• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Mój chłopak kłamie, zaczyna się między nami walić.

  • 11.01.16, 03:04
    Widzę kiedy kłamie. Zarówno ja, jak i On o tym wiemy, ale najgorsze jest to, że się nie przyznaje. Mimo, że wszystkie dowody wskazują na coś, On dalej będzie kręcił i udowadniał, że jest inaczej. Przykład z dziś. Może trochę płytki, ale dobrze ilustruje sytuację. Zmieniłam ustawienia prywatności na facebooku i fb miał mnie informować, kiedy ktoś zaloguje się na moje konto z innego urządzenia. Kiedyś podałam chłopakowi moje hasło, ale jak przekonywał - nie pamiętał go już. Był jedyną osobą, której podałam kiedykolwiek hasło. Dziś dostałam powiadomienie, że ktoś zalogował się z Samsunga S4 mini (jego model telefonu) z lokalizacji jego miasta. Nadal mnie przekonuje, że się nie logował. sad

    Bywa niemęski. Często się do mnie tuli jak mały chłopiec, jeszcze przy tym sobie "słodko" pojękuje. Jak taka mała dziewczynka. Jak tylko się do mnie przytuli, to chce spać i nie można z nim nic innego zrobić, bo on jest wiecznie zmęczony i tylko się głupkowato uśmiecha, jak mu mówię, że chce zrobić coś ciekawego. Ciągle chce się tylko przytulać, a jak już się przytulamy to on idzie spać, bo "ze mnie to taki śpioszek jest" niezależnie od pory dnia. Chciałabym robić z Nim ciekawe rzeczy, ale przy mnie od razu się tylko tak płaszczy i tylko by się tulił sad A mnie to już denerwuje. Jak sam przyznaje - wychował się praktycznie bez matki. Może to dlatego. Ta sytuacja mnie bardzo denerwuje i w rezultacie coraz rzadziej dopuszczam Go do swojego ciała. On to widzi i kiedy jestem rozpalona, w ogóle nie przejmuje inicjatywy, brakuje mi w Nim męskości. To mnie bardzo, ale to bardzo boli. Potrzebuję mężczyzny, a nie chłoptasia.

    Dużo razem przeszliśmy... Dobrze się znamy, ale musiałam w końcu gdzieś komuś powiedzieć o tych Jego wadach, które mnie tak strasznie denerwują... Nigdy, przenigdy nikomu o tym nie mówiłam. To niesamowity człowiek, ale widzę, że ten związek zaczyna się walić, bo mnie coraz bardziej irytują te jego cechy i oddalamy się od siebie...

    Bardzo, bardzo często wypomina mi to samo. Niby czasami żartuje. Ale nie tak często, błagam... Różne rzeczy mi wypomina. Bardzo często. Codziennie. Zawsze coś. Muszę być taka, jak on to sobie umyślał i jeszcze powtarza "Spokojnie, jeszcze Cię zmienię".

    Bardzo lubi jak jestem o niego zazdrosna i wymusza na mnie to uczucie.

    Nie potrafi rozmawiać. Kiedy chcę podejść do Niego czule i zapytać o coś, co siedzi głęboko w Nim lub o Jego opinię na dany temat, niedotyczący sfery profanum - nie wie co odpowiedzieć. Zaczyna się denerwować, poci się, wykonuje niekontrolowane ruchy, przestaje patrzeć mi w oczy i zaczyna sklejać zdania obfite w mądre, elokwentne słówka, ale błędnie, bo nie zna nawet ich znaczenia. To jest tak sztuczne... Nie mówi prawdy, mówi coś, żeby nie wyjść na głupiego. Na wiele tematów nawet nie myśli. Nie umie pobyć sam ze sobą. Nie zastanawia się zbytnio nad swoim życiem. Jego cel? Robić wszystko, żeby odnieść korzyść, dogodzić sobie i być takim, jak ojciec. Przykładowy sytuacja. Miałam pójść na zakupy około 11, a poszłam o 15, bo coś mi wypadło, a mieliśmy się spotkać.
    - Jesteś niesłowna. Trzeba być słownym.
    - Dlaczego tak często używasz słowa "trzeba"? A poza tym, dlaczego uważasz, że trzeba być słownym? (zapytałam z ciekawości, chciałam wiedzieć czy ma jakieś zdanie na ten temat, a nie powtarza tak, bo kiedyś mu tata powiedział).
    - Jaaa myślę.... że trzeba być słownym bo jak będziesz słowna dla innych, to ta osoba potem będzie słowna dla Ciebie i wszystko będzie ładnie i pięknie.

    Tak. W takich momentach posługuje się takim językiem. Robi przy tym idiotyczną minę. To było Jego uzasadnienie, dlaczego TRZEBA być słownym. Podobnie "trzeba" robić tak i "nie można" robić tamtego. Nie, nie kieruje nim to, że trzeba szanować czyjeś uczucia. Chce po prostu zjednać sobie ludzi, żeby potem móc ich wykorzystać. Ja to tak odbieram.

    A mnie to doprowadza do szału. Ilekroć nie zacznę jakiegoś tematu, na które w moim domu rodzinnym rozmawiało się na co dzień, dla Niego ten temat jest zbyt trudny i zaczyna udawać kogoś kim nie jest, albo zbacza z tematu, albo robi mi kolejny wyrzut.

    Cholera jasna. Jak On mnie denerwuje. Problem jest ze mną, czy z Nim? Przepraszam, musiałam się w końcu wypisać... Czekam na opinie.
    Edytor zaawansowany
    • 26.03.16, 15:29
      nie dziwie sie, że się denerwujesz. Ja bym dostała szału z miejsca z takim gościem. Zastanów sie czy chcesz to dalej ciągnąć.
    • 22.11.16, 14:04
      Myślę, że skoro doprowadza Cie do tak wielkiej irytacji to sprawa jest już przesadzona.. Miałam trzech takich chłopaków, swoim zachowaniem doprowadzali mnie do białej gorączki. Oczywiście, na początku było cudownie. Po jakimś czasie zaczęłam dostrzegać te rzeczy które mnie irytowaly.
      Myślę że prędzej czy później z nim zerwiesz ale jeszcze do tego nie dojrzałas. Bo on takim zachowaniem wyplukuje Cie z uczuć
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.