ZAOCZNE - dlaczego gorsze ???? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Nie dostałam się na dzienne, więc poszłam na zoczne... ale zauważyłam, że
    zaoczne są uważana za najgorsze, a niektórzy nawet nie uznają takiego
    studiowania. Ja wiem, że są płatne i to odstrasza - ale żeby aż budziły taką
    niechęć????
    • To ze platne to jeszcze maly pikus, gorsze jest to, ze z reguly sa mocno
      okrojone w stosunku do studiow dziennych czy wieczorowych. I tu wlasnie jest
      roznica: dzienny student studiuje 4-5 dni w tygodniu, zaoczny - 1, a chociaz
      godzin teoretycznie ma w tym 1 dniu wiecej, to i tak po ~8 jego zdolnosci
      poznawcze zmierzaja do 0. Ma z reguly mniej konwersatoriow, laboratoriow,
      cwiczen, a wlasnie tego typu zajecia sa najbardziej praktyczne, daja bieglosc i
      swobode poruszania sie w studiowanej dziedzinie (pomijam tutaj przypadki
      pracujacych w dziedzinie, w ktorej studiuja). Poza tym studia maja oprocz
      poznawczego wymiar socjalny i srodowisko, w jakim sie studiuje moze poszerzyc
      Twoje horyzonty, mobilizowac do wysilku czesto rownie skutecznie jak
      wykladowcy, na zaocznych takie oddzialywanie jest rowniez ograniczone.
    • no, może nie najgorsze, najgorsze moim zdaniem to sa studia na prywatnych
      uczelniach

      ale że są traktowane po macoszemu - tu musisz sobie sama odpowiedziec na
      pytanie, dlaczego od razu nie poszłaś na zaoczne, tylko zdawałaś na dzienne?
      jesli uważasz, że dzienne i zaoczne są na tym samym poziomie, to po co traciłaś
      75 zł. na opłątę rekrutacyjną i jeszcze może czas i nerwy na egzamin?
    • Gorsze bo:
      - kadra kiepasna i wiekszosc to magistry lub zabiegane psory
      - brak pomieszczen, labsow, bibliotek z prawdziwego zdarzenia
      - znaczna czesc "zaoczniakow" .... powiedzmy sobie prawde ... ale to ludzie
      albo ze zla pozycja materialno-spoleczna albo zwyczajne matoly ... a co przez
      to idzie ... jest sie w kiepskim srodowisku i nie ma takiej rywalizacji

      Jednym slowem - LIPA :)
    • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 06.09.04, 23:02
      byłam i zaoczny, a proszę jaki pięęękna dziewuszka ze mnie wyrosła

      co to znaczy, że uznają, kto nie uznaje. Zazwyczaj dzienni mają głęboko
      zaocznych, a państwowi prywatnych. Modne jest studiowanie dziennie i
      prestiżowe, zaś poziom tym bardziej różni się między jednymi a drugimi im
      więcej jest wspomnianych laborek. Ale muszą to być faktycznie laborki, a nie na
      wszystkich kierunkach humanistycznych (poza filologiami obcymi), społecznych,
      psychologiach, prawach i innych ekonomiach jest wszystko jedno czy studiujesz
      na dziennych czy na zaocznych. Czego nie można powiedzieć o elektronice,
      medycynie czy architekturze. Ale tu znowu, prywatna szkoła da ci inżyniera w
      ciągu 3 lat zaocnego, państwowa da inż w ciągu 4 lat wieczorówki. Jeśli minimum
      programowe zostanie zrealizowane to w czym rzecz? W końcu jedne z najlepszych
      kierunków humanistycznych MISH polega właśnie na minimach, które trzeba i
      przedmiotah dodatkowych, które można. Co zaoczny zrobi z własną edukacją jest
      tylko jego indywidualną sprawą, co dotyczy też i dziennych.

      Zaś co do klimatu ociekającego wiedzą. Nie przesadzajcie. Widzę ten klimat, na
      pierwszym roku piaskownica, przy licencjacie pierwsze wzruszenia pierwszą
      pracą, dopiero przy magisterium jako tako człowiek otrząsa się z tego
      głupkowatego dzieciństwa. Są wyjątki, pewnie, ale jak rodzynki, bo co ty stary
      będziesz na biblioteki chodził, lepiej chodź z nami na piwo.
      No i jeśli panna umalowana bardzo mocno z mózgiem jak groszek będzie chodzić na
      zaoczne to jasne jak słońce, że tylko pannę umalowaną bardzo mocno będzie
      widać, a przeciętnego studenta już nie. Być może panna umalowana bardzo mocno
      jest cichodajką chcącą być cichodajką wykształconą nie tylko w biuście i pupie,
      ale i papier mieć inny niż waciki do zmywania makijażu bardzo mocnego. Jednak
      lwią część zaocnych stanowią studenci-matki i ojcowie, studenci-pracownicy,
      studenci-zarabiający na wszystkie opłaty. I tacy są zupełnie innymi ludźmi niż
      dziecko na roku pierwszym studiów dziennych, które jeszcze po dyskotekach lata
      dla licealstów i cieszy się, że wychlał sześciopak i ani śladu pawia nie było
      • Typowym zachowaniem dla studentow-zaoczniakow jest tlumaczenie wszystkim
        naokolo jakie te studia sa wspaniale i niczym nie rozniace sie od dziennych
        panstwowych. Niestety zaoczniakom trudno jest spojrzec prawdzie w oczy -
        zaoczne to LIPA dla dla matolow i roznego rodzaju dyslektyko-paralityko-
        nieporadnych :)
        • Tylko zedor i mjb84 napisali prawdę. Reszta to bzdury wyssane z palca.
          Zaoczne to drogie gówno dla leni lub pracusiów:))))
          Ha, i płyniesz z programem:)


          Podpisano student elitarnego kierunku na UG i UW
          Hehehe raz na jakiś czas należy mi się samozachwyt ;)))
          No offense!
          Pozdrawiam
          • Studenci zaoczni z tymi swoimi pseudo dyplomami to mi moga co najwyzej buty
            pastowac hehe :))
            • Gość: i IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 10:10
              Wiesz ja studiuje dziennie ale moj facet zaocznie i nie dlatego ze sie nie dostal - egzamin zdal i pierwszy rok robil dziennie ale zalozyl firme i nie ma czasu na dzienne studiowanie. A ty romeczku co zrobiles takiego, ze mozesz sie wywyzszac nad zaocznymi. Fakt faktem jest, ze ma mniej laboratoriow i cwiczeń ale nie jest to powod zeby uwazac go za pucybuta bo jest tak samo wartosciowym czlowiekiem jak wielu dziennych. Mimo, ze jestem na dziennym to nie pogardzam ludzmi studiujacymi zaocznie bo bardzo czesto sa do tego zmuszeni przez sytuacje zyciowa, a jak widac po twoim poscie ty sie nawet na dziennego nie nadajesz bo nie dorosles jeszcze wogole do studiowania.
          • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 06.09.04, 23:33
            podpisano etatowa sprzątaczka mająca tak dobre wyniki w sprzątaniu i
            referencje, że przyjęto po zaocznym sprzątaniu na pierwszym piętrze, na dzienne
            sprzątanie na trzydziestym. I co?

            Ty mnie nie podjudzaj choć lubię być podjudzana
            Autentycznie nie zauważyłam zasadniczej różnicy pomiędzy studentami zaocznymi a
            dziennymi
            • taaaaaaaaak :)) no pewnie zadnej roznicy miedzy dzienniakami i zaoczniakami ...
              wszyscy jestesmy rowni ... tylko czemu na jednym kierunku sa ludzie z ambicjami
              a na drugim cholota. Gdyby nie bylo roznicy to by nie bylo egzaminow na studia.
              A teraz wystarczy byc byle cieciem z ulicy i z odrobina dobrej woli mozna
              skonczyc studia. Kiedys tak nie bylo i tylko maly procent spoleczenstwa
              posiadal wyzsze wyksztalcenie. A te wszystkie zaoczniaki, wieczoraki i
              prywatniaki to zwykla parodia i tzw. para-uczelnie.

              Zreszta co ja ci bede mowil ... szkoda slow ... jak ktos uwaza ze nie ma
              roznicy to dotknal go lekki udar mozgu.
              • Hehehehe
                A dlaczego hołota? Może uczeszczasz na jakas, bez urazy, kiepska uczelnie,
                gdzie takich ludzi przyjmuja. Hehehe, nie no smieszny jestes. Oj i pewnie kilka
                lat temu miales inne zdanie? :D
                I jak ci idzie? 5 rok bez doswiadczenia, z nadzieja ze wszyscy cie beda
                chcieli, hehehe, lzy ciekna do oczu, takie smieszne
          • Gość: raffety IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 09:26
            to zrób ankietę ilu szuka pracy po dziennych a ilu po zaocznych. wnioski są
            łatwe do przewidzenia. no ale jak ktoś siedzie na garnuszku rodziców, bo za
            wszystko płacą....
        • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 06.09.04, 23:45
          zedor Słońce, sprawdź skrzynkę
        • ktos nie pomslal o tym, ze na studiach zaoczni bardzo czesto sa studenci,
          ktorzy studiuja cos dziennie, tak jak m.in. ja?
        • Gość: Ania IP: *.udn.pl 21.09.04, 14:35
          no nie wiem nie zgadzam sie z toba. w tym roku byl taki odsiew na panstwowe ucelnie na moj kierunek 15 oosb na miejsce. w tamtym roku dostalabym sie z palcem nie powiem gdzie w tym sie nie udalo. jest mi bardzo przykro z tego powodu, ale sporo sie uczylam nie mam sobie nic do zarzucenia a zyc trzeba dalej!!! jestem na zaocznych i wcale nie uwazam siebie za matola - wypraszam sobie takie teksty. w podobnej sytuacji jest wielu moich znajomych. studia zaoczne ok moze i kiedys byly dla takich co nic nie potrafia - zgodze sie ale czasy sie zmienily i to nie jest nasza wina ze uczelnie likwiduja miejsca na dziennych a otwieraja nowe na zaocznych. w tym roku bylo o 9000 mniej miejsc na dziennych a po co to wszystko? bo ze studentow zaocznych trzepia niezla kase. taka jest prawda. smutna bo smutna. i przez to ja wyladowalam na zaocznych. w przyszlym roku podejscie nr 2!!!!
        • Gość: Piotr IP: 213.31.224.* 20.10.04, 12:58
          Porozmawiamy za lat kilka, kiedy ja juz będe po kolejnym (nie pierwszym)
          awansie, a Ty będziesz po kolejnej rozmowie kwalifikacyjnej typu:
          "Ach, studia z wyróżnieniem. Ale co Pan tak naprawdę potrafi...? Większość Pana
          kolegów ma już tytuł magistra, oraz pięć lat stażu, a Pan ma magistra, cały
          czas był Pan pod opieką finansową rodziców, nie czuje Pan się troszkę
          nieporadny?"

          Żeby nie było wątpliwości, mam na razie tytuł licencjata, oraz pracę w dobrej,
          dużej belgijskiej firmie, na odpowiedzialnym stanowisku...
          Najważniejsze jest to, że uczę się dalej i nikomu nie muszę niczego udowadniać,
          bo jestem bardziej przystosowany do życia niż większość studentów studiów
          dziennych.

          A propos- w tym semestrze na mojej uczelni, obowiązywał taki sam program jak na
          Akademii Ekonomicznej- i to nie w wymiarze minimum programowego.
          • > Porozmawiamy za lat kilka, kiedy ja juz będe po kolejnym (nie pierwszym)
            > awansie, a Ty będziesz po kolejnej rozmowie kwalifikacyjnej typu:
            > "Ach, studia z wyróżnieniem. Ale co Pan tak naprawdę potrafi...? Większość
            Pana
            >
            > kolegów ma już tytuł magistra, oraz pięć lat stażu, a Pan ma magistra, cały
            > czas był Pan pod opieką finansową rodziców, nie czuje Pan się troszkę
            > nieporadny?"

            Na co bystry kolega po dziennych odpowie: "Potrafie budowac modele ryzyka
            kredytowego (mialem tez okazje brac udzial w implementacji kilku z nich podczas
            wakacyjnych w Londynie i Frankfurcie) i wyceniac instrumenty pochodne na WIG
            oraz koszyki akcji". I doda: "Jak Pan widzi - nie mialem zbyt wiele czasu na
            zdobywanie doswiadczenia w wykonywaniu prostych prodecur sluzbowych, ktorym
            moga sie pochwalic koledzy, o ktorych pan wspomina".
            • Gość: Azi IP: 195.187.51.* 25.10.04, 20:00
              "Na co bystry kolega po dziennych odpowie: "Potrafie budowac modele ryzyka
              kredytowego (mialem tez okazje brac udzial w implementacji kilku z nich podczas
              wakacyjnych w Londynie i Frankfurcie) i wyceniac instrumenty pochodne na WIG
              oraz koszyki akcji". I doda: "Jak Pan widzi - nie mialem zbyt wiele czasu na
              zdobywanie doswiadczenia w wykonywaniu prostych prodecur sluzbowych, ktorym
              moga sie pochwalic koledzy, o ktorych pan wspomina"."

              i przyjdz z takim tekstem do pracodawcy...
        • Gość: alaman IP: *.autocom.pl 13.11.04, 16:12
          zedorze drogi - masz w 100% racje
      • Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

        > Zaś co do klimatu ociekającego wiedzą. Nie przesadzajcie.

        Nie chodzilo mi o tylko o nauke, raczej ogolnie: lepiej chyba obracac sie w
        srodowisku ludzi, ktorzy chadzaja do kina, teatru, filharmonii, niz
        przyslowiowych pan z biura.

        Poza tym nic do zaocznych ad personam nie mam, wymienilem tylko oczywiste
        roznice. Zreszta teraz do dyplomow maja byc dolaczane suplementy szczegolowo
        informujace o toku studiow, takze rynek wszystko rozstrzygnie...
    • Gość: Letek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 01:58
      A można spytać co i gdzie studiujesz, że aż tak źle mówią ?

      Bo choć to reguła to występują poważne wyjątki. Polecam np. zaoczne prawo na
      UJ - zaoczni chodzą z dziennymi na wykłady (jak chcą), razem zdajemy egzaminy,
      wymagania identyczne. Polecam.

      Inna sprawa, że jak traktowanie jest podobne to prawie nikt z tych zaocznych
      nie pracuje bo nie dałby sobie rady (nie dlatego, że głupszy tylko wymagania są
      takie). Równie dobrze mogliby pracować i dzienni bo nie tylko wykłady ale i
      ĆWICZENIA są nieobowiązkowe (większość osób uczęszcza).

      Zależy więc co, gdzie i jak. Ale ogólnie nie przejmój się tylko się ucz.
    • Gość: anka IP: 157.25.152.* 07.09.04, 09:20
      Ortografii też się ucz. Zeby potem "nie przejmój się" na wydziale prawa UJ nie
      było. ;-)
      • Gość: Letek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 12:59
        Sorry, że byki walę. Ale tak jest już od lat. Nic na to nie poradzę.

        (od matury się dysleksją nie migałem, mimo że może powinienem a książki też
        czytam)
    • Gość: Fedi IP: *.debnet.pl 07.09.04, 09:25
      Dlaczego uważasz,ze są gorsze?A jak człowiek pracuje(tak jak ja)to moze niby ma
      iść na dzienne?Co?
      • Gość: Naomi IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.09.04, 12:54
        Zazwyczaj jest tak, że jeśli ktoś pracuje w pełnym wymiarze godzin, po prostu
        nie ma czasu na studiowanie. Mój przyjaciel poszedł na studia zaoczne, na
        państwowej uczelni. Teraz będzie na 4. roku, a od początku studiów nie uczył
        się prawie w ogóle, zaliczenie większości przedmiotów wyglądało tak: jeśli
        państwo chcecie dostateczny-zostawcie indeksy, jeśli wyższą ocenę-proszę
        zostać, przepytam. W innych przypadkach należy chodzić za wykładowcą, dopóki
        nie ulituje się (bo pracuję, mam rodzinę na utrzymaniu, nie mam za dużo czasu)
        i nie wpisze upragnionej 3. Praca często wykańcza, mój wspomniany przyjaciel
        niedawno awansował, teraz jest najmłodszy w dziale, ma bardzo odpowiedzialne
        stanowisko. Wraca z pracy przemęczony, zestresowany. Tylko w weekend może
        odpocząć po całym tygodniu niewysypiania się i stresu, może się zrelaksować.
        Inaczej jest w pracy typu rozwożenie pizzy czy rozklejanie plakatów. Ja jestem
        na studiach dziennych i muszę stwierdzić, że gdybym pracowała tyle co on i w
        tym samym miejscu, nie miałabym czasu przeczytać, nauczyć się, opracować
        obowiązkowe raporty i zrobić badania, to byłoby niewykonalne (może dlatego tam,
        gdzie ja studiuję nie ma studiów zaocznych, a wieczorowe są takie tylko z
        nazwy, gdyż program jest identyczny pod względem liczby godzin i przedmiotów,
        wykładowcy, godziny studiowania też te same).

    • wiecej bezrobotnych mamy po studiach dziennych niz zaocznych.

      &

      --
      GazWyb - Chroń Oczy!
    • Gość: Szwejk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 10:47
      Niektóre wypowiedzi mnie normalnie biorą do wymiotów.
      Niektórzy piszą, że teraz studiować może każdy.
      No i z tym się mogę zgodzić tylko w przypadku uczelni prywatnych i na dzienne
      i na zaoczne przyjmują jak najwięcej osób (no bo każdy student to pieniądz).
      No podobnie bywa też na niektórych kierunkach na uczelniach panstwowych, ale
      dotyczy to juz tylko studiów zaocznych (nie sąto już tak popularne kierunki
      albo też limit miejsc jest tak duży, że przyjmują wszystkich chętnych).
      Ja studiuje zaocznie w AON, jest to uczelnia państwowa i jakoś nie zauważyłem
      żeby przyjmowali każdego chętnego. Nawet na studia zaoczne był egzamin ustny na
      którym zrobili niezłą sieczkę. Przecedzili nas nieźle i wybrali najlepszych. A
      bardzo dużo osób odpadło.
      • Ustny? Sieczka? O co pytali? O to jakie są stopnie wojskowe;) ?
        Nie przesadzaj

        Ja jak zaczynałem studia dzienne na UG w 2001 roku to na mój wydział było 24,9 osoby
        na miejsce. I co? Nie płakałem, że była sieczka, tylko zdałem egzaminy i dostałem się. Z
        mojego wydziału tylko ja jedyny załapałem się na studia na UW. Bez problemu pracuję w
        różnych firmach i różnych branżach, będąc na dziennych. Dopiero teraz mam pierwszy
        wrzesień w moim życiu.

        Zaoczne to i tak syf jakich mało. Potem mamy takich
        fachowców-humanistów-zaocznych, co się "nie przejmóją":) OK, pracujesz. Ale moment,
        jako kto? W biurze jak sekretarka? Jako magazynier? Ochroniarz? Bo na pewno nie
        jako specjalista ds. rekrutacji/sieci informatycznych/finansów (wybierz dowolne).
        Takie "robienie sobie" doświaczenia to śmiech na sali.

        Znałem kiedyś przypadek kolesia, który zaczał studia na PJWSTK, gdzie semestr
        kosztuje 1000zł na dziennych i tyleż samo na zaocznych. Był na tyle dobry, że po
        semestrze rzucił studia (stwierdził, że nic się tam nie dzieje) i założył własną firmę.
        Utrzymywał siebie, swoją kobietę, pomagał finansowo rodzicom i po kilku miesiącach
        kupił sobie samochód. Takich specjalistów, to rozumiem!

        I co Ty na to?
        • Gość: kana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 12:14
          Wiecie co.. zalosne to wszystko o czym piszecie, a wytykanie sobie bledow jakie
          kto przypadkowo napisal to juz pozostawie bez komentarza. W tym roku mialam
          mature, oceny dobre, bylam zawsze przecietna uczennica, nigdy orlem. Byc moze
          niektorzy z was tacy byli i dlatego dostali sie na to co chcieli przy
          konkurencji 25 osob. Teraz latwo wam mowic jakie to nie bylo trudne, zapatrzone
          w siebie gbury... Jesli osiegnales cos swoja ciezka praca to fajnie,zachowaj to
          dla siebie, ktos zawsze musi odpasc.. W tym roku konkurencja byla bardzo duza,
          robilam co w mojej mocy aby sie dostac, uczylam sie bardzo duzo jednak troche
          zabraklo...Trudno. Perspektywa roku przerwy nie byla dla mnie zadowalajaca. Nie
          myslalam tez ze bede miec pieniadze na zaoczne. Jednak jakims cudem sie udalo i
          postanowilam isc na zaoczne. Tyle pracy ile wlozylam w przygotowania do
          egzaminow, nerwow... Niestety sie nie udalo , i co? Odrazu
          jestem "debilem","leniem", "matolem"??!! Bez przesady... Studia zaoczne to
          jednak jakies wyjscie, lepsze to niz siedzenie w domu i nic nie robienie.
          Pozatym ludzie ciezko pracuja aby zarobic na te studia, uczac sie zycia i
          samodzielnosci, malo takich co tylko ciagna kase od rodzicow... Pomyscie czasem
          zanim cos napiszecie..
          • Zgadzam sie z toba w zupelnosci, niestety "my" Polacy potrafimy tylko
            krytykować i się jeszcze wywyższać. Ukazujemy w ten sposób własną głupotę, jak
            ci którzy prezentują opinie, iz tylko studia dzienne, na uczelni państwowej są
            najlepsze. Niestety są to tacy co nawet nie wiedzą dlaczego tak mówią, ach dużo
            by gadać, ale szkoda gadać.
          • Ci, co mieli pecha jak Ty - uczyli się, starali, ale nie wyszło, zabrakło paru
            punktów - idą na zaoczne, dbają o średnią, a potem się przenoszą - to nie jest
            aż takie trudne

            a inni idą na zaoczne, bo "jest łatwiej" i i tak mają trudnosci i prześlizgują
            się ledwie z roku na rok - i tych jest niestety więcej, stąd takie opinie

            widzę po ludziach z mojego lo - jacy ludzie są na zaocznym prawie (na UWr nie
            ma egzaminu na zaoczne prawo) to się włos na głowie jeży, jak pomyślę, że
            mogliby mnie kiedyś sądzić...
          • Gość: ania IP: *.udn.pl 21.09.04, 14:45
            wiesz podzielam twoje zdanie w 100% jestem w tej samej sytuacji i wiem jak tobie na pewno bylo przykro gdy nie zobaczylas swojego nazwiska na liscie przyjetych bo ja to samo przezywalam. trudno takim ludziom przetlumaczyc co to znaczy... ale jak ktos nie wychodzi z pokoju i siedzi z nosem w ksiazce i nie ma zadnego osobistego prywatnego zycia to moe sie i dostal i pokonal konkurencje 25 osob. tylko co to za zycie? brawo dla ciebie i gratulacje za podjecie decyzji. ja tez jestem na zacznych i nie czuje sie gorsza. pozdrawiam
        • Gość: Letek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 13:27
          Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że jak jest 25 osób na miejsce to trzeba
          mieć bardzo dużo rozumu żeby się dostać ale jeszcze więcej szczęścia.

          Ale jest czego gratulować.

          Jednak twój następny post nie świadczy o tym żeś taki super mundry mimo, że
          opisał Cię ktoś kto Cię nie zna - kto się tak wyraża?

          I moją ortografię też w spokoju zostaw (jest do bani). Ja się za ideała nie
          uważam. Ale 2 wydział dziennie kończę. Mimo to nie generalizuję, że zawsze
          zaoczne są na niższym poziomie niż dzienne.

          U nas po prostu system cały jest do bani. To normalne, że ludzie, którzy
          pracują nie podołają (z regóły) wymaganiom stawianym na dziennych. Niektórzy,
          zważ po prostu nie mają kasy na to aby dzinnie studiować albo np mieli pecha i
          się nie dostali - tak po prostu mieli pecha np zabrakło im kilka punktów.

          Powinni wziąć przykład z krajów anglosaskich. Aby dostać dyplom trzeba uzyskać
          pewną liczbę punktów (godzin zajęć). Nikt nie mówi, że trzeba skończyć w 5 lat
          (podaje się przeciętnie ile trwają studia). Jak ktoś ma czas i jest na tyle
          zdolny kończy w 4 lata, a jak ktoś np pracuje to studiuje sobie wolniej np 6
          lat. Dostaje ten sam dyplom, miał tkaie same wymagania i nikt go nie gonił, nie
          skreślał z listy studentów, nie powtarzał roku i inne herezje. Ile kto
          przedmoitów wybieże - tyle zapłaci. Mają takie samo wykształcenie. Chodzi
          finalnie o to aby nabyć pewną wiedzę.

          A u nas jest najczęściej (ale nie zawsze) na zaocznych połowę zajęć a wymagania
          są zupełnie inne no bo przecież mgr to 5 lat, a licencjat 3 :)) Wymaganie wtedy
          po prostu muszą być inni bo jak ktoś kto pracuje i ma o wiele mniej czasu ma
          sobie dać radę na ciężkim wydziale gdzie ledwo sobie ludzie nie pracujący dają
          radę. Tu w ogóle nie chodzi o to, że dzienny mądry a zaoczny głupi. Po prostu
          jak się 2 razy mniej uczy to 2 razy mniej umie - żadnej filozofii nie ma. Chcąc
          nie chcąc ma też dyplom drugiej kategorii...

          Po prostu zaoczne trzeba wybierać z głową. Bo jak ktoś chce mieć "papier" to
          będzie miał - PAPIER

          pozdrawiam
          • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 07.09.04, 15:50
            dlaczego 2 razy mniej uczy? jest to traktowanie studenta jak dziecko, które
            tyle się nauczy ile nauczyciel mu do domu zada a rodzic sprawdzi
            nie wierzę w minima, tym bardziej nie wierzę odkąd mishy i inne mismapy jadą na
            minimach i dobrze się mają. Nie widzę więc różnicy pomiędzy minimum mishu plus
            swój wybór, a zaocznych plus swój wybór.
            TYle że na zaocznych więcej jest na pierwszym roku buców i durnych panienek,
            jednak szybko wylatują.

            I jeszcze raz, podzieliłabym studentów według roczników a nie według toku
            studiów. Tu są największe różnice. Choć jak widzę niektórych, po drugim roku
            czy nawet po pierwszym, że będą cholernie mądrymi dorosłymi będąc colernie
            mądrą młodzieżą.. Tymi wszystkimi podziałami o kant d. trzasnąć, bo to nawet
            nie są wyjątki, to są całe grupy.
    • Gość: jojo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 12:59
      wytnijcie tę kreaturę... nie można zdzierżyć tych wywodów...

      'głęboki zieeew dla takich pseudo-dziennych...
    • Gość: corgan IP: 217.11.142.* 07.09.04, 19:07
      32-latek jak ja hehehe który nie ma skończonych studiów a chce je podjąć od
      2005? Na dzienne chyba nie przyjmują w tym wieku no nie?

      Mam do wyboru albo studiowac na dziennych na których nie mam szans się dostać w
      powodów wiekowych, albo zapłacic drugi raz [raz w podatkach] za ułamek wiedzy
      za papier który wg. jednych jest "niepełnowartościowy".

      Jest jakieś inne wyjście?
      • Gość: Ada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 19:33
        Chce się płakac po przeczytaniu niektórych opini na temat studiowania dziennego
        i zaocznego!Osoba studiująca dziennie uważa się za lepszą-dlaczego?Studia
        zaoczne czasem są jedynym wyjściem np.ze względu na sytuację życiową.Jest wielu
        zaocznych studentów dających sobie zajebiście w życiu rade.Studiują,pracują!
        A co z matkami wychowującymi dzieci???najlepiej panie zostawić w domu z
        pieluchami i tyle...głupota!
        Nikt nie ma prawa generalizować w taki sposób!Student dzienny obrażający ludzi
        z zaocznych "chwali się" tylko swoją kulturą osobistą!
        Nikt nie pomyślał, że osoba pracująca ma więcej doświadczenia.A wy -mole
        książkowe tylko nauka i nauka,której póżniej nie potraficie wykorzystać.Ile
        jest rzeczy, które trzeba zapamiętać i których nie wykorzystuje się póżniej w
        przyszłej pracy!
        Studiowałam dziennie wbrew pozorą!
        A ci co nie wiedzą co to dysortografia zapraszam do słownika.
        • Gość: Zuza IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 07.09.04, 19:52
          Ada,w 100% się z Tobą zgadzam.
        • Gość portalu: Ada napisał(a):


          > Studiowałam dziennie wbrew pozorą!

          a nie widać
          szczególnie to: "A wy -mole książkowe tylko nauka i nauka!" słyszy się od
          zaocznych aż do obrzydzenia - radzę poszukać innych argumentów


          rozumiem ludzi, którzy nie mieli w młodości możliwości do studiowania i teraz
          muszą podnieść kwalifikacje na zaocznych, żeby nie stracić pracy
          rozumiem osoby, które zaraz po lo zmuszone były pójść do pracy, żeby się
          utrzymać i tylko zaoczne były szansą na wyższe wykształcenie
          rozumiem kobiety, które po urodzeniu dziecka musiały przenieść się na zaoczne

          ale do k.... nędzy: ci wszyscy, którzy startowali na dzienne i się nie dostali,
          a teraz psioczą, że tam tylko bezsensowne rycie, a na zaocznych lepiej - bo
          praca, bo doświadczenie - ci to są dopiero żałośni...
      • Gość: Aga IP: 81.15.254.* 07.09.04, 20:15
        Ze mną studiuje osoba 40-letnia. Jak najbardziej dziennie. Nie ma ograniczeń
        wiekowych przy przyjmowaniu na studia, z drobnymi wyjątkami typu uczelnie
        artystyczne czy medycyna. Możesz zatem spokojnie zdawać na dzienne.
    • Gość: ja IP: 195.94.198.* 09.09.04, 15:44
      Zaoczne są po prostu dla tych, którzy pracują, chcą czy muszą podniść
      kwalifikację, czytaj; wzbogacić wiedzę teoretyczną.Nie ma co poruwnywać
      dziennych czy zaocznych, każde z nich są przeznaczone dla kogo innego. Co do
      poziomu-jaki reprezentuje gość z dziennych, który cały dzień i całe studia
      pracuje?to kiedy się uczy/ to znaczy ze się nie uczy. Złej baletnicy przeszkada
      rąbek u spódnicy. Tak i ze studiami, nierobom wszystko się nie podoba. Pozdr.
      • Gość portalu: ja napisał(a):

        > Zaoczne są po prostu dla tych, którzy pracują, chcą czy muszą podniść
        > kwalifikację, czytaj; wzbogacić wiedzę teoretyczną.

        No właśnie nie bardzo - tak miało być w założeniu, ale już nie jest. Połowę
        zaocznych stanowią przecież ci, co się nie dostali na dzienne. Jak ktoś się
        załapie na staż, a po stazu na etat, to ma szczęście, ale jest masa ludzi,
        którzy siedzą w domciu i obiadki gotują a płacą rodzice.

        >Co do
        > poziomu-jaki reprezentuje gość z dziennych, który cały dzień i całe studia
        > pracuje?to kiedy się uczy/ to znaczy ze się nie uczy.

        Tu bym nie przesadzała. Ze mną na roku jest chłopak, który znalazł sobie pracę
        polegajacą na tym, że w tygodniu musi "wyrobić" okresloną ilość godzin. Czy to
        będzie robił codziennie po troszkę czy w weekend od rana do wieczora - to już
        jego sprawa. A czas do nauki ma. Tym bardziej, że w okresie sesji - kiedy to
        przeważnie zaczyna się naukę ;) nie ma zajęć - chłopak popracuje np. 5 godzin,
        wraca i się uczy. I jeszcze się trzyma.


    • Gość: miki IP: *.bts.net.pl 09.09.04, 20:48
      hmm ja wlasnei zapisalam sie na studia zaoczne w AE w Krakowie. wiadomo sa
      minusy i plusy tej decyzji ale nie mialam innego wyjscia. jestesm osoba
      niepelnosprawna i mieszkam w takim miescie w ktorym nie ma za duzego wyboru
      uczelni a na dojazdy mnei nie stac.
      ciesze sie z tego ze chociaz moge postudiowac sobei zaocznie bo inaczej bym sie
      zanudzila na smierc.chodzilam do szk. sredniej i uzyskalam b.dobre oceny na
      maturze. wiec nei myslcie ze tylko kompletni idioci zapisuja sie na takie
      studia.
      jesli chodzi o minusy st. zaocznych: hmm.....wiec tak na peno trzeba duzo
      placic .....a jesli nei mamy za duzych zarobkow to trudno jest sobei poradzic z
      czesnymi. no ale za wiedze trzeba placic :P wiec nei moge narzekac :)
      potem rozne labolatoria, cwiczenia itp. dzienni maja wiecej i nic na to nie
      poradze :P
      pozdrawiam studentow dziennych, wieczorowych i zaocznych :)
      papa
      • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 09.09.04, 20:54
        dobrze, że poziom Twojej niepełnosprawności w ogóle umożliwia Ci uczestnictwo w
        zajęciach. Bo ci z grupą pierwszą to figę mają
        • Gość: miki IP: *.bts.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.04, 14:54
          no niestety ja mam grupe I :)
          chodze o kulach ale bardzo szybko sie mecze i dlatego..musialam zapisac sie n
          astudia zaoczne bo na dziennych nie dalabym rady.neistety. :(
    • Gość: Grakluczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.04, 07:51
      Wykładowców dają najgorszych. Jeśli trafi się lepszy, to nie zawsze jest w
      nastroju prowadzić w weekend zajęcia;) Poza tym jeżeli zależy ci na zdobyciu
      głębszej wiedzy, to niestety czeka cię bardzo dużo samodzielnej pracy.
      Koleżanka studiowała w ten sposób na UW- dzienni na imprezach, a ona w
      książkach, żeby nadrobić róźnice.
      • Gość: misiek IP: 195.245.213.* 10.09.04, 11:41
        Mi zabrakło kilku punktów aby dostac sie na dzienne.Złozyłem podanie na wolnego
        słuchacza i mnie przyjeli.Co prawda zapłacic trzeba było no ale co zrobic.Nie
        chciałem isc na zaoczne gdyz mnie nie stac.Mam zamiar wziąśc sie do nauki i po
        pewnym czasie stac sie pełnoprawnym studentem.
        • NIe pękajcie zaoczniacy jak dobrze sobie rozplanujecie prace i studia to
          będziecie mieć dobrą prace - szanują to pracodawcy - zresztą teraz w dobie gdy
          mgr można sobie kupić na każdej prywatnej uczelni i nie tylko mało na to się
          zwraca uwagę juz sie mgr traktuje jako standard a liczy sie doswiadczenie i
          predyspozycje - bez obaw śmiejcie sie z takich studenciaków którzy mają
          zaniżoną samoocene i problemy emocjonalne ze sobą :) głowa do góry
          • Gość: wilczyca IP: *.asternet.pl 10.09.04, 13:49
            Taka prawda mniej sie od was wymaga,macie zjazdy jakies 8 razy w roku-i juz
            studiujecie prawo?????HA HA HA HA HA,ja sama przeszlam przez trudny egz na
            panstwowa uczelnie,i nie sadze zeby ktorys z zaoczniakow mial taka wiedze jak
            ja...poprostu zaplacil mial mature zdana nie wazne na jaka ocene i sie
            dostal...czasami niektorzy sa zmuszeni byc na zaocznych,bo wiadomo trudna
            sutuacja materialna w domu i trzeba pracowac...ale jedna laska odemnie z liceum
            co niby taka dobra byla,poszla odrazu na zaoczne,ma kase pracowac nie
            mosi,poprostu bedzie jej latwiej..no i sie dostala na prawo,chociarz nawet
            matury z historii nie zdawala i gowno na ten temat wie-zwykle lenistwo!!!!!
            • Gość: Swallow_it IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 14:20
              A wiesz ze moze sobie jeszcze w zyciu poradzic lepiej od ciebie? Boli cie to
              pewnie i wies zo tym. Poza tym w niektorych zawodoach chuj bedzie kogos
              obchodzila twoja wiedza z historii hehehe
              • Gość portalu: Swallow_it napisał(a):

                > A wiesz ze moze sobie jeszcze w zyciu poradzic lepiej od ciebie?

                nN własnie i to jest przykre - że cwaniaczek z kasą, który balował przez całe
                lo i smiał sie w twarz tym, którym zależało na maturze , może mieć w życiu
                lepiej

                Taki już durny jest ten świat

                a co do wiedzy z historii - uważasz, że to takie cool nic nie umieć a znaleźć
                ciepłą posadkę? Dziwne, bo akurat wszyscy narzekają na debilizm i nieuczciwośc
                polskich urzędników.
                • Gość: Swallow_it IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 22:16
                  NIe, to nie jest swiat durny, po prostu taka osoba jest obrotniejsza od ciebie,
                  moze lepiej, iz wlasnie taki czlowiek zajumje taka a nie inna posade, gdyz
                  ciebie moglby cechowac tylko marazm. Brak obrotnosci.

                  DOWÓD: Jesteś LEPSZA, a zaoczni GORSI, logiczne jest ze czlowiek LEPSZY poradzi
                  sobie z GORSZYM prawda? wiec skor jestes LEPSZA no to jak jakis glupek z
                  zaocznych moglby byc dla ciebie zagrozeniem? Niemozliwe. I to nie swiat jest
                  durny. Pomijamy kwestie kumpelstwa i cieplych posadek po znajomosci, ale
                  wiedzac ze i tak bys na taka posade nie byla przyjeta, poniewaz szukaja jedynie
                  znajomych wiec nie ma co nad tym biadolic. Natomiast starajac sie uczciwie o
                  posade, na tych samych warunkach, glupka z zaocznych nie powinnas miec
                  problemow wyeliminowac, prawda? a jednak nie zawsze sie udaje....
                  • Gość portalu: Swallow_it napisał(a):

                    > NIe, to nie jest swiat durny, po prostu taka osoba jest obrotniejsza od
                    ciebie,
                    >
                    > moze lepiej, iz wlasnie taki czlowiek zajumje taka a nie inna posade, gdyz
                    > ciebie moglby cechowac tylko marazm. Brak obrotnosci.
                    >
                    > DOWÓD: Jesteś LEPSZA, a zaoczni GORSI, logiczne jest ze czlowiek LEPSZY
                    poradzi
                    >
                    > sobie z GORSZYM prawda? wiec skor jestes LEPSZA no to jak jakis glupek z
                    > zaocznych moglby byc dla ciebie zagrozeniem? Niemozliwe. I to nie swiat jest
                    > durny. Pomijamy kwestie kumpelstwa i cieplych posadek po znajomosci, ale
                    > wiedzac ze i tak bys na taka posade nie byla przyjeta, poniewaz szukaja
                    jedynie
                    >
                    > znajomych wiec nie ma co nad tym biadolic. Natomiast starajac sie uczciwie o
                    > posade, na tych samych warunkach, glupka z zaocznych nie powinnas miec
                    > problemow wyeliminowac, prawda? a jednak nie zawsze sie udaje....

                    no ale dlaczego eliminujemy kwestię "znajomości" - mi własnie o nią tutaj
                    najbardziej chodzi! jak wyżej wspomniana "laska" pochodziła z zamożnej rodziny,
                    to możemy z łatwością założyć, że jej rodzice oprócz kasy mieli też znajomości -
                    jakiśtam znajomy adwokat załatwi jej aplikację albo znajomy radca załatwi
                    posadkę w kancelarii radcowskiej - ja nie miałabym tutaj szans.

                    druga sprawa: nie można pominąć kwestii cwaniactwa, które to dzisiaj już nie
                    nazywamy cwaniactwem, a przedsiębiorczością czy obrotnością. w jakiś
                    taki "głupi" sposób zostałam wychowana i wpojono mi pewne zasady uczciwości, że
                    nie mogłabym "ulepszyć" sobie CV, załatwić lewych referencji (pomijając już
                    kwestię, że nie miałabym skąd), podkładać świń kolegom z pracy, żeby dostać np.
                    ich zlecenia czy żerować na tych kolegach (a wielu potrafi to tak wspaniale, że
                    wykorzystywani przez długi czas nie tego nie zauważają), żeby się za bardzo nie
                    napracować

                    • Gość: Swallow_it IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 22:54
                      Zgodze sie z toba, ale dlaczego zakladasz ze ludzie z zaocznych sa gorsi, mam
                      brata skonczyl wieczorowe gdyz musial, urodzil mu sie synek za wczesnie,
                      harowal, uczyl sie ale jest naprawde kims, nie po znajomosci, po prostu nie
                      mial zycia, mlodosci, harowal po 12-14h, ale jest to czlowiek wartosciowy, a
                      nie cwaniaczek, mi sie nie podoba uogolnianie, gdyz doskonale sobie zdajesz
                      sprawe, ze na dziennych sa rowniez niesamowite szumowiny, ktore nie ucza sie w
                      ogole, tylko zeruja na innych, nie sa oni nic warci, a sa z dziennych
                      • Gość portalu: Swallow_it napisał(a):

                        > Zgodze sie z toba, ale dlaczego zakladasz ze ludzie z zaocznych sa gorsi, mam
                        > brata skonczyl wieczorowe gdyz musial, urodzil mu sie synek za wczesnie,
                        > harowal, uczyl sie ale jest naprawde kims, nie po znajomosci, po prostu nie
                        > mial zycia, mlodosci, harowal po 12-14h, ale jest to czlowiek wartosciowy, a
                        > nie cwaniaczek, mi sie nie podoba uogolnianie, gdyz doskonale sobie zdajesz
                        > sprawe, ze na dziennych sa rowniez niesamowite szumowiny, ktore nie ucza sie
                        w
                        > ogole, tylko zeruja na innych, nie sa oni nic warci, a sa z dziennych

                        Ale ja nigdzie nie powiedziałam, że wszyscy z zaocznych czy wieczorowych są w
                        jakiś sposób gorsi. Gdzieś tam niżej (albo wyżej) jest mój post o ludziach,
                        którzy z róznych powodów wybierają takie studia a nie inne. Moja rodzona
                        siostra nie dostała się na dzienne poszła na zaoczne i do pracy. Nie jest
                        leniem ani cwaniarą, ale z drugiej strony widać, ile czasu zajmuje jej nauka, a
                        ile mi - a nasze kierunki są zbliżone. Sorry, jak gdzies napisałam, że na
                        zaocznych są same cwaniaki, cwaniakiem nazywam tylko takich, jak wyżej opisana
                        panienka - wiedzę ma mniejszą niż koleżanka - autorka postu, a tytuł będzie
                        taki sam - po latach się zaśmieje w twarz komuś kto się starał, że wyszedł na
                        takiego "frajera", a ona po najmniejszej linii oporu, a to samo (albo i więcej)
                        osiągnęła.
                        Zresztą co tu się rozwodzić - prawo, medycyna i parę innych - to kierunki,
                        które powinny być zarezerwowane dla najzdolniejszych, którzy przez całą szkołę
                        średnią pracowali, by zdać egzaminy. A tu jak ktoś ma kasę, to bez tego 4-
                        letniego wysiłku ma tą samą szansę.

                        Masz rację - na dziennych tez zdarzają się takie cwaniaczki, ale na dziennych
                        jednak łatwiej ich "utemperować", bo z tego co widzę, profesorowie od dziennych
                        wymagają większej dyscypliny - a jak sie taki delikwent nie chce dostosować, to
                        nikt go nie będzie trzymał, nie ma po co. W pryzpadku studiów płatnych tak
                        łątwo się nie wyleci (ile jest poprawek? moja siostra ma przynajmniej 2 terminy
                        poprawek), bo kasy szkoda.

                        Pozdrowienia dla wszystkich niecwaniaczkowatych studentów wszystkich trybów.
                        • Gość: Marks IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 23:25
                          Widzisz zalezy gdzie sie studiuje, ja studiuje na politechnice dziennie, no to
                          ponoc mowia ze trudno, ale jak narazie to bede 4 raz podchodzil do mechaniki,
                          znane sa przypadki ze do prawa koles podchodzil 12 razy, wiec widisz roznie
                          bywa, przynajmniej tak jest na warszawskiej, bo gdyby tak nie bylo, moze by
                          nitk nie ukonczyl takiej np. inzynierii ladowej
                          ja nie narzekam
                          wiem tez ze na wieczorowych sporo wymagaja
                          wiem tez ze moj wlasnie owy brat (studiowal to samo tam gdzie ja teraz tylko
                          wieczorowo) zdobywal o wiele wieksza wiedze niz ja teraz. a to juz wina zmiany
                          systemu
                        • Gość: Swallow_it -->Mark IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 23:25
                          to ejdno i to samo, sorry ;)
            • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 10.09.04, 14:54
              masz piękną polszczyznę, "laska ode mnie z liceum" to miodzio. Na prawie tak
              ładnie mówić uczą?
              • Ale ja skończyłem dzienne studia a potem drugi fakultet od 4 roku zaocznie bo
                musiałem iść już do pracy - praktyka - nie narzekam bo mam bardzo dobrą pracę -
                a wcale nie kończyłem prawa czy medycyny - póki co nie mogę biadolić bo jest
                nawet za super - ale akurat pracuję w dziale HR i ludzie którzy podczas studiów
                zaocznych pracowali tam na umowę zlecenie są np teraz moimi przełożonymi - bo
                mają większe doświadczenie. Jasne ze trafia sie jakiś dzik - ale czy na
                dziennych nie było poajaców? Poza tym naprawde studia traktuje się dzisiaj jako
                standard i jak sie nie ma predyspozycji do jakiejs pracy to kariery sienie
                zrobi przynajmniej u nas w koncernie. A tak na marginesie wiecie ze u mnie 2
                dyrektorów nie ma studiów wyższych ? I co z tego skoro przyczynili się do
                takiego rozwoju firmy ze jest stabilna - aha i uważajcie na MBA bo się
                strasznie z tego smieją ludzie którzy kumają o co biega - no bo skoro sie
                zrobiło MBA i się jest takim expertem to czemu sie zatrudnia człowiek - niech
                założy coś swojego - w końcu tyle lat studiował? A zobaczcie czy wasi prof. np.
                ekonomi tacy mądrzy a czemu w praktyce nie leza na kasie? i macie odpowiedź
                Pozdrawiam jutro lecę na Kretę :)
                • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 10.09.04, 15:23
                  ej, nie widzisz komu odpowiadam. Mówiłeś coś o lasce od Ciebie z liceum?
                  Bardzo mnei to rozbawiło. Dziewczę osobliwe bardzo, a jak tupie bucikiem
              • Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                > masz piękną polszczyznę, "laska ode mnie z liceum" to miodzio. Na prawie tak
                > ładnie mówić uczą?

                przyznam Ci się Richelieu do czegoś - sama czasami używam teog okreslenia, bo o
                niektórych indywiduach nie sposób powiedzieć inaczej jak tylko "laska" :P
                • Gość: SZARLATAN IP: 83.238.41.* 10.09.04, 16:06
                  Laska,ruchadełko, wstwka do BMW-hmmm....jak kto woli
                  • Gość: wilczyca IP: *.asternet.pl 10.09.04, 20:49
                    I co ma byc zlego w tym stwierdzeniu??i dlaczego to sie ma odnosic do mojej
                    polszczyzny!mialam powiedziec dziewczyna,kobieta,kolezanka(chociaz nia nie jest)
                    uzylam okreslenia najbardziej trafnego do jej osoby!ja nie potepiam osob ktore
                    pracuja i ucza sie zaocznie bo inaczej nie moga,czy sie nie dostali na dzienne
                    studia a nie chca stracic roku,chodz mi tylko o to ze na przykladzie
                    tej:"laski"(ktora poszla na latwizne),jacy ludzie pomimo ze studiuja zaocznie
                    zostaja np:prawnikami,chociaz nie sadze aby jakos znaczaco potem sie liczyli w
                    tym srodowisku,ale chodzi tu o sam fakt!
    • Gość: ella IP: 157.25.152.* 11.09.04, 11:19
      W pierwszym zdaniu postu sama sobie odpowiadasz na pytanie: poszłaś na zaoczne,
      bo nie dostałaś się na dzienne.
      • Gość portalu: ella napisał(a):

        > W pierwszym zdaniu postu sama sobie odpowiadasz na pytanie: poszłaś na
        zaoczne,
        >
        > bo nie dostałaś się na dzienne.

        A ja poszedłem na zaoczne po licencjacie, bo trafila mi sie b. dobra
        praca i nie zaluje ;-)))))))))

        XaVi
    • BYł nawet taki kawał: czym się różni wróbelek od słowika? I jeden i drugi
      studiowali śpiew, tylko wróbelek zaocznie.
      Ja studiowałam dziennie i zaocznie, wiem więc coś na ten temat. Na zaocznych
      jest jakieś 10 razy mniej nauki, taka jest prawda.
      • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 21.09.04, 15:52
        wspolczuje wyboru studiow, gdzie nie dosz ze kazano nauczyc sie 10 razy mniej
        to jeszcze studenci byli dziecmi niewiedzacymi, ze studiowanie to cos innego
        niz uczenie sie pod kierunkiem nauczyciela
        • Jasne, całe zycie się człowiek uczy i można pochłonąć kilogramy ksiąg.
          Ale na studiach dziennych do egzaminów i zaliczeń wymaga się 10 razy więcej niż
          na zaocznych. Taka jest prawda, nawet jeśli dla Ciebie bolesna
          • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 24.09.04, 01:30
            "taka jest prawda"
            jest moja prawda, Twoja prawda i gówno prawda
            o tym też pisałam;)

            nie żebym coś, ale to mnie nazywają dziołchą o kategorycznych sądach, chyba
            trzeba zrewidować te opinie

            nie jest bolesna, wiem ile wymagają na dziennych, ile za zaocznych. Boleśnie
            może być dla Ciebie (chyba), że humanista ma umiejętności 10 razy mniej od
            przyrodnika i 20 razy mniej od technicznego. Znam się na całej trójce i wiem to
            napewno, bo taka jest jedynie słuszna prawda. I co Ty na to? Tera Ty dziołcha ;)
    • Gość: Kasia IP: *.toya.net.pl 22.09.04, 16:07
      tak sobie czytam wypowiedzi ludzi i zastanawiam się skąd w nich tyle agresji i
      niechęci. "Dzienni" dlaczego potępiacie ludzi studiujących zaocznie??? Powiem
      wam jakie jest moje zdanie. Niewątpliwie studia zaoczne są tak samo istotne jak
      dzienne. Tak samo jest to wykształcenie wyższe, tak samo (wiem to z
      doświadczenia) studia zaoczne są brane pod uwagę u przyszłego pracodawcy jak i
      dzienne i ku waszemu zaskoczeniu wcale nie są gorsze. A ci ludzie, którzy tak
      krytykują tryb zaoczny, najnormalniej w świecie są albo złośliwi, albo
      zazdrośni. A moja uwaga na koniec jest taka, że nie ma znaczenia czy studiujesz
      zaocznie, czy dziennie - BO JAK CHCESZ SIĘ CZEGOŚ NAUCZYĆ TO I TAK TO ZROBISZ,
      BEZ WZGLĘDU NA TO JAKIM TRYBEM SIĘ UCZYSZ... Pozdrawiam :)
      • Gość: czol IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.04, 17:00
        > studia zaoczne są brane pod uwagę u przyszłego pracodawcy jak i
        > dzienne

        każde studia są BRANE pod uwagę, ale pracodawcy zwracają też uwage, jakim
        trybem były prowadzone
      • Gość: marla IP: *.lubin.dialog.net.pl 22.09.04, 17:05
        Nie rozumie, skad w ludzich tyle agresji. Każdy tryb studiowania jest tak samo
        ważny, każdy nie jest łatwy, każdy wymaga czasu do nauki i chęci do zdobywania
        wiedzy.
        Ja studiuje zaocznie, ponieważ nie dostałam się na dzienne, a nie miałam
        pojęcia na jaki inny kierunek mogłabym pójść0. Wcale nie czuję się przez to
        gorsza. Mi to nawet bardziej odpowiada. Nie wyobrazam sobie siedzenia
        codziennie po kilka godzin na zazwyczaj nudnych i dlugich wykladach, wstawania
        skoro świt (byłabym osobą dojeżdzającą jakies 40km) i poznych powrotow do domu.
        Jakby starczyło mi sił to moze poszlabym z przyjaciolmi do baru, a kiedy czas
        na nauke ??? Na pewno nie podczas wykladow, bo jestem typem osoby, ktora i tak
        musi to jeszcze raz przeanalizowac w domu.
        Studia zaoczne mi jak najbardziej odpowiadaja. Zjazdy co dwa tygodnie, a w
        miedzyczasie przede wszystkim samodzielna nauka.

        Wiem, że nie wszyscy postrzegają to w ten sposób, ale dla osób takich jak ja
        studia zaoczne są idealnym rozwiązaniem.

        Nasuwa mi sie jeszcze jeden wniosek. Polacy krytykują to co jest lepsze, ale
        czego nie mogą mieć, bo ich na to nie stać. Np. "Po co mi domek jednorodzinny??
        Tyle tam sprzątania". Taką opinie usłyszałam raz od znajomej mojej mamy, ktora
        mieszka w bloku.
        Ale to tylko moje zdanie. Pozdrawiam.
        • Gość: mhm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.04, 17:23
          >Zjazdy co dwa tygodnie, a w
          >miedzyczasie przede wszystkim samodzielna nauka.

          raczej praca
          jka ktoś idzie na zaoczne, to powinine pracować, an ie siedzieć w domu, inaczej
          to nie ma sensu
          • Gość: marla IP: *.lubin.dialog.net.pl 23.09.04, 13:48
            > raczej praca
            > jka ktoś idzie na zaoczne, to powinine pracować, an ie siedzieć w domu,
            inaczej
            >
            > to nie ma sensu

            O rany, to chyba nie mieszcze sie w stereotypie, bo bede studiowac zaocznie i
            nie pracowac.
            • Gość portalu: marla napisał(a):

              >
              > O rany, to chyba nie mieszcze sie w stereotypie, bo bede studiowac zaocznie i
              > nie pracowac.

              hmm, tu nie chodzi o stereotyp
              chodzi o to, że zaoczne zostały stworzone własnie z myślą o pracujacych
              poza tym wszystkie argumenty, że zaoczni mają trudniej, bo wracają z pracy i
              musza się jeszcze uczyć, że potem mają lepszy start, bo mają wieksze
              doświadczenie zawodowe niż dzienni, biora w Twoim przypadku w łep
              wiesz, nie znam Cię, nie chcę Cię oceniać, ale po opisie sądzę, że troche
              idziesz na łatwiznę (bez urazy), no ale to Twoja sprawa
              pozdrawiam
        • Gość: Bartek IP: *.opoczno.sdi.tpnet.pl 24.09.04, 00:54
          marla odezwij się do mnie bdkacz@pf.pl ew GG 806742
      • Gość: Azi IP: 195.116.133.* 22.09.04, 17:20
        Gdybym wychodzil z takiego zalozenia jak wy musialbym sie odwrocic od moich najlepszych przyjaciol, gdyz spora czesc z nich studiuje w trybie zaocznym...

        Co do samych, elitarnych studiow dziennych to latwo stwierdzic, ze osoby majace poprawki sa zbyt slabe by mogly studiowac na danej uczelni.
        Widac, ze wiedza blysneli tylko na egzaminie. Oblewajac sesje potwierdzaja swoja niewiedze i lenistwo, licza na to, ze przeslizgna sie na kolejny semestr zdajac egz za drugim podejsciem. Krew zalewa czlowieka, gdy sie widzi takich ludzi.
        A czy tak jest w rzeczywistosci?
        generalizujac jak wy moge powiedziec "tak", ale kazdy z nas dobrze wie, ze nie jest to do konca prawda, chodz moglbym bronic tego pogladu za wszelka cene...
        podobna wiec sytuacja przedstawia sie na lini studia dzienne - zaoczne
        Wiec jak widac, przyczepic mozna sie do wszystkiego a cala dyskusja jest g warta.

        • Gość: mhm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.04, 17:30
          > osoby majace poprawki sa zbyt slabe by mogly studiowac na danej
          uczelni.

          terefere kuku, a co powiesz na to, że u mnie na wydziale jeden z wykładowców
          potrafi ci bezczelnie w twarz powiedzieć po udzieleniu PRAWIDŁOWEJ odpowiedzi,
          że jest ona zła? paranoja... zresztą gościu jest niewyżyty, trzeba mieć
          szczęście, znam przypadek, gdy zdała u niego dziewczyna, która na każdej sesji
          ma poprawki non stop, miała warunek, a u niego zdała, a ludzie z wys. średnią,
          którym wiedzie się na egzaminach przydarzył się u niego egz. komisyjny (myśle
          tu o studentach myślących i z wys. średnią, moja znajoma mam dobre oceny, ale
          to tryp zakuwacza, gdyby zadać jej pytanie na myślenie, nie potrafiłaby tej
          wiedzy przetworzyć :P)

          a zresztą egzaminy zaocznych są łatwiejsze, bo i poziomm wiedzy u nich jest
          niższy i niech zaoczni zaraz nie podnoszą głosów, jak to dużo nauki mają, niech
          raczej pomyśla, że dzienni mają tej nauki więcej

          ps. a tak naprawdę nie mam nic do zaocznych, uważam, że plusem w ich sytuacji
          jest to, ze mogą sobie pracować na pełny etat (bo na dziennych to i ja mogę,
          ale nie w pełnym wymairze godzin) i zdobywać doświadczenie

          • Gość: Ziuta IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 22.09.04, 18:30
            Nauki jest tyle samo na dziennych jak i na zaocznych.
            Różnica jest jedna: zaoczny musi więcej sam się uczyć,a dzienny ma wszystko
            podane na tacy!
            • Gość: hehe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.04, 18:37
              ehehehehe
              nie rozśmieszaj mnie :)
            • Gość portalu: Ziuta napisał(a):

              > Nauki jest tyle samo na dziennych jak i na zaocznych.
              > Różnica jest jedna: zaoczny musi więcej sam się uczyć,a dzienny ma wszystko
              > podane na tacy!

              zaoczni dzielą się na 2 grupy:
              1. męczenników -
              ci dzienni to lenie śmierdzące, wszystko mają podane, ja jestem lepszy, bo się
              bardziej poświęcam"
              2. trzeźwo myślących - "idę na zaoczne, bo się nie dostałem na dzienne/bo muszę
              iść do pracy, jak będę chciał się uczyć to i na zaocznych się nauczę, kwestia
              samozaparcia"

              tylko, że także w tej 1 grupie znajdą się ci, co to na dzienne startowali, ale
              się nie dostali - i teraz mogą sobie wmówić "i tak marnowałbym się z tymi
              leniami śmierdzącymi"


              • Gość: Paweł IP: 213.31.224.* 20.10.04, 13:44
                Tak...? Cekawa opinia.

                Miałem teraz zwiększenie liczby godzin, gdyż okazało się, iż moja uczelnia za
                cel postawiła na studiach zaocznych ilość godzni taką, jaką wymaga sie na
                dziennych.
                Więc de facto nauki mam tyle samo. W weekendy od 8:30 do 20:30 w soboty i
                niedziele, od października do grudnia 1(!) weekend wolny- czytaj bez zjazdu!

                A co do łatek a propos wyboru każdego z nas- poszedłem na studia, dlatego, że
                chciałem pracować w czasie, kiedy będę się uczył.
                Nie musiałem pracować, ale CHCIAŁEM. Chodziło POCZĄTKOWO o pokazanie rodzicom,
                że jestem/będę samodzielny. Teraz nie żałuję swojej decyzji, gdyż comiesięczny
                przelew na konto (jeszcze nie złote) daje mi ogromną satysfakcję. A do studiów
                dziennych nigdy mnie nie ciągnęło (czyli do drugiej grupy nie pasuję).
                Nie czuję się też lepszy, bo się bardziej poświęcam (czyli pierwsza grupa też
                odpada)

                Mam znajomych na studiach dziennych i co się okazuje? Mają na bardzo
                renomowanej uczelni, na bardzo obleganym kierunku liczbę godzin
                wykładowych/ćwiczeniowych tak niską, że jest to aż śmieszne (śrdnio 2-3 godziny
                dziennie), a i tak na połowę z nich nie chodzą, bo odsypiają kaca, albo mają
                coś innego na tapecie. Średnia natomiast powyżej przeciętnej, brak stresów w
                trakcie sesji i generalny luz.
      • a kto potępia studentów zaocznych?
        Tak jak powiedziałam wcześniej: studiowałam i zaocznie i w trybie dziennym,
        fakt jest taki, że na zaocznych wymaga się mniej. Nikt nikogo nie potepia,
        tylko trzeba obiektywnie spojrzeć na sprawę. Oczywiście, z ei po jednych i po
        drugich jest wykszatłcenie wyższe, ale uważam, że to nie jest sprawiedliwe
    • Ludzie powiedzmy sobie prawdę : na zaoczne idą ludzie którzy nie dostali się na
      dzienne. Po drugie przerabiają oni 60-80 % materiału dziennych.Jeśli są
      pracowici, ich poziom nie odstaje od dziennych, bo i na dziennych można być
      leniem i wydawać pieniążki tatusia i mamusi i na zaocznych !!! Ludzie, nie
      kłóćmy się.Zaoczne jako studia są na pewno gorsze ( brak stałego kontaktu z
      przedmiotem tylko raz na 2 tyg. no i praca) jednak nie należy ich traktować,
      że " po tych studiach nic nie umiem".Pamiętajmy że NIE LICZY SIĘ ILOŚĆ, ALE
      JAKOŚĆ, więc jeśli ktoś CHCE się uczyć to NIE MA PROBLEMU.
      P.S nie studiuje zaocznie, lecz wieczorowo na UW, wykłady mam razem z
      dziennymi ,nawet zaliczenia mamy razem a i tak się znajdą ludzie co
      powiedzą "uuuu , wieczorowe,ale głupi jesteś".Więc po prostu radzę "iść swoją
      drogą, nie dać satysfakcji wrogom" i ŻYĆ po swojemu. Pozdrawiam :)))
      • Gość: studentka IP: *.psi.ch 23.09.04, 17:04
        > dzienne. Po drugie przerabiają oni 60-80 % materiału dziennych.Jeśli są
        > pracowici, ich poziom nie odstaje od dziennych, bo i na dziennych można być
        > leniem i wydawać pieniążki tatusia i mamusi i na zaocznych !!!

        Jaki jest zwiazek miedzy wydawaniem pieniazkow mamusi i tatusia, a poziomem
        wiedzy studentow?
      • Gość: sylwia IP: *.crowley.pl 15.10.04, 10:29
        To, że zaoczni mają mniej godzin to nie znaczy, że przerabiają mniejsze partie
        materiału i że obowiązuję ich mniej na egazminie.
        Po za tym nie wszyscy mają zajęcia co 2 tygodnie(sobota, niedziela), bywa że co
        tydzień (pt, sob, nd).


        nie studiuje zaocznie, lecz wieczorowo na UW, wykłady mam razem z
        > dziennymi ,nawet zaliczenia mamy razem a i tak się znajdą ludzie co
        > powiedzą "uuuu , wieczorowe,ale głupi jesteś".Więc po prostu radzę "iść swoją
        > drogą, nie dać satysfakcji wrogom" i ŻYĆ po swojemu. Pozdrawiam :)))

        Ja na zaocznych nie mam razem z dziennymi zajęć, ale mam razem egzaminy, a więc
        wymagane jest od Nas to samo i tyle samo.

        A to, że ktoś jest na zaocznych czy wieczorowych nie oznacza, że jest gorszy.
        Racja, nie dostał się na dzienne, bo zabrakło mu kilka pkt. zaledwie. Może miał
        poprostu mniej szcześcia, a może nie miał dobre wejścia
przejdź do: 1-100 101-160
(101-160)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.