Dodaj do ulubionych

Co sądzicie o wystawach psów rasowych?

04.01.05, 20:03
Mnie setnie śmieszą. No ale takie jest wymaganie PZK aby pies był wystawiany
by mógł mieć potem "papierowe" potomstwo. Czyli poprostu wymóg dla hodowców.
Mogę ich zrozumiec, ale i tak zawsze sie zaśmiewam jak truchtają po ringu -
nierzadko leciwe panie - podnoszą psu ogon, odstawiają tylne łapy.
To mnie tylko smieszy, natomiast wkurza mnie robienie z pieknych i madrych
psów pajaców. Jak patrzę na te nieszczęsne pudle ... co jeden to paskudniej
ostrzyżony. Strasznie mi ich żal. A to takie mądre psy.
Natomiast wydają mi sie bardzo sensowne wszystkie psie zawody. To rozumiem.
Podział na klasy według wagi, a nie rasy (agility), psie zaprzegi, psy
pracujące, psy leczące lub opiekujące sie niepełnosprawnymi.
W Krakowie na konkursie agility widziałam ślicznego kundla który sobie
wspaniale radził!

--
Może właśnie czekają na Ciebie?
Edytor zaawansowany
  • baskarek 04.01.05, 23:17
    Zgadzam się z Tobą jak najbardziej!
    Zawsze uważałam, że psa się kupuje po to żeby go kochać, a nie dla papierów.
    Słyszałam kiedyś o czempionie bernardynie, którego trzeba było prowadzić na
    dwóch łańcuchach i w kutym kagańcu przypominającym klatkę na głowie, bo taki
    był agresywny!
    Zupełnie nie rozumiem, bernardyn AGRESYWNY???! Musiał buć izolowany od ludzi,
    inaczej jest to mało prawdopodobne! Dużo wiem o tej rasie, one głupieją z
    powodu samotności bardziej niż inne rasy. To jest kolejny przykład, kiedy
    hoduje się psa na pokaz, ale bez serca.
    Myślę, że nie wszyscy wystawcy mają takie podejście, wielu z nich kocha swoje
    pupile. Tylko po co tym psom te medale? One nawet nie wiedzą co to jest. To
    tylko ich właściciele z nich się cieszą. Może to trąca snobizmem!
  • albert.flasz 05.01.05, 08:28
    Fakt!:)
  • pierozek_monika 05.01.05, 09:06
    > Słyszałam kiedyś o czempionie bernardynie, którego trzeba było prowadzić na
    > dwóch łańcuchach i w kutym kagańcu przypominającym klatkę na głowie, bo taki
    > był agresywny!

    A taki pies wogóle ma jakąkolwiek szansę na tytuł? Bo zdaje się, że we wzorcu
    też i zachowanie jest opisane. I chyba agresja nie mieści się w nich w ramach
    cech pożądanych wręcz wykazana jako wada dyskwalifikująca.

    > Tylko po co tym psom te medale? One nawet nie wiedzą co to jest. To
    > tylko ich właściciele z nich się cieszą. Może to trąca snobizmem!

    Oczywiście się zgadzam że psy nie wiedzą co to jest. Ale uważałabym z pochopną
    oceną zachowania właścicieli. Sama mam kundelka i bynajmniej nie chcę siebie
    bronić, ale osoby (przynajmniej część, bo i snoby w tym gronie też pewnie się
    znajdą to pewne) które wystawiają psy z powodów niesnobistycznych a jest ich
    dużo.
    Napewno na wystawach zdarzają się i zachowania patologiczne, gdy najlepsze
    oceny dostają nie psy, które na to zasługują, ale psy znajomych znajomych. W
    każnym razie ideą organizowania wystaw jest szukanie psów posiadających cechy
    zewnętrzne i charakteru najlepiej pasujące do wzorca rasy. Zdrowych oczywiście
    nie obarczonych chorobami, kter mógłby przekazać potomstwu. To jest idea, a w
    praktyce może już być inaczej zwłaszcza u nas w powszechnie panującym
    kumoterstwie i bałaganie.
    Po co są te wyróżnienia dla psa? Dla kunkretnego psa po nic. Potrzebne są dla
    rasy. Pies o sprawdzony na wystawach UZYSKUJE PRAWO do dalszego rozmnażania i
    przekazywania swoich dobrych genów potomstwu. Jestem za tym aby tylko takie psy
    ludzie świadomie rozmnażali, a kundelki i inne rasowe psy ale bez tytułów
    kochali bardzo ale ich już dalej nie rozmnażali, bo czynią szkodę całej
    populacji psów. Suki mają cieczkę najczęściej 2 razy w roku, za każdym razem
    może przyjść na świat nawet 12 psów u suk dużych ras, u mniejszych mniej ale to
    i tak sporo. Po co tyle psów? Nie każdy kocha psy, umie się nimi opiekować; po
    co te szczenięta mają potem dożywać końca uwiązane do drzewa, w schronisku, czy
    w piątym z kolei domu?
    To co nie piszę proszę nie rozumieć, że psy bez rodowodu nic nie znaczą dla
    mnie. Znaczą wiele, i następnego wezmę ze schroniska (może kiedyś będę miała
    domek i kawałek ziemi, to znajdzie się miejsce nie dla jednego ale dla większej
    gromadki) ale rozmnażać ich napewno nie będę. To co napisałam znaczy że wystawy
    służą głównie wyjanianiu najlepszych psich kandydatów do dalszego rozrodu a
    nie "pokazaniu się w świetle jupiterów".

    A teraz o psie, którego widziałam w weszłym roku na wystawie w Katowicach - to
    już patologia:
    to był nowofunland, który wygrywa wszystkie wystawy międzynarodowe, jest z
    Węgier, a z psem była cała ekipa. Facet zawodowy wystawiacz (zapomniałam jak
    się taki zawód nazywa ale ma to swoją nazwę), pani psi fryzjer i jeszcze kilka
    osób nie wiem od czego. A pies uwięziony w wielkim metalowym transporterze,
    ruszał się tyle, co po wybiegu. Nawet do samochodu nie dostał się o własnych
    łapach tylko w transporterze. Poubierany w śliniaczki, bo te psy się strasznie
    ślinią i głupio by wyglądał zapluty. Psa nawet raz nikt nie pogłaskał, nikt do
    niego czule nie przemówił. Było mi go poprostu żal. Ale to pies reproduktor -
    jego sperma kosztuje kupę kasy. Jak się dowiedziałam ile, to mi szczęka opadła.
    Teraz nie pamiętam już i nie chcę zmyślać, ale i Wam by opadła szczęka. Piękne
    nie?

  • baskarek 05.01.05, 09:56
    pierozek_monika napisała:



    W
    > każnym razie ideą organizowania wystaw jest szukanie psów posiadających cechy
    > zewnętrzne i charakteru najlepiej pasujące do wzorca rasy. Zdrowych
    oczywiście
    > nie obarczonych chorobami, kter mógłby przekazać potomstwu. To jest idea, a w
    > praktyce może już być inaczej zwłaszcza u nas w powszechnie panującym
    > kumoterstwie i bałaganie.
    W tym przypadku podzielam Twoją opinię. Realia znacznie odbiegają od idei.

    >Po co tyle psów? Nie każdy kocha psy, umie się nimi opiekować; po
    > co te szczenięta mają potem dożywać końca uwiązane do drzewa, w schronisku,
    >czy w piątym z kolei domu?
    > To co nie piszę proszę nie rozumieć, że psy bez rodowodu nic nie znaczą dla
    > mnie. Znaczą wiele, i następnego wezmę ze schroniska (może kiedyś będę miała
    > domek i kawałek ziemi, to znajdzie się miejsce nie dla jednego ale dla
    >większej gromadki).ale rozmnażać ich napewno nie będę.
    Ja też jestem zdania, że należy ograniczać rozmnażanie piesków bez papierów, bo
    polskie społeczeństwo nie dojrzało tak na prawdę do odpowiedniego traktowania
    zwierząt (zwłaszcza tych które nie przedstawiają sobą wartości materialnej-
    oczywiście traktuję tę opinię bardzo ogólnie, sami wiemy ilu jest wśród nas i
    nie tylko miłośników czworonogów). Nie jesteśmy jeszcze Skandynawią i
    dłuuuuuuuuugo nią nie będziemy.
    >To co napisałam znaczy że wystawy służą głównie wyjanianiu najlepszych psich
    >kandydatów do dalszego rozrodu a nie "pokazaniu się w świetle jupiterów".
    One "mają" temu służyć, ale nie wszyscy tak do tego podchodzą. Sama napisałaś,
    że niektórym oczy pieniędzmi zarosły. Cekawa jestem, czy ludzie po stracie tego
    nowofundlanda będą opłakiwać stratę przyjaciela, czy zarabianych przez niego
    pieniędzy?

    Baskarek.
  • pierozek_monika 05.01.05, 10:02
    nie mam wątpliwości, że taka sytuacja nie zaistnieje, bo pozbędą się tego psa
    gdy tylko utraci zdolności reproduktora :((
    Można dla odmiany wskazać patologiczne zachowania właścicieli kundelków, którzy
    jadą do schroniska i przygarniają stamtąd psa bo tanio, a potem pies ląduje na
    całe życie na półtorametrowym łańcuchu i je pomyje. Ale jacy dobrzy bo
    przygarnęli kundelka ze schroniska. W każdym gronie się znajdą zwyrodnialcy.

    --
    Zapraszam na FORUM NASZE ZWIERZĘTA

    DO LW : W IMIENIU SWOIM I INNYCH FORUMOWICZÓW PROSZĘ CIĘ O KONTAKT
    pliiiiiissss
  • baskarek 05.01.05, 10:20
    Masz rację, ja to widzę u siebie na wsi. Jestem idaealistką, wydaje mi się, że
    jeśli kogos stać na drogiego psa, to stać go też na miłość do niego. Z drugiej
    strony wśród niezamożnych ludzi są tacy o wielkim sercu i tacy, którzy go nie
    mają.
    Myślę, że tego tematu nie da się wyczerpać, ani w żaden sposób podsumować.
    Dla mnie zawsze najwazniejsze będzie dobro zwierzątek.
  • g.i.jane 05.01.05, 20:15
    pierozek_monika napisała:

    > A teraz o psie, którego widziałam w weszłym roku na wystawie w Katowicach -
    to
    > już patologia:
    > to był nowofunland, który wygrywa wszystkie wystawy międzynarodowe, jest z
    > Węgier, a z psem była cała ekipa. Facet zawodowy wystawiacz (zapomniałam jak
    > się taki zawód nazywa ale ma to swoją nazwę), pani psi fryzjer i jeszcze
    kilka
    > osób nie wiem od czego. A pies uwięziony w wielkim metalowym transporterze,
    > ruszał się tyle, co po wybiegu. Nawet do samochodu nie dostał się o własnych
    > łapach tylko w transporterze. Poubierany w śliniaczki, bo te psy się
    strasznie
    > ślinią i głupio by wyglądał zapluty. Psa nawet raz nikt nie pogłaskał, nikt
    do
    > niego czule nie przemówił. Było mi go poprostu żal. Ale to pies reproduktor -
    > jego sperma kosztuje kupę kasy. Jak się dowiedziałam ile, to mi szczęka
    opadła.
    >
    > Teraz nie pamiętam już i nie chcę zmyślać, ale i Wam by opadła szczęka.
    Piękne
    > nie?

    Co do ślinienia się to muszę zdementowac. Mój nowofundland się nie ślini. No,
    może czasami jak się nawącha czegoś smakowitego:)


  • pierozek_monika 06.01.05, 08:18
    to tak jak bokserek leny. Też panuje opinia, że boksery się ślinią, a jej
    wogóle.
    W takim razie dementuję pogłoski jakoby wszystkie nowofunlandy się śliniły :)))
    ale widziałam na tej wystawie dużo zaślinionych - to fakt. Plus wiecznie
    śliniący się nowofunland mojej koleżanki - na spacery bierze reklamówkę z
    pieluchami do wycierania go :).
    Widocznie jednak nie wszystkie się ślinią skoro twój pies nie :)) a mój jak coś
    powącha coś wyjątkowo ponętnego, też potrafi puścić ślinę i tym sposobem
    połączyć się nią z ziemią ale to rzadkość.
    --
  • a_na 07.01.05, 11:56
    A ja od paru lat bawię się w wystawy...i powiem tak:
    moje psy do po prostu członkowie rodziny,więc tak samo są traktowane na
    wystawie...gadam z nimi,miziam,głaszczę...jak sa zmęczone to idą położyć się do
    klatki (w domu stoi cały czas otwarta jako jedno z legowisk).Uważam też,że
    należy zachować zdrowy rozsądek...czyli nie ciągnąć na wystawę psa,który tego
    nie znosi!dlatego jedna z moich suczek już "się nie wystawia",bo nienawidzi
    biegać po ringu....cóż szkoda,bo piękna i pewnie byłaby championką.Natomiast
    pozostałe chętnie biegają i razem ze mną cieszą się z wygranej!

    --
    . /( . . )\
    (,,)( V )(,,).....a_na
  • pierozek_monika 07.01.05, 12:40
    bardzo rozsądne podejście :)

    O ile jest sens wystawiania psów rasowych, to jaki jest sens wystawiania psów
    kundelków? Tylko taki, że psom to nie przeszkadza i jest to dla nich dodatkowa
    atrakcja, coś innego niż codzienność, dodatkowy bodziec, urozmaicenie w rutynie
    dnia codziennego. Nie każdy pies to lubi i tego potrzebuje, ale wiele psów
    naprawdę podziela hobby swoich właścicieli.

    Pino w zeszłym roku brał udział w wystawie psów nierasowych i kundelków - taka
    zabawa urządzona w parku :) . Wyglądał na zadowolonego - miał okazję wywąchać
    się z kilkoma psami a to jedno okrążenie na pseudo-ringu naprawdę nie było dla
    niego traumatycznym przeżyciem ;) . Ale były i psy, które nie powinny brać
    udziału w zabawie. Były zestresowane i szczekały bezustannie. Chyba niezbyt
    były zadowolone obecnością innych psów, tłumem i niecodziennym zachowaniem na
    nieznanym terenie.
  • a_na 07.01.05, 17:51
    pierozek_monika napisała:
    > bardzo rozsądne podejście :)

    Staram się..;-)))

    > Ale były i psy, które nie powinny brać
    > udziału w zabawie. Były zestresowane i szczekały bezustannie. Chyba niezbyt
    > były zadowolone obecnością innych psów, tłumem i niecodziennym zachowaniem na
    > nieznanym terenie.

    Dlatego własnie uważam,że nie każdy pies nadaje się do wystawiania...choćby to
    był pokaz kundelków...Dla takiego psa to fatkycznie tylko nieporzebny stres...
    --
    . /( . . )\
    (,,)( V )(,,).....a_na
  • mjot1 05.01.05, 09:09
    Ciebie Agato śmieszy...
    A dla mnie jest to żenujące i smutne...
    Te kryteria parametry rankingi ordery wstążeczki koafiury genealogie etc. etc...
    Lecz cóż? To ludzkie...
    Ludzie nawet swe potomstwo sprzedają za marne grosze na różnych wybiegach, więc
    cóż dopiero jakieś tam zwierze...
    Ot głupota i prostactwo!

    Najniższe ukłony!
    Zdegustowany M.J.
  • orvokki 05.01.05, 10:44
    A ja też jeśli chodzi o ideę to jestem jak najbardziej za. Wystawy mają służyć
    temu, by do hodowli były przeznaczane najlepsze egzemplarze. Z tego wynika
    wniosek, że istotnym składnikiem oceny powinien być też charakter, więc pies
    rzucający się na ludzi bądź inne psy automatycznie powinien mieć ocenę obniżaną.
    Na szczęscie niektórzy sędziowie oceniają rzetelnie i widziałam przypadki
    obniżenia oceny za agresję lub lękliwość. Bardzo sensownym pomysłem wydaje mi
    się też wymóg testów charakteru bądź też prób pracy u niektórych ras.

    Dla psa wystawa to też nic strasznego - pod warunkiem rozsądnego podejścia
    wystawcy rzecz jasna.

    Agility rzecz jasna jest znacznie zabawniejsze, zwłaszcza dla psa :o)
    --
    "Co do mnie, w co nie uwierzyłbym jednemu, nie uwierzę i stu, i nie sądzę o
    mniemaniach wedle ich lat."
  • margie 05.01.05, 12:14
    Jestem szczesliwa posiadaczka sznaucera sredniego- championa Polski. Poprzednio
    mialam dwa, jeden interchampion, drugi champion. Ja bym chciala miec tak w
    zyciu, jak te moje psy:)) Jesli mow ao wystawach, to poniewaz ralam w nic
    czesto udzial, to moje zdanie jest takie: i sedziowie i wlasciciele i cala ta
    oprawa jest taka, jacy sa jej uczestnicy. Wystawa jest konkursem pieknosci-
    ocenia sie wzorzec FCI, cechy charakteru, prawidlowosc budowy, uzebienie,
    lagodnosc itp. Regula powinno byc, ze pies agresywny jest dyskwalifikowany, tak
    samo lekliwy, z dysplazja, innochodem czy innymi wadami pzrenoszonymi
    genetycznie. Eliminowany, gdzyz bedzie te cechy powielal, a w hodowli psow
    rasowych chodzi o jak najpelniejsze realizowanie wzorca FCI. To wszytsko prawda
    co piszecie, jest kumoterstwo, lapownictwo, zawisc, szmal w oczach. Widzialam
    juz rozne cuda, wsrod hodowcow kraza opowiesci o roznych hodowlach rzekomo
    renomowanych, o bledach hodowlanych typu imbredy w zbyt bliskim pokrewienstwie
    i innych cudach. Wkurza mnie moda na psy walki kupowane pzrez ludzi kompletnie
    sie nie zjajacych na tych rasach, jak i nagonka na rasy niebezpieczne, bo
    rottweiler w rodowodem nigdy sie nie rzuci na dziecko czy wlasciciela, a
    rzucaja sie psy, ktore wygladaja jak rottweiler czy inna grozna rasa- te
    wlasnie lrzyzowki z przygodnym psem lub suka tworza niebezpieczna miesznake
    wybuchowa, bo nie wiadomo co i kiedy zostalo dolane. Jesli komus zalezy na psie
    o okreslonych cechach osobowosciowych, wybierze psa z rodowodem. Jesli szuka
    psa do kochania, wezmie cokolwiek. Nie pisze tu o patologiach typu pies na
    lancuchu lub wyrzucany pzred wakacjami. Na swiecie nie ma tego problemu, bo tam
    sterylizacje mieszancow lub kundli dawno wprowadzono i takich psow nie ma lub
    prawie nie ma. Widzieliscie gdzies na swiecie ( cywilizowanym, oczywiscie) psa
    walesajacego sie luzem? Glodnego? zapchlonego? To zdarza sie u nas, w Rosjii,
    Bulgarii, Rumunii i Grecji. Pewnie w paru innych krajach rowniez..
    Na koniec, cos wesolego- kiedys jeden z moich psow wygral grupe, tzn psy sie
    wybiera wg nastepujacych kategorii: najlepszy w klasie otwartej, w klasie
    championow, potem sie porownuje suke i psa najlepsze w danej kategorii, potem
    wybiera sie najlepszego w rasie, potem w grupie ana koncu zwycezce wystawy.
    Grup jest 10 ( wg klasyfikacji FCI). sznaucery sa w grupie 2- najliczniejszej i
    bardzo zroznicowanej- bo sa ta i boksery i sznaucery wszytskich wielkosci i
    masci i dobermany i wiele wiele innych, znacznie bardziej popularnych niz
    sznaucery w dodatku sredniaki. Wiec wygrana grupy to naprawde osiagniecie.
    Oszlalam ze szczescia, parwie sie poplakalam. A pies, jakby wiedzial o co
    chodzi- dumnie "plynal" po ringu, odwracajac glowe to na pania, to na
    publicznosc:: I co wy bedziecie mi tu mowic, ze te medale i honory psu na bude?
    NIEPRAWDA:)) pozdrawiam:)
  • narysuj.mi.baranka 25.01.05, 14:00
    Moim zdaniem wystawy psow rasowych to wyraz proznosci ludzi. Psy nie potrzebuja
    i nie rozumieja takich imprez.
    --
    Planeta Vege:)
  • a_na 25.01.05, 16:50
    narysuj.mi.baranka napisała:
    > Moim zdaniem wystawy psow rasowych to wyraz proznosci ludzi.

    Taaaa....a kwalifikacje hodowlane to niby na jakiej podstawie się uzyskuje???
    Wystawa to jedyny sposób aby "wyłowić" osobniki szczególnie wybitne w danej
    rasie - bo niby jak inaczej?


    > Psy nie potrzebuja i nie rozumieja takich imprez.

    I tu się mylisz....
    Poznałam na którejś z katowickich wystaw sunię,która juz nie była wystawiana z
    racji wieku,ale właściciel zabierał ją dla towarzystwa i jak juz było po
    ocenach to wchodził z nią na ring - biegali na ringówce,potem ją ustawiał i
    psica miała taką radochę,że aż było miło patrzeć.Na pytające
    spojrzenia "oglądaczy" pan wyjaśnił,że musi ją zabierać,bo ona UWIELBIA wystawy
    i jest nieszczęśliwa jak zostaje w domu a inne psy jadą...;-)
    --
    . /( . . )\
    (,,)( V )(,,).....a_na
  • narysuj.mi.baranka 25.01.05, 17:01
    > Taaaa....a kwalifikacje hodowlane to niby na jakiej podstawie się uzyskuje???
    > Wystawa to jedyny sposób aby "wyłowić" osobniki szczególnie wybitne w danej
    > rasie - bo niby jak inaczej?

    Nie nazywam pieskow "osobnikami" a wybitnosc rasowa pieska moglby oceniac
    inspektor towarzystwa kynologicznego wedrujacy po domach hodowcow.
    --
    Planeta Vege:)
  • a_na 26.01.05, 15:15
    narysuj.mi.baranka napisała:
    > Nie nazywam pieskow "osobnikami"

    Może źle określiłam...chodziło mi szczególnie wybitne psy i suki.

    > a wybitnosc rasowa pieska moglby oceniac inspektor towarzystwa kynologicznego
    wedrujacy po domach hodowcow.

    Ooojojoj....no możesz startować do wyborów najbzdurniejszego pomysłu roku....
    --
    . /( . . )\
    (,,)( V )(,,).....a_na
  • bucowa 25.01.05, 18:47
    konkretnie to rodowodowych, bo rasowych to jest wszędzie na pęczki :)
    uważam, że właśnie tak powinno być. powinny być psy rodowodowe i kundle.
    rodowodowe hodowlane byłyby rozmnażane, a niehodowlane sterylizowane. mieszańce
    też powinny być sterylizowane. dzięki temu nie wzrastała by ilość bezdomnych
    psów. cena rasowych by się podniosła- każdy kupujący zastanowiłby sie trzy razy
    zanim kupiłby psa za np, 2500. nie byłoby może takich ogłoszeń jak na
    allegro: "muszę go oddać, bo nie dogadują się z żoną"...
    --
    GG
    3264060
  • narysuj.mi.baranka 25.01.05, 21:53
    Hmm, a jesli ktos ma dobre serce a jest ubogi? Wg twojej wizji pieski bylyby
    tylko dla bogatych, bo istnialyby tylko rodowodowe...
    --
    Planeta Vege:)
  • pierozek_monika 26.01.05, 08:21
    Nie ma się co martwić na zapas o niedobór piesków - bo póki co, mamy problemy z
    ich nadpopulacją i to duże. I na dodatek poprawa tej sytuacji nie nastąpi chyba
    szybko.
    No i wyobrażam sobie, że nie będzie "ewentualnie" kłopotu z ich namnożeniem
    jakby co. :)
    --
  • comma 26.01.05, 16:26
    Ja sadze, ze wystawy psów, majace na celu utrwalanie okreslonych wzorców
    rasowych sa sensownym pomyslem. Podobnie jak kontrola populacji. Co do cen
    zwierzat - ludzie czesto nie zdaja sobie sprawy, ze opieka nad psem moze byc
    bardzo kosztowna - jesli chciec go odpowiednio zywic, dbac o jego wyglad oraz
    stan zdrowia. Znam osobe, która przygarnela psa wymgagajacego specjalistycznej
    diety i kosztownych leków - jego poprzedni wlasciciele byli zbyt biedni by mu
    to zapewnic i stali przed wyborem: uspienie lub narazenie psa na przewlekla,
    wyniszczajaca i prowadzaca do smierci chorobe.
    --
    On ne voit bien qu'avec le coeur. L'essentiel est invisible pour les yeux.
  • bucowa 26.01.05, 17:30
    No więc ja mam dobre serce i jestem uboga :)
    Żeby kupić psa z rodowodem ciułałam na niego rok w skarpetę.
    Dla kogoś kto nie ma kasy byłyby psy niechodowlane lub kundelki. Za, na
    przykład Doga Niemieckiego z rodowodem, ale o niedopuszczalnym umaszczeniu
    zapłacimy teraz 600 złotych. - uważam, że to bardzo atrakcyjna oferta.
    Zakładamy, że skoro przyszły właściciel nie ma 2000 na Doga, który będzie w
    przyszłości wystawiany- nie będzie go również stać na wystawianie psa. Wtedy
    bierze niechodowlanego, sterylizuje go i ma pupila :)
    Wystarczy przejżeć ogłoszenia, nawet na allegro... "pies rasowy bez rodowodu"-
    najpierw za 800, potem za 600, a w końcu za 200 :( :(
    Ostatnio kupiłam od handlarzyny "Dogi". Dwa psy za 170 złotych!!! Stan psiaków
    był żenujący... Teraz już widać, że koło Doga Niemieckiego to one nawet nie
    stały... Od trzech miesięcy leczymy im krzywicę. Coś takiego nie powinno mieć
    miejsca. Gdyby sterylizacja psów była obowiązkiem- hodoffcy nie "trzepaliby"
    kasy na niewinnych zwierzętach....
    --
    GG
    3264060
  • urbanchaos 27.01.05, 17:50
    i co z tego,ze kundel sobie dobrze radził ?
    jego poprawność w agility niczego nie wnosi do psiej populacji
    żeby wyhodować psy o określonych cechach owszem testy sprawnościowe praca itd po
    pierwsze,ale potem trzeba tez pokazać psa i ocenić pod wzgledem typu
    cech nie utrwali się w danej rasie od razu do tego potrzeba wielu lat,a
    najlepsze osobniki na takich właśnie wystawach sa pokazywane i przez kolejnych
    hodowców dobierane do suk
    kundel to zbiór cech,których nie mozemy przewidzieć
    i po co komu taki jak można kupić rasowego i dalej doskonalić rasę ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka