WSUS
Autor: Gość: ed
IP: *.chello.pl
18.11.10, 20:11
Witam
Z uwagą przeczytałem cały wątek. Sam jestem absolwentem dziennych studiów na wydziale historycznym UAM (św. Marcin 78, o ile dobrze pamiętam) Jako historyk na początku naszego wieku zostałem rzucony w swojej pracy zawodowej pośród rzeszy prawników.
Pomyślałem sobie. A co mi tam - skończę prawo, mam czas, a i środki jakoś się znajdą.
Zwróciłem się do WPiA UAM.
Nauczony doskonałym przykładem z historii, gdzie między wykładowcami, a studentami panowała relacja uczeń - mistrz bardzo zdziwiłem się ze stosunków panujących na WPiA.
Nie raz zdarzało mi się czekać na wykładowcę we wtorek, oczywiście bez rezultatu, po raz kolejny i kolejny. MASAKRA. Niby eksterniści nie muszą się zapisywać na egzaminy, a w efekcie wykładowca spyta tych, których ma na liście, jeśli zdoła, a reszta mu wisi. Doszło do tego, że mój pracodawca przestał udzielać mi urlopu we wtorek. Myślał, że oszukuję.
Zaliczyłem w ten sposób 4 lata. Moje studia na UAM zakończył wypadek losowy i prozaiczny brak kasy (wydałem w m-c roczne dochody ;-)). Obecnie szukam możliwości dokończenia studiów. Godzę się na wszystko byle by zakończyć imprezę. Na WPIA nie chcę wrócić. Zaraz po tym jak nie zapłaciłem za czesne dostałem pismo o skreśleniu mnie z listy studentów. MAM DOSYĆ TRAKTOWANIA MNIE JAK GÓWNO, mimo, że magistrem jestem często dużej niż asystenci pana prof. takiego czy owakiego. Czy to naprawdę tyle kosztuje wykładowców by poświęcić 1 h tygodniowo studentom na dyżurze i się nie spóźnić 1/2 h? Dodam tylko, że na innych uczelniach dyżury są po kilka h tygodniowo, w różnych godzinach. To co się dzieje w wtorki na WPiA to skandal. Przez te lata wiele razy widziałem na korytarzach mdlejące osoby.
Postanowiłem dokończyć studia na WSUS. Wkrótce idę do dziekanatu zapytać co i jak. Wiem też, że wielu z wykładowców WPiA UAM pracuję w WSUS. Stąd pytanie. Czy ci Państwo nie przenieśli zwyczajów z uczelni państwowej do WSUS? Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki...