Dodaj do ulubionych

ZAOCZNE - dlaczego gorsze ????

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.04, 21:53
Nie dostałam się na dzienne, więc poszłam na zoczne... ale zauważyłam, że
zaoczne są uważana za najgorsze, a niektórzy nawet nie uznają takiego
studiowania. Ja wiem, że są płatne i to odstrasza - ale żeby aż budziły taką
niechęć????
Edytor zaawansowany
  • 06.09.04, 22:28
    To ze platne to jeszcze maly pikus, gorsze jest to, ze z reguly sa mocno
    okrojone w stosunku do studiow dziennych czy wieczorowych. I tu wlasnie jest
    roznica: dzienny student studiuje 4-5 dni w tygodniu, zaoczny - 1, a chociaz
    godzin teoretycznie ma w tym 1 dniu wiecej, to i tak po ~8 jego zdolnosci
    poznawcze zmierzaja do 0. Ma z reguly mniej konwersatoriow, laboratoriow,
    cwiczen, a wlasnie tego typu zajecia sa najbardziej praktyczne, daja bieglosc i
    swobode poruszania sie w studiowanej dziedzinie (pomijam tutaj przypadki
    pracujacych w dziedzinie, w ktorej studiuja). Poza tym studia maja oprocz
    poznawczego wymiar socjalny i srodowisko, w jakim sie studiuje moze poszerzyc
    Twoje horyzonty, mobilizowac do wysilku czesto rownie skutecznie jak
    wykladowcy, na zaocznych takie oddzialywanie jest rowniez ograniczone.
  • 06.09.04, 22:34
    no, może nie najgorsze, najgorsze moim zdaniem to sa studia na prywatnych
    uczelniach

    ale że są traktowane po macoszemu - tu musisz sobie sama odpowiedziec na
    pytanie, dlaczego od razu nie poszłaś na zaoczne, tylko zdawałaś na dzienne?
    jesli uważasz, że dzienne i zaoczne są na tym samym poziomie, to po co traciłaś
    75 zł. na opłątę rekrutacyjną i jeszcze może czas i nerwy na egzamin?
  • 07.09.04, 15:36
    Bo są płatne?
  • 06.09.04, 22:45
    Gorsze bo:
    - kadra kiepasna i wiekszosc to magistry lub zabiegane psory
    - brak pomieszczen, labsow, bibliotek z prawdziwego zdarzenia
    - znaczna czesc "zaoczniakow" .... powiedzmy sobie prawde ... ale to ludzie
    albo ze zla pozycja materialno-spoleczna albo zwyczajne matoly ... a co przez
    to idzie ... jest sie w kiepskim srodowisku i nie ma takiej rywalizacji

    Jednym slowem - LIPA :)
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 06.09.04, 23:02
    byłam i zaoczny, a proszę jaki pięęękna dziewuszka ze mnie wyrosła

    co to znaczy, że uznają, kto nie uznaje. Zazwyczaj dzienni mają głęboko
    zaocznych, a państwowi prywatnych. Modne jest studiowanie dziennie i
    prestiżowe, zaś poziom tym bardziej różni się między jednymi a drugimi im
    więcej jest wspomnianych laborek. Ale muszą to być faktycznie laborki, a nie na
    wszystkich kierunkach humanistycznych (poza filologiami obcymi), społecznych,
    psychologiach, prawach i innych ekonomiach jest wszystko jedno czy studiujesz
    na dziennych czy na zaocznych. Czego nie można powiedzieć o elektronice,
    medycynie czy architekturze. Ale tu znowu, prywatna szkoła da ci inżyniera w
    ciągu 3 lat zaocnego, państwowa da inż w ciągu 4 lat wieczorówki. Jeśli minimum
    programowe zostanie zrealizowane to w czym rzecz? W końcu jedne z najlepszych
    kierunków humanistycznych MISH polega właśnie na minimach, które trzeba i
    przedmiotah dodatkowych, które można. Co zaoczny zrobi z własną edukacją jest
    tylko jego indywidualną sprawą, co dotyczy też i dziennych.

    Zaś co do klimatu ociekającego wiedzą. Nie przesadzajcie. Widzę ten klimat, na
    pierwszym roku piaskownica, przy licencjacie pierwsze wzruszenia pierwszą
    pracą, dopiero przy magisterium jako tako człowiek otrząsa się z tego
    głupkowatego dzieciństwa. Są wyjątki, pewnie, ale jak rodzynki, bo co ty stary
    będziesz na biblioteki chodził, lepiej chodź z nami na piwo.
    No i jeśli panna umalowana bardzo mocno z mózgiem jak groszek będzie chodzić na
    zaoczne to jasne jak słońce, że tylko pannę umalowaną bardzo mocno będzie
    widać, a przeciętnego studenta już nie. Być może panna umalowana bardzo mocno
    jest cichodajką chcącą być cichodajką wykształconą nie tylko w biuście i pupie,
    ale i papier mieć inny niż waciki do zmywania makijażu bardzo mocnego. Jednak
    lwią część zaocnych stanowią studenci-matki i ojcowie, studenci-pracownicy,
    studenci-zarabiający na wszystkie opłaty. I tacy są zupełnie innymi ludźmi niż
    dziecko na roku pierwszym studiów dziennych, które jeszcze po dyskotekach lata
    dla licealstów i cieszy się, że wychlał sześciopak i ani śladu pawia nie było
  • 06.09.04, 23:17
    Typowym zachowaniem dla studentow-zaoczniakow jest tlumaczenie wszystkim
    naokolo jakie te studia sa wspaniale i niczym nie rozniace sie od dziennych
    panstwowych. Niestety zaoczniakom trudno jest spojrzec prawdzie w oczy -
    zaoczne to LIPA dla dla matolow i roznego rodzaju dyslektyko-paralityko-
    nieporadnych :)
  • 06.09.04, 23:26
    Tylko zedor i mjb84 napisali prawdę. Reszta to bzdury wyssane z palca.
    Zaoczne to drogie gówno dla leni lub pracusiów:))))
    Ha, i płyniesz z programem:)


    Podpisano student elitarnego kierunku na UG i UW
    Hehehe raz na jakiś czas należy mi się samozachwyt ;)))
    No offense!
    Pozdrawiam
  • 06.09.04, 23:31
    Studenci zaoczni z tymi swoimi pseudo dyplomami to mi moga co najwyzej buty
    pastowac hehe :))
  • Gość: i IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 10:10
    Wiesz ja studiuje dziennie ale moj facet zaocznie i nie dlatego ze sie nie dostal - egzamin zdal i pierwszy rok robil dziennie ale zalozyl firme i nie ma czasu na dzienne studiowanie. A ty romeczku co zrobiles takiego, ze mozesz sie wywyzszac nad zaocznymi. Fakt faktem jest, ze ma mniej laboratoriow i cwiczeń ale nie jest to powod zeby uwazac go za pucybuta bo jest tak samo wartosciowym czlowiekiem jak wielu dziennych. Mimo, ze jestem na dziennym to nie pogardzam ludzmi studiujacymi zaocznie bo bardzo czesto sa do tego zmuszeni przez sytuacje zyciowa, a jak widac po twoim poscie ty sie nawet na dziennego nie nadajesz bo nie dorosles jeszcze wogole do studiowania.
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 06.09.04, 23:33
    podpisano etatowa sprzątaczka mająca tak dobre wyniki w sprzątaniu i
    referencje, że przyjęto po zaocznym sprzątaniu na pierwszym piętrze, na dzienne
    sprzątanie na trzydziestym. I co?

    Ty mnie nie podjudzaj choć lubię być podjudzana
    Autentycznie nie zauważyłam zasadniczej różnicy pomiędzy studentami zaocznymi a
    dziennymi
  • 06.09.04, 23:41
    taaaaaaaaak :)) no pewnie zadnej roznicy miedzy dzienniakami i zaoczniakami ...
    wszyscy jestesmy rowni ... tylko czemu na jednym kierunku sa ludzie z ambicjami
    a na drugim cholota. Gdyby nie bylo roznicy to by nie bylo egzaminow na studia.
    A teraz wystarczy byc byle cieciem z ulicy i z odrobina dobrej woli mozna
    skonczyc studia. Kiedys tak nie bylo i tylko maly procent spoleczenstwa
    posiadal wyzsze wyksztalcenie. A te wszystkie zaoczniaki, wieczoraki i
    prywatniaki to zwykla parodia i tzw. para-uczelnie.

    Zreszta co ja ci bede mowil ... szkoda slow ... jak ktos uwaza ze nie ma
    roznicy to dotknal go lekki udar mozgu.
  • 07.09.04, 15:43
    Hehehehe
    A dlaczego hołota? Może uczeszczasz na jakas, bez urazy, kiepska uczelnie,
    gdzie takich ludzi przyjmuja. Hehehe, nie no smieszny jestes. Oj i pewnie kilka
    lat temu miales inne zdanie? :D
    I jak ci idzie? 5 rok bez doswiadczenia, z nadzieja ze wszyscy cie beda
    chcieli, hehehe, lzy ciekna do oczu, takie smieszne
  • Gość: raffety IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 09:26
    to zrób ankietę ilu szuka pracy po dziennych a ilu po zaocznych. wnioski są
    łatwe do przewidzenia. no ale jak ktoś siedzie na garnuszku rodziców, bo za
    wszystko płacą....
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 06.09.04, 23:45
    zedor Słońce, sprawdź skrzynkę
  • 06.09.04, 23:54
    sprawdzam i jest pusta. Ewentualnie mozna na zedor@tlen.pl :)
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 07.09.04, 00:08
    a tam była brzydka rzecz Ty Łapsterdaku
    ;)
  • 07.09.04, 04:42
    ktos nie pomslal o tym, ze na studiach zaoczni bardzo czesto sa studenci,
    ktorzy studiuja cos dziennie, tak jak m.in. ja?
  • Gość: Ania IP: *.udn.pl 21.09.04, 14:35
    no nie wiem nie zgadzam sie z toba. w tym roku byl taki odsiew na panstwowe ucelnie na moj kierunek 15 oosb na miejsce. w tamtym roku dostalabym sie z palcem nie powiem gdzie w tym sie nie udalo. jest mi bardzo przykro z tego powodu, ale sporo sie uczylam nie mam sobie nic do zarzucenia a zyc trzeba dalej!!! jestem na zaocznych i wcale nie uwazam siebie za matola - wypraszam sobie takie teksty. w podobnej sytuacji jest wielu moich znajomych. studia zaoczne ok moze i kiedys byly dla takich co nic nie potrafia - zgodze sie ale czasy sie zmienily i to nie jest nasza wina ze uczelnie likwiduja miejsca na dziennych a otwieraja nowe na zaocznych. w tym roku bylo o 9000 mniej miejsc na dziennych a po co to wszystko? bo ze studentow zaocznych trzepia niezla kase. taka jest prawda. smutna bo smutna. i przez to ja wyladowalam na zaocznych. w przyszlym roku podejscie nr 2!!!!
  • Gość: Piotr IP: 213.31.224.* 20.10.04, 12:58
    Porozmawiamy za lat kilka, kiedy ja juz będe po kolejnym (nie pierwszym)
    awansie, a Ty będziesz po kolejnej rozmowie kwalifikacyjnej typu:
    "Ach, studia z wyróżnieniem. Ale co Pan tak naprawdę potrafi...? Większość Pana
    kolegów ma już tytuł magistra, oraz pięć lat stażu, a Pan ma magistra, cały
    czas był Pan pod opieką finansową rodziców, nie czuje Pan się troszkę
    nieporadny?"

    Żeby nie było wątpliwości, mam na razie tytuł licencjata, oraz pracę w dobrej,
    dużej belgijskiej firmie, na odpowiedzialnym stanowisku...
    Najważniejsze jest to, że uczę się dalej i nikomu nie muszę niczego udowadniać,
    bo jestem bardziej przystosowany do życia niż większość studentów studiów
    dziennych.

    A propos- w tym semestrze na mojej uczelni, obowiązywał taki sam program jak na
    Akademii Ekonomicznej- i to nie w wymiarze minimum programowego.
  • 20.10.04, 14:29
    > Porozmawiamy za lat kilka, kiedy ja juz będe po kolejnym (nie pierwszym)
    > awansie, a Ty będziesz po kolejnej rozmowie kwalifikacyjnej typu:
    > "Ach, studia z wyróżnieniem. Ale co Pan tak naprawdę potrafi...? Większość
    Pana
    >
    > kolegów ma już tytuł magistra, oraz pięć lat stażu, a Pan ma magistra, cały
    > czas był Pan pod opieką finansową rodziców, nie czuje Pan się troszkę
    > nieporadny?"

    Na co bystry kolega po dziennych odpowie: "Potrafie budowac modele ryzyka
    kredytowego (mialem tez okazje brac udzial w implementacji kilku z nich podczas
    wakacyjnych w Londynie i Frankfurcie) i wyceniac instrumenty pochodne na WIG
    oraz koszyki akcji". I doda: "Jak Pan widzi - nie mialem zbyt wiele czasu na
    zdobywanie doswiadczenia w wykonywaniu prostych prodecur sluzbowych, ktorym
    moga sie pochwalic koledzy, o ktorych pan wspomina".
  • Gość: Azi IP: 195.187.51.* 25.10.04, 20:00
    "Na co bystry kolega po dziennych odpowie: "Potrafie budowac modele ryzyka
    kredytowego (mialem tez okazje brac udzial w implementacji kilku z nich podczas
    wakacyjnych w Londynie i Frankfurcie) i wyceniac instrumenty pochodne na WIG
    oraz koszyki akcji". I doda: "Jak Pan widzi - nie mialem zbyt wiele czasu na
    zdobywanie doswiadczenia w wykonywaniu prostych prodecur sluzbowych, ktorym
    moga sie pochwalic koledzy, o ktorych pan wspomina"."

    i przyjdz z takim tekstem do pracodawcy...
  • 25.10.04, 20:16
    Sprawdza sie, polecam.
  • Gość: alaman IP: *.autocom.pl 13.11.04, 16:12
    zedorze drogi - masz w 100% racje
  • 07.09.04, 10:44
    Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

    > Zaś co do klimatu ociekającego wiedzą. Nie przesadzajcie.

    Nie chodzilo mi o tylko o nauke, raczej ogolnie: lepiej chyba obracac sie w
    srodowisku ludzi, ktorzy chadzaja do kina, teatru, filharmonii, niz
    przyslowiowych pan z biura.

    Poza tym nic do zaocznych ad personam nie mam, wymienilem tylko oczywiste
    roznice. Zreszta teraz do dyplomow maja byc dolaczane suplementy szczegolowo
    informujace o toku studiow, takze rynek wszystko rozstrzygnie...
  • Gość: Letek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 01:58
    A można spytać co i gdzie studiujesz, że aż tak źle mówią ?

    Bo choć to reguła to występują poważne wyjątki. Polecam np. zaoczne prawo na
    UJ - zaoczni chodzą z dziennymi na wykłady (jak chcą), razem zdajemy egzaminy,
    wymagania identyczne. Polecam.

    Inna sprawa, że jak traktowanie jest podobne to prawie nikt z tych zaocznych
    nie pracuje bo nie dałby sobie rady (nie dlatego, że głupszy tylko wymagania są
    takie). Równie dobrze mogliby pracować i dzienni bo nie tylko wykłady ale i
    ĆWICZENIA są nieobowiązkowe (większość osób uczęszcza).

    Zależy więc co, gdzie i jak. Ale ogólnie nie przejmój się tylko się ucz.
  • Gość: anka IP: 157.25.152.* 07.09.04, 09:20
    Ortografii też się ucz. Zeby potem "nie przejmój się" na wydziale prawa UJ nie
    było. ;-)
  • Gość: Letek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 12:59
    Sorry, że byki walę. Ale tak jest już od lat. Nic na to nie poradzę.

    (od matury się dysleksją nie migałem, mimo że może powinienem a książki też
    czytam)
  • Gość: Fedi IP: *.debnet.pl 07.09.04, 09:25
    Dlaczego uważasz,ze są gorsze?A jak człowiek pracuje(tak jak ja)to moze niby ma
    iść na dzienne?Co?
  • Gość: Naomi IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.09.04, 12:54
    Zazwyczaj jest tak, że jeśli ktoś pracuje w pełnym wymiarze godzin, po prostu
    nie ma czasu na studiowanie. Mój przyjaciel poszedł na studia zaoczne, na
    państwowej uczelni. Teraz będzie na 4. roku, a od początku studiów nie uczył
    się prawie w ogóle, zaliczenie większości przedmiotów wyglądało tak: jeśli
    państwo chcecie dostateczny-zostawcie indeksy, jeśli wyższą ocenę-proszę
    zostać, przepytam. W innych przypadkach należy chodzić za wykładowcą, dopóki
    nie ulituje się (bo pracuję, mam rodzinę na utrzymaniu, nie mam za dużo czasu)
    i nie wpisze upragnionej 3. Praca często wykańcza, mój wspomniany przyjaciel
    niedawno awansował, teraz jest najmłodszy w dziale, ma bardzo odpowiedzialne
    stanowisko. Wraca z pracy przemęczony, zestresowany. Tylko w weekend może
    odpocząć po całym tygodniu niewysypiania się i stresu, może się zrelaksować.
    Inaczej jest w pracy typu rozwożenie pizzy czy rozklejanie plakatów. Ja jestem
    na studiach dziennych i muszę stwierdzić, że gdybym pracowała tyle co on i w
    tym samym miejscu, nie miałabym czasu przeczytać, nauczyć się, opracować
    obowiązkowe raporty i zrobić badania, to byłoby niewykonalne (może dlatego tam,
    gdzie ja studiuję nie ma studiów zaocznych, a wieczorowe są takie tylko z
    nazwy, gdyż program jest identyczny pod względem liczby godzin i przedmiotów,
    wykładowcy, godziny studiowania też te same).
  • 07.09.04, 10:06

    wiecej bezrobotnych mamy po studiach dziennych niz zaocznych.

    &

    --
    GazWyb - Chroń Oczy!
  • Gość: Szwejk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 10:47
    Niektóre wypowiedzi mnie normalnie biorą do wymiotów.
    Niektórzy piszą, że teraz studiować może każdy.
    No i z tym się mogę zgodzić tylko w przypadku uczelni prywatnych i na dzienne
    i na zaoczne przyjmują jak najwięcej osób (no bo każdy student to pieniądz).
    No podobnie bywa też na niektórych kierunkach na uczelniach panstwowych, ale
    dotyczy to juz tylko studiów zaocznych (nie sąto już tak popularne kierunki
    albo też limit miejsc jest tak duży, że przyjmują wszystkich chętnych).
    Ja studiuje zaocznie w AON, jest to uczelnia państwowa i jakoś nie zauważyłem
    żeby przyjmowali każdego chętnego. Nawet na studia zaoczne był egzamin ustny na
    którym zrobili niezłą sieczkę. Przecedzili nas nieźle i wybrali najlepszych. A
    bardzo dużo osób odpadło.
  • 07.09.04, 11:20
    Ustny? Sieczka? O co pytali? O to jakie są stopnie wojskowe;) ?
    Nie przesadzaj

    Ja jak zaczynałem studia dzienne na UG w 2001 roku to na mój wydział było 24,9 osoby
    na miejsce. I co? Nie płakałem, że była sieczka, tylko zdałem egzaminy i dostałem się. Z
    mojego wydziału tylko ja jedyny załapałem się na studia na UW. Bez problemu pracuję w
    różnych firmach i różnych branżach, będąc na dziennych. Dopiero teraz mam pierwszy
    wrzesień w moim życiu.

    Zaoczne to i tak syf jakich mało. Potem mamy takich
    fachowców-humanistów-zaocznych, co się "nie przejmóją":) OK, pracujesz. Ale moment,
    jako kto? W biurze jak sekretarka? Jako magazynier? Ochroniarz? Bo na pewno nie
    jako specjalista ds. rekrutacji/sieci informatycznych/finansów (wybierz dowolne).
    Takie "robienie sobie" doświaczenia to śmiech na sali.

    Znałem kiedyś przypadek kolesia, który zaczał studia na PJWSTK, gdzie semestr
    kosztuje 1000zł na dziennych i tyleż samo na zaocznych. Był na tyle dobry, że po
    semestrze rzucił studia (stwierdził, że nic się tam nie dzieje) i założył własną firmę.
    Utrzymywał siebie, swoją kobietę, pomagał finansowo rodzicom i po kilku miesiącach
    kupił sobie samochód. Takich specjalistów, to rozumiem!

    I co Ty na to?
  • Gość: kana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 12:14
    Wiecie co.. zalosne to wszystko o czym piszecie, a wytykanie sobie bledow jakie
    kto przypadkowo napisal to juz pozostawie bez komentarza. W tym roku mialam
    mature, oceny dobre, bylam zawsze przecietna uczennica, nigdy orlem. Byc moze
    niektorzy z was tacy byli i dlatego dostali sie na to co chcieli przy
    konkurencji 25 osob. Teraz latwo wam mowic jakie to nie bylo trudne, zapatrzone
    w siebie gbury... Jesli osiegnales cos swoja ciezka praca to fajnie,zachowaj to
    dla siebie, ktos zawsze musi odpasc.. W tym roku konkurencja byla bardzo duza,
    robilam co w mojej mocy aby sie dostac, uczylam sie bardzo duzo jednak troche
    zabraklo...Trudno. Perspektywa roku przerwy nie byla dla mnie zadowalajaca. Nie
    myslalam tez ze bede miec pieniadze na zaoczne. Jednak jakims cudem sie udalo i
    postanowilam isc na zaoczne. Tyle pracy ile wlozylam w przygotowania do
    egzaminow, nerwow... Niestety sie nie udalo , i co? Odrazu
    jestem "debilem","leniem", "matolem"??!! Bez przesady... Studia zaoczne to
    jednak jakies wyjscie, lepsze to niz siedzenie w domu i nic nie robienie.
    Pozatym ludzie ciezko pracuja aby zarobic na te studia, uczac sie zycia i
    samodzielnosci, malo takich co tylko ciagna kase od rodzicow... Pomyscie czasem
    zanim cos napiszecie..
  • 07.09.04, 15:35
    Zgadzam sie z toba w zupelnosci, niestety "my" Polacy potrafimy tylko
    krytykować i się jeszcze wywyższać. Ukazujemy w ten sposób własną głupotę, jak
    ci którzy prezentują opinie, iz tylko studia dzienne, na uczelni państwowej są
    najlepsze. Niestety są to tacy co nawet nie wiedzą dlaczego tak mówią, ach dużo
    by gadać, ale szkoda gadać.
  • 07.09.04, 23:40
    Ci, co mieli pecha jak Ty - uczyli się, starali, ale nie wyszło, zabrakło paru
    punktów - idą na zaoczne, dbają o średnią, a potem się przenoszą - to nie jest
    aż takie trudne

    a inni idą na zaoczne, bo "jest łatwiej" i i tak mają trudnosci i prześlizgują
    się ledwie z roku na rok - i tych jest niestety więcej, stąd takie opinie

    widzę po ludziach z mojego lo - jacy ludzie są na zaocznym prawie (na UWr nie
    ma egzaminu na zaoczne prawo) to się włos na głowie jeży, jak pomyślę, że
    mogliby mnie kiedyś sądzić...
  • Gość: ania IP: *.udn.pl 21.09.04, 14:45
    wiesz podzielam twoje zdanie w 100% jestem w tej samej sytuacji i wiem jak tobie na pewno bylo przykro gdy nie zobaczylas swojego nazwiska na liscie przyjetych bo ja to samo przezywalam. trudno takim ludziom przetlumaczyc co to znaczy... ale jak ktos nie wychodzi z pokoju i siedzi z nosem w ksiazce i nie ma zadnego osobistego prywatnego zycia to moe sie i dostal i pokonal konkurencje 25 osob. tylko co to za zycie? brawo dla ciebie i gratulacje za podjecie decyzji. ja tez jestem na zacznych i nie czuje sie gorsza. pozdrawiam
  • Gość: Letek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 13:27
    Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że jak jest 25 osób na miejsce to trzeba
    mieć bardzo dużo rozumu żeby się dostać ale jeszcze więcej szczęścia.

    Ale jest czego gratulować.

    Jednak twój następny post nie świadczy o tym żeś taki super mundry mimo, że
    opisał Cię ktoś kto Cię nie zna - kto się tak wyraża?

    I moją ortografię też w spokoju zostaw (jest do bani). Ja się za ideała nie
    uważam. Ale 2 wydział dziennie kończę. Mimo to nie generalizuję, że zawsze
    zaoczne są na niższym poziomie niż dzienne.

    U nas po prostu system cały jest do bani. To normalne, że ludzie, którzy
    pracują nie podołają (z regóły) wymaganiom stawianym na dziennych. Niektórzy,
    zważ po prostu nie mają kasy na to aby dzinnie studiować albo np mieli pecha i
    się nie dostali - tak po prostu mieli pecha np zabrakło im kilka punktów.

    Powinni wziąć przykład z krajów anglosaskich. Aby dostać dyplom trzeba uzyskać
    pewną liczbę punktów (godzin zajęć). Nikt nie mówi, że trzeba skończyć w 5 lat
    (podaje się przeciętnie ile trwają studia). Jak ktoś ma czas i jest na tyle
    zdolny kończy w 4 lata, a jak ktoś np pracuje to studiuje sobie wolniej np 6
    lat. Dostaje ten sam dyplom, miał tkaie same wymagania i nikt go nie gonił, nie
    skreślał z listy studentów, nie powtarzał roku i inne herezje. Ile kto
    przedmoitów wybieże - tyle zapłaci. Mają takie samo wykształcenie. Chodzi
    finalnie o to aby nabyć pewną wiedzę.

    A u nas jest najczęściej (ale nie zawsze) na zaocznych połowę zajęć a wymagania
    są zupełnie inne no bo przecież mgr to 5 lat, a licencjat 3 :)) Wymaganie wtedy
    po prostu muszą być inni bo jak ktoś kto pracuje i ma o wiele mniej czasu ma
    sobie dać radę na ciężkim wydziale gdzie ledwo sobie ludzie nie pracujący dają
    radę. Tu w ogóle nie chodzi o to, że dzienny mądry a zaoczny głupi. Po prostu
    jak się 2 razy mniej uczy to 2 razy mniej umie - żadnej filozofii nie ma. Chcąc
    nie chcąc ma też dyplom drugiej kategorii...

    Po prostu zaoczne trzeba wybierać z głową. Bo jak ktoś chce mieć "papier" to
    będzie miał - PAPIER

    pozdrawiam
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 07.09.04, 15:50
    dlaczego 2 razy mniej uczy? jest to traktowanie studenta jak dziecko, które
    tyle się nauczy ile nauczyciel mu do domu zada a rodzic sprawdzi
    nie wierzę w minima, tym bardziej nie wierzę odkąd mishy i inne mismapy jadą na
    minimach i dobrze się mają. Nie widzę więc różnicy pomiędzy minimum mishu plus
    swój wybór, a zaocznych plus swój wybór.
    TYle że na zaocznych więcej jest na pierwszym roku buców i durnych panienek,
    jednak szybko wylatują.

    I jeszcze raz, podzieliłabym studentów według roczników a nie według toku
    studiów. Tu są największe różnice. Choć jak widzę niektórych, po drugim roku
    czy nawet po pierwszym, że będą cholernie mądrymi dorosłymi będąc colernie
    mądrą młodzieżą.. Tymi wszystkimi podziałami o kant d. trzasnąć, bo to nawet
    nie są wyjątki, to są całe grupy.
  • Gość: jojo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 12:59
    wytnijcie tę kreaturę... nie można zdzierżyć tych wywodów...

    'głęboki zieeew dla takich pseudo-dziennych...
  • Gość: corgan IP: 217.11.142.* 07.09.04, 19:07
    32-latek jak ja hehehe który nie ma skończonych studiów a chce je podjąć od
    2005? Na dzienne chyba nie przyjmują w tym wieku no nie?

    Mam do wyboru albo studiowac na dziennych na których nie mam szans się dostać w
    powodów wiekowych, albo zapłacic drugi raz [raz w podatkach] za ułamek wiedzy
    za papier który wg. jednych jest "niepełnowartościowy".

    Jest jakieś inne wyjście?
  • Gość: Ada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 19:33
    Chce się płakac po przeczytaniu niektórych opini na temat studiowania dziennego
    i zaocznego!Osoba studiująca dziennie uważa się za lepszą-dlaczego?Studia
    zaoczne czasem są jedynym wyjściem np.ze względu na sytuację życiową.Jest wielu
    zaocznych studentów dających sobie zajebiście w życiu rade.Studiują,pracują!
    A co z matkami wychowującymi dzieci???najlepiej panie zostawić w domu z
    pieluchami i tyle...głupota!
    Nikt nie ma prawa generalizować w taki sposób!Student dzienny obrażający ludzi
    z zaocznych "chwali się" tylko swoją kulturą osobistą!
    Nikt nie pomyślał, że osoba pracująca ma więcej doświadczenia.A wy -mole
    książkowe tylko nauka i nauka,której póżniej nie potraficie wykorzystać.Ile
    jest rzeczy, które trzeba zapamiętać i których nie wykorzystuje się póżniej w
    przyszłej pracy!
    Studiowałam dziennie wbrew pozorą!
    A ci co nie wiedzą co to dysortografia zapraszam do słownika.
  • Gość: Zuza IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 07.09.04, 19:52
    Ada,w 100% się z Tobą zgadzam.
  • 07.09.04, 23:33
    Gość portalu: Ada napisał(a):


    > Studiowałam dziennie wbrew pozorą!

    a nie widać
    szczególnie to: "A wy -mole książkowe tylko nauka i nauka!" słyszy się od
    zaocznych aż do obrzydzenia - radzę poszukać innych argumentów


    rozumiem ludzi, którzy nie mieli w młodości możliwości do studiowania i teraz
    muszą podnieść kwalifikacje na zaocznych, żeby nie stracić pracy
    rozumiem osoby, które zaraz po lo zmuszone były pójść do pracy, żeby się
    utrzymać i tylko zaoczne były szansą na wyższe wykształcenie
    rozumiem kobiety, które po urodzeniu dziecka musiały przenieść się na zaoczne

    ale do k.... nędzy: ci wszyscy, którzy startowali na dzienne i się nie dostali,
    a teraz psioczą, że tam tylko bezsensowne rycie, a na zaocznych lepiej - bo
    praca, bo doświadczenie - ci to są dopiero żałośni...
  • Gość: Aga IP: 81.15.254.* 07.09.04, 20:15
    Ze mną studiuje osoba 40-letnia. Jak najbardziej dziennie. Nie ma ograniczeń
    wiekowych przy przyjmowaniu na studia, z drobnymi wyjątkami typu uczelnie
    artystyczne czy medycyna. Możesz zatem spokojnie zdawać na dzienne.
  • Gość: loczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 08:57
    a czy to czy sie studiowalo zaocznie czy dziennie widnieje na dyplomie?
  • Gość: Aga IP: 81.15.254.* 09.09.04, 09:36
    Ma widnieć na dyplomach ludzi, którzy zaczęli studia w roku akad. 2002/03 i
    kolejnych, razem ze wszystkimi ocenami...
  • 09.09.04, 17:24
    Gość portalu: Aga napisał(a):

    > Ma widnieć na dyplomach ludzi, którzy zaczęli studia w roku akad. 2002/03 i
    > kolejnych, razem ze wszystkimi ocenami...

    i bardzo dobrze
  • 09.09.04, 19:20
    Gość portalu: Aga napisał(a):

    > Ze mną studiuje osoba 40-letnia. Jak najbardziej dziennie. Nie ma ograniczeń
    > wiekowych przy przyjmowaniu na studia, z drobnymi wyjątkami typu uczelnie
    > artystyczne czy medycyna. Możesz zatem spokojnie zdawać na dzienne.
    I jak sie czuje?
  • Gość: Aga IP: 81.15.254.* 10.09.04, 08:16
    Chyba nieźle, oprócz tego, że najpierw wszyscy uznali, że to jest jakaś pani
    doktor. Ale prosila, by mówic do niej na ty, jest bardzo sympatyczna - normalna
    studentka...
  • Gość: ja IP: 195.94.198.* 09.09.04, 15:44
    Zaoczne są po prostu dla tych, którzy pracują, chcą czy muszą podniść
    kwalifikację, czytaj; wzbogacić wiedzę teoretyczną.Nie ma co poruwnywać
    dziennych czy zaocznych, każde z nich są przeznaczone dla kogo innego. Co do
    poziomu-jaki reprezentuje gość z dziennych, który cały dzień i całe studia
    pracuje?to kiedy się uczy/ to znaczy ze się nie uczy. Złej baletnicy przeszkada
    rąbek u spódnicy. Tak i ze studiami, nierobom wszystko się nie podoba. Pozdr.
  • 09.09.04, 17:29
    Gość portalu: ja napisał(a):

    > Zaoczne są po prostu dla tych, którzy pracują, chcą czy muszą podniść
    > kwalifikację, czytaj; wzbogacić wiedzę teoretyczną.

    No właśnie nie bardzo - tak miało być w założeniu, ale już nie jest. Połowę
    zaocznych stanowią przecież ci, co się nie dostali na dzienne. Jak ktoś się
    załapie na staż, a po stazu na etat, to ma szczęście, ale jest masa ludzi,
    którzy siedzą w domciu i obiadki gotują a płacą rodzice.

    >Co do
    > poziomu-jaki reprezentuje gość z dziennych, który cały dzień i całe studia
    > pracuje?to kiedy się uczy/ to znaczy ze się nie uczy.

    Tu bym nie przesadzała. Ze mną na roku jest chłopak, który znalazł sobie pracę
    polegajacą na tym, że w tygodniu musi "wyrobić" okresloną ilość godzin. Czy to
    będzie robił codziennie po troszkę czy w weekend od rana do wieczora - to już
    jego sprawa. A czas do nauki ma. Tym bardziej, że w okresie sesji - kiedy to
    przeważnie zaczyna się naukę ;) nie ma zajęć - chłopak popracuje np. 5 godzin,
    wraca i się uczy. I jeszcze się trzyma.


  • Gość: miki IP: *.bts.net.pl 09.09.04, 20:48
    hmm ja wlasnei zapisalam sie na studia zaoczne w AE w Krakowie. wiadomo sa
    minusy i plusy tej decyzji ale nie mialam innego wyjscia. jestesm osoba
    niepelnosprawna i mieszkam w takim miescie w ktorym nie ma za duzego wyboru
    uczelni a na dojazdy mnei nie stac.
    ciesze sie z tego ze chociaz moge postudiowac sobei zaocznie bo inaczej bym sie
    zanudzila na smierc.chodzilam do szk. sredniej i uzyskalam b.dobre oceny na
    maturze. wiec nei myslcie ze tylko kompletni idioci zapisuja sie na takie
    studia.
    jesli chodzi o minusy st. zaocznych: hmm.....wiec tak na peno trzeba duzo
    placic .....a jesli nei mamy za duzych zarobkow to trudno jest sobei poradzic z
    czesnymi. no ale za wiedze trzeba placic :P wiec nei moge narzekac :)
    potem rozne labolatoria, cwiczenia itp. dzienni maja wiecej i nic na to nie
    poradze :P
    pozdrawiam studentow dziennych, wieczorowych i zaocznych :)
    papa
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 09.09.04, 20:54
    dobrze, że poziom Twojej niepełnosprawności w ogóle umożliwia Ci uczestnictwo w
    zajęciach. Bo ci z grupą pierwszą to figę mają
  • Gość: miki IP: *.bts.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.04, 14:54
    no niestety ja mam grupe I :)
    chodze o kulach ale bardzo szybko sie mecze i dlatego..musialam zapisac sie n
    astudia zaoczne bo na dziennych nie dalabym rady.neistety. :(
  • Gość: Grakluczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.04, 07:51
    Wykładowców dają najgorszych. Jeśli trafi się lepszy, to nie zawsze jest w
    nastroju prowadzić w weekend zajęcia;) Poza tym jeżeli zależy ci na zdobyciu
    głębszej wiedzy, to niestety czeka cię bardzo dużo samodzielnej pracy.
    Koleżanka studiowała w ten sposób na UW- dzienni na imprezach, a ona w
    książkach, żeby nadrobić róźnice.
  • Gość: misiek IP: 195.245.213.* 10.09.04, 11:41
    Mi zabrakło kilku punktów aby dostac sie na dzienne.Złozyłem podanie na wolnego
    słuchacza i mnie przyjeli.Co prawda zapłacic trzeba było no ale co zrobic.Nie
    chciałem isc na zaoczne gdyz mnie nie stac.Mam zamiar wziąśc sie do nauki i po
    pewnym czasie stac sie pełnoprawnym studentem.
  • 10.09.04, 12:15
    NIe pękajcie zaoczniacy jak dobrze sobie rozplanujecie prace i studia to
    będziecie mieć dobrą prace - szanują to pracodawcy - zresztą teraz w dobie gdy
    mgr można sobie kupić na każdej prywatnej uczelni i nie tylko mało na to się
    zwraca uwagę juz sie mgr traktuje jako standard a liczy sie doswiadczenie i
    predyspozycje - bez obaw śmiejcie sie z takich studenciaków którzy mają
    zaniżoną samoocene i problemy emocjonalne ze sobą :) głowa do góry
  • Gość: wilczyca IP: *.asternet.pl 10.09.04, 13:49
    Taka prawda mniej sie od was wymaga,macie zjazdy jakies 8 razy w roku-i juz
    studiujecie prawo?????HA HA HA HA HA,ja sama przeszlam przez trudny egz na
    panstwowa uczelnie,i nie sadze zeby ktorys z zaoczniakow mial taka wiedze jak
    ja...poprostu zaplacil mial mature zdana nie wazne na jaka ocene i sie
    dostal...czasami niektorzy sa zmuszeni byc na zaocznych,bo wiadomo trudna
    sutuacja materialna w domu i trzeba pracowac...ale jedna laska odemnie z liceum
    co niby taka dobra byla,poszla odrazu na zaoczne,ma kase pracowac nie
    mosi,poprostu bedzie jej latwiej..no i sie dostala na prawo,chociarz nawet
    matury z historii nie zdawala i gowno na ten temat wie-zwykle lenistwo!!!!!
  • Gość: Swallow_it IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 14:20
    A wiesz ze moze sobie jeszcze w zyciu poradzic lepiej od ciebie? Boli cie to
    pewnie i wies zo tym. Poza tym w niektorych zawodoach chuj bedzie kogos
    obchodzila twoja wiedza z historii hehehe
  • 10.09.04, 15:35
    Gość portalu: Swallow_it napisał(a):

    > A wiesz ze moze sobie jeszcze w zyciu poradzic lepiej od ciebie?

    nN własnie i to jest przykre - że cwaniaczek z kasą, który balował przez całe
    lo i smiał sie w twarz tym, którym zależało na maturze , może mieć w życiu
    lepiej

    Taki już durny jest ten świat

    a co do wiedzy z historii - uważasz, że to takie cool nic nie umieć a znaleźć
    ciepłą posadkę? Dziwne, bo akurat wszyscy narzekają na debilizm i nieuczciwośc
    polskich urzędników.
  • Gość: Swallow_it IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 22:16
    NIe, to nie jest swiat durny, po prostu taka osoba jest obrotniejsza od ciebie,
    moze lepiej, iz wlasnie taki czlowiek zajumje taka a nie inna posade, gdyz
    ciebie moglby cechowac tylko marazm. Brak obrotnosci.

    DOWÓD: Jesteś LEPSZA, a zaoczni GORSI, logiczne jest ze czlowiek LEPSZY poradzi
    sobie z GORSZYM prawda? wiec skor jestes LEPSZA no to jak jakis glupek z
    zaocznych moglby byc dla ciebie zagrozeniem? Niemozliwe. I to nie swiat jest
    durny. Pomijamy kwestie kumpelstwa i cieplych posadek po znajomosci, ale
    wiedzac ze i tak bys na taka posade nie byla przyjeta, poniewaz szukaja jedynie
    znajomych wiec nie ma co nad tym biadolic. Natomiast starajac sie uczciwie o
    posade, na tych samych warunkach, glupka z zaocznych nie powinnas miec
    problemow wyeliminowac, prawda? a jednak nie zawsze sie udaje....
  • 10.09.04, 22:29
    Gość portalu: Swallow_it napisał(a):

    > NIe, to nie jest swiat durny, po prostu taka osoba jest obrotniejsza od
    ciebie,
    >
    > moze lepiej, iz wlasnie taki czlowiek zajumje taka a nie inna posade, gdyz
    > ciebie moglby cechowac tylko marazm. Brak obrotnosci.
    >
    > DOWÓD: Jesteś LEPSZA, a zaoczni GORSI, logiczne jest ze czlowiek LEPSZY
    poradzi
    >
    > sobie z GORSZYM prawda? wiec skor jestes LEPSZA no to jak jakis glupek z
    > zaocznych moglby byc dla ciebie zagrozeniem? Niemozliwe. I to nie swiat jest
    > durny. Pomijamy kwestie kumpelstwa i cieplych posadek po znajomosci, ale
    > wiedzac ze i tak bys na taka posade nie byla przyjeta, poniewaz szukaja
    jedynie
    >
    > znajomych wiec nie ma co nad tym biadolic. Natomiast starajac sie uczciwie o
    > posade, na tych samych warunkach, glupka z zaocznych nie powinnas miec
    > problemow wyeliminowac, prawda? a jednak nie zawsze sie udaje....

    no ale dlaczego eliminujemy kwestię "znajomości" - mi własnie o nią tutaj
    najbardziej chodzi! jak wyżej wspomniana "laska" pochodziła z zamożnej rodziny,
    to możemy z łatwością założyć, że jej rodzice oprócz kasy mieli też znajomości -
    jakiśtam znajomy adwokat załatwi jej aplikację albo znajomy radca załatwi
    posadkę w kancelarii radcowskiej - ja nie miałabym tutaj szans.

    druga sprawa: nie można pominąć kwestii cwaniactwa, które to dzisiaj już nie
    nazywamy cwaniactwem, a przedsiębiorczością czy obrotnością. w jakiś
    taki "głupi" sposób zostałam wychowana i wpojono mi pewne zasady uczciwości, że
    nie mogłabym "ulepszyć" sobie CV, załatwić lewych referencji (pomijając już
    kwestię, że nie miałabym skąd), podkładać świń kolegom z pracy, żeby dostać np.
    ich zlecenia czy żerować na tych kolegach (a wielu potrafi to tak wspaniale, że
    wykorzystywani przez długi czas nie tego nie zauważają), żeby się za bardzo nie
    napracować

  • Gość: Swallow_it IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 22:54
    Zgodze sie z toba, ale dlaczego zakladasz ze ludzie z zaocznych sa gorsi, mam
    brata skonczyl wieczorowe gdyz musial, urodzil mu sie synek za wczesnie,
    harowal, uczyl sie ale jest naprawde kims, nie po znajomosci, po prostu nie
    mial zycia, mlodosci, harowal po 12-14h, ale jest to czlowiek wartosciowy, a
    nie cwaniaczek, mi sie nie podoba uogolnianie, gdyz doskonale sobie zdajesz
    sprawe, ze na dziennych sa rowniez niesamowite szumowiny, ktore nie ucza sie w
    ogole, tylko zeruja na innych, nie sa oni nic warci, a sa z dziennych
  • 10.09.04, 23:19
    Gość portalu: Swallow_it napisał(a):

    > Zgodze sie z toba, ale dlaczego zakladasz ze ludzie z zaocznych sa gorsi, mam
    > brata skonczyl wieczorowe gdyz musial, urodzil mu sie synek za wczesnie,
    > harowal, uczyl sie ale jest naprawde kims, nie po znajomosci, po prostu nie
    > mial zycia, mlodosci, harowal po 12-14h, ale jest to czlowiek wartosciowy, a
    > nie cwaniaczek, mi sie nie podoba uogolnianie, gdyz doskonale sobie zdajesz
    > sprawe, ze na dziennych sa rowniez niesamowite szumowiny, ktore nie ucza sie
    w
    > ogole, tylko zeruja na innych, nie sa oni nic warci, a sa z dziennych

    Ale ja nigdzie nie powiedziałam, że wszyscy z zaocznych czy wieczorowych są w
    jakiś sposób gorsi. Gdzieś tam niżej (albo wyżej) jest mój post o ludziach,
    którzy z róznych powodów wybierają takie studia a nie inne. Moja rodzona
    siostra nie dostała się na dzienne poszła na zaoczne i do pracy. Nie jest
    leniem ani cwaniarą, ale z drugiej strony widać, ile czasu zajmuje jej nauka, a
    ile mi - a nasze kierunki są zbliżone. Sorry, jak gdzies napisałam, że na
    zaocznych są same cwaniaki, cwaniakiem nazywam tylko takich, jak wyżej opisana
    panienka - wiedzę ma mniejszą niż koleżanka - autorka postu, a tytuł będzie
    taki sam - po latach się zaśmieje w twarz komuś kto się starał, że wyszedł na
    takiego "frajera", a ona po najmniejszej linii oporu, a to samo (albo i więcej)
    osiągnęła.
    Zresztą co tu się rozwodzić - prawo, medycyna i parę innych - to kierunki,
    które powinny być zarezerwowane dla najzdolniejszych, którzy przez całą szkołę
    średnią pracowali, by zdać egzaminy. A tu jak ktoś ma kasę, to bez tego 4-
    letniego wysiłku ma tą samą szansę.

    Masz rację - na dziennych tez zdarzają się takie cwaniaczki, ale na dziennych
    jednak łatwiej ich "utemperować", bo z tego co widzę, profesorowie od dziennych
    wymagają większej dyscypliny - a jak sie taki delikwent nie chce dostosować, to
    nikt go nie będzie trzymał, nie ma po co. W pryzpadku studiów płatnych tak
    łątwo się nie wyleci (ile jest poprawek? moja siostra ma przynajmniej 2 terminy
    poprawek), bo kasy szkoda.

    Pozdrowienia dla wszystkich niecwaniaczkowatych studentów wszystkich trybów.
  • Gość: Marks IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 23:25
    Widzisz zalezy gdzie sie studiuje, ja studiuje na politechnice dziennie, no to
    ponoc mowia ze trudno, ale jak narazie to bede 4 raz podchodzil do mechaniki,
    znane sa przypadki ze do prawa koles podchodzil 12 razy, wiec widisz roznie
    bywa, przynajmniej tak jest na warszawskiej, bo gdyby tak nie bylo, moze by
    nitk nie ukonczyl takiej np. inzynierii ladowej
    ja nie narzekam
    wiem tez ze na wieczorowych sporo wymagaja
    wiem tez ze moj wlasnie owy brat (studiowal to samo tam gdzie ja teraz tylko
    wieczorowo) zdobywal o wiele wieksza wiedze niz ja teraz. a to juz wina zmiany
    systemu
  • Gość: Swallow_it -->Mark IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.04, 23:25
    to ejdno i to samo, sorry ;)
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 10.09.04, 14:54
    masz piękną polszczyznę, "laska ode mnie z liceum" to miodzio. Na prawie tak
    ładnie mówić uczą?
  • 10.09.04, 15:16
    Ale ja skończyłem dzienne studia a potem drugi fakultet od 4 roku zaocznie bo
    musiałem iść już do pracy - praktyka - nie narzekam bo mam bardzo dobrą pracę -
    a wcale nie kończyłem prawa czy medycyny - póki co nie mogę biadolić bo jest
    nawet za super - ale akurat pracuję w dziale HR i ludzie którzy podczas studiów
    zaocznych pracowali tam na umowę zlecenie są np teraz moimi przełożonymi - bo
    mają większe doświadczenie. Jasne ze trafia sie jakiś dzik - ale czy na
    dziennych nie było poajaców? Poza tym naprawde studia traktuje się dzisiaj jako
    standard i jak sie nie ma predyspozycji do jakiejs pracy to kariery sienie
    zrobi przynajmniej u nas w koncernie. A tak na marginesie wiecie ze u mnie 2
    dyrektorów nie ma studiów wyższych ? I co z tego skoro przyczynili się do
    takiego rozwoju firmy ze jest stabilna - aha i uważajcie na MBA bo się
    strasznie z tego smieją ludzie którzy kumają o co biega - no bo skoro sie
    zrobiło MBA i się jest takim expertem to czemu sie zatrudnia człowiek - niech
    założy coś swojego - w końcu tyle lat studiował? A zobaczcie czy wasi prof. np.
    ekonomi tacy mądrzy a czemu w praktyce nie leza na kasie? i macie odpowiedź
    Pozdrawiam jutro lecę na Kretę :)
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 10.09.04, 15:23
    ej, nie widzisz komu odpowiadam. Mówiłeś coś o lasce od Ciebie z liceum?
    Bardzo mnei to rozbawiło. Dziewczę osobliwe bardzo, a jak tupie bucikiem
  • 10.09.04, 15:44
    Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

    > masz piękną polszczyznę, "laska ode mnie z liceum" to miodzio. Na prawie tak
    > ładnie mówić uczą?

    przyznam Ci się Richelieu do czegoś - sama czasami używam teog okreslenia, bo o
    niektórych indywiduach nie sposób powiedzieć inaczej jak tylko "laska" :P
  • Gość: SZARLATAN IP: 83.238.41.* 10.09.04, 16:06
    Laska,ruchadełko, wstwka do BMW-hmmm....jak kto woli
  • Gość: wilczyca IP: *.asternet.pl 10.09.04, 20:49
    I co ma byc zlego w tym stwierdzeniu??i dlaczego to sie ma odnosic do mojej
    polszczyzny!mialam powiedziec dziewczyna,kobieta,kolezanka(chociaz nia nie jest)
    uzylam okreslenia najbardziej trafnego do jej osoby!ja nie potepiam osob ktore
    pracuja i ucza sie zaocznie bo inaczej nie moga,czy sie nie dostali na dzienne
    studia a nie chca stracic roku,chodz mi tylko o to ze na przykladzie
    tej:"laski"(ktora poszla na latwizne),jacy ludzie pomimo ze studiuja zaocznie
    zostaja np:prawnikami,chociaz nie sadze aby jakos znaczaco potem sie liczyli w
    tym srodowisku,ale chodzi tu o sam fakt!
  • Gość: ella IP: 157.25.152.* 11.09.04, 11:19
    W pierwszym zdaniu postu sama sobie odpowiadasz na pytanie: poszłaś na zaoczne,
    bo nie dostałaś się na dzienne.
  • 21.09.04, 15:43
    Gość portalu: ella napisał(a):

    > W pierwszym zdaniu postu sama sobie odpowiadasz na pytanie: poszłaś na
    zaoczne,
    >
    > bo nie dostałaś się na dzienne.

    A ja poszedłem na zaoczne po licencjacie, bo trafila mi sie b. dobra
    praca i nie zaluje ;-)))))))))

    XaVi
  • 21.09.04, 15:42
    BYł nawet taki kawał: czym się różni wróbelek od słowika? I jeden i drugi
    studiowali śpiew, tylko wróbelek zaocznie.
    Ja studiowałam dziennie i zaocznie, wiem więc coś na ten temat. Na zaocznych
    jest jakieś 10 razy mniej nauki, taka jest prawda.
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 21.09.04, 15:52
    wspolczuje wyboru studiow, gdzie nie dosz ze kazano nauczyc sie 10 razy mniej
    to jeszcze studenci byli dziecmi niewiedzacymi, ze studiowanie to cos innego
    niz uczenie sie pod kierunkiem nauczyciela
  • 23.09.04, 16:49
    Jasne, całe zycie się człowiek uczy i można pochłonąć kilogramy ksiąg.
    Ale na studiach dziennych do egzaminów i zaliczeń wymaga się 10 razy więcej niż
    na zaocznych. Taka jest prawda, nawet jeśli dla Ciebie bolesna
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 24.09.04, 01:30
    "taka jest prawda"
    jest moja prawda, Twoja prawda i gówno prawda
    o tym też pisałam;)

    nie żebym coś, ale to mnie nazywają dziołchą o kategorycznych sądach, chyba
    trzeba zrewidować te opinie

    nie jest bolesna, wiem ile wymagają na dziennych, ile za zaocznych. Boleśnie
    może być dla Ciebie (chyba), że humanista ma umiejętności 10 razy mniej od
    przyrodnika i 20 razy mniej od technicznego. Znam się na całej trójce i wiem to
    napewno, bo taka jest jedynie słuszna prawda. I co Ty na to? Tera Ty dziołcha ;)
  • 24.09.04, 15:25
    "na pewno" pisze się rozłącznie.
    Prawda jest jedna i to, ze ją relatywizujesz tego nie zmieni.
    Nie rozumiem też, dlaczego rzekomo humanista wie mniej od ścisłowca. Wie na
    pewno inne rzeczy.
    Skończyłam jedne studia ściesłe i jedne humanistyczne, nie wydaje mi się, zeby
    treści można było porównywać.
    Za to tryb studiów zdecydowanie wpływa na ilość przekazywanych treści
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 24.09.04, 17:23
    jezu, ilość przekazywanej tak, ale co student z tym zrobi, czy rozszerzy czy
    zapomni, to już indywidualna sprawa

  • 24.09.04, 18:57
    "Jezu" jest imieniem własnym ,piszemy z wielkiej litery.
    A zauważ, że wątek nosi tytuł taki, że to studia zaoczne są gorsze, a nie
    studenci
  • Gość: Kasia IP: *.toya.net.pl 22.09.04, 16:07
    tak sobie czytam wypowiedzi ludzi i zastanawiam się skąd w nich tyle agresji i
    niechęci. "Dzienni" dlaczego potępiacie ludzi studiujących zaocznie??? Powiem
    wam jakie jest moje zdanie. Niewątpliwie studia zaoczne są tak samo istotne jak
    dzienne. Tak samo jest to wykształcenie wyższe, tak samo (wiem to z
    doświadczenia) studia zaoczne są brane pod uwagę u przyszłego pracodawcy jak i
    dzienne i ku waszemu zaskoczeniu wcale nie są gorsze. A ci ludzie, którzy tak
    krytykują tryb zaoczny, najnormalniej w świecie są albo złośliwi, albo
    zazdrośni. A moja uwaga na koniec jest taka, że nie ma znaczenia czy studiujesz
    zaocznie, czy dziennie - BO JAK CHCESZ SIĘ CZEGOŚ NAUCZYĆ TO I TAK TO ZROBISZ,
    BEZ WZGLĘDU NA TO JAKIM TRYBEM SIĘ UCZYSZ... Pozdrawiam :)
  • Gość: czol IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.04, 17:00
    > studia zaoczne są brane pod uwagę u przyszłego pracodawcy jak i
    > dzienne

    każde studia są BRANE pod uwagę, ale pracodawcy zwracają też uwage, jakim
    trybem były prowadzone
  • Gość: marla IP: *.lubin.dialog.net.pl 22.09.04, 17:05
    Nie rozumie, skad w ludzich tyle agresji. Każdy tryb studiowania jest tak samo
    ważny, każdy nie jest łatwy, każdy wymaga czasu do nauki i chęci do zdobywania
    wiedzy.
    Ja studiuje zaocznie, ponieważ nie dostałam się na dzienne, a nie miałam
    pojęcia na jaki inny kierunek mogłabym pójść0. Wcale nie czuję się przez to
    gorsza. Mi to nawet bardziej odpowiada. Nie wyobrazam sobie siedzenia
    codziennie po kilka godzin na zazwyczaj nudnych i dlugich wykladach, wstawania
    skoro świt (byłabym osobą dojeżdzającą jakies 40km) i poznych powrotow do domu.
    Jakby starczyło mi sił to moze poszlabym z przyjaciolmi do baru, a kiedy czas
    na nauke ??? Na pewno nie podczas wykladow, bo jestem typem osoby, ktora i tak
    musi to jeszcze raz przeanalizowac w domu.
    Studia zaoczne mi jak najbardziej odpowiadaja. Zjazdy co dwa tygodnie, a w
    miedzyczasie przede wszystkim samodzielna nauka.

    Wiem, że nie wszyscy postrzegają to w ten sposób, ale dla osób takich jak ja
    studia zaoczne są idealnym rozwiązaniem.

    Nasuwa mi sie jeszcze jeden wniosek. Polacy krytykują to co jest lepsze, ale
    czego nie mogą mieć, bo ich na to nie stać. Np. "Po co mi domek jednorodzinny??
    Tyle tam sprzątania". Taką opinie usłyszałam raz od znajomej mojej mamy, ktora
    mieszka w bloku.
    Ale to tylko moje zdanie. Pozdrawiam.
  • Gość: mhm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.04, 17:23
    >Zjazdy co dwa tygodnie, a w
    >miedzyczasie przede wszystkim samodzielna nauka.

    raczej praca
    jka ktoś idzie na zaoczne, to powinine pracować, an ie siedzieć w domu, inaczej
    to nie ma sensu
  • Gość: marla IP: *.lubin.dialog.net.pl 23.09.04, 13:48
    > raczej praca
    > jka ktoś idzie na zaoczne, to powinine pracować, an ie siedzieć w domu,
    inaczej
    >
    > to nie ma sensu

    O rany, to chyba nie mieszcze sie w stereotypie, bo bede studiowac zaocznie i
    nie pracowac.
  • 23.09.04, 13:59
    Gość portalu: marla napisał(a):

    >
    > O rany, to chyba nie mieszcze sie w stereotypie, bo bede studiowac zaocznie i
    > nie pracowac.

    hmm, tu nie chodzi o stereotyp
    chodzi o to, że zaoczne zostały stworzone własnie z myślą o pracujacych
    poza tym wszystkie argumenty, że zaoczni mają trudniej, bo wracają z pracy i
    musza się jeszcze uczyć, że potem mają lepszy start, bo mają wieksze
    doświadczenie zawodowe niż dzienni, biora w Twoim przypadku w łep
    wiesz, nie znam Cię, nie chcę Cię oceniać, ale po opisie sądzę, że troche
    idziesz na łatwiznę (bez urazy), no ale to Twoja sprawa
    pozdrawiam
  • Gość: mhm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 15:09
    łatwiznę? niektórzy nazwaliby ją darmozjadem :P
  • Gość: Bartek IP: *.opoczno.sdi.tpnet.pl 24.09.04, 00:54
    marla odezwij się do mnie bdkacz@pf.pl ew GG 806742
  • Gość: Azi IP: 195.116.133.* 22.09.04, 17:20
    Gdybym wychodzil z takiego zalozenia jak wy musialbym sie odwrocic od moich najlepszych przyjaciol, gdyz spora czesc z nich studiuje w trybie zaocznym...

    Co do samych, elitarnych studiow dziennych to latwo stwierdzic, ze osoby majace poprawki sa zbyt slabe by mogly studiowac na danej uczelni.
    Widac, ze wiedza blysneli tylko na egzaminie. Oblewajac sesje potwierdzaja swoja niewiedze i lenistwo, licza na to, ze przeslizgna sie na kolejny semestr zdajac egz za drugim podejsciem. Krew zalewa czlowieka, gdy sie widzi takich ludzi.
    A czy tak jest w rzeczywistosci?
    generalizujac jak wy moge powiedziec "tak", ale kazdy z nas dobrze wie, ze nie jest to do konca prawda, chodz moglbym bronic tego pogladu za wszelka cene...
    podobna wiec sytuacja przedstawia sie na lini studia dzienne - zaoczne
    Wiec jak widac, przyczepic mozna sie do wszystkiego a cala dyskusja jest g warta.

  • Gość: mhm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.04, 17:30
    > osoby majace poprawki sa zbyt slabe by mogly studiowac na danej
    uczelni.

    terefere kuku, a co powiesz na to, że u mnie na wydziale jeden z wykładowców
    potrafi ci bezczelnie w twarz powiedzieć po udzieleniu PRAWIDŁOWEJ odpowiedzi,
    że jest ona zła? paranoja... zresztą gościu jest niewyżyty, trzeba mieć
    szczęście, znam przypadek, gdy zdała u niego dziewczyna, która na każdej sesji
    ma poprawki non stop, miała warunek, a u niego zdała, a ludzie z wys. średnią,
    którym wiedzie się na egzaminach przydarzył się u niego egz. komisyjny (myśle
    tu o studentach myślących i z wys. średnią, moja znajoma mam dobre oceny, ale
    to tryp zakuwacza, gdyby zadać jej pytanie na myślenie, nie potrafiłaby tej
    wiedzy przetworzyć :P)

    a zresztą egzaminy zaocznych są łatwiejsze, bo i poziomm wiedzy u nich jest
    niższy i niech zaoczni zaraz nie podnoszą głosów, jak to dużo nauki mają, niech
    raczej pomyśla, że dzienni mają tej nauki więcej

    ps. a tak naprawdę nie mam nic do zaocznych, uważam, że plusem w ich sytuacji
    jest to, ze mogą sobie pracować na pełny etat (bo na dziennych to i ja mogę,
    ale nie w pełnym wymairze godzin) i zdobywać doświadczenie

  • Gość: Ziuta IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 22.09.04, 18:30
    Nauki jest tyle samo na dziennych jak i na zaocznych.
    Różnica jest jedna: zaoczny musi więcej sam się uczyć,a dzienny ma wszystko
    podane na tacy!
  • Gość: hehe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.04, 18:37
    ehehehehe
    nie rozśmieszaj mnie :)
  • 22.09.04, 19:57
    Gość portalu: Ziuta napisał(a):

    > Nauki jest tyle samo na dziennych jak i na zaocznych.
    > Różnica jest jedna: zaoczny musi więcej sam się uczyć,a dzienny ma wszystko
    > podane na tacy!

    zaoczni dzielą się na 2 grupy:
    1. męczenników -
    ci dzienni to lenie śmierdzące, wszystko mają podane, ja jestem lepszy, bo się
    bardziej poświęcam"
    2. trzeźwo myślących - "idę na zaoczne, bo się nie dostałem na dzienne/bo muszę
    iść do pracy, jak będę chciał się uczyć to i na zaocznych się nauczę, kwestia
    samozaparcia"

    tylko, że także w tej 1 grupie znajdą się ci, co to na dzienne startowali, ale
    się nie dostali - i teraz mogą sobie wmówić "i tak marnowałbym się z tymi
    leniami śmierdzącymi"


  • Gość: Paweł IP: 213.31.224.* 20.10.04, 13:44
    Tak...? Cekawa opinia.

    Miałem teraz zwiększenie liczby godzin, gdyż okazało się, iż moja uczelnia za
    cel postawiła na studiach zaocznych ilość godzni taką, jaką wymaga sie na
    dziennych.
    Więc de facto nauki mam tyle samo. W weekendy od 8:30 do 20:30 w soboty i
    niedziele, od października do grudnia 1(!) weekend wolny- czytaj bez zjazdu!

    A co do łatek a propos wyboru każdego z nas- poszedłem na studia, dlatego, że
    chciałem pracować w czasie, kiedy będę się uczył.
    Nie musiałem pracować, ale CHCIAŁEM. Chodziło POCZĄTKOWO o pokazanie rodzicom,
    że jestem/będę samodzielny. Teraz nie żałuję swojej decyzji, gdyż comiesięczny
    przelew na konto (jeszcze nie złote) daje mi ogromną satysfakcję. A do studiów
    dziennych nigdy mnie nie ciągnęło (czyli do drugiej grupy nie pasuję).
    Nie czuję się też lepszy, bo się bardziej poświęcam (czyli pierwsza grupa też
    odpada)

    Mam znajomych na studiach dziennych i co się okazuje? Mają na bardzo
    renomowanej uczelni, na bardzo obleganym kierunku liczbę godzin
    wykładowych/ćwiczeniowych tak niską, że jest to aż śmieszne (śrdnio 2-3 godziny
    dziennie), a i tak na połowę z nich nie chodzą, bo odsypiają kaca, albo mają
    coś innego na tapecie. Średnia natomiast powyżej przeciętnej, brak stresów w
    trakcie sesji i generalny luz.
  • 23.09.04, 16:51
    a kto potępia studentów zaocznych?
    Tak jak powiedziałam wcześniej: studiowałam i zaocznie i w trybie dziennym,
    fakt jest taki, że na zaocznych wymaga się mniej. Nikt nikogo nie potepia,
    tylko trzeba obiektywnie spojrzeć na sprawę. Oczywiście, z ei po jednych i po
    drugich jest wykszatłcenie wyższe, ale uważam, że to nie jest sprawiedliwe
  • 22.09.04, 20:58
    Ludzie powiedzmy sobie prawdę : na zaoczne idą ludzie którzy nie dostali się na
    dzienne. Po drugie przerabiają oni 60-80 % materiału dziennych.Jeśli są
    pracowici, ich poziom nie odstaje od dziennych, bo i na dziennych można być
    leniem i wydawać pieniążki tatusia i mamusi i na zaocznych !!! Ludzie, nie
    kłóćmy się.Zaoczne jako studia są na pewno gorsze ( brak stałego kontaktu z
    przedmiotem tylko raz na 2 tyg. no i praca) jednak nie należy ich traktować,
    że " po tych studiach nic nie umiem".Pamiętajmy że NIE LICZY SIĘ ILOŚĆ, ALE
    JAKOŚĆ, więc jeśli ktoś CHCE się uczyć to NIE MA PROBLEMU.
    P.S nie studiuje zaocznie, lecz wieczorowo na UW, wykłady mam razem z
    dziennymi ,nawet zaliczenia mamy razem a i tak się znajdą ludzie co
    powiedzą "uuuu , wieczorowe,ale głupi jesteś".Więc po prostu radzę "iść swoją
    drogą, nie dać satysfakcji wrogom" i ŻYĆ po swojemu. Pozdrawiam :)))
  • Gość: studentka IP: *.psi.ch 23.09.04, 17:04
    > dzienne. Po drugie przerabiają oni 60-80 % materiału dziennych.Jeśli są
    > pracowici, ich poziom nie odstaje od dziennych, bo i na dziennych można być
    > leniem i wydawać pieniążki tatusia i mamusi i na zaocznych !!!

    Jaki jest zwiazek miedzy wydawaniem pieniazkow mamusi i tatusia, a poziomem
    wiedzy studentow?
  • Gość: sylwia IP: *.crowley.pl 15.10.04, 10:29
    To, że zaoczni mają mniej godzin to nie znaczy, że przerabiają mniejsze partie
    materiału i że obowiązuję ich mniej na egazminie.
    Po za tym nie wszyscy mają zajęcia co 2 tygodnie(sobota, niedziela), bywa że co
    tydzień (pt, sob, nd).


    nie studiuje zaocznie, lecz wieczorowo na UW, wykłady mam razem z
    > dziennymi ,nawet zaliczenia mamy razem a i tak się znajdą ludzie co
    > powiedzą "uuuu , wieczorowe,ale głupi jesteś".Więc po prostu radzę "iść swoją
    > drogą, nie dać satysfakcji wrogom" i ŻYĆ po swojemu. Pozdrawiam :)))

    Ja na zaocznych nie mam razem z dziennymi zajęć, ale mam razem egzaminy, a więc
    wymagane jest od Nas to samo i tyle samo.

    A to, że ktoś jest na zaocznych czy wieczorowych nie oznacza, że jest gorszy.
    Racja, nie dostał się na dzienne, bo zabrakło mu kilka pkt. zaledwie. Może miał
    poprostu mniej szcześcia, a może nie miał dobre wejścia
  • Gość: sylwia IP: *.crowley.pl 15.10.04, 10:36
    To, że zaoczni mają mniej godzin to nie znaczy, że przerabiają mniejsze partie
    > materiału i że obowiązuję ich mniej na egazminie.
    > Po za tym nie wszyscy mają zajęcia co 2 tygodnie(sobota, niedziela), bywa że
    co
    >
    > tydzień (pt, sob, nd).
    >
    >
    > nie studiuje zaocznie, lecz wieczorowo na UW, wykłady mam razem z
    > > dziennymi ,nawet zaliczenia mamy razem a i tak się znajdą ludzie co
    > > powiedzą "uuuu , wieczorowe,ale głupi jesteś".Więc po prostu radzę "iść s
    > woją
    > > drogą, nie dać satysfakcji wrogom" i ŻYĆ po swojemu. Pozdrawiam :)))
    >
    > Ja na zaocznych nie mam razem z dziennymi zajęć, ale mam razem egzaminy, a
    więc
    >
    > wymagane jest od Nas to samo i tyle samo.
    >
    > A to, że ktoś jest na zaocznych czy wieczorowych nie oznacza, że jest gorszy.
    > Racja, nie dostał się na dzienne, bo zabrakło mu kilka pkt. zaledwie. Może
    miał
    >
    > poprostu mniej szcześcia, a może nie miał dobre wejścia na uczelnia - a
    wiadomo różne się teraz rzeczy w życiu dzieją.

    A po za tym, Naszą wiedzę i tak zweryfikuje rynek pracy i wówczas dopiero się
    okaże kto dokonał lepszego wyboru.

    Acha i dodam tylko, że zaocznie można studiować jakieś kierunki humanistyczne
    itp. ale, inżyniera nigdy w życiu nie robiłabym na studiach zaocznych czy w
    prywatnej uczelni.

    Pozdrawiam
  • Gość: jagusia IP: *.slowiki.one.pl / *.one.pl 23.09.04, 16:30
    wg mnie jest tak
    studia zaoczne owszem sa gorsze
    ale dlaczego niektorzy uwazaja ze studen zaoczny jest gorszy od dziennego ?
    tego juz nie rozumiem
    jak ktos chce sie uczyc to sie bedzie uczyl na zaocznych
    a ja nie chce to nie bedzie tego robil na dziennych
    i jeszcze jedna sprawa tegoroczni maturzysci tak jak ci z zeszlego roku
    maja mniejsze szanse na dostanie sie na dzienne :>
    czemu ?
    bo jest ich wiecej
    tzw. wyz demograficzny
    miloby bylo jakby ktos zwrocil uwage ze nie jest sie latwo dostac jezeli na
    jedno miejsce jest 6 czy 7 kandydatow
    i jezeli ktos sie zlalazl wsrod tych 5 nieprzyjetych a mimo to chce sie uczyc
    dalej to znaczy ze jest jakims tam tepakiem . tak ?
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 23.09.04, 16:44
    znowu, dziennikarz nieuk głupoty wypisuje a Wy im wierzycie. Wyżem jest rocznik
    `82. W tym roku na studia poszedł `85, jest już 3-letni spadek. Nadal jest dużo
    19-latków, ale mniej niż w ubiegłym roku, a za rok będszie jeszcze mniej.
    No i przede wszystkim nie tylko liczba 19-latków się liczy, ale moda na
    studiowanie jakiegoś kierunku wynikająca znowu z kilku artykułów, z których
    połowa zdatna jest do kosza. Bo "dziennikarze" powielają czyjeś pomysły,
    zajmują się tym na czym się nie znają, ale ogólny postrach sieją
  • Gość: jagusia IP: *.slowiki.one.pl / *.one.pl 23.09.04, 17:24
    zeby byc szczegolowym - wyz to sa roczniki 82-84
    tylko ze zwroc uwage na taki drobiazg :
    ci ktorzy nie dostali sie rok czy dwa lata temu dalej probuja a w zwiazku z tym
    ze kiedys bylo ich duzo - tych nieprzyjetych
    to teraz jest jeszcze wiecej chetnych
    jak czegos nie wiesz to nie mow o kims "nieuk"
    bo sam na nieuka wychodzisz
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 23.09.04, 17:54
    1. żeby być jeszcze bardziej szczegółowym wziąć pod uwagę trzeba region Polski.
    Faktem jest, że największa liczba 19-latków już za nami.

    2. 10 lat temu najpopularniejsze było zarządzanie i marketing
    7-6 lat temu prawo
    3-4 psychologia i socjologia
    obecnie pedagogika

    nie uważasz, że zmiany w modnych kierunkach następują tak szybko, że nawet
    kilkuletnie prognozy co do liczby chętnych są niepewne? Co, że będzie dużo
    kandydatów. Starsi, jeśli są pozytywnie uparci, zdawać będą na ten sam kierunek
    do skutku. Maturzysta niezorientowany, a takich jest lwia część, pójdzie za
    modą, a na co będzie moda za 2-3 lata można się tylko domyślać. Z wiekiem wpływ
    mody na wybór studiów jest coraz mneijszy.

    i moja prognoza;) na przyszły rok:
    1. pedagogikagogika osłabnie, bo wszystkie dziwne specjalności europejskie i
    zarządzaniowe już wymyśliła, maturzysta się zdąży naczytać mundtych artykułów o
    pedagogice, więc ochota mimo super ekstra trendy nazwy już nie będzie tak wielka

    2. rusycystyka, w gorę, neisamowicie jak się język wybił. Co myślą dziś ci,
    którzy kilka lat temu szli na rusycystykę z opinią "co ty dziecko będziesz po
    tym robił". To jednak moda ściśle uzależniona od otwartości gospodarczej FRos.
    Mam nadzieję na szersze otwarcie, bo nie mam zamiaru biegłego ruskiego do kosza
    wyrzucać

    3. sinologia za 4 lata na bank, będzie to samo co rok temu z arabistyką, z tym,
    że arabistyka to moda chwilowa (muszą sobie w brodę pluć ci, którzy poszli ie
    dla zainteresowania, a w nadziei na świetlaną karierę w Iraku). Chiny to
    inwestycja długoterminowa raczej


  • 23.09.04, 16:51
    Riszelie daj sobie spokój jak się nie znasz !!! Po pierwsze w tym roku było
    muuultum osób starszych od nas (1985), bo za rok wchodzi nowa matura i nowe
    formy rekrutacji na studia ( konkurs świadectw, dla starych egzamin.) Tyle że
    dla egzaminu jest przeznaczone ileś procent całości, więc będzie jeszcze
    gorze.I te starszaki też się chciały dostać ( jak stałem w kolecje żeby złożyć
    papiery przedemną stała klientka co już 4 raz póbuje) ;D Podzielam zdanie
    Jagusi że zaoczne jako studia są nieco gorsze, ale studenci NIE !!!
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 23.09.04, 17:09
    czy nie uważasz, że pula miejsc dla maturzystów `85 i starszych w przyszłym
    roku nie musi być proporcjonalna do liczby chętnych?
    Bo podział może nastąpić wśród miejsc na roku, np. połowa dla rocznika `86,
    połowa dla starszych, czy 2/3 dla `86, 1/3 dla starszych
    lub
    na podstawie liczby miejsc i liczby kandydatów (wszystkich) określić, że na
    studia dostanie się 30% kandydatów z rocznika `86 i 30% starszych
    lub
    lub
    Nie jest powiedziane, że za rok maturzystom `85 i starszym będzie trudniej niż
    w tym roku.

    a mowa była o wyżu demograficznym, który ma już tendencję spadkową, i nawet nie
    zauważyłeś najważniejszego zdania o tym, że wyż demogr nie przekłada się
    bezpośednio na liczbę kandydatów na miejsce. Szkoda.
  • Gość: studentka IP: *.psi.ch 23.09.04, 16:54
    Wlasnie dlatego, ze ida tam ludzie ktorzy podobnie jak ty nie dostali sie na
    dzienne czyli reprezentuja nizszy poziom od osob, ktore zdaly egzaminy i
    zostaly przyjete na dzienne. Poza tym dlatego, ze czesto program jest okrojony,
    wykladowcy inaczej podchodza do zaocznych i mniej od nich wymagaja. No i
    oczywiscie wiedza zdobywana w ciagu dwoch weekndow w miesiacu sila rzeczy jest
    mniejsza i bardziej powierzchowna od tej, ktora zdobywa sie przez caly miesiac.

    To zrozumiale, ze studenci zaoczni, chcac poprawic sobie nastroj i samoocene,
    beda twierdzic, ze studia zaoczne nie sa gorsze i reagowac oburzeniem na
    odmienne opinie, ale nie ma co dyskutowac o takich oczywistosciach.

    A porownywanie zaocznych z mismapami i mishami jest tak jakby nietrafione
    richelieu. Przypominam ci, ze aby dostac sie na mish lub mismap trzeba zdac
    egzamin i pokonac liczna konkurencje (ewentualnie byc laureatem/finalista
    olimpiady przedmiotowej), a na zaoczne przyjmuje sie kazdego tluka, ktory tylko
    chce placic.
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 23.09.04, 17:02
    ok, nietrafione w tym, że egzamin jest i to taki, gdzie można z dużym
    prawdopodobieństwem stwierdzić, kto jest Humanistą czy Przyrodnikiem, a ktomu
    się tylko tak wydaje.

    ale z tymi minimani programowymi.. wiem, że mało który mishowiec czy
    mismatowiec "leci" na samym minimum, ale nikt mu nie zabroni takiej ścieżki i
    za to minimum ma dyplom. Bo w gruncie rzeczy może nauczyć się minimum z
    psychologii na przykład dodając sobie przedmiotów to z socjologii to z
    polonistyki lub filozofii lecz jego wiedza psychologiczna tym samym jest
    uboższa od mgr normalnej psychologii
  • Gość: kana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 17:26
    Jesli zabralko mi 2-3 punktow aby sie dostac, ide na zaoczne, czy ta roznica 2
    punktow ma swiadczyc o tym ze jestem debilem???!!!
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 23.09.04, 17:37
    O! studentka nie użyła słowa debil

    a całą dyskusję należy potraftować z przymrużeniem, bo tu tak każdy swoje wie
    dopóki obu trybów studiowania nie sporóbuje
  • Gość: studentka IP: *.psi.ch 23.09.04, 17:46
    niekoniecznie od razu debilem, ale niewatpliwie jestes gorsza od osob, ktore
    sie dostaly (i to od wiekszosci o wiecej niz 2, 3 pkty, bo tobie tych kilku
    punktow zabraklo do minimum, a wiekszosc studentow, ktorzy sie dostali, mialo
    pewnie wiecej pktow niz wynosilo minimum)

    nikt nie napisal, ze studia zaoczne sa dla debili, ale niewatpliwie sa one dla
    nieco gorzej przygotowanych osob

    poza tym na zaocznych jest tez masa osob, ktorym nie zabraklo 2 czy 3 pktow,
    tylko np.20/30.
  • 24.09.04, 01:49
    Gość portalu: kana napisał(a):

    > Jesli zabralko mi 2-3 punktow aby sie dostac, ide na zaoczne, czy ta roznica
    2
    > punktow ma swiadczyc o tym ze jestem debilem???!!!


    oczywiście, że nie, bo przekonałam się an włąśnej skórze, jak wiele zalezy od
    szczęścia
    ale skoro Ci bardzo zależy i wiedzę masz, to możesz się starać o przeniesienie
    zaocznych na dzienne
    albo jak Twoja uczelnia to honoruje - to starać się o status wolnego słuchacza

    a dlaczego tak mało osób się przenosi z zaocznych na dzienne? bo jest im tam
    wygodniej

  • Gość: Debil z zaocznych IP: *.tkdami.pl / *.pl 26.09.04, 20:24
    Nie dostałem się na dzienne i studiuję filologię słowiańską na zaocznych. Nie
    pracuję, czasami coś dorobię na zasadzie umowy o dzieło. Czyli jestem totalnym
    pasożytem społecznym, darmozjadem i obibokiem. Kimś dla kogo nie ma miejsca
    wśród wielkiej inteligencji.

    Tak naprawdę zaoczne są faktycznie gorsze, bo w zasadzie wiesz, że przejdziesz
    choćbyś nic nie umiał, przynajmniej na mojej filologii. Ja nie pracuję, nie mam
    co robić, więc z reguły siedzę w domu po kilka godzin dziennie ucząc się
    twardo, a dwa razy w tygodniu dojeżdżam na wykłady z języka kierunkowego dla
    studiów dziennych, z rocznika mojego i o jeden wyższego. I tak nieskromnie
    przyznając mam opinię najlepszego studenta na moim kierunku (poza językiem
    angielskim bo nienawidzę tego języka), czyli wnioskując z Waszych wypowiedzi
    studiuję bez sensu bo nie pracuję.

    Mi odpowiada tryb samodzielnej nauki, niektóre wykłady są nudne jak flaki w
    oleju a materiał i tak trzeba powtórzyć. Ale cóż, będę debilem, bo z zaocznych
  • Gość: corgan IP: 217.11.142.* 29.09.04, 15:22
    od debili ktorzy są na dziennych, ktorzy nic nie robią tylko kują, bo nic
    innego nie potrafią, a jak dostaną 4,5 zamiast 5.0 podcinają sobie żyły, bo 4,5
    rujnuje ich karierę.

    no ale wiesz.... dzienne to dzienne, nie to co te wsioki z zaocznych
  • Gość: jagusia IP: *.slowiki.one.pl / *.one.pl 23.09.04, 17:43
    jakze pieknie kulturalna (pewnie za taka sie uwaza)
    studentka studiow dziennych potrafi pojechac po ludziach ktorym braklo czasem
    tylko szczescia (tacy ktorym braklo 1 czy 2 ptk. na dzienne)
    ale musze cie kotku rozczarowac nie wszedzie przyjmuja kazdego tluka
  • Gość: studentka IP: *.psi.ch 23.09.04, 17:48
    nie napisalam, ze wszyscy studenci zaoczni to tluki - napisalam jedynie, ze
    uczelnie sa sklonne przyjac na studia zaoczne kazdego tluka, ktory zechce
    placic. Ktos komu zabraklo kilku pktow nie jest jeszcze tlukiem, ale
    niewatpliwie jest gorszy od tych, ktorzy dostali sie na dzienne.
  • 23.09.04, 18:10
    nikt nie jest od nikogo gorszy, chyba, ż eten, kto mówi w ten sposób o innych
  • Gość: studentka IP: *.psi.ch 24.09.04, 11:01
    Jest gorszy, jesli chodzi o posiadana na starcie wiedze. Mniej umie, wiec
    gorzej zdal egzamin. Prosta sprawa. Nie rozumiem, co was tak oburza.
  • 24.09.04, 15:26
    Mniej umiał akurat z tego, co byo na egzaminie. Ale tak poza tym może wiedzieć
    znacznie więcej, prawda? To po pierwsze. A po drugie całe mnóstwo zdanych
    egzaminów to niestety wynik łapówki
  • Gość: studentka IP: *.psi.ch 24.09.04, 16:40
    > Mniej umiał akurat z tego, co byo na egzaminie. Ale tak poza tym może
    wiedzieć
    > znacznie więcej, prawda?

    Malo prawdopodobne. Egzamin wstepny jest zwykle przekrojowy.
  • 01.10.04, 14:09
    Ale np. na wstępnym na historię nie pytają z chemii kwantowej, prawda? A może
    to jest mocna strona delikwenta.
    Poza tym nie zapominaj o łapówkach
  • 14.11.04, 15:02
    mamalgosia napisała:

    > Ale np. na wstępnym na historię nie pytają z chemii kwantowej, prawda? A może
    > to jest mocna strona delikwenta.
    > Poza tym nie zapominaj o łapówkach


    kobieto, co ty z tymi łapówkami? jakas trauma czy jak? zyjesz dajac łapówki na
    prawo i lewo? ktos od Ciebie nie wział lapówki czy co? dzizas....kosmos...:/
    --
    ja żadnych futer nie sprzedaję! ta pani w tym futrze przyszła i w nim wychodzi!
  • 14.11.04, 14:59
    mamalgosia napisała:

    > Mniej umiał akurat z tego, co byo na egzaminie. Ale tak poza tym może
    wiedzieć
    > znacznie więcej, prawda? To po pierwsze. A po drugie całe mnóstwo zdanych
    > egzaminów to niestety wynik łapówki

    to chyba Ty musialas zdawac za lapowke, bo inaczej nie wyrazalabys takich sadow
    gdybys nie byla tego swiadkiem. a swiadkiem dawania lapowki moglas byc tylko w
    przypadku dawania jej osobiscie. Li i jedynie :)
    wydaje mi sie ze niektorzy cos gdzies kiedys uslyszeli i teraz to glosza wszem
    i wobec nie bedac pewnym czy to w ogole sie wydarzylo. ale napisac zawsze mozna
    prawda?
    nie wiem jak jest na zaocznych prywatnych, ja studiuje w panstwowej uczelni
    (zaocznie) I nie slyszalam o lapowkach, jest czasem ciezko, ludzie zdaja
    komisyjnie i wylatuja bo nie zaliczyli, powtarzaja rok...jakby bylo
    lapowkarstwo jak twierdzisz nie byloby komisyjnych egzaminow oraz powtarzania
    roku.
    eh nie chce mi sie gadac...
    --
    ja żadnych futer nie sprzedaję! ta pani w tym futrze przyszła i w nim wychodzi!
  • Gość: b-k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 19:34
    Tłuka? A nie przyszło ci do głowy, że jeśli ktoś w ogóle chce podnieść swoje
    wykształcenie i podjąć trud nauki, tu , czy tam, rano czy wieczorem, czy
    jeszcze inaczej-to taki ktoś nie zasługuje na miano tłuka?
    A może bardziej to określenie pasuje to do pewnej studentki, która szasta
    słowami, bo to to jeszcze potrafi, ale zastanowienie się nad tym, czy są one
    usprawiedliwione, przerasta jej potencjał intelektualny?
  • Gość: studentka IP: *.psi.ch 24.09.04, 11:19
    niektorzy studenci zasluguja na miano tluka

    i zaryzykuje twierdzenie, ze na zaocznych jest ich wiecej niz na dziennych,
    gdyz nie ma tam tak ostrej selekcji podczas rekrutacji

    powstajace jak grzyby po deszczu szkolki prywatne oraz rosnaca liczba miejsc na
    studiach zaocznych przyczyniaja sie do obnizenia poziomu studiow i niestety
    bedziemy miec coraz wiecej niedouczonych tlukow z trzema literkami przed
    nazwiskiem
  • 24.09.04, 11:29
    Uważasz ze selekcja na egzaminku wstepnym jest wystarczajacym kryterium do
    sortowania ludzi na tłuków i inteligencików?
    Słyszałam ze jakis czas temu UJ eksperymentalnie zmienil zasady rekrutacji Nie
    wiem dokladnie na czym to polegalo ale w zasadzie chodzilo o to ze przyjeli tez
    tych ktorzy nie powinni sie byli dostac bo mieli o wiele mniej punkcików. Co
    sie okazało? Obserwacje tych studentow wykazaly iz ci ktorzy by sie tam
    normalnie nie dostali wykazali sie pracowitościa i checiami a w efekcie szybko
    prześcigneli w wynikach tych studentów ktorzy nie mieli problemow z dostaniem
    indeksu, bo ci spoczeli na laurach.
    Dlatego uważam ze nalezy dac każdemu SZANSE na to aby mogl studiowac. Dopiero w
    trakcie studiowania sie okaże kto da rade a kto nie da.
  • Gość: studentka IP: *.psi.ch 24.09.04, 11:38
    > Uważasz ze selekcja na egzaminku wstepnym jest wystarczajacym kryterium do
    > sortowania ludzi na tłuków i inteligencików?

    Nie selekcja tylko brak selekcji. Poza tym nie napisalam, ze wszystkich
    studentow zaocznych uwazam za tlukow, a jedynie, ze obecnie kazdy tluk moze
    studiowac, bo zawsze znajdzie sie jakas szkolka prywatna lub studia zaoczne,
    gdzie przyjma go z otwartymi ramionami.


    > Słyszałam ze jakis czas temu UJ eksperymentalnie zmienil zasady rekrutacji
    Nie
    > wiem dokladnie na czym to polegalo ale w zasadzie chodzilo o to ze przyjeli
    tez
    >
    > tych ktorzy nie powinni sie byli dostac bo mieli o wiele mniej punkcików. Co
    > sie okazało? Obserwacje tych studentow wykazaly iz ci ktorzy by sie tam
    > normalnie nie dostali wykazali sie pracowitościa i checiami a w efekcie
    szybko
    > prześcigneli w wynikach tych studentów ktorzy nie mieli problemow z dostaniem
    > indeksu, bo ci spoczeli na laurach.

    ROTFL
    To bardzo ciekawe, co piszesz. Moze w takim razie nalezaloby zmienic zasady
    rekrutacji i przyjmowac tych, ktorzy napisali egzamin slabiej, a odrzucac
    wszystkich dobrze przygotowanych, skoro i tak spoczna na laurach i nie beda nic
    robic.

    > Dlatego uważam ze nalezy dac każdemu SZANSE na to aby mogl studiowac. Dopiero
    w
    >
    > trakcie studiowania sie okaże kto da rade a kto nie da.

    Ja akurat tak nie uwazam, ale obecnie rzeczywiscie kazdy ma szanse m.in. dzieki
    studiom zaocznym.
  • 14.11.04, 15:09
    Gość portalu: studentka napisał(a):

    > niektorzy studenci zasluguja na miano tluka
    >
    > i zaryzykuje twierdzenie, ze na zaocznych jest ich wiecej niz na dziennych,
    > gdyz nie ma tam tak ostrej selekcji podczas rekrutacji
    >
    > powstajace jak grzyby po deszczu szkolki prywatne oraz rosnaca liczba miejsc
    na
    >
    > studiach zaocznych przyczyniaja sie do obnizenia poziomu studiow i niestety
    > bedziemy miec coraz wiecej niedouczonych tlukow z trzema literkami przed
    > nazwiskiem


    tja...to zapewne dlatego na moj kierunek studiow (zaocznych!) byly egzaminy
    wstepne (nie mylic z rozmowa) i ludzie podchodzili po 2-3 razy (oczywiscie co
    rok, nie co drugi dzien :/) a inni odchodzili z placzem. tak, zadnej selskcji,
    zadnej...tobie sie chyba cos pomylilo z uczelniami kochana, chyba chodzilo ci o
    studia na uczelni prywatnej a nie zaoczne gdziekolwiek.
    a w ogole PODZIWIAM wiedze twoja i innych ci podobnych ktorzy tu wyrazaja swe
    sady z takim przekonaniem o wyzszosci studiow dziennych nad zaocznymi. ani
    chybi wszyscy jestescie profesorami wykladajacymi na roznych uczelniach-stad ta
    wiedza i pewnosc w wyrazaniu sadow przy porownywaniu poziomow trybu zaoczn z
    dziennym..
    --
    ja żadnych futer nie sprzedaję! ta pani w tym futrze przyszła i w nim wychodzi!
  • Gość: corgan IP: 217.11.142.* 23.09.04, 20:03
    wnioskuje o zmianę ustaw i wprowadzenie pełnej odpłatności za studia dzienne i
    ustanowienie stypendiów dla tych "gorszych" - ze wsi, małych miasteczek ktorych
    na edukację nie stać. Skoro studia dzienne są takie świetne i lepsze - niech
    kosztują. Jak mnie nie stac na mercedesa - kupuję malucha albo Opla - gorsze
    ale tansze. To chyba oczywiste. Jak kogoś stac na studia - niech idzie na
    dzienne, jak kogoś nie stac - niech idzie na "gorsze" zaoczne albo wieczorowe.
    Gdzie dostanie mniej nauki za mniejsze pieniądze.

    Chcecie się uczyć na dziennych - płaccie! Dlaczego studenci studiów dziennych
    mają byc PODWÓJNIE finansowani przeze mnie? Raz - z moich podatków; dwa - z
    czesnego tych "gorszych" zaocznych. I dlaczego mam finansowac kogoś kto
    sugeruje mi ze jestem śmieciem?

    Poza tym - jeśli ktoś przez 5 lat jest finansowany z budżetu panstwa po to
    tylko aby potem zmywac gary w Anglii albo zbierac szparagi w Niemczech to może
    lepiej przeznaczyć te wywalone w błoto pieniądze na coś pożyteczniejszego?
  • 23.09.04, 18:09
    Nie mówimy o poziomie osób studiujących zaocznie, bo tego nie da się
    porównywać - czasem taka osoba może wiedzieć więcej niż ktokolwiek inny.
    POrównujemy poziom studiów zaocznych i dziennych i niestety różnica jest wielka.
    A co do tłuków, to nie studiują, bo ledwie kończa gimnazjum
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 23.09.04, 18:25
    skąd wiesz? studiowałaś i dziennie i wieczorowo i zaocznie?
  • 24.09.04, 18:57
    tak
  • 23.09.04, 20:09
    Studiowałem 3 lata na dziennych na politechnice ze względów na kłopoty
    finansowe musiałem zacząć pracować i jestem w trakcie przenoszenia na zaoczne i
    co kurwa nagle mam się poczuć jak matoł bo będę płacił za studia i miał zjazdy
    2 x w miesiącu, a może w ogóle jestem poyebany, że studiuję na politechnice
    (gdzie na dzienne nie było egzaminów), a nie np. socjologie gdzie jest 17
    chętnych na miejsce i egzaminy.
    A tak w ogóle prowadzicie akademicko - teoretycznę popieprzoną dyskusje.
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 23.09.04, 20:11
    ej, nie klnij!
  • 23.09.04, 20:13
    Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

    > ej, nie klnij!

    OK przepraszam.
  • Gość: uzyszkodnik IP: *.pl / 217.173.202.* 23.09.04, 19:20
    Tak uczą na zaocznej socjologii:

    „Zaś co do zajęć z spss. Teoretycznie powinny być na zajęciach komputerowych.
    Tyle, że na takich zajęciach zazwyczaj uczą podstawowej obsługi, Offica i tyle.
    Tyle że ja 90% tego co uczyli dawno umiałam. A o spssie opowiedzieli jako
    ciekawostce, na metodach badań. Program kupiłam swój i własną klawiaturę się z
    nim siłuję”
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20974&w=13963866&a=13988674

    Tak uczą na dziennej socjologii:

    „Więc próbujesz sama rozgryźć ten programik? Hm, może i można by Ci coś pomóc,
    czy doradzić. Ja jestem po kursie SPSS, sam się nim trochę bawię, pare analiz
    już nim wykonałem, więc jak masz pytania, to śmiało... Nie wiem, jaki jest Twój
    stopień zorientowania w tym programie - masz jakiś przewodnik czy coś?”
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20974&w=13963866&a=14024230
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 23.09.04, 19:54
    skąd wiesz w jakim trybie uczyłam się socjologii? zresztą uczylam się jej w 2
    szkołach z czego 1. rok na jednej i resztę na drugiej. Zajęcia komputerowe są
    właśnie zaś na pierwszym roku

    w moim wypadku największe profity hm, naukowe jeśli to tak można nazwać,
    zbieram z trybów nie-dziennych. Socjologia, jak na razie, w ogóle nie była mi
    potrzebna w pracy, a przeważająca część zarobków pochodzi ze źródła kompletnie
    nie związanego z żadnymi studiami, a na filologię nie mam cierpliwości. Wiem,
    wyjątek jestem. hehe. Ale czy to tak bardzo istotny jest tryb studiów? Że
    studia są gorsze albo co? Że 75% materiału na wykładach, że tyle samo ćwiczeń..
    Przecież egzamin na babcię klozetową jest jeden i dla zaocznych i wieczorowych
    i dziennych. W jaki więc sposób zaoczny bez większych problemów nie tylko zdaje
    ten egzamin, ale i stypendium dostaje, kiedy liczba styp jest mocno
    ograniczona.

    No i przede wszystkim, wiedza to jedno, a umeijętność jej wykorzystania to
    drugie. W pracy to osobowość się liczy na pierwszym miejscu, cechy charakteru
    odpowiadające stanowisku. Taki użyszkodnik na przykład byłby idealny jako
    konsultant
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=15970482
  • Gość: uzyszkodnik IP: *.pl / 217.173.202.* 23.09.04, 22:18
    o co tobie chodzi z tą filologią?
    wstawka tak samo na temat, jak ta o babci klozetowej

    na zaocznych wprowadzili stypendia? od kiedy?
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 23.09.04, 22:29
    ok, po zaocznych mgr zdałam na kolejne ze stypendium. Ot, przykład jaki to
    zaoczny gupi. fajny jestem przykład, co?
    i będę bronić przed generalizowaniem i statystyką, bo jako m.in. statystyk
    wiem, że są kłamstwa, cholerne kłamstwa i statystyka. Podobnie zresztą jak z
    prawdą. Moja prawda, twoja prawda i gówno prawda
  • Gość: uzyszkodnik IP: *.pl / 217.197.72.* 23.09.04, 22:41
    nie chce cie obrażać, ale w kwestii statystyki nie jesteś dla mnie żadnym
    autorytetem
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 23.09.04, 22:57
    bo forum informacyjne publiczne to nie jest miejsce na mundrzenie się. Mam 2
    prywatne, ale tam też się nie mundrzę

    ps. kto jest Twoim statystycznym autorytetem, jeśli mówisz już o wyżynasz
    znajomości sztuki liczenia?
  • Gość: uzyszkodnik IP: *.pl / 217.173.202.* 23.09.04, 23:03
    jakie mundrzenie?

    po kiego licha mi statystczny autorytet?
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 23.09.04, 23:17
    "nie chce cie obrażać, ale w kwestii statystyki nie jesteś dla mnie żadnym
    autorytetem "


    też mnie zdziwił ten statystyczny autorytet

    ps2. użysz Ty, albo słabo kojarzący albo droczysz się
  • Gość: uzyszkodnik IP: *.pl / 217.173.202.* 24.09.04, 17:43
    nastepnym razem gdy bedzisz wygłaszać farazony typu "statystyka kłamie" wysil
    się na jakiś argument a nie podpieraj swoim pożal się poże autorytetem
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 24.09.04, 17:52
    o nie Słońce, Tyś wyskoczył z tym autorytetem, nie ja
  • Gość: uzyszkodnik IP: *.pl / 217.173.202.* 28.09.04, 23:00
    powiedz riszlje, rżniesz głupa, czy naprawde tak źle z tobą?
  • Gość: corgan IP: 217.11.142.* 23.09.04, 20:59
    to może wprowadzić opłaty - większe za "lepsze" dzienne i niższe za "gorsze"
    zaoczne?

    Parę pytań

    1. Możecie mnie jakoś przekonac, ze studia zaoczne na SGHu na Zarządzaniu i
    Marketingu są gorsze od dziennych Zarządzania i Marketingu na Politechnice
    Wrocławskiej? Bo ja nawet nie studiując na SGHu nie mam takiego przekonania?
    Albo w czym są lepsze studia dzienne we wrocławskiej Wyższej Szkole Zarządzania
    i Finansów we Wrocławiu (Wrocław, ul. Pabianicka 2) hahaha te akurat znam i
    znam paru ludzi ktorzy ją "konczyli" od takiej lezącej po drugiej stronie ulicy
    Akademii Ekonomicznej i jej studiów zaocznych?

    2. Ok. załóżmy, ze dzienne mają 2 razy więcej zajęć niż zaoczni. Powiedzmy ja
    mialem 30godzin wykładu przedniotu na semestrze na dziennych. W semestrze jest
    ok. 15 tygodni, co dawało 2 godz. wykładów tygodniowo (nazwy przedmiotów są
    nieistotne). Jeśli zaoczni mają z tego tylko połowe to co to jest 15 godzin
    BRAKUJĄCEGO wykładu? 15 godzin wykładów do nauczenia i przeczytania to jest na
    Jowisza JEDEN WEEKEND po 7,5 godz dziennie. Mozna na uzupełnienie brakujacej
    wiedzy poświęcić 1 weekend. To jest jakaś istotna różnica?

    Dobra - a takie seminaria albo laboratoria? 30 lub 15 godzin laboratorium
    hahaha z programowania - przeciez to są kpiny! a tak mialem na dziennych. Co
    mozna zrobić w ciągu 15 godzin? 15 godzin to jak wspominałem wyżej - to jest
    jeden weekend siedzenia nad kompem w domu. Przeciez wiadomo bylo, ze gros pracy
    odbywa się w domu na sprzecie niejednokrotnie lepszym niż na uczelni.

    3. A co z efektywnością? Studenci dzienni mają więcej zajęc ale tez więcej
    czasu na naukę od tych zaocznych którzy np musza pracowac. Jesli student
    dzienny poswieca na nauke X jedn. czasu, a zaoczny 0,5 X jedn. czasu i kiedy
    dzienny nie ma żadnych obowiązków poza nauką, za to zaoczny ma na głowie pracę
    i rodzine to uwazam, ze jeśli zaoczny uzyskuje takie same rezultaty jak ten
    dzienny to mozna powiedziec, ze dzienny jest nieefektywny i sie op... dala.

    Jak pamietam ze studiów dziennych to osoby które wtedy pracowały [w tym ja] nie
    uzyskiwały rezulatów gorszych od tych niepracujących. Owszem - top3 to byly
    laski, typowe kujonki, ale tzw dół czyli osoby dostające słabsze oceny to
    równiez byly osoby które nie pracowały. A przecież mogły poświecac na nauke
    nieporównywalnie więcej czasu niz ci pracujacy. No i podobnie jest ze
    studentami zaocznymi. Więc twierdzenie

    Kluczem do sukcesu jest praca, praca, jeszcze raz praca, stała chęć pogłębiania
    wiedzy [rozumiem, ze kazdy z tych "lepszych" dziennych książki branżowe czyta
    sie równiez po skonczeniu studiów, prawda?] i motywacja do bycia jak
    najlepszym. Coś takiego jak "róznice programowe" czy to będzie 15 czy 30 godzin
    wykładu z czegokolwiek - "bankwosści" lub "finansów przedsiębiorstwa" nie
    odgrywają tutaj istotnej roli.

    Padło gdzies tu powiedzenie czym się różni wróbel od słowika. Ci "dzienni"
    porównujacy się tak ochoczo do słowika hahaha nie biorą pod uwagę, ze zdobytej
    pozycji nie ma się danej raz na zawsze, ze ten "gorszy" wróbel chociaz miał
    trudniejszy start swoją odwagą i pracowitościa jest w stanie pokonac
    zasiedziałego na laurach słowika o mile długości. A jak już jesteśmy w tematyce
    spiewanej - dobrego głosu nie ma sie danego raz na zawsze, trzeba go nie
    przeciążać, ale cwiczyc, cwiczyc i jeszcze raz cwiczyc.

    pzdr
  • Gość: uzyszkodnik IP: *.pl / 217.173.202.* 23.09.04, 22:16
    tryb studiowania to jedno, a poziom uczelni to co innego mądralo
  • 23.09.04, 22:24
    CORGANIE gratuluje elokwencji i płynności z jaka układasz swa wypowiedź. Myśle
    ze na Twoim podsumowaniu mozna zakończyc dyskusje o ZAOCZNYCH czy PRYWATNYCH
    ;-)
  • 24.09.04, 15:28
  • Gość: Swallow_it IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.09.04, 17:15
    Jak pracodawcy sprawdzaja tryb studiow, kiedy poki co nie jest on podawany na
    papierku (ponoć). poza tym w cv nie trzeba jakos pisac trybu studiow, a kiedy
    na rozmowie kwalifykacyjnej sie juz zapyta to nie bedzie go bardzo to obchodzil
    jesli kandydat zaskoczy go naprawde dobra wiedza. Poza tym jeszcze nie
    widzialem w ogloszeniu o prace wymagania "studia dzienne", jesli juz to studia
    zaoczne dla pracy dorywczej ale to pomijam
  • Gość: Richelieu* IP: 195.117.90.* 24.09.04, 17:31
    a ja widziałam ogłoszenia, że po studiach dziennych. I zawsze kiedy tylko mam
    odpowiednie kwalifikacje wysyłam cv do takiej firmy. Kilka wysłałam, zaprosili
    mnie raz. Chciałam się tylko przekonać w jaki sposób rekruter sprawdzi tryb
    moich wszystkich studiów. Czy pani po dziennych? Tak, po dziennych. Koniec. No
    bo jak ma sprawdzić kiedy na dyplomie (do tego roku) nic nie pisze o trybie. To
    są dopiero facynujące doświadczenia pod tytułem "pracodawcy idioci".
    Posprawdzam jeszcze trochę i książkę o tym napiszę, hehe

    no i normalni pracodawcy oczekują naszych umiejętności, a nie dyplomu
  • Gość: jaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 20:08
    Czasami zaliczenie i dostanie sie na dziennie to wynik szczescia, szczegolnie
    ze sa to testy wyboru!Potem taki typek ma po 3-4 egazminy na poprawkowym...
    rzeczywiscie wzor do nasladowania!! i wcale nie tłuk...czy jak tam juz nazywac
    wam przyszlo zaocznych.. wiec prosze nie pisac tu ze jesli komus braklo punktu
    czy dwoch jest odrazu gorszy...

    a tak poza tematem to az zalosne do bolu jest to cytowanie czyis bledow i ich
    poprawianie..naprawde nie macie juz o czym pisac i czego sie czepiac?
    (oczywiscie to nie do wszystkich;)

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.