5 czy 6 mieisacu
    zrobiala mi rozpiske co dziecko ma jesc, boterham met smeer kaas itp, a dwa
    razy dziennie piers jako deser "toetje". Przy okazji nastepnej wizyty u
    pielegniarki na pytanie co dziecko je odpowiedzialm zgodnie z prawda 5 razy
    dziennie "toeje".

    Z niecierpliwoscia czekam na kolejna wizyte w CB by uslyszec co znow robie nie
    tak, choc moje dziecko ciagle wyprzedza wiekszosc dzieci holenderksich. W
    styczniu kolejna batalia.

    pozdrawiam


  • anitax 11.11.06, 20:42
    Dla mnie od pewnego czasu CB to tylko punkt szczepien. Juz nawet przestalam z
    nimi dyskutowac, bo to nie ma sensu.
  • tere_tere 11.11.06, 21:16

    > W wielu krajach
    > tzreciego swiata matki maja swoje dzieci caly czas ze soba, a my cywilizowani
    > ludzie stajemy sie po prostu wygodni i wmawiamy sobie, ze w lozeczku bedzie mu
    > wygodniej.
    >

    nie no, wyluzuj... takie porownania to mnie zeslabiaja. jak mozna TAMTE warunki
    porownywac do naszych... to jest naprawde inny swiat. tak sie sklada, ze bardzo
    dobrze poznalam zycie w jednym z krajow ROZWIJAJACYCH sie (sorry, ale
    stwierdzenie "trzeci swiat" jest weglug mnie bardzo ponizajace) i uwierz mi,
    porownywanie warunkow/zwyczajow tam i tu to tak jakbys porownywala konia do
    krowy. skad wiesz, ze tamte matki z krajow "trzeciego swiata", jak piszesz, nie
    wolalyby polozyc dziecka samego do lozka? gdyby go przynajmniej mialy...

    bo idac za tym rozumowaniem, to czemu nie powinnysmy np. posylac dzieci w wieku
    9 lat do pracy, zamiast do szkoly? w koncu niech sie ucza przetrwac od malego.
    skoro te matki tam sa takie madre, to robmy tez tak... albo rodzmy sobie bez
    opieki lakarza, "naturalnie" - jezeli dziecko nie przezyje, och, to za 9 miesicy
    urodzimy kolejne... itd.

    nasz swiat jest naszym swiatem. ich swiat jest ich swiatem.
  • malenow14 11.11.06, 22:20
    Hej ,

    moze moj angielski nie jest az tak rewelacyjny, wiec uzylam troche
    niepoprawnych sformuowani tlumacznie nie jest dokladne. Masz racje, ze nie
    mozna porownywac naszego swiata z ich swiatem,ale mniej wiecej tak bylo to
    przedstawione w tym programie.

    ""naturalnie" - jezeli dziecko nie przezyje, och, to za 9 miesic urodzimy
    kolejne..."

    slyszlam juz cos takiego z ust holenderki, odnosnie porodow w domu.











  • tere_tere 11.11.06, 22:23
    ... a ja nie wyczytalam, ze chodzilo o program. sorry.
  • beba3 17.11.06, 20:09
    My tez poszlismy za rada przetrzymania dziecka. My, bo decyzje podjelismy
    wspolnie z mezem. Mielismy Jagode oduczyc budzenia w nicy i ssania z piersi.
    Pozwolilismy jej troche plakac i spokojne tlumaczenia na nic sie zdaly, tylko
    ja rozkrecaly jeszcze bardziej. Wymieklismy i efektow pozytywnych nie bylo. Nie
    wiem czy byly negatywne u dziecka ale u nas tak. Pomijajac fakt, ze sasiedzi
    mysleli ze zabijamy nasze dziecko i pdejzliwie sie patrzeli i dopytali sie co
    sie dzialo, to jest taka zadra ktora siedzi gleboko i czasmi daje o sobie znac.
    Taki jeden z wielu wyrzutw sumienia ktory krzyczy: To bylo
    zle/glupie/bezmyslne/egoistyczne...
    A to ja 'cwiczylam' Patrycje opisywalam juz sto razy i kazdy pamieta. To bylo,
    moim zdaniem 'bezpieczne' ale i tak czasami czulam ze powinnam byc jednak w
    100% dla niej a nie w 90(?).
    Do tej pory moje dzieci przychodza do mnie w nocy czy rano. Nie bo sa
    przyzwyczjone ale dlatego ze moga. Jak sie przebudza wczesniej to moga wskoczyc
    pod kolderke i sie przytulic. Jak sa chore to sama je przynosze jak widze ze
    chodze w ta i z powrotem.
    Jak cos zlego sie sni to tule i usypiam szybko.
    To juz jes ten wiek ze mamy przyjemnosc polezec razem a nie tylko przymus.
    A jak za bardzo dokazuje maluch to nasepuje eksmisja.
    No i starszak czesto spi dluzej niz mama ;-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • gosia06 19.11.06, 09:33
    Tak czytam i czytam co napisałyście i mam pytanie. Tessa chyba nienawidzi
    swojego łóżeczka. Albo ciszy - nie wiem. W nocy ok.2-3 zaczyna się cyrk
    (przespane noce się definitywnie skończyły). Nie mozna jej uspokoić. Łóżeczko
    stoi w naszej sypialni - jeszcze nie dojrzeliśmy do wysłania jej do swojego
    pokoju. Po 15 min płaczu ja wychodzę z pokoju, bo wszystko mnie boli jak jej
    słucham. A po 16 min tata (który jest przeciwko braniu jej na ręce jak płacze w
    nocy) mięknie i zabiera ją do naszego łóżka i płacz się kończy. Także
    wnioskuję, że to nie kolki. Poza tym Tessa spi wszędzie gdzie uda jej sie
    zasnąć. Nie przeszkadza jej odkurzacz, telewizor, wczoraj 8 gości
    (pradziadkowie, dziadkowie, ciotki i kuzynki)-Tessa spi.
    Co robię źle?
    Boje się z nią spać w jednym łóżku - co jak ja przygniotę? Już sama nie wiem. A
    może wcale nie jest w nocy zmęczona i dlatego płacze? Ile takie małe dzieci
    powinne spać? Wszystko jest takie nowe dla mnie. Tyle trzeba się jeszcze
    nauczyć.
  • nesla 19.11.06, 10:11
    Mnie tlumaczono to tak, ze dzidzius ma na poczatku inny rytm dnia i nocy, bo w
    brzuchu w dzien spalo, bo jak mama chodzila to go kolysala do snu, a w nocy
    brykalo bo mialo spokoj, ciekawe czy to sensowna teoria?? :D Do wlasnego lozka
    brac nie radzilabym, zbyt duze ryzyko i uduszenia i tego ze sie na dobre
    przyzwyczai i samo nie bedzie potrafilo zasypiac, no i ty sie nie wyspisz.
    Polecam sposob podnoszenia, uspokajania i odkladania z powrotem do lozeczka, po
    milionie razy w koncu zadziala, cierpliwosci.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • tijgertje 19.11.06, 10:13
    Gosiu, z Kasprem bylo podobnie. W ciagu dnia spal w kojcu, im wiecej sie wokol
    dzialo, tym lepiej. W nocy jak bylo cicho, to sie cyrk zaczynal. Juz w
    pierwszym tygodniu. Rozwiazanie u nas okazalo sie bardzo proste: Na noc
    wlaczalam plyte z odglosami morza, ptakow i muzyka. Dziecko zaczelo spac jak
    aniol:-))) Spal przy muzyce moze ze 3 miesiace, potem coraz rzadziej, w koncu
    zrezygnowalismy z tego, wracalismy do plyt jak chorowal i mial problemy ze
    spaniem. Od jakieos czasu sam sie zaczal upominac i teraz juz nawet sam umie
    sobie plyte wlaczyc:-) Moj maz sie wscieka czasem, ze dziecko nie bedzie umialo
    spac bez muzyki, ale dotychczas nie bylo problemow, a jestem pewna, ze mu to
    nie zaszkodzi. Pisalam juz kiedys w watku o myzykoterapii.
    Branie dzecka do lozka to nie najlepszy pomysl wedlug mnie. Najlatwiej w ten
    sposob malucha uspokoic, ale w pewnym momencie bedzie wam bardzo trudno to
    zmienic. Pomijajac nawet wszystkie zwiazane z tym niebezpieczenstwa. Radzili w
    CB, zeby dziecku polozyc do lozeczka ponoszony przez siebie podkoszulek,
    dziecko bedzie czulo zapach mamy i latwiej zaakceptuje swoje lozeczko. U nas
    nie poskutkowalo, problemem byla wszedobylska cisza. Aha, gdybys probowala
    sposobu z muzyka, to baaardzo cicho, ledwie slyszalnie. Maluchy slysza kilka
    razy lepiej od doroslych. Odglos, ktory ty uslyszysz z odleglosci 20-30cm od
    ucha noworodek slyszy z odleglosci 1,5-2m. Niektorym dzieciom wystarcza glosno
    tykajacy zegar, zeby lepiej spac:-)
  • maxijo 19.11.06, 12:08
    moj maly nie spal w dzien, w nocy jako tako. Spie z dzieckiem, ale przez
    pierwsze 8 miesiecy Adam spal sam we wlasnym pokoju i lozku. Lozeczka raczej
    nie lubil (zwlaszcza w dzien). Kiedy maly budzil sie z krzykiem (co 3 godziny)
    bralam go na karmienie na siedzaco w wygodnym dla mnie miejscu. Popijalam
    herbate, a maly ssal intensywnie kilka minut, raczej nie przysypial, potem
    zmienialam pieluche, a potem jeszcze przez pare minut ssal i wtedy juz byl
    najedzony, suchy i znuzony ponad pologodzinna procedura, zapadal w sen. Wtedy
    udawalo mi sie odlozyc go do lozeczka, ale tak wymyslnymi metodami, ze maly
    nawet nie zorientowal sie ze zostal polozony w lozeczku.
    Nie wiem co u ciebie moze sie sprawdzic, bo kazdy maluch jest inny, ale u mnie
    piers uspokajala malego i pomagala ponownie zasnac.
    Nie potrafilam na poczatku spac z synkiem, karmic na lezaco, balam sie o malego
    i nie potrafilam zmruzyc oka dopoki nie bylam sama we wlasnym lozku. Teraz
    sobie mysle, ze mialam naprawde duzo sily, zeby przez pare miesiecy siedziec po
    nocach kilka razy i czekac az przysnie.
    Zapomnialabym ze zgodnie z porada CB zaczelismy owijac malego w kokonik i to
    tez pomoglo, bo nie machal raczkami i nie wbudzal sie tak czesto. Rozniez za
    rada CB zostawialismy go w dzien placzacego, dopoki sam nie uspokoil sie i nie
    zasnal. Ale po kilku dniach nie bylo widocznej roznicy i dalismy sobie spokoj z
    ta metoda. Przede wszystkim ja bylam juz u kresu wysluchiwania krzyku 6
    tygodniowego dziecka.
  • maxijo 19.11.06, 13:11
    przypomniala mi sie jeszcze jedna porada kraamzorg, ktora wydaje mi sie
    przekonujaca. Dla noworodka w lozeczku jest za duzo przestrzeni, w porownaniu z
    lonem matki, dlatego sprawdzaja sie kolyski. My nie mielismy kolyski,
    wykorzystalismy gondole z wozka, ktora ustawilismy najpierw kolo mojego lozka,
    latwiej bylo malego poglaskac po glowie lub dac smoczka, a w trakcie nocy
    przenosilismy ja wraz z malym do lozeczka. Nieraz maly zasypial w wozku
    wieczorami w pokoju na dole i tez byl przenoszony w gondoli na gore. Czyli
    oswajal sie poniekad ze swoim pokojem i lozeczkiem. W gondoli spal do 3
    miesiaca.
  • kruszynka28 19.11.06, 14:10
    Gosiu a moze malej zimno?
    My tez zawijalismy Bastiana bo bez tego sam sie wybudzal gwaltownymi ruchami.
    Tez balam sie spac z Bastianem w lozku i do tej pory spal z nami moze 3 razy i
    to jak byl chory.
    Zycze cierpliwosci.
  • beba3 19.11.06, 15:56
    U nas na poczatku Jagoda spala osobno i budzila sie na jedzenie po 3 godzinach.
    Najadala sie, odbila i zasypiala. To ja tak aglupia baba bylam, ze mi jej
    brakowalo i chialam ja czuc rzy sobie. Zabieralam ja po karmieniu do mojego
    lozka. Po trzech miesiacach przenioslam sie z Polski do Holandii i tam jakos
    tez tak wyszlo ze spalismy razem a jak chcialismy aby przeszla do lozeczka bylo
    juz za pozno.
    Jesli nie chcesz aby dzieci spalo z Wami to definitywnie nie powinnas jej
    zabierac. Wczesniej czy pozniej sie przyzwyczji.
    Jagoda nie spala wlasciewie nigdy w swoim lozeczku. Jeszcze z wielkim brzuchem
    i Patrycja w drodze miescilismy sie. ;-) Dopiero gdzy miala jakies poltoraj
    roku przeszal do nastepnego 'lozeczka', takiego bez szczebli.
    U Patrycji zadzialala kolyska, bujanie i wyciagnieta reka, smoczek. Czasmi tez
    zasypiala w naszm lozku ale byla przekladana. No i tez karmilam ja w nocy.
    Gdy wyrosla z kolyski przeszla definitywnie do lozeczka i dzielila pokoj z
    siostra. Wczesniej tez staralam sie ja przyzwyczaic do lozeczka.
    Mielismy 'rozek', spiworki itp ale nigdy nie owijalam ciasno dziecka.
    Gosia!
    A Tessa je w nocy bo mi to umknelo?
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • maxijo 19.11.06, 22:02
    beba, mam pytanie: jak juz Jagoda przeniosla sie do swojego lozka i w nim
    zasnela, to czy przychodzila do was nadal w nocy? lepiej spala we wlasnym
    pokoju? jak reagowaliscie na wychodzenie z lozka?
    Przymierzamy sie do kupna Adamowi lozka, z lozeczka juz chyba nic nie bedzie,
    maly kiepsko reaguje na szczebelki, w kojcu tez siedzial moze ze 3 razy.
  • gosia06 20.11.06, 09:51
    Mała przespała całą noc w swoim łóżeczku. Tylko mama siedziała nad nią kilka
    razy w nocy podsypiając na poręczy. W nocy ja nakarmiłam, przewinęłam i nie
    gadałam do niej wcale.
    Gondolka z wózka sie nie sprawdzała od samego początku - pominąwszy pierwsze
    trzy noce. Później była histeria. Moja koszulka też nie pomogła. Tak samo
    zawijanie. Doszłam do wniosku, że Tessa najlepiej śpi w śpiworku i bez spodenek
    czy skarpetek. Gorzej wtedy z karmieniem mi idzie, bo mi mała zjeżdża do środka.
    Dziękuję za rady. Na pewno jeszcze będe pytać. I korzystać z podpowiedzi. Na
    razie muszę walczyc z ciemieniuchą.
  • ada9611 20.11.06, 10:53
    czym smarujesz iemniuche?ja oliwka,teraz mala ma 4,5 i musze raz na pol roku
    wysmarowac skore glowy oliwka smarowac,ma tylko kolo grzywki.kurcze.
  • tijgertje 20.11.06, 12:55
    Moj siostrzeniec mial straszliwa ciemieniuche, na noc smarowalo sie to
    porzadnie oliwka, rano wyczesywalo mieciuta szczoteczka, mozna tez wyczesywac w
    kapieli. Problem jednak byl spory, bo wlascieiw cala glowka, czolo i brwi. W
    koncu lekarka kazala mu to smarowac sudocremem. Pomoglo dosc szybko. Zwitsal ma
    takie specjalne platki czyms nasaczone do przecierania ciemieniuchy (berg),
    niestety opini nie moge wyrazic, bo nie stosowalam.
  • lenkaaa 20.11.06, 13:15
    Ja stosowalam te platki Zwtsala u mojego malucha i podzialalo bardzo szybko ale
    to nie byla zbyt silna ciemieniucha.
    --
    "Trzeba umiec zachowywac zasady i zmieniac poglady"
    !!!moje ulubione!!!
  • gosia06 20.11.06, 16:39
    Smaruję oliwką z Wedera (nie chce mi sie iść na górę i sprawdzać dokładnie
    nazwy), zakładam czapeczke i po ok 3 godzinach wyczesuję miękką szczoteczką. A
    później jest kąpiel i oliwkę zmywam szamponem dla dzieci.
    Wyczytałam w necie, że jeżeli po takiej kuracji, która trwa maksymalnie jakieś
    7-10 dni ciemieniucha nie zniknie, najlepiej udac sie z dzieckiem do lekarza,
    bo może to być początek łuszczycy a nie ciemieniucha.
  • beba3 21.11.06, 15:28
    Ciemieniucha:
    Gosia!
    pytac zawsze mozesz, czy w CB czy u lekarza. Dla Ciebie 'ciemieniucha' dla
    niego moze luszczyca ale nie ma co sie denerwowac. Zapewne jest to ciemieniucha.
    Oliwka jak najbardziej. Czesz czesto malutka, nie nakladaj czapeczki jesli nie
    ma koniecznosci (zimno czy tez terapia oliwkowa).
    Gosia!
    To Jeszcze male bobo i ciezko twierdzic ze mala bedzie sie 'wiecznie' budzic w
    nocy. Dopiero wszystko sie zaczyna i jeszcze daleko do 'unormowania' por spania
    i jedzenia.
    Maxijo!
    beba, mam pytanie: jak juz Jagoda przeniosla sie do swojego lozka i w nim
    zasnela, to czy przychodzila do was nadal w nocy?
    Tak, tzn starala sie ale faktycznie lepiej jej sie spalo samej. Nie budzial sie
    juz prawie wcale w nocy.
    Cala ta otoczka: kupowanie lozeczka w IKEA, wybieranie, sprawdzanie,
    montowanie. Nowa posciel, maskotki, obrazki nad lozeczkiem. Byla w to wciagana
    i zaangazowala sie!
    -jak reagowaliscie na wychodzenie z lozka?
    Jak nie widzialam na oczy (bylam w ciazy i wiecznie zmeczona chodzilam) to
    czasmi pozwolilam jej na to aby polezala z nami ale miala zapowiedziane ze ja
    przeniose. Zawsze tez marudzilam ze mnie kopie i troche ja wypychalam. Czasmi
    sie droczylismy przez sekunde ale zawsze konczylo sie na tym ze to lozko jednak
    nie jest dla trzech osob...
    To ekstremalnie.
    Zazwyczaj jednak bralam ja za reke i odprowadzlam do jej lozeczka. Wolalam
    poscleczec troche przy niej niz robic krok do tylu i zapraszac do naszego lozka
    na stale. Czasmi nawet kladlam sie z nia ;-D szybko nogi mi cierply, skarzylam
    sie, tlumaczylam ze ide do swojego lozka a ona niech wygodnie spi w swoim
    lozeczku.
    Nie jestem zwolennikiem pozostawiania swiatla ale otwarte dzwi, jesli chciala,
    zostawialm.
    Spelnialam tez jej zachcianki: siku, pic, 'mialam zly sen' ale nie wiadomo o
    czym i jakos na wystraszona nie wygladala. Zawsze buziak i przytulenie.
    Czasmi 'wlazl kotek' albo bajeczka ktora sie nigdy nie konczy...
    Wazne tez bylo usypianie: po kapieli, oliwkowaniu, ubieraniu porcja czytania,
    buziaki na dobranoc. Czytaniem powoli zaczol zajmowac sie maz. Zarowno ze wg na
    karmienie piersia w przyszlosci ale tez jakos bardziej konsekwentnie wychodzilo
    usypianie w jej lozeczku. Mezowi zreszta tez zdazalo sie przysnac przy Jadze.
    Kojca nie mielismy dla Jagody.
    I coraz wczesniej Jadzka zaczela chodzic spac. Bardziej po holendersku. Latwiej
    szlo usypianie. ;-) Nie byla tak marudna. W sumie, zaraz po obiado-kolacji bylo
    kapanie, czytanie i usypianie.
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • gosia06 22.11.06, 10:32
    Z oliwki zrezygnowałam, bo taka główka tłusta była, że ciężko było zmyć.
    Zakupiłam płatki Zwitsala. Mam nadzieję, że pomogą.

    Boosszzzze, ona dalej po nocach sie awanturuje, a w dzień śpi jak anioł.
  • beba3 24.11.06, 03:20
    Spij z nia! A nie sprzataj, prasuj czy gotuj obiady z trzech dan! ;-) Zbieraj
    sily na noc. ;-P
    Az tak znowu dokladnie nie musisz zmywac tej oliwki. Kilkakrotne mycie glowki
    nie jest wskazane. Moze tlusciutka jest glowka ale nowa warstwa naskorka nie
    zostaje wysuszona i latwiej odchodzi a nie gromadzi sie.
    Moje dzieciaki ciagle takie tlusicutkie byly ale problem ciemieniuchy nie
    istnial. Moze czasmi kilka platkow sie odlozylo ale szybko sie z nimi uporalam.
    Moze platki beda lepsza opcja? Nie testowalam. Napisz jak dzialaja.
    A Tessie nie pomylily sie dzien z noca? ;-)
    Wszystko sie unormuje. Wczesniej lub pozniej.
    Trzymaj sie Gosia! :-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • gosia06 24.11.06, 12:30
    Platki pomogły po jednym dniu. A dziecię moje teraz o 5 rano zaczyna wrzaski.
    Tak mi jej szkoda. Cholerne kolki!!!
    Był wczoraj pan z CB na rozmowie. Mała oprócz standardowych szczepionek, które
    się dostaje w Holandii , powinna być też zaszczepiona na hepatetis (bo ja z
    Polski i do Polski jeździmy). I pneumokoki. Czyli w styczniu dostanie trzy.
  • anja0123 24.11.06, 13:49
    A ta 'ciemieniucha' to jak sie po holendersku nazywa??? I co to w ogole jest??
    (pierwsze slysze, w mojej ksiazce o pielegnacji niemowlat - po polsku - sie na
    to nie natknelam... :(
  • tijgertje 24.11.06, 14:02
    Po holendersku berg. Taki zrogowacialy naskorek, troche jak dosc twarde,
    suche "luski" najczsciej we wlosach tuz nad czolem. Jakas kiepska masz chyba ta
    ksiazke, bo ciemieniucha to bardzo popularne zjawisko:-(
  • nesla 24.11.06, 12:51
    Wlasnie wrocilismy z CB i pytali o dentyste, radzili (podobnie jak moj
    dentysta) zabrac dziecko na swoja nastepna kontorole, aby powoli je
    przyzwyczajac do widoku fotela, ale jak sobie nie da zagladnac do buzi to sie
    nic nie stanie.
    Poza tym wszystko w normie, sprawdzali jezyk czy mowi krotkie zdania i czy
    potrafi opisac obrazki, czesci ciala, budowaz wieze z klockow obiema rekami
    itp.
    Pytanie do Was - czy szczepiliscie przecie Pneumokokom? Milene nie obejmuje
    obowiazkowa szczepionka, ale sie zastanawiam czy jej jednak nie zaszczepic. Wie
    ktos ile kosztuje ta szczepionka i czy sa jakies skutki uboczne?
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • gosia06 24.11.06, 17:07
    Ja bede Tessę szczepić, ale nie wiem ile to kosztuje i czy muszę płacić.
  • mysza_33 24.11.06, 21:46
    Ja mogę tylko podać, ile kosztuje w Polsce. Podaje się 3 dawki szczepienia.
    Koszt jednej to ok. 300 zł (w zależności od hurtowni od 280-300 zł), więc w
    sumie wychodzi 900 zł. Mało kto sobie na to pozwala. NFZ nie zwraca i nie
    pokrywa kosztów oczywiście, bo nie jest to szczepienie obowiązkowe.
    Będziecie mieć do porównania.

    Mysza

    --
    jesteśmy z wami
  • corneliss 24.11.06, 21:52
    Gosiu pneumokioki pewnie dostaniesz w 'pakiecie' szczepionek w Twoim CB
    szczepi sie teraz niemowlaki obaowiazkowo od kwietnia 2006, Cypis mial pierwsza dawke w wieku 2 mies. (tu 'funduje' to ubezpieczenie)
  • beba3 26.11.06, 10:56
    Dokladnie. Nie placisz za szczepienia standardowe w Holandii.
    Natomiast jestem ciekawa ile kosztuja dodatkowe?
    Czyli te platki rewelacyjne sa? Super!
    Temat koleczek juz byl przerabiany. Poza naturalnymi metodami jak ostroznie z
    dieta mamy karmiacej, smoczkami antykolkowymi u dzieci karmionych z butelki,
    masowaniach, okladach, lekkiej 'gimnastyce' i pomocy przy wyproznieniu,
    ukladaniu na brzuszku itp sa jeszcze wspomagacze medyczne.
    Czytalas? Juz cos kombinujesz?
    Szkoda mi Was ale to chyba wszsytkie maluszki, w mniejszym lub wiekszym,
    stopniu dotyczy... A szkoda.
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • nesla 26.11.06, 19:55
    Nikt z Was w Holandii nie szczepil i nie ma zamiaru szczepic dziecka na
    Pneumokoki? Nikt naprawde nic nie wie na ten temat? Moje polskie kolezanki
    wlasnie specjalnie czekaly do 2-go roku zycia dziecka ze szczepieniem, bo
    podobno latwiej sie w tym wieku przyswaja i chyba potrzebna jest jedna dawka
    zamiast dwoch.
    CHyba bede musiala sie wybrac do huisartsa..

    --
    pozdrawiam
    nesla
  • agnieszkaela 26.11.06, 21:59
    Nesla, to jak sie dowiesz to daj znac. Tez chcialam zaszczepic Filipa, ale
    wlasnie zdecydowalam, ze warto zaczekac do dwoch lat, skoro wtedy tylko jedna
    szczepionka. Mam wiec jeszcze chwile czasu, ale informacje jak najbardziej sie
    przydadza.
    --
    Filip ur.27-09-2005
  • gosia06 28.11.06, 08:32
    Dopiszę tutaj, bo beba nawiązała do tematu. Dziadek pojechal wczoraj rano do
    Niemiec i nabył dla wnuczki sab-simplex na kolki. Zdziałało cuda. Tessa
    spokojna, w nocy wstała tylko raz, a jak nie śpi to sama się soba zajmuje i nie
    płacze. I NIC JĄ NIE BOLI. Ale mi ulżyło.
    Byliśmy wczoraj na ważeniu w CB. 3805g-dzisiaj mała kończy 3 tyg.
  • nesla 28.11.06, 10:46
    Dzieki Gosia, wiedzialam ze GDZIES bylo o pneumokokach, ale nie wiedzialam
    gdzie i nie umialam znalezc
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • tijgertje 29.11.06, 09:54
    Gosia, a udalo ci sie w to wejsc? Bo z tego co widze, to jest to stronka dla
    lekarzy itp i trzeba miec kod dostepu. Tylko jak go zdobyc?
  • gosia06 29.11.06, 15:58
    normalnie klikam w link i kalkulator sie otwiera. Tobie nie?
  • agnieszkaela 29.11.06, 18:45
    Kalkulator sie otwiera ale co wynika z tych danych? Bo te SDS i BMI nic mi nie
    mowia.
    --
    Filip ur.27-09-2005
  • tijgertje 29.11.06, 19:13
    Moge wpisac dane, ale potem jak klikam na advies, to musze wpisac kod dostepu i
    dalej nie ruszy.
  • gosia06 29.11.06, 19:58
    U góry wpisujesz datę urodzin dziecka, wzrost ojca i matki i klikasz. Reszta
    mnie nie interesowała, bo sie na tym nie znam. Mnie wychodzi, że Tessa będzie
    miała coś około 1,72 m. A ja kurdupel mam tylko 1,64.
    A ten adres był podany w tej książeczce z CB.
  • gosia06 07.12.06, 15:19
    Tessa śpi w nocy. Wstaje raz, dostaje cyca i idzie dalej spać. A w dzień płacze
    i krzyczy.
    Poradzili nam zawijac ciasno w kocyk. Jak na razie 1 dzień działa.
    A co wy radzicie?
    I co zrobić jak mała za mało przybiera na wadze? W ciągu tyg. zaledwie 80g. W
    desperacji jestem........
  • tijgertje 07.12.06, 17:52
    Ile razy na dobe karmisz? Sproboj przystawac co 2 godziny w ciagu dnia,
    poczekaj tydzien i sprawdz, czy dziala. Przyczyn krzyku moze byc wiele, kocyk
    moze podziala, sprobowac nie zaszkodzi. Niektore dzieci potrzebuja wiecej
    bliskosci i pomaga noszenie dziecka [przy sobie, w takiej dlugiej chuscie na
    przyklad, wtedy masz wolne rece. Moj mlody cierpial na nadmiar wrazen. Jedno
    wyjscie po zakupy, kolejny dzien byl tylko wrzask. Tak odreagowywal, nie chcial
    jesc, malo spal. W ciagu dnia w pierwszym roku spal bardzo malo, czasem nawet
    mniej niz 2 godziny. Wszystko musial zobaczyc, co sie dzieje dookola. Jak
    rodzinka na chrzciny przyjechala, to w ciagu dnia [przez tydzien nie spal
    wcale, mial dopiero 6 tygodni! Rodzinka wyjechala, dziecko spalo niemal bita
    dobe:-) Moze z Tessa jest podobnie? Jest to jedna z mozliwosci, ale musisz
    przeanalizowac cala dobe dziecka, zeby dojc, gdzie jest przyczyna, wszystko:
    jedzenie, swiatlo, temperature, proszek do prania itp. Dobrze, ze chocaiz w
    nocty jest lepiej. Jak malo przybiera, to moze jednak musisz dodatkowo w nocy
    budzic jeszcze raz? Nocny pokarm jest tlusciejszy. Jezeli tylko w tym tygodniu
    za malo przybrala, to jeszcze nie panikuj, dzieci piersiowe rosna skokami, moze
    sikala albo zrobila kupe przed wazeniem, a poprzednim razem wazylas po
    jedzeniu? Przystawiaj czesciej i zobaczysz. 80gr to za malo, ale jeszcze nie
    powod do paniki, jezeli wczesniej przybierala dobrze.
  • nesla 07.12.06, 19:13
    Wlasciwie Tijgertje wyczerpala rady jak na ten etap i te informacje ktore
    podalas. Najlepiej sie wsluchac w dziecko. Byc moze to kolki? A moze sprobuj
    swoja diete korygowac? Zwroc uwage na bodzce, moze trzeba Tessie wyciemnic
    pokoj do drzemek podczas dnia? Dobrze sprawdza sie tez wprowadzanie stalego
    rytmu, rutyny: karmienie, abawa, sen i tak w kolko. Niemowleta maja trudnosci
    ze spaniem nie tylko jesli NIE sa zmeczone, ale rowniez jesli sa ZBYT bardzo
    zmeczone lub pobudzone.
    Przybieraniem bym sie nie przejmowala, moja Milena wg standardow tez zle
    przybierala na poczatku, az wage kupilam zeby ja kontrolowac na biezaco, wazne
    ze Tessa przybiera i ze ja regularnie przystawiasz do piersi.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • gosia06 08.12.06, 09:44
    Przystawiam często, bo śrdnio co dwie godziny.Ale po 5 min ssania się zaczyna
    denerwować, puszcza, złapie i znowu puszcza.Po kolejnych minutach obie mamy
    dość.
    Przystawiałam z pod pachy, na leżąco, na brzuchu-nie wiem co sie dzieje.
    Zobaczę w poniedziałek, czy coś przybiera. Jak znowu za mało, to zastanowię sie
    nad butelką. Ja będę spokojna, Tessa będzie spokojna i tyle. Ale butelka to
    ostateczność.Jeszcze z miesiąc chciałam piersią.

    Kocyk pomaga. Spi jak 'nowonarodzona".
    --
    www.kindjeopkomstindicators.nl/leeftijd.php?Dag=7&Maand=11&Jaar=2006&Uur=3&Minuut=32&Naam=Tessa&LargePic=eerstejaar_17&SmallPic=beer_05&GetPic=true
  • tijgertje 08.12.06, 13:46
    Gosiu, a moze zamiast kombinowac za bardzo sproboj karmic zawsze w tym samym
    miejscu w tej samej pozycji. To co opisujesz moze tez wskazywac na reakcje
    jelit. W poczatkowym mleku jest wiecej laktozy, ktora bardzo pobudza jelia,
    dziecko sie zlosci i nie chce dalej pic. Mozesz zrobic 2 rzeczy: na poczatku
    odciagnac odrobine mleka i wylac, jakies 20ml, jak masz bardzo duzo pokarmu, to
    nawet ciut wiecej. Inny, wg mnie lepszy i latwiejszy sposob, to karmic dziecko
    co 2 godziny, nawet czesciej, ale przez kolejne 4 godziny przystawiasz do tej
    samej piersi. W ten sposob na poczatku dziecko dostanie wiecej laktozy, ale
    potem dostanie wiecej tluszczu i powinno lepiej przybierac. Bardzo duzo dzieci
    ma ten sam problem, sama to przerabialam, dziwilam sie, ze jak mleko odciagalam
    i dawalam z flachy, to nie bylo problemu. Na szczescie mialam kumata doradce.
    Mleko odciagniete jest wymieszane,o roznej zawartoscilaktozy i tluszczu, w
    butli sie to wyrownuje i nie ma problemu. Wydaje sie, ze moze to byc
    rozwiazanie, ale to tylko zludzenie, w sumie dokladasz sobie roboty, a na
    dluzsza mete bedziesz bardziej zmeczona i predzej czy pozniej pokarm zacznie
    zanikac i bedziesz musiala dokarmiac. Musisz zdecydowac, czego chcesz. Pierwsze
    3 miesiace sa najtrudniejsze, pozniej juz leci z gorki. Po prostu to jest okres
    dojrzewania jelit. W ciagu 2-3 tygodni na pewno zauwazysz poprawe, w miare jak
    dziecko rosnie, jelita pracuja coraz lepiej i problem sam zanika. Niestety,
    jednym dzieciom jest latwiej niz innym, jak wytrzymasz, to nie dosc, ze
    bedziesz z siebie dumna, to zobaczysz, jaka to frajda karmic piersia. Do
    momentu wprowadzenia stalych pokarmow bedziesz mogla wszedzie wyjsc z
    dzieckiem, nakarmic w jakims spokojnym kaciku w La Place na przyklad i nie
    martwic sie o flachy:-) Wytrzymaj jeszcze troszke, zobaczysz, bedzie latwiej!
    Trzymam za was kciuki. Rytm podany przez nesle tez sie sprawdza. Nie patrz na
    zegarek, tylko na dziecko.
  • beba3 29.11.06, 04:57
    Cisze sie Gosia! :-)
    Nie jestem za tym aby dzieciaki faszerowac swinstawami ale to jest przeciez
    dostosowane do wieku, najbardziej polecane jako bezpieczne i dziala!
    Milych snow noca w takim razie zycze Tobie i Tessie! ;-)

    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • kubek_w_kubek 28.11.06, 22:09
    Ilość szczepień zależy do wieku dziecka, noworodek w sumie dostaje 4 dawki,
    dziecko, które ukończyło rok 2 dawki, a 2-latek 1 dawkę. Według ulotki, którą
    dostałam w CB w czerwcu tego roku, jedna dawka Prevenaru (bo tak się nazywa ta
    szczepionka) kosztuje 57 EUR.
  • ada9611 26.11.06, 12:25
    w maju dostalam ze szkoly informacje,ze w zwiazku z wyjazdem na wkacje
    letenie,mozna sie zaszczepic przeciwko wz-b.w ggd,koszta byly okloo 40
    eruo.,podane tez byly kraje wiekszego ryzyka .moje dzieci sa zaszczepione,byly
    4 dawki.z tego co pamietam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka