Dodaj do ulubionych

Fenomen studiów zaocznych

17.11.06, 17:22
Kochani, wytłumaczcie mi, proszę, taką jedną rzecz. Otóż na tym forum jest od
groma peanów na cześć studiów zaocznych (wieczorowych zresztą też), że
wymagają samodzielności, że też jest na nich wiele materiału, że nie ma na
nich lekko (co i rusz napotykam na historie jak to własną pracą, przez nikogo
nie utrzymywani, czasem po trupach i niemal zawsze z własnego wyboru studenci
zaoczni dążą do celu) i w ogóle są dużo lepsze od studiów dziennych. Nasuwają
mi się takie 2 podstawowe pytania:
1. Skoro na zaocznych jest tak bosko, to dlaczego gros ludu wali drzwiami i
oknami przede wszystkim na studia dzienne?
2. Skoro studia zaoczne są takie wspaniałe, bo uczą samodzielności, a poziom
na nich jest przynajmniej tak samo wysoki, jak na dziennych, to dlaczego
jeszcze nie pojawiają się tu tezy, jakoby od normalnych ogólniaków lepsze
były te wieczorowe (od razu po gimnazjum)? Wszak w tym przypadku możliwa
byłaby praca do popołudnia.
Pozdrawiam wszystkich i czekam na merytoryczne odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: Pe Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 18:14
      Ja studiowałam dziennie, a obecnie II - wieczorowo. I znam wielu na zaocznych.

      Z tego, co piszesz czytam, że "gardzisz" innym niż dzienne studiowanie.
      Pomijam ironię w II pyt., a na I jakbyś nie wiedział - tylko i wyłącznie
      BEZPŁATNOŚĆ.
      Zaoczne, czy to ze wzg. na niedostanie się czy też inne czynniki losowe (np.:
      posiadanie rodziny, KONIECZNOŚĆ zarabiania pieniędzy na utrzymanie się etc.),
      są tylko pod jednym wzgledem dobre - SZYBCIEJ DORASTASZ, czego nie można
      powiedziec o "dzieciakach" na dziennych.
      Na pewno trudniej jest pod takim względem, że na zaocznych gros spraw musisz
      przerobic SAM, a na dziennych ma się to wyłożone na wiczeniach.
      I na pewno faktem jest też i to, że na zaocznych jest "niższy" poziom.

      Będąc pracodawcą - wybieram osobę ze studiami w trybie wieczorowo-zaocznym,
      ktora w trakcie studiów PRACOWAŁA niż osobę po dziennych z 5 na koniec. Trzeba
      nie lada wysiłku, żeby godzic studia z pracą.
            • Gość: ave Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.broker.com.pl 21.11.06, 13:03
              Tak jak już ktoś powiedział- są dwa powody dla których idzie się na studia
              zaoczne:dlatego że komuś nie udało się dostać na dzienne i dlatego że ktoś jest
              zmuszony pracować (bo jest zdany na siebie, bo ma rodzine itp.)
              Przez to siłą rzeczy poziom musi być niższy niż na dziennych.
              Nie znaczy to oczywiście, że studenci z zaocznych mają lżej. Na pewno nie jest
              łatwo jednocześnie uczyć się i pracować jednocześnie. Jeszcze trudniej wytrwać w
              tym trybie 5 lat.

              Nie mogę się jednak zgodzić z tym, że koledzy po studiach zaocznych, przez to że
              posiadają doświadczenie, mają większą szansę na zatrudnienie.
              Z dwóch powodów:
              -większość ludzi w trakcie studiów nie pracuje w zawodzie, którego dotyczą ich
              studia - no bo trudno nazwać doświadczeniem zawodowym, noszenie paczek w tesco i
              pracę na hali w hurtowni
              -coraz częściej jest tak że w firmach od absolwenta nie wymaga się doświadczenia
              bo i tak zatrudniając się musi przejść odpowiednie szkolenia i proces wdrażania,
              wymaga się za to solidnie opanowanych podstaw, a to nie zawsze studia zaoczne są
              w stanie zapewnić, choćby przez ograniczony wymiar zajęć

              Co z tego że ktoś dostanie więcej na początek skoro nie będzie miał możliwości
              rozwoju?
              • kawier Bzdury gadacie. 21.11.06, 14:22
                Śmieszne jest to licytowanie, kto ma na studiach trudniej. Trudniej ma ten, kto
                jest bardziej ambitny - i to jest jedyna prawidłowość. Nikt dziennemu studentowi
                nie włoży tej bezcennej wiedzy łopatą do głowy, jeśli on sam nie chce jej
                wchłonąć i - analogicznie - nikt nie zabroni zaocznemu uczyc sie, rozwijać,
                jeśli on tego chce i potrzebuje. Smieszne jest przekonanie, że dzienne studia sa
                złotym środkiem do zdobycia "wiedzy" i że ta wiedza automatycznie wchodzi do
                mózgu, tylko dlatego, że jest sie na "dziennych". Skończyłam jeden kierunek
                dziennie i teraz zaczynam drugi zaocznie i widzę, że na pierwszym było mnóstwo
                leserów, którzy ledwo ledwo coś tam przeczytali przed egzaminem, a na tym drugim
                jest grupa osób naprawde świetnie przygotowanych. Wszelkie uproszeczenia,
                stereotypy, wizje trendów sa bzdurne i kłamliwe. Uczy sie ten, kto chce, a nie
                ten, kto jest na dziennych.
                • Gość: Pawel Re: Bzdury gadacie. IP: *.bio.uni-potsdam.de 21.11.06, 15:22
                  Zgadzam sie z Toba-z gory przepraszam za brak polskich znakow. Studiowalem
                  przez 2 lata na studiach zaocznych- z prostego powodu- nie dostalem sie na
                  dzienne. Nie przeszkodzilo mi to w poglebianiu wiedzy, studiow zaocznych nie
                  traktowalem jako zla koniecznego, poswiecalem wiele czasu na nauke a takze,
                  prawdopodobnie wiecej, na malo ambitna prace za niewielkie pieniadze. Po drugim
                  roku ze wzgledu na dobre wyniki przenioslem sie na studia dzienne. Ukonczylem
                  je bez zadnych problemow z bardzo dobrymi wynikami. Nie zauwazylem abym w
                  jakimkolwiek obszarze wiedzy odbiegal od studentow ``dziennych od poczatku''.
                  Dowodem niech bedzie to, ze mialem 2 oferty pozostania na studiach
                  doktoranckich w Polsce (Uniwersytet Wroclawski i Akademia medyczna we
                  Wroclawiu), oraz studia doktoranckie w Niemczech. Wybralem prestizowa uczelnie
                  Charite w Berlinie. W chwili obecnej mam juz 2 publikacje w miedzynarodowych
                  pismach naukowych, dodam ze moj doktorat trwa dopiero 2 miesiace. Jezeli nie
                  jestes leniem kazdy rodzaj studiow jest odpowiedni.
                  • Gość: Agnieszka Re: Bzdury gadacie. IP: *.gdynia.mm.pl 21.11.06, 17:29
                    Amen chciało by się rzec! Jestem po 5 latach studiów zaocznych, co nie stanęło
                    na przeszkodzie bym została na doktoracie (w trybie dziennym) na mojej uczelni.
                    A co do studentów dziennych - po ćwiczeniach z dziennymi częstokroć mam
                    wrażenie, że gro trafiło na studia tylko by zaspokoić ambicje rodziców. Kto chce
                    się uczyć niezależnie od trybu będzie to robił. Fakt, poziom kierunków w trybie
                    zaocznym jest niższy niż ten sam kierunek dzienny, co nie przekłada się na
                    wiedzę poszczególnych studentów.
              • Gość: gość Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 14:40
                Przeczytałąm kilka wypowiedzi i wydaje mi się, że jest sporo skrajnych opinii.
                Kto powiedzial, że na studiach dziennych ludzie nie pracują?. Ja sama kończyłam
                studia dzienne 25 lat temu i pracowałam przez cały czas (sprzatając. Obecnie
                trójka moich dzieci studiuje na studiach dziennych, gdzie naprawdę trudno było
                się dostać i również w soboty niedziele, wakacje oraz w wolne popłudnia
                pracują, aby się utrzymać.Poza tym studia dzienne rónież wymagają
                samodzielności. Wiele rzeczy trzeba samemu załatwić mieszkając 200-300 km od
                mamusi. Uczą gospodarowania czasem, finansami, radzenia sobie w sytuacjach
                trudnych. A przede wszystkim student (oczywiście ten, który chce) więcej czasu
                spędza nad książką. Ma również gruntowniejsze przygotowanie. Sama pracuję w
                systemie dziennym i zaocznym i znam poziom jednej i drugirj formy kształcenia.
                Nie ma generalnie dobrych i złych studiów, są studenci, którzy chcą się uczyć i
                tacy, którzy nie.
          • Gość: jacek Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.um.bydgoszcz.pl 21.11.06, 09:25
            powiem wam jedno ja studiowałem zaocznie zrobiłem podyplomówki doktorat też
            potem no i ja jakos pracuje od lat, a kolega kończył dzienne z 5-teczkami i
            popracuje trochę i nie tak od 4 lat jest na bezrobociu czy jest słabszy pewnie
            tak nie potrafi strategicznie i finasowo mysleć jego próby sa jak tej ryby
            która została po przypływie po odpływie nie odpłynęła i ledwo oddycha ale czeka
            na jakiś przypływ pewnie że fajnie chodziło sie do szkoły podst. i techn. jak
            rodzice pracowali ale kiedys trzeba wziąść na siebie to wszystko prędzej czy
            później zycie o to sie upomni pozdrawiam i polecam studia wyłącznie zaoczne
            • prasa14 Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 12:07
              To co piszesz jest absurdalne. Ja wiele lat wykładałam na wyższej uczelni i
              muszę powiedzieć że od studentów studiów dziennych wymaga się dwukrotnie lub
              trzykrotnie więcej. To oni są dobrze wykształconymi ludźmi. Studia zaoczne to
              tragedia. Poziom wiedzy jest niski i wynika z tego, że na zajęcia dydaktyczne
              jest mało czasu, a uczniowie nie chcą się uczyć- bo kiedy? W tygodniu praca,
              dom, dzieci, w sobotę niedzielę zajęcia. Nie dają rady. Powiem tylko, że
              przedmiot, który wykładała na studiach dziennych obejmował dwa semestry -
              tygodniowo dwie godziny, a na studiach zaocznych w semestrze miałam na ten
              przedmiot 6 godzin!!!!!!!!!!!!!! Przy czym 2 godziny trzeba było przeznaczyć na
              zaliczenie.
              Prawda jest okrutna, ale oczywiście nie należy generalizować, są wyjątki.
              Natomiast co do twojego doktoratu i podyplomówek- to nie wiem gdzie ty to
              zrobiłeś, ale twój język i styl pisania nie najlepiej o tobie świadczy. Wnioski
              które wyciągasz też są bezzasadne. Twój kolega może miał pecha, może nie jest
              tak przebojowy jak ty, ale na pewno jego wiedza, pomimo braku doktoratu jest
              dużo większa. Nie wszyscy na tym świecie są tacy jak ty, ale przebojowość a
              wiedza to są dwie różne rzeczy.
              • Gość: zenobia Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 12:25
                Nie zgadzam się z Tobą ! Studiowałam wieczorowo a potem zaocznie, w tym samym
                czasie pracowałam zawodowo. Nikt nie dawał nam taryfy ulgowej w AE Katowice -
                gnębiono nas i duszono ile tylko się dało ! Mam wykształcenie zdobyte własna ,
                ciężką pracą - niedosypianiem i stresem. Nikt mi "za friko" nie wpisywał do
                indeksu ocen ! Szybciej dorosłam , zmąrzałam i nabyłam doświadczenia - w
                przeciwności do młodych na dziennych - co z tego że maja więcej wykładów skoro
                tego w praktyce nie potrafią wykorzystać ?
                pozdrawiam wszystkich pracujących i uczących sie jednocześnie ! Trzeba mieć
                wiele samozaparcia i siły aby robić dobrze te dwie rzeczy na raz
                • Gość: Arek Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.saint-gobain.com 21.11.06, 14:48
                  A ja akurat studiowałem w latach 1995-2001 na AE w Katowicach i wielokrotnie
                  spotykałem się z komentarzami wykładowców i asystentów w stylu: "nie
                  kompromitujcie się, bo niedługo sięgniecie poziomu zaocznych", "takie coś to
                  mogę przepuścić ewentualnie na zaocznych", "od was wymagam znacznie więcej niż
                  od studentów zaocznych", etc. Potwierdzi to chyba każdy, kto studiował dziennie
                  na AE. Pamiętam jak w ramach "rozgrzewki" przed zaliczeniem ze statystyki u dr
                  Jędrysik (pewnie kojarzysz to nazwisko) dostaliśmy od niej do rozwiązania
                  zestawy z egzaminu, który robiła studentom zaocznym kilka dni wcześniej. Poziom
                  tych zadań był nieporównywalnie niższy niż to, co my dostawaliśmy na
                  egzaminach. U dr Jędrysik w 1. terminie zdawało nas ok. 3 - 4 na grupę (20-
                  osobową), gdybyśmy dostawali takie zestawy jak ww. zdawalibyśmy chyba wszyscy...
                  Zenobio, jestem przekonany, że na AE dawali wam fory, choć nie chcę przez to
                  powiedzieć, że wpisywali wam do indeksów oceny za friko. Po prostu obniżali
                  swoje wymagania wobec was (i wcale tego nie kryli).

                  Druga sprawa, piszesz że "szybciej dorosłaś, zmądrzałaś i nabyłaś
                  doświadczenia". Nie wiem czy szybsze dorastanie jest wartością samą w sobie...
                  Po co dorastać szybciej? Naturalna kolej rzeczy jest taka: podstawówka - szkoła
                  średnia - studia; kończysz studia - zaczynasz pracę. Nie ma potrzeby spieszyć
                  się do dorosłości, bo ona i tak przyjdzie. Jest w życiu czas na bycie młodym,
                  głupim, na zabawę, 3-miesięczne wakacje, a później jest czas na pracę,
                  odpowiedzialność, wychowywanie dzieci, itd. Tylko raz jest się młodym i nie ma
                  potrzeby skracać sobie tego wspaniałego okresu w życiu.

                  Na zakończenie, pracuję teraz w jednym z największych europejskich koncernów i
                  widzę, że szanse na zatrudnienie i rozwój zawodowy w takiej firmie są mniej
                  więcej wyrównane dla absolwentów studiów dziennych i zaocznych. Liczą się w
                  zasadzie indywidualne predyspozycje intelektualne, a tych nie dadzą ci (ani nie
                  ujmą) żadne studia, bez względu na ich tryb.
              • Gość: J. Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 82.146.225.* 21.11.06, 12:42
                Jejku, to na czym ty wykładałaeś, skoro miałeś do dyspozycji "aż" 6 godzin w
                semestrze. Na żadnych normalnych studiach takich rzeczy się nie robi, bo po co
                w ogóle zawracać sobie głowę czymś co trwa tak krótko... Lepiej w ogóle tego
                nie uczyć, bo przepraszam bardzo, ale to nie jest nauka... To chyba jakiś
                przedmiot- porażka... :D
              • Gość: Andrzej Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 16:43
                Wykłądałeś na wyżeszj uczelni, ale chyba intelektem to nie grzeszysz. Nie chodzi
                o to, kto jest mądrzejszy, kto miał więcej piątek, tylko chodzi o to kto potrafi
                sobie lepiej w życiu poradzić. Ciekawi mi jaki przedmiot wykładałeś, pewnie
                jakiś durnowaty, na którym wszyscy spali :)))))))))). Ja skończyłem studia
                zaoczne i teraz jest dyrektorem działu IT. I możesz sobie wsadzić te swoje
                mądrości. Jak dla mnie to ty możesz sobie być profesorem, a i tak czeka Ciebie
                starość Pariasa, na państwowym garnuszku :).
              • Gość: hania Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 10:15
                Nie wiem na jakich zaocznych studiach jest tylko 6 godzin z jednego przedmiotu?
                Studiowałam dziennie 3 lata a potem 2 zaocznie. Na studiach zaocznych z jednego
                przedmiotu było min. 15 godzin co zazwyczaj kończyło się opracowaniem jakiegoś
                projektu nad którym ślęczało się dniami i nocami. W porównaniu z tym studia
                dzienne to była nieustająca laba, poprostu trzeba było tylko od czasu do
                czasu "przysiąść". Moim zdaniem są różne studia zaoczne i różne dzienne, nie
                można uogólniać co jest lepsze a co gorsze.
        • Gość: a Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 14:42
          bo na prywatne uczelnie ida dzieciaki, ktorych rodzice maja fure kasy i im te
          studia oplacaja, a tam poziom jest...nie oszukujmy sie, wykladowcy na takich
          uczelniach i wszystcy tam pracujacy zrobia wszysto zeby zatrzymac studenta. Jak
          sobie nie radzisz to cie wysla na kurs kilkumiesieczny, ktory zagwarantuje ci
          pozostanie na uczelni, a za ktory musisz zaplacic dwa razy tyle co za czesne!
          • Gość: justyna Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 83.238.160.* 20.11.06, 16:16
            Przepraszam, ale ja jestem na 2-gich już płatnych studiach i nie widzę, żeby
            poziom odbiegał od dziennych. Wybrałam płatne studia, bo muszę spłacić kredyt,
            który wzięłam na mieszkanie a nie potrafiłabym ciągnąć od rodziców, którzy
            najzwyczajniej w świecie na to by nie mieli (budżetówka)
            pozdrawiam ciepło wszyskich zaocznych z UW
            J
            • Gość: mała22 Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.kalisz.mm.pl 20.11.06, 18:53
              Re: Fenomen studiów zaocznych
              Autor: Gość: a IP: *.internetdsl.tpnet.pl
              Data: 20.11.06, 14:42
              bo na prywatne uczelnie ida dzieciaki, ktorych rodzice maja fure kasy i im te
              studia oplacaja, a tam poziom jest...nie oszukujmy sie, wykladowcy na takich
              uczelniach i wszystcy tam pracujacy zrobia wszysto zeby zatrzymac studenta. Jak
              sobie nie radzisz to cie wysla na kurs kilkumiesieczny, ktory zagwarantuje ci
              pozostanie na uczelni, a za ktory musisz zaplacic dwa razy tyle co za czesne!


              A mylisz się człowieczku, to są MITY!!!, jak nie masz zielonego pojęcia o
              uczelniach prywatnych to nie wypowiadaj się na ten temat...a widocznie tak jest!
              Ja jestem na drugim stopniu studiów zaocznych prywatnych w poznaniu i tam poziom
              wcale nie jest taki niski jak zadrwiłes sobie we wczesniejszej wypowiedzi...I
              większosc ludzi co tam studiuje to sama sobie zarabia na te studia. A po drugie
              ta szkoła ma bardzo dobrą renomę w Polsce i zagranicą, studiuje w tej szkole
              wielu obcokrajowców spoza Europy (Chiny, Kuba, Peru itp.), więc mówi to samo
              przez sie. I ta uczelnia cieszy się duzym powodzeniem wśród pracodawców, z tego
              względu że mozliwe sa rowniez zagraniczne wyjazdy na praktyki:) pozdrawiam
              • Gość: Gość Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.aster.pl 21.11.06, 11:37
                Jestem doktorantem na państwowej uczelni. Prowadzę ćwiczenia ze studentami
                dziennymi i wieczorowymi. Z moich obserwacji wynika że jednak studenci w grupach
                dziennych są lepsi (choć oczywiście zdarzają się wyjątki). Więcej czytają,
                lepiej przygotowują się do zajęć, są bardziej zainteresowani przedmiotem.
                Wieczorowi częściej przyjmują postawę: jak płacę to proszę mnie nauczyć i
                niczego nie wymagać.
              • Gość: kiwaczek11 Po co ta dyskusja? IP: *.cantonimotor.com.pl 21.11.06, 12:13
                To już kolejna ( na różnych forach) dyskusja kto lepszy, zaoczny czy dzienny,
                prywatny czy państwowy. A ja się zastanawiam, do czego tak właściwie ma ona
                prowadzić ? Czy lepszym w fachu, sprawniejszym intelektualnie koniecznie
                potrzebne jest udowadnianie sobie i innym swojej wartości na podstawie
                ukończonej szkoły? Albo poniżanie innych, z innymi dyplomami? Prawdziwa wartość
                wychodzi w pracy i w życiu.
                Poza tym , moim zdaniem , trzeba by oddzielić od siebie pewne rzeczy, jeśli
                chodzi o absolwentów:
                1. przygotowanie do pracy
                2. potencjał intelektualny

                Ad.1. To prawda, że na studiach dziennych materiału teoratycznego i
                praktycznego jest trochę lub znacznie więcej ( w zależności od kierunku). Ale
                czy znajdzie się ktos , kto powie, ze idąc do pracy po studiach nie trzeba
                zacząć nowego etapu edukacji - praktyki nieakademickiej? Wszyscy pracujący
                wiemy , w jaki sposób studia ( dzienne czy zaoczne), zwłaszcza większość
                kierunków technicznych, przygotowują do współczesnego rynku pracy. Archaiczna
                wiedza, brak praktyki na współczesnych, nowoczesnych narzędziach pracy, brak
                zaznajamiania z nowymi technikami, technologiami. Uczelnie po prostu sa zbyt
                biedne, aby mogły czymś takim dysponować. W związku z tym jaki jest sens
                porównywać wg powyzszego kryterium studia dzienne i zaoczne, skoro po jednych
                jak i po drugich wykorzysuje się góra 10% zdobytej wiedzy.

                Ad.2. Jeśli ze względów innych niż zdolności intelektualne ( cheć lub potrzeba
                pracy, zdobycia doświadczenia ,itp.) na studia zaoczne idzie coraz większa
                liczba ludzi, to jak wg tego kryterium porównywać jedne studia z drugimi? Nie
                zależy to przeciez od rodzajów studiów, lecz od samych studentów.

                Wobec powyższego dyskusja wydaje mi się próżna.
              • Gość: ja Dlaczego studiują na płatnych z zagranicy?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 15:43
                Sprawa jest dosyć prosta. Dla obcokrajowców np z Francji, Anglii, byc moze Peru
                (z tym krajem nie jestem akurat pewien)wykształcenie w Polsce kosztuje dużo
                mniej niż w ich własnych krajach. O poziomie nauczania tez nie ma co mówić bo
                jak taki osobnik z Chile ma do wyboru nie najlepszą uczelnie w swoim kraju a
                płatne studia za granica o poziomie wyższym niż jego własna to wybiera naszą
                tańszą a do tego "lepszą". Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
          • Gość: napastnik Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 20:32
            Nie moge sluchac tych bredni.
            1.Kto w tych czasach ma kase i jest mlody,tzn.kase maja jego rodzice i stac ich
            na to aby oplacac i utrzymywac dziecko na studiach,ten studiuje dziennie,mnie na
            to mie stac,zarabiam 1400zl do reki,jestem na 3 roku i place 500zl miesiecznie
            za szkole,i nie znam nikogo biednego kto by studiowal dziennie i nie mial
            pieniedzy,bo wtedy jest po prostu martwy :( .
            • jowis Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 21:27
              i tu kochana gadasz głupoty i tyle, razem z menem jesteśmy nauczycielami -
              budżetówka i mamy 2 studentów w domu i cio? nic nas nie kosztuja ich studia ,
              oprócz zakupu podręczników i kosztów dojazdu i tyle. co to za bzdury i w jakim
              celu? na zaoczne nie stac nas i tyle. pozdrawiam . belferka ;)
              • Gość: (gość portalu) Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.chello.pl 20.11.06, 23:53
                Oczywiście jeśli student mieszka w tym samym mieście gdzie studiuje to dzienne
                sa tanie. Ale studiując gdzie indziej gdy np. ktoś ma daleko na jakąś dobrą
                uczelnię i musi opłacić mieszkanie i się utrzymać to studia dzienne są o wiele
                droższe, ponieważ na zaoczne raz na te dwa tygodnie mozna dojechać nawet
                mieszkając 100km od uczelni, na dzienne już nie. A koszt utrzymania sie na
                studiach dziennych to wydatek za mieszkanie czy akademik najmniej 1000zl na
                semestr a do tego trzeba doliczyć wyżywienie i materiały na studia. Będąc na
                studiach dziennych ciężko jest też pracować. Więc studia zaoczne pod względem
                wydatków wychodzą taniej!
              • Gość: gucia Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.mst.gov.pl 21.11.06, 09:55
                nie stać na zaoczne??? A może wystarczyłoby dziciaczkom odciąć pępowinkę a nie
                dawać na bilety do szkoły i na drożdżówki rano??? A może dzieciaczki całe życie
                będą brać od mamusi i tatusia pieniążki- no gratuluję jak takia szkołę dajecie
                swoim dziciom, to aż boję się pomyśleć czego uczycie obce dzieci....!!!!
                • sajm Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 13:07
                  a ja studiowałem dziennie, dorabiałem przez wakacje.
                  Na pewno po studiach miałem ciężej na rynku pracy - brak znajomości, realiów,
                  doświadczenia.
                  Ale za to na dziennych było życie studenckie, którego nie zastąpi zadna kasa i
                  zadne doświadczenie.
                  kilka lat po skończeniu studiów nie ma chyba róznicy miedzy dziennymi a
                  wiecorowymi czy zaocznymi. Ale zaoczni na pewno nie będą znowu mieli 20 lat.
                  Więc po co bic pianę? Ludzie nie dziela się na tych po dziennych i zaocznych,
                  tylko na mądrych i głupich, jakby mozna sparafrazować słowa Pawlaka z "Nie ma
                  mocnych".
                • Gość: Arek Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.saint-gobain.com 21.11.06, 15:22
                  Jest czas na pępowinkę i jest czas na odcięcie pępowinki. PoPRLowskie sierotki
                  uważają oczywiście, że najlepszy czas na odcięcie pępowinki jest 2-3 lata po
                  skończeniu podstawówki, czyli po szczęśliwym ukończeniu jakiejś przyzakładowej
                  zawodówki. Ale ludzie NORMALNI wysyłają swoje dzieci do podstawówki, potem do
                  szkoły średniej, a potem na studia. Najlepiej dzienne. Po to są rodzice, aby
                  zapewnić dzieciom warunki do normalnego zdobywania wiedzy.
                  A że ludzie ze środowisk robotniczo-chłopskich mają na ten temat inne zdanie i
                  bredzą coś o odcinaniu pępowinki... Ich sprawa. Niech swym latoroślom odcinają
                  pępowinkę, niech ich progenitura pracuje fizycznie od 18 roku życia, studiując
                  jednocześnie zaocznie jakiś marketing i zarządzanie w Prywatnej Wyższej Szkole
                  Mechatroniki, Zarządzania, Języków Obcych i Hotelarstwa w Pierdziszewie Dolnym.
            • Gość: dexter25 Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.imp.lodz.pl 21.11.06, 12:10
              Przepraszam ja skończyłem studia dzienne na politechnice i wcale nie mam
              bogatych rodziców jak większość sugeruje (matka sprzątaczka a ojciec bezrobotny)
              i wcale nie byłem takim wyjątkiem!!

              Poza tym po pierwszym roku odpadło od nas około 50% osób które nie dawały sobie
              razdy z egzaminami a później przeniosły się na zaoczne i tam te same egzaminy
              nie stanowiły juz problemu.

              Czyżby to był taki nagły przypływ wiedzy i inteligencji po przejściu na zaoczne?
            • Gość: Sokół Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.sggw.waw.pl 21.11.06, 12:43
              Niestety zgadzam się z Tobą... jestem na pierwszym roku i rodzice dają mi 600zł
              miesięcznie na życie (i nic poza tym). Nie miał bym kiedy pracować i dla tego
              jestmwdzięczny rodzicom! Kiedyś im spłacę dług.

              Inna sprawa, to nie wyobrazam sobie jakim cudem ktoś może mieć taki sam poziom
              wiedzy będąc na studiach zaocznych?! To bzdura, ja wychodzę z domu o 6 wracam o
              20 i cały dzień spędzam na uczelni i w bibliotece, więc jak można to odrobić w
              dwa dni?

              Nie da rady!

              Swoją drogą, u mnie ludzie śmieją się ze studentów studiów płatnych. Większość
              tych ludzi chce studiować, żeby studiowac, a są poprostu leniwymi nieukami.
            • Gość: TER Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 10:56
              A JA STUDIUJE NA DZIENNYCH,NIE JESTEM BOGATA I JAKOS SOBIE RADZE I NAWET
              PRACUJE DORYWCZO I TO (I TU SZOK) NA RECEPCJI W TRZY-GWIAZDKOWYM HOTELU!!!
              TRZEBA UMIEC SOBIE RADZIC. ROZWAZALAM MOZLIWOSC PRZEJSCIA NA ZAOCZNE,ALE....
              NIE MOWIE,ZE ZAOCZNE SA ZLE,CZASEM TO JEDYNA SZANSA DLA TYCH KTORZY MAJA
              RODZINE I MUSZA JA UTRZYMAC, NA ZDOBYCIE WYKSZTALCENIA.RZECZYWISCIE TO SPOSOB
              NA SAMODZIELNOSC,ALE LUDZIE NA DZIENNYCH TEZ SA SAMODZIELNI,OCZYWISCIE NIE
              WSZYSCY,TAK JAK I NA ZAOCZNYCH NIE WSZYSCY SA TAK ODPOWIEDZIALNI I WIELCE
              NIEUZALEZNIENI OD RODZICOW...
          • Gość: cZ Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 22:00
            zaoczne studiowanie?? dobre dla ludzi ktorzy pracuja i musza zdobyc ten papierek zbey awansowac, na dziennie panstwowe ida tylko najlepsi z checia poszerzania wiedzy (najczesciej) a na takich zaocznych to byle drech moze chodzic wystarczy ze bedzie placic regularnie i juz ma licencjat, no i kadra smiechu warta na zaocznych, suma sumarum - co kto lubi:P
            • marigold1 Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 08:32
              Nie, no naprawdę, nie rozśmieszaj mnie! "najlepsi z checia poszerzania
              > wiedzy (najczesciej)". Ilu z tych tak przez Ciebie wychwalanych studentów
              dziennych ma studia głęboko, na zajęcia chodzą tylko jak już naprawdę muszą, i
              robią studia bo w dzisiejszych czasach głupio zostać ze średnim! Byle drech
              może chodzić gdziekolwiek i się prześlizgnąć.
              Robię magisterkę na jednej z poznanskich prywatnych szkół wyższych, pracuje do
              tego, i wcale a wcale nie jest łatwo. Egzaminy mamy prawie z wszystkich
              przedmiotów, a dodatkowo przed egzaminem ok 80% przedmiotów zaliczamy
              projektami co jest trudniejsze do zrobienia niz przyslowiowe 3xZ na egzamin.
              A co do wykładowców to ci wszyscy profesorowie z Akademii Ekonomicznej i
              Polibudy, którzy na swoich uczelniach normalnie prowadzą zajęcia na dziennych i
              zaocznych, pewnie poczuliby się nieco urażeni za to "smiechu warte".
            • Gość: alma Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.mst.gov.pl 21.11.06, 09:59
              tak, tak właśnie to tak wygląda, na zaocznych to tylko się kasę płaci, bo
              normalnie zdobywa sie doświdczenie w pracy, natomiast na dzinnych to tylko się
              chodzi po to, żeby mama i tata do pracy nie wysłali, bo jescze synuś by się
              długopisem podźgał, jakby sam miał coś zronić.....
              kochanu studenci dzienni - czy naprawdę tak fajnie być posożytem?????
                • Gość: jaaaaaa Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 13:36
                  no i na odwrót. Od razu widać, że nikt z wypowiadających się negatywnie na temat
                  zaocznych na nich nie był. Również nie rozumiem po co ta dyskusja...Co do kadry,
                  to nie zgadzam sie z opinią. Przydałoby się rzucić paroma nazwiskami, ale tego
                  niestety nie mogę. Chociaż pewnie i tak wielu tutejszym mądralom niestety nic by
                  nie powiedziały. Pozdrawiam
              • Gość: historyk Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 17:45
                odrazu widac ze jestes zaoczna;) faktem jest ze studia dzienne to swoiste przedluzenie dzieciecej beztroski (choc prawie kazdy dzienny jakiego znam pracuje a nawet wychowuje dzieci) jednak skonczenie studiow dziennych to jest o wiele leszpa sprawa bo to znaczy ze masz gruntowna wiedze (przypominam ze na zaocznych jest tylko 60% zwyklego programu) . Mówie o studiach humanistycznych bo na takich jestem. dziennych studentow dzili sie na:
                A.Studentow (pasjonatow-przyszlych doktorow i profesorow)
                B.studentow przez male "s" czyli ludzi ktorzy poprostu niechcieli placic za studia i caly czas by tylko chlali (tacy najczesniej koncza studia po pierwszym roku)

                a tak wracajac do dziennych/zaocznych ,to zdecydowanie bardziej wolal bym isc do psychologa ktory ukonczyl panstwowa uczelnie dziennie niz takiego po prywatnych zaocznych bo jakto na zaocznych wazne ze placisz to juz jakos przejdziesz dalej jesli kompletnie nie olewasz
                • Gość: Bałagan Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.pam.szczecin.pl 21.11.06, 18:07
                  "faktem jest ze studia dzienne to swoiste przedluzenie dzieciecej beztroski
                  (choc prawie kazdy dzienny jakiego znam pracuje a nawet wychowuje dzieci)" -
                  sory stary, ale zdanie conajmniej (tak! mam wyzsze ale dalej nie wiem czy razem
                  czy osobno) bezsensowne. albo beztrosko albo z dziecmi. a po drugie to jakie
                  dzienne robiles?
                  ja na swojej uczelni mimo ze imprez i chlania bylo nie malo to beztroskim tego
                  okresu bym nie nazwal. co najmniej 10razy w roku musialem sie ostro napinac zeby
                  zdac egzaminy, siedziec po nocach w ksiazkach i wypijac litry kawy. czas kiedy
                  co chwile na szali staje ci wyleciec albo zostac nie jest beztroski. i to nie
                  dlatego ze sie w terminach nie uczylem tylko dlatego ze forma studiow (niepisane
                  prawo) zaklada ze czesc ludzi musi z kazdym rokiem wyleciec. i choc ci co sie
                  dostaja do szkoly (akademia morska) po liceum musza miec srednia conajmniej ok
                  4,5 to studia konczy 30-40%. okres studiow mimo chlania nie musi oznaczac
                  beztroski. pozdro
          • Gość: Zawiedziony Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.ip.netia.com.pl 21.11.06, 11:44
            Przecież wykładają ci sami wykładowcy co na dziennych. Może tylko studenci są
            bardziej dociekliwi :-) i zadają pytania. Wystarczy przejść się na kilka
            wykładów dziennych (15% obecności nierzadko) i zaocznych (80% obecności
            przeważnie + cisza i notowanie wykładu). Niestety - czasy się zmieniają i same
            studia niewiele dają, jak ktoś myśli, że skoro skończył studia magisterskie, to
            wiele znaczy, szybko się przekona, że - niestety - jak to określił
            artysta "znaczy mniej niż zero"...
        • Gość: Ilona Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 14:52
          studia pierwszego stopnia robiłam dziennie,drugiego robie zaocznie. Sprawą
          oczywistą jest to że na zaocznych jest niższy poziom ponieważ jest mniej
          godzin.Ludzie "wają" na dzienne z dwóch powodów: bo są bezpłatne- na państwowe
          uczelnie albo dlatego żeby przedłóżyć sobie młodość- uczelnie prywatne. Poza
          tym utarło sie że studia dzienne sąlepsze od zaoczych,tak!- pod warunkiem że są
          prowadzone przez państwowe uczelnie.Dzienne na prywatnych mają czasami niższy
          poziom nauczania niż zaoczne na państwowych. Sytuacja życiowa zmusiła mnie do
          pójścia do pracy i studiowania w trybie zaocznym. I to naprawde jest charówka
          od 8.30 do 18.30 sobota i niedziela na szczęście co drugi tydzień a pon.-piątek
          praca,wiec uwierz mi to naprawde wymaga wielkiego wysiłku i wyżeczenia się
          życia prywatnego.
        • mlody-inwestor Bezplatnosc ?! swietny zart 20.11.06, 17:03
          "Darmowy posilek nie istnieje."
          Milton Friedman

          Podobnie jak
          "Bezplatne studia" czy "Bezplatna sluzba zdrowia". Ja place, Pan Placi - wszyscy placimy...


          --
          Gdyby zwolnic ludzi z przymusu placenia olbrzymich sum na FATALNA sluzbe zdrowia czy oswiate - to kazdy z nas za te pieniadze (czesto znacznie mniejsze) moglby sfinansowac sobie prywatna szkole czy szpital
          akcje.blox.pl - Mlody na gieldzie
        • Gość: dygotka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.lanet.net.pl 21.11.06, 08:56
          a może wciąż rosnąca ilość młodych ludzi, którzy nie chca się usamodzielniać
          powoduje miedzy innymi fenomens studiów dziennych? bo niby dlaczego wzrósł
          przedział wiekowy jakoby mlodzieżą są takze dzieciaki 30letnie? po skonczeniu
          dziennych masz jeszcze piec lat an cokolwiek, patrz czytaj: wyprowadzkę od
          rodziców, podjęcie pracy etc.ale nikomu sie nie chce, bo po co? wygodniej... .a
          skoro Ty gardzisz tak namiętnie studiami zaocznymi, a moze wrecz studentami
          zaocznymi, to widocznie zbyt przyjemnie i łatwo spływa po Tobie zycie. trochę
          odwagi.
        • Gość: as12 Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 195.245.213.* 21.11.06, 11:42
          Chętnych na prywatne uczelnie dzienne jest dlatego tak dużo bo nie mogą dostać
          sie na państwowe a rodzice mają tyle kasy, że za wszelką cenę chcą aby ich
          dziecko ukończyło dzienne studia(na marginesie - do pracy nie bardzo się
          jeszcze nadają, dlatego to dla nich jedyne wyjście)
      • robertmar1 Re: Fenomen studiów zaocznych 17.11.06, 18:23
        A na pytanie nr 2 również oczekiwałbym odpowiedzi, bo w gruncie rzeczy jest ono
        tylko przełożeniem sytuacji na studiach.
        Poza tym dlaczego wykluczasz sytuację pracy na studiach dziennych i osiągnięcie
        jednocześnie 5 na dyplomie?
        • Gość: x Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.aster.pl 17.11.06, 21:22
          Postaw sie w miejscu rodzica i zastanow czy chcialbys wyslac wlasne dziecko
          zamiast do zwyklego LO do wieczorowego.

          Pracowanie przez 5 lat na pelnym etacie i uzyskanie 5 na dyplomie koncowym jest
          bardzo trudne, choc pewnie mozliwe.

          (osobiscie uwazam ze lepiej isc na dzienne na dobrej uczelni i na takich jestem,
          co nie zmienia faktu ze to co Ty piszesz jest bezsensu)
          • Gość: <> Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 23:37
            na studia zaoczne ida 3 grupy:
            ci ktorzy sie nie dostali
            ci ktorzy chca sie doksztalcic a wiedza ,ze bedzie latwiej skonczyc poza tym
            juz pracuja
            ci dla kotrych to jest drugi kierunek lub zaczynaja w poznym wieku
            uwierz kiedy masz 24 lata,konczysz studia ,rodzina cie naciska na prace ,a
            wiesz z,e bedzie ciezko pogodzic kolejne dzienne z praca nawet
            doywcza ,naturalne jest ,ze decydujesz sie na zaoczne.Ale jesli masz 19 lat
            lepeij jest studiowac dziennie ( jesli cie stac) .lepsza atmosfera,wyzszy
            poziom,towarzystwo rowiesnikow ,a nie 40-latkow,wiedza bardziej rozlozona a nie
            wtlaczana raz na dwa tyg. w ekspresowym tempie i z okrojonym materialem.
            • Gość: brednia Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.60.jawnet.pl 20.11.06, 15:19
              czasami smieszą mnie poglądy niektórych osób... zyjecie sobie dobrze, macie pod nosem co trzeba i nie obchodzi was kwestia kasy bo jestescie ułozeni dzięki rodzicom... kasa, to jest główny powód studiowania zaocznego wg mnie... dostałem sie na dzienne na US jednak ich nie podjąlem z wiadomych przyczyn... teraz dorabiam sie powoli i ucze jednoczesnie, jazda jest to fakt, ale jak wy skonczycie szkoły to zaoczni bedą mieli 5 lat doświadczenie zawodowego i coś na co sami zapracowali...
                • Gość: kiniox Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 212.190.74.* 21.11.06, 16:34
                  Jednak można. Głównie nocą, kosztem snu i imprezowania. Ja studiowałam
                  dziennie, bo mieszkałam u rodziców, którzy dawali mi michę pod nos i dach nad
                  głową. Zarabiałam na wszystko inne, żeby ich odciążyć, ale pracami dorywczymi,
                  na pół etatu i na zasadzie "gdzie się da". Mój mąż skończył studia zaoczne. Nie
                  było nawet dyskusji o dziennych studiach, bo musiał zarobić na jedzenie i
                  mieszkanie, więc zaczął pracować w wieku 18 lat. Żeby odłożyć pieniądze na
                  pierwsze czesne, przerzucał worki z cementem przez całe lato, bo innej pracy
                  prosto po szkole średniej nie dostał. W czasie studiów uczył się dużo, ale
                  faktycznie czasu na dodatkowe lektury i poszerzanie wiedzy poza materiał
                  obowiązkowy nie miał. Pracę magisterską pisał w nocy, codziennie do 4 rano,
                  pracując jednocześnie od 8h00 do 21h00. Kto z Was z czystym sumieniem mógłby
                  przyznać, że dałby radę? Jak czytam wypociny ludzi, którym los ułatwił
                  wszystkie wybory życiowe, ale którzy wiedzą lepiej, to dostaję szału. Odpowiedź
                  na pytanie II brzmi: niepełnoletni mają ograniczone możliwości pracy, a ich
                  rodzice mają obowiązek prawny, aby ich utrzymywać, więc szkoła dzienna i
                  skupienie się na nauce jest najefektywniejszym rozwiązaniem. Tymczasem dorośli
                  (czytaj: studenci) mogą już normalnie pracować i często muszą (a także chcą)
                  się sami utrzymywać. Twoje pytania, jako oczywiście tendencyjne, prowadzą do
                  dyskusji o wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Słyszałeś pewnie
                  powiedzenie, że są tacy, którym karczma nie zaszkodzi i tacy których kaściół
                  nie naprawi. I tak samo jest ze studentami dziennymi i zaocznymi (lub
                  wieczorowymi), są tacy, którym dzienne nie pomogą i tacy, którym zaoczne nie
                  zaszkodzą i vice-versa.
              • Gość: kowallo Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.net-serwis.pl 21.11.06, 10:39
                co to za argument w ogole, ze 'po studiach zaocznych ma sie 5 lat
                doswiadczenia'. sorry ale kto cie od razu po lo przyjmie do pracy w miare
                sensownej, w ktorej dalej bedzie kontynuowal kariere? chyba ze planujesz robic
                kariere jako kelner/ka lub pracownik fizyczny. poza tym na prace jest zawsze
                czas, chyba ze ktos musi pracowac aby sie utrzymac. dlatego jednak mimo
                wszystko lepiej isc na dzienne na uczelnie panstwowa i zdobyc tytul mgr. a
                prace mozna zaczac 'w zawodzie' juz na 3 roku bo wiele firm tak szuka.
                • Gość: ola Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 12:27
                  nie opowaidam sie kategowrycznie po stronie dziennych czy zaocznych studiów,
                  każda z tych opcji ma dobre i złe strony, zależy co komu pasuje. Z
                  dośwaidczeniem i pracą po studiach jest różnie. Przykład: Ja studiowałm
                  zaocznie na AE w Krakowie, na pierwszym roku dostałam sie na staż w banku w
                  moim rodzinnym mieście, sprawdziłam się wie przepracowałąm tam pozniej ponad 3
                  lata, była likwidacja oddziału więc straciłam prace ale po 2mies. moj byly
                  dyrektor zatrudnil mnie u siuebie tez w bankowości. Zdobyłąm duze doświadczenie
                  zawodowe z zakresu bankowości, ułatwiało mi to studia bo w tym kierunku sie
                  uczyłam. Moja koleżanka studiowała dziennie, zdobyła tytuł magistra ale nigdy
                  nie pracowała i gdy starałyśmy sie o prace w jednej z firm w naszym mieście kto
                  ją dostał? Koleżanka z mgr ale bez doswiadczenia czy ja z doświadczeniem ,
                  chociaz ze względów rodzinnych studiów narazie nie ukończyłam?
              • Gość: dexter25 Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.imp.lodz.pl 21.11.06, 12:41
                Brednie trochę piszesz. Bo twoim zdaniem studenci studiów dziennych niby
                dyplomy dostają za prezencję? Trzeba sie poważnie napracować żeby zaliczyć
                egzaminy, materiału jest więcej a wykładowcy są zdecydowanie bardziej surowi w
                stosunku do studentów dziennych bo przecież oni mają czas się uczyć a zaoczni
                mają inne rzeczy na głowie. Moim zdaniem powinno się porównywać rzeczywistą
                wiedzę studentów a nie rodzaj studiów i fakt czy koś pracuje czy nie, bo
                uzyskanie dyplomu zarówno na studiach dziennych jak i wieczorowych otwiera tą
                samą drogę dla wszystkich. Faktem jest że zaoczni maja przewagę doświadczenia w
                zdobywaniu rynku pracy ale moim zdanem jeśli chodzi o przygotowanie
                merytoryczne i posiadaną wiedzę na głowę biją ich studenci dzienni!
                  • Gość: dexter25 Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.imp.lodz.pl 21.11.06, 14:25
                    a niby za co?
                    płaciło za mnie społeczeństo tak jak także częciowo płaci za zaocznych.
                    Nic im nie zawdzięczam ani oni mnie więc nie rozumiem aluzji.

                    każdy będzie bronił swojego stanowiska i wiadomo że nikt chętnie nie przyzna
                    się że moje studia były do d.. że niepotrzebnie tam chodziłem itp. ale moim
                    zdaniem wszyscy powinni być lekko samokrytyczni. Jeżeli chodzi o kwestię wiedzy
                    to jest to logiczne że dowiesz się więcej na 30 godz niż na 10 (nawet pomimo
                    faktu że przez 10 prof gada o niczym)

                    To że polska edukacja to syf wiedzą wszyscy łącznie z profesorami i
                    wykładowcami i zarówno na zaocznych jak i dziennych poziom nauczania w
                    porównaniu z tym sprzed 30 lat to jest sh.t. I tym powinniśmy się zająć a nie
                    udowadnianiem które studia są lepsze!!!

                    Przykładowo podam teraz swój przykład
                    skończyłem dziennie PŁ specjalność Bezpieczeństwo i Ryzyko Przemysłowe i nie
                    mogę pracować jako BHP bo muszę zrobić z tego zakresu st. podyplomowe. Pracuję
                    więc jestem teraz na zaocznych i widzę co się dzieje - materiał w formie
                    wykłądów zaliczeń zero bo po co przecież płacimy. praca dyplomowa na 10- 15
                    stron - to mówi samo za siebie. Na dziennych musiałem się sporo napocić żeby
                    napisać byle jaki projekt każdy średnio po 40 - 50 stron. Więc wybaczcie bo
                    znam to z autopsji jak wyglądahją studia i zaoczne i dzienne i ci którzy się
                    puszą na samą myśl że ich św zaoczne studia można obrazić niech się jeszcze raz
                    zastanowią. Może w kwestiach ekonomicznych takie studia zdają egzamin ale jeśli
                    chodzi np nauki techniczne to do 3 - 4go roku nie ma oczym marzyć bo co drugi
                    dzień laborki np z chemii fizycznej organicznej fizyki każde po kilka godzin
                    poprzedzone kolokwium. A na takich samych zaocznych 2 godz 1 na 2 tygodnie nie
                    porównujmy tu pracy bo jest niewspółmierna. więc wybaczcie ale nadal twierdzę
                    że studia dzienne oferują o wiele wyższy poziom niż zaoczne jedynym błędem jest
                    to że teraz nie ma takich praktyk jak kiedyś po kilka miesięcy.
              • karolina.s2006 Re: Fenomen studiów zaocznych 25.11.06, 11:02
                Przeczytalam kilkanacie pierwszych wypowiedzi i przerazilam sie - dlaczego te
                posty ziona takim nienawistnym jadem? Czy zaczniemy niedlugo toczyc wojny
                zaoczni kontra dzienni? To jakas paranoja, jacys zakompleksieni ludzie sie tu
                wypowiadaja. Wiekszosc strasznie uogolnia, zazwyczaj sa to 'lepsi ludzie' czyt.
                studenci dzienni. Ja jestem studentka zaoczna, i rzeczywiscie dlatego ze nie
                dostalam sie na ten moj wymarzony kierunek dzienny. Bylam pierwszym rocznikiem
                z nowa matura i w starciu ze starymi maturzystami mielismy naprawde malutkie
                szanse, zwlaszcza na tych najbardziej obleganych kierunkach. Moglam dostac sie
                spokojnie na inny , mniej oblegany kierunek dzienny, ale chcialabym studiowac
                to, o czym marzylam, wiec poszlam na zaoczne. Nie jest latwo, praca, studia,
                dlatego staram sie o przeniesienie na dzienne. Ale nie krytykuje tych, ktorym
                zaoczne sie podobaja, i z wlasnej woli na takie poszli(a znam takich). Nie
                tworze chorych podzialow, bo kazdy przypadek moze miec jakies indywidualne
                podloze. Przestancie pluc nienawiscia....... Pozdrawiam serdecznie WSZYSTKICH
                studentow !
            • Gość: agnieszka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.net.autocom.pl 21.11.06, 14:36
              tak czytam co piszecie iw ogole dziwi mnie to wszystko....jakos nie mieszcze sie
              w Twojej hierarchii bo mam 23 lata jestem na trzecim roku studiow i od
              przyszlego roku jestem zmuszona przeniesc sie na zaoczne..powod? brak pieniedzy
              i wlasnie to co jest absurdem, to fakt, zeby studiowac dziennie naprawde trzeba
              miec sporo pieniedzy...a utrzymywanie sie przez 5 lat za to ledwo co rodzice sa
              w stanie mi dac czyli 700zl nie jest wesole...dosc mam oszczedzania praktycznie
              na wszystkim
              przenosze sie, troszke mi zal, bo wiem, ze na zaocznych jest mniej ciekawych
              kursow niz na dziennych, sila rzeczy, gdyz czasu mniej, lecz kadra ta sama itp
              itd...ale musze isc do pracy, nie mam wyjscia, moim rodzicom tez sie cos od
              zycia nalezy a nie utrzymywanie mnie do 26 roku zycia skoro mam jeszcze mlodsze
              rodzenstwo
              pozdrawiam i otwartych oczu zycze...zadnych schematów, swiat wygladalby lepiej!!
              • Gość: Ja Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.crowley.pl 23.11.06, 21:49
                Zgadzam się z Toba. Wszystko zależyt od człowieka i od kierunku. Studiuję
                zaocznie i mam zajęcia w piątek,sobotę i niedzielę-cale dnie co
                tydzień,ponieważ mamy dokładnie ten sam program zajęc co dzienni i dostaniemy
                ten sam dyplom. Rozmawialam z wykladowcami o tym. To jest Uniwersytet Śląski.
                Oczywiście medycyny nie da sie zaocznie, bo potrzeba miec na stale kontakt z
                zawodem, obycie. Trzeba byc profesjonalista, żeby uczyć ludzi. Ale są kierunki,
                które przy odrobinie dobrych chęci i pasji można opanować równie dobrze jak na
                dziennych. Myslę,ze nie można mówić, że tylko dzienne lub tylko zaoczne są
                dobre. Zależy od sytuacji. Ale zdecydowanie: zaoczne szybciej uczą życia.
                Pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: Lusia Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 15:21
          ty chyba nie studiowałeś. Ja byłam na dziennychych na ae w poznaniu i nie
          mogłabym pracować ponieważ zajęcia miałam od rana potem przerwa i popołudniu
          ciąg dalszy wiec nie wyobrażam sobie gdybym miała pracowac jak i kiedy. a w
          ogole to zachowujesz sie tak jakbysnie studiował dziennie albo jakby miejsce
          nauczeli "załatwiono" Ci dzięki koneksją
            • Gość: ja Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.devs.futuro.pl 20.11.06, 18:54
              przeciez to zalezy od kierunku studiow!niektorzy maja 4 godz dziennie cwiczen,
              na wyklady nie chodza i pracuja. inni maja laborki cwiczenia.. okienka ktorych
              nie da sie zapelnic.. i wten sposob ja,po 3 latach studiow dziennych,wlasnie
              przenioslam sie na zaoczne...ale mam wymarzona prace i nie zaluje bo studia sa
              dla mnie hobbystyczne
          • Gość: mala Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.rz.uni-hildesheim.de 20.11.06, 18:45
            lusiu, po twojej ortografii jakos nie widac zebys byla na jakichkolwiek
            studiach, geschweige denn na dziennych;)
            a w temacie: jakze by poziom na zaocznych nie mial byc nizszy, skoro studiuja
            tam ludzie, ktorzy NIE DOSTALI SIE NA DZIENNE (ergo: ich poziom wiedzy lub
            zdolnosci jest nizszy, a wiec nie poradziliby sobie z materialem). zastrzegam,
            ze nie mowie tu o wszystkich zaocznych - rozumiem ze bywaja tez inne powody,
            dla ktorych wybiera sie zaoczne.
            poza tym, nie widze przeszkod dla pracowania na dziennych - jesli nie na
            pierwszym roku to od 2. lub 3.moim zdaniem najpozniej po 2. roku nalezy nawet
            podjac prace - doswiadczenie doskonale rozwija wiedze teoretyczna wyniesiona z
            zajec.
            • Gość: DZIENNE DO MALA Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 11:30
              MOJA SIOSTRA UCZYLA SIE TAK JAK JA,W TEJ SAMEJ SZKOLE I NA TYM SAMYM
              KIERUNKU,POSZLA DO PRACY,BO ZANIM DOSTALA DYPLOM DOSTALA PRACE NA RECEPCJI W
              DOBRYM HOTELU,NA PEWNO DALABY SOBIE RADE NA DZIENNYCH... JA TEZ PRACUJE W MOIM
              ZAWODZIE TECHNIK HOTELARSTWA I STUDIUJE DZIENNIE,ALE ADMIBNISTRACJE.TO DOPIERO
              PIERWSZY ROK,WIEC NIE WIEM JAK TO SIE SKONCZY... , ALE NA RAZIE REZYGNUJE Z
              WYKLADOW.
          • Gość: aniabania Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 20:26
            Wypraszam sobie. Studiuję na studiach dziennych na UW. Mam wysoką średnią i od
            trzeciego roku sama się utrzymuję. Początkowo pracowałam kilka godzin dziennie,
            a teraz jestem na piątym roku i pracuję full time. Podobnie jak większość moich
            znajomych.
            To oczywiste, że na płatnych jest słabszy poziom (wystarczy zapytać każdego
            wykładowcę, który wykłada na dziennych i zaocznych lub prywatnych), ale moim
            zdaniem, to kto gdzie studiuje to jego wybór. Ja cieszę się z tego, co wybrałam,
            bo za kilka miesięcy będę miała dyplom w kieszeni i świetne doświadczenie zawodowe.

            Pozdro dla wszystkich, którzy sobie nie radzą.

          • Gość: Zdumiona Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 02:10
            Przepraszam, ale ty też chyba byłaś na dziennych dzięki KONEKSJĄ (SIC!)

            Ludzie! Za takie błędy 20 lat temu z matury wypraszali, a teraz studia dzienne
            kończą?
            To chyba nie jest wszystko wina Giertycha?

            WSTYD !!! A jest to błąd nagminny... "Dzięki rodzicą", też dobrze brzmi??

            Ja nic dzięki koneksjom nie załatwiłam, a i nauczycieli miałam rzetelnych, jak
            widze...

            Gość portalu: Lusia napisał(a):

            > ty chyba nie studiowałeś. Ja byłam na dziennychych na ae w poznaniu i nie
            > mogłabym pracować ponieważ zajęcia miałam od rana potem przerwa i popołudniu
            > ciąg dalszy wiec nie wyobrażam sobie gdybym miała pracowac jak i kiedy. a w
            > ogole to zachowujesz sie tak jakbysnie studiował dziennie albo jakby miejsce
            > nauczeli "załatwiono" Ci dzięki koneksją
        • Gość: Art Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 80.50.35.* 21.11.06, 07:44
          Skoro zaoczni to takie tępaki, czemu wśród nich bezrobocie wśród absolwentów
          studiów zaocznych jest parokrotnie mniejsze niż wśród dziennych orłów?

          Trochę złośliwie, ale żenujące są dla mnie wszelkie próby szufladkowania ludzi
          na zaocznych i dziennych, prawych i lewych, ze wsi i miast, katolickich i
          niewiernych...
        • Gość: gucia Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.mst.gov.pl 21.11.06, 10:15
          przecież na studiach dziennych jest tak dużo zajęć i materiału, że jak możesz
          pozwolić sobie na zaniedbywanie swoich pilnych obowiązków??? A kiedy
          przygotujesz się na koloska???
          Nie no pewnie, nie powinnam tego wukluczać, bo jeśli jest to wyższ szkoła
          gotowania na gazie to 5 lat w Mc Donaldzie powinno być na pierwwzym miejscu w CV
      • Gość: DD Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 16:03
        cytat: "na dziennych ma się to wyłożone na ćwiczeniach"

        HA, HA, HA, HA

        Może na większości kierunków, tak. Ale nie zapominaj, że są takie studia na
        których tak nie jest i gdzie na ćwiczeniach nie dostajesz pod nos materiału,
        który się kiedyś tam nauczysz i wszystko gra. Tylko na ćwiczeniach MUSISZ być
        zapoznany z teorią z wykładu i jesteś OCENIANY z tego jak Ci się uda tą teorię
        przenieść na jakieś zadanie! Prowadzący ćwiczenia po prostu każe Ci rozwiązać
        problem przy tablicy, albo umiesz, dostajesz dobrą ocenę i reszta grupy
        przepisuje Twoje rozwiązanie, albo nie umiesz, dostajesz złą ocenę i prowadzący
        rozwiązuje za Ciebie
      • Gość: ;-) Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.chello.pl 20.11.06, 18:14
        Jestem osobą,która studiowała dziennie na ciężkim kierunku i godziła to z
        pracą.Nie można uogólniać... ja znam wiele osób z wyższym wykształceniem po
        studiach zaocznych,które swoim intelektem potwierdzają,że dziennych studiów by
        nie skończyły,ale wciąż jednak wierzę,że spotkam taką,która naprawdę wybrała
        studia zaoczne,a nie poszła na nie z konieczności;-)
        • kiciiaa Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 08:28
          to może się rozejrzyj dokoła, co?
          ja: dostałam się na dzienne prawo na UW, ale poszłam za zaoczne, bo jednoczesnie
          dostałam szansę pracy na etat, na bardzo dobrych warunkach. Skończyłam prawo
          zaocznie i w wieku 26 lat mam dyplom magistra i 6 lat doświadczenia, dzieki
          czemu teraz zmieniłam pracę i mam warunki, o których jakikolwiek student
          dzienny, nawet z samymi piątkami na dyplomie może pomarzyć. W nowej firmie
          zostalam wybrana spośród wielu osób, w tym także tych świezo po studiach z
          rewelacyjnymi dyplomami i kursami. Tylko, że na moje stanowisko trzeba było miec
          oprócz wykształcenia także wiedzę praktyczna, a tego tym z dziennych brakło
          moja przyjaciółka - poszła na studia zaoczne, bo miała dziecko i zero mozliwości
          załatwienia jej bezpłatnej opieki, oraz konieczność zarabiania z mężem na
          rodzinę. Skończyła zaoczne, teraz pisze pracę doktorską, też w Warszawie.
          moja kuzynka: po I roku studiów dziennych przeniosła się na zaoczne i wyjechała
          do Berlina. Przylatuje na wykłady raz w miesiącu, bo tak jej najwygodniej, a jej
          niemieccy pracodawcy nalegają, żeby swój kierunek w Polsce kończyła, bo chca ja
          zrobić szefem warszawskiej filii.
          I co? Dalej będziesz twierdziła, że na zaoczne idą ci, którzy się nie dostali na
          dziennie> Rozejrzyj się dokoła dziewczyno - niektórzy po prostu nie mają ochoty
          kolejne 5 lat odgrywać dziecka na studiach, tylko wolą realizować swoje plany.
          takie życie
          • Gość: dexter25 Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.imp.lodz.pl 21.11.06, 12:57
            Ale to nie zmienia nadal faktu że an tych studiach zaocznych otrzymałaś wiedzę
            dużo bardziej ubogą niż studenci dziennych. Mylisz trochę pojęcia dotyczące
            wiedzy i jak już wcześniej wspomniano przebojowości bo szczerze mówiąc
            (przepraszam za przesadę) poseł Lepper i posłanka Beger nie mają wogóle
            studiów - i naprawdę dużo osiągnęli. Mają pewne atuty osobowościowe i to im
            pomogło. A szczerze mówiąc jeśli wogóle wszyscy zaoczni mają super pracę w
            czasi estudiów to po co te studia kontynuują? Mają przeciez doświadczenie tak
            niezbędne że żadne studia zaoczne ani podyplomowe nie sa już potrzebmne
        • kawier Zaoczni jednak słabsi... 21.11.06, 09:31
          Ja tez wybrałam studia zaoczne. Tylko że dla mnie jest to drugi kierunek,
          pierwszy (dziennie) skończyłam rok temu, pracuję na cały etat i inaczej sie nie
          dało. Chciałabym tez powiedzieć, chociaż wielu sie to nie spodoba, że w
          stereotypie, że zaoczni są "słabsi" jest sporo prawdy. Mam porównianie z
          poprzednim kierunkiem. Na moich zaocznych sa m.in. osoby: dziewczyny które nie
          zaliczyły pierwszego semestru na dziennych i musiały sie tu przenieść, kilku
          tegorocznych maturzystów, którzy nigdzie poza tym sie nie dostali, kilku takich,
          którzy nigdzie nie próbowali sie dostać. Jest tez grupa pracujących, dla których
          studia są dodatkiem, raczej takim hobby niz aktywnościa "pełnoetatową"; oni z
          kolei maja mniej czasu i bywaja słabiej przygotowani. Na pewno sa wyjątki, jak
          wszędzie, dla mnie te studia to przyjemność, uczę sie chyba nawet więcej niz na
          dziennych, ale jednak spora grupa zaocznych to tacy, którzy nie znaleźli sie na
          dziennych z innych powodów, niz tylko brak kasy (zwłaszcza że duża część nie
          pracuje, a tylko "studiuje"). Pozdrawiam.
      • Gość: frank Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 20:19
        Osobiście jakimś 'cudem' łączę studia dzienne z pracą jako informatyk, wiadomo
        nie pełnoetatowy ale jednak (1/4 :P) ;) i jestem właśnie tym dzieciakiem na
        dziennych ;) Dla chcącego nic trudnego jeśli mam być szczery. Jeśli ktoś potrafi
        sobie zorganizować czas to i na dziennych da radę pracować :D Pozdrawiam
        wszystkich - zaocznych i dziennych ;)
      • Gość: ewka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 83.168.106.* 20.11.06, 21:58
        Nikt nie przyjmuje do pracy biorąc pod uwagę to, że kandydat taki "dzielny" bo
        rył zaocznie i pracował. Przede wszystkim na stanie wiedzy takich studentów mści
        się bardzo mniejsza ilość godzin. I nie wiem, dlaczego pogardzać z kolei
        dziennymi tylko dlatego, że są bardziej douczeni. Jeśli kogoś nie stać na
        dzienne, jest możliwe wzięcie kredytu studenckiego, który może poręczyć bank,
        albo inna jednostka (nie trzeba mieć bogatej babci ani wujka)Poza tym w obecnych
        czasach jest możliwość wyjazdu za granicę do pracy-to zwykle (przedsiebiorczych)
        ustawia na prawie cały rok akademicki. Do tego można popracować w sobotę i w
        niedzielę i okazuje się,że na dziennych może być każdy , o ile oczywiście
        dysponuje odpowiednią wiedzą, żeby dostać się na studia dzienne, gdzie sito
        rekrutcyjne jest nieporównywalnie większe. Co do dojrzałości to też lekka
        przesada-całe gimnazjum i liceum pracowałam w weekendy , ferie, wakacje, więc
        nikt mi samodzielności nie może zarzucić. I jeszcze jedno:gro osób, które
        zostają w efekcie studentami zaocznymi, składało najpierw papiery na studia
        dzienne. A teraz próbuje dorabiać ideologię do wyższości studiów zaocznych nad
        dziennymi. I publiczną tajemnicą jest, jak na wielu kierunkach zaocznych
        wyglądają zaliczenia (zrzutka na profesora, fakt, że jak płacicie, to musicie
        zaliczyć, bo uczelnia klientów straci itp.) Nie oszukujmy się więc państwo
        zaoczni-nie jesteście tu, bo jesteście dojrzalsi, biedni itp.Jesteście na
        zaocznych, bo się nie dostalicie na dzienne i tyle. Sukcesów życzę. I właściwej
        oceny.
        • kiciiaa Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 08:44
          a jak się dostałam na dzienne, ale wybrałam zaoczne to co? jestem wyjatek? a ja
          znam dużo takich, którzy nawet nie zdawali na dzienne, bo im się nie opłacało.
          co do wyboru pracodawcy - nie wiem, czy kiedykolwiek yłas na rozmowie
          kwalifikacyjnej w profesjonalnej firmie, sądząc z twoich wypowiedzi, smiem
          wątpić. Otóż: pracodawca oglądając CV owszem, sprawdza czy ktoś ma wyższe
          wykształcenie, ale uwierz, że nie pyta, czy to dzienne czy zaoczne i nie
          dopytuje się o ilośc godzin wykładów i ćwiczeń. Za to sprawdza wiedzę
          praktyczną. I tu się zaczynaja schody dla studentów, którzy mają piątki na
          dyplomie, ale brak doświadczenia zawodowego.
          Piszesz, że całe gimnazjum i liceum pracowalaś w weekendy. Na studiach pewno
          też. To powiedz mi, na ile powazne jest twoje CV? Ile masz prac i doświadczenia,
          które zdobyłaś na pełny etat w dobrej firmie? Bo mnie rozmowa do mojej obecnej
          firmy, dokładnie, końcówka rozmowy wyglądała tak, że szef przeglądał sobie
          papierki, przeglądał, coś tam mamrotał, a nagle podniósł glowę i z ozywieniem
          zapytał "O! Pani pracowala w firmie XXX". Wypytał o szczegóły i moje stanowisko
          tam, a 2 dni później otrzymałam telefon od mojego obecnego szefa.
          Po dziennych chyba nie miałabym szans, tam niechetnie zatrudnia się ludzi,
          których trzeba uczyć nawet podstaw
        • jpy1 Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 10:19
          No cóż. Nie składałem podania na dzienne. Złożyłem na zaoczne. Na uczelnię
          techniczną. Powód był bardziej niż prozaiczny. Miałem dobrą pracę. Jak na
          ironię po trzecim roku znalazłem jeszcze lepszą pracę. Dzięki doświadczeniu
          które nie dałyby mi żadne studia dzienne. Po ukończeniu studiów udało mi się
          znowu zmienić pracę. Poszedłem po raz kolejny na studia. Tym razem na ae. Znowu
          zaocznie. I nie zamieniłbym tego za żadne dzienne. Po prostu doświadczenia nie
          dadzą żadne studia. Co do kupowania tudzież wręczania łapówek. Nie wierzę w
          takie rzeczy. U mnie trzeba było umieć. Po pierwszym roku z 26 osób zostało 11.
          Wiesz na czym się wyłożyli? Na matematyce. Na drugim roku była statystka która
          położyła następne kilka osób. Trzeba było umieć. Hehe pamiętam jak nasz dr z
          matematyki wprowadził na egzaminie ujemne punkty za nieprawidłową odpowiedź.
          Hehe to był stres. Studia tak naprawdę dają wiedzę cząstkową. Czystą teorię,
          nic więcej. Jeżeli ktoś chce się czegoś nauczyć to nie mają znaczenia studia.
          Zaoczne lub dzienne. Jest to tylko papier mający otworzyć kolejne drzwi.
          • przyjaciolka10 Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 15:25
            ja mam pare słów na temat studiów zaocznych i dziennych.studenci dzienni
            bezzasadnie podtrzymują opinię, że jest przepaść między systemem zaocznych i
            dziennych studiów.oczywiście jest to może prawda w szkołach lub na
            kierunkach "niskiej klasy" czy bardzo mało obleganych.ale tam raczej i dzienne,
            i zaoczne mają niski poziom.ja w zasadzie skonczyłam studia zaoczne na znanej
            uczelni i na obleganym kierunku,ale uczestniczyłam jako tzw. wolny słuchacz w
            zajęciach studiów dziennych.dlatego moge spokojnie stwierdzic,iż nie jest
            prawdą ta "przepaść".na zaocznych mieliśmy kadre dużo bardziej
            wymagającą,często na zaliczenia musieliśmy wiedzić wiecej i mieć wiedzę dużo
            bardziej szczegółową,a nawet w wielu przypadkach egzaminy były dożo
            trudniejsze.ponadto musze powiedziec,że juz po studiach mam kontakt zawodowy z
            ludżmi po studiach dziennych i niestety musze stwierdzić,że nic im te studia
            nie dały.a ja się rozwijam i awansuję!
      • Gość: byly_student Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.toya.net.pl 20.11.06, 22:36
        a co powiesz na człowieka który studiował dziennie a na noc zasuwał na noc do
        supermarketu bo rodziców nie stać już nawet na utrzymanie drugiego dziecka już
        od czasu klasy maturalnej ? Prosimy nie wrzucać wszystkich do jednego worka. Mój
        rekord to 6h snu w ciągu 3 dni, za to weekend był z poduszką...bo w niedzielę na
        noc do roboty.
      • Gość: ocotylekrzyku Po co płacić dodatkowo za studia, jeśli można nie? IP: 217.153.211.* 21.11.06, 00:20
        Po co płacić i dać się doić, jeśli można uczyć się bez takich haraczy?

        Gość portalu: Pe napisał(a):
        > Zaoczne, czy to ze wzg. na niedostanie się

        no właśnie...

        > czy też inne czynniki losowe (np.:
        > posiadanie rodziny,

        A co to za problem uzyskać IOS, czyli zgodę na Indywidualną Organizację Studiów?

        > KONIECZNOŚĆ zarabiania pieniędzy na utrzymanie się etc.),
        > są tylko pod jednym wzgledem dobre - SZYBCIEJ DORASTASZ, czego nie można
        > powiedziec o "dzieciakach" na dziennych.

        Nie ma co generalizować. Pora otworzyć oczy - dziś studia dzienne wyglądają
        zupełnie inaczej niż powiedzmy 5 lat temu. Po co pisać tak złośliwie "dzieciaki"?

        Studiowanie dzienne nie wyklucza:
        - pracowania (weekendy, dni wolne od zajęć)
        - praktyk w czasie semestru
        - możliwości studiowania na więcej niż jednym kierunku, możliwości studiowania w
        ramach Indywidualnego Trybu Studiownia: ze świetną średnią można studiować nawet
        na różnych wydziałach

        Studia dzienne nie są darmowe, po co więc dodatkowo płacić sporo za studia,
        jeśli możemy tak wiele robić studiując dziennie?

        > Na pewno trudniej jest pod takim względem, że na zaocznych gros spraw musisz
        > przerobic SAM, a na dziennych ma się to wyłożone na wiczeniach.
        > I na pewno faktem jest też i to, że na zaocznych jest "niższy" poziom.

        Nie wiem czy niższy poziom, ale często wychodzi się z założenia, że są tam
        osoby, które nie dostały się z braku miejsc na studia dzienne (i nie przeniosły
        się na te studia za średnią). Studenci dzienni przecież tak samo jak zaoczni
        mają przygotowywać się na ćwiczenia i robią to samo, korzystają z tych samych
        książek, tych samych skryptów - i nikt za nich tego nie przeczyta. A skoro tak
        wszystko mają robić "sami" i pracują - to przepraszam bardzo, ale kiedy mogą
        poświęcić czas na pracę w czytelni czy nad książką w domu? Kto zatem dłużej się
        uczy? Dłużej siedzi nad książkami?

        Moim zdaniem - zarówno na studiach dziennych, jak i zaocznych będą osoby leniwe,
        jak i pracowite. To, czego i jak się nauczymy, zależy od nas samych. Nietrafione
        są natomiast argumenty, że student dzienny nie pracuje, nie ma doświadczenia. Bo
        jak napisałem - zmiany planów zajęć i ograniczanie ilości zajęć, powodują, że
        więcej zadań student dzienny dobiera sobie sam. Trudno takim osobom odmówić
        samodzielności i pracowitości.

        > Będąc pracodawcą - wybieram osobę ze studiami w trybie wieczorowo-zaocznym,
        > ktora w trakcie studiów PRACOWAŁA niż osobę po dziennych z 5 na koniec. Trzeba
        > nie lada wysiłku, żeby godzic studia z pracą.

        Trzeba brać pod uwagę dwie kwestie:
        - studia (gdzie? - może na uczelni prywatnej, która za 10 lat przestanie
        istnieć? lepiej wybrać taką która istnieje długo i długo trwać będzie...)
        - doświadczenie (różnorodne! a student dzienny na takie zmiany może sobie
        pozwolić z prostej przyczyny: nie musi pracować za pieniądze i może pracować w
        małym wymiarze godzin, dzięki czemu MOŻE mieć i solidne wykształcenie i
        doświadczenie).
        • Gość: o co tyle krzyku Uzupełnienie IP: 217.153.211.* 21.11.06, 00:34
          To co pisałem odnosi się do ludzi, którzy stali na rozdrożu: studia dzienne czy
          zaoczne. Oczywistym faktem jest, że gdy osoba już pracująca idzie na studia
          (pokolenie, które nie wybierało się masowo na studia i dziś uzupełnia te braki w
          edukacji), to wybierze zaoczne - bo nie chce rzucać pracy. W mojej wypowiedzi
          nie miałem na myśli takich osób. Chodziło mi głownie o zbicie nierzetelnej i
          nietrafionej argumentacji.
      • Gość: Dr Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 212.160.188.* 21.11.06, 07:47
        Jestem wykladowca akademickim. Mysle ze w tej dys. bardzo istotne jest
        zaznaczenie co sie studiuje. Moim zdaniem takie kierunki jak ekonomia i nauki
        humanistyczne mozna studiowac zaocznie bez wiekszego uszczerbku dla jakosci
        studiów. Ale jako wykladowca chemii fizycznej nie zgodze sie ze studia zaoczne
        i dzienne maja ten sam poziom w przypadku studiow wymagajacych przeprowadzania
        doswiadczen i zdobywania wiedzy praktycnej w laboratorium (np. prowadzenie
        synezy organicznej). Tego nie da sie z oczywistych wzgledow nadrobic w domowym
        zaciszu.