Dodaj do ulubionych

adopcja zagraniczna

16.06.09, 09:40
Ktos cos wie, ktos doswiadczyl? Znacie rodzicow adopcyjnych?
Jakie sa realne szanse na to, by malzenstwo mieszane polsko-
holenderskie przed 40, z jednym dzieckiem biologicznym w wieku 3
lat, moglo zaadoptowac np dziecko z Polski?
Edytor zaawansowany
  • 16.06.09, 10:04
    Szanse sa, ale trzeba przejsc rozne procedury, badania lekarskie i
    psychologiczne, kursy, licz sie tez z wysokimi kosztami. moze to
    trwac 2 nawet do 7 lat:-( Mysmy mysleli o adopcji , ale ze jest
    gorna granica wieku i moj chlop byl za stary, to niestety musielismy
    odpuscic. Nie pamietam dokladnie, czy w momencie rozpoczecia
    procedury czy w momencie adoptowania dziecka zadne z partnerow nie
    moze byc starsze niz 40 lat. Ryzyko jest, ze jak jestescie przy
    gornej granicy, to dostaniecie starsze dziecko. Z Polska maja umowy,
    wiec adopcja jest mozliwa. Musisz poszukac, zapytaj u domowego,
    bedzie wiedzial, gdzie cie dalej przekierowac, zeby zdobyc rzetelne
    informacje.
  • 16.06.09, 12:35
    hej, a nie mozna zalatwiac przez polskie biuro w Polsce? A co do
    wieku to ja myslalam ze wystarczy ze jedno z rodzicow nie jest
    starsze od adoptowanego dziecka o wiecej niz 40 lat.
    Kolezanka pracowala w biurze adopcyjnym w Czestochowie przy kosciele
    i nie bylo ono drogie, rodzice placili 1000 zlotych no i oczywiscie
    wszystkie testy psychologiczne i chyba jakies kursy przygotowawcze
    czy cos takiego.
    z tego co mi sie wydaje to w Polsce o wiele szybciej mozna "znalezc"/
    zaadoptowac dziecko niz w Holandii.
    Powodzenia, zycze aby Wam sie udalo!
  • 16.06.09, 12:51
    Nie mozna adoptowac dziecka z Polski przez polskie biuro, jezeli
    mieszka sie w Holandii. Wszystkie adopcje zagraniczne musza byc
    przez tubylcze instytucje, przepisy takie maja, zeby zapobiec
    nielegalnym adopcjom i nie dopuscic do handlu dziecmi.
  • 16.06.09, 15:23
    Z tego co wiem, to roznica wieku miedzy rodzicami a najmlodszym dzieckiem nie moze byc wieksza niz 40 lat. Czyli mozna adoptowac takze i po 40-stce, ale wtedy troche starsze dziecko.

    Czas czekania jest bardzo zalezny od tego ile dzieci chce sie zaadoptowac. Znajomi mojej przyjaciolki (mieszkajacy w Polsce) adoptowali kilka miesiecy temu troje malych dzieci (rodzenstwo). Poniewaz rodzenstw sie nie rozdziela (przynajmniej oficjalnie, bo wiem z opowiadan, ze w praktyce inaczej sie zdarza) i poniewaz niewiele jest ludzi, ktorzy chca na raz trojke dzieci adoptowac, to ich czas czekania nie byl taki dlugi.


    --
    "Three things cannot be long hidden: the sun, the moon, and the truth."
    ~ Buddha
  • 21.06.09, 00:10
    Na adopcje z Polski szans nie mamy, za krotki staz malzenski i
    jestesmy za starzy.Min.5 lat w zwiazku, i wiek ponizej 40 lat.
    Rozgladalam sie po stronkach biur, ktore przeprowadzaja tu adopcje
    zagraniczne, i moze bylaby szansa na adopcje z Chin, czas
    oczekiwania znow nie taki dlugi, ale... nie jestemy adwokatami czy
    chirurgami plastycznymi, by nasze dochody wynosily ponad 80.000
    tysiecy dolarow rocznie.
    No to kto w koncu moze w tym kraju adoptowac dziecko????
  • 21.06.09, 09:26
    Andevi, moze najprosciej wybrac sie do takiego biura? Udziela Wam wtedy dokladnych informacji jaka jest szansza na adopcje w Waszej konkretnej sytuacji.
    Andevi, takie biura musza sie przede wszystkim kierowac dobrem dziecka. Pragnienie posiadania dziecka, chocby wielkie i szczere, jest drugorzedne. Dlatego te wymagania dotyczace wieku rodzicow, stazu (stabilnosci) zwiazku itd.

  • 21.06.09, 11:58
    Do andevi

    Podaj prosze te stronki gdzie mozna poczytac o adopcji dziecka z
    Chin, bardzo jestesmy z mezem zainteresowani, ale fakt ze obydwoje
    jestesmy Polakami ale mieszkajacymi tu na stale moze miec jakies
    znaczenia? I ile czasu trzeba czekac na dziecko z Chin?
    Dzwonilam rowniez do osrodka w Posce i pani mi powiedziala ze nie
    wszystkie sady pozwalaja na adopcje krajowa jesli sie mieszka za
    granica, ale sad w Bielsku jest przychylny gdy rodzice sa Polakami,
    maaja zameldowanie w Polsce i wyraza chec powrotu do Polski. Wiec
    moze rowniez mielibysmy jakas szansz na dziecko z Polski.

  • 19.07.09, 23:05
    ala, na innym forum zgadalam sie z kobieta, ktora adoptowala dzieci
    w Polsce, a w Holandii jej je odebrano:( Twierdzi, ze holenderskie
    sady nie uznaja wyrokow polskich sadow.Tragedia.
    Czyli nie mozesz w Polsce adoptowac i tu przyjechac z dziecmi,
    raczej osiedlic sie tam, gdzie beda bezpieczne, i one, i Wy jako
    rodzice adopcyjni.Jesli chce sie adoptowac do Holandii, musi w tym
    posredniczyc Raad vd Kinderbescherming (sa super w bezprawnym
    odbieraniu dzieci!).Na innym watku mozesz poczytac o moich
    przejsciach z bratnia organizacja AMK.
    Wierze, ze ta kobieta nie zmysla, bo i ja sie o takie zagrozenie
    otarlam.
  • 22.06.09, 18:16
    >ale... nie jestemy adwokatami czy
    > chirurgami plastycznymi, by nasze dochody wynosily ponad 80.000
    > tysiecy dolarow rocznie.

    Z tej strony do ktorej podalas linka:

    "Minimaal één van de aanvragers dient een vast dienstverband te hebben. Het inkomen moet minimaal US$ 10.000,-- per gezinslid bedragen inclusief het verwachte adoptiekindje. Inkomsten via pensioen, verzekeringsgeld of sociale dienst worden niet meegerekend. Bovendien moet het totale familiebezit (inboedel, auto, huis, etc.) minstens US$ 80.000,-- bedragen."

    Tutaj nie jest napisane, ze trzeba miec roczne dochody ponad 80.000 dolarow rocznie... A juz na pewno nie "80.000 tysiecy".
  • 23.06.09, 15:08
    go.ga napisała:
    minstens US$ 80.000,-- bedragen."
    >
    > Tutaj nie jest napisane, ze trzeba miec roczne dochody ponad
    80.000 dolarow ro
    > cznie... A juz na pewno nie "80.000 tysiecy".

    :)) fajnie z tymi tysiczkami wyszlo, sama sie usmialam, gdy to
    przeczytalam w twoim poscie:)

    Tam jest tez napisane, ze wymagane minimum dochodow to 10 tysiecy
    dolarow na osobe, liczac adptowane dziecko.Zasilki nie wchodza w
    rachube, wiec maja to byc dochody pochodzace z pensji. Nasza rodzina
    liczy w tej chwili trzy osoby (ja, maz i syn), gdybysmy adoptowali
    malucha, to bedzie jeszcze z nami mieszkala babcia, a moze w
    miedzyczasie przybedzie nam i biologiczne dzieciatko, wiec maz
    musialby zarabiac ok.50-60 tysiecy rocznie. Preferowany przy adopcji
    model rodziny, to mamuska pozostajaca w domu i opiekujaca sie
    dziecmi. No, takich dochodow nie osiagniesz przy miesiecznej pensji
    1400 euro... A nawet, gdyby to byly dwie pensje.
    Poza tym trzeba miec "posiadlosc" o wartosc minimum 80 tysiecy
    dolcow (dom, samochod).Ktos, kto mieszka w huurwoning i nie ma auta,
    pod to nie podpada.Zwlaszcza, jesli ma duza rodzine.
  • 23.06.09, 19:56
    > a moze w
    > miedzyczasie przybedzie nam i biologiczne dzieciatko,

    i tu mnie zaciekawiłaś :) Chcecie adoptować dziecko i starać się o
    kolejne biologiczne? Ja też od zawsze myślałam i myślę o adopcji,
    ale wpierw chcę urodzić wszystkie biologiczne dzieci i ewentualnie
    potem adoptować. Wydaje mi się zresztą, że tak jest zalecane (m.in.
    przez psychologów), żeby adopcyjne dziecko było minimum 3 lata
    młodsze od najmłodszego biologicznego. To chciałabyś tak prawie
    naraz adoptować i urodzić? to chyba za duży stres dla całej
    rodziny ...
  • 23.06.09, 22:15
    Na adopcje czeka sie i do 7 lat, przy naszym wieku po 40 to juz
    raczej na niemowle szans nie mamy, gdyby sie adoptowalo, to dziecko
    starsze wchodzi w rachube.Dziecko adoptowane nie musi byc najmlodsze
    w rodzinie! Owszem, musi byc mlodsze od obecnego juz dziecka
    biologicznego.
    Co do rodzicielstwa biologicznego, jest u nas duze ryzyko
    przekazania potomstwu wad genetycznych, stad zastanawialismy sie nad
    adopcja.Ale jest i szansa na zdrowe dziecko. Nie, nie rodzilabym i
    jednoczesnie adoptowala:)Chyba nawet takiej opcji nie ma, ale tego
    nie wiem.
  • 24.06.09, 09:00
    Faktycznie, gdy trzeba czekać nawet 7 lat... To dopiero musi być
    stresujące czekanie :(
    No cóż, życzę Wam powodzenia. Mam nadzieję, że się Wam uda i że nie
    bedzie to jednak zbyt skomplikowane :)
  • 24.06.09, 10:39
    andevi napisała:

    > Tam jest tez napisane, ze wymagane minimum dochodow to 10 tysiecy
    > dolarow na osobe, liczac adptowane dziecko.

    > model rodziny, to mamuska pozostajaca w domu i opiekujaca sie
    > dziecmi.

    Czy chodzi im o sumy brutto czy netto? Zakladam, ze brutto, bo u mnie w pracy to
    nawet nasz dyrektor (120-sto osobowej firmy) nie zarabia 40 tysiecy netto.

    > Poza tym trzeba miec "posiadlosc" o wartosc minimum 80 tysiecy
    > dolcow (dom, samochod).Ktos, kto mieszka w huurwoning i nie ma auta,
    > pod to nie podpada.Zwlaszcza, jesli ma duza rodzine.

    A jak liczy sie dla nich kupny dom, ale za to calkowicie wziety na hipoteke?
    Wtedy masz cos, co jest kilka razy wiecej warte niz 80 tysiecy. Ale w
    rzeczywistosci jestes wlascicielem ogromnego... dlugu. ;)

    Rozmawialam tez przed chwila z kolegami z pracy. Dwoch z nich zna pary z
    adoptowanymi dziecmi z Chin. Obie te pary mieszkaja w wynajetych domach. I obie
    maja normalna, albo nawet troche gorsza sytuacje finansowa niz przecietna
    holenderska rodzina...

    --
    "Three things cannot be long hidden: the sun, the moon, and the truth."
    ~ Buddha
  • 19.07.09, 23:21
    Rozmawialam tez przed chwila z kolegami z pracy. Dwoch z nich zna
    pary z
    adoptowanymi dziecmi z Chin. Obie te pary mieszkaja w wynajetych
    domach. I obie
    maja normalna, albo nawet troche gorsza sytuacje finansowa niz
    przecietna
    holenderska rodzina...


    W Holandii nie ma mozliwosci adopcji krajowej, chyba, ze jest to
    dziecko nowej partnerki, a wiec pasierb. Natomiast bardzo popularna
    forma sa tzw.pleegfamielies (rodziny zastepcze). Tacy
    ludzie "zdobywaja" swoje dzieci dzieki Raad vd Kinderbescherming czy
    Jeugdzorg, ktore to organizacje sa wyspecjaizowane w odbieraniu
    dzieci ich biologicznym rodzicom. Wystarczy, ze Polacy, ktory tu
    pracuja sezonowo przyjada z dzieckiem, mieszkaja w bungalow z 8
    innych wspollokatorow, ktos zyczliwy ich przeskarzy, ze dziecko nie
    ma warunkow, no i klops. Dziecko jest odbierane rodzicom i trafia np
    do pary homoseksualnej(sic!).
    Tak wiec jest szansa na malego Polaczka, Chineczke, Surinamka,
    wystarczy tylko sie udac z wnioskiem do w/w instytucji i najlepiej
    jeszcze anonimowo oskarzyc biologicznych rodzicow upatrzonego z gory
    dziecka.Takie przekrety w tym kraju sa mozliwe.O zgrozo...
  • 19.07.09, 23:41
    Andevi, rodzina zastepcza to nie to samo co adopcyjna. Nawet jesli
    dziecko zostanie odebrane rodzicom, to nie jest to tak hop siup i
    juz, do widzenia. Zazwyczaj jest to umieszczeie czasowe, np do czasu
    rozprawy czy np odwyku rodzica itp. Rodzina zastepcza opiekuje sie
    dzieckiem, ale to rodzice nadal maja decydujacy glos w waznych
    decyzjach. dziecko moze byc w rodzinie zastepczej kilka dni, ale tez
    dobrych kilka lat. Jedyny minus: rodzina zastepcza nie moze
    adoptowac dziecka, ktorym sie opiekuje i wczesniej czy pozniej musi
    sie z nim rozstac. Zadowalalo by cie takie cos? Myslelismy o takim
    rozwiazaniu, ale moj chlop sie stanowczo nie zgodzil i po
    przemysleniu musialam mu przyznac racje. Nie bylabym w stanie zyc ze
    swiadomoscia, ze w kazdej chwili dziecko, ktore traktuje jak wlasne
    bede musiala oddac albo rodzicom bilogicznym, albo adopcyjnym:-(
  • 20.07.09, 10:49
    Tygrysku, mnie po prostu bulwersuje to, jak latwo w tym kraju mozna
    odebrac dziecko rodzicom, zarowno biologicznym, jak adopcyjnym. I na
    pewno wiedzac o tym, nie bralabym udzialu w takim precederze,
    wpisujac sie na liste rodzin zastepczych.
    Odebrac dziecko mozna pod byle pretekstem, i umiescic tam, gdzie
    latami nie ma kontaktu z matka czy ojcem. Gdy poczytalam sobie o
    metodach, jakie stosuje Raad vd Kinderbescherming, doznalam szoku...
    Zreszta, probke tego mialam, gdy przechodzilam sama sprawe z
    AMK.Zostalismy z zemsty oskarzeni, zarzuty zupelnie wyssane z palca,
    no ale sprawa byla i to nas sprawdzano, a nie zasadnosc zarzutow,
    nam chciano odebrac dziecko i nas wyslac do psychiatryka. Az sie we
    mnie gotuje, gdy sobie o tym pomysle.
  • 20.07.09, 11:20
    Przez ostatnie lata wyszlo na jaw kilka przypadkow dzieci zamordowanych przez swoich rodzicow. Rodziny byly znane w Kinderbescherming. Potem bylo duzo dyskusji na temat tego, ze w Holandii za dlugo czeka sie z decyzja odebrania dzieci rodzicom. Czyzby teraz byl przekret w druga strone?

    --
    "Three things cannot be long hidden: the sun, the moon, and the truth."
    ~ Buddha
  • 20.07.09, 11:55
    Ja mysle, ze prawda lezy posrodku. Wcale nie jest tak latwo odebrac
    dzieci rodzicom i kinderbescherming wychodzi z zalozenia, ze
    najlepiej pomoc rodzinie , aby dzieci mogly mieszkac z rodzicami,
    ale chyba w niektorych sytuacjach szybciej wkraczaja do akcji, jesli
    maja podstawy twierdzic, ze istnieje realne zagrozenie dla dziecka.
    W takim wypadku nie ma znaczenia, czy donos jest bezpodstawny czy
    nie, nie sa jasnowidzami i dopoki nie sprawdza sytuacji to dziecko
    faktycznie moze czasowo zostac ulokowane w rodzinie zastepczej.
    Mysle, ze wcale nie odbieraja dzieci tak szybko i latwo, jak
    twierdzi andevi, ale jestem za tym, zeby faktyczniedzialali szybko,
    jesli dostaja jakies zgloszeie swiadczace o tym, ze dziecku dzieje
    sie krzywda. Gdyby saisiedzi doniesli na mnie, ze znecam sie nad
    dzieckiem ,bo ciagle wrzeszczy (teoretycznie), to wolalabym, zeby
    sprawdzili sytuacje, niz ja olali, bo wowczas ludzie przestaliby w
    ogole reagowac na to, co sie z dziecmi dzieje, potem tylko glosno w
    telewizji, wszyscy sie za glowy lapia i pytaja, gdze byl
    kinderbescherming. Jesli rodzice sie nad dzieckiem znecaja, a
    sasiedzi o tym wiedza, to powinni wydzwaniac do skutku.
  • 20.07.09, 21:38
    Zgadzam sie jak najbardziej, ze nie powinni lekcewazyc niepokojacych
    zgloszen, zreszta tego nie robia, maja obowiazek kazde zgloszenie
    przyjac i sprawdzic.
    Chodzi mi natomiast o takie przekrety, kiedy ludzie zaadoptowali w
    Polsce dzieci, przyjezdzaja tu i chca je zarejestrowac, a dzieci
    automatycznie bez wyjasnienia sa im odbierane! Sad holenderski
    twierdzi, ze adopcja byla nielegalna, choc sad polski wydal
    odpowiednie dokumenty i adopcja zostala przeprowadzona zgodnie z
    prawem. Rodzice adopcyjni nawet nie wiedza, gdzie przebywaja ich
    dzieci, a na pewno maluchy nie zostaly odeslane do Polski.Moim
    zdaniem kinderbescherming nie jest od tego, by podwazac decyzje
    sadow zagranicznych.No bo ktos, kto tu mieszka na stale, a ma
    polskie obywatelstwo, zaadoptowal w Polsce dzieci omijajac procedury
    adopcji zagranicznej.I Raad na tym grubych tysiaczkow nie zarobila.
  • 20.07.09, 22:14
    andevi napisała:

    Chodzi mi natomiast o takie przekrety, kiedy ludzie zaadoptowali w
    > Polsce dzieci, przyjezdzaja tu i chca je zarejestrowac, a dzieci
    > automatycznie bez wyjasnienia sa im odbierane! Sad holenderski
    > twierdzi, ze adopcja byla nielegalna, choc sad polski wydal
    > odpowiednie dokumenty i adopcja zostala przeprowadzona zgodnie z
    > prawem.

    Moim
    > zdaniem kinderbescherming nie jest od tego, by podwazac decyzje
    > sadow zagranicznych.No bo ktos, kto tu mieszka na stale, a ma
    > polskie obywatelstwo, zaadoptowal w Polsce dzieci omijajac
    procedury
    > adopcji zagranicznej.I Raad na tym grubych tysiaczkow nie zarobila.


    Tu sie zgodzic niestety nie moge. Wlasnieomijanie przepisow moze
    tylko sprawic sporo klopotow i wiadomo, kto na tym najbardziej
    ucierpi. Nie zgadzam sie, ze Holandia musi zgadzac sie z decyzjami
    sadow zagranicznych, bo prawo wielu krajow koliduje z prawem nie
    tylkoholenderskim, ale i europejskim. Idac tym tokiem myslenia
    powinni np zgadzac sie na morderstwa kobiet muzulmanskich w imie
    obrony "honoru" rodziny. Jezeli ludzie, rowniez z polskim
    obywatelstem mieszkaja na stale tutaj, to MUSZA o adopcje w Polsce
    wystepowac przez tutejszy urzad. Jezeli sad w Polsce wydal zgode na
    adopcje to albo nie wiedzial, ze chodzi o wywiezienie dziecka na
    staleza granice, albo zlamal umowe z Holandia okreslajaca warunki
    adopcji zagranicznej, bo o taka w tym wypadku chodzi. Wiem,z e
    omijanie przepisow to polska specjalnosc ale szkoda mi tylko dzieci,
    ktore staja sie ofiarami takich sytuacji.
  • 01.07.09, 14:29
    Przy pensji 1400 Euro to ciezko utrzymac 3 osobowa rodzine. Chyba
    panstwu chodzi o to zeby nie doplacac, bo przy takich dochodach
    rodzina zyje wspomagana przez zasilki/ulgi od panstwa.
    Panstwo patrzy na to tak: po co nam adoptowany Chinczyk - na
    utrzymanie ktorego nie stac tej rodziny i musimy im placic. Panstwo
    mysli tak: Jak ktos chce adoptowac to niech adoptuje taki, ktorego
    stac i nie trzeba za to doplacac. Przykre to, ale chyba wlasnie tak
    jest.

    --
    Julia Emma & Jason Junior website
  • 01.07.09, 21:59
    s
    > Panstwo patrzy na to tak: po co nam adoptowany Chinczyk - na
    > utrzymanie ktorego nie stac tej rodziny i musimy im placic. Panstwo
    > mysli tak: Jak ktos chce adoptowac to niech adoptuje taki, ktorego
    > stac i nie trzeba za to doplacac. Przykre to, ale chyba wlasnie tak
    > jest.

    Ale Schinella, na tej stronie jest napisane, ze sa to wymagania (jedne z wielu) ze strony Chin dotyczace adopcyjnych rodzicow a nie ze strony Holandii.
    Sa tez tam panstwa ktore nie stawiaja tego typu wymagan, ani dotyczacych finansow ani dotyczacyh wieku przyszlych rodzicow, na przyklad Guatemala. Nie ma tez problemu z zaadoptowaniem dziecka z Rosji, z tym, ze trzeba sie liczyc z tym, ze dziecko moze byc "problemowe".
    Generalnie im wiecej wymagan stawiaja przyszli rodzice (dziecko biale, zdrowie, niemowle itd.) tym wiecej wymagan stawia sie im.
  • 15.12.14, 17:24
    Mam dla panstwa propozycje prosze o kontakt na emaila julmat22@interia.pl
  • 26.06.09, 20:57
    Tu cos znalazlam.Kontrowersyjne, ale dziala!

    adopcjazewskazaniem.pl

    Podkreslam, ze taka adopcja jest wedlug prawa polskiego legalna,
    mozna terz w ten sposob adoptowac za granice.No i koszty sa o niebo
    nizsze:)
  • 27.06.09, 17:52
    Hej Andevi

    Mozesz mi cos wiecej powiedziec o adopcji dziecka z Chin?
    Czy rodzina polska mieszkajaca tutaj ma szanse i gdzie trzeba sie
    zglosic i jak dlugo sie czeka?
    Widzialam Twoj post na AZW bardzo wzruszajacy moze tez sprobuje cos
    tam napisac
    Pozdrowienia
  • 27.06.09, 23:40
    Dziewczyny, wiem tyle, co sama przeczytalam na roznych stronkach
    oficjalnych i mniej, poczytalam pare blogow ludzi bogatych i
    bogatszych, ktorym sie udalo. Znam tez kilka matek z adoptowanymi
    Chineczkami(moje uczennice). Snobki, ze az sie ..... chce!

    Mam tez przyjaciolke, kobiete po 65, ktora od kilku lat matkuje mi
    tu w Holandii.Jest z Indonezji, jej maz jest Holendrem, maja dwoje
    biologicznyc dzieci i dwoje adoptowanych z Indonezji wlasnie.
    Opowiedziala mi pokrotce swoja historie.
    W momencie decyzji o adopcji jej maz byl juz na granicy
    dopuszczalnego dla adopcji zagranicznej wieku, tzn.dobiegal 40-stki.
    Obeszli to w ten sposob, ze ktos z jej rodziny zaadoptowal legalnie
    dziecko w Indonezji.Dziecko pojechalo do Holandii w odwiedziny do
    babci, i tu zostalo powierzone opiece prawnej owej rodzinie
    adopcyjnej. Po 5-6 latach, od kiedy dziecko juz u nich przebywalo,
    wszczeli proces adopcyjny, tym razem podwojna adopcje, bo mieli na
    widoku jeszcze jedno dziecko. Obie adopcje sie udaly. Ich dzieci
    adopcyjne sa juz dorosle.
    Powiedziala mi tez o innej, mniej legalnej mozliwosci. Matka
    biologiczna rodzi w domu i dziecko rejestrowane jest na matke
    adopcyjna, nie biologiczna. No, to wedlug mnie adopcja ze wskazaniem
    jest tu lepszym wyjsciem, przynajmniej o tyle, ze jest legalna. Ale
    jak to wyglada w praktyce, tego jeszcze nie wiem, ale sie dowiem:)
  • 18.08.09, 17:28
    Adevi
    Czy ja dobrze doczytalam ze jestes w ciazy?
    Tzn ze odpuszczasz adopcje? Tzn nie macie szans?
    Nie rozumiem za bardzo Twojej sytuacji...
    --
    Forum rodzicow wHolandii
    Singapur
  • 19.08.09, 16:59
    Moja sytuacja?
    W polowie kwietnia stracilam dziecko.Ciaza obumarla w 14 tygodniu, w
    16 tygodniu zabieg usuniecia. Badania genetyczne, ktorych wynik
    dostac mielismy 7 lipca, nie zostaly przerowadzone, bo genetykom nie
    udalo sie juz wyhodowac materialu z pobranych tkanek, jako ze te
    byly juz od 2 tygodni martwe. Tak wiec do tej pory nie wiemy, co
    bylo przyczyna smierci dziecka. Badania prenatalne w ciazy tez
    niekompletne, bo dziecko nie dozylo do czasu, w ktorym zwykle robia
    amniopunkcje. Test potrojny i badanie przeziernosci karkowej
    wykazaly ryzyko 1:21, ze dziecko ma jakies wady genetyczne,
    najprawdopodobniej zespol Dawna.
    Liczylismy sie z tym, ze moze jestesmy nosicielami jakiejs choroby
    przenoszonej w genach, ze moze ryzyko poczecia dziecka chorego czy
    ryzyko obumarcia ciazy jest zbyt wielkie.Stad zaczelismy sie
    interesowac tematem adopcji.Po prostu, informacyjnie.Jakie sa
    procedury, jakie szanse, ile to kosztuje, jak to sie robi. Dlatego
    zalozylam ten watek.
    W miedzyczasie mialam kontrole po stracie dziecka, kolejna serie
    badan. Wyniki dobre, nie bylo ani infekcji, ani nie jestesmy
    nosicielami, lekarz wiec dal zielone swiatlo na starania o kolejna
    ciaze. Juz w drugim cyklu po zabiegu starania zostaly uwienczone
    sukcesem:) Wczoraj wlasnie mialam pierwsze USG, widzielismy
    dzidzie.Ma dokladnie 10 tygodni i 3,10cm, rozwija sie prawidlowo.
    Oczywiscie jestem teraz pod lupa, ciaze bedzie prowadzil ginekolog,
    a nie polozna, kontrole co dwa tygodnie, badania prenatalne
    obowiazkowo.
    Poza tym w kwestiach zawodowych zamieszanie. Od stycznia uzeram sie
    z szefem, ktory mi odebral bezprawnie godziny.Wzielismy adwokata.
    Proby ugody nie daly rezultatu, wiec jestesmy w trakcie sporzadzania
    aktu oskarzenia, zbierania materialow, i sprawa przeciwko szefowi
    rusza lada dzien. Nota bene, 27 maja dostalam wypowiedzenie, bedac
    na zwolnieniu po zabiegu...
    Nie mam ani pracy, ani prawa do zasilku, no i jestem w ciazy, wiec
    nowej pracy najprawdopodobniej tez nie dostane(kto chce zatrudnic
    ciezarna?).Nieciekawie.
  • 20.08.09, 15:10
    No to juz rozumiem o co chodzi bo gdzies we wczesniejszych watkach cos
    wspominalas ale niedokladnie.
    Bardzo mi przykro z powodu straty ciazy. To nigdy nie jest latwe i ciezko
    znalesc slowa pocieszenia...
    Gratuluje kolejnego zaciazenia i tego ze dzidzia rozwija sie dobrze.
    Z praca faktycznie nieciekawie. A czy jestes pewna ze chcesz ta sprawe szefowi
    zakladac? Obojetnie czy wygrasz czy przegrasz i co ew wygrana Ci da. Zastanawiam
    sie co przegrana czy tez sam fakt zalozenia sprawy moze Ci przyniesc. Czy nie
    zaszkodzi i nie zniecheci do zatrudnienia Ciebie gdzies indziej? Mysle ze warto
    jeszcze pomyslec od konsekwencjami. Oczywiscie ja nie jestem strona w konflikcie
    i latwo jest mi mowic. Z drugiej strny obiektywnie patrze na sytuacje. Przespij
    sie jeszcze z tydzien zanim podejmiesz decyzje.
    Bez pracy rozumiem ze nie jest za fajnie ale z drugiej strony bedziesz miec czas
    aby dopatrzec dzieciaczka, zadbac o siebie i o ciaze. Byc moze trzeba bedzie
    zacisnac pasa finansowo ale pomysl, ze za rok czy rok z kawalkiem nic nie stanie
    na przeszkodzie aby pracy szukac i miec spore szanse na jej znalezienie. Juz
    teraz pomysl jak zapewnic opieke dwojce malcow abys mogal bez problemow wrocic
    do pracy. I juz teraz szukaj potencjalnych pracodawcow. Prac nie musi byc na
    teraz, moze byc na pozniejszy termin.
    Zycze Ci wszsytkiego dobrego! Malo stresow, duzo wypoczynku i radosci z
    rosnacego brzuszka! :-)
    --
    Forum rodzicow wHolandii
    Singapur
  • 20.08.09, 21:21
    Dzieki beba!

    Co do sprawy z szefem.Od poczatku. Pracowalam w szkolce muzycznej w
    trzech roznych lokacjach, dwie w regionie Haarlem, jedna w regionie
    Bollenstreek.Koniec roku szkolnego 2008, dostaje propozycje od
    szefa, ustnie, zamiany lokacji z kims, kto musi dojezdzac z
    Amsterdamu w nasze strony, gdy ja dojezdzam do pracy pod
    Amsterdam.Wyrazam zgode.Dostaje wiec od wrzesnia nowa lokacje w
    Bollenstreek. We wrzesniu na plenarce dowiaduje sie, ze moje stale
    godziny pod Amsterdamem dostala nowo zatrudniona(od wrzesnia!)
    nauczycielka, ja natomiast dostalam ZASTEPSTWO za koleznake na
    macierzynskim(sic!).Juz wtedy powinnam reagowac.Obiecanki cacanki,
    ze jak kolezanka wroci z urlopu,to i tak pozostane w tym regionie,
    dadza mi nowych uczniow w sasiedniej wsi itp..
    Kolezanka miala wracac w styczniu.Od listopada nie moglam sie
    dopytac, jak bedzie wygladala moja praca od stycznia.W koncu zostalo
    to rozwiazane poza moimi plecami, uczniowie powiadomieni, ze wracaja
    do dawnej nauczycielki, gdy ja dostalam grafik bez zmian.Przyszlam
    wiec do pracy, a uczniowie nie przyszli, bo juz od dwoch tygodni
    mieli lekcje w inne dni z innym nauczycielem.Tym to sposobem
    odebrano mi prawie wszystkie godziny, zostawiajac tylko 3 i pol
    tygodniowo z tego, co mialam przed zamiana lokacji.Mniej wiecej w
    tym samym czasie zglosilam w pracy fakt ciazy. Interwencje w
    adminstracji nie odniosly skutku, odeslano mnie do UVW po zasilek
    wyrownawczy (sic!).Poszlismy wiec do radcy prawnego, zostalo
    wystosowane pismo do szefa, by oddal godziny lub wyplacil
    rekompensate. Szef odpowiedzial telefonicznie pogrozkami, ze jesli
    wstapimy na droge prawna, to mnie zwolni. Wzielismy wiec adwokata.
    Dostalam jakis ochlap w postaci miesiecznego zastepstwa pod
    Amsterdamem, kolejne 3 godzinki. No, w sumie mialam jakies 7 godzin
    z 15 odebranych.
    W miedzyczasie ciaza obumarla, operacja, 6 tygodni zwolnienia.Po
    czym dostalam wezwanie na komisje lekarska.Jako ze pobieralam
    zasilek wyrownawczy, pierwsze spotkanie bylo z lekarzem z UVW.Ten
    stwierdzil gleboka traume u mnie i koniecznosc robienia intensywnej
    terapii psychologicznej i dal kolejne 6 tygodni zwolnienia.Pare
    godzin pozniej, niezaleznie od tego, mialam spotkanie z arboartsem(z
    ramienia pracodawcy).A ten nawet mnie nie badajac stwierdzil, ze
    jestem w pelni zdolna do pracy i od 5 czerwca mam wracac do pracy,
    ale... W MAX.WYMIARZE GODZIN 3 TYGODNIOWO!
    No, nie kijem, a cala pala.Szef jest kryty, nie musi oddawac godzin.
    Odwolalam sie, poszla second opinion od lekarza z UVW, poszlo pismo
    od adwokata, skutkiem czego z dn.27 maja br. szef mi prace
    wypowiedzial. Jako ze jestem niezdolna do pracy.Na ziekte wet
    pozostawalam w sumie 18 tygodni.
    W tej chwili zbierane sa materialy, dowody, robione wyliczenie
    rekompensaty, ktora szef jest mi dluzny, no i sporzadzany akt
    oskarzenia. Sprawa jest jak najbardziej do wygrania, bo szef nie ma
    nic, co by go krylo, dzialal jak najbardziej bezprawnie.No, moze nie
    dostaniemy az 6 tysiecy euro z tych wyliczonych przez adwokata, ale
    zawsze cos.No i przede wszystkim zostanie zniesiony bezprawny zapis
    o prawie konkurencji, ktory blokuje mi droge do podjecia pracy w
    innej szkole muzycznej w regionie. A moze byc i tak, ze sad nakaze
    przywrocenie mnie na poprzednie stanowisko w pelnym wymiarze godzin.
    Tak wiec zalozenie sprawy moze byc tylko z korzyscia dla nas.
    Nie bede zmuszona zeznawac, jesli dobrze odrobimy swoja prace
    domowa, pomozemy w zebraniu materialu dowodowego, to nawet nie
    musimy ogladac sedziego. Adwokat mnie reprezentuje, rozprawa
    odbedzie sie w ten sposob, ze szef zostanie wezwany przed sedziego,
    przesluchany, i wydany wyrok. I tyle.Koszty sprawy i adwokata tez
    ponosi oskarzony. My zaplacilismy jednorazowo 380 euro, reszte
    wynagrodzenia adwokata placi panstwo.
    Tak to przydlugo wyglada.
  • 27.08.09, 12:23
    No widzisz, nie wiedzialam o co dokladnie chodzi.
    Zrob jak uwazsz, oczywiscie.
    Faktycznie nieladnie z Toba postepowano.
    No i wspolczuje tej kumulacji problemow!
    Daj zanac jak sie sprawa skaczyla! Powodzenia!
    --
    Forum rodzicow wHolandii
    Singapur

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.