Dodaj do ulubionych

Austria - wrzesień 2009

22.10.09, 20:13
Witam !
Minęło już trochę czasu od wakacji a ja ciągle nie mogłem znaleźć czasu , aby choć trochę podzielić się na „naszym” -smile -FORUM wrażeniami z pobytu w przepięknych okolicach nad Zeller See.
Uważam , że jednym z lepszych sposobów na wybór wakacji są relacje tych, którzy odwiedzili dane miejsca… Wiem, wiem - teraz czas dla miłośników białego szaleństwa , ale może jednak moja relacja skusi kogoś do zobaczenia tych przepięknych okolic o innej porze roku w sezonie 2010. Gorąco polecam ten region także na wczesno-jesienne wypady . My na Zeller See i jego atrakcje trafiliśmy szukając (na różnych forach) informacji o ciekawych miejscach w drodze na południe – kierunek Chorwacja , Włochy.
Jak już pisałem wcześniej na forum (posty w temacie ”Austria 09.09 – do Siejest ”wink , tegoroczne wakacje zaplanowaliśmy na wrzesień – trzy tygodnie . Pierwszy tydzień Thumersbach nad brzegiem Zeller See / 5 km od Siejest-a/ , następny to odpoczynek nad Adriatykiem w okolicach Wenecji i ostatni tydzień w Tignale na zachodnim brzegu Gardy. Plan wykonaliśmy w 100 % . Z uwagi na to, że to „ Austria turystycznie” spróbuję w paru słowach opisać i potwierdzić zdjęciami to, co zobaczyliśmy w ciągu tego pierwszego tygodnia. Prawda jest jedna – ile czasu byśmy gdzieś nie spędzali to dla nas i tak zawsze za krótko. Druga prawda to to , że dzięki Forum a w szczególności dzięki informacjom Siejest-a zwiedzanie odbywało się bardzo sprawnie , bez błądzenia i niepotrzebnych strat na zdobywanie info na miejscu. Dziękujemy!!!

Dzień pierwszy – 5 wrzesień

Pobudka o 3 rano , mała kawa – załadowanie podręcznego bagażu /główny zapakowany wieczorem/ i o 3.45 start – przed nami 1100 km , najgorsze to te 200 do granicy w Świecku. Pogoda kiepska – leje deszcz , w okolicach Pniew oberwanie chmury - wody po osie – jazda 30 na godzinę . Przed granicą tankowanie i za Odrą przestało padać. Dalej już sprawnie , miedzy Berlinem a Norymbergą jeszcze kawa i śniadanie a potem Monachium i dalej A8 i zjazdem 112 w Siegsdorf na Zell am See . Z tego miejsca zostało nam 75 km. To już jak w domu!!!
O godzinie 13 z minutami dojeżdżamy do Maria Alm – w związku z tym ,że apartament mamy od godziny 15 postanawiamy zwiedzić to miejsce. Pogoda super -miasteczko prześliczne , góry ,kwiaty, czysto… po prostu Austria.

picasaweb.google.pl/wmagma/AustriaDzien1?authkey=Gv1sRgCIKmpZXNwNvV-wE&feat=directlink
Parę minut po piętnastej meldujemy się w pensjonacie „Kitzsteinhorn" na wschodnim brzegu Zeller See. Apartament bardzo ładny, dwa pokoje – dzienny ,sypialnia ,kuchnia itd. Apartament posiada balkon z pięknym widokiem na jezioro , Zell am See na przeciwnym brzegu oraz okoliczne bliższe i dalsze szczyty Alp. Jest tam też mała restauracja oraz wydzielone miejsce do opalania i kąpieli – taka mini plaża . Jedyny mankament – to bardzo mało miejsc do parkowania , w sezonie może być to problem – ale my na szczęście jesteśmy we wrześniu -a to nie sezon. smile

picasaweb.google.pl/wmagma/AustriaDzien11?authkey=Gv1sRgCLjGocnh_4uPRQ&feat=directlink
Około siedemnastej byliśmy już „zadomowieni” i nakarmieni , postanowiliśmy nie tracić czasu na siedzenie w apartamencie , bo przecież właśnie dzisiaj na lotnisku w południowej części jeziora rozpoczyna się Air Expo Zell . Po paru minutach byliśmy już na Flugplatz Zeel am See, a tam targowo – biesiadnie , kolorowo, „odlotowo” !!!

picasaweb.google.pl/wmagma/AustriaDzien12?authkey=Gv1sRgCL35heSGpeTa-QE&feat=directlink
Gdy już napatrzyliśmy się na wychuchane ,wypucowane samoloty i na ich podniebne ewolucje pozostał nam jeszcze jeden punkt programu na ten dzień , a mianowicie odwiedziny w Bruck eksperta tego forum i regionu Zell am See Piotra -„Siejest”. Wizyta była o tyle zapowiedziana , że odgrażaliśmy się na forum , iż po dotarciu na miejsce zameldujemy się. Było to nasze pierwsze spotkanie on live, a nie jak do tej pory on line. Przy kawie wymieniliśmy informacje – my o tym jak było na trasie – Siejest o tym , jaka czeka nas pogoda przez dalsze dni pobytu, o atrakcjach regionu i priorytetach zwiedzania . Po zwiedzeniu królestwa Siejest-a wróciliśmy do naszego apartamentu ,by przez resztę kończącego się dnia popijać piwko i podziwiać widoki z „naszego” tarasu. I tak powoli pierwszy dzień wakacji dobiegał końca.

pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • ennka 23.10.09, 15:46
    Witam!
    Świetna relacja Mariuszu.
    Mam nadzieję ,że będzie dalszy ciąg.
    Przy okazji proszę o bliższe namiary na Wasz pensionat.
    W tej części Austrii jeszcze nie byliśmy i planujemy to w czerwcu
    2010 r.
    Pozdrawiam
  • mariusz-w1 23.10.09, 19:09
    Witaj Ennka !
    Dziękuję . Właśnie w celu zachęcenia innych do odwiedzenia tych okolic "skrobię" tę relację. smile
    Ciąg dalszy będzie , pewnie następna część już jutro. A dalej - hm... w zależnosci od wolnego czasu. Ale postaram się nie odkładać tego w nieskończoność. smile
    My znależliśmy pensjonat w ofercie Neckermana - koszt tygodniowego pobytu wyniósł około 900 zł , apartament dla 2 osób.
    www.neckermann.pl/?m=offer_show_fast&kod=66246&c=AUTO&id=&data_reset=1
    - strona pensjonatu
    www.seeappartement.com/sommer_e.htm
    pozdrawiam
  • mariusz-w1 23.10.09, 23:51
    Dzień drugi – 06.09.09

    Plany zwiedzania uzależnialiśmy od tego co na niebie. Jeśli bezchmurne to jazda przez Grossglocknerstrasse , jeśli trochę zachmurzone to tamy w Kaprun , gdyby padało wąwóz i sztolnie górskie w Taxenbach Kitzlochklamm. Pobudka w okolicach siódmej , wypad na balkon i oczy w niebo – trochę chmur – czyli wersja tamy, co prawda w górach pogoda lubi … .
    Śniadanie , kawa i jeszcze raz oczy w niebo – o 8.24 wyglądało tak …

    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien2Ranek?authkey=Gv1sRgCIGYus3t-_DiCA&feat=directlink

    Dziewiąta z minutami wyruszamy – kierunek Kaprun.
    Po przejechaniu około 18 kilometrów dojechaliśmy do piętrowego parkingu na końcu doliny . Zostawiamy samochód / parking bezpłatny / i ruszamy w kilku minutowy spacer do budyneczku, w którym jest kasa. Było ciepło ,wilgotno , szumiała woda spływając po zboczach i rozbijającej się o skały . Powietrze cudowne , wszystko pachnie górami. smile W Alpenhaus Kesselfal kupujemy bilety ze zniżką 5 % z uwagi na to , że posiadamy kartę meldunkowo-rabatową otrzymaną w pensjonacie. Dostajemy foldery i zajmujemy miejsca w autobusie czekającym przed budynkiem. Mimo, iż to niedziela , ludzi jak na lekarstwo , z nami jakieś 10 – 12 osób . Pewnie jeszcze za wcześnie dla grup zorganizowanych - one w okolicznych hotelach kończą dopiero Frühstück . Bardzo nas to cieszy , bo kto lubi tłok na wakacjach i to w górach !
    Po kilku minutach autobus ruszył krętą drogą i wąskimi - bardzo wąskimi tunelami. Następnie przesiadka na platformę – windę Lärchwand, która podwozi nas / 431 m w górę/ do następnego autobusu . Znowu jazda ciemnymi tunelami , w których ściany momentami znajdują się + - około 0,5 metra od zewnętrznych krawędzi autobusu . O 10.20 jesteśmy na miejscu , cała podróż od momentu wyjazdu z apartamentu trwała godzinę z minutami.
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien21?authkey=Gv1sRgCLXT6va-krvD_QE&feat=directlink
    ….no to teraz czas zacząć poranno – dopołudniowy niedzielny spacer ! Z jednej strony zbiornik jeziora Wasserfallboden (1672 m n.p.m.) , z drugiej jezioro Mooserboden (2036 m n.p.m.) Tego opisać się nie da … to trzeba zobaczyć !!!
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien22?authkey=Gv1sRgCK2n0LWC5YPf1AE&feat=directlink
    www.tauerntouristik.at/en/kaprun/index.php
    Po obejrzeniu tych wszystkich cudów natury i techniki inżynierskiej , ruszyliśmy w drogę powrotną. Oczywiście znów autobus – winda – autobus- spacer –parking.
    Oto 2.5 minuty naszego filmu z jazdy w duł: www.youtube.com/watch?v=05eFfvTQsYI


    Zgodnie z sugestiami Siejest-a / że damy radę / - dalszy plan na ten dzień to wjazd na lodowiec Kitzsteinhorn. www.kitzsteinhorn.at/ Cofamy się około dwóch kilometrów w kierunku Kaprun i znów parking ,kasa /ponownie rabat 5%/ i kolejkami z dwoma przesiadkami wjazd na 3029 m n.p.m. Pierwsza przesiadka na 1976 m n.p.m. druga w Alpincenter / 2452 m n.p.m./ Na wysokości 3029 m n.p.m. natura sprawia nam niespodzianki, co chwila odsłaniając z chmur inne części alpejskiego krajobrazu . Tutaj także ludzi niewiele , narciarzy brak – za ciepło , mokry , miękki śnieg ,a wychodzące z poza chmur słońce jeszcze bardziej go topi . Także sople zwisające z półek skalnych płaczą. To już chyba ostatnie takie dni w tym roku na tej wysokości .
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien23?authkey=Gv1sRgCNCiht_y8qjlWw&feat=directlink
    Zjeżdżając kolejką „Gletscherjet 1” do Thoerl w Dolinie Kaprun , widać po prawej stronie pozostałości toru szynowej kolejki „Kaprun 2” - która 11 listopada 2000 roku stała się czarną kartą w historii lodowca Kitzsteinhorn.
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien24?authkey=Gv1sRgCPzgw-S5-YTd1QE&feat=directlink
    Artykuł - Polska.pl
    kalendarium.polska.pl/wydarzenia/article.htm?id=87883
    Film -National Geographic.
    www.youtube.com/watch?v=lIQIA3nCS58
    Film – „IZBA PAMIĘCI”
    www.youtube.com/watch?v=gqg9-ZS-mUo
    Wróciliśmy do apartamentu po godzinie 16 – szybkie przygotowanie obiadu, a może kolacji ! smile - a następnie wyruszyliśmy wschodnią promenadą w kierunku Thumersbach i północnej części jeziora . Spacer około siedmiu kilometrów .
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien25?authkey=Gv1sRgCP-cj-XorfuWVA&feat=directlink
    Po powrocie, mocno „ popołudniowa kawa” , segregacja wrażeń dnia i obserwowanie alpejskiego zachodu słońca.
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien26?authkey=Gv1sRgCNff9o_Xm-Kd8QE&feat=directlink
    Jutro Grossglocknerstrasse – w TV zapowiedzieli ,że pogoda będzie bardzooo… -bardzoooo… OK.









  • ennka 26.10.09, 00:16
    Witaj Mariuszu!
    Dzieki za info o pensjonacie , może skorzystam.
    Muszę wyjasnić ,że jednak byłam juz w tamtej okolicy i to dwukrotnie.
    Skąd pomyłka? Ano stąd ,że skojarzyłam sobie ,że byliście w dolinie
    Zillertal,w Tyrolu.
    Dopiero czytając Twoją odpowiedź zorientowałam się ,że jestem w
    błędzie.
    Niemniej z zapartym tchem przeczytałam Twój opis o wyprawie na tamę
    w Kaprun ,bo tam nie byłam.
    Opis podróży przez te wąskie tunele ,przyprawia mnie o dreszcze.
    Nie lubię takich ciemnych i zamknietych miejsc.
    Trzy lata temu byliśmy w dolinie Malty i pojechalismy na
    zapore ,która jest na rzece na wysokości ok. 1750m .
    Tam tez fragment drogi prowadził przez taki tunel, do tego
    skręcajacy w środku góry chyba pod katem 90 st.Brrr...
    Czekam na ciąg dalszy .
    Pozdrawiam


  • andiat 26.11.09, 21:55
    proponuje ci pojechac tam jak sa polskie dni w kaprun(poczatek lipca)
    wejdz na polskie dni w kaprun -jest co ogladac
  • siejest 31.10.09, 03:49
    Wow Mariusz, szacunek..., brak słów. Co mam napisać, że przeżyłem to
    jeszcze raz dzięki Wam? Akurat mam to szczęście, że poznałem Was
    osobiście, normalni, poważni, sympatyczni ludzie. Relacjami z pobytu
    tak wiele wnieśliście dla innych co do informacji o regionie.
    Tak, masz rację, to nie ja a Wy odwiedzający, znaczy Wasze relacje
    są ważne/mogą być ważne informatywne dla innych.
    Ja potrzebuję/my z żoną potrzebujemy jeszcze trochę czasu aby
    odnaleźć się w nowej roli, znaczy z problemikami związanymi z nową
    rolą tzn. roli kwaterodawcy i tymi sprawami z boku.
    ...Haha, mogę to wspomnieć?.... kotleciki sprzedawane przez personel
    na lewo wink
    Bardzo szanuję takich ludzi jak Wy, doświadczenie, powaga i
    życzliwość.
    Pozdrówek
    --
    Jak zawsze pozdrawiam.
    Austria turystycznie
    Maine Coon
    Galeria Maine Coon
  • mariusz-w1 31.10.09, 14:27
    smile… ohhhh … robię się purpurowy… ta „powaga” u mnie ,to już chyba z uwagi na lata.
    Lecz pożartować też lubię . Żart specjalnie dla Ciebie o „ KOTKACH” :

    Zakochał się kotek w kotce
    Chodził za nią i prosił …
    - Kotko , Kotko zostań moją żoną ….. A kotka na to - krótko – NIE !!!
    Kotek prosi .. . prosi …prosi …proooossssi….
    Więc kotka po chwili mówi :
    Kotku dobrze , ale pod warunkiem , że zabawimy się w „ szukanego”.
    Kotek na to : …a jak to „ leci” ???
    - Kotku to jest TAK - ja się schowam a ty mnie będziesz szukał , jak mnie znajdziesz – zostanę twoją żoną a jak nie - to jestem w szafie na górnej półce tam gdzie kapelusze ……

    Pozdrawiam
  • mariusz-w1 31.10.09, 19:28
    Dzień trzeci - 07.09.09

    Wstałem parę minut po szóstej rano . Mam coś takiego ,że na wakacjach „mogę nie spać” . Siedzę do czarnej nocy a i tak po paru godzinach coś mnie z łóżka wyciąga. Pewnie to ta „ chytrość”, że jak wakacje -to nie leżeć tylko „wakacjować”.smile Nie napiszę tutaj co na ten temat sądzi druga połowa naszego wakacyjnego timu…….

    Zrobiłem sobie cichutko kawę i usiadłem na tarasie , przede mną panorama jeziora i gór zmieniała się jak szkiełka w kalejdoskopie – co chwila inne kolory i formy. Czyli nie ma tego złego ….
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien30?authkey=Gv1sRgCNiO5u6-5Pm4FA&feat=directlink
    Zgodnie z planem dzisiaj Grossglockner Hochalpenstrasse . www.grossglockner.at/

    Trasę tę pokonaliśmy jadąc do Włoch w 2007 roku, też 7 września / druga rocznica smile/. Wówczas poświęciliśmy na to dwa dni – z jednym noclegiem w Fusch , drugim w „Wallackhaus” za przełęczą Hochtor . Niestety wówczas pogoda nie dopisała , z uwagi na zagrożenie lawinowe nie mogliśmy dotrzeć do lodowca Pasterze. Odnogi na Edelweiβspitze i w kierunku lodowca na Kaiser-Franz -Josefs-Höhe , były zamknięte.
    Tak wtedy wyglądała trasa : picasaweb.google.pl/wmagma/Hochalpenstrasse2007?authkey=Gv1sRgCOCMytC5p5eXoQE&feat=directlink

    Koniec retrospekcji smile

    Po dziewiątej wyruszyliśmy , przed nami ok. 60 kilometrów do Kaiser-Franz-Josefs-Höhe . Przejeżdżamy przez Bruck an der Grossglocknerstrasse (755 m n.p.m.) – historyczny punkt „O” tej drogi - i dalej przez Fuchs do kasy w Ferleiten (1.142 m ) . Po wyjechaniu z Bruck, droga charakteryzuje się płynnymi zakrętami poprzez łąki terenu a po lewej jej stronie wychyla się Fuscher Ache. W wyniku rozbudowy drogi, miejscowości Bruck i Fusch zmieniły swoje nazwy: zamiast podczęści „w Pinzgau", od lat trzydziestych częścią składową tych miejscowości jest „an der Grossglocknerstrasse" (przy Grossglocknerstrasse). Przy 9-tym kilometrze drogi przy kaplicy Embachkapelle (a jest to już na 863 metrach wysokości) znajduje się bariera lawinowa, która jednocześnie spełnia rolę początku zimowej blokady drogi . Od bariery lawinowej, droga rozpoczyna być stroma a po czterech kilometrach dojeżdżamy do kasy biletowej Ferleiten (1.142 m). Otoczona lodowcami dolina Ferleitental ma tutaj swój najszerszy punkt. Płacimy za przejazd , otrzymujemy okolicznościową nalepkę ,foldery i w drogę.
    Samochodów na razie niewiele , coś tak - dwa autokary , trochę motocyklistów , parę osób na rowerach – ale to chyba ze względu na porę dnia – nie wszyscy wierzą, że będzie ładnie - a może znowu ten Frühstück smile. Spokojnie , turystycznym tempem wspinamy się w kierunku Edelweiβspitze(2.571 m ). Ostatni odcinek , to prowadząca ostro w górę od przełęczy Fuscher Törl (2.428 m) , wyłożona granitowa kostką -oryginalna z 1935 r.- wąska, krótka odnoga / +- 1,7 km/ z siedmioma zakrętami po 180 stopni. Widać stamtąd ponad trzydzieści trzytysięcznych szczytów - po dotarciu na miejsce z wrażenia zapomniałem liczyć - ale gdzieś wyczytałem, że jest ich podobno 37. Z wieży widokowej wybudowanej tutaj w 1955 r. widoki przecudne , jak z folderów smile- nie wiemy na co patrzeć najpierw , w którą stronę, oczy dookoła głowy a tu jeszcze świstaki wychodzą ogrzać się w porannym słońcu.
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien31?authkey=Gv1sRgCK7F5puw2fDXnQE&feat=directlink


    Następnie krótki zjazd do Törlkopf(2.458m) , gdzie znajduje się taras widokowy oraz charakterystyczna znana z wielu folderów kamienna kapliczka – miejsce pamięci robotników ,którzy zginęli w trakcie budowy drogi. picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien32?authkey=Gv1sRgCKPHv-fI2YDdtAE&feat=directlink
    Pomysł na wybudowania wysokogórskiej trasy widokowej powstał w 1922 roku. Austria była wówczas w kryzysie . Głównym celem projektu było przyciągnięcie do Austrii bogatych turystów z zagranicy , a budowa drogi na Grossglockner dawała również nadzieje na nowe miejsca pracy . Pierwszy projekt przewidywał 3 metrową żwirową drogę z zatokami do mijania. Zlecenie wytyczenia trasy otrzymał Franz Wallack – inżynier z Karytanii.
    picasaweb.google.pl/lh/photo/PI7V4KgeN4ZIlgnGB38lxg?authkey=Gv1sRgCPjtjMSYgfvjeA&feat=directlink

    Budowę drogi rozpoczęto 30 sierpnia 1930 roku w Ferleiten - trwała pięć lat, pracowało przy niej 3.200 robotników - głównie w okresie letnim co i tak nie gwarantowało sprzyjającej pogody. Średnia temperatura latem na wysokości 2.400m n.p.m. wynosiła zero stopni. Latem 1934 r. prace dotarły do Fuscher Törl. Z uwagi na to, że dotychczasowe koszty budowy okazały się niższe niż przewidywano , Wallack wybudował dodatkowo odnogę na Edelweiβspitze - najwyższy punkt trasy. Panoramiczna droga wysokogórska zgodnie z planem została otwarta 3 sierpnia 1935 roku. W swoich kalkulacjach Franz Wallack liczył na 120 tysięcy odwiedzających rocznie , a w 1938 roku było ich już 374.465 , w 1962 rekordowa liczba 1,314.533 . W ostatnich latach odwiedza to miejsce około milion turystów rocznie . W sumie do 2005 roku , kiedy to droga obchodziła 70-lecie powstania przebyło ją 56 mln gości.
    Ruszamy dalej , teraz przez Hochtor(2.504 m) - najwyżej położoną przełęcz na trasie. Dwa krótkie tunele i przejeżdżamy na południową stronę . Od tego momentu zaczyna się zjazd w kierunku rozwidlenia drogi na Pasterzengletscher i Heiligenblut. Jedziemy serpentynami przez stromy odcinek „Zlamitzen” skąd roztacza się widok na dolinę Molltal w kierunku miasteczka Heiligenblut . Po przejechaniu mini ronda / w tym miejscu musieliśmy zmienić plany zwiedzania w 2007 roku / kierujemy się już na Kaiser-Franz-Josefs-Höhe . Ten odcinek ma około 9 km. Mamy teraz po prawej stronie ścianę gór, po lewej…….. a przed sobą co chwila przecudny widok na Grossglockner. Tutaj więcej jadących w związku z tym nie zawsze można utrzymać dozwoloną prędkość . Nie ma to właściwie zasadniczego znaczenia , gdyż ukazujące się pejzaże i tak nie pozwalają kierowcy na szybszą jazdę. Wszyscy jadą dostojnie i spokojnie. Na takich trasach pasażer ma zdecydowanie lepiej, może koncentrować się tylko na pięknie. Po drodze mijamy schroniska, hotele , miejsca parkingowe przy punktach widokowych -ze skał raz po raz spływające kaskady wody z topniejących okolicznych lodowców . Droga nie jest tak kręta jak odcinek od Oberes Naβfeld przez Hochtor do „Zlamitzen” ale też niczego sobie . Mniejsze są podjazdy i zjazdy , ale są to w dalszym ciągu atrakcje dla kierującego. Wjeżdżamy w końcu na piętrowy parking na Kaiser-Franz-Josefs-Höhe. Trochę tłoczno , ale udaje nam się znaleźć miejsce i zastawiamy auto na dolnym poziomie czyli w cieniu - co przy pogodzie w ten dzień nie było bez znaczenia.

    Wychodzimy z parkingu i jest …. jeszcze jest….. – bo niestety z każdym rokiem „GO” mniej.

    cdn pozdrawiam


  • siejest 31.10.09, 19:43
    Pisząc "powaga" miałem na myśli jakąś klasę,... nie wiem,
    dostojność wink. Twoja żona jest bardzo sympatyczną i właśnie dostojną
    kobietą, to miałem na myśli a Ty..., no właśnie można Cię
    poznać "kim" jesteś poprzez te opisy. Jestem przekonany, że wiele
    pomożesz wielu niezdecydowanym gdzie spędzić urlop, nawet nie tyle
    gdzie co z jakim entuzjazmem smile
    --
    Jak zawsze pozdrawiam.
    Austria turystycznie
    Maine Coon
    Galeria Maine Coon
  • siejest 01.11.09, 10:19
    Tak to jest z tymi "kotkami" wink

    Udanego dnia

    mariusz-w1 napisał:

    > …smile… ohhhh … robię się purpurowy… ta „powaga̶
    > 1; u mnie ,to już chyba z uwagi na lata.
    > Lecz pożartować też lubię . Żart specjalnie dla Ciebie o „ KOTKACH”
    > :
    >
    > Zakochał się kotek w kotce
    > Chodził za nią i prosił …
    > - Kotko , Kotko zostań moją żoną ….. A kotka na to - krótko –
    > NIE !!!
    > Kotek prosi .. . prosi …prosi …proooossssi….
    > Więc kotka po chwili mówi :
    > Kotku dobrze , ale pod warunkiem , że zabawimy się w „
    szukanego̶
    > 1;.
    > Kotek na to : …a jak to „ leci” ???
    > - Kotku to jest TAK - ja się schowam a ty mnie będziesz szukał ,
    jak mnie zna
    > jdziesz – zostanę twoją żoną a jak nie - to jestem w szafie na
    górnej
    > półce tam gdzie kapelusze ……
    >
    > Pozdrawiam
    >

    >

    >


    --
    Jak zawsze pozdrawiam.
    Austria turystycznie
    Maine Coon
    Galeria Maine Coon
  • mariusz-w1 01.11.09, 18:52
    cd - Dzień trzeci 7.09.09

    „ Pasterze – największy lodowiec Alp Wschodnich położony w północnej części masywu Grossglockner w Austrii o długości 8,8 km. Grubość lodu wynosi ok. 300 m. Nazwa "pasterze" pochodzi najprawdopodobniej z języka słoweńskiego i oznacza miejsce do wypasu owiec.”
    - tyle Wikipedia – nie za wiele - gdyby nie słowo „największy” to właściwie nic co by skłaniało do odwiedzenia tego miejsca. No dobrze wiemy już , że ma dzisiaj prawie 9 kilometrów długości , leży u podnóża Grossglockner ( 3.798m) i Johannisberg (3.460 m) który jest głównym miejscem akumulacji lodowca. Szacuje się że Pasterze ma obecnie ok. 32 km kwadratowe powierzchni. Niższy punkt lodowca do którego spływają boczne jęzory lodu znajduje się na około (2.100 m n.p.m) a czoło lodowca leży na wysokości +- (1.950 m n.p.m.) . Główny jęzor lodowca kończy się kilkaset metrów przed Sandersee. Dalej już wody Pasterze wpadają do zbiornika Margaritze. W 1856 roku lodowiec sięgał do tarasów Freiwandeck / Kaiser-Franz-Josefs-Höhe. Temperatura w Alpach od tamtego czasu wzrosła o ok. 1,6˚C - spowodowało to utratę przez Pasterze ponad połowę objętości i około 2 km długości . W ostatnich latach stracił do pięciu metrów grubości. Jeżeli tendencja ta się utrzyma, to za 80 lat zniknie zupełnie !!!
    Nie tracimy czasu… ( aby więcej nie stopniał ,a dzień ciepły ) udajemy się na lodowiec - z góry wygląda faktycznie jak wielki jęzor wytknięty z „białego łba” Johannisberg (3.460 m), a z boku pilnuje go wysmukły Grossglockner (3.798m) najwyższy szczyt Austrii . Na charakterystyczny kształt szczytu (przypomina on piramidę) składają się dwa wierzchołki – Großglockner oraz Kleinglockner. Rozdziela je mała, wąska przełączka nazywana Glocknerscharte.
    Z tarasu Kaiser-Franz-Josefs-Höhe (2.369 m) zjeżdżamy szynową kolejką „ Gletscherbahn” (212m długości). Oddano ją do użytku 15 września 1963 r. - wówczas zwoziła turystów bezpośrednio 144 metry w duł na grzbiet lodowca . Średnie nachylenie wynosi 85% , a w miejscu mijania kabin kolejki 95%. Maksymalnie może przewozić 32 pasażerów z szybkością 2 m/s. Dzisiaj Pasterze jest dużo – dużo niżej , a więc od dolnej stacji kolejki schodzimy około 300m po skalnych stopniach bocznej rynny lodowca . W sumie na lodowcu i okolicach Kaiser-Franz-Josefs-Höhe spędziliśmy ponad cztery godziny.
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien33?authkey=Gv1sRgCIfmwanCyo2STA&feat=directlink

    Droga powrotna to znów panorama za panoramą , widoki śliczne - ciągle urzekają , zachwycają pokazując piękno Wschodnich Alp mimo tego , że jedziemy nią w większej części już trzeci raz .
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien34?authkey=Gv1sRgCKjju5-mwOKw9AE&feat=direc

    Po drodze robimy przerwy na podziwianie i „piknikowanie” . Słuchając świstu świstaków i odgłosów orłów mamy bliższy kontakt z fauną i florą Parku Narodowego Wysokich Taurów.
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien35?authkey=Gv1sRgCNG27pSL5b7T0QE&feat=directlink

    Pozostał już tylko zjazd pięknie oświetloną popołudniowym słońcem drogą do Ferleiten i dalej przez Bruck do apartamentu na zasłużone piwo i moczenie nóg w jeziorze…
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien36?authkey=Gv1sRgCMvOovylypvligE&feat=directlink




  • mirroo17 01.11.09, 23:37
    mariusz-w1 - super opisujesz swoje podboje - jak w przewodniku turystycznym.
    Czytam, nie będąc tam już to widzę i już chcę tam być. Razem z "siejest"
    spowodowaliście, że przyszłoroczny urlop spędzę w tym rejonie.
    Pozdrawiam.
  • mariusz-w1 03.11.09, 10:18
    Witaj mirroo17

    …dziękuję za dobre słowa… - nie ukrywam ,że dodają sił by "po woli"
    dotrzeć do dnia ósmego naszej przygody z Austrią. Sądzę ,że następna
    część w weekend .
    Przyznam ,że wolę fotografować lub malować niż pisać – no ale nie
    znam jeszcze malowanego forum „ Austria turystycznie”. Staram się
    więc opisać to wszystko co nas „spotkało” w czasie tego wrześniowego
    tygodnia.

    Cieszę się również , że "siejest- owe" okolice znalazły nowego
    entuzjastę .

    Pozdrawiam
  • mariusz-w1 06.11.09, 17:00
    Dzień czwarty 8.09.09r.

    Dzień rozpoczął się bardzo obiecująco, tym razem już od świtu bezchmurne niebo.
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien40?feat=directlink
    Szybko więc podjęliśmy decyzję co do planu na dziś - jedziemy pod Wodospady Krimml. Czekała nas 58 km droga do miejscowości Krimml. Wodospady Krimml są położone w północno-zachodniej części parku narodowego na terenach znajdujących się pod ochroną. Wioska Krimml (1076 m) znajduje się ok. 500 m od ścieżki prowadzącej do wodospadów. Znajduje się ona , przy wjeździe na płatną drogę przez przełęcz Gerlos , w pobliżu jest wiele parkingów – niektóre płatne inne nie. Od czego to zależy nie wiem – myślę, że niektóre to prywatne tereny i dlatego !...pewien nie jestem . W każdym bądź razie były to jedyne płatne parkingi przy atrakcjach turystycznych jakie spotkałem w tym rejonie , nie liczę parkingów w samym Zell am See czy Kaprun – ale to miasteczka i w dodatku ciasne.
    Na parking dotarliśmy przed 10 rano, miejsce na nim znaleźliśmy bez problemu mimo przepięknej pogody . W czasie gdy zmienialiśmy buty na te do „łażenia” i gdy zastanawialiśmy się co zabrać z sobą z auta - ….polar a może kurtkę … a kto to będzie nosił jak będzie gorąco ? - parking powoli się zapełniał . Głównie turystami z Niemiec i Holandii ,trochę Węgrów i Austriaków . Japończyków jeszcze nie było - dotarli później- dopadli nas jak wracaliśmy przy najniższym punkcie wodospadu odziani w plastikowe niebieskie i białe peleryny . Pozując do grupowych zdjęć w tej scenerii i świetle wyglądali jak „zombie”. smile

    Wodospady Krimml to efektowne wodospady zachodniej części pasma Wysokich Taurów w Narodowym Parku Hohe Tauern. T o jedne z najciekawszych i jednocześnie największych wodospadów w Europie. Opadają trzema kaskadami o wysokości 380 metrów( od 1470 m n.p.m. do 1090 m n.p.m.) i są uznane za najwyższe w Europie i podobno dziewiąte wśród najwyższych wodospadów świata ( niektóre źródła podają ,że piąte !) . Powstał na skutek zdzierającej działalności lodowca w epoce plejstocenie. W 1967 roku wodospadom został przyznany Europejski Dyplom Ochrony Przyrody a w 1970 wydano w Austrii znaczek pocztowy z ich wizerunkiem.
    www.wasserfaelle-krimml.at/
    Czterokilometrowa droga (Wasserfallweg) prowadzi poprzez wszystkie progi wodospadów , są ich trzy - połączone szybko płynącym, wijącym się strumieniem i bystrzynami , które zmniejszają bezpośrednie uderzenie wody. Wspinaczka na samą górę, skąd rozciągają się widoki, trwa około dwóch gadzin. Dolny próg tworzy najwyższy słup swobodnie spadającej wody o wysokości 65 m. Odcinek środkowy dzieli się na wiele mniejszych wodospadów, z których najwyższy ma 30 m. Na górnym poziomie woda spada z wysokości 60 m. Droga jest doskonale przygotowana i zadbana ., mimo że momentami wznosi się dość stromo , to całość tworzy łatwą ścieżkę dostępną praktycznie dla każdego i w każdym wieku. Spotykaliśmy rodziców z bardzo małymi dziećmi jak i ludzi w mocno „po balzakowskim” wieku.
    Po kilku minutach dochodzi się do pierwszej platformy widokowej dolnego wodospadu, gdzie woda, uderzająca z olbrzymią siłą w skalny cokół, tworzy zasłonę z drobnych kropelek. Co kilkaset metrów od głównego szlaku odbijają kolejne niewielkie ścieżki, z których otwierają się jeszcze inne widoki na wodospady warte zobaczenia. Wielokrotnie poprzez wierzchołki drzew, ukazuje się panorama wioski Krimml
    Cała trasa do punktu Bergenblick na samej górze , z odpoczynkiem prawie we wszystkich punktach widokowych jak już wspomniałem zajmuje + - 2 godz. Nasza trwała dłużej – spowodowane to było „ plażowaniem” w środkowej części trasy powyżej Gasthof Schönangrel (1300 m). Szybkie, bezpośrednie zejście zabiera tylko ok. 45 min - łącznie z „łapaniem” ujęć do albumu…
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien41?feat=directlink
    Po zejściu miło jest posiedzieć przy najniżej położonej części wodospadów. Przyjemna „bryza” niosąca krople porwane kaskadzie , szum i huk spadającej wody a w perspektywie kipiel i chmura pyłu wodnego zmieniająca słoneczny dzień w „ deszczowe klimaty” - a ludzi przechadzających się tam w plastikowych pelerynach zamienia w postacie nie z tej ziemi.

    „ Zombie w Krimml” - przechwycone klatki z mojego filmiku z tego „sensacyjnego” wydarzenia …
    picasaweb.google.pl/wmagma/PrzechwyconeMateriaYWideo?feat=directlink
    Po kilkunastominutowym odpoczynku u stóp wodospadu udaliśmy się na parking ( tym razem zapełniony maksymalnie – było po godzinie 15 ) by następnie wyruszyć w drogę powrotną . Przejazd po raz drugi tego dnia doliną przez Mittersill gdzie zbiegają się - z północy droga z Kitzbühel i z południa Felbertauernstrasse - daje ponownie wiele radości oczom.
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien42?feat=directlink


    Następnie tankowanie oraz drobne zakupy w „Maximark” w Bruck , powrót do apartamentu i tradycyjnie obiad,taras ,kawa ….

    Późnym popołudniem a właściwie wczesnym wieczorem wybraliśmy się na spacer na drugą stronę jeziora do Zell am See . Przeprowadziliśmy krótką inspekcję miasteczka, podziwialiśmy z promenady nad jeziorem „naszą” stronę akwenu . Podjechaliśmy również pod dolną stację kolejki linowej na Schmittenhöhe(2.000m n.p.m) - szczytu górującego nad Zell am See - tak dobrze widzianego z tarasu naszego apartamentu.
    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien43?feat=directlink
    Po powrocie pozostało już tylko tradycyjnie piwko , wymiana wrażeń , zgranie zdjęć i filmów na laptopa , ładowanie akumulatorów ( tych z aparatu i kamery – bo „nasze” ciągle naładowane) i spać…
  • mariusz-w1 10.11.09, 19:17
    Dzień piąty. 09.09.2009

    Wstał nowy dzień , to już piąty naszego urlopu . Pogoda w dalszym ciągu dopisuje , prognozy mówią że dopiero w piątek i sobotę ma być mniej ciekawie . Sobota to dzień naszego wyjazdu opuścimy gościnne tereny Zeller See i ruszymy na południe - w związku z tym niebo może też się rozpłakać …..ale na razie wszystko ok.
    Dzisiaj w planie wąwóz Kitzlochklamm. Znajduje się on niedaleko naszego apartamentu w miejscowości Taxenbach na wschód od Bruck . Do przejechania mamy tylko jakieś 18 km .Jesteśmy na miejscu parę minut po dziewiątej. Na parkingu jeden samochód - para młodych ludzi z Niemiec i kilku autochtonów spożywających śniadanie na świeżym powietrzu. Budyneczek kasy otwarty ale pusty. W czwórkę rozglądamy się za kimś kto przyjąłby od nas po 4 euro za wstęp. Po chwili od „śniadających” wstała Pani i pobrała od nas stosowną opłatę – po 3,5 euro od głowy (zadziałała znów karta pobytu) wręczyła bilety oraz mapkę wąwozu i folder.

    www.kitzlochklamm.at/

    Wąwóz Kitzlochklamm ma ok. 1500 m długości , wysokość ścian to ponad 100 metrów. Biegnie z południa na północ. Został wyrzeźbiony przez płynącą tam Ache Rauriser, która z najwęższego miejsca kanionu zwanego "Kitzloch” wpada ostatecznie do Szalach Valley. Trasa którą dzisiaj zwiedza się wąwóz została wybudowana już w szesnastym wieku.
    Ruszyliśmy zgodnie z wytyczoną ścieżką . W górze świeciło słońce które docierało tylko do wysokich partii kanionu natomiast na dole panował rześki chłód . Najpierw droga prowadzi wzdłuż potoku , od miejsca w którym jest wodospad ( rano nie było w nim wody dopiero gdy wracaliśmy spadała 100 metrową kaskadą) zaczynają się bardzo dobrze przygotowane i zabezpieczone kładki , pomosty , mosty pozwalające wspinać się coraz wyżej i przechodzić z jednej strony wąwozu na drugą. Kładki i tunele którymi dzisiaj zwiedza się kanion zostały wybudowane już w szesnastym wieku. Na trasie mijamy tunel Ritzstollen wykonany przez górników poszukujących złota w 1553 roku . Po drodze jest też mała jaskinia w Kitzloch Eder .
    W górnej części wąwozu znajduje się miejsce upamiętniające tragiczne wydarzenie z 29 lipca 1974. Tego dnia kanion zwiedzała 30 – osobowa szkolna grupa dziewcząt z powiatu Limburg-Weilburg w Niemczech. Dziewczęta przebywały tam z opiekunami , w pewnym momencie ustawiły się na mostku by zrobić sobie grupowe zdjęcie . Konstrukcja nie wytrzymała i dwadzieścia cztery dziewczynki spadły 20 metrów w kipiel na głazy zalegające dno. Zginęło osiem dziewcząt w wieku 10 – 13 lat a szesnaście było rannych. Po tym wypadku wąwóz przez dwa lata był zamknięty. Trasa została zmodernizowana w 2008 roku.
    Od tego miejsca droga prowadzi dalej przez piękny stary las w kierunku Rauris i Embach. Pogoda była przepiękna , po ścianach wąwozu spływały małe strumienie wody , słonce przedzierało się przez las oświetlając coraz to inne fragmenty wąwozu - więc udaliśmy się dalej . Spacerując tym szlakiem byliśmy tylko my i pachnąca jeszcze latem przyroda. W drodze powrotnej po minięciu sztolni zmieniliśmy trasę i nie wracaliśmy do parkingu odcinkiem narzuconym przez oznakowanie( mniej atrakcyjną) . Cofnęliśmy się i wracaliśmy jeszcze raz koło wodospadu co okazało się słuszną decyzją, gdyż pierwotnie suchy teraz huczał spadającą wodą. Manewr ten mogliśmy zastosować tylko z uwagi na praktycznie znikomą ilość turystów w tym dniu. Przy dużej ilości zwiedzających zejście wąskimi pomostami „pod prąd” nie byłoby możliwe . Gdy wychodziliśmy na parkingu samochodów było sporo – widocznie dotarła „popołudniowa zmiana” turystów.
    Przewodniki podają , że orientacyjny czas zwiedzania to dwie godzin, my byliśmy prawie pięć - i wcale nie było nam za długo .smile

    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien5?feat=directlink
    Po powrocie do apartamentu , w tym dniu był już tylko „ czas wolny” czyli łapanie „promieni kosmicznych” , kąpiel w jeziorze i podglądanie pływających stateczkami , łódkami, rowerkami po Zeller See.

    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien51?authkey=Gv1sRgCNmDu-OM6KWdGA&feat=directlink
  • mirroo17 10.11.09, 22:57
    Mariusz - Super. Ja chyba miałbym problem z wysokością na tych kładkach.
  • mariusz-w1 10.11.09, 23:44
    Witaj mirroo17

    Jak widać na zdjęciach kładki i pomosty są w tej chwili naprawdę bardzo dobrze zabezpieczone, wysokie poręcze itp. Myślę ,że są do przejścia nawet przez ludzi z lękiem wysokości. Uważać trzeba tylko w miejscach gdzie jest mokro - gdyż wówczas może się to skonczyć upadkiem i nie daj boże czymś więcej. Generalnie jest to bardzo bezpieczna trasa. Polecamy ją - gdy odwiedzisz ten region.Spacer w wąwozie naprawdę jest bardzo przyjemny - z uwagi na sam kanion a także klimat w nim panujący ,florę oraz przepiękne "mozaikowe" głazy, które dostarczają tak wielu plastycznych przeżyć.


    Pozdrawiam
  • mariusz-w1 14.11.09, 22:14
    Dzień szósty - 10.09.2009

    Tak , tak czas na wakacjach biegnie niestety jakby szybciej, a tu tyle miejsc w których warto by być… Wszystko jednak musi mieć swój umiar . Zrozumiałe jest , że nie da się wszystkiego zobaczyć w ciągu jednego pobytu – i dobrze !! – przynajmniej jest ochota i pretekst by jeszcze powrócić.

    Dzisiaj postanawiamy - całodniowa wycieczka - do miejsca ,które ma posiać następujących cechy : aby było nie za daleko , nie za bardzo forsowne , w miarę „niezadeptane”, ładne a nawet piękne , jak najmniej skażone cywilizacją, typowe dla Austrii i krajobrazu alpejskiego.

    Wybór padł na Hintersee leżące przy Felbertauernstrasse.

    Wyjechaliśmy z „domu” (po 5 nocach apartament to już jak dom) jak zwykle po 9 rano. Aby dotrzeć na miejsce musimy przejechać niecałe 40 km , trzydzieści kilometrów znaną nam już doliną kierunku Mitersill a następnie skręcając w lewo na trasę Felbertauernstrasse ,po przejechaniu następnych kilku kilometrów skręciliśmy w prawo i średnio stromą jak na Alpy drogą dojechaliśmy do niewielkiego parkingu przy Hintersee. Miejsce to leży ( jak prawie wszystko w okolicy) na terenie Parku Narodowego Wysokich Taurów, co jest wyraźnie oznaczone stosownymi tablicami.

    Ostateczny krajobraz tego terenu powstał po trzęsieniu ziemi, które miało tu miejsce w 1495 roku - dotknęło ono w tym miejscu głównie górę Hohen Herd a osuwające się masy skalne utworzyły ten dzisiejszy pomnik natury. Przy parkingu znajduje się punkt informacji turystycznej o trasach do wędrówek po bliższej i dalszej okolicy. Tras dla wędrowców jest tu wiele - łatwiejsze i trudniejsze, wszystkie natomiast dostarczają wizualnych wrażeń. Po przejściu kilkudziesięciu metrów ukazuje się widok małego szmaragdowego jeziorka otoczonego szczelnym wieńcem okolicznych gór. Jest to naprawdę bardzo urokliwe miejsce . Część gór to skaliste zbocza po których spływają dwa większe oraz wiele mniejszych wodospadów , a w zacienionych niszach zalega tworząc futurystyczne formy śnieg . Wodospadów i wodnych strug jest tu na pewno o wiele więcej wiosną lub w czasie intensywnych opadów.

    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien6O?feat=directlink
    Część zboczy jest gęsto zalesiona a na innych króluje niska roślinność tworząca charakterystyczne górskie łąki , będące wielkim „atlasem roślin” alpejskich i skalnych – rosną tu dziewięćsiły ,skalnice, dzwonki , smagliczki, anemony, rojniki , macierzanki, borówki, miniaturowe wrzośce etc. Przy samym jeziorze i na okolicznych łąkach wypasają się krowy . Szlaki wędrówek są oznakowane a w wielu miejscach znajdują się tablice informujące o lokalnej faunie i florze . W jeziorze żyją ryby na które „czyhają” nieliczni wędkarze , jest tu także sporo dzikiego ptactwa.

    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien61?feat=directlink

    W dolinie znajduje się też stara alpejska chata – połączenie budynku mieszkalnego dla ludzi i zwierząt. Można w niej kupić bezpośrednio u źródła fantastyczny krowi i kozi ser . Późnym popołudniem gdy właściciele chaty wrócili ze swoją trzódką do domu nabyliśmy spore kawałki sera każdego rodzaju . Jak już wspominałem spędziliśmy tutaj cały dzień spacerując i odpoczywając . Wygonił nas dopiero gwałtowny deszcz , który ustał po przejechaniu kilkunastu kilometrów w drodze do domu. Wieczorem odbyła się uczta serowo – piwna. Było pysznie !!!

    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien62?feat=directlink
    Pozdrawiam
  • siejest 18.11.09, 16:47
    Niesamowite Mariusz, jeżeli tak "przeżywasz" wszystkie Wasze urlopy
    to daj znać kiedy to się jako przewodnik drukowany pokarze.
    Pozdrawiam
    Piotr
    --
    Jak zawsze pozdrawiam.
    Austria turystycznie
    Maine Coon
    Galeria Maine Coon
  • mariusz-w1 18.11.09, 19:53
    smile - myślę,że skończy się jednak na tym forum-owym e-wspomnieniu wink

    Pozdrawiam Mariusz
  • mariusz-w1 18.11.09, 20:03
    Dzień siódmy – 11.09.2009

    To ostatni pełen dzień naszego pobytu na salzburskiej ziemi.

    Pogoda zgodnie z zapowiedziami taka sobie - ale nie pada i jest dość ciepło. Postanawiamy dzisiaj zwiedzić w końcu i na koniec miasteczka Zell am See oraz Kaprun – turystyczne „gwiazdy” tego terenu.
    Jutro wyjazd w związku z tym dzień zaczynamy wcześnie, gdyż czeka nas jeszcze poskładanie tego co wypakowaliśmy i porozrzucaliśmy po apartamencie , a przydatne nam będzie jeszcze w ciągu następnych dwóch tygodni wyprawy. Samochód po przyjezdzie „ rozpakowaliśmy” całkowicie - „co by” nie jeździć po górach z dodatkowym obciążeniem. Niby dwie osoby ale tego dobytku się uzbierało. Wierzyć się nie chce - ale przez te siedem dni zrobiliśmy po „okolicy” około 600 km – to więcej niż połowa drogi z Polski !!!
    Jedziemy najpierw do Zell am See później do Kaprun . Jest to miasto powiatowe ,położone na wysokości 750 m n.p.m. , na zachodnim brzegu jeziora Zellersee u podnóża góry Schmittenhöhe. Zamieszkuje je 9.638 mieszkańców (dane ze spisu powszechnego 2001). Posiada 8.521 zarejestrowanych miejsc turystycznych. Rocznie odwiedza je około 230.000 turystów. Jezioro Zellersee ma 4,7 km2 , maksymalna głębokość to 68 m , długość 4,5 km , szerokość : 850 – 1400 m. – tyle statystyki.

    Więcej informacji na temat Zell am See i Kaprun znajduje się tutaj :

    www.austria-holidays.eu/Pension/deutsch/Letnia_oferta_regionu.htm
    i tutaj:

    forum.wp.pl/uid,38708,fullText,1,fid,3625,tid,148815,pid,4909975,temat.html

    i tutaj:

    www.zellamsee-kaprun.com/en
    i w wielu , wielu miejscach w Internecie . wink smile

    Wracając z Kaprun wpadamy jeszcze po raz kolejny na chwilę do Bruck na ostatnie zakupy i ponowne tankowanie tańszego niż włoskie - austriackiego paliwa.

    … o jednym jeszcze chciałbym wspomnieć!

    Już „siejest” na jakiejś swojej stronie o tym pisał ale myślę , że pozwoli iż powtórzę.

    Pewnego rodzaju „atrakcją” jest znajdujący się w Bruck an der Grossglocknerstrasse zamek Fischorn (pierwotna nazwa Vischarn) wybudowany około roku 1200. W roku 1938 zamek przejęli wywłaszczając właścicieli nacjonaliści hitlerowscy tworząc z niego filię bazy oddziału SS obozu koncentracyjnego Dachau. To właśnie w tym zamku w maju 1945 r. amerykańscy żołnierze ujęli zbrodniarza II wojny światowej Marszałka Rzeszy - Hermana Goeringa .
    Naiwne wydaje się więc pytanie - skąd i jak znalazł się tutaj - odnaleziony w roku 2004 krzyż, który został zrabowany z kolekcji rodziny Czartoryskich przez hitlerowców w roku 1941. Krzyż ten odnalazła pewna kobieta wśród wyrzuconych do kontenera rzeczy zmarłego sąsiada. Dzięki pomocy znajomego kobiety, historia krzyża została wyjaśniona. Zdaniem historyków ten krzyż z miedzi i emalii ma 800 lat a wykonany był w Francji. Wartość wyrzuconego krzyża oszacowano na 400 000 euro i zwrócono go rodzinie Czartoryskich .

    Natomiast Herbert Gold w swojej książce "The Amber Room - Geheimtransport w Pinzgau" twierdzi, że skradziona przez nazistów i nadal poszukiwana słynna „Bursztynowa Komnata” w czasie wojny była również wraz z wieloma innymi obiektami sztuki , przewożona do tego zamku. Według teorii Golda jest prawdopodobne, że może być tu gdzieś ukryta. Zabrakło jednak zgody właścicieli na zbadanie tego na miejscu.
    Obecnie zamek znajduje się ponownie w prywatnych rękach rodziny Gildemaister . Po 2000r został odrestaurowany i zamieszkały – nie jest dostępny publicznie. Od 2007 roku jest czasami częściowo wynajmowany na specjalne okazje lub wystawy.

    … tu parę zdjęć z tego rekonesansu :

    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien70?authkey=Gv1sRgCMPW692c5YSMYQ&feat=directlink
    … a dla tych co by chcieli na bieżąco „podglądać” te miejscowości link do „Web Cam”, którą można prawie dowolnie sterować.
    Proponuję za dnia - lepiej widać. wink smile

    85.199.1.189/view/index.shtml

    Pozdrawiam
  • mirroo17 18.11.09, 21:07
    Mariusz!
    Jaka szkoda,że to już ostatnia opowieść z wypoczynku w tym regionie.
    Bardzo ciekawe opisy z pobytu. Pojadę Twoimi śladami.

    Pozdrowionka.
  • mariusz-w1 20.11.09, 16:07

    mirroo17!

    ... będzie jeszcze relacja z dnia wyjazdu ... może jeszcze dzisiaj.

    ...fajnie ,że skusiłeś się na odwidziny regionu Zellersee.
    Nie będziesz żałował - tego jestem pewien na 100%. smile

    pozdrawiam
  • mariusz-w1 20.11.09, 16:48
    Dzień ósmy – 12.09.2009

    Niestety nadszedł dzień wyjazdu - mimo tego ,że go o to nikt z nas nie prosił . wink smile
    Po śniadaniu pakowanie , zdanie kluczy od apartamentu, odebranie kaucji , pożegnanie z właścicielami pensjonatu i w drogę, przed nami 350 kilometrów. Ruszamy na zachód w kierunku Mitersill a następnie już na południe płatną drogą Felbertauernstrasse - opłata za przejazd wynosi 10 euro. Płatną - ale dzisiaj nie dla nas - gdyż wjeżdżając trzeciego dnia na Grossglocknerstrasse wykupiliśmy bilet za 32 euro (Rundfahrtkarte) a nie za 28 co upoważniło nas do przejazdu Felbertauernstrasse w ciągu 30 dni od dnia zakupu. Dwie trasy w jednej cenie. Oszczędność to 6 euro . Zawsze coś ! smile.

    www.felbertauernstrasse.at/
    Parę kilometrów za odnogą prowadzącą w kierunku Hintersee (miejsca gdzie tak miło spędziliśmy dzień szósty ) dojeżdżamy to miejsca poboru opłat - okazujemy nasz „ticket” – otrzymujemy okolicznościowa nalepkę i dalej już przejazd tunelem (Felbertauerntunnel) 5.313 m długim na drugą stronę i jesteśmy w Karyntii. Dalej przez Lienz do Oberdrauburga gdzie skręcamy - kierunek południe na Plöckenpass . Następnie trasa Gailbergpass która prowadzi nas w górę krętą drogą po obrośniętych mieszanym lasem zboczach Alp Karnijskich w kierunku Italii. Granice przekraczamy na Plöckenpass /Paso di Monte Croce Cornico w pobliżu najwyższej góry Karyntii Hohe Warte(Monte Coglians) 2.780m n.p.m. Plöckenpass ma 32 km długości z Oberdrauburga (A) do Timau (I) oraz 15 tuneli - 7 po stronie północnej a 8 po południowej. Okolice te były świadkiem wojny Austriacko – Włoskiej w latach 1915-1918 której front rozciągał się od Szwajcarii przez Dolomity po Alpy Julijskie. Resztki fortyfikacji i bunkrów można oglądać do dziś.

    Dla zainteresowanych tym tematem link o tej karcie historii Alp:

    www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykul=1990

    ....a dla chcących wiedzieć jeszcze więcej … … to „e-lektura” na długie zimowe wieczory tutaj:

    gebirgskrieg.heim.at/


    Po krótkim „pit stopie” po przekroczeniu granicy - zjeżdżamy atrakcyjnymi serpentynami po dość wąskiej Via Nazionale . Serpentyny te prowadzą z wysokiego na 1362m ostro opadającego zbocza dwunastoma zakrętami mającymi po 180 stopni .
    www.tourenland.de/paesse/ploecken.htm

    ..... no to w drogę ! :

    www.youtube.com/watch?v=vjtFoWaLZxs

    Po zjeździe przerwa na kawę ...

    picasaweb.google.pl/wmagma/Dzien80?authkey=Gv1sRgCNyVrKDYla-YUQ&feat=directlink

    ......a następnie docieramy na autostradę i dalej przez Udine - by o 14 godzinie zameldować się już we włoskim apartamencie i po kilkudziesięciu minutach dokonać pierwszego mokrego spotkania z Adriatykiem.


    Dalsze dwa tygodnie naszych wakacji to Włochy , więc już nie w temacie „Austria-turystycznie” .

    ... już i tak przekroczyliśmy granicę ....tę tematyczną i tę międzypaństwową. !!! . wink


    Właśnie – TAK TO - minął nasz tydzień w gościnnych okolicach Zellrsee.


    Najwyższy czas kończyć , gdyż forum winno teraz zostać opanowane przez miłośników „białego szaleństwa - a tu wrześniowa relacja !

    Na szczęście zdążyłem ją zakończyć jeszcze jesienią - przed nadejściem kalendarzowej zimy . wink


    Ps.

    W tym momencie pragniemy jeszcze tylko serdecznie podziękować :

    po pierwsze :

    - Piotrowi -„siejest” – za stworzenie na forum wątku ”Austria – turystycznie” oraz za wszelkie informacje i porady .

    po drugie :

    - wszystkim uczestnikom tego forum za informacje przydatne w tej podróży oraz za te „mniej przydatne” , wink lecz rozszerzające wiedzę w temacie Austria i nie tylko … . smile

    po dalsze:

    - Austria. info (www.austria.info/pl/home/) za to, „ŻE SĄ” oraz za przesłane foldery o Austrii .

    - wszystkim TYM - których spotkaliśmy w czasie naszej przygody z Alpami i dzięki którym wakacje zaliczamy do TAK BARDZO udanych.

    - Austrii - że jest taka gościnna, przyjazna turystom , piękna i „poukładana”.

    …… dziękujemy także sobie za to , że wpadliśmy na taki właśnie pomysł spędzenia wakacji w przyjaznych okolicach Zellersee …..i że go zrealizowaliśmy. wink

    Pozdrawiamy serdecznie !!! smile

    Małgorzata i Mariusz

  • siejest 26.11.09, 12:11
    Na Mariusza opisy, trzeba sobie zrobić kawę i zapomnieć o wszystkim
    innym.
    Ja też dziękuję, dzięki Twoim opisom "przeżyłem" to jeszcze raz.
    Fakt, mieszkam blisko, mam to o czym napisałeś w sumie "za oknem"
    ale często brakuje czasu nawet na zwykły spacer.
    Pozdrowienia dla żony i powodzenia we wszystkim.
    smile
    --
    Jak zawsze pozdrawiam.
    Austria turystycznie
    Maine Coon
    Galeria Maine Coon
  • mariusz-w1 30.11.09, 12:52
    Witaj Piotrze

    Akurat ten brak czasu „ gdy jest się u siebie” rozumiem smile, a już szczególnie w Twoim przypadku gdy w domu prawie cały czas „goście”. wink

    Miło mi ,że spacerowałeś z nami – choć szkoda ,że tylko wirtualnie. smile

    My też wpadliśmy w wir pracy - okres przed końcem roku zawsze jest zwariowany - mimo to w wolnych chwilach rozmawiamy już i planujemy wypad wakacyjny w sezonie 2010 - a właściwie po sezonie bo to znów wrzesień.

    Lecz o tym kiedy indziej.

    Pozdrawiam Mariusz
  • 11mm22 13.08.13, 09:06
    Szukam podobnego wątku o Karyntia, jest takowy może na forum?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka