Dodaj do ulubionych

ELITA polskiej nauki?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 13:14
Prawda jest taka, żeby na jakikolwiek kierunek humanistyczny na dobrej uczelni
typu UW czy UJ trzeba mieć dobre często bardzo dobre wyniki z przedmiotów
humanistycznych... a aby dostać się na 3/4 kierunków na jakiejkolwiek
Politechnice nawet nie trzeba mieć zdanej matury z matematyki czy fizyki! jaki
z tego wniosek? na kierunki humanistyczne idzie elita humanistyczna, ludzie,
którzy mają predyspozycje ku temu... a kto idzie na Politechnikę? w większości
to osoby, które ani nie poszły tam z zamiłowania ani zdolności w kierunku
przedmiotów ścisłych, ale z tego powodu, że się nie dostały na kierunki na
prestiżowych uczelniach humanistycznych... jeśli w dzisiejszych czasach jest
mniejsze zapotrzebowanie na humanistów to uważam, że powinni się tylko liczyć
na rynku pracy ci, którzy są naprawdę dobrzy w tym co robią, są prawdziwą
ELITĄ humanistyczną a nie "humanistami" po szkółkach w Pcimiu Dolnym czy
Wyższych Szkołach Nic Nierobienia, które nie mają co się równać do kilku
najlepszych uniwersytetów w Polsce... to właśnie tacy absolwenci, którzy
kupili sobie dyplom w prywatnej szkółce przynoszą nam wstyd prawdziwym
humanistom... chcesz studiować pedagogikę? ok! ale na UW, UJ, UAM czy UWr -
pokaż swój poziom i studiuj u najlepszych a nie załatwiaj sobie dyplomu w
Wyższej Szkole Kupowania Dyplomów... nie dostałeś się? widać, że nie jesteś
wystarczająco dobry! może lepiej było skończyć jakieś technikum lub zawodówkę
i mieć zawód a nie kończyć jako milionowy student socjologii czy politologii
na marnej uczelni... jest mnóstwo pracy dla kucharzy, piekarzy, glazurników,
ślusarzy itp. Po co Ci mgr skoro jest nic nie wart? Humaniści zawsze znajdą
pracę, ale z takim zastrzeżeniem, że Ci najlepsi! A i tylko najlepsi
inżynierowie znajdą pracę - mój chłopak jak poszedł na elektrotechnikę na PW
to się załamał - 3/4 ludzi z jego roku miało podstawowe braki z gimnazjum (!)
jeśli chodzi o matematykę i fizykę. Ale nie mieli co się martwić... na PW
można zdawać nawet 3 lata jakiś przedmiot i nikt ci z tego powodu nie robi
problemów - wychodzą z założenia, że może za 30 razem nauczysz się wreszcie
tego. Jaka motywacja uczelni? Śmiem wątpić, że tylko kasa a nie chęć bycia
kuźnią młodych talentów i profesjonalistów... Przykre to. Czy nie lepiej
zrobić sobie kurs ślusarstwa i zarabiać od 3 tys. zł w górę? I wcale nie
potrzeba do tego 5 lat ciężkich studiów! A później za takich "niedorobionych"
mgr się wstydzą : i humaniści i inżynierowie... Kiedyś była taka ELITA ludzi,
przed wojną, ale 3/4 wymordowali naziści i komuniści... Polska inteligencja w
większości dzisiaj to DNO. Moja babcia zdawała maturę zaraz po wojnie - ze
wszystkim przedmiotów! To było COŚ! Matura to było COŚ! A teraz 3 przedmioty,
minimum 30% - normalnie Ż A L! Ja na studiach by mieć zaliczony egzamin na 3
muszę zdobyć co najmniej 60% a czasem 65%. Tak naprawdę boję się o przyszłość
polskiej inteligencji. Połowa wyjedzie za granicę a połowa będzie tylko ją
udawać. Oto ziścił się plan Stalina - Polska ma przetrącony kręgosłup, którym
jest inteligencja, która nadaje ton całemu kraju. Oto nasza Polska, gdzie
ministrem był pan Giertych a wicepremierem Lepper.
Obserwuj wątek
              • Gość: Humanistka Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 13:54
                inz_mech napisał:

                > Tak mozesz humanistyczna miernotko mowic do swoich "elitarnych" kolegow.
                > Ironia-raczej belkot nacpanego humanisty

                Ha ha! Wiesz inz_mech myliłam się co do Ciebie. Myślałam, że jesteś kimś, więcej
                (np. skądinąd nawet ciekawych i trafnych Twoich wypowiedzi na forum) niż tylko
                zwykłym TROLLEM, no ale cóż myliłam się! Nie będę udawać, że mi z tego powodu
                przykro bo nie jest. Ja jestem szczęśliwym człowiekiem w każdym względzie i
                szanuję każdego, a Ty musisz być bardzo nieszczęśliwy skoro wylewasz na każdego,
                z prawa i lewa, jakiś nieuzasadniony jad i żółć. To jest przykre. Mogę Ci tylko
                współczuć. Pozdrawiam :)
                • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 13:56
                  He he. Mylisz sie calkowicie. Niby dlaczego mam byc nieszczesliwy? Nie mam
                  powodow do tego. Nie lubie natomiast jak ktos mnie obraza. Chociaz potrafie
                  zrozumiec humanistow, bo wielu z nich gdy ktos pluje im w twarz to mowia ze
                  deszcz pada. Dobra ideologia zyciowa-byc najgorsza szmata ale oby do przodu.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Humanistka Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 14:03
                    inz_mech napisał:

                    > He he. Mylisz sie calkowicie. Niby dlaczego mam byc nieszczesliwy? Nie mam
                    > powodow do tego. Nie lubie natomiast jak ktos mnie obraza. Chociaz potrafie
                    > zrozumiec humanistow, bo wielu z nich gdy ktos pluje im w twarz to mowia ze
                    > deszcz pada. Dobra ideologia zyciowa-byc najgorsza szmata ale oby do przodu.
                    > Pozdrawiam

                    Nie obraziłam Cię w ani najmniejszym stopniu, a Ty mnie owszem. Chyba, że
                    określenie "inżynierku" Cię obraża ;) No cóż mój przyszły mąż jakoś się nie
                    obraża :] Ależ oczywiście, że deszcz pada! Tylko osoby przeczulone na swoim
                    punkcie obruszają się, gdy jakaś nieznajoma osoba powie coś względnie
                    obraźliwego - wynika to z niskiej samooceny i kompleksów. Po co się przejmować
                    innymi? Każdy wie swoje. Ty wiesz swoje jaki jesteś i ja wiem swoje jaka
                    jestem... i nikt tego nie zmieni. Trochę dystansu do siebie. Nie będę już
                    odpowiadać na Twoje słowne zaczepki i inwektywy, gdyż z trollami się nie
                    dyskutuje. Pozdrawiam.
                    • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 14:08
                      Nie obraza mnie-ale nie jest mile. Ja nie jestem twoim mezem.
                      No coz, jesli w takich sytuacjach myslisz ze deszcz pada to twoja sprawa. Nie
                      bede tego komentowal.
                      Jesli chodzi o mnie to mam do siebie dystans, tylko takich okreslen nie lubie,
                      nie z powodu kompleksow tylko ogolnego charakteru wyrazenia.
                      "Inzynierek" jest podobnym okresleniem np jak "lekarzyna"-ja mysle ze lekarz
                      moglby sie obrazic.
                      Pewnie ze z trolami sie nie dyskutuje, bo jeszcze beda mieli cos do powiedzenia
                      i ujawnia braki rozmowcy.
                      Pewnie, ignorancja to najlepszy sposob zeby wyjsc z twarza.
                • Gość: mini666 Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.r-ce.pl 27.07.08, 15:15
                  "a Ty musisz być bardzo nieszczęśliwy skoro wylewasz na każdego z prawa i lewa,
                  jakiś nieuzasadniony jad i żółć." ha ha ha to ty tak robisz. w 1 poscie
                  obrazalas humanistow z prywatnych szkol no i ludzi z poltech tez. zalosna jestes
                  a twoj pierwszy post jest jeszcze bardziej zalosny od ciebie. a i zeby bylo
                  jasne jestem humanistka.
            • Gość: ktoś tam Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 13:54
              Ludzie sami chcieli tą zachodnią mentalność i styl życia.

              Poprzeni minister edukacji może i był Pan Giertych, ale to wcześniejszy minister wprowadził obecne matury - i tylko te 30% do zdania ich.
              Pan Giertych pokusił się na kasę i chciał ułatwić wszystkim życie, tak jak to zrobił poprzedni minister (bądź pani minister, nie pamiętam kto).
              A co z obecnym ? Nie wypaliły do matury, to się podał do dymisji. To jest dopiero postawa! Rozpi... wszystko i odejść zamiast siąść na dupie i naprawić.


              I ludzie sami chcą tego stylu zachodniego - niestety wybierają samo zło, albo to co nie jest najważniejsze.
              Najważniejsza jest tolerancja, wolność słowa, i bycie wiecznie uśmiechniętym (jak pan Tusk) - zaczerpenięte z amerykańskich filmów.

              Szkoda, że nikt nie weźmie przykładu z tych amerykańskich filmów i nie zakaże dzieciom DO 21 roku spożywania alkoholu (a za to ciężkie kary nałozone na rodziców i dzieci), wstępu do klubów, dyskotek czy innych.



              A co do pierwotnego postu -
              nie zauważyłaś nic nowego. Nikt nie robi nagonki na humanistów z prawdziwego zdarzenia, którzy naprawdę są potrzebni itd. Ale tutaj chodzi właśnie o te osoby co studiują w Pcimiu Dolnym na Wyższej Szkole Kupowania Dyplomu. Dodam, że szczycenie się też w wieku 22 lat dyplomem studiów zaocznych też jest hańbą.
              I tak samo hańbą dla politechnik są osoby, które idą tam, bo się dostały a nie czują żadnego powołania tam.
              Nikt nie twierdzi, że jest inaczej.

              Problem polega na tym, że większość osób idzie na, być może dobre studia, ale do bylejakiej szkoły, ich poziom wypowiedzi itd świadczy o nich, a takie osoby się tylko... gnoi, bo są śmieszne i żal ich.
              • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 13:59
                Chcialbym sie odniesc do czesci Twojej wypowiedzi o filmach amerykanskich.
                Myslisz ze to takie dobre rozwiazanie? A bylas chociaz kiedys w USA? Widzialas
                jak to jest naprawde?
                A niby dlaczego tak "wspaniale" panstwo jak USA nie zakaze swoim zolnierzom
                (ktorzy maja po 18 lat) strzelania do bezbronnych ludzi?
                Jak ktos ma 18 lat to moze nosic bron i zabijac a nie moze pic alkoholu-nie
                sadzisz ze to kuriozalne? Zboczone wrecz.
                • Gość: ktoś tam Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 14:11
                  Nie napisałam, że USA jest wspaniałe.
                  Uważam, że to że mogą strzelać (broń posiadać nawet od 16 lat) jest po prostu pomyłką.
                  Z tym, że u nas to byłaby to tragedia. Tam jest trochę inaczej, napady, wojny gangów itd, więc POTRAFIĘ zrozumieć, że posiadają broń od 16 lat.
                  Aczkolwiek mordowanie niewinnych ludzi jest zbrodnią.

                  I nie byłam w USA, nie wybieram się tam, ale mam bardzo bliską rodzinkę, z którą jestem ciągle w kontakcie.
        • sanjoseshark Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 13:58
          Bo tego typu inteligentow jak przed wojna nikt nie potrzebuje. W kapitalizmie
          wszystko kreci sie wokol pieniedzy i uczelnie maja szkolic specjalistow w
          jakiejs dziedzinie. Np. dobry informatyk to ktos kto jest dobry w swojej
          dziedzinie i nie musi zdawac matury ze wszystkiego, znac laciny i greki.
    • Gość: Tawananna* Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 13:48
      To se ne vrati. Struktura społeczeństwa zmienia się i będzie zmieniać się w
      dalszym ciągu.

      Zasadniczo zgadzam się natomiast, że na popularne kierunki humanistyczne na
      najlepszych uczelniach dostają się kandydaci znacznie lepsi od przeciętnego
      kandydata na politechnikę, i że najlepsi humaniści nie będą mieli problemów ze
      znalezieniem dobrej pracy.

      Tylko jest w tym jeden szkopuł - o jakiej części absolwentów kierunków
      humanistycznych mówimy? Śmiem twierdzić, że nie chodzi tylko o UW, UJ, UAM & UWr
      kontra reszta świata, ze szkółkami w Pcimiu Dolnym na czele. Niestety, obawiam
      się, że samo dostanie się i skończenie bardzo obleganego kierunku na cieszącej
      się prestiżem uczelni nie jest jeszcze biletem do owej "elity humanistycznej".
      Wystarczy popatrzeć, ile osób opuszcza co roku mury takiego UW, z piątkowym
      dyplomem pedagogiki w ręce.

      Nie zniechęcam osób, które marzą o studiach humanistycznych. Tylko warto
      pamiętać, że - właśnie ze względu na to, jak bardzo są te studia oblegane - ich
      absolwent ma znacznie, znacznie większą konkurencję. Nie jest w końcu trudno
      konkurować z osobami, które mają braki jeszcze z gimnazjum, i nie trzeba być
      przy tym orłem. Tak się nie da jednak na studiach humanistycznych (pomijając już
      kwestię, że w przypadku tych kierunków wyniki w nauce są często sprawą
      drugorzędną).
      • Gość: ktoś tam Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 14:08
        studia humanistyczne to w większości kucie na pamięć.
        są to studia oblegane, bo większość społeczeństwa stać tylko na rycie na pamięć przykładnych formułek napisanych w książce i ich odtwarzanie wszędzie - na papierze czy to w wypowiedziach.

        Tymczasem studia na politechnice wymagają myślenia, logiki i inteligencji. Uczenie na pamięć się nic nie da. Trzeba umieć kojarzyć fakty, łączyć ze sobą wiele rzeczy - ale to nie wymaga aż takiego kucia na pamięć. I nawet jeśli humaniści się tam dostają to szybko odpadają.
        Znam całe mnóstwo osób, które nie dostały się na medycynę ( biologia - kucie kucie i jeszcze raz KUCIE!) i poszły na fizykę na politechniki... Po pół roku wypadły ze studiów bo nie potrafią logicznie myśleć, robić zadań ani nic, oni się tylko na pamięć by uczyli...

        Dlatego tacy ludzie wolą iść na kierunki humanistyczne, gdzie się wszystkiego człowiek uczy na pamięć. Też mi studia.


        I humaniści mogą się uważać za klasę i najwyższą i elitę inteligencji i kogo tam jeszcze chcecie. Ale uczenie się na pamięć to bardzo mało.

        I zapamiętajcie sobie jeszcze jedno drodzy humaniści :
        - na politechnikę, na takie kierunki jak matematyka, geodezja, automatyka%robotyka, energetyka itp jest się CHOLERNIE trudno dostać. Tak jak na te wasze kierunki. To, że jest 2-3 osoby na miejsce, a nie tak jak w waszym przypadku po 20, nic nie znaczy - wystarczy spojrzeć na progi punktowe.

        Na takie studia humanistyczne np. stosunki międzynarodowe na UWr, wystarczyło mieć w tym roku 360 pkt żeby się zakwalifikować - to jest powiedzmy, 60% P polski, 80% P angielski, 50%, R wos, 50% R historia, i może jeszcze 60% %R historia sztuki, i może jeszcze 30-50% R jakiś przedmiot.. cienko.
        i jest 20 osób chętnych na miejsce... małe wymagania.


        A na politechnikę żeby się dostać na matematykę potrzeba mieć ok. 90-100% z R matmy/fizyki. To nie jest mało.


        I jeszcze jedno: na politechnikę w niektórych przypadkach jest siębardzo łatwo dostać. Jeszcze łatwiej z niej wylecieć.
        Z humanistycznych kierunków bardzo ciężko wylecieć, choć łatwo się dostać.
        • Gość: Tawananna* Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 15:12
          Nie przeczę, że są studenci kierunków humanistycznych (humanistami ich nazywać
          nie będę, chyba, że "humanistami"), którzy uczą się głównie na pamięć. Sama
          takich znam.

          Ale znam też wiele osób, które studiują kierunki humanistyczne, a na pamięć uczą
          się niewiele. To jakiś dziwny mit, że takie studia nie wymagają myślenia, logiki
          i inteligencji.

          Mam wstręt do uczenia się na pamięć. Nigdy nie wkuwałam definicji - zawsze
          musiałam je zrozumieć, i potem już mogłam odtwarzać je bez problemu. Jeśli
          miałam pięć definicji wg różnych badaczy - to szukałam między nimi powiązań,
          podobieństw i różnic, logicznych związków. To dla mnie dużo prostsze i
          przyjemniejsze niż wyuczenie się na pamięć, i znacznie dłużej to pamiętam.

          To "kojarzenie faktów, łączenie ze sobą wielu rzeczy", o czym piszesz w
          przypadku studiów politechnicznych, to także absolutny warunek, żeby zasłużyć na
          miano prawdziwego humanisty! Są osoby, które kują zamiast zrozumieć, ale to nie
          humaniści - to idioci!
        • Gość: Tawananna* Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 15:14
          > Na takie studia humanistyczne np. stosunki międzynarodowe na UWr, wystarczyło m
          > ieć w tym roku 360 pkt żeby się zakwalifikować - to jest powiedzmy, 60% P polsk
          > i, 80% P angielski, 50%, R wos, 50% R historia, i może jeszcze 60% %R historia
          > sztuki, i może jeszcze 30-50% R jakiś przedmiot.. cienko.

          Nie rozumiem, czyli na SM trzeba zdać polski, angielski + 4 przedmioty do
          wyboru? Jeśli poprawnie zinterpretowałam Twoją wypowiedź, to co jak co, ale to
          chyba nie jest tak mało?
          • inz_mech Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 15:17
            Przy obecnych wymaganiach na maturze to rowniez nie jest tak trudno. Zauwaz ze
            kiedys ludzie zdawali 3 przedmioty na maturze plus egzaminy (gdzie czesto trzeba
            bylo sie uczyc albo dodatkowo lub wrecz od nowa bo material sie nie pokrywal z
            matura). Jesli sie chce to wszystko mozna.
          • Gość: ktoś tam Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 17:26
            Na SM, wystarczy zdać dobrze 2 przedmioty rozszerzone tak w okolicach 90-100%, i dwa podstawowe też 90-100%.
            Jednakże, ci humaniści zamiast się uczyć i dobrze napisać z tylu przedmiotów, piszą ze wszystkiego co możliwe na byle jakim poziomie - bo to żaden wyczyn napisać z 4 przedmiotów rozszerzone na 50%.

            No i może to mało nie jest - ale jaki poziom tego ?
        • estrellita_brillante Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 15:19
          To, co mówisz, jest śmieszne. Właśnie obnażyłeś swój brak wiedzy na
          temat istoty wszelkich studiów humanistycznych. Kucie na pamięć, też
          coś. Zaskoczę cię pewnie - KAŻDE studia, nie tylko techniczne,
          wymagają myślenia, logiki i inteligencji. Mogłabym nawet powiedzieć,
          że humanistyczne wymagają pod tym względem więcej, ale nie będę
          prowokować jeszcze jednej zażartej dyskusji o wyższości ścisłowców
          nad humanistami i odwrotnie.
          W każdym razie nie wyobrażam sobie humanisty z prawdziwego
          zdarzenia, którego głównym zajęciem byłoby "rycie na pamięć
          przykładnych formułek napisanych w książce i ich odtwarzanie
          wszędzie". Te studia wymagają często rzeczywistej inwencji,
          przełamywania istniejących konwencji, a więc bardzo dużo
          samodzielnego myślenia, umięjętności interpretacji, kojarzenia
          faktów i przed wszystkim LOGIKI, tak właśnie. Uczenie na pamięć w
          większości przypadków na nic się nie zdaję, a czyni rzekomego
          humanistę prawdziwą miernotą. Druga sprawa to to, czy w ogóle
          uczenie się na pamięć jest możliwe...
          Ludzie, którzy wybierają kierunki humanistyczne, bo tam, jak
          mówisz, "człowiek wszystkiego uczy się na pamięć", w rzeczywistości
          humanistami nie są - wydaje im się tylko i ulegają stereotypom. Do
          humanistów im daleko, idą na takie studia, bo myślą właśnie, że
          wystarczy, że nauczą się na pamięć paru formułek i nie przeszkodzi
          im w tym brak często elementarnej wiedzy z przedmiotów ścisłych,
          nieznajomość logiki i paniczna choroba na matematykę, dyskalkulia
          (jakie to się modne robi ostatnio...).
          Nie tędy droga do bycia humanistą, a już do ELITY polskiej nauki w
          szczególności. Szkoda tylko, że nawet na prestiżowych państwowych
          uczelniach ci dobrzy giną w tłumie pseudohumanistów i że dzisiejszy
          stereotyp humanisty jest w istocie żałosnym wizerunkiem
          pseudohumanisty.
        • Gość: mlle_ver Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.ms.lnet.pl 27.07.08, 17:22
          Nie zgadzam się z przedstawieniem różnic między studiowaniem na politechnikach i
          uniwersytetach w taki sposób. Każde studia na wysokim poziomie wymagają
          myślenia, logiki i inteligencji. Zarówno na kierunkach technicznych, jak i
          humanistycznych od studenta oczekuje się poznania pewnych schematów i opierania
          się na nich w swoich dalszych działaniach. Humanizm polega przede wszystkim na
          elastyczności - łączeniu faktów, dostrzeganiu między nimi związków, określaniu
          ich przyczyn i skutków, przyglądaniu im się w rozmaitych kontekstach. Nikt nie
          może nauczyć się tego na pamięć. Ktoś, kogo nauka polega na zapamiętywaniu, nie
          będzie potrafił szybko wyciągnąć trafnych wniosków, porównać dwóch rzeczy,
          odnieść się do tematu w odpowiedni sposób, dostrzegając cechy wspólne i różnice
          między zjawiskami. Nie będzie więc wartościowym pracownikiem ani tym bardziej
          prawdziwym humanistą. Naukę, jaką zajmują się humaniści trudno jest sprecyzować,
          bo nie można ustalić jej granic, wypunktować efektów; dlatego też tak często
          jest ona obiektem kpin i żartów. Kiedy czytamy książkę, nie mamy problemu z
          określeniem pracy, jaką włożyli w nią poligrafowie, jednak dostrzeżenie zasług
          tłumacza nie jest takie proste. Efekty jego działań są dość zawiłe - bazując na
          swym doświadczeniu, znajomości struktur gramatycznych, poszczególnych słów czy
          zwrotów, musiał dokonać pewnej interpretacji, wydobyć z oryginalnego tekstu jak
          najwięcej informacji, posłużyć się językiem w taki sposób, by zachować
          wieloznaczność dzieła, oddać zamierzenia autora, jego styl, charakterystyczne
          dla jego twórczości cechy.

          Widzę też w Twoim poście pewną nieścisłość. Swoją tezę o tym, że łatwo jest
          dostać się na kierunki humanistyczne popierasz jednym przykładem z jednej
          uczelni. Nie podajesz jednak żadnego konkretu, kiedy wspominasz o matematyce, na
          którą trzeba mieć 90-100% z rozszerzonej matematyki lub fizyki. Jest wiele
          uczelni, w których i na matematykę nie jest trudno się dostać (przykładem może
          być choćby PŁ). Twoje powątpiewanie w trudność przygotowania się do matury z
          historii i historii sztuki przy jednoczesnym zajmowaniu się "jakimś
          przedmiotem", językiem polskim, WOS-em i językiem angielskim, naprawdę mnie
          dziwi. Obie dziedziny są rozległe, a materiał, jaki trzeba sobie przyswoić, aby
          zdać je na 60% trudno porównywać z jakimkolwiek innym. I nie jest to nauka
          czysto pamięciowa - jej podstawa to dostrzeganie zależności, związków
          przyczynowo-skutkowych, interpretowanie. Jako ciekawostkę mogę przytoczyć
          sytuację dwóch moich historyczek, które na maturze zdawały matematykę, właśnie z
          obawy przed ogromem materiału, jaki obowiązuje na maturze z historii. Należy też
          mieć na uwadze to, że uczniowie bez doświadczenia związanego z egzaminami nie
          potrafią podejść do matury bez strachu. Nie znam nikogo, kto porywałby się na
          zdawanie tylu przedmiotów, ile zaproponowałeś humanistom w swoim poście. W
          praktyce zdobycie 360 punktów wygląda więc zupełnie inaczej, ale i tak nie
          uważam, by miało to jakiekolwiek znaczenie.

          Na koniec wspomnę, że zarówno humaniści, umysły ścisłe i robotnicy fizyczni są
          potrzebni. Umysły ścisłe dbają o to, by powstawały nowe możliwości, pracownicy
          dbają o to, by zostały one wykonane, a humaniści - by zostały wykorzystane.
          Wszyscy mają swoją rolę, żadna z nich nie powinna być uważana za ważniejszą.
          Pozdrawiam.
          • Gość: ktoś tam Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 17:40
            . Nie podajesz jednak żadnego konkretu, kiedy wspominasz o matematyce, n
            > a
            > którą trzeba mieć 90-100% z rozszerzonej matematyki lub fizyki.

            Dokładnie, to trzeba mieć z obu tych przedmiotów jednocześnie.
            W pierwszej turze na PW, przyjmowali bodajże od 170pkt. Teraz próg się znacznie obniżył.


            Twoje powątpiewanie w trudność przygotowania się do matury z
            > historii i historii sztuki przy jednoczesnym zajmowaniu się "jakimś
            > przedmiotem", językiem polskim, WOS-em i językiem angielskim, naprawdę mnie
            > dziwi.

            Kochana, sama zdawałam rozszerzony WOS i matematykę. Również bardzo rozległe dziedziny i nie mające ze sobą nic wspólnego.
            Dorzucam do tego oczywiście j.polski i j.angielski. Do j.obcych nie mam kompletnie talentu, co było i jest moją zmorą. A jednak nie poświęcając wiele czasu na naukę potrafiłam napisać maturę z WOSu i matematyki na 70-80%. To dużo więcej niż te 50%.

            Co do historii sztuki - jest to jeden z najłatwiejszych egzaminów maturalnych. Zwłaszcza rozszerzony. Żeby nie było, pierwotnie miałam pisać historię sztuki (wybierałam się na architekturę), i pisałam próbną maturę - 90%. Moje uczenie się do tego ? przeglądnięcie podręcznika do woku i kilku książek z obrazami, rzeźbami itp.
            • Gość: mlle_ver Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.ms.lnet.pl 27.07.08, 18:41
              Bardzo możliwe, że pomyliłam historię sztuki z historią muzyki, Przepraszam za
              błąd w takim razie. Rozległość materiału z historii jednak jest niepodważalna.
              Gratuluję dobrych wyników maturalnych, ale przypominam, że pisałaś w swoim
              poprzednim poście o sześciu przedmiotach, w tym jednym, którego materiał jest
              wyjątkowo szeroki, sama zaś zdawałaś cztery. Matematyka ma to do siebie, że nie
              wymaga nauki przed samym egzaminem, ale pewnej systematyczności w ciągu całej
              licealnej edukacji. WOS z kolei nie jest przedmiotem trudnym dla ludzi, którzy
              dysponują podstawową wiedzą z różnych tematów i potrafią ją wykorzystać w pracy
              pisemnej. Dlatego też niespecjalnie dziwią mnie Twoje dobre wyniki z obu tych
              przedmiotów - do pierwszego potrzebna jest systematyczność, do drugiego - ogólne
              pojęcie i zdolność łączenia faktów. Żaden z tych przedmiotów nie może być
              porównany do historii, gdzie oprócz systematyczności, ogólnego pojęcia i
              zdolności do kojarzenia faktów konieczna jest także ogromna wręcz wiedza.
              • Gość: pip Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 19:02
                Historia muzyki również nie jest trudna.
                Choć, oczywiście jeśli laik się bierze za zdawanie tego, to czekają go marne wyniki. Koleżanki po szkole muzycznej mają na tej maturze spokojnie ponad 90%.

                Oczywiście, nie twierdzę, że historia jest banalna itd. Ale to wymaga jak dla mnie zwykłego kucia, kucia i jeszcze raz kucia na pamięć. Bo jakakolwiek wrodzona inteligencja i logika nie pomogą nam wymyślić daty założenia jakiegoś grodu czy czegoś podobnego.

                I otóż to, matematyka wymaga systematyczności, a historii czy biologii ludzie uczą się 3 miesiące przed maturą...
                WOS w tym roku był trudny. Najtrudniejszy z dotychczasowych matur.
                I w tym roku nie wymagał wiedzy podstawowej z różnych tematów.
                W tym roku wos wymagał wiedzy takiej jak na historii chociażby.



                I dodam jeszcze z obserwacji znajomych - każdy kto nie lubił matematyki, fizyki, chemii gdzie trzeba było robić zadania, umieć logicznie myśleć, zawsze idzie na historię, bo tam się tylko kuje.

                Może to i stereotypowe myślenie, bo prawdziwy humanista powienien logicznie myśleć i nawet matematyka jest dla niego banalna, ale w chwili obecnej pozostało takich osób niewiele.
                Wszystko się zmieniło. I stąd to 'tępienie' tych pseudohumanistów.
                • Gość: mlle_ver Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.ms.lnet.pl 27.07.08, 22:35
                  Oczywiście, dla uczniów ze szkoły muzycznej, którzy przez większość swojej
                  edukacji uczą się historii muzyki matura nie będzie szczególnym wyzwaniem,
                  zwłaszcza jeśli są świeżo po zdobyciu dyplomu (co oznacza także zaliczenie
                  egzaminu z historii muzyki, przynajmniej tak jest w szkołach mi znanych). Co do
                  historii - wiele trzeba zapamiętać, to prawda, ale prawdziwa wiedza historyczna
                  to zdolność łączenia ze sobą zapamiętanych informacji, wielopłaszczyznowej ich
                  oceny, lokowania poszczególnych elementów w odpowiednich miejscach na mapie
                  wszystkich wydarzeń. Jeśli nie będzie się analizowało dziejów systematycznie,
                  staną się rozsypanymi fragmentami danych, a nie spójną całością. Przy takim
                  podejściu tylko szczęście może sprawić, że wynik matury będzie dobry. A kiedy z
                  dobrze ułożonej, spójnej całości zapodzieje się gdzieś niewielki element, łatwo
                  wydedukować jego przybliżoną datę. Tegoroczny WOS rzeczywiście był trudniejszy,
                  niż dotychczas, ale nie wymagał też strasznych zasobów wiedzy. Co prawda
                  rozwiązywałam go tylko w domu, oceniając wypracowanie "na oko", więc trudno mi
                  powiedzieć na ten temat coś naprawdę obiektywnego.

                  Oczywiście, wielu studentów humanistycznych kierunków wybrało się tam z powodu
                  klopotów z matematyką i fizyką, ale ta sama reguła obowiązuje w drugą stronę -
                  wielu studentów politechnik poszło tam, bo lektury w szkole były nudne i grube,
                  bo książki są głupie i niepotrzebne nikomu, bo poeci swoje pijackie wizje
                  spisują i nie ma sensu im się przyglądać, bo nieważne, przez jakie "u" się
                  napisze "który", i tak wszyscy będą wiedzieć, o co chodzi, bo po co się silić na
                  ładny język, skoro w kilku słowach można wszystko opisać... Wielu moich
                  znajomych z podstawówki i gimnazjum, którzy właśnie szykują się na politechniki,
                  nie potrafi poprawnie napisać zdania. Czy to wyklucza ich zdolności w innych
                  dziedzinach? Nie. Być może wspaniale znają matematykę i fizykę; brak językowych
                  predyspozycji ni wyklucza umiejętności myślenia. Podobnie humanista nie musi
                  znać matematyki, ale musi umieć myśleć. Różnica jest taka, że idiota na
                  politechnice prawdopodobnie odpadnie, ponieważ trudno będzie mu ten idiotyzm
                  zakamuflować na matematycznych kierunkach, humanista może ratować się
                  zapamiętywaniem, ale odpadnie później, już z tytułem magistra, kiedy pracodawcy
                  nie okażą zainteresowania jego doskonale wyuczonymi definicjami.
                  • Gość: ja Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.acx.pl 27.07.08, 22:44
                    > znać matematyki, ale musi umieć myśleć. Różnica jest taka, że idiota na
                    > politechnice prawdopodobnie odpadnie, ponieważ trudno będzie mu ten idiotyzm
                    > zakamuflować na matematycznych kierunkach, humanista może ratować się
                    > zapamiętywaniem, ale odpadnie później, już z tytułem magistra, kiedy pracodawcy
                    > nie okażą zainteresowania jego doskonale wyuczonymi definicjami.

                    znam nawet takiego jednego:D W szkole sredniej ledwo 3 z historii,to samo z
                    geografii o polskiego a teraz pod swoimi zdjeciami na naszej klasie wypisuje MGR
                    POLITOLOG - Bezpieczenstwo Narodowe :D
            • Gość: mlle_ver Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.ms.lnet.pl 27.07.08, 19:23
              Przyjrzałam się zasadom rekrutacji na matematykę na PW. Wierzę, że błędy, które
              popełniłaś, zamieszczając tutaj te informacje, to przypadkowe pomyłki, a nie
              świadome manipulowanie. Otóż nie wspomniałaś nic o przeliczniku, który wynosi
              1,5 dla matematyki 0,5 dla fizyki lub informatyki oraz 0,25 dla języka obcego.
              Łatwo więc obliczyć, że nawet przy progu 170 pkt., dostać mógłby się ktoś, kto z
              matematyki uzyskał 80%, z fizyki lub informatyki 70% a z języka obcego 60%.
              • Gość: uhm Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 21:56
                Faktycznie, przeoczyłam zasady rekrutacji, mój błąd, przyznaję się do winy ;-)
                Jednakże, jeśliby przelicznik wynosił 1 dla matmy i 1 dla fizyki/informatyki, to razem wynosi 2. Tak to 1,5 dla matmy i 0,5 dla fizyki - nadal wynosi 2... Ale rozumiem oczywiście o co chodzi.

                Niemniej jednak, 70-80% z matematyki czy fizyki to nadal wysoki wynik.
                A z j.obcego ogólnie można zyskać 25 pkt (poziom R, dla P - 12,5) wobec czego to... lekka drobnostka.
    • delikt Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 15:11
      Ewidentnie czuję tutaj studenta kiepskiego, humanistycznego kierunku na uczelni
      uważanej za dobrą :)) Toteż student, na każdym kroku poniewierany przez
      inżynierów, musiał sobie stworzyć "filozofię", którą nam niniejszy zaprezentował.

      Progi są śmiesznie niskie na 99% procentach kierunków i te najbardziej
      renomowane uczelnie nie są żadnym wyjątkiem. A ten jeden procent, gdzie progi są
      wyśrubowane nieco bardziej, to z kolei jakieś durne kierunki w rodzaju
      dziennikarstwa.

      Chcesz mi powiedzieć, że polskim inteligentem ma zostać dziewczynka, która sobie
      wymarzyła, że zostanie dziennikarką i będzie pomagać ludziom? Śmiech mnie bierze.

      Piszesz, że na rynku pracy powinni liczyć się tylko absolwenci kierunków na
      dobrych, państwowych uczelniach. Do kogo to jest skierowany postulat?
      Przypominam, że gospodarki centralnie planowanej u nas już nie ma, a rynek pracy
      jest całkowicie wolny. Niech studenci tych dobrych uczelni udowadniają, że się
      na rynek pracy nadają, niech zmiażdżą studentów tych podrzędnych szkół
      prywatnych swoimi umiejętnościami, pasją, doświadczeniem, a nie tworzą jakieś
      wymyślne teorie.

      Nie wiem, skąd pomysł, że inteligentem zostaje się poprzez skończenie studiów
      humanistycznych, czy przez skończenie studiów w ogóle. Nic bardziej mylnego,
      inteligent to stan ducha i umysłu, a nie jakiś świstek papieru. Inteligent czyta
      dużo mądrych książek i rozmawia na istotne tematy, tylko to się liczy. Inna
      sprawa, że większość tej elity to po prostu pracownicy naukowi, ale jeśli ktoś
      myśli, że ukończy pedagogikę na UW i zostanie inteligentem, to mogę mu tylko
      wybuchnąć śmiechem w twarz :)) Inteligent może równie dobrze nie kończyć żadnych
      studiów albo skończyć studia techniczne (np. Dostojewski był inżynierem).

      Ciekawe jest to obrzydzenie do polskiej inteligencji akurat, bo to w Europie
      Zachodniej w 1968 gross durniów - humanistów z najlepszych uniwersytetów
      popierało idiotyczną rewolucję roku 1968 z Mao Tse-Tungiem na sztandarach.

      Nie wiem też, o czym ma świadczyć Giertych w rządzie? Zdecydowanie większe
      szkody czyni wariatka Hall, jest jak małpa z brzytwą.
    • king_rat Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 19:46
      na kierunki humanistyczne idzie elita humanistyczna, ludzie,
      > którzy mają predyspozycje ku temu... a kto idzie na Politechnikę? w większości
      > to osoby, które ani nie poszły tam z zamiłowania ani zdolności w kierunku
      > przedmiotów ścisłych, ale z tego powodu, że się nie dostały na kierunki na
      > prestiżowych uczelniach humanistycznych..

      A gdzie idą osoby, które miały piątki z matematyki i fizyki a w LO zamiast klasę
      humanistyczną wybrali mat-fiz? Skoro na uniwerki idzie elita humanistyczna a na
      politechniki humanistyczny odpad, to gdzie trafia elita ścisłowców?
        • king_rat Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 22:04
          > Pewnie do wyższej szkółki w pcimiu dolnym...

          Nie, tam raczej idzie ten odpad co to nawet na politechnikę się nie dostał.
          Ciągle wiec nie wiem co się dzieje ze ścisłowcami... Może popełniają jakieś
          zbiorowe samobójstwa? ;P
          • Gość: odpowiedź Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.chello.pl 27.07.08, 23:05
            Ktoś, kto był dobry z matematyki, wybiera (bardzo często): SGH albo AE - żeby
            się tam dostać, trzeba zdać maturę z matematyki na poziomie, którego większość
            studentów I roku polibudy raczej nigdy by nie osiągnęła, ewentualnie informatyke
            na UW/UJ - statystyczny student inżynierii materiałowej uciekłby stamtąd po 2
            tygodniach, no ale na szczęście zostanie mu to oszczędzone - bo nigdy nie
            zostanie przyjęty na te studia. No i AM - żeby dostać się studia lekarskie,
            trzeba zdać fizykę i chemię raczej na więcej niż 30% czyż nie? :D
            • Gość: ja Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.acx.pl 27.07.08, 23:15
              > Ktoś, kto był dobry z matematyki, wybiera (bardzo często): SGH albo AE - żeby
              > się tam dostać, trzeba zdać maturę z matematyki na poziomie, którego większość
              > studentów I roku polibudy raczej nigdy by nie osiągnęła, ewentualnie informatyk
              > e

              Faktycznie trzeba byc "wybitnie" dobrym,jesli nowa matura z matematyki to nie
              lada wyczyn buheheh:D rozumiem,ze SGH i AE tez schodzi na psy?
              • Gość: odpowiedź Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.chello.pl 27.07.08, 23:28
                Jeżeli nowa matura z matematyki jest tak prosta (na poziomie podstawowym jest
                śmieszna moim zdaniem), to co myśleć o poziomie intelektualnym tych, którzy
                zdają ją na 30%? No ale to nasze przyszłe kadry inżynierskie, nie ma się co
                śmiać. Wydział Mechaniczny Politechniki Białostockiej skończyło w roku
                akademickim 2006/2007 łącznie 360 osób, tak że wszystko idzie do przodu, a nie
                do tyłu, haha.
                Nie byłbym naturalnie tak okrutny, by dla osob, które dostały się np. na taką
                inżynierię środowiska, uczynić warunkiem wstępu na studia zdanie matury z matmy
                na poziomie, który daje wstęp na dzienne studia na Finanse i Rachunkowość na AE;
                choć interesujące jest po ilu latach sztuka ta by się udała większości z nich:D
                • Gość: ja Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.acx.pl 27.07.08, 23:38
                  Jesli rozszerzona matura z matematyki to dla ciebie problem to masz po prostu
                  pecha,ze urodziles sie w czasach kiedy zreformowano system szkolnictwa i
                  wprowadzono gimnazja plus 3 letnie licea. Poziom przedmiotow scislych osiagnal
                  dno,licealista nie posiada elementarnej wiedzy,nie wie co to calka,jakie ma
                  zastosowanie itp. Jestes jednym z pokolenia nizu demograficznego - nie robmy
                  wiec szału dostac sie na jakikolwiek kierunek studiow dzis to zaden problem. Moj
                  brat dostal sie na prawo,przy przecietnie zdanej maturze z historii i geografii.
                  Znam mnostwo takich przypadkow. Skonczcie juz z ta blazenada.
            • king_rat Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 23:21
              Przyjmujesz dość śmiałe założenia, że najlepsi interesują się ekonomią informatyką lub medycyną. Jakaś część może i idzie na te kierunki, ale nie robią tego wszyscy. Co więc się dzieje z tymi, którzy nie idą na wymienione przez Ciebie kierunki? Nie powiesz mi chyba, że idą na politechnikę. Tam przecież trafiają same bezwartościowe odpady. Tak btw. jeżeli faktycznie studenci politechniki to bezwartościowe odpady, to mamy przesrane. Codziennie każdy z nas korzysta z czegoś co zaprojektował jakiś inżynier. Skoro inżynierowie są głupi to te urządzenia nie powinny działać. Niektóre wręcz zagrażają naszemu życiu. Radze Ci trzymać się z daleka od budynków, samochodów, mikrofalówek, i wszystkiego co stworzyli inżynierowie.
              • Gość: odpowiedź Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.chello.pl 27.07.08, 23:39
                A ilu jest uczniów dobrych z przedmiotów ścisłych w naszych szkołach? Całe masy,
                już od lat, od kiedy nie ma obowiązkowej matmy na maturze:D A informatyką na
                pewno się nie interesują - po co, skoro można studiować elektrotechnikę, na
                którą wszystkich biorą i robią tam zajęcia wyrównawcze z zakresu szkoły średniej
                dla studentów (!), nie ma po co iść zatem studia np. na MiM UW.
                A czy ci dobrzy (nie mówię najlepsi) idą na politechniki? Najlepiej samemu
                sprawdzić, ile punktów mieli przyjęci na poszczególne wydziały, uczelnie chyba
                publikują takie listy przyjętych i samemu ocenić.
                • king_rat Re: ELITA polskiej nauki? 27.07.08, 23:48
                  Taaak, masz rację. Studenci politechnik są głupi a studenci uniwerków mądrzy.
                  Szkoda tylko, że to właśnie absolwenci politechnik nie mają dzisiaj problemów ze
                  znalezieniem dobrze płatnej pracy. Czego nie można powiedzieć o całej rzeszy
                  pedagogów, socjologów i innych absolwentów elitarnych uniwersytetów. Cóż, widać
                  pracodawcy się nie znają i nie wiedzą, że absolwent uniwersytetu jest mądrzejszy
                  od absolwenta politechniki i lepiej potrafi zaprojektować jakiś budynek lub
                  maszynę. Proponuję Ci rozpoczęcie jakiejś kampanii uświadamiającej. Nie może
                  przecież być tak, że ci mądrzy mają problemy ze znalezieniem pracy.
                  • Gość: ja Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.acx.pl 27.07.08, 23:58
                    Za chwile pojawia sie glosy o tym jak to?Przeciez nie mamy problemów z praca!
                    To przeciez elity! Politycy! Prawnicy! (z calym szacunkiem-doskonale sprawdzaja
                    sie w delikatesach:),Pani w Panoramie! :)Mlodzi maturzysci idealisci latwo
                    łykaja takie lotne tematy:)Spojrzcie jaki procent absolwentow tych kierunkow
                    pracuje tam gdzie rzeczywiscie by chcialo i o czym myslalo na pierwszym roku
                    studiow:) Skonczy sie jak zwykle na okienku na poczcie (to rowniez potrzebna
                    praca) albo na zmywaku - tylko gdzie tym razem? Moze na biegunie?
                  • Gość: odpowiedź Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.chello.pl 28.07.08, 00:06
                    Czy studia na politechnice powodują utratę umiejętności rozumienia czytanego
                    tekstu? Gdzie ja piszę coś o pedagogach, socjologach? :D Chyba, że dla Ciebie
                    ktoś, kto ukończył informatykę na UW uzyskuje tytuł magistra socjologii?
                    Uważasz, że tak własnie jest? Po prostu odpowiedziałem na Twoje pytanie, gdzie
                    idą uczniowie dobrzy z przedmiotów ścisłych (oczywiście pamiętając, że ktoś
                    dobry dziś, 15 lat temu uznany byłby najwyżej za średniego). A co do
                    poszukiwania przez pracodawców - jeszcze bardziej poszukiwani są spawacze i
                    doświadczeni majstrzy budowlani - to dobre zawody, bardzo potrzebne, piszę to
                    bez najmniejszej ironii, jeśli nadal będą wyjeżdżać, a młodzież będzie nadal
                    głupio pchana w 90 proc do liceów, czarno to widzę. A jeszcze bardziej poszukuje
                    się przedstawicieli handlowych i pracowników restauracji - patrz 10. zawodów, w
                    których najbardziej brakuje pracowników. Tak, że wybacz, ale to czy ktoś jest
                    inteligentny/mało inteligentny, wykształcony/niewykształcony raczej nie ma
                    związku z tym, czy wykonywany przez niego zawód jest poszukiwany na rynku pracy.
            • Gość: pip Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 18:49
              Koleżanki zdały R matematykę na poziomie 80% - idą na AE.
              3 dziewczyny po 90% i idą na SGH.
              10 chłopaków zdało powyżej 90% i idą na polibudę - bo sobie wyobraź NIE INTERESUJE ICH ekonomia itp. Interesują się mechaniką, robotyką i innymi kierunkami technicznymi.


              A dodam, że na AE idą zazwyczaj osoby średnie, przeciętne, które nawet nie są z mat fizów, a z profilów geograficzno coś tam.
            • Gość: Mar Hahah IP: *.eranet.pl 31.07.08, 11:39
              "statystyczny student inżynierii materiałowej uciekłby stamtąd(SGH) po 2
              tygodniach, no ale na szczęście zostanie mu to oszczędzone - bo nigdy nie
              zostanie przyjęty na te studia."
              jestem statystycznym studentem IM i jestem tez na SGH.

              btw, do dziewczynki-zalozycielki wątku- nawet na prawo na UW się dostalm, ale to
              jest nieskonczenie nudny (procz logiki i laciny) kierunek, nie dostarczajacy
              mozliwosci TWORZENIA, ODKRYWANIA ani LECZENIA-jedynych godnych "działow", jakimi
              godny człowień powinien się wg mnie zajmowac.
              nie jestem w stanie sobie wyobrazic, ze ktos moze nie miec zadzy tworzenia,
              odkrywania lub leczenia (inż, biotechnolog, fiz-teoretyk, lekarz czy architekt).
              naprawdę, mam bardzo zamknięty umysl, bo mi się to w pale nie miesci.
              • Gość: mary_sia Re: Hahah IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 11:52
                Dostać się na studia to dzisiaj pestka. Wystarczy obrać odpowiednią taktykę. Ale
                dobrze wybrać kierunek i rozwijać swoje faktyczne zainteresowania dalej na
                studiach nie tylko po to żeby dostać piątkę do indeksu to już większa sztuka.
                Pasjonatów jest bardzo mało.
              • Gość: mary_sia Re: Hahah IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.08, 12:11
                Drogi Mar?

                A co myślisz o nauczycielach przedmiotów humanistycznych? Nie każdego wychowają
                rodzice. Tacy nauczyciele są bardzo potrzebni i tak bardzo ich mało. A ten zawód
                podobnie jak zawód lekarza wiąże się z jakąś tam ideą. A przynajmniej powinien.
                Bo głównym celem nauczyciela polonisty nie powinno być moim zdaniem jak
                najlepsze przygotowanie do egzaminów, choć to również, ale wychowanie...
                Niektórzy kształtują się sami przez media... Gdzie toczą się mądre dyskusje jak
                nie na języku polskim? Lekarz to nie mechanik musi być też odpowiednio
                ukształtowany duchowo.

                Zawód nauczyciela też wiąże się z TWORZENIEM, ODKRYWANIEM i LECZENIEM.

                A czy na matmie się jakieś dyskutuje?

                Humanistą jest każdy dobry odważny silny oczytany człowiek i może studiować na
                politechnice. A studenci nauk humanistycznych są po to żeby potem kształtować
                humanistycznie innych.

                Każdy człowiek powinien być humanistą. Przy okazji może być jeszcze kimś.
                • Gość: Mar Re: Hahah IP: *.eranet.pl 31.07.08, 13:03
                  uwazam, ze na studia powinni isc TYLKO pasjonaci:) wyjatek nalezaloby zrobic na
                  niektore kierunki politechniczne, bo mimo wszystko przyjemnie miec samoloty,
                  kanalizację czy sztuczną nerkę i wpuscic na nie ludzi, ktorzy chca dostawac
                  banknoty.

                  postulat z akapitu wyzej mozna zrealizowac tworzac system rekrutacyjny a la
                  harvard, columbia . oprocz oczywistosci jak testy z odp przedmiotow, piszesz
                  esej dlaczego kochasz dany kierunek/dziedzinę nauki, co w zyciu zrobiles
                  zwiazanego z nimi e.t.c/masz interview z pracownikami uczelni, gdzie patrzą czy
                  nie jestes zwyklym kujonem.

                  jest ok. 15% ludzi, ktorzy oprocz jedzenia, picia, wydalania i polozenia się
                  mordą na lozko pod koniec dnia :), chcialoby leczyc, tworzyc, odkrywac,
                  wychowywac dzieci jak piszesz czy badac zachowania spoleczne. ew. ktorzy
                  interesuje sie studiowanym kierunkiem:) i tylko oni powinni studiowac, bo tylko
                  oni chcą.

                  reszta moze przeciez szybko zalozyc firmę;]. wyjechac do danii na 6 miechow na
                  zbieranie jagod (50tysPLN) pchac na inkubatory przedsiebiorczosci i dostawac
                  banknoty i zetony na przyjemne spedzanie czasu; po co sie meczyc z całkami
                  krzywoliniowymi czy zmianami fonetycznymi w sredniowiecznym angielskim. Jest
                  mnostwo bardzo bystrych ludzi, ktorzy chcieliby <zarabiac w dowolny sposob>,
                  wielu mniej bystrych jest pasjonatami i to pasjonactwo powinno byc imho drugim
                  po KIERUNKOWYCH* testach kryterium przyjecia na studia.

                  tylko, ze wtedy dostawaliby się synowie praszwagrów rektora i dziekanow-czyli
                  taki system byl W PRZYPADKU POLSKI jeszcze gorszy. Oto zatem przyklad postu,
                  gdzie przez 400 slow dowodzi się pewnej tezy, by na koniec jej zaprzeczyc :D

                  *dzis na sgh dostaje się z matura z geo-z m.in. gleboznawstwem. Kiedys na egz
                  wstepnych byla tylko geo ekonomiczna. Na medycynę z chemią (obróbka gazu
                  ziemnego) e.t.cetc.

                  pozdroooooooooooo 600





    • Gość: mechatronik humaniściu nie potrafią liczyć IP: *.icpnet.pl 28.07.08, 10:58
      Za elitę uważasz kierunki na której jest 10 osób na miejsce? A to z jakiego
      powodu? Już sama nazwa "x osób na miejsce" nie mówi, ilu jest chętnych ale jaki
      jest stosunek liczby chętnych do liczby miejsc. Przykład:

      - na kierunek X jest 5 osób na miejsce, a miejsc jest 100
      - na kierunek Y jest 1,25 osoby na miejsce, a miejsc jest 400

      W tym momencie humanista powie, że kierunek X cieszy się większym
      zainteresowaniem i idzie tam ELITA. Natomiast człowiek bardziej rozgarnięty
      policzy , że LICZBA KANDYDATÓW na oba kierunki jest TAKA SAMA!!!
      • Gość: ja Re: humaniściu nie potrafią liczyć IP: *.acx.pl 28.07.08, 11:21
        Niestety,mozesz pisac i mowic co chcesz on i tak wie swoje. Tata z mama,wychowawca w liceum powiedzieli mu,ze jest elita. Za kilka lat bedzie pod sejmem krzyczal tez,ze cos mu sie nalezy (mimo ze komuna juz dawno sie skonczyla),bo przeciez rodzice i pani w dziekanacie powiedzieli,ze jest elita. Szkoda tylko,ze zamiast mozgu w glowie jest i zapewne pozostnie sam smalec.
      • estrellita_brillante Re: humaniściu nie potrafią liczyć 28.07.08, 13:43
        Tak, dokładnie, bardzo prymitywne szufladkowanie... I to właśnie
        dowód na to, jak bardzo skomplikowane są u was, inżynierów, procesy
        myślowe. Ale czego wymagać... Większość osób idących na politechniki
        to motłoch, ludzie z brakami elementarnej wiedzy z matematyki /
        fizyki nawet z gimnazjum, bez zainteresowań... o przepraszam,
        przepraszam, zapomniałam o jednym, macie jedno i tylko ono się dla
        was liczy - pieniądze.
        Dostali się tacy bezproblemowo na "przyszłościowy" kierunek i myślą,
        że świat do nich należy. A tak naprawdę to robiąc nagonkę na
        humanistów, ujawniają jakieś swoje ukryte kompleksy. Po cóż drwić z
        humanistów, niech się cieszą, że sami mają lepiej... może w
        podświadomości tęskno im do czegoś więcej niż pieniądze :) A
        pieniądze jeszcze nie świadczą o przynależnosci do elity, o ile
        wiemy, czym jest elita.
        No, trochę rozładowałam złość ;P
        • inz_mech Re: humaniściu nie potrafią liczyć 28.07.08, 13:50
          Swoim postem udowadniasz wrecz cos przeciwnego. I nie denerwuj sie tak ze bo ci
          zylka peknie.
          Nie moge sie zgodzic ze inzynierowie nie maja zainteresowan-ja oraz moi koledzy
          interesuja sie roznymi rzeczami i czesto maja wiecej zainteresowan niz humanista.
          Z mojej klasy wszyscy koledzy ktorzy mieli troche charakteru poszli na polibude,
          ciapy poszly na ekonomie i inne badziewia.
          Pozdrawiam

          Jeszcze jedno-jak nie bedziesz miala pieniedzy to nie widze mozliwosci
          rozwijania swoich zainteresowan.
          • estrellita_brillante Re: humaniściu nie potrafią liczyć 28.07.08, 14:16
            Czy ja twierdzę, że wszyscy inżynierowie nie mają zainteresowań?
            Nadinterpretujesz, niestety. Bardzo się cieszę, że Ty i Twoi koledzy
            je posiadacie, to się wam bardzo chwali. Ja również mam wielu
            znajomych na politechnikach, więc wiem, jak się sprawy mają. Ogromną
            większosć tamtejszych studentów stanowią niestety ludzie wyżej
            przeze mnie opisani, którzy ubzdurali sobie, że są wybrańcami
            świata :) I ci właśnie przeprowadzają prymitywne nagonki na
            humanistów. Każdy szanujący się inżynier przyzna, że humaniści
            również są w świecie potrzebni, humanista powie to samo o
            inżynierach. Zwłaszcza że mówimy o humanistach, nie
            o "humanistach". Chyba trochę o tym zapominasz.
            Mówisz, że ludzie z charakterem idą na polibudę, ciapy na ekonomię
            itd. Czy to nie trochę naciągane kryterium selekcji? Czy to rozsądne
            szufladkowanie ludzi? Nie powiesz mi przecież, że wybór kierunku
            uzależniony jest tylko od charakteru. Ja na to mogę powiedzieć, że z
            mojej klasy wszystkie ciapy bez pomysłu na siebie i cienia
            oryginalności poszły właśnie na polibudę, bo to "przyszłosciowe".
            Ale to przecież bez sensu i nie na tym rzecz polega.

            Jak ktoś jest naprawdę dobry w tym, co robi, i doceniany dzięki temu
            przez otoczenie, to sobie w życiu poradzi. Trzeba mieć tylko pomysł
            na siebie, którego często brakuje zarówno "humanistom", jak
            i "inżynierom".

            I dziękuję za troskę o moje zdrowie - ale raczej nie pęknie mi
            żyłka :)))
            Pozdrawiam również.
          • Gość: qwerty Re: humaniściu nie potrafią liczyć IP: *.chello.pl 29.07.08, 20:36
            W mojej grupie na polibudzie jakieś 80% facetów miało bardzo szerokie
            zainteresowania: chlanie, imprezy, seks i gry komputerowe. Większość poszła tam
            bo nie wiedzieli co ze sobą zrobić i tam akurat się dostali. I też uważali, że
            co to nie oni - orły sokoły.
            Reszta mojego roku o ile się orientuję wyglądała podobnie.

        • king_rat Re: humaniściu nie potrafią liczyć 28.07.08, 14:25
          > Tak, dokładnie, bardzo prymitywne szufladkowanie... I to właśnie
          > dowód na to, jak bardzo skomplikowane są u was, inżynierów, procesy
          > myślowe. Ale czego wymagać... Większość osób idących na politechniki
          > to motłoch, ludzie z brakami elementarnej wiedzy z matematyki /
          > fizyki nawet z gimnazjum, bez zainteresowań... o przepraszam,
          > przepraszam, zapomniałam o jednym, macie jedno i tylko ono się dla
          > was liczy - pieniądze.

          Jak to dobrze, że Ty swoim postem uniknęłaś szufladkowań i uogólnień ;P
          A pieniądze dobrze jest mieć. To nie jest nasza wina, że kierunki techniczne nie
          są popularne, przez co brakuje inżynierów na rynku. Poza tym skąd u Ciebie
          przekonanie, że studenci kierunków technicznych poszli na nie tylko dla kasy?
          Dla Ciebie jakiś kierunek humanistyczny może być ciekawy, ale nie narzucaj
          swoich zainteresowań innym. Ja lubie to co studiuje i nie robie tego dla kasy.
          Ciesze się jedynie, ze oprócz możliwości kształcenia i późniejszej pracy zgodnie
          z zainteresowaniami będę za moją pracę dobrze wynagradzany. Uważam to za duży
          plus mojego kierunku a nie jakąś jego wade.

        • Gość: dobra rada Re: humaniściu nie potrafią liczyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 19:11
          Skoro uważasz że na politechnice dają sobie radę "ludzie bez elementarnej
          wiedzy, mający problemy z logicznym myśleniem, bez zainteresowań, motłoch itp."
          to może sama przyjdziesz i spróbujesz technicznego kierunku?? Przecież tak
          niewiele trzeba żeby być inżynierem. Taka genialna humanistka nie powinna mieć z
          tym żadnych problemów, bo przecież studia na politechnice to bułka z masłem.
          Dodam jeszcze, że dostać się a skończyć z przyzwoitym wynikiem studia techniczne
          to nie jest jedno i to samo.
    • Gość: inz-automatyk Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 18:02
      Pamiętajcie jedno to w jakim zyjemy obecnie świecie zawdzieczamy tylko i
      wyłącznie inż. oraz matematykom i fizykom którzy położyli podwaliny pod nauki
      techniczne. Jak piszesz obelgi pod adresem ludzi o umysłach ścisłych to pamiętaj
      że komputer i internet to wynalazek inżynierów.
      Tak samo jak samoloty telewizory tomografy komputerowe antybiotyki (tak tak
      produkcja antybiotyków na masowa skale jest możliwa tylko dzięki inżynierom
      automatyki), kto buduje i produkuje budynki humanisci??
      Jeszcze jedno już zaniedługo bedzie matura z matematyki i ELITA bedzie miała
      problem uzyskac 30% z matury podstawowej(a wymaga to zerowej znajomosci
      matematyki a tylko logicznego myślenia)
      • Gość: pip Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 19:19
        A wszyscy ci doskonali humaniści na samą myśl, że będzie obowiązkowa matematyka srają w portki i przeklinają Giertycha...
        A przecież on tylko chciał, żeby każdy się wykazał logicznym myśleniem...

        Skoro genialni humaniści NIE mają z NICZYM problemów, to co dla nich taka matematyka ?! W końcu to logiczne myślenie, a nie kucie na pamięć. Przecież na kierunkach humanistycznych jest TYLKO logiczne myślenie, kojarzenie faktów itd, zero uczenia się na pamięć!
        • estrellita_brillante Re: ELITA polskiej nauki? 29.07.08, 01:01
          A pewnie, że nie miałabym problemu ze skończeniem politechniki z
          bardzo dobrym wynikiem. Nie znasz mnie - nie wiesz. W liceum (jednym
          z najlepszych w województwie) miałam duże osiągnięcia z przedmiotów
          ścisłych, o ocenach już nie wspominając. I wcale nie czuję się
          gorsza, że wybrałam kierunek humanistyczny.
          Pip, popełniasz ogromny błąd logiczny, niestety. Merytoryczny
          również. Doskonali humaniści (Twoje słowa) - zapewniam Cię, że nie
          mają osranych ze strachu przed obowiązkową maturą z matematyki
          portek. Wręcz przeciwnie - są za jej wprowadzeniem, własnie dlatego,
          że matematyka jak żaden przedmiot uczy logicznego myślenia. Nie znam
          ANI JEDNEGO człowieka zasługującego na miano humanisty, który miałby
          problemy z logicznym myśleniem, nie doceniałby roli matematyki w
          tej dziedzinie i kułby wszystko na pamięć. Czyżbym była z innego
          świata?
          Politechiki selekcjonują kandydatów... no cóż, niby racja, ale radzę
          przeczytać pewien artykuł we wrocławskim dziale GW o kryteriach,
          jakie zastosowała tamtejsza uczelnia. Selekcja pozostawia dużo do
          zyczenia - liczy się ilość studentów, a nie ich jakość.
          Dyskusja na własne życzenie inżynierów - toż ja nikomu zainteresowań
          nie narzucam, ale bronię humanistów przed dosięgającą ich nagonką na
          pseudohumanistów, cokolwiek słuszną. Nie przesądzam wyższości
          humanisty nad inżynierem (bo to debilne, powiedzmy sobie szczerze),
          ale tez nie odwrotnie. Trochę ogłady i złagodzenia egoizmu życzę ;)
        • Gość: Tawananna* Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 11:21
          > A wszyscy ci doskonali humaniści na samą myśl, że będzie obowiązkowa matematyka
          > srają w portki i przeklinają Giertycha...

          To nie humaniści, tylko matematyczni idioci. Niestety, humanistą nie zostaje się
          przez matematyczną ignorancję.

          To ciekawe, ile osób na moich humanistycznych studiach jest po profilu mat-fiz
          czy biol-chem. Ilu z nich zdawało maturę z matematyki czy biologii (stara
          matura, więc wybierało się często najwygodniejszy przedmiot, a nie to, co było
          potrzebne na studia)...
    • g_l_o_r_i_a Re: ELITA polskiej nauki? 28.07.08, 20:58
      Bez przesady. Zobacz, jak łatwo się utrzymać nakierunkach humanistycznych, a jak trudno na politechnikach. Politechniki mają jedną przewagę - weryfikują kandydatów.
      Jak ktoś się już dostanie na kierunek humanistyczny, to po prostu musi być albo głąbem albo pechowcem aby wylecieć.

      Mówiła humanistka-logopeda.
      • szukajacyszczescia Re: ELITA polskiej nauki? 28.07.08, 23:23

        Obecnie, żeby dostać się na AE, nie trzeba zdawać
        matematyki. Na wiele kierunków oprócz matematyki
        można wybrać historię lub geografię. Na AE Wrocław
        na wydział nauk ekonomicznych na FiR próg tegoroczny
        wynosi 112/200 (dane zaczerpnięte ze strony uczelni).
        Mój młodszy brat miał z j.angielskiego 56%,
        z geografii 65% i dostał się. Na wydział Ekonomiczno-
        Inżynieryjny próg wynosi 60/200 pkt. W ubiegłym roku na ten
        wydział dostawały się osoby z amnestią maturalną,
        wystarczyło miec zdany język na 55pkt. Na filię
        w Jeleniej Górze wystarczy w tym roku 40/200.
        Ten wydział skończyła nawet była posłanka "samobrony"
        Sandra L. Sam jestem studentem AE Wrocław. W mojej grupie
        dużo osób ma poprawki z matematyki. Zdawali geografię
        i j.obcy. Dużo trudniej dostać się na AE Poznań. Tam
        rzeczywiście progi są w okolicach 160/200.
        Moim zdaniem politechniki mają za dużo miejsc. Ludzie
        nie wybierają kierunków technicznych, bo niestety
        w polskich szkołach brak dobrych nauczycieli przedmiotów
        ścisłych. Za to samemu można nauczyć się geografii lub
        historii.
        P.S. 1
        W przyszłym roku chcę zacząć studia na PWR, bo na AE
        nudzę się i zaczynam za dużo pić:)
        Dużo osób u mnie na roku traktuje studia na AE jako
        dodatkowe. Są to osoby studiujące m.in. prawo, psychologię
        na UWr, informatykę na PWR, geodezją na UP.
        P.S. 2
        Na AE Wrocław krąży takie powiedzenie:
        "łatwiej wylecieć z tramwaju niż z akademii ekonomicznej"
        oraz "to nie tramwaj, tutaj nie da się wylecieć".

        Pozdrawiam wszystkich studentów.


        • Gość: Em Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.cust.tele2.pl 29.07.08, 02:15
          Jestem humanistką, no cóż- chyba przypał nią być w obecnych czasach- bo co z tego, że skończę dwie specjalności polonistyczne na UJ- w tym jakże przyszłościowe edytorstwo, skoro i tak czeka mnie kasa w Carrefourze? Matematykę i chemię w gimnazjum uwielbiałam, myślałam nad pójściem na profil mat-coś lub chem- coś, jednak jakiś głos podpowiedział- klasa humanistyczna! No i strasznie podobały mi się lekcje polskiego, historii, łaciny (ach!), historii sztuki, etc.
          Matematyka w mojej klasie była na żałosnym poziomie, naprawdę. Nauczycielka sama stwierdziła, że nie ma sensu nas uczyć tego przedmiotu (sic!), bo i tak nie będziemy zdawać go na maturze...ale kurczę, przecież nie każdy gimnazjalista wie, co chce studiować, przecież taki egzamin dojrzałości z matematyki jest punktowany także na kierunki humanistyczne (np. psychologia, czy prawo). Jedna z moich koleżanek zdawała matmę na poziomie rozszerzonym- i zdała ładnie, jak na dziewczynkę z klasy humanistycznej, z proszę mi wierzyć, dennym poziomem nauczania tego przedmiotu. 68% to wcale niemało jak na taką osobę, chwała jej za to! Ale nie w tym rzecz...mnie osobiście boli fakt, kiedy to moj jakże mądry i cudowny kolega z PW, jawnie naśmiewa się ze mnie, bo primo- jestem katoliczką (argument- 'jesteś po.., bo jesteś katoliczką'- ja tu czuje atmosferę szarego przedszkola), secundo- jako że studiuję egzotyczną specjalność polonistyczną o nazwie komparatystyka (proszę nie mylić z komputerem, kombinatoryką, a raczej skojarzyć angielskie 'compare' lub francuskie 'comparer') zostałam porównana do pizzy, która w przeciwieństwie do mnie 'wyżywi 4osobową rodzinę z socjalistycznym pozdrowieniem'...
          Nie uwłaczam umysłom ścisłym, kiedyś sama poczuwałam się za taki, teraz moje umiejętności z chemii (która kochałam i byłam olimpijką w gimnazjum), czy matematyki po prostu zostały śmiertelnie zaniedbane i w efekcie zapomniane. I studiuję polonistykę, mam zamiar pisać, wydawać książki, artykuły w dobrych gazetach (a nawet tych złych;)), może uczyć w szkole? nie czuję się przez to gorsza, czasem żałuję, że nie wybrałam ścieżki 'ścisłej', w końcu nie musiałabym wówczas bać się o pracę, własną przyszłość, zapewnienie sobie dobrego bytu.
          Na początku pewna Pani pisała, że na takich prestiżowych uczelniach są prawdziwi humaniści, że to oni powinni być guru na rynku pracy. Przepraszam za wyrażenie- ale gó.. prawda! Na moim zacnym UJ większość studentów polonistyki nie czyta lektur ze spisu! Jak mnie bolało, kiedy ja, sumiennie przeczytałam te 160 pozycji, dostając 4.5 z egzaminu, a koleżanka, której dwa dni przed sprawdzianem opowiadałam treści książek, a nawet i ksiąg (Michałowska- jedyne 900 stron) wybiegła z 5... I co z jej 5, skoro nie wie, kim była Fedra, dlaczego Ermida chciała być pasterką, albo które listy pisał Św. Paweł z więzienia, etc. Nie twierdzę, że to jakaś potężna wiedza, którą musi posiadać każdy, bynajmniej nie! Ale polonista owszem. chcę tutaj pokazać, że niestety, pseudohumanistów jest pełno i na bardzo dobrych uniwersytetach :( tu nie chodzi o moją zazdrość, a poczucie sprawiedliwości- jestem dumna z tego 4 i pół :)
          Teraz słowo do Panów inżynierów: tak, chwała Wam za to, że teraz mogę wystukiwać tekst na laptopie, który powstał dzięki Waszej wiedzy i kreatywności, ale proszę pamiętać, że dzięki nam, mogą Państwo go pisać, czytać i interpretować! Mogą dostawać dobrze zredagowane książki, mogą w ramach relaksu sięgnąć po literaturę piękną, móc się dobrze wysławiać, oglądać obrazy, rzeźby w galeriach- wszystkie dziedziny przecież ze sobą współpracują! Jasne, że gdyby nie Państwo, to teraz może siedziałabym w jaskini i malowała kwiatki na ścianach, śpiewając lub melorecytując własne wiersze :) ale proszę nie zapominać też o nas, bo bez nas świat byłby o wiele nudniejszy...
          Zacytuję kolegę z politechniki 'ale żony to szukać będę na uniwerku', a ja męża na politechnice :)
          pozdrawiam!

          Wrócę jeszcze do wątku matury z historii sztuki, którą jakaś Pani uznała za banalną w przeciwieństwie do wosu- otóż nie zgadzam się! WOS wymaga wiedzy ogólnej na rożne tematy, która wystarcza zdobyć, śledząc wiadomości, różne serwisy informacyjne, bez większego wysiłku. Aby dobrze zdać hsz, przydałoby sie mieć całkiem sporą wiedzę historyczną, zdolność łączenia ze sobą wielu zjawisk, prądów, myśli (filozofia, historia, wiedza o świecie współczesnym), umiejętność tworzenia składnego tekstu, pewien zmysł artystyczny- w końcu należy porównać ze sobą dwa dzieła pod wieloma względami. Nie wiem, czy Pani jest świadoma, ale w zeszłym roku rozszerzona matura z hsz posiadała w sobie aż 25% podstawowej, czyli typowych pytań testowych, dodam- szczegółowych. Mnie udało się osiągnąć bardzo dobry wynik, co wcale nie oznacza, że wszyscy takowy piękny mieli. Moja znajoma, bardzo obyta w sztuce, zdobyła o wiele mniej punktów ode mnie, co mnie rozzłościło. Ale tutaj wchodzi już pojęcie sprawiedliwości, które według mnie jest totalną abstrakcją.
          Nie będę już się rozpisywać, przepraszam za styl, ale jest 2 w nocy.
          dobranoc zatem i spokoju życzę oraz odnajdywania własnych ścieżek życiowych! dodam, że z polonistyki, bądź co bądź, jestem zadowolona :)
          • estrellita_brillante Re: ELITA polskiej nauki? 29.07.08, 12:53
            Właściwie to nic dodać, nic ująć.

            Tak, zgadzam się, że studiowanie na danej (być może prestiżowej - UJ
            <podobno najlepsza polonistyka w kraju>, UW, UWr, UAM) uczelni nie
            przesądza jeszcze o byciu humanistą. Uczelnie przyjmują ludzi, bo i
            muszą kogoś przyjąć, często przyjmują tumanów, by wypełnić liczbę
            miejsc, to samo dzieje się na politechnikach, niech nikt mi nie
            mówi, że tak nie jest.
            Zapierający się rękami i nogami przed matematyką to nie humaniści.
            To idioci.
            Na koniec, odpowiadając jeszcze raz na stwierdzenie, że cały świat
            zawdzięcza swój poziom rozwoju inżynierom tylko i wyłącznie:
            Czerpiecie z matematyki pod wszelkimi postaciami. Nie
            wykonywalibyście swoich zadań bez matematyki. Matematykę wymyślili
            humaniści.
            • Gość: pip Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 20:12
              Jednak głównym problemem, jest to - że teraz więcej tych pseudohumanistów, niż prawdziwych humanistów. Co niestety się odbija na innych - tych prawdziwych humanistach.
              Nikt nie odibera zasług humanistów ani nic - po prostu nikt nie widzi sensu żeby sto tysięcy osób studiowało socjologię i mniej więcej tyle samo ją kończyło co roku - co oni niby będą robić ? gdzie pracować ? jaki to ma sens ? żaden - i dlatego są "niezbyt przyjemnie traktowani".

              Więc może z góry nazwanie ich idiotami coś do nich trafi ? Nie wiem, to tylko przypuszczenia.

              Ale tak jak wy się obruszacie, że humaniści są obrzucani błotem (a to raczej ci pseudo), tak samo studenci politechnik się obruszają, że ktoś (ten pseudohuman) nazywa go robolem.

              Mi się wydaje, że większość tych pseudo, nawet nie zdaje sobie sprawy, jaką rolę w tym świecie odgrywają inżynierowie - to nie tylko komputery są dziełem inżynierów. Praktycznie cały świat się kręci na mechanice, elektryce i itp - i wbrew pozorom, czasem nawet najbardziej bzdurne kierunki na politechnikach są jak najbardziej potrzebne! Tymczasem można się dowiedzieć od innych, że to dno i w ogóle jakiś taki kierunek.

              A o "zasługach" socjologów, politologów, dziennikarzy, itd - wszyscy wiedzą. I dlatego oni się czują lepsi. Chore.


    • g_l_o_r_i_a Re: ELITA polskiej nauki? 29.07.08, 20:29

      to ja dodam jeszcze parę słów - pojęcie humanisty zdewaluowało się, Moi Mili.
      Dziś humanista to nie osoba o wszechstronnych zainteresowaniach i otwartym umyśle, tylko ktoś, komu nie chciało się w podstawówce przysiąść nad dzieleniem nad kreską i efekty są, jakie są.
      Proszę Was, nie sprzeczajcie się ze mną - skończyłam polonistykę, a po niej logopedię, pracę mam, zarabiam i niczego nie żałuję... Tylko chcę Wam pokazać na swoim przykładzie, że często jest właśnie tak, a nie inaczej: już w podstawówce założyłam, że skoro jestem świetna z polskiego (byłam, fakt) i bez trudu mi to przychodzi, to będę polonistką. Nienawidziłam historii, kochałam chemię i biologię, matmy nie chciałam pojąć i wmawiałam wszystkim, że mam dyskalkulię. W efekcie czasem jak dziś pacjentowi w poradni wydaję resztę, to czasem mam kalkulator pod ręką, ale mniejsza.... Tak ,wstydzę się tego i zawsze wstydziła się będę. Gdyby mi się chciało tak, jak nie chciało - poszłabym do biol-chemu w dobrym liceum i dziś skończyła medycynę. Ale po co - poszłam na łatwiznę, która rzeczywiście przychodziła mi z łatwością (listy gratulacyjne, stypendia, pierdoły...).... Tylko do dziś mam poczucie zmarnowanej szansy, gdzieś tam w głębi.

      W moim wypadku to nie było dramatyczne - bo byłam zdolna, a zdolny wybije się zawsze. Ale jest wiele osób przeciętnych, które mogłyby, ale nie chcą robić czegoś innego, tylko niepotrzebnie idą na łatwiznę.
      Czasami nie jest warto wybrać studia, na które aby się dostać trzeba zdać tylko jeden przedmiot na poziomie podstawowym - czasem można potem usłyszeć od jakiegoś wykładowcy, że jest się głąbem. Tak, to się zdarza. A ludzie są wrażliwsi mniej lub bardziej.
      Ja popieram inż_mech, bo on stara się nakreślić pewien obraz polskiego społeczeństwa, a inni się obrażają.
      Jednak musimy pamiętać, że kiepscy absolwenci znajdą się wszędzie, po każdym kierunku.


      I unikajmy nazywania ludzi humanistami. Dla mnie np. pedagog to nie humanista, tak jak i socjolog. Zgodzę się, że humanistą w dzisiejszym tego słowa znaczeniu można nazwać filologa lub historyka, ale nie tych wspomnianych wyżej, czy np. politologów. Politolog ma więcej z ekonomisty. Pedagog, psycholog zajmuje się po części procesami zachodzącymi w umyśle, zachowaniu człowieka - a to jest już biologia, prawda?

      Aha - filozofowie niech też tak nie humanizują. Większość wielkich filozofów to matematycy i fizycy, a ta nauka opiera się na logice.
      Co innego egzystencjalizm, ale nie o filozofowaniu przecież rozprawiamy.

      Pozdrawiam.
      • Gość: Alicja Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.chello.pl 29.07.08, 21:45
        Ale jak twoja historia ma się do tematu wątku? I w ogóle w czym problem: skoro
        jesteś i zdolna i wykorzystujesz swoje zdolności w pracy to chyba dobrze?
        Wolałabyś być kiepskim lekarzem?
        Poza tym, jeżeli AM było twoim marzeniem to trzeba było zacząć się uczyć,
        zapisać na jakieś kursy przygotowawcze i chociaż próbować, a nie wylewać łzy na
        forum.

        "Zgodzę się, że humanistą w dzisiejszym tego słowa znaczeniu" - w dzisiejszym,
        potocznym i najbardziej powszechnym znaczeniu humanistą jest osoba, która nie
        umie matmy.
        • g_l_o_r_i_a Re: ELITA polskiej nauki? 30.07.08, 08:54
          Dziewczyno, ale czy Ty w ogóle umiesz czytać ze zrozumieniem?
          W którym miejscu ja wylewam łzy?
          Uwierz mi, że nie muszę wylewać żadnych łez - zarabiam tyle, ile po skończeniu medycyny nie zarabiałabym przez 2-3 lata.
          Po prostu pokazałam, że na studia humanistyczne idzie się często, bo to przychodzi komuś z nadmierną czasem łatwością, ale nikt nie myśli o przyszłości.
          A nie każdy jest tak zdolny jak ja ;)
          Masz jakieś problemy mentalne, czy jak?

          Skoro przyznajesz, że w dzisiejszym znaczeniu słowa humanista kryje się abnegat matematyczny.... to jaki jest sens Twojej kontry?
          Bo chyba tylko taki, że chcesz pokazać, jaka to jesteś mądra i umiesz wszystko skontestować.
          • Gość: Alicja Re: ELITA polskiej nauki? IP: *.chello.pl 30.07.08, 16:01
            > W którym miejscu ja wylewam łzy?
            Sama napisałaś, że żałujesz podjętych decyzji i chciałabyś skończyć medycynę,
            lepiej umieć matmę itd.

            > Po prostu pokazałam, że na studia humanistyczne idzie się często, bo to przych
            > odzi komuś z nadmierną czasem łatwością,
            Pokazałaś, że osoba bardzo uzdolniona w jakimś kierunku twoim zdaniem nie
            powinna iść na kierunek, na którym swoje zdolności wykorzysta. Co jest
            kompletnie bez sensu.

            > Masz jakieś problemy mentalne, czy jak?
            Zabawne, że zawsze znajdzie się ktoś kto wyskoczy z jakimiś problemami
            psychicznymi albo kompleksami. Tyle, że jak ktoś uważa się za
            super-hiper-zdolnego humanistę to chyba nie powinień robić takich wycieczek.
    • brokatowymotyl Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 29.07.08, 21:35
      No współczuje Ci troche że wybrałaś kienek humanistyczny wkońcu
      otworzyłas oczy i wiesz co po takich studiach w polsce Cię czeka...
      a wiesz co, dostać sie a ukończyć te studia to całkiem inna
      bajka... dostać sie może każdy wszędzie, myslisz ze na UW Uj i
      innych niby to najlepszych uniwerkach nie ma korupcji
      i "znajomości" i załatwiania.... śmieszna jesteś sądząc ze uniwerki
      są dla najlepszych nawet tych humanistów :D to nie wina leppera to
      nie wina giertycha..... to wina samych uniwerków które rozszerzają
      ilość dostepnych miejsc na kierunki humanistyczne liczą że naiwni
      przyszli studenci pobiegną na te socjologie psychologie pedegogiki
      filologie i inne kierunki które niczego nie uczą zam iast
      ograniczyć np do 100 i koniec!! Albo najlepiej pozamykac te nic
      niewarte kierunki na pare lat!!...echhh szkoda słów i nerwów to
      marna prowokacja....
      • Gość: mechatronik Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.icpnet.pl 29.07.08, 22:50
        Otóż to. Uczelnie mają za dużą swawolę i tak to wszystko wygląda. Rząd powinien
        ustalać liczby osób, jakie mają być przyjęte na dane kierunki na podstawie
        danych z rynku pracy i odpowiednich ekspertyz. A obecnie profesorkowie sami dla
        siebie tworzą kierunki, i na szkołach państwowych i prywatnych, żeby sami mieli
        miejsca pracy. Przykładów można wymieniać dużo. Chyba z resztą na każdym
        kierunku jest jakiś przedmiot, o którym studenci myślą "chyba to jest bardziej
        potrzebne wykładowcy niż mi"
      • Gość: Mariposa Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.08, 14:09
        Haha, tak - niech zamkną filologie, no bo po co komu takie studia! Niech
        zapanuje powszechna ciemnota, bo i po co komu języki obce? Po co komu absolwenci
        filologii obcych, władający biegle kilkoma językami?
        Nie no, tu się można jeno roześmiać.

        Gwoli ścisłości - na taką filologie hiszpańską na UJ przyjmują 30 osób. W tym
        roku było ok 650 chętnych. Czemu nie rozszerzą i nie przyjmą 300 osób? Tak samo
        na psychologię na UJ nie przyjmują Bóg wie jakich setek ludzi tylko 85 osób.

        Pewno, niech zamkną takie kierunki, komu to potrzebne. Najlepiej niech wszyscy
        pokończą politechniki, zarabiają wielkie pieniądze i na starość walą łbem o
        ścianę, bo zmarnowali sobie życie i kierowali się wskaźnikami zapotrzebowania na
        fachowców. Nie mówię wszyscy, ale połowa przynajmniej naprawdę nie marzy o
        mechanikach/elektrotechnikach/metalurgiach. Jakby nie ci humaniści, z
        prawdziwego zdarzenia, którymi tak pogardzacie, to żylibyśmy w jakimś cholernym
        SF, bez literatury, muzyki, sztuki, kina, teatru.

        I niech każdy studiuje sobie co chce! Co komu do tego. Niech studiuje i
        pierdzenie w stołek na Wyższej Szkole Kupowania Dyplomów. Jego sprawa.
          • Gość: Mariposa Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.08, 14:40
            Jeśli będę chciała się denerwować - to będę się denerwować.

            Nie mówię, że inżynierowie mają walić głową o ścianę. Bo dlaczego? To przydatne
            studia, uczące praktycznych rzeczy, tylko nie są stworzone dla każdego.
            Napisałam co by było gdyby wszyscy na hurrra rzucili się na politechniki. Bo
            niektórzy będą bardzo zadowoleni z zawodu inżyniera a niektórzy będą sobie pluć
            w brodę, ze się na to zdecydowali.
            A co by było, inz_mech, gdyby nagle okazało się, że po jakiejś tam politologii
            jest świetna praca? Poszedłbyś tam? Sądzę że nie, bo Cię to nie interesuje.
            Niech więc sobie żyją ci wszyscy studenci politologii, socjologii i innych
            dziedzin. Jakby co - przecież to oni będą mieć problemy, nie Ty.

            Poza tym, uważam, że filologia obca daje ogromną satysfakcję. To, że znam biegle
            (biegle, a nie byle jak) kilka języków jest ogromnym atutem na rynku pracy. A
            żeby się rozwijać, ciągle się doskonalę i uczę nowych języków, i cieszę się z
            tego, że potrafię się nimi posługiwać. Bo to bardzo mi się przydaje.

            Jest tu jedna różnica - Ty niestety nie potrafisz uszanować czyjegoś wyboru,
            jeśli jest to wybór, który Tobie nie pasuje. Nie powiesz - okej, idziesz na
            pedagogikę/kulturoznawstwo - to idź i rób jak uważasz. Nie, bo przecież nie
            obędzie się bez mieszania ludzi z błotem, "pękania żyłek" i komentarzy kultury
            nader wątpliwej. Czy ktoś tu miesza z błotem studentów politechnik? (mówię o
            normalnych ludziach, a nie sfrustrowanych studentach kierunków humanistycznych,
            którym brak argumentów, by umocnić swe stanowisko) Niech każdy robi co mu pasuje.
            • inz_mech Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... 31.07.08, 14:54
              Oczywiscie ze bym nie poszedl na politologie, polityka mnie interesuje ale
              studia na ten temat juz nie bardzo.
              Ja uwazam ze nie trzeba konczyc filologi zeby znac jezyki-filologia to nie kurs
              jezykowy tylko nauka o jezyku. Jezyka to sie moge nauczyc na kursie albo sam-nie
              potrzebuje magistra z tej dziedziny.
              Jesli chodzi o szanowanie wyboru-poczytaj wiele moich wypowiedzi a wtedy moze
              zmienisz swoje zdanie na moj temat. Potrafie uszanowac czyjs wybor-pod warunkiem
              ze jest on swiadomy i ze ktos ma na siebie pomysl. Nie potrafie natomiast
              uszanowac wyboru w takich sytuacjach np. "nigdzie sie nie dostalam-lepsza
              socjologia czy kulturoznastwo na jakims wypizdzi uniwerku". Sama przyznasz ze
              takie wybory niczemu nie sluza. Lepiej jakby ktos zostal fryzjerem-przynajmniej
              jest pozyteczny.
              Ja juz wiele razy mowilem-dla mnie to sobie wszyscy moga studiowac politologie,
              bedzie wiecej pracy dla mnie.
              • Gość: Mariposa Re: Echhh.... to chociarz się wyżaliłaś.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.08, 15:56
                Chyba nie musisz studentce filologii mówić, że filologia to nie kurs języka.
                Tylko że w pracy wymagana jest ode mnie właśnie biegła jego znajomość i
                umiejętność przekładu. Biegłości nie osiąga się na kursach w szkółkach
                językowych, tam nie nauczą jak tłumaczyć teksty techniczne czy prawnicze. BTW -
                w tych szkółkach językowych nie tak źle płacą, jeśli by ktoś chciał sobie
                dorobić wieczorami.

                Jasne, że większość europeistyk czy innych tam kierunków na Wyższych Szkołach
                Zamiatania Wody nie jest warta funta kłaków. Tylko z doświadczenia wiem, że
                takim ludziom nie ma sensu tego tłumaczyć. Oni i tak pójdą na to co chcą, bo
                teraz w Polsce każdy MUSI być magistrem choćby magistrem Świeżego Powietrza.
                Niedługo do łopaty i do układania paczek na półkach w sklepie też trzeba będzie
                mieć magistra.

                Niestety niewielu absolwentów szkół średnich ma na siebie pomysł w wieku 19 lat.
                Na to trzeba czasem poczekać. Niech postudiują, popracują trochę - sensowny plan
                wtedy się w głowie nakreśli i najwyżej zaczną wartościowe studia później.