Dodaj do ulubionych

ranking zbędnych gadżetów

09.03.14, 12:57
Przypomniała mi się Bortnowska z jej wielkopostną ideą, by spróbować "zajmować sobą mniej miejsca"- oczywiście w sensie przenośnym. Bardziej w sensie "ekologicznego odcisku stopy", choć ona oczywiście szła jeszcze głębiej.


Na przykład wspólne jest nam (chrześcijanom) i wielu wegetarianom poczucie, że z naszą nadobfitą konsumpcją po prostu zajmujemy zbyt wiele miejsca na Ziemi. Zgarniając dla siebie za dużo, psujemy ład Ogrodu. Niszczymy różnorodność i równowagę, których mieliśmy strzec, zatruwamy środowisko i siebie samych, przysparzamy cierpienia.

Cofnąć się! Nie zajmować aż tyle miejsca, więcej zostawić innym, a także pozwolić Ziemi na wydawanie soczystszych owoców, na co potrzeba czasu. Taki ruch, odwrotność imperatywu posiadania i wchłaniania, musi podobać się Stwórcy, który chce obfitości bytu.


Halina Bortnowska, Już - jeszcze nie, Kraków, Znak 2005

To tak bardzo na poważnie.
A żeby było lżej:

Czy macie osobisty ranking napotkanych w sprzedaży absolutnie zbędnych gadżetów? Rzeczy bez których absolutnie, doskonale i spokojnie można się obejść? (Tak, wiem, zawsze da się znaleźć zastosowanie i argumentować chociażby tworzeniem miejsc pracy, ale dlaczego nie powydziwiać;-).

Mój świeży typ (Lidl 7.03): naklejki z artystycznymi zdjęciami (zachód słońca nad morzem itp) na kosze do śmieci:-)
Edytor zaawansowany
  • verdana 09.03.14, 13:25
    Wszelkie ozdóbki do pokojów, typu figurki, wazoniki, muszelki.
    Naklejki na cokolwiek, nie tylko na kosz na śmieci.
    Okładki na zeszyty - są gazety.
    Większość opakowań - np tekturowe opakowania na rajstopy, które mnie doprowadzają do szału.
    95% kosmetyków.
    --
    zpopk.pl
  • maadzik3 09.03.14, 13:49
    wszystkie durnostojki i kurzolapki,ciuchy ponad potrzebne (co strasznie denerwuje moja mame), firanki, zaslony, wykladziny, dywany itp. zbieracze kurzu, naczynia kuchenne ponad to co jestem w stanie zuzyc przy maksymalnej liczbie gosci przewidywanej na raz w domu (w ktorym nikt nie lubi gosci wystepujacych tlumnie w przeciwienstwie do gosci wystepujacych indywidualnie lub w parach/ rodzinach/ malenkich grupkach).
    Poza tym zasadniczo nie znosze zakupow, co doskonale mi zycie ulatwia :)
    --
    If I save the whales where do I keep them?
  • luccio1 10.03.14, 23:05
    verdana napisała:
    > Okładki na zeszyty - są gazety.

    Miałem komplet okładek plastykowych różnych kolorów - w szkole podstawowej. Każdemu kolorowi przypisałem "raz na zawsze" przedmiot. Kontynuowałem to przez całe liceum.
    I jeszcze przez pierwsze lata studiów (tam oczywiście związek kolor-przedmiot ustaliłem na nowo).
    Na książki i na zeszyty do tych przedmiotów, dla których brakło okładek plastykowych, stosowałem kupne okładki - były to, jak pewnie pamiętasz, motyle, herby miast, grzyby (jadalne, niejadalne, trujące), "Poczet Królów" Matejki, wybitni pisarze - etc. Pod koniec zacząłem używać "zamiast" papieru "śniadaniowego".
  • verdana 10.03.14, 23:14
    Ja też. Ale to nieekologiczne, zbędne, a w dodatku plastikowe okładki są ciężkie.
    --
    zpopk.pl
  • mary_ann 09.03.14, 14:25
    Moim faworytem w podsuwaniu dziwnych potrzeb jest pewien producent kawy (a przy okazji produktów z innych branż) na literę T.:

    - wykrawacz do jabłek
    - wykrawacz do melonów
    - urządzenie do krojenia ananasa
    - separator żółtek od białek

    (nie jestem bez grzechu, mam na stanie jajowar:-(( )
  • verdana 09.03.14, 14:55
    Ja chcę wykrawacz do jabłek i urządzenie do krojenia ananasa!
    Natomiast absurdem dla mnie jest termometr wsadzany w mięso.
    --
    zpopk.pl
  • melmire 09.03.14, 16:21
    O, a ja wlasnie bardziej chcialabym termometr do miesa niz obieracz do ananasa :) ale ja lubie krwiste.
    Moj top gadzetow : podelko na banana :)
    --
    "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
    "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
  • mary_ann 09.03.14, 17:15
    Ja się nabrałam na pudełko do banana. Wydawało mi się przydatne, bo banana chciałam zabierać do pracy w charakterze posiłku, a nie lubię pogniecionego.
    No i prawie żaden banan nie pasował krzywizną:-)
  • mmoni 09.03.14, 17:21
    No proszę, czyli wbrew dowcipom UE nie udało się krzywizny banana ujednolicić.
    --
    Nika

    "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”
  • mary_ann 06.04.14, 19:25
    Było pudełko na banana, a teraz, Panie i Panowie:
    www.tchibo.pl/pojemnik-na-kiwi-na-droge-p400034929.html
    Wyobrażacie sobie, że trzymacie w szafce kolekcję specjalnych pojemników na różne owoce?
  • mary_ann 09.03.14, 17:25
    verdana napisała:

    > Ja chcę wykrawacz do jabłek i urządzenie do krojenia ananasa!

    Chwilowo nie ma, ale obserwuj.
    Póki co może zadowoli Cię maszyna do robienia kostek lodu (jedyne 549 zł) lub - dla zmęczonych rączek - elektryczny korkociąg (65 zł). Obie oferty okazyjne - przecena!
    .
    No i pięknie. Zamiast wątku postnego wyszedł wątek podsycający nastroje konsumpcyjne:-)
  • paszczakowna1 09.03.14, 21:01
    > - wykrawacz do jabłek

    Wykrawacz do jabłek (służy też do melonów, kabaczków i dyń) jest wbrew pozorom przedmiotem bardzo użytecznym.
  • slotna 09.03.14, 22:34
    Mialam kiedys taki wykrawacz, z ostrymi krawedziami, i byl super do usuwania gniazd nasiennych.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • pampelune 10.03.14, 09:34
    Widziałam kiedyś i napawałam się nieposiadaniem urządzenia, które spienia wodę w kąpieli (taki plastikowy dysk na baterie). Chyba w sklepie na T.

    --
    sarnarysuje.blogspot.com/
  • mary_ann 11.03.14, 08:37
    pampelune napisała:

    > Widziałam kiedyś i napawałam się nieposiadaniem urządzenia, które spienia wodę
    > w kąpieli (taki plastikowy dysk na baterie). Chyba w sklepie na T.

    W sklepie okołokawowym na Tch?
    Boskie! Jak dla mnie na razie wygrywa ranking.
  • pampelune 11.03.14, 13:28
    > W sklepie okołokawowym na Tch?

    Tak, chodzę tam czasem pozwiedzać.
    --
    sarnarysuje.blogspot.com/
  • mary_ann 11.03.14, 16:54
    pampelune napisała:

    > Tak, chodzę tam czasem pozwiedzać.

    Pozwiedzać to pestka. Ja całkiem upadlam, bo prenumeruję newsletter:-)
    Ale ostatnio nie otwieram, o!
  • luccio1 10.03.14, 23:07
    Jeśli "wykrawacz do jabłek" służy do wycinania z nich gniazd nasiennych - to taki przedmiot (metalowa półkula wydrążona wewnątrz, osadzona na trzonku drewnianym) był w moim Domu Rodzinnym - za głębokiej komuny.
  • mary_ann 11.03.14, 08:30
    luccio1 napisał:

    > Jeśli "wykrawacz do jabłek" służy do wycinania z nich gniazd nasiennych - to ta
    > ki przedmiot (metalowa półkula wydrążona wewnątrz, osadzona na trzonku drewnian
    > ym) był w moim Domu Rodzinnym - za głębokiej komuny.

    Nie, myślę, że chodzi o to cudo:

    http://i58.tinypic.com/30m4wg1.jpg
  • mary_ann 11.03.14, 08:35
    Tu wyraźniej widać samo urządzenie:

    http://i61.tinypic.com/11r9fup.jpg
  • mkw98 11.03.14, 17:10
    A, to ja o jeszcze innym myślałam! To znaczy znam też taki, o jakim piszesz, luccio, ale mój idealny wykrawacz jest, hm, zaostrzonym cylindrem z uchwytem. I wykrawa tylko środek (a do środka wkłada się cukier, albo miód, albo powidła i hyc! do piekarnika).
  • mary_ann 11.03.14, 19:34
    mkw98 napisała:

    > A, to ja o jeszcze innym myślałam! To znaczy znam też taki, o jakim piszesz, lu
    > ccio, ale mój idealny wykrawacz jest, hm, zaostrzonym cylindrem z uchwytem. I w
    > ykrawa tylko środek (a do środka wkłada się cukier, albo miód, albo powidła i h
    > yc! do piekarnika).

    Mniam. Taki?
    http://i57.tinypic.com/2620imp.jpg
  • mkw98 25.03.14, 22:00
    mary_ann napisała:

    > Mniam. Taki?

    Tak, chociaż ten na zdjęciu wygląda bardziej designersko, moje zawsze były brzydsze. ;-)

    A tak w ogóle to przeczytałam w ostatnim półroczu sporo dyskusji na temat "jak powinna wyglądać idealna wyprawka dla noworodka" i ZAWSZE jak ktoś pisał, że coś było zbędnym gadżetem to ktoś odpisywał, że życia sobie bez tego nie wyobraża. :-)
    Najbardziej chyba zadziwiło mnie urządzenie do rozróżniania sześciu rodzajów płaczu niemowlęcia. Oraz pieluchomat.
  • mary_ann 27.03.14, 08:29
    mkw98 napisała:


    > A tak w ogóle to przeczytałam w ostatnim półroczu sporo dyskusji na temat "jak
    > powinna wyglądać idealna wyprawka dla noworodka" i ZAWSZE jak ktoś pisał, że co
    > ś było zbędnym gadżetem to ktoś odpisywał, że życia sobie bez tego nie wyobraża
    > . :-)

    To trochę tak jak z naszym wątkiem. Miało być o rzeczach zbędnych, a w sumie wymieniliśmy się informacjami, jakie fajne i przydatne gadżety istnieją na świecie... No dobra, ale to po to, żeby TYM SKUTECZNIEJ ĆWICZYĆ SIĘ W WALCE Z POKUSAMI, prawda?:-)

    > Najbardziej chyba zadziwiło mnie urządzenie do rozróżniania sześciu rodzajów pł
    > aczu niemowlęcia.

    Założę się, ze chińscy rodzice tego nie potrzebują... W chińskim są linie melodyczne odróżniają znaczenia wyrazów. Co za porażka dla producenta, taki duży rynek idzie się bujać.

    >>Oraz pieluchomat.

    OMG, co robi pieluchomat???
  • mkw98 03.04.14, 22:38
    mary_ann napisała:
    > OMG, co robi pieluchomat???

    No właśnie moim zdaniem nic nie robi. :-) Tu można obejrzeć.
  • pavvka 04.04.14, 12:11
    mkw98 napisała:

    > mary_ann napisała:
    > > OMG, co robi pieluchomat???
    >
    > No właśnie moim zdaniem nic nie robi. :-)

    A właśnie, że robi, dodaje do procesu dwie zbędne czynności :D Zamiast wyjąć pieluchę bezpośrednio z opakowania i zastosować, trzeba jeszcze po drodze włożyć ją do pieluchomatu i potem z niego wyjąć.
    --
    Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey
  • verdana 18.03.14, 15:23
    Mam to i kocham!
    --
  • mary_ann 11.03.14, 19:37
    luccio1 napisał:

    > Jeśli "wykrawacz do jabłek" służy do wycinania z nich gniazd nasiennych - to ta
    > ki przedmiot (metalowa półkula wydrążona wewnątrz, osadzona na trzonku drewnian
    > ym) był w moim Domu Rodzinnym - za głębokiej komuny.

    Jeśli to to, to nazywa się "wykrawacz kulek":-)
    http://i57.tinypic.com/fuxfk7.jpg

  • paszczakowna1 09.03.14, 20:25
    Najdziwniejsze rzeczy, które występowały jako gifty konferencyjne:

    - wieszak do torebki. O ile dobrze zrozumiałam, wieszak do torebki przymocowuje się do blatu stołu i wiesza na nim torebkę.

    - rośliny w puszkach. Nie, nie chodzi o groszek czy ananasa. Puszka zawiera nasionko i coś w rodzaju gleby, podlewa się i z puszki wyrasta roślina. (Mojej córce się podobało i domaga się więcej, więc w sumie nie wiem, czy zbędne - najwyraźniej są odbiorcy.)
  • mary_ann 09.03.14, 20:52
    paszczakowna1 napisała:


    > - wieszak do torebki. O ile dobrze zrozumiałam, wieszak do torebki przymocowuje
    > się do blatu stołu i wiesza na nim torebkę.

    Mam!!! Dostałam jako gif od internetowego sklepu zoologicznego. W życiu nie użyłam.

    - rośliny w puszkach. Nie, nie chodzi o groszek czy ananasa. Puszka zawiera nas
    > ionko i coś w rodzaju gleby, podlewa się i z puszki wyrasta roślina. (Mojej cór
    > ce się podobało i domaga się więcej, więc w sumie nie wiem, czy zbędne - najwyr
    > aźniej są odbiorcy.)

    Co mi przypomniało o całej grupie dziwacznych gadżetów dołączanych do dziecięcych i wczesnomłodzieżowych pisemek (typu Kaczor Donald czy Zakątek Zwierzątek ). Przebojem był pęczniejący Rufus. Rufus był różowym kretoszczurem zanurzonym w zamkniętej fiolce. Należało dolać wody i czekać aż wielokrotnie powiększy swe rozmiary. Operację można było powtarzać, bo okazało się, że po wyjęciu z cieczy schnie i się obkurcza.
    Jeśli dobrze pamiętam, oferowałam go kiedyś Verdanie jako gadżet-nagrodę w konkursie, w którym obstawialiśmy datę pojawienia się setnego wcielenia trolla Rufusa na forum Nie-do-wiary-politycznie.
  • turzyca 09.03.14, 21:19
    > - wieszak do torebki. O ile dobrze zrozumiałam, wieszak do torebki przymocowuje
    > się do blatu stołu i wiesza na nim torebkę.

    Posiadam, uzywam, bardzo sie wkurzylam, jak sie okazalo, ze nowy wariant mojego ulubionego modelu torebki nie ma przy nasadzie paska polokraglej sprzaczki, ktora mi wczesniej miedzy innymi do tego celu sluzyla. Bardzo cenie mozliwosc powieszenie torebki inaczej niz na oparciu krzesla, skladany haczyk kupilam w pierwszym sklepie, w ktorym go zobaczylam. Marzylam o posiadaniu czegos takiego od wczesnych lat kobiecych, gdy przeczytalam, ze krolowa angielska nosi ze soba hak rzezniczy w celu wieszania torebki.

    Ja ze swej strony do zupelnie zbednych gadzetow nominuje obieraczke do pomaranczy. Na szczescie nie zajmuje duzo miejsca, ignoruje wiec jego obecnosc w mojej szufladzie. Bo wspolmieszkaniec jest bardzo do tego sprzetu przywiazany.
    --
    Come and complain
  • mary_ann 09.03.14, 22:56
    turzyca napisała:

    >Bardzo cenie mozliwosc powieszenie torebki inaczej niz na oparciu krzesla,

    Ale dlaczego właściwie?
  • turzyca 09.03.14, 23:15
    Z jednej strony to co Magda napisala - bo w miejscach publicznych nie wiem, czy jak sie odwroce, to czy ja zastane i to w stanie nienaruszonym.
    Z drugiej bo w szeroko pojetych sytuacjach okolopracowych, jak potrzebuje czegos z torebki, to nie musze po nia siegac i stawiac na kolanach, tylko moge wlozyc reke i wyjac dlugopis czy co tam akurat potrzebne.
    Poza tym wiele razy mi sie juz zdarzylo, ze siedzenia byly sliczne i wygodne, ale niekompatybilne z torebka, okragle oparcia, z ktorych pasek fantastycznie zjezdza, albo pelne fotele, przy ktorych nie da sie jej ani powiesic ani nawet wstawic pod krzeslo. Plus obsluga krazaca za plecami i tylko czekac az uslysze loskot lecacego ciala. ;)
    --
    Pani Grzyb tlumaczy
  • mary_ann 09.03.14, 23:27
    turzyca napisała:

    > Z jednej strony to co Magda napisala - bo w miejscach publicznych nie wiem, czy
    > jak sie odwroce, to czy ja zastane i to w stanie nienaruszonym.

    Myślałam o tym, ale doszłam do wniosku, że złodziej dokładnie tak samo sięgnie pod stół...
    Ja z tego powodu staram się miejscu publicznym nigdy torby nie wieszać.


    > Z drugiej bo w szeroko pojetych sytuacjach okolopracowych, jak potrzebuje czego
    > s z torebki, to nie musze po nia siegac i stawiac na kolanach, tylko moge wlozy
    > c reke i wyjac dlugopis czy co tam akurat potrzebne.

    Już wiem, skąd (chyba) różnica. Ja noszę nie tyle torebki, co duże torby na długim pasku. I właśnie kiedy powieszę torbę w pracy na oparciu krzesła, łatwo mi sięgnąć i coś z niej wyjąć właściwie na oślep.
  • turzyca 10.03.14, 09:06
    > Myślałam o tym, ale doszłam do wniosku, że złodziej dokładnie tak samo sięgnie
    > pod stół...

    Ale zeby siegnac pod stol musi sie znalezc tuz przy moim boku. I ja go musze nie zauwazyc. Mozliwe ale znacznie mniej prawdopodobne niz to ze dokona tego za moimi plecami.


    > Ja z tego powodu staram się miejscu publicznym nigdy torby nie wieszać.

    Trzymasz przez caly czas na kolanach?

    Ja noszę nie tyle torebki, co duże torby na dłu
    > gim pasku. I właśnie kiedy powieszę torbę w pracy na oparciu krzesła, łatwo mi
    > sięgnąć i coś z niej wyjąć właściwie na oślep.

    Ja wlasnie o torbiszczach na pasku mowie. Jesli sa powieszone ponizej mojego ramienia, to wiekszosc ich zawartosci znajduje sie poza zasiegiem moich ramion. Powieszone wyzej sa poreczniejsze.
    --
    Czajniczek Pana R.
  • mary_ann 10.03.14, 09:25
    turzyca napisała:

    > Ale zeby siegnac pod stol musi sie znalezc tuz przy moim boku. I ja go musze ni
    > e zauwazyc. Mozliwe ale znacznie mniej prawdopodobne niz to ze dokona tego za m
    > oimi plecami.
    >
    Masz rację.
  • magdalaena1977 09.03.14, 22:53
    paszczakowna1 napisała:

    > - wieszak do torebki. O ile dobrze zrozumiałam, wieszak do torebki przymocowuje
    > się do blatu stołu i wiesza na nim torebkę.

    Bardzo przydatna rzecz - noszę w torebce, a w kawiarni zaczepiam o stół i podwieszam torebkę zamiast stawiać ją na ziemi albo wieszać na oparciu krzesła i zastanawiać się, kiedy mi ja ukradną. Niestety nie pasuje do części stołów i części torebek.


    --
    Magdalaena
  • luccio1 10.03.14, 23:09
    Miałem coś takiego - wieszak do teczki. I też w głębi komuny.
  • melmire 10.03.14, 18:14
    Rosliny w puszkach sa spoko :) widzialam nawet roslinne granaty. Granat taki namaczasz w wodzie, i rzucasz (jak to granat) gdzies na glebe, a potem wyrastaja z tego kwiatki :)
    --
    "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
    "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
  • turzyca 10.03.14, 21:20
    Granat taki na
    > maczasz w wodzie, i rzucasz (jak to granat) gdzies na glebe, a potem wyrastaja
    > z tego kwiatki :)

    No ale to trudno zdefiniowac jako zbedny sprzet w mieszkaniu. :)
    --
    Come and complain
  • iwoniaw 09.03.14, 20:36
    Wykrawaczka do jabłek jest bardzo praktyczna i widocznie zwiększa konsumpcję jabłek.
    Haczyk na torebkę prawdopodobnie sprawdza się, jeśli ktoś (niczym, nie przymierzając, ja) nie targa ze sobą tobołu zdolnego wywrócić każdy stolik przy próbie zawieszenia go na blacie.

    Natomiast też nie wiem, po co ludziom te wszystkie figurki, wazoniczki, dywaniczki, firaneczki i uważam, że generalnie większość ma za dużo ubrań, kosmetyków i utensyliów kuchennych.

    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • luna15 10.03.14, 09:32
    Papier toaletowy i torebki foliowe.
  • mary_ann 10.03.14, 09:53
    luna15 napisała:

    > Papier toaletowy

    Oo.
    Żarcik czy proponujesz tradycyjny model arabski (ponoć bardzo korzystny dla zdrowia)?
  • luccio1 11.03.14, 12:17
    Gazety nie mają już dzisiaj takiego papieru, jaki miała kiedyś "Trybuna Ludu".
  • mkw98 10.03.14, 17:48
    Tak Was sobie czytam i myślę, że jestem niepoprawną gadżeciarą. Gadżetów kuchennych wchłonę dowolną ilość, nowe przyjmuję z zachwytem. Może poza termometrem do pieczeni, bo mięsa raczej unikam, ale o termometrze cukierniczym trochę marzę. Wykrawacz do jabłek jest super do przygotowywania jabłek pieczonych (nożem nie umiem tak równo wyciąć tego środka). Niedawno w gazetce wnętrzarskiej rozczuliła mnie krajalnica do truskawek:
    http://img.galerialimonka.pl/imgcache/prod/MS_88233_jpg_9c2f89e93d12a95a250f92a2cadc2985.jpg

    Wieszak do torebki na stoliku też mam. : )
  • mary_ann 10.03.14, 18:03
    Do kuchennych też mam słabość. A już szczególną do AGD:-)

    Krajalnica do truskawek wygląda niestety kusząco, ja nigdy nie mam cierpliwości, żeby truskawki do dekoracji pokroić równo.
  • melmire 10.03.14, 18:16
    Mam formowaczke do jajek na twartdo! moge uformowac w serduszko, samochodzik albo wytloczyc na nim hello kitty!

    --
    "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
    "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
  • slotna 10.03.14, 21:06
    A ja wlasnie zrobilam cos odwrotnego, tzn. wydalam wiecej pieniedzy niz potrzeba. Zepsula nam sie lampka nocna, ktora w zasadzie z dizajnu byla lampka biurkowa, brzydka, plastikowa, i jeszcze parzyla po rozgrzaniu. Zwizytowalam odpowiedni sklep, zobaczylam, ze sa lampki biurowe niedrogie, ale tez sliczne lampki na diody, no i w koncu nie kupilam zadnej. Stac nas na ladne lampki, fajnie by bylo urzadzic mieszkanie estetycznie, ale kurcze, trzy razy wiecej placic, za cos, co bedzie dzialac tak samo...? Dylemat rozwiazala kolejna wizyta w sklepie, tym razem z chlopakiem - zobaczylam jeszcze inna, PRZEBOSKA lampke, przytulilam ja do lona, oczywiscie bez zamiaru kupienia, albowiem byla jeszcze drozsza. Podjal decyzje za mnie, w domu okazalo sie, ze zamiast lampki nocnej kupilismy lampke wiszaca z tej samej serii (podobne pudelka) - oh well, zyrandola tez nie mielismy (mieszkanie kupione 5 lat temu) i pewnie bysmy sie nie dorobili w inny sposob.

    No i dzisiaj kupil jeszcze i te lampke nocna, i te diodowa. Wyglada to przeslicznie, jestem zachwycona. I staram sie bardzo nie miec wyrzutow ;) Powinnam sobie tez w najblizszym czasie kupic ubrania do pracy, ale ciagle sobie mysle, ze skoro mnie przyjeli w tym, w czym chodze, to co za problem (no troche jest :P). Ech. A wcale nie jestem skapa! Przeciwnie nawet.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • mary_ann 10.03.14, 21:10
    Oj, tam Slotna, naści. Estetyka jest bardzo ważna, jeśli poprawia samopoczucie, bo to z kolei pozwala być fajniejszym człowiekiem.
  • slotna 10.03.14, 21:19
    O, dzieki! :D

    Z ubraniami to mam problem, bo te wszystkie biurowo-biznesowo-profesjonalne wydaja mi sie albo brzydkie, albo niewygodne, albo - co najgorsze - nie na moja figure. W sumie "niewygodne" to najwiekszy zarzut.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • turzyca 10.03.14, 21:24
    Napisze to samo co Mary tylko kwiecisciej. Bedziesz na te lampe patrzec i bedzie Ci przyjemnie. Za kazdym razem, gdy czlowiek dotyka czegos ladnego, na co sobie z ciezkim sercem pozwolil, robi mu sie jakos tak blogo na duszy i musi sie choc troche usmiechnac, ze to jest takie ladne. A ludzie usmiechnieci sa lepsi niz ludzie skrzywieni.
    A w tym wypadku bedziesz jeszcze w dodatku pozytywnie myslec o swoim chlopaku. A to wzmacnia zwiazek. Bardzo dobra inwestycja, madry chlopak.
    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
  • slotna 16.03.14, 14:31
    Jak bardzo masz racje :)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • magdalaena1977 10.03.14, 21:27
    Z perspektywy czasu uważam, że lepiej kupować rzeczy powoli, ale takie jak bym naprawdę chciała, co zazwyczaj oznacza droższe.
    Bo potem z taką lampką za grosze jest problem - niby świeci, ale jest paskudna. Kupić nową i starą wyrzucić - głupio. Schować - zajmuje miejsce.
    --
    Magdalaena
  • verdana 10.03.14, 21:52
    To ja się przyznam, nabyłam w tym tygodniu dwie, kompletnie niepotrzebne rzeczy - dla siebie. Wieczne pióro, w przepięknym czerwono-bordowym kolorze i pierścionek z meteorytem. Pióro do niczego mi niepotrzebne, ale uwielbiam pióra, a od lat nie miałam. Pierścionek - bo to pierwszy "normalny" , nie regulowany pierścionek, jaki na mnie pasował od 15 chyba lat. Mam rozmiar 9-10 i to jest rozmiar na pierścionki pierwszokomunijne. Nie wiem, po co mi ten pierścionek, ale się nie oparłam.
    --
  • pampelune 11.03.14, 13:25
    Ach, bo to takie względne pojęcie, ten niepotrzebny gadżet!
    Ja lubię oglądać takowe w sklepach i się nimi cieszyć, doceniać ludzką pomysłowość, a potem nie kupować przecież, bo kto by tego używał itd...
    Mam natomiast taki jeden przedmiocik, który dosłownie śnił mi się po nocach i kupienie go, a potem używanie, dało mi wielką zmysłową przyjemność. Wielką. Mam na myśli, tadam, to: www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/40014340/
    I założę się, że wiele osób robiących wypieki uważa albo nawet wie z dowodami, że przesianie mąki wszystko zmienia, ciasto z nieprzesianej nie wychodzi i w ogóle na sitku został kiedyś wielki żuk czy coś takiego... I że to żadna fanaberia taki przesiewacz, tylko normalny sprzęt każdej szanującej się piekarki. Co do mnie, piekę rzadko, i tylko pizzę i ciasteczka korzenne, i kompletnie nie wierzę, że przesianie coś zmienia, a na dnie sitka znalazłam tylko nędzny kawałek otrębu. W moich oczach ten przesiewacz jest boskim niepotrzebnym gadżetem (zwłaszcza, że mam drobno dziurkowane sitko do odcedzania ryżu, którym spokojnie mogłabym również przesiewać mąkę). Za to używając go przy robieniu ciasta czuję się jak królowa życia.

    --
    sarnarysuje.blogspot.com/
  • mary_ann 11.03.14, 17:02
    pampelune napisała:

    . Mam na myśli, tadam, to: rel="nofollow">www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/40014340/

    Mam (czerwieni się) Taki bardziej chamski, Fackelmanna.

    > I założę się, że wiele osób robiących wypieki uważa albo nawet wie z dowodami,
    > że przesianie mąki wszystko zmienia, ciasto z nieprzesianej nie wychodzi i w og
    > óle na sitku został kiedyś wielki żuk czy coś takiego... I że to żadna fanaberi
    > a taki przesiewacz, tylko normalny sprzęt każdej szanującej się piekarki. Co do
    > mnie, piekę rzadko, i tylko pizzę i ciasteczka korzenne, i kompletnie nie wier
    > zę, że przesianie coś zmienia, a na dnie sitka znalazłam tylko nędzny kawałek o
    > trębu. W moich oczach ten przesiewacz jest boskim niepotrzebnym gadżetem (zwłas
    > zcza, że mam drobno dziurkowane sitko do odcedzania ryżu, którym spokojnie mogł
    > abym również przesiewać mąkę). Za to używając go przy robieniu ciasta czuję się
    > jak królowa życia.

    Nie wiem. Kupiłam, bo wiele przepisów kategorycznie żądało "mąkę przesiać", a ja nie lubię ryzykować porażki:-) I przesiewa się tym zdecydowanie lepiej niż sitkiem, mąka nie pyli dookoła i tworzy ładną górkę, a nie rozsypuje się na dużej powierzchni, no i nie ma problemu mycia sitka.
    Ogólnie przesiewanie mogłoby chyba mieć pewien sens, bo mąkę napowietrza, ale czy to się rzeczywiście przekłada na jakość ciasta, nie mam pojęcia.

    Piekę też chleb i nigdy mąki nie przesiewam, może dlatego, że - w odróżnieniu od wypieków świątecznych - robię to 1-2 razy w tygodniu i mi się zwyczajnie nie chce.
    Ale przesiewanie tym gadżetem jest fajne, moje dzieci lubią:-)

  • turzyca 16.03.14, 20:47
    > Ogólnie przesiewanie mogłoby chyba mieć pewien sens, bo mąkę napowietrza, ale c
    > zy to się rzeczywiście przekłada na jakość ciasta, nie mam pojęcia.

    M.in. zmniejsza ryzyko zakalca. I ciasta sa bardziej puchate, po prostu nie niweluje sie dzialania proszku do pieczenia czy drozdzy. Bez tego tragedia sie nie dzieje, szczegolnie jak maka byla przechowywana w dobrych warunkach. Ale jak mozna, to lepiej przesiac.


    I przesiewa się tym zdecydowanie lepiej niż si
    > tkiem, mąka nie pyli dookoła i tworzy ładną górkę, a nie rozsypuje się na dużej
    > powierzchni, no i nie ma problemu mycia sitka.


    Ja tesknie za porzadnym sitkiem do maki.
    Takim czyli z plaskim dnem i szerokim rantem, bo dzieki temu wlasnie maka nie pyli na boki i tworzy ladny kopczyk, a jednoczesnie duza powierzchnia umozliwia przesianie dwoch kilo maki w ludzkim tempie. Przesianie dwoch kilo za pomoca linkowanego gadzetu jest tak irytuaco dlugie.
    Takie jest duzo gorsze, bo robi sie balagan.
    Ze ja normalnego sitka do maki nie mam, to do przezycia, za rzadko pieke. Ale nie ma go rowniez moja wlasna matka, u ktorej dla odmiany pieke duzo i w ilosciach hurtowych (szczegolnie odkad popelnilam blad upieczenia domowej chalki i teraz praktycznie przy kazdym pobycie musze ten wyczyn powtorzyc) i wtedy zaczynam tego chytrego gadzeciku nienawidzic z calej duszy. Choc on niczemu nie jest winny.
    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • mary_ann 16.03.14, 21:05
    turzyca napisała:

    > Ja tesknie za porzadnym sitkiem do maki.

    Obudziłaś we mnie wspomnienie:-)
    Moja nieżyjąca babcia miała sitko wyłącznie do przesiewania mąki. Duże, o średnicy 25 czy 30 cm, bez rączki, z płaskim dnem właśnie, bardzo drobną siateczką i wysokim drewnianym albo sklejkowym brzegiem.
  • mary_ann 16.03.14, 21:13
    O coś takiego, ale chyba bez drutów po przekątnych:

    http://i58.tinypic.com/312tzpu.jpg

    istnieje też zdaje się wersja bardziej współczesna:

    http://i61.tinypic.com/353624x.jpg
  • katriel 17.03.14, 02:12
    > Moja nieżyjąca babcia miała sitko wyłącznie do przesiewania mąki. Duże, o średn
    > icy 25 czy 30 cm, bez rączki, z płaskim dnem właśnie, bardzo drobną siateczką i
    > wysokim drewnianym albo sklejkowym brzegiem.

    Ja takie mam! I prawdę mówiąc zawsze myślałam, że to coś takiego, co jest w każdej
    kuchni bez wyjątku.


    --
    Wodospady, fontanny, witraże
  • turzyca 17.03.14, 09:01
    W moje magicznej kuchni durszlak wyglada tak, bo na inny miejsca nie mam.
    A mojej matce sitko sie popsulo i do tej pory nie nabyla nowego, nie widzi potrzeby, bo ma urzadzenie. Ja potrzebe widze, ale przeciez nie bede jej meblowac kuchni.
    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
  • turzyca 10.03.14, 21:54
    oddac potrzebujacym?
    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • magdalaena1977 10.03.14, 22:11
    Czy wiesz jak ciężko jest znaleźć sensownych potrzebujących? jeszcze ciuchy można oddać do PCK czy Caritasu, ale domowe durnostojki? np. mało udane dzbanki na herbatę?
    Brakuje mi pchlich targów, na których mogłabym oddać / sprzedać za grosze różne domowe przedmioty.
    --
    Magdalaena
  • ding_yun 27.03.14, 14:32
    Dla mnie pod kategorie zbednych gadzetow podpada nadmiar wszystkiego.
    Naprawde nie rozumiem ludzi, ktorzy maja w kuchni po kilkanascie patelni, garnuszkow i miseczek roznego przeznaczenia, nie mowiac juz o niezliczonych nozykach, siteczkach, sciereczkach i tak dalej. Rzadko kiedy wszystko to jest w dobrym stanie.

    Podobnie nie rozumiem posiadania ogromnej ilosci zmian poscieli, recznikow, sciereczek kuchennych i tak dalej - to zajmuje ogromne ilosci miejsca w mieszkaniu. Dostaje lekkiej nerwicy na widok krawedzi wanny gesto obstawionej napoczetymi buteleczkami roznych szamponow i plynow do kapieli.

    Domowe durnostojki to w ogole temat numer jeden. Z ozdob na polkach i parapetach toleruje jedynie ramki na zdjecia, swieczki i swieze kwiaty.





    --
    In God we trust, all others must bring data.
  • verdana 28.03.14, 22:04
    No widzisz, a ja absolutnie nie toleruję ramek, zdjęć, świeczek i kwiatów:)
    --
  • mary_ann 30.03.14, 11:56
    Rumieniłam się po same uszy, czytając Twój wpis.
    Z jednej strony okropnie lubię minimalizm, puste przestrzenie i całe życie do niego dążę.
    Niestety bezskutecznie. Nie umiem rzeczy wyrzucać i nie jestem (to eufemizm) mistrzynią utrzymywania porządku, więc zagracenie jest chyba moją wizytówką.


    > . Dostaje lekkiej nerwicy na widok krawedzi wanny gesto obstawionej napoczetymi
    > buteleczkami roznych szamponow i plynow do kapieli.

    Ekhe:-)))
  • ding_yun 30.03.14, 21:57
    mary_ann napisała:

    > Rumieniłam się po same uszy, czytając Twój wpis.
    > Z jednej strony okropnie lubię minimalizm, puste przestrzenie i całe życie do n
    > iego dążę.
    > Niestety bezskutecznie. Nie umiem rzeczy wyrzucać i nie jestem (to eufemizm) mi
    > strzynią utrzymywania porządku, więc zagracenie jest chyba moją wizytówką.
    >

    Powiem szczerze, że ja też mam swoje na sumieniu. Mam stanowczo zbyt wiele par butów (ale które wyrzucić, skoro wszystkie ładne i porządne, cóż z tego że zakładam je raz na kilka miesięcy). Kupuję masy kosmetyków kolorowych, żeby poeksperymentować, a potem kończy się na ulubionych zestawach.
    Niemniej nic tak dobrze nie robi na minimalizm jak częste przeprowadzki. Gdybym od lat żyła w jednym mieszkaniu z pewnością miałabym znacznie, znacznie więcej gratów.
  • mkw98 03.04.14, 22:34
    > . Dostaje lekkiej nerwicy na widok krawedzi wanny gesto obstawionej napoczetymi
    > buteleczkami roznych szamponow i plynow do kapieli.

    Ding_yun, przenigdy nie możesz mnie odwiedzić! ;-)
    Pocieszam się, że przynajmniej butów mam mało. ;-)
  • mary_ann 06.04.14, 19:20
    Jak dla mnie pieluchomat prowadzi w rankingu:-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.