Dodaj do ulubionych

Przy każdej kłótni chłopak ze mną zrywa..

09.04.14, 22:08
Mam następujący problem...Jestem przeszło rok z chłopakiem, na którym ze względów uczuciowych mi zależy. Przywiązałam się do niego i pokochałam, ponieważ potrafił być naprawdę wspaniały i kochany. Potrafił mówić mi wielkie rzeczy, że chciałby już ze mną być do końca, ze mną zamieszkać, że jestem najładniejszą dziewczyną jaką miał i inne...Jako, że nie jestem z kamienia uwierzyłam w to i stwierdziłam, że mogę się przed nim otworzyć. Ciężko było mi wyznać mu uczucia, ale gdy już się tak stało umocniłam się w tym i tego chciałam.
Problemy zaczęły się jednak już jakiś czas temu, przy każdej kłótni, ostrzejszej wymianie zdań schemat jest ten sam- on mówi, że chce zerwać, że nie wytrzyma. Staram się wtedy to zawsze załagodzić, często płaczę, mówię mu , że chciałaby by to wyglądało inaczej, normalnie...I jakoś wracamy do siebie, jest przez jakiś czas wszystko dobrze, mówi mi znowu ładne rzeczy, powtarza, że mnie kocha...Przyznam, że nie jestem idealna, ale jak każda kobieta mam czasem humorki, czy fochy, marudzę i z niczego nie jestem zadowolona. Ale czasami. Plus nie trwa to długo, z reguły popłaczę sobie, powkurzam się i koniec. Nigdy w żadnej kłótni go nie obraziłam, nie zerwałam z nim ani nie powiedziałam niczego przez co miałby poczuć się dla mnie nieważny.Nie wierzę, że są kobiety ciągle uśmiechnięte i idealne, czasem mam wrażenie, że on ode mnie tego wymaga...Obiecał mi nawet ostatnio, że postara się przerwać ten schemat zrywania i inaczej rozmawiać, jednak sytuacja znowu się powtórzyła. Jestem przez to bardzo nerwowa, ta ciągła huśtawka jest straszna. W momencie kłótni i zrywania całkowicie się rozklejam, dopiero potem się uspokajam i rozmawiam bardziej stanowczo i rzeczowo, ale dopiero wtedy gdy wiem ze zaraz nie będzie powtórki z rozrywki...
On ciągle twierdzi , że to moja wina. Że jego wina to tylko mały procent.
Dodam, że z żadną dziewczyną nie był tak długo jak ze mną, jego rekord to było chyba 4 czy 5 miesięcy...
Ja wyszłam z długiego kilkuletniego równiez trudnego związku, chciałabym w końcu stworzyć coś na normalnych zasadach. Kocham go i jest dla mnie ważny, dlatego boję się zaryzykować i zrywać, ponieważ wiem, że będę to przeżywać i będzie mnie to boleć...Jednak nie wiem jak mam się zachować, czy to, że ciągle walczę i płaczę sprawia, że on nie przestanie tak robić tylko wręcz przeciwnie?
Mimo wszystko mówi mi, że mnie kocha, ale dodaje, że to jedyne uczucie które nas łączy. Dla mnie to nie jest jedyne i to nie jest tylko...
Nie wiem jak mam się zachować, jestem w kropce. Dodam, że jetesmy w podobnym wieku- 22 lata.
Edytor zaawansowany
  • corazon-espinado 10.04.14, 09:33

    W zwiazku powinno sie byc szczesliwym. Jezeli nie jest sie - to do d..y z takim
    zwiazkiem. To zwiazek toksyczny i toksyny tego zwiazku beda odkladaly sie
    w Twoim organizmie powodujac ze bedziesz znerwicowanym klebkiem nerwow.

    Przy nastepnej klotni (o co sie ciagle klocicie?) w ktorej uwazasz, ze masz racje
    sprobuj spokojnie i racjonalnie porozmawiac o powtarzajacej sie sytuacji.
    Jezeli Twoj chlopak bedzie sie upieral i grozil zerwaniem wstan pocaluj go w
    czolo i powiedz adios i sayonara. Rozlaka przez tydzien poboli i nagle przestanie.
    Jest szansa, ze Twoj chlopak przemysli sprawe i przyzna Ci racje. Jezeli kocha.
    Jezeli tylko tak mowi to bez zalu. Chyba, ze lubisz sie tak szarpac i yo-yowac
    ( od yo-yosmile przez nastepne lata. Niew mam przekonania, ze takiej oczekujesz
    porady ale to moja najlepsza.

    Powodzenia - c.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka