Po prostu ludziom na uczelniach państwowych tych renomowanych z
długoletnim "stażem" wmawia się, iż ich wykształcenie jest najwyższe
i najlepsze, bo posiadają wykształcenie np. uniwersyteckie. Wielu
moich znajomych było do momentu poszukiwania pracy wręcz
przekonanych, że po studiach będą mieć super pracę i super
przyszłość, bo mają w papierach renomowaną uczelnię. Jednak później
na ogół zapanowała konsternacja, ponieważ pracy zero, przyszłości
zero. Natomiast wykładowcy tam wmawiają, bo są na ogół zasiedzieni
na uczelniach i żyją mentalnością lat 70, gdzie uczelnia to było coś
i taką też wiedzę promują. Jeśli ktoś nie wierzy niech przeczyta
wątek powyżej - "prywatne są fee, do du...." itd. Nikt nie zastanowi
się nad kierunkiem, trybem doświadczeniem i wieloma innymi
kwestiami, które decydują o przyjęćiu do pracy (NAJWAŻNIEJSZA JEST
ROZMOWA!!!) - po prostu zero ŚWIADOMOŚCI - no ale jak się 5 lat
komuś wmawia, że po studiach będzie masterem to tak jest.
Aha i żeby nie było nie mam nic wspólnego z Krakowem, KSW ani nawet
z tą częścią kraju.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.