Dodaj do ulubionych

Zagadka: Ile lat ma synek?

19.07.16, 09:20
Nie wiem, czy to dokładnie w tematyce forum, ale wdepnęłam przez przypadek na forum "Życie rodzinne".

Ile lat dalibyście synkowi, sądząc po opisie?

zachęcamy go do jak największej aktywności fizycznej. Mój strojnis niestety przez 1 rok chodził tylko w bluzach z kapturem,bo na takich kierunkach chłopcy nie mają czasu na myślenie o ubraniach. Odzywał w weekendy.Gdy zamordowany wracał po zajęciach i żyć mu się nie chciało,uczylam ,że w zimne wieczory nie ma jak gorąca kąpiel (nawet czasami w tej kąpieli że zmęczenia sobie poplakal) ,pół godz dobrej książki i do nauki.

Odpowiedź: goo.gl/KoiSz9


--
Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
Edytor zaawansowany
  • verdana 19.07.16, 09:49
    Niewiarygodne. Ja rozumiem, że synek w tej kąpieli płakał (mamusia musiała mu do łazienki wchodzić), bo taka matka to autentyczna tragedia. Tam wcześniej jeszcze było, że trzeba pilnować, bo synuś wychodził z kolegami i dwójeczkę złapał.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.07.16, 14:30
    Nie, z kolegami to było, że dwóch jego kolegów odpadło po 1. semestrze.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.07.16, 14:36
    Ale myśląc o tym, jak mają przechlapane studenci pochodzący z dużych miast, bo muszą mieszkać przy rodzicach, doszłam do takiego wniosku.

    Jeśli rodziny naprawdę nie stać na inną opcję, a student nie może dorabiać, bo ma tak absorbujące studia (typu medycyna), to nic nie zrobisz. Ale jeśli rodzinę właściwie stać, żeby nawet dać studentowi do ręki te paręset zł miesięcznie więcej, to powinna go wysłać z domu, niech sobie współwynajmie mieszkanie z innymi ludźmi. Tam w wątku jedna pani mówi, że syn chce się wyprowadzić, a ona odradza, bo to się nie opłaca. A może opłaca się? Kilkaset zł miesiecznie za psychiatrę i psychoterapeutę - to może być koszt za długiego mieszkania z mamusią. Jeśli kogoś właściwie stać, tylko się waha, czy to nie strata pieniędzy - ja bym zachęciła mówiąc, że jest to inwestycja w zdrowie psychiczne.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 19.07.16, 16:44
    Niekoniecznie. "Stać" to jest bardzo szerokie pojęcie. I paręset złotych tu absolutnie nie wystarczy - nie da sie wynająć mieszkania+ utrzymać sie za kilkaset złotych. I ja rozumiem,że rodzice wcale nie mają ochoty zasuwać, aby synowi czy córce zapewnić pokój w mieście, w którym sami mieszkają. Naprawdę, nie każdy student mieszkający z rodzicami jest nadzorowany, pilnowany, nie każdy ma ochotę mieszkać z kolegami (nie ma takich pieniędzy, które by mnie kiedykolwiek w moim życiu skłoniły do mieszkania z kimś przypadkowym, gdyby nie było przymusu).
    Mój najstarszy mieszkał sam od 1 roku. Wbrew pozorom, to też nie jest optymalna opcja - samotność nie dla wszystkich jest fajna i przyjemna. Nie każda rodzina jest kulą u nogi. Córka wyprowadziła się po studiach. Prawdę mówiąc, różnicy w samodzielności nie widzę żadnej. Zdrowie psychiczne córki znacznie lepsze.
  • iwoniaw 19.07.16, 18:13
    Zgadzam się, że kwestia zdrowia psychicznego nie zależy od terminu wyprowadzki z domu rodzinnego, a od tego, jak nas w tym domu wychowywano przez lata i traktowano. I owszem, od NIEKTÓRYCH rodziców należy wiać gdzie pieprz rośnie w pierwszym nadarzającym się momencie, ale akurat CI z pewnością nie będą dziecięciu tego kroku ułatwiać i sponsorować, co to, to nie ;-)


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.07.16, 18:43
    @verdana
    I paręset złotych tu absolutnie nie wystarczy - nie da sie wynająć mieszkania+ utrzymać sie za kilkaset złotych

    Za utrzymanie płaci się niezależnie od tego, czy ktoś mieszka z rodzicami, czy ze współlokatorami. Więc raczej dochodzi głównie koszt wynajmu - kilkaset zł to gdy dzieli się mieszkanie z kilkoma osobami.

    @iwoniaw
    I owszem, od NIEKTÓRYCH rodziców należy wiać gdzie pieprz rośnie w pierwszym nadarzającym się momencie, ale akurat CI z pewnością nie będą dziecięciu tego kroku ułatwiać i sponsorować, co to, to nie ;-)

    A to racja. :-)

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 19.07.16, 19:51
    Absolutnie nie. Koszt utrzymania jednej osoby, mieszkającej poza domem jest znacznie wyższy. Czy gotuję obiad na cztery osoby czy na pieć to cenowo niemal na jedno wychodzi. Jeśli gotuję samodzielnie, jest to bez porównania droższe - do tego dochodzi światło, abonament telewizyjny, gaz itd. Nawet przy wyliczaniu minimum socjalnego osoby samotne są liczone inaczej. Nie kupisz bowiem 1/3 bochenka chleba, 1/4 kubka śmietany itd.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.07.16, 22:40
    W mieszkaniu ze współlokatorami też nie będzie płacił za światło czy ogrzewanie jak pojedyncza osoba, bo będzie kilka osób w mieszkaniu. 1/3 bochenka chleba owszem można kupić. Małe opakowania śmietany też są. To prawda, produkty w mniejszych opakowaniach są nieco droższe, ale o ile procent to podraża koszty? A jeszcze możliwa jest taka opcja, że np. mieszkanie studenckie jest bliżej uczelni i oszczędzi się na dojazdach.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • slotna 20.07.16, 20:51
    Ale bedzie placic za to dodatkowo, a w mieszkaniu, w ktorym zostaje rodzenstwo i rodzice beda placic nadal. Beda tez nadal gotowac obiady, ktorych student juz jesc nie bedzie, tylko bedzie jesc drozej na miescie, gotowac drozej samemu albo jesc zimne. Wcale nie jest latwo zaplanowac zakupy i posilki, zwlaszcza na poczatku, ale w ogole to nie jest latwe dla jednej osoby. My nieraz marnujemy zarcie we dwojke, bo za duzo nagotuje, nie zamroze, a akurat nam cos wypadnie i kolejnego dnia nie zjemy / nie mozemy juz na cos patrzec. Przy dzielonej kuchni czesto w ogole slabo jest z gotowaniem / mrozeniem / przechowywaniem. Do tego dochodza koszty zakupu rozmaitych pierdol, ktore w domach rodzinnych sa zbierane przez lata, a okazuja sie niezbedne.
    Mieszkania blisko uczelni sa akurat drozsze, zreszta przy dojezdzie komunikacja miejska to tylko oszczednosc czasu, a nie pieniedzy. Jesli student dojezdza wlasnym samochodem w ramach jednego duzego miasta, no to faktycznie, moze kasa nie gra tu duzej roli ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • verdana 20.07.16, 21:39
    Oczywiście. Jak, ze mój syn wyprowadził sie na pierwszym roku, wiem, o ile wzrosły wydatki - choć zazwyczaj obiady jadał u nas. On wprawdzie mieszkał sam, ale nawet z kolegami za światło, telewizję, internet, środki do mycia łazienki itd musi zapłacić oddzielnie. Do tego doliczyć wydatki na wynajem pokoju - tysiąc złotych w dużym mieście to absolutne minimum, a podejrzewam, że wyszłoby więcej. Moja samotna znajoma wydaje na jedzenie 500 -600 zł w miesiącu - ja na 5 osób nie wydawałam 2500-3000 nigdy. A jemy mniej-więcej tak samo.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 20.07.16, 22:39
    1000 zł za pokój w Warszawie - ale jak ja studiowałam, to wynajmowanie osobnego pokoju było drogą fanaberią. Mieszkało się po 2 osoby w pokoju. Coś się zmieniło?

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • slotna 21.07.16, 21:43
    Przeciez nie o tym byla rozmowa, tylko o tym czy wydatki POZA wynajeciem czegos wzrastaja.

    Syn Verdany jak rozumiem mieszkal w ogole calkiem sam, mnie do tej pory w zyciu nie bylo na to stac, a dawno wyroslam z wieku studenckiego.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • verdana 22.07.16, 12:41
    W ogóle sam, bo w pewnym momencie zorientowaliśmy się, że zamiast wymieniać mieszkanie na większe, lepiej kupić najstarszemu kawalerkę i wywalić z domu. Mimo, ze kawalerka była blisko(czyli przez pierwsze parę lat często bywał i jadał obiady) , wydatki wzrosły , nie zmalały.
    A koledzy najmłodszego zwykle nie mieszkają po dwie osoby - wynajmują raczej dwupokojowe, małe. A nawet wynajęcie jednego pokoju w W-wie to zwykle 750-900 zł i mówimy o pokoju, nie kawalerce. Kawalerka to już 1500 do 2000 zł. Czyli sam wydatek na mieszkanie to juz jest 400-500 zł, a sądzę, ze mało kto chce mieszkać zamiast z rodzicami w cudzym mieszkaniu, z gospodarzami, bo wtedy swoboda wcale nie jest większa. Czyli ok. 750-900 zł to pieniądze za mieszkanie w kawalerce z kolegą.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 22.07.16, 13:24
    No, jak studenci chcą mieszkać w jednoosobowych pokojach, to nic dziwnego, że drogo... Ta dzisiejsza młodzież... ;-)

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 22.07.16, 15:07
    W wieloosobowych też drogo:) A młodzież, czy nie młodzież jak ma się do wyboru własny pokój za darmo, albo dopłacanie do wieloosobowego, to nierozsądnie wybiera się lepsze warunki taniej
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 22.07.16, 17:33
    Dla niektórych mimo wszystko to nie są lepsze warunki, np. dla tego nieszczęśnika synka z tamtego wątku.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • slotna 22.07.16, 18:04
    A ty nie chciałaś mieszkać w jednoosobowym pokoju? Wolałaś w wieloosobowym czy po prostu na jednoosobowy nie było cie stać?

    No i przypominam, że twierdziłaś, że "raczej dochodzi głównie koszt wynajmu - kilkaset zł to gdy dzieli się mieszkanie z kilkoma osobami". Ja sie upieram, ze to nieprawda, koszt wynajmu (1000 czy 10000 zl, wsio rawno) swoja droga, a koszty zycia oddzielnie jako takiego - swoja.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • verdana 22.07.16, 20:43
    Tu mamy rodzaj paragrafu 22. Dzieci rozsądnych rodziców, którzy nie wtrącają się w życie swoich dorosłych dzieci, być może miałyby szansę wyprosić kasę od rodziców na zamieszkanie razem, albo nawet sami rodzice mogliby uznać, że byłoby to korzystne dla potomka i wydać kupę kasy po to, by było mu bardziej luksusowo studiować. Przy czym problem polega na tym, że wymaganie, aby wynająć dziecku pokój w tym samym mieście, jeśli w domu nie dzieje się źle, a młody człowiek ma ochotę na samodzielność - to nie ukrywajmy, trochę wysokie wymaganie.
    A rodzice nadzorujący, pilnujący, od których rzeczywiście dla zdrowia psychicznego należy zwiewać, nie dadzą pieniędzy na wynajem i utrzymanie, bo ich celem jest utrzymanie kontroli.
    Czyli wymagania,aby przeznaczyć naprawdę spore pieniądze na studenta dotykają raczej tych rodziców, z którymi da sie mieszkać. Trochę to zbyt luksusowe wymaganie. Aby mu sprostać ja np. musiałabym zrezygnować z wielu rzeczy - nie ukrywam, że uwazam to za nadwymiarowe wymaganie wobec rodziców.
  • verdana 22.07.16, 20:44
    zamieszkanie oddzielnie oczywiście
  • iwoniaw 22.07.16, 21:01
    To nie paragraf 22, to prosta prawda, że lepiej mieć rodziców, z którymi da się mieszkać i którzy jednocześnie mają kupę kasy, którą bez żalu przeznaczą na nasze luksusy niż wprost przeciwnie - rodziców, z którymi nie da się mieszkać i którzy nie dadzą nam grosza (bo nie mogą lub nie chcą). ;-)
    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
  • slotna 22.07.16, 21:30
    > Trochę to zbyt luksusowe wymaga
    > nie. Aby mu sprostać ja np. musiałabym zrezygnować z wielu rzeczy - nie ukrywam
    > , że uwazam to za nadwymiarowe wymaganie wobec rodziców.

    Ale przeciez zrezygnowalas?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • verdana 23.07.16, 12:27
    Nie. Wtedy w małym mieszkaniu w pięć osób nie dało sie żyć. Mogłam albo wymienić je na większe, albo wyprowadzić dorosłe dziecko. Po rozważeniu sprawy ta druga opcja wydała sie nam lepsza. Ale kasę musiałabym wydać tak czy inaczej - zrobiliśmy to nie dla syna (który wówczas wcale zachwycony przymusową wyprowadzką nie był), tylko dla siebie.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 10.08.16, 08:46
    Wiecie co, właśnie sobie uświadomiłam, że miałam niedawno w rodzinie taki udany przykład, że syn wyprowadził się od rodziców w czasie studiów w tym samym mieście. Zamieszkał z kolegami w wynajętym mieszkaniu, a rodzice dopłacali do tego. To była inwestycja w zdrowie psychiczne, przyjęta z obopólnym zadowoleniem. Mimo że rodzice wcale nie należeli do zamożnych. Chodziło o usunięcie kolizji silnych osobowości i rozwiązanie rzeczywiście przywróciło harmonię rodzinną. Tak że nie zawsze jest to paragraf 22. To przykład ludzi, którzy pomimo konfliktów mieli wolę dogadania się.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • slotna 10.08.16, 19:04
    To przyklad ludzi, ktorych bylo stac na to, zeby doplacac.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 10.08.16, 20:00
    Stać było tak sobie, ale woleli to niż kłótnie w domu ;) Ale od początku mówię o rodzinach, gdzie da się wyłuskać pieniądze na to, a jedynie jest kwestia, czy się to opłaca.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 10.08.16, 20:58
    Stać albo nie stać. "Tak sobie" znaczy stać kosztem dosyć dużego obniżenia poziomu życia rodziców, z czego dorosły syn musi zdawać sobie sprawę. Nie jest to dobra nauka na przyszłość i elegancko byłoby jednak nie brać. Oczywiście, jeśli nie jest tak, że rodzice są inicjatorami kłótni i zrobią wszystko, aby syna wyprowadzić.
  • slotna 11.08.16, 19:07
    Mysle, ze skoro tak sobie, to i obnizeniem poziomu zycia syna rowniez. Co to znaczy, ze elegancko byloby nie brac? Lepiej sie pozabijac? Zrezygnowac ze studiow i isc do pracy? Bez sensu imo.

    Tak czy siak, nie sa to ludzie zyjacy od pierwszego do pierwszego, skoro dodatkowy hajs wysuplali (jak juz ustalilismy, nie chodzi tylko o czynsz + oplaty).

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • verdana 11.08.16, 19:16
    A to zależy własnie. Czy rodzice wyprowadzają z domu syna, bo zachowuje sie tak, że wolą płacić, niż mieć go dalej w domu, czy sami widzą, ze mają różne charaktery i dalej się nie da. W drugim przypadku OK, w pierwszym jednak syn jest nie w porządku biorąc od rodziców kas za to, że nie da się z nim razem mieszkać. A rodzice utwierdzają go tylko w przekonaniu, że są stroną słabszą.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 11.08.16, 19:47
    No był to drugi przypadek, niezgodność charakterów u kulturalnych ludzi. Dobrze, że uściśliłaś, że to wg ciebie jednak ok, bo inaczej zastanawiałabym się, jak to się ma do kupienia synowi mieszkania, co uważasz za w porządku.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 12.08.16, 10:24
    Kupiam synowi mieszkanie, bo nie dało sie wytrzymać na naszym metrażu w pięć osób, najmłodszy nie miał gdzie sie podziać. Innymi słowy, nie tyle kupiłam synowi, aby miał lepiej, ile sobie, aby móc żyć bez 7-latka w pokoju. Trochę inna sytuacja.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 12.08.16, 10:35
    Nie, właśnie analogiczna sytuacja. :)

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 12.08.16, 16:31
    Nie. Nie analogiczna - bo dobro najstarszego syna nie bardzo było tu brane pod uwagę. Jesli rodzice kupują/wynajmują mieszkanie, choć nieszczególnie ich na to stać, bo chcą poszerzyć sobie metraż to jednak trochę inna sytuacja, niz wtedy, gdy po prostu nie mogą juz wytrzymać z dzieckiem w jednym mieszkaniu. W tym drugim przypadku jest OK, tylko o ile nie jest to wina syna.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 12.08.16, 19:22
    Oj, przecież to nie musi być zaraz czyjaś wina, albo wina włącznie jednej osoby.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 12.08.16, 20:28
    Oczywiście, że nie. Jednak w skrócie chodzi mi o taką sytuację, w której rodzice gotowi sa wydać ostatni grosz, aby więcej z synem w domu nie być, bo nie są w stanie znieść jego zachowania. A nie taką, że po prostu obecność innej dorosłej osoby im przeszkadza. W skrócie - jeśli syn wychodzi i nie mówi, o której wróci, a wraca po dwóch dniach i rodzice się denerwują - i dlatego wolą nie wiedzieć - to syn jest nie w porządku i powinien czuć sie nieswojo, ze dzięki temu ma mieszkanie. Jeśli rodzice uważają, że syn ma być zawsze w domu o 11, bo oni sie niepokoją, a syn argumentuje, że jest dorosły i może byc o pierwszej - może się wyprowadzać za kasę rodziców z czystym sumieniem:)
  • slotna 20.08.16, 20:21
    Jesli syn sie zachowuje jak swinia, to jest nie w porzadku niezaleznie od tego czy bierze hajs czy nie. (TRzeba bylo go lepiej wychowac ;)).

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • verdana 20.08.16, 21:51
    Fakt. Ale sporo dorosłych dzieci mieszkających z rodzicami zachowuje się tak, bo chce podkreślić,że nie są już zależni od rodziców. Płacą za utrzymanie i chcą żyć swoim życiem, bez kontroli rodzicielskiej. Tylko dopłacanie do tego jest już grubą przesadą.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 21.08.16, 15:38
    Ale wiecie, że ponad połowa Polaków po 50. wspiera finansowo swoje dorosłe dzieci?
    oko.press/rodzice-pieniadze-z-im-bogatszej-rodziny-jestes-tym-wiecej-dostajesz/

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • slotna 19.07.16, 16:29
    Bardzo pouczający wątek, dowiedziałam się, że mam mizofonię.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.07.16, 22:43
    Z innej beczki, na tamtym wątku matka studenta odpowiedziała bardzo dziwnie i ja rozumiem jej odpowiedź tak: Mój syn po studiach będzie zarabiał więcej od was i mu zazdrościcie. ;-)

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 19.07.16, 23:13
    Zresztą, dobra, może nie powinnam zgryźliwie komentować tamtej dyskusji za plecami dyskutantek?

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 20.07.16, 21:41
    Dyskutuj tam. W jej wypadku jest w ogóle poważny problem, bo syn jest stale zestresowany, bo wynika z jej postów, ze ledwo sobie daje radę- co oznacza, że studia sa dla niego za trudne.
  • iwoniaw 21.07.16, 09:12
    Niekoniecznie studia za trudne - jakby nade mną matka wisiała nawet gdy się myję w wannie i dyszała oczekiwaniem, że oto - wreszcie! - w imieniu całej rodziny wybiję na Rockefellera i Einsteina w jednym, tylko obym średniej mniejszej niż 6.0 nie miała, to też bym była zestresowana, niezależnie od własnych możliwości intelektualnych i poziomu studiów.

    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • verdana 22.07.16, 12:34
    Tyż prawda.
  • anndelumester 26.07.16, 21:29
    OMG. To jest jak opis Toksycznych Matek z Krakowa (matka pilnująca córki na studiach doktoranckich, żeby się uczyła :D ). Naoglądałam się tak wielu tragicznych przypadków, że wywalenie mojego syna z domu to kwestia czasu.

    --
    "Let this good people practice their constitutional right to be fucking idiots."
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 26.07.16, 22:17
    Co to są Toksyczne Matki z Krakowa?

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • anndelumester 27.07.16, 16:03
    Jak wyżej - mamusie, bardzo często samotne, ewentualnie z mężem typu Felicjan Dulski wersja 2.0, maksymalnie skoncentrowane na swoich dzieciach, ale dopiero wtedy, gdy te dzieci są 18+. Na czym one się koncentrowały wcześniej, no nie mam pojęcia. W efekcie zdrowe, dorosłe, ale w jakiś sposób dysfunkcyjne dzieci mieszkają z owymi mamusiami, a mamusie w pełni kontrolują ich życie. Szczytem zdziwienia, przynajmniej dla mnie, jest wspomniana wyżej koleżanka i jej mamusia. Koleżanka jest teraz w moim wieku czyli 40+ i mama nadal pilnuje jej śniadań, bluzki wyprasowanej i kariery (no w pewnym sensie to nawet zazdroszczę, zwłaszcza tego prania, prasowania).

    --
    "Let this good people practice their constitutional right to be fucking idiots."
  • verdana 27.07.16, 16:26
    Ja mam koleżankę, która kiedyś usprawiedliwiała swojego syna, lat 19, ze wychodzi z domu, mimo, ze my przyszliśmy z wizytą (do niej, nie do niego) "Bo wiecie, w tym roku matura, ja mu dziś pozwoliłam iść z kolegami do kina, pierwszy raz od początku roku szkolnego". Luty był.
    Obecnie pan mecenas jest dobrze po 30-ce, a mama nie tylko ma do niego klucze, ale przychodzi bez zapowiedzi i kompletnie nie rozumie, że dla mnie (matki rówieśnika pana mecenasa) to niepojęte.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 27.07.16, 17:17
    A pan mecenas ma żonę?

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • verdana 27.07.16, 17:27
    Zgadnij:)
  • turzyca 12.08.16, 22:47
    youtu.be/mRk7SjhVmHw?t=65
    tak mi sie skojarzylo... :)

    --
    Pani Grzyb tlumaczy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.