12.09.13, 15:05
Czasem zdarza mi się spotkać osobę, której płci nie jestem w stanie określić. Czy Wam to także się zdarza? I co wtedy czujecie? Nie mówię o osobach, jakie widzimy w filmach Almodovara, ale o zwykłych chłopcach lub dziewczynach
Edytor zaawansowany
  • verdana 12.09.13, 15:17
    Zdarza mi się. Patrzę na buty i wiem:) Rozmiar nogi jest zazwyczaj bardzo dobrym wyznacznikiem płci.
    Co czuję? Nic.
    --
    zpopk.pl
  • otryt 12.09.13, 15:31
    Jeśli poznałaś płeć po wymiarze stopy to już wiesz. Wtedy oczywiście nie czuje się nic.
    Ale jeśli w żaden sposób nie wiadomo, jaka jest płeć danej osoby?
  • mary_ann 12.09.13, 15:29
    otryt napisał:

    > Czasem zdarza mi się spotkać osobę, której płci nie jestem w stanie określić. C
    > zy Wam to także się zdarza? I co wtedy czujecie? Nie mówię o osobach, jakie wid
    > zimy w filmach Almodovara, ale o zwykłych chłopcach lub dziewczynach

    Zdarza się. Co wtedy czuję? Nic szczególnego, jestem przez chwilę zaskoczona, że nie mogę od razu określić płci:-)
    Verdano, ciekawy pomysł z butami, ale czy to działa? Przecież jeśli osoba jest np. potężnej postury, to będzie miała duże nogi, będąc kobietą... A moja przyjaciółka, najzwyklejsza kobieta, wysoka i szczupła, nosi obuwie rozmiaru chyba 42 ...
  • sebalda 12.09.13, 15:36
    Mam w pracy taką koleżankę. Nie dziewczynę, bo jest starsza ode mnie. I nie chodzi tylko o sposób ubierania się, bo noszenie spodni i bluz polarowych nie jest jeszcze świadectwem tego, że ktoś celowo to robi, sama lubię męskie obuwie na przykład, nie znoszę stylu, jak ja to nazywam, paniusiowatego:)
    Koleżanka ewidentnie ma część cech męskich, osoby, które jej nie znają, często się mylą. Nigdy nie wnikałam w to, dlaczego jest taka, jakie ma zaburzenia czy preferencje. Nie widzę powodu, dla jakiego miałoby mnie to interesować, a już na pewno nie rozumiem, jakie uczucia miałoby to we mnie budzić.
    A w Tobie, Otrycie, jakie budzą uczucia takie osoby, skoro pytasz?
  • otryt 12.09.13, 15:42
    sebalda napisała:

    >a już na pewno nie rozumiem, jakie uczucia miałoby to we mnie budzić.

    Skoro znasz płeć koleżanki od lat, to nic nie czujesz. Wiesz po prostu.
    Mnie chodzi o sytuację niewiedzy. Gdy pierwszy raz widzimy.

    >A w Tobie, Otrycie, jakie budzą uczucia takie osoby, skoro pytasz?

    Powiem później. Zostałem zainspirowany inną dyskusją na CO.
    Chciałbym poznać co Wy czujecie?
  • sebalda 12.09.13, 15:52
    > Powiem później.

    Trzymam Cię za słowo. Zdarzało się tak, że nie kończyłeś rozpoczętych dyskusji. Mam wrażenie, że lubisz lekko sprowokować, a potem obserwować, jak inni się uwijają;)
  • otryt 12.09.13, 15:54
    Powód, że nie kończyłem był inny.
  • verdana 12.09.13, 15:54
    To nie działa w 100%:) Ale sporo osób płci nieokreślonej, jeśli nie próbuje zakamuflować płci, tylko tak wygląda, to buty ma męskie czy damskie. Oczywiście, jak ma trampki to się niczego nie dowiesz.
    Moja córka 157 cm ma 40.
    --
    zpopk.pl
  • sebalda 12.09.13, 16:18
    > Moja córka 157 cm ma 40.
    A moja ma 183 cm i też 40. A tak się bałam, że będzie miała 43 i przyjdzie nam jeździć do Berlina po buty. W Polsce są oczywiście sklepy z dużymi rozmiarami, ale jakie to są buty??? Bleeee...
    Rozmiar 40 jest idealny, bo można kupować męskie buty, których rozmiary zaczynają się właśnie od 40.
  • verdana 12.09.13, 16:59
    Na pewno lepszy niż moje 35/36...
    --
    zpopk.pl
  • beznickova 12.09.13, 15:31
    Rzadko i raczej są to osoby niedorosłe :)

    Taka androgyniczna uroda ma swój urok.


    --
    "(...) jeżeli pan uważa, że filozofia jest przyznaniem się do niewiedzy, to naturalnie moje wiersze robią się coraz bardziej filozoficzne"
    Czesław Miłosz
  • otryt 12.09.13, 15:35
    beznickova napisała:

    >Rzadko i raczej są to osoby niedorosłe :)

    Tak jest najczęściej, Czasem też zdarzają się staruszkowie.
  • mary_ann 12.09.13, 15:50
    No, chwila. Napisałeś "o zwykłych chłopcach czy dziewczynach", więc założyłam, że chodzi Ci o osoby dorosłe.
    To oczywiste, że spotykam też np. małe czy starsze dzieci, których wygląd nie zdradza na pierwszy rzut oka płci, ale to sytuacja zupełnie typowa i wtedy nie czuję się ani trochę zaskoczona. Nie czuję nic (poza tym, co czuje z innych powodów) i to jest odpowiedź.
  • otryt 12.09.13, 15:56
    Chodzi mi oczywiście o osoby dorosłe.
  • godiva1 12.09.13, 16:01
    Nie pamietam kiedy ostatnio spotkalam taka osobe, generalnie w moim mozgu przypisuje kazdemu plec, czasem sie mylac, zwlaszcza w przypadku osob innej rasy.
    Dlatego angielski jest wygodny, bo "you" nie ma rodzaju.
  • otryt 13.09.13, 12:30
    godiva1 napisała:

    >Dlatego angielski jest wygodny, bo "you" nie ma rodzaju.

    Problem językowy od razu wychodzi, szczególnie w polskich czasownikach i przymiotnikach.
    Trzeba wtedy kombinować jakieś formy bezosobowe.

    A jak odbierasz osoby w sieci, które piszą w taki sposób, że nijak nie widać, czy to on czy ona?
    Zdarzają się także osoby, że w jednym wątku piszą jako on, a w innym jako ona.
    I co wtedy czujesz?
  • paszczakowna1 19.09.13, 15:46
    > A jak odbierasz osoby w sieci, które piszą w taki sposób, że nijak nie widać, c
    > zy to on czy ona?

    Mnie to w ogóle nie przeszkadza. Na ogół sobie jakiś obraz danego nicka buduję, ale jak się okaże, że się pomylę, nie ma problemu. Wiele razy mi się zdarzało, że dyskutowałam z osobą, która okazywała się innej płci, niż myślałam. (Na jednym forum anglojęzycznym trwało to kilka lat.) Tak samo kilka razy mi zdarzyło, że myliłam się poważnie co do wieku danej osoby. (Okazało się kiedyś, że od roku prowadzę b. ciekawe dyskusje literackie z piętnastolatkiem.)

    > Zdarzają się także osoby, że w jednym wątku piszą jako on, a w innym jako ona.
    > I co wtedy czujesz?

    Jeśli nie ma w tym elementu kłamstwa (np ten ktoś nie powołuje się na swoje doświadczenia jako kobieta lub mężczyzna), a tylko stylizacja lub chęć ukrycia tożsamości, nie ma problemu. Prawo do prywatności szanuję, a niełatwo po polsku pisać unikając rodzaju gramatycznego (choć np. Ratyzbona pisze tak na blogu, i fajnie to wychodzi).
  • slotna 19.09.13, 15:56
    > Prawo do prywatności szanuję, a niełatwo po polsku pi
    > sać unikając rodzaju gramatycznego (choć np. Ratyzbona pisze tak na blogu, i fa
    > jnie to wychodzi).

    Na blog de Bart ktos tak kiedy probowal, chyba na bazie Dukaja ("pisalom, ze bylom w sklepie i kupilom"). Zwierza nie jestem w stanie czytac bez irytacji.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • otryt 20.09.13, 00:54
    paszczakowna1 napisała:

    >Mnie to w ogóle nie przeszkadza.

    Myślę, że można się nauczyć, by nie przeszkadzało.

    > Jeśli nie ma w tym elementu kłamstwa (np ten ktoś nie powołuje się na swoje doś
    > wiadczenia jako kobieta lub mężczyzna), a tylko stylizacja lub chęć ukrycia toż
    > samości, nie ma problemu.

    Uważasz, że nie ma w tym elementu kłamstwa, gdy ktoś w jednym wątku/zdaniu pisze "zrobiłem", a w innym "zrobiłam"? To prawda, że powoływanie się na swoje doświadczenia jako kobieta lub mężczyzna jest kłamstwem. Moim zdaniem poważniejszym niż to pierwsze.

    >Prawo do prywatności szanuję,

    To ciekawe, że prawo do prywatności obejmuje również ukrywanie swojej płci.

    >a niełatwo po polsku pisać unikając rodzaju gramatycznego (choć np. Ratyzbona pisze tak >na blogu, i fajnie to wychodzi).

    Tak, to może być ciekawa stylizacja.

    Dobranoc.
  • slotna 20.09.13, 02:35
    > Myślę, że można się nauczyć, by nie przeszkadzało.

    Mysle, ze moze tez nie przeszkadzac tak po prostu - bo dla niektorych wazna jest tresc, a nie opakowanie.

    > Uważasz, że nie ma w tym elementu kłamstwa, gdy ktoś w jednym wątku/zdaniu pisz
    > e "zrobiłem", a w innym "zrobiłam"?

    A co to za klamstwo? Po prostu nie ujawnia plci.

    > To ciekawe, że prawo do prywatności obejmuje również ukrywanie swojej płci.

    Oczywiscie, ze obejmuje, co w tym ciekawego? W UK i Irlandii zdarza sie, ze firmy rekrutujace wrecz wymagaja ukrywania plci przy wstepnej rekrutacji i nadaja kandydatowi na stanowisko numer, zeby nie zdradzilo go imie.

    > Tak, to może być ciekawa stylizacja.

    Stylizacja? A nie klamstwo? :P

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • otryt 20.09.13, 22:41
    slotna napisała:

    >> Uważasz, że nie ma w tym elementu kłamstwa, gdy ktoś w jednym wątku/zdaniu
    >> pisze "zrobiłem", a w innym "zrobiłam"?

    >A co to za klamstwo? Po prostu nie ujawnia płci.

    To bardzo ciekawe, co napisałaś. Oczywiście można pisać w taki sposób, by ukryć płeć unikając czasowników w 1 osobie liczby pojedynczej, unikając przymiotników i innych części mowy, które mogłyby ujawnić płeć, zastępując je innymi formami. To byłoby rzeczywiście ukrywanie płci. Ale ja mówię o czymś innym, gdy świadomie wysyła się sprzeczne komunikaty o płci, narażając odbiorcę na (że się łagodnie wyrażę) dysonans poznawczy, który zawsze jest doznaniem przykrym.


    >> To ciekawe, że prawo do prywatności obejmuje również ukrywanie swojej płci.

    >Oczywiscie, ze obejmuje, co w tym ciekawego?
    >W UK i Irlandii zdarza sie, ze firmy rekrutujace wrecz wymagaja
    > ukrywania plci przy wstepnej rekrutacji i nadaja kandydatowi
    > na stanowisko numer, zeby nie zdradzilo go imie.

    To jest jednak inna sytuacja. Ma zabezpieczyć ludzie przed dyskryminacją ze względu na płeć. Chętnie bym podobne zwyczaje w Polsce powitał. I jeszcze, żeby podczas rekrutacji nie pytali o datę urodzenia, aby nie było dyskryminacji ze względu na wiek. Podczas matur tez mamy kodowanie, by sprawdzający nie wiedział, czyją pracę sprawdza. I to ma sens.

    Jednak w zwyczajnym życiu, w zwyczajnych relacjach międzyludzkich nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której ukrywanie własnej płci miałoby sens?

    To jednak ciekawe, co napisałaś. Mamy tutaj zupełnie inną definicję (Twoją i moją) podstawowego pojęcia, jakim jest prawo do prywatności.. Nieporozumienia powstają bardzo często wtedy, gdy ludzie używają tych samych pojęć, jednak zupełnie inaczej zdefiniowanych. Może to byłoby nudne i żmudne, ale na samym początku dyskusji zawsze warto upewnić się, ze słownikowe definicje, których używamy są takie same albo przynajmniej podobne?

    W tym wątku uderzyło mnie tak inaczej rozumiane prawo do prywatności.
    Inną mamy również definicję podstawowego pojęcia jakim jest kłamstwo.
  • slotna 20.09.13, 22:51
    > To bardzo ciekawe, co napisałaś. Oczywiście można pisać w taki sposób, by ukryć
    > płeć unikając czasowników w 1 osobie liczby pojedynczej, unikając przymiotnik
    > ów i innych części mowy, które mogłyby ujawnić płeć, zastępując je innymi forma
    > mi. To byłoby rzeczywiście ukrywanie płci. Ale ja mówię o czymś innym, gdy świa
    > domie wysyła się sprzeczne komunikaty o płci, narażając odbiorcę na (że się łag
    > odnie wyrażę) dysonans poznawczy, który zawsze jest doznaniem przykrym.

    Bez przesady, kojarze taka osobe na forum gazetowym i zadnych przykrych odczuc czytajac jej posty nie mam. Latwiej pisac raz tak, raz tak, niz glowic sie jak tu cos sformulowac, zeby przypadkiem sie nie zdradzic.

    Klamstwo to by bylo, gdyby ktos zostal zapytany i odpowiedzial niezgodnie z prawda w sytuacji, kiedy plec jest wazna, ale w internecie ciezko mi sobie wyobrazic takie sytuacje. To specyficzne medium i trzeba je po prostu brac z dobrodziejstwem inwentarza. Nie masz jak sprawdzic, kto jest po drugiej stronie. Ty jak dla mnie mozesz byc dwudziestoletnia studentka, zwisa mi to.

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/f/f8/Internet_dog.jpg

    > To jest jednak inna sytuacja. Ma zabezpieczyć ludzie przed dyskryminacją ze wzg
    > lędu na płeć. Chętnie bym podobne zwyczaje w Polsce powitał. I jeszcze, żeby po
    > dczas rekrutacji nie pytali o datę urodzenia, aby nie było dyskryminacji ze wzg
    > lędu na wiek.

    Ja nigdy nie umieszczam w cv daty urodzenia, nie zdarzylo mi sie tez jeszcze, zeby ktos spytal.

    > Jednak w zwyczajnym życiu, w zwyczajnych relacjach międzyludzkich nie potrafię
    > sobie wyobrazić sytuacji, w której ukrywanie własnej płci miałoby sens?

    Nie wiem o jakich sytuacjach mowa, wiec ciezko mi sie ustosunkowac. Odpowiadalam na post o pisaniu na forach.

    > Może to byłoby nudne i żmudne, ale na samym początku
    > dyskusji zawsze warto upewnić się, ze słownikowe definicje, których używamy są
    > takie same albo przynajmniej podobne?

    Moze warto. To slucham, jaka masz te definicje? :D

    > Inną mamy również definicję podstawowego pojęcia jakim jest kłamstwo.

    To znaczy? Jaka masz ty i jaka twoim zdaniem mam ja? Zagadki to lubie w ksiazkach kryminalnych.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • pampelune 20.09.13, 09:43
    > Myślę, że można się nauczyć, by nie przeszkadzało.

    Ale... Ojej. Przecież płeć to tylko jeden z czynników do ukrycia albo odkrycia. Ja, jak może widziałeś, podaję w swoim profilu wiek, ulubione czasopismo oraz zamieszczam enigmatyczne zdjęcie, na którym wszelako widać kolor moich włosów. Na szczęście "nauczyłam się, by mi nie przeszkadzało", że nie wiem, w jakim wieku jest Otryt i czy lubi on Tygodnik Powszechny.
    --
    sarnarysuje.blogspot.com/
  • otryt 20.09.13, 23:12
    pampelune napisała:

    >Przecież płeć to tylko jeden z czynników do ukrycia albo odkrycia.

    Oczywiście, jest wiele innych czynników. Jednak płeć jest najważniejsza, ważniejsza nawet niż wiek. To mamy zakodowane od wieków w języku, kulturze, savoir-vivrze. Inaczej się zwracamy do kobiety i mężczyzny, inaczej do osoby starszej i młodej. Warto uwzględniać także inne czynniki. Im ich więcej uwzględnimy ( np czy ktoś lubi Tygodnik Powszechny czy nie), to lepszy kontakt złapiemy z drugą osobą. Gdy osobie czytającej TP zaczniemy zachwalać o. Tadeusza Rydzyka możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że dobrego kontaktu z taką osobą nie nawiążemy.

    Witam i pozdrawiam:))
  • slotna 20.09.13, 23:20
    > Oczywiście, jest wiele innych czynników. Jednak płeć jest najważniejsza, ważnie
    > jsza nawet niż wiek.

    Dla ciebie. Dla innych byc nie musi.

    > To mamy zakodowane od wieków w języku, kulturze, savoir-vi
    > vrze. Inaczej się zwracamy do kobiety i mężczyzny, inaczej do osoby starszej i
    > młodej.

    Inaczej do chlopa, inaczej do krola. To tez mamy zakodowane w kulturze na amen? Czasy sie zmieniaja.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • otryt 20.09.13, 23:44
    slotna napisała:

    >Inaczej do chlopa, inaczej do krola.
    >To tez mamy zakodowane w kulturze na amen?
    >Czasy sie zmieniaja.

    Tak, to są naleciałości kulturowe. Można je zmieniać.
    Różnice między kobietą a mężczyzn leżą jednak głębiej, na poziomie biologii. Ewolucja wpisała nam różnice w geny. Tego zmienić się nie da. Tak jak zwierzęcia nie nauczysz, by inaczej traktowało samicę a inaczej samca. Można psa nauczyć, by swojego pana traktował jak króla, a panią jak królową. Tego można nauczyć.
  • slotna 21.09.13, 00:03
    > Tak, to są naleciałości kulturowe. Można je zmieniać.

    A przed chwila pisales, jakby sie nie dalo: "Jednak płeć jest najważniejsza, ważniejsza nawet niż wiek. To mamy zakodowane od wieków w języku, kulturze, savoir-vivrze.".

    > Różnice między kobietą a mężczyzn leżą jednak głębiej, na poziomie biologii. Ew
    > olucja wpisała nam różnice w geny. Tego zmienić się nie da.

    Juz wypisalam kilka przykladow zachowan, ktore sie jakos dalo zmienic.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • otryt 21.09.13, 00:11
    slotna napisała:

    > A przed chwila pisales, jakby sie nie dalo:

    Nie ma sprzeczności w mojej wypowiedzi.
    Naleciałości kulturowe da się zmienić.
    Biologii i dziedzictwa ewolucji zmienić się nie da.
    Cały czas piszę to samo.
  • slotna 21.09.13, 00:14
    > Nie ma sprzeczności w mojej wypowiedzi.
    > Naleciałości kulturowe da się zmienić.
    > Biologii i dziedzictwa ewolucji zmienić się nie da.
    > Cały czas piszę to samo.

    Nie, w tamtym poscie nie napisales nic o biologii. Napisales, ze nie da sie tego zmienic, bo kultura - co zacytowalam. Sprawdzaj czasem, co sam piszesz.

    A co do biologii i dziedzictwa ewolucji, kolejny raz przypominam, ze podalam ci przyklady takich zmian. Nie rzucasz sie z piesciami, jak cie ktos wkurzy; nie gwalcisz, kiedy masz ochote na seks; nie zabijasz, zeby dobrac sie do czyichs dobr - prawda?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • paszczakowna1 21.09.13, 13:01
    > >Mnie to w ogóle nie przeszkadza.
    >
    > Myślę, że można się nauczyć, by nie przeszkadzało.

    Nie rozumiem o co chodzi. Ja się nie "uczyłam". Akurat moje pierwsze doświadczenia na listach dyskusyjnych były takie, że przez pewien czas automatycznie zakładałam, że każdy nick należy do kobiety, o ile w jawny sposób nie wynika z niego płeć męska. Rzecz oczywista, że często się myliłam.

    > Uważasz, że nie ma w tym elementu kłamstwa, gdy ktoś w jednym wątku/zdaniu pisz
    > e "zrobiłem", a w innym "zrobiłam"?

    Trudno pisać "zrobiłom" (choć i to się zdarza, patrz slotna).

    > To ciekawe, że prawo do prywatności obejmuje również ukrywanie swojej płci.

    A co, uważasz, że nie obejmuje? Dlaczego?
  • paszczakowna1 19.09.13, 15:30
    > Nie pamietam kiedy ostatnio spotkalam taka osobe, generalnie w moim mozgu przyp
    > isuje kazdemu plec, czasem sie mylac, zwlaszcza w przypadku osob innej rasy.
    > Dlatego angielski jest wygodny, bo "you" nie ma rodzaju.

    Jakiś czas temu znajomy się skarżył, że ma współpracę naukową z osobą, której płci nie zna (nigdy jej w realu nie widział), a jakoś tak głupio się po pewnym upływie czasu dopytywać. Sęk w tym, że chińskie imiona nie wskazują jednoznacznie na płeć.
  • pavvka 19.09.13, 15:36
    paszczakowna1 napisała:

    > Jakiś czas temu znajomy się skarżył, że ma współpracę naukową z osobą, której p
    > łci nie zna (nigdy jej w realu nie widział), a jakoś tak głupio się po pewnym u
    > pływie czasu dopytywać.

    Jeśli ta osoba zajmuje się nauką, to na pewno da się go/ją jakoś wyguglać łącznie ze zdjęciem :)
    --
    Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey
  • paszczakowna1 19.09.13, 15:58
    > Jeśli ta osoba zajmuje się nauką, to na pewno da się go/ją jakoś wyguglać łączn
    > ie ze zdjęciem :)

    No podobno właśnie na stronie uczelni zdjęć nie mają, a googlanie daje zdjęcia kilkunastu różnych osób różnej płci (Chińczycy, prócz neutralnych płciowo imion, mają jeszcze bardzo skąpą pulę nazwisk).
  • pampelune 19.09.13, 16:23
    pavvka napisał:

    > Jeśli ta osoba zajmuje się nauką, to na pewno da się go/ją jakoś wyguglać łącznie
    > ze zdjęciem :)

    Różnie bywa. Redaguję teksty medyczne i czasami pojawia się coś w rodzaju "z badań Kwapiszona wynika, że..." – i odnośnik do piśmiennictwa. Tekst jest tłumaczeniem, po angielsku nie ma rozróżnienia na płeć, ale po polsku powinno być, zależnie od płci cytowanego, "z badań Kwapiszona" albo z "badań Kwapiszon". W piśmiennictwie podane pełne imię, ale ono może być mylące, artykuł powiedzmy sprzed 20 lat i nie można się dokopać prawdy. Wtedy się irytuję, że nie znam płci. I tylko wtedy chyba.

    --
    sarnarysuje.blogspot.com/
  • pavvka 19.09.13, 16:36
    pampelune napisała:

    > W piśmiennictwie podane pełne imię, ale ono może być mylące, artykuł powiedzmy
    > sprzed 20 lat i nie można się dokopać prawdy. Wtedy się irytuję, że nie znam pł
    > ci. I tylko wtedy chyba.

    Ale jeśli dobrze rozumiem, irytujesz się tylko dlatego, że chcesz żeby tekst był poprawny gramatycznie po polsku, a bez znajomości płci nie możesz tego zapewnić?
    --
    Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey
  • pampelune 19.09.13, 16:49
    pavvka napisał:

    > Ale jeśli dobrze rozumiem, irytujesz się tylko dlatego, że chcesz żeby tekst był
    > poprawny gramatycznie po polsku, a bez znajomości płci nie możesz tego zapewn
    > ić?

    Ma się rozumieć. Wszelako czasem się złoszczę na nią/niego w myślach, że niby złośliwie ukrywa płeć, albo rodziców, którzy dali mu/jej zagadkowe imię, albo uczelnię, że nie raczyli zamieścić zdjęcia, itd. Banda złośliwców po prostu.

    --
    sarnarysuje.blogspot.com/
  • sebalda 19.09.13, 16:49
    > Różnie bywa. Redaguję teksty medyczne i czasami pojawia się coś w rodzaju "z ba
    > dań Kwapiszona wynika, że..." – i odnośnik do piśmiennictwa. Tekst jest t
    > łumaczeniem, po angielsku nie ma rozróżnienia na płeć, ale po polsku powinno by
    > ć, zależnie od płci cytowanego, "z badań Kwapiszona" albo z "badań Kwapiszon".
    > W piśmiennictwie podane pełne imię, ale ono może być mylące, artykuł powiedzmy
    > sprzed 20 lat i nie można się dokopać prawdy. Wtedy się irytuję, że nie znam pł
    > ci. I tylko wtedy chyba.

    Możemy sobie łapki podać, mam dokładnie ten sam problem, a co ciekawe, w tej samej branży:) Koleżankami po fachu jesteśmy najwyraźniej:)
  • pampelune 19.09.13, 16:59
    sebalda napisała:

    > Możemy sobie łapki podać, mam dokładnie ten sam problem, a co ciekawe, w tej sa
    > mej branży:) Koleżankami po fachu jesteśmy najwyraźniej:)

    Najwyraźniej. Miły zbieg okoliczności.
    --
    sarnarysuje.blogspot.com/
  • staua 19.09.13, 18:09
    Jakiś rok temu byłam zaproszona na gościnny wykład na uniwersytecie i wydziale, gdzie nikogo nie znałam. Osoba organizująca miała hinduskie nazwisko, zdjęcia na stronie nie było. Cały czas korespondując miałam obraz osoby niewłaściwej płci, o czym się przekonałam dopiero w dniu wykładu. Mimo, że znam naprawdę sporo Hindusów z różnych regionów, czasem zdarza się taka pomyłka. Ale po prostu było to szybki moment zdziwienia i uświadomienia sobie, że pomyliłam się.
    Niedawno też korespondowałam z profesorem z Korei w sprawie odczynników, które od niego chciałam. Musiałam się spytać Koreanki z labu, jaka jest jego płeć.

    --
    "A large population of people, often with well-developed literary and scholarly tastes, [...] have been educated far beyond their capacity to undertake analytical thought" - Richard Dawkins
  • otryt 12.09.13, 15:57
    A będzie jakaś nagroda za post nr 5000 na CO?
  • mary_ann 12.09.13, 16:23
    Dla autora pięciotysięcznego postu, z wirtualnym uściskiem ręki (rąk) moderacji.

    http://img822.imageshack.us/img822/2667/vndm.jpg

    Klapa-rąsia-buźka-goździk!
  • otryt 13.09.13, 12:21
    A mówiła mama i pani w przedszkolu, żeby się nie dopominać o nagrody.
    No to mam, czegom chciał.:))

  • mary_ann 13.09.13, 13:19
    otryt napisał:

    > A mówiła mama i pani w przedszkolu, żeby się nie dopominać o nagrody.
    > No to mam, czegom chciał.:))

    A wiesz, że dopiero teraz zauważyłam, co jest napisane w środku? Wczoraj, jak wstawiałam, nie przyjrzałam się i uznałam chyba odruchowo za ozdobne zawijaski:-)))
    Ale i tak uważam, że odznaka fajna. Jesteś paskudnym niewdzięcznikiem!
  • otryt 13.09.13, 14:32
    mary_ann napisała:

    >Jesteś paskudnym niewdzięcznikiem!

    Ta odznaka przywołała wspomnienie z dzieciństwa, mój chyba jedyny bliższy kontakt z ORMO.
    To były pierwsze dni wakacji, koniec czerwca, dzień bardzo długi. Odwiedziła nas ciocia z moją ulubioną kuzynką, która miała 9 lat, ja miałem 12, a moi bracia 11 i 9. We czwórkę poszliśmy kuzynce pokazać miasto. No i spotkaliśmy ormowców. Stwierdzili, że nie mamy prawa chodzić po godzinie 20, a było już parę minut po ( tak tak była godzina milicyjna dla nieletnich w niektórych miastach i niektóych latach w PRL) Moich młodszych braci i kuzynkę zwinęłi na komisariat milicji, a ja jako najstarszy z towarzystwa musiałem pójść do domu i sprowadzić rodziców, by odebrali swoje dzieci. Tak więc poszła mama z ciocią i odebrały. Przeżyli oni niezły stres, bo zdaje się trafili za kratki na komisariacie i z pół godziny tam posiedzieli. Oczywiście tylko we własnym gronie. Dziś opowiadają ze śmiechem, ale wtedy nie było nikomu wesoło. Ciekawe co dzisiejsi psychologowie powiedzieliby o takim zdarzeniu?

    Proszę zrozum moją niewdzięczność.:))
  • verdana 13.09.13, 14:36
    Powiedzieliby, że w PRL-u państwo troszczyło się o dzieci.
    --
    zpopk.pl
  • slotna 12.09.13, 17:00
    Bywam zafascynowana, bo mam pociag do osob androgynicznych. Ale wiadomo, zalezy od osoby.

    Za to przypomnialo mi sie, jak z matka autystycznego chlopca, ktorym sie zajmowalam, kupowalysmy bilet i obslugiwala nas wlasnie osoba plci nie dajacej sie rozpoznac na oko. Po odejsciu od kasy matka mi szepnela, ze boi sie wlasnie takich sytuacji nawet w doroslym zyciu tego chlopca - on by pewnie krzyknal "ojaaa, ale numer, ty jestes kobieta czy facet, bo nie wiem?".

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • luna15 12.09.13, 17:09
    Nie zdarzyło mi się, chyba że nie wiem...;)
  • otryt 13.09.13, 12:33
    No to masz dobrego nosa. Ja staram się rozpoznać po głosie.
    Tylko trzeba jakoś spowodować, by się ta osoba odezwała.
  • mamalgosia 13.09.13, 08:22
    Bardzo rzadko zdarza mi się taka sytuacja
    --
    misiedlakazdego.blox.pl/html
  • otryt 13.09.13, 12:22
    mamalgosia napisała:

    > Bardzo rzadko zdarza mi się taka sytuacja

    Mnie też. Ale się zdarza.
    I co wtedy?
  • mamalgosia 13.09.13, 12:27
    W sumie nic. Jeśli trzeba to próbuję się głębiej zastanowić. Ale nigdy nie zdarzyło mi się, żebym w końcu jednak nie rozpoznała
    --
    misiedlakazdego.blox.pl/html
  • otryt 13.09.13, 12:36
    mamalgosia napisała:

    >Ale nigdy nie zdarzyło mi się, żebym w końcu jednak nie rozpoznała

    No to masz dobrego nosa. Ja staram się rozpoznać po głosie.
    Tylko trzeba jakoś spowodować, by się ta osoba odezwała.

    PS. Taki sam tekst poszedł przez pomyłkę do Luny.
  • sebalda 19.09.13, 11:22
    Otycie, obiecałeś tydzień temu, że wyjaśnisz, do czego zmierzasz i odpowiesz sam również na postawione przez siebie pytanie. Więcej odpowiedzi już się chyba nie pojawi, zatem może czas na Ciebie.
  • mary_ann 19.09.13, 11:29
    Też jestem ciekawa.
  • otryt 19.09.13, 11:36
    Aż mnie kusi, aby napisać tak jak większość.
    Nic nie czuję.
    I wątek zamknąć.
  • mary_ann 19.09.13, 12:42
    otryt napisał:

    > Aż mnie kusi, aby napisać tak jak większość.
    > Nic nie czuję.
    > I wątek zamknąć

    Jeśli naprawdę jest inaczej (co sugeruje niedwuznacznie konstrukcja Twojej wypowiedzi), to dlaczego tego nie napiszesz?
    Sam założyłeś ten wątek, a potem obiecałeś się odczuciami podzielić - czy jest coś dziwnego czy niestosownego w tym, że uczestnicy dyskusji czekają na Twoją odpowiedź?
  • otryt 19.09.13, 12:58
    mary_ann napisała:

    >czy jest coś dziwnego czy niestosownego w tym,
    >że uczestnicy dyskusji czekają na Twoją odpowiedź?

    Nie, nie jest to nic dziwnego.

    Ale wyobraź sobie sytuację, że w swoich poglądach jesteś kompletnie wyobcowana.
    Nie ma nawet jednej osoby, która by podobnie myślała. Czy jesteś w stanie wytłumaczyć, wyjaśnić swoje stanowisko? I czy to ma sens? Przecież nikt cię nie zrozumie. W ten sposób dochodzimy do ściany.
  • mary_ann 19.09.13, 13:11
    To może napisz właśnie przynajmniej tyle, że czujesz się wyobcowany w swoich poglądach i że nie czujesz się na siłach przedstawiać swojego stanowiska. Nie sądzę, żeby ktoś Cię za to zjadł.
    Milczenie i porzucanie wątku ja osobiście odbieram jako złamanie pewnych reguł dyskusji.

    A tak ogólnie - myślę, że jest sens dyskutować, jeśli zakładasz, że po drugiej stronie jest dobra wola zrozumienia Twojego punktu widzenia. Moim zdaniem takiej woli tu nie brak. Ostatnio Pavvka bardzo spokojnie próbował dopytać Cię o rzeczy, które były dla niego niejasne. Nie podjąłeś próby wyjaśnienia, zbliżenia stanowisk, a teraz narzekasz na osamotnienie. Coś tu jest nie tak.
  • mary_ann 19.09.13, 13:13
    "Ostatnio Pavvka bardzo spokojnie próbował dopytać Cię o rzeczy, które były dla niego niejasne."

    (w wątku o TV)
  • otryt 19.09.13, 13:33
    Masz na myśli ten debiutancki wątek o pomieszaniu z poplątaniem?
  • mary_ann 20.09.13, 10:57
    Nie, całkiem świeży:
    forum.gazeta.pl/forum/w,244931,146836792,146985310,Re_Kiedy_.html?wv.x=2
  • pavvka 20.09.13, 11:17
    Myślę, że Otryt nawiązuje do tego co napisałem w swoim debiutanckim poście właśnie w tamtym wątku.
    Swoją drogą chyba nie odpowiedział do tej pory na ani jeden mój post, ani w tamtym wątku, ani w innych.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • mary_ann 20.09.13, 12:12
    pavvka napisał:

    > Myślę, że Otryt nawiązuje do tego co napisałem w swoim debiutanckim poście właś
    > nie w tamtym wątku.
    > Swoją drogą chyba nie odpowiedział do tej pory na ani jeden mój post, ani w tam
    > tym wątku, ani w innych.

    Nie wiem, który to jest wątek o "pomieszaniu z poplątaniem". Myślałam, że "debiutancki" wątek Otryta, ale nie. Zresztą to już nieistotne, bo deprecyzowałam, o który mi chodziło.
  • pavvka 20.09.13, 13:40
    mary_ann napisała:

    > Nie wiem, który to jest wątek o "pomieszaniu z poplątaniem".

    To ja w dyskusji o TV użyłem sformułowania, cytuję: "Ja w Twoim poście, Otrycie, widzę totalne pomieszanie z poplątaniem."
    OK, może i nie najmilsze sformułowanie, ale czy wystarczająca podstawa do ignorowania wszystkich moich postów? Dalej w tym poście wyjaśniłem merytorycznie o co mi chodziło.
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • sebalda 20.09.13, 14:46
    ale czy wystarczająca podstawa do ignor
    > owania wszystkich moich postów?

    Otryt notorycznie porzuca dyskusję i dyskutantów. Widzę też, że niektórych faworyzuje, innych lekceważy. Niewygodne tematy, brak argumentów, lekceważenie dyskutantów, znudzenie?
    Bardzo denerwuje mnie też stosowanie niedomówień, półsłówek, czasami ewidentne prowokowanie, takie zarzucanie przynęty i obserwacja, jak sobie inni radzą, jak się czasami ktoś nakręca. Porzucanie dyskusji w najgorętszym momencie bywa bardzo denerwujące. Kiedyś bardzo się angażowałam we wszelkie dyskusje, ale na szczęście jestem już naprawdę zaprawiona w boju, mnie takie gierki ani nie ruszają, ani nie bawią. Doradzam podobne podejście.
  • pavvka 20.09.13, 14:52
    sebalda napisała:

    > Kiedyś bardzo się angażowałam we wszelkie dyskusje, ale na szc
    > zęście jestem już naprawdę zaprawiona w boju, mnie takie gierki ani nie ruszają
    > , ani nie bawią. Doradzam podobne podejście.

    Ależ ja mam podobne podejście, nie zamierzam z powodu dyskusji na forum nie spać po nocach, naprawdę :)
    --
    "See, you think I give a shit. Wrong. In fact, while you talk, I'm thinking; How can I give less of shit? That's why I look interested."
  • sebalda 20.09.13, 16:11
    > Ależ ja mam podobne podejście, nie zamierzam z powodu dyskusji na forum nie spa
    > ć po nocach, naprawdę :)

    Wiem:) To była ogólna uwaga.
  • otryt 20.09.13, 21:23
    sebalda napisała:

    >Otryt notorycznie porzuca dyskusję i dyskutantów. Widzę też, że niektórych fawo
    > ryzuje, innych lekceważy. Niewygodne tematy, brak argumentów, lekceważenie dysk
    > utantów, znudzenie?
    > Bardzo denerwuje mnie też stosowanie niedomówień, półsłówek, czasami ewidentne
    > prowokowanie, takie zarzucanie przynęty i obserwacja, jak sobie inni radzą, jak
    > się czasami ktoś nakręca. Porzucanie dyskusji w najgorętszym momencie bywa bar
    > dzo denerwujące. Kiedyś bardzo się angażowałam we wszelkie dyskusje, ale na szc
    > zęście jestem już naprawdę zaprawiona w boju, mnie takie gierki ani nie ruszają
    > , ani nie bawią. Doradzam podobne podejście.

    Odwdzięczyć się podobnym stekiem bzdur?
    O, już widzę, co to by się działo!!!

  • slotna 20.09.13, 21:41
    > Odwdzięczyć się podobnym stekiem bzdur?
    > O, już widzę, co to by się działo!!!

    Sprawdz ;) A serio, to na twoim miejscu poprosilabym Sebalde o dowody - podanie linkow do dyskusji, ktore opuszczales, cytatow z twoich wypowiedzi zawierajacych te polslowka, niedomowienia i prowokacje. Bo co jesli ona ma racje? Ty wiesz, co miales na mysli piszac to czy tamto, inni moga to odbierac zupelnie inaczej.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • otryt 20.09.13, 22:42
    slotna napisała:

    >Sprawdz ;)

    Ja już dawniej sprawdzałem. To się zawsze przeradza w wielogodzinną albo wielodniową, najczęściej daremną, wymianę zdań. Pół biedy, gdy z każdym kolejnym zdaniem do porozumienia jest coraz bliżej. Mamy wtedy proces zbieżny. Dochodzi do stopniowego zbliżenia stanowisk. Bardzo często jednak można zaobserwować, nie tylko na forach, że mamy proces rozbieżny, a więc im więcej słów, tym coraz dalej do porozumienia. Zakładam, przy tym, ze to wszystko się dzieje przy dobrej woli obydwu stron. A poza tym, czy myślisz, że ja nie mam w realnym życiu ciekawszych rzeczy do robienia niż przez wiele godzin lub dni udowadniać komuś, że nie ma racji? Czasu mamy w życiu tak mało. Jakby policzyć te wszystkie godziny (kiedyś liczyłem i wychodzą z tego niestety aż tygodnie i miesiące zabrane z życia ciągłego siedzenia przy komputerze, po to tylko by napisać ileś tam tysięcy postów, które mamy na koncie). To są tygodnie i miesiące zabrane własnym dzieciom, żonie, mężowi, zabrane pracy, zabrane snu i wypoczynkowi, przyjaciołom. Bo bilans czasu musi się zgadzać. Te liczby przerażają!

    A poza tym, jednak zależy mi na tym, wbrew temu co niektórzy mi zarzucają, by ten watek jednak zakończyć i wypunktować tę myśl, z którą rozpocząłem wątek. Gdy zrobi się wielki magiel to już ani ja, ani nikt inny nie będzie miał ochoty by wątek zakończyć.

    W tym wątku chodziło mi o to, czy można w zupełnie taki sam sposób traktować osoby o różnych płciach? Czy jednak zawsze wyjdą jakieś różnice w podejściu do kobiety i do mężczyzny? Ja oczywiście zdecydowanie opowiadam się za poglądem, że różnice w podejściu każdego z nas do mężczyzn i do kobiet zawsze będą. Niezależnie od tego, jak bardzo by nas uczono i jak bardzo byśmy się starali, by te różnice zniwelować.
  • slotna 20.09.13, 22:59
    > Ja już dawniej sprawdzałem. (....)

    Dzizas, ale sie rozpisales, i po co? Przeciez to byl zart, nie zachecam nikogo do wdawania sie w pyskowki! Dodalam usmieszek i dalej napisalam "a serio, to...". To bylo clue mojej wypowiedzi. Nie zgadzasz sie z Sebalda, uwazasz, ze nieslusznie ci nawrzucala? Popros o dowody, przyklady. Moze sam sie czegos o sobie dowiesz. Ona nie jest jedyna osoba, ktora irytuje twoj styl dyskusji (patrz parodia w wykonaniu Verdany).

    > W tym wątku chodziło mi o to, czy można w zupełnie taki sam sposób traktować os
    > oby o różnych płciach? Czy jednak zawsze wyjdą jakieś różnice w podejściu do ko
    > biety i do mężczyzny? Ja oczywiście zdecydowanie opowiadam się za poglądem, że
    > różnice w podejściu każdego z nas do mężczyzn i do kobiet zawsze będą. Niezależ
    > nie od tego, jak bardzo by nas uczono i jak bardzo byśmy się starali, by te róż
    > nice zniwelować.

    Przeciez to od ciebie zalezy jakie masz podejscie. Ja traktuje ludzi jak ludzi, niewazne, kobieta, mezczyzna czy dziecko. Co mnie ich plec obchodzi? I takich osob jak ja bedzie coraz wiecej.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • otryt 20.09.13, 23:29
    >Co mnie ich plec obchodzi?

    Zastanawiam się czy psa można tak wytresować, by jednakowo reagował na napotykane podczas spaceru psy i suki? Raczej wątpię. Proszę się nie oburzać na takie porównanie. My również należymy do świata zwierząt ( ja także, zaznaczam na wypadek, jak by ktoś sobie pomyślał, że piję do kogoś konkretnego), mamy w sobie głęboko wdrukowane w procesie ewolucji zachowania, których próby wyrugowania, nie mogą przynieść nic dobrego, jak każde działanie przeciw naturze.

    slotna napisała:

    >I takich osob jak ja bedzie coraz wiecej.

    Tak jesteśmy w tej chwili resocjalizowani. Co będzie dalej? Nie mam pojęcia. Czy proces pójdzie dalej, czy się już wkrótce załamie? Przekonamy się. To może być bardzo ciekawe.

    Ja sądzę, że w którymś momencie się załamie. Nie wiem tylko, czy będzie miało to charakter farsy czy tragedii? A może wyzwolenia?
  • slotna 20.09.13, 23:37
    > Zastanawiam się czy psa można tak wytresować, by jednakowo reagował na napotyka
    > ne podczas spaceru psy i suki? Raczej wątpię. Proszę się nie oburzać na takie p
    > orównanie. My również należymy do świata zwierząt ( ja także, zaznaczam na wypa
    > dek, jak by ktoś sobie pomyślał, że piję do kogoś konkretnego), mamy w sobie gł
    > ęboko wdrukowane w procesie ewolucji zachowania, których próby wyrugowania, ni
    > e mogą przynieść nic dobrego, jak każde działanie przeciw naturze.

    Zgoda. Uwazam, ze jak facet ma ochote zgwalcic, to powinien gwalcic, tak jak robili jego przodkowie. Kiedy kobieta nie ma jak wykarmic dziecka, powinna sie nie meczyc, tylko je zostawic na smierc, a najlepiej pocwiartowac i zjesc (i nakarmic nim pozostale potomstwo). A jak ktos ma z kims problem, to coz prostszego niz walnac maczuga w leb?

    > Tak jesteśmy w tej chwili resocjalizowani.

    Owszem, jestescie. Wiem, bo naleze do grupy resocjalizujacych :)

    > Co będzie dalej? Nie mam pojęcia. Cz
    > y proces pójdzie dalej, czy się już wkrótce załamie? Przekonamy się. To może by
    > ć bardzo ciekawe.

    Nie zalamal sie po pierwszej fali, nie zalamal po drugiej, to i losy trzeciej mnie nie martwia. I przy dwoch pierwszych byli tacy, co marudzili, ze nic z tego nie bedzie, to chore, nienaturalne i nie przejdzie ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • otryt 20.09.13, 23:49
    slotna napisała:

    >Zgoda. Uwazam, ze jak facet ma ochote zgwalcic,
    > to powinien gwalcic, tak jak robili jego przodkowie.

    A masz psa? To są tak wierne i dobre stworzenia.
    A Ty tu z gwałtami wyjeżdżasz.
  • slotna 21.09.13, 00:06
    > A masz psa? To są tak wierne i dobre stworzenia.
    > A Ty tu z gwałtami wyjeżdżasz.

    Co ma pies do tematu? Ja ci podalam przyklady zachowan "zapisanych przez ewolucje w naszych genach", ktore jakos udalo nam sie (przynajmniej w wiekszosci) wyrugowac. I nic zlego sie nie stalo, wrecz przeciwnie. Btw, jedna z jakby wazniejszych cech ewolucji jest to, ze _trwa_.

    P.S. Owieczki sa sliczne i puchate (mspanc ;)).

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • mary_ann 20.09.13, 23:46
    >>Tak jesteśmy w tej chwili resocjalizowani.

    Strona bierna.
    A podzielisz się opinią przez kogo?
  • otryt 20.09.13, 23:57
    mary_ann napisała:

    > >>Tak jesteśmy w tej chwili resocjalizowani.
    >
    > Strona bierna.
    > A podzielisz się opinią przez kogo?

    Sam chciałbym to wiedzieć.

    Ale np program wychowawczy w przedszkolach, który zmierza do takiego wychowania dzieci, by ignorowały płeć, nosi znamiona zaszczepienia nam czyli społeczeństwu zupełnie innego niż dotąd sposobu myślenia i zachowania.

    Niestety część ludzi wychowanych w dawnej epoce, dosyć opornie przyjmuje te zmiany. Najlepiej jest więc pisać na białych, nie zapisanych jeszcze kartach dzieci.
  • slotna 21.09.13, 00:11
    > Ale np program wychowawczy w przedszkolach, który zmierza do takiego wychowania
    > dzieci, by ignorowały płeć,

    Taki program nie istnieje, co juz bylo omowione. Unikanie stereotypow plciowych to nie to samo co "ignorowanie plci". Manipulujesz.

    > nosi znamiona zaszczepienia nam czyli społeczeństw
    > u zupełnie innego niż dotąd sposobu myślenia i zachowania.

    Alez chocby dla mnie wcale nie jest inny sposob myslenia i zachowania! To sposob, ktory sama stosuje, jest mi bliski, jest dla mnie naturalny i dobry - nikogo nie poniza, nie spycha na margines, nie narzuca zachowan, ubioru, gestow, zainteresowan.

    > Niestety część ludzi wychowanych w dawnej epoce, dosyć opornie przyjmuje te zmi
    > any. Najlepiej jest więc pisać na białych, nie zapisanych jeszcze kartach dziec
    > i.

    Patrz: religia w szkole :P

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • mary_ann 21.09.13, 00:22
    Otryt napisał:>>>

    Ale np program wychowawczy w przedszkolach, który zmierza do takiego wychowania dzieci, by ignorowały płeć,

    Jeśli pijesz do dyskutowanego programu przedszkola równych szans, czy jak mu tam - gdzie była tam mowa o "ignorowaniu płci"?

    >>nosi znamiona zaszczepienia nam czyli społeczeństwu zupełnie innego niż dotąd sposobu myślenia i zachowania.

    Trochę nie umiem posklejać sobie Twoich obaw do kupy. Raz się martwisz (stary wątek), że będą małe dzieci uczyć odkrywać płeć, ciało oraz uczyć masturbacji, teraz, że będą uczyć ignorować płeć. Trochę trudno to pogodzić, jeśli dobrze rozumuję...
  • mary_ann 21.09.13, 00:26
    otryt napisał:

    > mary_ann napisała:
    >
    > > >>Tak jesteśmy w tej chwili resocjalizowani.
    > >
    > > Strona bierna.
    > > A podzielisz się opinią przez kogo?
    >
    > Sam chciałbym to wiedzieć.


    Aha. Dziękuję.
  • slotna 21.09.13, 00:31
    > Aha. Dziękuję.

    Otryt chyba sugeruje, ze przez jakas tajemnicza grupe trzymajaca wladze. A tymczasem, jak pisalam, ja sama to robie (chocby w tym watku), nie bedac finansowana przez NWO ;) Bo mi zalezy, chociaz w moim przedszkolu rownosci doprawdy nie bylo.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • mary_ann 21.09.13, 00:42
    slotna napisała:

    > > Aha. Dziękuję.
    >
    > Otryt chyba sugeruje, ze przez jakas tajemnicza grupe trzymajaca wladze.

    To jasne. Ale skoro nie napisał jaką, nie bardzo jest o czym pogadać.
  • slotna 21.09.13, 01:00
    > To jasne. Ale skoro nie napisał jaką, nie bardzo jest o czym pogadać.

    No i o tym pewnie pisala Sebalda :P Ale ja chce tylko mu wyjasnic, ze to nie musi byc spisek (oczywiscie nie musi mi wierzyc, przeciez moge byc psem ;)) - ucisnieni od wiekow podejmowali dzialania oddolnie.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • mary_ann 21.09.13, 10:37
    slotna napisała:

    > > To jasne. Ale skoro nie napisał jaką, nie bardzo jest o czym pogadać.
    >
    > No i o tym pewnie pisala Sebalda :P Ale ja chce tylko mu wyjasnic, ze to nie mu
    > si byc spisek (oczywiscie nie musi mi wierzyc, przeciez moge byc psem ;)) - uci
    > snieni od wiekow podejmowali dzialania oddolnie.
    >

    Oczywiście. Ale ja zakładam, że owszem, istnieje zjawisko lobbingu (nie odnoszę tego do tej konkretnej sytuacji, w tej chwili pisze ogólnie), czyli że czasem są jakieś grupy nacisku, które mniej lub bardziej dyskretnie inspirują jakieś działania leżące w ich interesie. I jestem gotowa o podejrzeniach takich wpływów rozmawiać, ale tak długo, jak długo pozostajemy na etapie kompletnej abstrakcji (jesteśmy coś-tam-robieni, ale nie wiadomo, przez kogo) i nie padają nawet hipotezy dotyczące "aktorów", to po prostu nie ma o czym. Te uwagi rzucone w przestrzeń są dla mnie równoważne z "no, domyślcie się", albo "przecież to oczywiste".
  • pavvka 20.09.13, 23:09
    Myślę, że to jak traktuję ludzi czy jak z nimi rozmawiam zależy od ich zachowania i sposobu bycia. I w tym sensie statystycznie rzeczywiście istnieje różnica między tym jak rozmawiam z mężczyznami i kobietami, ale to jest kwestia indywidualna. A w Internecie płeć nie jest wprost widoczna, więc dla mnie w ogóle nie ma większego znaczenia.

    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • otryt 20.09.13, 23:33
    pavvka napisał:

    >A w Internecie płeć nie jest wprost widoczna,
    > więc dla mnie w ogóle nie ma większego znaczenia.

    Tak, Internet to wciąż jeden wielki eksperyment.
    Wiele spraw mocno przeorał i zmienił tak bardzo nasze życie, jak żaden wcześniejszy wynalazek.
  • verdana 21.09.13, 09:55
    Ale jednak widać, zę jeśli nie widać płci, to można spokojnie rozmawiać z kimś, bez tej wiedzy.
    Porównanie z psami jest takie sobie. Bo pies, widzac innego psa na ulicy, nie mysli o rozmowie, czy dyskusji. Myśli o trzech rzeczach - walce o dominację, seksie, ewentualnie zabawie. Jesli Ty na widok innego człowieka, automatycznie zastanawiasz sie, czy zdołasz go zdominować, jesli jest samcem, albo posiąść, jeśli jest kobietą i nie masz poza tym żadnego innego celu, by z nim porozmawiać, to porównanie z psami jest zasadne.
    --
    zpopk.pl
  • otryt 20.09.13, 22:54
    mary_ann napisała:

    > "Ostatnio Pavvka bardzo spokojnie próbował dopytać Cię o rzeczy,
    > które były dla niego niejasne."
    >
    > (w wątku o TV)

    Proponuję pewne rozwiązanie, aby takie sytuacje nie miały miejsca. Warto do regulaminu wpisać o punkt o obowiązku odpowiadania na każdy post innej osoby. W przypadku, gdy ktoś trzykrotnie tego nie zrobi, ostrzeżenie moderatora. Gdy w dalszym ciągu uparcie milczy, wylatuje z forum.:)

    Jak dotąd chyba nie złamałem regulaminu?
    Gdy pojawi się nowy punkt, to się dostosuję.
  • slotna 20.09.13, 23:03
    > Proponuję pewne rozwiązanie, aby takie sytuacje nie miały miejsca. Warto do reg
    > ulaminu wpisać o punkt o obowiązku odpowiadania na każdy post innej osoby. W pr
    > zypadku, gdy ktoś trzykrotnie tego nie zrobi, ostrzeżenie moderatora. Gdy w dal
    > szym ciągu uparcie milczy, wylatuje z forum.:)

    Oesu. Dyskutujesz z kims, szukasz argumentow, starasz sie, dowodzisz tej osobie, ze jej tezy nie trzymaja sie kupy... a ona sobie idzie, tak po prostu. Po czym po dwoch dniach, w nowym watku znow zaczyna te sama spiewke. Dyskutujesz, argumentujesz, linkujesz do swoich poprzednich wypowiedzi. Znow milczenie. Trzy dni pozniej... Juz to kiedys przerabialam :P Wiesz jak to sie skonczylo? Nikt juz nie chcial z ta osoba rozmawiac. Bo to bezzcelowe i irytujace, czysta strata czasu.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • otryt 20.09.13, 23:15
    slotna napisała:

    >Bo to bezzcelowe i irytujace, czysta strata czasu.

    Wiem. Istny Monty Python:)
  • slotna 20.09.13, 23:19
    > Wiem. Istny Monty Python:)

    Nie rozumiem, co chciales powiedziec.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • mary_ann 21.09.13, 00:06
    otryt napisał:

    >
    > Proponuję pewne rozwiązanie, aby takie sytuacje nie miały miejsca. Warto do reg
    > ulaminu wpisać o punkt o obowiązku odpowiadania na każdy post innej osoby. W pr
    > zypadku, gdy ktoś trzykrotnie tego nie zrobi, ostrzeżenie moderatora. Gdy w dal
    > szym ciągu uparcie milczy, wylatuje z forum.:)
    >
    > Jak dotąd chyba nie złamałem regulaminu?

    Naprawdę nie rozumiesz czy postanowiłeś udawać?
    Nikt nie sugerował złamania regulaminu. Ja napisałam, że pogrywasz nie fair, ktoś tam w ten czy inny sposób wyraził swoją irytację.
    Mimo wszystko - choć wydaje mi się to zbędne - wyjaśnię: nie musisz odpowiadać na każdy post:-) W tym wypadku chodziło jednak o wpis w wątku, którego byłeś założycielem, a więc gospodarzem. Ktoś - tu akurat Pavvka - zainteresował się nim i zadał sobie trud zgłębienia Twojego wywodu. Następnie zadał Ci pytania. W dobrym tonie byłoby na te pytania odpowiedzieć (w najgorszym razie w formie "nie odpowiem, bo..."), a nie pominąć je milczeniem, co w realu byłoby ekwiwalentem odwrócenia się plecami do rozmówcy i udawania głuchego.
    Osobiście mam do Ciebie pretensję także o zrejterowanie z wątku, w którym rzuciłeś nam pewną zaiste bulwersującą informację, a kiedy się nie potwierdziła, zamiast ustosunkować się do tego faktu zniknąłeś na dłużej. By pojawić się jak gdyby nigdy nic z nowym tematem.

    Od pewnego czasu nie rozumiem Twoich postów - sugerujesz w nich działanie jakichś dyskretnych sił i procesów, ale robisz to zatrzymując się na etapie półsłówek i zagadek. A wyjaśnienia nie wydają się służyć wyjaśnianiu.
  • slotna 21.09.13, 01:31
    > Proponuję pewne rozwiązanie, aby takie sytuacje nie miały miejsca. Warto do reg
    > ulaminu wpisać o punkt o obowiązku odpowiadania na każdy post innej osoby. W pr
    > zypadku, gdy ktoś trzykrotnie tego nie zrobi, ostrzeżenie moderatora. Gdy w dal
    > szym ciągu uparcie milczy, wylatuje z forum.:)
    >
    > Jak dotąd chyba nie złamałem regulaminu?
    > Gdy pojawi się nowy punkt, to się dostosuję.

    Przyznajesz sie wlasnie bez zenady do opuszczania dyskusji bez odpowiedzi na skierowane do ciebie posty. Tymczasem post Sebaldy, w ktorym zarzucila ci m.in. wlasnie to, nazwales "stekiem bzdur".

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • slotna 21.09.13, 01:33
    A dokladniej zarzucila ci _przede__wszystkim_ to. Jak mam w tym swietle rozumiec twoja reakcje na jej post?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • sebalda 19.09.13, 13:32
    Mary, ale przecież to nie pierwszy raz się zdarza. Tutaj jest to bardziej widoczne, bo wycofanie następuje w wątku osobiście założonym przed Otryta.
    Widoczne i rażące, bo była wyraźna obietnica, której autor nie dotrzymał.
    Kreowanie się na wyobcowanego. Przepraszam, ale na ile zdążyłam poznać, wcześniej onieśmielenia i braku rezonu jakoś nie zauważyłam. Ale może się mylę.
    Jak na mój gust, to są takie zabawy z nami, maluczkimi:P
  • mary_ann 19.09.13, 13:38
    Sebalda napisała:
    >>Jak na mój gust, to są takie zabawy z nami, maluczkimi:P

    Nie, chyba nie.
    Natomiast w niniejszym wątku sam autor jawnie przeprowadzał na nas pewien eksperyment. Zwykle na końcu badani dowiadują się, o co chodziło:-)
  • otryt 19.09.13, 13:52
    mary_ann napisała:

    >Natomiast w niniejszym wątku sam autor jawnie przeprowadzał na nas pewien eksperyment.
    >Zwykle na końcu badani dowiadują się, o co chodziło:-)

    Ale jak sama widzisz, odpowiedzi są banalne. Więc i wnioski będą banalne.
    Czy to dziwne?
  • mary_ann 19.09.13, 14:02
    Otryt napisał:
    >Ale jak sama widzisz, odpowiedzi są banalne. Więc i wnioski będą banalne.
    Czy to dziwne?

    Najwyraźniej spodziewałeś się innych odpowiedzi. Więc napisz może jakich i dlaczego, to też ciekawe.
    A wnioski też mogą być teoretycznie różne.
  • otryt 19.09.13, 14:21
    mary_ann napisała:

    >Najwyraźniej spodziewałeś się innych odpowiedzi.

    Tak to prawda.

    Padły jednak dwie odpowiedzi niebanalne. One uświadomiły mi, że pytam o rzeczy bardziej osobiste i bardziej intymne, niż wcześniej myślałem. Dlatego zapewne część osób świadomie lub nieświadomie odpowiedziało: nic.
  • pavvka 19.09.13, 14:28
    A które to były te niebanalne? I dlaczego odpowiedź "nic" sugeruje Ci, że sprawa jest osobista i intymna? Bo ja interpretuję ją tak, że osoba, która tak pisze, w takiej sytuacji nic szczególnego nie czuje.
    --
    "We ain't a sharp species. We kill each other over arguments about what happens when you die, then fail to see the fucking irony in that."
  • sebalda 19.09.13, 14:31
    Dlatego zapewne c
    > zęść osób świadomie lub nieświadomie odpowiedziało: nic.

    Kolejne wprowadzenie zamieszania, zmuszanie nas do snucia domysłów, pozostawianie niedomówień. I co gorsza, sugerowanie, że ktoś coś nieświadomie. Na jakiej podstawie takie dywagacje???
  • otryt 19.09.13, 14:37
    sebalda napisała:

    >Na jakiej podstawie takie dywagacje???

    mary_ann napisała:

    >Więc napisz może jakich i dlaczego, to też ciekawe.
  • mary_ann 19.09.13, 14:49
    Otryt napisał:
    otryt napisał:

    > sebalda napisała:
    >
    > >Na jakiej podstawie takie dywagacje???
    >
    > mary_ann napisała:
    >
    > >Więc napisz może jakich i dlaczego, to też ciekawe.

    To jest cytat czy zestawienie?
    Bo jeśli zestawienie, to niefortunne, mój wpis był komentarzem sprzed Twojego postu, w którym insynuujesz nam nieuświadamiane pobudki, by następnie pozostawić nas z domysłami.
  • otryt 19.09.13, 14:56
    Sebalda pyta mnie, na jakiej podstawie snuję swoje dywagacje. A snuję je dlatego, że Ty chwilę wcześniej zapytałaś mnie jakich odpowiedzi się spodziewałem i dlaczego? A ja po prostu w swej naiwności odpowiedziałem na Twoje pytanie.
  • mary_ann 19.09.13, 15:50
    otryt napisał:

    > Sebalda pyta mnie, na jakiej podstawie snuję swoje dywagacje. A snuję je dlateg
    > o, że Ty chwilę wcześniej zapytałaś mnie jakich odpowiedzi się spodziewałem i d
    > laczego? A ja po prostu w swej naiwności odpowiedziałem na Twoje pytanie.

    A gdzie napisałeś odpowiedź na moje pytanie (jakich odpowiedzi się spodziewałeś i dlaczego), bo nie widzę?
  • otryt 19.09.13, 15:59
    14:21
  • mary_ann 20.09.13, 10:43
    mary_ann napisałą:
    Najwyraźniej spodziewałeś się innych odpowiedzi. Więc napisz może jakich i dlaczego, to też ciekawe.

    otryt napisał:

    > 14:21

    wypowiedź Otryta z 14:21
    Padły jednak dwie odpowiedzi niebanalne. One uświadomiły mi, że pytam o rzeczy bardziej osobiste i bardziej intymne, niż wcześniej myślałem. Dlatego zapewne część osób świadomie lub nieświadomie odpowiedziało: nic.

    Gdzie tu jest napisane, jakich odpowiedzi się spodziewałeś i dlaczego?
    Jedyne, co mogę wydedukować,. to że spodziewałeś się przeczytać, że "nie nic" (a zatem "coś" - ale co?) i nie wiem nadal, dlaczego. Wiem za to, że być może za odpowiedziami stała nieświadomość.
    Nie ma oczywiście przymusu odpowiedzi, ale nie dziw się poirytowaniu rozmówców, bo naprawdę można odnieść wrażenie, że bawisz się w kotka i myszkę.
  • pavvka 19.09.13, 14:45
    otryt napisał:

    > Ale wyobraź sobie sytuację, że w swoich poglądach jesteś kompletnie wyobcowana.
    > Nie ma nawet jednej osoby, która by podobnie myślała. Czy jesteś w stanie wytłu
    > maczyć, wyjaśnić swoje stanowisko? I czy to ma sens? Przecież nikt cię nie zroz
    > umie.

    To błędne założenie. To, że druga osoba ma inne zdanie, nie oznacza, że nie może zrozumieć Twojego stanowiska. Mnie się często (choć nie mówię, że zawsze) zdarza rozumieć poglądy, z którymi się nie zgadzam.
    --
    "See, you think I give a shit. Wrong. In fact, while you talk, I'm thinking; How can I give less of shit? That's why I look interested."
  • pavvka 19.09.13, 14:55
    pavvka napisał:

    > Mnie się często (choć nie mówię, że zaws
    > ze) zdarza rozumieć poglądy, z którymi się nie zgadzam.

    ...co oczywiście nie oznacza, że nie będę z nimi polemizował
    --
    "We ain't a sharp species. We kill each other over arguments about what happens when you die, then fail to see the fucking irony in that."
  • slotna 19.09.13, 14:32
    Uuu, nieladnie. Tez chce wiedziec o co chodzilo. Troche odwagi cywilnej! :P

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • otryt 19.09.13, 14:39
    slotna napisała:

    > Uuu, nieladnie. Tez chce wiedziec o co chodzilo. Troche odwagi cywilnej! :P

    To dopiero 7 dni trwa ankieta. Jeszcze chwilę...
    Na pewno powiem, o co chodzi.
    Proszę o cierpliwość.
  • pavvka 19.09.13, 11:36
    A co tam, ja jeszcze mogę odpowiedzieć :) Też nie czuję nic szczególnego, poza pewnym zaciekawieniem. Ale to na zasadzie, że pozastanawiam się nad tym przez chwilę i jeśli nie dojdę do konkretnych wniosków, to dłużej o tym nie myślę. Nie mam tak, żeby nie dawało mi to potem spać po nocach :)
    --
    "We ain't a sharp species. We kill each other over arguments about what happens when you die, then fail to see the fucking irony in that."
  • verdana 20.09.13, 22:10
    Otrycie, ja czytam Twoje wypowiedzi, to mam takie jakieś myśli. Myślę, że ... No, tak myślę, może powiem kiedyś co myślę i jakie uczucia Twoje wypowiedzi we mnie budzą. Bo to jakoś tak jest, ze ja się nie zgadzam. Nie zgadzam się z czymś , co mówisz , ale nie napiszę z czym, bo większość może się zgadza, więc ja tylko takie mam przypuszczenia, ze Ty może. Albo nie. Ale zaczekaj. Może jak przemyślę, to doprecyzuję, dlaczego tak Cię postrzegam i jestem w tym odosobniona. Wyobcowana.
    --
    zpopk.pl
  • slotna 20.09.13, 22:14
    Zapomnialas o "ciekawe tylko, dlaczego..." ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • verdana 20.09.13, 22:27
    Racja:)
    --
    zpopk.pl
  • otryt 21.09.13, 01:38
    No to doszliśmy do ściany.

    Slotna robi błąd logiczny, który za pierwszym razem ignoruję pisząc grzecznie, że nie ma sprzeczności w mojej wypowiedzi i w krótkich słowach staram się wyjaśnić swoje stanowisko, że kulturę można zmienić a biologii nie. Nie robię afery, nie wyśmiewam, nie pouczam, nie porzucam wątku. I ona zamiast przyjąć moje wyjaśnienie, o co mi tak naprawdę chodziło i kontynuować, rozpoczyna udowadnianie mi, że przecież napisałem co innego. Ten typ dyskutowania jest nagminny i beznadziejny, prowadzący jedynie do kłótni. W taki sposób dyskutują w mediach, dając zły przykład zwykłym ludziom. Do żadnych konkluzji już się nie dojdzie, na dodatek taki osobnik, który na kłopoty z logiką, będzie udowadniał, ze jego jest na wierzchu. Nie chcę tu wyciągać wcześniejszych przykładów, bo nie potrafię ani nie mam przyjemności w dyskutowaniu jednocześnie z 10 osobami. Tego było multum.

    Było dużo wątków, gdzie ludzie nie widzą różnicy między koniunkcją, alternatywą i implikacją. Jak wiele osób nie potrafi poprawnie przekształcić zdań korzystając z praw de Morgana. Potem wychodzą kompletne kretyństwa i wmawianie mi do upadłego, że powiedziałem coś, czego nie powiedziałem. Ponad połowa moich wpisów na tym forum dotyczyła wyjaśniania, że nie powiedziałem tego, co rzekomo powiedziałem. Oczywiście każdemu może się zdarzyć jakiś błąd, nie robiłbym z tego afery. Jednak jeśli w procesie interakcji, ktoś dowiaduje się, jaki był właściwy sens wypowiedzi, to normalnie przyjmuje to z pewną ulgą, ze zrozumiał dokładnie o co rozmówcy chodziło. I wtedy można pójść dalej w rozmowie.

    Przykład. Piszę, że kocham córkę. Rozmówca wyciąga z tego wniosek, że nie kocham syna, bo nic o tym nie napisałem. Mówię, że syna też kocham. To nieprawda, słyszę, bo powiedziałem wcześniej, że syna nie kocham. Według tego schematu prowadziłem dyskusję wielokrotnie.
  • slotna 21.09.13, 01:51
    > Slotna robi błąd logiczny, który za pierwszym razem ignoruję pisząc grzecznie,
    > że nie ma sprzeczności w mojej wypowiedzi i w krótkich słowach staram się wyjaś
    > nić swoje stanowisko, że kulturę można zmienić a biologii nie.

    Pierwsza twoja wypowiedz wyjasniajaca, czemu nie da sie tego akurat zmienic, jest tutaj: forum.gazeta.pl/forum/w,244931,146861173,147019984,Re_Problem_jezykowy.html?wv.x=2 Na nia odpisalam i z niej wynika, ze sadzisz, ze nie da sie zmienic, bo jest to zbyt zakorzenione w kulturze. Dopiero potem zaczales pisac o biologii. Na posty o biologii odpowiedzialam ci kilka razy. Przypomne:

    forum.gazeta.pl/forum/w,244931,146861173,147020418,Re_O_co_chodzi_w_watku_.html?wv.x=2
    forum.gazeta.pl/forum/w,244931,146861173,147020778,Re_A_jak_to_jest_u_naszych_milusinskich_.html?wv.x=2
    forum.gazeta.pl/forum/w,244931,146861173,147020789,Re_O_co_chodzi_w_watku_.html?wv.x=2
    forum.gazeta.pl/forum/w,244931,146861173,147020880,Re_A_jak_to_jest_u_naszych_milusinskich_.html?wv.x=2
    Wolalabym, zebys sie do tego ustosunkowal, zamiast marnowac czas na deprecjonowanie mnie.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • slotna 21.09.13, 03:41
    > Przykład. Piszę, że kocham córkę. Rozmówca wyciąga z tego wniosek, że nie kocha
    > m syna, bo nic o tym nie napisałem. Mówię, że syna też kocham. To nieprawda, sł
    > yszę, bo powiedziałem wcześniej, że syna nie kocham. Według tego schematu prowa
    > dziłem dyskusję wielokrotnie.

    To ja ci napisze schemat tej dyskusji na bazie przykladu, ktory podales ;)

    Ja: Kaszanka jest dobra.

    Otryt: Nieprawda, jest obrzydliwa, bo ja kocham corke.

    Ja: Ale przeciez kochanie corki to zaden argument.

    Otryt: A w ogole to kochanie corki to zaden argument, kocham tez syna.

    Otryt: Dlaczego napisalas, ze kochanie corki to zaden argument, skoro ja napisalem, ze argumentem jest kochanie syna?

    Ja: Kochanie syna to tez zaden argument, a najpierw napisales o kochaniu corki.

    Otryt: Kocham syna, kocham syna, a ty mi piszesz o kochaniu corki.

    Ja: Nie no, napisalam o kochaniu corki, bo od tego zaczales polemike. Ale na kochanie syna tez ci odpisalam.

    Otryt: No to doszliśmy do ściany.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • slotna 22.09.13, 02:52
    laist.com/2013/09/21/transgender_teen_voted_homecoming_q.php
    Zapewne wybrali ja ci, ktorzy chodzili do obrzydliwych przedszkoli, a zrugali ci normalni :P Polecam obejrzenie obu filmikow.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka