Dodaj do ulubionych

Do vww - wrócił kotek? Czy zaginął?

08.03.05, 10:57
Dyskusja, dyskusją...ale do rzeczy - napisz proszę, czy wrócił, albo czy go w
okolicy widziano. A co dały ogłoszenia na przystanku, na okolicznych latarniach,
w oknach sklepów? - czasem obietnica nagrody za wskazanie miejsca przebywania
daje zaskakujące rezultaty. Jeśli kochasz kotka, to próbuj wszystkich metod,
sama też musisz chodzić powoli i nawoływać, najlepiej wtedy gdy jest cicho i
Ty możesz usłyszeć jakieś dźwięki, przy czym często musisz przystawać. Czy
takie próby coś dały?
Wiesia
Edytor zaawansowany
  • vww 08.03.05, 15:52
    Wrocił......to za mocno powiedziane. Za to psy odkryly jego kwatere glowną,
    on chyba tam siedzial caly czas. W starym żuku sobie mieszka.
    Odnaleziony i tryumfalnie przyniesiony do domu, po 15 minutach zacząl się
    rozpaczliwie kręcić kolo drzwi, potem zacząl wydawać nieludzkie dźwięki.
    Otworzyłam drzwi i wyrzucilam kotka ponownie, na mroz i śnieg.
    Odszedł tryumfalnie. Na noc wrócil do zuka, włazi od spodu, śpi na fotelu
    kierowcy. Tam zanoszę mu jedzenie. Rano kota nie bylo, miseczkę oproznił.
    Trafił się kolo poludnia, obejrzalam kocie ciało, obrażeń nie ma, są pchły.
    Dostał frontlinem w kark. Dzisiaj jeszcze kupilam obrożę przeciwpchelną, ale na
    razie nie ma jej komu zalozyć.
    Rozumiem, że wybrał życie na wolności. Jeszcze tylko go wykastruję -
    i - wolna wola, albo żuk, albo chalupa.




  • venus22 08.03.05, 20:29
    No, jak jeszcze niewykastrowany to sie nie dziwie ze go natura ciagnie do
    lasu :)
    koniecznie wykastruj, ale jesli kot juz jest dobrze przyzwyczajony do swoich
    drog to zmiany tak szybko nie zobaczysz. Ale kiedys bedzie.

    Venus
  • jaszczuria 09.03.05, 08:32
    cieszę się, że żyje, załatwił sobie mieszkanie. Czyli może sobie kobity
    sprowadzić.
    Ten żuk mam nadzieję stoi gdzieś z dala od ulicy i chuligańce nie dokuczają ?:))
    --
    ☻♥Życie po życiu ♥☻
  • wiesia.and.company 09.03.05, 11:49
    No to bardzo się cieszę, że się ujawnił. Samowolny jest łobuz, woli to co sam
    wybrał. Ale wróci jeszcze, wróci. Na razie podoba mu się stan wolny i nęcą
    koteczki. Po wycięciu "orzeszków" też go będzie nęciło, ale obce koty
    niekastrowane nie bardzo lubią tych z "defektem", więc będzie się czuł
    bezpieczniej bliżej domu i swojego terytorium.
    Ale to dobrze i ja też oddycham z ulgą. Kiedyś moja kotka zginęła na działce
    przez 11 dni, pojawiała się w okolicy, stawiałam jej miseczkę z jedzeniem, ale
    wziąć się nie dała. Dopiero kiedy kucnęłam i ona mnie pookrążała (a ja tak sobie
    siedziałam), ostatnie kółko wykonała już bardzo blisko, aż do mnie doszła i
    wtedy już bez prób ucieczki dała się wziąć spokojnie na ręce. No a wtedy jej
    radość i to szczęśliwe, głośne mruczenie, że wróciła do ciepłej rodzinki.No!
    Pozdrawiam Cię i Twojego samodzielnego nader chłopaka. Wiesia
  • vww 09.03.05, 12:59
    Dziękujemy za zainteresowanie. Powiem kotu:))
    No jakoś się tak rozwłóczył Kotmistrz, ale wszystko dobrze sie skończylo.
    Teraz będzie mial branie, nie każdy kot dysponuje samodzielnym żukiem
    blaszakiem. Samochod stoi na mojej posesji, chałupa jest w lesie,
    nawet jeśli jeżdżą samochody, to bardzo powoli, bo szybko się nie da.
    A jak mu się znudzi taki " gigant ", to moze wroci sam?
    W każdym razie daleko nie odszedl, teraz nawet nie wezmę go do domu, bo mi
    zawszy psy, frontline zadziala, to kota sprobuję zaprosić.
    A na razie - musi byc KOTEM ZEWNĘTRZNYM:))



  • m.malone 09.03.05, 14:42
    A na razie - musi byc KOTEM ZEWNĘTRZNYM:))

    Cieszę się, że nic się nie stało zwierzątku, ale po co mu chata, jeśli będzie
    kotem bezjajecznym:((( Chyba, że przeczuł co go czeka (może za dużo się mówiło
    przy nim), wybrał wolność, a teraz nie da się złapać?
    --
    If you're going through the hell, keep going. (W.Churchill)
  • vww 09.03.05, 15:58
    Chata, albo jajka, wybor należy do niego:))
    złapać się da, nie ma problemu, nie ucieka jakoś tak gwaltownie, tyle, ze
    najwyraźniej nie chce być w domu. I na ręce daje się wziąc, i te pchly mu
    oglądałam, złapałam jedną, ale to nie koniec.
    Już pisałam gdzieś wcześniej, że kot słyszał, że 19 marca to DZIEŃ KASTRACJI
    i dlatego zwiał.
  • jaszczuria 09.03.05, 15:00
    skoro Twój Kocisław jest bezpieczny - moim zdaniem tak, bo mieszka na Twojej
    posesji, to może jednak nie "ukręcaj mu jajek" ??
    To jest o wiele lepsza sytuacja niż miastowy, blokowy kocur.
    A psy muszą być przywiązane do niego, skoro go odnalazły :)))
    --
    ☻♥Życie po życiu ♥☻
  • vww 09.03.05, 16:06
    Oj tak, tak, jeden z psow go uwielbia, z wzajemnością zresztą.
    Stosunek drugiego - to bardzo duze poblażanie, żyly bardzo zgodnie.
    Przed psami sąsiada kocislaw ucieka. I słusznie. Ciekawe, jak rozpoznaje te
    psy - bo i moje dwa i sąsiada dwa są czarne. Po zapachu chyba nie, zauważa je z
    daleka i szybko ucieka ( sorry za rymy ;)
    Nad jajkami jeszcze pomyślę, bo nie wiem, czy po kastracji nie będzie
    postrzegany przez okoliczne kocury jako "chlopiec do bicia",
    na razie niech łazi sobie w całości.
  • mysiam1 09.03.05, 18:26
    ...bo za którymś razem pogna za kotką prosto pod samochód albo inną maszynę.
    Mój kot-kastrat wcale nie jest postrzegany jako chłopiec do bicia, a wręcz
    przeciwnie - całe lato "doradzał" w krzakach, a nawet wygrał walkę (chyba
    dosłownie, bo bywało, że wracał z podbitym okiem) z jedynym w okolicy,
    niekastrowanym, starym kocurem i od paru miesięcy to on dumnie obchodzi co
    rano "swój" teren ;-).
  • m.malone 09.03.05, 23:45
    No właśnie! I własnego żuka ma. Pełnia szczęścia. Tez prosze w jego imieniu o
    nieukrecanie:)

    A swoja drogą, ciekawe jaki on ma IQ? musi wysoki:D
    --
    If you're going through the hell, keep going. (W.Churchill)
  • venus22 10.03.05, 03:28
    Ludzie przestancie !!!

    wyobrazni nie macie czy co! tyle kotow lata w okolicy, malo tego upchanego w
    schroniskach? a wy - nie kastruj!
    a wlasnie ze niech bedzie odpowiedzialna i to zrobi.
    Kto z was zajmie sie kocietami- jestempewna ze na tym wasz wklad sie konzcy-
    ktoki poardza sobie same1 tak tylko ze kilak z nich zdechnie z glodu, albo
    pozre inny zwierzak. (jesli takowe sa)

    zauwazylam ze w Polsce krazy wiele mitow i dezinformacji na temat zachowania
    kota czy psa po kastracji - na milosc boska - zwierzeta po kastracji sa
    NORMALNE, ZDROWE, ZADOWOLONE Z ZYCIA i ICH STATUS JEST TAKI SAM!!
    mowie to na przykladzie wlasnych czterech wykastrowanych zwierzakow, plus calej
    rzeszy pokastrowanych zwierzakow znajomych, plus widze setki innych psow i
    kotow na ulicach i na spacerze!! kazdy normalny!

    Poza tym wlasnie kot skorzysta najwiecej z kastracji bo tarci ochote do walk o
    dominacje i prawo do prokreacji, tym samym unikajac wielu infekcji
    spowodowanych ugryzeniem!

    moze nie wiecie ale koty podczas walk jak sie pogryza lub podrapia to wnosza do
    przebitej skory bakterie, ktore powoduja tworzenie sie czesto duzych torbieli
    wypelnionych ropa. Wlecze sie to miesiacami i jest dla kota bolesne!

    Doprawdy, nie przesadzajcie z ta "krzywda" bo zadna im sie nie dzieje!

    Venus
  • venus22 10.03.05, 03:34
    sorry - jakos przegapilam korekte tego paragrafu:

    >>Kto z was zajmie sie kocietami- jestempewna ze na tym wasz wklad sie konzcy-
    ktoki poardza sobie same1 tak tylko ze kilak z nich zdechnie z glodu, albo
    pozre inny zwierzak. (jesli takowe sa)<<

    mialo byc:

    kto z was zajmie sie kocietami- jestem pewna ze na tym wasz wklad sie konczy -
    "kotki poradza sobie same"! tak, tylko ze kilka z nich zdechnie z glodu, albo
    pozre je inny zwierzak (jesli takowe w okolicy sa) .


    Korzystajac z poprawki dodam jeszcze ze NIGDY ale to NIGDY nie przeczytalam aby
    ktokolwiek z przeciwnikow kastracji napisal - ja sie tymi kotami/psami co sie
    urodza zajme!

    kazdy tylko "nie kastruj, szkoda..." a co dalej ????


    Venus
  • vww 10.03.05, 08:02
    no tak - przecież do żuka to trzeba mieć JAJA:))
    IQ może i ma wysokie, od początku wyglądał mi na geniusza;)
    Na razie jaja zostają i koniec.
  • jaszczuria 10.03.05, 08:17
    jakby co , to można mu zakładac koszyk na jajka albo pas cnoty :))
    --
    ☻♥Życie po życiu ♥☻
  • comma 10.03.05, 09:07
    to go wykastruj. Moja koleżanka do śmierci swojego pierwszego kocura też była
    przeciwniczką kastracji. Drugiego swego kota (również wychodzącego)
    wykastrowała. Kot znacznie zmniejszył obszar włóczęgi ale pozostał sobą - czyli
    sprawnym łowcą myszy, poza tym bardziej interesuje się domem i swoją panią.
    Argument Venus też jest bardzo ważny - populacja bezdomnych kotów w miastach
    jest naprawdę duża. Koty są trute, tłuczone na śmierć, chorują i giną w
    męczarniach. Przykłady tego widziałam na własne oczy - choć na moim osiedlu
    działa spora grupa osób, opiekujących się bezdomnymi kotami. Ja nie zniosłabym
    świadomości, że moje zwierzę przyczynia sie do zwiększenia rozmiarów tej
    tragedii
    --
    On ne voit bien qu'avec le coeur. L'essentiel est invisible pour les yeux.
  • wiesia.and.company 10.03.05, 16:31
    Jestem też za kastracją. Sama znam dorodnego, który stracił orzeszki, ale był
    hulaką, znikał na całe noce za kotkami i zabijaką pełną gębą. To on wykastrowany
    (jako większy, rozrośnięty i masywny) dawał radę innym kocurom. Jasne, że uszy
    miał poszarpane nie raz, ale jaki respekt!
    Poza tym nie będzie Ci znaczył zapachem różnych rzeczy, np. kół samochodu,
    postawionej na chwilę siatki z zakupami obco przecież pachnącej, bielizny w
    koszu zostawionej na chwilę przed powieszeniem na sznurze.
    Venus22 i comma, i inni mają rację (zwłaszcza, że po mojemu myślą).
    Pozdrowionka.
    mocny, wykastrowany)
  • m.malone 10.03.05, 14:11
    Ja przedtem żartowałem. W kontekście tej pakamery itd.

    Tak naprawdę jestem za kastracją. Argumenty są w innych postach

    Pozdrowienia, a dla dla Niezależnego Kota głaski
    MM
    --
    If you're going through the hell, keep going. (W.Churchill)
  • mysiam1 10.03.05, 16:50
    Zresztą, problemem jest nie tyle sam kocur, a liczne potomstwo, które po nim
    pozostanie - bo wędrując będzie "sprawcą wielu ciąż" ;-). Kastruj, kastruj!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka