Dodaj do ulubionych

o porodzie

03.10.07, 13:53
ja chetnie czytalam, zanim urodzilam, wiec moze komus tes sie przyda.
1. najpierw o terminie - ja sobie wyliczylam (bo wiem kiedy
zaskoczylam), ze urodze 27.09 (urodzilam 26), ale polozna i a potem
na usg - wyznaczyli mi termin na 17.09, no i potem panika, ze wedlug
nich juz poczatek 42 tygodnia, a u mnie nic - wiec spokojnie,
Dziewczyny, czasami mamy wiedza lepiej.
2. teraz o brzuchu - tu tez panika, bo polozna stwierdzila, ze mam
za maly, no i wizyty o ginekologa, kilka usg, ktore wykazaly, ze
dziecko jest raczej male. tymczasem Maryska miala 53 cm i 3520 g,
wiec wcale mala nie byla.
Maryska to moja druga corka, wiec myslalam, ze wiem mniej wiecej
chociaz, jak wszystko przebiega, ale bylo zupelnie inaczej.
o 4 zaczely sie skurcze (przy pierwszej ciazy byl najpierw bol
brzucha, jak podczas miesiaczki)i to od razu silne i czeste - co 3-5
minut, ze o 4.15 maz juz dzwonil do poloznej, ktora byla u nas po 15
minutach. od razu pojechalismy do szpitala. tam bardzo dobrze
wyposazona sala, kawa, herbata, sok, mozliwosc korzystania z
lazienki. o 6 mialam juz 6 cm, ale czop sluzowy, niestety, nie
chcial odejsc, wiec polozna musiala go wyjac, co nie bylo przyjemne.
do mojej poloznej dolaczyla polozna ze szpitala - obie ciagle ze mna
rozmawialy, czesc tlumaczyl moj maz, bo ja ciagle nie wszystko
rozumiem. skurcze parte zaczely sie o 7.38, Maryska urodzila sie o
7.56. nie bede mowic, ze nie boli, bo bolalo bardzo. chwilami
myslalam juz, ze nie dam rady. najmniej przyjemnie wspominam fakt,
ze polozna nie nacina krocza. nie wiem, czy mozna kontrolowac
samoistne pekanie, czy ona miala jakis wplyw na to, ale mam teraz
chyba 5 szwow przez samo centrum tylka i nie moge powiedziec, ze
czuje sie komfortowo.
po porodzie szycie i chociaz polozna mowila, ze najpierw znieczula,
ja czulam wszystko bardzo dobrze (zupelnie jak przy pierwszym
porodzie w Polsce). potem moglam sobie odpoczac. dostalam sok,
sucharek met muisjes.ok. 9.30 polozna zapytala, czy chce najpierw
sniadanie czy prysznic. wolalam prysznic, wiec przyprowadzila wozek
maz zawiezl mnie do lazienki, gdzie oboje pomogli mi sie umyc. jak
wyjezdzalam z sali, w ktorej rodzilam, polozna od razu zrobila tam
porzadek - do sali juz nie wrocilam. sniadanie dostalam w takim
pokoiku - poczekalni. o 10.45 bylismy w domu.
moj maz byl obecny caly czas. chociaz poczatkowo upieralam sie, ze
nie chce, to teraz nie umiem sobie wyobrazic, ze mogloby go tam nie
byc. bardzo mi pomagal, dodawal otuchy, masowal. umawialismy sie
wczesniej, ze nie bedzie mi nigdzie zagladal niepotrzebnie, ale moze
tutaj jest zwyczaj, ze ojciec aktywnie uczestniczy w porodzie, bo
polozna wszystko dokladnie mu pokazywala (nawet moje szwy), a ja nie
mialam nawet sily, zeby protestowac. na szczescie nie zemdlal.
najbardziej podobalo mu sie lozysko - dlugo z polozna je
kontemplowali. ona chciala mu je dac, zeby zakopal je sobie w
ogrodku (taki zwyczaj, podobno przynosi szczescie), ale ja sie nie
zgodzilam, wiec maz sie nie upieral.
po porodzie, co dwa dni przychodzila polozna (nie chcialam
kraamzorg) - to tez bardzo mi sie podoba tutaj. i to nie na chwilke
i ucieka, bo nie ma czasu, tylko zawsze przynajmniej na pol godziny,
miala czas, zeby porozmawiac, wyjasnic jakies watpliwosci,
odpowiedziec na pytania. takze, zeby porozmawiac o antykoncepcji.
byl juz tez lekarz domowy oraz pani, ktora zbadala malenkiej sluch i
pobrala krew do badan. opieki medycznej nie zamienilabym na polska:-)
to chyba tyle.
pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za wszystkie mamy czekajace.
Obserwuj wątek
    • nesla Re: o porodzie 03.10.07, 14:50
      Czyli wyglada na to ze porod przebiegl bez komplikacji i w miare znosnie? :)
      Rodzilas bez indykacji medycznej w szpitalu? czy musialas? bo po treminie bylo?
      z jakichs innych powodow?
      Ciesze sie ze masz dobre wspomnienia, rana sie szybko zagoi, podobno te
      pekniecia goja sie lepiej i szybciej niz ciecia (ja mialam ciecia i tez sie
      wygoilo). Teraz dbaj o siebie i o Marysie :)
      --
      pozdrawiam
      nesla
      • flucha Re: o porodzie 03.10.07, 15:16
        Najwazniejsze, ze wszystko sie udalo i dzidzia jest zdrowa.
        Ja tez mialam pekniecie, chociaz sie darlam wnieboglosy, zeby mnie
        nacieli, ale potem serdecznie dziekowalam, na trzecia dobe juz nic
        nie bolalo, na piata polozna sciagnela szwy.
        Chociaz Wszyscy w Polsce oczywiscie straszyli mnie porodem (rowniez
        znajomi z Holandii) bylo bardzo milo i przyjemnie (jesli tak to moge
        okreslic) i wszystko bylo OK, chociaz resztkami sil walilam meza w
        glowe kolanem, zeby mi nie zagladal do srodka:) Natomiast polozna
        ochoczo go do tego zachecala.
        Najwazniejsze w tym wszystki jest, zeby dziecko bylo zdrowe i tego
        Ci serdecznie zycze!!!
      • efkamarchefka2 Re: o porodzie 03.10.07, 15:26
        Nesla - rodzilam w szpitalu, bo nie chcialam w domu. wiele kobiet
        mowi, ze w domu czuly sie spokojnie, komfortowo, a ja bym sie nie
        czula. moze to glupie, ale chcialam uniknac tych wszystkich
        zapachow, wydzielin na moim lozku, zastanawiania sie, gdzie mi
        wycieka i brudzi. no i mam w domu starsza corke - musialabym szukac
        dla niej miejsca na czas porodu. a tak, po wszystkim wrocilam do
        czystego, spokojnego domu.
        a indykacja... hmmm... jest taki jeden niezawodny sposob, kiedy jest
        juz czas na porod, a nic sie nie dzieje;-) moja corka nazywa to
        kombinowaniem sie :-) polecam
        • kasia191273 Re: o porodzie 03.10.07, 22:32
          efkamarchafka, gratuluje tak blyskawicznego porodu. Ja mimo prawie 9
          miesiecy nadal bardzo dobrze pamietam moj od pierwszego bolu do
          urodzenia Niny 25 godzin, z tego ostatnie 8 nie do zniesienia;(
          Czy z pierwsza tez Ci tak szybko poszlo, czy drugi porod szybszy. To
          by byla jakas nadzieja dla Niny na rodzenstwo kiedys...;)))
          --
          NINA ur.14 stycznia 2007
          • efkamarchefka2 Re: Kasiu 04.10.07, 09:51
            pierwszy tez byl szybki - nie pamietam juz dokladnie, ale chyba 5
            godzin, moze troche wiecej, bo najpierw bylo to pobolewanie brzucha
            i nie wiedzialam czy juz sie zaczyna, czy jeszcze nie.
            wspolczuje, ze tak sie meczylas. mimo, ze ja rodzilam szybko wiem,
            ze bol moze zniechecic do powiekszania rodziny. nie rozumiem
            dlaczego tutaj nie stosuje sie znieczulenia, przeciez nie musimy sie
            tak meczyc.
            mimo wszystko, trzymam kciuki za Nine - z rodzenstwem jest latwiej w
            zyciu, a drugi porod ma szanse byc szybszy i latwiejszy. tego Ci
            zycze.
            pozdrawiam cieplo.
        • nesla Re: o porodzie 04.10.07, 11:05
          hehe, dzieki, ale ja juz nie planuje rodzic, i pierwszy i drugi raz rodzila tez
          w szpitalu, ale z indykacja, pozdrawiam i chwal sie jak sie dzidiza chowa,
          wyslij zdjecie to pokazemy na blogu :)
          --
          pozdrawiam
          nesla
          • asiekok Re: o porodzie 04.10.07, 21:15
            Ja tez pamietam jak mi maz mieddzy nogi zagladal :) Potem w domu jak mi polozna
            sprawdzala jak sie szwy goja to komentowali jak to sie ladnie goja.
            Faktycznie tutaj opieka w szpitalu w czasie porodu jest super. I polozne tez
            byly super. Chociaz juz pod polozne moj porod nie podlegal, bo mialam wywolywany
            ponad dwa tygodnie po terminie, to jeszcze jedna polozna wpadla szybko zobaczyc
            jak sie trzymam, chociaz miala w tym czasie 4 porody.

            --
            Misio
        • efkamarchefka2 Re: przeczytałam... 05.10.07, 10:35
          Mad_die - bedzie dobrze. jak sie juz zacznie, to sie nie da
          zatrzymac. nie ma wyjscia, jak napisala Lenka. najwazniejsze, ze
          potem masz swoja Kochana Istotke przy sobie i myslisz, ze warto bylo
          przez to wszystko przechodzic.
          bedziemy wszystkie trzymac kciuki za Ciebie.
          kiedy termin?
          • mad_die :) 05.10.07, 10:48
            Jeszcze mam troche czasu na przygotowanie się ;) termin na 12 stycznia wg usg, a wg mnie - jakieś 2 tyg później - w końcu wiem, kiedy noc poślubna była, nie? ;)
            A z tą niemożnością zatrzymania porodu to racja, jak również z tym nieporównywalnym do niczego na świecie uczuciem, kiedy dziecko jest już w moich rękach... :) No dobra, boję się, ale nie mogę się doczekać :D

            --
            my_Flickr
            Ktoś
            BadVista
            • kasia191273 Re: :) 06.10.07, 17:57
              wow, to masz termin jak ja, tylko rok pozniej;)))

              tzn. ja mialam wg usg i OM na 13 stycznia i rzeczywiscie porod
              zaczal sie rano tego dnia. No ale skonczyl dnia nastepnego.

              Bedzie dobrze, nie masz wyjscia- to fakt!
              --
              NINA ur.14 stycznia 2007
            • tijgertje Re: :) 06.10.07, 19:12
              Mad-die, a do szkoly rodzenia to chodzisz czy masz zamiar chodzic?
              jesli nie, to zacznij szukac, bo ja sie porodu nie balam o dziwo
              wcale i to tylko wlasnie dzieki szkole rodzenia:-)
                • tijgertje Re: :) 07.10.07, 01:07
                  Wcale nie musisz chodzic z mezem:-) A gimnastyke naprawde warto
                  zaliczyc, chocbby po to, zeby praktyce nauczyc sie oddychania w
                  poszczegolnych fazach porodu, relaksowania i cwiczen pozwalajacych
                  na zmniejszenie bolow krzyza (co moze byc istna zmora pod koniec
                  ciazy, ja ostatnie tygodnie spalam na czworaka, doslownie!),
                  ulatwiajacych porod i pozwalajacych wrocic potem szybciej do formy.
                  Przemysl to jeszcze, jeszcze zdazysz, a z ksiazek sie wszystkiego
                  nie nauczysz, w dodatku nie jestes w stanie przewidziec dalszego
                  rozwoju ciazy. Oby przebiegala ksiazkowo, ale bywa inaczej. Ja sobie
                  6 miesiecy zylam w blogosci anielskiej, potem walilo sie niemal
                  wszystko na raz:-/ No i brzuszki fajnie jest sobie porownac:-)))
                  • mad_die Re: :) 07.10.07, 15:17
                    Mam płytki dvd od Nesli z ćwiczeniami, i tam też jest trochę o oddychaniu - myślę, że wystarczy, resztę powie mi położna ;) Bo skoro przebiegu porodu nie można przewidzieć, to skąd ja mogę wiedzieć, ze ta szkoła rodzenia się przyda? A jak się nie przyda i wywalę kasę niepotrzebnie tylko? Nie, to nie dla mnie. A brzucha nie mam potrzeby porównywać z innymi - mój i tak jest najpiękniejszy :D

                    --
                    my_Flickr
                    Ktoś
                    BadVista
                    • nesla Re: :) 08.10.07, 23:10
                      Maddie, ja do szkoly rodzenia chodzilam nie dla cwiczen, ale dla poplotkowania z
                      wspolkolezankami w niedoli ;0) porowywalysmy dolegliwosci ciazowe, opowiadaly co
                      u ktorej sie dzieje, o pierdolach tez, a po porodzie chodzilysmy z ta sama grupa
                      na cwiczenia poporodowe i tez gadalysmy, i z pierwsza i z druga grupa spotykamy
                      sie regularnie do dzisiaj! Polecam ci, moga ci sie przydac takie znajomosci i
                      kontakty, moze sie z kims zaprzyjaznisz blizej i dzieci beda miec towarzyszy zabaw.
                      --
                      pozdrawiam
                      nesla
    • zuzka71 Re: o porodzie 10.10.07, 22:23
      efka serdeczne gratulacje, dopiero teraz wylowilam dobre wiesci, w natloku
      zdacrzen mnie bardziej dotyczacych przeoczylam twoj porod (a fakt teraminmialas
      przede mna;) super z etez szybko i bezprobmelowo!
      pozdr.zuzka
      --
      ktosiu

      "Szukaj swojej przygody!A gdy już znajdziesz, zmierz się z nią wszystkim co
      masz, z całą swoją mocą, doświadczeniem i pasją!"
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka