Dodaj do ulubionych

Jak tu jest z cesarka?

25.01.07, 22:19
Jestem w 33 tyg.ciazy,dzieciatko lezy posladkowo i juz za tydzien jestem
umowieona na obracanie go do prawidlowej pozycji.Poczatkowo sie wachalam ,bo
wszedzie jest napisane,ze robi sie to najwczesniej w 36 tyg.Pani na to,ze
wedlug najnowszych badan korzystniej jest obracac od 33go tyg.i jest na to
jakas nowa metoda.Zdecyduje sie na to i na wszystko chyba byle nie rodzic
posladkowo.Jest to moj pierwszy porod i ciezko mi sobie go wyobrazic
normalnie a co dopiero tylkiem do przodu.Slyszalam,ze z cesarka to tutaj nie
ma tak jak w Polscce(na zyczenie)i jak uznaja,ze mozna to bede rodzic
posladkowo.Blagam,napiszcie,ze to nie prawda bo nie wiem co zrobie.
Edytor zaawansowany
  • kasia191273 25.01.07, 23:04
    Cesarki na życzenie nie ma, ale położenie pośladkowe przy 1. porodzie jest
    wskazaniem do cc i robią cc, jeśli tak zdecydujesz. Tyle wiem ja.
  • tijgertje 26.01.07, 08:30
    Sasiadka miala porod posladkowy. Wyglada to tak, ze mozesz, albo nie mozesz sie
    zgodzic na odwracanie. W wielu przypadkach dziecko i tak sie odwraca
    zspowrotem, a sam zabieg jest na tyle obciazajacy, ze mimo lekow
    przeciwskorczowych czasem powoduje skorcze pozniej i dochodzi do przedwczesnego
    porodu. Tak bylo z sasiadka. Dziecka nie udalo sie odwrocic, 3 dni po zabiegu
    urodzila. Nie chciala cesarki, wolala sprobowac odwracania, po fakcie
    stwierdzila, ze gdyby wczesniej wiedziala, jak to odwracanie wyglada, za nic w
    swiecie by sie na to nie zgodzila. Teraz jest w ciazy, gdyby sytuacja sie
    powtorzyla, to bedzie rodzic posladkowo bez odwracania, albo zazada cesarki. W
    Holandii maja bardzo duze doswiadczenie wporodach posladkowych, dlatego nie
    proponuja od razu cesarki, ale do ciebie nalezy wybor. Jezeli chcesz cesarke,
    jezeli dziecko jest ulozone posladkowo, to MUSZA ci ja zrobic. Walcz o swoje,
    pogon meza, niech pokrzyczy na lekarzy i jezeli chcesz cesarki, to sie uprzyj.
    Na twoim miejscu jeszcze zadzwonilabym do jakiejs innej poloznej i spytala, jak
    to jest z tym odwracaniam. Troche dziwne mi sie to wydaje, bo do 35 tygodnia
    dziecko jeszcze samo moze sie odwrocic. Sa i przypadki, ze nawet tuz przed
    porodem, choc szanse na to sa male. Kolezance ze szkoly rodzenia dziecko w 35
    tygodniu jeszcze fikalo koziolki i martwila sie, ze bedzie rodzic posladkowo.
    Urodzila kilka godzin przede mna za sciana, uwinela sie 4 razy szybciej ode
    mnie bez zadnych komplikacji, a dziecko wazylo prawie 4kg. Popytaj o to
    odwracanie u innych poloznych, bo od kilku dziewczyn slyszalam bardzo negatywne
    opinie, no i nie zawsze sie udaje. Nie moga cie do niego zmusic, mozesz
    powiedziec, ze chcesz poczekac, jak sie dziecko nie odwroci, to cesarka i
    koniec, bez dyskusji.
  • martaj7 26.01.07, 12:00
    Hej
    Moja dzidzia fiknela koziolka w 36 tygodniu. Wczesniej byla juz ulozona
    prawidlowo, glowka do dolu. W 37 tygodniu mialam obracanie. Ale bez
    spodziewanego rezultatu. Urodzilam przez cesarke, ktora sam wybralam. Gdybys
    chciala cos wiecej wiedziec jak to bylo, daj mi znac na poczte,
    Pozdrawiam, Marta
    --
    Marta
  • azza4 26.01.07, 12:05
    Ciezki orzech do zgryzienia.Ciezko cokolwiek przewidziec w tej
    sytuacji.Przypadek twojej sasiadki faktycznie nieciekawy,ale jakby nie bylo
    jeden na iles tam.Ciezko o jakies informacje w necie na ten temat bo nieczesto
    sie wykonuje takie zabiegi.W tym szpitalu co bylam (w Amsterdamie)200 takich
    zabiegow w ciagu roku jest z czego 60% z powodzeniem.Reszta dzieci wraca do
    poprzedniej pozycji.Ta kobitka twierdzi,ze teraz obracaja wczesniej i jest to
    bezpieczniejsze niz np w 36 tyg i robia to jakas nowa metoda.Pozycja glowa w
    dol jest wedlug niej najlepsza dla dziecka w tym okresie juz i oni pomagaja
    naturze w ten sposob.No nic,pocieszajace jest to,ze moge w mojej sytuacji
    ubiegac sie o cesarke.Zrobie chyba tak,ze poddam sie teraz temu zabiegowi a jak
    dziecko wroci do swojej pozycji to juz nie bede poddawac sie temu po raz drugi
    (bo mozna) tylko bede obstawac za cesarka proszac moja kruszyne jednoczesnie
    aby zrobila fikolka.Tymczasem robie koci grzbiet i inne dziwne rzeczy ktore
    niby maja pomoc na obrocenie.
  • maxijo 26.01.07, 12:46
    moja znajoma miala bez zadnych problemow cc, bo dziecko bylo ulozone
    posladkowo. Szczegolow nie znam czy odwracali czy nie. Ja mialam cc, bo parcie
    sie dluzylo i nie bylo oczkiwanego postepu. Chyba nie jest az tak z cesarkami w
    NL i nie sdze zeby upierali sie przy sn skoro porod nie jest ksiazkowy.
  • anja0123 26.01.07, 16:58
    Tak a propos co do cesarki 'na zyczenie' tak w ogole: owszem, jako takiej tu
    nie ma, ale mozna znalezc lekarzy, dla ktorych chociazby paniczny strach przed
    porodem sn JEST wskazaniem do cesarki. Co nie znaczy ze nie beda za wszelka
    cene starali sie odwiezc pacjentki od tej decyzji ;)
  • kubek_w_kubek 26.01.07, 17:02
    Zrobisz jak zechcesz, ale ja osobiscie balabym sie komplikacji takiego porodu,
    ze dziecko zwichnie biodra np.. Obstawalabym przy cc. A jesli nie chcieliby mi
    zrobic, to poprosilabym lekarzy/polozne o oswiadczenie na pismie, ze biora na
    siebie odpowiedzialnosc za ewentualne powiklania przy porodzie posladkowym i
    beda placic z wlasnej kieszeni za ewentualna rehabilitacje dziecka. Mysle, ze to
    by podzialalo.
  • azza4 26.01.07, 20:01
    Zdecyduje sie na cc jak nie powiedzie sie ten obrot.A do tego teraz jeszcze
    dolaczyl klopot z moim chlopem(Holendrem),ktory zamiast mnie wspierac to sie
    dziwi,ze nie chce rodzic posladkowo.Ciekawe czy bylby taki madry jakby sam mial
    rodzic.Czepia sie ze za duzo czytam i robie sobie mlyn w glowie a sam sie
    naczytal o cesarce od tej zlej strony tylko i to juz mu starczy.Uwaza,ze potem
    moze byc problem z druga ciaza,bo tak wstepnie planowalismy szybko drugie
    (starania po pol roku od porodu).Z tego wszystkiego juz mi glowa peka.
  • tere_tere 26.01.07, 20:43
    azza,

    jesli chodzi o obracanie: moja szwagierka miala i mowila, ze bol byl ogromny. i
    najgorsze, ze sie wcale nie udalo. nie pisze zeby straszyc, tylko nastaw sie na
    ciezkie chwile. w najlepszym wypadku okaze sie, ze niepotrzebnie (tylko daj nam
    znac!).

    a chlopa nie sluchaj. rzucaj pytania na forum, to staniemy po twojej stronie,
    wesprzemy i pozbawimy watpliwosci. ;) TY rodzisz i TY decyduj co dla ciebie
    najlepsze.
  • tijgertje 26.01.07, 23:04
    Wiesz co, tego chopa swojego to koniecznie wez na obracanie, niech troi przy
    tobie, trzyma za reke i sie dokladnie przypatrzy.Za nic w swiecie nie daj mu
    sie od tego wykrecic!!! Jemu teraz latwo gadac, to nie on musi rodzic, ale
    glowe daje, ze jak sie przypatrzy, to potem sam bedzie lekarza prosic o cesarke.
  • kubek_w_kubek 27.01.07, 10:12
    Azza, to daj mu do poczytania cos o powiklaniach przy porodzie posladkowym, co
    sie moze stac z dzieckiem, jakie jest ryzyko. Moze wtedy zmieni zdanie.
    Oczywiscie cc to jest powazna operacja i jak kazda operacja niesie ze soba
    ryzyko, ale np. krolowa holenderska rodzila tak kazde ze swoich dzieci! I co? -
    i nic. Wszystkie dzieci, jak i ona sama, maja sie dobrze.
  • azza4 27.01.07, 12:22
    Noooo...teraz juz mowi,ze to moja decyzja i zrobie jak bede
    czula:))))).Tymczasem kindje wariuje dzisiaj na calego.Moze wyslucha mamy i
    zrobi fik:)
  • nesla 27.01.07, 13:42
    Ja bym sie bala tego obracania dziecka, slyszlaam juz wielokrotnie ze to bolesny
    zabieg, jesli bedziesz juz PO (o ile sie zdecydujesz) to prosze napisz
    koniecznie jak doswiadczylas tego obracania, czy bolalo czy to kwestia
    indywidualna, a moze zalezy od lekarza? Ja teraz jestem w 27 tygodniu i jeszcze
    ostatecznej pozycji male nie przyjelo.
    WLASNIE! Do kiedy standardowo dzieci przyjmuja pozycje "wyjsciowa"? zapomnialam
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • kruszynka28 27.01.07, 14:02
    Nesla, polozna na oststnim badaniu mowila mi ze przy drugiej ciazy nawet do 36
    tygodnia dziecko moze byc glowa do gory bo ma wiecej miejsca niz w pierwszej
    ciazy. Na ostatnim badaniu (30 tydzien) moje wciaz bylo wlasnie glowa do gory.
    Teraz w srode mam kolejne badanie i mam nadzieje, ze mlody siedzi z glowa w dol
    (bo to juz 34 tydzien bedzie). Tak na wlasne wyczucie to tak jest ale glowy nie
    dam.
  • nesla 27.01.07, 14:39
    to znaczy ze chlopak bedzie?
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • kruszynka28 27.01.07, 20:49
    Tak jest :-)
    Ale chwalilam sie juz dawno chyba po usg polowkowym.
    W pierwszej chywili myslalam szkoda, ze nie dziewczynka ale szybko mi przeszlo.
    Miedzy chlopakami bedzie mala roznica wieku wiec mam nadzieje, ze sie beda sie
    fajnie dogadywac. CHociaz jak wiadomo na to nigdy nie ma gwarancji.
  • mona812 30.01.07, 06:51
    Fabian urodzil sie dokladnie miesiac po Bastianie Filipie a teraz znowu obie
    bedziemy mialy chlopakow i znowu jestes miesiac do przodu :DDDD
    --
    ...You spend the first two years of their life teaching them to walk and talk.
    Then you spend the next sixteen telling them to sit down and shut up...
  • kruszynka28 31.01.07, 10:57
    No to chyba musimy sie kiedys z naszymi chlopakiami spotkac, co? :D

    Fabian zorumie, ze bedzie dzidzia w rodzinie? Bastian ostatnio sie nauczyl, ze
    mama mam w brzuszku dzidzie ale ze bedzie sie musial mama dzielic chyba do niego
    jeszcze nie trafia.

    Macie juz imie wybrane?
    My chyba wlasnie wczoraj doszlismy do porozumienia z moim polowkiem. Oj ciezko
    bylo :-)

    I jeszcze sie chwale, ze wlasnie wrocilam z wizyty u poloznej i mlody mamusi
    ladnie posluchal i ulozyl sie glowka w dol!!! Ale sie ciesze!!!

  • mona812 31.01.07, 12:25
    No to gratuluje Kruszynka wyrozumialego jeszcze nienarodzonego synka ;)Moj
    urwis juz od kilku tyg gotowy do wylotu he he noooo ale jeszcze ma czas ,Fabian
    tez szybko sie ulozyl :)
    Mam wrazenie ze Fabian rozumie ,uwaza na moj brzuch i pokazuje ze dzidzius spi
    a jak to bedzie pozniej czas pokaze .
    Nie mamy imienia ,nawet pomyslu nie mamy ale znajac siebie to cos mi wpadnie w
    ucho w ostatnim momencie ;D mnie zalezy na tym aby imie bylo normalne i tutaj i
    w Polsce co wcale nie jest takie proste .
    Jezeli chodzi o spotkanie to bardzo chetnie tylko ja niemobilna jestem tzn
    samochod stoi tylko nie moge sie zdecydowac aby zaczac jezdzic ...troche sie
    boje nie prowadzilam juz wiele lat ale musze sie w koncu kiedys przelamac :)


    --
    ...You spend the first two years of their life teaching them to walk and talk.
    Then you spend the next sixteen telling them to sit down and shut up...
  • kruszynka28 31.01.07, 13:05
    To samo mamy z imieniem lub jeszcze gorzej bo musi tez pasowac w Norwegii.
    Dopiero doczytalam, ze ty z Maastricht jestes... troche daleko kurcze (my w
    A'damie). A wiesz, ze my wiekowo tez tak samo? :)

    A do samochodu to sie przekonaj! Ja tez sie balam ale tu jezdza lepiej niz w
    Polsce wiec nie ma sie czego bac. Zacznij od krotkiej wycieczki w niedzielny
    poranek - ruchu zero. Pozdrawiam!
  • mona812 31.01.07, 13:18
    :))A zeby bylo smieszniej to moj dawny chlopak nazywal mnie kruszynka :D co
    przy wadze 45 kg i wzroscie 160 bylo zrozumiale ;)
    --
    ...You spend the first two years of their life teaching them to walk and talk.
    Then you spend the next sixteen telling them to sit down and shut up...
  • azza4 27.01.07, 14:09
    Dziecko moze przyjac pozycje wlasciwa nawet tydzien przed porodem.Pewnie nie
    zdarza sie to czesto ale jednak.Wiekszosc dzieci juz w 33 tygodniu przyjmuje
    dobra pozycje i to jest chyba minimum.A jesli po 36tym tygodniu jeszcze zle
    lezy to juz trzeba byc przygotowanym,ze tak zostanie.
  • kruszynka28 27.01.07, 20:51
    azza, w drugiej ciazy jest troche inaczej, a obie z nesla jestesmy wlasnie w
    drugiej ciazy.
  • azza4 27.01.07, 21:56
    A to nie wiem jak to przy drugim.Ze mna to byly wogole takie jaja,ze w ostatni
    poniedzialek to juz byla trzecia wizyta u poloznych na ktorej nie stwierdzono
    jak dziecko lezy.Badaly mnie trzy polozne w odstepie 2 tygodnii nic.W koncu
    dala mi skierowanie do szpitala i tu taka niespodzianka.Stwierdzila jedna,ze
    mam duuuuzy brzuch(bo faktycznie tak jest)i duzo wod plodowych,dlatego ciezko
    wyczuc.Bedac na swieta w Polsce bylam u lekarza,zbadal mnie po "polskiemu",usg
    zrobil i powiedzial,ze lezy w takiej pozycji jak teraz.Powiedzialam o tym
    poloznej,myslalam,ze to w czyms pomoze ale ona nic na to.Wkurzylo mnie to
    troche,bo jak mam wizyte to boje sie cokolwiek pisnac,bo zaraz panika.Mowie
    np,ze plecy troche mnie bola(co normalne w ciazy)a ta wyskakuje od razu ze
    skierowaniem do fizjoterapeuty.Potem,ze nogi puchna a ta wyklad pol godziny o
    lezeniu z nogami w gore i masowaniu.Na takie dolegliwosci to sobie znajde rade
    w necie w piec minut.A jak faktycznie sie niepokoilam,bo ruchy slabe czulam w
    okresie kiedy inne kobiety juz dostawaly spore kopniaki to mowily,ze to
    normalka.Dopiero lekarz w Polsce mi wytlumaczyl,ze to od pozycji zalezy i ona
    tak lezy,ze mam prawo nie czuc mocnych ruchow.Nie stawiam tu bron boze na
    piedestale polskiej sluzby zdrowia,ale odczulam,ze polozna traktuje Polske jak
    trzeci swiat i to co mi tam lekarz powiedzial to moge sobie w buty
    wsadzic.Podoba mi sie prowadzenie ciazy tutaj ale teraz mam taka refleksje,ze
    chyba tylko dlatego,ze wszystko idzie dobrze.Z tym obrotem to tez tak wyszlo
    jakbym sie umawiala na wizyte u kosmetyczki.Hop siup odrocimy dzieciaka,jak
    wroci na miejsce to jeszcze jedna runda,co tam!A tymczasem to nie jest takie
    sobie nic i wypadaloby poinformowac o ewentualnych powiklaniach itd.zebym
    wiedziala na co sie decyduje.Albo oni maja naprawde super sluzbe zdrowia i
    wszystko im sie udaje,albo traktuja wszystko zbyt optymistycznie.
  • ada9611 27.01.07, 22:22
    azza,tu ci przyznaje racje-nie wiem jak w polsce lekarz prowadzi ciaze,ale fakt
    pierwsza ciaze chodzilam do poloznej,i zawsze bylo wszystko pieknie i
    przepieknie,tak ze skonczylo sie cesarka,ale nie musialm siedziec na fotelu to
    zachwalam..,to moge powiedziec,ale cos w tym jest ze sa jakby troche
    lakoniczni,z ciaza.druga ciaze od poczatku bylam u ginekologa,i nie
    narzekam,bylo naprawde profensjonalnie.A z tym podejsciem do polski przez
    niektorych tutejszych lekarzy sie zgadzam-syn mial
    krztusiec ,moj ,,mily ,,lekarz domowy stwierdzil ze go przywiozlam z polski,a
    okazlao ssie ze tu panowala epidemia w przeszkolach.
  • saraanna 27.01.07, 22:43
    ada9611 napisala-A z tym podejsciem do polski przez
    > niektorych tutejszych lekarzy sie zgadzam-syn mial
    > krztusiec ,moj ,,mily ,,lekarz domowy stwierdzil ze go przywiozlam z polski,a
    > okazlao ssie ze tu panowala epidemia w przeszkolach.


    A ja myślałam,że jak się szczepi na ksztusiec (w Holandii od 2 miesiaca życia )
    to dziecko już na niego nie choruje,ale może sie mylę.
  • ada9611 27.01.07, 22:56
    dobrze zauwazylas,syn byl szczepiony ,a sie zarazil,,,pial rano i wieczorem
    kaszlem.pediatra stwierdzil ze dlatego ze byl szczepiny zostaly tylko
    mu ,,resztki,,krztusca.coraz odporniejsza odmian koklusza.stad.
  • kingusia1974 27.01.07, 23:12
    Dziewczyny jakie macie ogólnie zdanie na temat korzystania z usług
    holenderskiej służby zdrowia podczas ciązy. Obiło mi się o uszy, że Polki
    mieszkające w Anglii przyjeżdżają na czas ciązy do Polski ażeby być pod
    kontrolą polskiej służby zdrowia. Trochę się przestraszyłam, bo polska służa
    zdrowia jaka jest każdy widzi, więc jeśli holenderska jest gorsza to aż mi skóa
    cierpnie.
  • saraanna 28.01.07, 00:21
    kingusia - myśle,że wszystko zależy od podejścia.Ja czytajac czasami forum
    Ciąża i Poród ,myśle że gdybym w Polsce przechodziła ciąże ,to bym musiała
    równocześnie korzystać z pomocy psychologa.W Polsce jest duża medykalizacja
    ciąży i porodu ,wykonuje sie wiele badań,które powodują wiecej stresu niż
    pożytku.Małe odchylenie od normy powoduje,że cieżarna zamiast cieszyć sie ciąża
    chodzi cała w stresie.Nie zwraca sie uwagi na kondycję psychiczną
    cieżarnej ,powodujac przez wiele niepotrzebnych badań -często płatnych- tylko
    stres,który jest niekorzystny w ciaży.A najważniejsze ,ze medykalizacja
    stosowana w Polsce, wcale nie wpływa na ilość urodzeń zdrowych dzieci i
    donoszonych ciąży.W Polsce ciąża to choroba a w Holandii stan naturalny,co nie
    znaczy ,że w przypadku komplikacji nie otrzyma sie tu fachowej pomocy.
  • saraanna 27.01.07, 23:58
    Aaaaa,może to był ten tzw.pseudo ksztusiec.Dobrze,że moja Sara tego nie
    miała,bo ja jako dziecko chorowałam,ale wtedy nie było na to szczepionki.
  • tere_tere 28.01.07, 09:52
    kingusia,

    ja po dwoch ciazach jestem, obie w holandii przeszlam. byly rzeczy, przy ktorych
    mnie trafialo, ale generalnie, z perspektywy czasu, nie bylo zle. mylse, ze
    mialam tez o.k. polozne, bo mnie sluchaly, braly pod uwage opinie z polski (!),
    nawet do tego stopnia, ze mi np. date urodzenia, wyznaczona w polsce, uznaly.

    ja bym wiec powiedziala, ze tutaj jest INACZEJ, ale nie koniecznie gorzej. jazda
    do polski na porod to dla mnie troche histeria, ale to moje zdanie. ja tam bym
    nie chciala byc w tym czasie sama, bez meza, i przez to kilka miesiecy. jesli
    bedziesz stanowcza i uparta, to wszystko ci sie uda zalatwic. i o to chodzi,
    prawda!

    poszukaj sobie na forum wypowiedzi dziewczyn na temat porodow tutaj, jest ich
    niemalo, to zrozumiesz jak to tu dziala...
  • ada9611 28.01.07, 11:11
    ja wlasciwie nie narzekam na tutejsza sluzbe zdrowia,,tak wlasciwie wiem jak
    juz jak pracuje moj lekarz domowy-chodzic do skutku az mu sie znudze-i to
    dziala.przewaznie z dziecmi ,z synem bylam czestym gosciem w uniego,z corka
    mniej,on juz chyba wie ze ja i tak wroce jak poprawy nie bedzie i skierowanie
    do specjalisty musz miec.Ale ja tez jestem troche panikara ,wiec moze dlatego,.
  • kingusia1974 28.01.07, 12:58
    dzięki Wam za otuchę, bo juz byłam trochę przerażona.
    Chyba generalnie Holendrzy są mniej hipochondryczni niż Polacy, ale z drugiej
    strony widzą, że jak pacjent rzeczywiście potrzebuje pomocy to otrzyma ją
    szybciej niz w Polsce. Nie wiem może sie myle, nie mieszkam jeszcze w Holandii,
    ale takie mam obserwacje.

    np. w rodzinie mojego przyszłego męża jest jakaś tam krewna, która będzie miała
    wkrótce bardzo drogą wartą 50 tysięcy złotych operacje, oczywiście to, że ona
    jest tyle warta wiem z internetu ... bo w Polsce pacjenci muszą sami sobie za
    to zapłacić i wielu z nich szuka sponsora. a w Holandii oczywiscie na
    ubezpieczenie. Ten dziewczna była wiele razy namawiana przez swojego lekarza na
    tą operacje, w końcu zdecydowała się kilka tygodni temu. Już miała dwie wizyty
    w szpitalu, rozmowa z lekarzem, sprawdzenie jej stanu zdrowia i za miesiąc może
    półtorej operacja.
    A w Polsce, tak jak mówiłam za to samo pacjenci muszą płacić, a nawet jeśli by
    nie płacili to wyobraźcie sobie ile musieliby czekać w kolejce.
  • kingusia1974 28.01.07, 13:06
    o jeszcze jedno pytanko. A jak jest w opieką ginekologiczną w Holandii? Taką
    normalną, nie ciążową, prewencyjną, bez żadnych chorób czy problemów a na
    zasadzie sprawdzenie swojego stanu zdrowia raz czy dwa razy do roku (no wiecie:
    mammografia, cytologa, USG). Czy zajmuje sie tym ginekolog czy lekarz rodzinny.
    Czy bez wyraźnych kłopotów zdrowotnych prewencyjne można bez kłopotów się
    zbadać, czy trzeba czekać na .. chorobę - jak to zreszta w Polsce bywa. Na
    cytologię o skierowanie to się jeszcze doprosze ale na mammografię (choć nigdy
    jej nie robiłam) czy USG (również) to mowy nie ma - jak mi się nic nie dzieje.
    Jak tą sprawę widzi służba zdrowia w Holandii?
    Macie jakieś doświadczenia ?
  • tijgertje 28.01.07, 13:36
    Ano macie... Do ginekologa sie nie dostaniesz, jak nie bedziesz miec konretnych
    problemow ze zdrowiem. O mammografii zapomnij, zreszta radiolog z kliniki
    onkologicznej (polski!) mowil, ze u kobiet do 50-go roku zycia mammografia nie
    ma sensu, nigdy nie bedzie do konca wiarygodna, w razie problemow u mlodszych
    kobiet lpsze jest usg. Zaproszenie na cytologie dostaniesz jak skonczysz 30
    lat, potem co 5 lat. Probke do badania pobiera albo lekarz domowy, albo
    czesciej jego asystentka. Tak samo z ogolna opieka ginekologiczna - to dzialka
    domowego, skieruje cie do ginekologa tylko jak sie bedzie cos dzialo. Dostalam
    skierowanie na usg i do chirurga, jak mi z pokarmem krew sie z piersi lala,
    mimo, ze na zewnatrz wszystko bylo ok, chirurg zmienil skierowanie na usg,
    radiolog odmowil jego wykonania, kazali mi sie zglosic 3 miesiace po
    zakonczeniu karmienia:-/ Od tego czasu minelo 2,5 roku a ja nadal karmie,
    hehe... Wtedy pierwszy i jedyny raz bylam u lekarza w Polsce.
  • azza4 28.01.07, 14:25
    Czy to zanczy,ze jak ja mialam pierwszy raz cytologie w wieku lat 20stu i potem
    zaraz wypalanke to mialam wielkie szczescie?Bo jak teraz mam lat 33 to bylabym
    pod ziemia lub z ciezko zaawansowanym rakiem szyjki.Bo to podobno podstepne
    chorobsko i nie daje za wielu objawow.
  • kingusia1974 28.01.07, 14:32
    Mój Boże! To można w tej Holandii umrzeć. A tyle sie mówi jak potrzebne jest
    profilaktyka. jednym słowem jest gorzej niż w Polsce
  • tijgertje 28.01.07, 14:40
    No pewnie, ze mozna umrzec, a co, w Polsce ludzie niesmiertelni? :-))) Nie ma
    kraju idealnego, sluzba zdrowia tu na pewno idealna nie jest, ale w Polsce
    wcale nie jest lepiej. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Z rta cytologia to
    jest tak, ze tutaj cie na nia zapraszaja do skutku, po prostu musisz isc. Masz
    pojecie, ile w Polsce jest kobiet, ktore ginekologa dopiero przy porodzie
    widza??? Jak ze wszuystkim, czasem trzeba miec troche szczescia, bo leczac sie
    u wybitnego specjalisty w Polsce mozna nagle umrzec na cos zupelnie innego. W
    Holandii jeszcze jedno ryzyko jest: tu wieje, a dachy dachowkami najczesciej
    kryja, ryzyko, ze jedna spadnie nam na glowe i zabije, jak bedziemy z domu
    wychodzic jest wieksze:-)
  • tere_tere 29.01.07, 21:19
    tygrysie, jak zwykle trafnie!
    :) :) :)
  • go.ga 29.01.07, 21:52
    kingusia1974 napisała:

    > Mój Boże! To można w tej Holandii umrzeć. A tyle sie mówi jak potrzebne jest
    > profilaktyka. jednym słowem jest gorzej niż w Polsce

    Jak w Polsce nie masz kasy i na dodatek mieszkasz w Koziej Wolce, to dopiero
    mozna umrzec. Nawet nikt nie zauwazy.
  • kruszynka28 30.01.07, 10:40
    Azza, na kiedy jestes umowiona na przekrecanie dziecka? Strasznie jestem ciekawa
    jaki bedzie rezultat. W razie czego trzymam kciuki!
  • azza4 30.01.07, 12:22
    W piatek w poludnie.Obiecuje,ze zdam relacje:)
  • azza4 02.02.07, 14:17
    Jetem juz swiezo po i zdaje relacje.Musze przyznac,ze ten tydzien oczekiwania i
    stres temu towarzyszacy byl zupelnie nie wart tego wszystkiego.Dzidzia
    przekrecona i to zupelnie nie wiem kiedy.Pani ginekolog najpierw zapytala jak
    sie czuje i czy mam jakies pytania odnosnie odwracania.Ja na to,ze sie troche
    boje co jej nie ucieszylo bo strach powoduje napecie miesni i z krecenia
    nici.Kazala sie polozyc do usg i mowi mi po kolei,ze teraz zrobimy usg,zbadamy
    brzuszek itp.Badanie(macanie)brzucha wygladalo tak jak u poloznej na
    wizycie,tylko troche moze mocniej.W kazdym razie nie czulam bolu tylko w pewnym
    momencie jakby zabraklo mi na sekunde powietrza(mocny ucisk).Ona przed tym
    uciskaniem zrobila oko do mojego faceta(pozniej mi powiedzial)i dala do
    zrozumienia,ze ma teraz mnie zagadywac i ona tez duzo mowila obracajac mi
    dzidziusia.A ja myslalam,ze to tylko takie wstepne badanie przed wlasciwym
    zabiegiem.Trwalo to w sumie moze pol minuty i pani mowi do mnie pokazujac na
    ekran Usg ze stoickim spokojem,ze glowka juz jest na dole.Ja w
    szoku,myslalam,ze ja pocaluje:)))Wyobrazalam to sobie inaczej a to bylo tylko i
    wylacznie manewrowanie macica,uciskanie na okolo(tak moge to opisac
    jedynie).Potem pol godziny lezalam na KTG i dostalam zastrzyk anty D bo taka
    jest procedura po takim zabiegu jesli ma sie Rh-.Oczywiscie nie ma gwarancji,ze
    pozostanie w tej pozycji.
  • martaj7 02.02.07, 14:43
    Bardzo sie ciesze Beata:)
    troche sie balam ci napisac, ze dla mnie bol przekrecania byl niemalze
    nieznosny:(

    --
    Marta
  • azza4 02.02.07, 15:15
    Ooooo,ty!!!!!Ale to dobrze bo sie czlowiek nakreca negatywnie potem.Jezeli
    wszystko bedzie dobrze ze mna do 36-37 tygodnia a dzidzia sie przekreci jednak
    (ODPUKAC)to smialo sie zdecyduje jeszcze raz na to.
  • kruszynka28 02.02.07, 17:27
    Ale super wiadomosc! Bardzo sie ciesze i trzymam kciuki zeby dzidzia sie juz nie
    odwrocila. :)
  • azza4 02.02.07, 18:02
    Polecam wam film o porodach i innych przypadkach kobiet w ciazy w kazda
    niedziele na SBS 6 o 20.00.Trafilam na niego przypadkiem 2 tygodnie temu a dzis
    siedzac w szpitalu i czekajac na zabieg widze plakat z informacja,ze to wlasnie
    w tym szpitalu to kreca.
  • azza4 19.02.07, 11:53
    Wiecie co,moja corcia to bedzie niezly model chyba.Po tym obrocie juz po
    tygodniu lezala znowu w poprzek.Polozna zaproponowala powtorke i zgodzilam
    sie,tym razem juz na spokojnie.W czwartek mialam wiec drugie obracanie,ale to
    nic.Dzien przed poczulam wyraznie,ze sie obrocila sama.Nie wiem ja to
    opisac,ale matka czuje takie rzeczy.Zlapalam m.in glebszy oddech.Na drugi dzien
    w szpitalu okazuje sie,ze sie odwrocila ale...pupa na dol.Wykonali obrot,ktory
    byl ciezszy niz ostatnio (polozenie trudniejsze i dziecko wieksze)ale nie
    bolalo tylko chwile bylo nieprzyjemnie.Po 10 ciu mintach lezenia pani
    skontrolowala i okazalo sie,ze mala juz kolowala glowa do gory.Zawolola
    ginekologa i padla taka opcja,zeby w 38 tyg.(juz za tydzien brrrrr)jesli bedzie
    lezala niedobrze obrocic ja po raz ostatni i wywolac porod.W ten spobob moze
    sie uda uniknac cesarki.Ja czuje obecnie wyraznie,ze mala juz lezy w
    poprzek.Dzis mam wizyte u ginekloga.Poza tym jak odejda wody przy takim
    polozeniu to mam sie klasc na ziemie i dzwonic po karetke.Lo matko,trzymajcie
    kciuki za mnie.
  • martaj7 19.02.07, 12:01
    Lo matko, ja trzymom:)
    --
    Marta
  • tijgertje 19.02.07, 13:50
    Ja trzymam. Obracanie w 38 tygodniu??? Sorki, ale ci lekarze chyba zwariowali.
    Dziecko zwykle nie bez przyczyny lezy nie tak jak by lekarze chcieli, wiec moze
    lepiej sie z tym pogodzic? Odwracanie w 38 tygodniu bedzie ciezkie dla ciebie,
    ale i dla dziecka, powinnas tez wiedziec o tym, ze porod wywolywany za
    wczesnie, jezeli dziecko i macica nie sa na to gotowe czesto i tak konczy sie
    cesarka. Na twoim miejscu oszczedzilabym stresu sobie i dziecku i zdecydowala
    sie na cesarke. I mowie to ja, ktora jestwm jak najbardziej za porodem
    naturalnym! Acha, nie pisze tego, zeby cie straszyc, ale powinnas znac
    konsekwencje podejmowanych decyzji: Moja sasiadka, o ktorej wyzej pisalam jest
    w polowie drugiej ciazy, jzu jest na zwolnieniu. Okazalo sie dopiero teraz, ze
    ma uszkodzone cos przy porodzie, jakis nerw nie dziala jak nalezy i teraz
    faszeruja ja mocnymi lekami, bo bez tego nie dziala jej zwieracz odbytu, wic
    nie moze sie wyproznic. Chyba wiesz, jaka to watpliwa przyjemnosc w ciazy.
    Trzymam mocno kciuki, zeby dziecko jednak sie odwrocilo samo jak nalezy i
    wszystko poszlo dobrze. Trzymaj sie!
  • zuzka71 19.02.07, 14:54
    rzeczywiscie twoja coreczka lubi sobie pofikac;P porod w wodzie moglby jej sie
    spodobac;P
    trzymam kciuki! i informuj nas na bierzaco. pozdrowki.zuzka
    --
    Szukaj swojej Przygody! A gdy już znajdziesz, zmierz się z nią wszystkim co
    masz, z całą swoją mocą, doświadczeniem i pasją!
    [Sir Edmund Hillary]
  • azza4 19.02.07, 16:03
    Wyobrazcie sobie,ze moje malenstwo lezy glowka na dol!!!!Jezu,jak sie
    ciesze.Tez mi sie to spodobalo Tijgertje to wywolywanie porodu.Chyba,zeby
    faktycznie na podstawie badan wychodzilo,ze porod lada moment to bym na to
    poszla (miekka szyjka czy cos takiego).Teraz mi sie wydaje ze za wczesnie
    wszczeli alarm z tym obrotem ale trudno.Na przyszlosc bede madrzejsza.Sa rozne
    opinie co do tego obrotu.W USA podobno wchodzi w gre tylko obrot w 38
    tyg.bezposrednio przed porodem,wczesniejszy uwazaja za zagrozenie.I badz tu
    madry czlowieku.
    Poza tym pobrali mi krew i musialam dwa razy oddac mocz.Pierwszy raz sprawdzali
    czy nie ma w nim czegos co wskazuje ze porod sie zbliza(????).Potem do
    labolatorium jeszcze raz i jeszcze dzis maja dzwonic jak cos bedzie nie tak.No
    i w czwartek znow na kontrole.
    Swoja droga niezly trening na finiszu sie skroil:)))
  • efkamarchefka2 19.02.07, 16:29
    trzymam kciuki, zeby dzidzia juz nie fikala i wszystko przebieglo jak najlepiej
    dla Was obu.
    pozdrawiam
  • azza4 27.02.07, 11:18
    Ale sie wkurw..am!!!Nie bede rodzic i juz!Dzidzia sie wykrecila znowu mimo
    opinii pani asystentki ginekologa,ze lezy dobrze(wczoraj).Wczesniej,odnosnie
    tego polozenia mialam zalecenie aby w razie odejscia wod klasc sie na ziemie i
    dzwonic po karetke.Chodzi o to,ze glowka nie zaslania kanalu rodnego i istnieje
    niebezpieczenstwo wpadniecia tam pepowiny,albo jak dziecko bez wod sie obsunie
    majac np.pepowine na szyji to moze byc niewesolo.Juz na koniec wizyty moj facet
    sie chcial upewnic czy to dalej aktualne z ta karetka skoro glowka lezy
    dobrze,czy mozemy sami dojechac do szpitala.Pani poleciala zapytac ginekologa a
    ten zalecil USG,na ktorym sie okazalo,ze dzidzia lezy w poprzek.Ups!I
    konsternacja nastapila u pani.I tu wlasnie mnie cos tknelo.Jesli kieruja mnie
    do szpitala na kontrole u ginekologa to z jakiej racji tego ginekologa nie
    widze.Asystenci asystentow ktore sie ucza,polozne itp a ginekolog to jakis pol
    bog dostepny nielicznym?Poprzednia pani ginekolog,ktora stwierdziala dobre
    polozenie pojechala na wakacje.W tej sytuacji przyszedl pan gin.i przedstawil
    trzy opcje.KOLEJNE KRECENIE!!!Ale bez wywolania porodu,porod posladkowy jesli
    tak by sie ulozylo do czasu porodu i cesarka.Jeszcze dodam,ze rozbeczalam sie
    tam jak male dziecko(hormony chyba)i nie bylam przez moment w stanie
    mowic.Powiedzialam,ze jedyna opcja dla mnie najlepsza teraz bedzie
    cesarka.Oczywiscie pan chcial mnie przekonac do porodu posladkowego jesli tak
    sie ulozy,ale przerwalam mu zeby sie niepotrzebnie nie meczyl.Powiedzial tez,ze
    dla niego nawet odebranie porodu w ulozeniu poprzecznym to nic wielkiego.Takze
    stanelo na tym,ze w piatek do kontroli i jak nic sie nie zmieni to sie umawiamy
    na cesarke.Matko,coraz bardziej sie boje.Jest to moje pierwsze dziecko,na
    dodatek w kraju w ktorym jestem dopiero 2 lata i bardzo mi zalezalo,zeby porod
    odebrala mi polozna,z ktora jakos przez ten okres ciazy sie zzyje i bede sie
    czula bezpieczniej.A tu nagle szpital i juz z moimi poloznymi mam sie nie
    kontaktowac a w tym szpitalu za kazdym razem ktos inny nademna chodzi i chyba
    najmniej stresujace dla mnie bedzie sie znieczulic,pokroic,dojsc do siebie i
    spadac do domu.Przypuszczam,ze jak w piatek pojde to zas inni specjalisci beda
    nademna debatowac i inne opcje ustalac.A tego to juz moge nie wytrzymac.Poza
    tym to co to za ceregiele z tym USG?Czy nie lepiej zrobic USG zamiast mietolic
    ten brzuch dwa razy na tydzien, z takim efektem jak widac?Chodzi o oszczednosc?
    Ale czego?Pradu,maszyny? Och...wywalilam to z siebie i juz mi lzej:).
  • kruszynka28 27.02.07, 16:08
    Oj azza bardzo ci wspolczuje... Skoro dzidzia taka ruchliwa to moze jest jeszcze
    szanasa, ze sie obroci? Staraj sie juz nie denerwowac.
    Kazda z nas ma idealna wizje porodu ale niestety zycie weryfikuje nasze plany.
    Bedzie dobrze! Daj znac po piatkowej wizycie.
  • nesla 27.02.07, 20:57
    Wspolczuje azza, ale spojrz na to z tej strony - to juz koncowka i niedlugo
    przytulisz maluszka! Porod na pewno bedzie mniej straszny niz sie wydaje, troche
    si enakrecilas. Ja tam wcale nie mialam potrzeby rodzenia przy mojej poloznej, z
    reszta w praktyce do ktorej chodzilam (i z druga ciaza znowu chodze) sa 4
    polozne i za kazdym razem inna. Porod moj prowadzily dwie inne polozne szpitalne
    (bo sie zmieniala zmiana) pod nadzorem ginekologa (tez innego niz ginekolozka u
    ktorej bylam na ostatniej wizycie przed wywolaniem porodu). W ogole mi to nie
    przeszkadzalo jakos, wszyscy byli mili i uprzejmi i najbardziej zalezalo mi na
    tym aby mi podali zzo jak powiem ze chce i tak sie stalo. Z cesarka nie mam
    doswiadczenia, ale zobaczysz ze bedize oki. Trzymam kciuki.
    --
    pozdrawiam
    nesla
  • beba3 28.02.07, 08:23
    Azza!
    Faktycznie tak juz pod koniec ciazy biegasz po tych lekarzach i biegasz.
    Stresujace to musi byc bardzo.
    Decyzje o cesarce mozesz podjac w ostatniej chwili. Lekarz zreszta rowniez.
    Spokojnie! Donos dzidzie i szykuj sie na przyjecie corci.
    Wszystko bedzie dobrze! :-)
    --
    Forum rodzicow w Holandii
    Singapur
  • azza4 28.02.07, 10:44
    Dzieki dziewczyny za dobre slowa.Ciesze sie,ze juz niedlugo zobacze moja mala
    baletnice.A jak juz dojdziemy do siebie to dolaczymy do bloga ze zdjeciami:).
  • kasia191273 28.02.07, 10:57
    azza, będzie dobrze!!!

    ja też w rezultacie nie rodziłam z własną położną, bo okazało się, że Nina
    nakupkała w brzuchu i poród został przekazany ginekologowi, a położna pojechała
    sobie do domu

    ale uwierz, nie będziesz o tym myśleć, jak to będzie JUŻ!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka