Nanotechnologia Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam. Zastanawiam się nad studiowaniem nanotechnologii, ale dręczą mnie pewne wątpliwości. Po pierwsze, jakie uczelnie byłyby dla mnie najlepsze, po drugie - czy po nanotechnologii można znaleźć pracę w Polsce? Zakładam, że pracy będę szukać dopiero za 7 lat - czy myślicie, że do tego czasu znajdą się w Polsce miejsca pracy dla ludzi po tym kierunku? Byłabym wdzięczna za pomoc.
    • Gość: nie warto IP: *.prothost.com 02.12.10, 22:36
      Cóż o biotechnologach od ponad 6 lat się mówi, że będą potrzebni i jakoś szału nie ma. Gdyby sugerować się Gazetą to wyszłoby, że inżynierowie są rozchwytywani...tyle, że nie przekłada się to na ilość ofert pracy (szczególnie dla absolwentów) i opinie ludzi którzy siedzą w przemyśle. O tym, że specjaliści od ochrony środowiska będą niezbędni mówiło się jeszcze zanim do UE weszliśmy i do tej pory nie ma boomu.

      Tak samo będzie z nanotechnologią. Ba! Nawet gorzej bo żeby rozkręcić takie firmy potrzeba góry pieniędzy na sprzęt i badania.
      • Gość: Magda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.10, 19:20
        > Cóż o biotechnologach od ponad 6 lat się mówi, że będą potrzebni i jakoś szału
        > nie ma. Gdyby sugerować się Gazetą to wyszłoby, że inżynierowie są rozchwytywan
        > i...tyle, że nie przekłada się to na ilość ofert pracy

        Inżynierów brakuje, tylko że ludzie idą nie na te kierunki, na które jest/będzie zapotrzebowanie (ale z absolwentów zarządzania wyśmiewają się).
        • Gość: nie warto IP: *.prothost.com 09.12.10, 19:36
          > Inżynierów brakuje, tylko że ludzie idą nie na te kierunki, na które jest/będzi
          > e zapotrzebowanie

          Ależ inżynierów w żadnym wypadku NIE brakuje. Dzięki bezpodstawnej propagandzie rządu i mediów, mamy wręcz do czynienia z ich nadprodukcją
          • Sprawę należy przedstawić tak: niektórych inżynierów brakuje, a innych nie brakuje, czy wręcz są zupełnie zbędni w obecnych warunkach. Ludziom się wydaje, że jak tylko będą mieli tytuł inżyniera, to od razu będą rozchwytywani przez pracodawców, a tak nie musi być po każdym kierunku i każdej uczelni.
            • Gość: nie warto IP: *.prothost.com 10.12.10, 09:18
              Bo na moje oko to jak by się wysilić to MOŻE informatyków (którzy oprócz studiów coś potrafią) i MOŻE budowlańców (pod warunkiem, że przerzucisz kupę łajna zanim uprawnienia zrobisz) i tyle....

              Jakoś niezbyt optymistyczne perspektywy
      • Nanotechnologia to z pewnością przyszłościowa branża. Specjaliści bedą rozchwytywani ale niewcześniej niż za 20 lat !!!
        --
        Kalkulator kalorii
        Kalkulator treningowy
        Kalkulator BMI
    • Gość: emilka IP: 91.192.144.* 02.12.10, 23:21
      Kiedy wybierałam 5 lat temu chemię bioorganiczną też miałam nadzieję, że do czasu, kiedy skończę studia, coś się zmieni. Koń jaki jest, każdy widzi...
      • Gość: ITSecurity IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 11:23
        na razie jak widze to najwiecej ofert jest dla informatykow i specjalistow od telekomunikacji sa jeszcze dobre oferty ale na stanowiska zwiazane z ciezkim przemyslem, rafinerie, energetyka, budownictwo za granica ale tam trzeba miec juz dobre doswiadczenie.

        A jak konczylem szkole srednia to moj kolega mowil ze idzie na chemie bo z tego byl dobry, a jak skonczy studia to mowi ze jak wroci tu gdzie mieszka po wejsciu do uni powstanie wiele zakladow chemicznych i prace znajdzie, jestem juz po szkole sredniej 8 lat, kolega na stare smieci nie wrocil prace znalazl w sanepidzie w warszawie wczesniej dorabial na kasie w sklepach, jako ze sanepid to jednostka panstwowa na kakosy liczyc nie moze, tak wiec zakladow jak ni bylo tak nie ma, a z jego marzen wiele mu nie wyszlo, inny przyklad kolei tez podobny myslal ze jak bedzie mial same 5 to po skonczeniu studiow dadza mu od razu 10000 zl, problem mial ze znalezieniem pracy a co dopiero o lepszej kasie mowic.

        Ja jestem po tym kierunku ktory daje lepiej zarobi, znajomi ktorzy tez to pokonczyli nie byli nawet jacyc tacy mega tegie glowy, ale za lepsze pieniadze pracuja.

        Biotechnologia nanotechnologia moze i sa ciekawe lae podajcie jakies przyklady istniejacych firm w tym kraju, w USA, JAPONI, AUSTRALII OKI, ale tu? Porazka

        Z doswidczenia wiem, ze najlepiej sie wiedzie tym ktorzy sie nie bali zadnej roboty i nie dawali sie biedzie inni ktorzy siedzieli i mysleli ze papierek lepszej uczelni rozwiaze problem sie przeliczyli

        ale nie kiery=uj sie zdaniem moim i innych tylko idz i studiuj to co jest dla Ciebie ciekawe, bedziesz miala przynajmniej satysfacje z ukonczonego kierunku potem najwyzej wyjedziesz w swiat szukac lepszego zycia, takie zycie no coz ;(
    • Gość: Baron IP: *.acn.waw.pl 09.12.10, 17:34
      Tylko informatyka (profil software'owy / wdrożeniowy) na dobrej polibudzie. Dbaj oprócz tego o skille miękkie, a 3-5 lat po studiach będziesz team-leaderem w jakimś korpo => 10k+ na rękę (zindeksowane o te X lat).

      Wbrew temu co mówią, tylko część projektów IT można wyoutsource'ować do Indii :)
      • Gość: bronek pierdoła IP: *.torun.mm.pl 09.12.10, 17:55
        Praca po nanotechnologii kolego... hmm... gdzieś się zaczepisz... może jako przedstawiciel handlowy, sprzedawca w meblowym albo florysta... b w Polsce nie ma kolego przemysłu a specjaliści są zbędni. Są montownie i to nisko-wykwalifikowane. Idź do technikum dla dorosłych i otwórz warsztat samochodowy.
    • Dlaczego chcesz studiować nanotechnologię ? Napisz więcej o swoich motywacjach i tym co chciałabyś robić po studiach.

      Z tego co widzę po programie studiów to to jest fizyka z dodatkiem chemii. Po takich studiach można w PL pracować:
      (1) w szkole jako nauczyciel
      (2) w instytucji typu sanepid, szpital
      (3) zostać na uczelni
      (4) w laboratorium badawczym koncernu (nie wiem czy są w PL zajmujące się nanotechnologią)
      (5) założyć własną firmę
      (6) poza zawodem, gdzie preferowani są ludzie znający matematykę i myślący analitycznie - w IT, bankowości, ubezpieczeniach etc.
      (7) zupełnie poza zawodem - handlowcy są zawsze potrzebni
      (8) jako matka zajmować się rodziną

      Jeśli chodzi o uczelnię to polecam Uniwersytet Warszawski. Warto też rozważyć studia za granicą, jeśli masz takie możliwości.
      • Gość: BZWBK IP: *.dynamic.chello.pl 09.12.10, 20:19
        Dokładnie. Banki poszukują właśnie fizyków (oprócz oczywiście matematyków, i specjalistów od bankowości) na wysokie i wysoko płatne stanowiska.
    • Gość: Pan IP: *.dynamic.chello.pl 09.12.10, 18:13
      Nie idz w ogole na studia techniczne, chyba, ze jestes zapalonym informatykiem.
      W Polsce nie ma przemyslu, wiec nie warto takich rzeczy studiowac. Za granica polski dyplom znaczy tyle co nic...
      • Gość: inżynier IP: 95.108.69.* 09.12.10, 23:34
        > Nie idz w ogole na studia techniczne,

        Chyba tylko abnegat - humanista tak może twierdzić ;)

        Dobrze wykształcony inżynier znajdzie dobrą pracę, bardzo dobrze płatną.
        • Gość: nie warto IP: *.prothost.com 10.12.10, 09:20
          Diagnoza: Ale mnie rozśmieszyłeś :) Niech zgadnę? Student? Oj poczekaj poczekaj do końca studiów, to zobaczymy czy Twój optymizm się utrzyma.

          Leczenie: Czytaj mniej Wybiórczej i nie słuchaj mediów, które wmawiają ludziom, że jest zapotrzebowanie na inżynierów
          • Gość: inżynier IP: 95.108.69.* 11.12.10, 20:52
            Gość portalu: nie warto napisał(a):
            > Diagnoza: Ale mnie rozśmieszyłeś :) Niech zgadnę? Student? Oj poczekaj poczekaj
            > do końca studiów, to zobaczymy czy Twój optymizm się utrzyma.

            Dzieciaku ;)
            Ja skończyłem studia jeszcze za poprzedniego systemu, które to studia dawały bardzo porządne wykształcenie, a nie były żenującą produkcją na skalę masową marnej jakości magistrów.
            Teraz rekrutuję młodych ludzi i widzę, jaki jest obecnie poziom... Ale wiem też, gdzie jest i będzie praca.
    • Gość: mistrzowie doty IP: *.icpnet.pl 09.12.10, 18:15
      1. Jeżeli ocierasz się o bycie geniuszem lub masz tatę na uczelni możesz na studiach załapać kontakty, wyjechać za granicę, tam znowu złapać kontakty i nawet pójść do jakiejś firmy. Mój kolega robił doktorat z zastosowań informatyki w biochemi na dobrej polibudzie, był na stypendium w cambridge, do żadnej firmy się nie załapał - na szczęście łeb na karku ma i został po prostu informatykiem
      2. wejdź na pracuj.pl i wpisz nanotechnologia - ja znalazłem ofert 0
      3. Pamiętam jak kilkanaście lat temu studia geograficzne zaczęto nazywać turystyką, potem biologię biotechnologią - ale jak ktoś zauważył firm w polsce nie ma - a zachodzie szukają raczej geniuszy, których polskie uczelnie nie kształcą
    • Gość: bankier IP: *.warszawa.vectranet.pl 09.12.10, 18:28
      nano zarobki w nano wielkości ośrodku zajmującym się nano problemami ;)

      co robi nanotechnolożka ?

      kawę i kanapki ?
    • Gość: hlsng IP: 94.75.112.* 09.12.10, 19:06
      Na wydziale Mechatroniki Politechniki Warszawskiej, co prawda nie ma nanotechnologii, ale jest mikromechanika. A tam wkłada prof. Rymuza - jeden z najlepszych specjalistów w dziedzinie nanotechnologii w PL i bardzo przyjemny człowiek :) Jak się zakręcisz to dzięki niemu będziesz mogła wiele światowych laboratoriów i konferencji poznać. Bo jak już inni pisali w tej branży musisz nastawić się na pracę poza Polską. A jeżeli się znudzisz to wydział ten daje duże możliwości pracy jako inżynier w wielu różnych branżach. Powodzenia!
    • Gość: LuriTuri IP: *.ap.siedlce.pl / 192.168.1.* 09.12.10, 19:39
      Na pracę w Polsce bym nie liczyła. Tu prawie żadnej technologii nie ma, a co dopiero nano. Co nie znaczy, że nie warto studiować, a potem ewakuować się za granicę. Gdzie można u nas studiować nanotechnologię? Jesteś pewna, że to nie żadna ściema?
    • mało która licealistka wie, co to jest nanotechnologia, a Ty -rocznik (skądinąd bardzo sympatyczny) 1993, jeszcze chcesz to studiować.....

      ... choć powiem Ci, kiedyś dawno temu poznałem jedną 19-latkę, co nie tylko wiedziała, co to jest, ale jeszcze umiała to ładnie nazwać: "hm... jak by Ci to powiedzieć.... to jakby mrówki budowały wieżę Eiffela". ładne to było, nieprawdaż? :)

      co do pracy....

      w wersji skrajnie pesymistycznej, pewne siły uwalą nanotechnologię, jako zbyt niebezpieczną. wątpię, że jest taka możliwość realnie, co nie zmienia faktu, że wielu osobom rozwój tej dziedziny jest wybitnie nie w smak.

      w wersji pesymistycznej, wszystko będzie szło bardzo topornie, biznes (bo zakładam chcesz się zaczepić do firmy prywatnej a nie budżetowej) będzie uznawany za mało rozwojowy, ludzie z kasą jak wiadomo często są krótkowzroczni i zachowawczy. w takim wypadku nawet za granicą będzie ciężko, a co dopiero w Polsce.

      w wersji realistycznej, i tę wersję bym obstawiał, za 7 lat coś tam się ruszy, być może nawet ludzie szerzej się tym zainteresują. nanotechnologia w roku 2017 nie będzie kompletnie "w dupie", no ale rewolucji jeszcze bym się nie spodziewał. praca pewnie będzie, ale dobra - tylko dla najlepszych (i po znajomości ;p)

      w wersji optymistycznej, za 5-6 lat świat obiegną zdjęcia niewidzialnych przedmiotów, pewnie jeszcze nie ludzi, ale jakichś tam mrówek albo myszy ubranych w metamateriałowe wdzianka; ludziska się tym zachłysną i podniecą, i będzie wielki nanotechnologiczny boom, i pompowanie kolejnej spekulacyjnej bańki jak ta informatyczna sprzed 10 lat. firmy będą się przebranżawiać, a pracę w nanotechnologii znajdą nawet ludzie średnio związani z tematem...

      wiesz, ja będąc w Twoim wieku na pewno bym się nad tym zastanowił. mimo że byłem w Twoim wieku, gdy się o nanotechnologii dowiedziałem. minęło naście lat i postęp jest... w sumie marny. ale jest. i nawet jeśli nie będzie rewolucji za te 7 lat, tylko ewolucja, nawet jeśli przyjmiemy że nie znajdziesz pracy - to jednak będziesz studiować ciekawy kierunek, poznasz wielu niesamowitych awangardowych ludzi. mimo wszystko będzie to dobrze wyglądać w CV, robić wrażenie, a poza tym z tego co się orientuję to uczelnie traktują te kierunki całkiem prestiżowo i jest tam wysoki poziom.

      i jeszcze jedno: o ile chcesz iść na coś z tej dziedziny, to to jest najlepsza opcja. wszystko inne jest już pozajmowane przez kilka lat starsze roczniki demograficznego wyżu. a tu - nowy kierunek, mało specjalistów. fajna nisza.
      • Wiekszych absurdow nie slyszalem.
        A ci "niesamowici awangardowi ludzie" to banda podstarzalych asystentow, ktorych nie chciala zadna baba, wiec rzucaja sie na naiwne mlodsze kolezanki. Jedyne czym sie moga pochwalic to chlamydia.
        Strzez sie naganiaczy jak ten powyzej. Idz na najlepszy uniwersytet, na najbardziej oblegany wydzial. Bedziesz miala solidny dyplom i wysoki poziom wyksztalcenia. Tak naprawde to sie liczy (w zagranicznej firmie znaja tylko nasze UW i UJ). Od mlodziana po studiach i tak nikt nie oczekuje specjalizacji.

    • Gość: Autor IP: 178.73.50.* 09.12.10, 21:36
      Zastanów się jeszcze 10 razy.

      W Polsce nie ma miejsca w którym znajdziesz pracę w tym zawodzie. Nie liczę szkół - chyba że chcesz się użerać z dzieciakami w gimnazjum.
      Sam skończyłem niedawno fizykę na największej uczelni w Polsce, specjalizacja optyka (lasery) i od 2 lat szukam jakiejś pracy - zero! W Polsce w przemyśle (poza uczelniami) nie ma żadnego zapotrzebowania na fizyków wszelkich odmian - po prostu nie istnieje taka część przemysłu/biznesu. Bujda że banki szukają fizyków - na pewno nie tych po nanotechnologii a w państwowych urzędach znajdziesz pracę za 1200 zł. Jeśli nie wierzysz - sama poszukaj pracy na portalach typu praca.gazeta.pl.

      Ostatnio pojawiło się coś takiego jak kierunki zamawiane - państwo płaci za studiowanie np. fizyki. Tylko po co? Po co dopłacać do kształcenia bezrobotnych? Kto i po co zamawia absolwentów bezużytecznych kierunków?
      • Gość: z. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.10, 22:12
        a w sumie dlaczego na to nie iść? potem mozna by bylo zrobic mastera za granica i tam się zaczepic.
        zauwazcie jak świat sie zmniejszyl ,jeszcze do niedawna studia za granica byly niemozliwe ,a teraz? coraz wiecej mlodych ludzi edukuje się poza Polską:? czyli jesli ktos ma szanse osiagnąc sukces w dziedzinie nierozwinietej w swoim kraju ,powinien porzucić marzenia i zając się czyms przyziemniejszym ,teoretycznie praktyczniejszym bo na pewno znajdzie prace ..?
        ja bym sie nad tym mocno zastanowila...
      • Gość: heh IP: *.dynamic.chello.pl 09.12.10, 22:13
        Dobre pytanie, tez sie nad tym zastanawialem...
      • Gość: Heh IP: *.dynamic.chello.pl 09.12.10, 22:15
        Dobre pytanie, tez sie nad tym zastanawialem....
        i doszedlem do wniosku, ze panstwo w ten sposob chroni wydzialy fizyki przed zamknieciem czyli zmniejsza bezrobocie wsrod kadry;)
        • Gość: z. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.10, 22:21
          na dobra sprawę co sie w Polsce opłaca? IT? chyba tylko to..i sprzedaż wszelkiego rodzaju ,
          to co na calym swiecie ma sens u nas jest zawsze niedochodowe.
      • Gość: inwestor01 IP: *.dynamic.chello.pl 09.12.10, 22:26
        Też nie wiem po co tworzy się mity o tym, że w bankach to pracują doktorzy fizyki albo matematyki. Być może dotyczy to kilku instytucji na świecie w wydziałach inżynierii finansowej. W Polsce to się co najwyżej raty kredytów oblicza, a do tego nauki ścisłe nie są potrzebne.

        Po prostu trudno przewidzieć co będzie potrzebne za 5 lat. O biotechnologii i ochronie środowiska też się mówiło, że to nowoczesne i przyszłościowe. Tak naprawdę to praca jest w mało prestiżowych branżach typu sprzedaż, doradca klienta. Specjalistów potrzeba niewielu, a obecnie na rynku mamy tak naprawdę nadmiar ludzi wykształconych. I tak jest na całym świecie.
        Poza tym studiowanie jakiegoś nowoczesnego kierunku w Polsce to nie jest najlepszy pomysł ze względu na to, że tu na wszystko brakuje pieniędzy, a tym bardziej na badania i rozwój.
        • > Też nie wiem po co tworzy się mity o tym, że w bankach to pracują doktorzy fiz
          > yki albo matematyki. Być może dotyczy to kilku instytucji na świecie w wydziała
          > ch inżynierii finansowej.

          Zgadzam sie. Matematyke finansowa (budowanie i rozwijanie roznych modeli) mozna robic w duzych osrodkach fiansowych na swiecie. Niby przyda sie do tego doktorat, ale wspolnie z moimi znajomymi, ktorzy przeszli/planuja przejsc do finansow doszlismy do wniosku, ze lepsza jest inna opcja. Lepiej zrobic studia z matematyki/matematyki finansowej/(od bolu) informatyki (najlepiej na najlepszej w Polsce uczelni), pojsc do takiego zagranicznego banku zdobywac doswiadczenie, a po latach ewentualnie zrobic rownolegle doktorat.

      • Gość portalu: Autor napisał(a):

        > Ostatnio pojawiło się coś takiego jak kierunki zamawiane - państwo płaci za stu
        > diowanie np. fizyki. Tylko po co?

        Do koncepsji kierunków zamawianych podchodzę sceptycznie (chociaż sam z tego korzystam :-/), ale chciałem zwrócić uwagę na dwie rzeczy: Po pierwsze, nie "państwo płaci", ale Unia Europejska płaci, w związku z tym z punktu widzenia płatnika docelowym rynkiem pracy jest cały Europejski Obszar Gospodarczy. Po drugie, osoba o wykształceniu ścisłym ma wielekroć większe szanse na przekwalifikowanie się niż ktoś, kto skończył pedagogikę lub dowolny kierunek ekonomiczny. I to jest chyba największy potencjalny plus kierunków zamawianych.
        --
        Twierdza konserwy polskiej fizyki
    • W Polsce, obawiam się, będzie ciężko. To znaczy, dobra absolwentka nanotechnologii znajdzie pracę - w firmie komputerowej, w korporacjach, w instytucjach finansowych, czyli tam, gdzie pracę znajdują matematycy, fizycy etc, którzy nie zajmują się nauką i nie chcą wyjechać z Polski. Niestety, przemysłu high-tech w Polsce nie ma :-(

      Gdybyś jednak zdecydowała się na nanotechnologię, polecam Zaawansowane Materiały i Nanotechnologię na UJ (studia międzywydziałowe chemia/fizyka).
      --
      Komentarze fizyka
      • Gość: Raiss IP: *.dynamic.chello.pl 17.12.10, 02:34
        Sceptycznie trochę. Po nanotechnologii są duże możliwości (dużo większe niż firma komputerowa czy korporacja). Oczywiście działalność naukowa, ale aktualnie nanotechnologia rozwija się bardzo szybko i w Polsce istnieją firmy/instytuty, które się zajmują tą dziedziną. Poza tym ogniwa słoneczne, półprzewodniki, kryształy i nowe materiały też poniekąd podlegają nanotechnologii. Więc możliwości są duże. Tylko trzeba wiedzieć gdzie szukać.
    • Zanim zaczęłam studiować usłyszałam pewne bardzo mądre zdanie (skierowane do wielu przyszłych studentów mojej uczelni, nie tylko mojego kierunku): Nie myślcie sobie, że każdy z was będzie pracował w swoim zawodzie, bo tak na prawdę będzie to jakieś 10%. I nawet tym 10% studia niewiele pomogą w pracy, bo do tego czasu to, czego was profesorowie i doktorzy uczą ulegnie zmianie i będzie przestarzałe. Studia mają was nauczyć uczenia się i zdobywania nowych umiejętności w krótkim czasie. Ci, którzy będą pracować w zawodzie będą może mieli jakieś marne podstawy, ale i tak wiele będą musieli się nauczyć w bardzo krótkim czasie, reszta w równie krótkim czasie będzie musiała się przekwalifikować i to ułatwią wam studia.

      Sama jestem studentką biotechnologii. Dlaczego? Kierunek bardzo ciekawy, dający pewną wiedzę z wielu kierunków (przede wszystkim chemia i biologia, może jeszcze genetyka do tego i chyba na ostatnim miejscu fizyka), jak się poszczęści to w końcu będzie ten boom na biotechnologię, jak nie (co jest bardziej prawdopodobne moim zdaniem) można dorobić studium podyplomowe z pedagogiki i uczyć w szkole (to jest ważne! żeby zostać nauczycielem trzeba ukończyć jakiś kierunek pedagogiczny, więc bezpośrednio po nanotechnologii nie będziesz mogła zostać nauczycielem). Generalnie zakładam kilka możliwości tego, co nastąpi po ukończeniu studiów:
      1) Podjąć pracę w firmie bezpośrednio związanej z biotechnologią, których będzie u nas wiele po owym wyczekiwanym boom na nią
      2) Wyjechać za granicę do pracy w zawodzie (do tego trzeba znać język perfekcyjnie)
      3) Podjąć średnio powiązaną z biotechnologią pracę w Polsce (np laboratorium chemiczne, wydaje mi się że również firmy farmaceutyczne, laboratoria genetyczne)
      4) Pozostać na uczelni (z tym, że aby to było możliwe trzeba mieć bardzo dobre wyniki w nauce)
      5) Otworzyć małą kawiarenkę z na prawdę dobrą kawą, herbatą i domowymi ciastami :)

      Pracy w szkole nie uwzględniam - prędzej bym dzieci pozabijała niż czegoś nauczyła :P punkty 1,2 są dla mnie bardzo mało prawdopodobne (pierwszy wydaje mi się dość oczywisty, drugi - nie wyobrażam sobie wyjechać z Polski na stałe). Punkty 3 i 4 są dla mnie chyba najbardziej prawdopodobne, natomiast 5 to takie małe osobiste marzenie, ale ciężko byłoby wyżyć z taką pracą :(
    • Bardzo dobrze, że badasz rynek przed wyborem studiów. Wielu młodych ludzi tego nie robi, a potem maja pretensję do całego świata, że nie mogą znaleźć pracy. "A przecież są po studiach".
      --
      Kalkulator kalorii
      Kalkulator treningowy
      Kalkulator BMI
    • Gość: inżynier IP: 95.108.69.* 10.12.10, 00:00
      ... rynek biogazowni w Polsce.
      Zachodnie firmy się wręcz zabijają, żeby wejść na ten rynek, którego potencjał rozwojowy w tej chwili jest większy, niż w jakimkolwiek innym kraju UE (Niemcy ze swoimi ponad 5000 biogazowni dobijają powoli do kresu możliwości).
      Również bardzo wiele polskich firm interesuje się tym rynkiem. Mają przewagę cenową, a z kolei brak im zaplecza technologicznego i intelektualnego.
      Ocenia się, że w Polsce powstanie ponad 2500 dużych biogazowni (wg planów rządowych - programu budowy biogazowni do roku 2020), a oprócz tego od kilku do nawet 40.000 mniejszych biogazowni rolniczych.
      Ktoś to będzie musiał zaprojektować, opracować technologię, załatwić formalności prawno-administracyjne niezbędne do budowy, wybudować, uruchomić, wyszkolić użytkowników, trzymać serwis technologiczny, techniczny.... To są dziesiątki tysięcy ludzi. Których teraz nie ma na rynku pracy.

      Jakiś informatyk podniecał się pensją 10k zł miesięcznie...
      hehe ;) za złożenie wniosku o decyzję środowiskową dla biogazowni wraz z raportem oddziaływania bierze się 50-75 tys. zł. A znam gościa, który robi średnio dwa takie w miesiącu ;) I nie musi ślęczeć zgarbiony z wytrzeszczonymi ślepiami po kilkanaście godzin dziennie przed monitorem ;)
      Projekt budowlany na biogazownię? 75-125 tys. zł średnio.
      Technologia? Od 75 do 500 tys. zł.
      Budowa - no to już w ogóle orgia zysków - od 12 do 22 mln zł za biogazownię 1 MW. Z tego realny koszt materiałów to może połowa...

      A realnych specjalistów jest jak na lekarstwo.

      Od 2011 rusza na Uniwersytecie Przyrodniczym kierunek Ekoenergetyka.
      I rusza też w tym roku budowa demonstracyjnej biogazowni rolniczej, którą urząd marszałkowski chce propagować jako wzorcową i rozpowszechniać w całym województwie. UM ocenia potencjał takich biogazowni na nawet ponad 3-4 tys. w samej Wielkopolsce. Studenci, którzy będą się uczyć na tej (i innych) biogazowni będą potem pracować w firmach budujących / obsługujących kolejne setki takich instalacji. A ponieważ Unia tylko podkręca limity emisji CO2 i minimalne progi wytwarzania energii z OZE - jest więc to praktycznie rynek a la studnia bez dna.

      Z moich obserwacji wynika jedno - rzeczywiście zaangażowani studenci kierunków budowlanych i (zwłaszcza) energetycznych mają po studiach bardzo fajne perspektywy finansowe ;)
      • Gość: heh IP: *.dynamic.chello.pl 10.12.10, 00:08
        Kolego straszne glupoty piszesz...Po tym twoim kierunku eko cos tam 99% to beda bezrobotni...
        • Gość: inżynier IP: 95.108.69.* 10.12.10, 23:19
          Gość portalu: heh napisał(a):
          > Kolego straszne glupoty piszesz...Po tym twoim kierunku eko cos tam 99% to beda
          > bezrobotni...

          Hehe ;) na moje rzeczowe argumenty tylko na taką stać Cię odpowiedź? ;)
          Widać jesteś zgorzkniałym humanistą szukającym pracy ;)
          • Gość: też inż IP: 195.82.180.* 13.12.10, 13:09
            ...plany budowy autostrad tj. fajnie wyglądają, ale tylko na papierki

            A co do reszty Twoich argumentów to:
            1. Do Polski będą się pchały obce firmy

            I myślisz, że ktoś będzie potrzebował polskich inżynierów? Człowieku, te firmy mają już swoje ośrodki badawcze, mają opatentowane technologie, mają biura projektowe - po co miałyby się pchać do Polski?

            2. Polskie firmy będą chciały zaistnieć na rynku

            Ha ha powodzenia życzę. Ośrodki badawcze pochłaniają mnóstwo pieniędzy, które nie biorą się z nikąd. Rolę prywatnych ośrodków badawczych mogłyby przejąć uczelnie, ale przy obecnym stanie nauki i przy warunkach na jakich uczelnie są finansowane jakoś mi się nie chce wierzyć, żebyśmy nagle stali się ekologiczną doliną krzemową. Biorąc pod uwagę, że inne kraje wyprzedzają nas o całe dekady w tej dziedzinie, próba wejścia na rynek przypomina trochę wyważanie otwartych drzwi.

            Do tego doliczyłbym fakt, że kierunki takie jak inżynieria środowiska, ochrona środowiska itd. są bardzo popularne, więc magistrów po tym jest jak psów.

            Jak sobie to wszystko zsumujesz to wyjdzie ci czarne na białym, że kształcenie w tym kierunku jest prostą drogą do bezrobocia.
            • Gość: inżynier IP: 95.108.69.* 13.12.10, 22:22
              > I myślisz, że ktoś będzie potrzebował polskich inżynierów? Człowieku, te firmy
              > mają już swoje ośrodki badawcze, mają opatentowane technologie, mają biura proj
              > ektowe - po co miałyby się pchać do Polski?

              Człowieku - jesteś inżynierem, ale może od mostów. Pojęcia nie masz najmniejszego jak działają biogazownie. Gdy most zaczyna się sypać, to czasem trwa lata, zanim właściciele (czyli najczęściej drogowcy) zajmą się jego naprawą. W przypadku biogazowni to musi być reakcja liczona w godzinach, aby zastosować środek lub działanie neutralizujące zagrożenie. I do tego są potrzebni specjaliści i laboratoria tu, na miejscu - nikt nie będzie wysyłał próbek do Niemiec i czekał na wyniki - bo to tak samo, jakby pacjent dychał na łóżku szpitalnym, a próbki krwi, moczu itd wysyłano do szpitala w Niemczech i czekano na przyjazd specjalistów zza granicy.
              Bredzisz też inż. rozumując w ten sposób.

              > Ha ha powodzenia życzę. Ośrodki badawcze pochłaniają mnóstwo pieniędzy, które n
              > ie biorą się z nikąd.
              I znowu bredzisz nie znając rynku. Jest w tej chwili w Polsce co najmniej kilka firm i kilka uczelni wchodzących w rynek technologii biogazowych i laboratoriów analitycznych, a prywatni inwestorzy mają naprawdę wielką kasę pozyskaną choćby z emisji akcji. Jedna ze spółek akcyjnych ma ponad 50 mln zł, inna ponad 100 mln, jest wielu inwestorów mających nadmiar kasy i brak specjalistów do rozkręcenia interesu i "przerobienia" czekających lokalizacji biogazowych.

              >Rolę prywatnych ośrodków badawczych mogłyby przejąć uczel
              > nie, ale przy obecnym stanie nauki i przy warunkach na jakich uczelnie są finan
              > sowane jakoś mi się nie chce wierzyć, żebyśmy nagle stali się ekologiczną dolin
              > ą krzemową.
              Przecież Instytut Zootechniki w Grodźcu Śląskim już wybudował prototypową biogazownię, a Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu zamierza budować we współpracy z Urzędem Wojewódzkim modelową biogazownię, którą UW chce potem rozpowszechniać w całym województwie w liczbie setek lokalizacji. Przy tych biogazowniach będą laboratoria do nadzoru procesów. Zresztą każda biogazownia powinna być nadzorowana przez specjalistyczne laboratorium, każda powinna mieć swojego "lekarza" pierwszego kontaktu i przynależny "szpital" do cięższych warunków.

              > Do tego doliczyłbym fakt, że kierunki takie jak inżynieria środowiska, ochrona
              > środowiska itd. są bardzo popularne, więc magistrów po tym jest jak psów.
              A cóż ma wspólnego ochrona środowiska z biogazowniami? To chyba technologia chemiczna - z istniejących kierunków. Lub inżynieria agroenergetyki. Widziałem kiedyś raport oddziaływania na środowisko biogazowni zrobiony przez pewną paniusię o wykształceniu mgr inż. ochrony środowiska - to była żenada.
              Ale panie też inż. - ma pan rację, "magistrów po tym jest jak psów", natomiast o specjalistów w branży biogazowej ciężko.

              > Jak sobie to wszystko zsumujesz to wyjdzie ci czarne na białym, że kształcenie
              > w tym kierunku jest prostą drogą do bezrobocia.
              Tekst powyżej tak bardzo jest bzdurny, że mógłby być wzorcem debilizmu jak wzorzec metra w Sevres pod Paryżem ;)
              Ale nawet lepiej, że tak sobie Pan myślisz - w tej branży potrzeba inteligentnych ludzi, a nie dyletantów ;)
      • Gość: realista IP: *.warszawa.vectranet.pl 10.12.10, 00:47
        a czego tu się uczyć i jaką "technologię" "opracowywać" ?

        od milionów lat metanowce robią z materii organicznej zwanej potocznie goownem
        metan i siarkowodór.
        zbiera się ten gaz do zbiornika, osusza i spala w kotłowni albo w maleńkiej elektrowni.

        te eko-inżyniery to jakieś straszne debile będą, bo będą duże szamba projektować :(
        • Gość: socjolog IP: *.warszawa.vectranet.pl 10.12.10, 00:47
          a nie lepiej zajść w ciążę ze studentem SGH i żyć spokojnie na koszt teściów ?
        • Gość portalu: realista napisał(a):
          > a czego tu się uczyć i jaką "technologię" "opracowywać" ?
          > te eko-inżyniery to jakieś straszne debile będą, bo będą duże szamba projektowa
          > ć :(

          W Niemczech w przemyśle odnawialnych energii pracuje ponad pół miliona ludzi. Z tego blisko połowa - branża biogazowa.
          Jak nie wiesz nic o technologiach - to czytaj czasopisma typu Czysta Energia, które uświadomią Ci może poziom twojego debilizmu i abnegactwa ;)
    • Boom na nanotechnologie to byl w latach osiemdziesiatych. Teraz nawet pani w rossmanie poleca krem z napisem nanotechnology :-)

      Na pewno dobry wybor kierunku, ale pod warunkiem, ze skonczysz go za granica. Ja wlasnie koncze doktorat z nanotechnologii (spintronika, teoria) i prawdopodobnie wyladuje w banku (tyle ze dobrym, zagranicznym, na rozwijajacym stanowisku). Nie przyda mi sie nic, czego nauczylam sie na doktoracie, ale matematyka i programowanie (to akurat mam w genach :-) Wyglada na to, ze nie mam szans na prace w dobrej zagranicznej grupie naukowej, choc w Polsce pracowalam u bardzo znanego naukowca i wiem, ze nie ustepuje zdolnosciami zagranicznym studentom. Jak to powiedizal moj kolega, ktory robil doktorat i postdoka za granica - nie masz plecow, tam nawet nie wiedza, kim Twoj promotor jest. Uwierzylam mu w momencie, kiedy hamerykanski profesor zaczal sie przy mnie nabijac z naukowcow z "overseas"... Mlotek. Poza tym, w duzej grupie sa wyzsze standardy, a kiedy ja skrobalam moje kilka publikacji siedzac zupelnie sama, tamci we trzech (jeden lepszy od drugiego) napisali ich 20. Nie mam z nimi szans :-( Gdybym mogla cofnac czas, to albo wyjechalabym na studia za granice, albo poszla prosto do banku - i jak pisalam w innym tutaj poscie - po kilku latach zrobila doktorat z matematyki finansowej (co sie odwlecze to nie uciecze :-)

      Moi kuzyni po biotechnologii wyjechali do Stanow i w chwili obecnej szefuja duzymi laboratoriami R&D (konczli kierunek ponad 15 lat temu). Moja siostra, ktorej regularnie pomagam z matmy wyjechala na studia do Stanow i obecnie robi postdoka na jednej z najlepszych uczelni. Stuka sie w glowe widzac, ze ja nie mam na to szans. Wyszlo na to, ze zmarnowalam pare dobrych lat... przynajmniej poznalam troche milych ludzi i pojechalam w kilka fajnych miejsc na konferencje :-)

      Nie licz na zadne boomy w Polsce. Nawet jesli u nas cos sie zacznie, to rozpedu nabierze dopiero w duzych zagranicznych osrodkach.

    • Możesz zostać nanotechnologiem i pracować w firmie nanotechnologicznej.

      A tak poważnie - nie masz co marzyć, że w Polsce znajdziesz po tym pracę inną niż na uczelni. Osobiście odradzam studiowanie takich kierunków o fajnie brzmiących nazwach, ich jedynym celem jest zwabianie naiwnych studentów. Sam studiuję neurobiologię (ale też chemię jako drugi kierunek, bo sama neurobiologia jest śmiechu warta), więc wiem, co mówię. Mam kolegę (finalistę Olimpiady Chemicznej w liceum, więc nie jest to pierwszy lepszy przykład), który wybrał się na inżynierię nanostruktur na Uniwersytecie Warszawskim i był bardzo niezadowolony. Kiedy rozmawiałem z nim przed wakacjami, zamierzał zrezygnować z tego na rzecz inżynierii materiałowej.
    • o to jest najlawiej po nanotechnologii.
    • Najlepsze uniwersytety z nanotechnologia:
      - Albany’s College of Nanoscale Science and Engineering
      - Cornell University
      - University of Michigan
      - Rice University
      - University of Pennsylvania
      - University of Virginia

      Jesli skonczysz ktorakolwiek z tych szkol to nie bedziesz miala problemow ze znalezieniem pracy w nanotechnologii.
    • Słyszałem ostatnio od wielu osób mniej więcej takie zdanie "po kiego grzyba szedłem na studia dzienne, trzeba było iść do roboty i studiować zaocznie, byłbym teraz studentem z doświadczeniem i dobrą pensją, można by zakładać rodzinę (w sensie decydować się na dziecko), a tak trzeba z tym zaczekać do trzydziestki".

      Jednak w moim przypadku raczej by się to nie sprawdziło :-)
      • trochę prawdy w tym jest, ale z drugiej strony mając wykształcenie średnie jakie doświadczenie zawodowe nabędziesz? sprzedawca w tecsco czy przedstawiciel handlowy cyfry plus? Przyszły pracodawca na tego typu prace praktycznie nie patrzy... ale jednak trochę prawy w tym jest - bardzo mi się spodobał pomysł mojego faceta, żeby skończyć licencjat na dziennych i iść do pracy, a magisterkę robić już zaocznie. Przewaga tego jest taka, że pomimo "utraty" 3 lat, można załapać jakąś sensowniejszą pracę mając ukończony pierwszy stopień studiów.

        No, ale dla mnie to i tak takie gdybanie bo mój kierunek jest tylko dzienny i obawiam się, że stworzenie go zaocznie byłoby niewypałem (przez ilość zajęć w laboratoriach, które mamy na dziennych, a których byśmy praktycznie nie mieli)
        • Gość: tryt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.10, 21:16
          chibi-chan napisała:
          > No, ale dla mnie to i tak takie gdybanie bo mój kierunek jest tylko dzienny i o
          > bawiam się, że stworzenie go zaocznie byłoby niewypałem (przez ilość zajęć w la
          > boratoriach, które mamy na dziennych, a których byśmy praktycznie nie mieli)

          Biotechnologia zaocznie? Ależ oczywiście że jest! :D nawet na prywatnych szkółkach jest biotech (Wyższa Szkoła Kosmetologii i Ochrony Zdrowia w Białymstoku chociażby)

          Biotechnologię zaocznie można studiować na wielu uczelniach w Polsce:
          -Politechnika Łódzka
          -Uniwersytet Opolski
          -Uniwersytet Sląski
          -Akademia Długosza w Cz-wie

          Praktycznie wszystko można już studiować zaocznie,niestety, wszystko się szmaci juz po wyjątkami.Do niedawna psychologia też byłą tylko na dziennych/wieczorowych,ale juz i zaoczna jest.Teraz wyjątkami których zaocznie w formie szkółki sobotnio-niedzielnej nie można ukonczyc ostały się tylko 4 kierunki na akademiach medycznych (lekarski,analityka medyczna,farmacja i stomatologia),weterynaria (+ prawdopodobnie jeszcze jakieś arabistyki czy inne bardzo niszowe też zaocznie nie ma)
          • Przepraszam, źle się wyraziłam - nie ma na uniwersytecie na którym studiuję i chcę studiować. Poza tym uważam, że pewne kierunki nawet jeśli są stworzone w wersji zaocznej, to się do tego nie nadają i nie chciałabym ich studiować. Są to przede wszystkim wszelkie kierunki, gdzie w dużej mierze są zajęcia praktyczne, np w laboratoriach - a do takich należy biotechnologia :) Zawsze, jeżeli tylko plan zajęć na to pozwoli będzie można szukać pracy na pół etatu (obecnie jakbym się postarała miałabym dwa dni w tygodniu wolne bez najmniejszego problemu i bez zarywania wykładów :))
            • Gość: tryt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.10, 23:10
              chibi-chan napisała:

              > Poza tym uważam, że pewne kierunki nawet jeśli są stworzone w wersji
              > zaocznej, to się do tego nie nadają i nie chciałabym ich studiować. Są to
              > przede wszystkim wszelkie kierunki, gdzie w dużej mierze są zajęcia praktyczne,
              > np w laboratoriach - a do takich należy biotechnologia :)

              Uważam tak samo co innego studiowanie zaoczne historii/kulturoznawstwa/matematyki gdzie można samemu plaszcząc się w fotelu większość zrobić dysponując kartką i pisakiem,a co innego chemii/biotechnologii/itp. Ale tak to jest jak jakość kształcenia jest poza zainteresowaniem zarówno uczelni organizujących kierunek jak i podejmujących takie niepełnowartościowe studia
              • Niska jakość nauki zaczyna się tak na prawdę w podstawówce. Ja osobiście akurat w podstawówce i gimnazjum jeszcze miałam sensowny poziom, natomiast liceum (niestety na własne życzenie :/) to była porażka... w każdym bądź razie z ciekawszych rzeczy, które mieć miejsca nie powinny:
                - chemiczka, która przez półtora roku NIC nas nie nauczyła, co więcej sama się myliła w tym co mówiła lub pisała (nie wiem dlaczego ta kobieta była zatrudniona przez półtora roku, najwięcej na tym stracili uczniowie, żaden z późniejszych nauczycieli nie podjął się nadrabiania zaległości, w związku z czym przez całe liceum z chemii nie nauczyłam się praktycznie nic)
                - anglistka, która pozwala nie chodzić na swoje lekcje (tu również przez całe liceum nic nie wyniosłam z lekcji... wiem, że to moja wina, że nie chodziłam, ale w takim wieku większość osób szkołę maksymalnie olewa, a jeżeli nie ma motywacji lub czasem przymusu to się nie uczy)
                - polonistka, której więcej nie było niż była - kolejne zaległości, do tego problemy wynikające z jej chaotycznego pojawiania się w szkole w postaci problemów z zaliczeniem roku (zdarzało jej się, że pojawiała się w szkole choć dzień wcześniej miała wpisane L4 na następne kilka dni, i przepytywała całą klasę, która oczywiście nie była przygotowana)

                Edukacja w Polsce jest na prawdę tragiczna, powinna wyglądać zupełnie inaczej, ale jedyny pomysł na jej reformę o jakim słyszałam (nie wiem czy prawdziwy czy to tylko plotka, bujda wyssana z palca) jeszcze pogorszy sprawę (zwiększenie liczby godzin WFu tygodniowo, zmniejszenie liczby zajęć dydaktycznych, że niby ma to zapobiec otyłości i różnym chorobom, choć większość uczniów i tak ma lewe zwolnienia)
    • Gość: joanna IP: 193.105.94.* 10.12.10, 07:19
      w Polsce nie, ale w Moskwie - Skolkovo Park sie rozwija i nanotechnolodzy sie przydadza - tym bardziej ze ma to byc na baardzo wysokim poziomie - sadzac po budynkach w Skolkovo - moze byc niezle

      p.s. do wszystkich durniow, ktorzy mysla ze po Moskwie niedzwiedzie biegaja - mylicie sie i nawet nie podejrzewacie jak bardzo, wiec prosze bez waszych komentarzy
    • Szukaj studiów po których trzeba zdobyć uprawnienia zawodowe, jak przetyrasz się kilka lat po takich studiach i otrzymasz uprawnienia możesz spać spokojnie. Studia z przedrostaki soc , eko, euro to śmieciowe wykształcenie.

      --
      www.libertarianizm.net
      • Gość: inwestor01 IP: *.dynamic.chello.pl 10.12.10, 09:44
        A może podaj jakiś przykład? Żeby być pedagogiem to też musisz mieć uprawnienia. I zakładam, ze wg Ciebie 'nieśmieciowe' to są studia techniczne lub informatyczne, na których mnóstwo jest neurotycznych dziwolągów niezdolnych do pracy w zespole...
        • Ok ok, inwestorze1 , najlepiej iść na socjologie, gender, politologię, komunikacje europejską, pedagogikę (demografia !) , dla ludzi z olejem w głowie proponuję budownictwo, energetykę, inż. materiałową, informatykę, ewentualnie inne "ścislaki" ... z humanistycznych tylko prawo, lub dziwną filologię ale tu się trzeba zatrzymać dopiero na poziomie tłumacza ...
          --
          www.libertarianizm.net
          • Gość: <> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.10, 13:04
            w finansach też można trzepać kasę ,rachunkowosc -tutaj trzeba miec uprawnienia.
            dziwne technologie? zalezy ,latwiej wziąć nativa
            a co z kier,przyrodniczo-scislymi ,cos polecasz?
          • Gość: inwestor01 IP: *.dynamic.chello.pl 10.12.10, 13:05
            Nie rozumiem dlaczego tak pejoratywnie (śmieciowe, ludzie bez oleju w głowie) odnosisz się wobec innych niż ty uważasz za słuszne kierunków? Spójrz jak ubogi jest w Polsce rynek pracy dla inżynierów, do Polski przyjeżdża się po tanią siłę roboczą, a nie po technologię i 'know-how'. Technologię tworzy się w centrali, gdzie praca w R&D jest tylko dla wybitnych.
            Skoro praca jest po medycynie, to wg Ciebie jedyny słuszny wybór to medycyna?

            Najlepiej iść na to do czego ma się najlepsze predyspozycje, a czy z tego będzie dobre życie to nikt nie jest w stanie teraz powiedzieć, bo to z zależy od bardzo wielu czynników, a nie tylko od wykształcenia.
            Skończ budownictwo, a później spróbuj znaleźć staż konieczny do zdobycia kwalifikacji kiedy nikogo nie znasz z branży. Tak samo jest z energetyką.
            Akurat Ty sugerujesz wąską specjalizację w świecie gdzie coraz bardziej liczy się zdolność szybkiego uczenia się nowych rzeczy i gdzie dyplom ma tak naprawdę znaczenie tylko przy poszukiwaniu pierwszej pracy.
          • co do tej filologii to nie za bardzo opłacalne... jeżeli jest to popularny język (angielski, niemiecki) to tłumaczy nie brakuje (mam na myśli przede wszystkim tłumaczy przysięgłych, bo zwykli nie są aż tak potrzebni w tych językach i nie zarabiają wiele) ale można pracować w szkole (co kto lubi, a pieniądze marne). Przy językach mało znanych nawet jeśli jest się jednym z kilku tłumaczy w kraju to zapotrzebowanie jest zbyt małe. Wyjątkiem chyba jest japoński, gdyż tam jest sporo dużych firm których pisma często tłumaczyć, a tłumaczy mało. Z tym, że nauka japońskiego to dodatkowo nauka 3 ich alfabetów, które oni ze sobą przeplatają. Więc ogólnie łatwo nie będzie. (nie wiem czy podobnie nie jest z jakimś jeszcze azjatyckim językiem, nie do końca wiem które japońskie firmy są stricte japońskie, a które nie).

            Z drugiej strony warto stawiać na naukę języka - mama (pracująca jako księgowa w dużej firmie międzynarodowej) opowiadała mi kiedyś, że nawiązali współpracę z Grekami i "na wczoraj" potrzebowali osobę znającą język grecki, a że nie jest to popularny język to skończyło się na zatrudnieniu osoby, która grecki ma opanowany, natomiast z księgowością wspólnego niewiele (nie jestem pewna czy w ogóle ta osoba miała jakieś studia skończone). Firma wyszła z założenia, że łatwiej nauczyć osobę mówiącą po grecku księgowości niż na odwrót. Tak więc językom jak najbardziej mówmy tak, bo czasem dzięki temu można trafić na okazję swojego życia, ale studiowanie filologii moim zdaniem mija się z celem.
          • Gość: macio IP: 95.108.69.* 10.12.10, 23:29
            jazzman1979 napisał:
            >z humanistycznych tylko prawo, lub dziwną filologię ale tu się
            > trzeba zatrzymać dopiero na poziomie tłumacza ...

            Bzdury gadasz. Nie ma możliwości zostania dobrym tłumaczem w branży technicznej po filologii. Wielokrotnie byłem świadkiem, gdy tłumaczki wywoływały salwy śmiechu zgromadzonych słuchaczy usiłując tłumaczyć na polski terminy obce, nie wiedząc, co opisują i nie znając polskiego nazewnictwa.
            Przykład: słyszałem o akcji, że na konferencji "koło kopiujące pługa zawieszanego" laska przetłumaczyła jako "piąte koło ciągnika" ;)

            Najlepiej jest skończyć studia za granicą lub choć odbyć jakiś dłuższy staż i zrobić uprawnienia tłumacza.
            Znacznie lep
            • nie słyszałam jeszcze o tłumaczu, który potrafiłby robić dobre tłumaczenia w każdej branży z fachowym językiem. Dlatego po filologii (lub w trakcie studiów) trzeba się na własną rękę douczać fachowego języka, najlepiej w dziedzinach w których jest się mniej więcej obeznanym.
    • Gość: Darek z Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.11, 11:53
      Kończę właśnie magisterskie studia z Informatyki i Ekonometrii. Też się nad tym zastanawiałem czy iść ale nie warto. No chyba, ze się chce poznać nanotechnologię dla samego siebie. Ja mam już prawie 26 lat i dla mnie to byłoby ryzyko poświęcić czas i pieniądze, które mogę poświęcić przyszłej rodzinie. Dlatego bardziej myślę o studiach.... prawniczych.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.