Dodaj do ulubionych

Austryjacka kuchnia i barek

16.11.05, 08:20
Odpowiadając na pytanie Krzysia, postanowiłam założyć nowy wątek, bo lubię
gotować i jeść,a na ewentualne austryjackie przepisy kulinarne MUSI być tu
gdzieś osobne miejsce. Tak więc:

Cześć Krzysztofie! Muszę Cię niestety rozczarować moją wiedzą na temat
styryjskich win (i nart - o zgrozo! - też)ponieważ na winach znam się tyle o
ile - preferuje półsłodkie albo całkiem słodkie - co czyni ze mnie
profanatorkę tego boskiego napoju (hi,hi).
Rodzina do której jeździmy pija różnego rodzaju (austryjackie, włoskie,
francuskie)wina stołowe - ponieważ mieszają je z niegazowaną wodą mineralną -
tzw. mischung, do którego jakoś ciążko mi się przyzwyczaić ze względu na
wytrawność wina i bezsmakowość wody. Dziwnym trafem zawsze smakują mi wina w
niebieskich butelkach - nawet te wytrawne. Tak więc jeśli znajdujemy się w
jakimś Buschenschangu (nie wiem jak się to pisze)- mam nadzieję, że te
przydomowe knajpki nazywają się tak na terenie całej Ausrii - to kupuje tam
miejscowe winko w pięknie ręcznie malowanej niebieskiej butelce i jest
pyszne !!! Smaku przy kosumpcji winka dodaje też widok miejscowych
bauerowskich smakołyków (wyrobu własnego oczywiście) na drewniane desce. Mąż
ponad winko przedkłada piwo - chociaż narzeka, że coś się stało ostatnio
złego z austryjaskimi browarami (Schwechater, Gosser, Puntigamer)bo nie może
w tym piwie odnależć dawnego smaku. Nasz zaprzyjaźniony austryjacki Pan Domu
uwielbia polskiego Żywca, chociaż ostatnio preferował Tyskie. Smaki się
zmieniają jak widać, więc może i ja (fanka kolorowych drinków i gorzkiej
żołądkowej)kiedyś zmienię smak i zacznę się delektować winami wytrawnymi.
Pozdrawiam i zachęcam do pisania tutaj o tym co wam najbardziej w Austrii
smakuje (dla mnie absolutnych hitem jest czarny olej!) i jak się to robi .....
Monika.
Edytor zaawansowany
  • gratkorn 16.11.05, 10:32
    Trzasnęłam "wielbłąda" w poprzednich tekstach - "Austryja- cy- ckie" sad i nijak
    nie umiem tego poprawić - więc pozostaje mi tylko przeprosić i prosić, żebyście
    traktowali to z przymrużeniem oka bo pewnie będzie więcej takich kwiatków, a
    wszystko co austriackie jest u mnie błednie austryjackie i pewnie tak już
    zostanie - ale obiecuję, że nad tym popracuję hi.hi)Szkoda, że na tym forum
    nie ma opcji "sprawdź zanim wyślesz". Monika.

    A w sprawie kuchni, to cytat z Wikipiedii (podobnie jak ten o Graz - o czym
    zapomniałam napisać):

    Kuchnia austriacka proponuje dość proste ale pożywne dania typowe dla kuchni
    niemieckiej, choć zauważalny jest też wpływ kuchni krajów niegdyś pozostających
    pod władzą Habsburgów. Sztandarową potrawą mięsną kuchni austriackiej jest
    sznycel cielęcy lub wieprzowy. Spożywa się również dużo cielęciny (Kalbsfleich)
    i wieprzowiny (Schweinefleich) oraz kiełbaski (Wurst). Frittatensuppe jest
    popularną zupą z kawałkami naleśnika. Spożywa się znaczne ilości produktów
    mlecznych np. twarde sery (Käse). Austriacy gustują także w kapuście kiszonej.
    Do najpopularniejszych deserów Austrii należy wiedeński torcik Sachera, Linzer
    Torte oraz Apfelstrudel. Austriacy, podobnie jak ich niemieccy i czescy
    sąsiedzi, są piwoszami, z lokalnych gatunków do najlepszych zalicza się
    Stiegla, Zipfera i Gössera. W Austrii produkuje się, a także spożywa,
    stosunkowo dużo wina (np. Klosterneuburger, Gumpoldskirchen czy młody Heurigen
    spod Wiednia). Stolica kraju słynie jako miasto kawy i mieszkańcy miasta oraz
    turyści chętnie wpadają na małą czarną i ciastko do licznych tu kawiarni.

    Przepis na Frittatensuppe:
    Usmażyć naleśniki bez cukru. Nie za cienkie i nie przypalone po wystudzeniu
    pociąć w paski o szerokości ok. 0,5 cm. Wstążki naleśnikowe włożyć na talerz i
    zalać gorącym - koniecznie prawdziwym ( a nie z kostek!) - bulionem i posypać
    odrobiną pokrojonej drobno zielonej pietruszki. Pozostałą część pociętych
    naleśników włożyć do słoika i zostawić na następny raz. Smacznego.

    W przygotowaniu przepis na obrzydliwie proste "Klopsy królewskie" - które nawet
    mój mąż potrafi zrobić smile))
  • chouache 17.11.05, 16:36
    Dzięki Moniko za przepisy!
    Najpierw w sprawie "wielbłąda". W odróżnieniu od np. języka angielskiego, w
    polszczyźnie od zawsze obowiązywał zapis fonetyczny. Na którymś tam kongresie
    "ortograficznym" zasady zostały uproszczone przez wyrzucenie, moim zdaniem
    niesłusznie, tego "y". A przecież mówimy zawsze Austryjacy, austryjacki.
    Podobnie "tryumf" a nie triumf. No i przykład sztandarowy: chryja, którą zgodnie
    z zasadami ortografii należałoby pisać "chria". Albo taka stryjenka -
    konsekwentnie należałoby pisać "strienka"... Nie przejmuj się więc, Moniko. Moim
    zdaniem Twoja "wielbłądzia" wersja jest słuszniejsza.

    Co do kuchni austryjackiej, to muszę niestety tu przyznać, że jest to pięta
    achillesowa tego pięknego kraju. Góry ja, śnieg ja, wina ja, ludzie ja, ale
    kuchnia NEIN! Podobnie piwa - zdecydowane NEIN. Nie przepadam ogólnie za
    mięsiwem, nie żebym był fanatycznym jaroszem, ale nie lubię kuchni mięsnej. Te
    wienerschnitzle to po prostu ogromne schweinkotlety panierowane. Najbardziej nie
    lubię knoedeln, ktore serwują w Tyrolu. Na sam widok tych "pyz" robi mi się
    niedobrze... Co do kapusty kiszonej (którą zasadniczo uwielbiam), to podano mi
    kiedyś w Południowym Tyrolu (niby Włochy, ale tak naprawdę to przecież Austria)
    miejscowy specjał - kapusta kiszona z zasmażanym boczkiem i takimiż kawałkami
    mielonego mięska. Wydzielało to razem kwaśnawą woń obory, co przedziwnie
    komponowało się z zapachem unoszącym się na całą doliną Kurzras, gdzie
    intensywnie wypasano bydło (wybrałem się na raz spacer po okolicznych
    pastwiskach i wróciłem w opłakanym stanie - był to już kwiecień, pokrywa śnieżna
    była cienka i rozmiękła, a pod nią co krok czaiły się "placki", też już
    rozmiękłe...).
    No i te piwa austryjackie, prawdziwe nieszczęście. "Prym" moim zdaniem wiedzie
    Stiegl, zgaga gwarantowana, a i smak (jakżeby inaczej) jakby doprawiony gnojowicą...
    Dlatego ilekroć jestem w Austrii staram się kucharzyć samodzielnie, testując
    przy okazji różne regionalne wina. Trzeba to jasno i raz na zawsze powiedzieć:
    Austria to kraj kultury wina, nie piwa. I już.
    Ale może jestem w błędzie? W takim razie wyprowadź mnie z niego Moniko.
    Serdecznie pozdrawiam

    Krzysztof

  • gratkorn 18.11.05, 10:51
    Cześć wszystkim !
    Na wstępie uprzejmie dziękuję Krzysiowi za wyrozumiałość i podratowanie mojej
    zdruzgotanej duszy.Mogę mieć plamę na bluzce i dobrze się czuć, ale pod
    warunkiem, że o tym nie wiem – ale jak już się dowiem to mam wrażenie, że
    wszyscy patrzą tylko na tą plamę i o niczym innym nie mówią. Taka moja
    konstrukcja i trochę mi z tym źle – dlatego za pomocą tego tekstu proszę
    Piotra, żeby chociaż w tytule wątku poprawił mi (w miarę możliwości i
    czasu) „Austryjacką kuchnię ...”
    Będzie mi łatwiej tu pisać i może nawet znajomym pokażę tą stronę (bo z
    tym „yj” w tytule to w życiu ... smile)

    Wracając do spraw kuchennych, podaję przepis na klopsy królewskie, które
    pierwszy raz jadłam w Austrii, więc myślę, że to „ichnia” potrawa . Przepis
    jest „na oko” i nie wiem ile dokładnie klopsów wyjdzie ale zaręczam, że są
    łatwe w przygotowaniu a specyficzny kaparowy sos wniesie coś nowego w nasz
    jadłospis.

    Produkty:
    60 dkg mieszanego mięsa mielonego, 1 średnia cebula, łyżka ostrej musztardy,
    sól, pieprz.
    Na sos: ½ kostki masła, dwie łyżki zwykłej mąki, prawie pół litra wody, 2
    kostki rosołowe drobiowe, łyżeczka marynowanych kaparów.

    Mięso, poszatkowaną drobno cebulę, porządną łyżkę stołowa musztardy, sól i
    pieprz – wymieszać – formować kulki wielkości np. pyzy.

    Sos
    W rondlu lub w garnku rozpuszczamy pół kostki masła, dodajemy ze dwie kopiate
    łyżki mąki – intensywnie mieszając – gdy masło zabierze całą mąkę dolewamy
    szklankę i trochę (3/8 litra) letniej wody, dorzucamy kostki rosołowe – cały
    czas mieszamy. Sos powoli się zagęści (ale ciągle musi być płynny), dodajemy
    łyżeczkę marynowanych kaparów. Utrzymujemy sos „na wolnym ogniu” i powoli
    wkładamy klopsy. Co jakiś czas odwracamy klopsy i mieszamy sos. Po pół godzinie
    danie jest gotowe do podania – z ziemniakami, z ryżem, z chlebem ..... lub z
    serwetkowym knedlem (Serwiettenknodel – fonetycznie smile- Krzysiu ! o tego knedla
    chodzi?), który można zrobić samodzielnie (kiedyś podam przepis) ale najlepiej
    na pamiątkę z podróży po Austrii przywieźć sobie „gotowca” firmy K....or –
    które są w prawie każdym supermarkecie obok zupek w proszku.

    Jeżeli ktoś nie lubi kaparów (warto chociaż raz spróbować! – obecnie są w
    każdym większym supermarkecie) można dorzucić mały koncentrat pomidorowy albo
    sporo koperku. Ważne jest żeby sos miał łagodny smaczek – to klopsy (od ostrej
    musztardy i pieprzu) – mają być „gwiazdą” tego dania.
    Smacznego.

    Czy wiecie, że w Styrii ( a może i w całej Austrii?!) nie znają barszczu
    czerwonego - a jak zrobiłam, to powiedzieli, że to kompot !!! winksmile smile Nie ma
    również ćwikły - ani z chrzanem ani bez chrzanu - nieliczne knajpki mają
    czasami grube "wióry" buraczane w occie (fuj!). Podobnie rzecz się ma
    z ogórkami kiszonymi - raz kupiłam "Polnische Gurken" - które miały udawać
    nibykiszone ale było nawalone tyle dziwnych przypraw, że smak miały tragiczny
    i nie były ani kiszone ani konserwowe.

    Czego polskiego brakuje Polakom w austriackich sklepach?

    Austriaczkom w Polsce brakuje mąki "Maizena", która potrzebna jest koniecznie
    do pewnego łatwego torciku który chciała zrobić Frau Schefin podczas pobytu u
    nas i zdziwiła się bardzo, że nie wiem o czym ona mówi - dodam tylko, że moja
    babcia wiedziała ... ale w dobie ciast w proszku kto by się przejmował jakąś
    tam surowo-jadalną odmianą mąki. Herr Schef dostał "Żywca" (Krzysiu ! on jest
    zatwardziałym piwoszem!!! - wino tylko do Mischungów)i już nic mu nie brakowało
    a po obejrzeniu polskiego wigilijnego stołu (znowu z barszczem czerwonym!)miał
    tak duuużo wrażeń (myślał, że to na jego cześć te dwanaście potraw - hi, hi),
    że z obawy aby nie musiał tego wszystkiego zjeść (kawał chłopa z niego)poszedł
    się zdrzemnąć. Tak mu się spodobały Święta Bożego Narodzenia w Polsce, że od 13
    lat do nas przyjeżdża i co roku narzeka, że za dużo jedzenia ......
    Pozdrawiam. Monika.
  • liloom 04.04.06, 09:34
    ciesze sie ze istnieja fani austriackiej kuchni, do ktorej ja mieszkajac tutaj
    juz niebawem 20 lat jakos nie moge sie przekonac. zacznijmy od tego, ze
    prawdziwie austriackiej kuchni tak naprawde do nie ma, sa rozne regionalizmy w
    tyrolu np. znane salzburger nockerl (rodzaj klusek), ale wiekszosc potraw to
    mieszanka wplywow z niemiec (te kapuchy i kielbachy), gulasze rodem z wegier etc
    etc.
    Typowy jest dla mnie Wiener Schnitzel osiagajacy niejednokrotnie rooooozmiary
    talerza do pizzy wink, tort sachera + kawusie np w demlu podawane na rozne sposoby
    (ja osobiscie wole kawe we Wloszech), ale polecam takie rzeczy jak topfenstrudel
    (strucla serowa/sernik) na cieplo z sosem waniliowym albo kaiserschmarren (cos
    jak nasz omlet-grzybek pokrojony na drobne kawalki i pomieszany z dzemem),
    semmelknödel z mieskiem i grzybkami. Jak mi sie inne przypomna, to napisze.
    --
    *** Forum Francuskie***
    WIEDEN
  • gratkorn 05.04.06, 08:01
    Cześć liloom !
    W Styrii też są "nokle" - otrzymałam nawet w prezencie taką specjalną nakładkę
    na garnek - żeby nokle były piękne. Dla niewtajemniczonych napiszę, że to w
    zasadzie nic innego jak lane ciasto - ale taka nakładka, która ma okrąglutkie i
    spore dziurki pozwala robić kluseczki dość sporych gabarytów. W Polsce lane
    ciasto "wrzuca" się raczej od razu na gotujące się mleko lub wprost do zupy. W
    Austrii wrzuca się je na wrzątek, odcedza i dopiero podaje i to raczej właśnie
    jako kluski do dań mięsnych niż jako "zagęszczacz" zup. Są
    również "zagęszczaczem" gulaszów.
    Co do Winersznycli (schabowych) to faktycznie, tak olbrzymich nigdzie indziej
    nie widziałam. Napisałam, że to schabowy bo technika przygotowywania jest taka
    sama, ale nasze są ze schabu lub z karkówki a ichnie to dobrze rozbite
    tłuczkiem sznycle wieprzowe - więc próżno szukać w nich soczystości czy
    tłustego brzeżka wink Ale są naprawdę świetnie, no i sam widok na talerzu takiego
    olbrzyma przyprawia o zawrót żołądka smile A co powiecie o kurczakach z
    Winerwaldów - cudowne w smaku, jedyny taki smak na świecie - mniam, mniam.

    Nie jadłam natomiast nigdy takiego omletu z dżemem, z deserów natomiast jestem
    bardzo zadowolona, szczególnie smakują mi właśnie różne ciepłe ciasta z sosami,
    albo zimne lody w naleśniku z ciepłym sosem czekoladowym, mniam - sam tort
    Sachera jest dla mnie zdecydowanie przereklamowany, jadłam oryginał i podróbki
    i niestety ta marmolada zabija moje kubki smakowe.

    Wspomniałam już raz o czarnym oleju - oleju z pestek dyni - który stosuje się
    do polewania sałat - czy poza Styrią jest on znany i czy Wam smakuje?
  • liloom 05.04.06, 10:56
    Oleju z pestek z dyni (KÜRBISKERNÖL) ja osobiscie nie lubie, ma smaczek, ktory
    mi nie pasuje, no ale sa rozne gusta, a byc moze rozne wytrwornie czy marki maja
    jednak rozne smaki (?)Oczywiscie olej ten jest znany w calej Austrii.
    Wlasnie przyszlo mi do glowy, ze moze wpisze tutaj Menü ze szkoly mojej corki,
    moze wpadniemy wtedy na jakies nowe pomyslywink
    A co do lanych klusek to moja babcia robila je przez lejek!

    Zycze z gory Wesolych Swiat i Smacznego Jajka, bo wybieram sie niedlugo do Polskismile


    --
    *** Forum Francuskie***
    WIEDEN
  • tralalumpek 11.05.06, 16:02
    kuchnia austriacka jest bardzo dobra, przynajmniej mnie smakuje smile
    zupy to przede wszystkim 'kremy', typowa jest frittatensuppe czyli rosol
    najczesciej wolowy z pocietym w cienkie paski nalesnikiem (zamiast makaronu)
    posypana szczypiorkiem, kürbiskremsuppe jest tez swieta
    z drugich dan to przede wszystkim tafelspitz z jabkowym chrzanem i ziemniakami
    zasmazanymi z cebula, wiener schnitzel czyli kotlet cielecy z salatka
    ziemniaczana, spätzle w najrozniejszych odmianach
    na slodko strudle z sosem waniliowym czesto, kaiserschmarren czyli prawie omlet
    biszkoptowy, poszarpany na kawalki/kostki podawany z zadkim dzemem sliwkowym,
    posypany cukrem pudrem i wiele innych
    popularne sa tzw belegte brote czyli kromka chleba ciemnego oblozona szynka czy
    slonina czy jeszcze czyms innym

    trunki

    wina maja dobre, ja mam swojego ulubionego winiarza w eisenstadt od wielu juz
    lat
    w okolice neusidl maja dobre czerwona wina a z biale sa bardziej w strone czech
    czyli np poysdorf
    piwa tutejsze to cienkusze, czesto ulubiony schwechater ...

    ciekawstka jest podawanie szklanki wody do kawy np, czego w polsce nie ma w
    zwyczaju

  • tralalumpek 11.05.06, 16:11
    zapomnialam dopisac ze czesto autriacy pija tzw wein gespritzt czyli lamke wina
    czy to biualego czy czerwonego rozcienczona woda mineralna
  • liloom 12.05.06, 07:49
    ja tez jezdza po wina do burgenlandu, ale mam znajomego w mörbisch i on dla nas
    czesto zamawia. do burgenlandu jezdze tez po owoce jak jest sezon, bo sa przepyszne.
    co do kürbiskernöl jest bardzo zdrowy dla panow (!!!), wielu lekarzy potwierdza.
    jak ktos mi tu poleci jakas marke, to moze sie przekonam, ten co mam w szafce w
    kuchni mi nie lezy, moj maz lubi, wiec krakowskim targiem raz na kwartal salata
    z jego sosem wink (zart)
    --
    *** Forum Francuskie***
    WIEDEN
  • tralalumpek 12.05.06, 08:52
    uwielbiam olej z dyni, zarazilam nim wielu polskich znajomych tylko w polsce
    jest on troche drogi
  • liloom 19.05.06, 12:52
    Gratkorn, kiedy wybierasz sie znowu do Austrii?
    I moze tralalumpek jeszcze tu zajrzy i powie jakiej marki oleju pestek z dyni
    uzywa zebym mogla sprobowac?
    Nie moge znalezc czy mowilismy juz o Kartofelsalat i ze jak ja sie robi to
    ugotowane w skorupkach ziemniaki - zeby bylo szybciej* i zeby sie nie rozwalaly
    (aczkolwiek w Austrii rozgranicza sie rozne rodzaje kartofli np. na salatki, na
    Beilage/dodatek do mies czyli w calosci etc etc), potem kroi na plastry, doklada
    posiekanej cebuli i zalewa goracym rosolem.
    Potem dolewa nieco octu + sol i pieprz do smaku.
    Ta salatka jest juz znana w polsce, ale funkcjonuje w b. roznych wersjachwink
    Salatki kupne sa duzo bardziej kwasne.
    W.w. sposobu uzywa znajoma, ktora razem z mezem prowadza heurigen.

    *po ugotowaniu ziemniaki nalezy odcedzic, i przelac zimna woda, odstawic je na
    chwile zostawione "po kostki" (ale nie wiecej) w wodzie - skorka wtedy szybko i
    prawie sama odchodzi.
    --
    *** Forum Francuskie***
    WIEDEN
  • mayagaramond 15.04.07, 16:03
    Witam! Nie mieszkam co prawda w Austrii, ale niedaleko.

    Wracajac do Wienerschnitzel - prawdziwy Wienerschnitzel musi byc z cieleciny.

    Ja bardzo lubie potrawy maczne: Kaiserschmarrn, Topfenknödel, Strudel,
    Palatschinken, Germknödel itp.

    Oleju z pestek dyni uzywam juz od dawna. Smaze na nim np. miesa do salat.
    --
    <Wege entstehen dadurch, dass man sie geht (F. Kafka)>
  • liloom 17.04.07, 19:22
    Jak to smazysz na oleju z pestek z dyni????
    Nota bene - ten olej smakuje mi tylko w Styrii, gdzie indziej nie.
    --
    *** Forum Francuskie***
    WIEDEN
  • gratkorn 20.04.07, 10:09
    Nie miałam pojęcia, że na czarnym oleju można coś smażyć. Ja zawsze na zimno -
    do sałat i sałatek. Pysznie smakuje, pokrojony w kostkę salceson ozorkowy +
    cebula + troszkę octu + czarny olej. Mniam, mniam....
    A odpowiadając na pytanie liloom sprzed roku smile)) ale mam zapłon! smile)) to
    kupuje olej od znajomego rolnika - taki swojski i nieoszukany , jeszcze nigdy
    nie kupiłam w sklepie.
  • liloom 20.04.07, 16:53
    No wlasnie wszyscy mowia, ze od rolnikawink chyba sie wreszcie poslucham, albo
    bede w podroze sluzbowe jezdzila tylko do Steiermarku...
    Czy mieszkasz wlasnie w Gratkorn???
    --
    *** Forum Francuskie***
    WIEDEN
  • chocomilka 23.07.07, 14:31
    Witam,

    Wiadomo ze polskiego jedzonka nic nie przebije, ale Austriacy tez maja pare
    specjalow smile)

    Kasnocken (oczywiscie jedynie na gorskiej Alm w Pinzgau),Kaiserschmarrn,
    wszelkie rodzaje knedli - wole te slone z kaspusta, wszelkie rodzaje Bretljause
    (tu oczywiscie musi byc w gorach w Almhütte z widokiem na Alpy, tudziez przy
    lampce wina w Buschenschanku w Styrii), Maroni - czyli kasztany prosto z
    goracego pieca jesienia i zima, do picia jak dla mnie niepowtarzalny Sturm i
    zimowa pora Glühwein, dobrze zrobione Schweinsbraten z kapusta i knedlami.... i
    jeszcze pare innych, ktory pewnie sie innym razem przypomna smile

    aa - a znacie domowa ges z knedlami i czerwona kapusta na St. Martin w
    listopadzie? mmm -palce lizac.

    Musze konczyc te wyliczanke, bo zaczynam byc glodna - ale na szczescie jeszcze
    tylko pare godzin i czeka mnie grill nad jeziorkiem!

    pozdrawiam
    choco
  • siejest 23.07.07, 15:14
    Wow wink Perfekt chocomilka smile)
    --
    Jak zawsze pozdrawiam.
    Austria turystycznie
  • chocomilka 24.07.07, 09:22
    smile siejest - co bys jeszcze dodala do listy?

    ja jeszcze dodaje swieze cieplutkie Bauernkrapfen w Almhütte, po gorskiej
    wedrowce.

    jeszcze wczoraj nad jeziorkiem posililam sie bardzo dobra Kaspresknödelsuppe -
    choc to raczej jak dla mnie bardziej zimowe danie.

    A - jeszcze co do Kürbiskernöl: ja tez go bardzo lubie do salatek, pomidorkow
    itp. i takze cala rodzinka w Polsce jest zachwycona.

    zycze wszystkim fajnego (chociaz u nas dzis deszczowego) dnia!
    Choco
  • siejest 27.07.07, 07:26
    siejest nie jest kobietą smile)
    i nic nie będzie do listy dodawał bo tak barwnie jak Ty to napewno lepiej nic
    nie zaproponuje.
    --
    Jak zawsze pozdrawiam.
    Austria turystycznie
  • chocomilka 30.07.07, 12:47
    A to w takim razie najmocniej przepraszam! smile

    To w takim razie ja jeszcze dodam --> weekend byl piekny, wiec przebywalam w
    rowniej pieknej Salzkammergut, gdzie nad pieknym Wolfgansee przy blasku
    wieczornego ksiezyca spozylam bardzo pyszna Gulaschsuppe. Choc najlepiej
    smakuje (podobno) w Wiedniu rano o swicie po wyjsciu z karnawalowego balu smile.
    Niestety w tych okolicznosciach nie probowalam, bo po wyjsciu z rzeczonego balu
    o porze poznej, czy raczej rannej wczesnej, jedynym marzeniem bylo zrzucenie
    butow i zelegniecie(?) w pierzynie i nawet najlepsze wiedenskie przysmaki nie
    byly mi w glowie. smile

    A na nartach polecam dobra Erbsensuppe czyli grochowke w cieplej dymiacej
    kominkeim Almhütte.

    no to tyle

    choco
  • siejest 30.07.07, 13:42
    No właśnie... wink nic dodać, absolutnie nic ująć. Powinnaś pomyśleć może o
    polskojęzycznym przewodniku kulinarnym. Talentu literackiego nie brakuje.
    --
    Jak zawsze pozdrawiam.
    Austria turystycznie
  • chocomilka 31.07.07, 08:57
    no wiesz...moze to jest mysl smile To by zalatwilo moj pomysl na robienie czegos
    sensownego i inspirujacego w zyciu, a nie tylko caly dzien przed komputerem w
    firmie...Szkopul w tym ze nie jestem znawczynia tutejszego jedzenia, po prostu
    pare fajnych rzeczy poznalam, ale fakt - uwielbiam delektowac sie dobrym
    jedzonkiem smile - ale tu nie dorowna nic polskim przysmakom, ktore Austriakom
    bardzo zachwalam i rowniez w Polsce pokazuje - w tym temacie wyszloby pewnie
    opasle tomisko! smile

    A tymczasem dzis czekaja mnie najprawdziwsze polskie racuchy z jablkami, a do
    tego w formie luksusowej - podane prosto z patelni przez mame przebywajaca u
    mnie na wizycie smilemmmmmmmmmmm

    tym kulinarnym akcentem zycze milego dnia

    choco

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka