Dodaj do ulubionych

Czy opisywać horror w detalach?

11.09.13, 11:34
Co o tym sądzicie?

trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,14581739,Proces_rodziny_z_Pucka___Zanim_Klaudia_umarla__mama.html#LokTrojTxt
Oczywiście nie chodzi mi o licytowanie się wyrazami oburzenia w stosunku do okrutnej pary zbrodniarzy. Tu chyba nikt nie może mieć żadnych wątpliwości. Jako facet mający już swoje lata, który sporo w życiu widział muszę stwierdzić, że opis takich wydarzeń sprawia, że łzy pojawiają się w moich oczach. To jest przekaz budzący skrajne emocje.

Mnie chodzi o co innego. Czy media powinny tak szczegółowo informować o zbrodniach na dzieciach, z detalami, jak w tym artykule? Czy nie wystarczy, że sprawą zajmą się sędziowie, prokuratorzy, specjaliści, lekarze, psychologowie? Ważne, aby zapadł sprawiedliwy wyrok, by wyciągnąć odpowiednie wnioski i zastosować je, by w przyszłości podobne rzeczy nie miały miejsca lub ograniczyć ich skalę. A w prasie co najwyżej sucha informacja o zbrodni i wyroku, ku przestrodze, że to nikomu nie ujdzie płazem.

W tym artykule zwróciłem uwagę na coś jeszcze. Autorka podaje pełne imię i nazwiska biologicznego dziecka tych ludzi. Dopiero po krytycznych komentarzach czytelników usunięto nazwisko zastępując je pierwszą literą.
Jest jeszcze coś.

„Po kilku dniach od pojawienia się dzieci rodzice zaczęli je bić, krzyczeć głośno, wyzywać" - powiedziała kilka dni temu sędziemu 10-letnia Kinga”

Świadek ma prawo odmówić składania zeznań obciążających najbliższą rodzinę. O tym przypomina się każdemu dorosłemu świadkowi. Dziecko powinno być tym bardziej chronione w tym względzie. Rozumiem, że dla zebrania materiału dowodowego bywa to czasem konieczne. Ale na pewno nie jest konieczne, by główne media opiniotwórcze na pierwszych stronach informowały o tym. Rozprawy dotyczące zbrodni szczególnie drastycznych odbywają się często za zamkniętymi drzwiami, media nie mają dostępu.

Skończył się żenujący festiwal z mamą małej Madzi, gdzie główne telewizje dawały wielogodzinne transmisje z sali sądowej lub akcji prywatnego detektywa Rutkowskiego. Zaczyna się kolejny etap epatowania tragedią innego dziecka. I tak można w nieskończoność, bo zbrodnie dzieciobójstwa były od początku istnienia świata.
Obserwując te poczynania mediów uważam, że osiągnęły one kolejne dno. Nie służą one informowaniu o ważnych sprawach. Warto też mieć świadomość tego, że przekaz skrajnie emocjonalny utrudnia spokojną analizę czysto rozumową. Im większy poziom emocji, tym mniejsza sprawność myślenia. Tak to działa. Prawo psychologii.


Obserwuj wątek
        • otryt Re: Czy opisywać horror w detalach? 11.09.13, 12:13
          maadzik3 napisała:

          > ja tez!

          To nie będzie dyskusji?

          Razem z żoną prowadzimy takie rozmowy z moją teściową. Dlaczego ona ogląda te długie transmisje w telewizji? Ona na to. „Bo to jest bardzo ważne”. A czego ważnego się dowiaduje? „To jest ważne, aby przestrzec innych ludzi” To ludzie nie wiedzą, że dzieci się nie katuje? „Ale to takie okrutne”.

          Czy wiedza o tym, ze dzieckiem ktoś rzucił o ścianę, albo przypalał żelazkiem w jakiś sposób coś nam daje? Albo wiedza o metodach kłamania i mataczenia sprawców? I jak ich sprytny detektyw wziął podstępem?

          Siedzi staruszka nakręcona tymi emocjami. O innych sprawach nie chce nawet rozmawiać, bo jej myśli i emocje są gdzie indziej.
          • verdana Re: Czy opisywać horror w detalach? 11.09.13, 13:55
            Bo te przekazy po to są - ludzie siedzą, nakręceni emocjami, jednostkowe wydarzenia zaczynają traktować jako wskaźnik upadku ludzkości, a reklamy w przerwach lecą... Program o harcerzach, przynoszacych staruszkom zupę reklam nie przyciągnie.
            --
            zpopk.pl
            • otryt Badanie popytu 13.09.13, 12:19
              mamalgosia napisała:

              >A jeśli jest popyt, to nie nikt nie zaprzestanie
              > uprawiania tego typu dziennikarstwa.

              Warto się zastanowić, jaka jest skala tego popytu. Zobaczmy na przykład, jaki popyt jest na to w naszym forumowym gronie? Kto stanie w obronie, że to chce mieć?

              Nie słychać , nie widać...
                  • mary_ann Re: Badanie popytu 13.09.13, 13:15
                    otryt napisał:

                    > Spodziewałem się takiej odpowiedzi.
                    > Jesteśmy tacy dobrzy, że innym byśmy nieba przychyli i dali im wszystko to, cze
                    > go pragną.

                    Nie rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć. Wyjaśnisz?
                    • otryt Re: Badanie popytu 13.09.13, 14:10
                      mary_ann napisała:

                      >Nie rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć. Wyjaśnisz?

                      Po prostu sami w 100% (!!!), jak jeden mąż my tutaj nie chcemy tego telewizyjnego badziewia, ale inni skoro chcą, to niech się tym trują. Ich sprawa. Pytam, dlaczego to właśnie my jesteśmy niereprezentatywni? Co nas wyróżnia? Wiek ? Wykształcenie? Inne czynniki? Może spóbujesz rozwikłać tę zagadkę?

                      A może nam wmówiono, że takie jest powszechne zapotrzebowanie i dlatego akceptujemy te audycje, bo inni tego rzekomo pragną i żyć bez tego nie mogą.

                      A może się okazać, że tych innych jest dajmy na to tylko 20 % w całej populacji (na zasadzie, że skoro nadają to oglądają, a jak przestaną nadawać to płakać nie będą),

                      A tych którzy cierpieliby z powodu braku takich audycji i płakali jest tylko 1% albo mniej. Zauważ proszę, że gust i potrzeby można aktywnie kształtować poprzez to, co się proponuje widzom. Duża część dość biernie te propozycje przyjmuje, a potem na zasadzie przyzwyczajenia do jakiegoś stopnia tego potrzebuje. Myślę, że tak to działa.

                      Kiedyś analizowałem swoje zaczadzenie serialami. Przyglądałem się swoim odczuciom. Zżerała mnie niezdrowa ciekawość. I co dalej? I co dalej? Zauważyłem absurdalność wytworzonej we mnie potrzeby.
                        • otryt Re: Badanie popytu 13.09.13, 14:43
                          Ja bym takiego dekodera do telemetrii nie przyjął. Ankieterom od sondaży zawsze odmawiam. Jest grupa ludzi, którzy postępują podobnie. Guzik mnie obchodzi, że zostałem wylosowany do badania. Tak więc te badania obarczone są pewnym błędem.

                          Gdzieś przeczytałem, że telefonicznym sondażom preferencji wyborczych dmawia aż 80 % ludzi do których dzwonią. Oczywiście mają metody statystyczne, by wprowadzić poprawkę na odmawiających udziału, jednak błąd takich badań jest całkiem spory, bo próbka jest wybitnie niereprezentatywna.
                          • verdana Re: Badanie popytu 13.09.13, 15:12
                            Ty byś nie przyjął i w ten sposób nie masz wpływu na to, co pokazują w telewizji. Uważasz, ze naprawdę rozsądne jest odmawianie odpowiedzi w sondażach, a potem zdziwienie, ze decyzje podejmuje sie na podstawie tych, co nie odmawiają - i ze jakoś ta telewizja, czy cokolwiek, nie jest zgodna z Twoimi gustami?
                            Wszystkie badanie obarczone są błędami, przy czym socjologowie w niektórych wypadkach potrafią dosyć dokładnie błąd oszacować. Przy sondażach wyborczych sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana, szczególnie w Polsce, gdzie do dziś ludzie ukrywają swoje poglądy polityczne.
                            --
                            zpopk.pl
                      • mary_ann Re: Badanie popytu 13.09.13, 15:18
                        Otryt napisał:

                        >>A tych którzy cierpieliby z powodu braku takich audycji i płakali jest tylko 1% albo mniej. Zauważ proszę, że gust i potrzeby można aktywnie kształtować poprzez to, co się proponuje widzom. Duża część dość biernie te propozycje przyjmuje, a potem na zasadzie przyzwyczajenia do jakiegoś stopnia tego potrzebuje. Myślę, że tak to działa.


                        Tak, na pewno jest po trosze tak, że człowiek przyzwyczaja się do pewnego typu konsumpcji.
                        Wydajesz się jednak (także poprzez użycie w innym miejscu sformułowania "wmówiono nam") sugerować, że od strony podaży mamy tu do czynienia z działaniem intencjonalnym, za którym stoi jakiś ukryty cel. Czy prawidłowo to odczytuję i czy sformułujesz swoją myśl wprost?

                        >>Kiedyś analizowałem swoje zaczadzenie serialami. Przyglądałem się swoim odczuciom. Zżerała mnie niezdrowa ciekawość. I co dalej? I co dalej? Zauważyłem absurdalność wytworzonej we mnie potrzeby.

                        No, ale jednak miałeś tę potrzebę, czyli popyt stwarzałeś:-) Znów nazywasz tę potrzebę "wytworzoną", nie "powstałą" - nie wiem, czy przypadkiem, czy sugeruje to intencjonalność świadomie działającego sprawcy?

                        Mam proste pytanie - czy sądzisz, że istnieje np. realny, spory popyt na programy ambitne, a mimo to nie pojawiają się one na antenie?
                        • otryt Intencje 16.09.13, 10:58
                          mary_ann napisała:

                          „Wydajesz się jednak (także poprzez użycie w innym miejscu sformułowania "wmówiono nam") sugerować, że od strony podaży mamy tu do czynienia z działaniem intencjonalnym, za którym stoi jakiś ukryty cel. Czy prawidłowo to odczytuję i czy sformułujesz swoją myśl wprost?”

                          ***

                          Ciągle mnie o pytasz o intencjonalność. Być może rzeczywiście da się wyczytać między moimi wierszami taki przekaz. Podejrzenie o inne cele niż deklarowane, pojawia się zawsze wtedy, gdy praktyczna realizacja rozbiega się mocno z deklarowanymi celami i programami. W Polsce nawet na tę okoliczność powstało powiedzenie : „Miało być tak dobrze, a wyszło jak zawsze.” Czy i wówczas nie można zapytać o intencję tych, którzy co innego zapowiadali, a co innego realizowali? I to po wielokroć. U polityków to norma. Niestety. Myślisz, że u dyrektorów stacji telewizyjnych, którzy są bardzo blisko polityki, jest dużo inaczej? Mówienie o ukrytym celu (czyli manipulacji w myśl definicji cybernetycznej) prawie zawsze spotyka się z szyderstwem oponentów, miast z podjęciem rzeczowej dyskusji.

                          O te intencje najlepiej zapytać właścicieli stacji telewizyjnych lub dyrektorów programowych. Nina Terentiew, osoba niewątpliwie bardzo inteligentna, znająca kuchnię telewizyjną od podszewki, zarówno w czasach PRL, jak i dzisiaj niestety Tobie nie odpowie, za to uraczy Cię słodkim stwierdzeniem, że opowieść serialowa tak bardzo wciąga, że ogląda się ją z otwartymi ustami. Czyż to nie urocze?

                          Łukasz Kłuskiewicz z TVP nie już tak inteligentny jak Terentiew. Odpowiada na Twoje pytanie o intencję:

                          „Na ten serial patrzymy jak na eksperyment - popularna formuła gatunkowa ma służyć popularyzacji treści istotnych z punktu widzenia interesów społecznych. Chcemy, żeby "Szkołę życia" obejrzeli i rodzice, i pedagodzy, i młodzi widzowie. Zależy nam na stworzeniu przestrzeni do dyskusji.” W innym miejscu artykułu Kłuskiewicz wiąże te seriale z działaniem misyjnym telewizji. Tym stwierdzeniem wywołuje gniew ludzi, którzy muszą płacić przymusowy haracz zwany abonamentem za takie koszmarne seriale.

                          Kiedyś misja polegała na ambitnych programach, kulturze i rozrywce z najwyższej półki, programach o walorach edukacyjnych Dziś misją jest niskobudżetowy serial z przemycanymi wewnątrz treściami o pozytywnym, zdaniem nadawców, oddziaływaniu społecznym.

                          Były w gazetach artykuły o tym, jak to poszczególne ministerstwa zamawiają w telewizjach, a konkretnie u twórców seriali, by w scenariuszach znalazły się te właśnie treści korzystne z punktu widzenia interesu społecznego wplecione w losy bohaterów filmu. Takie zamówienia poszły od MEN, Min Zdrowia. W zamówieniu MEN chodziło o zachęcanie do posyłania 6-latków do szkół.. Stwierdzano, że taki przekaz jest bardziej skuteczny niż zwykła reklama społeczna albo debaty specjalistów przekonujących rodziców.

                          >Mam proste pytanie - czy sądzisz, że istnieje np. realny, spory popyt
                          >na programy ambitne, a mimo to nie pojawiają się one na antenie?

                          Może pytanie jest proste, ale odpowiedź nie jest prosta, sprowadzająca się do krótkiego tak lub nie. Taki popyt był kiedyś spory. Na przykład magazyn popularnonaukowy Sonda cieszył się dużą widownią. Jego twórcy zginęli w wypadku. Chyba nawet próbowano coś dać w zamian, ale wkrótce zaniechano i do tej pory nie ma. Te zjawiska, o których mówimy są odroczone w czasie. Oddziaływanie jest w dwie strony. 1. Telewizja kształtuje gust i kształtuje widownię 2. Widownia reaguje popytem. Widz ma możliwości dość ograniczone, może włączyć bądź wyłączyć telewizor. Nadawca może znacznie więcej. Jeśli kształtuje się mądrego i ambitnego odbiorcę, to po latach powstaje zapotrzebowanie na ambitne pozycje. Oczywiście nie u wszystkich, ale statycznie takich odbiorców jest więcej. I odwrotnie, gdy programy rażą głupotą i prymitywizmem przybywa odbiorców, którzy będą tego potrzebować i po latach bezwzględna liczba takich odbiorców wzrośnie. Ubędzie także odbiorców, kiedyś oglądających pozycje ambitne, dziś nie znajdujących nic dla siebie. Ci najbardziej zdeterminowani, nie chcący się poddać dyktaturze prostactwa już pozbyli się telewizora raz na zawsze. Można powiedzieć więc, że procentowy udział zwolenników głupich seriali i celebrytów na lodzie wciąż rośnie, a widzowie bardziej wymagający cały czas odchodzą. Wpływa to na wynik finansowy, zjawisko ma charakter silnego dodatniego sprzężenia zwrotnego, którego już być może nie da się zatrzymać.

                          Liczba nieoglądających telewizji dochodzić już może do 30 procent (przynajmniej wśród czytelników GW). Tymczasem szykują ustawę mającą zmusić do płacenia opłaty audiowizualnej wszystkich, przyjmując domniemane założenie, że telewizor, albo telewizję w komputerze lub komórce mają praktycznie wszyscy. Prościej moim zdaniem byłoby zakodować program telewizji publicznej, i ci którzy faktycznie oglądają płaciliby za dekodery.
                          • mary_ann Re: Intencje 16.09.13, 15:58
                            Otryt napisał:

                            >>Kiedyś misja polegała na ambitnych programach, kulturze i rozrywce z najwyższej półki, programach o walorach edukacyjnych

                            "Kiedyś" czyli kiedy? I jaki z tego płynie wniosek?
                            • mary_ann Re: Intencje 18.09.13, 10:49
                              mary_ann napisała:

                              > Otryt napisał:
                              >
                              > >>Kiedyś misja polegała na ambitnych programach, kulturze i rozrywce z
                              > najwyższej półki, programach o walorach edukacyjnych
                              >
                              > "Kiedyś" czyli kiedy? I jaki z tego płynie wniosek?


                              Haloooo! Otrycie? Wrócisz do dyskusji?
                            • otryt Kiedy? 19.09.13, 10:35
                              Nie podam Ci dokładnej daty programu. Zdaję sobie jednak sprawę, że ta data, rok w tę czy wewtę, jest jednak straszna i może u wielu wywołać szyderczy uśmiech, który grozi kalectwem lub śmiercią (społeczną).


                              www.youtube.com/watch?v=COlK8EbvbIA&feature=player_embedded#t=524
                              www.youtube.com/watch?v=4LS0cUKRUz0
                              www.youtube.com/watch?v=eptMXAnOlrM
                              www.youtube.com/watch?v=8_rCPGdFqgE

                              Na szczęście mamy internet i mamy youtuba. Wiele ciekawych kawałków można tam odnaleźć. Co ciekawe, ostatnio czytam niezwykle ciekawy blog gościa, który Kurkowi i Kamińskiemu ten komputer, który pokazują w programie osobiście do telewizji dostarczył. Wiózł go małym fiatem, zdając sobie sprawę, że komputer był kilka razy droższy niż sam samochód.

                              Internet w odróżnieniu od telewizji pozwala na samodzielne kształtowanie swojej drogi poznawczej, zgodnej z zainteresowaniami. Sam dobierasz sobie menu jak w restauracji, a nie jak w stołówce zakładowej jesz co dają. Ten samodzielny wybór ma jednak pewną wadę. Niestety rozjeżdżają się tory myślenia, gdy zbytnia swoboda poszukiwań i eksploracji.



                              • mary_ann Re: Kiedy? 19.09.13, 10:52
                                Ależ pomogę Ci. Wcale nie boję się napisać, że telewizja miała ambitniejszy program za czasów PRL-u (no, nie oszukujmy się, dobrze pamiętamy daty:-))))). Stwierdzenie, że była lepsza, nie oznacza przecież apoteozy systemu komunistycznego. O zjawisku pisał już zresztą Pavvka. Były dwa kanały, pod tym samym, autorytarnym kierownictwem, które nie musiało się liczyć z gustami masowego widza. Ot, i cała tajemnica chyba. Nieoczekiwany pozytywny efekt uboczny ustroju totalitarnego (takiego w wydaniu polskim, nie koreańskim):-)

                                A upowszechnienie Internetu, owszem, dobrze tłumaczy spadek zainteresowania ofertą TV.

                                P.S. "Sondę" uwielbiałam. Pamiętam, jak przeżyłam śmierć jej autorów.
                              • pavvka Re: Kiedy? 19.09.13, 11:05
                                otryt napisał:

                                > Ten samodzielny wybó
                                > r ma jednak pewną wadę. Niestety rozjeżdżają się tory myślenia, gdy zbytnia swo
                                > boda poszukiwań i eksploracji.

                                Mógłbyś tę myśl jakoś rozwinąć? Co oznacza "rozjeżdżają się tory myślenia"? Uważasz, że ktoś powinien odgórnie kierować drogą poznawczą całej populacji?
                                --
                                I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
                                • mary_ann Re: Kiedy? 19.10.13, 11:45
                                  pavvka napisał:

                                  > otryt napisał:
                                  >
                                  > > Ten samodzielny wybó
                                  > > r ma jednak pewną wadę. Niestety rozjeżdżają się tory myślenia, gdy zbytn
                                  > ia swo
                                  > > boda poszukiwań i eksploracji.
                                  >
                                  > Mógłbyś tę myśl jakoś rozwinąć? Co oznacza "rozjeżdżają się tory myślenia"? Uwa
                                  > żasz, że ktoś powinien odgórnie kierować drogą poznawczą całej populacji

                                  Też jestem ciekawa, a pytanie już dość długo czeka na odpowiedź...
                          • pavvka Re: Intencje 18.09.13, 09:52
                            Dzień dobry, witam się jako świeżynka na niniejszym forum :)

                            Ja w Twoim poście, Otrycie, widzę totalne pomieszanie z poplątaniem. Jedna sprawa to misja telewizji publicznej, którą traktuje się w dzisiejszych czasach per nogam, ale funkcjonariusze TVP poczuwają się do twierdzenia, że jej służą. A druga to zarabianie pieniędzy poprzez zwiększanie oglądalności - ważne dla wszystkich stacji.

                            otryt napisał:

                            > Nina Terentiew, osoba niewątpliwie bardzo inteligentna, znająca
                            > kuchnię telewizyjną od podszewki, zarówno w czasach PRL, jak i dzisiaj niestety
                            > Tobie nie odpowie, za to uraczy Cię słodkim stwierdzeniem, że opowieść serialo
                            > wa tak bardzo wciąga, że ogląda się ją z otwartymi ustami. Czyż to nie urocze?

                            Urocze nie urocze, ale chyba prawdziwe. Widziałeś kiedykolwiek dane nt. oglądalności popularnych polskich telenowel?

                            > Widz ma możliwości dość ograniczone, może włączyć bądź wyłączyć telewi
                            > zor. Nadawca może znacznie więcej. Jeśli kształtuje się mądrego i ambitnego odb
                            > iorcę, to po latach powstaje zapotrzebowanie na ambitne pozycje. Oczywiście nie
                            > u wszystkich, ale statycznie takich odbiorców jest więcej.

                            To mogło tak działać w czasach PRL, kiedy nie było nic poza tv państwową i istniał wybór między oglądaniem tego co leciało, a nieoglądaniem niczego. No dobra, był wybór między pierwszym i drugim programem, pod wspólnym zarządem i ze wspólną polityką. A w tej chwili nie ma fizycznej możliwości długofalowego kształtowania widza. Celem jest przygotowanie programu, który teraz przyciągnie możliwie wielu widzów, odciągając ich od konkurencji.

                            > I odwrotnie, gdy pr
                            > ogramy rażą głupotą i prymitywizmem przybywa odbiorców, którzy będą tego potrze
                            > bować i po latach bezwzględna liczba takich odbiorców wzrośnie. Ubędzie także o
                            > dbiorców, kiedyś oglądających pozycje ambitne, dziś nie znajdujących nic dla si
                            > ebie. Ci najbardziej zdeterminowani, nie chcący się poddać dyktaturze prostactw
                            > a już pozbyli się telewizora raz na zawsze. Można powiedzieć więc, że procentow
                            > y udział zwolenników głupich seriali i celebrytów na lodzie wciąż rośnie, a wid
                            > zowie bardziej wymagający cały czas odchodzą. Wpływa to na wynik finansowy, zja
                            > wisko ma charakter silnego dodatniego sprzężenia zwrotnego, którego już być moż
                            > e nie da się zatrzymać.

                            Przychody z reklam są wprost proporcjonalne do liczby widzów ogółem. Ty natomiast twierdzisz, że stacje tv zwiększają swoje przychody poprzez zniechęcanie pewnej części populacji do oglądania tv w ogóle. To już jest kompletnie alogiczne.
                            --
                            Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
                            • slotna Re: Intencje 19.09.13, 14:29
                              > Dzień dobry, witam się jako świeżynka na niniejszym forum :)

                              Ooo, fajnie :)

                              --
                              Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
                              • pavvka Re: Intencje 19.09.13, 14:30
                                slotna napisała:

                                > > Dzień dobry, witam się jako świeżynka na niniejszym forum :)
                                >
                                > Ooo, fajnie :)

                                To ja się cieszę, że ktoś się cieszy na mój widok ;)
                                A forum podczytywałem regularnie już od jakiegoś czasu.
                                --
                                I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
                      • slotna Re: Badanie popytu 14.09.13, 09:58
                        > Po prostu sami w 100% (!!!), jak jeden mąż my tutaj nie chcemy tego telewizyjne
                        > go badziewia,

                        Bo ja wiem? Skoro nie mam telewizora, to raczej mi wszystko jedno.

                        > ale inni skoro chcą, to niech się tym trują. Ich sprawa. Pytam, d
                        > laczego to właśnie my jesteśmy niereprezentatywni? Co nas wyróżnia? Wiek ? Wyks
                        > ztałcenie? Inne czynniki? Może spóbujesz rozwikłać tę zagadkę?

                        Wstydzimy sie przyznac w tak doborowym towarzystwie ;)) Mysle, ze wiele osob tutaj obecnych sporo czyta, a to juz zajmuje czas, ktory mozna poswiecic na przelaczanie kanalow. Mialam taki smutny okres kiedys w zyciu, ze nie bylam w stanie myslec i ogladalam telewizje dosc czesto, wszystko jak leci - polskie tasiemce, Fashion TV, telezakupy Mango... ;) Jak ktos wraca z ciezkiej pracy zrabany do domu, po drodze musi zboczyc zrobic zakupy w tanszym sklepie, potem ugotowac, sprzatnac, wszystko z mysla o tym, czy wystarczy na rachunki, lekarza i zarcie do pierwszego, to ja sie wcale nie dziwie, ze chce sobie mozg zresetowac przy glupotach.

                        --
                        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
                        • otryt Kamienne zmęczenie 16.09.13, 11:07
                          slotna napisała:

                          „Mialam taki smutny okres kiedys w zyciu, ze nie bylam w stanie myslec i ogladalam telewizje dosc czesto, wszystko jak leci - polskie tasiemce, Fashion TV, telezakupy Mango... ;) Jak ktos wraca z ciezkiej pracy zrabany do domu, po drodze musi zboczyc zrobic zakupy w tanszym sklepie, potem ugotowac, sprzatnac, wszystko z mysla o tym, czy wystarczy na rachunki, lekarza i zarcie do pierwszego, to ja sie wcale nie dziwie, ze chce sobie mozg zresetowac przy glupotach.”


                          ***

                          Dziękuję. Takie wytłumaczenie do mnie bardzo przemawia. Można być tak bardzo zmęczonym fizycznie, ze do głowy nie wchodzi żadna książka. Można być zmęczonym psychicznie, tak bardzo przygniecionym przyziemnymi, codziennymi problemami, że instynktownie poszukujemy czegoś, co choć na chwilę pozwoliłoby nam zapomnieć o rzeczywistości. Niezależnie od tego, jakie to głupie. Taki stan doskonale opisuje piosenkaz 1980 roku, którą śpiewała Krystyna Prońko. Słowa do niej napisał Ernest Bryll.

                          www.youtube.com/watch?v=aU-3t8Wav7U


                          Za czym kolejka ta stoi?
                          Po szarość, po szarość, po szarość
                          Na co w kolejce tej czekasz?
                          Na starość, na starość, na starość
                          Co kupisz, gdy dojdziesz?
                          Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie
                          Co przyniesiesz do domu?
                          Kamienne zwątpienie, zwątpienie

                          Bądź jak kamień, stój wytrzymaj
                          Kiedyś te kamienie drgną
                          I polecą jak lawina
                          Przez noc.
                          Przez noc
                          Przez noc.

                          Dla młodszych drobne wyjaśnienie. W PRL-u wielu ludzi widząc jakąś kolejkę momentalnie ustawiało się na jej końcu, a następnie pytało: ”Za czym kolejka ta stoi?” Dziś takie zachowanie może wydawać się absurdalne. Wtedy brakowało wszystkiego, a kolejki ustawiały się na wiele godzin przed pojawianiem się towaru w sklepie.
              • slotna Re: Badanie popytu 13.09.13, 13:16
                > Warto się zastanowić, jaka jest skala tego popytu. Zobaczmy na przykład, jaki p
                > opyt jest na to w naszym forumowym gronie? Kto stanie w obronie, że to chce mie
                > ć?

                Wiadomo, ze jesli ktos czyta pudelka, to ironicznie ;) A serio: skala popytu jest tak duza, ze oplaca sie to robic bardziej niz co innego. Nie musisz robic ankiet na niereprezentatywnym gronie, media to robia za ciebie. Daja to, co sie sprzedaje, inaczej by nie zarobily.

                --
                Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
                • mary_ann telemetria 13.09.13, 13:28
                  slotna napisała:

                  >A serio: skala popytu je
                  > st tak duza, ze oplaca sie to robic bardziej niz co innego. Nie musisz robic an
                  > kiet na niereprezentatywnym gronie, media to robia za ciebie. Daja to, co sie s
                  > przedaje, inaczej by nie zarobily.


                  "Elektroniczne badanie widowni telewizyjnej

                  W wylosowanych gospodarstwach domowych zamontowane są telemetry, podłączone do sprzętu telewizyjnego, które rejestrują czas włączenia i wyłączenia telewizora oraz identyfikator odbieranej stacji. Badanie dotyczy również telewidzów: przy pomocy specjalnego pilota telewidz przedstawia się i informuje system, że właśnie zaczął lub skończył oglądać program. Zgromadzone informacje transmitowane są zazwyczaj poprzez modem telefoniczny do centrum obliczeniowego.

                  Umożliwia to zbieranie następujących informacji:

                  udziału w rynku poszczególnych stacji telewizyjnych,
                  analizy oglądalności programów,
                  profili demograficznych telewidzów w odniesieniu do programów telewizyjnych i stacji,
                  analizy dotarcia kampanii reklamowych."

                  Za: pl.wikipedia.org/wiki/Telemetria
                • mary_ann Re: Badanie popytu 15.09.13, 12:16
                  slotna napisała:

                  A serio: skala popytu je
                  > st tak duza, ze oplaca sie to robic bardziej niz co innego. Nie musisz robic an
                  > kiet na niereprezentatywnym gronie, media to robia za ciebie. Daja to, co sie s
                  > przedaje, inaczej by nie zarobily.

                  O, np.
                  wyborcza.pl/1,75478,14602833,Jak_nowe_opery_mydlane_podbijaja_telewizje.html#BoxSlotII3img
    • otryt Na kogo chcą nas wychowować i ukształtować? 11.09.13, 13:57
      Mam ciągle w pamięci wczorajsze słowa Mary_ann:

      „De facto często państwo działa wbrew rodzicom i to za społecznym przyzwoleniem. Mam na myśli to, że jednak prowadzi pewną politykę edukacyjną, mająca na celu wywołanie pożądanych zmian społecznych w pokoleniu dzieci.”

      Oczywiście, nie wyobrażam sobie państwa, które rezygnowałoby z kształtowania świadomości swoich obywateli, nie tylko dzieci. Oczywiście dzieci są tym najdelikatniejszym, najbardziej podatnym na wpływ tworzywem, które często jak plastelina można dowolnie kształtować, jeżeli nie napotyka się na żadne ograniczenia. Bardzo często systemy totalitarne sięgały po dzieci, chcąc od najwcześniejszych lat wychowywać i edukować je, jednocześnie ograniczając wpływ rodziców, dziadków i innych osób. Zdawano sobie sprawę, że ze starszymi ludźmi niewiele można wskórać, mają już swoje przestarzałe poglądy utrwalone. Ważne jedynie by nie przeszkadzali. Tak postępował Bismarck, biorąc 6 letnich chłopców, by wychowywać ich w duchu militarystycznym na dobrych żołnierzy. Tak robiła komuna, by przyspieszyć wprowadzenie w życie utopii. Tak robiono w Kambodży i Ugandzie, gdzie dzieci wcielano do armii, wyjątkowo okrutnych i zbrodniczych, bo te dzieci nie zdążyły jeszcze nabrać żadnego kręgosłupa moralnego a już ich wdrożono do zbrodni. Jako żołnierze nigdy się nie zawahają.

      Telewizja publiczna jest oczywiście tubą władzy. Można zadać sobie pytanie. Bismarck chciał mieć wielu kaprali, a na kogo chcą wychować naszych obywateli nasi rządzący, karmiąc ich takimi informacjami? Ja nie mówię o piśmie Fakt albo Superekspress, bo takie zapotrzebowanie zawsze było i zawsze będzie. Ja mówię o przekazie, jaki płynie z głównych mediów opiniotwórczych TVP, Polsat, TVN, GW. Przecież na czele tych mediów stoją ludzie inteligentni, którzy świadomie kształtują politykę medialną. Oni wiedzą, co robią.
      • sebalda Re: Na kogo chcą nas wychowować i ukształtować? 11.09.13, 15:50
        Też nie pojmuję, dlaczego takie szczegóły są przekazywane, ale nie wietrzyłabym w tym kolejnej spiskowej teorii, jak to obecna władza chce zdeprawować społeczeństwo w ten sposób. Od zarania dziejów ludzie ekscytowali się zbrodniami i obawiam się, że nic i nikt tego nie zmieni. Czy jeśli media przestaną przedstawiać relacje z tego typu spraw, przestępczość spadnie, a ludzie staną się lepsi? Jakoś wątpię.
        Nie lubię też przesady. Media rzeczywiście często relacjonowały szczegóły sprawy Madzi z Sosnowca, ale ja jakoś nie widziałam "wielogodzinnych" transmisji z sali rozpraw. "Wielogodzinne"????
      • verdana Re: Na kogo chcą nas wychowować i ukształtować? 11.09.13, 15:51
        Ależ o czym Ty mówisz? Jacy rzadzacy? Telewizja epatująca przemocą, czasopisma itd są PRYWATNE. Na tym polega kapitalizm i demokracja, że media nie są kontrolowane przez władzę. Że mają być dochodowe. Że zyski z reklam są ważniejsze niz wychowawcze przekazy. Że nawet państwowe instytucje muszą zarabiać. TVN, Polsat, GW nie są tubą władzy, sa przedsiębiorstwami, w większym czy mniejszym stopniu nastawionymi na to, aby się sprzedać.
        Chcesz mediów, które wychowują w jednym słusznym duchu? Przywróć cenzurę, zlikwiduj demokrację i przejmij władzę.
        --
        zpopk.pl
      • otryt Pytanie o cel pytaniem podstawowym 12.09.13, 11:53
        otryt napisał:

        >na kogo chcą wychować naszych obywateli nasi rządzący, karmiąc ich takimi informacjami?

        To moje niewinne pytanie chyba nie zostało właściwie zrozumiane. Na początek może wyjaśnienie. Otóż ze dwa tygodnie temu była w sądzie mowa obrońcy Katrzyzny W, dzień przed wydaniem wyroku. Tę mowę trwającą 7 godzin transmitował na żywo m.in. TVP Info, i TVN24. Przed rokiem, gdy sprawa była świeża widziałem na żywo w TNV24 fragment 5-godzinnej konferencji prasowej detektywa Rutkowskiego z prezentacją materiału z ukrytych kamer.

        Aby przybliżyć mój punkt widzenia zaproponuję podejście cybernetyczne. Cybernetyka to nauka o sterowaniu. Ona nie zajmuje się oceną faktów, abstrahuje od strony etycznej. Jest wolna od emocji. Stara się maksymalnie precyzyjnie opisywać zjawisko (w tym wypadku społeczne, jakim jest działalność mediów). Kluczową rolę w cybernetyce odgrywają definicje. Chodzi o to, by używane pojęcia były w jednakowy sposób rozumiane przez wszystkich. Bardzo często bowiem bywa tak, ze te same słowa w ustach różnych ludzi znaczą zupełnie co innego, a nawet gdy ludzie myślą dość podobnie, to nigdy z precyzyjną dokładnością te same słowa nie znaczą tego samego.

        Podstawowymi pojęciami cybernetyki są obiekt sterujący, obiekt sterowany, cel sterowania i metoda sterowania. Te 4 główne czynniki muszą być określone. Mogę jeszcze podać cybernetyczną definicję manipulacji. Mamy z nią do czynienia wtedy, gdy cel sterowania jest ukryty przed obiektem sterowanym. Definicja prosta i bardzo precyzyjna. Takim modelem cybernetycznym może być szkoła. Mamy tutaj szkołę/nauczyciela jako obiekt sterujący, ucznia jako obiekt sterowany, celem sterowania jest zdobycie określonej wiedzy i umiejętności przez ucznia, metody sterowania określone są poprzez warsztat pracy nauczyciela, wytyczne programowe itd. Uczeń ma świadomość po co uczęszcza do szkoły, cel sterowania jest dla niego jawny. Samo słowo sterowanie w cybernetyce ma konotację neutralną.

        W podobny sposób można opisać każdą organizację, zakład pracy, relacje miedzy ludźmi. To wszystko poddane chłodnej analizie, bez oceniania z punktu widzenia etyli.

        Pytanie o cel jest więc pytaniem podstawowym. Jeżeli wzbudza ono czyjąś irytację lub nieprzyjemne komentarze, to można się zastanawiać dlaczego tak się dzieje? Oczywiście można założyć, że firma, bank, stacja telewizja, gazeta lub szkoła działają w sposób spontaniczny bez określonego celu działania. Niektórzy twierdzą, że celem mediów jest wyłącznie zysk liczony w pieniądzach. Pragnę jednak zauważyć, że np. redaktor naczelny GW dość często deklarował także inne cele. Mówił wielokrotnie, że zależy mu na tym, by polskie społeczeństwo z tradycyjnego, zaściankowego przeobraziło się z społeczeństwo nowoczesne. Taki cel wielokrotnie określał. Z punktu widzenia cybernetyki to sytuacja korzystna, gdy cel jest określony.

        Ja bym powiedział jeszcze inaczej, że jeżeli niewinne pytanie o cel powoduje nieprzyjemne i nasycone emocjami komentarze, to wynika to przede wszystkim z podstawowej niewiedzy na temat zjawisk społecznych oraz myślenie stereotypowe. Myślenie stereotypowe zaś charakteryzuje się przede wszystkim w emocjonalnych konotacjach określonych pojęć. Nieważne czy wiąże się to z emocjami pozytywnymi: och, ach, cacy, czy z negatywnymi: fuj, be, wstrętne. Na przykład słowo Balcerowicz u jednych wywoła pozytywne emocje, u drugich negatywne. Jedni powiedzą, że wprowadził u nas zdrową gospodarkę wolnorynkową, drudzy, że dokonał wyprzedaży majątku wypracowanego przez społeczeństwo. Tych słów i pojęć jest cała masa: socjalizm, kapitalizm, Solidarność, parada równości, banki, media. Ludzie myślący stereotypami, będą niczym pies Pawłowa reagować emocjami: pozytywnymi lub negatywnymi. Gdy się spotkają nie daj Boże u cioci na imieninach albo na forum dochodzi do nieprzyjemnych awantur. Jedno z podstawowych praw cybernetyki mówi, że nie ma możliwości, by osoby, które rozumują stereotypami znalazły porozumienie z ludźmi myślącymi precyzyjnie zdefiniowanymi pojęciami i faktami ogołoconymi z emocji.

        Skoro stacja telewizyjna (nie disco polo TV) nadaje 7-godzinny program z sali sadowej musi mieć w tym jakiś cel. Skoro główna gazeta opiniotwórcza (nie Fakt ani Superekspess) opisuje w detalach brutalne zachowanie rodziców zastępczych, doprowadzając do śmierci dwójki małych dzieci, to znowu pytam o cel takiej relacji?

        Ja od kilku lat nie mam telewizora. Czasami widzę coś, gdy jestem u kogoś. Nie mam, bo nie odpowiada mi ten typ informacji, ani ten typ rozrywki, który serwuje telewizja. Myślę, że takich ludzi jest coraz więcej: Oto dzisiejszy sondaż z GW ( 30 % Polaków w ogóle nie ogląda telewizji). Tak więc wytłumaczenie, że ludzie oczekują tego typu relacji jest moim zdaniem błędne. Cel jest moim zdaniem inny. Proszę o inne możliwe cele.

        wyborcza.biz/biznes/1,101558,14585025,28_proc__z_nas_oglada_tylko_naziemna_telewizje_cyfrowa_.html?biznes=gdynia#sondaz





        • sebalda Re: Pytanie o cel pytaniem podstawowym 12.09.13, 13:22
          Jeśli nie oglądasz telewizji w ogóle, jakim cudem dysponujesz informacją, że TVN24 nadało 7-godzinna transmisję z sali rozpraw??? Ja telewizję oglądam (taka jestem ograniczona i niewymagająca), a takiej transmisji nie widziałam, jako żywo. Ale zakładam, że mówisz prawdę, nadal mówienie w liczbie mnogiej o wielogodzinnych transmisjach uważam za nadużycie.

          Twój wywód stawia nas, uczestników tej dyskusji, w bardzo złym świetle. Zareagowaliśmy na Twoje niewinne pytanie jak psy Pawłowa, emocjonalnie i agresywnie. Uwielbiam taki styl bycia na forum, jaki prezentujesz:P
          • verdana Re: Pytanie o cel pytaniem podstawowym 12.09.13, 13:31
            Przy czym ten długi wywód jest o tyle absurdalny, ze cel jest oczywisty - celem jest oglądalność. Oglądalność jest warunkiem kupienia czasu antenowego na reklamy. Opłaty z reklam są warunkiem przetrwania stacji. Nie potrzeba filozofii, cybernetyki i wywodów, aby to zrozumieć.
            --
            zpopk.pl
            • sebalda Re: Pytanie o cel pytaniem podstawowym 12.09.13, 13:43
              verdana napisała:

              > Przy czym ten długi wywód jest o tyle absurdalny, ze cel jest oczywisty - celem
              > jest oglądalność. Oglądalność jest warunkiem kupienia czasu antenowego na rekl
              > amy. Opłaty z reklam są warunkiem przetrwania stacji. Nie potrzeba filozofii, c
              > ybernetyki i wywodów, aby to zrozumieć.

              Jakże się mylisz, Verdano. Oglądalność i opłacalność to tylko efekt uboczny, bonus taki. Prawdziwym celem mediów w dzisiejszej Polsce (całkowicie podporządkowanych [oprócz ostatniego bastionu Radia Maryja] obecnemu rządowi), jest zniewolenie i laicyzacja narodu! Otumanienie Polaków, żeby przestali wierzyć w Boga, odeszli z Kościoła, uwierzyli w lewacką ideologię, przestali tworzyć rodziny, żeby jak najwięcej z nich stało się homoseksualistami i adoptowało dzieci, które potem będą deprawować i dalej zmieniać w jeszcze większe rzesze homoseksualistów. No i rzecz najważniejsza: pełnia władzy w rękach Żydów! A komu się nie podoba: na Madagaskar z nim!!!
              • otryt Re: Pytanie o cel pytaniem podstawowym 12.09.13, 14:16
                sebalda napisała:

                „Prawdziwym celem mediów w dzisiejszej Polsce (całkowicie podporządkowanych [oprócz ostatniego bastionu Radia Maryja] obecnemu rządowi), jest zniewolenie i laicyzacja narodu! Otumanienie Polaków, żeby przestali wierzyć w Boga, odeszli z Kościoła, uwierzyli w lewacką ideologię, przestali tworzyć rodziny, żeby jak najwięcej z nich stało się homoseksualistami i adoptowało dzieci, które potem będą deprawować i dalej zmieniać w jeszcze większe rzesze homoseksualistów. No i rzecz najważniejsza: pełnia władzy w rękach Żydów! A komu się nie podoba: na Madagaskar z nim!!!”


                To ciekawe. A potrafiłabyś to udowodnić? Takich celów nikt nie deklaruje. Dowód musiałby polegać na tym, że deklarowane cele są rozbieżne z obserwowaną praktyką, a cele przez Ciebie podane z praktyką są zbieżne.
                To nie można ot tak sobie z kapelusza strzelać. Aby dowód był poprawny musi opierać się na faktach zaczerpniętych z przynajmniej dwóch niezależnych źródeł, a jeszcze lepiej z trzech. Jedno źródło to za mało.

                To tak samo, jak polityk, który deklarował, że będzie obniżał podatki, podczas gdy w praktyce je podwyższa lub głosuje za ich podwyższeniem. Wtedy możemy stwierdzić, że jego cele są inne niż deklarowane albo jest nieskuteczny w działaniu. Co na jedno wychodzi. I jedno i drugie jest wystarczającym powodem by na niego więcej nie głosować.
                • sebalda Re: Pytanie o cel pytaniem podstawowym 12.09.13, 14:32
                  Moja wypowiedź była z takiego gatunku jak Twoja uwaga: "Po prostu cud nie do wyobrażenia", więc kompletnie bez potrzeby próbujesz kolejny raz zdyskredytować czyjąś wypowiedź.
                  Ja żartowałam, Ty najwyraźniej nie. Jeśli zatem można prosić, objaśnij nas, maluczkich, jaki cel stawiają sobie media w takiej, a nie innej polityce informacyjnej?

                  A co do wielogodzinnych transmisji, to może były częste i obszerne fragmenty, łącznie pojawiające się przez kilka godzin, ale ja jeszcze nigdy nie widziałam w TVN24 żadnej tak długiej i nieprzerwanej transmisji. To stacja, która jest dynamiczna, nie bardzo widzę tam miejsce na tak długie programy. ALe może się mylę, w ciągu dnia nie mam czasu oglądać telewizji, ograniczam sie do wieczornych wiadomości. Zresztą, ile można? Swoją drogą ciekawych masz znajomych, że chciało im się tyle godzin siedzieć przed telewizorem i słuchać tej nieszczęsnej mowy obrońcy.
          • otryt Re: Pytanie o cel pytaniem podstawowym 12.09.13, 14:00
            sebalda napisała:

            >Jeśli nie oglądasz telewizji w ogóle, jakim cudem dysponujesz informacją,
            >że TVN24 nadało 7-godzinna transmisję z sali rozpraw???

            To proste. Mam wielu znajomych, którzy oglądają telewizję.
            Po prostu cud nie do wyobrażenia.
    • slotna Re: Czy opisywać horror w detalach? 11.09.13, 15:49
      > Obserwując te poczynania mediów uważam, że osiągnęły one kolejne dno.

      Serio np. w przedwojennych gazetach takich detali nie opisywano? Bardzo w to watpie. O, albo taki skan z PRL-u.

      --
      Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
    • luccio1 Re: Czy opisywać horror w detalach? 24.10.13, 22:07
      Do mediów w Polsce w ogóle mam pretensję o co innego:
      uprawiają coś, co można by nazwać propagandą klęski (w przeciwstawieniu propagandzie sukcesu epoki minionej):
      było źle, jest gorzej, będzie jeszcze gorzej.
      Takie działanie, taką postawę św. Paweł nazwał "gaszeniem Ducha".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka