Dodaj do ulubionych

prywatna vs. państwowa uczelnia?

IP: *.i-bud.eu 16.08.11, 14:23
Zapraszam do konwersacji...
Edytor zaawansowany
  • hawa.etc 16.08.11, 20:45
    Ale na jaki temat? Co Ty chcesz zestawiać?
    Harvard z Uniwersytetem Jana Kochanowskiego? SGH z Koźmińskim? Uniwersytet Warszawski z Uczelnią Warszawską?
  • Gość: qp IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 21:11
    W Polsce:
    państwowa > prywatna
  • Gość: belial IP: 178.73.48.* 16.08.11, 21:52
    > W Polsce:
    > państwowa > prywatna

    Czyżbyś wprowadzał na zbiorze polskich uczelni wyższych relację częściowego porządku?
    Ciekawe, ciekawe...
  • Gość: Wojtek IP: *.173.19.199.tesatnet.pl 28.08.11, 14:42
    Odwazna teza, porownujesz wszystkie kierunki na uczelniach prywatnych z publicznymi?
    Znam conajmniej kilka jak nie wiecej interesujacych i na dobrym poziomie kierunkow na WSB, co wiecej moi znajomi konczyli i znalezli potem interesujaca i dobrze plata prace, wiec takie wyznaczniki nie sa miarodajne
  • onlineekspertwsb 01.08.14, 23:29
    Cieszę się, że nasza uczelnia cieszy się dobrą opinią. Pragnę zaznaczyć, że w tym roku rekrutacja nasze uczelnie we wszystkich 10 miastach wciąż trwa, chociaż chętnych nie brakuje. Ponadto do 11 sierpnia oferujemy atrakcyjne promocje na czesne. Zapraszamy do zapisów!

    W razie dodatkowych pytań pozostaję do dyspozycji.

    Pozdrawiam, Andrzej Czarnecki
    Online Ekspert WSB II stopnia
  • Gość: ABC IP: *.microchip.net.pl 16.08.11, 22:58
    Jeśli chodzi o krajowe podwórko, to zdecydowanie publiczne są lepsze. Szkoły prywatne, mimo tego, że działają już jakieś dwadzieścia lat, to ciągle jeszcze wyrób uczelnio-wyższo-podobny. Z mojego doświadczenia wynika, że w dodatku jako zwykły przedsiębiorca - nieuczciwy. Myślę, że ptencjalni studenci powinni wyciągnąć wnioski i po prostu nie brać pod uwagę takich instytucji jak uczelnie prywatne. Myślę, że te dwadzieścia lat już wystarczy w zupełności.
  • Gość: fitja IP: *.i-bud.eu 17.08.11, 11:02
    Proszę o konstruktywną dyskusję!

    przykłady.........
    osoba w. dlaczego państwowe lepsze? bo bezpłatne? czy co? bo nie napisałeś.
  • Gość: Yogyakarta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.11, 14:17
    tego wszystkiego nie da sie wyjasnic jednym zdaniem np. bo bezplatnbe, prywatne studia tez moga byc bezplatne tzn. ty jako student za nie niezaplacisz tylko np unia, w panstwowych za nauke tez sie plac, tylko placi za to rzad z podatkow ludzi.

    wezmy pod uwage np warszaw tam sa duze panstwow uczelnie i wieksze niepubliczne rybor jest duzy,
    wezmy pod uwage male miasteczko gdzie funkcjonuje uczelnia tylko prywatna albo PWSZ, ktos kto nie moze sobie pozwolic na skok od razu na wieksza wode np. z braku funduszy, albo z racji ze nie dostal sie na wymarzony kierunek gdzies w duzym miescie moze zrobic studia na miejscu u siebie, a potem dalej isc studiowac wspinajac sie po szczeblach nauki.
    Czasami lepeij sie oplaca robic male postepy i male kroki z mniejszej szkoly do wiekszej osiagajc jakis cel w zyciu i spelnienie niz marzyc o najlepszych uniwersytetach na koncu swiata, ktore w pocztakowej fazie nie zawsze beda dostepne, ale np, w jakim etapie nauki np. studia II-go stopnia albo studia doktoranckie juz tak.
    Wazne jest aby miec cel, chciec i byc zdeterminowanym do podoazania naprzod bowiem jednym udaje sie zaraz po maturze studiowac na Harwardzie, a innym udaje sie ten sam cel inna droga poprzez jak napisalem rozne inne mniejsze szkoly a taka bedzie i UW w zestawieniu z Harvardem, ktory patrzac z punktu oplat bedzie uczelnia, w ktorez za nauke sie placi z wlasnej kieszeni.
  • Gość: ABC IP: *.microchip.net.pl 17.08.11, 18:38
    Proszę bardzo:
    - niski poziom merytoryczny: w rankingach tworzy się specjalną kategorię uczelnie prywatne / niepubliczne. Kiedyś sobie popatrzyłem dokładniej na taki ranking, wyszło, że gdyby najlepszą prywatną umieścić w tabelce z publicznymi, to będzie daleko w tyle.
    - prywatne są nieuczciwe jeśli chodzi o prawa pracownicze: jeden z oddziałów WSB nie chciał wydać mi świadectwa pracy, że tylko tyle tu wspomnę. Dla pracownika zmieniającego pracę to jest sprawa bez znaczenia czy jednak ma jakieś znaczenie?
    - problem z taką zwykłą kupiecką uczciwością. Jest taka WSEH w Bielsku Białej, która zwyczajnie mnie oszukała. Wykonywałem dla nich prewne prace, co semestr podpisywałem nową umowę. Któregoś razu zamieszanie - to niech pan podejdzie podpisać umowę. Moja wina - nie sprawdziłem - zawsze było ok. A tam, że sprawę powinienem wykonać kilka dni przed podpisaniem umowy, od tego momentu - kary umowne. Na zwróconą uwagę kanclerzowi, ten bezczelnie powiedział, że dla niego umowa jest święta. Napisałem zatem odpowiednie pismo, mieli tyle chamstwa, że wynajęli prawnika, który w skierowanym do mnie piśmie próbował udowadniać, że wszystko moja wina. Oszustwo było ewidentne, więc w końcu pękli. Obyło się bez sądu, może to mój błąd. Jestem od tego momentu przekonany, że oszustwo należy nazwać oszustwem.
    - wydawało mi się, że wykształcenie jest jakoś dodatnio skorelowane z kulturą osobistą, tego typu instytucje i jego pracownicy są dla mnie niemiłym dowodem na to, że wykształcenie i kultura osobista są zmiennymi niezależnymi. Pozwoli Pan/Pani, że nie będę przy tym punkcie wymieniał przykładów. To są sprawy względne, indywidualnie odczuwane.
    Na podstawie mojego własnego doświadczenia odradzam jakiekolwiek kontakty z prywatnymi szkołami wyższymi.
  • Gość: fitja IP: *.i-bud.eu 17.08.11, 20:00
    ale my tu mówimy o studiowaniu a nie o współpracy z tymi placowkami (cele zarobkowe, zlecenia i inne) bo to jest zupełnie cos innego... twoje przykłady można spodkac rownież w państwówkach

    a przykłady są najbardziej przydatne w takich konwersacjach:)
  • Gość: gallus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.11, 20:38
    wydaje sie ze piszesz o swoich doswiadczeniach zawodowych i o dwoch takich przypadkach pracy gdzie nie bylo po Twojej mysli, nie znaczy to ze tak jest wszedzie i kazda tak postepuje.

    Wszedzie sa ludzie i tylko ludzie nawet tam gdzie jest renoma znajdzie sie ktos kto mysli tylko o swoich interesach.

    Przykladow mozna podawac wiele, ale nie o to tu chodzi, brudy zamiatane pod dywan sa wszedzie.
  • Gość: heh IP: *.aster.pl 17.08.11, 22:33
    dyskusja stara jak świat, toczy się już od dawna i już od dawna jedynymi, którzy bronią takich uczelni, są ich pracownicy i 'wysokopoziomowi' studenci, którzy na państwową nigdy by się nie dostali.

    Nie jest zagadką, nawet dla tych, którzy nie myślą zbyt szybko, że dowolnie wybraną uczelnię prywatną dzieli od UW/UWr/UG/UJ/PRz/PW/PWr/AGH/PG przepaść.

    Zewsząd słyszy się o 'lepszej kadrze' na prywatnych. Naprawdę? To ci sami profesorowie pojawiający się na prywatnych na parę godzin w tygodniu i ci sami, do których na konsultacje trzeba jeździć do ich macierzystej uczelni? I jak myślicie, jeżeli już coś publikują, we w miarę liczących się czasopismach, to jaką uczelnię wpisują? ;) Słyszałem też o 'lepszym wyposażeniu na prywatnych'. Kolejna bujda, którą można włożyć między bajki. Nie ma żadnej prywatnej politechniki, studenci tych renomowanych uczelni prywatnych wciąż korzystają głównie z biblioteki jagiellońskiej, a lepsze wyposażenie sprowadza się do ładniej pomalowanych ścian.

    Zdaję sobie sprawę z tego, że do wielu polskich studentów nie dociera waga rankingów... Rzeczywiście, do pracy jako PH czy manager w Biedronce nie ma znaczenia, czy skończysz szkołę w pcimiu czy SGH. Ale spróbujcie po tym pcimiu się dostać na praktyki do HSBC czy Barclays, powodzenia :)

    Ale to wszystko nic nie warte. Wystarczy tyle: najzdolniejsi i najmądrzejsi studenci są na państwowych. Bo są za darmo, bo jest najlepsza kadra, bo właśnie tam jest najwyższy poziom: bo poziom tworzą właśnie ci studenci. Możecie mieć w pcimiu najlepszą salę komputerową, w międzynarodowych konkursach i tak nigdy się nie liczyliście, a zawsze mocne były ekipy UJ/UW, nieznacznie gorzej PW/UWr/AGH... I to miażdżąca większość studentów państwowych uczelni jeździ na konferencje i startuje w konkursach. Wreszcie gdzie na prywatnych uczelniach matematyka? Chemia? Mechanika? Budownictwo? Astronomia? ;)

    Wbijcie sobie do głowy, że minie wiele lat, nim prywatne będą coś znaczyć w Polsce i tylko wtedy, jeśli cała edukacja będzie płatna. Podawanie przykładu USA, gdzie prywatne uczelnie są od zawsze w czołówce jest śmieszne (google np Berkeley), bo czesne na wszystkich uczelniach z czołówki, czy to prywatne czy państwowe, jest podobne ;) Nie ma o czym dyskutować, poziom prywatnych jest może zbliżony do państwowych wyższych szkół zawodowych, do SGH czy UJ czy UWr czy PG czy AGH jest im tak daleko, że żaden krótki tekst tego nie opisze.
  • Gość: fitja IP: *.i-bud.eu 18.08.11, 14:22
    1.''wysokopoziomowi' studenci, którzy na państwową nigdy by się nie dostali"

    Nie dostaliby się ze względu na swój poziom, czy ze względu na to ze kandydatów jest jak mrówek w państwówkach? Jak można ocenić poziom studenta, skoro podczas rekrutacji jeszcze nim nie jest? na podstawie zdanej matury? Wiele jest przypadkow gdzie osoba z bardzo dobrze zdaną maturą nie dostaje się na jakiś kierunek w państwówce, tylko dlatego ze wsrod kandydatów był syn lekarza, czy prawnika z gorszymi wynikami?
    Jak ocenilibyście poziom tych 2 osób? skoro pierwsza została skreślona za to ze nie ma rodziców lekarzy, prawników? być moze ta pierwsza miałaby więcej sukcesów...

    2. "I jak myślicie, jeżeli już coś publikują, we w miarę liczących się czasopismach, to jaką uczelnię wpisują? ;)"

    Wpisują macierzystą- prywatne są zazwyczaj dodatkową pracą, ze względu na to ze mniej czasu tam spędzają, nie mniej czasu dlatego ze trzeba w prywatnych mniej uczyć, tylko dlatego że jest mniej studentów, no ale to nie dotyczy tylko uczelni wyższych.

    3. "Słyszałem też o 'lepszym wyposażeniu na prywatnych'. Kolejna bujda, którą można włożyć między bajki. Nie ma żadnej prywatnej politechniki, studenci tych renomowanych uczelni prywatnych wciąż korzystają głównie z biblioteki jagiellońskiej, a lepsze wyposażenie sprowadza się do ładniej pomalowanych ścian. "

    - nie ma prywatne politechniki- a musi?
    - skoro prywatne uczelnie korzystają z zasobów państwowych to te zasoby są na równym poziomie, nie sądzisz? (biblioteka)
    - większość szkół prywatnych stać na lepsze wyposażenie, i nie ogranicza się to tylko do pomalowanych ścian, chociaż to i tak powinno być na +.
    - wykładowca uczący na państwowej i prywatnej (ten sam) ma zazwyczaj taką samą wiedzę i wszystkim przekazuje ją tak samo.

    4. "Ale to wszystko nic nie warte. Wystarczy tyle: najzdolniejsi i najmądrzejsi studenci są na państwowych. Bo są za darmo, bo jest najlepsza kadra, bo właśnie tam jest najwyższy poziom: bo poziom tworzą właśnie ci studenci"

    A kto ci tak powiedział?
    ze tam akurat są ci najmądrzejsi?

    skończyłem sgh- jestem lepszy? NIEEEEE... nie tak mierzy się wiedzę,,,

    także, każdy twój argument można latwo podważyć...
    nie udowodniłeś, że jest 1:0 dla państwowych.
  • Gość: leona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.11, 14:48
    hmm to moze tak uczelnie PL kontra USA

    wychodzi na to, ze nie mamy z czym startowac jestesmy daleko w dupie nawet z tymi najgorszymi z rankingow najlepszych, takze sie nawet nie liczymy.
  • Gość: heh IP: *.aster.pl 18.08.11, 17:30
    Ty tak na serio?
    > także, każdy twój argument można latwo podważyć...
    to je podważ? Bo jak na razie twoje podważanie sprowadza się do frazesów "Nie oceniajcie źle menela Zenka, gdyby dostał się na studia na pewno by wam pokazał!"
    Podałem ci dobre miary, jeśli nie masz żadnych lepszych a argumenty sprowadzają się do tego powyżej - wcale niczego nie podważyłeś! :D
    W zasadzie nie chce mi się odpowiadać, bo wyglądasz mi na 20latka, który się nie dostał na państwową i szuka teraz siłą potwierdzenia swoich słów :D

    nawet jeśli nie byłoby żadnych argumentów za którąkolwiek ze stron - państwowe za darmo dają to samo, a nawet więcej. Więc po co się frajerzyć? :D

    Ale od początku...
    > Nie dostaliby się ze względu na swój poziom, czy ze względu na to ze kandydatów
    > jest jak mrówek w państwówkach?
    Tak, na poziom. Osoby z gorszymi wynikami, które potem są lepszymi studentami to błąd statystyczny. Jeśli w to nie wierzysz, to sorry, nie mamy o czym rozmawiać.

    > Wpisują macierzystą- prywatne są zazwyczaj dodatkową pracą, ze względu na to ze
    > mniej czasu tam spędzają, nie mniej czasu dlatego ze trzeba w prywatnych mniej
    > uczyć, tylko dlatego że jest mniej studentów, no ale to nie dotyczy tylko ucze
    > lni wyższych.
    Ok, ale w jaki sposób zbiłeś ten argument? Nie zbiłeś, jedynie potwierdziłeś moją tezę.

    > - nie ma prywatne politechniki- a musi?
    o kurcze, ale ty jesteś niedomyślny. Jakie masz nakłady na marketing, politologię i socjologię, a jakie na automatykę, mechanikę i budownictwo?

    > - skoro prywatne uczelnie korzystają z zasobów państwowych to te zasoby są na r
    > ównym poziomie, nie sądzisz? (biblioteka)
    Na tej samej zasadzie można argumentować, że przecież bezpłatne wifi zapewniamy na rynku głównym... Widzisz głupotę tego kontrargumentu? Skoro prywatne kuleją w tak podstawowych sprawach (biblioteka), to oczym tu mówimy?

    > - wykładowca uczący na państwowej i prywatnej (ten sam) ma zazwyczaj taką samą
    > wiedzę i wszystkim przekazuje ją tak samo.
    dorośnij...

    > - większość szkół prywatnych stać na lepsze wyposażenie, i nie ogranicza się to
    > tylko do pomalowanych ścian, chociaż to i tak powinno być na +.
    aha, jasne, lepsze od kogo? Od AGH? SGH? UEk? UJ? UW? Byłeś na tych kampusach?

    > A kto ci tak powiedział?
    > ze tam akurat są ci najmądrzejsi?
    >
    > skończyłem sgh- jestem lepszy? NIEEEEE... nie tak mierzy się wiedzę,,,
    napisałem czemu są. Bo takie są fakty. To oni startują i wygrywają konkursy. To oni duuuuuużo częściej biorą udział w warsztatach i konferencjach. To oni pojawiają się w uznanych czasopismach - i to jest wymierna ocena, chcesz tego, czy nie.

    Dalej, zachowujesz się jak kret, który nigdy nie widział słońca i wyznacznikiem pracy jest dla niego jakakolwiek praca. Wyjdź wyżej. Statystyki nie kłamią. Tam, gdzie naprawdę liczy się wykształcenie, absolwenci państwowych mają miażdżącą przewagę. Najłatwiej porównamy finanse, bo przecież nie mechanikę, medycynę czy chemię, domyśl się czemu, ale podpowiem: ma to związek z 'wyższymi' nakładami na naukę w prywatnych :D

    Jedź do citi w londynie. Z polskich absolwentów spotkasz tych po UW, Uwr, PW czy SGH. I znowu błąd statystyczny po prywatnych może też. Właśnie dlatego ten po SGH jest lepszy. Bo oceniamy ogół.

    > skończyłem sgh- jestem lepszy? NIEEEEE... nie tak mierzy się wiedzę,,,
    To jak, oświeć mnie? A jak sam nie masz pojęcia, to przestań pie****ć banialuki. Niczego nie podważyłeś - a ostatni cytat z ciebie dowodzi tylko twojego ograniczonego spojrzenia. Podałem ci wystarczająco dużo przykładów, jak możemy to zmierzyć. Poziom naukowy i to, gdzie pracują absolwenci tylko tego dowodzi - z faktami w tak prymitywny sposób nie możesz dyskutować

    Wiesz czemu "jak mrówków" jest plusem? Bo każdy startował na początku na państwowe. Naprawdę myślisz, że wyniki matury i wstępnych w żaden sposób nie filtrują tych słabych? Kurcze, jak grubo się mylisz! Nikt nie chciał płacić za to samo, podane nawet na państwowych lepiej i z gwarancją lepszej jakości współstudentów. Dlaczego do Ciebie to nie dochodzi?

    Poza tym, śmieszy mnie jak na parę ważnych kwestii nie odpowiedziałeś wcale, tylko puściłeś frazes o łatwym podważaniu :D Kolego, niczego nie podważyłes. Dorośnij i zacznij pracować. Najlepiej gdzieś, gdzie wykształcenie naprawdę się liczy. Wtedy twoja obrona prywatnych polskich uczelni w chwili obecnej posypie się jak domek z kart :D Nie przeczę, może za jakiś czas poziom bardziej się wyrówna. Tymczasem co mogę wam poradzić, kółka wsparcia, że przecież 'wcale nie jesteśmy gorsi' :D
  • mikovich 19.08.11, 10:10
    Daleki byłbym od oceniania Uczelni po tym kto się dostał/nie dostał. Prawda jest taka, że nie zawsze najlepsza osoba zdaje najlepiej egzaminy - to sprawa bardzo indywidualna. Moja znajoma ledwie dostała się na Akademię Medyczną, właściwie była na ostatnim możliwym miejscu. Zakończyła studia jako najlepsza... a gdyby była punkt czy dwa niżej? Czy byłaby wtedy mniejszym "mózgiem"? Niestety ludzie często patrzą tylko na papier czy punkty, rzadziej na człowieka. Oczywiście, że na prywatne uczelnie dostają się osoby które... hmmm... płacą i wymagają... Po prostu chcą mieć papierek, a nie za bardzo chcą się uczyć... Na państwowych uczelniach tak się nie zdarza? Nie ma przypadków, że egzaminy są maszynką do robienia pieniędzy dla uczelni? Nie zdajesz, płacisz za poprawki i studiujesz dalej... Możesz i 15lat studiować. Kumpel na polibudzie na ostatnim roku miał jeszcze braki z pierwszego. I taki student dostaje papierek uczelni Państwowej i co, jest wielkim Panem w porównaniu do tych z uczelni prywatnych, którzy faktycznie się uczyli i zaliczali wszystkie przedmioty na 5? Ważny jest człowiek, a nie świstek... Niestety nikt w Polsce o człowieku nie myśli.
    Co do wykładowców... Są to Ci sami ludzie co na Państwowych studiach. Mają tą samą wiedzę i to od nich zależy jak będą wyglądały zajęcia. Tu właśnie wygląda to różnie... jedni faktycznie wykonują dobrze swoją robotę i szanują zarówno studentów państwowych jak i prywatnych, a inni biorą pieniądze i olewają studentów prywatnych? Dlaczego olewają? Dlatego, że studenci na prywatnych są gorsi, głupi, nie chce im się studiować? Zadaniem wykładowcy jest przekazywać wiedzę, nauczać, nadawać kierunek rozwojowi studenta. Widziałem wykładowcę, który ze studenta na pierwszy rzut oka nadającego się tylko do kopania przysłowiowych rowów zrobił specjalistę z wyższym wykształceniem i to nie z "papierka" a z faktycznie ugruntowanej wiedzy. Problem w tym, że my Polacy mamy zbyt mało szacunku do innych ludzi, szukamy w innych cech, które nam samym pozwolą się wywyższyć, zamiast pracować nad tym abyśmy wszyscy byli lepsi.
    Co do "menela Zenka" to menelem zostanie jeśli jest taka jego wola ale czy to jest powód by nie dawać mu szansy na zmianę. Jeśli człowiekowi ofiaruje się szacunek i pokaże mozliwości to może dokonać wielu rzeczy.

    Dlaczego nie ma Prywatnych Politechnik? Bardzo proste... Ile lat ma najmłodsza polska politechnika i ile pieniędzy pochłonęła jej budowa przez te lata? Prywatne osoby, które chciałyby stworzyć taką prywatną uczelnie nie mają tyle kasy, a szkoda! Z odpowiednim podejściem można by było zrobić świetną techniczną uczelnię prywatną!

    Co do autorów publikacji i wpisywania z jakiej są uczelni, to znam sporo takich, którzy jeśli tylko mogą to wpisują obie uczelnie, których są pracownikami. Często to same uczelnie zabraniają pracownikom wpisywania swojego drugiego miejsca pracy... Dlaczego? Bo po co mają uczelniom prywatnym robić reklamę? Czemu mają pokazywać, że ich wybitny naukowiec, jest też wybitnym naukowcem innej uczelni?

    Dlaczego uczelnie prywatne chociaż mają pieniądze to nie mają tak wspaniałych bibliotek jak biblioteka UJ? Powiedz mi proszę ile czasu na UJ zabrało stworzenie takich zbiorów? Właśnie uważam, że prywatnym uczelnią należy się szacunek, że w ogóle próbują stworzyć dla swoich studentów bazę najpotrzebniejszych książek, bo prawda jest taka, że mogliby tego wogóle nie robić i wysyłać swoich studentów do innych bibliotek - tak byłoby i łatwiej i taniej!

    Podsumowując uważam, że uczelnie prywatne mają duży potencjał jednak potrzebna jest zmiana nastawienia niektórych wykładowców, niektórych właścicieli uczelni prywatnych a także nastawienia samego społeczeństwa do uczelni prywatnych. Dajmy im szanse, pomagajmy, nie tylko wytykajmy błędy ale podsuwajmy rozwiązania problemów!
    Tak samo szanujmy absolwentów takich uczelni, nie skreślajmy ich tylko dlatego że nie skończyli uczelni państwowej! Nie zakładajmy, że jeśli poszli na uczelnie prywatną to są "debilam"... Oceniajmy człowieka, a nie papierek.

    Poza tym to uważasz, że nazywanie drugiego człowieka frajerem za jego autonomiczny wybór, którego przesłanek nie znasz jest na poziomie? To z Uczelni Państwowej wyniosłeś nawyk obrażania innych i kierowania się stereotypami?
  • Gość: heh IP: *.aster.pl 19.08.11, 18:05
    Podobnie do kolegi wyżej, chcesz wszystko sprowadzić do losowego wyboru przyszłych studentów. To fałszywa teza, której nie obronisz na podstawie marginalnych przykładów. Nie podważysz systemu funkcjonującego dobrze na całym świecie - na egzaminie na prawo jazdy też ktoś zdaje przez szczęście a znakomitemu kierowcy podwinie się noga. Nie znaczy to, że ludzie losowo zdają egzamin. Przemyśl to. Bo tymczasem, jak kolega wyżej, kwestionujesz sens publikowania rankingów. Idąc dalej twoją logiką postawimy na tym samym poziomie PG i MIT, bo przecież ci z PG mieli słabszy tylko zeszły rok. A absolwentów UJ postawimy na tym samym poziomie, co tych z Harvardu, bo przecież tym "brakłoby jednego punktu".

    Nie tak to działa. Przypadki znajdą się wszędzie, ale statystycznie ten, który się nie dostał JEST gorszy. Po co z tym dyskutować? Dla politycznej poprawności? Geniusza możesz znaleźć w pierwszej lepszej budce z kebabem, myjącego sałatę, tak samo ciamajdę na AWF. Nie zmienia to faktu, iż rzeczywistość wygląda inaczej - a świadczą o tym, powtórzę po raz setny, to, gdzie absolwenci pracują, co robią i jaki poziom naukowy prezentują. To jest idealne kryterium. Gdyby różnic nie było, poziom byłby wyrównany - nie jest.

    > ie często patrzą tylko na papier czy punkty, rzadziej na człowieka.
    sorry, życie, jakieś kryteria muszą być, chcesz wszystkich przyjmować za dobre oczy, albo obietnicę dobrych wyników za 5 lat? Między wysokimi wynikami z matur a późniejszymi osiągnięciami na studiach jest silna korelacja - dodatnia. i to jest fakt. Pojedyncze przykłady tego nie zmienią!!!!

    >Zadaniem wykładowcy jest przekazywać wiedzę, nau
    > czać, nadawać kierunek rozwojowi studenta.
    zadaniem wykładowcy jest też prowadzenie badań naukowych, których na prywatnych nie ma prawie wcale. Powiesz, 'ale to ci sami ludzie!'. Tak, tylko że na prywatnej jest na 3h, przeczytać studentom skrypt, a badania, konsultacje, artykuły, konferencje sygnuje swoim nazwiskiem już na państwowej.

    > ugruntowanej wiedzy. Problem w tym, że my Polacy mamy zbyt mało szacunku do in
    > nych ludzi, szukamy w innych cech, które nam samym pozwolą się wywyższyć, zamia
    > st pracować nad tym abyśmy wszyscy byli lepsi.

    człowieku, ale nikt tu nie skreśla żadnych ludzi! My tylko mówimy, która uczelnia ma wyższy poziom! Dlaczego tak się uparłeś na tą dyskryminację, co to za dyskryminacja, że miał gorsze wyniki? Że był faktycznie słabszy od innych i się nie dostał? Co mam teraz, pogłaskać go po główce i powiedzieć, że zabrakło szczęścia?!?!?! 200tys osób zabrakło szczęścia!?!?!?!?!??!?!?!?!?!?!?!?!??!?!

    > a pracy... Dlaczego? Bo po co mają uczelniom prywatnym robić reklamę? Czemu maj
    > ą pokazywać, że ich wybitny naukowiec, jest też wybitnym naukowcem innej uczeln
    > i?
    tak, naukowcem na 4h tygodniowo.

    > Co do "menela Zenka" to menelem zostanie jeśli jest taka jego wola ale czy to j
    > est powód by nie dawać mu szansy na zmianę. Jeśli człowiekowi ofiaruje się szac
    > unek i pokaże mozliwości to może dokonać wielu rzeczy.
    Nie zrozumiałeś przekazu. Chodziło o pokazanie śmieszności argumentacji 'jej zabrakło 1 pkt'.

    > Dlaczego uczelnie prywatne chociaż mają pieniądze to nie mają tak wspaniałych b
    > ibliotek jak biblioteka UJ? Powiedz mi proszę ile czasu na UJ zabrało stworzeni
    > e takich zbiorów? Właśnie uważam, że prywatnym uczelnią należy się szacunek, że
    > w ogóle próbują stworzyć dla swoich studentów bazę najpotrzebniejszych książek
    > , bo prawda jest taka, że mogliby tego wogóle nie robić i wysyłać swoich studen
    > tów do innych bibliotek - tak byłoby i łatwiej i taniej!
    ale co to jest za argument, że mieli mniej czasu? Z czym do ludzi? Liczy się tu i teraz, jest - nie ma. Nie ma? Dziękuję, dobranoc.
    I tak wcale nie byłoby łatwiej i taniej, już teraz większość bibliotek wydziałowych nie przyjmuje obcych studentów ;)
    Pomijam fakt, że na palcach jednej ręki można policzyć uczelnie prywatne mające subskrypcje na jakieś tematyczne bazy danych, typu JSTOR czy Springer. Nie ma porównania z tym, do czego masz dostęp będąc studentem UW czy UWr.

    > Podsumowując uważam, że uczelnie prywatne mają duży potencjał jednak potrzebna
    > jest zmiana nastawienia niektórych wykładowców, niektórych właścicieli uczelni
    > prywatnych a także nastawienia samego społeczeństwa do uczelni prywatnych. Dajm
    > y im szanse, pomagajmy, nie tylko wytykajmy błędy ale podsuwajmy rozwiązania pr
    > oblemów!
    Jeśli wprowadzi się czesne na uczelnie państwowe, czego jestem zwolennikiem. Tymczasem, jakiejkolwiek argumentacji byś nie użył, najzdolniejsza młodzież idzie na darmowe państwowe. Bo po co płacić za to samo, skoro wykładowcy ci sami? No i wiele innych rzeczy przeważa, o czym pisałem. Choćbyś się starał najbardziej jak możesz - kryteria przyjmowania kandydatów są proste i efektywne. Bardzo mi przykro, że korelacja pomiędzy wysokimi wynikami na studiach i wysokimi wynikami z matur jest faktem - musisz tylko zrozumieć, że używając statystyki zakładamy też istnienie przypadków skrajnych. Niestety dla ciebie, przypadki skrajne to prawie zawsze niewielki procent :)

    > Poza tym to uważasz, że nazywanie drugiego człowieka frajerem za jego autonomic
    > zny wybór, którego przesłanek nie znasz jest na poziomie? To z Uczelni Państwow
    > ej wyniosłeś nawyk obrażania innych i kierowania się stereotypami?
    hahahahaha, no nie wytrzymam, najpierw piszesz o tych samych wykładowcach, a teraz bronisz wyboru pomiędzy 0PLN a 2000PLN za semestr nazywając go autonomicznym :) Może rozwinę swoją wypowiedź, bo widzę, że nie bardzo dotarło: NIKT nie podejmie autonomicznego wyboru do zapłacenia za coś, co może mieć za darmo :) Ten wybór jest W PEŁNI NIEAUTONOMICZNY w momencie, w którym okazuje się, że na darmowe studia zabrakło punktu. A frajerami są ludzie, którzy chcą w jakiś sposób uargumentować to, że na darmowe studia się nie dostali :) Aż taka jest przewaga politologii gdzieś tam i tej UJ, że jesteś gotowy sam z siebie płacić za tą pierwszą 2500PLN za semestr? ejjjjjjj :D

    ja dobrze znam te przesłanki o których piszesz, taką przesłanką jest na przykład "zabrakło mi punktu" :)

    Nie podważaj sensu rankingów, które są tworzone od lat i dobrze oddają sytuację. I nazywajmy rzeczy po imieniu: nie dostali się, bo byli gorsi. Proste, jak budowa cepa. A wyjątki tylko potwierdzają regułę.
  • Gość: fitja IP: *.i-bud.eu 19.08.11, 10:40

    "W zasadzie nie chce mi się odpowiadać, bo wyglądasz mi na 20latka, który się nie dostał na państwową i szuka teraz siłą potwierdzenia swoich słów :D

    nawet jeśli nie byłoby żadnych argumentów za którąkolwiek ze stron - państwowe za darmo dają to samo, a nawet więcej. Więc po co się frajerzyć? :D "

    ten temat to dyskusja, która polega tym, że jeżeli osoba ma inne zdanie niż 2 to ta pierwsza kulturalnie odpowiada na wypowiedź rozmówcy. No ale widać, że nie znasz zasad dyskusji.

    Ja mogę mieć 20, 30 a nawet 70 lat.
    mogę studiować na prywatnej, państwowej, mogę być nauczycielem, menelem zenkiem, przedszkolakiem, kasjerką w żabce, murarzem na budowie, jasiem z dowcipów, albo einsteinem.... ale dla ciebie jestem osoba uczestniczącą w dyskusji...powinienes to szanować

    trudno się rozmawia z osoba, która ma inne zdanie, niż ty? prawda? udowadniasz to swoim brakiem taktu w stosunku do rozmówców(obrażając ich)
    sorry, ale w tej kwestii wypadasz....
  • Gość: heh IP: *.aster.pl 19.08.11, 17:36
    > ten temat to dyskusja, która polega tym, że jeżeli osoba ma inne zdanie niż 2 t
    > o ta pierwsza kulturalnie odpowiada na wypowiedź rozmówcy. No ale widać, że ni
    > e znasz zasad dyskusji.
    oh przykro mi, że tak cię dotknęły ironiczne uwagi na temat braku logiki w twoich argumentach :D
    nie wyzywałem cię bezpodstawnie od baranów, po prostu ubarwiłem przykłady :) Jeśli po takim czymś się obrażasz i trzaskasz drzwiami, to przykro mi bardzo ;)

    Dyskusja polega też na tym, że odpowiada się na wszystko i argumentami, które mają sens. Tego się musisz nauczyć.
  • Gość: heh IP: *.aster.pl 18.08.11, 17:39
    jeszcze wracając do jednego:

    > skończyłem sgh- jestem lepszy? NIEEEEE... nie tak mierzy się wiedzę,,,
    chyba dyskutowaliśmy o uczelniach, nie o jednostkach? Zastanów się nad tym, nie jest to zagadką nawet dla tych, którzy nie myślą zbyt szybko, że 'przypadki' zdarzają się wszędzie. Nawet na prywatnej się geniusz znajdzie. Co prawda na pewno nie medyczny albo matematyczny, ale zawsze :D

    > nie udowodniłeś, że jest 1:0 dla państwowych.
    tu masz rację. Tego nie udowodniłem. Skończyło się na jakichś 8 czy 9 do 1.
  • Gość: PonPhem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.11, 23:42
    w zyciu nie zawsze jest tak jak by sie tego chcialo i nie kazdego na wszystko stac, ale warto studiowac nawet jak to uczelnia prywatna na pewno bedzie ona furtka na swiat niz ja zamknie.

    Moja sugestia z mniejszej szkoly kierowac sie do wiekszej.

    a swoja droga, heh wszystkich i wszystko mierzysz jakas swoja dziwna miarka.
    Dodam jeszcze ze nawet z dyplomem najlepszej PL uczelni w UK to tak rozowo nie jest jak piszesz. Myslisz, ze tam to polacy beda obsadzani na najlepszych stanowiskach, a brytyjczycy beda lopatami obracac?
    wYJATKI JAK WSZEDZIE
  • Gość: heh IP: *.aster.pl 19.08.11, 01:08
    moją dziwną miarą? Proste i oczywiste porównania to dziwna miara? Jeszcze bardziej oczywiste statystyki? Trudno dojść do czego pijesz, bo operowałem na ogólnych przypadkach, bez schodzenia do szczegółu. No więc jak, co jest dla ciebie dziwną miarą? Bo chyba nie to, kto lepiej wypada w londyńskim city, na konferencjach czy w czasopismach :)

    > Dodam jeszcze ze nawet z dyplomem najlepszej PL uczelni w UK to tak rozowo nie
    > jest jak piszesz. Myslisz, ze tam to polacy beda obsadzani na najlepszych stano
    > wiskach, a brytyjczycy beda lopatami obracac?

    Wiedziałem, że w dyskusji o prywatnych i państwowych uczelniach w Polsce zaraz ktoś przywoła przykład UK. I kolejny jednowymiarowy przykład najprostszych stosunków zawodowych. Do machania łopattą i bycia kierownikiem dla machaczy studia nie są potrzebne. Ale zawsze możemy porozmawiać o specjalistach - skoro przywołujesz przykład UK, to na pewno wiesz też ile tysięcy obcokrajowców pracuje w UK na specalistycznych stanowiskach, prawda? Przywołałem przykład londyńskiego city, bo akurat tam mam rozeznanie. To nie dziki tłum różnorakich absolwentów uciekających z polski przed brakiem pomysłu. I jest tak, jak napisałem.
  • Gość: fitja IP: *.i-bud.eu 19.08.11, 10:42
    "W zasadzie nie chce mi się odpowiadać, bo wyglądasz mi na 20latka, który się nie dostał na państwową i szuka teraz siłą potwierdzenia swoich słów :D

    nawet jeśli nie byłoby żadnych argumentów za którąkolwiek ze stron - państwowe za darmo dają to samo, a nawet więcej. Więc po co się frajerzyć? :D "

    ten temat to dyskusja, która polega tym, że jeżeli osoba ma inne zdanie niż 2 to ta pierwsza kulturalnie odpowiada na wypowiedź rozmówcy. No ale widać, że nie znasz zasad dyskusji.

    Ja mogę mieć 20, 30 a nawet 70 lat.
    mogę studiować na prywatnej, państwowej, mogę być nauczycielem, menelem zenkiem, przedszkolakiem, kasjerką w żabce, murarzem na budowie, jasiem z dowcipów, albo einsteinem.... ale dla ciebie jestem osoba uczestniczącą w dyskusji...powinienes to szanować

    trudno się rozmawia z osoba, która ma inne zdanie, niż ty? prawda? udowadniasz to swoim brakiem taktu w stosunku do rozmówców(obrażając ich)
    sorry, ale w tej kwestii wypadasz....
  • Gość: heh IP: *.aster.pl 19.08.11, 18:10
    > trudno się rozmawia z osoba, która ma inne zdanie, niż ty? prawda? udowadniasz
    > to swoim brakiem taktu w stosunku do rozmówców(obrażając ich)
    > sorry, ale w tej kwestii wypadasz....
    spoko, dalej czekam na to, aż obalisz jakieś moje argumenty. Póki co lekko się minąłeś.

    Ej, i nie obrażaj się, nie bądź taki :D Nie napisałem, że jesteś głupim baranem, tylko wykpiłem twoje nielogiczne argumenty, przywyknij :D
  • Gość: PonPhem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.11, 19:52
    sorry, ale jakis czas temu byl tu watek o tych angielskich uczonych z PL co potrafia i co reprezentuja (Chamstwo na forum doktorat)

    Ludzie sie wymadrzaja w internecie co to nie oni, a w UK muzea sprzataja, a w kieszeni dyplom doktora. Oczywisce zadna praca nie hanbi.

    heh
    Zrob cos dla swiata i dla ludzi wtedy cie docenia a nie afiszujesz sie swoim dyplomem przed ludzmi przed ktorymi wiele mozliwosci, ale nie wszystkie na obecny czas dostepne.

    mikovich dobrze rozwinal moje mysli, ponadto znam goscia, ktory studiowal na prywatnej (nie wiem jakie byly na poczatku tego przeslanki) teraz pracuje w USA, jest informatykiem i nie to takim marnym (zarobki cos mowia jakiej klasy jest specjalista)

    Mam tez kolege, ktory zrobil inzyniera na prywatnej, potem poszedl na politechnike, ktora ukonczyl z bdb wynikami. Tez jest informatykiem i pracuje w duzej zagranicznej korporacji.

    ale statystycznie ten, który się nie dostał JEST gorszy

    moze i jest gorszy z matematyki teraz, ale nie znaczy, ze nie bedzie lepszy po studiach od tego co byl wczeniej lepszy.
  • Gość: skromna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.11, 20:59
    zacytuje:
    Rainhold Messner powiedział kiedyś: Jestem tym, co robię. To dobry pretekst do tego, aby nie pisać o sobie lecz pokazać siebie poprzez to, co robię - książki, artykuły, wyniki badań, wypowiedzi i inne dokonania. Jeśli jednak zaistnieje potrzeba pisania o sobie, to stwierdzenie Messnera jest również dobrym punktem wyjścia do tego, by pisać nie wpadając w pułapkę własnych wyobrażeń i projekcji.
  • Gość: M. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.11, 22:31
    > moze i jest gorszy z matematyki teraz, ale nie znaczy, ze nie bedzie lepszy po
    > studiach od tego co byl wczeniej lepszy.

    heh dobrze wam napisal, nie potraficie wyjsc poza pojedyncze przypadki. przeczytaj jeszcze raz jego odpowiedz na mikovich, tam jest cale sedno - istnieje dodatnia korelacja miedzy dobrymi wynikami z matur i dobrymi wynikami na studiach. Owszem, ktos tam moze sie wybic, ktos spasc. Nie zmienia to jednak faktu, ze pojedynczy przyklad nie zmieni tendencji - biorac pod uwage cala populacje racje ma heh.

    > mikovich dobrze rozwinal moje mysli, ponadto znam goscia, ktory studiowal na pr
    > ywatnej (nie wiem jakie byly na poczatku tego przeslanki) teraz pracuje w USA,
    > jest informatykiem i nie to takim marnym (zarobki cos mowia jakiej klasy jest s
    > pecjalista)
    znaczy ten smieszny argument z biblioteka? czy znowu mowisz o udowadnianiu jakiejs prawdy dla calej populacji na podstawie jakiegos skrajnego przykladu?

    wyluzujcie, ludzie. nikt tu nie atakuje jednostek. to sa proste i oczywiste fakty - na panstwowych w polsce studiuje zdolniejsza mlodziez, nie ma co sie obrazac i z tym klocic :) mozecie sypac z rekawa przykladami, ale prostego faktu ISTNIEJACEJ zaleznosci pomiedzy wynikami z matur i wynikami na studiach nie zmienicie. pokazcie inteligencje i zrozumcie, ze statystyka tez nauka jest :) Pierwszego wyboru, jakim sa panstwowe, tez nie. dodajcie 2 + 2 i wszystko jasne :)
  • Gość: filip IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.11, 10:27
    > skończyłem sgh- jestem lepszy? NIEEEEE... nie tak mierzy się wiedzę,,,

    Oczywiście, że nie tak. Można ją zmierzyć za pomocą poziomu naukowego absolwentów, tym, gdzie znaleźli pracę, dostepem do zasobów, możliwościami niedostępnymi dla prywatnych itp itd. A wtedy rzeczywiście SGH czy UW jest lepsze.

    > A kto ci tak powiedział?
    > ze tam akurat są ci najmądrzejsi?

    Dla miażdżącej większości studentów uczelnia państwowa była pierwszym wyborem. Uczelnie prywatne mają głównie modne kierunki, na które jest dużo kandydatów, jest dobre porównanie. Mając więc 20 osób na jedno miejsce, nie jest trudno wywnioskować, że 1000 osób wybranych na państwowe będzie średnio lepsze od 1000 wybranych na prywatne. Bo dopiero pozostali aplikują na prywatne. Czego nie możecie zrozumieć, to to, że porównując uczelnie, oceniamy wszystkich - oni nie zaczynają od zera, ich dobre wyniki w liceum przełożą się na dobre wyniki na studiach (w większości przypadków). Kilka przypadków na 100000 wiosny nie czyni. A to sprowadza się do jednego: studenci państwowych wypadają lepiej. Koniec. Kropka. Oceniamy uczelnie i wasze pseudoargumenty "a bo Kasia miała piątki w liceum i odpadła na pierwszym egzaminie" nie zmienią prostych statystyk dla całej uczelni.

    Nie ma się co kłócić z faktami.

    To nie jest gimnazjum, gdzie każdy jest równy i każdemu się pomaga. Życie. Do pracy też przyjmuje się oceniając predyspozycje i jakoś duże firmy mające coś do zaoferowania wychodzą na tym rewelacyjnie, zgarniając najlepszych pracowników z kilkudziesięciu kandydatów na miejsce i nikt nie będzie tu gadał banialuk jak mikovich czy ty, że 'liczy się człowiek, dajmy mu szansę, dlaczego oceniliście go na podstawie cv i rozmowy!?!?!". Życie. Survival of the fittest.
  • Gość: PonPhem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.11, 18:22
    nie udowadniam prawdy dla calej populacji, ale mowie ze ktos kto jest po slabszej szkole nie znaczy, ze bedzie gorszy od kogos po tej najalepszej z zestawien.
    Kiedys gdzies pisali o ludziach po MIT i po innych uczelniach mniej renomowanych. Wyszlo, ze Ci po najlepszych nie zawsze sa najlepsi.

    Ja caly czas pisze i powtarzam wszyscy ne moga studiowac na UW, UJ, ale moga sie uczyc w innych miejscach, wazne jest aby sie wspinac od mniejszej do wiekszej szkoly bo to daje furtke na swiat. (Tak bylo w przypadku mojego kolegi, skonczyl prywatna, zrobil potem dalsze studia na politechnice, ma dobra prace, dobrze zarabia, nie narzeka.)

    Chyba lepsze gorsze studia niz siedzenie na tylku w domu przed telewizorem, a nie wszyscy potrzebuja dyplomu harvardu aby zyc i mieszkac np. w Plocku, nie.

  • Gość: M. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.11, 19:22
    Znowu to samo. To, że niekoniecznie będzie gorszy =/= absolwenci SĄ średnio gorsi. Skoro rozmawiamy o poziomie uczelni nie można w dyskusji podawać skrajnych przypadków jako reprezentatywnych.

    > Chyba lepsze gorsze studia niz siedzenie na tylku w domu przed telewizorem, a n
    > ie wszyscy potrzebuja dyplomu harvardu aby zyc i mieszkac np. w Plocku, nie.
    Znaczy, że albo studia, albo siedzenie na tyłku? Cool. W takim Płocku nie wszyscy potrzebują dyplomu jakiejkolwiek uczelni, zacznijmy od tego. Po co w ogóle tym wszystkim kasjerom w bankach czy PH jakikolwiek dyplom? W normalnym kraju, gdzie nie ma takiego parcia na "papier", dużą część z prac, do których w polsce idą ludzie z "dyplomem", wykonuje się po liceum. Mówisz, że lepiej zrobić jakiekolwiek studia. To też jest błędne myslenie i jeden z powodów, dla których w Polsce studiują ludzie, którzy się do tego nie nadają, a liczba absolwentów jest niewspółmierna do zapotrzebowania na nich.

    Poziom spada dramatycznie i później ludzie łamią prawa statystyki i podważają sens rankingów implikacjami:
    ""Wyszlo, ze Ci po najlepszych nie zawsze sa najlepsi." => (prywatne na pewno nie są gorsze)"
  • Gość: PonPhem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.11, 00:16
    no nie teraz to mnie stary rozwaliles, idz do jakiegokolwiek urzedu (budzetowka) i sie dowiedz jakie maja wymagana do pracy. Moja kumpela pracowala troche w ARIMR, ale powiedzieli jej, ze na stale nie moga jej zostawic bo musi miec wyzsze wyksztalcenie.

    Juz troche zyje i otarlem sie o roznych ludzi.
    Znam takich co maja dyplom renomowanej PL uczelni, ale znam tez i takich co maja dyplomik niewielkiej uczelni z PL, ale dzieki temu dyplomikowi zrobili studia na bardzo prestizowych uczelniach w Australii. I wiesz kto mi bardziej imponuje wlasnie ci drudzy.
    Ci pierwsi zdobyli rysy ci drudzy mount everest. I kto jest bardziej rozpoznawany osoba z dyplomem z polski, o ktorej polowa albo i wiecej swiata nie wie, ze jest takie panstwo czy osoba z dyplomem australisjkim o ktorej nawet male dzieci wiedza ze istnieje.

    Ja tutaj nie twierdze ze mala szkolka jest wieksza od wielkiego giganta, razcej nalezaloby rozpatrywac czy dana szkola X prowadzaca kierunek Y jest lepsza od szkoly Z prowadzacej kierunek Y. Bo to juz roznie bywa w roznych szklach.
    Wiem jedno warto jest sie uczyc. Chyba ze masz predyspozycje na sportowca to studia mozna olac, ale inaczej studia nawet te badziewne daja wiele korzysci (programy W&T, stypendia zagraniczne, doksztalcanie) to wszystko moze czlowieka rozwinac i kiedys moze byc mu latwiej w zyciu.
    Chyba, ze o to chodzi, zeby jak najwieksza rzesz ludzi byla bita w ciemie bedzie wtedy mniejsza konkurencja dla niektorych.

  • Gość: M. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.11, 05:00
    Szkoda ci odpisywać, naprawdę, przecież ty i tak tego nie czytasz. A na pewno nie ze zrozumieniem.

    > e wlasnie ci drudzy.
    znowu wyciąganie wniosków na podstawie skrajnych przypadków. ehhh.... Można na takie idiotyzmmy przymknąć oko jeden raz, ale za piątym razem nie za dobrze świadczy to o tobie.

    > no nie teraz to mnie stary rozwaliles, idz do jakiegokolwiek urzedu (budzetowka
    > ) i sie dowiedz jakie maja wymagana do pracy. Moja kumpela pracowala troche w A
    > RIMR, ale powiedzieli jej, ze na stale nie moga jej zostawic bo musi miec wyzsz
    > e wyksztalcenie.
    przeczytaj może jeszcze z 10 razy to, co napisałem. Przerażające jest to, że ludzie tacy jak ty myślą, że dyplom naprawdę jest potrzebny, do przekładania papierów w urzędach. To jest czysta masakra.

    > Ja tutaj nie twierdze ze mala szkolka jest wieksza od wielkiego giganta, razcej
    > nalezaloby rozpatrywac czy dana szkola X prowadzaca kierunek Y jest lepsza od
    > szkoly Z prowadzacej kierunek Y. Bo to juz roznie bywa w roznych szklach.
    > Wiem jedno warto jest sie uczyc. Chyba ze masz predyspozycje na sportowca to st
    > udia mozna olac, ale inaczej studia nawet te badziewne daja wiele korzysci (pro
    > gramy W&T, stypendia zagraniczne, doksztalcanie) to wszystko moze czlowieka roz
    > winac i kiedys moze byc mu latwiej w zyciu.

    to niech wszyscy tak zrobią. wtedy pojedyncze przypadki nie pędzące za tłumem będą bogami i wtedy banda baranów z tobą na czele zrozumie w końcu idiotyzm takiego ograniczonego myślenia!!!!!!
  • Gość: M. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.11, 05:02
    > > Wiem jedno warto jest sie uczyc.

    oczywiście moje ostatnie stwierdzenie tyczyło się powyższego...

    Jak można wyciągać z rękawa jakieś skrajne przypadki i deprecjonować wszystkich bez wykształcenia wyższego?

    A może warto się nie uczyć? Bo ja znam takiego ....

    Czysty idiotyzm.
  • Gość: nie wiesz IP: *.wspiz.edu.pl 22.08.11, 12:39
    Ten stereotyp robi się zabawny tak jak ludzie, którzy zaciekle go bronią. warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,9438567,Czy_SGH_grozi_bankructwo__Co_dalej_z_uczelnia_.html - "najlepsza" uczelnia ekonomiczna w kraju bankrutuje?!?!
  • Gość: heh IP: *.aster.pl 22.08.11, 17:23
    haha, stereotyp :D

    *.wspiz.edu.pl - i wszystko jasne :D

    chcesz listę prywatnych uczelni ekonomicznych, które ledwo zipią albo już upadły, czy może jako pracownik wspiz jesteś w stanie samodzielnie myśleć?
  • Gość: gość IP: *.play-internet.pl 21.08.11, 13:33
    Każdy rodzaj uczelni ma swoje plusy i minusy, zresztą trzeba też patrzyć na daną uczelnię. Np. na państwowych uczelniach wykładowcy olewają studentów, potrafią większość wykładów i ćwiczeń przeznaczyć na gadanie o duperelach, a na jeden egzamin student musi przerobić 2 grube książki, a niektóre rzeczy są na zrozumienie, a jak wykładowca nie wytłumaczy, to student tego nie zrozumie, w dziekanacie nikt nic nie wie, dziekan wprowadza studentów w błąd, a od tego może zależeć być albo nie być studenta, poziom jest średni czy słabawy, studenci dowalają sobie, jeden drugiemu nie pomoże itp., a są prywatne uczelnie z dobrym poziomem, wykładowcy się przykładają, w dziekanacie można wszystko załatwić, a dziekan jest pomocny, studenci pomagają sobie nawzajem itp. i jest sporo prywatnych uczelni, które mają renomę i nieraz pracodawca woli np. psychologa po SWPS niż po UWr. Oczywiście są też super uczelnie państwowe i kiepskie prywatne, ale to zależy od danej uczelni
  • mikovich 22.08.11, 11:31
    O rankingach nie będe się wypowiadał... Szczerze to nigdy nie interesowało mnie według jakiego wzoru są tworzone.

    Irytuje mnie takie generalizowanie, że uczelnie prywatne są gorsze, uczęszczają na nie Ci mniej inteligentni i w sumie to wynika, że właściwie to one zupełnie nie są potrzebne...

    Statystyka... Jest 1000 kandydatów, a 100 miejsc... Wsród tego 1000 ile osób ma takie same wyniki z matury? Jak wypada statystyka gdy przy takiej samej liczbie punktów z matury i egzaminu jedna osoba się dostaje, a inna nie? Co z tymi którzy mieli punkt poniżej progu? Na pewno są gorsi, głupsi, itp?

    Wyjątki, wyjątki, wyjątki... Znam 3 osoby, które na prawo dostały się ze "wsparciem" (może egzaminy zdali lepiej, a może gorzej... ale "wsparcie" było) Jeśli ja sam znam 3 osoby, które dostać się musiały to powiedz mi ile takich osób statystycznie mogło być wśród zdających?
    Podobnie jest na innych kierunkach...

    Owszem, papier uczelni Państwowych ma większy prestiż... Pytanie tylko czy ten prestiż na pewno przekłada się na wiedzę absolwentów.

    Ok, rozumiem, ze jeśli geniusz, albo po prostu ta "mądrzejsza" osoba dostanie się na Uczelnie Państwową to jej tak na prawdę nie trzeba za dużo uczyć bo już dużo wie, ale czy słabsze osoby tak dobrze radzą sobie ze studiami na Państwówkach? Czy Na uczelniach państwowych studentom czas poświęcany jest z należytą uwagą, czy ich się naucza, czy każe się po prostu przeczytać opasłe tomisko do sesji?

    Poza tym uczelnie państwowe biorą kandydatów jak leci... (owszem, nie na wszystkie kierunki) - Taka biotechnologia na PŁ dwa lata temu miała tak niski próg punktów, że nawet jeśli ledwie zdałeś maturę to już sie dostawałeś... Dlaczego, bo student to pieniądz, czy to jeśli chodzi o czesne czy o płacenie za powtórkowe egzaminy. Prawdopodobnie nawet część nagonki na uczelnie prywatne spowodowana jest zwykłym strachem uczelni państwowych, że z czasem zaczną tracić pieniążki...

    Uwielbiam ludzi, którzy mówią "Life is brutal", "Takie jest życie i trzeba się dostosować". Następnym razem jak wpadniesz na samochodem w jakąś dziurę, albo będziesz się kisił w korkach jadąc na urlop to zamiast narzekać przypomnij sobie, że nalezy sie DOSTOSOWAĆ! Świat trzeba zmieniać i ulepszać a nie tkwić w twierdzeniu, że tak jest i tak musi być! Przez takie nastawienie Polska po 20latach od zmian ustrojowych nie dorobiła się chociażby autostrad! Następnym razem jak Cie gdzieś potraktują ja g***o też z tym nie walcz, tak ma być i już!

    No tak, nie ma biblioteki więc zamknijmy ten interes! Nie ma najmniejszego znaczenia to, że takie uczelnie cały czas się rowijają, budują nowe obiekty, kupują nowy sprzęt, itd.?
    Zamykanie bibliotek wydziałowych przed studentami innych uczelni uważam, za wybitne chamstwo - dla mnie to jest ograniczanie dostępu do wiedzy. Każdy powinien mieć prawo do korzystania z książek w bibliotekach!!! Jak ktoś chce być geniuszem samoukiem i nie ma ochoty zapisywać się na studia to najlepszy sposób jest zamknąć przed nim bibliotekę!!! - tak na pewno postaramy się o większe wykształcenie społeczeństwa.

    Ja na serio nie mam nic przeciwko państwowym czy prywatnym uczelniom... Prawda jest taka, że plusy i minusy można znaleźć w obu typach szkół. Najważniejsze, żeby wszystkie uczelnie współpracowały ze sobą uczciwie, żeby zapewnić jak najwyższy poziom, a nie walczyły i szykanowały się. Nie ma co mówić "takie jest życie" tylko trzeba szukać sposobu na zmiany. Bo tu nie chodzi o wykształcenie Jasia czy Marysi. Tu chodzi o zbudowanie inteligentnego społeczeństwa!
  • Gość: heh IP: *.aster.pl 22.08.11, 17:58
    o, 3 dni mnie nie było i zrobił się ładny tłum, nieważne.

    Miałem już nie odpowiadać, ale twoje żałosne próby obronienia np tego argumentu z biblioteką są tak śmieszne, że poświęcę jeszcze trochę czasu.

    > O rankingach nie będe się wypowiadał... Szczerze to nigdy nie interesowało mnie
    > według jakiego wzoru są tworzone.
    to może się zainteresuj, bo póki co próbujesz je negować...

    > Irytuje mnie takie generalizowanie, że uczelnie prywatne są gorsze, uczęszczają
    > na nie Ci mniej inteligentni i w sumie to wynika, że właściwie to one zupełnie
    > nie są potrzebne...
    z czego takie coś wynika? Ktoś założył biznes, jest popyt na produkt. Z czego wyciągasz takie wnioski? I jakie generalizowanie? Fakty oparte na rankingach, wynikach studentów, statystykach to generalizowanie?

    > Statystyka... Jest 1000 kandydatów, a 100 miejsc... Wsród tego 1000 ile osób ma
    > takie same wyniki z matury? Jak wypada statystyka gdy przy takiej samej liczbi
    > e punktów z matury i egzaminu jedna osoba się dostaje, a inna nie? Co z tymi kt
    > órzy mieli punkt poniżej progu? Na pewno są gorsi, głupsi, itp?
    Słuchaj, ileż można? Ręce opadają, naprawdę, ty albo nie umiesz czytać ze zrozumieniem, albo nie potrafisz logicznie myśleć. Czy my tu oceniamy poziom uczelni, czy poziom jakiejś wybranej małej grupki studentów? Jak chcesz oceniać jak sobie w życiu poradził Marek, to droga wolna, ale jak już coś piszesz przy ocenie uczelni, to zastanów się najpierw nad logiką wypowiedzi i słowami "statystycznie", "większość", "wartości skrajne" oraz tym, czy ktokolwiek napisał, że "każdy jest gorszy". Bo o ile mi wiadomo, żeby postawić znak nierówności, wystarczy "średnio lepszy", a nie "lepszy od każdego". Tyle. Życie! :)

    > Wyjątki, wyjątki, wyjątki... Znam 3 osoby, które na prawo dostały się ze "wspar
    > ciem" (może egzaminy zdali lepiej, a może gorzej... ale "wsparcie" było) Jeśli
    > ja sam znam 3 osoby, które dostać się musiały to powiedz mi ile takich osób sta
    > tystycznie mogło być wśród zdających?
    > Podobnie jest na innych kierunkach...
    No skoro TY znasz 3 osoby, Twoi znajomi też znają po 3 osoby, to na pewno jest to co najmniej 90% :D Jak masz uzasadnione podejrzenia, to idź do prokuratora ;) Ewentualnie te same osoby mogły po prostu zapłacić i dostać się na te "przecież wcale nie gorsze" prywatne :D I tam by było nawet bez egzaminu!

    Nie wiem czy wiesz, ale od jakiegoś czasu wyniki są transparentne. Pesel, liczba punktów, adios. Więc znowu mówimy co najwyżej o skrajnych przypadkach. Prawo akurat, tak jak medycyna, jest tu wyjątkowe - co nie zmienia faktu, że są to dwa z najbardziej prestiżowych kierunków, studiuje je elita (tytułem wyjaśnienia, bo możesz nie skumać: nie wszyscy) i naprawdę niczego nie osiągniesz swoimi "przypadkami" - nawet jeśli są, cały czas większość dostaje się przez wyniki.

    > Owszem, papier uczelni Państwowych ma większy prestiż... Pytanie tylko czy ten
    > prestiż na pewno przekłada się na wiedzę absolwentów.
    Na pewno, pisałem o tym. I nie wyskakuj z jakimiś idiotycznymi przykładami znowu o absolwencie UJ pracującym na zmywaku i absolwencie wyższej szkoły czegoś tam będącym dyrektorem. Nie zmienia to ogólnej tendencji i ogólnych statystyk.

    > Ok, rozumiem, ze jeśli geniusz, albo po prostu ta "mądrzejsza" osoba dostanie s
    > ię na Uczelnie Państwową to jej tak na prawdę nie trzeba za dużo uczyć bo już d
    > użo wie, ale czy słabsze osoby tak dobrze radzą sobie ze studiami na Państwówka
    > ch? Czy Na uczelniach państwowych studentom czas poświęcany jest z należytą uwa
    > gą, czy ich się naucza, czy każe się po prostu przeczytać opasłe tomisko do ses
    > ji?
    Jeśli tak jest, to świadczy to o wyższym poziomie uczelni państwowych przez osiągnięcia absolwentów, głównie naukowe. Jeśli tak nie jest, też świadczy to wyższym poziomie uczelni państwowej, też na podstawie osiągnięć, też głównie naukowych ;) To bardzo proste przecież ;)

    > Poza tym uczelnie państwowe biorą kandydatów jak leci... (owszem, nie na wszyst
    > kie kierunki) - Taka biotechnologia na PŁ dwa lata temu miała tak niski próg pu
    > nktów, że nawet jeśli ledwie zdałeś maturę to już sie dostawałeś... Dlaczego, b
    > o student to pieniądz, czy to jeśli chodzi o czesne czy o płacenie za powtórkow
    > e egzaminy. Prawdopodobnie nawet część nagonki na uczelnie prywatne spowodowana
    > jest zwykłym strachem uczelni państwowych, że z czasem zaczną tracić pieniążki
    > ...
    Oświeć mnie jeżeli się mylę, ale biotechnologii nie ma na żadnej uczelni niepublicznej, więc takie porównanie z góry jest niemiarodajne. Tak samo jak archeologii, etnologii, kierunków politechnicznych, medycyny, chemii, biologii, matematyki, fizyki, astronomii, filologii niderlandzkiej czy polonistyki. Dlatego siłą rzeczy te kierunki wykluczamy z porównań.
    Akurat kierunki spotykane na prywatnych, na państwowych są bardzo oblegane. Dlaczego? Studia to produkt, gdyby nie było zysków, nie byłoby prywatnych. A jak tu zarobić na biotechnologii czy archeologii, skoro nie ma popytu ;) Akurat nie da się porównać elementu z samym sobą, więc myślałem, że to się rozumie samo przez się...

    > jest zwykłym strachem uczelni państwowych, że z czasem zaczną tracić pieniążki
    tak, jasne, całe watahy nagle zaczną placić po 3000pln za semestr za coś, co mają za darmo :D

    > Uwielbiam ludzi, którzy mówią "Life is brutal", "Takie jest życie i trzeba się
    > dostosować". Następnym razem jak wpadniesz na samochodem w jakąś dziurę, albo b
    > ędziesz się kisił w korkach jadąc na urlop to zamiast narzekać przypomnij sobie
    > , że nalezy sie DOSTOSOWAĆ! Świat trzeba zmieniać i ulepszać a nie tkwić w twie
    > rdzeniu, że tak jest i tak musi być! Przez takie nastawienie Polska po 20latach
    > od zmian ustrojowych nie dorobiła się chociażby autostrad! Następnym razem jak
    > Cie gdzieś potraktują ja g***o też z tym nie walcz, tak ma być i już!
    Tak? A ja uwielbiam ludzi, którzy nie umieją wyciągać wniosków i czytać ze zrozumieniem. Porównanie do korków jest najgłupszym, jakie w życiu widziałem. Kwestionujesz to, że podział na lepszych i gorszych studentów jest faktem? Kwestionujesz nastawienie premiowania lepszych?

    Czy ty wiesz w ogóle, o czym mowisz, bo chyba nie bardzo?
    Dla takich jak ty sytuacja w stanach, gdzie nikt nie kwestionuje absolwentów Berkeley czy Stanford nad Kentucky State, czy z Niemiec, gdzie np Ludwik Maksymilian dostaje większe dotacje na studenta niż inne uniwersytety, może okazać się szokiem! A popatrz! Oni mają autostrady! Niesamowite! Z takim nastawieniem! :D

    > Świat trzeba zmieniać i ulepszać a nie tkwić w twie
    > rdzeniu, że tak jest i tak musi być!
    No to ulepszaj świat. Na przykład w centrach R&D gdzie, niespodzianka, nie ma prawie żadnych absolwentów uczelni prywatnych.

    Ale wiem na czym polega twój błąd: chcesz na siłę postawić uczelnie prywatne na równi państwowym, chociaż przed tymi pierwszymi jeszcze dłuuuuuuuuuga droga. I możesz się pienić ile chcesz, ale tego nie zmienisz. Są gorsze. Nastawienie nie ma tu nic do rzeczy, oceniamy co jest tu i teraz, nie jakieś mgliste perspektywy.

    Życie! :D

    > No tak, nie ma biblioteki więc zamknijmy ten interes!
    Tak, bo można albo zamknąć, albo mieć bibliotekę :D Ochłoń trochę, bo się zapędziłeś.

    > Nie ma najmniejszego znac
    > zenia to, że takie uczelnie cały czas się rowijają, budują nowe obiekty, kupują
    > nowy sprzęt, itd.?
    Człowieku, zastanów się dwa razy, zanim coś takiego znowu napiszesz. To jest esencja braku logiki w twoim poście. Jak kupujesz samochód, to zwykle placisz więcej za gorzej wyposażony, bo przecież się firma rozwija? Nie, jak porównujesz te samochody, patrzysz na to co jest tu i teraz. I tak samo w temacie "prywatne vs państwowe" patrzysz na to co masz! To jest ostatnia rzecz, o której bym pomyślał, że ktoś może nie zrozumieć!

    c
  • Gość: brum IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.11, 13:50
    Jest jeszcze jedna możliwość.
    Uczelnia ma wyrobiony prestiż i dlatego najlepsi i najzdolniejsi uczniowie chcą w niej studiować. Czy to jednak oznacza, że wykładowcy na owej uczelni bardziej przykładają się do zajęć niż na tych mniej prestizowych ?
    Niekoniecznie.
    Zdolny i ambitny człowiek jest w stanie uczyć się w każdych warunkach, zwłaszcza gdy jest otoczony grupką takich samych ambitnych i zdolnych. Znam opinie wielu osób rozczarowanych ponoć "elitarnymi" uczelniami.
    Myślę, że wykładowcy mniej prestizowych uczelni (również państwowych) mają trudniej, bo dostają na wstępie gorszej jakości "materiał", który nie ma warunków wybić się w konkursach.
    Ale to nie oznacza, że uczelnia jest gorsza ( w sensie wartości bezwzględnej ) - w wielu może zachodzić paradoks - lepiej przygotowani do zajęć wykładowcy i studenci osiagający mimo to mierne wyniki. Podczas gdy na elitarnych wydziałach mnóstwo wykładowców, którzy grzeszą grzechem pychy.
  • Gość: heh IP: *.aster.pl 22.08.11, 18:10
    > Zamykanie bibliotek wydziałowych przed studentami innych uczelni uważam, za wyb
    > itne chamstwo - dla mnie to jest ograniczanie dostępu do wiedzy. Każdy powinien
    > mieć prawo do korzystania z książek w bibliotekach!!! Jak ktoś chce być genius
    > zem samoukiem i nie ma ochoty zapisywać się na studia to najlepszy sposób jest
    > zamknąć przed nim bibliotekę!!! - tak na pewno postaramy się o większe wykształ
    > cenie społeczeństwa.
    Chamskie? Przecież mają dostęp do bibliotek publicznych i księgarń. I do bibliotek swoich wydziałów. Gdyby dopuścili wszystkich do tej biblioteki, to by było dopiero ograniczanie dostępu - dla studentów własnnych! Skoro uczelnia buli za subskrybcje czasopism i książki (masz pojęcie ile kosztuje dobrze wyposażona do choćby finansów? Kiedy jedna książka potrafi kosztować 60EUR w górę?), to mamy pozwalać jakiejś WSZIB na żerowanie za darmo na tym? Przecież podobno mają tam więcej pieniędzy i lepsze wyposażenie! Nie, czekaj, nie mają :P Uczelnia to nie jest instytucja charytatywna i przede wszsytkim ma dbać o swoich własnych studentów.

    I znowu się spieniłeś bzdurnie na temat geniuszy samouków :D heh :D Jak ktoś chce sam, to niech idzie do czytelni, do biblioteki publicznej, skorzysta z internetu czy wreszcie kupi na amazon.com, do tego dostęp ma każdy.

    > ższy poziom, a nie walczyły i szykanowały się. Nie ma co mówić "takie jest życi
    > e" tylko trzeba szukać sposobu na zmiany. Bo tu nie chodzi o wykształcenie Jasi
    > a czy Marysi. Tu chodzi o zbudowanie inteligentnego społeczeństwa!
    Kolego, my tu nie filozofujemy na temat dostępu do edukacji, ale porównujemy uczelnie. Masz coś do dodania, czy dalej nie widzisz różnic, bo prywatne "może kiedyś coś zbudują"? Druga sprawa: teza, że im więcej wykształconych w społeczeństwie, tym inteligentniejsze społeczeństwo jako całość, jest nieprawdziwa. Gdzieś jest punkt wysycenia i my go powoli osiągamy z naszym spadającym poziomem edukacji i 25% bezrobociem wśród absolwentów. Ale nie o tym.

    Nie moja wina, że prywatne jakościowo wypadają gorzej. Życie. I nie ma się co obruszać, może kiedyś będzie lepiej. Tymczasem mamy to co mamy, nie ma co oceniać perspektyw. Teraz przyszedł niż demograficzny i wiele z tych świetnych uczelni niestety musi odłożyć budowę biblioteki, taka szkoda :D

    Nic nie mam do prywatnych też, nauka to po prostu biznes. Ale to jest temat o porównaniu obu typów, a ty się serio zastanów jak w tym kontekście wypadasz z tą swoją biblioteką... podpowiem ci: nie za dobrze.
  • Gość: UMG_indonezja IP: *.net 23.08.11, 12:37
    Prawo akurat, tak jak medycyna, jest tu wyjątkowe - co nie zmienia faktu, że są to dwa z najbardziej prestiżowych kierunków

    medycyna ok to jest zawod wymagajacy ale nie dla ludzi, ktyorzy stawiaja kase na 1 miejscu, a prawo elitarny kierunek?

    Myslice ze zycie to bajka gdzie mzona miec dyplom i bedzie ono kolorowe jak w bajce, widze ze malo je znacie a swiat poznaliscie od strony wakacji przez biuro podrozy.

    p.s. a kogo tu uwazam za najwiekszego frajera to osoby, ktore bronia tak polskich uczelni zwlaszcza publicznych, za ktore kazdy podatnik placi, a uczelnie te trwonia pieniadze na lewo i prawo - tak to kazdy by potrafil brac kase i snie nie martwic ze ich braknie bo panstwo da ;) jestescie frajerami
  • Gość: Kaczor IP: *.173.19.199.tesatnet.pl 28.08.11, 14:51
    a Znacie uczelnie ktore oferuja szeroki zakres uslug - przyjaznych dla studenta. Co jak e-indeks np? Wiem ze Wyzsza Szkola Bankowa wychodzi tak frontem do "klienta" a jeszcze jakies inne?
  • Gość: ABC IP: *.microchip.net.pl 05.09.11, 16:36
    No ale przecież Wyższa Szkoła Bankowa jest słabą uczelnią, więc jest to conajwyżej kwiatek do kożucha.
  • Gość: tuptukan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.11, 15:38
    Generalnie prawda jest taka, ze te prywate uczelnie sa bardziej przyjazne dla studenta niz te publiczne, np na wszibie w krakowie mozesz sobie dopasowac plan studiow i jest dostep do platformy e-learningowej. poza tym masz gwarancje, ze dostaniesz sie na staz w dobre miejsce, a to tez wazne
  • Gość: mmms IP: *.aster.pl 28.08.11, 21:27
    > p.s. a kogo tu uwazam za najwiekszego frajera to osoby, ktore bronia tak polski
    > ch uczelni zwlaszcza publicznych, za ktore kazdy podatnik placi, a uczelnie te
    > trwonia pieniadze na lewo i prawo - tak to kazdy by potrafil brac kase i snie n
    > ie martwic ze ich braknie bo panstwo da ;) jestescie frajerami

    przynajmniej te osoby nie są przygłupami, którzy nazywają frajerami osoby dyskutujące w temacie o POLSKICH UCZELNIACH PUBLICZNYCH I PRYWATNYCH.

    albo masz problem ze zrozumieniem prostego tekstu czytanego, albo jesteś zwyczajnym debilem węszącym spiski - poza absurdalnym dla tej dyskusji argumentem marnowania pieniędzy, masz coś naprawdę do powiedzenia? Czy tylko powtarzasz jakiś niemożliwy do zweryfikowania pogląd? Bo w to, że są to jakieś wnioski wyciągnięte z tego, jak rozwijają się uczelnie, nie wierzę...
  • Gość: belial IP: 178.73.48.* 23.08.11, 22:47
    > Zapraszam do konwersacji...

    Zapraszałeś do konwersacji a otrzymałeś dyskusję. Taki oto jest polski student, co to konwersacji od dyskusji nie odróżnia...
  • Gość: Kongres PrawicyJKM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.11, 23:53
    Jak nie wiesz dlaczego to odsyłam Cię do lektury Korwina-Mikke:
    www.youtube.com/watch?v=gUNpV3Pe2Og
  • Gość: gość IP: 194.15.124.* 11.09.11, 23:44
    Dwa lata temu ,kiedy nie dostałam się na fizjoterapię na AWF miałam dylemat czy czekać rok i znowu próbować czy zacząć studia na prywatnej uczelni. Po roku w Almamer cieszę się, że taką decyzję podjęłam, bo studia są bardzo ciekawe (choć nie najłatwiejsze...) a uczelnia nowoczesna z bardzo dobrze wyposażoną biblioteką, internetem i wszystko pomyślane tak, żeby studentowi wyjść na przeciw. W październiku mamy otwarcie nowej siedziby i wszystkie zajęcia będą już w jednym miejscu.
  • Gość: Aszty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.11, 16:26
    Prywatna. Dlaczego? Dlatego, że studenci mają lepsze warunki dydaktyczno-socjalne, łatwiej im o kontakt z wykładowcami, jest ich mniej w grupach więc łatwiej sie im też pracuje, z tym związana jest również możliwosć dostania się na fajne praktyki i staże, bo nie trzeba sie bic o najlepsze miejsca, wszyscy dostają się do fajnych firm. Studenci maja lepsze umiejetnosci, wiekszosc zajec jest prowadzona warsztatowo a nie w formie nudnych cwiczen czy wykladow na ktorych wszyscy przysypiaja. Poza tym rozne kursy, szkolenia i stypendia. A na niektorych mozna tez sobie ulozyc plan tak zeby rowniez pracowac i zdobywac doswiadczenie.
  • Gość: heh IP: *.aster.pl 15.11.11, 23:59
    Ale brednie... ktoś ci zapłacił za to?
  • Gość: mar_ek_12 IP: *.warszawa.vectranet.pl 15.11.11, 13:02
    Na państwową uczelnię na dzienne studia wcale nie jest się łatwo dostać. Natomiast teraz jest taka sytuacja, że poziom nauczania na państwowych i prywatnych uczelniach jest naprawdę bardzo podobny. Są świetne uczelnie i państwowe i prywatne, duży wybór kierunków, najróżniejsze ceny więc jest w czym wybierać.
  • Gość: Betsy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.12, 15:54
    Nie wiem czy nie jest tak łatwo dostać się na państwową uczelnię na dzienne studia. W tym roku na UEK przyjmowali z 40% z matury i jeszcze krzyczeli, ze prywatne to dno bo tam przyjmuja bez egzaminow i kazdego. Owszem kazdego, ale wyglada na to ze niz demograficzny daje sie we znaki wszystkim panstwowym i przyjmuja kogo sie da. Kiedys owszem - bylo ciezko dostac sie na panstwowa, ale kiedys byly inne realia. Dzis zeby dostac prace kazdy musi miec umiejetnosci, a nie nauczy sie tego na panstwowej - w skostnialej instytucji, ktora zyje wg regul sprzed 30 lat. Dzis coraz wiecej ludzi idzie na prywatne, bo tam jest komfortowo, sa wszystkie materialy do nauki, fajne zaplecze socjalne. Bo prywatne zeby sie utrzymac bija sie o studenta i o to zeby mial jak najlepsze warunki i wychodzil z jak najlepszymi umiejetnosciami. Nie boja sie zrobic rekrutacji na semestr letni bo nie musza miec 100 chetnych jak na panstwowych. Dla 50 tez utworza rok, a przy tym studentom bedzie sie lepiej studiowac. Przyklad? Na krakowskim prywatnym wszibie rekrutacje są co zimę, na państwowych w Krakowie... no policzcie sami.
  • kotan12 17.11.11, 12:01
    Niestety większość ludzi nadal myśli kategoriami państwowa-lepsza,prywatna-gorsza. Prawda jest taka, że dobrze płatna pracę znajdą tylko ci co wyróżniają się swoimi umiejętnościami.

    Tak naprawdę to każdy może ukończyć renomowaną, państwową uczelnię.
    Więc pracodawca patrzy dopiero na samym końcu jaką uczelnie ukończyłeś, gdy twoje umiejętności są porównywalne z twoimi konkurentami.

    Jeżeli chodzi o wiedzę to większość szkół prywatnych nastawiona jest na przygotowanie studenta bardziej pod względem praktycznym do wykonywania zawodu niż teoretycznym jak to często bywa na uczelniach państwowych

    Więcej na ten temat napisalem na moim blogu, myślę że mój artykół powinien rozwiać wszelkie wątpliwości związane z wyborem uczelni państwowej lub prywatnej
    --
    www.StudiujzKarolem.pl
  • Gość: jimi IP: *.aster.pl 17.11.11, 23:41
    Co za bezsensowny bełkot. Jakbyś porównywał szkoły zawodowe z uczelniami wyższymi.

    Sam nie wiesz o czym piszesz, jak wygląda to praktyczne przygotowanie do zawodu na np politologii albo europeistyce? Do jakiego zawodu? Jesteś kolejną osobą, która coś gdzieś przeczytała i teraz radośnie stuka w klawiaturę. Rzeczywistego praktycznego przygotowania nie ma i tu, i tu, tylko prywatne uczelnie robią ludziom wodę z mózgu nazywając pracą w zawodzie prostą pracę biurową, do której nada się byle licealista.

    Możesz dalej rozważać o wyższości absolwenta X nad Y pod kątem przekładania papierów, tymczasem, na przykład, Goldman Sachs miał w Polsce rekrutację zamkniętą, nad żadną prywatną się nie zastanawiali nawet. Ignoranci. Widocznie szukali samych teoretyków. I tak jest na całym świecie.

    Nie wiem po co tak generalizować. Że każdy pracodawca. Nieprawda, bzdury. Proste, logiczne wnioski dla średnio rozgarniętych życiowo: jeśli szukasz klepacza faktur dla klienta z Anglii, patrzysz głównie na angielski, w branży reklamowej na portfolio, do prostej pracy biurowej nada się byle kto po liceum, więc nie ma co dorabiać teorii. Ale jest cała masa miejsc pracy (np te lepsze w finansach), gdzie spośród np 100 cv, dla absolwentów, pierwsze w koszu lądują te z uczelniami prywatnymi. Sorry, taka prawda, WSB koło uniwersytetów ekonomicznych nawet nie stało, nie mówiąc już o wydziałach matematycznych uniwersytetów.

    I jeszcze co do Twojego bloga: interpunkcja, błędy gramatyczne i logiczne, zdania zaczynające się od więc (nawet kilka pod rząd (!)).... Może lepiej poćwicz, zanim zaczniesz pisać dla ogółu, a już na pewno zanim zaczniesz się tym chcwalić. A przede wszystkim przeczytaj swój tekst, zanim klikniesz wyślij.

    np: "Uczelnie państwowe są lepsze od prywatnych są na pewno lepsze w tym, że są za darmo, jeżeli chodzi o studia dzienne."
    Perełka. A merytorycznie zwykłe lanie wody.

    Zresztą, Twoje wnioski co do renomy to też wysnute z palca i spisane na kolanie kilka przmyśleń. Równie dobrze można napisać, że był wyż demograficzny i wystarczyło przyjąć wszystkich chętnych, których teraz się przepuszcza z roku na rok, byle wpływy z czesnego były jak najwyższe.

    > Tak naprawdę to każdy może ukończyć renomowaną, państwową uczelnię.
    uczelnię tak, matematykę, medycynę, prawo, fizykę, telekomunikację, elektronikę, budownictwo - już nie bardzo.
  • 44444444443234ffdd 20.11.11, 22:00
    Szkoły publiczne to już przeszłość. Obecnie większość ludzi, którzy chcą studiować, łączy naukę z pracą. Oferta wyższych skierowana jest zazwyczaj do ludzi młodych, z ogromnymi perspektywami i szansami. Co jednak z tymi, którzy pracę zawodową rozpoczęli wcześniej, chcą nadal się rozwijać, mają pieniądze, czas i mieszkają w Warszawie? Polecamy im szczególnie Wyższą Szkołę Mazowiecką, usytuowaną w samym centrum stolicy, oferującą m.in. Fizjoterapię, doskonałą kadrę, a przede wszystkim umożliwiający ludziom pracującym swobodne studiowanie. Do tego świetne programy studenckie – obniżanie czesnego, stypendia, własny notebook. Sprawdźcie sami na www.wsmw.edu.pl
  • h2so4_pl 24.01.12, 22:50
    Pracuję na uczelni publicznej. Moja matka - prywatnej ( po przejściu na emeryturę, bo wczesniej pracowała też na publicznej tyle, że innej). I obie mamy te same spostrzeżenia- studenci, którzy są ambitni, coś potrafią, chce im się uczyć, są twórczy, poszukujący, inteligentni to w 99% STUDENCI UCZELNI PUBLICZNYCH, DZIENNYCH, BEZPŁATNYCH zdecydowana większość studentów "płatnych" a zwłaszcza uczelni prywatnych nie powinna studiować, bo są to ludzie, którzy byliby wspaniałymi sprzedawcami, hydraulikami, krawcami, kierowcami itd, ale nie magistrami czegokolwiek. Nie oznacza to, że są grorsi- mają inne możliwości, inne predyspozycje, są mniej zdolni, nie nadają się do studiów wyższych. Wielu z nich nie ma ochoty na studiowanie ( nie dostali się na studia państwowe, bezpłatne to rodzice kupują im- tak kupują- dyplomy).
    To bardzo szkodliwe praktyki, Mamy nadprodukcję magistrów, którzy niby mają wykształcenie, ale nie idzie ono w parze z wiedzą.
  • Gość: l IP: *.gemini.net.pl 24.01.12, 23:50
    Nic dodać, nic ująć.
  • Gość: Biała_mysz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.12, 15:47
    Uczelnie, na których można bylo "kupic dyplom" już dawno zniknely albo właśnie dogorywają. dlaczego? bo pracodawcy nei chcieli takich mgr wiec nikt tam nei chcial studiować. teraz prywatne uczelnie kształcą o niebo lepiej niz państwowe - często wykladaja osoby, ktore zawodowo zajmują sie omawianym tematem (a nie siedzą calymi dniami w gabinecie z tabliczką prof), maja ciekawsze kierunki (bo z racji ze trzeba placic kusza ciekawszą oferta edukacyjna - np na wszibie w Krakowie można uczyć się jezyka japońskiego). sprzet, na którym sie pracuje jest o wiele lepszy, oprogramowanie nowoczesne (a nie starocie jak na państwowej). czytajac komentarze jak ten powyżej to stwierdzam ze pisała go osoba która nie ma zielonego pojęcia o tym jak wygląda nauka na prywatnych uczelniach.
  • Gość: l IP: *.gemini.net.pl 30.01.12, 16:12
    Gość portalu: Biała_mysz napisał(a):

    > Uczelnie, na których można bylo "kupic dyplom" już dawno zniknely albo właśnie
    > dogorywają. dlaczego? bo pracodawcy nei chcieli takich mgr wiec nikt tam nei ch
    > cial studiować. teraz prywatne uczelnie kształcą o niebo lepiej niz państwowe

    Tak tak, jasne. A najwyraźniej widać to tam, gdzie istnieją obiektywne kryteria pomiaru. Na przykład na kierunku prawo - najlepszy wydział niepubliczny ma odsetek przyjętych na aplikacje (po jednolitym państwowym egzaminie) dokładnie na poziomie najsłabszych publicznych. Innymi słowy - tam gdzie w rankingu kończą się publiczne, tam zaczynają się niepubliczne.

    Z tym sprzętem to też niezły kawałek :-))) Jakoś dziwnym cudem w szkołach niepublicznych dominują kierunki takie jak zarządzanie, administracja, politologia... Innymi słowa: "kreda, gęba i tablica".


  • Gość: kris IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.12, 09:54
    Ile osób tyle opinii, ale najciekawsze jest to, że najgłośniej krzyczą ci, którzy g**no wiedzą.
    Skończylem i państwową (licencjat) i prywatną (magisterskie). I tu i tu trzeba się uczyć jesli chce się cos osiagnac, oczywiscie na prywatnych jest o tyle latwiej ze mozna sie dogadac, zaliczyc pozniej, odrobic zajecia w innym terminie - ida na reke studentom. Ale tutaj ta "latwosc" sie konczy. Prywatne zeby mogly w ogole funkcjonowac musza trzymac poziom, musza miec ten sam material ktory obowiazuje na tym samym kierunku ale na innych uczelniach, wykladowcy sa ci sami i do tego bardziej sie przykladaja, bo prywatne placa im wiecej kasy niz panstwowe, wiec o czym w ogole mowa? A na prywatnych jest i sprzet bo nie tylko zarzadzanie, socjologia czy administracja, ale tez i informatyka, ktora studiowalem na wszibie. Na panstwowej bylo fajnie bo poznalem mnostwo osob i fajnie sie zylo w akademiku, na prywatnej o wiele lepsze warunki do studiowania a material ten sam i wcale nie czuje sie glupi. Wrecz przeciwnie, mam prace ktora daje mi satysfakcje i calkiem fajne pieniadze.

    Wszyscy krzycza ze panstwowe takie super i takie na poziomie. Tak? To dlaczego na ten rok akademicki na informatyke na UEK mozna bylo dostac sie majac zaledwie 40% z podstawowej matury z matmy? Przeciez to taka dobra uczelnia... Panstwowe to byly dobre kiedys, jak trzeba bylo zawalczyc o to zeby sie tam dostac, dzis przyjmuja Cie z otwartymi ramionami, bo uczniow mniej a i mniejszy odsetek zdaje mature - a przeciez panstwowa musi miec studentow zeby moc funkcjonowac. Wiec z laski swojej nie wciskajcie tu kitow ze prywatne to sklepiki z dyplomami.
  • spokojny.zenek 01.02.12, 22:08
    Jeśli ktoś ma wybór między darmowym publicznym i płatnym prywatnym, to gdzie pójdzie? Chyba, że jest za słaby na taki wybór. A wtedy gdzie pójdzie?
    Prywatne "dostają" generalnie znacznie słabszych studentów.

  • carbonarro 31.01.12, 12:55
    Ja z kolei uważam, że uczelnie prywatne nie są wcale takie złe, bo przynajmniej troszczą się o studenta. Faktem jest, że może i cała struktura odróżnia się od publicznych uczelni, ale nigdy (przynajmniej ja się nie spotkałem) nie zostawią Cię na lodzie. Studiuję w Apeironie i szczerze mówiąc nie narzekam, mimo tego, że jestem na humanistycznym kierunku - Bezpieczeństwo Wewnętrzne. Biuro kariery zawodowej pomogło mi najpierw znaleźć staż, a później zaoferowano umowę o zlecenie. Szkoły prywatne naprawdę nie są takie złe :).
  • Gość: wikiwiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.12, 15:02
    nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo, jak ktos dobrze pokieruje zyciem to kazdy etap, ktory prowadzi do jakiego celu jest dobrym sposobem aby ten cel osiagnac. Juz troche zyje i przechodzilem przez rozne tematy w swoim zyciu, przykladow moglbym podawac, podam np. taki jeden:
    chlopak zrobil studia licencjackie na jednej z mniejszych szkol prywatnych (studiowal jezyk chinski) byl na stypednium w chinach, potem poszedl na studia magisterskie juz na uniwersytet, nastepnie znow wyjechal na stypendum ale dluzsze do chin i takim sposobem zrobil studia, nauczyl sie jezyka, ktory chcial studiowac a zarazem mial tez mozliwosc poznania chinskiej kultury bedac na stypendium.
    To takie porownywanie to do niczego nie prowadzi. Nauka za pienadze jest zla, a dentysta na kase chorych slaby.
    A co jak ktos prowadzi gabinet prywatny ale leczy tez na fundusz? Czy leczac komus zeba za pieniadze z funduszu odwali robote? W taki sposob popsuje sobie tylko marke.
    Oczywiscie tam gdzie ktos lepej placi stac go aby wybrac sobie lepsze a zarazem drozsze materialy. Tak jest z polskimi uczelniami panstwowymi, wszystko finansuje budzet panstwa i nkt sie ne przejmuje ze kasy braknie, takze uczelnie nie martwia sie, ze na wyplaty nie dostana bo dostana.
    W zyciu nalezy obrac sobie kierunek i isc w tym kierunku, ale nie wszystkich od razu stac na to aby studiowac na prstizowych uczelniach w swiecie czasami do tego potzreba jest dluga i meczoca droga aby tam postawic noge. Tak jak w sporcie nkt ne rodzi sie mistrzem swiata w jakiejs dyscyplinie aby zostac krolem wczesnej trzeba stoczyc wiele walk aby do tego podium dojsc.
    To samo ma sie z nauka. Nie nalezy porywac sie z motyka na slonce, ale mierzyc sily na zamiary. Nie mam szans na uniwersytet w australi w tym momencie, ide na studia I stopnia w polsce ucze sie i daze do tego aby za 3 lata studiowac na studiach II-go stopnia juz w australi.
    Ja tez mialem kolegow.kolezanki, ktorzy mysleli, ze po studiach panstwowych jak je skoncza to od razu beda miel zycie takie jak sobie wymarzyli. Niz z tego, oprocz tego aby do tego dojsc nie wystarcza same studia potem zaczyna sie kolejny okres w naszym/waszym zyciu, w ktorym pracujecie na swoje zycie.
    Dodam jeszzce. Jestesmy krajem, ktory ma duze mozliwosci aby ludziom sie zylo lepiej, ale ludzie odpowiedzalni za to nei mysla o narodzie tylko o sobie i mamy to co mamy, wiec w konsekwencji jestesmy biedni, a jak jestesmy biedni musismy isc przez zycie jak najtanszym kosztem czyli wlasnie skoro masz przed soba 2 uczelnie wiadomo na korzysc panstwowych przemawia to ze nauke bedziesz mial za darmo wiec to sie lepiej oplaca.
    Jednak uczelnie prywatne nie wszystkie sa w jednym worku jako zle owszem sa i slabe ale i dobre tak jak uczelnie panstwowe sa dobre, ale sa tez i slabe.
    To my wszyscy powinnismy dazyc do tego aby w tym kraju zylo sie lepiej bo sa na to mozliwosci, ale jak w tym kraju jeden drugiemu wilkiem to jest tak jak jest.

    Dobry przyklad podal kris, ktory obral tez doba droge. Tak zrobilo wiele osob na poczatku swojej nauki niezdecydowani, albo gdzies po dordze potknela im sie droga (slabszy wynik matury, slabiej zdane egzaminy wstepne) nie dostali sie na prestizowe w tym kraju uczelnie poszli do mniejszych, ale te mniejsze otworzyly im dalej droge umozliwiajac dalsze studia juz na tych wiekszych uczelniach.
  • Gość: an IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.12, 21:50
    Tydzień bez dyskusji "państwowa vs prywatna" to chyba tydzień stracony :-)
    Cóż, ja sądzę, że wystarczy spojrzeć na rankingi. A zwłaszcza te, które klasyfikują kierunki zarówno z uczelni publicznych jak i prywatnych. W tych czasem gdzieś się jakiś Koźmiński przewinie i to by było na tyle. Albo proszę np. zerknąć na zdawalność egzaminów na aplikację wśród absolwentów prawa. Liczby nie kłamią. Oczywiście zawsze można powiedzieć, ze w rankingach światowych nasz UJ czy UW gdzieś tam na szarym końcu, ale to sprowadza dyskusję do poziomu absurdu. Druga rzecz: selekcja kandydatów. Uczelnie publiczne wybierają tych z najlepszymi wynikami z matury (co już dużo mówi o młodym człowieku, bo dzięki samemu fartowi tej matury się dobrze nie zda). A prywatne? Jakie kryteria selekcji stosują? Wpłatę wpisowego? Poziom studentów też swoje robi. Odniosę to do początku lat 90tych-kto się na studia nie dostał, szedł był w najlepszym razie do szkoły pomaturalnej, albo kuł do egzaminów w następnym roku. Teraz idzie na "studia" w szkole prywatnej. Młodzi ludzie po prostu kupują produkt pod tytułem "licencjat", a ze studiowaniem nie ma to nic wspólnego. Co ciekawe, na uczelniach prywatnych nie ma naprawdę prestiżowych kierunków (no może z wyjątkiem prawa, ale i ono chyba się zdewaluowało), tylko sieczka w postaci kierunków, po których nijak nie ma pracy.
  • spokojny.zenek 01.02.12, 21:56
    Jeżeli chodzi o zdawalność na aplikacje, to akurat nie Koźmiński, tylko Łazarski najlepiej wypada, tyle, że to "najlepiej", to coś koło 12 miejsca. Jak tu ktoś słusznie zauważył, na prywatnych prawie wyłącznie występują kierunki "niskokosztochłonne".
    Jeśli jednak mamy być uczciwi, to zauważmy, że wiele państwowych uczelni też przyjmuje "jak leci". To więc akurat przestaje wyraźnie odróżniać te dwa segmenty.
  • Gość: an IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.12, 22:04
    Najlepszą zdawalność na aplikację miał UJ, kolejnych uczelni nie pamiętam przyznaję, ale prywatne zamykały stawkę. Kożmiński miał najgorszą?
    Nie zgadzam się też z tym, ze państwowe przyjmują maturzystów jak leci. Przyjmują od tego, który miał najlepszy wynik z matury licząc "w dół" tyle ile mają miejsc. Tego nie ma w prywatnych.
    Ale masz rację: publiczne uczelnie też schodzą na psy. Kasa, kasa, kasa. To się liczy.
  • spokojny.zenek 01.02.12, 22:13
    Gość portalu: an napisał(a):

    > Najlepszą zdawalność na aplikację miał UJ, kolejnych uczelni nie pamiętam przyz
    > naję, ale prywatne zamykały stawkę. Kożmiński miał najgorszą?

    UJ jest co roku bardzo daleko w przodzie, potem jest kilka dobrych publicznych, potem średnie, potem najsłabsze i Łazarski. Kożmiński jest nieco słabszy, ale drugi wśród niepublicznych.

    > Nie zgadzam się też z tym, ze państwowe przyjmują maturzystów jak leci.

    No ale co tu jest do "zgadzania się". Większość jeszcze selekcjonuje, niektóre ostro, ale są uczelnie, które na zaoczne przyjmują każdego chętnego.

    > Przyjmu
    > ją od tego, który miał najlepszy wynik z matury licząc "w dół" tyle ile mają mi
    > ejsc.

    A jeśli miejsc jest wiecej, niz chętnych? Albo jeśłi i tak nikt nie traktuje limitów poważnie? Myślisz, że to rzadkie zjawisko?


    > Ale masz rację: publiczne uczelnie też schodzą na psy. Kasa, kasa, kasa. To się
    > liczy.

    Kasa i świadomość "jeśli my nie przyjmiemy, to oni przyjmą". Plus nacisk na to, żeby skolaryzacja najlepiej przekroczyła 100%


  • Gość: coto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.12, 22:27
    prawnikiem to sie oplaca byc w USAa nie tu.
    Ponadto sam dyplom nawet najlepszej uczelni nic nie oznacza.

    W wyniku konkursu przeprowadzonego przez indyjską firmę ZenSar 25 studentów z trójmiejskich uczelni otrzymało stypendia i staż w indyjskim oddziale firmy.

    Do konkursu stanęło blisko 100 studentów informatyki i ekonomii. Nad przebiegiem czuwał ekspert firmy ZenSar. Konkurs składał się z kilku etapów, w trakcie których uczestnicy musieli wykazać się znajomością języków programowania C++ i Java oraz, oczywiście, biegłą znajomością języka angielskiego. Wśród stażystów znajdują się studenci Politechniki Gdańskiej, Uniwersytetu Gdańskiego, Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku oraz Wyższej Szkoły Zarządzania. Koszt wyjazdu pokrył ZenSar i Urząd Miejski w Gdańsku, który ufundował stypendia. Przeszkoleni studenci po powrocie podejmą pracę w oddziale firmy, który latem tego roku rozpocznie działalność w Gdańsku. Nacałym świecie ZenSar posiada sieć kilkudziesięciu oddziałów. W najbliższych latach w gdańskim oddziale firmy planowane jest zatrudnienie 350 osób.

    Jeszcze cos dodam Ci co najwiecej krzycza to z reguly osobym, ktore najmniej w zyciu osiagaja.
    Najwazniejsza teraz jest kasa, bez kasy to jestes 0, zaden dyplom nic ci nie da i tyle, takze w dzisiejszych czasach oplaca sie byc ale mega sportowa gwiazda, sa pieniadze, jest dobre zycie, sa kobiety takze wezta sie ludzie d oroboty lepiej bo widac ze nic ie robita tylko siedzita i sie mundrzyta.
  • Gość: coto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.12, 22:29
    sorrrry za bledy w pisowni, tak wyszlo
  • taiana 12.02.12, 12:00
    Wiadome,że w Polsce wszyscy powiedzą państwowa! bo prywatna to wszystko za kasę. jednak patrząc na edukację zagraniczną można by się zastanowić . W USA za studia trzeba płacić i to nie byle jakie pieniądze. Młodzi ludzie zaciągają kredyty by móc tylko studiować, najlepsze uczelnie to te najdroższe. Ja osobiście uczę się w prywatnej szkole bezpieczeństwa publicznego i indywidualnego w Krakowie Apeiron, jestem pod wrażeniem ! profesjonalizm, wyjście ku studentowi i wiadomo świetne warunki !
  • masia89 15.03.12, 10:16
    Ja też uczę się w prywatnej szkole (WSZ w Gdańsku), jestem na fizjoterapii. nie mogę powiedzieć złego słowa, kadra super (doktorzy z państwowych uczelni), wyposażenie i sprzęt na którym się uczymy też, czescne na zaocznych niższe niż np. na Akademii Medycznej. Nikt mi nie wmówi, że na prywatnej uczelni standard nauczania jest niższy, bo za kasę. Poziom taki sam, a warunki, w jakich się uczę o niebo lepsze.
  • czarnajakczarownica 15.03.12, 17:16
    Pozwolę sobie mieć inne zdanie na temat szkół prywatnych.
    Idą do nich ci, którzy za słabo zdali maturę, żeby studiować za darmo na uczelniach państwowych. Matura poszła gorzej, bo byli ( najczęściej) słabsi.
    Oczywiście na roku są osoby dobre czy bardzo dobre, ale nieliczne.
    Większość jest mierna.
    Super kadra czyli pracownicy państwowych uczelni muszą dostosować wymagania ( i program) do słabszej większości. Niby tak samo a nie to samo.
    Ponadto właściciele uczelni nie chcą stracić studentów i wywierają słabszą lub silniejszą presję na wykładowców, żeby jednak nie dręczyli studentów, bo ci odejdą a razem z nimi kasa ( zwłaszcza w kryzysie i niżu demograficznym).
    A to powoduje, że studiują ludzie, którzy nie powinni mieć dyplomu.
    Kiedyś fizjoterapia była na poziomie szkół pomaturalnych i AWF-ach. Teraz ze szkół pomaturalnych przeniosła się do szkoł prywatnych i uniwersytetów medycznych. Prawdziwi rehabilitanci, których dyplom ma wartość uniwersytecką jest na AWF. I pracodawcy o tym doskonale wiedzą.
    Fizjoterapeuci po szkołach prywatnych i kierunkach na uniwersytetach medycznych są po studiach, ale drugiej kategorii.
  • Gość: szok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.12, 21:10
    najpierw cos osiagnijcie w zyciu potem sie chwalcie!
  • jola102890 25.03.12, 23:05
    Ja uczę się w państwowej szkole wyższej i to w trybie stacjonarnym więc szału nie ma, niektórzy traktują cię jak człowieka a inni w nieco inny sposób. zawsze myślałam, że jeżeli prywatna szkoła to skoro się za nią płaci to jest pełna kultura, jednak chyba tak nie jest. niestety mogę jedynie z własnego doświadczenia mówić o uczelni publicznej jaką jest uniwersytet

    bralloso.com/
  • Gość: Samira IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.12, 13:11
    Fakt - nie wszystkie uczelnie prywatne sa dobre, ale tak jak i nie wszystkie uczelnie panstwowe sa w czolowce. Kazdy musi dbac o to by studenci chcieli wlasnie u niego studiowac. Tyle ze wiele panstwowych jedzie na opinii sprzed kilkunastu lat i od tamtej pory niewiele zrobili zeby podniesc poziom czy poprawic warunki studiowania. I dlatego bardzo mi sie podoba podejscie uczelni prywatnych. Tam za studia sie placi, wiec zeby meic studentow trzeba konkurowac nietylko z innymi prywatnymi uczelniami ale i panstwowymi gdzie studia sa bezplatne (pozornie - bo tak naprawde placi sie za warunek, za poprawke, za dziekanke i niewiadomo za co jeszcze).
    Prywatne dbaja o to zeby zapewnic jak najlepsze warunki studentom, dostep do wszystkich materialow, bezproblemowe zalatwianie spraw w dziekanacie, najlepszych wykladowcow z uczelni panstwowych, seminaria, konferencje, kola naukowe, Biuro Karier, stypendia! i wiele wiele innych "atrakcji" ktore ulatwiaja studiowanie. Nie oszukujmy sie - na panstwowych jest ich niewiele, a nawet jesli sa to nie tak zorganizowane jak na uczelniach prywatnych gdzie student jest Klientem i dziala sie w mysl zasady "Klient nasz Pan". Na panstwowych nigdy nie bedzie tak dobrze a i tu i tu trzeba sie uczyc zeby cos osiagnac.
  • Gość: szczery IP: *.nasze.pl 28.06.12, 14:27
    Porównywać jedne z drugimi mogą tylko i wyłącznie ci, którzy na jednych i drugich studiowali, reszta to puste dywagacje na podstawie stereotypów. Jak czytam niektóre czarno-białe (państwowe cacy, niepaństwowe be) wypowiedzi na tym forum, to śmiać mi się chce. Sytuacja jest bardzo złożona i nie da sie ogólnie porównać uczelni publicznych z niepublicznymi. Możemy porównywać co najwyżej poszczególne, konkretne szkoły wyższe między sobą. I to wszystko.
  • Gość: Samira IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.12, 10:09
    Zgodzę się. Ile osób tyle opinii i generalnie powinni wypowiadać się na ten temat ci, którzy studiowali zarówno na państwowej i na prywatnej. I tu i tu trzeba się uczyć. Na pewno zalety prywatnych mogą być słabą stroną państwowych, ale pewnie jest też tak, że wiele osób nie uznaje prywatnych i dla nich liczą się tylko państwowe. To jednak moim zdaniem jedyny plus państwowych - stereotypowe myślenie ich studentów.
  • marciens 10.07.12, 12:26
    Rankingi oparte o liczbę sal wykładowych, biblioteki, czy nawet kadrę są często w tego typu dyskusji wyłącznie pożywką dla sfrustrowanych nadmiarem czasu i brakiem wiary we własne wybory (jeśli o wyborach tu mowa...) Każdy kto włoży odpowiednio dużo pracy we własne życie odniesie sukces - to prosta odpowiedź na owe 'błędy statystyczne' na które powołują się jedni i drudzy - co dziwne argumentując sprzeczne tezy :D Sam jestem już niemal absolwentem sgh ;) Tego typu uczelni nie można rozpatrywać w kategoriach 'wyposażenia' ani barier wejścia dla maturzystów! sgh przyjmuje rocznie ok 1000 maturzystów i z pewnością nie mniej niż 20% to ten "błąd statystyczny' (jeśli komuś komu brakło "punkta czy dwóch" dodać to czego mu brakło to statystycznie i tak znajdzie się w tej grupie). To grupa, dla której wstep na uczelnie jest ukoronowaniem dotychczasowych wysiłków, spełnieniem ambicji i zobowiązaniem do sprawnego zaliczania egzaminów - i ta grupa może podlegać ocenom ogółu. Większość studentów to jednak ludzie, dla których program sgh jest jedynie podstawą, punktem odniesienia dla bardzo konkretnych działań - podnoszenia kwalifikacji już w trakcie studiów - podejmowania praktyk już od 2-3 roku studiów w wiodących firmach sektora finansowego, zdawania egzaminów ACCA, CFA, Doradca Inwestycyjny, Makler itp,wyjazdów na konferencje, konkursy międzynarodowe, podejmowania studiów rówoległych np. na wydziale prawa Uniwersytetu Warszawskiego i wielu innych inicjatyw wykraczających poza porónywany z reguły w takich dyskusjach program studiów.

    Zgadzam się w stu procentach ze stwierdzeniem, że poziom uczelni wyznaczają studenci. Sam kończyłem też dla równowagi kierunek humanistyczny na innej uczelni. Tam każdy postępował zgodnie z programem studiów, jak w szkole. Mieliśmy fajną bibliotekę, świetnych wykładowców, niezłe wyposażenie sal... tylko program był do dupy a studenci pełni wiary w system.

    Umiejętności czy realną ocenę wiedzy absolwentów weryfikuje również ich powodzenie na rynku pracy. Poszukajcie absolwentów tych wszystkich "spornych" uczelni na serwisach takich jak linkedin czy goldenline.

    Dla zwolenników sal i biblkiotek polecam refleksję nad tym czy Wy rzeczywiście potraficie a przede wszystkim chcecie to wykorzystać? Bo wyliczanie jest już domeną twórców rankingów.

    Męczą mnie takie spory bo każdy kto świadomie wybiera uczelnię wierzy co do zasady w powodzenie i słuszność takiego wyboru. A podważanie renomy innych placówek to tylko prymitywna forma dodawania sobie odwagi. Jeśli komuś jej brak to niech zacznie od pracy nad sobą a nie kreowania wygodnej i przytulnej rzeczywistości.

    Pozdrawiam
  • katurator 10.07.12, 11:24
    mój kolega studiował u prywaciarza. Gdy ukończył te studia był rozżalony: jak to ? jestem magistrem i nie ma dla mnie pracy za biurkiem?
    Pamiętam co mówił o tej szkole gdy rozpoczynał w niej pierwszy semestr studiów. Mówił, że to najlepsza szkoła, że uczy się tu elita, że on na razie podręczników nie potrzebuje, bo
    wystarczą mu wykłady.
    Dziś kolega mieszka w Wielkiej Brytani i już nawet nie pamięta, że jest magistrem, a zapytany o Polskę, o powrót, ten kulturlany, młody człowiek zamienia się w zrzędliwego starca.
    Tak oto przez prywaciarza straciłem kolegę. Gdyby studiował socjologię w publicznej wyższej uczelni, nie spotkałby go ten los.
    Nigdy go o to nie spytałem, ale podejrzewam, że najpierw starał się o przyjęcie na uczelnie publiczną. Nie udało mu się, padł ofiarą prywaciarza ...
  • Gość: mruk IP: *.gts.metrobip.com.pl 30.10.12, 00:04
    Jestem jedną z tych pewnie nielicznych osób, które mają porównanie. Studiowałem na Politechnice Warszawskiej Inżynierię Chemiczną i Procesową, a obecnie studiuję Architekturę i Urbanistykę na WSEIZ w Warszawie.
    Moim zdaniem generalne porównywanie uczelni na podstawie statystyk (to do Ciebie Heh... jeżeli kiedyś przeczytasz ten post) jest co najmniej trudne.
    Moja historia jest taka, że od zawsze lubiłem nauki ścisłe takie jak chemia oraz nauki artystyczne. Nie mogłem dokonać konkretnego wyboru i trafiłem na Polibudę. Maturę zdałem bardzo dobrze. Studiowałem tam dłuższy czas, ale stwierdziłem że jednak to nie to co chciałbym robić w życiu i poszedłem na uczelnię prywatną. Czy to był błąd? Nie sądzę. Na politechnice poziom był wysoki w wypadku kilku przedmiotów, a inne były "odwalane", podobnie jest na prywatnej. Podejście do studenta w dziekanatach obu uczelni jest podobne, czyli słodko-kwaśne. Nie czuję jednak aby prywatna uczelnia dawała gorszą wiedzę. Wykładowcy się starają, tłumaczą, wykłady są zwykle dobrze przygotowane (niestety nie wszystkie... ale to nie odbiega od normy uczelni publicznych), niektóre ćwiczenia to wyzwania same w sobie, a niektóre można przeleżakować. Jednym słowem -NORMA! Inni są tylko studenci. Bardzo wielu z nas to ludzie, którzy przyszli kupić sobie dyplom. Jest to prawda. Zaniżają oni poziom uczelni w tych świętych dla Ciebie rankingach. Uczelnia prywatna nastawia się prokliencko i istnieje tu możliwość prześliźnięcia się na następny rok i zdania przedmiotów w innym terminie. Jednak mimo tego zapewniam, że jeżeli student che się nauczyć jak być dobrym architektem to może tego dokonać. Wszystko zależy od ludzi, moim zdaniem to jest (wspominany w tej dyskusji) element. Uczy się ten co chce. Dyplom Politechniki nie świadczy o niczym. Przykładem może być pewna Pani Architekt po PW, która idąc do pracy w biurze architektonicznym nie wiedziała jaki rozmiar ma klasyczny otwór drzwiowy... Słowem, jeżeli chcesz się uczyć i masz ambicje to po uczelni prywatnej masz takie same szanse na sukces jak po publicznej. Na koniec aby uwidocznić czym są wspomiane wcześniej z taką nabożnością statystyk zachęcam się do zapoznania z ocenami PKA. Porównajcie oceny uczelni publicznych i prywatnych... te pierwsze nie wypadają tak wspaniale, jak przekonywał wcześniej kolega Heh. Statystki często kłamią... Tak jak o wysokości średniej krajowej.
  • jimbi 30.10.12, 15:23
    czy rozumiesz pojecie 'statystycznie lepszy'?
    czy rozumiesz pojecie 'srednia'?

    twoj post na to nie wskazuje...
  • Gość: Antena IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.13, 12:18
    No i niestety tutaj szufladkujesz uczelnie i generalizujesz piszac: "Gdyby studiował socjologię w publicznej wyższej uczelni, nie spotkałby go ten los." Otóż życie każdej osoby zależy od tego, ile sama poświęci, jak bardzo będzie jej zależało na dobrym, lepszym życiu. Nigdzie nie jest zapisane, że po uczelni publicznej masz pracę za biurkiem i do tego pewną. Po żadnej uczelni tak nie jest, to zależy wyłącznie od Ciebie. Niestety boleśnie tego doświadczyłam, skończyłam państwową (publiczną jak to nazywasz), nie miałam złych wyników i ciężko było z pracą. Mieli ją najlepsi albo ci którzy mieli znajomości. Musiałam się dokształcać i zrobiłam to na prywatnej. Nikt mi nie zarzucał "ale Pani skończyła prywatną, dziękujemy". Znalazłam w końcu prace, która może nie jest szczytem marzeń, ale ją lubię i daje mi godne (jak na dzisiejszą sytuację w kraju) pieniądze. Koleżanka z mieszkania poszła na prywatną i może nie uczyła się najlepiej, ale wycisnęła uczelnię jak cytrynę. Korzystała ze wszystkich szkoleń, praktyk, stażów... Dziś ma pracę lepszą niż ja, bo miała doświadczenie. Nie generalizujmy więc, proszę.
  • Gość: Maciey IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.13, 09:37
    Takie wątki niestety niewiele wnoszą. Prawda jest taka, że ile osób tyle opinii. I na publiczne i niepubliczne uczelnie idą ci, którzy chcą coś w życiu osiagnąć i ci, którzy chcą się przez studia prześlizgnąć bawiąc się przy tym jak najlepiej i jak najczęściej. Na rynku brakuje miejsc pracy i czasem o tym, czy ją dostaniemy decydują rózne rzeczy. Dobrze jest jednak mieć nie dyplom na 5 koniecznie z państwowej uczelni, ale nawet dyplom na 4 z uczelni która jest elastyczna i reaguje na to co dzieje się na rynku. Tam zazwyczaj też latwiej o doświadczenie - praktykę. A niestety duze państwowe szkoły nie zawsze o tym myśla i nie wszyscy ich studenci mogą na dobre praktyki liczyć. O wiele prościej jest o to na uczelniach prywatnych, bo one mają ubozszą ofertę kierunków, ale za to nastawieni są na konkretny cel i branżę. Dbaja więc o to, żeby studentów czyms przyciągnąc i stawiają na praktyki, staże czy szkolenia. Tak jest w przypadku krakowskiego wszibu czy warszawskiej uczelni Łazarskiego.
    To jednak moje zdanie, a za chwile pewnie odezwie sie ktos kto bedzie krzyczał, ze najlepsze sa tylko panstwowe. Ale to normalne, bo jak juz pisalem - ile osob tyle opinii.
  • Gość: Władiwajewna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.13, 11:16
    Zgadza sie - kazdy ma swoje zdanie, czesto jest ono związane z tym jaką uczelnie sie skonczyło. Coraz wiecej jednak glosow ze dzis niewazne czy ma sie studia czy nie i tak ciezko o prace. Najwazniejsze jest doswiadczenie, dlatego wcale mnie nie dziwi ze wiele osob idzie na prywatne. Wola zaplacic na prywatnej i miec dostep do wszystkich praktyk, stazy i kursow, niz studiowac na panstwowej i bic sie o dostanie sie na fajne praktyki. Ja gdybym miala ponownie isc na studia poszlabym do pracy i studiowalabym na prywatnej, bo byloby mi na niej latwiej niz na panstwowej (e-learning, zajecia popoludniu, kontakt online z wykladowcami i dziekanatem) a w tym czasie zdobywalabym jakies pierwsze szlify, doswiadczenie. A tak... skonczylam studia na panstwowej i przez rok szukalam pracy, bo wszedzie slyszalam "ale pani nie ma doswiadczenia".
  • franklin 07.03.13, 14:41
    Wiele prywatnych ma teraz lepsze programy studiów i możliwości niż wiele państwowych.
    Prawie zawsze państwowe mają lepszych studentów
  • Gość: Violka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.13, 11:31
    Coś w tym jest, poza tym, że państwowe mają lepszych studentów. Tu sie nie mogę zgodzić. Jak ktoś idzie na uczelnie i traktuje swoją przyszłość poważnie, to pójdzie właśnie na prywatną ze względu na możliwości, jakie tam będzie miał, a do tego będzie się uczył, żeby jak najwięcej się dowiedzieć, podszkolić swoje umiejętności, zdobyć doświadczenie. Dlatego ja skończyłam Wszib 4 lata temu i absolutnie nie żałuję tej decyzji. Oczywiście stawiam na prywatne.
  • Gość: Dana69 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.13, 14:55
    Jak mnie wkurza takie podejscie do tematu. Takie dzieleni ludzi na kategorie, szufladkowanie ich. To wrecz czysty rasizm. Jak mozna mowic ze jak ktos studiuje na prywatnej to jets gorszy? Tez sie z tym nie zgadzam. Uwazam ze obecnie uczelnie prywatne maja sie coraz lepiej a w dzisiejszych czasach (niestety wszyscy maja coraz mniej pieniedzy) jak juz ktos placi za studia to nie po to zeby sobie bumelowac, tylko naprawde sie uczy zeby cos osiagnac. Bumelowac moga sobie ci, co im rodzice placa za utrzymanie bo ich marzeniem jest zeby dziecko uczelnie panstwowa skonczylo i do tego studia dzienne... wiec laduja pieniadze w dziecko a dziecko zamiast sie uczyc - studiuje w kazdym niekoniecznie pozytywnym tego slowa znaczeniu.
  • Gość: szynszyl IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.06.13, 18:34
    Zgadzam się, że uczelnia prywtna =/= szkoła gorsza. Przykład najlepsyz, bo ten z autopsji - studiuję na Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie i jestem niezmiernie zadowolony z uczelni. Szkoła pomaga mi rozwijać moje zainteresowania. Mają tam świetna kadre dydaktyczna - profesorów z uw, sgh. Atmosfera jest swietna i zaplcze techniczne bardzo nowoczesne. Wiec nie zawsze szkoła prywatna = szkoła słaba. Nie dajcei się stereotypom!!!
  • Gość: Ms IP: *.biznes-host.pl 27.06.13, 10:35
    oo ja tez tam studiuje :P jestem na 2gim roku , generalnie uczelnia rewelacyjna! co tu dodac, poziom jest wysoki, wykladowcy wymagajacy- a to duzy plus, wiele wynosze z zajec, sa prowadzone bardzo rzetelnie i ciekawie. poza tym jest caly czas zaangazowana w jakies interesujace eventy! no i czesne niewysokie ;)
  • zygmus722 14.04.14, 17:30
    Każdy będzie bronił takiej uczelni, którą skończył. Różnica moim skromnym zdaniem jest taka, że na uczelni prywatnej możesz więcej wymagać jako student, bo płacisz swoje własne pieniądze.

    Natomiast czy lepsza czy gorsza to dyskusja tak samo idiotyczna jak porównanie UW, UJ czy UWr do uczelni w jakimś mniejszym mieście. Jeden broni tego, drugi tamtego, a prawda jest taka, że prof. X wykłada i na UW i na jakiejś PWSZ i wymaga pewnie tu i tam podobnie, a dodatkowo na PWSZ jest pewnie mniejsza grupa, więc może być nawet nieco ciężej wszelkiej maści bumelantom.

  • Gość: ddf IP: *.dynamic.chello.pl 12.04.14, 23:18
    i po co ta cała dyskusja? chyba ,że to kryptoreklama Próba wmówienia młodym osobom że hamburgery są jednak zdrowe? Bo wiadomo ,ze w prywatnej nr 1 to pieniądze klienta. Tam się kupuje dyplomy i koniec Jakby się dziekan obraził na swoich klientów to na drugi dzień musiałby się pakować do Anglii
  • Gość: Cineks IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.04.14, 13:29
    Mam wrażenie że na tym wątku udzielają się głównie studenci szkół państwowych, którzy chcą sobie podbudować poczucie własnej wartości :( Tak naprawdę poziom uczelni państwowych i uczelni prywatnych tych z górnej półki jest zbliżony. Moim zdaniem na prywatnych jest tylko inne podejście do studenta, bardziej "miękkie". Zresztą z powodów finansowych, które już zostały wymienione tutaj. I przez to miękkie podejście wielu bumelantów, którzy na państwowej uczelni nie mieliby szans, na prywatnej zdaje. Ale to nie znaczy, że prywatna uczelnia od razu ma niski poziom - jeśli ktoś się przykłada i mu zależy na zdobywaniu wiedzy, to ją zdobędzie i tu i tu równie dobrze, w takim samym stopniu. Jestem tego żywym przykładem zresztą :) Dwa lata temu ukończyłem swe studia na prywatnej uczelni, bardzo mile ten czas wspominam, a teraz na brak pracy i kasy nie narzekam. Mniej prestiżowy też się nie czuję ;) Więc dyskusja bez sensu, naprawdę nie ma na to reguły.
  • marshalla 10.06.14, 17:35
    ja w ogole nie poszlam na studia tylko zdecydowalam sie na szkole medyczna policealna. Nie wiedzialam na jakie isc studia i nie chcialam wydawac na marne kasy wiec poszla na technika dentystycznego bo wydaje mi sie to przyszlosciowy zawod. Po skonczeniu studium bede mogla myslec o dalszym rozwoju
  • Gość: Paweł IP: *.centertel.pl 21.05.14, 23:21
    Sprawa jest dość łatwa do rozstrzygnięcia. Wystarczy przejrzeć rankingi, by dowiedzieć się, czy wyższe miejsca zajmują prywatne czy państwowe uczelnie. Gdy sprawdzałam rankingi, to zdecydowanie na początku listy plasowały się państwowe uczelnie, głównie dotyczyło to uczelni technicznych, tak jak np. Politechnika Warszawska, czy Akademia Morska w Szczecinie.
  • Gość: heyhey IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.07.14, 12:59
    wszystko zalezy od kierunku. Chociaz ja i tak czasem sie zastanawiam czy nie lepiej isc do jakiegos studium policealnego jak np dental i wyjsc od razu z fachem w rekach
  • onlineekspertwsb 01.08.14, 23:42
    Ależ na uczelni wyższej również zdobywasz fach w rękach. I to niejednokrotnie nie byle jaki. Od tego roku nasza uczelnia przygotowała całkowicie nowy kierunek menadżersko-prawny. O, po takim kierunku to zdobywasz fach w rękach, w cv i w oczach przyszłych pracodawców. Zapraszam zatem do Wyższych Szkół Bankowych.

    W razie pytań jestem do dyspozycji.

    Pozdrawiam, Andrzej Czarnecki
    Online Ekspert WSB II stopnia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka