Dodaj do ulubionych

Kieszonkowe dla studenta? Ile średnia, a ile dużo?

IP: *.plock.mm.pl 07.12.06, 01:30
Witam

Ciekaw jestem ile kieszonkowego dostaje młody człowiek na utrzymaniu rodziców, jeśli pracuje to wyłącznie po to, żeby mieć na konsumpcję a nie na utrzymanie.
Chodzi o kwotę jaką dostajecie od rodziców, czyli to co możecie przeznaczyć na samą konsumpcję czyli "kupuję to co chcę, albo odkładam na przyszłość"
a nie o kwotę którą dostajecie np. na obiad, książki i ubrania, no chyba, że ktoś wydaje kieszonkowe na ubrania. Jeśli ktoś ma samochód do wyłącznej dyspozycji to proszę pisać +samochód i nie wliczać. Jeżeli stypendium jest przeznaczone na konsumpcję to też można.

Żeby ośmielić to ja podam, że mam:
400zł/mies + samochód (~400zł) -odkładam na jakąś niewielką działkę za miastem

Nie chodzi o chwalenie się, tylko takie orientacyjne anonimowe dane.
Edytor zaawansowany
  • wyssana.z.palca 07.12.06, 10:13
    wlasnie pierwsze co, to o chwaleniu sie pomyslalam...
  • Gość: x IP: *.aster.pl 07.12.06, 10:32
    Dla mnie takie pienieniadze od rozdzicow sa wielkie i dziwne, ale to juz co kto
    lubi. Ja stawiam na samodzilenosc. Czuje sie za stara (19 lat, studia dzienne)
    na branie od rodzicow pieniedzy, wystarczy ze mnie utrzymuja. Zarabiam na
    konsumpcje udzielajac korepetycji. Czesc tych pieniedzy odkladam na wakacje (to
    tez chyba konsumpcja), w wakacje pracuje tez. Niestety wciaz kupuja mi
    wiekszosc ksiazek i ubran bo az tyle pieniedzy nie mam. Moi rodzice sa niezle
    sytuowani stac ich na placenie za takie rzeczy, żadnej presji nigdy na mnie nie
    wywierali, po prostu ja uwazam ze jestem dorosla, a doroslosc do czegos
    zobowiazuje. Z ich samochodu korzystam sporadycznie (na ich koszt)
  • Gość: Radek IP: 213.180.137.* 07.12.06, 12:53
    Gość portalu: x napisał(a):

    > Dla mnie takie pienieniadze od rozdzicow sa wielkie i dziwne

    Jest w tym sporo racji.
    Moja siostra lat temu X studiowała to nie miała kieszonkowego, ale dziadkowie i rodzice odkładali jakiś "wdowi grosz" na książeczkę mieszkaniową PKO,
    dziś już nie ma takich książeczek, więc ja jak będę się, żenił to nie dostanę kasy jednorazowo, dają mi ją dziś tak jak autorowi prawdopodobnie i cała dorosłość polega na tym, żebym ja ją gospodarował odpowiednio, żeby mieć na start, studiuję dziennie i nie mam czasu na pracowanie, wolny czas wolę przeznaczyć właśnie na naukę i odpoczynek.

    Wiem, że sporo osób patrzy z zazdrością na takie osoby co mają stosunkowo spore kieszonkowe, ale znaczna część z tych co nie ma, dostaje póżniej jakąś kasę na start.

    Mam 300-800zł w zależności tyle ile ich na dany moment stać, np. w grudniu są większe wydatki i dali mi tylko 300zł, ale średnio to jest jakieś ~7tys zł rocznie.
  • Gość: eee? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.06, 16:54
    no ludzie bez jaj ;/ tyle ile wy wybieracie od rodzicow to skandal i wstyd.
    Jesli to byloby czesne za studia i oplaty za akademik to ok, ale bierzecie na
    wlasne zabawy i potrzeby od rodzicow? ;/
  • Gość: portalu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 19:07
    Też mi się wydaje że branie od rodziców 300-400 zł miesięcznie na SAME
    przyjemności to lekka przesada.
  • Gość: student PW IP: *.plock.mm.pl 07.12.06, 20:28
    > przyjemności to lekka przesada.

    przesada nie przesada, żeby wyciągać takie wnioski trzeba trochę więcej danych niż dwóch osób na krzyż, nie komentuj tylko przyznaj się anonimowo ile masz, nawet jeśli to jest 100zł, do komentowania przejdzmy jak będzie więcej konkretów
  • Gość: eee? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.06, 20:58
    nie mam nic, bo bym sie wstydzil brac od rodzicow np na dyskoteke a juz
    tymbardziej jakbym mial isc gdzies z dziewczyna... co jej powiesz? ze musisz isc
    do mamy po pieniadze? :P
  • mangax 07.12.06, 22:00
    Ja dostaję od rodziców 700zł miesięcznie + przywożę sobie jedzenie do mrożenia
    na obiadki z domu -> z tego 350zł to jest mieszkanie, a 350zł na całą resztę
    (bilet na mpk, bilety jeśli chcę jechać do domu - 30zł w jedną stronę, jedzenie,
    rozrywki).
    I wcale nie narzekam na poziom życia, na co mi potrzeba to mam :) (chociaż
    wiadomo, że czasem trzeba kombinować - w jednym miesiącu przyoszczędzić, żeby
    następnego wydać więcej)

    pozdr.
    mangax

    PS. jestem studentką 1go roku, studiuję dziennie we wrocławiu

    --
    ___________

    forum: Grupa TrzymającaWładzę - jeśli uważasz, że się nadajesz ... próbuj ;>
  • Gość: :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 22:08
    Jaką zawiścią pałaja ludzie do osób posiadających kase.
    Mi rodzice dają na wszystko i płacą za moje studia. Jest tylko jedno ale ...

    Jestem poważnie chory i chociaż wyglądam na zdrowego, to tak nie
    jest(reumatoidalne zapalenie stawów). Niby 22 lata a ciężko mi się poruszać,
    wszystkie stawy zniszczone i co? Co ja mam powiedzieć ??
    Zero szans na pracę i przyszłość. Gdyby nie pieniądze rodziców chyba bym sie
    zabił.A tak przynajmniej może skończe studia i jakoś to będzie...

    Więc pomyślcie 3x o swojej dorosłości.
    Nie każdy ma na nią szanse :-(
  • 137_higgs 13.12.06, 19:45
    ":(", moglbys odezwac sie na maila?to dla mnie wazne.dzieki.
  • r.richelieu 14.12.06, 21:11
    Trzymam za Ciebie kciuki byś mógł się nazwać ;) a nie ;(
  • Gość: lulu IP: *.consoft.com.pl 07.12.06, 22:48
    Ja nie dostaję kieszonkowego na przyjemności. Rodzice przelewają mi na konto
    pieniądze raz na jakiś czas, a kiedy zaczyna ich mocno ubywać, to uzupełniają.
    Na to samo konto dostaję pieniądze ze stypendium. Wszystko idzie na mieszkanie,
    jedzenie, książki itp. Nie muszę oszczędzać, ale staram się wydawać jak
    najmniej i tylko na to, co konieczne (taka mała obsesja, by nie ubywało z
    konta ;) Niestety system rodziców nie pozwala mi niczego odłożyć, ale ponieważ
    to ich pieniądze, to narzekanie byłoby bez sensu. Jeśli czasem uda mi się
    trochę dorobić, przeznaczam na bieżące wydatki.
  • Gość: Marta IP: 82.160.51.* 07.12.06, 23:37
    Ja mam 300zł i z moich obserwacji jest to poniżej średniej biorąc pod uwagę, że co druga osoba u mnie w grupie ma własny samochód, z czego zdecydowana większość nie pracuje
  • Gość: kakot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 23:54
    ja dostaje 150zl, przy czym 50zl idzie na dojazdy na uczelnie, a reszta na
    jedzenie, ktore kupuje jak jestem na wydziale. Takze gdybym mial z tego oplacac
    jeszcze jakies imprezy, ciuchy, gadzety to nie ma szans zeby starczylo. Ale
    jesli potrzebuje cos kupic, albo chcialbym gdzies wyjsc to zawsze moge
    porozmawiac z rodzicami i raczej mi nie odmowia.
  • Gość: pewniak IP: *.jed.isu.net.sa 07.12.06, 23:59
    Ludzie to, że nie macie kieszonkowego, albo macie niskie, nie uprawnia was do krytyki innych. Ja po to się uczyłem w LO, żeby dostać się do państowej szkoły w mieście gdzie mieszkam i żeby nie wydawać kasy niepotrzebnie na stancje, przejazdy i czesne za studia prywatne a to kosztuje. Dlatego mam 500zł na miesiąc+komórka
  • Gość: x IP: *.aster.pl 08.12.06, 00:40
    Nie widze zwiazku miedzy jednym a drugim. Rowniez uczylam sie w LO, dostalam sie
    na dzienne bezplatne studia w moim miescie (SGH konkretnie). Co nie zmienia
    faktu ze pracuje na swoje przyjemnosci (i odkladam tez z tego). Wiem ze jezeli
    zaczne drugi kierunek (a to mozliwe) to zarabiania sie skonczy, i wtedy bede
    brala kieszonkowe. Podobnie w wakacje bede wolala pojsc na nieplatne praktyki
    niz zarabiac robiac cos z czym nie wiaze przyszlosci. Ale teraz jak mam
    mozliwosc zarobienia to czemu mialabym brac kase od rodzicow ?
  • llora 08.12.06, 00:15

    Nie dostaje zadnych kieszonkowych,to by było wręcz smieszne w tym wieku(21
    lat),wystarczy,ze rodzice mnie utrzymują i płaca za dwa kierunki studiów.Brać
    na przyjemnosci byłoby mi głupio,więc pracuje jako opiekunka(w dwóch
    miejscach),sprzedaje na allegro(czasem niezła kasa jest z tego),czasem
    dziadkowie czy ciotki jeszcze coś dodadzą...

    Nie odkładam kasy na przyszłosc,bo nie umiem:)Natychmiast wydaje to,co mam.
  • Gość: pewniak IP: *.jed.isu.net.sa 08.12.06, 00:32
    >,to by było wręcz smieszne w tym wieku(21

    ale śmieszne już nie będzie jak będziesz zakładać rodzinę i kupować mieszkanie, wyciągniesz rękę do rodziców

    > na przyjemnosci byłoby mi głupio,

    a po co na przyjemności, ja tam inwestuję w monety kolekcjonerskie, daje to niezły %
  • Gość: konrad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 04:49
    Mam ok 500zł miesiecznie na przyjemnosci od rodziców+ wlasne auto. Zawsze
    dostaje na to co chce czli na dyske albo cos ;). Dziewczyny nie mam bo sa zbyt
    drogie w utrzymaniu ( miałem jedna przez pare miesiecy..to szlo na nia cale
    kieszonkowe).Studiuje wieczorowo, nie pracuje bo bez wyksztalcenai to jest
    tylko praca za smieszna kase jak robol w tym kraju a to mi sie nie oplaca. Ale
    planuje wyjechac do anglii na pare miesiecy tylko musze podszkolic jezyk..no i
    w wakacje bedzie bajabongo ;). A takto..moja dewiza to aby było na piwko, na
    paliwko do autka i na cos dobrego do jedzenia i czasem na jakas dyske :). Do
    ciuchow nie przykladam wiekszej wagi. ;P
  • Gość: llora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 12:24
    "ale śmieszne już nie będzie jak będziesz zakładać rodzinę i kupować
    mieszkanie, wyciągniesz rękę do rodziców"

    Tak,to nie bedzie śmieszne.
  • Gość: klaudia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:39
    mi rodzice nie dają konkretnego kieszonkowego, w pierwszej kolejności zawsze
    dają mi na mieszkanie (200) i na życie (jedzenie, dojazdy) i czasem jak się
    uda, to zostanie coś... Ale generalnie jest cieżko, bo sytuacja materialna u
    mnie w domu nie jest za wesoła i te moje studia są wielką kalwarią, nie tyle
    dla mnie co dla pozostałej rodzinki. (dochód na 5 osób: ok 1600zł) Więc staram
    się coś zarobić, wtedy zazwyczaj odkładam na teatr, jakąś imprezkę i ciucha
    <jak się spodnie już całkiem wytrą...>
    Więc niestety kieszonkowego nigdy i nie będę mieć. Ale rodzice zawsze, gdy
    tylko mają kasę to we mnie inwestują...
    a póki co szukam jakiejś dobrej pracy na wakacje... ;)
    Ciężka sprawa, ale nie narzekam i cieszę się bardzo że mam w ogóle możliwość
    studiowania...
  • Gość: uncle czeslaw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.06, 12:40
    Ja nie dostaje w ogóle kieszonkowego (22 lata), ale utrzymuje się sam. Od
    rodziców dostałem bonus w postaci mieszkania w centrum wawy, za co jestem im
    dozgonnie wdzięczny. Okazjonalnie (jeśli akurat jestem spłukany) biorę od nich
    pieniądze na jakieś nagłe wydatki typu benzyna :), ale zamyka się to w kwocie
    150 złotych miesięcznie.
  • eluch_a 08.12.06, 13:24
    600 zł na wszystko:
    350 - mieszkanie,
    60 zł - sieciówka i telefon
    na resztę zostaje 190 zl jak widać.
    Staram się sobie dorobić, ale w tym semestrze mam codziennie zajęcia od 8 do 19
    i jest ciężko.
  • Gość: olka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 14:36
    400 zł (mam kartę kredytową do konta ojca z niej mogę pobierać 200 zł a w nagłych wypadkach do 500, drugie 200 daje mi mama) + komórka (25zł) + własny samochód + czasem jakieś dodatki od babci. Z tych 400 zł, 200 wydaje na same dojazdy na uczelnie (gdybym jeździła tylko samochodem nie starczyło by mi 200 dlatego jeżdze pól na pół PKS-em i samochodem). Na przyjemności zostaje mi 200. Staram się też nie wydawać kasy na jakieś jedzenie na uczelni żeby zawsze mieć te 200 na jakieś ciuchy. Teraz studiuje dziennie ale całe wakacje pracowałam i całą zarobioną kasę dołożyłam rodzicom do mojego samochodu.
  • Gość: m. IP: *.net.pl 08.12.06, 15:01
    rodzice: bilety + komórka( 200 zł semestralny+30 zł kom na miesiac)
    ja: ok 300 zł miesiecznie na ciuchy jedzenie fajki itd
  • maadz 08.12.06, 15:13
    mam 20 lat, studiuje 2 kierunki, mieszkam z rodzicami i dostaje kieszonkowe
    (700zl) ktore ma mi starczyc na: benzyne, ciuchy, ksiazki i plyty i inne formy
    kulturalnego spedzania czasu, imprezy i spotkania itd. rzecz jasna nie starcza
    hehe ;) czasami rodzice mi sypną jeszcze np. na teatr czy cos takiego. Poza tym
    dostaje stypendium naukowe 320 zl i czesc z tego sobie odkladam- do momentu
    kiedy przyjdzie nagly wydatek;D lub nagly wyjazd lub inna nagla potrzeba i
    oprozniam konto :)

    --
    wie pan jakie są czasy.... wiem. czasy dawania w mordę.
  • maadz 08.12.06, 15:14
    aha i jeszcze od czasu do czasu daje korki i pisze rozne prace wiec tez mam z
    tego cos tam

    --
    wie pan jakie są czasy.... wiem. czasy dawania w mordę.
  • Gość: massster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.06, 01:52
    ja dostaje 1000zl z czego jakies 450 idzie na mieszkanie. rodzice oplacaja mi
    tez komorke i daja kase na ksiazki ubrania sieciowki etc. czyli mam jakies 500
    na jedzenie + rozrywke. nie stoluje sie w barach mlecznych i prowadze dosc
    rozrywkowy tryb zycia. wiem ze dostaje w miare duzo ale i tak nie starcza bo
    nie umiem oszczedzac;] raz po raz wpada mi do glowy pomysl zeby sie gdzies
    zaciagnac i cos dorobic bo mimo ze studiuje dziennie to mam w sumie moze z
    18godz tygodniowo na uczelni wiec moglbym smialo pracowac ale jakos zawsze
    dojde do wniosq ze to kiepski pomysl...
  • clementinne 10.12.06, 17:21
    Gość portalu: massster napisał(a):

    > ja dostaje 1000zl z czego jakies 450 idzie na mieszkanie. rodzice oplacaja mi
    > tez komorke i daja kase na ksiazki ubrania sieciowki etc. czyli mam jakies
    500
    > na jedzenie + rozrywke. nie stoluje sie w barach mlecznych i prowadze dosc
    > rozrywkowy tryb zycia. wiem ze dostaje w miare duzo ale i tak nie starcza bo
    > nie umiem oszczedzac;] raz po raz wpada mi do glowy pomysl zeby sie gdzies
    > zaciagnac i cos dorobic bo mimo ze studiuje dziennie to mam w sumie moze z
    > 18godz tygodniowo na uczelni wiec moglbym smialo pracowac ale jakos zawsze
    > dojde do wniosq ze to kiepski pomysl...

    Wreszcie ktos uczciwy, dzieki :)
    W tego typu dyskusjach na dzien dobry ujawnia sie typowa polska mentalnosc:
    narzekac, jak to zle. Mowic, ze malo. A 700zl wystarczy na utrzymanie, czy to
    Czechowice Dziedzice, czy Warszawa.
    Jestem przekonana, ze przynajmniej polowa z was powazne zaniza kwoty, ktore
    dostaje od rodzicow, bo to obciach sie przyznac, nawet na anonimowym forum, bo
    przeciez inni nie biora. Prawda jest taka, ze malo kto miesci sie w tych
    mitycznych 700zl/msc (czy 800..). I to tez tylko w czasie, gdy nie wypadna
    jakies swieta, urodziny przyjaciolki etc. Cala reszta wydatkow, to albo jakies
    kombinowane na szybko roznoszenie ulotek czy pizzy, albo 'mamo daj'. Nie
    oszukujmy sie, jezeli rodzice wysylaja dziecko na studia do innego miasta, to
    raczej trzezwo oceniaja swoje mozliwosci finansowe i wiedza, ze przynajmniej w
    jakims stopniu beda dziecku pomagac (tak, sa wyjatki, w stylu 'mnie nie dali
    rodzice, wiec ja tez dziecku nie dam', ale nie o egoizmie rozmawiamy).
    I nie ma cudow - bierzecie od rodzicow o wiele wiecej, niz sie przyznajecie.
    Sami robiac wokol tego atmosfere wstydu. Tak jakby bylo sie czego wstydzic.
    Uczycie sie, rozwijacie, zeby w przyszlosci moc wiecej. Rodzice w was
    inwestuja. Wstydem byloby lezenie do gory brzuchem na garnuszku rodzicow.
    Jezeli probujecie pracowac - naprawde super. Ale zdobadzcie sie tez na
    szczerosc przy podawaniu kwot jakie wydajecie naprawde, i jakie dostajecie od
    rodziny ;)
  • Gość: Madzia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.06, 09:52
    Od rodziców dostaje 0 zł.:) Tzn mieskzam z nimi więc utrzymują mnie, karmią
    itd. Ale kieszonkowego nie dostaje. Dostaje natomiast stypendium socjalne w
    wysokości 400 zł dodatkowo udzielam korków hmm na tydzień wychodzi coś ok 45
    zł.Ale róznie.... Sama płace sobie za dojazdy, za ubrania, za jedzenie na
    uczelni., za komórke. W wakacje pracowałam, więc też nazbierałam ładną sumkę:)
    A teraz ucze sie oszczędzania:/ ale coś mi nie idzie:P :)
  • Gość: Astro IP: 66.121.102.* 10.12.06, 11:29
    ..... a żeby inwestować to trzeba mieć warunki do tego. Jeśli kogoś nie stać po nie powinien studiować. Pogodzenie pracy i studiów dziennym jest prawie nie możliwe. Każda złotówka zarobiona w czasie studiów wymagająca czasu to jest strata wielu setek w przyszłej pracy zawodowej. Jeśli ktoś jest w stanie to pogodzić to oznacza, że wybrał mało "ambitny" kierunek, a taki zawód to szkoda czasu, bo daje tylko papierek.
    Jak to mówi mój profesor:"Jeśli ktoś woli rozwozić pizzę zamiast uczyć się matematyki, to niech zrezygnuje ze studiów".

    Co do minimum "konsumpcyjnego" to:

    -50zł kosmetyki i środki czystości - trzeba o siebie dbać
    -50zł telefon
    -50zł gadzety elektorniczne, od słuchawek i myszki komputerowej kończąc na telefonach komórkowych i innych użytecznych uprzyjemniaczach życia
    -100zł konsumpcja niematerialna: fast food, gazety, piwo, kino, teatr, kręgle, muzyka
    -50-100zł fundusz reprezentacyjny+inne: wyjście na dyskotekę, na randkę, albo wycieczka gdzieś tam

    Kwoty poniżej 300zł są za małe dla dobrego samopoczucia i niepotrzebnymi oszczędnościami, bo zdrowie psychiczne przekłada się na wyniki w nauce.

    Ja mam 250zł stypendium, ale tyle to akurat na książki wydaję, więc trochę mi dokłądają rodzice.

    pozdrawiam
  • leni6 10.12.06, 11:45
    > ..... a żeby inwestować to trzeba mieć warunki do tego. Jeśli kogoś nie stać po
    > nie powinien studiować. Pogodzenie pracy i studiów dziennym jest prawie nie mo
    > żliwe. Każda złotówka zarobiona w czasie studiów wymagająca czasu to jest strat
    > a wielu setek w przyszłej pracy zawodowej. Jeśli ktoś jest w stanie to pogodzić
    > to oznacza, że wybrał mało "ambitny" kierunek, a taki zawód to szkoda czasu, b
    > o daje tylko papierek.

    A co z osobami które pracują w zawodzie zdobywając jednoczesnie wyksztalcenie i
    doswiadczenie ? W ten sposób zyskuja wiele setek, które otrzymają zaraz po
    studiach. Nie wiem czy zauważyłeś ale w tej chwili (przynajmniej w Warszawie)
    pensja osoby zaraz pod studiach bez doswiadczenia zawodowego i osoby z tym
    doswiadczeniem to zupelnie inna bajka.
  • Gość: lololol IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.06, 12:49
    Astro idz sie leczyc :)jestes zalosna. Jak ktos ma mozliwosc to niech sobie
    pracuje, bo przynajmniej nie bedzie sie potem wstydzil przed rodzicami jak mu
    czegos brakuje. A ty nie dosc ze studiujesz za panstwowe pieniadze (potem i tak
    z ciebie nic nie bedzie, bo zapewne wyjedziesz na zmywak do Anglii) to jeszcze
    bez ogrodek mowisz, ze ponizej 300 zl od rodzicow to malo i nie da sie za to zyc.
  • Gość: Astro IP: *.static.twtelecom.net 10.12.06, 18:24
    > A co z osobami które pracują w zawodzie zdobywając jednoczesnie wyksztalcenie >i doswiadczenie ?

    przecież pisałem, że pozostają zaoczne
    a co do doświadczenia to podam taki przykład, mówi pracodawca do starającego się o pracę "Co z tego, że ma pan doświadczenie, jak my wykorzystujemy technologie, której nikt inny nie używa"

    Nie boczcie się tak, po prostu są studia na których się nie da!
  • Gość: x IP: *.aster.pl 10.12.06, 18:41
    > Nie boczcie się tak, po prostu są studia na których się nie da!

    Są ludzie którzy nie potrafia !

    W każdym razie ja sie nie spotkałam z kierunkiem na ktorym by sie nie dalo, może
    i są. Ludzi z prawa i medycyny zarabiajcych znam (oczywiscie nie mowie o tym ze
    sie zuplenie sami utrzymuja, po prosto dorabiaja)
  • Gość: x IP: *.aster.pl 10.12.06, 18:46
    I jeszcze, moje wyniki w nauce i zdrowie psychiczne sa w dobrym stanie mimo że
    wydaje miesiecznie jakies 50 zl na siebie. (nie wliczam tu ksiazek bo to nie
    jest wydatek staly miesieczny, na tel daja mi rodzice 50 zl na 3 miesiace)
  • Gość: Astro IP: *.static.twtelecom.net 10.12.06, 19:55
    > Są ludzie którzy nie potrafia !

    cieszę się, że nasza rozmowa idzie w dobrą stronę porozumienia się

    > W każdym razie ja sie nie spotkałam z kierunkiem na ktorym by sie nie dalo, >może

    są wymagające kierunki, na których można przetrwać bez jakiś tam komplikacji, a są też lekkie kierunki, na których znajdzie się jakiś człowiek X który zada Ci tyle roboty, że możesz nie spać po nocach a i tak zabraknie Ci czasu i dobrze jest jak Ci zada coś co się tylko robi/liczy/projektuje to można kogoś poprosić o pomoc, gorzej jak coś trzeba się nauczyć
  • Gość: www IP: *.net.pl 14.12.06, 20:57
    nie uważam żeby studiowanie biologii było mało ambitne.
    inwestowanie w siebie to także nauka samodzielności.
    spaliłabym się ze wstydu gdybym w wieku 20 lat miała mówić:mamo,tato daj...
    a to że w soboty i niedziele zapieprzam w hipermarkecie za te 400zł?
    wracam o 15 i się uczę.i tak bym spała do 13.i mam satysfakcje że zarobiłam.
    a to,ze wogole nie mam czasu dla siebie to inna bajka.cos za cos. to ze ma sie
    dowód nie oznacza ze jestesmy dorosli.dorosły człowiek i :mamo daj 10 zł?
  • Gość: Asia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.06, 17:12
    Ja dostaję ok.900 - 1000 zł na miesiac, w tym 350 płacę za akademik. Nie
    pracuję, bo nie miałabym kiedy. Studiuję dziennie i do akademika wracam
    przeważnie koło 20, mam dużo nauki i nie wyobrażam sobie kiedy bym miała
    pracować. Moim zdaniem, jesli sie jest na studiach dziennych, w dodatku takich,
    które wymagają dużo nauki i to na bieżąco (ja jestem na biotechnologii), to nie
    ma żadnego wstydu w tym, ze utzrymują nas rodzice. Przecież nikt nam nie kazał
    pracować w liceum, a tam było dużo łatwiej niz jest na studiach. gdybym
    pracowała, na pewno zawaliłabym studia, a to one są w tej chwili najważniejsze,
    nie tylko dla mnie, też dla moich rodziców. Mogłabym udzielać korków i pewnie
    będę, ale jeszcze nie tearz, bo nie czuje sie na siłach, za mało jeszcze wiem :)
  • kaja86 10.12.06, 20:54
    Mi w sumie rodzice dają całkiem dużo kasy. Tzn ja z nimi mieszkam, więc mnie
    utrzymuja w sensie mieszkanie, jedzenie, ubranie. Dostaję stypendium naukowe 200
    zł i udzielam trochę korepetycji. Tą kasę w sumie wydaję na siebie - tzn na
    ksero, jedzenie na uczelni, kino itp. Do pracy takiej normalnej za bardzo nie
    mogę iść, bo dośc późno kończę zajęcia a poza tym mieszkam w innnym miescie, niż
    studiuję i dlatego tracę sporo czasu na dojazdy. Rodzice jeszcze płacą mi za
    nagielski, ale pewnie w przyszłym roku już nie będą chcieli, wtedy sobie sama
    będę płacić. W wakacje trochę pracowałam, robiąc ankiety, ale to nie było takie
    zajęcie na poważnie. teraz jestem na II roku studiów.

    --
    I'm so happy cause today...albo i nie ale co tam :)
    bykom-stop.avx.pl/
  • Gość: Ania IP: *.stk.vectranet.pl 11.12.06, 08:52
    Ja dostaję 0 zl hehe tzn rodzice płacą mi za bilet miesięczny, mieszkam z nimi.
    Jak coś dostanę czy zarobię to odkładam i z tego potem kupuję ciuchy, płyty, w
    ogóle przyjemności i potrzeby. Obecnie nie pracuję bo zbyt późno wracam z
    uczelni i przyznam, że jest ciężko z dochodem na poziomie zerowym. Pzdr
  • mary_an 11.12.06, 11:54
    Moi znajomi z Polski dostaja miesiecznie przelew 2000 zl na konto i podobno
    ledwo im to starcza.
    Ze studiuje za granica to lepiej nie bede wymieniala kwot bo troche straszne
    sa...
  • Gość: zieelona IP: *.core.lanet.net.pl 11.12.06, 12:44
    mieszkam z chlopakiem w naszym wlasnosciowym mieszkaniu, skladamy sie na
    oplaty, od mamy dostaje ok.200zł miesiecznie na drobne wydatki, choc wcale o to
    nie prosze
    pracuje na pelen etat zarabiam 1000zł plus z korepetycji z jezyka ok.250zł
    miesiecznie
    chlopak pracuje 4 miesiace w roku i te pieniadze starczaja na spokojne zycie
    przez caly rok:)
    samochod utrzymuje moj facet
  • Gość: zieelona IP: *.core.lanet.net.pl 11.12.06, 12:46
    dodam, ze jestem na I roku mgr
    odkladam co miesiac kaske na podroze i swoj samochod
    w wakacje pracuje miesiac-dwa za granica i z tego tez jest spora kasa
  • Gość: oburzony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.06, 13:48
    Bez jaj! Zarabiasz ponad 1000 na miesiac i jeszcze nie masz wstydu przyjmować
    pieniędzy od rodziców? :/ Społeczeństwo głupieje... Mam nadzieje że jak
    skończysz studia to wyjedziesz za granice... oczywiście na zmywak jak inni :)
  • Gość: zieelona IP: *.core.lanet.net.pl 11.12.06, 14:14
    Gość portalu: oburzony napisał(a):

    > Bez jaj! Zarabiasz ponad 1000 na miesiac i jeszcze nie masz wstydu przyjmować
    > pieniędzy od rodziców? :/ Społeczeństwo głupieje... Mam nadzieje że jak
    > skończysz studia to wyjedziesz za granice... oczywiście na zmywak jak inni :)


    ale te pieniadze daje mi mama (nie rodzice!) z WLASNEJ woli, o nic nie prosze,
    wykrecam sie i chcetnie sama bym jej dala, gdyby tylko ona chciala, ale na
    zarabia duzo, mieszka sama wiec ma pieniadze a mi kaske daje czasem np. da
    50zł, 20zł jak to mowi na 'kino' czy 'lody' tak po prostu jak rodzic daje
    dziecku, bo to mile - tak jak dziadek daje wnuczce drobne ot tak, przeciez ja
    nie utrzymuje sie za te jej pieniadze, nie zmieniaja one mojego stanu
    finansowego, obeszalabym sie bez nich, ale przyjmuje raz na jakis czas bo wiem,
    ze jak sie wykrecam to mamie jest przykro, czesto mowie jej, zeby mi lepiej
    kupila jakas drobnostke zamiast dowac mi te pieniadze, ale ona tego SAMA CHCE
    wiec nie widze w tym nic strasznego
    i nie mam przez to wstydu
    wstydem dla mnie bylo by wyciaganie od niej wysokich sum gdy zarabialabym
    wiecej od mojej mamy

    rozne sa stosunki w roznych rodzinach wiec nie mierz wszystkich swoja miarka

    p.s. mam zamiar wyjechac za granice hehehe
  • Gość: Velika IP: *.smsnet.pl 11.12.06, 14:14
    0 zł. Moim typowym kieszonkowym jest stypendium naukowe. Od rodziców dostaję
    pieniądze na mieszkanie i tzw. zycie i tylko ode mnie zależy czy uda mi się coś
    z tego odłożyć czy zaszaleć. Raczej się nie udaje, jestem typem rozrzutnym:]
  • Gość: prawie-mgr-inż IP: *.cafenet.pl 11.12.06, 14:34
    j.w.

    Tyle że nie dość, że nie dostawałem nic, to jeszcze musiałem oddawać część
    stypendium ("bo masz naukowe to ci wystarczy") na utrzymanie rodziny.

    Skończyło się jak skończyło, a teraz organizm wystawia jeszcze rachunek za
    życie się za "4 zł dziennie" :)

    Poza tym dzieciarnia (tak, tak) dostająca w wieku 21-30 lat przelew z banku na
    kwotę 1000-2000 zł nie ma moralnego i nie tylko, prawa mówić
    o "nierobach", "bezrobotnych" i czekających na zasiłki.

    Nawet ci żyjący ze zbieractwa potrafią sobie jakoś radzić w kryzysowych
    sytuacjach, a jak kiedyś poradzą sobie w razie "W" wychuchane panienki
    dostające po 2 tys. od mamusi, bo się "należy" . :)
  • Gość: aaa IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.12.06, 16:18
    Ja od 16 roku zycia sama zarabiam na swoje przyjemnosci, udzielalam
    korepetycji, opiekowalam sie dziecmi, roznosilam ulotki, pracowaslam w wakacje.
    Czlowiek w wieku dwudziestu paru lat ciągnący kase od rodziców jest wciaz po
    prostu dzieckiem. Bo macie mozliwosci zeby zarobic, tylko ze trzeba tylek
    ruszyc sprzed komputera, a latwiej od mamusi brac. Brrr.
  • Gość: honey IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 20:04
    To może moja kolej. Studiuje zaocznie w rodzinnym mieście,za studia płacą mi
    rodzice,dodatkowo opłacają mi kurs angielskiego i dają na paliwo. Samochód mam
    do swojej dyspozycji,ale oprócz tego mam z tym mnóstwo obowiązków jako
    kierowca. Wożę brata na dodatkowe zajęcia,mamę do pracy i z powrotem. Oprócz
    tego miesięcznie mam 700 zł, 500 na własne wydatki a 200 zł miesięcznie
    odkładam na konto. Jednak nie są to pieniądze za nic. Mój ojciec ma firmę,
    pomagam mu w papierkowej robocie i spędzam u niego w biurze po 6 godzin
    dziennie od poniedziałku do piątku. Uważam,że jestem w komfortowej sytuacji i
    nie mam prawa narzekać. Podziwiam wszystkich tych, którzy zarabiają już sami na
    siebie.
  • Gość: Filipek IP: *.kimsufi.com 11.12.06, 21:49
    mój ojciec ma sporą pensję willę i samochód, ma 66lat i pracuje tylko po to, żeby być w kondycji, a nie po to, żeby kasę zbierać, bo jemu już nie potrzebna, to niby komu ma kasę dawać?
    Pozatym w ramach kieszonkowego to wyłączam światło jak jest gdzieś zapalone i wożę go samochodem jak się upije. Wiecie jaka to obrzydliwa robota? Ciągnąć go do samochodu, wszyscy się gapią itp. Okropne
  • Gość: akasha IP: *.net.autocom.pl 12.12.06, 20:28
    Jestem na III roku dziennych studiow. Mieszkam z mama, wiec za mieszkanie nie
    place. Dostaje 500zl miesiecznie na rozne wydatki- czesto jem na miescie, kupuje
    jakies ksiazki, kseruje;). Dodatkowo pracuje do 30 godzin tygodniowo, zarabiam
    miesiecznie ponad 1100 zl (zalezy ile wypracuje godzin). Duzo pieniadze wydaje
    na ciuchy i buty, troche tez na imprezy. Probuje tez troche z tego zaoszczedzic,
    chociaz pieniadze sie mnie nie trzymaja. W zeszlym roku nie pracowalam, ale
    dostawalam stypendium naukowe 400zl.
  • Gość: eh IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.06, 07:35
    nastepna, ktora nie ma wstydu brac pieniedzy od mamy a sama zarabia ;/
  • Gość: Corleone IP: *.apus-net.pl 14.12.06, 16:32
    Ja dostaje 500zl od rodzicow bez dodatkowego "ale tato, mamo...". ok 300zl
    koszuje mnie mieszkanie + jakies jedzenie + czasem karta doladowujaca komorke.
    Od pewnego czasu zaczalem dawac korepetycje - wychodza z tego ladne pieniadze-
    jestem w stanie nawet miec 500zl miesiecznie. Dlatego zamierzam sie odlaczyc
    stopniowo od pepowiny materialnej rodzicow i sam sobie zapewnic utrzymanie na
    tzw. wlasna reke. Zgadzam sie z niektorymi przedmowcami, ze zycie na wlasna reke
    na studiach jest kwetia usamodzielnienia sie - jedni moga sobie pozwolic na to,
    dla drugich jest troche inaczej... Tak czy inaczej, sadze, ze jesli ktos idzie
    na studia i umie jako tako zaradzic sobie sam, to powinien sie starac
    usamodzielnic- niestety jedni maja to we krwi drudzy nie...
    Pozdrawiam:-)
  • Gość: student PW IP: *.plock.mm.pl 14.12.06, 20:06
    > na studia i umie jako tako zaradzic sobie sam, to powinien sie starac
    > usamodzielnic- niestety jedni maja to we krwi drudzy nie...

    ja tam biorę kasę od rodziców nie dlatego, że nie chce mi się pracować tylko dlatego, że ich sytuacja materialna na to pozwala, dlatego wolę kożystać ze studiów i nauki bo póżniej może nie być już tak różowo,
    dziś ja biorę kasę od rodziców, ale jak ja będę miał dzieci na studiach to im nie będę skąpił i wymuszał na nich żeby pracowały

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.