Dodaj do ulubionych

Nowa biedronka na osiedlu, znowu dramat!

15.12.17, 09:20
Piątek godzina 7:20, kolejka od kasy do końca sklepu, około 20 osób w kolejce (oczywiście jedna otwarta kasa). Jakaś pani grzecznie prosi kierownika pikającego czytnikiem ceny o otwarcie drugiej kasy, na co otrzymuje odpowiedź: spokojnie, spokojnie, spokojnie (kierownik wraca do pikania). Ludzie zaczynają się denerwować, kasjerka walczy dzielnie przy kasie chodziarz po jej ruchach i zachowaniu widać, że nie bardzo na razie wie, o co w tym sprzedawaniu chodzi, tłum już wku#%*ony prosi kasjerkę o otwarcie drugiej kasy, kasjerka dzwoni dzwonkiem. Na dźwięk dzwonka zjawia się pikający jegomość i pyta: co jest? Kasjerka mu na to żeby otworzył drugą kasę a on do niej: ty się nie przejmuj tylko pracuj, po czym odchodzi spokojnie zająć się zajęciem, które chyba lubi, pikaniem. Kasjerka wystraszona walczy dalej, to Ukrainka, która tak naprawdę zostaje sama na polu bitwy, bo kierownik ma wszystko w pompie przy dźwięku pikania. Nie mam pretensji absolutnie do Ukrainki, uczy się, chce pracować, ale ten koleś, co pika? Czy to się nigdy nie zmieni? Brak konkurencji o 7 rano, dosłownie kilka sklepów na taką masę ludzi, znam odpowiedź na pytanie, co do zmiany. To my jesteśmy klientami i to o nas powinny zabiegać sklepy, dbać o nas, chcieć byśmy do nich wracali. Moja noga już więcej nie postanie w tej biedronce! Wiem, że biedronka ma mne gdzieś, ale ja ją mam też głęboko w D!!!
Edytor zaawansowany
  • wrocek251 15.12.17, 10:00
    Powinni zabiegać o klientów , ale to w sytuacji kiedy sklepy musiałyby konkurować o klientów , sama piszesz że kilka sklepów na taką masę ludzi więc nie muszą konkurować bo i tak będą mieli pełno. Całkiem inaczej to wygląda np. we Wrocławiu gdzie w zasadzie w zasięgu wzroku i kilku ulic masz Wroclavia, Arkady , Sky Tower , Renoma i Dominikańska tam to oni się muszą starać, zabiegać , promować , być lepszym od innych , a w J-L jest po prostu monopol a to powoduje dokładnie takie zachowania . Ja osobiście unikam tych sklepów , robię zakupy w sklepach osiedlowych, małych gdzie widać że właściciele się starają bo czują konkurencję , wolę parę złotych więcej poświęcić i tym samym zapłacić sobie za komfort nie chodzenia to tych dużych sklepów. A na większe zakupy zawsze można pojechać choćby do Oławy tam jakoś to bardziej cywilizowane ) patrz jest większa konkurencja )
  • perezada 15.12.17, 15:19
    wrocek251- Dobrze prawisz. Ja nie chodzę do biedry już przeszło pół roku. Sieć biedronek mam tam gdzie one mają mnie, czyli GŁĘBOKO W DUPIE.


    --
    <NIE DOGODZISZ WSZYSTKIM
    TO ZADANIE DLA AGENCJI TOWARZYSKICH>
  • kasjan007 16.12.17, 21:43
    A po cholerę chodzić do Biedronki?. W żadnej z tych nowych nie byłem i żyję. Można? Można.
  • 2uboot2 16.12.17, 08:51
    Wrocław, trochę inna mentalność. Swego czasu musiałem zrobić zakupy w Żabce o 6.00 w centrum miasta. Kolejka (kilku osobowa co prawda) cierpliwie czekała jak pan kasjer w miarę szybko opróżniał 2 perełki. O pretensjach, zgorszeniu nie było mowy, większość w duchu pewnie myślała - "na zdrowie", tudzież zazdrość klientele brała, że praca może być z samego rana tak "lajtowa".
  • li.ke 16.12.17, 10:09
    Do tego te wieczne ''rezerwacje kolejek''. Hasło ''ja tu będę stać, tylko pójdę jeszcze po papier do dupy'' słyszę codziennie. No to w końcu stoi czy nie w tej kolejce? Trącanie się wózkami w kolejkach jakby to miało przyspieszyć sprawę to tez codzienność. A! I jeszcze ''mafia wózkowa'' czyli matki z dziećmi urządzające sobie spacery do sklepów po chrupki kukurydziane 5x dziennie...
  • malgosia249 16.12.17, 12:35
    Do tego "spacerowicze", którzy KONIECZNIE muszą przejść między stojącymi w kolejce, jakby nie można było obejść alejki..Nawet stosy porzuconych wózków pełnych przeróżnych artykułów nie dają do myślenia kierownictwu. Ja już zwyczajnie odpusciłam sobie Biedronkę...czego i innym życzę
  • goodjoker 16.12.17, 20:18
    jacy spacerowicze? tam gdzie jest przerwa między regałami powinien być udrożniony przejazd wózkiem a najgorsze są takie madonny co się rozłożą na przejściu swoimi szerokimi korpusami i ciągle trzeba je przepraszać bo akurat psiapsiułkę spotkały i muszą sobie na środku pogadać
  • wilsooon 21.12.17, 15:39
    Dokładnie, stoją w przejściu jak barany i się dziwią jak ktoś próbuje przejść w poprzek alejki. Nie wiem jak to można wytłumaczyć, przychodzi mi na myśl jedynie brak mózgu? Raz jak stałem w kolejce i zrobiłem przerwę, aby inni mogli swobodnie się poruszać to babka za mną zaczęła mnie pchać wózkiem. Była strasznie sfrustrowana, że nie stoję blisko osoby przede mną. Obsługa powinna na to zwracać uwagę, bo inaczej stoją jak bydło i nie myślą.
    Odnośnie kolejek to po prostu przestałem tam chodzić i nie mam już z tym problemu. W naszych biedronkach jest po prostu za mało personelu, przez to bałagan i ogromne kolejki. Ja w związku z tym rezygnuję, wolę pójść do osiedlowego sklepu gdzie się bardziej dba o klienta.
  • malgosia249 21.12.17, 16:57
    Ludzie stoją "jak bydło i nie myślą", inni chodzą jak bydło i też nie myślą. Jeżeli widzisz cztery potężne kolejki do dwóch jedynie otwartych kas (to i tak luksus ), gdzie Bóg jeden wie, kto za kim stoi -bo jak zamek błyskawiczny kolejki zazębiają się na wysokości taśmy , to łatwiej Ci obejść to wszystko czy się pchać? Ja rozumiem, że czasami nie ma innego wyjścia, że trzeba wziąć koszyk (przy wejściu przecież nie ma!), trzeba sięgnąć po coś blisko. Rozumiem też, że powinny być wolne przejścia (ale konia z rzędem kto to widział?) a nawet jak ktoś zrobi to przejście to i tak bez sensu, bo taka przerwa wyglada jak brak jedynki przy pełnym usmiechu. Ale myślenie nie boli, czy się stoi w kolejce, czy też jeszcze robi zakupy. Ja osobiście zdecydowanie wolałam obejść to wszystko , było mi i wygodniej i szybciej.Oczywiście, w" biedronkowym" znaczeniu tych słów. Pozdrawiam.
  • wilsooon 21.12.17, 17:34
    Co ty za bzdury piszesz, wystarczy metr odstępu zrobić, aby dało się przejść, a nie stać jak osioł w przejściu. Dla przeciętnie rozgarniętego człowieka jest to logiczne, że nie stoi się na ciągu komunikacyjnym i nie blokuje ruchu. Taka sama zasada jak to, że nie wjeżdża się samochodem na skrzyżowanie jeśli nie da się go opuścić. 100 cm przed sobą już człowieka nie widzisz i gubisz swoją kolejkę, proszę Cię... Trzeba po prostu trochę myśleć, to wszystkim będzie się żyło lepiej.
  • malgosia249 22.12.17, 08:42
    To Ty chyba rzeczywiście dawno nie byłeś w Biedronce. Piszesz o zasadzie, która powinna obowiązywać, ale nie obowiązuje! Raz albo góra dwa widziałam takie przerwy i zrobiły chyba wiecej zamieszania, niż ich brak, bo kolejka obok żadnego przejscia nie zrobiła. A mało tego-pewna pani uznała, że ta luka to koniec kolejki a ludzie stojący w pewnym odstępie chyba zatrzymali się odpocząć..Kiedyś byłam świadkiem : zamiast zaprowadzić trochę porządku- wynikła z tego awantura. Swoją drogą- już widzę Ciebie, jak stoisz i pouczasz tych ludzi o zakazie wjazdu na zajęte skrzyżowanie..Człowieku, obudź się! Rację masz ale praktyka jest zupełnie inna. I myślę, że nic tam się nie zmieni. Moim zdaniem tam obowiązują jakieś dziwne prawa pierwotne.
  • dorkasz1 08.01.18, 09:15
    Niezwykle rzadko robię zakupy w niedzielę, ale wczoraj mieliśmy gości i paru rzeczy mi zabrakło. Mąż pojechał do nowej Biedronki. Jogurty - wymiecione, ani sztuki. Pieczywo - nędza. Bułka tarta może i była, ale nie umiał jej znaleźć, a z ukraińską obsługą dogadać się nie można. Ja nie mam nic przeciwko Ukraińcom, ale to już nie pierwsza taka sytuacja, że nie można było czegoś kupić, a obsługa nie potrafiła wskazać. Nie jest chyba wielkim problemem przygotowanie jakiegoś słowniczka dzięki któremu można będzie się dogadać albo wskazanie osoby, z którą taki człowiek w razie awarii będzie mógł się skontaktować. Mąż zakupy zrobił szczątkowe, dało się bez tego przeżyć, ale przyznam, że było to nieco denerwujące. Z kolei w Sklepie Polskim w Miłoszycach to już w ogóle bieda z nędzą. Po co wywalać taki wielki sklep i sprzedawać w nim piwo? Przyznam, że nie rozumiem polityki zakupowej tych sklepów. Chyba trzeba poszukać jakiegoś sensownego miejsca na zakupy, bo na te najbliższe po prostu szkoda czasu, skoro i tak później trzeba jechać gdzieś indziej.
  • rostalski.l 18.12.17, 08:50
    Zasadnicze pytanie. Czy napisałaś to co wyżej również na: bok małpa biedronka kropka eu?
    Na zakupy gdzieś trza chodzić a o problemie może centrala nie wie, no chyba że czyta to forum i faktycznie ignoruje problem wink

    --
    Łukasz Rostalski
    Twój dostawca internetu
    www.hinet.pl
  • allcapone 15.01.18, 12:44
    Przecież są inne sklepy, a nie tylko Biedrona. Skoro stoicie znaczy, że się na takie traktowanie przez tę sieć godzicie. O co więc chodzi. Omijam ją szerokim łukiem i kupuję tam tylko żarcie dla psa raz w miesiącu i po prostu uzbrajam się w cierpliwość na tę smutną chwilę.

    Osobiście życzyłbym sobie Lidla w Laskowicach. Ale to płonne nadzieje, bo mówi się o tym nie od dziś, że przydałby się naprawdę mocny konkurent z dużym know-how.

    --
    Nie każdy mędrzec, co z łysą głową się po świecie obnosi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.