Dodaj do ulubionych

Pomnik lotników w Starym Otoku

04.10.10, 13:36
Przez przypadek trafiłem na informację w internecie, że przy drodze Oława - Jelcz-Laskowice stał pomnik lotniczy. http://www.sanko.wroclaw.pl/galeria/zestaw05/galeria17/big/st-otok.jpg
Niestety został zdewastowany. Metalowe elementy pomnika zostały skradzione. Obok fotografii lotników widniał napis "W tym miejscu zginęli śmiercią tragiczną dn. 2.03.1989, radziecki lotnik gwardii kpt. Grink W.M. 1957-1989, lejtnant Zigolienko A.O. 1967-1989. Ceną swojego życia nie dopuścili oni do zderzenia samolotu nad miastem Oława. Cześć ich pamięci."
Edytor zaawansowany
  • 04.10.10, 14:18
    tak, ja nawet pamiętam sam wypadek
    --
    lubię lubićsmile
  • 04.10.10, 14:29
    Ten wątek był już kilkakrotnie poruszany na naszym forum , radzę się cofnąć i poczytać.
  • 04.10.10, 14:37
    Niestety nic nie znalazłem.
  • 04.10.10, 14:34
    Cytat ze strony www.gazeta.olawa.pl/archiwum/2000/historia/2001/49h2.htm
    Ciężki, wypełniony paliwem myśliwiec zaczął płonąć w okolicach Oławy. Palił się podobnie jak „Concorde” w Paryżu, ciągnąc za sobą długą smugę ognia i gubiąc płonące fragmenty. Załoga otrzymała z lotniska w Brzegu polecenie opuszczenia samolotu. Nie wiemy, dlaczego dwaj piloci zwlekali z wykonaniem rozkazu. Prawdopodobnie chcieli ocalić miasto przed upadkiem dużej maszyny i wieloma ofiarami. A może chcieli wylądować na swoim lotnisku w Stanowicach, do którego pozostało im zaledwie kilkanaście sekund lotu?
    Tego nie dowiemy się już nigdy. Obydwaj zginęli. Lotnicy opuścili samolot tuż przed jego upadkiem na polu w pobliżu Odry i Starego Otoku. Ich wyrzucane fotele funkcjonowały bezbłędnie, ale niewielka wysokość nie pozwoliła na pełne otwarcie nadpalonych spadochronów.

    Ode mnie:
    Mig-25 to kawał wielkiego żelastwa.
    Rozpiętość 13,38 m
    Długość 21,55 m
    Wysokość 6,50 m
    Jest większy od standardowego domku 100m2.
    Zabiera ze sobą 20tys litrów paliwa.
    A tak wygląda w skali z człowiekiem
    http://www.flymig.com/bat_in_Moscow/images/South_Africa_Cyril.7.jpg
    http://www.coldstares.com/mig_25.jpg
  • 04.10.10, 14:42
    pomnik stał na końcu lasu po prawej stronie od Jelcza-Laskowic i przed Otokiem
    --
    lubię lubićsmile
  • 04.10.10, 18:13
    Stał przez lata aż na "fali odnowy" by kilkakrotnie dewastowany i w końcu zniknął. Tak rozprawiamy się z obcymi grobami,żądając jednocześnie od innych szacunku dla naszych zmarłych.
    --
    << Przyszłość to jest coś, co każdy osiąga z szybkością sześćdziesięciu minut na godzinę, niezależnie od tego, czym się zajmuje i kim jest(C.S.Lewis)>>
  • 04.10.10, 23:45
    To prawda jagoda, trafne spostrzezenie . Brat z mama widzieli ten wypadek, jechali wowczas do Olawy.
  • 05.10.10, 10:37
    Ja natomiast, chcę się podzielić z Wami pewnym wzruszającym momentem którego nie zapomnę do końca życia. Jesienią 1989 r.czyli parę miesięcy po tej katastrofie jechałam autobusem 6.05 z Oławy do pracy do Laskowic. Na dworcu wsiadło dwoje rosyjskojęzycznych staruszków ,babunia w chusteczce i dziadziuś ,oboje wyglądali jak postacie z bajki dla dzieci. Przy pomniku lotników przed Starym Otokiem poprosili kierowcę aby się zatrzymał. Jak wysiadali , to zauważyłam w rękach babci "zmęczony" już bukiet z kolorowych ogrodowych kwiatów.
    Pamiętam ten uścisk w gardle i łzy napływające do oczu , bo byli to albo rodzice , albo dziadkowie jednego z lotników, którzy przyjechali gdzieś z dalekiej Rosji na miejsce w którym zginął ich najbliższy.
  • 05.10.10, 22:44
    Jestem za tym, aby tam był pomnik tych pilotów.
  • 06.10.10, 06:45
    Bo powinien być.
    --
    << Przyszłość to jest coś, co każdy osiąga z szybkością sześćdziesięciu minut na godzinę, niezależnie od tego, czym się zajmuje i kim jest(C.S.Lewis)>>
  • 06.10.10, 08:31
    Również tak uważam. Upamiętnia ważne wydarzenie i powinien pozostać. Nikomu nie przeszkadza.
  • 06.10.10, 11:58
    Chciałbym ocalić pamięć o tamtym wydarzeniu. Obecnie szukam każdej informacji o pilotach, samolocie, przebiegu lotu i historii pomnika. Szukam kontaktu do świadków i osób które cos wiedzą w temacie.
    Jeśli coś wiecie, byliście świadkami to proszę pisać swoje wspomnienia do mnie na maila.
    Pozdrawiam
    Robert

  • 24.10.10, 23:06
    Na jakiejś stronie Brzegu znalazłem info dot. tej katastrofy, tylko ,że nic nie jest tam napisane o palącym się samolocie. Tam jest informacja o błędach w pilotażu popełnionych przez tego 22-letniego pilota , instruktor ponoć już nie był w stanie wyprowadzić Miga z korkociągu tzw. klonowego liścia. To dziwne bo jednak błędy w pilotażu a pożar samolotu to jest spora różnica. Swoją drogą ja też słyszałem ,że ten samolot palił się w locie po prostej. Szkoda ,że to było dawno bo w obecnych czasach to ktoś może nagrałby takie coś na komórkę i sytuacja byłaby jasna. Na pewno był to Mig-25 RU nr boczny 62, kolor niebieski, odbył 2486 lotów.
  • 27.10.10, 07:32
    Prawdopodobnie czytałeś moje informacje smile
    Zacząłem drążyć temat i kopać w internecie. Głównie na stronach rosyjskich co przy mojej jego znajomości jest wybitnie trudne smile
    Wszędzie gdzie pytałem spotykałem się z życzliwością i jeśli ktoś coś miał do opowiedzenia w temacie to się ze mną ją dzielił.
    W efekcie moich poszukiwań powstaje strona mig25.netpak.pl
    Na razie prosta jak budowa cepa. Za to z wieloma informacjami potwierdzonymi.

    Na podstawie zebranych materiałów mam taką hipotezę:
    Porucznik Zigolienko nieumyślnie wprowadził samolot w korkociąg płaski - jest to najniebezpieczniejszy korkociąg z którego ciężko wyjść. Samolot spada wtedy zupełnie płasko, jak liść. Po instrukcjach słownych instruktor przejmuje sterowanie i stara się wyprowadzić maszynę z korkociągu. To co mnie zastanawia to przerwa 6 sekund między zgłoszeniem do bazy, że się katapultują a faktycznym momentem katapultowania. Co się wtedy działo? Świadkowie opowiadali, ze widzieli jak samolot leciał poziomo, prostoliniowo ciągnąc za sobą smugę dym. Być może instruktor wyprowadzał już samolot z korkociągu, zabrakło mu tylko wysokości, a smuga dymu to objaw bogatej mieszanki przy gwałtownym dodaniu gazu. Być może wtedy czekał aż minie tereny zabudowane. Samolot nadleciał z kierunku z nad starego wysypiska Oławy.
    Zabrakło im dosłownie jednej sekundy do przeżycia. Gdyby wcześniej się katapultowali ,sekundę wcześniej przeżyliby.
    Instruktor, kapitan Victor Grinik miał 32 lat, uczeń, porucznik miał zaledwie 22 lata. Pół roku wcześniej przyjechał do brzegu prosto ze szkoły lotniczej.
    Młode chłopaki. Ja mam 37.

    Bardzo zależy mi na zebraniu na jak największej ilości informacji. Jeśli ktoś zechciałby się podzielić swoimi wspomnieniami to proszę piszcie do mnie.

    mig25.netpak.pl

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.